PDA

Pokaż pełną wersję : Rozwój tancerki brzucha.



Varda
16-12-2008, 21:55
Nie daje mi ten temat spokoju już od dłuższego czasu, więc postanowiłam zasięgnąć informacji.
Uczę się w szkole Rashy,wiec na tej podstawie będę mówić (chodzi o 3 poziomy zaawansowania).

Zakładamy, że przychodzi dziewczyna uczyć się tańczyć. Robi pierwszy poziom, zdaje egzamin. Taniec jej się podoba. Robi drugi poziom, także zalicza, ale taniec już ja pasjonuje! Uczy się więc na trzecim poziomie i wie, że chce tańczyć w życiu.
CO DALEJ?:eek:

Jest jeszcze instruktorski,ale wymaga i sprawności, i wiedzy, i doświadczenia, których się jeszcze nie ma po 3 poziomach, prawda?
Warsztaty?...Warsztaty są co jakiś czas, a tu trzeba się rozwijać intensywnie!:)
Zrobić jeszcze raz wszystkie poziomy od początku, żeby sobie wszystko przypomnieć?...
Występować gdzieś, brać udział w konkursach i nabierać doświadczenia?...
A może wyjechać za granicę i uczyć się w Egipcie, Maroku, Tunezji?...

I dodatkowy aspekt. Czy instruktorki odgrywają w tym dużą rolę? Czyli: czy jest to relacja mistrzyni-uczennica:D, gdzie mistrzyni doradza i pcha do przodu,gdy widzi determinacje i talent, czy pozostawia sprawę aby biegła własnym torem?

Byc może jest to pytanie w stylu: jak zostać artystą?, ale jakoś niezmiernie kłopotliwe. Jest to dla mnie kompletna abstrakcja!

Szahiya
16-12-2008, 21:59
Ostatnio to samo pytanie zadała mi dziewczyna z poziomu I, jak wracałyśmy razem autobusem po zajęciach. I szczerze mówiąc, to nie wiem, zawsze zastanawiałam się nad perspektywą max najbliższych 3 miesięcy i jakoś szło :D

MalenaSlav
16-12-2008, 22:06
Dla mnie to jest dziwne, że te poziomy trwają trzy miesiące. Ja się nie czuję średniozaawansowana a już na pewno nie będę się czuła zaawansowana na wiosnę. Nie wiem co teraz, a co tu mówić o tym co dalej ;) Robię średniozaawans. po raz drugi, ale w innej szkole. I chyba będę tak robić póki co, plus warsztaty. Nie mam innego pomysłu - wyjazd fajna opcja, ale na razie nie mam na to czasu, bo finanse jak wiadomo jak się bardzo chce to się zawsze zorganizuje (no póki nie ma się zobowiązań w postaci dzieci itp).

Aurinko
16-12-2008, 22:19
:push:Szczerze mówiąc brzmi to strasznie sztucznie i zasadniczo. Nie wiem jak wy, ale wydaje mi się, że taki podział podcina skrzydła sztuce jaką jest taniec brzucha.:wacko: Jak ktoś chce uczyć, to niech uczy, są też tacy, co to tańczą dla własnej przyjemności i czują że to jest TO. A co potem? Co to za pytanie? Jest teraz. Potem też będzie teraz, tylko później.;)

Szahiya
16-12-2008, 22:22
Powiedz skąd pieniążki brać :(

Aurinko, założę zeszyt Twoich złotych myśli :)

Aurinko
16-12-2008, 22:27
Ale o co chodzi?:confused::embarrest::confused:

Varda
16-12-2008, 22:29
Sztuka sztuką, ale np. pisarz musi najpierw posiadać warsztat, wzbogacić swoje słownictwo i poznać różne style pisania i różnych pisarzy, a malarz musi się najpierw nauczyć dobrze szkicować, żeby pełen kolorów obraz był doskonały. I nie chodzi o to, żeby ktoś bardziej doświadczony nie powiedział temu pisarzowi, żeby więcej poczytał, poćwiczył pisanie i poszedł parę razy na warsztaty kreatywnego pisania, bo mu to podetnie skrzydła, ale o to, aby pisarz wiedział jakim torem ma iść, żeby dobrze pisać.

Brzmi to zasadniczo, bo chciałam wyjaśnić problem tak,aby był zrozumiały.
Poza tym, pytanie CO POTEM, wydaje mi się jednym z ważniejszych w życiu!:)

Sakina
16-12-2008, 22:29
Hmmm...no określenia poziomów w krakowskich szkołach są nieco na wyrost moim zdaniem - oprócz Almoraimy, tam I poziom trwa ok roku. Nie sądzę, żeby po 3 miesiącach tańca można było powiedzieć o średnim zaawansowaniu...chyba, że ktoś ma super przygotowanie itd itp

Poza tym należy pamiętać, że każda instruktorka uczy inaczej, zwraca uwagę na inne szczegóły, wyłapuje określone błędy i merytorycznie różni się jeden kurs od drugiego ...dlatego pójście do innej instruktorki na zajęcia z tego samego poziomu nie wiąże się ze stagnacją, bo prawdopodobnie okaże się, że mnóstwo kroków, kombinacji, sposobów ułożenia rąk jeszcze na oczy się nie widziało. I zabawa zaczyna się od początku....

Ja sama zrezygnowałam na 3 poziomie w Twojej szkole rok temu ponieważ nie czułam się absolutnie przygotowana do tańca z rekwizytami..chyba, że sama byłabym rekwizytem typu kłoda ( a wtedy mój staż nauki wynosił ponad rok)....

Chyba każda z nas czuje w jakim tempie robi postępy a gdy czuje, że stoi w miejscu to dobrze robi zmiana. Ona nam uświadamia ile jeszcze nie potrafimy...czyli: dobre warsztaty, inna szkoła......a tak na boku, co ciekawe.... po 1,5 roku nauki dotarłam na zajęcia do grupy, która uczyła się dopiero 3 miesiące z myślą, że będzie ok. Dziewczyny znały już sposób rozgrzewki, określone figury i ich kombinacje i poruszały się w swojej przestrzeni sprawnie i pewnie a ja się czułam jakbym przyszła na 1 w życiu zajęcia.

I chyba etapowi dziwienia się czego to jeszcze można się od innych nauczyć nie ma końca.....

Szahiya
16-12-2008, 22:32
A gdzie to? :)

Erinn
16-12-2008, 22:33
Nie wiem, jak Wam, ale patrząc na 3-miesięczne poziomy, to dla mnie to jest jakoś tak za krótko na jeden poziom. Taki troszkę sztuczny podział. Bo widziałam dziewczyny, które po 3 miesiącach nie potrafiły tego, co ja po miesiącu. A założę się, że są takie, które po miesiącu będą potrafiły już to, czego ja się nie nauczę nawet za kolejne 3. To wszystko jest kwestia bardzo indywidualna.
Wracając do pytania Isztar - ja bym się dalej rozwijała "w domu" i korzystała z warsztatów. Zależy jeszcze, ile wcześniej ćwiczyłaś i po ilu miesiącach zdobyłaś poziom "zaawansowany", jak mówisz. Jeśli po roku, to zapisałabym się do innej szkoły, która rozwija.

