oriental
11-11-2008, 23:08
BellyDance Superstars marka sama w sobie: ponad 500 wystepow w 18 krajach, 60 programow w TV, ktore zgromadzily przed odbiornikami w sumie przeszlo 100 milionowa publicznosc. 9 listopada o godzinie 17:30 mialam okazje zobaczyc te niesmaowite tancerki “na zywo”. Jesli ktos spodziewalby sie pokazu tradycyjnego tanca orientalengo zywcem przeniesionego z Egiptu, to z pewnoscia pomylilby adres. Sila tej formacji jest wlasnie nowatorstwo, czerpanie pelnymi garsciami nie tylko z kultury Bliskiego Wschodu ale i takze tych, z ktorych wywodza sie same tancerki lub ktore je w duzym stopniu inspiruja.
Mocne strony spektaklu:
-niesamowicie wysoki poziom techniczny. Wyszukane choreografie, dopracowane w najmniejszym szczegole, robiace wrazenie zwlaszcza w scenach grupowych (dyscyplina jak w wojsku, ciekawe zmiany ustawienia nie ograniczajace sie do typowych “dwoch rzedow”). Pomijajac juz nawet perfekcyjne shimmy, osemki itd. typowe dla TB, pieknie sciagniete stopy, prosciutka sylwetka i precyzyjnie wykonywane obroty, sa najlepszym swiadectwem na to jak dba sie o technike u zawodowcow.
-kostiumy pieknie skrojone, szyte na miare, podkreslajace po pierwsze charakter piosenki a po drugie ustawienie na scenie (choc w tej samej tonacji, detale stroju dziewczyn z corps de ballet roznily sie od tych u tancerek tanczacych na ich tle solo)
-porywajaca muzyka, przy ktorej trudno bylo usiedziec spokojnie na miejscu (juz zaopatrzylam sie w skladanke CD ;))
Niespodzianki:
-wirujacy taniec Petite Jamilli: rozpoczal sie od wejscia dwoch tancerek ubranych w biale koszule i szerokie czerwone spodnice. Rekawy owych koszul zostaly wykorzystane jako rekwizyt do tanca, jakoze mialy po min. 4 metry (cos podobnego widzialam tylko w tancach Azjatyckich). Na ich tle pojawila sie Petite Jamilla, ktora zaczela wirowac, manipulujac przy tym 2 voilami. Nastepnie miejsce tancerek z koszulami zajely dziewczyny ubrane w bardzo szerokie i sztywne spodnice z kola i rowniez zaczely sie krecic. W zyciu nie widzialam, by ktos przez tyle czasu wykonywal obroty a potem zwyczajnie, prostym krokiem zszedl ze sceny!
-wykorzystanie jako rekwizytu w finale wachlarzy z piorami (bardziej kojarzone z europejska rewia)
-bardzo widoczna czesc Tribalowa. Prawie co drugie wyjscie bylo wykonywane przez tancerski ATS. Bardzo ciekawie wypadl ich taniec do muzyki cyganow balkanskich (poczulam sie jak na filmie Kusturicy) a w innym wyjsciu zaskoczyly mnie kostiumami w kolorze...bialym (sic!). Pierwszy raz tez zobaczylam zastosowanie szpagatu “poprzecznego” w takim kontekscie i musze przyznac, ze calkiem pasowal do koncepcji calej choreografii.
-BD na puentach (usztywnianych baletkach, ktore umozliwiaja taniec na samych czubkach palcow) w wykonaniu tancerki odbiegajacej od kanonow urody baletnicy. Ciekawe rozwiazania choreograficzne, dzieki ktorym taki polaczenie nie bylo "naciagane". Partie baletowe wykonane byly poprawnie (zdaje sobie sprawe, ze bycie 100 % mistrzem w wielu dziedzinach jest prawie niemozliwe, tak wiec nie czepiam sie, ze obrot fouetté byl tylko na polpalcach, jeté do boku na srednia wysokosc a skok szpagatowy nie na 180stopni, zwlaszcza, ze dobrze "trzymala sie" na puentcie i miala ladnie ustawiona sylwetke i rece).
Zgrzyty:
-jako osobie wychowanej na Teatrach Tanca zabraklo mi nieco fabuly i ciekawego prowadzenia, ktore by pozwolily na wykroczenie poza formule “popis taneczny”. Na poczatku co prawda, dal sie slyszec donosny glos z glosnikow zapowiadajacy podroz w glab historii, gdy nasze pramatki w roznych zakatkach globu oddawaly sie pasji tanca, ale na tym sie skonczylo. W trakcie wystepu zagadywal publicznosc Issam (grajacy na bebenku tablah badz darbouka, nie jestem ekspertem), jednakze nie bylo to bynajmniej w celu budowania narracji (poza tym na DVD z 2006 Live in Paris mowil dokladnie to samo).
-scenografia-bardzo symboliczna. Sporo nadrabialy animacje wyswietlane na ekranie zawieszonym z tylu, ale pare lamp zawieszonych pod sufitem nie stworzylo dla mnie wystarczajaco “orientalnego klimatu”. Oczywiscie moge tlumaczyc to ograniczeniami spowodowanymi rozmiarami sceny (na pewno mniejsza niz np. w Sali Kongresowej) i tym, ze zespol czerpie czesto inspiracje z kultury Zachodu, ale jednak znakiem rozpoznawczym TB jest przepych i basta!
-brak paru najwiekszych gwiazd np. Rachel Brice czy Jilliny, choc oczywiscie te obecne na scenie i tak zapewnily widzom niezapomniany show.
