Pokaż pełną wersję : Królowe anoreksji - uwaga, mocne
Zaprzeczenie nas !!! Daje te zdjęcia ku przestrodze!!!
http://www.funatiq.com/images/anorexia.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexia-nervosa.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexia-nervosa-girls.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexia-nervosa-model.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexic.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexic-girl.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexic-girl-on-the-beach.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexic-girl-with-boyfriend.jpg
http://www.funatiq.com/images/anorexic-model.jpg
http://www.funatiq.com/images/crazy-anorexic-girl.jpg
http://www.funatiq.com/images/nice-anorexic-girl.jpg
http://www.funatiq.com/images/sexy-anorexic-girl.jpg
http://www.funatiq.com/images/extreme-anorexic-woman.jpg
Okropne :sad: Raz oglądałam "Rozmowy w toku" i był temat o anoreksji. Wypowiedział się tam pan, który mówił, że uważa takie ciała za piękne i uwielbia je fotografować. No i oczywiście, że każda pani, która tak nie wygląda jest nieatrakcyjna. Myślałam, że czymś rzucę w telewizor.:angry: Jaki palant!!! :mad:
Dziwiny ten Pan :blink: Ja bym się brzydzila dotknąć takiego ciala:sick:
Mnie przypomina kurczaki na rosół - równie chude i równie kościste... Straszne. Jak można się doprowadzić do takiego stanu..? Słyszałam, że anorektyczki jednoczą się w sieci (na forach, listach dyskusyjnych) przeciwko osobom, które chcą POMÓC im wyjść z choroby - twierdząc, że 'anę' (jak pieszczotliwie zwą swoją chorobę) należy pielęgnować i o nią dbać. Wspierają się nawzajem w trwaniu w tym stanie... a później chyba umierają, bo przecież nie można żyć w ten sposób.
Ayse: ja też lubię jeść. Nie widać tego po mnie co prawda, ale lubię :-) (Podobno anorektyczki też lubią i dlatego nie jedzą, bo boją się, że nie będą mogły przestać... Nie wiem, ile w tym prawdy.)
Bałabym się na miejscu tych dziewczyn tego, że zrujnuję swój organizm do tego stopnia, że nie będę mogła mieć dzieci. Beto, skąd wzięłaś te zdjęcia..?
Hmm... anorektyczki na pewno nie chcą sobie zrujnować organizmu. Po prostu sądzą, że w każdej chwili mogą przestać się odchudzać. Zapominają przy tym, że jedzenie jest potrzebne do życia, bo rachunek jest prosty - jesz = tyjesz. Traktują kromkę chleba jak wroga. Mają przy tym tak strasznie zaburzone postrzeganie własnego ciała, że myślą - ważąc 40 kilo - "jaka jestem strasznie gruba". Przepraszam, że się wymądrzam, ale jako nastolatka "wiecznie na diecie" często słyszę pogadanki na temat zdrowego odżywiania, anoreksji i bulimii. Taniec brzucha niejako wyzwolił mnie z myślenia o swoim ciele, że jest grube. Może jakiś psycholog wprowadzi kiedyś do terapii anorektyczek taniec brzucha??? Ja myślę, że by pomogło ;)
o boze... dla mnie szokiem jest, ze one sa w stanie sie poruszac... :eek:
Hmm... anorektyczki na pewno nie chcą sobie zrujnować organizmu.
Nie, nie. Wiem, że tak nie jest - one to robią dla własnego dobra. Napisałam, że JA na ich miejscu bym się tego bała (zrujnowania organizmu).
Przepraszam, że się wymądrzam, ale jako nastolatka "wiecznie na diecie" często słyszę pogadanki na temat zdrowego odżywiania, anoreksji i bulimii.
Ja nastolatką już nie jestem, ale pogadanki słyszę i tak, mimo że na diecie nie byłam od czasów III klasy liceum (bardzo prosto było mi zresztą schudnąć wtedy, bez tabelek z Internetu i diet-cud :-)). Chudnę od stresu, którego ostatnio mam dużo, a na dodatek z powodów zdrowotnych nie jem mięsa - oprócz chudego indyka/kurczaka i ryb.
Nasłuchałam się... Że powypadają mi włosy, że chłopak mnie zostawi, że wysiądzie mi wątroba, że moje dzieci będą się jąkać, że będę musiała zacząć jeść kotlety, jak zajdę w ciążę, że nie zajdę w ciążę, bo jestem za chuda... A daleko mi do wyżej pokazanych pań.
Anoreksja to chora psychiczna i te laski uważają jedzenie za wroga (chyba wspomniala o tym MarTinka) Co do poruszania się, faktycznie dziwne, czy te dziewczyny mają jakąkolwiek silę? Ja na diecie też nie jestem, może dlatego, że nie mam silnej woli. Będę jadla i koniec, zresztą po mnie też tego nie widać. Ale kogo za to winić? Ja myślę, że różnego rodzaju czasopisma w których piszą , że odchudzanie jest na topie. Tak odskoczę od tematu... najśmieszniejsze jest to, że w jednej gazecie pierwszy artykul to:"Schudnij 2 kg w tydzień", kilka stron dalej zauważamy naglówek "Przepis na pyszny czekoladowy tort", a następnie " Twoja dieta" a zaraz po tym:"Lepiej być grubszym" :blink: Nieraz się z takim rozkladem spotkalam xD
:serce:Właśnie zjadłam rewelacyjną sałatkę z avocado, oliwek, kaparów i czegoś tam, kurczaka z grilla i popiłam bardzo dobrym winkiem. Chyba wyleczyłam się z jakiejkolwiek ciągoty do odmawiania sobie czegoś smacznego. Dziękuję za te zdjęcia i komentarze kochane jesteście:D:D:D. W celu odchudzania wolę potańczyć i ze wzglęgu na życie Admina, który nawet kiedy jedzie 140 na godzinę sprawdza czy nie wysłałam jakiegoś nieprzyzwoitego posta napiszę, że to wszystko co dobrze odchudza.:embarrest::embarrest::embarrest:
Hm...koszmar,nigdy nie chciałam tak wyglądać. Daleko mi od anoreksji,bo nie mam silnej woli i nie potrafię odmówić czekolady,fondue czy innej kalorycznej,ale jakże pysznej przekąski.
