Pokaż pełną wersję : Kontuzje
Kontuzje a taniec. Czyli co robić,jak coś się stanie z nogami (ścięgna) i w moim przypadku - nadgarstki. Macie może doświadczenie,jakieś patenty? Ogólnie mam teraz obydwa nadgarstki usztywnione (a na wszystkich zajęciach mam albo woale,albo laski, albo saggaty :rolleyes:) i nie mogę zrobić 'kółeczka' co dopiero mówić o falach rękami , dłońmi. Nie wiedziałam ,że bez rąk tak trudno się tańczy :(
Czy sądzicie, że taniec na śródstopiu w większości jest szkodliwy? Chodzę do różnych instruktorek i zauważyłam,że bolą mnie kolana po lekcjach przetańczonych w większości w takiej pozycji...
I co zrobić,żeby nie wypaść z formy? Robię teraz skalę Weithera,jakieś brzuszki etc., ale tańczyć jest mi bardzo ciężko (ostatnio przeforsowałam się na zajęciach, imprezie i wf'ie ,i miałam parę dni skurcze i baaardzo duże zakwasy praktycznie WSZĘDZIE)
I jeszcze jedna rzecz - zadziwia mnie kondycja niektórych tancerek. Ja po 2 h drum solo jestem co najmniej totalnie nie do życia, chyba ,że zrobię sobie przerwę. Natomiast gdy mam 2 zajęcia pod rząd to zdarza się,że jest mi słabo itd. Odżywiam się dobrze, kondycję w sumie powinnam mieć normalną,jeśli nie niezłą - jeżdżę konno, no i tańczę - min 4 razy w tyg. od ok. dwóch lat. Dziwne to trochę.:confused:
Hm ja mogę się podzielić jedynie refleksjami dotyczącymi kolan. Mam problem z jednym kolanem przez co muszę selektywnie podchodzić do proponowanych mi na zajęciach ćwiczeń. I tu właśnie dochodzę do momentu ćwiczenia figur na śródstopiu. Moim zdaniem są one mocno obciążające...na zasadzie wyczucia, ale też w związku z moich schorzeniem (nie wiem czy z inną kontuzją tak samo byłyby odczuwalne)..po prostu czuję dyskomfort w stawie po dużym nagromadzeniu tego typu ruchów. Ale wydaje mi się, że jest to też kwestia przygotowania tzn. jeśli mięśnie uda są mocne, ćwiczenie nie jest aż tak urazogenne. Wraz ze wzmacnianiem mięśni ud przychodzi coraz większa swoboda.
I tu nawiązanie do tematu potrzeby ćwiczeń siłowych na zajęciach. Myślę, że są one konieczne szczególnie dla osób narażonych na kontuzje. Ćwiczenia nie obciążające stawów a wzmacniające mięśnie stanowią podstawę do późniejszego ćwiczenia figur. Ale na to zazwyczaj zwraca się uwagę jak już pojawi się jakiś problem...bo bywają zajęcia pomijające jakąkolwiek rozgrzewkę na początku, już pomijając marzenie rozciągnięcia pod koniec. Ale to już inna historia.
Moim zdaniem, trzeba od początku przestrzegać dobrej rozgrzewki i dobrego zakończenia ćwiczeń. To znaczy, żeby się najpierw stopniowo rozgrzewać, bo stawy nie lubią z "zimnego" przechodzić od razu w "gorące" i potem, żeby stopniowo się ochładzać, a nie, jak wiele dziewczyn, po zakończonych zajęciach wybiegać od razu na dwór i stawy dostają szoku. A także, żeby zacząć ćwiczyć w domu, troszkę rozciąganie i troszkę wzmacnianie. Ale najważniejsza jest zasada "wszystko w swoim czasie", a nie: zaczyna ktoś lekcje bd, nic nie robi, żeby się na początku wzmocnić, ale od razu "rzuca się" na trudne i obciążające figury, nie myśląc o przyszłości, to niestety.. później nasz organizm się nam "odpłaci" i będzie jęk, ból i zgrzytanie zębów.
Czyli co robić,jak coś się stanie z nogami (ścięgna) i w moim przypadku - nadgarstki. Macie może doświadczenie,jakieś patenty?
Nadgarstki przeforsowałam sobie dwa lata temu na wakacjach pod żaglami. Opaska kupiona w aptece pomogła, teraz mogę sobie machać do woli :) Jeśli chodzi o nogi - mnie pomaga tylko jedno: altacet + opaska + odpoczynek. Innych sposobów na to nie znam.
Zgadzam się z Tobą Erinn. Właśnie ostatnio odczułam to o czym piszesz - po kilku miesiącach przerwy zachciało mi się wrócić do tańczenia. No i niestety, próbując wykonywać "jak zwykle" te figury, z którymi wcześniej nie miałam problemów - nagle moje ciało reaguje oporem i bólem :confused::blink:. Niewyćwiczone, nierozciągnięte, mięśnie słabe i generalnie jedna wielka klapa :(. Trzeba się było przeprosić z dłuższą rozgrzewką i ćwiczeniami podstawowych figur w wersji mocno okrojonej względem tej, do której już kiedyś doszłam. I nie powiem, by to było miłe zderzenie z rzeczywistością... :rolleyes:
Z nadgarstkami problemów nie miewam. Natomiast odkryłam moc Ben Gaya :)
Doskwiera mi natomiast regularny ból pleców (odcinek krzyżowo-lędźwiowy i 'dołek' biodrowy). Po każdym pokazie umierałam grubo ponad tydzień przez backbendy. Na ostatnim szczególnie się przykładałam do przeniesienia ciężaru z pleców na nogi i o dziwo dzień później obudziłam się bez bólu. Ale pewna tancerka poradziła, żeby na ten bolący odcinek chodzić do SUCHEJ sauny i leżeć w niej 'plackiem' na plecach. Chyba warto wypróbować.
A poza tym rozgrzewka, rozgrzewka, rozgrzewka. I rozciąganie. I wzmacnianie nóg. No i magiczny śmierdzący BenGay :)
Oczywiście ROZGRZEWKA - to po pierwsze i na koniec zajęć rozciąganie, potrzebne aby zapobiec przykurczaniu budujących się mięśni:D....a zbliżające się do siebie przyczepy mięśniowe, to już tylko mogą się przeradzać w kontuzje.
Jednak w przypadku wszelkich kontuzji najlepiej jak najszybciej wybrać się do ortopedy. Nawet z lekkiego i niepozornego bólu po zlekceważeniu go i ciągłym trenowaniu mogą powstać przeciążenia w chorym miejscu, które następnie przeradzają się w mega kontuzję. ...a potem...doustnie silny lek przeciwbólowy...:(((....oj nie lepiej tego uniknąć za w czasu!
Jeśli trafimy do dobrego lekarza, to skieruje na odpowiednie zabiegi rehabilitacyjne, a działanie czynników fizycznych i też chemicznych (nie mówię o doustnym diklofenaku np, ale o np jonoforezie - przenikanie cząsteczek leku za pomocą przewodzenia elektrycznego w kontakcie elektrod ze skórą) może naprawdę zdziałać wiele i zupełnie wyleczyć dolegliwości. Warto wcześniej wybierać się po takie skierowanie do lekarza, gdyż na zabiegi refundowane czasem czeka się 2 miesiące. ...a jak trzeba to i lepiej naprawdę zapłacić...bo potem to już może pozostać jedno wyjście - zastrzyk ze sterydów w kontuzjowane miejsce:(.
Czasami jednak bywa, że kontuzja nie jest spowodowana jakimś konkretnym "wypadkiem"...tylko może być następstwem jakichś innych problemów z układem aparatu ruchowego, np wiodkość / przeprosty w stawach - i już jesteśmy duuuuużo bardziej narażone na przeciążenia;(...istnieje wiele sposobów aby zaradzić negatywnym następstwom takich "wad", ale tu już musi poradzić lekarz.
Ja mogę jedynie się podzielić moimi doświadczeniami względem skuteczności leczenia jakie miałam...ale nikt tutaj nie poruszył tematu podobnych kontuzji, więc na razie się wstrzymam:p.
Mój sposób na nagły ból/nową kontuzję to okłady z lodu! Tak z lodu! Nie gorące, nie, nie! Ta metoda jest zawsze wręcz nakazywana mi przez mojego ortopedę, jak również pamiętam dobrze...ciągłe powtarzanie o tym jednego z moich wykładowców - lekarza medycyny sportowej...więc niej jest to żaden wymysł z netu. Lód powoduje właśnie "rozgrzanie" tkanek, gdyż organizm chce dodatkowo zwiększyć ukrwienie "mrożonego" miejsca...oj dużo by pisać...nie wiem, czy to takie ciekawe dla Was:D...się rozkręciłam.
No więc trzeba uważać aby nie odmrozić chorego miejsca...wszystko z umiarem! Pomiędzy kompres z lodem, na skórę koniecznie położyć cienki ręczniczek i tak 10 minut, stopniowo codziennie zwiększając do max 30 minut. Najlepiej 2x dziennie przez kilka dni. W żadnym wypadku nie należy kłaść lodu bezpośrednio, gdyż dojdzie do odmrożenia:eek:. Oczywiście inaczej dochodzi do przewodzenia ciepła w różnych tkankach, tj. miejsca bardziej "otłuszczone" pod skórą mniej przewodzą ciepło niż te bardziej "kostne". Okłady takie szczególnie pomagają na pierwsze oznaki kontuzji, naciągnięć ścięgien, zapaleń stawów i mięśni....ale naprawdę dobrze jest się wybrać do lekarza. Szczególnie, gdy po 1 okładzie z lodu nie ma poprawy!
Droga Elh...
duuuużo masz tych zajęć, naprawdę dużo: jazda konna, 4x taniec i jeszcze w-f i imprezy:p ...ojojjojoj:eek:....a może to za dużo dla Twojego organizmu...na pewno masz kondycje, skoro funkcjonujesz tak 2 lata:eek:, ale może właśnie może teraz Twój organizm potrzebuje odpoczynku, może właśnie "daje Ci znaki", że się tego domaga. Może zredukuj ilość zajęć:unsure:? Budowanie kondycji to również regeneracja i odpoczynek. Bez tego nie funkcjonuje, żaden sportowiec...a co dopiero tancerka belly dance, dzieląca taniec między czas na pracę/szkołę i inne:D;), haha.
:drzyjcie: ...i bez kontuzji!
Pozdrawiam,
Eyyam
Altacet chłodzi, o ile wiem :) Ja się staram mieć zawsze przy sobie tubkę, żeby w razie czego szybko interweniować. Czy na naciągnięte mięśnie też zimne okłady? Bo że na stawy, to na pewno.
