PDA

Pokaż pełną wersję : Kontakt z publicznością podczas występu



Admin
06-10-2007, 17:17
W kilku wątkach poświęconych innym tematom, wypłynął problem interakcji z publicznością. Jest to bardzo ważny temat dla każdej tancerki, dlatego zakładam ten temat, aby o tym tutaj dyskutować.

Napiszcie o swoich doświadczeniach jak nawiązać i utrzymać kontakt z publicznością.
Jak radziłyście sobie z "niestandardowymi" zachowaniami, takimi jak wtargnięcie na parkiet, rożne propozycje itd.

Pierwsze pytania z innych wątków:

Apropo, jeszcze mi się nasunęło: kontakt z publicznością. Co najlepiej należy zrobić, jak sie zachowywać, żeby utrzymać ten kontakt, nie tańczyć z kamienną twarzą ani też patrząc w sufit/podłogę, ale nie przedobrzyć?


tak na przyszłość przydałaby się jeszcze jakaś garść spostrzeżeń na temat interakcji z widzami, sposobu na to, by dobrze wyglądać, uśmiechać się i patrzeć na publiczność w momencie gdy z tremy chciałoby się wbić wzrok w podłogę czyli ogólne tricki na temat wyrazu i wrażenia jakie robimy swoim tańcem - jakieś przestrogi itp.

Amani
08-10-2007, 22:51
Kontakt z publicznością jest bardzo ważnym elementem występu i zależy od rodzaju publiczności, miejsca w którym się tańczy.

Jednym z elementów utrzymania kontaktu z publicznością jest wzrok. Dobrze go wykorzystując możesz odnieść pozytywny efekt polegający na tym, że każda osoba po twoim występie będzie miała wrażenie, że tańczyłaś przez chwilę tylko dla niej ;)

Przy małej publiczności na, tyle że jesteś w stanie dostrzec każdą osobę, w czasie tańca prześlizguj się wzrokiem po każdej twarzy. Taki kontakt powinien być na tyle długi, aby dana osoba zauważyła, że się na nią patrzysz i na tyle krótki, aby nie był zbyt nachalny. W praktyce wystarczy spojrzeć przez ok. jedną sekundę na każdego. Kolejność spojrzeń powinna być przypadkowa i odzwierciedlać kierunek twojego tańca. Unikaj schematyczności Np., co druga osoba, wszyscy po kolei od prawej do lewej itd.

Unikaj wyróżniania jakiejś osoby przez zbyt długi kontakt wzrokowy. Może to postawić ją w niezręcznej sytuacji lub mogą zostać źle odczytane twoje intencje.
Wyjątkiem jest tańczenie dla konkretnej osoby, Np. solenizanta, pary młodej itd. Wtedy możesz ich wyróżnić poświęcając więcej zainteresowania, ale też nie zapominaj o pozostałej części widowni.

Na dużej scenie lub dla licznej publiczności wygląda to inaczej. Zazwyczaj mocne światła powodują, że nie widzisz ich twarzy tylko czarne zarysy głów.
Podziel sobie wtedy w wyobraźni publiczność na cztery części. Utrzymuj kontakt wzrokowy z pierwsza częścią, wodząc po niej wzrokiem, potem przenieś wzrok na kolejną część i tak dalej.

Kilka dodatkowych uwag.
Jeżeli nie wymaga tego choreografia lub nie jest to zamierzony efekt unikaj dłuższego patrzenia w dół pod stopy, jeżeli będziesz tak robić sprawisz wrażenie osoby przestraszonej, nieczującej się komfortowo na scenie.
Unikaj również patrzenia ponad głowami publiczności, a szczególnie zadzierania wzroku w sufit. Przy takim spojrzeniu twarz nabiera bardzo głupiego wyrazu ;):)
Często fotoreporterzy podczas różnych wywiadów, czyhają na takie sytuacje, aby zrobić śmieszne zdjęcie.

Przez cały występ staraj się utrzymywać wzrok na wysokości głów publiczności. Uśmiechaj się. To naturalny odruch, kiedy ty uśmiechasz się do ludzi oni odwzajemniają ci uśmiech. Taniec to emocje, dlatego staraj się "pracować twarzą". Muzyka, którą sobie wybierzesz podpowie ci, jakie emocje pokazać.

Przy szybkiej, energicznej muzyce dużo się uśmiechaj, pokaż wesołość tego utworu, udaj zdziwienie, kokietuj publiczność. Jeżeli ktoś ci się dłużej przygląda, złap kontakt wzrokowy i puść do tej osoby "oczko" lub uśmiechnij się. Jest to miłe dla ludzi i budzi ogólną wesołość.
Wolna muzyka powoduje, że tancerka staje się melancholijna, skryta, musi oddać nastrój utworu. Pracuj wolno głową, rzucając ukradkowe spojrzenia spod oka, możesz prowadzić wzrok za ręką, popatrz na zmianę w dół i na publiczność.

Bardzo ważną rzeczą w utrzymaniu kontaktu z publicznością jest dobre zagospodarowanie miejsca do tańca. Staraj się przemieszczać po parkiecie tak, aby nie tańczyć w jednym miejscu. Bądź widoczna dla wszystkich. Jeżeli scena jest duża możesz przemieścić się na drugą stronę wykonując kilka obrotów lub różną kombinacją kroków, jest to zawsze efektowne.
Pomimo ułożonej choreografii zawsze trzeba być przygotowanym na ograniczenie przestrzeni tanecznej, niski sufit, nierówna podłoga. Publiczność może być skupiona w jednym miejscu, albo może stać dookoła sceny, w takiej sytuacji tańcząc zespołowo najlepiej, żeby każda tancerka ustawiła się twarzą do publiczność np. po kole.


Czekam na Wasze doświadczenia z publicznością:)

Mała tancereczka
08-10-2007, 23:50
Dzięki Amani,
bardzo Ci dziękuję za to, że dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami. Wierz mi, ze nie wszystkie instruktorki chętnie to robią.

To co napisałaś, bardzo przemawia do mnie. Podczas zajęć na studiach miałam taki temat jak mowa ciała. Wykładowca udowadniał nam, że podczas publicznych wystąpień warto znaleźć sobie "pozytywne twarze". Są to osoby, które na pierwszy rzut oka widać, że są nam przychylne i prowadzić tylko do nich wystąpienie. Da nam to poczucie pewności siebie i lepsze wystąpienie.
Zastanawiam się czy można to zastosować do występu tancerki?

Moon
09-10-2007, 12:30
Wykładowca udowadniał nam, że podczas publicznych wystąpień warto znaleźć sobie "pozytywne twarze". Są to osoby, które na pierwszy rzut oka widać, że są nam przychylne i prowadzić tylko do nich wystąpienie. Da nam to poczucie pewności siebie i lepsze wystąpienie.
Zastanawiam się czy można to zastosować do występu tancerki?
W mojej pracy często muszę robić różne prezentację przed publicznością. Mam już sporą ich ilość na swoim koncie. Każda prezentacja jest też inna. Natomiast odpowiadając Ci na pytanie zgadzam się z tym co napisała Amani:


Unikaj wyróżniania jakiejś osoby przez zbyt długi kontakt wzrokowy. Może to postawić ją w niezręcznej sytuacji lub mogą zostać źle odczytane twoje intencje.
"Pozytywne twarze" jest teorią, która nijak nie przystaje do realnych prezentacji lub występu tancerki. Tańcząc tylko dla "pozytywnej twarzy" reszta publiczności odczuje, że ich olewasz i ignorujesz. Natychmiast będziesz miała w nich nieprzychylną publiczność, która ci to okaże. Będą się zastanawiać dlaczego wyróżniasz tamtą osobę i dojdą na pewno do plotkarskich wniosków :)
Wczuj się w osobę, którą wyróżniłaś (pozytywną twarz). Jak to będzie jakiś chłopak z dziewczyną to dostanie od niej po głowie za niewinność. :)
Może też pomyśleć sobie że jesteś nim zainteresowana i później nie opędzisz się od takiej osoby.