I jakoś czuję się dumna ze swojego okrągłego ciała, które,jak mówi moja przyjaciółka, jest takie śliczne i cudowne,bo tłuszczyk mam rozłożony równomiernie,a nie tylko np. na brzuchu^^
I przede wszystkim, takim ciałem da się tańczyc,dlatego je kocham!
Jeszcze jedna fotka do kolekcji...
http://clearwisdom.net/emh/article_images/2005-9-7-renshujie001.jpg
O matko! To jest okropne co ludzie sobie sami mogą zrobić i jeszcze im sie podoba to jak wyglądają (a raczej ciągle wydaje im sie ze są za grube)!! Jak laska ważąca 30 kg może być za gruba?? Wrrrrrrr głupota ludzka... albo przynajmniej nieuświadomienie i pęd za tym, żeby wyglądać jak ta pani z wybiegu. Dziewczynka w czarnym stroju przypomina mi osobiście przecinek i dobrze że ma chociaż ciuchy na sobie bo oglądanie samych kości jest mało smakowite. Żal mi ich :(.
To ostatnie raczej wygląda jak ofiara klęski nieurodzaju w kraju Trzeciego Świata niż jak dziewczyna, której fanaberią było być jak Kate Moss...
Rilla, mówiłam ci już, że cię lubię? :-* Podoba mi się takie podejście.
MisiakxD
23-11-2007, 18:16
To jest naprawde straszne....:(:(:( Nie rozumiem dziewczyn, ktore sa takie chude i sie to im podoba... Znam dziewczyne - anorektyczke, ktorej "wychodzi" caly mostek.... A ona zamiast to zakryc eksponuje to przez duze dekolty....:unsure:
Ostatnio sporo czytałam o anoreksji i tzw. Pro-Ana, czyli hmmm... idei żeby specjalnie pakować się w anoreksję, by stać się anorektycznie chudą. One tak strasznie chcą być chude, że świadomie decydują się wpaść w anoreksję, gotowe nawet umrzeć (bo doskonale zdają sobie sprawę z konsekwencji), ale przynajmniej przez krótki okres życia zaznać bycia chudą.
Te dziewczyny po prostu nienawidzą swojego ciała, siebie samych, są potwornie zakompleksione... od wielu wielu lat. Jedyne co może sprawić że poczują się choć trochę więcej warte od zera totalnego, to że schudną. Schudnięcie (w początkowej fazie choroby, potem już idzie z górki) wymaga dużo poświęcenia - walka z głodem, powstrzymywanie się od jedzenia, oszukiwanie rodziców, że zjadło się obiad... Jeśli dziewczynie udaje się z tym walczyć, czuje się minimalnie podniesiona na duchu, w dodatku uczestniczy w życiu środowiska anorektyczek (wiele for, sieć blogów) gdzie wspierają się one nawzajem, mobilizują, nakręcają w tym wszystkim, chwalą i zazdroszczą gdy jakaś robi postępy.
Potem w kolejnej fazie choroby zaczyna być trochę lżej - organizm jako reakcję obronną na głodowanie powoduje wzmożone wydzielanie endorfin - dziewczyna ma lepszy nastrój, widzi że chudnie, czuje się lekko. Odmawianie sobie jedzenia (a zazwyczaj już w psychice ma zakodowane że jedzenie jest złe i obrzydliwe) nie wydaje się tak trudne.
A później, nawet jak dziewczyna uważa że w sumie nie musi się już odchudzać, ma blokadę przed jedzeniem. Panicznie boi się że przytyje. Wpada w głęboką depresję i coraz bardziej czuje się nikim. Nie jest w stanie jeść, jest gotowa umierać z głodu, bo poza tym nie widzi już żadnego celu w życiu.
Takie moje wnioski po kilkudniowym czytaniu blogów anorektyczek ;) tak czy siak - wszystko ma źródło w niechęci do własnego ciała, a u nas tancerek brzucha nie ma prawa to wystąpić ;)
A tu mądry filmik byłej anorektyczki - może uratuje choć kilka dziewczyn... daje do myślenia, polecam jak kogoś temat zaciekawił:
http://www.youtube.com/watch?v=3gsVIAgxPYk&feature=related
A to filmik zawierający "thispirations" - zdjęcia jakimi inspirują się anorektyczki i napisane (fatalnym angielskim, ale co tam ;)) motta i hasła jakimi się kierują...
Thinspiration
http://www.youtube.com/watch?v=hplN3IEuuo4
Solencja
26-11-2007, 01:02
Te dziewczyny po prostu nienawidzą swojego ciała, siebie samych, są potwornie zakompleksione... od wielu wielu lat. Jedyne co może sprawić że poczują się choć trochę więcej warte od zera totalnego, to że schudną. Schudnięcie (w początkowej fazie choroby, potem już idzie z górki) wymaga dużo poświęcenia - walka z głodem, powstrzymywanie się od jedzenia, oszukiwanie rodziców, że zjadło się obiad... Jeśli dziewczynie udaje się z tym walczyć, czuje się minimalnie podniesiona na duchu, w dodatku uczestniczy w życiu środowiska anorektyczek (wiele for, sieć blogów) gdzie wspierają się one nawzajem, mobilizują, nakręcają w tym wszystkim, chwalą i zazdroszczą gdy jakaś robi postępy.