Zgadzam się z Tobą Erinn. Właśnie ostatnio odczułam to o czym piszesz - po kilku miesiącach przerwy zachciało mi się wrócić do tańczenia. No i niestety, próbując wykonywać "jak zwykle" te figury, z którymi wcześniej nie miałam problemów - nagle moje ciało reaguje oporem i bólem :confused::blink:. Niewyćwiczone, nierozciągnięte, mięśnie słabe i generalnie jedna wielka klapa :(. Trzeba się było przeprosić z dłuższą rozgrzewką i ćwiczeniami podstawowych figur w wersji mocno okrojonej względem tej, do której już kiedyś doszłam. I nie powiem, by to było miłe zderzenie z rzeczywistością... :rolleyes:
Dlatego ciąża mnie przeraża.
W ciąży można tańczyć :) Chyba że lekarz zaleci inaczej :) Był taki wątek nawet :) Ja się nie zamierzam kłaść na 9 miesięcy, a nawet jeśli mi każą, będę tańczyć rękami, o!
Wiem wiem, czytałam, a nawet miałam kiedyś instruktorkę w ciąży ;) ale sprawność spada no i nie oszukujmy się, mało która kobieta wpadnie na salę tydzień po porodzie i odwali drum solo. Potem do wszystkiego, czego się nauczyło, trzeba dochodzić od nowa :(
Co do kontuzji, to często winne są instruktorki, które zapominają nie tylko o rozciąganiu na koniec, ale i o rozgrzewce! <tu hymn pochwalny na cześć Yolandy, która poświęca na takie rzeczy znaczną część zajęć>.
Altacet chłodzi, o ile wiem :) Ja się staram mieć zawsze przy sobie tubkę, żeby w razie czego szybko interweniować. Czy na naciągnięte mięśnie też zimne okłady? Bo że na stawy, to na pewno.
Tak, też stosowałam na naciągnięte mm...oczywiście zalecone również przez lekarza. I znacznie pomogło:).
....tylko raczej nie przypadkiem na mikrourazy często nazywane "zakwasami", to trzeba przetrwać...niech się mięśnie budują:D. ...ale pewna nie jestem, spróbuję się dowiedzieć.
Na zakwasy Mama w te wakacje doradziła mi zimny prysznic i/lub kąpiel w jeziorze. Pomogło :) Zatem najlepiej chłodzić wszystko :)
...ach a ALTACET, to raczej działanie kojące ból i chemiczne, zupełnie inne od lodu.
Lód to typowe działanie fizyczne i terapeutyczne, polegające na ochłodzeniu głęboko tkanek, czego następstwem jest odpowiedź organizmu - "ogrzać to miejsce jak najszybciej", a co za tym idzie - lepsze ukrwienie i przez to dostarczenie substancji odżywczych niezbędnych do zaleczenia kontuzji:):):).
Jednym z zabiegów rehabilitacyjnych o działaniu podobnym do okładów z lodu jest KRIOTERAPIA - ochładzanie tkanek ciekłym azotem w temp. -80 do -130 st.C przez 2-3minuty. Zabieg - tylko na skierowanie od ortopedy lub fizykoterapeuty.
W sytuacjach naprawdę awaryjnych...np minutę przez występem, konkursem itp...sportowcy czy profesjonalni tancerze/rki stosują lód w sprayu....ale to już wymaga bardzo ostrożnego stosowania, a najlepiej przez kogoś kompetentnego powinna być udzielana ta pomoc (np trenera/pomoc medyczną) ...może dojść do odmrożenia, a działanie służy jedynie uśmierzeniu ogromnego bólu na kolejnych pare minut - NIE LECZENIU!
Preparat do stosowania zewnętrznego o działaniu przeciwzapalnym, ściągającym, przeciwobrzękowym, ochładzającym, słabo odkażającym i łagodzącym dolegliwości bólowe. Zmienia pH skóry i rozpulchnia naskórek. Wytwarza kwaśne środowisko niekorzystne dla rozwoju bak- terii patogennych. Działanie ochładzające preparatu jest związane z obecnością mentolu, parowaniem wody, etanolu i kwasu octowego. Mentol zmniejsza także wrażliwość skórnych zakończeń nerwowych i powoduje miejscowe rozszerzenie naczyń krwionośnych. Działanie ściągające jest związane z koagulacją białek na powierzchni tkanek, dotyczy to również nerwów czuciowych i powoduje złagodzenie bólu w obrębie ogniska zapalnego.
Mają też takie cudo jak Altacet Ice Spray, chłodzi bardzo mocno. I w odróżnieniu od lodu Altacet w żelu lub w sprayu można mieć zawsze przy sobie :)
Jednym z zabiegów rehabilitacyjnych o działaniu podobnym do okładów z lodu jest KRIOTERAPIA - ochładzanie tkanek ciekłym azotem w temp. -80 do -130 st.C przez 2-3minuty. Zabieg - tylko na skierowanie od ortopedy lub fizykoterapeuty.
:eek::eek::eek: Przecież ciekł azot parzy! I to mocno parzy! Ja się oparzyłam 2 razy w laboratorium przez rękawiczkę lateksową tylko przez chwycenie palcami probówki, którą zanurzałam w tym azocie!! W głowie mi się nie mieści jak można go zastosować do czegoś innego niż usuwania narośli na skórze :blink:
Do krioterapii miejscowej stosuje się specjalne urządzenia, które zamieniają ciekły azot w parę, dzięki czemu nie da się nim oparzyć :)
Uffff, no chyba że tak :)
Oglądałam kiedyś program na temat krioterapii i zabieg wyglądał na bezpieczny, choć ekstremalny.
A co do urazów i kontuzji stawów, pewnie jak ze wszystkim lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Porządna rozgrzewka i rozciąganie na koniec na pewno są ważne. Silne mięśnie też pomagają.
Sama miałam okazję przekonać się, że słabe mięśnie mogą łatwo doprowadzić do kontuzji kolan. Co prawda nie podczas tańca, a podczas górskiej wycieczki, którą zafundowałam sobie po dość długiej przerwie. Gdy schodziłam ze szczytu moje mięśnie nie wytrzymały i za bardzo obciążałam stawy. Na szczęście skończyło się na jednodniowym bólu, ale dobrze zapamiętam sobie, żeby nie iść w góry bez wcześniejszego treningu kondycyjno-siłowego.
Krioterapia ma dwa aspekty: miejscowy i ogólny. Oba wymagają skierowania, oba są obwarowane mnóstwem przeciwwskazań. Ekstremalne jest dla mnie włażenie w niekompletnym stroju do komory krioterapeutycznej, w której jest -100 stopni albo i mniej. Mam nadzieję, że nigdy mnie nikt na taki zabieg nie skieruje, bo jestem strasznym zmarzluchem :)
Można też wsadzić się do ciepłej wanny i odprężyć - to tak chwilowo łagodzi bóle i napięcia mięśni :D Zapalić sobie jakieś świeczuszki i nie myśleć, że boli... ;) Ale to raczej po przeciążeniu na jakich zajęciach, tj. jednorazowym, a nie "urazowym" długotrwałym. Gdyby moje nadgarstki byłe w stanie, że w ogóle się nie chcą kręcić, to jednak poszłabym do lekarza. Czasami coś nam się wydaje błahostką, a wychodzą z tego naprawdę poważne rzeczy.
Ojejku, znów nie napisałam części bardzo ważnych rzeczy :redface:
oczywiście byłam u lekarza, właściwie u lekarzy (ilu ich było -szczerze,nie pamiętam) w ogóle to śmieszna historia jest. Ogólnie prawy nadgarstek sobie zniszczyłam przez judo, ponad 5 lat temu, bo kiedyś ostro trenowałam,po 2 latach (zanik mięśni, leczenia przeróżne) trafiłam do jednego z najlepszych lekarzy - ortopedów w Polsce, który po prostu postawił sprawę jasno : albo robisz to,czego nie możesz, i wszystko będzie jeszcze gorzej ( mowa była o no graniu w siatkówkę,kosza , pompkach, itd itd)albo przerzucisz się na coś mniej inwazyjnego i zahamujesz jakby ten proces. Bo generalnie miałam pękniętą maleńko fasolkowatą kosteczkę, która wyszła dopiero na rezonansie, w tym czasie zaś postawiono milion diagnoz. Na to schorzenie (zresztą bardzo rzadkie, mogę czuć się wyjątkowa :rolleyes:) jest tylko operacja, która albo leczy w 100% albo wszystko się jeszcze pogorszy, bo dodatkowo będzie rozbabrane. No ale za dużo możliwości nie miałam, bo lekarz wyjechał za granicę :unsure: Od tego czasu zaczęłam ograniczać te sporty i czynności,które sprawiały mi ból do minimum, ale jak wiecie, nie zawsze wychodzi. A to się przewróciłam, a to mnie koń przeciągnął... i zawsze od nowa. A jak odciążałam jeden nadgarstek,to zaczynał się problem z drugim. Dlatego pytałam o jakieś alternatywy, bo opaski też już próbowałam. ;)Przepraszam,że od początku tego nie pisałam,ale jakoś tak już tak się przyzwyczaiłam... co do nóg itd to bardzo przydatne rzeczy piszecie. A propos odcinka lędźwiowego, Jasmin M. mówi,że TB może mieć niemalże anielski wpływ na tą część kręgosłupa , ale w przypadku złej postawy (ach, ta miednica) może również mieć zgubny. A z kręgosłupem nie ma żartów :rolleyes:A co do krioterapii, faktycznie uśmierza ból, choć nie jest napjprzyjemniejszym zabiegiem ;)teraz też pójdę się pochłodzić, choć chłodzenie lodem w domku dsło już rezulataty - narazie na jedną rękę :rolleyes:
A propos odcinka lędźwiowego, Jasmin M. mówi,że TB może mieć niemalże anielski wpływ na tą część kręgosłupa , ale w przypadku złej postawy (ach, ta miednica) może również mieć zgubny.
