Pokaż pełną wersję : Ile czasu w tygodniu poświęcacie na taniec brzucha? (zajęcia regularne i treningi w domu)
Zastanawialam sie ostatnio czy dobrze rozplanowuje sobie taniec w domu i dlatego zalozylam ten watek :)
Ile srednio trwaja Wasze cwiczenia poza zajeciami, jezeli wogole tanczycie w domu? Od czego zaczynacie i co robicie? Jak czesto?
Ostatnio pomyslalam sobie ze fajnym pomyslem byloby zalozenie dzienniczka i zapisywanie co kiedy cwiczylam - albo zrobic taki plan tanca - poniedzialek: ramiona, rece; wtorek: shimmy i layering itd...
A co Wy robicie?
A co Wy robicie?
Wszystko.
Poza tańcem :p
Albo mi sie nie chce (po to przecież chodzę na zajęcia zorganizowane), albo stwierdzam, że nie umiem.
Jakoś mi błyskawicznie wszystkie kroki wypadają z pamięci, w domu nie moge sobie przypomnieć :(
Tylko przed występem sporo ćwiczyłam - przed telewizorem (miałam nagrany układ, więc ćwiczyłam jak na zajęciach, z instruktorką)
Szczerze mówiąc, gdybym miała trenować taniec, i ćwiczyć według dzienniczka, szybko by mi się cała ta zabawa przestała podobać.
ja w domu ćwiczę ok 2-3 razy w tygodniu plus zajęcia 1-2 w tygodniu czyli tak co 2 dzień wychodzi:) ale dla mnie to przyjemność:D a dzienniczek to ja już jeden prowadzę:) zalezy co komu potrzebne do systematyczności:)
Jestem z natury leniwa - troche jak arabska kobitka - może to jest właśnie "arabiga" ;):D:p
W moim przypadku nie ma mowy o dyscyplinie dzienniczkowej :mad:- potrzebny mi trener:confused: - tylko skąd ja wytrzasnę trenera który będzie ze mna ćwiczył omi z wężem w kroku krzyzowym z shimmy???? albo podwójny waż góra dół z drżeniem przepony?:eek::confused::D:p
Ale tak na serio- w domu nie mam miejsca ani atmosfery, w ciągu tygodnia mam wystarczająco różnego tańca - od 1,5 do 3 godzin dziennie ruchu, często robie zastępstawa na zajęciach i w piatek mam juz dość latania po całej Wawie z jednych zajęć na drugi. W trakcie zajęc mam okazję poćwiczyć niemal wszystkie figury.
Jednak cierpię na brak grupy motywująco/treningowej na poziomie master - samemu trudno o zmotywowanie.
Za to ostanio zmotywowałm się do 4h na sali tanecznej w soboty lub niedziele. :) - konieczność - przygotowuje choreografie a to najbardziej motywuje. A tak naprawdę to tworzenie i realizacja choreografi tanecznie i kostiumowo wg moich marzeń/nękających mnie wizji, obsesji/ to dla mnie nafajniejsza frajda z tego całago tańca TB - acz jednoczesnie najbardziej denerwująca, wyczerpująca, flustrująca (bo nigdy w porządanym terminie),podniecająca!!!:D
Co do dzielenia ćwiczenia poszczególnych figur na konkretne dni - dla mnie zbyt nudne i ....niezdrowe - taniec to całość: i ramiona, i ręka, i biodro itd -należy ćwiczyć wszystko na raz - rozdzielać jedenie już w trakcie treningu aby poprawic jakość, szczegóły.
Marzenie
17-02-2009, 14:59
Ja jestem dobra w planowaniu - wypisałam sobie po kolei wszystkie figury, które powinnam ćwiczyć codziennie minimum po 20 powtórzeń i aż do osiągniecia perfekcji i na tym się zakończyło. ;) Niestety później okazuje się, że albo nie mam czasu albo chęci, by ćwiczyć. Ale staram się przynajmniej od czasu do czasu zerknąć na tę listę i poćwiczyć sobie chociaż trochę jakąś figurę. I codziennością stało się, że po domu chodzę którymś z tanecznych kroków. ;)
Też mam taką listę figur do nauczenia lub ćwiczeń do wykonania:) - wczoraj założyłam - 15 punktów do zrealizowania na ten rok.
Co do niektórych - trzeba będzie cudu - taka np fala boczna brzucha ;)(nie ja to wymyśliłam lecz instruktor od TaiChi:eek:)- praca na lata a nie na rok!
ja ćwiczę kiedy tylko mogę: oglądam telewizję, uczę się, gotuję obiad itd i tak w sumie właśnie pomyślałam, że wychodzi jakieś półtorej godziny dziennie. dzienniczka nie prowadzę;) ale staram się wyszukiwać nowe figury i je ćwiczyć...czasem mi wychodzą nawet własne wariacje- najczęściej jak mi jakaś trudna figura od razu nie wychodzi.
Staram się raz w tygodniu poćwiczyć jakieś 1,5-2 h, jadę z góry do dołu :D Czyli najpierw ruchy głowy, kółka itd, potem kółka klatką, przesuwanie na boki, brzuch, plecy, biodra (a więc shimmy, izolacja, ósemki, kółeczka itd), nogi, w międzyczasie dłonie i ramiona. Jak już się trochę rozgrzeję to na koniec próbuję figury z ostatnich czy przedostatnich zajęć, które mi nie wychodziły + przypominam sobie choreografie, jeśli jakąś akurat ostatnio układałam lub miałam na zajęciach :) Czyli zasadniczo proste rzeczy, ale za to duża ilość powtórzeń i możliwie wysoka precyzja :)
no ja to ćwiczę non-stop... serio... począwszy od stołów, szafek, przez lodówkę, krzesła, własny mostek (dzięki niemu bardzo dobrze nauczyłem się riz'a i uczę się zakazanej techniki) czy kolano no i na bębnach kończąc... ogólnie gram ciągle i to mi się w bębnach podoba... mogę ćwiczyć, bez instrumentu, szkoląc nie tylko technikę, bo o nią czasem trudno na kolanie, ale motorykę, rytm, jakieś breaki... to samo myślę jest wspaniałego w tańcu, że nic do niego nie trzeba żeby ćwiczyć w każdym miejscu w każdym czasie...
