Pokaż pełną wersję : Taniec brzucha -nauka w domu czy jest to możiwe?
nie wiem czy w dobrym miejscu zadaje pytanie :rolleyes:
chodzi mi czy można samemu nauczyć sie go w domu -podstawy?
ja nie wiem od czego wogóle mam zacząć?
a bardzo mi sie podoba:D:D:D
scarabee
04-09-2008, 13:41
Jasne, że nic nie zastąpi dobrej instruktorki, ale...
W tym wątku:
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=200
masz linki do całej masy filmów instruktażowych. Miłego oglądania! :)
Pamiętaj o prawidłowej postawie: miednica pod siebie [kość ogonowa w dół] i ściągnięte łopatki, zgięte kolana. No i pilnuj jej.
Ellswarth
04-09-2008, 20:59
Chyba dla większości z nas to jedyne wyjście, bo nie każdy ma dostęp do stałych kursów, lub nie każdy ma pieniądze, żeby na nie uczęszczać.
Radziłabym pójść chociaż na jedne zajęcia. To naprawdę dużo pomaga i wie się później na co zwracać uwagę przy oglądaniu np filmików z Youtube.
Ja uczę się w domu i jest oK:)
Ja zdecydowanie wolę chodzić na kurs, na szczęście mam czas, pieniądze, a nawet aż 3 szkoły do wyboru. YouTube mi nie wystarczy, bo nie widzi moich błędów :) Ucząc się w domu niestety łatwo nabawić się złych nawyków.
Blancari
05-09-2008, 14:50
To prawda, ucząc sie w domu samemu trudno zauważyć błędy. Ale jeśli nie ma innej możliwości - warto choć raz wybrać się na warsztaty dal początkujących i jak najwięcej zapamiętać uwag dotyczących postawy i techniki.
W przypadku braku szkoły w okolicy najlepszy byłby jakiś obóz wakacyjny. Tydzień intensywnej nauki opd okiem doświadczonej instruktorki naprawdę wiele daje.
Zamiast amatorskich filmików na youtube polecam filmy instruktażowe nakręcone przez znane tancerki.
Mnóstwo ich znajdziesz w wątku podanym przez Scarabee..
Można sie uczyc w domu. Na Youtube jest mnostwo filmow instruktazowych ze szkol takich, do ktorych nie mialabym mozliwosci chodzic, mianowicie z Brazylii czy Stanow itd. Mozna obserwowac jak tancza najlepsze tancerki swiata i uczyc sie od nich. A jak ma sie dobre lustro, to korygowac bledy mozna samemu. I tak liczy sie efekt koncowy, czyli to jak podobasz sie publicznosci. Ja mam juz pewnien typ swoich ulubionych tancerek, ktore chce nasladowac . Chociaz wiadomo, ze nie kopiowac . A kiedy mam isc na warsztaty w Polsce, to najpierw patrze kim jest instruktorka. Szukam jej filmikow na Youtube. Jesli nie ma to nie ide. A jesli są, to najpierw obejrze i ocenie czy chce sie wlasnie od niej uczyc.
Czasami mozna znac technike, ale nie miec charyzmy. A sama technika to dla mnie za malo. Jest
też wydanych sporo kursow na DVD i kosztuje to taniej niz kursy w Szkolach Tanca. Tak wiec mozliwosci sa :)
Można sie uczyc w domu. Na Youtube jest mnostwo filmow instruktazowych ze szkol takich, do ktorych nie mialabym mozliwosci chodzic, mianowicie z Brazylii czy Stanach itd. Mozna obserwowac jak tancza najlepsze tancerki swiata i uczyc sie od nich. A jak ma sie dobre lustro, to korygowac bledy mozna samemu. I tak liczy sie efekt koncowy, czyli to jak podobasz sie publicznosci. Ja mam juz pewnien typ swoich ulubionych tancerek, ktore chce nasladowac . Chociaz wiadomo, ze nie kopiowac . A kiedy mam isc na warsztaty w Polsce, to najpierw patrze kim jest instruktorka. Szukam jej filmikow na Youtube. Jesli nie ma to nie ide. A jesli są, to najpierw obejrze i ocenie czy chce sie wlasnie od niej uczyc.
Czasami mozna znac technike, ale nie miec charyzmy. A sama technika to dla mnie za malo. Jest
też wydanych sporo kursow na DVD i kosztuje to taniej niz kursy w Szkolach Tanca. Tak wiec mozliwosci sa :)
Ciekawe poglądy:) Choć z większością muszę polemizować;)
Szczerze mówiąc, uważam, że nauka w domu powinna być ostatecznością, jeśli ktoś naprawdę nie może w danym momencie uczęszczać na kurs i chce się choć trochę rozruszać, zanim uda mu się iść na kurs:) Ucząc się w domu, bardzo łatwo:
- zrobić sobie krzywdę niewiedzą o ciele, o prawidłowej rozgrzewce, o prawidłowym dawkowaniu ćwiczeń i ruchów, wreszcie o prawidłowej postawie ciała - łatwo o nadwerężenie, kontuzję itp.
- nabawić się kiepskich nawyków tanecznych, nauczyć się nieprawidłowej formy jakiegoś ruchu, nie wiedzieć, że "to się robi inaczej" - widziałam wiele początkujących tancerek na zajęciach, które nie potrafiły odróżnić camela od dołu od tego od góry, nie czuły tego ruchu, jak miałyby dojść do tego same? Naprawdę, nawet na zajęciach na żywo często zupełnie nie uświadamiamy sobie własnych błędów, nie widzimy, że tak naprawdę nie robimy tego, co trzeba. Jeśli nikt nas nie skoryguje, pozostaniemy przy błędnej wersji.
Uważam, że osoby początkujące zazwyczaj nie potrafią samodzielnie korygować swoich błędów. Oczywiście, można się ze mną nie zgadzać:)
Co więcej, zajęcia z instruktorem rozwijają także taneczny gust - może wzorce, o jakich mówisz, zmieniłyby się po paru miesiącach zajęć? A może nie każda osoba zaczynająca swoją przygodę z tańcem jest w stanie wybrać sobie odpowiednie wzorce, docenić doskonałą tancerkę lub zauważyć mankamenty tej niedoskonałej, która się jej podoba?
A, jeszcze jedno - piszesz, że nie poszłabyś na warsztaty czy zajęcia do kogoś, kogo nie ma na youtubie. A przecież sporo świetnych instruktorek nie ma na nim swoich filmików, np. dlatego, że nie chcą, by ktoś kopiował ich choreografie. Właśnie wpisałam w wyszukiwarkę youtubową i nie znalazłam następujące instruktorki: Jasmin Mazloum, Dominika Suchecka, Donya Rashida. Czy to oznacza, że skreśliłabyś je z góry? :)
Blancari
05-09-2008, 17:17
Racja Quesse, więc nie będę powtarzać. Dodam tylko, że wiele cenionych i naprawdę świetnych instruktorek świadomie nie zamieszcza swoich filmików na youtube, ani tez sobie tego nie życzy. Na pewno robi tak Donya Rashida - a przecież jej autorytetu i kompetencji podważyć nie sposób.
Nie znam przesłanek jakimi kierują się Dominika Suchecka, czy Jasmin, ale one tez należą przecież do czołówki polskich instruktorek.