Varda
16-12-2008, 22:37
Ale przecież wiadomo, że te poziomy i ich nazwy są umowne:) Jednak trzeba je jakoś usystematyzować!
Erinn, jestem dopiero na 2 poziomie:) Poza tym nie pytam o konkretnie moja sytuację, ale o ogół.

MalenaSlav
16-12-2008, 23:17
Powiedz skąd pieniążki brać :(

To chyba do mnie tak? ;) Hmmm pracować? Oszczędzać, jeszcze więcej pracować, wymyślać sposoby zarobku, inwestować. Uwaga moje dotyczyła bardziej kwestii wyjazdu - można wyjechać, podjąć jakąś pracę dającą możliwość utrzymania się w danym miejscu na przyzwoitym poziomie a resztę inwestować w naukę tańca tamże. Oczywiście wiąże się to z przerwaniem kariery zawodowej czy naukowej tutaj, ale to już wybór każdego z nas, a przygoda zapewne niezapomniana. :) Ot co miałam na myśli.

A co do kursów u różnych instruktorem to nawet w obrębie tej samej szkoły już się bardzo różnią, więc myślę, iż warto. To samo warsztaty. Innego wyjścia nie ma. 3 miesiące to jest absolutnie za mało na uznawanie tego za jeden poziom. Szczerze mówiąc uważam, iż poziom podstawowy powinien trwać rok i polegać na nauce wszystkich ruchów plus rekwizyty (no może nie wszystkie i nie super dokładnie, ale oswojenie się z każdym), a dopiero potem nauka zagospodarowania przestrzeni, interpretacji, improwizacji itd itp :)

Sirvana
16-12-2008, 23:40
Moim zdaniem, jeśli osiągnie się już nawet "trzeci stopień wtajemniczenia" to i tak nie jest oświecenie ostateczne i warto dalej chodzić na zajęcia. Nawet na tych samych zajęciach z tą sama instruktorką można sie cały czas rozwijać. Po pierwsze- ma się regularne treningi, grupę, co motywuje i cały czas można doszlifowywać ruchy, które owszem- zna się, ale zawsze można robić lepiej. Poznawać własne możliwości, umiejętności, odkrywać, na ile sposobów można dany ruch zinterpretować itd. Zawsze ktoś zrobi coś fajnego, zawsze można wymienić się doświadczeniami itd. Warsztaty to super sprawa, ale moim zdaniem nie zastąpią regularnego tańca. Tańczyć i odkrywać. Myślę, że jak się skończy 3. poziom, to dopiero człowiek odkryje, ile jeszcze nie umie i czego się może nauczyć. I będzie wiadomo, co robić ;)

Antares
16-12-2008, 23:43
Był już podobny temat [tutaj (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=1379)] ;)

Szahiya
17-12-2008, 08:38
Ale o co chodzi?:confused::embarrest::confused:

A na przykład o to: Potem też będzie teraz, tylko później. :D

Djamila
17-12-2008, 10:18
Zakładamy, że przychodzi dziewczyna uczyć się tańczyć. Robi pierwszy poziom, zdaje egzamin. Taniec jej się podoba. Robi drugi poziom, także zalicza, ale taniec już ja pasjonuje! Uczy się więc na trzecim poziomie i wie, że chce tańczyć w życiu.
CO DALEJ?:eek:

Jest jeszcze instruktorski,ale wymaga i sprawności, i wiedzy, i doświadczenia, których się jeszcze nie ma po 3 poziomach, prawda?
Warsztaty?...Warsztaty są co jakiś czas, a tu trzeba się rozwijać intensywnie!:)

Warsztaty jak najbardziej!!! Zwłaszcza na wyższym poziomie. Może są co jakis czas ale są intensywne-to nie godzina czy półtorej na tydzień ale średnio 10 godzin na weekend. Potem zostaje jeszcze na spokojnie to ogarnąć w domu i zapewne za miesiąc będą gdzies kolejne warsztaty


Dla mnie to jest dziwne, że te poziomy trwają trzy miesiące. Ja się nie czuję średniozaawansowana a już na pewno nie będę się czuła zaawansowana na wiosnę.
Trochę szybko-w rok jest się zaawansowanym wychodzi na to


Powiedz skąd pieniążki brać :(


Jesli o czyms mysli sie poważnie to niestety trzeba w siebie zainwestować i liczyć ,że kiedyś się to zwróci z nawiązką.




Poza tym należy pamiętać, że każda instruktorka uczy inaczej, zwraca uwagę na inne szczegóły, wyłapuje określone błędy i merytorycznie różni się jeden kurs od drugiego ...dlatego pójście do innej instruktorki na zajęcia z tego samego poziomu nie wiąże się ze stagnacją, bo prawdopodobnie okaże się, że mnóstwo kroków, kombinacji, sposobów ułożenia rąk jeszcze na oczy się nie widziało. I zabawa zaczyna się od początku....

To prawda-bardzo dobra rada- zmieniac nauczycieli, szukać inspiracji, od każdego wyłapywac po troszeczku,tak żeby stworzyć później własną mieszankę, w której czuje się najlepiej

Rasha
17-12-2008, 11:01
Nikt niekomu nie da gwarancji, że w 3, 6 czy 12 miesięcy opanuje dany poziom.
Nikt też nie może założyć, że jest to niewykonalne.

Instruktor i program są bardzo ważne, jednak 90% zależy od osoby - jej predyspozycji, chęci i czasu jaki wkłada w utrwalanie i szlifowaniu materiału w domu, i tak dalej...

W naszej szkole faktycznie (celowo) istnieje taki a nie inny system czasowy, ale:
- materiał jest bardzo obfity, realizowany szybko.
- osoby, które uczą się szybko i pracują dużo dodatkowo - poza szkołą nie ryzykują wytapiania czasu na zajęciach, te natomiast, które uczą się wolniej mogą chodzić na zajęcia 2 a nawet 3 x w tygodniu, co zwiększa czas spędzony na sali, pod okiem instruktorki, zwiększa także czas poświęcony określonej partii materiału.
Można powtarzać dany poziom nawet 3 razy, można chodzić równocześnie do 2 grup realizujących ten sam materiał, można chodzić do grup realizujących różny materiał, można w razie potrzeby pracować dodatkowo w trybie indywidualnym - dorywczo lub w sposób stały, regularny, można korzystać dodatkowo z dowolnie wybranych zajęć za jednorazową opłatą.
Pozostajemy w stałym kontakcie telefonicznym z kursantkami.
Można dzwonić, radzić się i umawiać, co też wiele osób czyni - w każdy niemal weekend pracujemy z kursantkami chcącymi pracować indywidualnie.