Keira, proszę nie uogólniaj...
Te dziewczyny po prostu nienawidzą swojego ciała...
A jęsli są takie co je kochają i chcą je doprowadzić właśnie do "ideału"? Pomyślałaś, że tak też może być?
Masz rację może źle to ujęłam - chodziło mi o to, że nienawidzą tego wyjściowego, obecnego ciała i z niego chcą uzyskać to idealne.
O rety!!!:eek:
Straszna choroba!!!!!
Ja chyba za bardzo kocham: gotować, jeść i całą otoczkę "sagankową" żeby doprowadzić się do takkiego stanu!
Prosto z podręczników psychopatologii:
Anoreksja to jeden z 6ciu rodzajów zaburzeń odżywiania, inaczej jadłowstręt psychiczny, celowe dążenie do utraty masy ciała związane z lękiem przed otyłością.
Są dwa typy: ograniczający się (ograniczanie jedzenia, intensywne ćwiczenia fizyczne), który wiąże się z obsesyjną samokontrolą, trudnościami w życiu społecznym i izolacją od rówieśników (oprócz innych anorektyczek, tak jak mówiłyście wyżej), a drugi to typ objadająco- przeczyszczający (prowokowanie wymiotów, środki przeczyszczające), który wiąże się problemami z kontrolą impulsów (często dodatkowo nadużywają różnych szkodliwych substancji, mają mniej zahamowań i ograniczeń).
Anorektyczki nie są świadome, że są chore.
Ogólnie w anoreksji występuje niska samoocena (są niezadowolone nie tylko ze swojego wyglądu, ale w ogóle mają niskie mniemanie o sobie), błędna ocena swojego wyglądu zewnętrznego i porażający lęk przed utyciem.
Często anoreksja wiąże się z zahamowaniami seksualnymi (co jest logiczne, skoro nie akceptują swojego ciała) i trudnościami w radzeniu sobie z agresją.
Konsekwencje są bardzo poważne: zmiany hormonalne i metaboliczne, zaburzenia menstruacji, wyniszczenie organizmu, w skrajnych przypadkach prowadzące do śmierci.
Przyczyn anoreksji może być kilka:
- niezgodność obrazu własnego ciała z ideałem ("idealne" modne wymiary kreowane przez media)
- osobowość (brak poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości, tłumiony gniew, wrogość, depresyjność, skoncentrowanie na sobie, impulsywność, wysoka podatność na stres, zahamowanie emocjonalne, zwiększony konformizm, nadmierne skłonności perfekcjonistyczne)
- szkodliwy sposób myślenia "wszystko, albo nic"
- trudności w rozwiązywaniu życiowych problemów
- zaburzenia funkcjonowania rodziny (sterowanie dzieckiem, odbieranie autonomii, nieumiejętność rozwiązywania konfliktów, nacisk na "właściwe" zachowanie, nadmierna dbałość o sylwetkę pielęgnowana w rodzinie, matki- dominujące, natrętne, apodyktyczne, ambiwalentne w okazywaniu uczuć, czyli raz czułe, raz obojętne, ojcowie- zdystansowani emocjonalnie)
- molestowanie seksualne
Jest to bardzo ciężkie w leczeniu, najskuteczniejszą techniką jest nagrywanie anorektyczek, żeby mogły spojrzeć na siebie cudzymi oczami, jak na obce osoby i czasem to działa. Patrzenie na siebie w lustrze nie daje tego efektu- nadal widzą siebie jako grube, mimo że umierają z głodu.
Bardzo ciekawy jest pomysł MarTinki, czyli terapia tańcem brzucha. Chyba nikt jeszcze na to nie wpadł, o ile wiem.
Ogólne wnioski z mojego wywodu- dziewczyny, cieszmy się, że mamy ciałko! To znaczy, że jest z nami dobrze :)
Anoreksja to jest bardzo powazna choroba psychiczna. A najgorsze jest to ze dotyka coraz częściej i coraz młodsze dziewczyny. Zdecydowanie największą rolę odgrywają tu media i kreowanie idealnie smukłaj sylwetki. Ale mnie na przykład niepokoi jeszcze inne zjawisko....bardzo czesto osobom bardzo chudym nawet nieświadomie mówimy "ale Ty jesteś chudziutka",na zakupach "napewno sie w to zmiescisz bo Ty to jesteś taka szczupła"; oczywiście osoba bez tego zaburzenia odbierze tego typu słowa normalnie, ale czasem nie zdajemy sobie sprawy ze w ten sposób tylko utwierdzamy osobe chora, ze to co robi daje efekty, ze ludzie to dostrzegają, czuje sie "dowartosciowana". Zdjęcia, ktore wkleiłyscie przedstawiają dziewczyny w bardzo zaawansowanym stadium choroby, ale anoreksja czy bulimia nie musi byc zauwazalna od razu i czesto nie zdajemy sobie sprawy ze ktoś z naszego otoczenia tez ma ten problem, no bo aż tak strasznie chudo jeszcze nie wyglada.
Pisze to wszystko z własnego doswiadcznia, jedna z moich kolezanek była "wiecznie na diecie", wszystkie wiedziałyśmy ze sie głodzi, ale doszło do nas co sie z nią dzieje dopiero jak w stanie skrajnego wycienczenia trafila do szpitala....
I mimo ze ten problem jest coraz bardziej widoczny, to jednak dalej bardzo trudno jest z ta choroba walczyc, i tak naprawde jest "nieuleczalna", bo mówi ze "uzaleznionym (tu od głodzenia sie) jest się całe zycie".