Myślę więc, ze traktowanie youtube'a jako kryterium przy wyborze instruktorek może być dobre (kiedy widzimy, że ewidentnie jest słaba, albo że jest dobra) albo mylące - fakt nieobecności czyjejś na tym serwisie w zasadzie niczego nie oznacza.
JUż lepiej poczytać forum i opinie o warsztatach, które dziewczyny zamieszczają w formie miłych wspomnień albo ostrzeżeń.
A czy nauczysz się w domu jeździć samochodem? :rolleyes::rolleyes:
Blancari
05-09-2008, 17:59
A czy nauczysz się w domu jeździć samochodem? :rolleyes::rolleyes:
Dobre :D
Możliwe, ze niewiele polskich tancerek widzialam. Ale to tylko ich blad, ze nie doceniają takiego medium jakim jest internet. Taką Shadore, czy Jessice ( chociaz ta druga nie jest instruktorką ) od razu mozna namierzyc, no i tym samym , poprzez rozglos, zdobywają sobie renome. Bardzo chetnie obejrze polskie tancerki, polskie instruktorki - po to wlasnie tutaj jestem, aby sie jeszcze czegos nauczyc. Stawiam przeciez dopiero pierwsze kroki :) Dokopie sie do filmikow, bo tutaj jest taki dzial no i na pewno wiele skorzystam.
A co do Jasmin to tez wpisywalam ją i jej nie bylo, Dominiki tez, ale zaciekawily mnie jej zdjecia znalezione na tym forum i opinia o niej tutaj. Tak wiec nikogo nie przekreślam.
A co do jazdy samochodem, to potrzeba do tego wiecej przestrzeni, niz do TB. Zwlasza Tribal Fusion zatanczysz na malenkim skrawku swojej podlogi...Tak wiec porownanie niezbyt trafione :D
Jest też wydanych sporo kursow na DVD i kosztuje to taniej niz kursy w Szkolach Tanca.
Nie zgodzę się. Miesięczny kurs w Novej kosztuje obecnie 75 zł. Płyta Veeny&Neeny 15$, czyli ok. 50 zł plus koszt wysyłki. Przez miesiąc kursu tańca nauczę się więcej niż przez 1,5 godziny płyty.
Myślę więc, ze traktowanie youtube'a jako kryterium przy wyborze instruktorek może być dobre (kiedy widzimy, że ewidentnie jest słaba, albo że jest dobra) albo mylące - fakt nieobecności czyjejś na tym serwisie w zasadzie niczego nie oznacza.
Ot co. Ja, jeśli nie znam jakiejś instruktorki, zwykle wrzucam jej imię lub pseudonim do google. W 90% przypadków znajduje się strona lub chociażby krótka informacja "o sobie" na stronie jakiejś szkoły tańca czy festiwalu.
Możliwe, ze niewiele polskich tancerek widzialam. Ale to tylko ich blad, ze nie doceniają takiego medium jakim jest internet.
Niektóre osoby nie muszą się promować na YouTube, żeby być znane.
A co do jazdy samochodem, to potrzeba do tego wiecej przestrzeni, niz do TB. Zwlasza Tribal Fusion zatanczysz na malenkim skrawku swojej podlogi...Tak wiec porownanie niezbyt trafione :D
Moim zdaniem bardzo trafione. Możesz w domu poznać teorię, ale póki nie wsiądziesz do samochodu, nie będziesz umiała jeździć. Tak samo jest z tańcem - kiedy patrzy się na to, jak ktoś tańczy, wszystko wygląda łatwo. Trudniej jest to powtórzyć, a najtrudniej - powtórzyć prawidłowo.
Uczyłam się w domu przez pół roku i choć nie było to pół roku stracone, to jednak gdybym chodziła na zajęcia, nauczyłabym się dużo więcej.
Blancari
05-09-2008, 20:19
Możliwe, ze niewiele polskich tancerek widzialam. Ale to tylko ich blad, ze nie doceniają takiego medium jakim jest internet.
Raczej zdają sobie sprawę z zagrożeń takich serwisów jak youtube. A co do internetu - zauważ, że instruktorki zwykle mają swoje strony, gdzie można poczytać i obejrzeć galerię.
Youtube nie jest wyrocznią. To po prostu miejsce gdzie każdy może wrzucić filmiki. Lepsze i gorsze...
Pytanie - czy na początku nauki, młoda adeptka tej sztuki jest w stanie odróżnić to co dobre od tego co złe. Bo kryterium "mnie się podoba" to jest żadne kryterium. Dlatego polecam raczej filmy DVD niż youtube'a.
I dalej uważam, że należy dołożyć wszelkich starań, by pojechać na jakieś warsztaty czy obóz.
Nauka w domu to ostateczność - obarczona ryzykiem nie tylko złych nawyków, ale przede wszystkim kontuzji - bo taniec brzucha może być bardzo kontuzyjny, jeśli nie dbamy o rozgrzewkę i właściwą technikę.
Piszesz, że do tribalu wystarczy kawałek podłogi. Owszem, ale tribal jest siłowy, a wszelkie ruchy wymagają dobrego przygotowania organizmu. O backbendach nie wspominając...
Dlatego warto jednak wybrać się na jakieś zajęcia, albo duuuuużo czytać i pytać na forum.
No coż, pierwsza rzeczą jaką jest, kiedy chcemy znaleźć jakiś filmik jest szperanie na Youtube. Widać to chociażby na tym forum. Wiekszosc filmikow tutaj prezentowanych pochodzi wlasnie z tego portalu. O zagrożeniach jakich niesie Youtube nic mi nie wiadomo. Każdy swoj rozum ma i odpowiada za siebie w tym co robi. Dziećmi nie jesteśmy...no chyba , ze sa tutaj dzieci, czyli osoby do 18 roku życia .
Blancari
05-09-2008, 21:42
O zagrożeniach jakich niesie Youtube nic mi nie wiadomo..
Istnieje coś takiego jak prawa autorskie.
Choreografie tancerek są nimi objęte, stąd - jak już wyżej napisano - wiele tancerek nie zamieszcza swoich filmików.
A zamieszczenie ich przez inne osoby - bez zgody tancerki - jest naruszeniem tychże praw.
Z tego między innymi powodu na wielu warsztatach nie wolno filmować instruktorki, a filmowanie uczestniczek jest dozwolone pod warunkiem nie zamieszczania tych filmików w internecie.
Z tego samego powodu niektóre tancerki nie pozwalają swoim uczennicom wykonywać swoich choreografii publicznie. Bądź też - jak w przypadku Donyi Rashidy - wolno je wykonywać, ale nie wolno ich uczyć.
Proste jak drut.
(Chociaż może nie dla wszystkich, ale dla tych co chociaż trochę swego życia spędzili na scenie - zrozumiałe jest to jak najbardziej.)
Dziećmi nie jesteśmy...no chyba , ze sa tutaj dzieci, czyli osoby do 18 roku życia .
Owszem, na tym forum jest wiele osób poniżej 18 roku życia :p
Z tymi zagrożeniami w kontekście występów instruktorek na youtube chodziło chyba raczej o możliwość łamania praw autorskich, bezprawnego wykorzystywania filmików, nagrań, choreografii itp. itd.