to samo myślę jest wspaniałego w tańcu, że nic do niego nie trzeba żeby ćwiczyć w każdym miejscu w każdym czasie...
można, jednak ćwiczenie shimmy i fali brzucha na przystanku autobusowym wzbudza żywe reakcje oczekujących na transport komunikacją miejską:D
nie no jasne... ale myślę że jak ćwiczę split hand technique na portfelu w kieszeni spodni jadąc metrem, to ludzie też mogę mieć dziwne odczucia co do mojej osoby... =)
Ja ćwiczę od okazji do okazji, ale zawsze chociaż 2x w tygodniu (poza zajęciami). Alen ie prowadzę jakiegoś dzienniczka, nie mam planu, że muszę wyćwiczyć tyle, a tyle min. Jak mam ochotę to staję przed lustrem, krótka rozgrzewka i kilka figur. Innym razem ok godzinne rozciąganie. Jeszcze innym razem coś na przystanku, w tramwaju, na zajęciach na uczelni. Tak różnie. Ale nie robię tego dlatego, że myślę, że muszę ćwiczyć, tylko dlatego, że sprawia mi to radość i robię to, jak mam ochotę :)
nie no jasne... ale myślę że jak ćwiczę split hand technique na portfelu w kieszeni spodni jadąc metrem, to ludzie też mogę mieć dziwne odczucia co do mojej osoby... =)
LOL zwizualizowałam, ale myślę, że od ciebie się wtedy panie raczej odsuwają, a na mnie faceci łypią pożądliwie:p
taka np fala boczna brzucha ;)(nie ja to wymyśliłam lecz instruktor od TaiChi:eek:)- praca na lata a nie na rok!
Jakimi ćwiczeniami, droga Sowillo, będziesz do tego dążyć? Mnie się tam na bokach, póki co, nic nie napina :D.
Ja poświęcam każdą bardziej wolną chwilę [zwrócić uwagę na owo "bardziej wolną" :p] na przypomnienie sobie różnych choreografii, wymyślanie kombinacji, ćwiczenie improwizacji i szlifowanie ruchów; pewnie ćwiczyłabym częściej, gdyby nie ROZGRZEWKA :mad:. A obiecałam sobie jeszcze, że zacznę się rozciągać tak "na poważnie", a nie trzy skłony, trzy pogłębienia i posprzątane.
Preferuję rzeczy mnie nie męczące - fala, kółeczka dłońmi i nałogowo ósemki, przy komputerze akcenty biustem i napinania mięśni.
Ale od jutra, obiecuję, dodatkowe trzy godzinne treningi (tak, uwielbiam postanowienia).
Przyznam że te wypowiedzi mnie podniosły na duchu bo zawsze myślałam że ja ćwiczę za mało ale jeśli 1,5 - 2h wystarczy to super :) Moje ćwiczenia są podobne do Bajaderki tylko że wcześniej się jeszcze rozciągam. Oczywiście najpierw muszę robić małe przemeblowanie w pokoju bo mam mało miejsca.
Oprócz tego planuję wynajęcie sali w swojej szkole tańca na dodatkowe ćwiczenia.
Ale od jutra, obiecuję, dodatkowe trzy godzinne treningi (tak, uwielbiam postanowienia).
Ja też :) I wiecie co? Potwornie jest mi się zmobilizować! TT Bez regularnych zajęć to po prostu Ma-Sa-Kra! Niby mam stos tych filmów instruktażowych, ale nie wiem jak się za nie zabrać. Nie jestem w stanie od razu załapać ich w całości a nie mam pojęcia jak je "dzielić" (?) na przyswajalne części... Koszmar :( Mam nadzieję, że na studiach coś się zmieni i w ogóle... Postanowienia, postanowienia, stosy postanowień... A plany ani mi się śni układać, bo tylko czas mi to zajmuje, a nie umiem się dostosować i już! Zawsze inaczej wychodzi niż w rozpisce!
Wyżaliłam się już (wiem, jest temat Pokój zwierzeń... ale tutaj mi lepiej:embarrest:) a teraz co do tematu. Jak już się zapędzę to najpierw rozciąganie z rozgrzewką z tej książki (http://www.kdc.pl/produkt/10258/10/139866000/Gimnastyka-i-taniec.html) (mi bardzo MHM :)), potem taniec (co mi przyjdzie do głowy, czyli trening na już-teraz) ale bardzo dokładnie, w skupieniu i wielokrotnie powielany, po czym znów trochę rozciągania (tak rozruszane więzadła zdecydowanie lepiej ze mną współpracują ^^ ) i na sam koniec pozycja lotosu lup po prosytu na stojąc kilka oddechów dla uspokojenia ciała :)
Czasem jak jestem sama w domu, idę do dużego pokoju i z odtwarzaczem na uszach ćwiczę układy, które miałam przyjemność poznać na zajęciahc/warsztatach.
Ogólnie ćwiczenia byłyby efektywniejsze, gdybym miała więcej niż 1,5/1,5m wolnej przestrzeni w pokoju i jakieś lustro... No ale ;) Narzeczony obiecuje mi duuużą szafę z lustrami w mieszkaniu, więc... kto wie, może będę Was na własny parkiet do ćwiczeń zapraszać ;)
Znów się rozpisałam :love: Pozdrawiam <3
Moje ćwiczenia są podobne do Bajaderki tylko że wcześniej się jeszcze rozciągam.ćwiczenia.
Ja mimo wszystko preferuję rozciąganie na koniec:p
Ojej...Zwykle w sobotę po zajęciach obiecuję sobie,że się będe rozciągać,ćwiczyć, słuchac rytmów itp.
Na tym zwykle się kończy. Nie kończyłoby się,gdyby nie szkoła. Nadmiar obowiązków mnie wykańcza, mimo iż nie daje to efektów. Dlatego na rozciąganie się poświęcam dwa dni w tygodniu, w porywach do trzech.a na trening? Przerwy! Potrafię chozić po szkole shimmy 3/4...Ale to trochę za mało...