Sama też nie rozumiem jak mozna doprowadzic sie do takiego stanu, ale z drugiej strony trzeba miec na uwadze ze one nie zawsze sa tego swiadome...mowie "nie zawsze" bo:
-z jednej strony są osoby chore, ktore nie potrafia sobie poradzic z problemami, sa zagubione, czesto maja wrażenie, ze nie kontroluja swojego zycia itp. i w gruncie rzeczy to jest chyba wszystkim nam znane, bo kazdy na chwile słabości, tylko one znajduja zły sposób na rozwiazanie swoich problemów...
-A z drugiej strony tzw. ruch "pro-ano" który jest juz w ogole jaka abstrakcją i paranoją, to jest cała "ideologia" bycia chudym=doskonalym. Dziewczyny wyznajace "filozofie" pro-ano, szczyca sie tym co robią i co gorsza nakłaniaja do tego samego inne młode dziewczyny!!! I to jest cos co moim zdaniem zasługuje na pogarde.....
Dziewczyny wyznajace "filozofie" pro-ano, szczyca sie tym co robią i co gorsza nakłaniaja do tego samego inne młode dziewczyny!!! I to jest cos co moim zdaniem zasługuje na pogarde.....
To taka pseudo grupa wsparcia, anty-terapeutyczna i utrudniająca wyzdrowienie.
Tak jest z tą chorobą, że mechanizmy obronne są tu bardzo silne i opór przed rzeczywistością maksymalny.
zycie z anoreksja i innych chorobami zaburzajacymi łaknienie jest ciezkie ale zycie z anorektyczka jest jeszcze trudniejsze :( niestety..
zycie z anoreksja i innych chorobami zaburzajacymi łaknienie jest ciezkie ale zycie z anorektyczka jest jeszcze trudniejsze :( niestety..
Masz rację, ale bez pomocy otoczenia te dziewczyny nie mają szans. Szczególnie jeśli to ono m.in. wpędziło je w chorobę, wtedy też się musi zmienić, przynajmniej to najbliższe otoczenie.
wtedy też się musi zmienić, przynajmniej to najbliższe otoczenie.
Na przykład rodzinę zmienić :p
Częste są przypadki, w których rodzina w dobrej wierze wmusza w niejadka jedzenie... A tenże niejadek w nastoletnim wieku zaczyna być pączuszkiem i jedynym sposobem na metaforyczne wyzwolenie się spod władzy rodziny jest odmawianie jedzenia lub zwracanie go. Wtedy cała rodzina na terapię razem z dziewczyną.
Straszne!!! Zaiste ciężka choroba, żeby chcieć się doprowadzić do takiego stanu, i jeszcze cały czas widzieć w sobie grubasa. Przerażające, do czego może doprowadzić zachwiane poczucie własnej wartości. Ci ludzie wyglądają jak więźniowie z obozów koncetracyjnych, i to na własne życzenie...Współczuję takim ludziom i ich rodzinom, tym bardziej, że terapia jest mozolna.
Bo anoreksja chyba ma podłoże w bardzo zakorzenionym myśleniu...
Czytałam kiedyś o dziewczynie, której ciągle tata powtarzał, że jest jego pączuszkiem, mimo że wcale nie była gruba. Wpadła w anoreksję w wieku 12 lat, kiedy zaczęła dojrzewać, a rodzice nadal mówili do niej "pączuszku"...
Zdjęcia, które widziałam powyżej są wstrząsające a odcinek w rozmowach w toku o anoreksji widziałam i jak usłyszałam wypowiedź tego Pana o tym że on lubi takie dziewczęta fotografować to myślałam, że mnie chyba piorun trzaśnie :/
Moim zdaniem całe najbliższe otoczenie anorektyczki powinno chodzić do psychologa razem z nią, żeby wiedzieć jak pomóc jej się odbudować psychicznie.
Po prostu brak mi słów na to co widzę, ostatnim czasy spotykam ludzi, którzy są chudzi którzy chcą być jeszcze bardziej chudzi, ale spotykam ludzi otyłych, których nie myślą ani trochę o diecie, mimo iż widać u nich znaaczną nadwagę.
Trzeba zrównoważyć jestem tego zdania.
Lepiej iść do dietetyka, żeby nam ułożył porządną dietę niż stosować wiele, różnych diet z gazet, które dla naszego organizmu mogą mieć fatalne konsekwencje.
och dziewczyny straszne te zdjecia.... nie dziwie sie za moj chłopak kiedyś nie chciał mnie dotykać... a ja mam pytanie ta kobieta na ostatnim zdjęciu aby na pewno żyje??
Brak akceptacji siebie, pragnienie TOTALNEGO zapanowania nad swoimi zachciankami, jeśli to ma kogoś uszczęśliwić, bo w zasadzie każdy jest panem swojego losu i ja się nie wtrącam w jego życie, chyba, że prosi o pomoc z tych zdjęć to raczej nie wynika, bo panie pozują zadowolone. Każdy ma wybór.:sick:
Arshenique
27-09-2008, 11:28
jezu... a ja akurat śniadanko jadłam _-_...
Niestety straszna choroba i jeśli zauważa się symptomy anoreksji czy bulimii u koleżanek - najlepiej interweniować, bo w zasadzie 97% takich osób nie ma szans by samemu poradzić sobie z problemem :/.