A osób poniżej 18 roku życia jest tu chyba mnóstwo:)
EDIT: Blancari, co za jednomyślność xD
Blancari
05-09-2008, 21:48
EDIT: Blancari, co za jednomyślność xD
Jednomyślność, bo oczywistość :D
Istnieje coś takiego jak prawa autorskie.
Choreografie tancerek są nimi objęte, stąd - jak już wyżej napisano - wiele tancerek nie zamieszcza swoich filmików.
A zamieszczenie ich przez inne osoby - bez zgody tancerki - jest naruszeniem tychże praw.
Z tego między innymi powodu na wielu warsztatach nie wolno filmować instruktorki, a filmowanie uczestniczek jest dozwolone pod warunkiem nie zamieszczania tych filmików w internecie.
Z tego samego powodu niektóre tancerki nie pozwalają swoim uczennicom wykonywać swoich choreografii publicznie. Bądź też - jak w przypadku Donyi Rashidy - wolno je wykonywać, ale nie wolno ich uczyć.
A tego to akurat nie rozumie i nie chce zrozumiec. Taniec jest dla ludzi, a nie dla tancerki, ktora akurat zarejestrowala swoja choreografie w ZAIKSIE. Ale jesli nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o kase.
Bo gdyby moja choreografie wykonywala jakas inna dziewczyna tylko bym sie cieszyla- wiadomo, ze ona i tak zrobi to na swoj sposob. ( Uprzedzam ze narazie tylko improwizuje :D Ale moze na tym pozostane..zastanawiam sie wlasnie :) )
No coz - okazuje sie ze znowu jestem przeciwniczka jakichs praktyk z BD - tym razem ukrywania szczetnego swoich choreografii. Gdyby nie filmy Hollywodzkie z tancerkami Belly Dance, to zadna tancerka dzisiaj nie wiedzialaby chyba jak to sie tanczy. No chyba ze od autochtonek na miejscu uczylyby sie,jesliby sie w tamtym rejonie swiata znalazly. Ale to wlasnie takie medium jakim jest film - rozpropagowalo Belly Dance na calym swiecie. M.in w Polsce.
Blancari
05-09-2008, 22:14
A tego to akurat nie rozumie i nie chce zrozumiec. Taniec jest dla ludzi, a nie dla tancerki, ktora akurat zarejestrowala swoja choreografie w ZAIKSIE. Ale jesli nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o kase.
Bo gdyby moja choreografie wykonywala jakas inna dziewczyna tylko bym sie cieszyla- wiadomo, ze ona i tak zrobi to na swoj sposob. ( Uprzedzam ze narazie tylko improwizuje :D Ale moze na tym pozostane..zastanawiam sie wlasnie :) )
No coz - okazuje sie ze znowu jestem przeciwniczka jakichs praktyk z BD - tym razem ukrywania szczetnego swoich choreografii. Gdyby nie filmy Hollywodzkie z tancerkami Belly Dance, to zadna tancerka dzisiaj nie wiedzialaby chyba jak to sie tanczy. No chyba ze od autochtonek na miejscu uczylyby sie,jesliby sie w tamtym rejonie swiata znalazly. Ale to wlasnie takie medium jakim jest film - rozpropagowalo Belly Dance na calym swiecie. M.in w Polsce.
Owszem nie rozumiesz...
ale szkoda, że nie chcesz zrozumieć...
Po pierwsze nie trzeba rejestrować choreografii w ZAIKSIE żeby była objęta prawem autorskim. Wszystkie dzieła są nim objęte, chyba, że autor się ich zrzeknie. Jeśli tańczę choreografię Donyi, to ona nadal jest objęta tym prawem, a ja po prostu mam pozwolenie na jej wykonanie publiczne. Nie chodzi zawsze o kasę (bo takie pozwolenie można uzyskać nieodpłatnie), ale o uznanie autorstwa i nie dopuszczanie do plagiatów.
Po drugie - filmy zagranicznych instruktorek również objęte są prawem autorskim. I one otrzymują wynagrodzenie za ten film.
Po trzecie - nie dziw się że chodzi o pieniądze. Tancerka, tak samo jak każdy inny artysta nie uprawia tej sztuki wyłącznie jako hobby, tylko jest to jej zawód. Poświęciła czas i pieniądze na naukę, ma talent, stworzyła jakieś dzieło - ma więc prawo chronić je przed przywłaszczeniem przez kogoś. Ma tez prawo otrzymać za to honorarium.
Szkoda, że w tym kraju wciąż zbyt wiele osób nie chce tego rozumieć... - pisze to z perspektywy kilkunastu lat spędzonych na scenie, kilkunastu nagranych płyt...
Dobrze chociaż, że w moich PITach co roku więcej wpisuję w rubryczce: z tytułu praw autorskich.
To pocieszające
Sorry za offtop, ale mam wrażenie, ze jest on mocno związany z nauką w domu i korzystaniem z filmików.
A co do Twojego stwierdzenia, że gdyby nie filmiki - to instruktorki nie wiedziałyby jak taniec brzucha wygląda. Otóż nic bardziej błędnego. Żadna z moich instruktorek nie uczyła się z filmików, tylko wyjeżdżały za granicę, ucząc się zarówno w Europie, jak i krajach arabskich.
Mała tancereczka
05-09-2008, 22:32
Wracając do głównego nurtu wątku którym jest nauk tańca to oczywiście można go się uczyć w domu!
Tylko po co jeżeli są efektywniejsze metody!!!
Kiedyś próbowałam nauczyć się malować. Robiłam to w domu metodą prób i błędów oglądając jedynie reprodukcje dzieł mistrzów. Po roku braku postępów zapisałam się na kurs. To czego nie potrafiłam sama się nauczyć dobry instruktor nauczył mnie w tydzień.
Taniec podlega tym samym zasadom. Można samemu się uczyć z filmiku, ale na filmie widzisz jedynie efekt ruchu a nie wiesz jak on został wykonany.
Czasem drobiazg jak ugięte kolana czy przeniesienie ciężaru ciała na drugą nogę pozwala ci osiągnąć dany efekt. Niestety na filmie nie widać takich szczegółów bo tancerka ma zakryte nogi.
To są nasze doświadczenia, którymi chcemy podzielić się z nowymi osobami aby ułatwić im start.
Blancari - no coż, kazdy ma prawo do swojego zdania. Mozna miec rozne podejscie do BD. Ja mam rekreacyjne, a nie profesjonalne. Gdybym na tym pieniadze zarabiala, to moze inaczej " bym spiewala", a moze nie - znajac siebie.
Kilkanascie lat na scenie i klikanascie plyt to imponujaca liczba. Ciekawe w jakiej dziedzinie tworzysz? Moj mezus tez wiele lat na scenie i pare plyt na koncie, ale chyba mamy bardziej luźne podejscie do praw autorskich. Chociaz, jesliby ktos popelnil plagiat, to nie byloby milo. No ale w tym wypadku wlasnie chodzi o kase- bo plyty trzeba sprzedac. Tak wiec, jesli tancerka nie chce ujawniac swojej choreografii - to chodzi tylko o kase, i kolo sie zamyka :D
A co do tancerek- instruktorek polskich to ciesze sie bardzo ze mialy mozliwosc uczyc sie od autochtonek - i wlasnie o tym pisalam. Masz albo mozliwosc uczyc sie z pierwszej ręki, osobiscie ze źrodla, albo z filmow.
