Pokaż pełną wersję : Czy zaprosiłybyście wszystkich waszych znajomych i całą rodzinę na wasz występ?
:redface:To taki stary taniec, a jest dla mnie odkryciem, objawieniem czymś rewelacyjnym. :DNie biorę udziału w występach po prostu traktuję tę formę ruchu jako frajdę ;) formę laitowego fitnessu. Zresztą umówmy się, występować powinny dziewczyny przed 40...a poza tym nie wszyscy chcą występować. Niektórzy nie podchodzą do takiej formy spędzania wolnego czasu pozytywnie.:eek:
:pWiem, że na formum i na zajęciach są dziewczyny, które występują i naprawdę biję wam brawo!! trzymam kcuiki i po prostu jestem za. Będąc w waszym wieku wielokrotnie spotkałam się z .. powiedzmy brakiem :mad::cool:uprzejmości nieco starszych pań i wtedy postanowiłam, że nigdy nie będę się tak zachowywać. :redface:I bez problemu dotrzymuję tej obietnicy. Na zajęciach są piękne dziewczyny, które po kilku tygodniach nabierają takiej wspaniałej pewności siebie, pojawia się uśmiech, relaks i widzę jak taniec wpływa terapeutycznie. Przede wszystkim wpływ terapeutyczny widzę po sobie. Traktuję tę formę spędzania czasu dosyć samolubnie, czyli jest to coś ode mnie dla mnie. Daję sobie tę przyjemność, sprawiam sobie prezent. Faktycznie jeśli miałabym kiedykolwiek wystąpić to nie wiem czy zaprosiłabym wszystkich... Po co ? Niech odkrywają sobie sami.:p Ale to mój punkt widzenia. ;)
Mała tancereczka
30-10-2007, 14:22
Czy zaprosiłybyście wszystkich waszych znajomych i całą rodzinę na wasz występ?
Oczywiście, że TAK! i to z kilku powodów.
Po pierwsze chciałabym mieć na sali podczas swojego występu jak najwięcej bliskich i pozytywnie nastawionych do mnie osób. Po drugie, chciałabym aby zobaczyli jak ważne jest dla mnie tańczenie, zrozumieli i zobaczyli efekty wielu godzin zajęć dla których znikam z domu. Chciałabym usłyszeć opinie z ich ust na temat swojego tańca.
Oczywiście, że TAK! i to z kilku powodów.
Po pierwsze chciałabym mieć na sali podczas swojego występu jak najwięcej bliskich i pozytywnie nastawionych do mnie osób. Po drugie, chciałabym aby zobaczyli jak ważne jest dla mnie tańczenie, zrozumieli i zobaczyli efekty wielu godzin zajęć dla których znikam z domu. Chciałabym usłyszeć opinie z ich ust na temat swojego tańca.
Z ust mi to wyjełaś Mała Tancereczko :D Już nie musze pisać swojego posta hihi ;) :redface:
Mona Monne
30-10-2007, 22:36
Po ponad 2 latach tańczenia zaprosiłam moich rodziców na występ: duże przedsięwzięcie taneczne we Wrocławiu: Rewię Orientalną. Ogromna sala, orientalny wystrój, 25 tancerek, premiera. Do tego dnia nie wiedzieli co tańczę, nie wiem nawet czy wiedzieli, ze w ogóle coś tańczę. Nie opowiadałam im o tańcu, gdyż znałam doskonale ich podejście do takich "zabaw" :rolleyes:. I jakie było moje zdumienie jak dumni i radośni gratulowali mi po 2 godzinnym spektaklu? Z jaką powagą zwracali mi uwagę na szczegóły / np. mój Ojciec kazał mi sobie uszyć inną spódnicę, bo na tle reszty wydaje się za krótka :D/, z jakim zaangażowaniem Mama opowiadała mi o tym co jej się podobało... Tego dnia zdałam sobie sprawę, że bliscy ludzie to wielka frajda dla tancerki. Jakie to miłe, gdy wśród tylu par oczu dostrzega się te znajome, śmiejące się właśnie do Ciebie. Choćby dlatego warto zapraszać znajomych, zawsze jest komu puścić oczko, które tak bardzo intryguje pozostałą część widowni ;)
