Pokaż pełną wersję : Poziomy zaawansowania w tańcu i ich określenie
Założyłam,w związku z dyskusją jaka wywiązała się.Piszemy tu o poziomach jakie występują u nas jak i za granicą oraz o tym jak najlepiej się określić i przyporządkować.:)
Yalla:D:D
bollyanna
14-11-2008, 08:43
Ja się poczuwam w pewnym sensie w obowiązku rozpocząć tą dyskusję ;)
Więc moim zdaniem, przeciętnie można powiedzieć, że pierwszy rok to poziom początkujący, drugi to średniozaawansowany, i ten średniozaawansowany może sobie tak trwać i trwać... bo nie każdy dojdzie do poziomu zaawansowanego, nawet ćwicząc kilka lat. Zależy to od chęci i uporu ćwiczącej.
Ja ćwiczę mniej więcej od roku i czuję się właśnie średnia. Słyszałam, że w niektórych szkołach już po trzech miesiącach przeskakuje się na półkę 'średniozaawansowana', ale wg mnie to trochę za szybko. Jeśli już chcemy takiego szczegółowego stopniowania, to ja głosowałabym za jakąś 'bardzo początkującą', 'trochę mniej początkującą' i 'początkującą - średiozaawansowaną' :).
Nie mam pojęcia, jak to wygląda za granicą. A jak sprawa wygląda w Waszym otoczeniu?
Popeiram, załóżcie taki wątek. Możnaby przy okazji pogadać o różnicach w nazwach poziomów w poszczególnych miastach Polski oraz o szokujących różnicach określania poziomów między Polską a "zagranicą". Zakładajcie:)
Różnica podstawowa między "polskimi a zagranicznymi poziomami", zwłaszcza na warsztatach to co najmniej rok różnicy treningu.
I tak np. grupa średniozaawansowana w Polsce to zwykle pół roku lub rok regularnego uczenia się TB - na tak samo nazwaną grupę na warsztatach zagranicznych zwykle trzeba uczyć się już min 2 lata, i mieć podstawy tańca z rekwizytami: welon, laska.
W grupie zaawansowanej na warsztatach z zagranicznych z "gwiazdą" trzeba już byc nieźle roztańczonym, czuć się swobodnie w krokach, obrotach a nad techniką figur nie musieć już wcale zastanawiać i dość szybko chwytać choreografię. Regułą w grupach zaawansowanych jest szlifowanie trudniejszych przykładów nakładania na siebie figur np. łączenie w jednym ruchu wielbłąda w kroku krzyżowym, okręgów biodrami i shimmy + praca rąk. Pojawiają się trudniejsze sekwencje kroków, szybkie zmiany pozycji, serie obrotów. W takich grupach zwykle pojawia się też skomplikowane użycie rekwizytów lub po prostu trudniejsze rekwizyty jak np. skrzydła.
W grupach początkujących oczekuje się już znajmości podstawowych figur i kroków tak aby można było już uczyc sekwncji i prostych ukłdzików - to zazwyczaj nie sa grupy "zerowe" jak w Polsce.
Na koniec pojawiają się grupy tzw. profesjonalne - to dla aktywnych tacerek - trzeba umiec zapamiętac 5 min choreografię w 4 godziny lub 3 min drum solo w 2,5-3 h. Na takich warsztatach pracuje się przede wszystkim nad stylingiem, estetyką, ekspresją i poznawaniem smaczków choreograficznych, metod budowania efektownej choreografi - to wszytsko dla wzbogaceniem własnych choreografii.
Osobiście uważam, że w Polsce zbyt szybko wprowadzane sa grupy średnio zaawansowane. Dobrym rozwiązaniem było by wprowadzenie grupy początkujacej wyższej, w której szlifowało by się już tylko podstawowe 50 figur i kroków TB (liczba umowna) poznanych na poprzednim poziomie (poziom początkujący, poziom zerowy), bez tłumaczenia ich od początku, poznawało by się trudniejsze firgury (np shimmy, wielbłądy, krok 3/4, kroki +shimmy) oraz wprowadzano by łatwiejsze sekwencje kroków, a pod koniec łączyło by się je w krótkie prostsze układy. W takiej grupie można by też ostrzej zabrać się do kontroli pozycji rąk i ich pracy.
bollyanna
14-11-2008, 09:36
Właśnie, w Polsce w ogóle nie słyszałam o grupach "zerowych", a przydałyby się takie. Przez "zerowe" rozumiem grupy, dla których nowe jest absolutnie wszystko. Wtedy na początkujących można byłoby już robić proste układy czy łączenie figur.
