Miranda
11-03-2009, 14:34
ALEKSIEJ RIABOSZAPKA: „MOJA JEDYNA MOTYWACJA DLA ROZWOJU – TO PRAGNIENIE BYCIA LEPSZYM”
iDance: Opowiedz, jak to się stało, że zacząłeś tańczyć? Jak dawno to było?
Aleksiej: W dzieciństwie nigdy nie planowałem zajmować się tańcem, ale kiedy uczyłem się w szkole, mieliśmy obowiązek należeć do jakiegoś kółka. Zapisałem się do kółka tanecznego, bo akurat do niego był nabór. Tak trafiłem na tańce i do dziś nie mogę się z nimi rozstać.
Jaki to był styl?
To była grupa tańca ludowego. Tańczyłem tańce ludowe.
A dlaczego teraz wybrałeś właśnie taniec orientalny, tak nietypowy dla mężczyzn?
A dlaczego nietypowy?! Właśnie dlatego się nim zainteresowałem. Kiedy zajmujesz się jednym i tym samym stylem tańca, czy jedną i tą samą działalnością – pojawia się chęć czegoś nowego. Tak się zdarzyło, że poznałem wyjątkowego człowieka, Irinę Popową (Słynna rosyjska tancerka i instruktorka belly dance – przyp. tłum.), która została moją pierwszą nauczycielką. Byłem bardzo zdziwiony, jako człowiek tańczący od 20 lat, że nie mogę wykonać ani jednego elementu, którego ona ode mnie wymaga. Chcieliśmy stworzyć duet. Zaproponowała mi, żebym się dalej rozwijał. Jak każdego twórczego człowieka zaciekawił mnie początek czegoś nowego. I tak powoli zapoznawałem się z kulturą, obyczajami, tradycjami – po prostu podobał mi się Orient.
Od jak dawna zajmujesz się tańcem orientalnym?
Już prawie cztery lata. A dokładnie – trzy i pół.
A czy zdarzało ci się bywać w krajach arabskich?
Oczywiście! Bardzo lubię tam zarówno wypoczywać, jak i uczyć się. Ale najbardziej lubię naszych rosyjskich instruktorów.
Jak myślisz, dlaczego tańcem orientalnym zajmują się głównie dziewczęta? Dlaczego tak mało mężczyzn tańczy w tym stylu?
Chyba mamy na myśli trochę inny Orient. Patrzymy na Orient sceniczny, „restauracyjny” - ten styl jest, naturalnie, przeznaczony bardziej dla dziewcząt. Ale istnieje też folklor, tańce ludowe. Podobnie jak rosyjskie, słowiańskie czy góralskie tańce, istnieje też arabski taniec ludowy, a w nim nie ma takiego podziału: to jest taniec dla kobiet, a to dla mężczyzn. Ten orientalny styl, który zazwyczaj widzimy w restauracjach, na scenie, na konkursach – to bez wątpienia taniec kobiecy.
Czy taniec to dla ciebie profesja czy pasja?
Powiedziałbym nawet, że to sens mojego życia! Mam wykształcenie, ale zdobyłem je raczej dla samego wykształcenia, a nie jako przyszły zawód. Nie wyobrażam sobie życia bez tańca. Nazywać go profesją – to profanacja, ale jeśli nazwiemy go pasją, to powiedziałbym, że jest to jeszcze coś więcej.
A kim jesteś z zawodu?
Jestem ekonomistą.
Twoje „taneczne” marzenie, to...
Marzę o tym, żeby skakać najwyżej, tańczyć najpiękniej i żeby postawili mi pomnik na placu Puszkinowskim obok Puszkina. Oczywiście, to żart. Nie mam jakichś konkretnych celów w życiu. Chciałbym po prostu nie zatrzymywać się w miejscu, ciągle szukać czegoś nowego.
Prowadziłeś zajęcia w Moskwie w ramach niedzielnych warsztatów Ligi Profesjonalistów Tańca Orientalnego. Opowiedz coś o programie warsztatów i co znaczy ich nazwa „Solo Tabla”?