Zgodzę się - ja mam lordozę lędźwiową wrodzoną i plecy mnie bolały dawniej regularnie. Teraz tylko jak źle śpię :) Bo nauczyłam się chodzić z miednicą lekko podwiniętą, dzięki czemu troszkę te moje plecy odciążam :) Szkoda, że nie da się spać z podwiniętą miednicą ;)
Po wczorajszych zajęciach przekonałam się, że na miejscach na dole pleców też są mięśnie, w których mogą zrobić się zakwasy. Dramat, zimną wodą tego nie poleję bo mi się mogą problemy z nerkami uaktywnić. Choć w sumie lubię odkrywać nowe mięśnie w moim ciele ;)
Zgodzę się - ja mam lordozę lędźwiową wrodzoną i plecy mnie bolały dawniej regularnie. Teraz tylko jak źle śpię :) Bo nauczyłam się chodzić z miednicą lekko podwiniętą, dzięki czemu troszkę te moje plecy odciążam :) Szkoda, że nie da się spać z podwiniętą miednicą ;)
Mnie też przestał boleć ten odcinek kręgosłupa, a wcześniej bolał od czasu do czasu. :rolleyes:
A ja niestety mam z natury lekko odstającą pupę i często niektóre instruktorki (nawet polecane) myśląc, że to u mnie normalne (być może częściowo,no ale bez przesady) troszkę 'olały' sprawę i teraz mam z tym spory problem. Na jednych zajęciach bardzo się pilnuję, co by ochrzanu nie dostać :P na innych sobie za bardzo pozwalam... no ale strażnikiem w tej sprawie jest moja mama z którą chodzę dwa razy w tyg na zajęcia. A kręgosłup po takich błędnie przetańczonych lekcjach boooli. Cóż, trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć ;)
Ja mam z natury odstającą jak kaczuszka ;) I to czasem sprawia kłopot na zajęciach, bo ja wiem (i czuję), że mam podwiniętą miednicę, a tu na mnie instruktorka krzyczy: pupa pod siebie! A mnie wystaje nie miednica, tylko pośladki właśnie ;) Trzeba tego pilnować bardzo.
Kurczę, jakoś dziewczyny nie widzę tych Waszych wystających pośladków (ani Vasanty, ani Ishtar, która też coś na ten temat wspomina w innym wątku) ;P
I dobrze, bo bym cię spytała, gdzie się gapisz :P
Co do ćwiczeń odcinka lędźwiowego, to już gdzieś pisałam, są w mojej galerii - naprawdę pomagają :)
I dobrze, bo bym cię spytała, gdzie się gapisz :P
... powiedziała ta, która nie spogląda nigdy na biusty :D
Ja mam z natury odstającą jak kaczuszka ;) I to czasem sprawia kłopot na zajęciach, bo ja wiem (i czuję), że mam podwiniętą miednicę, a tu na mnie instruktorka krzyczy: pupa pod siebie! A mnie wystaje nie miednica, tylko pośladki właśnie ;) Trzeba tego pilnować bardzo.
Rany, mam tak samo - przy maksymalnym podwinięciu miednicy mój tyłek wygląda, jakbym jej wcale nie podwinęła:rolleyes: i wszystkie instruktorki się czepiają:p Z drugiej strony, zdarza mi się pewnie momentami zapomnieć o tej miednicy - np. przy dynamicznych obrotach.
Ewelina - punkt reputacji dla Ciebie za podzielenie się wiedzą:)
Wracając do stawów kolanowych- choć to największy i najsilniejszy staw w ciele, który potrafi wytrzymywać ogromne napięcia mięśniowe-któż nie ma z nim problemów?:D
Jak chyba ktoś już wspomniał, ważne są mocne mięśnie nóg zwłaszcza czterogłowy uda.
Prostym sposobem na zapobieganie problemów z kolanami jest więc ich wzmacnianie(mięśni). Kiedy staw kolanowy jest wyprostowany jest wówczas prawie w ogóle niewrażliwy na kontuzje i właśnie w takiej pozycji warto zafundować sobie serię ćwiczeń wzmacniających- stoimy na wyprostowanych nogach w dużym rozkroku, stopy równolegle do siebie, utrzymujemy napięcie w mięsniach ud, trzymamy generalnie mocną postawę. I w takiej pozycji wykonujemy różne ruchy kręgosłupa-skręcamy sie w prawo, w lewo, skłon do przodu i do tyłu.w każdej pozycji wytrzymujemy do 30sekund. Ustawiamy ramiona w różnych kombinacjach-wyciągnięte na bok, zaplecione za plecami itp.
Zacząć można od 5 min sesji, jeśli poświęcicie na te ćwiczenia nawet tylko 15min dziennie wzmocnienie mięsni które maja swoje przyczepy wokół kolan jest nieuniknione, po kilku miesiącach regularnej praktyki tkanka łączna nabiera siły i integralności, aby wytrzymywać poważne obciążenia, np. ze zgiętym kolanem.
Więc kto może niech ćwiczy;) warto o tym pomysleć zanim kolana zaczną nam dokuczać na poważnie....
ćwiczenie pochodzi z ksiązki "Anatomia hatha jogi" którą wielbicielkom jogi serdecznie polecam.
a poza tym z domowych sposobów na np. opuchnięte czy bolące kolana poza altacetem polecam okłady ze stłuczonego liścia kapusty, to doskonaly naturalny środek na tego typu sprawy.trzeba tylko pamiętać aby nasmarować skór tłustym kremem zanim przyłożymy kapustę.
mam nadzieję,że te informacje sie przydadzą:D
pozdrawiam:D
Ehhh... kolana - teraz już staram się je oszczędzać. Załatwiłam sobie zwłaszcza lewe kolano treningami (kolarstwo górskie). Teraz np. przykucnięcie i szybkie powstanie właściwie należy do rzeczy średnio-możliwych, a saidi drop i pochodne mogę zrobić wyłącznie lewym biodrem, bo tylko prawą nogą jestem w stanie się podnieść :(
Do tego nadgarstki (ten sam powód co kolana)- strzelają straszliwie przy kręceniu. Przy cichszej muzyce strasznie słychać, stąd unikam tego :rolleyes: Stawy biodrowe też już nie są takie same - na nich też odbiły się przeciążenia. I tak dobrze, że w miarę szybko odpuściłam rowerowe szaleństwa. Jednak obiecałam sobie, że jakiekolwiek sporty będę kiedyś w życiu uprawiać - już nigdy wyczynowo. Za to niestety się płaci zdrowiem...:unsure:
Co do specyfików - zawsze mam pod ręką sprawdzoną maść do masażu sportowego na wypadek gdy przesadzę z czymś /także przy urazach jest dobra/. Gdy tak czytam o tym wychładzaniu - jako wybitnie ciepłolubnej osóbce - aż zzzzzimno mi się robi brrrr :D
Ewelina - punkt reputacji dla Ciebie za podzielenie się wiedzą:)
:DDziękuję serdecznie, zawsze bardzo chętnie jak znajdę chwilę czasu;).
Po-zdrowienia dla wszystkich:)!
BeLLiz - naprawdę wyprostowane kolana są niewrażliwe na kontuzje? Bo na tańcu zawsze słyszałam co innego, zresztą - moje kolana nienawidzą pozycji wyprostowanej, od razu w niej trzeszczą i bolą. Oczywiście, właśnie taką stosuje się na jodze (dlatego moje kolana jogi też nie kochają) - ale nie wiem, czy to jest prawda uniwersalna z tymi prostymi kolanami. Ja osobiście, żeby mnie nie bolały, muszę je mieć lekko zgięte jak w postawie tanecznej.
A z mięśniami to masz rację... Mój główny problem to właśnie za słabe uda, przez co kolana cierpią.
kaoruaki
19-11-2008, 13:20
wiesz Qesse, pisałaś gdzieś, że uwielbiasz glany, otóż wielu moich znajomych właśnie przez te cudowne buciki, których też kiedyś byłam fanką, zepsuło sobie kolana, i teraz mają z nimi nie małe problemy. To oczywiście zależy wszystko od tego, jak bardzo ktoś ma wytrzymałe stawy. Ja po trzech latach musiałam zrezygnować z ich noszenia bo już mnie zbyt stawy bolały, z tym że ja jestem mała i drobna, a te buty troszkę jednak ważą, mimo to moi koledzy więksi i silniejsi też narzekają:/
scarabee
19-11-2008, 14:02
Co do glanów to sprawa ma dwie strony ;) Fakt, nie są najlepsze dla kolan, ale za to odciążają staw skokowy i stopę ;) Ja właśnie ze stopą mam największe problemy, więc kiedy czuję, że coś się zaczyna dziać, w glanach dochodzę do siebie.
Uf, przestraszyłam się trochę z tymi kolanami - na początku swojej przygody tanecznej miałam zawsze ugięte (Jasmin M i Basia I. praktycznie tylko taką postawę akceptują, a u nich zaczynałam - ofc z wyjątkiem niektórych ćwiczeń,ale to już później było) ale na szczęście co jak co - ale poza przeponą to właśnie nogi mam najbardziej umięśnione, właściwie uda, przez jazdę konną ;) gdyby tak mieć takie fajne mięśnie na dole brzucha , cały czas z tym walcze ,że tak nierówno te mięśnie są :P
Ale mnie też kolanka ostatnio mocno zaczęły trzeszczeć, a nadgarstki zawsze chrupią - w sumie to się przyzwyczaiłam. największy problem zawsze miałam z rozciągnięciem, co było często najistotniejszym powodem kontuzji (takich 'przelotnych') no i występy bez rozgrzewki porządnej i takie tam.
Glany nigdy nie szkodziły moim stawom... Działają wręcz zbawiennie - to jedyne buty, w których nie chwieją mi się kostki - jestem jedną z tych osób, które wiecznie "krzywo stawiają stopę" i w każdych damskich butach grozi mi zrobienie sobie krzywdy np. przy wysiadaniu z autobusu. A tylko w glanach mam pewność, że chodzę i stoję stabilnie. Co do kolan - nigdy nie odczuwałam konsekwencji - właściwie bolą mnie dopiero ostatnio, kiedy już prawie wcale nie noszę glanów. Kiedyś nosiłam zawsze przez całą jesień, zimę i wiosnę - i zero problemów. Ciężkie - ale przynajmniej wygodne, stabilne, bezpieczne i na płaskiej podeszwie.
Ugięte kolana to nie tylko pomysł Jasmin czy Basi - tak tańczy cała Ameryka więc coś w tym musi być. W każdym razie - moje kolana wolą pozycję lekko ugiętą.
O glanach nic złego nie mogę powiedzieć ;) Nawet, że są ciężkie.. no są, ale osoby, takie, jak ja, które noszą je już x lat, są do tego przyzwyczajone.
Co do kolan - moja instruktorka mówi, żeby mieć zawsze lekko ugięte, bo robiąc różne ruchy na prostych kolanach, łatwo o kontuzję.
Co do innych kontuzji: nadwyrężyłam sobie boleśnie nadgarstek, wiec jestem zmuszona na najbliższy tydzień wyłączyć go z pracy..
Ja glanów nie (z)noszę z tego względu właśnie, że są ciężkie. I dlatego, że mam złe skojarzenia - kiedy 3 lata temu skręciłam nogę, ortopeda zalecił mi nosić właśnie glany, dla stabilizowania. Nosiłam je przez cztery pełne miesiące (od lutego do kwietnia) i pomstowałam na nie przez cały ten czas - stopy mi cierpły, marzły, a na wiosnę było niemiłosiernie gorąco. Jak zakładam glany, kojarzy mi się to z butami ortopedycznymi i nic już tego uczucia nie zmieni.