W grupie zaawansowanej na warsztatach z zagranicznych z "gwiazdą" trzeba już byc nieźle roztańczonym, czuć się swobodnie w krokach, obrotach a nad techniką figur nie musieć już wcale zastanawiać i dość szybko chwytać choreografię. Na takich grupach zwykle pojawiaja się też skomplikowane użycie rekwizytów lub po prostu trudniejsze rekwizyty jak np. skrzydła.
W grupach początkujących oczekuje się już znajmości podstawowych figur i kroków tak aby można było już uczyc sekwncji i prostych ukłdzików - to zazwyczaj nie sa grupy "zerowe" jak w Polsce.
Osobiście uważam, że w Polsce zbyt szybko wprowadzane sa grupy średnio zaawansowane. Dobrym rozwiązaniem było by wprowadzenie grupy początkujacej wyższej, w której szlifowało by się już tylko podstawowe 50 figur i kroków TB (liczba umowna)
:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
TAK TAK TAK!!!
Dodam tylko tyle, że te osoby początkujące nie powinny czuć się w żadnym razie niedopieszczone i w związku z tym zapisywać się do wyższych grup w poczuciu, że tam jakaś tajemnica na nie czeka do odszyfrowania. Tylko dzięki dogłębnemu poznaniu i wbiciu sobie w ciało podstaw warto iść dalej, a na warsztatach, gdzie uczą podstaw opłaca się być choćby 2 razy!
;)
oriental
14-11-2008, 10:03
Piszemy tu o poziomach jakie występują u nas jak i za granicą oraz o tym jak najlepiej się określić i przyporządkować.:)
Yalla:D:D
A oto szybka relacja o sytuacji we Francji. Najwiekszy wybor szkol i poziomow jest w Paryzu. Na prowincji roznie mozna trafic (np. jesli ktos chce uczyc sie tego tanca w Poitiers radze uciekac jak najszybciej, gdyz jest tam tylko jedna szkola, ktora jest tak naprawde kolkiem wzajemnej adoracji, nie dopuszczajacym nauczycieli z zewnatrz).
W Paryzu sa dwie kategorie nauczycieli
1) mlodych, z co najwyzej kilkuletnim doswiadczeniem: zajecia sa tansze, mozna sie dobrze nauczyc podstaw. Czesto brak w ich ofercie grupy zaawansowanej a jesliby nawet taka istniala, to osobiscie uwazam, iz jest tak naprawde na srednim poziomie
2) doswiadczonych- i tutaj mowie o pedagogach z min. 20 letnim stazem. Zajecia sa drozsze, ale serwowana na lekcjach wiedza jest tego warta. Poziomow do wyboru, do koloru, ale i tak uwazam, ze nie pokrywaja sie z tymi, istniejacymi w Polsce. Co wiecej niektorzy nauczyciele, prowadza zajecia "tout niveaux" czyli wszystkie poziomy- to jest dopiero sztuka!!!:cool: Co wiecej, sa one naprawde interesujace i dla nowicjuszki i dla osoby tanczacej od paru ladnych lat.
2) doswiadczonych- i tutaj mowie o pedagogach z min. 20 letnim stazem. Zajecia sa drozsze, ale serwowana na lekcjach wiedza jest tego warta. Poziomow do wyboru, do koloru, ale i tak uwazam, ze nie pokrywaja sie z tymi, istniejacymi w Polsce. Co wiecej niektorzy nauczyciele, prowadza zajecia "tout niveaux" czyli wszystkie poziomy- to jest dopiero sztuka!!!:cool: Co wiecej, sa one naprawde interesujace i dla nowicjuszki i dla osoby tanczacej od paru ladnych lat.
Szkoda, że nie umiem po francusku, no i ogólnie Francja jest dla mnie za droga. Wówczas bym sobie wzieła jakieś intesywne zajęcia u mistrza/mistrzyni :(
Dzięki oriental, że podzieliłaś info o TB we Francji :)
oriental
14-11-2008, 10:39
Szkoda, że nie umiem po francusku, no i ogólnie Francja jest dla mnie za droga. Wówczas bym sobie wzieła jakieś intesywne zajęcia u mistrza/mistrzyni :(
Dzięki oriental, że podzieliłaś info o TB we Francji :)
Wiem, ze moze to sie wydawac nieosiagalne jak na dzisiejsza chwile,ale juz pojawily sie tutaj pierwsze "jaskolki". Przez ostatni sierpien na zajecia bardzo intesywnie chodzila pewna dziewczyna ze Slaska, ktora specjalnie przyjechala do Paryza wlasnie na TB.