Mala tancereczko- filmiki sa naprawde instruktazowe, czy kursy na DVD, zawieraja rozgrzewke, zawieraja szczegolowe opisy jak nalezy tanczyc, jakich bledow nie popelniac - krok po kroku.
A wiec na pytanie : czy mozna sie w domu uczyc BD ? Odpowiadam mozna :)
scarabee
05-09-2008, 23:47
Owszem można. Ale ryzyko błędów jest zawsze (aż tak krytycznie spojrzeć w lustro jest naprawdę trudno...) i dlatego dobrze jest choćby co jakiś czas wybrać się na warsztaty - dla pewności ;)
A co do nieszczęsnego youtube'a: nieobecność tam wcale nie oznacza ukrywania choreografii! Ostatecznie są one prezentowane na scenie, w demówkach, na warsztatach i zajęciach... Możliwości jest całe mnóstwo. I jak najbardziej zrozumiałe jest, że niektóre tancerki nie chcą, by można było uczyć się ich poza zajęciami, z materiałów nieraz kiepskiej jakości (na youtube wielu niuansów po prostu nie widać). Owszem, chodzi o zarobek - ale nie tylko. W grę wchodzi również renoma tancerki. Ostatecznie nawet gdyby nauczona przez internet delikwentka podała nazwisko autorki choreografii, ta nie ma żadnej kontroli nad jakością tego wykonania. Jeśli panna zatańczy dobrze, jeszcze pół biedy, ale jeśli nie, publiczność (w tym ewentualne przyszłe kursantki) może zrzucić to na Bogu ducha winną tancerkę "bo tak brzydko wyglądające coś ułożyła". O plagiatach już było, więc się wypowiadać nie będę ;)
Podsumowując: youtube to cenne źródło dobrych filmików, wspaniale się to wszystko ogląda itp. Ale nie jest to konieczna forma promocji - wiele wspaniałych tancerek doskonale się bez niej obywa. I w unikaniu jej nie ma naprawdę nic niezrozumiałego.
Mała tancereczka
06-09-2008, 00:09
Dla mnie youtube jest zbiorem przypadkowych nagrań o marnej wartości. Czasem można trafić na wartościowe klipy ale szybko znikają ponieważ najczęściej są nielegalnie skopiowanymi fragmentami profesjonalnych filmów.
Według mnie sylka masz prawo uczyć się w domu i nikt Ci tego nie odbiera. Problem w tym, że nie jest to najlepsza forma nauki i tylko to chcemy ci przekazać. Po dłuższym czasie kiedy nikt cię nie koryguje tańczysz taniec na motywach a nie klasyczną formę. Nabierasz złych nawyków ruchowych itp.
Możesz w ten sposób zrobić sobie taneczną krzywdę. Zawsze łatwiej uczyć się czegoś prawidłowo od podstaw niż potem przeuczać stare nawyki na nowe.
Tańcząc nawet tylko dla siebie warto robić to poprawnie i bezpiecznie.
Jeśli chodzi o nauke tańca w domu, to dobrym przykładem jest Samantha Hasthorpe. Podczas obozu w Ustce opowiadała o swojej drodze taneczej. Zaczynała się uczyć właśnie oglądając filmy, myślała, że robi wszystko prawidłowo, dopiero na pierwszych warsztatach, a z tego co zrozumiałam, to były to warsztaty z Rachel Brice, okazało się, że każdy ruch musi jednak skorygować. Oglądając filmiki nie miała poczycia głębi, dopiero widząc ruch na żywo zorientowała się jak on wygląda w przestrzeni.
Myślę więc, że można zacząć od nauki w domu, szczególnie jak jest się młodym i tak uzdolnionym jak np. Samantha :D, ale warto jednak iść na jakieś warsztaty, aby móc skorygować błedy, których ucząc się samemu nie da się uniknąć :(
A ja osobiście byłabym dumna, jeśli ktoś naśladowałby mój styl, układ itd. ;)
Uprzedzam ze narazie tylko improwizuje :D Ale moze na tym pozostane..zastanawiam sie wlasnie :)
To całkiem fajna forma :) sama zdecydowanie wolę improwizacje odkąd zdarzyło mi się jako początkującej popełnić "choreografię" i sztywno ją potem zatańczyć :D. Zresztą... z tego co widzę, do układania choreografii też trzeba mieć pewną wiedzę i predyspozycje by robić coś ciekawego :).
No coz - okazuje sie ze znowu jestem przeciwniczka jakichs praktyk z BD - tym razem ukrywania szczetnego swoich choreografii. Gdyby nie filmy Hollywodzkie z tancerkami Belly Dance, to zadna tancerka dzisiaj nie wiedzialaby chyba jak to sie tanczy. No chyba ze od autochtonek na miejscu uczylyby sie,jesliby sie w tamtym rejonie swiata znalazly. Ale to wlasnie takie medium jakim jest film - rozpropagowalo Belly Dance na calym swiecie. M.in w Polsce.
Tu się zgodzę - gdyby nie filmy, czy filmidła na youtube pewnie większość z nas miałaby nawet kłopot z określeniem własnego gustu tanecznego - tego co do nas faktycznie trafia. Nim taka osoba początkująca, zielona z TB jak trawka na wiosnę ;) pójdzie na jakiś warsztat, na 200% przekopie pół internetu by sprawdzić "co to jest", "z czym to się je" i "czy to jest dla mnie" :)
Wracając do głównego tematu: w domu w ostateczności ćwiczyć można - jeśli się nie ma innej opcji. Grunt to wybrać porządne filmy instruktażowe gdzie jest rozgrzewka, technika i stretching. Choć ja osobiście się cieszę, że podstaw miałam okazję się uczyć pod okiem instruktora bo wiem teraz jak sobie nie zrobić krzywdy i jak wygląda prawidłowa postawa, jak powinno się wykonywać figury - to dobra baza do szlifowania z warunkach domowych, jak i (jeśli ktoś może) na bardziej zaawansowanych zajęciach :).
A jeśli instruktorka sama miewa zle nawyki i przekazuje je swoim uczennicom? Chetnie pojde do DOBREJ instruktorki, ktora naprawde nauczy mnie tanca BD, a nie tylko przekaze technike...
Blancari
06-09-2008, 13:29
A jeśli instruktorka sama miewa zle nawyki i przekazuje je swoim uczennicom? Chetnie pojde do DOBREJ instruktorki, ktora naprawde nauczy mnie tanca BD, a nie tylko przekaze technike...
Jeśli instruktorka ma złe nawyki to się do niej nie chodzi. Właśnie po to między innymi istnieje to forum, żeby było Ci łatwiej zorientować się w temacie.
Jeśli dobrze poczytasz, znajdziesz mnóstwo informacji o najlepszych - wystarczy przejrzeć dział "Wieści z orientalnych scen" - zazwyczaj po warsztatach dziewczyny opisują wrażenia, bądź też wcześniej odzywają się głosy polecające.
