Pokaż pełną wersję : Gdzie można wystąpić z tańcem brzucha ?
Jakie są wasze doświadczenia?
Ja narazie tylko w gronie rodziny czy przyjaciół robie małe pokazy ( maluteńkie )
Ale nie mogłabym zatanczyć w Shisha klubie, gdzie siedzą faceci i pożądliwie patrzą na tancerkę...Chyba w gronie kobiecym byłoby mi łatwiej zatanczyć w takim miejscu. A może na jakiejś scenie z dobrze zrobioną choreografią i muzyka np. na żywo. Aleto są tylko moje dywagacje.
Na weselu zatanczyć? Też nie wiem...chyba , zeby słono zapłacili :)
Samira moja nauczycielka występuje na weselach, wieczorach paniejskich i kawalerskich. Z resztą twoje obawy są zrozumiałe bo czasem nie wiadomo na kogo można trafić.
Tańczenie w klubach ma swoje ciemne strony (dużo zależy od organizacji występu, ochrony itp.), ale nie zawsze ma się do czynienia z pożądliwymi spojrzeniami. Właściwie jest to cały przekrój spojrzeń: znudzone, zachwycone, obojętne, pożądliwe, zaciekawione, zdegustowane, zazdrosne, radosne...;) Jakiekolwiek by nie były, nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z widownią. Scena jednak w dużym stopniu izoluje od wszelkiego kontaktu wzrokowego.
Dziękuję Intisar za uświadomienie mi całego przekroju spojrzeń w klubach :) Z pewnością zapamiętam :D
Blancari
08-11-2008, 20:11
Najprzyjemniej - dla mnie akurat - to na deskach teatru.
Ale poza tym dla przyjaciół oraz np na imprezach firmowych, festynach, na weselu, wieczorze panieńskim.
Na wieczorze kawalerskim raczej bym sie nie czuła. Kluby też niekoniecznie mnie pociągają.
Tak w tym weselnym temacie to przypomniała mi się niedawna rozmowa z moją najlepszą kumpelą :D
ona: nie no...trzeba coś wykombinować żebyś gdzieś zatańczyła bo ty tak nie możesz tylko dla siebie tańczyć i chować to przed światem
ja: ok, może kiedyś ci zatańczę na twoim weselu
ona: (uradowana) o o ooo! super! trzymam cię za słowo!
(...tu chwila zastanowienia...:unsure:)
i dodaje: ale nie.. może lepiej nie bo po twoim występie jeszcze mnie mój nowo poślubiony zostawi :unsure:
:D:D:D
Oczywiście wszystko tak pół-żartem, pół-serio, zresztą aktualnie nawet nie ma na horyzoncie żadnego mężczyzny, a co dopiero o ślubie mówić - jednak nawet takie pół-żarty dają do troszkę myślenia ;).
Tańczenie w klubach ma swoje ciemne strony (dużo zależy od organizacji występu, ochrony itp.), ale nie zawsze ma się do czynienia z pożądliwymi spojrzeniami. Właściwie jest to cały przekrój spojrzeń: znudzone, zachwycone, obojętne, pożądliwe, zaciekawione, zdegustowane, zazdrosne, radosne...;) Jakiekolwiek by nie były, nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z widownią. Scena jednak w dużym stopniu izoluje od wszelkiego kontaktu wzrokowego.
H.Khalil powiedział kiedyś,żeby tańczyć dla publiczności tak,żeby każdy widz miał wrażenie,że tańczysz wyłącznie dla niego. Sztuką jest to,żeby przy tym nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, gdyż ludzie przejawiają różne emocje, które mogą mieć przełożenie na tancerkę.
Coś w tym jest...
Djamilo dalo mi do myslenia to co napisalas o nie utrzymywaniu kontaktu wzrokowego... Ale czy spojrzenie na kogos i poslanie usmiechu to jest czy nie jest kontakt wzrokowy? Bo tak chyba robia wszystkie tancerki.
Z mojego doswiadczenia wymienię:
- wewnętrzne występy w szkole tanca
- bankiety firmowe w restauracjach
- imprezy mniej badz bardziej charytatywne w miescie pod otwartym niebem
- prywatne imprezy w hotelach i restauracjach
- wieczory panienskie
- występy w klubach na imprezach orientalnych
- na weselu jeszcze nie tanczylam ale juz mam propozycje :D
i pewnie jeszcze troche miejsc by sie znalazlo.
Djamilo dalo mi do myslenia to co napisalas o nie utrzymywaniu kontaktu wzrokowego... Ale czy spojrzenie na kogos i poslanie usmiechu to jest czy nie jest kontakt wzrokowy? Bo tak chyba robia wszystkie tancerki.
Jeśli skierujesz swój wzrok na linię czoła widza a nie będziesz patrzeć mu bezpośrednio w oczy to i tak będzie miał wrażenie,że to robisz.
Wiadomo-dobrze jest czerpać energię od dobrej publiczności ale nie zawsze taka jest. Zdarzają się przecież zawistne spojrzenia.Dzięki takim "zabiegom" jesteś ponad tym.
Ja spróbowałam i działa :)
Dużo na temat utrzymywania kontaktu z publicznością napisano w tym wątku:
Kontakt z publicznością podczas występu (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=104)
Ten wątek pozostawmy zgodnie z tematem dysputom na temat gdzie można występować.
Ja się za wiele nie nawystępowałam, ale jeśli kiedyś będę na stosownym poziomie, to myślę, że zatańczyłabym chyba wszędzie - poza może wieczorem kawalerskim itp. - byłoby to dla mnie nieco krępujące.