Poza tym jesli wroce do Polski to obiecuje przynajmniej sprobowac posciagac tych nauczycieli na pare warsztatow do Polski :)
[...]
Poza tym jesli wroce do Polski to obiecuje przynajmniej sprobowac posciagac tych nauczycieli na pare warsztatow do Polski :)
Pamietaj - jeśli na tym forum powiesz "a" to wszyscy będą czekac na "b" ;) Będziemy Cię trzymać za słowo ;):p
oriental
14-11-2008, 11:17
Pamietaj - jeśli na tym forum powiesz "a" to wszyscy będą czekac na "b" ;) Będziemy Cię trzymać za słowo ;):p
I bardzo dobrze, dzieki temu bede miala wieksza motywacje do dzialania ;) :cool:
A tak à propos tematu, jak w Polsce wygladaja grupy zaawansowane? Po jakim czasie do nich sie trafia? Czy naprawde sa zaawansowane i czym sie roznia od tych sredniozaawansowanych? :confused:
Ja tylko skrotowo co zaobserwoawalam w USA- wiele znanych tancerek uczy “cyklami” – np placi sie za cykl zajec 8 lub 12 tygodniowy, maja one stały repertuar i wyczerpuja przewidziane przez dana tancerke zagadnienia. Dotyczy to przewaznie wzietych tancerek, ktore maja czeste wyjazdy w kraju i za granice – dopasowuja wowczas te cykle do swego kalendarza czyli nie ucza regularnie a trzeba czekac az rozpoczna cykle (np tylko 3 w roku;-/) Te same tancerki prowadza tez warszaty zroznicowane poziomem, ale czasem zupelnie nie maja stalych kursow czy tez cykli zajec dla zaawansowanych – czyzby nie chcialy “hodowac” konkurencji ;-) a moze licza na lekcje prywatne i warsztaty bardziej zainteresowanych Pan, które zakonczyly cykl? Oczywiscie w roznych stanach, miastach sytuacja wyglada roznie, dlugo by o tym pisac...
Oriental – co do tej dziewczyny ze slaska, ktora spotkalas w Paryzu – to moja przemila klienta indywidualna -kiedys przyszla do mnie pare razy na zajecia grupowe i.... tak od razu polknela bakcyla, ze sie az do Paryza wybralaJ Odkad wrocila pracujemy 1 na 1 - bardzo sie tam rozwinela, uczestniczyla w ciekawych warsztatch i rowniez potwierdza, bardzo szeroka i ciekawa paryska oferteJ
Pozdrawiam wszystkichJ
oriental
14-11-2008, 11:25
[SIZE=3][COLOR=black]
Oriental – co do tej dziewczyny ze slaska, ktora spotkalas w Paryzu – to moja przemila klienta indywidualna -kiedys przyszla do mnie pare razy na zajecia grupowe i.... tak od razu polknela bakcyla, ze sie az do Paryza wybrala[FONT=Wingdings]J Odkad wrocila pracujemy 1 na 1 - bardzo sie tam rozwinela, uczestniczyla w ciekawych warsztatch i rowniez potwierdza, bardzo szeroka i ciekawa paryska oferteJ
Pozdrawiam wszystkichJ
Jaki ten swiat maly :p, pozdrownienia z Paryza :D
Na koniec pojawiają się grupy tzw. profesjonalne - to dla aktywnych tacerek - trzeba umiec zapamiętac 5 min choreografię w 4 godziny lub 3 min drum solo w 2,5-3 h. Na takich warsztatach pracuje się przede wszystkim nad stylingiem, estetyką, ekspresją i poznawaniem smaczków choreograficznych, metod budowania efektownej choreografi - to wszytsko dla wzbogaceniem własnych choreografii.
W Egipcie takie warsztaty są dla poziomu dobrego średniego i wyzej. Wymóg to min. 2-3 lata tańca-o ile mozna mówić o wymogu, bo przeciez nikt nikomu nie zabroni uczestnictwa w zajęciach ani nie zweryfikuje ile tak faktycznie lat ktos przetańczył.