Martina27
09-10-2007, 12:51
Wczuj się w osobę, którą wyróżniłaś (pozytywną twarz). Jak to będzie jakiś chłopak z dziewczyną to dostanie od niej po głowie za niewinność. :)

podczas mojego ostatniego występu dziewczyny nie miały ani czasu ani ochoty bić chłopaków za niewinność - śmiały się do mnie, nawet nie patrzyły, gdzie ich panowie się patrzą albo czy ja na nich patrzę. rewelacyjne uczucie choć przyznam, że byłam zaskoczona

generalnie to podczas występu starałam się nie faworyzować nikogo, tylko sunąć po możliwie wielu twarzach. te, które mój uśmiech odwzajemniły, dostały też więcej ode mnie - można ich nazwać pozytywnymi twarzami. a te, które nie za bardzo reagowały.. dawałam im spokój na chwilę, a potem włączałam "uśmiech ostatniej szansy" :D

jest wspaniale, kiedy cała publiczność jest z tancerką. stawiamy na dialog, a nie monolog, a dialog to często też: odmienne zdania, gusty, temperament i okazywanie emocji. na poznanie się mamy niewiele czasu, bo tylko te minuty podczas występu. wszystko odbywa się szybciej: szybciej trzeba reagować, szybciej się otworzyć, szybciej zainteresować, szybciej odpuścić, jak ktoś nie za bardzo się naszym występem zainteresował i szybko ewentualnie spróbować jednak go do siebie przekonać

na pewno nie wolno się obrażać na publiczność ani pokazywać zniecierpliwienia, niezadowolenia, rozczarowania. Róbmy swoje najlepiej jak potrafimy - zaangażowanie, profesjonalizm i szacunek dla Widza nie powinien się spotkać z negatywnym przyjęciem. równie ważna jest asetywność tancerki i umiejętność wybrnięcia z niekomfortowej sytuacji - tu przypomina mi się występ Orit i jej umknięcie jednemu tancerzy

a wracając do tematu wątku: wydaje mi się, że nic tak nie przyciąga wzroku - nie tylko na tancerkę, ale generalnie na człowieka - jak jego uśmiech, spokój, szczęście wypisane na twarzy. przepis na tę mieszankę? Proszę bardzo :)

uśmiech - bo masz szacunek do Widza
spokój - bo zadbałaś o techniczną strone występu i WIESZ: że układ znasz doskonale i masz go dopracowany tak, że w nocy o pólnocy zatańczysz bezbłędnie, strój leży idelanie, nic nie odpada, płyta zadziała itp.
szczęście - bo robisz to, co po prostu KOCHASZ

Moon
09-10-2007, 13:13
równie ważna jest asetywność tancerki i umiejętność wybrnięcia z niekomfortowej sytuacji - tu przypomina mi się występ Orit i jej umknięcie jednemu tancerzy
To już któryś raz czytam o tej sytuacji z Orit. Mogłabyś napisac co tam się wydarzyło bo nie było mnie tam i nie wiem o co chodzi.

Martina27
09-10-2007, 13:32
To już któryś raz czytam o tej sytuacji z Orit. Mogłabyś napisac co tam się wydarzyło bo nie było mnie tam i nie wiem o co chodzi.

to nie było nic wielkiego, a jednak ... Orit zeszła ze sceny i tańczyła wśród publiczności, wtem przygruchał się do niej jakiś chłopak i zaczął z nią/ do niej tańczyć, padał na kolana, robił shimmi. a Orit chwilę z nim potańczyła i zakończyła wspólną zabawę z nim nie tracąc uśmiechu z twarzy, robiła minki do publiczności, śmiała się, pokazała, że jej sie podobało, ale już wystarczy. Krótko mówiąc pełna kultura, jednocześnie zdecydowanie, nie załamywała rąk, nie odganiała go. po prostu dała do zrozumienia, że już wystarczy i zgrabnie "odtańczyła" dalej

parę osób miało aparaty, może ktoś uchwycił ten moment na fotce lub filmie. możliwe, że o czymś zapomniałam, albo źle opisałam, a fotka dałaby jakieś wyobrażenie o sytuacji tym, których tam nie było

Aurinko
21-10-2007, 18:35
Wiadomo, że jak ktoś idzie na taki pokaz to jest zainteresowany, ale jeśli tańczycie podczas jakiejś ogólnej imprezy i nie wszyscy są w temacie, to zdaża się pewnie, że tzw. publiczność rozmawia między sobą, lub komentuje niezbyt miło czy wulgarnie albo daje do zrozumienia, że jesteście z innej bajki. Nie tańczę i nie zatańczę publicznie, bo tańczę dla siebie, ale powiedzcie szczerze, czy takie zachowanie nie w...ytrąca was to trochę z równowagi?:unsure::rolleyes::(:sick:

Anegdoty mile widziane

Aurinko

AishaYildirim
23-10-2007, 11:05
i o tym rowniez powinnyscie wiedziec......:cool:
Bywaja sytuacje w ktorych nawiazanie owego przysłowiowego kontaktu jest niemozliwe....wykluczone na wstepie przez sam sposob zapowiedzenia wystepu....
Na ów sposob nie zawsze mamy wpływ, szczególnie jak jest duzo, szybko i napiety grafik wieczoru a konferansjer ani na chwile nie wypuszcza mikrofonu z reki i nakreca sie sam swoim "swietnym" zartem i cietym jezykiem....
Zapowiedz w stylu: "a teraz zobaczymy sposob jak zwabic meza do sypialni......" powoduje ze: 50% publicznosci - panie, utkwi w tobie pełne niecheci i politowania spojrzenie czego nie zmienisz chocby nie wiem co ...( zreszta wcale sie nie dziwie :rolleyes:), 40% z drugiej połowy widzów - mezowie owych pan - nie patrza wogole, na wszelki wypadek bo po co narazac sie na ewentualna awanture i zamkniecie przed nosem drzwi rzeczonej sypialni.....pozostaje 10% singli, panow oczywiscie, ktorzy po degustacji whisky i z pelnymi portfelami czuja sie "prawdziwymi mezczyznami":sick: i chetnie cie w owej sypialni obejrza....
Na taka sytuacje i 10 min. w swietle reflektorow tez nalezy byc przygotowanym.I nie jest to kwestia starannego wyboru miejsca i publicznosci bo przeciez nie zawsze mamy okazje tanczyc na deskach teatrow, a owa sytuacja mila miejsce na eleganckiej imprezie VIPow , w najlepszym hotelu w calkiem sporym miescie z okazji oddania do uzytku najdrozszego w wojewodztwie aparatmentowca....wiec, teoretycznie przynajmniej, powinno byc ok.

Roksolanka (Naima)
23-10-2007, 16:27
" Zapowiedz w stylu: "a teraz zobaczymy sposob jak zwabic meza do sypialni......"

Bogowie.....
Brzmi jak z koszmaru sennego...

Co do patrzenia i kontaktu z publicznością - w zeszłym roku Rasha miała w Wa-wie cykl warsztatów. Powiedziała wówczas, że najbezpieczniej jest "tańczyć" nie do danego faceta, ale do kobiety koło niego siedzącej. I wiecie, że to naprawdę działa!
Stosuję to konsekwentnie i być może dzięki temu (tfu, tfu, na psa urok), jeszcze nie miałam żadnej brutalnej i wulgarnej akcji, za to sporo miłych słów od pań w średnim wieku i przynależnych do nich panów ;)

Ale jak się trafi na wariatkę albo maniaka to obawiam się, że nic nie pomoże...