Ja staram się ćwiczyć chociaż dwa razy w tygodniu poza zajęciami, chociaż chciałabym więcej to rzadko mi się udaje znaleźć na to czas. Moim aktualnym postanowieniem jest popracowanie nad brzuchem- wyrzeźbienie go troszkę i wzmocnienie mięśni. też narzekam na zbyt małą przestrzeń w domu ale staram się dobrze wykorzystywać to co mam- ćwiczę głównie to co miałam na zajęciach uparcie skupiając się na tym co mi nie wychodzi ;) Jednak mimo wszystko bardziej mobilizują mnie zajęcia z instruktorką...
W każdym razie, życzę Wam wszystkim ( i sobie też :P ) powodzenia i wytrwałości w samodzielnych ćwiczeniach ;)
Tak konkretnie, żeby sobie zrobić rozgrzewkę i ćwiczyć dłuższy czas to rzadko - chyba tylko jak jest późno w nocy i muszę mieć choreografię na jutro rano:D Za to bez przerwy ćwiczę ruchy, które sprawiają mi trudność - właściwie za każdym razem, jak mijam lustro, to przez chwilę robię egyptian shimmy. Czasem włączam muzykę i po prostu chwilę tańczę, również z naciskiem na trudne ruchy, które potrzebuję przećwiczyć do jakiejś choreografii. Niby niesystematyczne, ale działa - codziennie po trochu i w efekcie po paru tygodniach pokonuję blokadę na dany ruch:) Tak było z 4/4 shimmy, przez pół roku codziennie próbowałam po kilka razy aż - pstryk! - zaskoczyło i wyszło.
I tak jak Sowillo najbardziej lubię pracę twórczą nad choreografią - uwielbiam ten przypływ adrenaliny i weny twórczej, czasem jak się zakocham w jakimś utworze, to nawet nie zauważam, że jest środek nocy a ja nagle mam zrobiony układ:) Po prostu jak czuję natchnienie to pracuję nad układem, dopóki nie padnę - w tym cudownym stanie mam masę pomysłów na minutę, oczywiście wszystko notuję, powtarzam, sprawdzam w wielu wersjach - i tak mogę całą noc.
Ale żeby tak systematycznie to nie... Za leniwa jestem. Mam sporo regularnych zajęć, ćwiczę głównie choreografie i ruchy z tych zajęć, żeby na nich nadążać:)
Potrafię chozić po szkole shimmy 3/4...Ale to trochę za mało...
hehehe, w szkole mi sie to jeszcze nie zdarzylo :D ale po domu chyba nie potrafie sie juz inaczej przemieszczac :p
A ja mam ostatnio troche wiecej wolnego i udaje mi sie nawet cwiczyc codziennie :eek: Myslalam ze nie bedzie mi sie chcialo ale okazalo sie ze to czysta przyjemnosc jak sie okazuje, ze cos nowego mi wychodzi albo cos trudniejszego idzie mi coraz lepiej :)
Ja sie staram cwiczyc codziennie przede wszystkim shimmy ile sie da i czym sie da ;) i to nawet podczas mycia zebow :p, backbendy (ciezka sprawa z tym u mnie niestety) i ostatnio brzuszki na potege. Staram sie tez rozciagac, z tym tez u mnie ciezko :/. Do tego co jakis czas (przesadze jak powiem ze codziennie) cwicze sobie do filmow instruktazowych - glownie floorwork albo cosik z Rachel Brice (chociaz nie mam do niej zbyt duzo cierpliwosci) i jakis pilates. Szczerze mowiac z tych filmow z TB wynosze przede wszystkim nowe figury i uklady, ale do pocwiczenia tak chociaz z pol godzinki dziennie, zeby to jakies efekty przynioslo to jednak ciezko cos znalezc :/ Wiekszosc jest jednak "do jednorazowego uzytku"..
A moze macie jakies swoje ulubione filmy, z ktorych cwiczenia mozna sobie powtarzac "w nieskonczonosc"?
Ja lubie Sadie drum solo, ostatnio Tribal Fusion Fundamentals, glównie czesc z Moria i Sherri (floorwork :D) i Rachel ale arms and postures. Naprawde daje efekty :) juz mnie tak nie bola ramiona po kilku minutach snakearmsów :)
No, ale zeby nam off top nie wyszedl.
Dzieki dziewczyny, przynajmniej wiem ze nie jestem sama nie robiac czasem rozgrzewki :)
bashirah
18-02-2009, 14:51
Ja tańczę w domu non stop, czasem nawet bez muzyki - muzykę mam w głowie. Jednak za bardzo poszaleć nie mogę, bo mieszkamy w kawalerce ;).
Nie potrafiłabym ćwiczyć z dzienniczkiem każdego dnia inną figurę - preferuję całość - jak tańczyć to na całego (ręce i całe ciało) inaczej szybko by mi się znudziło;).
Ja mam plan, rozpiskę itp. brakuje tylko wytrwałości. :) Tak jak niedawno postanowiłam zrobić aerobiczną szóstkę Weidera. Doszłam do 9 dnia i już mi się nie chciało. Po prostu nie miałam motywacji.
Ostatnio stwierdziłam, że chodzenie na dyskoteki jest super do trenowania improwizacji. ;) Gorzej z obserwatorami...
Na szczęście mam czas i ćwiczę codziennie:) Jeśli nie taniec, to ćwiczenia wzmacniające na kręgosłup,uda, rozciąganie itp.Nie mam żadnych rozpisek, włączam ulubiony spis utworów, improwizuję, jak chata wolna to ćwiczę też z saggatami. Zazwyczaj 1h-2h, jeśli mam humor, a zazwyczaj mam i potem padam:) -bo rzadko na mojej liście są wolne utwory...:) A jak sie trafi głupawka to też w kuchni jak czekam na 10-tą z rzędu herbatę.