Na masterclasses chodzą nauczycielki do innych nauczycielek,(np. Jillina do Randy Kamel) szukając raczej inspiracji, "smaczków", niż żeby nauczyć się czegoś nowego.
W Anglii tak samo jak w USA glownie. Maja kursy kilkutygodniowe i potem koniec, co uwazam za bardzo nieuzyteczne.
Jeśli chodzi o Polskę, to rzeczywiście przydałyby się grupy zerowe i mocno zaawansowane. Ja miałam kłopot, kiedy po intensywnych warsztatach wakacyjnych przyszło do wyboru szkoły. Obecnie myśląc perspektywicznie nie wiem, gdzie będę się uczyła za dwa, trzy lata - na pewno nie będę się nadawała na zagraniczne masterclass (pominę już koszt takiej zabawy, nie jestem i nie zamierzam być tancerką profesjonalną, więc i poświęcanie temu całego swojego życia raczej nie wchodzi w grę - a szkoda :)), a po kursach z klasy "zaawansowanych" (czy ktoś prowadzi w Polsce takie zajęcia?) trudno chodzić na to samo wciąż i wciąż od nowa.
Sytuacja obecna przewiduje pełny cykl nauki "od zera do bohatera" w rok - po 4 miesiące kursu początkującego, zaawansowanego i instruktorskiego. Tak wynika z moich obserwacji. Powiecie, że to za wcześnie - a ja przytaknę! Tyle że takie są chyba potrzeby rynku.
bollyanna
17-11-2008, 08:19
Ja tylko skrotowo co zaobserwoawalam w USA- wiele znanych tancerek uczy “cyklami” – np placi sie za cykl zajec 8 lub 12 tygodniowy, maja one stały repertuar i wyczerpuja przewidziane przez dana tancerke zagadnienia. Dotyczy to przewaznie wzietych tancerek, ktore maja czeste wyjazdy w kraju i za granice – dopasowuja wowczas te cykle do swego kalendarza czyli nie ucza regularnie a trzeba czekac az rozpoczna cykle (np tylko 3 w roku;-/) Te same tancerki prowadza tez warszaty zroznicowane poziomem, ale czasem zupelnie nie maja stalych kursow czy tez cykli zajec dla zaawansowanych – czyzby nie chcialy “hodowac” konkurencji ;-) a moze licza na lekcje prywatne i warsztaty bardziej zainteresowanych Pan, które zakonczyly cykl? Oczywiscie w roznych stanach, miastach sytuacja wyglada roznie, dlugo by o tym pisac...
</p>
Ciekawy pomysł z tymi zajęciami prowadzonymi w cyklach. Przynajmniej wiadomo, czego się po nich spodziewać i że następny cykl to będzie kolejny kroczek do przodu, a nie powtarzanie czegoś, co było wcześniej, żeby dobrze dopasować się do całości grupy.
Dla mnie ideałem byłby system podobny do nauki języków obcych - np. A1, A2, B1... C2. I żeby jeszcze wszędzie można było się nauczyć tego samego na poziomach początkujących i średnich.
Może to i standardyzacja, ale przynajmniej na początku nie byłoby problemów z określeniem własnego poziomu. Chociaż przy tak ogromnym zróżnicowaniu i rozczłonkowaniu świata belly dance to raczej niemożliwe, chyba, że w ramach jednej szkoły.
I w ramach jednej szkoły takie rozróżnienie jest. Standaryzacja ESOKJ jest bardzo pomocna i PFT mogłaby zrobić odpowiednią dla nauki tańca (nie tylko bellydance, ale też innych). Wprowadzenie poziomu 0 i odróżnienie go od początkującego jest wg mnie bardzo istotne.
bollyanna
17-11-2008, 09:23
I w ramach jednej szkoły takie rozróżnienie jest.
Mogłabyś opisać dokładniej, jak wygląda takie rozróżnienie? W moich szkołach niczego takiego nie zauważyłam, jest raczej wolna amerykanka i każda instruktorka uczy po swojemu.
A mnie do białej gorączki doprowadza regularne dołączanie grupy podstawowej po kilku miesiącach nauki do grupy (z tego właśnie powodu) wiecznie-średnio-zaawansowanej.
Bollyanno, miałam na myśli szkołę Rashy, jak dotąd tylko tam się spotkałam z takim ścisłym podziałem. Poziomy I-IV (od początkującego po instruktorski), dokładne określenie, co powinna umieć tancerka po ukończeniu danego poziomu. Tyle że akurat ta szkoła jest specyficzna, bo uznana przez IDO, w pozostałych wolna amerykanka, jak piszesz.