Pobędziesz tu trochę z nami i sama zauważysz, że pewne nazwiska się powtarzają - i będą to też instruktorki, których nie ma na youtube i jedyną możliwością ich oglądania jest pojechanie na warsztaty lub zajęcia.
Jeśli instruktorka źle uczy, albo nie umie, to nie usłyszysz tu o niej dobrego słowa.
Na razie - skoro uczysz się w domu - zachęcam Cię do czytania, czytania i jeszcze raz czytania. Znajdziesz tu mnóstwo informacji o zagrożeniach kontuzjami, o ćwiczeniach, o technice poszczególnych figur.
I polecam Ci warsztaty i obozy - można się na nich dużo nauczyć nie tylko od instruktorek, ale i od innych kursantek. Pobyć wśród dziewczyn i kobiet zainteresowanych tym tańcem. Pogadać, potańczyć razem. To naprawdę dużo daje.
A jeśli instruktorka sama miewa zle nawyki i przekazuje je swoim uczennicom?
Stąd wątki typu "polećcie mi instruktora w okolicach miasta X" :D. Jako że świat nie jest idealny - nie każda instruktorka jest instruktorką z prawdziwego zdarzenia, chcę wierzyć że to margines.
Chetnie pojde do DOBREJ instruktorki, ktora naprawde nauczy mnie tanca BD, a nie tylko przekaze technike...
Nikt nie nauczy Cię wyczucia, otwartości, improwizacji, dobrego słuchu, nie narzuci Ci, w jaki sposób masz interpretować muzykę. Każda z nas do tego samego utworu zatańczyłaby inaczej, bo go inaczej będzie czuła. TB to taniec pod improwizacje i wyrażanie siebie - choreografie na zajęciach służą roztańczeniu i podsunięciu "gotowców" na start, a profesjonalistom są niezbędne na występy. W nauce jako takiej chodzi głównie o przekazanie strony technicznej, warsztatu w oparciu o który można pójść dalej już własną drogą :). Reszta powinna być w Tobie - styl tańca, rodzaj ekspresji. Bo to Ty ostatecznie nadasz mu niepowtarzalny charakter - Twój charakter :).
Jeśli instruktorka źle uczy, albo nie umie, to nie usłyszysz tu o niej dobrego słowa.
Powiedziałabym nawet, że w ogóle tu o niej nie usłyszysz.
Można też w poszukiwaniu dobrych instruktorek z danego miasta i okolic przejrzeć profile użytkowniczek - zwykle w okienku "moje instruktorki" pojawia się kilka imion. Ja tam nie wpisuję tych, których nie polecam.
Nikt nie nauczy Cię wyczucia, otwartości, improwizacji, dobrego słuchu, nie narzuci Ci, w jaki sposób masz interpretować muzykę. Każda z nas do tego samego utworu zatańczyłaby inaczej, bo go inaczej będzie czuła. TB to taniec pod improwizacje i wyrażanie siebie - choreografie na zajęciach służą roztańczeniu i podsunięciu "gotowców" na start, a profesjonalistom są niezbędne na występy. W nauce jako takiej chodzi głównie o przekazanie strony technicznej, warsztatu w oparciu o który można pójść dalej już własną drogą :). Reszta powinna być w Tobie - styl tańca, rodzaj ekspresji. Bo to Ty ostatecznie nadasz mu niepowtarzalny charakter - Twój charakter :).
Oczywiście, pod większością tej wypowiedzi mogę się podpisać - o indywidualnym charakterze tańca. Natomiast warto pamiętać, że instruktor jest w stanie nauczyć trudnej sztuki improwizacji. Jest w stanie podsunąć i pokazać (choć oczywiście nie narzucić), jak można interpretować muzykę, jak dopasowywać do niej ruchy i sekwencje, jak płynnie łączyć ruchy w improwizacji, jak z refleksem reagować na zmieniającą się muzykę. Świetnym przykładem instruktorki, która świetnie uczy improwizowania, jest Łada Toulik - spora część zajęć u niej polegała na "tańczeniu za instruktorką", która za pomocą znanych grupie (wyjaśnionych wcześniej) ruchów i sekwencji improwizowała. Sporo instruktorek uczy tą metodą, ale to właśnie Łada jest chyba mistrzynią improwizacji i doskonale pokazuje, czym ona jest. Brakuje mi Łady, odkąd wyjechała z Warszawy, bo wciąż mam braki w tej dziedzinie... Zazdroszczę Wam, dziewczyny, jeśli umiecie improwizować. Ja kompletnie nie umiem, bez choreografii leżę i kwiczę albo stoję i myślę "O RANY CO ROBIĆ DALEJ?!?!?!" No i w improwizacji okazuje się, że znam tylko 10% tych ruchów, które pamiętam przy układaniu choreografii;) Właśnie tego mi brakuje - zajęć u kogoś, kto nauczy mnie improwizować. A miałam próbkę takich zajęc, więc wiem, że to możliwe. Antares - może jesteś po prostu szczęściarą, która wyrażania w tańcu własnej indywidualności i tworzenia własnego stylu nie musiała się uczyć, bo ma to w sobie - ale dla niektórych to bariera trudna do pokonania i łatwiej im przychodzi (i ładniej im wychodzi) układanie choreografii.
Więcej pisać nie będę, bo w pozostałych zgadzam się tradycyjnie z Blancari, Małą Tancereczką i Scarabee.
A co do instruktorek, to faktycznie warto pytać o opinie choćby tutaj - o niektórych funkcjonuje poczta pantoflowa, nie widuję tu np. wątków o warsztatach z Basią Ilczuk (genialne!), bo są dość kameralne, może jest więcej tancerek, które nie ogłaszają się tu, bo i bez tego mają tłum chętnych.
Antares - może jesteś po prostu szczęściarą, która wyrażania w tańcu własnej indywidualności i tworzenia własnego stylu nie musiała się uczyć, bo ma to w sobie - ale dla niektórych to bariera trudna do pokonania i łatwiej im przychodzi (i ładniej im wychodzi) układanie choreografii.
Hyhy Quesse :D cały dowcip polega na tym, że gdy wypadnie zatańczyć a zabraknie humora i veny do improwizowania i choreografii się nie ma to się tym bardziej leży i kwiczy :p:D:);) ...oczywiście nie dosłownie :D. A tak serio - to chciałabym mieć talent do układania choreografii :rolleyes: <cięęęęężko wzdycha>
Edit:
P.S. a co do barier to fakt nigdy z tym problemu nie miałam, za to troszkę się na to napatrzyłam na zajęciach, o czym zresztą pisałam w wątku "Tancerki w sieci" :)
Mala tancereczko- filmiki sa naprawde instruktazowe, czy kursy na DVD, zawieraja rozgrzewke, zawieraja szczegolowe opisy jak nalezy tanczyc, jakich bledow nie popelniac - krok po kroku.
Tak, zawierają takie informacje ale nigdy film nie potraktuje cię personalnie. Nie podpowie gdzie robisz błąd, dlaczego ci coś nie wychodzi, nie poklepie cię po plecach kiedy coś ci wyjdzie. Nie zrobi fajnej atmosfery na zajęciach która jeszcze bardziej cię mobilizuje i końcu nie poczujesz co to znaczy zatańczyć w grupie!