Ja, mimo, że na ogół bardzo systematyczna - w belly systematyczności u mnie za grosz...
Był okres kiedy ćwiczyłam 1 raz w tygodniu około 1-1,5 h, w weekend (powód? tylko w weekend był czas). Najczęściej ćwiczyłam to, co było na zajęciach, to co mi nie wychodzi, lub to, co podpatrzyłam na forum czy YouTube.
Miałam nawet na lustrze poprzyklejane karteczki post-it z "ruchami" do wyćwiczenia. Sporadycznie, przechodząc obok zdarza mi się wykonac jakiś ruch.
Jestem (ciągle....) na etapie wybierania piosenki do mojej pierwszej choreografii - jak już ją wybiorę może pojawi się nowa fala motywacji do większej ilości cwiczeń.
Za 2 tygodnie do 1 zajęc z belly dorzuce jeszcze tribal wiec będzie tego roszkę więcej - mam nadzieję, że z pożykiem dla obu gatunków i dla mnie oraz przyszłych widzów :)
Ja ćwiczę podobnie jak Isztar - codziennie i głównie na zasadzie improwizacji do wybranych na dany dzień utworów. Czasem, zwłaszcza po warsztatach, na których poznam jakieś nowe ruchy - ćwiczę głównie te ruchy, ale improwizacje trochę też. Staram się za każdym razem wybrać różne utwory - tak, żeby każdy trening był w miarę urozmaicony, chyba że mam nastrój na jeden rodzaj muzyki (a i tak bywa). Często ćwiczę do muzyki nie-arabskiej. Czasem, gdy mam mniej czasu albo jestem zmęczona, ćwiczę tylko ręce (siedząc na podłodze) do wolnych piosenek. Średnio moje treningi trwają około 1 godz. gdy są same "rączki" - 20-30 minut. Może to nie jest aż tak dużo, ale grunt że systematycznie - i myślę, że są tego efekty :)
Zrobiłam sobie dziś "Zestaw powtórkowy" - wszystkie ruchy,które czuję,że muszę poćwiczyć powtórzone po sto razy, pamiętając o ciągle podniesionych rękach oraz wyprostowanej sylwetce:) Jak tak będę codziennie robić to sobie poszlifuję. Zajęło mi to niecałą godzinę, ćwiczyłam wszystkie ósemki, kółka, shimmy, bodywave, obroty, fale ramionami. Uwzględniłam też mój kompleks lewej nogi - nic nie potrafię lewą robić,wszystko na prawą.
Zachęcam, bo to niewiele,a pomaga,jeśli ktoś się nie czuje w jakimś ruchu:) Rzecz jasna, przedtem była rozgrzewka,a po tym wszystkim nie oszukane rozciąganie.
hmmm tak właściwie patrzę na ten temat... no i ja nie mam żadnych zajęć... hmmm... to właściwie wszystko co ja gram jest treningiem poza zajęciami... =) niach niach
Zrobiłam sobie dziś "Zestaw powtórkowy" - wszystkie ruchy,które czuję,że muszę poćwiczyć powtórzone po sto razy, pamiętając o ciągle podniesionych rękach oraz wyprostowanej sylwetce:) Jak tak będę codziennie robić to sobie poszlifuję. Zajęło mi to niecałą godzinę, ćwiczyłam wszystkie ósemki, kółka, shimmy, bodywave, obroty, fale ramionami. Uwzględniłam też mój kompleks lewej nogi - nic nie potrafię lewą robić,wszystko na prawą.
Zachęcam, bo to niewiele,a pomaga,jeśli ktoś się nie czuje w jakimś ruchu:) Rzecz jasna, przedtem była rozgrzewka,a po tym wszystkim nie oszukane rozciąganie.
No nie. Przecież ty jesteś KONTUZJOWANA!
Ale jaka tam kontuzjowana, już nie boli:)
ja nie bede zakladala dzienniczka,chociaz tez tancze w domu.
po co mi ten dzienniczek, skoro taniec to moje uczucia? :);):D
PZDR
Witam :D
Chciałabym się zapytać jak często macie zajęcia z TB?
Ja mam raz w tygodniu i to późnym wieczorem po godzince. Czuję niedosyt. Chyba nie muszę dodawać, że dodatkowo ćwiczę w domu? :)
Jak to u Was było na początku, a jak jest teraz? (to pytanie dla TB z długim stażem)
Mała tancereczka
10-04-2009, 12:28
Moim celem jest nie mniej niż dwa razy w tygodniu. Jednak w zależności od pogody, pracy i wielu innych rzeczy chodzę na zajęcia czasem raz a czasem cztery razy w tygodniu.
Co do początków to były szalone bo potrafiłyśmy spotykać się po pracy z koleżankami prawie codziennie i tłuc shimy po trzy godziny dziennie. Niestety po pół roku przeszło nam ;)
Ja mam raz w tygodniu po 3h 30min ;)
Plus oczywiście dom ;).
klymenystra
10-04-2009, 13:17
Ja mam dwa bloki - jeden 2,5 godziny (to sa 2 zajecia z rzedu) i jeden 2-godzinny (jedne zajecia) - i mi malo :( W domu z braku czasu (wiadomo, trzeba zrobic rozgrzewke itd, a magisterka lezy i piszczy, wole cwiczyc poza domem) nie robie na razie nic - mam nadzieje, ze jak tylko ogarne, co mam ogarnac, to zaczne, jak dawniej, tanczyc chociaz 15 minut dziennie.
Po wakacjach, o ile czas pozwoli, mam zamiar chodzic raz lub 2 razy na tb, raz na tribal i raz na flamenco, ale to sie zobaczy. Stwierdzam ze zdumieniem, ze jeszcze na jesieni jedne zajecia po 1.15 to bylo wystarczajaco O.o
Chodzę na zajęcia raz w tygodniu, trwają tylko godzinkę - zdecydowanie za mało. Ćwiczę w domu jeśli tylko mam czas (u mnie praca licencjacka leży i piszczy:D). Czasem jest tak, że jak bardzo chce sie poćwiczyć to nie ma gdzie, albo lustra brak (co też utrudnia sprawę). Na zajęciach poznaję nowe ruchy a w domu kładę nacisk na rozciąganie i różne ćwiczenia na wzmocnienie mięśni. Acha i dodatkowo aerobic dwa razy w tygodniu - jakiekolwiek ćwiczenia wiążę z tańcem:p Wy też tak macie?;)
ja mam 2-3 razy w tygodniu zajęcia po ok.1,5 h + warsztaty+ 1-4 h cwiczen w domu ok. 5 razy w tygodniu.