W naszym programie nauczania na tłusto widnieje wzmianka o zalecanym uczestnictwie w warsztatach na terenie kraju i poza nim.
Takich ostatnio nie brakuje. Są różne style, techniki i naleciałości, żadna szkoła nie realizuje wszystkiego co funkconuje w świecie, bo to niewykonalne - ale tym bardziej warto chodzić na zajęcia wszędzie, gdzie się da, o ile nauczyciele są znani, bo niestety wiele osób zaczyna nauczanie spontanicznie i bez żadnego przygotowania, takie osoby mogą niestety wyrobić w uczniach złe nawyki, uczyć z błędami.

Oprócz tego zachęcamy do korzystania z wszelkich publikacji filmowych - jest w czym wybierać i - poświęcaniu czasu w domu na dodatkowe ćwiczenia.

To - jak i kiedy dana osoba się rozwija widać w wynikach egzaminów.
Cała punktacja jest w archiwum, zdarza się, że niektóre osoby poprawiają dany egzamin po roku, aby poprawić noty.
Ale nawet fakt ukończenia stopnia IV u nas czy jakiegokolwiek innego szkolenia w kraju czy poza nim nie zwalnia z dalszej pracy, rozwoju, czy ukierunkowania się i zgłębieniu od a' do z' danego stylu chociażby.

Żadne studia na świecie nie obejmą całości zagadnień związanych z tańcem orientalnym, dlatego uczeń musi wybierać - są szkolenia z dokumentem realizowane tylko w stronę stylu egipskiego - chyba nawet kilka do wyboru, są szkolenia z dokumentem (jak nasze), które dają solidne podstawy tancerce i nauczycielce chcącej tańczyć i nauczać wykorzystując wszystkie style.
Co dalej - decyduje ona sama. Czy folklor, czy tribal, czy fuzje, czy amerykański kabaret, czy styl rosyjski (;-) czy styl egipski, jak da radę - może być kilka na raz ;-)

Ale powinno być jakieś dalej.

Nikt nie broni łączyć kursów i szkoleń. Rzekłabym nawet, że jest to bardzo wskazane.

Są osoby, których nie stać czasowo lub finansowo na drogie szkolenia i warsztaty, ale które czerpią wzrokowo - istnieją tysiące filmów mogących stanowić inspirację, pozwalających na wyłapanie nowych ruchów czy ciekawych połączeń, sposobów interpretacji.

Znam także kilku samouków, którzy osiągnęli zadziwiające wyniki pracą wlasną, znam też osoby, które poświęciły wiele czasu na lekcje i warsztaty dostępne w róznych częsciach kraju i świata i niestety okazało się niewystarczające, będą potrzebowały więcej czasu niż innni.

Opcji jest obecnie tak wiele, że prawdę mówiac dziwię się trudnościom z określeniem - co dalej? Wszystko co się da ;-) Wszystko coo dostepne, na co pozwolą siły, czas i pieniądze.

I tak już będze zawsze w kwestii tego tańca.

Nie ma żelaznych zasad, jedynej słusznej drogi, jest natomiast praca - praca bez końca...

MalenaSlav
17-12-2008, 11:09
Trochę szybko-w rok jest się zaawansowanym wychodzi na to

Dokładnie! A przecież to nieprawda. Po roku, ćwicząc intensywnie, mogę być silną początkującą gotową na poziom średniozaawansowany, i nic więcej.

Warsztaty są wspaniałym uzupełnieniem nauki i naprawdę wiele dają. Natomiast z samymi kursami jest pewien problem - mogę powtarzać u różnych instruktorem te same poziomy, ale niezmiennie oznacza to iż będę uczęszczać na kolejne kursy trzymiesięczne wraz z dziewczynami, które robić dany poziom będą po raz pierwszy, więc program będzie przygotowany dla nich co równa się nieco powierzchownemu potraktowaniu tematyki. Bo jak np. można mieć jedne 1,5 h zajęcia z ruchów bioder - i koniec? skoro jednorazowe warsztaty z tej tematyki trwają 4-5 godzin i i tak na wiele brakuje na nich czasu.

Nie twierdzę, że programy szkół TB w Polsce są źle ułożone, ale wydaje mi się, że nazewnictwo poziomów oraz czas ich trwania powinny zostać zmienione. Czy są jakieś przepisy, które to normują? Ale to już jest pytanie głównie do Ciebie Djamilo oraz do Rashy.

PS. Rasho, ja np. należę chyba do tych, którzy wolniej przyswajają :D albo też jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie, i nie wiem co mam z tym zrobić, skoro poziomy we wszystkich szkołach są 3-miesięczne. Pozostaje mi chyba tylko powtarzanie poziomów w kolejnych szkołach.

Varda
17-12-2008, 11:17
Rasho, zawarłaś dużo pomysłów i o to mi chodziło:)
Myślę, że ćwiczenia w domu są strasznie ważne - powtarzanie ruchów, które były na zajęciach i ich spisywanie, żeby nie zapomnieć:)
Tylko zastanawiam się czy mieszanie instruktorek to dobry pomysł. Czy nie lepiej uczyć się w jednej szkole, żeby obrać jakiś kierunek, styl? Czy jednak różnorodność jest lepsza? Myślę, że to drugie sprawdza się gdy ma sie już mocne podstawy.
Hm?:)

Rasha
17-12-2008, 11:28
To zależy czego oczekujesz od zajęć i jak widzisz swoją przyszłość.
Jeśli zdecydowanie i świadomie szukasz czystości konkretnego stylu - to już zawęzi opcje.
Jeśli dopiero szukasz inspiracji - polecam różnorodność, bo podstawy utkwią w Tobie najsilniej i zawsze już będą wywierały duży wpływ na resztę i przyszłe inspiracje.

Dużo zależy od nas samych i tego na kogo trafimy.
Sęk w tym, że podstawy też są dość różnorodne i związane z inspiracjami instruktorek które nam te podstawy serwują.
Zatem jestem za jak najsilniejszym rozgałęzieniem u fundamentu, lub obraniem za cel jednego tylko stylu.
Ale to moje zdanie, zaznaczam :-)

MalenaSlav
17-12-2008, 11:34
Sęk w tym, że podstawy też są dość różnorodne i związane z inspiracjami instruktorek które nam te podstawy serwują.
Zatem jestem za jak najsilniejszym rozgałęzieniem u fundamentu, lub obraniem za cel jednego tylko stylu.

Hihi właśnie ;) Chyba postawię na rozgałęzienie, mam nadzieję, że to mi pozwoli bardzo dobrze opanować podstawy.

A jak to wygląda w szkołach w innych krajach? Np. w Rosji? :) Chciałabym bardzo wiedzieć jak ćwiczą Rosjanki, o których ostatnio tak tu dużo. Pewnie ćwiczą jak w balecie - godzinę jedną ósemkę i jeszcze raz! :) Stąd ta precyzja - przyznam, że też bym tak chciała umieć.

Vasanta
17-12-2008, 11:41
Pewnie ćwiczą jak w balecie - godzinę jedną ósemkę i jeszcze raz! :) Stąd ta precyzja - przyznam, że też bym tak chciała umieć.
Ja bym nie chciała. Wielokrotne powtórzenie jednego ruchu pozwala go dobrze opanować, ale chirurgiczna precyzja jest niezbędna tylko na sali operacyjnej. I nigdzie więcej - a już na pewno nie w tańcu.