Bajaderko, mnie też to irytuje. Ale pozwala na dużą rotację kursantek między szkołami, a więc i ciągły rozwój :)
Ale w Krk rotacja jest ograniczona ilościowo, niestety ;)
W porównaniu z Warszawą - na pewno. Ale są miasta, w których wybór jest dużo mniejszy.
oriental
17-11-2008, 10:40
Sytuacja obecna przewiduje pełny cykl nauki "od zera do bohatera" w rok - po 4 miesiące kursu początkującego, zaawansowanego i instruktorskiego. Tak wynika z moich obserwacji. Powiecie, że to za wcześnie - a ja przytaknę! Tyle że takie są chyba potrzeby rynku.
W rok poziom zaawansowany? Troche to niemozliwe, chyba, ze ktos trenuje po 8 godzin dziennie 7 dni w tygodniu i jest niesamowicie utalentowany...Taniec to ciezka praca i wymaga przede wszystkim cwiczenia-poznanie pamieciowe figur to nie wszystko. Pamietam nawet z warszatow z Donya zasade, ze aby dobrze wykonac dana figure nalezy ja powtorzyc paredziesiat tysiecy razy!!!
Dla przykladu slynne osmeki poziome pojelam juz na pierwszej lekcji (jesli chodzi o sam mechanizm), ale dopiero teraz, po paru ladnych latach wygladaja one jak trzeba. Tak samo inne figury a ja i tak wiem, ze jeszcze duzo nauki przede mna.
TB jest tancem jak kazdy inny, czy po roku zajec dwa razy w tygodniu czy iles ktos bedzie juz instruktorem baletu, jazzu czy breakdanca? Owszem moze byc ale czy DOBRYM? Czy mozna komus takiemu zaufac zwlaszcza, ze tutaj wchodzi w gre nasze zdrowie fizyczne?
W rok poziom zaawansowany? Troche to niemozliwe, chyba, ze ktos trenuje po 8 godzin dziennie 7 dni w tygodniu i jest niesamowicie utalentowany...
Ależ oczywiście, że to niemożliwe!
Jednak jeśli się spojrzy na ofertę większości szkół, to kurs początkujący trwa cztery miesiące do pół roku, kolejnym stopniem jest kurs średniozaawansowany, kolejnym zaawansowany, zwany często instruktorskim. To oznacza, że w ciągu 12-18 miesięcy "przerabia się" cały program - przynajmniej takie jest założenie. Zgadzam się z tobą, to jest stanowczo za mało. Ja przetańczyłam łącznie nieco ponad pół roku regularnych zajęć (warsztatów i zabawy w domu nie liczę), uważam się za średniozaawansowaną i tak pozostanie jeszcze długo :)
W rok poziom zaawansowany? Troche to niemozliwe, chyba, ze ktos trenuje po 8 godzin dziennie 7 dni w tygodniu i jest niesamowicie utalentowany...[...]
Niby i można, jeśli ma się wcześniejsze bardzo dobre podstawy taneczne, predyspozycje i talent.
Myślę, że o wiele trudniej jest przeskoczyć z poziomu zaawansowanego do poziomu profesjonalnego czyli do poziomu solowych występów i instruktarzu - jeśli chce się tańczyć taniec brzucha to trzeba zrozumieć ten taniec, a to wymaga doświadczenia i obcowania ze źródłem - orientalna instruktorka czy pobyt w kraju orientu. Tu trzeba przemiany wręcz psychicznej, duchowej a na to zawsze trzeba najwięcej czasu. Nie mówiąc o stylu.;):)
Z drugiej strony po co się tak spieszyć zamiast smakować TB i powoli wgłębiać się w tę sztuke i sposób bycia. Nauka TB to przygoda - niech trwa jak najdłużej, lepiej nie ryzykować, że nam się znudzi ;). Nie wspominając o dodatkowych rozrywkach - pierwsza chusta, pierwszy spodnica, pierwsze szycie stroju, pierwszy profesjonalny strój z zagranicy, pierwszy jedwabny welon - powoli zbiera się kolekcję gadżetów orientalnych.
Mam wrażenie, że z TB jest jak ze wschodnimi sztukami walki, czy w ogóle z dalekowschodnim podejściem do jakiekolwiek sztuki - nie liczy się jak szybko osiągniesz cel lecz droga celu, samo poznawanie, doświadczenie – to co kształtuje człowieka i czyni go mistrzem.