Po ponad 2 latach tańczenia zaprosiłam moich rodziców na występ: duże przedsięwzięcie taneczne we Wrocławiu: Rewię Orientalną. Ogromna sala, orientalny wystrój, 25 tancerek, premiera. Do tego dnia nie wiedzieli co tańczę, nie wiem nawet czy wiedzieli, ze w ogóle coś tańczę. Nie opowiadałam im o tańcu, gdyż znałam doskonale ich podejście do takich "zabaw" :rolleyes:. I jakie było moje zdumienie jak dumni i radośni gratulowali mi po 2 godzinnym spektaklu? Z jaką powagą zwracali mi uwagę na szczegóły / np. mój Ojciec kazał mi sobie uszyć inną spódnicę, bo na tle reszty wydaje się za krótka :D/, z jakim zaangażowaniem Mama opowiadała mi o tym co jej się podobało... Tego dnia zdałam sobie sprawę, że bliscy ludzie to wielka frajda dla tancerki. Jakie to miłe, gdy wśród tylu par oczu dostrzega się te znajome, śmiejące się właśnie do Ciebie. Choćby dlatego warto zapraszać znajomych, zawsze jest komu puścić oczko, które tak bardzo intryguje pozostałą część widowni ;)
Ale masz fajnych rodziców!!! Pozdrów ich od forum :D
Cóż, gdybym ja miała okazję występu zaprosiłabym rodzinę i znajomych. Niech będą dumni. Poza tym taniec brzucha jest teraz po części moim życiem i dlaczego bliscy mieli by w tym nie uczestniczyć? :bigsmile:
Ps. Tacie bym przy okazji utarła nosa, niech zobaczy, że bd to nie go-go :toung:
:loveTB:
MisiakxD
23-11-2007, 17:56
Ja nie zaprosiłabym wszystkich swoich znajomych, bo po pierwsze bym sie wstydzila, po drugie to tak jakby chwalenie sie tym, ze sie tanczy a ja sie chwalic nie lubie:D:D, po trzecie lubie kiedy ogladaja mnie tylko najblizsze osoby, po czwarte nie lubie kiedy moi znajomi mowia ze bylo swietnie a wiem, ze mysla inaczej:mad::mad: Ale jesli jest sie dobrym w tym co sie robi to fajnie jest to pokazac wiekszej grupie osob:redface::redface::redface: i zaskoczyc ich:p:p
wszystkich znajomych tez bym nie zaprosila z podobnych powodow co MisiakxD. ale na wszystkich moim wystepach przez pierwsze 3,4 miesiace zawsze byl moj narzeczony - wlasnie po to abym miala pewnosc ze przynajmniej jedna osoba na 100% zyczy mi jak najlepiej ;) no i kiedy cos szlo nie tak, mialam gdzie spojrzec i wziasc sie w garsc :)
pamietam kiedy na jakis wystep przyjechala moja 86-letnia wtedy babcia i powiedziala potem, ze tanczylam pięknie i w ogole wszystko jej sie podobalo :) wiem, ze to moja wlasna babcia i jej ocena jest bardzo subiektywna (zwlaszcza, ze jestem ulubioną wnuczką :D ) ale i tak to dla mnie duzo znaczylo bo niestety wiele osob starszych nie do konca rozumie to co robimy na scenie ;)
A ja w przyszłości - po kursie tb - chcę zasłużyć na sprawność "Tancerka" w mojej drużynie. Będę musiała wtedy się pokazać przed całą grupą harcerzy (na szczęście i nieszczęście mało ich) i zatańczyć. Mam nadzieje, że to nie będzie ani dla mnie, ani dla nich problem.
A ja zaprosiłabym tych najfajniejszych znajomych, którzy byliby ze mnie dumni mimo że jakaś świetna nie jestem;) Kiedy moi koledzy zaczęli grać i utworzyli zespół (mój przyjaciel gra na perkusji) z przyjemnością z koleżankami ich oglądałyśmy, jak grali, bo mimo, że mało umieli, to ciężko pracowali i starali się - a przy tym dobrze bawili, bo granie to ich pasja. Więc z moim tańczeniem w oczach znajomych byłoby mniej więcej tak samo. Zaprosiłabym grupkę znajomych, ale chyba nie wszystkich. Rodzinę - chętnie, są dość otwarci i raczej nie mają głupich skojarzeń z tańcem go-go, mimo że niezbyt rozumieją co ja właściwie tańczę.