Tabla to arabski instrument perkusyjny, inaczej nazywany darbuką. Jest częścią składową arabskiej orkiestry. „Solo Tabla” - to taniec do samego bębna. Chodzi o to, jak tancerka powinna się poruszać, kiedy grane jest solo na tym instrumencie, jakie elementy powinna wykonywać, jakie istnieją rytmy – są to warsztaty poświęcone konkretnemu rodzajowi tańca, który jest ważną częścią występu każdej tancerki.
To zazwyczaj finałowa część programu?
Jeśli bierzemy pod uwagę arabskie programy – jest to taki mocny końcowy akord.
Czy często występujesz?
Tak! Bardzo często! Prowadzę teraz bardzo aktywnie taką działalność koncertową. Dużo uczę, dużo jeżdżę, dużo występuję.
Opowiedz coś o występie, który najbardziej zapadł ci w pamięć.
To był mój pierwszy występ na Pucharze Rosji wg zasad ORTO (Wszechrosyjska Organizacja Taneczna – przyp. aut.). Do dziś się czerwienię i śmieję, oglądając ten występ na wideo, bo ciągle nie mogę zrozumieć, jak człowiek, tańczący tyle lat, mógł wyjść na scenę, nie wykonać ani jednego elementu, i jeszcze na koniec się przewrócić. To było według mnie najsilniejsze przeżycie z występu orientalnego. Chociaż takich historii miałem w życiu bardzo dużo.
Jak trafiłeś do Ligi Profesjonalistów Tańca Orientalnego (LPTO)?
Zostałem zaproszony przez przewodniczącego Ligi (Jelenę Ramazanową). Od niedawna jest moją instruktorką i aktywnie ze mną pracuje. Ale do Ligi trafiłem już o wiele wcześniej. Bardzo często się spotykaliśmy przy okazji koncertów, wszelkich imprez, konkursów i pewnego pięknego dnia zaproponowano mi wstąpienie do organizacji – bardzo mi to pochlebiło, i, oczywiście, zgodziłem się.
Opowiedz coś o ideach i celach organizacji. Jaka jest jej wewnętrzna struktura?
Nie będę cytował regulaminu, powiem ogólnie – chodzi o rozwój folkloru, popularyzację tańca. Nie tylko tańca orientalnego, który spotykamy w restauracjach - on jest, zazwyczaj, niskiej jakości - ale właśnie profesjonalnego tańca orientalnego. Jest to pewna zorganizowana grupa ludzi, pewien klub, działający na skalę całej Rosji, który bardzo kocha i wspiera swoją sprawę.
Czy wiele osób należy do Ligi?
Bardzo trudno powiedzieć, kto wspiera Ligę, kto bierze udział w jej konkursach, bo to ogromna ilość osób. Już w ponad czterdziestu miastach Rosji są przedstawicielstwa LPTO, dlatego to musi być ogromna liczba. A w Moskwie, o ile się nie mylę, jest obecnie jedenaście oficjalnych przedstawicieli, to znaczy pedagogów.
Wróćmy do Twojej twórczości. Co jest dla Ciebie natchnieniem podczas tworzenia choreografii?
Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Czasami natchnieniem jest sama tancerka, czasami bardzo podoba mi się muzyka, czasami pojawia się jakiś pomysł, to znaczy budzisz się z pragnieniem stworzenia czegoś takiego, żeby spodobało ci się to, czego chcesz. Dlatego każdy przypadek jest inny.
Obecnie w muzyce bardzo modne stały się motywy orientalne. Nie zdarzało Ci się występować z muzykami?
Nie, bywałem zapraszany tylko do tworzenia choreografii, ale do występów – nie. Jestem jednak bardziej pedagogiem-choreografem, niż wykonawcą. A to, że jest teraz dużo motywów orientalnych na estradach – to po prostu moda. Cały świat patrzy teraz na Wschód, na najważniejsze wydarzenia na Wschodzie, więc to zupełnie zrozumiałe.
Opowiedz coś o swoich planach na przyszłość.
No, chcę panować nad światem, oczywiście! (śmiech) Jak powiedział Woody Allen: „Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Staram się nie tworzyć jakichś dalekosiężnych planów, a najbliższe wydają mi się niezbyt godne uwagi, gdyż są zbyt drobne. Dlatego teraz po prostu płynę z prądem, i, dzięki Bogu, póki co we właściwym kierunku.