Zresztą Orit mówiła wyraźnie, że jeśli nie skutkuje subtelne tłumaczenie i delikatne przemawianie do rozsądku, to po prostu przerywa występ i czeka, aż ochrona zajmie się delikwentem.

Admin
23-10-2007, 17:37
" Zapowiedz w stylu: "a teraz zobaczymy sposob jak zwabic meza do sypialni......"
Bogowie.....
Brzmi jak z koszmaru sennego...
Po to był konkurs na zapowiedź przed występem.
Warto wybrać jedną z gotowych lub napisać własną, wydrukować dużymi literami, zafoliować i dawać osobie która ma zapowiadać. Odkąd tak robimy, Zahra nie miała już takich nietrafionych zapowiedzi ;). Zazwyczaj osoby prowadzące są wdzięczne za taką podpowiedź i chętnie z niej korzystają.

Beta
23-10-2007, 17:44
Co do patrzenia i kontaktu z publicznością - w zeszłym roku Rasha miała w Wa-wie cykl warsztatów. Powiedziała wówczas, że najbezpieczniej jest "tańczyć" nie do danego faceta, ale do kobiety koło niego siedzącej.
Pomysł może dobry, ale na pewno nie działający na 100%.
Kobiety potrafią być o wiele bardziej zazdrosne i agresywne od mężczyzn.
Przykładem może być historia jednej z naszych znanych tancerek, która z powodu braku miejsca na parkiecie zaczęła występ na barze. Została z niego ściągnięta na ziemię silnym szarpnięciem przez - kobietę :angry:.

Beta
23-10-2007, 18:01
Jeżeli ktoś ci się dłużej przygląda, złap kontakt wzrokowy i puść do tej osoby "oczko" lub uśmiechnij się. Jest to miłe dla ludzi i budzi ogólną wesołość.
Na ile takie oczko jest fajne to widać w układach z Gymnasionu. W każdym z nich któraś z dziewczyn puszcza takie oczko. Zawsze wtedy uśmiecham się :bigsmile:

Roksolanka (Naima)
23-10-2007, 18:44
Pomysł może dobry, ale na pewno nie działający na 100%.
Kobiety potrafią być o wiele bardziej zazdrosne i agresywne od mężczyzn.
Przykładem może być historia jednej z naszych znanych tancerek, która z powodu braku miejsca na parkiecie zaczęła występ na barze. Została z niego ściągnięta na ziemię silnym szarpnięciem przez - kobietę :angry:.

Ejże, no przecież napisałam, że zawsze się znajdzie wariatka - nawiasem pisząc, tę właśnie sytuację miałam na myśli. Chwała Bogu na wysokościach, że taż tancerka się nie zabiła. A panienka powinna mieć ban na wchodzenie do lokalu. Przecież to była normalna, regularna przemoc plus straty materialne w wysokości kilkuset euro!

Na szczęście to nie jest norma.

I jeszcze co do uśmiechów...:blink:
Z mimiką jest straszny problem, bo gdy jest żywa i mocno interpretuje - wychodzi na zdjęciach fatalnie!!! - moim głównym problemem są jakieś wybałuszone oczy wychodzące niemal z orbit, usta w dziwne kształty, brwi wędrujące po tej wyższej połowie czoła. :eek:

Nie ma się co oszukiwać - jeśli chce sie mieć ładne zdjęcia z występów, to o mimice trzeba zapomnieć. Uśmiech nr 5 z gatunku constans.

Chociaż są w Polsce tancerki, które są świetnymi mimiczkami, a zdjęcia mają cudowne niezależnie od tego, w którym momencie poleciała migawka!

No, ale to już jest mistrzostwo! :biggrin:

AishaYildirim
26-10-2007, 10:16
Po to był konkurs na zapowiedź przed występem.
Warto wybrać jedną z gotowych lub napisać własną, wydrukować dużymi literami, zafoliować i dawać osobie która ma zapowiadać. Odkąd tak robimy, Zahra nie miała już takich nietrafionych zapowiedzi ;). Zazwyczaj osoby prowadzące są wdzięczne za taką podpowiedź i chętnie z niej korzystają.

Zazwyczaj, ale niestety NIE ZAWSZE :sick:.
Z roznych wzgledow.....
Oby jak najmniej takich "atrakcji" zwiazanych juz z sama forma zapowiedzi, ale o mozliwosci zaistnienia podobnej sytuacji warto wiedziec :unsure:. Moze pozwoli to tanczacym dziewczyna az tak bardzo nie brac sobie do serca niechetnej publicznosci.... i zachowac sie profesjonalnie w czasie takiego wystepu.

AishaYildirim
26-10-2007, 10:22
Z mimiką jest straszny problem, bo gdy jest żywa i mocno interpretuje - wychodzi na zdjęciach fatalnie!!! - moim głównym problemem są jakieś wybałuszone oczy wychodzące niemal z orbit, usta w dziwne kształty, brwi wędrujące po tej wyższej połowie czoła. :eek:

Nie ma się co oszukiwać - jeśli chce sie mieć ładne zdjęcia z występów, to o mimice trzeba zapomnieć. Uśmiech nr 5 z gatunku constans.

A mnie sie strasznie podoba taka żywa mimika i nie uwazam zeby zle sie prezentowala na zdjeciach (no ;), zawsze znajdzie sie kilka nietrafionych fotek).
Usmiech nr 5 z gatunku constans uwieczniony na kazdej fotce dokumentujacej ostatni rok, na przyklad, sprawia na mnie wrazenie stezenia posmiertnego twarzy....
Zreszta spojrz na Orit:D, twarzowiec z niej jest nieprzecietny i mysle ze miedzy innymi dlatego tak przyjemnie sie na mnia patrzy :D

Vasanta
07-11-2007, 10:12
Jeśli chce się dobrze wypaść na zdjęciu, trzeba albo mieć w miarę kamienną twarz, albo poćwiczyć różne minki przed lustrem bądź nawet aparatem z samowyzwalaczem. Istotne chyba, żeby uśmiech nie wyglądał jak w teledysku T.Love "Jest super", tylko naturalnie, spontanicznie. Przecież nie tylko przez suszenie zębów tancerka pokazuje, że jej dobrze na scenie i że lubi to, co właśnie robi.

Co do sposobu na zaciągnięcie męża do sypialni - z tym jest kłopot, bo w umysłach wielu osób taniec brzucha przynosi natychmiastowe skojarzenie z porozbieraną panią, która wygina się erotycznie, najlepiej pozbywając kolejnych skąpych części garderoby - krótko mówiąc, z tańcem erotycznym. A ze stereotypami walczyć nie sposób, można jedynie konsekwentnie powtarzać "jestem tancerką orientalną".

tahira
20-11-2007, 22:26
ja kiedy tańczę nie potrafię się nie uśmiechać :) to po prostu się ze mnie wylewa :D co do pozostałych minek trzeba na pewno trochę poćwiczyć, żeby umieć zgrabnie podkreślić wzrokiem to, co trzeba :) w końcu pewne odruchy stają się naturalne i nie sposób pomyśleć, że kiedyś tego nie robiłyśmy ;)

Mała tancereczka
22-11-2007, 22:42
Jeśli chce się dobrze wypaść na zdjęciu, trzeba albo mieć w miarę kamienną twarz, albo poćwiczyć różne minki przed lustrem bądź nawet aparatem z samowyzwalaczem.
Uwierz mi to nic nie da!!! :)
Mimika jest tak dynamiczna w tańcu, że nie jesteś jej w stanie utrzymać jako "kamiennej twarzy". Nie da się jej również opanować w tak perfekcyjnym stanie aby zawsze super wychodziła na zdjęciu.
Wystarczy popatrzeć na oczy! Nie jesteś w stanie powstrzymać mrógania. Nie ma sposobu na to aby zapobiec zrobieniu zdjęcia z zamknętymi lub jeszcze gorzej przymkniętymi powiekami. Już ten jeden drobny element może spowodować że będziemy wyglądać na zdjęciu jak naćpane :D
Kolejny element oczu to patrzenie się w różne kierunki. Zupełnie inny wyraz nabiera twarz kiedy patrzysz się do góry lub w dół. Jeszcze inaczej kiedy spoglądasz przed siebie lub w bok. Nie jesteś w stanie kontrolować położenia gałek ocznych! idąc w bok zawsze spojżysz się w tą stronę odruchowo aby się nie przewrócić.
Mimikę można opanować w dużym stopniu - patrz Orit, ale i jej można zrobić kiepskie zdjęcie w takiej sytuacji.
Jedyne rozwiązanie to liczyć na dobrą wolę fotografa aby nie zamieszczał kompromitujących zdjęć w internecie.