Jedno zdjęcie mnie zmusiło do myślenia - ten chłopak obejmujący dziewczynę. Przypomniały mi się początki mojego związku, mój chłopak był strasznie chudy. Nie miał anoreksji ani niczego takiego, ale po prostu był naturalnie chudy XD a ja byłam przyzwyczajona raczej do ciałka... i dopóki go nie utuczyłam lekko xD bałam się co chwile że mu coś złamię czy coś O_o... a przy osobach już w takim stanie jak te powyższe to... yy :/
wypowiedź tego Pana o tym że on lubi takie dziewczęta fotografować to myślałam, że mnie chyba piorun trzaśnie :/
Są różne zboczenia na świecie... drugą stroną medalu są tzw. "wypasacze". Faceci którzy tuczą swoje kobiety do takiego stanu, że nie są w stanie się nawet poruszać albo umierają na serce. I co najgorsze... tych facetów to kręci :/
Skutki niedojadania
Powoduje to dramatyczne niedobory niezbędnych do życia substancji odżywczych, a w konsekwencji postępujące zaburzenia czynności wszystkich narządów i układów. Gdy młoda osoba chudnie, traci prawie całą izolującą warstwę tkanki tłuszczowej i staje się nadwrażliwa na niskie i wysokie temperatury. Ma zwolnione tętno i obniżone ciśnienie tętnicze krwi, wolniejszą perystaltykę jelit, zaparcia.
Głodzenie się prowadzi do anemii (niedobór czerwonych ciałek krwi) oraz hipoglikemii (niski poziom cukru we krwi), która jest skutkiem ubytków glikogenu i zapasów tłuszczu w organizmie. Powoduje też zahamowanie wzrostu i rozwoju płciowego (m.in. nie rozwijają się piersi) oraz zaniki mózgowe (ujawnia je np. tomografia komputerowa). Na skutek odwodnienia i trudności z koncentracją moczu występują zaburzenia pracy nerek. Niedobory potasu mogą z kolei wywołać groźne zaburzenia w rytmie pracy serca.
Bardzo poważne skutki ma zanik miesiączki – jeśli trwa dłużej niż pół roku, niedobór estrogenów powoduje obniżenie gęstości kości, prowadząc do osteoporozy. Jest też przyczyną nadmiernego owłosienia, wiąże się z ryzykiem torbieli jajników i bezpłodnością. Niedożywienie jest przyczyną znacznego obniżenia odporności, co sprawia, że anorektyczki umierają czasem z powodu błahych infekcji.
tutaj więcej o anoreksji (http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/zycie-na-wiecznym-glodzie,1907_11360.htm)
Jest anoreksja, bulimia, ale jest także ortoreksja. Czy można mieć obsesję na punkcie zdrowego odżywiania się? Okazuje się, że tak.
Ortoreksja to patologiczna obsesja na punkcie zdrowego odżywiania się. Najczęściej jej ofiarami padają kobiety. Dotyczy społeczeństw bogatych, nie zdarza się w rejonach, gdzie panuje głód. Życie ortorektyka zaczyna obracać się wokół jedzenia, wszelkie inne sprawy tracą na znaczeniu. Kontrola nad pożywieniem rekompensuje mu niepowodzenia w innych dziedzinach życia. Świadomość, że może w pełni kontrolować tę sferę życia, zaczyna sprawiać mu coraz większą satysfakcję. Narzuca sobie ostry reżim dietetyczny, wykreśla ze swojej diety coraz więcej produktów.
tutaj więcej o ortoreksji (http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/temat-miesiaca/obsesja-zdrowego-jedzenia,5588_9416.htm)
to naprawdę straszna choroba...ja miałam początki bulimii i nie miało to nic wspólnego z nieakceptowaniem własnego wyglądu, a raczej ze złym stanem psychicznym w którym wtedy byłam; udało mi się z tego wyjść z pomocą przyjaciółki, na szczęście w porę zdałam sobie sprawę z tego co się ze mną dzieje i bardzo się przestraszyłam;
gdyby te dziewczyny mieszkały tam gdzie jest bieda i brakuje jedzenia nie wpadły by w tę chorobę,
skutki luksusu, nadmiaru, społeczeństwa konsumentów!
gdyby te dziewczyny mieszkały tam gdzie jest bieda i brakuje jedzenia nie wpadły by w tę chorobę,
skutki luksusu, nadmiaru, społeczeństwa konsumentów!
Absolutnie się zgadzam!
Co prawda to choroba ale w pewnym sensie w dużym stopniu "na własne życzenie" :(.
Niestety cienka jest granica pomiędzy rozsądnym odchudzaniem a doprowadzeniem się do śmierci głodowej.....
Ja muszę przyznać, że mam dużą motywację, by normalnie jeść, co jest bardzo trudne.. Uważam, że do takiego tańca jak taniec brzucha przydaje się troszkę ciałka i chciałabym go mieć, żeby mieć czym poruszać;).. Poza tym kochanego ciałka nigdy za wiele. W moim przypadku początek anoreksji zaczął się przez zmieniony tryb życia.. Nie miałam czasu na jedzenie, ale wiem.. Zapędziłam się sama w kozi róg.. Teraz jest lepiej..o wiele lepiej..ważę 43.. Choć marzę by przytyć. Naprawde dziwczyny, miło mieć w was dodatkową , motywację:)
oj Aini a ile masz wzrostu??
Anoreksja to naprawdę coś strasznego :( żal mi takich ludzi. Ciesze się że jestem fanką pierników z marmoladą i czekolady, bo jak będzie mi brakowało moich boczków to one zawsze dotrzymią mi towarzystwa :D
Mam 164 wzrostu..jestem strasznie drobna. Mam naprawde duze chęci, ale czasami to za mało.. Mam beznadziejna prace, to dlatego. Nie mam czasu na normalne posiłki. Czasami jest tak, że zjem paczke ciasteczek na cały dzień (co gorsza, potrafi mi to wystarczyć),a w domu to już tylko na wieczór kanapka + herbata i ide spać...