Dużo już na ten temat powiedziano w wątku Jak zacząć naukę tańca brzucha? (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=11)
A co do jazdy samochodem, to potrzeba do tego wiecej przestrzeni, niz do TB. Zwlasza Tribal Fusion zatanczysz na malenkim skrawku swojej podlogi...Tak wiec porownanie niezbyt trafione :D
Ehm.
Tribal Fusion na skrawku podłogi? :blink:
W zasadzie można i na stoliczku do kawy, jak się ktoś bardzo uprze.
Widziałam tancerki belly tańczące zupełnie w miejscu i tancerki Tribal w bardzo przestrzennych choreografiach.
Nie ma co uogólniać.
Ehm.
Tribal Fusion na skrawku podłogi? :blink:
W zasadzie można i na stoliczku do kawy, jak się ktoś bardzo uprze.
Posiadacze małych mieszkań nie mają wyboru. Ja regularnie zrzucam lampę przy machaniu woalem. Całe szczęście to lampion z papieru ryżowego, nie ucierpiał jeszcze zanadto.
Ale nie ilość miejsca przesądza o niemożliwości nauki w domu, raczej kwestia poprawiania błędów.
http://www.allegro.pl/item453761791_taniec_brzucha_2_dvd_mega_zestaw_lek tor.html
mam pytanie czy ten filmik był by dobry do nauki?:rolleyes: O i jeszcze taki znalazłam na Allegro:p.
http://www.allegro.pl/item455101269_taniec_brzucha_moj_osobisty_trener_2 _dvd.html
Mnie to bardziej na fitness wygląda.
Nie lepiej skorzystać z linków umieszczonych już na forum?
Blancari
15-10-2008, 14:33
http://www.allegro.pl/item453761791_taniec_brzucha_2_dvd_mega_zestaw_lek tor.html
mam pytanie czy ten filmik był by dobry do nauki?:rolleyes: O i jeszcze taki znalazłam na Allegro:p.
http://www.allegro.pl/item455101269_taniec_brzucha_moj_osobisty_trener_2 _dvd.html
Pierwszego nie znam.
Tego drugiego nie polecam. To bardziej zestaw ćwiczeń odchudzających niż taniec orientalny.
Ja pierwszego raczej też nie polecam. Mam i w sumie niczego się z niego nie nauczyłam. :/
Ale z drugiej strony Jess1991 pisała kiedyś, że filmy Veeny i Neeny bardzo jej z początku pomogły :) Shakiro, jak bardzo początkująca jesteś? Podstawowe ruchy, rozgrzewka, rozciągnięcie - te filmy to zapewniają, jednak jeśli sądzisz, że nauczysz się na ich podstawie TAŃCZYĆ, to jesteś w błędzie.
Ja właśnie sobie kupiłam chyba rok temu, gdy jeszcze nie chodziłam na zajęcia... Więcej się nauczyłam z teledysku Shakiry i Beyonce. :D
Miałam płyty Neeny i Veeny ;)
Są na nich rozgrzewka i podstawowe ruchy - ale nie da się z tymi płytami nauczyć tańczyć.
Z resztą nie ma to jak pójść na zajęcia... płyta nie zwróci uwagi na ewentualne błędy postawy itp ;)
Roksolanka (Naima)
16-10-2008, 15:47
Bardzo ciekawa dyskusja się zrobiła...
Co do youtuba podam 2 przykłady.
1. Cifuentesowie
2. Orit Maftsir.
Tych pierwszych nie znajdziecie na youtubie nawet 10 sekund, bo bardzo dbają o prawa autorskie i sprzedaż swoich płyt dvd. Po prostu na tym zarabiają.
Z kolei Orit na youtubie pełno - do wyboru, do koloru. Jej dvd są regularnie piracone, krążą we wszystkich możliwych formatach i formach.
I co z tego wynika?
Ano coś ciekawego. Orit wie (chyba), że i youtube, i piracone płyty to czysta reklama i to niezwykle skuteczna. Orit objechała już całą Europę wzdłuż i wszerz, przecież 4 lata temu nikt o niej nie słyszał! Nie zarabia na dvd, ale z pewnością zarabia na wyjazdach.
Cifuentesi z kolei tak nie jeżdżą, oj nie. Ale i tak mają renomę - Sylko! To jedna z najlepszych szkół tb w Europie.
No i cóż?
Czy youtube stanowi wyznacznik czegokolwiek? Jakości techniki? Zmysłu interpretacji? Zdolności metodycznych?
Niezbyt.
I co do uczenia się z filmów - Orit tak się uczyła właśnie. Dopiero po jakimś czasie pojechała na indywidualne lekcje do Egiptu. I objechała bardzo ładny zestaw nauczycieli. Ale ona 18 lat tańczyła klasykę (balet) i ma naprawdę wyjątkowy zmysł estetyczny i stylistyczny.
Niestety nie każdy jest Orit.
Co gorsza, ja też nie jestem Orit....
I żadna jej płyta (a mam 3) nie zastąpi warsztatów z nią.
Ciekawe spostrzeżenia Roksolanko, pozdrawiam ! :D
No to się już pogubiłam:blink: może któraś z waz mi znajdzie coś dobrego:embarrest::unsure: pomóżcie bidulce :sad:
Najbardziej bym radziła wybranie się na jakieś zajęcia/warsztaty/lekcję indywidualną. Ja, nim się na takowe zapisałam, ściągnęłam sobie kilka filmów - ale kompletnie nie miałam pojęcia "o co cho", skąd ten ruch wychodzi - o postawie nie wspominając.
Tyle ode mnie - ale przecież w TYM (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=200)temacie filmów jest masa i, o ile się nie mylę, przewinęło się też kilka pochlebnych opinii co do niektórych.
Alienora
16-10-2008, 23:20
Na świeżo mam ten temat - porównanie co wyciągam z lekcji z bardzo dobrą instruktorką, i co miałam z samych filmików - ćwiczenie z filmikami, no fajna zabawa, ale ani razu nie poczułam swojego ciała tak jak po zajeciach na żywo.
Jeśli tylko ma się mozliwość ćwiczenia na zorganizowanych sprawdzonych zajeciach, to naprawde warto. Szczerze powiem, że przy filmikach nie zawracalam sobie nawet głowy rozgrzewką, na zajeciach to sprawa obowiązkowa, no i moje mieśnie mówią, że bardzo potrzebna. Czuję ręce, czuję krzyż, czuję biodra, ale dzięki rozgrzewce na drugi dzień mogę chodzić:)))
Poza tym na sali widzę w lustrze siebie, a obok Basię - widzę wyrażnie roznice w naszych ruchach, w płynności, finezji - w czasie ogladania filmików gapiłam się w ekran, siebie nie widzialam - no zupełnie inne wrażenie. Dzisiaj drobniutki szczegoł wylapałam przy stawianiu stóp przy triplecie - bo moglam zobaczyć "na kimś" ten triplet z kazdej strony. Niby nic, a cieszy bardzo:)
Po ponad roku ćwiczenia samej w domu, wybieram się w niedziele na pierwsze warszaty z instruktorką. Po powrocie podzielę się wrażeniami :)
Ja to mam pecha:unsure: tak to jest jak sie mieszka w jakimś małym miasteczku:blink:
Ja się w domu uczyłam podstaw i dobrze mi szło a teraz chodzę na zajęcia i całkiem dobrze mi idzie prawie nie robię żadnych błędów:)
Hmmm... Dobrze mówicie, zaczynać w domu na pewno nie jest najlepiej. Ale moim zdaniem w domu można ćwiczyć, szlifować i doskonalić ruchy wyniesione np. z warsztatów lub obozu. To świetna opcja dla osób, które nie mają czasu lub możliwości uczęszczać na regularne lekcje. Taki np. obóz taneczno-wypoczynkowy, w stylu tych, które organizuje Inci, może być jednocześnie fajnym urlopem (można zabrać ze sobą męża, dzieci) a jednocześnie w ciągu tygodnia można poznać wiele ruchów, prawidłową technikę, kombinacje, zasady improwizacji itp. "Żywa" instruktorka może też wyjaśnić indywidualne wątpliwości, poradzić. I po takiej dawce nauki, myślę że spokojnie można potem długo, długo wszystko ćwiczyć i doskonalić we własnym zakresie, pamiętając o wszystkich zasadach.:)
Ja BD caly czas uczylam się w domu!
I fakt, że chcialabym uczęszczać na jakieś zajęcia, ale cóż... niestety nie mam możliwości!
Jeśli jest zapal to da się rade nauczyć, fakt, że na pewno blędy beda ale co tam ;)
Ale warto zainwestować przynajmniej w postawy - dopiero później stać się samoukiem.
Bylam wczoraj na pierwszych warsztatach z instruktorką. I wiem , że to jest o niebo lepsze niz uczenie się samemuw domu. Gdybym miala kase to latalabym co tydzien na takie warsztaty. Rok czasu uczylam się sama, podstawy zlapalam, ale widze, ze jak się chce tanczyc dalej i doskonalić warsztat to trzeba chodzic na zajęcia z instruktorką.
Blancari
20-10-2008, 11:11
Sylko! Cieszę się, że Ci sie podobało. I że już wiesz, co mamy zazwyczaj na myśli zalecając przynajmniej kilka zajęć z instruktorką :) :D
:) miło, że się wyjaśniło :)
bollyanna
20-10-2008, 14:13
Ostatnio się zastanawiałam nad tym, co jest najtrudniejsze w nauce w domu. Dla mnie: umiejętność dostrzegania własnych błędów oraz niewygoda (nie mogę jednocześnie patrzeć w komputer, w lustro i jeszcze mieć miejsca na taniec - u mnie to lokalowo niemożliwe, więc biegam tam i z powrotem). A dla Was?
Ostatnio się zastanawiałam nad tym, co jest najtrudniejsze w nauce w domu. Dla mnie: umiejętność dostrzegania własnych błędów oraz niewygoda (nie mogę jednocześnie patrzeć w komputer, w lustro i jeszcze mieć miejsca na taniec - u mnie to lokalowo niemożliwe, więc biegam tam i z powrotem). A dla Was?
najtrudniejsze (w moim przypadku) byłoby znalezienie wystarczającej ilości miejsca :D
no i wiadomo, że nie widziałabym własnych błędów.... - wyjściem w tym wypadku byłoby nagrywanie siebie i porónywanie z filmikiem ;)
ale ja wolę zajęcia z instruktorką :)
Ostatnio się zastanawiałam nad tym, co jest najtrudniejsze w nauce w domu. Dla mnie: umiejętność dostrzegania własnych błędów oraz niewygoda (nie mogę jednocześnie patrzeć w komputer, w lustro i jeszcze mieć miejsca na taniec - u mnie to lokalowo niemożliwe, więc biegam tam i z powrotem). A dla Was?
Ja podziwiam dziewczyny uczące się same w domu :) ja, znając życie, albo ciągle nie miałabym czasu, albo by mi się nie chciało ;) <tak przypuszczam>
Ja podziwiam dziewczyny uczące się same w domu :) ja, znając życie, albo ciągle nie miałabym czasu, albo by mi się nie chciało ;) <tak przypuszczam>
cakowicie się zgadzam z tym, że mogłoby sie nie chcieć :D
jak się chodzi na zajęcia to całkiem co innego, wtedy nie ma, że sie nie chce ;)
cakowicie się zgadzam z tym, że mogłoby sie nie chcieć :D
jak się chodzi na zajęcia to całkiem co innego, wtedy nie ma, że sie nie chce ;)
Jeszcze jedna rzecz, wpadła mi do głowy. W grupie raźniej :) Jakby nie patrzeć, na zajęciach spotykamy się też z koleżankami, przyjaciółkami. Tak sobie pomyślałam, że gdybym miała ćwiczyć tylko i wyłącznie w domu, to tylko z koleżanką albo przyjaciółką ( w ilości osób: minimum 2)
Ostatnio się zastanawiałam nad tym, co jest najtrudniejsze w nauce w domu. Dla mnie: umiejętność dostrzegania własnych błędów oraz niewygoda (nie mogę jednocześnie patrzeć w komputer, w lustro i jeszcze mieć miejsca na taniec - u mnie to lokalowo niemożliwe, więc biegam tam i z powrotem). A dla Was?
A może dałoby się lustro ustawić tak byś patrząc w nie widziała to co się dzieje na ekranie - czy to komputera czy telewizora? Ja taką możliwość odkryłam przypadkiem kiedyś gdy podeszłam właśnie do lustra by coś sprawdzić i okazało się, że widzę za sobą instruktorkę z telewizora :D
Jeszcze jedna rzecz, wpadła mi do głowy. W grupie raźniej :) Jakby nie patrzeć, na zajęciach spotykamy się też z koleżankami, przyjaciółkami. Tak sobie pomyślałam, że gdybym miała ćwiczyć tylko i wyłącznie w domu, to tylko z koleżanką albo przyjaciółką ( w ilości osób: minimum 2)
Popieram :) Fajnie by było sobie poćwiczyć w większym gronie nawet w domu poza zajęciami - i weselej, i lepsza motywacja :D
A mnie tylko samotność pozwala na otwarcie się, wyluzowanie i zatańczenie. No i jeszcze alkohol :) Improwizacje na zajęciach są dobre bo pozwalają pokonać właśnie ten opór, barierę powyżej której można już to robić swobodnie. Ale póki co swoboda jest mi dana tylko w zaciszu zacisza.
Ostatnio się zastanawiałam nad tym, co jest najtrudniejsze w nauce w domu. Dla mnie: umiejętność dostrzegania własnych błędów oraz niewygoda (nie mogę jednocześnie patrzeć w komputer, w lustro i jeszcze mieć miejsca na taniec - u mnie to lokalowo niemożliwe, więc biegam tam i z powrotem). A dla Was?