Czy w tańcach orientalnych istnieją zawody, konkursy itd.?
Jest ich tyle, że nawet będąc w epicentrum tych wydarzeń, już się w nich gubię. Istnieje teraz mnóstwo organizacji, które przeprowadzają wszelkie możliwe festiwale, konkursy, zloty, zebrania. Jest nawet konkurs piękności wśród wykonawczyń tańca orientalnego! Są, naturalnie, najważniejsze puchary, są imprezy, jak Międzynarodowy Puchar LPTO – planuje się rozszerzenie go na cały świat, nie tylko na terytorium Rosji. Cel – to godne reprezentowanie Rosji na szczeblu międzynarodowym, gdyż rosyjskie tancerki rzeczywiście są tego godne.
Jakie są kryteria wyboru najlepszych w tym Pucharze? Na co zazwyczaj zwraca się największą uwagę – na technikę, czy na przekaz?
Najważniejsza jest całościowość. Istnieje określony system ocen, tak jak, na przykład, system punktowy w tańcach towarzyskich i w wielu innych. U nas istnieje system, opracowany przez Ligę Profesjonalistów, oceniający nie tylko technikę wykonania, ale również image tancerki, jej arabizm, na ile rozumie ona to, co tańczy, na ile zna leksykę tańca orientalnego, na ile jest indywidualna, ciekawa, na ile prawidłowo ułożona jest jej choreografia... - ocenia się wszystko!
Co, Twoim zdaniem, jest najważniejsze dla początkującego tancerza, chcącego się szybko rozwijać i zdobywać uznanie?
W każdym stylu tańca jest to, oczywiście, pragnienie. Pragnienie tańca, pragnienie ruchu. To nasze pragnienia nami poruszają. Jedyna motywacja dla rozwoju – to pragnienie bycia lepszym. Oczywiście, każdy ma swoje motywacje. Ktoś może się kierować innymi celami, ale z zasady, i dla mnie, i dla wielu innych, cel jest właśnie ten jeden – być lepszym.
22.02.08
Źródło: http://www.idance.ru/show.php?id_a=1096
Autor: Jekatierina Żyliakowa
Tłumaczenie: Miranda
iDance: Opowiedz, jak to się stało, że zacząłeś tańczyć? Jak dawno to było?
Aleksiej: W dzieciństwie nigdy nie planowałem zajmować się tańcem, ale kiedy uczyłem się w szkole, mieliśmy obowiązek należeć do jakiegoś kółka. Zapisałem się do kółka tanecznego, bo akurat do niego był nabór. Tak trafiłem na tańce i do dziś nie mogę się z nimi rozstać.
Jaki to był styl?
To była grupa tańca ludowego. Tańczyłem tańce ludowe.
A dlaczego teraz wybrałeś właśnie taniec orientalny, tak nietypowy dla mężczyzn?
A dlaczego nietypowy?! Właśnie dlatego się nim zainteresowałem. Kiedy zajmujesz się jednym i tym samym stylem tańca, czy jedną i tą samą działalnością – pojawia się chęć czegoś nowego. Tak się zdarzyło, że poznałem wyjątkowego człowieka, Irinę Popową (Słynna rosyjska tancerka i instruktorka belly dance – przyp. tłum.), która została moją pierwszą nauczycielką. Byłem bardzo zdziwiony, jako człowiek tańczący od 20 lat, że nie mogę wykonać ani jednego elementu, którego ona ode mnie wymaga. Chcieliśmy stworzyć duet. Zaproponowała mi, żebym się dalej rozwijał. Jak każdego twórczego człowieka zaciekawił mnie początek czegoś nowego. I tak powoli zapoznawałem się z kulturą, obyczajami, tradycjami – po prostu podobał mi się Orient.
Od jak dawna zajmujesz się tańcem orientalnym?
Już prawie cztery lata. A dokładnie – trzy i pół.
A czy zdarzało ci się bywać w krajach arabskich?
Oczywiście! Bardzo lubię tam zarówno wypoczywać, jak i uczyć się. Ale najbardziej lubię naszych rosyjskich instruktorów.