Solencja
26-11-2007, 01:05
A ja tańczę już 1,5 roku i nigdy nie występowałam. Moja szkoła niestety nie organizuje uczennicom takich atrakcji:(
Yasirah Mahibah
08-03-2008, 21:54
A ja tańczę już 1,5 roku i nigdy nie występowałam. Moja szkoła niestety nie organizuje uczennicom takich atrakcji:(
Ja w sumie dopiero zaczęłam, ale gdybym zaczęła występować, to na pewno chciałabym, żeby rodzina to widziała. I tak wszyscy wiedzą, że tańczę!
Anielskaharmonia
08-03-2008, 23:46
Nie uważam, że mój wiek mógłby stanowić tu jakąkolwiek przeszkodę :D.
Jeśli kiedykolwiek wystąpię zaproszę swojego dyrektora i kierownika...ale wtedy pewnie obaj panowie będą już na emeryturze ;) ...tak jak i ja :rolleyes: oraz wszystkich życzliwych mi znajomych. To będzie dla nich taki prezent ode mnie. Myślę, że docenią ten dar płynący wprost z serca...mimo być może technicznych niedociągnięc, których laicy i tak nie widzą:)
Izuniu, miałam przyjemność oglądać Twój taniec. Cała obozowa widownia zachwyciła się tym darem prosto z serca, Twój taniec był emocjonalny, szczery i tworzył tajemniczy nastrój - to wielka umiejętność!
Ostatnio doszłam do wniosku, że najwspanialszą publicznością jest ta, która jakoś jest związana z tańcem - bo wiedzą, ile ciężkiej pracy kosztuje uzyskanie efektu. Więc najchętniej zaprosiłabym na swój występ koleżanki z tańca:D Inni znajomi - czemu nie, zobaczyliby, czemu nie mam czasu na nic bo akurat mam zajęcia;)
Marysia123
09-03-2008, 12:08
Ja z pewnością zaprosiłabym moich rodziców ,ponieważ to dzięki nim mogę uczęszczać na zajęcia i chciałabym się im odwdzięczyć pięknym tańcem.
Anielskaharmonia
09-03-2008, 19:48
Izuniu, miałam przyjemność oglądać Twój taniec. Cała obozowa widownia zachwyciła się tym darem prosto z serca, Twój taniec był emocjonalny, szczery i tworzył tajemniczy nastrój - to wielka umiejętność!
Ostatnio doszłam do wniosku, że najwspanialszą publicznością jest ta, która jakoś jest związana z tańcem - bo wiedzą, ile ciężkiej pracy kosztuje uzyskanie efektu. Więc najchętniej zaprosiłabym na swój występ koleżanki z tańca:D Inni znajomi - czemu nie, zobaczyliby, czemu nie mam czasu na nic bo akurat mam zajęcia;)
Piękne dzięki Agatko :D. Chyba tworzymy tu kącik wzajemnej adoracji;).
Z jednej strony dobrze tańczyć dla osób, kóre potrafią docenić techniczne walory tej sztuki, lecz z drugiej widzą one także nasze techniczne niedociagnięcia :confused:. Bywa jednak, o czym słyszałyśmy obie podczas wasztatów, iż nieprzygotowana, mało wrażliwa, nie związana z jakąkolwiek dziedziną sztuki publiczność potrafi pozostać ostentacyjnie obojętna, wręcz znudzona pokazem na najwyższym poziomie :mad:.
Myślę także, iż nasze osobiste sympatie do osoby występującej są nie bez znaczenia;)... pewnie dalatego tak przyjemnie było zdawać nasz egzamin :D. Dobra energia i jej wymiana jaka zachodziła pomiędzy nami wszystkimi sprawiała, że w tej jakże trudnej sytuacji czułyśmy wsparcie wszystkich zebranych tam kobiet. To było prawdziwe święto tańca a każda z nas otrzymała prezent w postaci niezwykłego, jedynego, niepowtarzalnego tańca pozostałych koleżanek. To było jedno z pieknięjszych przeżyć w mym niekrótkim życiu :)
Podsumowując, moim zdaniem warto tańczyć dla artystycznych wrażliwców, którzy nas lubią i których my darzymy tym samym uczuciem :D
Sama nie wiem, czy zaprosiłabym rodzinę na występ... Jeśli coś by się nie udało, to pewnie gadaliby o tym przez najbliższe tysiąclecie. Chyba że czułabym się już w tańcu bardzo, ale to bardzo pewnie :)
Najbliższych przyjaciół zaprosiłabym na pewno, z pewnością nie wytykaliby mi błędów (to mnie zniechęca), a przyjaciele tańczący doradziliby co i jak poprawić itp. Dalszych znajomych nie wiem czy bym zaprosiła - patrz rodzna ;)
Powiem tak, uwielbiam wystepować...Być może to jakiś rodzaj ekshibisjonizmu. I zaprosiłabym pewnych znajomych, jednych dlatego, żeby im pokazać, co robię fajnego, a jednych, żeby zwyczajnie utrzeć im nosa...:)) Przewrotne to, ale jestem tylko człowiekiem:))
zaprosiłabym tych, których kocham, czyli moja rodzina (oprócz brata) odpada.