Masz całkowitą rację, Sowillo. oriental, weź pod uwagę, że ja nie twierdzę, że się można NAUCZYĆ tańczyć w rok, tylko że można obskoczyć takie właśnie poziomy w szkołach tańca. Można tylko ubolewać nad tym, że zrobienie kursu "instruktorskiego" w Polsce nastąpić może zbyt szybko jak na doświadczenie większości tancerek.
Muszę przyznać, że im dłużej się uczę, im więcej coraz lepszych metod nauczania poznaje zarówno w zakresie TB jaki i flamenco, czym więcej instruktorek uczących czystych styli poznaję, tym bardziej daleka jestem od uczenia innych. Owszem mogę nauczyć świetnej techniki, postawy, gracji – ale do przekazywania ducha orientu właściwego dla typowej arabskiej kobiety jeszcze mi daleko. I chyba zawsze ten dystans będę utrzymywać. Jedynie czego mogę uczyć innych to mojego własnego stylu – stylu orientalnego, który już u mnie "zaskoczył", przebudził się, ale nie czystego raqs sharki, baladi czy klasyki. Jeszcze wiele lat będę zgłębiać sposób interpretacji muzy przez mistrzynie/mistrzów raqs sharki.
oriental
17-11-2008, 14:03
Ależ oczywiście, że to niemożliwe!
Jednak jeśli się spojrzy na ofertę większości szkół, to kurs początkujący trwa cztery miesiące do pół roku, kolejnym stopniem jest kurs średniozaawansowany, kolejnym zaawansowany, zwany często instruktorskim. To oznacza, że w ciągu 12-18 miesięcy "przerabia się" cały program - przynajmniej takie jest założenie. Zgadzam się z tobą, to jest stanowczo za mało.
Ot, chwyt marketingowy! W dzisiejszym swiecie ludzie chce miec wszystko szybko, juz zaraz! Ciezka i dlugotrwala praca ich nie pociaga. Malo to razy na pierwszych zajeciach zdarzaly sie mlodki, ktore nie chcialy krecic "osemek" tylko wolaly , ze one to chca shimmy jak Shakira, juz TERAZ :eek:!!
Ot, chwyt marketingowy! W dzisiejszym swiecie ludzie chce miec wszystko szybko, juz zaraz! Ciezka i dlugotrwala praca ich nie pociaga. Malo to razy na pierwszych zajeciach zdarzaly sie mlodki, ktore nie chcialy krecic "osemek" tylko wolaly , ze one to chca shimmy jak Shakira, juz TERAZ :eek:!!
Ja natknęłam się przypadkiem w sieci na coś lepszego uwaga:
darmowy E-MAILOWY kurs tańca brzucha - podstawy tb w 8 dni...
bollyanna
27-11-2008, 14:21
Darmowy - nic, tylko brać! ;)
Można tylko ubolewać nad tym, że zrobienie kursu "instruktorskiego" w Polsce nastąpić może zbyt szybko jak na doświadczenie większości tancerek.
Z tego co wiem, na ten kurs instruktorski nie idzie się automatycznie, ale po bardzo dobrym zaliczeniu egzaminów trzech niższych stopni, może to stanowi jakąś zaporę (przynajmniej u Rashy;)).
Darmowy - nic, tylko brać! ;)
z pewnościa kusi,że darmowy i że w 8 dni da się nauczyć tańczyć nie wychodząc z domu
Blancari
27-11-2008, 16:50
Bollyanno, miałam na myśli szkołę Rashy, jak dotąd tylko tam się spotkałam z takim ścisłym podziałem. (...) w pozostałych wolna amerykanka.
No może nie wszędzie ta wolna amerykanka. Również moja instruktorka - Donya uczy wg ustalonego programu. W jej szkole są grupy początkujące od 0 do III, a średniozaawansowana wymaga już całkiem konkretnych umiejętności, izolacji, znajomości figur i umiejętności ich poprawnego wykonywania, pracy z woalem i szlifuje zillsy. Oznacza to, że średniozaawansowana to po przynajmniej roku, półtora nauki. I też nie kończy się po kilku miesiącach.
Poziom zaawansowany wobec tego to poziom, w którym tancerka jest w stanie zatańczyć zupełnie przyzwoity pokaz, ma repertuar choreografii (bądź utworów do improwizacji) i jest w zasadzie gotowa do wyjścia na scenę w każdej chwili.