Brak luster, brak dostatecznej powierzchni do tanczenia, i brak pięknie tanczącej instruktorki, na którą można cały czas patrzeć i naśladować :) I Aha, jeszcze jak wychodzisz z domu i idziesz w inne miejsce tanczyc to całkowicie się temu oddajesz, a nie tańczysz pomiędzy wieszaniem prania a robieniem obiadu. No i jeszcze porządna rozgrzewka to tez walor zajęc z instruktorką. :D
Z tym lustrem to dobry pomysł sama nad tym kiedyś myślałam:p
bollyanna
21-10-2008, 22:10
A może dałoby się lustro ustawić tak byś patrząc w nie widziała to co się dzieje na ekranie - czy to komputera czy telewizora? Ja taką możliwość odkryłam przypadkiem kiedyś gdy podeszłam właśnie do lustra by coś sprawdzić i okazało się, że widzę za sobą instruktorkę z telewizora :D
Niestety, układ mieszkania to wyklucza :(
A propos luster to ja mam inny dylemat. Szczęśliwie chodzę na zajęcia (lustra ooczywiście są), w domu też ćwiczę (mam ogromne lustro w przedpokoju - świetnie się do ćwiczeń nadaje). Problem w tym, że już podświadomie szukam lustra aby sprawdzić jak wychodzą mi poszczególne ruchy, układy. Jak więc odzwyczaić się od lustra? Czy przychodzi to naturalnie czy jednak powinniśmy ćwiczyć pół-na-pół - z lustrem i bez. Rady bardziej doświadczonych koleżanek mile widziane :)
Wystarczy od czasu do czasu tańczyć bez lustra - na początku jest trochę dziko, ale potem fajnie :) A weryfikacja jak to wygląda - za pomocą kamery :D
Zgadzam się w zupełności. Ja stosuję prostą metodę: nowe ruchy ćwiczę w lustrze, a kiedy widzę, że wygląda przyzwoicie, to odwracam się tyłem :) Ciągłe patrzenie w lustrze sprawiło, że bez lustra nie zachowuję izolacji :(
Antares, bardzo dobre określenie - "dziko" :-)
No nic - trzeba próbować oswoić "dzika". Od dziś (ups...) jutra zaczynam ćwiczyć także bez lustra.
Ja w domciu tańczę bez lustra, bo nie mam. Mam za to telewizor, i kiedy jest zgaszony to mogę zobaczyć swoje odbicie podczas tańca na ekranie :D:D:D Na warsztatach było mi bardzo dziwnie tańczyć przed lustrami. Zwraca się wówczas zupełnie na co innego uwagę. Jak siebie nie widzisz, to bardziej skupiasz się na słuchaniu muzyki i tanczeniu do niej. A jak stoisz przed lustrem to na muzyce tak się nie skupiasz, jak na prawidłowej sylwetce i ruchach.
Jeśli chodzi o lustro, to odkryłam całkiem niezły patent... całkiem przypadkowo. W IKEI są kafle lustrzane pakowane po 4, z dołączonymi przylepcami. (Tylko uwaga! Trzeba kupić te ze zwykłymi rogami, nie zaokrąglonymi - te drugie są mniejsze i fasetowane, więc zniekształcają obraz.) Cena: 20 zł za komplet, można przykleić gdzie bądź. Ja mam akurat wolną ścianę w przedpokoju i z dwóch kompletów zrobiłam sobie całkiem znośne lustro - obejmuje całą sylwetkę.
Takie kafle można też dostać np. w Castoramie i tego typu sklepach :) Ale nie wiem, ile kosztują.
A to wszystko z powodu tego, że mamy wiertarkę, która szybko się męczy i dlatego nie wiercimy dziur w ścianach :)
bollyanna
24-10-2008, 10:14
Masz na myśli to?
http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/39151700 </p> Fajny pomysł :) Tylko trzeba mieć równą ścianę...
ale czy taka "mozaika" nie znieksztalca obrazu?
Tak, bollyanno, mam na myśli to :) Nie chciałam podawać linka, bo to już by była całkiem reklama ;)
Ja przykleiłam moje lustra do tapety teksturalnej i się dobrze trzymają :)
grashko, troszkę zniekształca. Są minimalne przesunięcia odbicia na krawędziach, ale jeśli nie stoi się 10 metrów od lustra, to są naprawdę minimalne :) W każdym razie lepsze takie niż żadne.
Jest też coś takiego jak folia lustrzana [link (http://www.folie-online.pl/folia-lustrzana-zewnetrzna-122m-x-mb-p-314.html)] :D
To dopiero zniekształca... :)
To dopiero zniekształca... :)
:D Oj prawda :D przyznam, że kiedyś rozważałam opcję oklejenia jednej szyby w drzwiach taką folią do ćwiczeń, ale szybko doszłam do wniosku, że skoro i tak kocham lustra w domu to może warto zrobić pierwszy krok i połączyć przyjemne z pożytecznym - i zamówiłam piękne duże lustro w ramie pasującej do mebli, tylko przy wymiarach wzięłam poprawkę na szerokość - bym się w nim widziała na rozpiętość ramion :). Pobliski szklarz wbrew obawom wcale nie chciał zedrzeć ze mnie skóry :D. I tak mi się marzy mieszkanie, w którym królują lustra bo powiększają i rozjaśniają pomieszczenia - ale to przy ewentualnym remoncie ;)
Bo lustra nie są drogie :) Tylko czasem nie ma jak ich zawiesić - ta ściana, na której mam te "kafle" z IKEI, jest nie tylko gruba i twarda, ale też zawiera w sobie kable pod napięciem. Trochę ryzykowne jest w niej wiercić, więc na razie jest sobie oklejona, a po remoncie będzie pewnie szafa z lustrzanymi drzwiami albo (to bym wolała...) lustro w skrzynce oparte o podłogę.
Ja też uwielbiam lustra :)
ta ściana, na której mam te "kafle" z IKEI, jest nie tylko gruba i twarda, ale też zawiera w sobie kable pod napięciem. Trochę ryzykowne jest w niej wiercić,
Heh... z tego samego powodu przy ostatnim remoncie zostawiłam w ścianach przezornie kołki rozporowe które już były porządnie umocowane w miejscach, w których mogłabym mieć ochotę coś powiesić :D
a po remoncie będzie pewnie szafa z lustrzanymi drzwiami albo (to bym wolała...) lustro w skrzynce oparte o podłogę.
Ja też uwielbiam lustra :)
U mnie niestety szafa z lustrami z góry na dół by się nie sprawdziła :(. Muszę mieć lustra tak ze 40 cm nad podłogą - jak kiedyś będę robiła ścianę przedpokoju w lustrach to będę musiała je zamontować na cokoliku, na którego powierzchni nie będzie widać od razu śladów bytności mojego futrzastego potwora :D;) i by to ustrojstwo było łatwiejsze do czyszczenia ;). Póki co to duże lustro jest umieszczone w pokoju naprzeciw okna balkonowego i odbija mój ukochany widok na pola :D
Ja wykorzystuję do oglądania się w domu (przedpokojowe lustro jest niestety zbyt małe) akwarium - posiadam bowiem je wielkie oraz szerokie - w dzień, gdy nie jest oświetlone, idealnie spełnia wymagania :).
Można to nazwać "tańcem dla rybek" :).
postanowiłam podjąć drastyczny dla mnie krok. Czy gdybym wrzuciła filmik z prostym układem, którego uczę się z dvd, mogłybyście skrytykować co robię źle i ewentualnie powiedzieć co powinnam poprawić? Nie mam instruktorki na żywo więc pomyślałam, że może Wy mi pomożecie?
Smialo! Jest nawet odpowiedni watek: Wirtualna szkola tanca:
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=1332
super!! w takim razie tam zamieszczę :)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.