No i stało się. To, o czym pisała Vasanta i dziewczyny w pokoju zwierzeń, czyli zła rozgrzewka, a właściwie jej prawie brak. Brak rozgrzewki, a w układzie wygięcia w tył... No i przelała się czara... BOLI MNIE KRĘGOSŁUP!!! coś się przesunęło, i nie chce wrócić na miejsce... Czy naprawdę tak trudno z tymi rozgrzewkami u naszych instruktorek?? Nie wiem czemu, ale np Yolanda czy Ania Redlin, Suraiya, Rosalia baaaardzo dużą wagę do rozgrzewki i rozciągania po zajęciach przywiązują, a inne instruktorki traktują to jak nieistotny dodatek do zajęć... A mnie teraz boli i co...
I jeżeli masz wrażenie, że coś się przesunęło i nie chce wrócić na miejsce, i będziesz miała to wrażenie do jutra, to idź jak najszybciej do lekarza.
A co do instruktorek, to może po prostu niektóre o tym nie myślą, jak o czymś istotnym i zwrócenie subtelnej uwagi przez grupę całkiem zmieni ich postępowanie. Czasami trzeba o czymś przypomnieć, o coś poprosić, a nie czekać, aż instruktorka sama sie domyśli, że dotychczasowa chwilowa rozgrzewka, to jednak za mało. Instruktorki to też ludzie - popełniają błędy.
No i stało się. To, o czym pisała Vasanta i dziewczyny w pokoju zwierzeń, czyli zła rozgrzewka, a właściwie jej prawie brak. Brak rozgrzewki, a w układzie wygięcia w tył... No i przelała się czara... BOLI MNIE KRĘGOSŁUP!!! coś się przesunęło, i nie chce wrócić na miejsce... Czy naprawdę tak trudno z tymi rozgrzewkami u naszych instruktorek?? Nie wiem czemu, ale np Yolanda czy Ania Redlin, Suraiya, Rosalia baaaardzo dużą wagę do rozgrzewki i rozciągania po zajęciach przywiązują, a inne instruktorki traktują to jak nieistotny dodatek do zajęć... A mnie teraz boli i co...
Tribal?
Poza tym mnie się wydaje - tak sądzę po doświadczeniach z zeszłego roku - że grupy początkujące są rozgrzewane bardziej, a jak zaawansowane, to jakby im wystarczyło, że 3 minutki zrobią sobie shimmy i jedynki, a później od razu backbandy, bo są zaawaansowane.
Ishtar, przykro mi słyszeć, że i ty masz ten problem...
Nawet shimmy robi się trudniej na nierozgrzanym brzuchu :/
No i stało się. To, o czym pisała Vasanta i dziewczyny w pokoju zwierzeń, czyli zła rozgrzewka, a właściwie jej prawie brak. Brak rozgrzewki, a w układzie wygięcia w tył... No i przelała się czara... BOLI MNIE KRĘGOSŁUP!!! coś się przesunęło, i nie chce wrócić na miejsce... Czy naprawdę tak trudno z tymi rozgrzewkami u naszych instruktorek?? Nie wiem czemu, ale np Yolanda czy Ania Redlin, Suraiya, Rosalia baaaardzo dużą wagę do rozgrzewki i rozciągania po zajęciach przywiązują, a inne instruktorki traktują to jak nieistotny dodatek do zajęć... A mnie teraz boli i co...
witam koleżankę z tribalowych zajęć;D o rozgrzewce była nawet wczoraj mowa w szatni:D
też swego czasu mnie bolały plecy z powodu zbyt krótkiej rozgrzewki...
chwała Yolandzie za te rozgrzewki i naciągi ^^
nie ma siły, rozgrzewka być musi, długa i staranna ( a choćby i pół godziny przy dwugodzinnych zajęciach). i doooooobry naciąg, taka kropka nad i po treningu.
bollyanna
20-11-2008, 15:22
Czy naprawdę tak trudno z tymi rozgrzewkami u naszych instruktorek?? Nie wiem czemu, ale np Yolanda czy Ania Redlin, Suraiya, Rosalia baaaardzo dużą wagę do rozgrzewki i rozciągania po zajęciach przywiązują, a inne instruktorki traktują to jak nieistotny dodatek do zajęć...
No właśnie nie wiem, dlaczego tak jest. Ja bez rozgrzewki czuję się jak drewno, nic mi nie wychodzi. A wczoraj przypadkiem podejrzałam koniec zajęć innej grupy i tam nie było żadnego rozciągania! Wydaje mi się, że niestety z wiedzą i fachowością przynajmniej części instruktorek jest bardzo kiepsko. Jesteśmy raczkującym rynkiem i nie doczekaliśmy się jeszcze sensownych standardów, które musieliby przestrzegać wszyscy, żeby nie wyjść na ignorantów i nie stracić klientów. Oby taka chwila nadeszła i oby wszystkie instruktorki miały gruntowną wiedzę na temat ciała i jego wymagań!
Ja myślę, że to dlatego, że tancerka w Polsce nie musi mieć dyplomu AWFu i nikt od niej nie wymaga wiedzy nt. prowadzenia zajęć z aktywności fizycznej. Z drugiej strony jeszcze nie spotkałam instruktorki, która na zwróconą uwagę reagowałaby fochem (choć z pewnością takie istnieją), myślę, że w tym przypadku sprawa zostanie pomyślnie załatwiona.
PS. Za nieścisłości przepraszam, mam gorączkę i kłopoty z doborem słów.
A ja sobie dowaliłam na drugi nadgarstek,który już mi prawie przeszedł :/ ech masakra jakaś, robiłam brzuszki na wf'ie w szkole i koleżanka niechcący mnie kopnęła, a właściwie potrąciła moją rękę. I znowu boli. Byłam dzisja na krio i powiadczam na świeżo, bo ostatnio byłam przed wakacjami,że mnie nie poparzyło :P choć z pewnością to bardzo nieprzyjemne.
Współczuję Wam dziewczyny z tymi kręgosłupami,ale też i dziwuję. Ja mam na szczęście praktycznie na każdych zajęciach co najmniej 20-30 min rozgrzewki; bez niej ciężko cokolwiek zrobić,czuje się taka sztywna i nieelastyczna.
Ja od instruktorki, która nie prowadzi choćby zadowalającej rozgrzewki, chya od razu bym uciekła. Na szczęście wszystkie moje instruktorki prowadzą rozgrzewki długie i solidne, a przy tym zawierające ćwiczenia przydatne w tańcu i poprawiające rozciągnięcie odpowiednich partii ciała. I to jeden z dowodów na kompetentność instruktorki. Więc albo rozgrzewajcie się same, albo zmieńcie instruktorkę, albo zadbajcie o to, by nieco wydłużyła rozgrzewkę. I nie róbcie wygięć w tył, jeśli nie czujecie, że Wasze ciała są na to gotowe, przygotowane kondycyjnie i odpowiednio rozgrzane! Nieważne, czy akurat instruktorka zarządza jakieś ryzykowne figury - swój rozum macie, trzeba w takich sprawach słuchać swojego ciała i głosu rozsądku.
Kraków pozdrawia Warszawę. Nie mamy tu tylu instruktorek, żeby w nich przebierać.
Black Fairy
20-11-2008, 21:17
Jeszcze a propos glanów - nie zauważyłam u siebie złego wpływu na kolana (a glany noszę od jakichś 3 lat). Kolana kiedyś zepsułam sobie w górach na wycieczce (dawno temu), bolało jak diabli i prawie nie mogłam chodzić :/ Teraz na szczęście jest lepiej, tylko nie mogę dopuszczać do przemarznięcia - wtedy ból się odzywa.
o rozgrzewce była nawet wczoraj mowa w szatni:D
No a jakie są najświeższe informacje? <nie zdążyła na podsumowanie>
No a jakie są najświeższe informacje? <nie zdążyła na podsumowanie>
O ile chodzi o tę rozmowę, w której uczestniczyłam to była to raczej luźna pogawędka. Żadnych podsumowań nie było. ;)
BeLLiz - naprawdę wyprostowane kolana są niewrażliwe na kontuzje? Bo na tańcu zawsze słyszałam co innego, zresztą - moje kolana nienawidzą pozycji wyprostowanej, od razu w niej trzeszczą i bolą.
No jasne, że tanczyć lepiej na ugiętych.Moja uwaga co do prostych nóg nie tyczyła się tańca tylko w zasadzie tego ćwiczenia.
A że wyprostowany staw kolanowy jest niewrażliwy na kontuzje to nie mój wymysł tylko piszę,co przeczytałam- w tej właśnie pozycji (prostej) wszystkie jego części składowe pasują do siebie idealnie i chronią staw przed naderwaniem i uderzeniami ze wszystkich stron. Przy zgiętym stawie jego wewnętrzne i zewnętrzne wspierające więzadła muszą się rozluźnić, aby pozwolic na zgięcie i każde napięcie, któremu jest poddawany zgięty staw(czy to prostowanie czy skręcanie czy dodatkowe zginanie) może go narazić na kontuzje.
Mnie tam kolana bolą od różnych rzeczy, ale zdecydowanie większy dyskomfort czuje kiedy są zgięte i obciążone...a trzeszczą jak stare zawiasy w szafie prababci..nie mogę tego normalnie słuchać...jedyny sposób jaki na to znalazłam to podgłośnić muzykę i udawać,że nic się nie dzieje...:D
Pamiętajmy też o tym, że nie mamy wszyscy tak samo zudowanych kolan. Ja nigdy swoich do końca nie prostuję (chyba że właśnie na jakichś zajęciach mi każą). A kiedy już to robię, słyszę takie "kliknięcie" przesuwającego się stawu, jakby musiał wskoczyć na miejsce z pewnym wysiłkiem. A inni znów mają zawsze wyprostowane kolana i jest to dla nich stanem naturalnym. A jeszcze inni mają przeprosty i wtedy jest jeszcze inaczej. Pewnie właśnie indywidualna budowa sprawia, że nie wszystko pasuje każdemu. Ja np. mam wrażenie, że jeśli czegoś moje ciało nie znosi, to właśnie jogi - a są tacy, którym daje niezwykły komfort i jest najprzyjemniejszą formą ruchu i rozciągania.
Ile według Was powinna trwać rozgrzewka i rozciaganie+rozluźnienie na koniec w czasie zajęć godzinnych, półtoragodzinnych, 75 minutowych i dwugodzinnych. Ile w czasie 4-5-6 godzinnych warsztatów. Oczywiście zależy to też od figur, które będziemy wykonywać (jest różnica między floorworkiem a zajęciami z solówek rąk, wiadomo, że pierwsze jest tysiąc razy bardziej kontuzyjne). Jednak załóżmy, że będą to standardowe, mieszane zajęcia oparte na średniej trudności elementach.