Varda
17-12-2008, 11:45
Chirurgiczna precyzja może sie przydać w drum solo:) Tak mi sie wydaje....:)

A wracając do tematu, wynika z Waszych wypowiedzi, że nie ma złotego środka ( odwieczny problem:) ), ale trzeba zadać sobie pytanie jak poważnie traktuje się taniec i tak postępować, posuwać się do przodu w miarę możliwości i chęci, a także samej wychodzić z inicjatywą i pomysłami. Zdawać się też na los szczęścia i brać garściami z nadarzających się okazji:)

MalenaSlav
17-12-2008, 11:55
Ja uważam, że absolutnie może się przydać. To co z nią zrobimy to już nasza sprawa, ale na pewno nie zaszkodzi. Kochamy balet? Ja tak, a przecież jest chirurgicznie precyzyjny, są tancerki, które będą tylko niezwykłe technicznie i będą wziętymi tancerkami, oraz te które dodadzą do tego emocje i będą gwiazdami danego tańca - nie ma się co na to zżymać. Tak jest w balecie, salsie, sambie, towarzyskim, flamenco ... Tak jest i będzie w tańcu orientalnym.

Uwielbiamy Isidore, ona jest gwiazdą, bo do swej cudownej techniki dodała emocje, ale nie możesz jej vasanto odmówić precyzji ruchów! Zapewne ciężko wytrenowanej. Kochamy Mercedes Ruiz w flamenco? Tak!!! Co nie zmienia faktu, że jest chirurgicznie precyzyjna w swoim tańcu, jej wyjątkowość polega na umiejętności dodania do tego emocji. Te które nie potrafiły tego połączyć zostały albo wspaniałymi technicznie tancerkami i robią kariery nieco mniejsze, albo znacznie mniejsze tańcząc pięknie interpretacyjnie, ale nie mając perfekcyjnej techniki. Taka jest moja opinia, oczywiście tylko moja :)

Isztar - właśnie, drum solo! Sztandarowy przykład gdzie bez techniki ani rusz! Dlatego jest tak trudne!

Vasanta
17-12-2008, 11:58
Chirurgiczna precyzja może sie przydać w drum solo:) Tak mi sie wydaje....:):)
Coś w tym jest... Ale mimo wszystko robienie wszystkiego pod sznurek zupełnie mi nie pasuje do tańca orientalnego. W drum solo ruchy powinny być wyraźne i precyzyjne, ale nie co do milimetra przecież! :)

Maleno, ja nie odmawiam nikomu dokładności technicznej - jednak mnie chodziło o to, żeby nie skupiać się na tym, żeby zrobić coś dokładnie jak Izzy, Sadie, dokładnie jak nasza instruktorka - nie tańczymy po to, żeby co do milimetra odwzorowywać czyjeś ruchy, bo tak to lusterkiem byśmy były, a nie tancerkami :) Izzy sama mówiła, że czasem coś nie wychodzi w tańcu, i trzeba umieć i z tego czerpać.

Aurinko
17-12-2008, 12:05
Jeśli taniec jest dla was prawdziwą przyjemnością to wasze drum solo chyba powinno wyglądać lekko, spójnie ot tak od niechcenia, a że akurat akcenty trafiają w rytm to prawie przypadek! Jakoś nie umiem zamknąć tego tematu w sztywnych ramach typu : 1 poziom 4 umiejętności, 2 poziom 6 nowych itd. Może dlatego, że uważam iż każdy jest indywidualnością, a taniec brzucha to nie balet czy jazda na łyżwach ale indywidualna improwizacja. Czasem wśród jednej grupy dziewczyny łapią jakiś element zupełnie w innym czasie, bo ich ciało się tego nauczyło po kilku innych ćwiczeniach, których ktoś inny nie musiał wcale wykonywać. A tak naprawdę to jestem pod wielkim wrażeniem książki pt. "Potęga teraźniejszości" i może stąd te "złote myśli"...;)

Rasha
17-12-2008, 12:05
To taniec, na który wpływ miało tak wiele zależności, obyczajów czy tradycji z przeróżnych obszarów geograficznych świata, tak wiele punktów historii, że nic nie można stwierdzić na pewno, nie da się też ustalić uniwersalnych zasad - tym bardziej, iż ten proces trwa nadal.
Już na przestrzeni kilku ostatnich lat - na świecie i każdym ośrodku tańca w danym obszarze geograficznym z osobna widoczne są istotne zmiany - co będzie za kolejne 10 lat? A za 20? 30?
Ten taniec to twór żyjący własnym życiem, który nigdy nie podlegał żadnej kontroli, nie podlega nadal i nigdy podlegał nie będzie.
Wypuszcza coraz więcej odnóg w przeróżne strony.
Pytanie czy nas to cieszy, czy wręcz przeciwnie i jak się do tego ustosunkujemy ;)

Aurinko
17-12-2008, 12:13
I właśnie przez tę ewolucję jest coraz ciekawiej.:) Wiele zasad powstało tylko i wyłącznie po to, żeby kogoś zdyskwalifikować, powiedzieć: o popatrzcie ona to robi całkiem źle, a tamto to wręcz porażka! itd. Ludzie czasem nie potrafią przeboleć sukcesu innych i chcą na siłę udowodnić że ten ktoś robi coś nie tak jak należy. Ale to ich problem. A chirurgiczna precyzja jak sama nazwa wskazuje jest potrzebna tylko i wyłącznie na sali operacyjnej. Bo taniec to sprecyzowana wolność radość i uśmiech, a on jest dobry w każdej mikrosekundzie...;)

Djamila
17-12-2008, 12:28
Żadne studia na świecie nie obejmą całości zagadnień związanych z tańcem orientalnym, dlatego uczeń musi wybierać - są szkolenia z dokumentem realizowane tylko w stronę stylu egipskiego - chyba nawet kilka do wyboru, są szkolenia z dokumentem (jak nasze), które dają solidne podstawy tancerce i nauczycielce chcącej tańczyć i nauczać wykorzystując wszystkie style.
Co dalej - decyduje ona sama. Czy folklor, czy tribal, czy fuzje, czy amerykański kabaret, czy styl rosyjski (;-) czy styl egipski, jak da radę - może być kilka na raz ;-)


Co do studiów z tzw. stylu egipskiego to chciałam go troche obronic, bo często jest postrzegany w dośc zawężony sposób. Mamy tu przecież folklor i to jak róznorodny-nubijski, ghawazee, khaleegy,saidi, fellahi, baladi, mambuti, dabke, hagalla, melaya, shamadan.
A chociazby taka dabke -jest syryjska,czy libańska a to juz nie Egipt...
Podczas lekcji z Prof. Khalilem dowiedziałam się też paru rzeczy o stylu tureckim więc to wszystko daleko wychodzi poza ramy stylu egipskiego w polskim mniemaniu.