Jako ilustrację załączam dodę złapaną na mrugnięciu :D:D:D:D


http://e3.pudelek.pl/p2609/02f79b010001893d472fe636

Basma
10-12-2007, 12:35
Chciałam podziękować Amani za jej rady.
Rzadko się zdarza, aby osoba występująca dzieliła się swoimi spostrzeżeniami...

Vasanta
10-12-2007, 18:48
Uwierz mi to nic nie da!!! :)
Mimika jest tak dynamiczna w tańcu, że nie jesteś jej w stanie utrzymać jako "kamiennej twarzy". Nie da się jej również opanować w tak perfekcyjnym stanie aby zawsze super wychodziła na zdjęciu.
Wystarczy popatrzeć na oczy! Nie jesteś w stanie powstrzymać mrógania. Nie ma sposobu na to aby zapobiec zrobieniu zdjęcia z zamknętymi lub jeszcze gorzej przymkniętymi powiekami. Już ten jeden drobny element może spowodować że będziemy wyglądać na zdjęciu jak naćpane :D
Kolejny element oczu to patrzenie się w różne kierunki. Zupełnie inny wyraz nabiera twarz kiedy patrzysz się do góry lub w dół. Jeszcze inaczej kiedy spoglądasz przed siebie lub w bok. Nie jesteś w stanie kontrolować położenia gałek ocznych! idąc w bok zawsze spojżysz się w tą stronę odruchowo aby się nie przewrócić.
Mimikę można opanować w dużym stopniu - patrz Orit, ale i jej można zrobić kiepskie zdjęcie w takiej sytuacji.
Jedyne rozwiązanie to liczyć na dobrą wolę fotografa aby nie zamieszczał kompromitujących zdjęć w internecie.

Da, da, da... :-)
Tylko musi być spełniony jeden warunek: że widzisz, że ktoś ci robi zdjęcie, i automatycznie przybierasz wyćwiczoną minę. Jeśli fotograf podczas występu biega wokół ciebie i pstryka z częstotliwością klatki na sekundę, to z trzyminutowego występu zostanie mu 180 zdjęć, z czego 90% (tak, tak...) nie nadaje się do niczego, pozostałe 5% ujdzie, a reszta to naprawdę dobre fotografie. Na tych 90% znajdują się właśnie opisane przez ciebie sytuacje - zamknięte oczy, spuszczone powieki, odwrócona głowa, kosmyk włosów zasłaniający pół twarzy, panika, kiedy prawie się potknęłaś...

Prawda jest taka, że dobry fotograf nie zamieści złych zdjęć w Internecie. Bo takie zdjęcia obnażają nie brzydotę fotografowanego obiektu, ale jego brak krytycyzmu wobec własnej pracy.

Quesse
11-12-2007, 14:16
Jeśli faktycznie można w tańcu na widok fotografa przybrać wyćwiczoną minę, która dobrze wychodzi na zdjęciu, to zdaje mi się, że Amani zdobyła tę umiejętność - na wszystkich zdjęciach ma ładny i naturalnie wyglądający uśmiech, jakby wiedziała, że właśnie jej robią zdjęcie. Jestem pełna podziwu:)

Muszę poćwiczyć, bo sama zawsze mam idiotyczny wyraz twarzy na zdjęciach i jestem okropnie niefotogeniczna;)

A, tak poza tym: jak najbardziej można kontrolować kierunki spojrzeń. Na tym opiera się mimika i wyraz w tańcu indyjskim, można się nauczyć akcentować i podkreślać taniec ruchem oczu:)

Afya
21-12-2007, 20:52
Ja też Dziękuję Amani..wogóle dzikuje wam wszystkim jesteście BOOSkie..:))

Kamilia
28-03-2008, 13:54
Jeżeli ktoś nie widział jeszcze teledysku z Hafli zapraszam na naszą stronę www.amira.com.pl tam w filmikach jest Zabawa Orit z publicznością, między innymi z wcześniej wymienionym żywym do przesady chłopcem:)

Quesse
08-09-2008, 21:54
Odgrzebuję wątek. W sumie, potrzebuję rady i opinii:D Mam dość nietypowy problem z ekspresją w tańcu...

Ostatnio przydarzyły mi się pierwsze tzw. "poważne występy", przejrzałam zdjęcia z nich i skłoniły mnie do refleksji.
Otóż zauważyłam u siebie trudną do pokonania manierę, jeśli chodzi o mimikę twarzy. Nie bardzo potrafię łapać kontakt z widzem, bo w tańcu wyglądam, jakbym miała na czole wypisaną tribalową maksymę: "tańczę dla siebie, wy możecie popatrzeć".
Oczywiście, mówię tu o występie tańcobrzuchowym, a nie tribalowym. Starałam się uroczo uśmiechać, wykrzesać z siebie maksimum kokieterii... I co? Przejrzałam masę zdjęć i okazało się, że zamiast miny kokieteryjno-uroczej, jaką usiłowałam uzyskać, mam minę pełną godnego samozadowolenia. Taki uśmiech mówiący: "Patrzą na mnie. Jestem wspaniała. Tak, to na mnie patrzą. Jestem boska." :D:D:D Po prostu zero próby subtelnego kokietowania widza - raczej właśnie bijące ze mnie głębokie przekonanie, że jestem doskonała i że tańczę dla własnej przyjemności, a opinia widza nie ma na mnie wpływu xD

Oczywiście, nie taki efekt chciałam uzyskać;) To dobrze, że nie przestaję się uśmiechać, ale... Wolałabym wyglądać, jakbym uśmiechała się do widowni, a nie do siebie. Próbuję zachowywać się jak tancerka, która tańczy również dla swoich widzów, która cieszy się z ich obecności - a wyglądam jak tancerka, która cieszy się ze swojej własnej obecności a widownia niezbyt jej przeszkadza:D

Zastanawiają mnie dwie rzeczy:

Po pierwsze, czy któraś z Was miała podobny problem ze zmuszeniem się do zastosowania bardziej typowej dla tańca orientalnego ekspresji (czyli takiej z większą dawką interakcji z widownią)? Nie chodzi tu o opanowanie tremy czy ładny uśmiech, lecz to nieuchwytne wrażenie tańczenia dla swojej widowni... Czy macie jakiś pomysł, jak się tego nauczyć?

Po drugie, czy macie jakiś pomysł, czy taka właśnie "egoistyczna ekspresja taneczna" daje się w jakichś okolicznościach zastosować? W jakich, w jakiej stylistyce? Tribal chyba tak, ale co z bardziej tradycyjnym tańcem orientnym? Co o tym myślicie?