Z gory zaznaczam, ze powyzszy tekst jest zbiorem moich subiektywnych spostrzezen i przemyslen i jesli ktos bedzie mial inne odczucia bedzie to normalne. Przepraszam od razu za moj styl pisania i ewentualne byki, ale juz dawno nie mialam okazji splodzic podobnej pracy.:embarrest: Rowniez przepraszam za brak polskich znakow, ale brak ich na moim komputerze (tak jak i slownika sprawdzajacego pisownie).
Pozdrawiam serdecznie i jesli beda jakies pytania na ten temat, chetnie odpowiem :cool:
Mocne strony spektaklu:
-niesamowicie wysoki poziom techniczny. Wyszukane choreografie, dopracowane w najmniejszym szczegole, robiace wrazenie zwlaszcza w scenach grupowych (dyscyplina jak w wojsku, ciekawe zmiany ustawienia nie ograniczajace sie do typowych “dwoch rzedow”). Pomijajac juz nawet perfekcyjne shimmy, osemki itd. typowe dla TB, pieknie sciagniete stopy, prosciutka sylwetka i precyzyjnie wykonywane obroty, sa najlepszym swiadectwem na to jak dba sie o technike u zawodowcow.
-kostiumy pieknie skrojone, szyte na miare, podkreslajace po pierwsze charakter piosenki a po drugie ustawienie na scenie (choc w tej samej tonacji, detale stroju dziewczyn z corps de ballet roznily sie od tych u tancerek tanczacych na ich tle solo)
-porywajaca muzyka, przy ktorej trudno bylo usiedziec spokojnie na miejscu (juz zaopatrzylam sie w skladanke CD ;))
Niespodzianki:
-wirujacy taniec Petite Jamilli: rozpoczal sie od wejscia dwoch tancerek ubranych w biale koszule i szerokie czerwone spodnice. Rekawy owych koszul zostaly wykorzystane jako rekwizyt do tanca, jakoze mialy po min. 4 metry (cos podobnego widzialam tylko w tancach Azjatyckich). Na ich tle pojawila sie Petite Jamilla, ktora zaczela wirowac, manipulujac przy tym 2 voilami. Nastepnie miejsce tancerek z koszulami zajely dziewczyny ubrane w bardzo szerokie i sztywne spodnice z kola i rowniez zaczely sie krecic. W zyciu nie widzialam, by ktos przez tyle czasu wykonywal obroty a potem zwyczajnie, prostym krokiem zszedl ze sceny!
-wykorzystanie jako rekwizytu w finale wachlarzy z piorami (bardziej kojarzone z europejska rewia)
-bardzo widoczna czesc Tribalowa. Prawie co drugie wyjscie bylo wykonywane przez tancerski ATS. Bardzo ciekawie wypadl ich taniec do muzyki cyganow balkanskich (poczulam sie jak na filmie Kusturicy) a w innym wyjsciu zaskoczyly mnie kostiumami w kolorze...bialym (sic!). Pierwszy raz tez zobaczylam zastosowanie szpagatu “poprzecznego” w takim kontekscie i musze przyznac, ze calkiem pasowal do koncepcji calej choreografii.
-BD na puentach (usztywnianych baletkach, ktore umozliwiaja taniec na samych czubkach palcow) w wykonaniu tancerki odbiegajacej od kanonow urody baletnicy. Ciekawe rozwiazania choreograficzne, dzieki ktorym taki polaczenie nie bylo "naciagane". Partie baletowe wykonane byly poprawnie (zdaje sobie sprawe, ze bycie 100 % mistrzem w wielu dziedzinach jest prawie niemozliwe, tak wiec nie czepiam sie, ze obrot fouetté byl tylko na polpalcach, jeté do boku na srednia wysokosc a skok szpagatowy nie na 180stopni, zwlaszcza, ze dobrze "trzymala sie" na puentcie i miala ladnie ustawiona sylwetke i rece).
Zgrzyty:
-jako osobie wychowanej na Teatrach Tanca zabraklo mi nieco fabuly i ciekawego prowadzenia, ktore by pozwolily na wykroczenie poza formule “popis taneczny”. Na poczatku co prawda, dal sie slyszec donosny glos z glosnikow zapowiadajacy podroz w glab historii, gdy nasze pramatki w roznych zakatkach globu oddawaly sie pasji tanca, ale na tym sie skonczylo. W trakcie wystepu zagadywal publicznosc Issam (grajacy na bebenku tablah badz darbouka, nie jestem ekspertem), jednakze nie bylo to bynajmniej w celu budowania narracji (poza tym na DVD z 2006 Live in Paris mowil dokladnie to samo).
-scenografia-bardzo symboliczna. Sporo nadrabialy animacje wyswietlane na ekranie zawieszonym z tylu, ale pare lamp zawieszonych pod sufitem nie stworzylo dla mnie wystarczajaco “orientalnego klimatu”. Oczywiscie moge tlumaczyc to ograniczeniami spowodowanymi rozmiarami sceny (na pewno mniejsza niz np. w Sali Kongresowej) i tym, ze zespol czerpie czesto inspiracje z kultury Zachodu, ale jednak znakiem rozpoznawczym TB jest przepych i basta!
-brak paru najwiekszych gwiazd np. Rachel Brice czy Jilliny, choc oczywiscie te obecne na scenie i tak zapewnily widzom niezapomniany show.
Z gory zaznaczam, ze powyzszy tekst jest zbiorem moich subiektywnych spostrzezen i przemyslen i jesli ktos bedzie mial inne odczucia bedzie to normalne. Przepraszam od razu za moj styl pisania i ewentualne byki, ale juz dawno nie mialam okazji splodzic podobnej pracy.:embarrest: Rowniez przepraszam za brak polskich znakow, ale brak ich na moim komputerze (tak jak i slownika sprawdzajacego pisownie).
Pozdrawiam serdecznie i jesli beda jakies pytania na ten temat, chetnie odpowiem :cool: