Pokaż pełną wersję : Ulubiony/Wymarzony rekwizyt
Jaki jest wasz ulubiony rekwizyt?
Z jakim chciałybyście zatańczyć?:idea:
Moim ulubionym rekwizytem są saggaty, woal (kocham!) i od niedawna również assaya - musiałam do niej długo dojrzewac ;)
Moim marzeniem jest miecz ;) :nuts:
Tak naprawde, czas pokaże, który rekwizyt stanie sie moim NAJ... :) Chyba musze najpierw wszystkiego spróbować, wiec...wypowiem sie za kilka lat :D
http://ad.img.v4.skyrock.com/ad5/the-passion-of-bellydanc/pics/880262454.jpg
Ja mam miecz i uczę się z nim tańczyć... Na zajęciach i w domu, ale już wiem, że to nie przelewki. Strasznie wymagający i hmm... mało przyjazny? rekwizyt. Potrafi być groźny jeśli spadnie i jest naprawdę bardzo ciężki, wszystko boli, zwłaszcza czubek głowy. Dla mnie ćwiczenie z mieczem to naprawdę ciężka praca, jestem bardziej zmęczona po takich ćwiczeniach niż po długim normalnym tańcu.
Poza tym wszystko jest inaczej, obroty z mieczem są o wiele trudniejsze niż np. z tacą, jest on duży, trzeba uważać kiedy rusza się ramionami by o niego nie zahaczyć.
Generalnie, choć mam ten miecz już jakiś czas, cały czas się dopiero z nim "zaprzyjaźniam", poznaję go i oswajam. Cały czas nie czuję się z nim pewnie i wiem że jeszcze duużo czasu minie zanim będę mogła powiedzieć ze spokojnie jestem gotowa na zatańczenie czegoś z mieczem. Na razie to cały czas próby.
Poza tym podobają mi się wszystkie rekwizyty :) Jeszcze nie próbowałam tańca z laską czy saggatami, podejrzewam że zwłaszcza saggaty będą dużym wyzwaniem. No i generalnie wciąż jeszcze zdarza mi się zapomnieć o balansie i np. filuternie przekrzywić głowę kiedy mam na niej tacę :blink: :redface:
Na razie mogę mówić tylko o wymarzonym rekwizycie :embarrest: A prawda jest taka, że chciałabym nauczyć się "obsługi" wszystkich rekwizytów do bd. Może się porywam z motyką na Słońce, ale mam jeszcze sporo czasu, aby je opanować ;) Hmm... a najbardziej podobają mi się sagaty, miecz, woal i skrzydła Izis :)
Mój wymarzony nieosiągalny rekwizyt - miecz - przede wszystkim jako wyzwanie - chciałabym tańczyć z mieczem w wersji tribalowej z elemantami ze wschodnich sztuk walki. Na razie nie stać mnie na dostecznie dobrze wykonany miecz - conajmniej 1000 zł :confused:
Ale może wcześniej uda mi się zdobyć inny wymażony rekwizyt.:):
-woale z jedwabiu habatoi (waga 3-8mm) - co najmniej trzy:
jeden bardzo długi prostokątny farbowany w trzy przechodzące kolory
oraz dwa woale z półkola w dwóch kontrastujących kolorach to tańca z dwoma.
Czyje , że jak tylko je zdobędę to "pofrunę" z tymi welonami jak z redbulem :D
Safi,
Mogłabyś napisac coś więcej o jedwabiu habatoi ?
Może masz zdjęcie takiego woalu?
Safi,
Mogłabyś napisac coś więcej o jedwabiu habatoi ?
Może masz zdjęcie takiego woalu?
Pozwól że odpowiem Ci w nowym temacie w dziale Belly Dance:)
Moim ulubionym wizualnie (z ktorym praktycznie nie mialam do czynienia fizycznie) rykwizytem sa saggaty :)niestety nic tak naprawde nie wiem... jak sie z nimi tanczy? jakie sa zasady? jakie saggaty sa lepsze? jest to dla mnie zagadka :) czekam na odzew :)
Poza tym tanczylam tylko z woalem wiec...porownania nie mam...
Tańczę z woalem, z saggatami, ze skrzydłami Isis, ale ostatnim moim wyzwaniem jest Shamadan. Mam nadzieję, że nie wciśnie mnie w ziemię:D
Jak na razie to tylko ze szlajerem tańczę :). Maży Mi się miecz i taniec siedmiu welonów :D
Saggaty są interesujące. Do skrzydeł Isis jestem nastawiona hmmmmm sceptycznie ?
Shamadan- zapowiada się widowiskowy taniec, a taca też jest niczego sobie.