Ja wiem, że każdy powinien kultywować własny styl i sposób wyrażania się, ale chyba mój jest zbyt jednak indywidualny;);)

Anisa Hasna
08-09-2008, 22:18
Grunt, że nie masz tremy. To dobry początek. Moja grupa teatralna ma obowiązek obserwować ludzi i ćwiczyć przed lustrem mimikę. Jesli sama nie bardzo wiesz jaka mine powinnas przybrac to sprubuj podpatrzec to u swoich ulubionych tancerek. Wez lustro i oglądaj filmiki na youtybe. Sprobuj nasladowac a potem dostosuj to do siebie. Najważniejsze to byc sobą. Jeśli dobrze tańczysz (a tak jest) to widownia wybaczy Ci "egoistyczna" minę i będzie po prostu podziwiać taniec.

Quesse
08-09-2008, 22:29
Dzięki, wezmę pod uwagę. Z tym naśladowaniem innych tancerek z yuotubem i z lustrem pod ręką to chyba niezła myśl:)




Jeśli dobrze tańczysz (a tak jest)
...no, powiedzmy że kiedyś tak będzie:):embarrest:

Blancari
08-09-2008, 23:09
Quesse - nie wiem, jak inna publiczność, ale mi się podoba jak tak tańczysz sama dla siebie... To jest nawet dość hipnotyzujące...
W Twoim osobistym przeżywaniu nie ma absolutnie nic złego... a do kokieterii wystarczy czasem tylko jedno spojrzenie, aby widz poczuł się doceniony. "Spojrzała na mnie! "

Geesou
08-09-2008, 23:21
Zgadzam się z Blancari i myslę, ze nie powinnaś nic zmieniać na siłę. Po prostu taniec Cię tak porywa , ze zapominasz o całym swiecie i to ma swój urok oraz zastanawia innych ludzi:P Miałam okazję się o tym przekonać tylko na imprezie, na Arabian Night, ale myslę, że na scenie efekt będzie podobny. A jeśli jednak będziesz chciała coś zmienić, to nie myśl o tym za duzo bo tylko niepotrzebnie się zestresujesz i będziesz wyglądać sztucznie:)

Admin
09-09-2008, 00:05
Quesse - pamiętaj, że jakakolwiek ale naturalna mimika będzie zawsze lepsza od wyuczonej. Publiczność natychmiast zauważa sztuczność.

W tańcu tak jak w innych dziedzinach życia jest pewna sekwencja według, której uczysz się. Najłatwiej nazwać ją "od ogółu do szczegółu".
Doskonale wiesz, że tancerka na początku uczy się postawy potem kroków i figur. Kontakt z publicznością (mimika) to jeden z najbardziej zaawansowanych szczegółów do dopracowania na samym końcu.
Kiedy znasz już wszystkie kombinacje kroków i potrafisz improwizować spontanicznie bez zastanowienia dopiero wtedy myśl o mimice.

Znam nie jedną tancerkę, która myśląc o pięknym uśmiechu do aparatu wycelowanego w nią, myliła choreografię którą tańczyła setki razy.

Co do Twoich zdjęć. Nie przejmuj się nimi. Zdjęcie jest płaskim zapisem ułamka sekundy w którym mogłaś akurat mrugać, brać oddech itp. Zrobienie zdjęcia z pięknym uśmiechem to kwestia często przypadku. Podczas profesjonalnych sesji robi się tysiące zdjęć aby wybrać tylko jedno. Film do takich analiz nadaje się o wiele lepiej.

Sylka
09-09-2008, 08:20
Myślałam, że admin zna się tylko na sprawach technicznych związanych z administrowaniem stronki. A tu widzę, że jest też znawcą BD . Miło :D Pozdrawiam !

Blancari
09-09-2008, 10:00
Myślałam, że admin zna się tylko na sprawach technicznych związanych z administrowaniem stronki. A tu widzę, że jest też znawcą BD . Miło :D Pozdrawiam !

Admin to nasz Wielki Szejk i skarb. Zna się na wielu sprawach i często nas tu oświeca w różnych kwestiach. :D


*Ciekawe, czy wytnie taaaki "podmaślający" mu offtop :p ;)

Vasanta
09-09-2008, 10:10
Co do Twoich zdjęć. Nie przejmuj się nimi. Zdjęcie jest płaskim zapisem ułamka sekundy w którym mogłaś akurat mrugać, brać oddech itp. Zrobienie zdjęcia z pięknym uśmiechem to kwestia często przypadku. Podczas profesjonalnych sesji robi się tysiące zdjęć aby wybrać tylko jedno. Film do takich analiz nadaje się o wiele lepiej.
Nic dodać, nic ująć. Quesse, ładne zdjęcia - to na sesji, z występu na takie nie licz.

Admin
09-09-2008, 10:28
Admin to nasz Wielki Szejk i skarb. Zna się na wielu sprawach i często nas tu oświeca w różnych kwestiach. :D


*Ciekawe, czy wytnie taaaki "podmaślający" mu offtop :p ;)

Nie wytnę tylko wydrukuje i powieszę sobie na ścianie :D

Quesse
09-09-2008, 11:15
Quesse - nie wiem, jak inna publiczność, ale mi się podoba jak tak tańczysz sama dla siebie... To jest nawet dość hipnotyzujące...
W Twoim osobistym przeżywaniu nie ma absolutnie nic złego... a do kokieterii wystarczy czasem tylko jedno spojrzenie, aby widz poczuł się doceniony. "Spojrzała na mnie! "


Zgadzam się z Blancari i myslę, ze nie powinnaś nic zmieniać na siłę. Po prostu taniec Cię tak porywa , ze zapominasz o całym swiecie i to ma swój urok oraz zastanawia innych ludzi:P Miałam okazję się o tym przekonać tylko na imprezie, na Arabian Night, ale myslę, że na scenie efekt będzie podobny. A jeśli jednak będziesz chciała coś zmienić, to nie myśl o tym za duzo bo tylko niepotrzebnie się zestresujesz i będziesz wyglądać sztucznie:)

Ale mi posłodziły:D To się cieszę, skoro mówicie, że może tak zostać... To może nie będę jakoś specjalnie ze swoimi minami walczyć, tylko je dopracuję;)



Quesse - pamiętaj, że jakakolwiek ale naturalna mimika będzie zawsze lepsza od wyuczonej. Publiczność natychmiast zauważa sztuczność.

W tańcu tak jak w innych dziedzinach życia jest pewna sekwencja według, której uczysz się. Najłatwiej nazwać ją "od ogółu do szczegółu".
Doskonale wiesz, że tancerka na początku uczy się postawy potem kroków i figur. Kontakt z publicznością (mimika) to jeden z najbardziej zaawansowanych szczegółów do dopracowania na samym końcu.
Kiedy znasz już wszystkie kombinacje kroków i potrafisz improwizować spontanicznie bez zastanowienia dopiero wtedy myśl o mimice.

Znam nie jedną tancerkę, która myśląc o pięknym uśmiechu do aparatu wycelowanego w nią, myliła choreografię którą tańczyła setki razy.



Oczywiście, dążę do tego, by mimika była swobodna i naturalna - ale dla mnie naturalnym efektem jest odpłynięcie gdzieś hen, hen i zapominanie, że ktoś na mnie w ogóle patrzy;) Też fakt, że w nauce tańca to jest taka wisienka na torcie, ostatni etap pracy, ale jak już tańczę coś, co znam na blachę, to próbuję coś kombinować, żeby wyglądać tak, jak chcę wyglądać:D





Co do Twoich zdjęć. Nie przejmuj się nimi. Zdjęcie jest płaskim zapisem ułamka sekundy w którym mogłaś akurat mrugać, brać oddech itp. Zrobienie zdjęcia z pięknym uśmiechem to kwestia często przypadku. Podczas profesjonalnych sesji robi się tysiące zdjęć aby wybrać tylko jedno. Film do takich analiz nadaje się o wiele lepiej.