Zazdroszczę Wam! Czuję niedosyt. :(
Z resztą uważam, że jeżeli jestem początkująca to tym bardziej powinnam więcej ćwiczyć. Na zajęciach niestety mało ruchów ostatnio poznaliśmy. W grupie są różne osoby. Niektóre w życiu nie miały styczności z tańcem przez co wolniej zapamiętują układy, mają gorszą koordynację ruchową, itp. Na razie mi to nie przeszkadza, bo jak wspomniałam uczę się, ale zaczynam się obawiać, że jak poznam te wszystkie figury w BD to będę chciała szybko dalej "awansować", a grupa może mi to uniemożliwić.
To zaczniesz jeździć na warsztaty i dopiero cyrk się zacznie :)
A tak btw, to wątek zmotywował mnie do ruszenia się sprzed kompa i przećwiczenia układów, których nauczyłam się w ciągu ostatniego miesiąca :D
Bashira Qamar
10-04-2009, 19:19
Mój cel który nie zawsze wychodzi to ćwiczenie z paniami w komputerze raz w tygodniu, bo mam cudowne 1,5h raz w tygodniu tribalowego szaleństwa i mi to nie wystarcza. Wychodzi z tymi paniami w kompie to różnie...
I jeszcze te chwile w ciagu dnia i co mozna robić kiedy smaży się naleśniki i już pomyło się naczynia :)
Ja ćwiczę jakieś 1-1,5 h dziennie. Mam DVD z Ranią i uważam, że te ćwiczenia są świetne jeśli chodzi o poprawę kondycji i wzmocnienie mięśni :) No i czasami Vinyasa Yoga, ktora jeszcze lepiej wpływa na siłę mięśni, elastyczność i jest zbawienna dla kręgosłupa :)
Co do ćwiczeń w domu?
Kiedyś słyszałam, że Rachel Brice nagrała filmiki instruktażowe. Ich fragmenty są dostępne na YouTube jednak mam ochotę ściągnąć ich pełne wersje. Znacie tytuły? :)
Ja od początku roku znów zaczęlam więcej ćwiczyć :) i dużo mi daje, zaczęłam w ten sposób odreagowywać stres i ekstremalnie nieprzyjemne sytuacje, cieszy mnie to :)
Zajęcia normalne... hm - poniedziałek - godzina, wtorek w domu , środa 2x 1,5 h, czwartek 1,5 h, piątek zawsze jakiś wypad albo w domu się katuję :) w sobotę czasem zajęcia, czasem nie, ale prawie każda sobota = wypad na miasto, a w niedzielę to tylko relaksik :) W sumie jak mam chwilę i jestem w domu to zawsze : wpadam, puszczam GŁOŚNo muzykę i tuptam a to w kuchni,a to w salonie przynajmniej kilka piosenek. Ostatnio złapałam się ,że tańczyłam (nie,nie tylko rączki) w sklepie, bo miałam nową piosenkę i robiłam choreografię w głowie i zaczęłam robić jakieś ósemki, dropy i inne cuda, łącznie z hip shimmy :P dopiero jak jakiś facet aż stanął ze zdziwienia to sie ocknęłam... :]
Co do ćwiczeń w domu?
Kiedyś słyszałam, że Rachel Brice nagrała filmiki instruktażowe. Znacie tytuły? :)
Oczywiście! Wpierw było Tribal fusion - Yoga isolations and drills for bellydance, a potem Bellydance arms and posture.
Dodatkowo wraz z Mardi i Tobiasem Robersonem stworzyła Finger cymbals for bellydance.
Dzięki! Bardzo mi pomogłaś! :)
Teraz tylko trzeba zrobić miejsce na dysku LOL
Dwa pierwsze powinnaś znaleźć w sieci. Finger cymbals, niestety, nie. Przeszukaj nasze forum, wątek o filmach instruktażowych. Były tam zamieszczane.
Hurricare
13-04-2009, 15:01
ja mam 2-3 razy w tygodniu zajęcia po ok.1,5 h + warsztaty+ 1-4 h cwiczen w domu ok. 5 razy w tygodniu.
Ja od początku roku znów zaczęlam więcej ćwiczyć :) i dużo mi daje, zaczęłam w ten sposób odreagowywać stres i ekstremalnie nieprzyjemne sytuacje, cieszy mnie to :)
Zajęcia normalne... hm - poniedziałek - godzina, wtorek w domu , środa 2x 1,5 h, czwartek 1,5 h, piątek zawsze jakiś wypad albo w domu się katuję :) w sobotę czasem zajęcia, czasem nie, ale prawie każda sobota = wypad na miasto, a w niedzielę to tylko relaksik :) W sumie jak mam chwilę i jestem w domu to zawsze : wpadam, puszczam GŁOŚNo muzykę i tuptam a to w kuchni,a to w salonie przynajmniej kilka piosenek. Ostatnio złapałam się ,że tańczyłam (nie,nie tylko rączki) w sklepie, bo miałam nową piosenkę i robiłam choreografię w głowie i zaczęłam robić jakieś ósemki, dropy i inne cuda, łącznie z hip shimmy :P dopiero jak jakiś facet aż stanął ze zdziwienia to sie ocknęłam... :]
Tak Was czytam, dziewczyny i nasuwa mi się pytanie: Jak znajdujecie na to wszystko czas?