Jak myślisz, dlaczego tańcem orientalnym zajmują się głównie dziewczęta? Dlaczego tak mało mężczyzn tańczy w tym stylu?
Chyba mamy na myśli trochę inny Orient. Patrzymy na Orient sceniczny, „restauracyjny” - ten styl jest, naturalnie, przeznaczony bardziej dla dziewcząt. Ale istnieje też folklor, tańce ludowe. Podobnie jak rosyjskie, słowiańskie czy góralskie tańce, istnieje też arabski taniec ludowy, a w nim nie ma takiego podziału: to jest taniec dla kobiet, a to dla mężczyzn. Ten orientalny styl, który zazwyczaj widzimy w restauracjach, na scenie, na konkursach – to bez wątpienia taniec kobiecy.
Czy taniec to dla ciebie profesja czy pasja?
Powiedziałbym nawet, że to sens mojego życia! Mam wykształcenie, ale zdobyłem je raczej dla samego wykształcenia, a nie jako przyszły zawód. Nie wyobrażam sobie życia bez tańca. Nazywać go profesją – to profanacja, ale jeśli nazwiemy go pasją, to powiedziałbym, że jest to jeszcze coś więcej.
A kim jesteś z zawodu?
Jestem ekonomistą.
Twoje „taneczne” marzenie, to...
Marzę o tym, żeby skakać najwyżej, tańczyć najpiękniej i żeby postawili mi pomnik na placu Puszkinowskim obok Puszkina. Oczywiście, to żart. Nie mam jakichś konkretnych celów w życiu. Chciałbym po prostu nie zatrzymywać się w miejscu, ciągle szukać czegoś nowego.
Prowadziłeś zajęcia w Moskwie w ramach niedzielnych warsztatów Ligi Profesjonalistów Tańca Orientalnego. Opowiedz coś o programie warsztatów i co znaczy ich nazwa „Solo Tabla”?
Tabla to arabski instrument perkusyjny, inaczej nazywany darbuką. Jest częścią składową arabskiej orkiestry. „Solo Tabla” - to taniec do samego bębna. Chodzi o to, jak tancerka powinna się poruszać, kiedy grane jest solo na tym instrumencie, jakie elementy powinna wykonywać, jakie istnieją rytmy – są to warsztaty poświęcone konkretnemu rodzajowi tańca, który jest ważną częścią występu każdej tancerki.
To zazwyczaj finałowa część programu?
Jeśli bierzemy pod uwagę arabskie programy – jest to taki mocny końcowy akord.
Czy często występujesz?
Tak! Bardzo często! Prowadzę teraz bardzo aktywnie taką działalność koncertową. Dużo uczę, dużo jeżdżę, dużo występuję.
Opowiedz coś o występie, który najbardziej zapadł ci w pamięć.
To był mój pierwszy występ na Pucharze Rosji wg zasad ORTO (Wszechrosyjska Organizacja Taneczna – przyp. aut.). Do dziś się czerwienię i śmieję, oglądając ten występ na wideo, bo ciągle nie mogę zrozumieć, jak człowiek, tańczący tyle lat, mógł wyjść na scenę, nie wykonać ani jednego elementu, i jeszcze na koniec się przewrócić. To było według mnie najsilniejsze przeżycie z występu orientalnego. Chociaż takich historii miałem w życiu bardzo dużo.
Jak trafiłeś do Ligi Profesjonalistów Tańca Orientalnego (LPTO)?
Zostałem zaproszony przez przewodniczącego Ligi (Jelenę Ramazanową). Od niedawna jest moją instruktorką i aktywnie ze mną pracuje. Ale do Ligi trafiłem już o wiele wcześniej. Bardzo często się spotykaliśmy przy okazji koncertów, wszelkich imprez, konkursów i pewnego pięknego dnia zaproponowano mi wstąpienie do organizacji – bardzo mi to pochlebiło, i, oczywiście, zgodziłem się.
Opowiedz coś o ideach i celach organizacji. Jaka jest jej wewnętrzna struktura?
Nie będę cytował regulaminu, powiem ogólnie – chodzi o rozwój folkloru, popularyzację tańca. Nie tylko tańca orientalnego, który spotykamy w restauracjach - on jest, zazwyczaj, niskiej jakości - ale właśnie profesjonalnego tańca orientalnego. Jest to pewna zorganizowana grupa ludzi, pewien klub, działający na skalę całej Rosji, który bardzo kocha i wspiera swoją sprawę.