Z poziomem instruktorskim to w Polsce są kompletne dziwy. Znam kilka dziewczyn na poziomie bardzo średnim, które są instruktorkami i mówią o sobie, że reprezentują poziom instruktorski - coś tu nie tak.
Wydaje mi się, że jeszcze powinny po drodze zaliczyć poziom zaawansowany.
(ale biorąc pod uwagę, że w każdej szkole inaczej, można po prostu zmienić szkołę na taką, gdzie poziom zaawansowany jest mniej zaawansowany i zaliczyć. Dalej mi sie to nie podoba.)
Generalnie dla mnie poziom instruktorski to wiele lat tańca, występów i rzetelna wiedza. Wiedza zarówno o tańcu orientalnym jak i o tym jak uczyć. W końcu bycie instruktorką to nie tylko fajne zajęcie, ale też odpowiedzialność za umiejętności i również zdrowie kursantek, o czym wiele samozwańczych instruktorek niestety zapomina.
Ja natknęłam się przypadkiem w sieci na coś lepszego uwaga:
darmowy E-MAILOWY kurs tańca brzucha - podstawy tb w 8 dni...
Boskie! - mozna prosić link do tego cuda? - sama jestem ciekawa, w jaki sposób mają zamiar tę szarlatanerię uprawiać :D
No może nie wszędzie ta wolna amerykanka. Również moja instruktorka - Donya uczy wg ustalonego programu.
Na szczęście nie wszędzie :) Do szkoły Donyi mnie (może jeszcze...) żadne dobre wiatry nie zaniosły, miło czytać.
Z tego co wiem, na ten kurs instruktorski nie idzie się automatycznie, ale po bardzo dobrym zaliczeniu egzaminów trzech niższych stopni, może to stanowi jakąś zaporę (przynajmniej u Rashy;)).
Z poziomem instruktorskim to w Polsce są kompletne dziwy. Znam kilka dziewczyn na poziomie bardzo średnim, które są instruktorkami i mówią o sobie, że reprezentują poziom instruktorski - coś tu nie tak.
Bajaderko, właśnie takie sytuacje miałam na myśli.
No może nie wszędzie ta wolna amerykanka. Również moja instruktorka - Donya uczy wg ustalonego programu...
U mnie też jest ustalony program a poziom średni zaczyna się mniej więcej po roku. Pewnie,że fajnie byłoby nauczyć się technik shimmy po pół roku ale jest przecież tak wiele figur , które wymagają nauki i doszlifowania,że na wszystko przyjdzie czas
Boskie! - mozna prosić link do tego cuda? - sama jestem ciekawa, w jaki sposób mają zamiar tę szarlatanerię uprawiać :D
Nie będę pisac kto , bo i po co...ale choć długa droga w nauce tańca przede mną osobiście uważam,że wiele trudu trzeba włożyć w naukę podstaw tańca, które przecież rzutują na dalszą edukację.
Nie będę pisac kto , bo i po co...ale choć długa droga w nauce tańca przede mną osobiście uważam,że wiele trudu trzeba włożyć w naukę podstaw tańca, które przecież rzutują na dalszą edukację.
Ja ze swojej strony dodam, że korespondencyjne kursy tańca to nie taka znów nowość - ESKK takie prowadzi z powodzeniem od dawna, a ja sama mam w domu rodzinnym książkę do nauki tańca pt. "Tańczyć może każdy". Powiecie, że taniec towarzyski =/= taniec orientalny - i będziecie miały rację :) Jednak trudno oceniać kurs, w którym nie brało się udziału :)
Moja koleżanka ze studiów rzuciła ostatnio hasło, że będąc w Tunezji przegapiła niezłą okazję, bo oferowali jej zajęcia z tb przez tydzień 15zł/h :) Nawet nie wdawałam się w tłumaczenia...
Ja ze swojej strony dodam, że korespondencyjne kursy tańca to nie taka znów nowość - ESKK takie prowadzi z powodzeniem od dawna,
Ja chodziłam na normalną naukę hiszpańskiego i z ciekawości spróbowałam też kurs ESKK-totalna porażka jeśli chodzi o to drugie.
Ja chodziłam na normalną naukę hiszpańskiego i z ciekawości spróbowałam też kurs ESKK-totalna porażka jeśli chodzi o to drugie.