Nic dodać, nic ująć. Quesse, ładne zdjęcia - to na sesji, z występu na takie nie licz.


Ale tu był wyjątkowy przypadek - Maja przesłała mi zdjęcia z naszego Orientmaniowego występu z saggatami na Street Party i okazało się, że zrobiła ich... 150! Z dwuminutowego występu! A więc mogłam sobie obejrzeć cały układ, klatka po klatce. Dowiedziałam się dokładnie, czy było równo, jak w którym momencie trzymałam ręce i jakie miny stroiłam przez cały czas:D Film chyba nie pokazałby tego lepiej.

I mam tam wyraz twarzy właśnie taki lekko odpływający i pełen samozadowolenia:D Nawet mój ojciec, który wtedy oglądał występ belly dance pierwszy raz w życiu, powiedział po występie, że mam wyjątkową mimikę, bo nie czaruję widowni, lecz uśmiecham się do samej siebie z dumą "patrzcie na mnie, ja tu tańczę" :D:blink:



Myślałam, że admin zna się tylko na sprawach technicznych związanych z administrowaniem stronki. A tu widzę, że jest też znawcą BD . Miło :D Pozdrawiam !

Oczywiście, nasz Wielki Szejk wie o tańcu więcej, niż niejedna z nas:) A że patrzy na to z perspektywy bardzo doświadczonego widza, to jego opinia jest zawsze dla nas cenna.

Choć chyba dalej nie dał się przyłapać w akcji, ale ja podejrzewam, że trenuje w sekrecie i jeszcze nas zaskoczy:D:p

Intisar
09-09-2008, 17:10
Miałam dokładnie ten sam problem. Tańczyłam tylko dla siebie z tajemniczym uśmiechem Mony Lisy, a kiedy usłyszałam, że powinnam utrzymywać większy kontakt z publicznością i uśmiechać się do niej, to próbowałam się kontrolować. Wyglądało to tak, że odpływałam tak jak wcześniej, a od czasu do czasu przypominałam sobie w panice, żeby patrzeć na widzów. To mnie z kolei wybijało z rytmu i odechciewało mi się tańczyć.
Wypracowałam sobie w związku z tym taki sposób, że trochę udaję ten kontakt. Przede wszystkim nie patrzę w oczy, tylko w punkt na wysokości czoła. Widz ma wrażenie, że patrzę na niego, mój uśmiech odbiera jako skierowany do siebie (chociaż nadal tak nie jest ;)) a ja się nie rozpraszam i mogę sobie odpływać w tańcu.
Niech żyje trzecie oko widza! ;):D

Emilia
10-09-2008, 05:11
Jak zaczynałam występować też używałam tego sposobu co Ty, czyli np. patrzyłam na czyjeś czoło, czubek nosa itd:P ale doszłam do wniosku, że to nie jest dobry pomysł bo Twoje spojrzenie wydaje się w tym momencie hmm.... "puste", pozbawione emocji, a mina może być bardzo sztuczna dlatego wydaje mi się, że lepiej złapać kontakt wzrokowy i pobawić się z widzem, czyli np zachęcić go do klaskania, puścić oczko itp.
Quesse co prawda nie widziałam Twojego występu nigdy na żywo, ale jeśli chcesz tańczyć bardziej "dla widza" to spróbuj wziąć na następny pokaz ze sobą koleżanki/ swojego faceta(niepotrzebne skreśl) i poćwicz na nich "łapanie kontaktu z widownią" możesz ich rozstawić w różnych miejscach:) mi to pomogło w przelamaniu się;);)

Farida
10-09-2008, 08:57
Dokładnie, tak jak pisze Enia. Zabierz, Agatko, swoich znajomych na występ. Poeksperymentuj na nich lub na koleżankach, które akurat stoją wśród publiczności i nie występują :D
ja tak robię :) ostatnio dłuższy moment zatańczyłam specjalnie dla grupki moich koleżanek, które przyuważyłam po mojej lewej stronie :))) , one szczerze uśmiechnęły :laugh_001: się do mnie z miną mówiącą :thumbsup:, a ja dostałam jeszcze większej motywacji :) i mogłam dalej szukać przyjaznych dusz wśród publiczności i zatańczyć dla kogoś innego :yeahhh: (Mam kilka takich dobrych koleżanek, z którymi wymieniamy się szczerymi do bólu :D krytycznymi uwagami po takich występach - co było źle, co dobrze, co poprawić, co było fajne, co zmienic :))
Właściwie zawsze, zanim zacznę tańczyć, dyskretnie szukam osób znajomych ;) No...chyba, ze są to np. imprezy zamknięte, wtedy pozostaje jedynie znaleźć kogoś "przyjaźnie" do nas nastawionego - to widać :D
Pamiętam, że na początku był to dla mnie ogromny problem, nie chciałam łapać kontaktu z ludźmi, tylko 'tańczyć dla siebie, a wy patrzcie!' ;) ale, z upływem czasu, coś mi się w tej głowie poprzestawiało i stałam się kimś zupełnie innym :idea: U mnie to była kwestia nastawienia. Tak naprawdę, przez całą tą drogę taneczną ciągle się zmieniam i zadziwiam samą siebie :blink:

Quesse
10-09-2008, 11:47
Intisar - dzięki za radę, spróbuję kiedyś, może to też sposób dla mnie.

A co do Waszych propozycji, Eniu (dobrze odmieniłam?) i Farido... Brzmi nieźle. Ale ja zawsze zabieram przynajmniej kilka osób osobistego fanclubu - rodziców, faceta, koleżanki, kolegów, wszystkich razem lub każdego z osobna;) Problem w tym, że podczas występu nie zawsze da się ich wypatrzeć w tym tłumie na widowni. Efekt jest taki, że ewentualnie łapię kontakt wzrokowy z osobami w pierwszym rzędzie i tyle. Przy wszystkich okazjach do występu, jakie dotychczas miałam, nie byłam w stanie wyłuskać wzrokiem w tłumie widzów tych paru znajomych twarzy, a bałam się, że jak się na tym skoncentruję i zacznę się za nimi nerwowo rozglądać, to się pomylę w choreografii;)

Ostatnio tłum rodziny i znajomych był obecny na widowni, by mnie wspierać. Do tego jeszcze po występie okazało się, że było tam też parę znajomych osób, o których nawet nie wiedziałam, że będą. A mimo to nie byłam w stanie dostrzec żadnej znajomej twarzy w tym dzikim tłumie pod sceną, mimo, że muzyka nie chciała działać i musiałyśmy stać na scenie i czekać na nią dobre pięć minut! Przez ten czas lustrowałam wzrokiem widownię, właśnie w poszukiwaniu kogoś znajomego, ale się nie udało. Wychwyciłam tylko jedną koleżankę - bo ma prawie metr osiemdziesiąt i bo zaczęła machać łapami i krzyczeć "Brawo, Aga!" :bigsmile: Może to kwestia specyfiki tamtego występu (duża scena na świeżym powietrzu i duża widownia).
Zresztą, łatwiej mi jest uśmiechać się uroczo do kogoś obcego. Znajomi zbombardowani moimi uśmiechami mogliby się zdziwić, skoro znają mnie jako osobę, która uśmiecha się do nich niemal jedynie ironicznie;)

Ale ciekawą rzecz zauważyłam - jeśli się szuka na widowni kogoś, kto odpowie uśmiechem na moje uśmiechy, to najlepiej sprawdzają się w tym znajome np. z zajęć tańca - bo te osoby wiedzą, ile pracy i wysiłku wkłada się w ten występ, jak trudno przełamać na scenie tremę, więc gdy złapią kontakt wzrokowy z tancerką, to po prostu tryskają pozytywnymi emocjami:)

Dzięki za podzielenie się radami i przemyśleniami, wezmę je wszystkie pod uwagę i będę testować zależnie od sytuacji. Może po prostu to się z czasem zmieni.