Ja przez to, że chodzę na popołudniową zmianę do szkoły nie mam możliwości uczęszczania na jakiekolwiek zajęcia. Nie mówiąc już o tym, że po powrocie do domu czeka na mnie masa nauki:mad:<liceum>. Co prawda zawsze znajdę czas na odtańczenie do jednego, dwóch utworów, ale te czynności służą głównie rozluźnieniu po ciężkim dniu i nie skupiam się aż tak bardzo na technice, po prostu się tym bawię :D. Do porządnego treningu 2godzinnego (czy tam więcej ;p) potrzebna mi jest dobra rozgrzewka-co najmniej 20minutowa. Dla mnie rozgrzewka to nie tylko przygotowanie ciała do cięższej niż zwykle pracy, ale również coś co mi w tańcu bardzo pomaga...Moje ruchy są wtedy bardziej świadome, a już po ćwiczeniach jakby to określić... wszystko zostaje mi w ciele. Ruch, emocje. Po takim zwykłym tańczeniu się tego nie czuje :D. Po tańcu przychodzi czas na streching... To zajmuje bardzo wiele czasu, który znajduję jedynie w weekend.
Na regularne zajęcia mogłabym znaleźć czas w weekend, tylko niestety w Krakowie nie organizują takowych... Troszkę tego nie rozumiem, bo przecież w sobotę chociażby wiele ludzi nie idzie do szkoły czy pracuje krócej i właśnie wtedy byłby idealny czas na zajęcia.
Chodziłam co prawda na zajęcia organizowane w niedziele, ale to i tak było dosyć niewygodne, bo komunikacja jest trochę przyśpiona ;p, mniej autobusów, tramwajów, a dla mnie dojazd nie jest za ciekawy :(
Ach, pożaliłam się, trochę mi lżej ;)
klymenystra
13-04-2009, 15:10
hurricae w Anandayu sa zajecia w soboty. Na pewno w innych szkolach tez, musisz sprawdzic. Ananday ma siedzibe na Raclawickiej, ja tam dojezdzam z za przeproszeniem, zadupia pod nazwa Prokocim - busem 15 minut :) Druga sala jest na Paulinskiej (chyba tymczasowo, normalnie na Miodowej) ale tam warunki sa srednie, nie ma luster O.O. Na Miodowej jest ok.
Wlasnie sprawdziam - w Sihirze tez sa zajecia w sobote. Pewnie jeszcze gdzies.
Hurricare
13-04-2009, 15:27
hurricae w Anandayu sa zajecia w soboty. Na pewno w innych szkolach tez, musisz sprawdzic. Ananday ma siedzibe na Raclawickiej, ja tam dojezdzam z za przeproszeniem, zadupia pod nazwa Prokocim - busem 15 minut :) Druga sala jest na Paulinskiej (chyba tymczasowo, normalnie na Miodowej) ale tam warunki sa srednie, nie ma luster O.O. Na Miodowej jest ok.
Wlasnie sprawdziam - w Sihirze tez sa zajecia w sobote. Pewnie jeszcze gdzies.
Ja też z tamtych okolic, ale jeszcze trochę dalej ;p
Sihir sprawdzałam, ale to grupa początkująca, ja szukam średnio-zaawansowanej. Podobna sytuacja z Ananday. :/ Cóż, pozostaje mi poczekać do wakacji, tylko wtedy niektóre szkoły zawieszają działanie albo...trochę dopracować moje dokonania na poziomie początkującym ;D.
klymenystra
13-04-2009, 15:40
W Anandayu grupa srednio-zaawansowana jest w soboty wlasnie, moze dalabys rade dolaczyc? A jak nie, to zapisz sie na ich newsletter, pewnie w tym roku cos jeszcze utworza.
Pozdrawiam z okna ;)
chodzę dwa razy w tygodniu. Dobrałam sobie zajęcia tak że raz w tygodniu chodzę na grupę początkującą a drugi raz na średniozaawansowaną. Na pierwszej utrwalam i powtarzam podstawy a na drugiej poznaję ciągle coś nowego.
W domu nie ćwiczę bo nie mam chęci, czasu ani możliwości.
Hurricare
13-04-2009, 16:02
W Anandayu grupa srednio-zaawansowana jest w soboty wlasnie, moze dalabys rade dolaczyc? A jak nie, to zapisz sie na ich newsletter, pewnie w tym roku cos jeszcze utworza.
Pozdrawiam z okna ;)
:D
Nie wiesz odkąd funkcjonuje ta grupa? tak będę wiedzieć, czy bedę w stanie się wbić :D
A newsletter to bardzo dobry pomysł, dzięki ;)
Zawsze możesz pójść na jedne zajęcia i się przekonać. :D
Newsletter to fajna rzecz, tylko czasami ich błędy ortograficzne mnie przerażają ;)
klymenystra
13-04-2009, 16:09
Od 6 albo 7 zajec... Ja z niej zrezygnowalam z roznych powodow akurat, ale chyba nadal dziala.
Jak znajduję czas?Hm,dobre pytanie:)W sumie to ciągle coś opuszczam, w szkole chodzę na niektóre lekcje np raz w tyg albo dogaduję się z prof i wychodzę wcześniej,by zdąrzyć na bus :D nie jest lekko,ale z drugiej strony np w środę i pon MUSZĘ być ,bo zostanę oddalona z grupy a na tym nie bardzo mi zależy ;) kiedyś miałam jeszcze konia i się wyrabiałam... teraz po prostu mam b.napięty plan,ale ponieważ zazwyczaj jadę całą albo pół trasy autobusu czy tramwaju to uczę się w środku -bardzo szybko i sprawnie to idzie,szczególnie rano :p a jak mam większą klasówkę i nie miałam czasu się uczyć,to rezygnuję z wcześniejszych lekcji,wstaję o5, jadę do czytelni i zakuwam przy kubku yerby :wacko:chcieć to móc :)
Tak Was czytam, dziewczyny i nasuwa mi się pytanie: Jak znajdujecie na to wszystko czas?