Według mnie, nawet najkrótsze(godzinne) zajęcia powinny zaczynać się od minimum 10 minutowej rozgrzewki, a kończyć 5 minutowym relaksem/rozciaganiem. Czas ten wydłuża się wraz z wydłużaniem się czasu zajęć i ze wzrostem trudności.
IMHO na godzinę zajęć powinno przypadać 15 minut ćwiczeń przygotowujących do tańca. Mnie takie proporcje odpowiadają.
Mam zajęcia po półtorej godziny - rozgrzewka to zazwyczaj 20-30 minut zajęć. Zawiera też powtórzenie prostych ruchów i izolacji, oraz moją ulubioną część na ziemi, z brzuszkami, ćwiczeniami na pośladki i rozciąganiem. Jest dla mnie bardzo ważną częścią zajęć:) Nie zawsze mam na zajęciach rozciąganie pod koniec - ale dla ochłonięcia przydałóoby się choćby z 5 minutek.
Zajęć krótszych niż 1,5 godziny nigdy nie miałam, więc trudno mi to ocenić - myślę, że można zachować powyższą proporcję.
A warsztaty? Wiadomo, że trwają różnie, mają różną intensywność i rozkład przerw. Jak dla mnie trzygodzinne warsztaty powinny mieć na początku rozrzewkę 20-30 minut (nie dłużej, bo inaczej wszyscy będą wykończeni przez rozpoczęciem właściwej części zajęć) a na koniec również 20-30 minut rozciągania - by móc następnego dnia wstać z łóżka i polecieć na następne zajęcia. W międzyczasie też można się chwilę porozciągać w razie potrzey - czasami się to przydaje. Zwłaszcza na kondycyjnie wymagającym floorworku albo po ruchach obciążających kręgsłup - chwila na ochłonięcie i rozciągnięcie w trakcie zajęć też bywa potrzebna.
Nie wiem, czy nie było już o tym rozmowy w jakimś wątku...
Wiecie co... My tak narzekamy na taneczne rozgrzewki bądź ich brak, ale jak sobie przypominam "rozgrzewki" organizowane przez, bądź co bądź, absolwentów AWFu u mnie w szkole...
W podstawówce standardowa rozgrzewka przed grą w siatkówkę: 15 kółek wokół sali. Przed bieganiem: 8 kółek wokół dwóch boisk (a boiska były duże). Rozgrzewki przed ćwiczeniem gimnastyki brak - a jak mi kiedyś przy fikołku strzeliło w plecach, to myślałam, że nie wstanę. W liceum podobnie - na rozgrzewkę przed siatkówką kilka ćwiczeń dłoni, a później "palcóweczka w parach, dziewczynki" (dosłowny cytat).
Że ja żyję jeszcze i jestem cała, to się aż dziwię.
Ciało młode to inaczej też reaguje a wraz z wiekiem trzeba coraz bardziej uważać. Ja tez cudownie wspominam rozgrzewki 20-30 min na tańcu nowoczesnym ( rozciąganie, ćwiczenia na wszystkie pratie mieśni, izolacje) po dwóch miesiącach nie było problemu z prostowaniem pleców nie tylko podczas tańca ale i w codziennym zyciu, nogi były sprężyste i lekkie....bardzo brakuje mi tego systemu na zajęciach.
Poza tym mnie się wydaje - tak sądzę po doświadczeniach z zeszłego roku - że grupy początkujące są rozgrzewane bardziej, a jak zaawansowane, to jakby im wystarczyło, że 3 minutki zrobią sobie shimmy i jedynki, a później od razu backbandy, bo są zaawaansowane.
Być może tak to już jest, że początkujące muszą się nauczyć zarówno figur tanecznych jak i rozgrzewki+rozciągania, natomiast zaawansowane już to potrafią, więc można zakładać, że rozgrzeją się i rozciągną we własnym zakresie :unsure:.
Ja bez rozgrzewki czuję się jak drewno, nic mi nie wychodzi.
Dokładnie - bez rozgrzewki niewiele się da zrobić, a dodatkowo bez rozciągania są zakwasy :D No... może jeszcze młodziutka osoba jeszcze by coś zrobiła bez uprzedniego rozgrzania, ale w mooooim wieeeekuuu... to już nie takie proste ;):D
ja właśnie jestem w liceum i bardzo chcę uzyskać w końcu zwolnienie już do końca edukacji :/ pani (sam po zerwaniu ścięgien ,grała zawodowo w siatkówkę) bardzo inteligentnie karze nam na początku lekcji - od razu,bez niczego biegać 10 min,potem brzuszki, potem jakieś przysiady + bieganie... masakra. Takich zakwasów nie miałam po 5h warsztatów o.O , bolą mnie rano np kostki. Nonsens, ktoś naprawdę może zrobić sobe krzywdę. nawet nie rozciągamy szyi/głowy, to po 5 (!) seriach weithera te partie mięśni strasznie bolą.
Wg mnie przed warsztatami to tak min. 30 min, z tym,że w ciągu zajęć dobrze też dać na 5 min odsapnąć , zresztą jak mam jakieś ciężkie zajęcia to niektóre instr po prostu np w połowie robią 5 min przerwy na rozciągnięcie mięśni. Bardzo fajna sprawa ;)
Ciało młode to inaczej też reaguje a wraz z wiekiem trzeba coraz bardziej uważać.
Może miałam młode ciało w podstawówce, ale nie ma takiej wielkiej różnicy między liceum a obecnym stanem... Zwłaszcza że na zajęcia chodzą z nami przecież także nastolatki, prawda? Racja, dzieciaki rzadziej miewają kontuzje, ale dobrze jest wyrabiać pewne nawyki, które później procentują.
Być może tak to już jest, że początkujące muszą się nauczyć zarówno figur tanecznych jak i rozgrzewki+rozciągania, natomiast zaawansowane już to potrafią, więc można zakładać, że rozgrzeją się i rozciągną we własnym zakresie :unsure:.
Pewnie można zakładać :)
W najbliższy wtorek rozgrzeję się w autobusie, a później w szatni, na 0,5 m2, które na mnie przypada. Mam nadzieję, że nikomu nie wybiję oka w obu tych okolicznościach przyrody :push:
Dobrze wiedzieć, przyjadę wcześniej i przebiorę się zanim huragan tam wkroczy :p
Mam pytanie na temat kolan :)
Ostatnio po tancach albo jodze czuje taki bol w kolanach (czasem lewy, czasem prawy) od wewnetrznej strony. Czy powinnam unikac jakis cwiczen, a moze wlasnie cos robic dodatkowo, czy od razu wybrac sie do lekarza?
Nie chce tego pogorszyc!
Widzę, że najczęściej problemy są z kolanami bądź kręgosłupem.. A ja mam problem z lewym biodrem.. Chyba wczęśniej go miałam (jak trenowałam chodziarstwo tylko wtedy nie był tak intensywny), a taniec tylko pogorszył go. Momentami ból jest tak bolesny, że nie mogę robić podstawowego ruchu biodrami. Jest rwący i...strasznie upierdliwy, bo jak się pojawi to ustępuje dopiero po nocy. Wybieram się do ortopedy w tym tygodniu, bo to chyba nie jest normalne.. Szukam jakieś maści choć nie wierzę za bardzo w takie rozwiązania.
Pozdrawiam..
Bashira Qamar
25-01-2009, 12:12
Z przykrościadla AWFu musze powiedzieć, że duużo gorsze rozgrewki miałam na wuefach w szkołach (w liceum przez 4 lata rzadko kiedy bliegliśmy w inną stronę niż zgodnie z ruchem wskazówek zegara a jak zwracaliśmy uwagę to sie oburzała) niz na którychkolwiek zajeciach z tańca
Dużo prawdy w stwierdzeniu "słuchaj własnego ciała"
Masz problemy z kolanami? - połóż na nie wiekszy nacisk przy rozgrzewce, zrób kilka kółek wiecej - i tak dalej z resztą. Czesto jest tak że miedzy rozgrzewką a dlszą częścią zajec instruktorka mówi co bedzie na zajeciach - jeśli potaficie machać słuchając - to mozna ten czas przeznaczyć na 'dogrzanie' tych kawałków które są problemowe
JA na przykald dłuższy czas tańczyłam taniec irlandzki i jak sie okazuje musze uważać na kolana (gdy pracowałam 8h na stojąco i nie tańczyłam to zaczęły boleć) i mocno trzeszczą mi biodra. Dlatego robię zgiętą w kolanie nóżką krążenia biodra - pomaga mi to rozgrzać te stawy.
Każdy ma troche inne ciało, ale myślę, że wszystkie instruktorki są na tyle otwarte, że jeśli im powiedzieć, że chciałoby siewiecej rozgrzewki to myślę że nie powinno być problemów ;)
Glany.. ech tak, ja jestem miłosniczką treków, ale teraz noszę glany. Złego wplywu na stawy nie zanotowałam, ale owszem, nie da się w nich tańczyć irishów przez dłuzej niż 30 sekund bo nogi odmawiajaposluszeństwa. lepiej mi się skakało na obcasach ;)
Byłam u lekarza po skierowanie do ortopedy.. Zobaczymy co powie, ale na oko mojej pani doktor nic ciekawego się nie zapowiada. Dzisiaj ledwo wstałam, nawet przez sen czułam, jak mnie boli.. Ale nie ma opcji żebym miała przez to przestać tańczyć.. Choć nie powiem, i może tu okażę się małą egoistką, że czułabym się raźniej gdyby ktoś też miał podobny problem do mojego.. Bo kompletnie nie wiem co z tym dalej robić.
Przede wszystkim nie ćwiczyć teraz i dać odpocząć tej nodze. I zobaczyć co ortopeda powie. Oby to było coś, co się wyleczy i po bólu, a nie coś poważniejszego, co się będzie ciągnęło potem..
Aini, jest nas tu trochę kolanowo upośledzonych i kregosłupowo niedomagających także wsparcie masz. Nie wiemy czy znajdzie się pokrewne schorzenie ale problemy na pewno!
a ktoras z was miala kiedys nadwyrężony miesien brzucha?
Staram się nie robić nic naprawdę ponad siły, ale... ten ból potrafi już mnie złapać w każdym momencie, np. dzisiaj po wyjściu z pociągu ledwo doszłam do domu.. Na zajęciach też odpuszczam, gdy za długo ruszamy bioderkami, ale nie zrezygnuję całkiem z tańca, bo bym uschła..