MalenaSlav czy sa jakies przepisy? wątpię. Troche to żle, bo w jednej szkole poziom średni jest po kilku miesiącach w innej po roku i to trochę myli-zwłaszcza nowe osoby w tym światku.
To bardziej nasza europejska systematyka do nas przemawia,że coś takiego powinno być. W krajach arabskich nikt się nigdy nad tym nie głowił. Usłyszałam jednak od moich nauczycieli,że nie warto szybko realizować poziomów podstawowych,które powinny trwać dośc długo i byc szlifowane bo w końcu stanowią fundament naszych tanecznych poczynań.
Na pewno w tych podziałach dązyłabym do jednego- zakazu używania nazewnictwa masterclasses przez polskie nauczycielki. Póki co żadna z nich-oprócz Amiry, kótra ma dyplom instruktora 1 stopnia- nie ma uprawnień (dyplomu, certyfikatu) wydanego przez uprawnioną ,wykształconą w danym kierunku osobę do używania stopnia Master. A widzę,że juz parę szkół ma to w ofercie. Chyba nie w tym kierunku to idzie....Za szybko chcemy dojsc na szczyt ze zbyt małym bagażem niestety.

Isztar-Rasha ma rację mówiąc,że szukając inspiracji lepiej jest odwiedzić kilku nauczycieli. Nawet jesli którys przypadnie Ci do gustu, to skąd wiesz czy z innym tak nie będzie? Mało kto jest na starcie zorientowany czego chce.
Mało tego- czasem jest tak,że nawet do tego, czego się wczesniej nie lubiło ,po prostu się dojrzewa.
Aurinko-zasady nie powstają po to,żeby komuś utrudniac życie (pomijajam politykę) albo z zazdrości,ale po to,żeby ułatwiać poruszanie się w danym światku, usystematyzować. Każda szkoła w mniejszym czy większym stopniu jakies zasady wprowadza. Ty tez jakieś swoje masz..

Rasha
17-12-2008, 13:08
Niewątpliwie Djamilo ten styl jest ciekawy, ceniony i jedyny w swoim rodzaju i rozumiem co masz na myśli, jednak ciężko postawić znak równości pomiędzy tańcem orientalnym a tańcem w stylu egipskim (a coraz częściej słyszę takie opinie) - ponieważ taniec orientalny obejmuje styl egipski ale się do niego nie sprowadza - byłoby to nieprawdziwe i krzywdzące określenie, wprowadzające w błąd - co niestety ma często miejsce ;(
A potem trzeba tłumaczyć różnice i pochodzenie niektórych ruchów akceptowalnych (lub wręcz wielbionych) w jednych częsciach świata ale nie uznawanych lub źle postrzeganych w stylu egipskim (ręce, włosy czy praca w parterze i wiele innych).
To, że specjalista od stylu egipskiego wie też "coś" o danym innym stylu to chyba dość normalne? Przynajmniej powinno takim być...
Warto być wrzechstronnym a w razie zainteresowania - zgłębić dany styl i być może uczynić się specjalistą w jego dziedzinie, należy jednak nazywać rzeczy po imieniu i rozgraniczać pewne kwestie.
Są tancerki łączące różne style, ale jeśli ktoś trzyma się czystości danego stylu - ok, byleby własciwie nazwał swój taniec i nie negowal pozostałych (form stylu czy wypadkowych).
Bo i niby z jakiej racji? ;)

Djamila
17-12-2008, 14:10
A potem trzeba tłumaczyć różnice i pochodzenie niektórych ruchów akceptowalnych (lub wręcz wielbionych) w jednych częsciach świata ale nie uznawanych lub źle postrzeganych w stylu egipskim (ręce, włosy czy praca w parterze i wiele innych).

W "stylu egipskim " ręce, włosy a nawet taniec na podłodze (odmiana kabaretowa) nie jest źle postrzegana.
Daleko nie trzeba szukać-na zajęciach z Nuriyyą w choreografii była praca na ziemi. Pewne mity krążą w Polsce na temat "stylu egipskiego".

Rasha
17-12-2008, 14:34
"Odmiana kabaretowa" jak slusznie zauważyłaś, ale już niekabaretowa, w dodatku z połączeniem z niektórymi ruchami włosów nie jest mile widziana, podobnie jak wiele ruchów włosów/głowy i pewne ruchy rąk.

Nie uogólniajmy i nie licytujmy się - dobrze wiadomo, że różnice są.
I grunt - to mieć dla tych różnic szacunek, nic więcej... :)

Djamila
17-12-2008, 17:26
"Odmiana kabaretowa" jak slusznie zauważyłaś, ale już niekabaretowa, w dodatku z połączeniem z niektórymi ruchami włosów nie jest mile widziana, podobnie jak wiele ruchów włosów/głowy i pewne ruchy rąk.

Nie uogólniajmy i nie licytujmy się - dobrze wiadomo, że różnice są.
I grunt - to mieć dla tych różnic szacunek, nic więcej... :)

To ja proszę o konkrety bo tańcząc włosami nie chciałabym nikogo obrazić

Miranda
17-12-2008, 18:09
Bardzo ciekawa dyskusja i bardzo ważna. Nie wytaczajcie tylko zbyt ciężkich dział i nie róbcie sobie nawzajem jakichś zarzutów. Myślę, że dla "przeciętnej" tancerki ważne będzie przede wszystkim to, żeby nie została np. brutalnie skrytykowana przez zwolenników jednego stylu, za to, że wykonuje ruchy niedopuszczalne w tym stylu, ale używane w innym. Czyli w uproszczeniu: nie "my robimy dobrze a oni robią źle", tylko "my robimy tak, a oni robią tak".

Rasha
17-12-2008, 18:38
Pewne rzeczy pokazywała mi i tłumaczyła Egipcjanka - tancerka, która wraz z mężem pojawiła się kiedyś jako gość w miejscu, gdzie tańczyłam.
Oczywiście mój taniec zawierał "sceny" w parterze. Cmokała wówczas i zaprosiła na rozmowę.

To, co mi wówczas objaśniła miało dokładnie ten sam wydźwięk, co wcześniej i później zasłyszane opinie.

Z całości jasno wynika, iż tańcząc dla publiczności egipskiej lepiej jest unikać kontaktu ciała z podłogą (poza stopami oczywiście), jeśli już się do tego posuwamy - należy ograniczyć ten stan do minimum, gdyż łatwo przekroczyć granice wywołujące niesmak a nawet oburzenie.

Istnieje wiele sytuacji, w których tancerka nie tylko schodzi do parteru, nie tylko w tym parterze tańczy i zmienia pozycje (i tu już wycieranie ciała i stroju o podłoże zaczyna budzic niesmak u E.), ale także często przemieszcza się po podłodze na kolanach a nawet wykonuje ruchy kojarzone z "turlaniem") i tego już E. nie akceptują.
Jeśli do tego dochodzą powtarzalne, energiczne i (bywa) przedłużające się) ruchy głową noszące znamiona chociażby marokańskie - jest to już zdecydowanie ponad możliwości akceptacji eleganckiego stylu e.