Aini mieć 164cm i ważyć tyle moim zdaniem jest to za mało ale na pewno sobie z tym poradzisz :) Trzymam kciuki :)
Ja akceptuje swoje ciało jak nie ma się niedowagi i nadwagi to jest doskonale i tak trzymać :)
Aini, dla pocieszenia, ja wygrałam z tą chorobą. Zajęło mi to 3 lata, żeby poczuć pierwszy głód i zapomnieć o "złych skutkach" jedzenia. U mnie anoreksja zaczęła się bardzo wcześnie, bo początki były w podstawówce, a koniec szkoły średniej przyniósł rozwój choroby. Trudno w jednym zdaniu opisać jej przyczyny, bo było ich wiele. Ale najważniejsza w walce z chorobą jest wiara w siebie i pozwolenie sobie na słabość. Anoreksja jest chorobą tzw."ambitnych", próbujemy udowodnić komuś, czemuś, sobie(?), że jesteśmy silne i wytrwałe. Bulimia z kolei jest bardzo depresyjna, tutaj często słabość nas powala. Fizyczna i psychiczna. Ja przeszłam mękę przez obie choroby, ale motywacją do wyleczenia się była... miłość, która zaakceptowała mnie ze wszystkimi moimi wadami i słabościami. Teraz od 6 lat jestem zdrowa i naprawdę bardzo kocham jedzenie :) ale nie bulimicznie, tylko tak ludzko, zwyczajnie. Nie kontroluję się, nie tyję, bo jak organizm osiągnie harmonię, to dojdzie do własnej wagi i ją zachowa :) A taniec brzucha... Dziewczyny, ten taniec jest naprawdę nieziemsko terapeutyczny!! Dzięki niemu odzyskałam wiarę w siebie, poczułam nareszcie swoją kobiecość (to też często problem u anorektyczek i bulimiczek (anorektyczki potrzebują czuć się jak małe dziewczynki, potrzebują opieki, ale jednocześnie chcą być bardzo samodzielne) a przede wszystkim energię w ciele!! Taniec przywrócił mi czucie w dłoniach i stopach (kiedyś miałam wiecznie zimne) i naprawdę czuję, że całą sobą jestem, że całą sobą żyję i że mam tyle w sobie pozytywnej energii, ile nigdy wcześniej nie byłam w stanie z siebie wykrzesać. Dlatego tańczmy dziewczyny i czujmy się szczęśliwe :)
Hm.. Czasami się zastanawiam od czego się to zaczęło i dochodzę do wniosku, że przez stres.. dużo się działo u mnie przez ostatni rok i niestety doigrałam się. Może też w małym stopniu chciałam coś sobie udowodnić.. Na początku było ze mną o tyle źle, że chciałam zjeść swoje ukochane lody, albo naleśniki z czekoladą, ale zaraz przychodziła myśl, że "o nie kochana, zaraz CI pójdzie w boczki" albo , że zaszkodzi mi bo mam chorą wątrobę, na której punkcie jestem przewrażliwiona.. i w efekcie rezygnowałam ze wszystkiego . Wiedziałam już, że coś z głowa mam nie tak, choć nigdy nie miałam takich problemów. Zawsze byłam szczupła, jadłam co chciałam, ludzie mnie kochali za to jaka jestem i siebie też przy tym lubiłam.. Nawet skakałam z radości gdy w wakacje potrafiłam przytyć 4 kilo:) Kochałam jeść i kocham. Moja obecna miłość kocha mnie całą, taka jaka jestem.. jednak tak jak miłość była dla Ciebie Ishtar motywacją ,tak dla mnie chyba musi jednak być coś innego.. A taniec? Po piewszych zajęciach z tańca brzucha zaczęłam się zastanawiać, czy pasuję do tego całego grona.. Widziałam siebie w lustrze i mówiłam "Boże, ale ja jestem chuda..za chuda"... Cieszy mnie jednak fakt że mogę tam wrócić i spełniać siebie, bo kocham taniec.
Aini, ja jestem gotowa Cie wspierac, wiec kiedy tylko potrzebujesz, pisz na priv, bo ten temat na forum jest za trudny i niestety czesto zbyt osobisty. Chetnie podziele sie swoim doswiadczeniem i przede wszystkim sposobami, jakimi sobie radzilam. A nuz, ktoras metoda i Tobie sie przyda, albo 'zainspiruje' Cie do stworzenia wlasnego sposobu walki. Ale do wyjscia z choroby najwazniejsza jest wola, chec wyzdrowienia. Bez tego, nawet najlepszy na swiecie soecjalista nie bylby w stanie nikomu pomoc. A co do tanca i porownywania sie do innych, zapomnij o lustrze, otoczeniu i oddaj sie calkowicie tej energii! ja zauwazylam niesamowita rzecz na zajeciach. o ile w kwestiach damsko-damskich czesto pojawia sie rywalizacja, porownywanie, ocenianie, o tyle taniec brzucha tworzy przeciwna atmosfere. Ten taniec laczy kobiety i czuje sie niesamowita atmosfere wspolnoty i radosci ze wspolnego tanczenia i dzielenia sie energia. Staraj sie zapomniec o swiecie zewnetrznym zapomniec choc na chwile o ciele i "odplyn" w taniec :)
Jesteś kochana:) Na pewno będę pisać, oczywiście z umiarem żeby nie zamęczyć;). Przyznam, że nie mam z kim o tym porozmawiać, bo dla nikogo nie ma problemu, choć za każdym razem gdy spotkam się z przyjaciółmi mówią zszokowani "znowu schudłaś!!".. To prawda co mówisz:) Na lekcjach jest dużo różnych kobiet, starsze i młodsze, ale wszystkie patrzymy na siebie równo, są smiechy i zawsze gdy któreś spotkają się ze sobą wzrokiem sympatycznie się uśmiechną do siebie.. Tańczyłam dwa lata nowoczesny - tam trzeba było mieć idealnie płaski brzuch, super biodra.. w ogóle ideał nad ideałami.. każda miała jakieś cele, dawać z siebie jak najwięcej i oczywiście co? mieć przy tym super figurę. Dlatego zrezygnowałam z tej chorej atmosfery.