Ostatnio z dziewczynami z Orientmanii występowałyśmy na oddziale onkologii dziecięcej, na prośbę pewnej fundacji. To było niezwykłe doświadczenie - inne, niż występy dla zwyczajnej publiczności. Odkryłyśmy, że nasz taniec naprawdę może przynosić radość komuś, kto jej potrzebuje. Odkryłyśmy, że nasza pasja naprawdę może służyć nie tylko naszej przyjemności. Taniec rodzi pozytywne emocje - które, wymieniane między widownią a tancerkami, rosną i kumulują się. :)
A tu link do strony i opisu wydarzenia:
http://www.spelnionemarzenia.waw.pl/wydarzenia/taniec_orientalny/taniec_orientalny.html
Ojej! No brawo dziewczyny! :biggrin::biggrin::biggrin: Wielki szacunek :)
Są może jakieś nagrania ?
Chętnie bym obejrzała.
Nox, słusznie prawicie :D. Podłączam się do pytania :)
Niesamowite doświadczenie :) dzieci są nietypową publicznością i bardzo szczerą. Dołączam się do gratulacji :)
Agatko brawo.
Ja też bardzo lubię występować dla dzieci. występowaliśmy nawet w kościele.Występowałyśmy z dziećmi na zmianę.Doświadczenie ciekawe. Porównanie ich talentu z naszym, ich pasji z naszą.Podpatrywanie jak się przygotowują za kulisami, jak radzą sobie z tremą wiele uczy.
Mali wielcy artyści.
Jeśli chodzi o małych widzów to tez mam miłe doświadczenia: rozanielone oczy, skupienie, często otwarte buzie. Bardzo często szczerze wypowiedziane zdziwienie: ojej te wachlarze to jak ognisko.
Dziękuję:)
Nagrania nie ma, jedyną dokumentacją są zdjęcia.
I rzeczywiście - tańczenie dla dzieciaków, początkowo powściągliwych i onieśmielonych, potem zachwyconych - to coś niesamowitego. Zwłaszcza, gdy dzięki temu przyniesie się odrobinę radości i urozmaicenia komuś, kto na codzień walczy z chorobą.
Wracając do pytania w temacie - może właśnie to jest odpowiedzią? Wystąpić warto zawsze tam, gdzie przynosi to radość:)
dopiero dzisiaj trafilam do tego watku. Quesse, gratuluje fantastycznych wrazen. ciesze sie razem z toba, ze z tanca wyniknelo tyle radosci :)
jesli chodzi o to gdzie tanczyc, to chyba jest to kwestia bardzo indywidualna.
bo niektore z nas pewnie chcialyby tanczyc dla znawcow, ktorzy potrafia docenic jakosc czy trudnosc tanca/techniki/improwizacji/interpretacji. mozliwosci wystepowania dla znawcow jest o wiele mniej niz wystepowania dla 'niezorientowanych' . ale chyba za to stres jest wiekszy bo tu wiadomo, ze sie widownia zorientuje, ze cos nie wyszlo tak jak powinno. ale jest tez wieksza satysfakcja, kiedy bija brawo...
jesli chodzi o to gdzie wystepowac dla 'niezorientowanych', to tez jest to kwestia indywidualna. bo ja na przyklad, nie wyobrazam sobie wystepu na wieczorze kawalerskim (wydej mi sie, ze oczekiwania mezczyzn podczas takiej imprezy ciezko przeskoczyc). ale zatanczylam 2 razy dla moich uczniow na studniowce i nie mialam z tym problemu emocjonalnego (ze np. moi uczniowie pomysla sobie o mnie to lub tamto).
wystep w klubie czy na imprezie typu festyn tez bedzie innym odpowiadac bardziej a innym mniej. bo niektorzy wola jak publicznosc cala swoja uwage skupia na wystepie. a innym nie przeszkadza, ze publicznosc popija piwko i plotkuje w miedzyczasie. co kto lubi i jakie ma wobec wystepu oczekiwania...
pomysl z wystepem dla dzieci bardzo mi sie podoba. nigdy dla dzieci nie tanczylam...
grashka, naprawdę tańczyłaś dla swoich uczniów? To genialna sprawa :) bardzo chciałabym,żeby u mnie też panowały takie fantastyczne relacje.
Ja podobnie jak parę osób, zdecydowanie NIE zatańczyłabym na wieczorze k. na ślubie już tak,ale zależnie też od pory dnia... generalnie na imprezach/weselach lepiej wcześniej,później dużo osób jest pijanych itd. W klubach nie powiinno być tego problemu, bo jest ochrona (kamery ,etc)
jesli chodzi o to gdzie tanczyc, to chyba jest to kwestia bardzo indywidualna.
bo niektore z nas pewnie chcialyby tanczyc dla znawcow, ktorzy potrafia docenic jakosc czy trudnosc tanca/techniki/improwizacji/interpretacji. mozliwosci wystepowania dla znawcow jest o wiele mniej niz wystepowania dla 'niezorientowanych' . ale chyba za to stres jest wiekszy bo tu wiadomo, ze sie widownia zorientuje, ze cos nie wyszlo tak jak powinno. ale jest tez wieksza satysfakcja, kiedy bija brawo...
Ja to odbieram zupełnie odwrotnie- tańczenie w klubie dla nie zorientowanych albo źle zorientowanych zawsze będzie dla mnie bardziej stresujące niż najgroźniejsza, profesjonalna komisja. Z tymi drugimi łączy mnie zrozumienie tematu, pasja, a z tymi pierwszymi często nic.
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.