Jenny-rose
02-03-2009, 20:50
*ale mnie dawno na forum nie było T_T aż mi wstyd . Idę się zapaść pod ziemię :_: *
W każdym razie, mam pytanie. W listopadzie miałam mały wypadek i zwichnęłam kolano. No cóż, nadal nie jest z nim za fajnie, ale wiem że wyjście z takiego zwichnięcia może trwać nawet bardzo długo. W czym rzecz: jestem ciekawa czy po zwichnięciu kolana można wrócić do belly-dance? Prawde mówiąc, po wypadku miałam większość ścięgien w strzępach i miesień uda czworogłowy też w fatalnym stanie. Nadal mam trudności z normalnym chodzeniem na tą nogę, ale bardzo tęsknie za tańcem i martwie się czy są szanse że jeszcze kiedys będę mogła do niego wrócić?
klymenystra
03-03-2009, 00:08
Ja sie teraz zastanawiam, jak dlugo bede mogla tanczyc, majac dne moczanowa... Na razie taniec tylko mi pomaga, bo rozgrzewa stopy i lokcie, ale czy tak bedzie zawsze?
*ale mnie dawno na forum nie było T_T aż mi wstyd . Idę się zapaść pod ziemię :_: *
W każdym razie, mam pytanie. W listopadzie miałam mały wypadek i zwichnęłam kolano. No cóż, nadal nie jest z nim za fajnie, ale wiem że wyjście z takiego zwichnięcia może trwać nawet bardzo długo. W czym rzecz: jestem ciekawa czy po zwichnięciu kolana można wrócić do belly-dance? Prawde mówiąc, po wypadku miałam większość ścięgien w strzępach i miesień uda czworogłowy też w fatalnym stanie. Nadal mam trudności z normalnym chodzeniem na tą nogę, ale bardzo tęsknie za tańcem i martwie się czy są szanse że jeszcze kiedys będę mogła do niego wrócić?
Myślę, że będziesz mogła powrócić do TB ale tylko rekreacyjnie raczej niż wyczynowo. Zwichnięcia kolan lubią sie powtarzać. Może ci odpaść kilka figur z repertuaru TB np. przysiady z akcentami bioder.
No i musiałabyś się uzbroić w cierpliwość - przez najbliższy rok odradzałabym ci trenowanie czegokolwiek poza ćwiczeniami rehabilitacyjnymi, wzmacnianiem mięsni , a przez drugi rok bardzo ostrożnie wchodzić w inne formy ruchu.
(przy okazji – bardzo polecam długie spacery po plaży z bosymi stopami – ALE CHODZĄC DO TYŁU – moja koleżanka w ten sposób min. wyrównała chód po trzecim z rzędu wypadnięciem rzepki kolanowej)
Zerwane ścięgien, mięśni – to długo się goi, często towarzyszą temu nerwobóle – intensywny, szybki powrót do pełnej sprawności fizycznej i tańca jest na pewno możliwy tyle, że może kosztować cię to wiele bólu, nakładu ćwiczeń oraz …kasy – na rehabiltanta, masaże, i inne zabiegi.
Z drugiej strony - możliwości regenarycyjne naszego ciała podobno są nieograniczone i zależą od naszej woli i stanu duch.
Zatem życzę Ci samych radosnych, pogodnych dni w gronie kochających wspierających cię przyjaciół, rodziny, ukachoanego ;). Bądź absolutnie przekonana o tym, że twoim przeznaczeniem jest być w pełni zdrowa, w pełni sprawna, juz teraz, z każdym dniem co raz bardziej:). Taniec sam do ciebie znów przyjdzie jak tylko będziesz gotowa.:thumbsup:
A to chodzenie do tyłu po piasku ma też znaczenie profilaktyczne?:)
A to chodzenie do tyłu po piasku ma też znaczenie profilaktyczne?:)
Nie wiem - mi się nie chciało;):p - za to mi się lepiej z koleżanką na spacerze gadało:p (ona tyłem, ja przodem - zatem twarzą w twarz;))
Kucze! Już się nie mam gdzie wypłakiwać.. Moja kontuzja kręgosłupa może się jeszcze ciągnąć miesiąc, a 21.03 warsztaty z Sharon... :( :( :(
kaoruaki
09-03-2009, 16:06
Erinn, a co masz z kręgosłupem?Ja mam coś nie tak z plecami ,ostatnio miedzy łopatką a kręgosłupem czuję takie uwieranie już od tygodnia/dwóch jakby mi sie kostki przestawiły.Boli jak biorę głębszy oddech.Zazwyczaj takie bole przechodzą jak sie przeciągnę,kostki strzelą i jest już dobrze, ale teraz nic mi nie chce ani strzelić, ani sie rozmasować, ani rozciągnąć. Podejrzewam,że to od dwutygodniowego uczenia sie w sesji na łóżku w skrzywieniu(moja tendencja do garbienia sie i przechylania na jedna stronę) przez wiele godzin dziennie,bo od tego czasu mnie boli:(jutro idę do ortopedy,i mam nadzieję, że będzie lepiej a nie gorzej
Kaoruaki - może faktycznie od tego uczenia coś Ci się nie tak ustawiło, ja tak czasem mam, jak za długo w jednej pozycji się pogarbię. To taki ból w kościach klatki piersiowej.
A z moim kręgosłupem to cała historia o tym, jak się poślizgnęłam na schodach jakieś 3 tyg temu i zrobiłam "najlepszy backbend w życiu" i coś strzeliło :\ i byłam u ortopedy, i powiedział, że to zwichnięcie i naciągnięcie w okolicy lędźwiowo-krzyżowej.. i że może jeszcze tak miesiąc być... :\ (a u ortopedy byłam w zeszłym tygodniu). W sumie żyję, ale jak się lekko do tyłu wychylam, to od razu ogromny ból..
Orrany, Erinn, biednaś! Ten odcinek boli i bez kontuzji podczas tańczenia tribala, więc Ci mega współczuję. Ale na pewno się szybko zagoi i będziesz jak nowa! :)
Mi dla odmiany od kilku dni siadają kolana. Dziś na uczelni nie mogłam się swobodnie zwlec ze schodów przez to :/
kaoruaki
09-03-2009, 18:37
Inayat, boli cię w lędźwiach przy tańczeniu?to chyba nie powinno tak być?Może masz postawę nie dobrą?
Erinn, rzeczywiście współczuję.Jeśli nie możesz tylko odginać sie do tylu, to chyba nie jest tak źle,do Krakowa powinno sie poprawić, najwyżej niektórych figur nie będziesz wykonywać,i będziesz sie oszczędzać, zawsze można notatki sobie zrobić i w domu ćwiczyć jak dojdziesz do siebie:)
Ciekawe jak same pokontuzjowane do Sharon na warsztaty przyjadą:D zrobimy sobie rehabilitacje zamiast tribalu:D:D:D
Hehe, już się dzisiaj śmiałam, że wszystkie jakieś "powyginane" jesteśmy :P
Ja się nie mogłam wychylać ani do przodu, ani do tyłu, ani na boki, ale zacisnęłam zęby, tablety biorę, ćwiczę, jak mogę i przechodzi :)
A na warsztatach będę na tyle aktywna, na ile mi siły pozwolą, a reszta to będzie moje "zadanie domowe" ;>
Postawę staram się kontrolować jak mogę, ale mimo wszystko po każdych warsztatach, intensywnym treningu, czy długim pokazie umieram przez drętwienie pleców. Ale ten odcinek bolał mnie jak dużo chodziłam/stałam zanim jeszcze zaczęłam tańczyć.
Mam podejrzenie skręcenia miednicy (prawe biodro mam większe, przez to tez mocniejsze wcięcie w talii) po obadaniu przez chirurga - muszę zrobić USG, ale jakoś nie mogę się zebrać. I wg niego może to być przyczyną bólu.
to idź do ortopedy ;) Ja często tak robię, że idę do dwóch specjalistów, zobaczyć, co który ma do powiedzenia. No i się na to usg wybierz. Odkładanie czegoś na potem jest najgorsze, bo się nigdy nie zbierzesz.
Życzę Wam zdrówka , a właściwie "Nam" ;)
Khairija
14-03-2009, 14:10
eh, muszę to wykrzyczeć: AAAAAAAAAA! bo jestem taka radosna, bo dziś pierwszy raz od dłuższego czasu stanęłam na nogi bez kul! Choć ogólnie to dalej zaliczam się do grona "kontuzjowanych", kuleje i żółwiowo pełzam ale jest nadzieja! I marze żeby w końcu normalnie zatańczyć!
I taki piękny dziś dzień, słońce wyszło na całego, i byłam dla poprawy humoru po gipsie u fryzjera;)
I wiecie, kontuzje mają swoje dobre strony (ok, mało, ale mają:)) Bo jak już się to przejdzie (do czego ja jeszcze nie doszłam) to się potem człowiek jak małe dziecko cieszy, że może tańczyć i docenia to 500x bardziej.
I tego nam wszystkim kontuzjowanym życze z całego serducha! TAAAAAAkiej radości!:D
kaoruaki
14-03-2009, 15:04
Khairija, ciesz sie razem z tobą:) moje plecki też już lepiej, troszkę po naświetlałam sie lampą, i mniej boli, pani doktor mi maść przepisała,więc do Sharon powinno przejść:)
Khairija
14-03-2009, 15:25
To świetnie! Przejdzie na pewno! Ja niestety przesiedzę na widowni Raks Tribal Show, ale patrzeć na Was na scenie to też przyjemność:) a wystąpić... jak nie w tym roku to za rok!:D
Super! Cieszę się razem z Wami, moje plecy też już lepiej :)
Khairija
14-03-2009, 16:11
no prosze! dzień dobrych wiadomości!
Więc już chyba naprawdę wiosna przyszła!
:yeahhh:
O kontuzjach (i sterydach) z Wyborczej (http://wyborcza.pl/1,76842,6633383,Facetom_rosna_piersi.html?as=1&ias=6&startsz=x).
Dziewczyny, może coś doradzicie??? Tańczę od wielu lat, stepuję jak szalona (flamenco) i kolana ani pisną. W tańcu brzucha wysiadają...:(. Czemuuuuu?? Chodziłam na rehabilitację, biorę leki (wdał się jakiś stan zapalny). Niby lepiej, aż do dziś - po godzinie belly-dance, ból jak diabli :(. Ktoś już walczył z takim problemem?
Hurricare
13-07-2009, 13:09
Amyszko, może zaglądnij do wątku Wpływ tańca na stawy kolanowe i biodrowe (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=634&highlight=wp%B3yw) ?
Czy macie jakieś sposoby na naderwane mięśnie? Konsultowałam się z lekarzem (ortopedą) i poradził mi tylko siedzenie i oszczędzanie... A jako że jest to mięsień w stopie, to dość trudno mi po prostu go nie używać. Może coś w diecie powinnam zmienić, żeby to się szybciej zrastało?