Czy wiele osób należy do Ligi?
Bardzo trudno powiedzieć, kto wspiera Ligę, kto bierze udział w jej konkursach, bo to ogromna ilość osób. Już w ponad czterdziestu miastach Rosji są przedstawicielstwa LPTO, dlatego to musi być ogromna liczba. A w Moskwie, o ile się nie mylę, jest obecnie jedenaście oficjalnych przedstawicieli, to znaczy pedagogów.
Wróćmy do Twojej twórczości. Co jest dla Ciebie natchnieniem podczas tworzenia choreografii?
Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Czasami natchnieniem jest sama tancerka, czasami bardzo podoba mi się muzyka, czasami pojawia się jakiś pomysł, to znaczy budzisz się z pragnieniem stworzenia czegoś takiego, żeby spodobało ci się to, czego chcesz. Dlatego każdy przypadek jest inny.
Obecnie w muzyce bardzo modne stały się motywy orientalne. Nie zdarzało Ci się występować z muzykami?
Nie, bywałem zapraszany tylko do tworzenia choreografii, ale do występów – nie. Jestem jednak bardziej pedagogiem-choreografem, niż wykonawcą. A to, że jest teraz dużo motywów orientalnych na estradach – to po prostu moda. Cały świat patrzy teraz na Wschód, na najważniejsze wydarzenia na Wschodzie, więc to zupełnie zrozumiałe.
Opowiedz coś o swoich planach na przyszłość.
No, chcę panować nad światem, oczywiście! (śmiech) Jak powiedział Woody Allen: „Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Staram się nie tworzyć jakichś dalekosiężnych planów, a najbliższe wydają mi się niezbyt godne uwagi, gdyż są zbyt drobne. Dlatego teraz po prostu płynę z prądem, i, dzięki Bogu, póki co we właściwym kierunku.
Czy w tańcach orientalnych istnieją zawody, konkursy itd.?
Jest ich tyle, że nawet będąc w epicentrum tych wydarzeń, już się w nich gubię. Istnieje teraz mnóstwo organizacji, które przeprowadzają wszelkie możliwe festiwale, konkursy, zloty, zebrania. Jest nawet konkurs piękności wśród wykonawczyń tańca orientalnego! Są, naturalnie, najważniejsze puchary, są imprezy, jak Międzynarodowy Puchar LPTO – planuje się rozszerzenie go na cały świat, nie tylko na terytorium Rosji. Cel – to godne reprezentowanie Rosji na szczeblu międzynarodowym, gdyż rosyjskie tancerki rzeczywiście są tego godne.
Jakie są kryteria wyboru najlepszych w tym Pucharze? Na co zazwyczaj zwraca się największą uwagę – na technikę, czy na przekaz?
Najważniejsza jest całościowość. Istnieje określony system ocen, tak jak, na przykład, system punktowy w tańcach towarzyskich i w wielu innych. U nas istnieje system, opracowany przez Ligę Profesjonalistów, oceniający nie tylko technikę wykonania, ale również image tancerki, jej arabizm, na ile rozumie ona to, co tańczy, na ile zna leksykę tańca orientalnego, na ile jest indywidualna, ciekawa, na ile prawidłowo ułożona jest jej choreografia... - ocenia się wszystko!
Co, Twoim zdaniem, jest najważniejsze dla początkującego tancerza, chcącego się szybko rozwijać i zdobywać uznanie?
W każdym stylu tańca jest to, oczywiście, pragnienie. Pragnienie tańca, pragnienie ruchu. To nasze pragnienia nami poruszają. Jedyna motywacja dla rozwoju – to pragnienie bycia lepszym. Oczywiście, każdy ma swoje motywacje. Ktoś może się kierować innymi celami, ale z zasady, i dla mnie, i dla wielu innych, cel jest właśnie ten jeden – być lepszym.
22.02.08
Źródło: http://www.idance.ru/show.php?id_a=1096
Autor: Jekatierina Żyliakowa
Tłumaczenie: Miranda