Aini, nie ma sprawy, ja też znalazłam osobę, z którą mogłam porozmawiać i wiem, jakie to ważne mieć komu powiedzieć to, czego osoby "niewtajemniczone" nie zrozumieją albo co gorsza zbagatelizują... Przede wszystkim pomału, bez nacisków, spokojnie dąż do celu, pokonaniu "upiora", a w razie czego, pisz :)
Aini znam tę chorobę i wiem jak ona może wyniszczyć człowieka.Wiem też że dużo ludzi wypomina jaka jesteś chuda ale nic nie robią aby pomóc. Także jeśli bedziesz miała pytania lub po prostu bedziesz sie chciała pożalić pisz na priva. Mi z tej choroby pomógł wyjść mój chłopak który dzieki temu uratował mnie od wyniszczenia. Teraz juz mam wage normalną chociaż nadak mam wstręt do jedzenia i zdaża mi sie nienawidzic siebie za to że tyle jem.
Kobitki jesteście wielkie:) Na pewno skorzystam z pomocy:) Och jak się cieszę, że tu trafiłam:) I że oprócz swoich wrażeń z tańca brzucha mogę pisać również o innych sprawach:):*
Moim zdaniem całe najbliższe otoczenie anorektyczki powinno chodzić do psychologa razem z nią, żeby wiedzieć jak pomóc jej się odbudować psychicznie.
Moja przyjaciółka choruje na bulimię już od paru lat. :( Zwierzyła mi się kiedyś, że matka ją nakryła kilka razy jak wymiotuje po jedzeniu i zaczęła ją wyzywać od idiotek i debilek...
Zgadzam się więc, że najbliższemu otoczeniu chorych osób też by się przydała terapia...
MalenaSlav
01-10-2008, 14:48
Dziewczyny trzymam kciuki za wszystkie, ktore sie zmagaja z ta choroba!! Ja sama niewiele raczej moge poradzic, bo nie mialam bezposredniej stycznosci z anoreksja, ale opowiem krotko jakie ludzie maja stereotypowe patrzenie na swiat i jakie reakcje na szczuple osoby. Takze wiem tez co mozna uslyszec bedac bardzo szczuplutka, nawet jesli nie ma to nic wspolnego z anoreksja. Potwierdzam - czesto powinno sie leczyc otoczenie, bo ludzie sa czesto (bede doslowna) zacofani i wredni, a przynajmniej ograniczeni i zlosliwi.
Jestem szczupla (no teraz juz nie tak jak kiedys - na szczescie! :) ). Mialam taki okres, glownie ok. 17 roku zycia, ze zmagalam sie z tarczyca, wiec bylam chudziutka, mimo ze duzo jadlam. Do tego doszly w tym okresie rozne duze stresy i schudlam jeszcze bardziej. Faktycznie bylam sobie pieszczotliwie mowiac "szczkielecikiem" :) i wszystkie spodnie, do ktorych wczesniej nie moglam sie wcisnac zaczely na mnie wisiec i to bardzo. Oczywiscie staralam sie z tym cos zrobic i po jakims czasie wszystko woriclo do normy, do tego trafilam na super specialiste od schorzen tarczycy, ktory zaczal wreszczcie wlasciwa dla mnie kuracje! (przy okazji - moge tego profesora polecic, gdyby ktos byl zianteresowany) Oczywiscie w klasie w LO, ktora to klasa byla niby taka przyjazna i kumpelska, musialam wysluchiwac, szczegolnie od walczacych o swoja nieustajaca popularnosc i leczych na innych swe kompleksy panienek, ze "o Boze, Magda jak Ty schudlas!!", "o rany jakas Ty chudziutka, spodnie Ci wisza". Mozna to olewac, tak robilam, ale w glebi takie komentarze, dla kogos kto ma jakis problem zdrowotny, a do tego rozne stresy - nie sa bynajmniej fajne! W sklepie mierzac spodnie okazywalo sie, ze np. nie ma na mnie odpowiednio waskiego rozmiaru, na co cudownie glupie panie sprzedawczynie mialy do mojej mamy komentarze w stylu "O Boze jakaz ona chuda, czy ona cos je?" itd itp Powiem szczerze, ze gdybym miala slabsza psychike i przejmowala sie takimi opiniami to chyba po nich wlasnie wpadlabym w szal jedzenia, potem pewnie zwracania tego itp - i bulimia gotowa! Wiec zgadzam sie absolutnie - otoczenie to JEST wielki problem i trzeba albo miec wielki dystans do niego (ktorego podejrzewam wlasnie wielu anorektyczkom czy bulimiczkom brakuje) albo miec wielke wsparcie - i tego Wam dziewczyny zycze! A takze wiary w siebie i to jakie jestescie Piekne, Zdolne, Kobiecie, Madre i Kreatywne!! Czego dowodem chocby i to, ze zaczelyscie tanczyc TB i sie w tym cudownie realizujecie oraz potraficie dostrzec urode i zalety tego tanca!