Podczas, gdy publiczność turecka czy marokańska jest zachwycona, tunezyjska także nie ma negatywnych uwag.


Z uwsgi na info, które napłynęły do mnie z kilku źródeł jestem z tym w tańcu ostrożna i to samo sugeruję kursantkom, które nauczam z wykorzystaniem róznorodnych naleciałości (style).

Specjalistką od stylu stricte egipskiego nie jestem i (tego stylu) raczej nie będę, zatem jeśli ktoś uważa i ma ku temu poparte "dowodami" ;) argumenty, że powyższe stanowi krzywdzący mit - bardzo proszę o takowe, żródła (conajmniej 3 rózne) i najlepiej dokumentację (zdjęcia, filmy).

Miranda - era ciężkich dział minęła mam nadzieję bezpowrotnie, myślę, że środowisko wyrosło już z tego i woli jednoczyć siły bądź wymieniać uwagi i poglądy czyli kierunkować energię tam, gdzie należy ;)

P.S. To samo dotyczy wielu innych ruchów, tematy rąk były poruszane nawet na warsztatach w Lublinie, gdzie wyszła odmienność stylu i przy kilku jeszcze okazjach. Plus sposoby wykonywania tych samych ruchów - skrajnie odmienne w stylu tureckim i egipskim (stopy, kolana). Temat rzeka generalnie, ale na początek skupmy się może na najbardziej dyskusyjnym, czyli tarzaniu się po Ziemi i machaniu włosami ;)

Erykah
17-12-2008, 19:40
wracając to tematu - o rozwoju tańca tancerki brzucha, nasunęło mi się następująca odpowiedź na pytanie co dalej:
uważam, że jak już powiedziano jedna osoba nauczy się szybciej, druga o wiele wolniej.
jedna osoba będzie starać się dopieścić ruchy i będzie niezwykle dokładna - inna niezbyt
dla mnie ocenianie stopnia zaawansowania ma sens jedynie jako sygnał i jak czesto sie spotykam jest określone stazem tancerki - i tu również nie możemy generalizować bo nie każdy kto tańczy długo jest świetny tym jak tańczy. dlatego sami czujemy mniiej wiecej czy poradzilibyśmy sobie np. w grupie srednio zaawans. tańczac miesiąc, 3 czy pół roku. Każdy sobie zdaje sprawę, ze tu nie chodzi o przelecenie jak najszbciej tych kolejnych poziomów!:)
Myślę, że każda zmiana instruktorki jest wspaniała - i to jak nas uczą kolejne tancerki wpływa na nasz rozwój. tworzy nasz własny styl bo daje nam możliwość zobaczyć i poczuć taniec wielowymiarowo

Djamila
18-12-2008, 09:16
Z całości jasno wynika, iż tańcząc dla publiczności egipskiej lepiej jest unikać kontaktu ciała z podłogą (poza stopami oczywiście), jeśli już się do tego posuwamy - należy ograniczyć ten stan do minimum, gdyż łatwo przekroczyć granice wywołujące niesmak a nawet oburzenie.

(......)
Jeśli do tego dochodzą powtarzalne, energiczne i (bywa) przedłużające się) ruchy głową noszące znamiona chociażby marokańskie - jest to już zdecydowanie ponad możliwości akceptacji eleganckiego stylu e.

(....)

Specjalistką od stylu stricte egipskiego nie jestem i (tego stylu) raczej nie będę, zatem jeśli ktoś uważa i ma ku temu poparte "dowodami" ;) argumenty, że powyższe stanowi krzywdzący mit - bardzo proszę o takowe, żródła (conajmniej 3 rózne) i najlepiej dokumentację (zdjęcia, filmy).



Jako dowód przesyłam filmik -khaleegy-oparte w bardzo dużym stopniu na machaniu włosami . Ten element jest wręcz niezbędny w tańcu- co ma swoje kulturowe uzasadnienie.
Często w oriental mix pojawia się khaleegy i wówczas tancerki powinny wykonac jakiś charakterystyczny dla khaleegy ruch a niewątpliwie jest to machanie włosami. Mamy tu również zejścia na ziemię-na kolana :
Kamal Ballan-Khaleeji
http://www.youtube.com/watch?v=JFD_aBhZNJE

Co do innych przykładów-juz mówiłam o choreografii H.Khalila, której uczyła nas Nuriyya na warsztatach. Filmiku nie wrzucę bo nie jestem uprawniona do jego rozpowszechniania ale uczestniczki tych warsztatów z pewnością poświadczą ,że element tańca na ziemi był. Ze zmianą pozycji, wygięciami-czyli duzo więcej niż prezentuje filmik z khaleegy.

Mam pewną propozycję,żebyś Rasho w wolnej chwili skleciła tekst o stylach tanecznych-jakie są róznice między nimi. Ja np niewiele wiem o stylu marokańskim oprócz tego,że tamtejsze tancerki czerpią elementy z folkloru marokańskiego. Jeśli jest coś więcej to chętnie skorzystam z takiej wiedzy.
Jeśli znasz różnice to pozytecznym byłoby założyć wątek o stylach gdzie będą konkretne informacje co wolno czego nie, o nazewnictwie charakterystycznych ruchów, tańców folklorystycznych czyli taka skrótowa encyklopedia stylów.

Rasha
18-12-2008, 10:12
Jako dowód przesyłam filmik -khaleegy-oparte w bardzo dużym stopniu na machaniu włosami . Ten element jest wręcz niezbędny w tańcu- co ma swoje kulturowe uzasadnienie.
Często w oriental mix pojawia się khaleegy i wówczas tancerki powinny wykonac jakiś charakterystyczny dla khaleegy ruch a niewątpliwie jest to machanie włosami. Mamy tu również zejścia na ziemię-na kolana :
Kamal Ballan-Khaleeji
http://www.youtube.com/watch?v=JFD_aBhZNJE

Co do innych przykładów-juz mówiłam o choreografii H.Khalila, której uczyła nas Nuriyya na warsztatach. Filmiku nie wrzucę bo nie jestem uprawniona do jego rozpowszechniania ale uczestniczki tych warsztatów z pewnością poświadczą ,że element tańca na ziemi był. Ze zmianą pozycji, wygięciami-czyli duzo więcej niż prezentuje filmik z khaleegy.

Mam pewną propozycję,żebyś Rasho w wolnej chwili skleciła tekst o stylach tanecznych-jakie są róznice między nimi. Ja np niewiele wiem o stylu marokańskim oprócz tego,że tamtejsze tancerki czerpią elementy z folkloru marokańskiego. Jeśli jest coś więcej to chętnie skorzystam z takiej wiedzy.
Jeśli znasz różnice to pozytecznym byłoby założyć wątek o stylach gdzie będą konkretne informacje co wolno czego nie, o nazewnictwie charakterystycznych ruchów, tańców folklorystycznych czyli taka skrótowa encyklopedia stylów.