A ja już nie wiem, co mam robić z tymi biodrami. Przestałam tańczyć (do wakacji), bo czułam tak potworny ból, nawet po solidnej rozgrzewce.. Nie wiem, może jestem jakaś niedorobiona;p. Byłam u lekarza to powiedział "Taka pani natura. Niech pani bierze jakieś przeciwbólowe, jak pani spać nie może".. A nie mogłam, bo tak mnie rwało, że nawet leżenie na plecach nie pomagało. A potem powiedział, że muszę ograniczać proszki przeciwbólowe, bo mi rośnie poziom APTT (krzepliwość), wiec kółko się zamyka.. Zdarza się tak, że podczas tych największych boleści jestem ograniczona nawet w tych najprostszych ruchach, lekki skręt tułowia już wymaga delikatności i ostrożności. Załamka:/
A mi się coś naderwało w pięcie <wrażliwi niech nie czytają>
Jakieś dwa tygodnie temu postawiłam stopę na krawężniku, ale tylko palce i naciągnęłam sobie tę tylną część - miałam wręcz wrażenie, że czuję, jak mi się coś tam rwie. Nic nie boli, ale wrażenie nieprzyjemne przy chodzeniu (ale nie takie gluty jak przy Achillesie tylko po prostu czuję, że coś tam jest nie tak). Staram się nie nadwerężać stopy, ale poprawy nie ma i głupiego skłonu do ziemi nie mogę zrobić bez zginania kolana. Boję się, że mi się bardziej rozwali i przestanie być tak beztrosko :/
Szahiyo, znam to uczucie,niestety :/ Mnie zwykle pomaga oszczędzanie stopy,ale może jakimś Ketonalem smaruj?
A mi się coś naderwało w pięcie <wrażliwi niech nie czytają>
Jakieś dwa tygodnie temu postawiłam stopę na krawężniku, ale tylko palce i naciągnęłam sobie tę tylną część - miałam wręcz wrażenie, że czuję, jak mi się coś tam rwie. Nic nie boli, ale wrażenie nieprzyjemne przy chodzeniu (ale nie takie gluty jak przy Achillesie tylko po prostu czuję, że coś tam jest nie tak). Staram się nie nadwerężać stopy, ale poprawy nie ma i głupiego skłonu do ziemi nie mogę zrobić bez zginania kolana. Boję się, że mi się bardziej rozwali i przestanie być tak beztrosko :/
Baju - idź z tym do lekarza :worried:- jeśli tylko nadwyrężyłaś to powinno przestać bolec po dwóch tygodniach.
Z relacji poszkodowanych wiem, że urazy stopy i kostki bywają dziwne - nim się obejrzysz pójdzie staw bo okaże się, że np. naciągnęłaś błonę stawową oprócz ścięgna.
Czasem taki uraz ujawniania się po latach (rwanie, problemy z chodzeniem), gdyż stan zapalny może trwać w utajeniu, bezbolesny.
A - i nie daj sie lekarzowi zbyć - ma ci rentgenem "prześwietlić" nóżkę;):)
Niech szybko goi.:)
O kurka, masz rację. Dzięki :)
Ratujcie :(
Coś mi "strzeliło" z boku w szyi, jakieś 3 tygodnie temu. Niosłam dużą stertę książek i wyciągałam głowę, żeby brodą przytrzymać czubek sterty. Od tamtego czasu kiedy gwałtownie odwrócę głowę w bok, to zaczyna boleć - to jest takie uczucie, jak gdyby w środku mi się coś "zagięło".
Przechodzi tylko po zajęciach z Jamilah - ale choć bardzo bym chciała, to nie mogę całego życia spędzić na tych zajęciach, więc jakoś tę szyję muszę wyleczyć... Po "kontuzji" posmarowałam maścią kamforową, wzięłam coś przeciwzapalnego i owinęłam szalem. Nie bardzo wiem, do jakiego lekarza miałabym z tym iść - i co mu powiedzieć, że mi "strzeliło" w szyi?
Może do chirurga? Mama poszła do chirurga, jak jej "strzeliło" coś w ramieniu. Prawdopodobnie nie zrobią żadnych prześwietleń, ale może dadzą specjalistyczną maść czy podsuną pomysł na rehabilitację. I powiedzieć to wszystko, co opisałaś. I jeśli jesteś ubezpieczona stosownie, to brać wszelkie papiery od lekarza i wziąć odszkodowanie :p
Odszkodowania raczej tu nie widzę :P
Myślałam nad moim teściem in spe - jest co prawda ortopedą, ale na pewno jakieś maści zna... Tylko CO to jest? Mięsień, ścięgno? Mrozić to, a może ocieplać? (Szalik noszę, rzecz jasna, ale zimno w żaden sposób nie wpływa na tę szyję.)
Wiem, że moja Mama miała kiedyś problemy z szyją. Nie mogła nią praktycznie ruszać, bo tak ją przy tym bolała. Wydaje mi się, że podobnie jak u Ciebie i też wynikało to z nadwyrężenia. Poszła chyba do jakiegoś rehabilitanta (zapytam się i upewnię, że takiż to właśnie był lekarz), który szybko i skutecznie Jej pomógł. Sposób wprawdzie był drastyczny, choć nie bolesny - mianowicie wbicie specjalnej igły w odpowiednie miejsce. Ból jak ręką odjął :)
Gdybyś mieszkała w Warszawie podałabym Ci dane, niestety tak mogę jedynie powiedzieć do kogo możesz się ewentualnie zwrócić. Postaram się jutro napisać.
Ja mam od nadmiaru treningów problemy z kolanami-szczegółowo pisząc- przyparcie boczne rzepki do troczka oraz uraz chrząstki z podejrzeniem o chondromalację:D jeśli ktoś ma podobne problemy służę radą. Miałam leczenie szpitalne z podaniem preparatu do stawu i ok 2 miesięczną rehabilitację(zakończoną w trakcie OA) zatem jestem w temacie;) z porad mogę powiedzieć tyle żeby dbać o równomierny rozwój mięśni dwugłowego o czworogłowego uda. Jeśli czworogłowy jest zbyt rozwinięty może ściągać rzepkę do zewnętrznej-co się stało u mnie... jeśli dużo tańczymy na palcach on się niestety napina i pracuje. Dla kontry trzeba robić wszelkie ćwiczenia na dwugłowy z wciskaniem pięty lub całej stopy w piłkę itp lub dociąganie pięty do siebie po ziemi z oporem.
Sapphire
18-10-2010, 22:56
No własnie ja mam stwierdzoną chondromalację rzepki.... paskudna przypadłość bo kolana bolą potwornie. Nie mam pojecia kiedy się tego nabawiłam ale boli mnie od lat i jak narazie mimo wszystko w warszawskich szpitalach na rehabilitację się nie kwalifikuję :[
Wiem, że moja Mama miała kiedyś problemy z szyją. Nie mogła nią praktycznie ruszać, bo tak ją przy tym bolała. Wydaje mi się, że podobnie jak u Ciebie i też wynikało to z nadwyrężenia. Poszła chyba do jakiegoś rehabilitanta (zapytam się i upewnię, że takiż to właśnie był lekarz), który szybko i skutecznie Jej pomógł. Sposób wprawdzie był drastyczny, choć nie bolesny - mianowicie wbicie specjalnej igły w odpowiednie miejsce. Ból jak ręką odjął :)
Gdybyś mieszkała w Warszawie podałabym Ci dane, niestety tak mogę jedynie powiedzieć do kogo możesz się ewentualnie zwrócić. Postaram się jutro napisać.
Dzięki za rady :)
Wbijanie igły w szyję brzmi trochę przerażająco, ale mam nadzieję, że może maściami uda mi się pomóc.
No własnie ja mam stwierdzoną chondromalację rzepki.... paskudna przypadłość bo kolana bolą potwornie. Nie mam pojecia kiedy się tego nabawiłam ale boli mnie od lat i jak narazie mimo wszystko w warszawskich szpitalach na rehabilitację się nie kwalifikuję :[
Zapraszam zatem do nas mamy w Lublinie świetnych ortopedów którzy się nami opiekują. Co do chondromalacji to masakra bo chrząstka się nie regeneruje... ja nie miałam dużego ubytku chrząstki jednak podali mi Synvisc i teraz już jest super. Tylko on działa do roku a potem trzeba powtarzać. Generalnie wstrzykiwanie płynu do stawu nie jest zbyt przyjemne i potem jeszcze dwa tygodnie czułam rozpieranie, ale już jest dobrze. Także polecam Ci serię badań typu rezonans czy usg dynamiczne i jednak wizytę u ortopedy lub jego zmianę jeśli olał temat, żeby się z czasem nie pogarszało zwłaszcza jeśli dużo tańczysz.
Właśnie wróciłam od ortopedy, który "opiekuje się" moimi kolanami. Przepisał mi zastrzyki ze wspomnianego leku, tj. Synvic. Mam nadzieję, że skuteczne będą... . Trochę się boję kłucia, ale jak mus to mus. Ze swoimi kolanami walczę od ponad... 20-stu lat :(. Całe szczęście trafiłam na dobrego ortopedę. A potem, to już tylko taniec, taniec, taniec... . mam pytanie - Farasha, czy w okresie, gdy brałaś zastrzyki oszczędzałaś jakoś szczególnie kolana????
Farasha, czy w okresie, gdy brałaś zastrzyki oszczędzałaś jakoś szczególnie kolana????
:embarrest: nie, aczkolwiek miałam takie zalecenia, żeby to robić przynajmniej dopóki lek się nie wchłonie-pierwszy tydzień, dwa. Niestety moje oszczędzanie ograniczyłam do nie klękania na treningach:wacko:
Mnie ten preparat bardzo pomógł i to natychmiast. Kolano przestało bolec i czułam jakby było naoliwione! pracowało lepiej niż drugie! Tylko przygotuj się na takie dziwne uczucie przez te pierwsze dni jakbyś miała wodę w kolanie;) trochę drętwieje i rozpiera od środka, ale szybko przechodzi. Sam zastrzyk miałam w dwóch miejscach-cały preparat poszedł w jedno kolano. Nie bolało tylko nieprzyjemne uczucie bo doktor przebijał mi się przez przyczepy-a mam twarde:rolleyes: cała "akcja" trwała może 1 minutę.
Ratujcie :(
Coś mi "strzeliło" z boku w szyi, jakieś 3 tygodnie temu. Niosłam dużą stertę książek i wyciągałam głowę, żeby brodą przytrzymać czubek sterty. Od tamtego czasu kiedy gwałtownie odwrócę głowę w bok, to zaczyna boleć - to jest takie uczucie, jak gdyby w środku mi się coś "zagięło".