Jeśli się chce to się na wszystko znajdzie czas. Ja robię doktorat, co zajmuje mi od 6- 9 godzin dziennie, często 6-7 dni w tygodniu (szczególnie w trakcie okresu wegetacyjnego) popołudniami prowadzę zajęcia u mnie w klubie zazwyczaj 3-5 godzin, do tego próby chóru 2* w tygodniu, grupa teatralna... I jeszcze jakoś znajduje czas, żeby wyjśc ze znajomymi, czy np. potanczyc TB:D. Robię to w każdej wolnej chwili. Jeśli chcę doszlifowac jakiś ruch to robię go dosłownie wszędzie, kiedy tylko sobie przypomnę. Najgorzej kiedy się zapominam na zajęciach ze studentami:D, na szczęście nie zdarza się to czesto, staram się pilnowac.
Ja miałam właśnie przerwę, ale dziś przyszły woale i assaya i aż mam ochotę tańczyć! Więc tańczę ile mogę:)
Przepraszam za off-top ;)
Do mnie tez dzisiaj przyszły woale, jedwabne i piękne:D
Hurricare
14-04-2009, 17:21
Jak znajduję czas?Hm,dobre pytanie:)W sumie to ciągle coś opuszczam, w szkole chodzę na niektóre lekcje np raz w tyg albo dogaduję się z prof i wychodzę wcześniej,by zdąrzyć na bus :D nie jest lekko,ale z drugiej strony np w środę i pon MUSZĘ być ,bo zostanę oddalona z grupy a na tym nie bardzo mi zależy ;) kiedyś miałam jeszcze konia i się wyrabiałam... teraz po prostu mam b.napięty plan,ale ponieważ zazwyczaj jadę całą albo pół trasy autobusu czy tramwaju to uczę się w środku -bardzo szybko i sprawnie to idzie,szczególnie rano :p a jak mam większą klasówkę i nie miałam czasu się uczyć,to rezygnuję z wcześniejszych lekcji,wstaję o5, jadę do czytelni i zakuwam przy kubku yerby :wacko:chcieć to móc :)
Jeśli się chce to się na wszystko znajdzie czas. Ja robię doktorat, co zajmuje mi od 6- 9 godzin dziennie, często 6-7 dni w tygodniu (szczególnie w trakcie okresu wegetacyjnego) popołudniami prowadzę zajęcia u mnie w klubie zazwyczaj 3-5 godzin, do tego próby chóru 2* w tygodniu, grupa teatralna... I jeszcze jakoś znajduje czas, żeby wyjśc ze znajomymi, czy np. potanczyc TB:D. Robię to w każdej wolnej chwili. Jeśli chcę doszlifowac jakiś ruch to robię go dosłownie wszędzie, kiedy tylko sobie przypomnę. Najgorzej kiedy się zapominam na zajęciach ze studentami:D, na szczęście nie zdarza się to czesto, staram się pilnowac.
Podziwiam Was- SZACUN! ;p
Ja z moją skłonnością do odpoczywania i długiego spania nie potrafię się zorganizować...;)
Długie spanie to mój wróg ;) niestety jednak czasami zdarza się,że poprzez spanie po 5-6 h w ciągu dnia ... w najmniej odpowiednim momencie (tramwaj, lekcja biologii, obiad) baaaardzo chce mi się zdrzemnąć,co nieraz po prostu czynię :D Łatwiej by było,gdybym mogła się wyspać w weekendy, ale teraz znów zaczęłam jeździć do stajni (czyli do 7 ,dłużej nie da rady) ale.. facet mnie rzucił, teraz tylko co jakiś czas latam na randki, tak to na rowerku z przyjaciółką śmigam, to i dla zdrowia i czasu lepiej.
Jak tak czytam ten temat, to stwierdzam, że ja poświęcam zdecydowanie za mało... :p
Ja także dochodzę do takich wniosków - ale jakoś ciężko się czasem zebrać...Ale co zrobić, trzeba ćwiczyć, co dziś wykonałam,ot co.
O,teraz np wpadłam półh temu do domu,a skończyłam dzisiaj o 13:30 lekcje, więc o 14:10 byłam w domu, o 14:50 tramwaj więc szybciuko zjadłam pierwsze danie i przesłuchałam "la troo7" i jeszcze jedną piosenkę, w biegu po drodze wskoczyłam do biblio i wskoczyłam do uciekającego tramwaju, pojechałam na zajęcia, jeszcze nawet kawy się napiłam :p potem podjechałam jeszcze do koleżanki oddać zeszyt i notatki i oto 18:25byłam w domku, więc dojadłam obiadek , wskoczyłam do internetu i zaraz wyskakuję co by zdążyć na kolejne zajęcia, ale dopiero o 19:45 :) :D
miłego wieczoru!
Różnie nie da się tego uśrednić...:p
Tadinanefer
26-06-2009, 15:45
wymiatacie dziewczyny :)
ja staram się ćwiczyć codziennie - poniedziałek-piątek po 2h. W sumie czasami nawet 3-4, w zależności od tego jak się czuję. Staram się jak mogę głównie dlatego, że ćwiczę niestety tylko w domu, ale wytrwale i ciężko z nadzieją, że w końcu zrobię coś idealnie ;)
enima-zazdroszczę. Ja wśród normalnych obowiązków nie jestem w stanie znaleźć 4 h na taniec w ciągu dnia.
Strasznie zazdroszczę osobom, które nic nie muszą robić, tylko tańczyć. A ja jak przyjdę z zajęć, zrobię w domu, co mi z racji mieszkania w nim jest przydzielone, załatwię jakieś sprawy, pójdę do biblioteki, czasem jakieś dorywcze prace (trzeba zarobić na warsztaty)
Chciałabym tak być na utrzymaniu rodziców całkowicie, nic nie robić tylko wracac do domu i tańczyć...
Strasznie zazdroszczę osobom, które nic nie muszą robić, tylko tańczyć.
Wow, a znasz kogos takiego? Bo ja chyba nie...