Raqs Khaliji jest tańcem wielu krajów (Arabia Saudyjska i inne wschodnie kraje Zatoki Perskiej), tradycyjnym, powstałym z wielu wpływów.

Liczyłam na odniesienia do bardziej klasycznych i oczywistych form.

Ostatnio wiele znakomitości stylu egipskiego zawitało do Polski - jak wiele ruchów w parterze/ruchów rąk/włosów i głowy przewinęło się podczas warsztatów?


Spróbuję odnaleźć właściwy filmik, który prezentowałby ruchy o których pisałam i poproszę o ocenę specjalistów od stylu egipskiego - czy taki styl w takiej formie znalazłby zrozumienie/uznanie/nie wzbudziłby kontrowersji na kairskich deskach.

Myślę, że Twoja ostatnia propozycja jest bardzo istotna.
Nie da się jasno określić zasad i granic danego stylu, z przyczyn o których pisalyśmy już wcześniej, ale bardzo przydatna mogłoby się okazać próba wspólnego nadania cech typowych, charakterystycznych, dopuszczalnych lub nie, porządanych lub niepożądanych w danym stylu.
Ważne także są podstyle i style niezależne (wędrowne), można też skubnąć folklor odzdzielić kabaret, klasykę od reszty.
Może i jest to porwanie się zmotyką na slońce - mam na myśli próbę klasyfikacji, ale myślę, że warto spróbować.
Głosuję za wspólną pracą w osobnym wątku - co reszta na to?

No to lecimy - wydźwięk (jaki?) poniższych sytuacji tanecznych na kairskich scenach - każdy filmik zawiera kilkanaście scen z różnymi tancerkami - sugeruję obejrzenie całości...:

Belly Dance Floorwork Compilation VII
http://pl.youtube.com/watch?v=La16gc3z0HI

Belly Dance Floorwork Compilation III
http://pl.youtube.com/watch?v=voGVKTlLtUE&feature=related

Belly Dance Floorwork Compilation II
http://pl.youtube.com/watch?v=HQHinrxl5NE&feature=related

Belly Dance Floorwork Compilation I
http://pl.youtube.com/watch?v=dzsMNFR_3js&feature=related

Belly Dance Floorwork Compilation IV
http://pl.youtube.com/watch?v=GN_EZbqtSrI&feature=PlayList&p=E402FA3D9D4E5CD7&playnext=1&index=54

Belly Dance Floorwork Compilation VIII
http://pl.youtube.com/watch?v=Yla_vwqkgqU&feature=PlayList&p=E402FA3D9D4E5CD7&index=58

Belly Dance Floorwork Compilation IX
http://pl.youtube.com/watch?v=ZKsD2SpBI5U&feature=PlayList&p=E402FA3D9D4E5CD7&index=57

Belly Dance Floorwork Compilation VI
http://pl.youtube.com/watch?v=6El5L2f9lIg&feature=PlayList&p=E402FA3D9D4E5CD7&index=55


i tak dalej.... - oczywiście są tam przegięcia, typu siad turecki, który w kostiumie klasycznym pokazuje czego nie powinien, czasem szpagaty, mostki nie w tę stronę co trzeba i czasem rozchylenie ud - ale to często w fuzjach a tam nie jest to restrykcyjnie przetrzegane. Trzymajmy się zatem scen z typowym Belly w parterze.

ShirinGol
18-12-2008, 11:20
Wyjdę na buraka, ale czy to miały być antyprzykłady??
Bo mnie się to np. strasznie nie podoba... Piersi prawie na wierzchu na wierzchu, ruchy wręcz kopulacyjne.. Ue :(

Rasha
18-12-2008, 11:26
Wyjdę na buraka, ale czy to miały być antyprzykłady??
Bo mnie się to np. strasznie nie podoba... Piersi prawie na wierzchu na wierzchu, ruchy wręcz kopulacyjne.. Ue :(

Nie chodzi o to, co się komu podoba :) bo to osobna sprawa, ale o to co gdzie jest jak postrzegana, akceptowane.

Varda
18-12-2008, 11:32
O rany!...muszę to napisać, co ta pani w drugim filmiku, ta różowa, zrobiła??:):)a raczej./..JAK?:)

Jestem za utworzeniem nowego tematu,do pierwotnego pytania rozmowa o stylach nie pasuje:)

MalenaSlav
18-12-2008, 12:03
Rasho i Djamilo! Wspaniała dyskusja i wspaniały pomysł z próbą klasyfikacji stylów. Obie wiecie o tym tak wiele, iż każda z nas mogłaby się wiele od Was nauczyć! Może zamiast wątku jakąś książkę razem skrobniecie? Mały przewodnik po tańcach orientalnych dla Polaków? :) Już zamawiam pierwszy egzemplarz! ;)

Sowillo
18-12-2008, 12:31
Może warto by przenieść dyskusję o stylach do założonego już tematu "Taniec brzucha a taniec orientalny i style tańca"
http://belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=339

Ja też "uśmiecham" się o omówienie poszczególnych styli TB do Rashy, Djamili oraz wszystkich czujących się nasiłach forumowiczek.

Zdradzę (tak - jestem pleciuch) że ze strony Zahry w planach jest mały artykulik (lub opis hasła) o depce

Djamila
18-12-2008, 12:50
Wyjdę na buraka, ale czy to miały być antyprzykłady??
Bo mnie się to np. strasznie nie podoba... Piersi prawie na wierzchu na wierzchu, ruchy wręcz kopulacyjne.. Ue :(

No własnie-to chyba anty przykłady. Czy któraś z Was tak tańczy ???
Jakaś świętoj... nie jestem ale to chyba nie do końca jest taniec orientalny.... Gdzieć Roksolanka zamieszczała zdjęcia rozneglizownych tancerek ze strony Mayodiego z dopiskiem czy to rzeczywiście taniec orientalny? Mi się tu nasuwa podobne skojarzenie.


Raqs Khaliji jest tańcem wielu krajów (Arabia Saudyjska i inne wschodnie kraje Zatoki Perskiej), tradycyjnym, powstałym z wielu wpływów.

Liczyłam na odniesienia do bardziej klasycznych i oczywistych form.


Zgadzam się ale Khaleegy jest baaaardzo często prezentowany na scenach egipskich i bynajmniej nie budzi niepożądanych emocji.

Klasycznych form nie podałam, bo w klasycznej nie rzuca się zamaszyście włosami przecież. Ale parter i owszem (nasze choreo do Farid El Atash z zajęć Nuriyyi), z tym że na pewno nie taki jak na filmikach powyżej bo to dla mnie przegięcie.