Przechodzi tylko po zajęciach z Jamilah - ale choć bardzo bym chciała, to nie mogę całego życia spędzić na tych zajęciach, więc jakoś tę szyję muszę wyleczyć... Po "kontuzji" posmarowałam maścią kamforową, wzięłam coś przeciwzapalnego i owinęłam szalem. Nie bardzo wiem, do jakiego lekarza miałabym z tym iść - i co mu powiedzieć, że mi "strzeliło" w szyi?
Vasanto, spróbuj może ćwiczenia izometryczne na szyję. Tzn. ręka pcha Ci głowę w jedną stronę, a Ty głową pchasz w tą rękę w przeciwną stronę i tak przód, tył, prawo i lewo. Mam nadzieję, że zrozumiałe. Mi kiedyś coś wlazło wszyję i znajomy rehabilitant tak polecił, podziałało bardzo szybko. Poza tym jako, że mam zniesioną lordozę szyjną (efekt stylu życia, na żółwia - z głową w kompie, książce itd) to zalecił, jakby wciskanie dłońmi brody w szyję, na zasadzie szuflady.
Żółwia to ja też mam, i pracuję nad tym od paru tygodni, bo odkryłam (niezłe oświecenie po 3 latach...), że to głównie postawa wpływa na moją pokrakowatość w tańcu.
Dziękuję za doskonałą radę, na pewno wypróbuję!
Smaruję od kilku dni za zdalną radą teścia in spe maścią ze żmii (Viprosal) i boli dużo mniej.
Farasha, dzięki za info:). Mam nadzieję, że i u mnie zadziała. Hmmm, zżyłam się z moimi "problemowymi" kolanami - dłużej chodzę po tym świecie z bólem niż bez niego. Ale czas się rozstać;)
Farasha, dzięki za info:). Mam nadzieję, że i u mnie zadziała. Hmmm, zżyłam się z moimi "problemowymi" kolanami - dłużej chodzę po tym świecie z bólem niż bez niego. Ale czas się rozstać;)
Powodzenia! I koniecznie napisz jak tam po zabiegu! Trzymam kciuki:thumbsup:
Macie jakąś radę na skurcze w stopie?
Podczas wyciągnięcia nogi wraz z pięknie wyciągniętą stopą ( jak do baletu) pojawia się przeraźliwy ból w środku stopy tak rwący że chce mi palec wyłamać :( pojawia się również gdy klęcząc siadam na nogach (ukłon japoński) lub wykonuje ruchy na kolanach stopy zazwyczaj luźno leżą na podłodze a mnie skurcz dopada :( (dlatego zazwyczaj "podwijam" stopy tzn opieram się na palcach co jest na dłuższą metę bolesne)
podobno oznacza to, za mało magnezu w organizmie.
Blancari
09-03-2011, 11:31
Witaminy z grupy B, magnez i potas - to na początek, bo to najczęstsza przyczyna.
magnez jest w bananach, czekoladzie
potas w soku pomidorowym
Magnez w tabletkach łykam :) banany jem :D może nie jest to duża ilość, czekolada.... mniam ale trzeba ograniczyć ;) hihihihi
Dzięki :)
Blancari
09-03-2011, 11:44
za to kawa wypłukuje magnez z organizmu :D
nie zapominaj też o witaminie B, zwłaszcza B6, ale warto sobie przez jakiś czas cały komplet uzupełnić.
Jeśli nie pomoże to przyczyna może być gdzie indziej- np problem z krążeniem, albo coś. No ale to już lekarz może określić.
Kawę ograniczyłam do 1 filiżanki dziennie :)
co do krążenia to tu też może być przyczyna bo mam niedokrwienie kończyn :(
mam nadzieję że to nie zbyt poważny problem ... Czy powinnam iść do lekarza?
za to kawa wypłukuje magnez z organizmu :D
oraz alkohol;) ja np nie mogę pić % w dniu mocnego wysiłku bo mam murowaną jazdę w nocy z łykami.
Na poważnie spróbuj porozciągać miejsca w których łapie Cię skurcz zaraz po treningu-mięśnie po pracy się skracają i łatwiej potem o skurcz-mi pomaga plus oczywiście magnez z potasem.
Jak już Cię złapie w nocy to samo -zaciśnij zęby i rozciągnij mocno-boli jeszcze bardziej niż podczas samego skurczu!!! ale za sekundę puszcza;)= to sposób dla prawdziwych twardzieli-powodzenia!
Na niedokrwienie kończyn, zwłaszcza związane z żylakami lub zakrzepami, polecam horudoteriapię :).
horudoteriapia - pijawki? o mamuniu nie odważyłabym się ...
Farasha - alkohol spożywam w małych i rzadkich ilościach :D a co do rozciągania to będę stosować :)
znasz jakiś sposób na rozciąganie stóp?
Mi zawsze mówili, że jak łapie skurcz to rękami podciągać duży palec do siebie xD Na obozie sprawnościowym ze sztuk walki miałam koleżankę, którą zawsze na porannych biegach łapał skurcz. Kupiła w aptece takie do rozpuszczania w szklance, specjalnie na skurcze... no i jej przeszło :)
Jedno jest pewne: nie ważne jak ważne że działa :D
DżalaMadija
09-03-2011, 14:42
Gdy łykasz witaminy itp. w tabletkach - nie przyswajasz całej dawki, o wiele lepiej jest dbać o zawartość danych składników w diecie niż łykać tabletki:)
zgadzam się z Tobą w 100% :) dlatego "witaminy" rozłożyłam na czynniki pierwsze i staram się wpleść w moją porcję posiłku :)
Wiem że to dyskusja o kontuzjach, ale może komuś się przyda :)
na skurcze polecam jedzenie orzechów - dobra dawka magnezu, dla tych, którzy tak jak ja, nie lubią łykać za dużo tabletek. Kiedyś pisałam różne artykuły o jedzeniu/dietach dla jednego kobiecego portalu i w moim dorobku jest również artykuł o orzechach, które jak wiadomo są dość kaloryczne. Dlatego pokusiłam się o zrobienie małego orzechowego zestawienia ;) Dla tych które dbają o linię i nie tylko proszę:serce:-mój artykuł uszczuplony o kilka zbędnych informacji :):
Orzechy laskowe
Wyższość nad innymi orzechami zyskują one dzięki wysokiej zawartości witaminy E (zwanej też witaminą młodości) – aż 26mg/100g. Co za tym idzie spożywanie orzechów laskowych zapobiega chorobom serca i układy krążenia. Dodatkowym ich atutem jest spora zawartość żelaza (3,8mg/100g) i wapnia (226mg/100g). Poza tym znajduje się w nich całkiem pokaźna ilość aminokwasów, które są podstawowym składnikiem budulcowym białek w naszym organizmie.
Orzechy włoskie
Zawierają one bardzo ważne kwasy tłuszczowe Omega-3, które obniżają poziom cholesterolu we krwi, a których nasz organizm nie potrafi samodzielnie wytwarzać. Optymalna dzienna porcja tych orzechów to 3 sztuki. Orzechy włoskie zawierają także witaminę B6, która korzystnie wpływa na pracę mózgu i koncentrację.
Słodkie migdały
Ich atutem jest zawartość pokaźnej ilości wapnia (250mg/100g), żelaza (4,1mg/100g) i witaminy E (25mg/100g). Migdały są więc bardzo zdrową, słodką przekąską. Wapń wspiera naturalnie nasze kości, dlatego migdały są szczególnie warte polecenia dzieciom, młodzieży w okresie wzrostu oraz kobietom w ciąży. Uważać należy jednak przy gorzkich migdałach, gdyż zawierają one dość szkodliwe kwasy, niebezpieczne zwłaszcza dla dzieci.
Orzeszki ziemne
Poleca się je wegetarianom, ponieważ podobnie jak fasola, zawierają duże ilości białka. Oprócz tego orzeszki ziemne nie mają zbyt wielu zalet – znajdziemy w nich nasycone kwasy tłuszczowe (nasz organizm preferuje natomiast nienasycone), które podwyższają poziom cholesterolu we krwi. Dodatkowo, jedząc solone orzeszki ziemne, podwyższamy znacznie ciśnienie krwi.
Nerkowce
Ich nazwa pochodzi od charakterystycznego kształtu – faktycznie przypominają nerkę. Są one optymalnym źródłem magnezu – zawierają go aż 270mg/100g. Magnez wspiera zdrowie naszych mięśni (powinny o tym pamiętać osoby uprawiające sport), a także łagodzi skutki stresu (wszyscy powinniśmy o tym pamiętać). Znajdziemy w nich również witaminę B6, jednak w mniejszej ilości niż w orzechach włoskich.
Orzechy brazylijskie
Zwykle kupimy je już obrane, gdyż posiadają niezwykle twardą skorupkę. Ich zaletą jest spora zawartość niespotykanego w innych orzechach selenu (100mg/100g), który korzystnie wpływa na odporność. Dostarczają one także naszemu organizmowi magnez (160mg/100g) i wapń (130mg/100g)
Orzech macadamia
Odkryto je dość późno, bo dopiero w 1857 roku, w Australii. Są to jedne z droższych orzechów. Nie imponują jednak zawartością witamin i mikroelementów – znajdziemy w nich tylko 100mg magnezu i 47mg wapnia na 100g orzechów. Poza tym charakteryzuje je także najwyższa zawartość tłuszczu. Niemniej jednak są bardzo smaczne i aromatyczne.
Jak ktoś chce to mogę przesłać na maila tabelę kaloryczności oraz zawartości białka, tłuszczu, węglowodanów w opisanych orzechach :)
:) bardzo ciekawe, w takim razie ja bym poprosiła o taką tabelkę :D orzechy lubię bardzo, więc mi się przyda :D
ksmolka23 @ gmail.com
No więc trzeba uważać aby nie odmrozić chorego miejsca...wszystko z umiarem! Pomiędzy kompres z lodem, na skórę koniecznie położyć cienki ręczniczek i tak 10 minut, stopniowo codziennie zwiększając do max 30 minut. Najlepiej 2x dziennie przez kilka dni. W żadnym wypadku nie należy kłaść lodu bezpośrednio, gdyż dojdzie do odmrożenia:eek:. Oczywiście inaczej dochodzi do przewodzenia ciepła w różnych tkankach, tj. miejsca bardziej "otłuszczone" pod skórą mniej przewodzą ciepło niż te bardziej "kostne". Okłady takie szczególnie pomagają na pierwsze oznaki kontuzji, naciągnięć ścięgien, zapaleń stawów i mięśni....ale naprawdę dobrze jest się wybrać do lekarza. Szczególnie, gdy po 1 okładzie z lodu nie ma poprawy!
Eyyam
Czy to samo tyczy się okładów żelowych? Bo wyczytałam na opakowaniu że można je przykładać 3xdziennie po 20min...:unsure:
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.