Ja też nie. Nawet te osoby, które są na utrzymaniu rodziców, mają jakąś szkołę, naukę do odbębnienia, pokój do ogarnięcia, włosy do umycia i przyjaciół do "odniedbania".
ja staram się ćwiczyć codziennie - poniedziałek-piątek po 2h. W sumie czasami nawet 3-4, w zależności od tego jak się czuję. Staram się jak mogę głównie dlatego, że ćwiczę niestety tylko w domu, ale wytrwale i ciężko z nadzieją, że w końcu zrobię coś idealnie ;)
No i efekty są widoczne :).
Vasanto: myślę że to kwestia motywacji no i priorytetów ;). Jak pomyślę ile czasu nieraz marnuję przed kompem po pracy albo wylegując się na kanapie, to trochę by się tego nazbierało na ćwiczenia ;) Tylko że bywam leniwa i po prostu mi się nie chce. Ale był czas, gdy ćwiczyłam jak nawiedzona w każdej wolnej sekundzie (mimo obowiązków domowo-psiarsko-przyjacielsko-rodzinnych i zawalenia pracą ;)). I to przynosiło efekty. A teraz...cóż wstyd się przyznać jaką mam kondycję...a kiedyś wypracowane tańcem mięśnie sobie wzięły i umarły :unsure: i nie ma po nich śladu buuu...
Strasznie zazdroszczę osobom, które nic nie muszą robić, tylko tańczyć.
Ale wtedy łatwo o przesyt. Nawet najfajniejsze hobby uprawiane prawie że 24 godziny na dobę w końcu się przeje, przyjdzie kryzys i zniechęcenie. A wtedy okaże się, że nie ma nic innego, żadnego zainteresowania, żeby "rozcieńczyć" tę stuprocentowo bellydancową egzystencję. Dla mnie idealne są zajęcia dwa razy w tygodniu, a w dniach pomiędzy nimi chodzę na angielski i ćwiczę z kolei zwoje mózgowe, bo w pracy raczej się marnują :D Plus okazjonalne warsztaty i w domku jak mnie najdzie ochota. Cały czas powtarzam sobie, że to moje hobby, a nie obowiązek...
Ja tez chyba nie znam nikogo, kto bedac na utrzymaniu rodzicow zajmowalby sie jedynie realizacja swojej pasji... Jak ktos jest na garnuszku rodzicow to zazwyczaj dlatego, ze sie uczy, studiuje itp., ewentualnie pracuje ale nie w takim wymiarze by sie utrzymac samodzielnie, ale nie znam nikogo kto mieszkalby z rodzicami po to, by mu sie wygodniej zylo;)
Blancari
21-09-2010, 12:25
Ja mam koleżankę, która jest na utrzymaniu swojego faceta i zajmuje się wyłącznie "byciem Artystką". Czyli generalnie wyłącznie tworzeniem, aczkolwiek nie robi tego za pieniądze, chyba że przypadkiem raz na pół roku coś sprzeda.
Ale generalnie zwykle zajmuje się uczestniczeniem w akcjach non-profit.
Studia już skończyła.
Ale to chyba wyjątek :D
Łał, to faktycznie wyjątek ... ! ;)
A ja właśnie skończyłam ćwiczyć ^^
Ederlezi
22-09-2010, 23:59
opracowałam lekarstwo na brak czasu, jego receptura jest nader prosta - chodząc po mieszkaniu należy przemieszczać się np. shimmy 3/4, camelem itd. stojąc w miejscu - shimmy, ósemki itd. siedząc - ćwiczymy ręce, potem wychodzi na to, że ćwiczy się bez przerwy:D
Estraven
23-09-2010, 00:13
To proponuję jeszcze dopasować poszczególne ćwiczenia do konkretnych czynności - robienia kawy, odkurzania, pracy na kompie, dopieszczania domowej kociarni, tak żeby kawa pozostała w kubku, komputer na blacie a koty nie uznały, że pora zmienić opiekuna na mniej rozedrgany model ;)
Ja sie przemieszczam krokami nubijskiego :D
Blancari
23-09-2010, 00:17
ja ostatnio też :D zwłaszcza po sali jak biegnę zmienić muzykę - moje kursantki mają ubaw po pachy
Ja się przemieszczam krokiem gorilla :D albo arabeskami, ojojoj...zawsze wtedy nogą w krzesło jakieś walnę o_O
A ja umiem już cały układ, ciągle przelatuję go w myślach :D.
(Na ćwiczenie lenistwo nie pozwala)
Vasanto: myślę że to kwestia motywacji no i priorytetów ;)
To też :) Ale przecież nawet jak się ma motywację i priorytety, to trzeba przyjść, jak mama woła na obiad ;)
ale nie znam nikogo kto mieszkalby z rodzicami po to, by mu sie wygodniej zylo;)
Ja znam :D Mojego Wujka :D Ale on nie tańczy :D
Ja tańczę gotując :)
I zmieniam rękę, jak robię ciasto, a tą wolną ręką "głaszczę tygryska" ;)
Już się nawet nauczyłam robić arabeski tak, żeby się nie walnąć w nic (kuchnię mam małą, 8m2).
nie jestem ani na utrzymaniu rodziców, ani bez obowiązków. Pracuję w domu i to jest plus. Wstaję bardzo wcześnie rano, najpierw trenuję później biorę się do pracy. Dodatkowo dbam o narzeczonego czyli hmm... wszystko - pranie, sprzątanie, gotowanie itd, jak to z facetami ;) poza tym prowadzę zajęcia 2x po 2h w tygodniu z fireshow i 2x taniec irlandzki więc mam co robić ;) A znalezienie czasu to raczej kwestia chęci ;) Jak rano się nie wyrobię to ćwiczę przed spaniem - tak od 21-22 a jak długo to zależy od dnia, od 2 do nawet 4h ;) fakt, że czasem się nie wysypaim, ale mimo to czuję się świetnie :)
powodzenia!!
Zakręcona BD
27-01-2011, 12:10
Ja ćwiczę cały dzień i gdzie tylko się da. Czasami ludziska na przystanku dziwnie się patrzą na dziewczynę z plecakiem robiącą shimmy, ale są rezultaty szybciej niż się spodziewałam ;-) Jak coś się kocha można to robić bez końca i bez znudzenia. Pozdrawiam :-)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.