Ja zaprosiłam wszystkich życzliwych ludzi ;)
nigdy nie wiadomo na jakie towarzystwo się trafi, a jak jest kiepskie to przynajmniej wiadomo, ze jest grupka takich osób, które będą się uśmiechać nawet jak nie wszystko pójdzie zgodnie z planem ;)
ponadto można się potem zapytać o zdanie kogoś kto nie będzie "ściemniał" ;)
ja mojej rodziny i znajomych nie zapraszam. ja ich stawiam przed faktem, biore i dla nich tancze. i nie ma dyskusji.
na nich sie ucze kontaktu z publicznoscia, usmiechu do widza (bo oni usmiechaja sie do mnie i bija brawo kiedy tego oczekuje). moja babcia dyga rytmicznie. i nikt nie powiedzial mi nigdy zlego slowa! nie dosc tego, jak tanczylam dla rodzicow na 30 rocznice slubu to moja mama sie poplakala z dumy/wzruszenia (nie wiem dokladnie:) )
dlatego uwazam, ze to najlepsza widownia dla poczatkujacej tancerki i goraco polecam!!
Anisa Hasna
17-03-2008, 01:22
Powiem tak, uwielbiam wystepować...Być może to jakiś rodzaj ekshibisjonizmu. I zaprosiłabym pewnych znajomych, jednych dlatego, żeby im pokazać, co robię fajnego, a jednych, żeby zwyczajnie utrzeć im nosa...:)) Przewrotne to, ale jestem tylko człowiekiem:))
Zgadzam sie w 100%.
co do ucierania nosa, to uzupełnię, że chodziło mi o takich znajomych, którzy twierdzą, że poprzerwacało mi sie w głowie i zajmuję się głupotami,aaaa i że na starośc mi odbija...:p
"Każdy ma jakiegoś bzika" jak spiewała jakaś dziecięca gwiazdka swego czasu. :cool:
Marzenie
21-03-2008, 12:38
Rodzinę bez problemu zapraszam, żeby zobaczyli czym się zajmuję i mogli ocenić moje postępy w tańcu. A pod sceną obowiązkowo musi być mój narzeczony, żebym wiedziała, że przynajmniej jedna osoba na widowni jest mi życzliwa.
Znajomych bym zaprosiła i czasem to robię, ale oni i tak nie są tym zainteresowani.
Yasirah Mahibah
21-03-2008, 19:58
na pewno jest więcej życzliwych osób na widownie :) Ale dobrze, że przynajmniej jednej jesteś pewna
Pewnie nie zaprosiłabym wszystkich, bo nie wszyscy znajomi i krewni znają tę stronę mojej osoby... Ale może z drugiej strony dobrze zrobiłby im taki szok lub szoczek... Ha! Dla mnie taniec to radość, naprawdę wielka radość i świętowanie, niech tam. Wszystkich bym pewnie zaprosiła!
Znajomi i rodzina to jednocześnie najlepsza i najgorsza publiczność. Bardzo chwalą albo bardzo krytykują. Taniec trzeba czuć i każda z nas tańczy inaczej.
I o to chodzi! Jednym podoba się ta innym inna tancerka. Tak jest najczęściej po występach.
Pamiętam jak po pierwszym występie mój mąż powiedział, że tańczyłam trochę "kanciasto", bo porównywał mnie do koleżanek. Moja instruktorka była bardzo zadowolona. Po jakimś czasie, po kolejnym pokazie mąż powiedział, że miał "motyle w brzuchu" i stał się zazdrosny.
Dobrze jest mieć rodzinę na pokazie, najlepiej rodziców, którzy zawsze nam kibicują!
Pozodzenia:unsure:
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.