Co do wątku o stylach-bardzo chętnie przyłączę się do jego napisania. Sowillo-super, myślę,że Ty też wiele do tego wątku wniesiesz :)
Potrzebuję tylko trochę czasu na zebranie tego stylu egipskiego w kupę bo sam folklor egipski jest obszerny a jeszcze shaaby, pop, klasyka itd. itd. Zbyt mało czasu ,żeby opracowac to podczas pracy w urzędzie :)

Rasha
18-12-2008, 12:55
Świetnie :-)
Nawet, gdyby tekst miał powstawać długo - warto, żeby zaczął.
Moja aktywnośc na forum od kilku dni także jest spowodowana niczym innym jak faktem, że wróciłam z Mikołajek totalnie chora :(
Potem może być gorzej z czasem (i tak obowiązki leżą odłogiem a ja klikam - błagam powiedzcie, że łazienka po remoncie sprzątnie się sama ;)), niemniej jednak - warto się za to zabrać.

A w kestii filmików - pewne sekwencje należałoby wyrzucić, to już pisałam, ale zakładam, że każdy potrafi wyłowić to, co trzeba z tych filmików, w końcu tańczą tam też sławy, do ktorych wiele z Was często się odwołuje, np. BDS ;-)))

Miranda
18-12-2008, 14:02
Co do choreografii od Nuriyyi, potwierdzam, było zarówno zejście na ziemię, jak i dość wyraźna praca w parterze, jednak o ile dobrze pamiętam, Nuriyya mówiła coś, że jest to dopuszczalne tylko przy tym utworze, przy innych nie. Dlaczego? Tego już, niestety, niedosłyszałam/niedorozumiałam. Może inne dziewczyny pamiętają?
Osobiście bardzo lubię pracę w parterze (może ze względu na flegmatyczny temperament, bo nie trzeba przy tym biegać :D) szczególnie wszelkie wygięcia z kolan. Nie wiem jednak, czy położyłabym się na wznak, jak niektóre panie na filmikach...

Djamila
18-12-2008, 14:06
Tu chodziło o interpretację muzyki, która często opowiada jakąś historię i nie zawsze takie zejścia pasują.
Tarzanko fajne jest ale tak jak Ty Mirando też nie układałabym się na wznak

grashka
18-12-2008, 15:38
ja rowniez jestem bardzo za (pokuszeniem sie o obszerny artykul o stylach) i bardzo wam drogie pania kibicuje aby udalo sie cos takiego stworzyc.
sama niestety niewiele doloze do artykulu ale bardzo mnie te tematy interesuja i czas zeby zebrac info o stylach posiane w roznych miejscach forum i dopisac co trzeba. i gdyby miala wyjsc z tego ksiazka, zamawiam drugi egzemplarz (po MalenieSlav).

edit: mi tez wznak "nie leży" choc zdarzylo mi sie zaczac choreografie wlasnie w ten sposob ale tez mialo to swoje uzasadnienie interpretacyjne...

Szahiya
18-12-2008, 18:14
A jakie to może mieć uzasadnienie? Odpowiedzcie zielonej koleżance:embarrest:

Mała tancereczka
18-12-2008, 20:13
ja rowniez jestem bardzo za (pokuszeniem sie o obszerny artykul o stylach) i bardzo wam drogie pania kibicuje aby udalo sie cos takiego stworzyc.

Dołączam do głosu Grashki.
Wcześniej lub później każda rozmowa o tańcu brzucha kończy się na stylach i tu się zaczyna...
Domysły, plotki, jedna słyszała jak inna słyszała...

Uporządkujcie nam to dziewczyny na tyle ile jest to przynajmniej możliwe!

grashka
19-12-2008, 10:42
moznaby zaczac od mniej znanych odmian i stopniowo przechodzic do tych bardziej obszernych i trudniejszych do opisania. wtedy opisujac obszerny styl egipski i wkazujac na elementy ktore style ten czerpie z innych odmian/krajow, wiadomo by juz bylo czy sie te odmiany charakteryzuja....

taka moja propozycja jak mozna sie do tego zabrac.
chetnie sama bym o tym napisala ale nie posiadam odpowiedniej wiedzy :(

Sakina
20-12-2008, 18:10
POMYSŁY godne uwagi oczywiście, pozwolę sobie powrócić do początku rozmowy (z uwagi na nieobecnosć na forum)

MalenaSlav:- mogę powtarzać u różnych instruktorem te same poziomy, ale niezmiennie oznacza to iż będę uczęszczać na kolejne kursy trzymiesięczne wraz z dziewczynami, które robić dany poziom będą po raz pierwszy, więc program będzie przygotowany dla nich co równa się nieco powierzchownemu potraktowaniu tematyki.

Hmm.... byłabym troszke ostrożna w tej tematyce. Jak wspomniałam wcześniej, za każdym razem zmieniając instruktora i ucząć się z grupą o niższym stażu byłam tą osobą, która tak naprawdę miała więcej pracy niż inni. Styl tańca, uzywane ruchy, rodzaj rozgrzewki - to wszystko trzeba było sobie przyswoić, prosić o tłumaczenie wykonania ruchów. Każdy instruktor tańczy inaczej i jego kursantki także. Także prawdę mówiąc oprócz materiału który się przerabia na danym etapie trzeba wziać na bary także zmianę stylu, tego jak czegoś się uczyłyśmy a jakie odmiany się pojawiają, do jakich kombinacji nas przyzwyczajono a jakie się pojawiają. To wbrew pozorom jest wyzwanie.

A po drugie, w tej wędrówce między kursami spotykam osoby, z którymi uczyłam się już wcześniej...to znaczy, że nie każda średnia grupa składa się z osób jedynie początkujących. Są też dziewczyny mające silne podstawy i wtedy poziom grupy automatycznie rośnie.

A już ostatnia sprawa....jest tez kilka szkół, które nie mają ścisłego rozgraniczenia poziomów. Ruszają po prostu razem w podróż taneczną i tak sobie leci, szkoła zmieni nazwę grupy przy okazji nowego sezonu ale to osoby ją tworzące będą wyznaczały poziom.
Kilka instruktorek miało też swoje prywatne grupy, zaleznie od umiejętności uczestniczek i naturalnym było, że poziom taki nie ma nazwy ani określonego czasu trwania.

A jeśli nawet pojawi się obawa - to już umiem, tego sie uczyłam- nie ma nic piękniejszego niż precyzja ruchu. Jeśli powtórzę go na wszystkich poziomach, ze wskazowkami od różnych nauczycieli, to efekt wprawi w zachwycenie mnie samą. Świadomosć kontroli własnego ciała, panowania nad ruchem daje niesamowitą pwnosć...łatwiej o luz kiedy się wie, że dany ruch wychodzi dobrze...i kiedy w zasadzie on po prostu wychodzi a myśli są już daleko daleko..zajęte zupełnie innymi kwestiami...tak jak ta, że rossman jest jeszcze otwarty

Alia
20-08-2009, 22:15
Po roku, ćwicząc intensywnie, mogę być silną początkującą gotową na poziom średniozaawansowany, i nic więcej.

Wiecie co wedlug mnie to czy ktoś jest początkujący, średni, czy zaawansowany nie zależy od tego jak dlugo juz tańczy tylko od tego, jakiego ma instruktora, jak bardzo chce się nauczyć, czy ćwiczy w domu i jakie ma predyspozycje, bo uwieżcie mi, po roku zdarzają się tancerki zaawansowane.