Tylko muszę popracować nad swoim wyczuciem równowagi :D
A ja kocham tańczyć ze skrzydłami. Zaczęłam próbować z woalem, ale to dosłownie próbować i mam ochotę na jeszcze. Do niedawna nie rozumiałam jak można się zachwycać świecznikiem, ale po tym, jak zobaczyłam na żywo, jestem zachwycona. Marzy mi się też miecz, bo sprawia wrażenie ogromnej siły. Znaczy patrząc na tancerki z mieczem widzę siłę. No i mocno chcę spróbować saggatów.
Ciągle mi się zmienia ten ulubiony rekwizyt;) Assaya jest super, uwielbiam też saggaty (choć powoli przyswajam;)) i kiedyś kupię sobie miecz;)
Ale saggaty są na pierwszym miejscu... Żebym jeszcze umiała ich lepiej używać:)
scarabee
18-06-2008, 01:03
Ja jak na razie tańczę tylko z woalem, ale to chyba nie jest to ;) Raz miałam w ręce woal z jedwabiu habotai - i dopiero z takim tańczy mi się naprawdę przyjemnie :). Do skrzydeł nawet mnie specjalnie nie ciągnie. Owszem, są szalenie widowiskowe, ale często mają tendencję do odwracania uwagi od tancerki. Wolę, żeby w tańcu jednak ciało było głównym środkiem wyrazu ;)
Zaczynam właśnie ćwiczyć z zillsami i już wiem, że je uwielbiam :) Poza tym marzę o mieczu - z dokładnie tych samych względów, o których pisała Inayat :) Kojarzy mi się z takim poczuciem siły, a gdyby jeszcze dodać jakieś magnetyczne spojrzenie...
(Nie wiedzieć czemu, pomyślałam o wątku z Xeną ;) ).
Poza tym koniecznie chcę spróbować poi, zobaczymy, co mi z tego wyjdzie ;)
Blancari
18-06-2008, 02:11
Ja uwielbiam saggaty - są cudowne! Szkoda, ze mogę z nimi ćwiczyć tylko w weekendy, bo w inne dni ciągle komuś przeszkadzam.
Długo walczyłam z wredną, znienawidzoną szmatą, zwaną woalem, aż do chwili, kiedy w ostatnich dniach pożyczyłam od koleżanki woal z jedwabiu habotai - pokochałam go od pierwszego machnięcia. Jest kapryśny i charakterny jak kot, ale przy tym pięknie fruwa. Bo on w zasadzie sam fruwa. I tak cudownie furkocze :) Mam już pomysł na choreografię.
Z wymarzonych rekwizytów:
skrzydła - właśnie mam zamówione i czekam na nie z utęsknieniem, podobnie jak na warsztaty z Donyą, poświęcone temu rekwizytowi.
miecz - na razie kasy brak, ale to będzie następny rekwizyt, którym się zajmę.
i jeszcze voi - może w wakacje uda się spróbować z jakąś prowizorką :)
*Sylwia*
18-06-2008, 08:30
Poza tym koniecznie chcę spróbować poi, zobaczymy, co mi z tego wyjdzie ;)
Zrób sobie poiki i zabierz koniecznie na obóz do Ustki. Poćwiczymy razem. Ja na pewno biorę swoje ze sobą :D
Jeśli będziesz robić to weź do nich piłki tenisowe ale poszukaj takich które nie będą za twarde. Najlepiej wziąć takie już używane, bardziej miękkie. Bo takimi nowymi, twardymi bardzo boli jak się uderzysz. A tego nie unikniesz w początkach nauki. A do piłek może być sznurek (np. sznurówka) albo lekki łańcuszek.
scarabee
18-06-2008, 09:49
A jak się je robi...? :embarrest: Wybacz, ale jestem w tej kwestii zielona ;) Bardzo chciałabym spróbować (i spróbuję!), tylko nie wiem, jak siędo tego zabrać ;)
I, jak już zrobię, bardzo chętnie zaczerpnę od Ciebie jakichś nauk ;)
*Sylwia*
18-06-2008, 10:23
Dziś zrobię zdjęcie swoich pojek to wrzucę tutaj ;)
Kiedyś oglądałam poi koleżanki - w piłeczki tenisowe był wkręcony haczyk i do niego przyczepione sznurówki, zwane sznurowadłami :) Koleżanka mówiła jednak, że lepiej jest piłeczkę wsadzić w siatkę jak na cytrusy w sklepach i do niej przyczepiać sznurki.
Poza tym marzę o mieczu - z dokładnie tych samych względów, o których pisała Inayat :) Kojarzy mi się z takim poczuciem siły, a gdyby jeszcze dodać jakieś magnetyczne spojrzenie...
(Nie wiedzieć czemu, pomyślałam o wątku z Xeną ;) ).
Mam dokładnie to samo:D
Tribal tańczony z mieczem to moje marzenie, no ale na razie chyba na to niestety za wcześnie.
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.