Intisar
10-09-2008, 14:18
Jak zaczynałam występować też używałam tego sposobu co Ty, czyli np. patrzyłam na czyjeś czoło, czubek nosa itd:P ale doszłam do wniosku, że to nie jest dobry pomysł bo Twoje spojrzenie wydaje się w tym momencie hmm.... "puste", pozbawione emocji, a mina może być bardzo sztuczna dlatego wydaje mi się, że lepiej złapać kontakt wzrokowy i pobawić się z widzem, czyli np zachęcić go do klaskania, puścić oczko itp.
Quesse co prawda nie widziałam Twojego występu nigdy na żywo, ale jeśli chcesz tańczyć bardziej "dla widza" to spróbuj wziąć na następny pokaz ze sobą koleżanki/ swojego faceta(niepotrzebne skreśl) i poćwicz na nich "łapanie kontaktu z widownią" możesz ich rozstawić w różnych miejscach:) mi to pomogło w przelamaniu się;);)

Hehe, to też przerabiałam i przyznam, że chociaż działało w moim przypadku jeśli chodzi o koleżanki, to w przypadku faceta miałam zbyt dużą pokusę, żeby tańczyć tylko dla niego ;) W ogóle jest takie ryzyko tańczenia tylko do tych, którzy nas zawsze dobrze ocenią, ale czy reszta widowni nie będzie się czuła ignorowana? I co, jeśli nie znajdzie się na widowni nikt znajomy?
Jasne, że całego występu nie da się (i nawet nie chce się) przetańczyć bez żadnego kontaktu z widzem. Od czasu do czasu rzuca się spojrzenie, czy nawiązuje dłuższy kontakt, ale dla osób tak odpływających jak ja, pomiędzy momentami kontaktu najlepsze jest patrzenie w czoło, obejmujące wzrokiem wszystkich :)

Aliyah
10-09-2008, 23:14
Kuuurcze... ale to jest fantastyczne poznawać ludzi, ich reakcje, łapać kontakt... ;)

prowadzić grę z publicznością ;)

oczywiście zdarza się publiczność mniej i bardziej skłonna do interakcji...

Quesse
11-09-2008, 11:49
Ale jednak do tego trzeba się trochę też przed nimi otworzyć, przełamać nieśmiałość, to samo nie przychodzi. Liczę na to, że z czasem też będę się tym tak bawić:)

Emilia
11-09-2008, 13:55
A co do Waszych propozycji, Eniu (dobrze odmieniłam?)

nigdy się nie zastanawiałam nad odmianą:P ale chyba w porząsiu:)


Hehe, to też przerabiałam i przyznam, że chociaż działało w moim przypadku jeśli chodzi o koleżanki, to w przypadku faceta miałam zbyt dużą pokusę, żeby tańczyć tylko dla niego W ogóle jest takie ryzyko tańczenia tylko do tych, którzy nas zawsze dobrze ocenią, ale czy reszta widowni nie będzie się czuła ignorowana?

Przecież większość osób nie wie, że to Twój facet, ale oczywiście z występu nie może się nagle zrobić prywatny "sypialniany" pokaz dla własnego mężczyzny to się zgadzam:D Ale tez nie mozna sie za bardzo przejmować, że uśmiechamy się częściej do znajomych, bo można ich na mniejszych imprezach(np. w klubie) poprosić o "rozstrzelenie" miejscowe wśród publiczności:D



A mimo to nie byłam w stanie dostrzec żadnej znajomej twarzy w tym dzikim tłumie pod sceną

Tutaj to już przechodzimy do innego zagadnienia troszeczkę. Bo moim skromnym zdaniem to sa dwie zupełnie inne sytuacje. Tzn. Kiedy tańczymy i mamy publiczność "na wysokości oczu", "na wyciągnięcie ręki" ,a gdy jesteśmy na jakimś podwyższeniu/ scenie. W pierwszej sytuacji jestem zdecydowanie za kontaktem, przełamaniem się, bo tak jak Aliyah napisała to naprawdę wspaniałe poznawać publiczność. Kiedy tańczymy na dużej scenie ponad głowami ludzi, myślę, że tu zgodzę się, iż patrzenie na czoło i czubek nosa widowni może być ok:)
Tu przypomina mi się fajna anegdotka z mojego występu na festynie, była zbudowana taka mała scenka( mniej więcej takiej wysokości jak na street party). Tańczyłam solówkę, nie miałam sztywnej choreografii tylko ułożony początek i koniec(bo tak często robię). W pewnym momencie pokazu tak się zatraciłam w muzyce, było mi tak fajnie...uśmiechałam się do wszystkich, że zaczęłam podchodzić coraz bliże do krawędzi sceny bo brakowało mi kontaktu z ludźmi, byli za daleko:( jeszcze za jakimiś barierkami:/. Gdyby nie moja kumpela, która w ostatniej chwili wydarła się z za sceny raczej nie zauważyłabym, że grunt mi się kończy pod nogami:P Więc akurat ja od tego czasu skupiam się na tym, żeby czasem przerwać kontakt z publicznością i sprawdzić po czym stąpam:P

Intisar
11-09-2008, 15:37
Tu przypomina mi się fajna anegdotka z mojego występu na festynie, była zbudowana taka mała scenka( mniej więcej takiej wysokości jak na street party). Tańczyłam solówkę, nie miałam sztywnej choreografii tylko ułożony początek i koniec(bo tak często robię). W pewnym momencie pokazu tak się zatraciłam w muzyce, było mi tak fajnie...uśmiechałam się do wszystkich, że zaczęłam podchodzić coraz bliże do krawędzi sceny bo brakowało mi kontaktu z ludźmi, byli za daleko:( jeszcze za jakimiś barierkami:/. Gdyby nie moja kumpela, która w ostatniej chwili wydarła się z za sceny raczej nie zauważyłabym, że grunt mi się kończy pod nogami:P Więc akurat ja od tego czasu skupiam się na tym, żeby czasem przerwać kontakt z publicznością i sprawdzić po czym stąpam:P

Hehe, ja też często zapominam, że taniec odbywa się nie tylko w chmurach, ale również na ziemi ;)

Vasanta
11-09-2008, 16:35
nigdy się nie zastanawiałam nad odmianą:P ale chyba w porząsiu:)

Najłatwiej jest w takich przypadkach znaleźć zwyczajne, polskie imię o takiej samej końcówce. Enia odmienia się jak Renia czy Gienia.