Mnie też ESKK nie bardzo podeszło (próbowałam z niemieckim), ale jednak ktoś to od nich wykupuje, skoro prowadzą :)
Dla zainteresowanych tym kursem w 8 dni: http://taniecbrzuchalublin.pl/ . Kurcze, może sam się zapiszę? :D
Blancari
03-12-2008, 22:56
Djinnie, już się zapisałam. Za kilka dni zdam relację, czego się nauczyłam :D
A ja wam powiem tak: Po dwóch latach ciągłego tańczenia dopiero teraz zdałam sobie sprawę,jak mało potrafię. Najchętniej znów cofnęłabym się do początkującego - by poćwiczyć intensywnie przez rok podstawy. Uwielbiam uczyć się nowych,trudniejszych ruchów, ale prawda jest taka,że bez solidnych podstaw (a czuję że moje są średnio solidne) ciężko potem się zgrać z trudniejszymi ruchami.
Przez pierwszy rok z tygodnia na tydzień ćwiczyłyśmy kółeczka,ósemki, dropy itp. Ostatnio co raz mniej tego ćwiczę i potem zapominam:(
Rilla - zgadzam się z Tobą. Bez solidnych podstaw nie ma co mówić o nauce w żadnej dziedzinie.
(Powiedziała nauczycielka klas I - III, "przypadkowo"dowartościowując swój zawód) ;)
Dlatego po prawie roku nauki zapisałam się znowu na kurs dla początkujących, tylko w innej szkole.
W większości szkół do których dzwoniłam, proponowano mi poziom średni, ("Na początkowym będzie się pani nudzić"), ale ja b.cieszę się, że podjęłam taką, a nie inną decyzję.
Nie nudzę się ani trochę!
"Dopieszczam" właśnie te wszystkie dropy, ósemki, kółeczka itp. Intensywnie pracuję nad rękami - mogę się na tym skupić właśnie dlatego, że większość figur już znam i jest to dla mnie powtórka i utrwalenie, a nie nauka od zera. No i - oczywiście - uczymy się innej niż w poprzedniej szkole choreografii. Jednym słowem - bawię się świetnie!:)
Podsumowując - moim zdaniem nie warto "galopem" lecieć przez wszystkie dostępne poziomy kursów. Warto też włożyć energię w utrwalenie i doskonalenie tego, co się już poznało.
A ja po roku nauki idę właśnie na kurs średniozaawansowny :D. Inne miasto, inna grupa. Z tego co się zdążyłam dowiedzieć bardzo zgrana, kameralna i troszeczkę występująca.
Zaczęłam się nawet lekko denerwować i mam obawy ze sobie nie poradzę. Wiem że podczas zajęć będę bacznie obserwowana :embarrest:;)
Rilla, kotek, u Ciebie mają otworzyć szkołę z tańcem brzucha dla początkujących, prawda? Zatem możesz iść sobie zobaczyć, czy by Ci pasowało.
(Dla mnie i tak jesteś najfajniejsza, nawet bez solidnych podstaw :P).
Rillo, w takim razie w sobotę przypominamy sobie podstawy! :D
A tak serio - wystarczy przecież film instruktażowy jakiś i ćwiczenia. Chodziłaś już na kurs, więc znasz podstawy, a dzięki filmikowi i ćwiczeniom można je utrwalić/przypomnieć :)
a co trzeba dokladnie umiec zeby przejsc na poziom sr. zaawansowany?
oriental
28-01-2009, 16:00
[QUOTE=Oleta;40638]Rilla - Dlatego po prawie roku nauki zapisałam się znowu na kurs dla początkujących, tylko w innej szkole.
Nie nudzę się ani trochę!
"Dopieszczam" właśnie te wszystkie dropy, ósemki, kółeczka itp. Intensywnie pracuję nad rękami - mogę się na tym skupić właśnie dlatego, że większość figur już znam i jest to dla mnie powtórka i utrwalenie, a nie nauka od zera. No i - oczywiście - uczymy się innej niż w poprzedniej szkole choreografii. Jednym słowem - bawię się świetnie!:)
/QUOTE]
A ja tez lubie sobie czasem zajrzec na zajecie na poziomie podstawowym albo sredniozaawansowanym u roznych nauczycieli. I zawsze pojawi sie jakies inne, ale rownie ciekawe wykonczenie ruchu, nowe wytlumaczenie jakiegos kroku- z pedagogicznego punktu widzenia bardzo przydatne i polecane :)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.