Farizah
17-09-2008, 19:30
hah no tak widzialam kilka filmow na ktorych tancerki spadaly ze sceny. Ze wzgledu na to ze mam problem ze stresem przy wystepach ( nie tylko TB) to wtedy staram sie patrzec na czubki glow ludzi ktorzy patrza na mnie. Tak mnie nauczyla pedagog za szkoly. A teraz nie tylko patrze na czubki ale czasami przejezdzam wzrokiem po twarzach:)

Aliyah
20-12-2008, 01:17
Ja się jednakowoż cieszę na każdy występ ;)
to niesamowita energia ;)
czasem co prawda nie jest "dobry dzień"... no ale wtedy właśnie można się podeprzeć choreografią ;)

Kontakt z publicznością podbija energię, inspiruje, wytwarza takie pomysły, że potem się zastanawiam skąd na to wpadłam ;D

Generalnie jak przyjdzie kilkadziesiąt/set... osób, żeby Cię obejżeć to czy można sobie coś lepszego wyobrazić? ;)

mks
07-04-2009, 14:10
Jakis czas temu bylam z mezem i ze znajomymi na imprezie orientalnej, gdzie m.in. wystepowala "Jamilah"... w trakcie jej wystepu mialam wrazenie ze patrzy prosto na mnie i tylko na mnie, a na dodatek moj maz twierdzil to samo :D [...] Wyszla z tego komiczna sytuacja kiedy o tym rozmawialismy :D

Jamilah jestem pod wrazeniem: kontakt z publicznoscia na 5 + [czy tam na 6] :D

Asiya
14-04-2009, 20:15
Bardzo możliwe, że niedługo będę miała występ, gdzie publika będzie dosłownie na wyciągniecie ręki ;P
Co myślicie o zachęcaniu publiki do klaskania, tańca - ogólnie zabawy - nie tylko patrzenia. Czy macie jakieś pomysły, zeby rozruszać towarzystwo :) ?
Chętnie posłucham ;)

Nunah
14-04-2009, 20:21
Asiya taka "otwarta widownia" to marzenie - klaskanie się sprawdza ;) no i wszelkie ruchy typu "zrobię coś, a teraz spróbuj Ty" też :)

Firyal
14-04-2009, 20:27
Może wyciąganie ludzi na środek,by spróbowali zatanczyć? Na pewno zatańcz drum solo i wpleć w to różne zabawne ruchy:) I dużo mimiki i kontaktu z widzami

Asiya
14-04-2009, 20:37
Planuję jedną luźniejszą piosenkę - taką "dla publiki"
(Siostra mojego faceta jest zdolna, pomyślałam, że uda mi sie ją namówić do takiej "interakcji" i ludzie poczują się zachęceni)
Bardziej boję się tego, że mimo moich usilnych prób nikt nie zareaguje :/ i będzie jak na taniej imprezie z głupim prowadzącym :suspicious:

Firyal
14-04-2009, 20:44
No to właśnie wyciągnij kogoś, kto się da wyciągnąć;-) Wtedy masz większe szanse,żeby ktoś jeszcze się odważył - wyciągnij tak ze trzy osoby i dajcie czadu;-) I zacznij klaskac,by resztę publiczności zachęcić

Asiya
14-04-2009, 21:36
ok - wielkie dzięki :)
Idę przygotowywać sobie występ idealny *odturliwuje się do pokoju* :p

calypte
18-07-2009, 16:35
Bardziej boję się tego, że mimo moich usilnych prób nikt nie zareaguje :/ i będzie jak na taniej imprezie z głupim prowadzącym :suspicious:

Miałam tak.. Publiczność była taka, że nawet gdybyśmy zatańczyły na rzęsach to pewnie by nic nie dało. To strasznie podcina skrzydła - tańczysz, uśmiechasz się a w głowie nerwowo się pytasz `co ja robie źle??..chyba jestem dość beznadziejną tancerką skoro nikt nie reaguje..`(a że jestem mocno początkująca, to wcale nie pomaga w myśleniu inaczej ;)). Po drugim wystepie nasza instruktorka nas `uspokoiła`, że jej tez się pierwszy raz zdarza taki odbiór. A właściwie jego brak. Ciężke, ale takie występy też uczą.. Oswajają z różnym rodzajem odbiorców. Raz na nasze camelki reakcją były oklaski i śmiech, raz zasłyszane gdzieś z boku jak żona krzyczy na męża że `ma się przestać gapić`, raz reakcji było ZERO...I teraz masakra - bo nie dość, zeby wyglądać ładnie, nie wypaśc z rytmu i pokonać stres to jeszcze trzeba rozgryzac widza :p Ale jaka potem satysfakcja jak uda się ich rozkręcić :)

Anbar
21-09-2009, 09:10
(...)To strasznie podcina skrzydła...

Na pewno, to musiało być nie za przyjemne przeżycie - delikatnie mówiąc :P Trochę mnie zmartwiłaś, bo ja za niedługo (w listopadzie) mam mieć swoją pierwszą solówkę (wcześniej tańczyłam z grupą taneczną) i nie przyszło mi do głowy, że publika może być drętwa i niechętna, ale wszystko jest do przełknięcia :D

Szahiya
21-09-2009, 09:42
Anbar, będzie dobrze, na pewno :) Wypatrzysz sobie jakąś sprzyjającą duszyczkę na widowni, a potem to już pójdzie. Jak publiczność mogłaby się nie cieszyć, widząc tak cudowny taniec ;)

Agnieszka Dzikowska
21-09-2009, 12:15
Asiya, zachęcanie publiczności do klaskania zazwyczaj przynosi dobry efekt, bo czują wtedy że się bawią razem z Tobą:) Wyciąganie ludzi na parkiet też jest skuteczne i ich rozkręca, chociaż ludzie po występie zazwyczaj i tak sami wychodzą na parkiet i dobrze się bawią:) Życzę udanego występu:)

Anbar
21-09-2009, 14:47
Anbar, będzie dobrze, na pewno :) Wypatrzysz sobie jakąś sprzyjającą duszyczkę na widowni, a potem to już pójdzie. Jak publiczność mogłaby się nie cieszyć, widząc tak cudowny taniec ;)

Co racja, to racja :D Taniec brzucha sam w sobie jest tak wspaniały i kuszący, że jak tylko zatańczę technicznie dobrze i z odpowiednią mimiką, to nie muszę robić cudów, wywijać salt w powietrzu - i tak się spodoba :)) Dzięki za słowa otuchy !!

Inayat
21-09-2009, 16:01
Miałam tak.. Publiczność była taka, że nawet gdybyśmy zatańczyły na rzęsach to pewnie by nic nie dało. To strasznie podcina skrzydła - tańczysz, uśmiechasz się a w głowie nerwowo się pytasz `co ja robie źle??..chyba jestem dość beznadziejną tancerką skoro nikt nie reaguje..`(a że jestem mocno początkująca, to wcale nie pomaga w myśleniu inaczej ;)). Po drugim wystepie nasza instruktorka nas `uspokoiła`, że jej tez się pierwszy raz zdarza taki odbiór. A właściwie jego brak. Ciężke, ale takie występy też uczą.. Oswajają z różnym rodzajem odbiorców. Raz na nasze camelki reakcją były oklaski i śmiech, raz zasłyszane gdzieś z boku jak żona krzyczy na męża że `ma się przestać gapić`, raz reakcji było ZERO...I teraz masakra - bo nie dość, zeby wyglądać ładnie, nie wypaśc z rytmu i pokonać stres to jeszcze trzeba rozgryzac widza :p Ale jaka potem satysfakcja jak uda się ich rozkręcić :)

To się zdarza wielokrotnie na pokazach podczas imprez, na których są mężowie z żonami. Ja wychodzę z założenia (po zaprawieniu w boju już jako takim) od jakiegoś czasu, że jeśli ludzie siedzą sztywno, to wtedy podchodzę blisko i albo robię jakieś intensywne dropy biodrami komuś przed nosem, albo podchodzę do najbardziej zblazowanych i macham im falę brzuchem, albo robię z bardzo bliska backbenda patrząc złowieszczo w oczy. Jeśli to nie działa, odchodzę i tańczę mega dumna z miną 'jestem boska, wy byście chcieli tak jak ja, ale nie umiecie ha!' :D ciesząc się z tańca, machając najlepsze triki :)

Ostatnio tańczyłam na dwóch weselach, gdzie ludzie byli na wyciągnięcie ręki, stali na około parkietu. To były moje najlepsze show w życiu. Pełen kontakt z widownią, cudowne uczucie, bo odbierali mnie bardzo pozytywnie. Po warsztatach z Ariellah coś się we mnie otworzyło - nigdy nie tańczyłam tak świadomie. UWIELBIAM łapać ofiary mojego wzroku, uśmiechu i tajemniczości :)