Z moich zajec z TB opowiem jedna sytuacje, ktora byla aboslutnym zaprzeczeniem tego tanca, a byla rodem z wlasnie zajec z np "nowoczesnego" ;) Moja siostra jest bardzo szczuplutka - zawsze i od zawsze! Jak byla mala nazywalismy ja pieszczotliwie "patyczakiem" :D Bo nie dosc, ze chuda to dluga z dlugimi konczynami :) I tak sobie cwiczymy na zajeciach, wciagamy brzuszki stojac bokiem do lustra i moja siostra stala akurat przed dziewczyna znacznie wiekszych gabarytow, wiec jakby tamta stanowila dla niej obszerne tlo! Nie miala ona jednak odpowiedniego stosunku do ciala kobieciego i jego indywidualnego piekna i z bardzo zlosliwym tonem wypalila do mojej siostrzy "oo przyszlac tu chyba, zeby wpedzac mnie w kompleksy!!" Na te uwage skrzywila sie nawet nasza instruktorka, ktora juz na pierwszych zajeciach zwracala uwage na to, ze najwazniejsza jest tu akceptacja kobiecego ciala, a nieco wiecej cialka i tluszczyku jest wrecz mile widziane i przydatne! :)
Ja teraz mam boczki i troche brzuszka i mi z tym cuudowniee! Nawet sie martwie jak troche chdune od ciwczen! :) Ale coz wazne, nie ile wazymy, ale czy jestesmy zadbane i jedrne, wiec trzeba sie ruszac i cwiczyc!
Buziaki dla Was! :*
Ja raz usłyszałam od teściowej in spe, że jem tak mało, że powinnam już dawno nie żyć... Faktem jest, że mogłabym się spokojnie żywić połową tego, co je przeciętny człowiek, ale kiedy słyszę coś takiego, robi mi się bardzo przykro. To nie moja wina, że mam mały żołądek... A nawet gdybym była chora, to przecież nie wyleczą mnie kąśliwe uwagi.
Co gorsza, wcale nie jestem chuda.
Odnośnie tego co pisze MalenaSlav.. U mnie na zajęciach jest super i kobiety są do wyboru do koloru, od kobiet z brzuszkami po te bardziej szczupłe.. Ale po pierwszych zajęciach mogłabym powiedzieć, że każda każdej by pomogła gdyby któraś potrzebowała pomocy (chodzi mi o naukę tańca). Nie ma krzywych spojrzeń, uszczypliwych komentarzy.. Jest super, dlatego będę tam wracać z przyjemnością.
U mnie także :) Nigdy się nie spotkałam z żadnymi uszczypliwymi uwagami na lekcjach tańca. W końcu dla nas wszystkich to ma być przyjemność!
ja dzięki tańcowi wyleczyłam się z kompleksów. wcześniej nie do pomyślenia dla mnie było to, żeby tańczyć publicznie(i na dodatek z odkrytym brzuchem). A teraz robię to:) Lubię swoje ciało, dzięki tb zobaczyłam, że pomimo kilku kg nadwagi wyglądam całkiem spoko. Dziewczyny z mojej grupy są różne-chude, grube i takie w sam raz, ale nigdy nikt z nikogo się nie śmiał lub nie komentował złośliwie.
Teraz często mówię, że zamiast na taniec brzucha to chodzę na najlepszą psychoterapię jaką znam:):)
Ja mimo wszystko nadal uważam, że jestem za gruba.
Uczę się tb dwa lata i widzę jeden bardzo pozytywny skutek: już nie wstydzę się tańczyć z odsłoniętym brzuchem.
A co do samej choroby to mam kuzynkę, która leczyła się z anoreksji i bulimii.
Już jest z Nią lepiej, jak sama mówiła to wszystko dzięki jej chłopakowi.
Co prawda nie uczyła się tb, ale to zawsze miło usłyszeć, że ktoś wychodzi z tej choroby :)
MalenaSlav
01-10-2008, 18:47
Dla sprosotwania - u mnie na zajeciach tez bylo przemilo i swietnie i z wieloma osobami blizej sie poznalysmy i spedzalysmy czas takze poza zajeciami. To byl przyklad jednostkowej sytuacji. Poza tym TB jest cudowny i wspanialy i dziewczeta tez! :) :*
Malenko, ja tez uwazam, ze Jestes wspaniala!! A tak a propos chudosci, ja tez nie moge przytyc, a teraz padlam na zapalenie oskrzeli przechodzace juz w pluc i w ogole mnie to paskudztwo zmaltretowalo!! Ale ale, naprawde, taniec (szczegolnie Shishabellydensy hyhyhy)+ pyszne jedzenie+moj ukochany+plus w ogole cudne zycie to to, co Ishtarki teraz uwielbiaja najbardziej :)
Jeszcze mam rade dla Dziewczyn, ktore nie wiedza, jak jesci ile i co... Ja swego czasu zachorowalam strasznie na jelita-zoladek i generalnie wszystko, co z tym zwiazane. Wowczas lekarka kazala mi jesc 5X dziennie, ale uwaga, male porcje!! Rano sniadanie, potem jakis owoc, jogurt lub cos takiego przekaskowego (unikac slodyczy-batony itp, chipsy, fast-food)obiadek, jedno danie, nie jak dla sarmaty, potem po poludniu znow przekaska, (moze byc slodka: galaretka, kisiel, biszkopty itp, generalnie cos lekkiego),
wieczorem lekka kolacja. Sniadanie powinno byc najbardziej wartosciowe w kalorie, a kolacja najmniej. I powiem Wam, ze dzieki temu i dusza i cialo ma harmonię, ja wróciłam do normalnej wagi, ni za dużo, ni za mało. No teraz przez problemy zdrowotne schudlam,ale to jest czas odbiegajacy od normy. No i taniec!! To naprwde terapia, bo wyzwala duzo endorfin-hormonu szczęścia!!!
Przyglądając się dzieciom stwierdziłąm że są o wiele bardziej brutalne i bezwzględne w komentarzach na temat chudych rówieśników niż wobec grubasków. Jestem ciekawa dlaczego tak się dzieje. Zawsze wydawało mi się że jest na odwrót.
Moon, bo chude dzieci wyglądają na słabsze... Łatwiej je zawładnąć, przewrócić, kopnąć, a często są na tyle słabe, że nie umieją oddać, albo za słabo oddają... :(
MalenaSlav
01-10-2008, 19:19
Ishtar!! Buziaki i wracaj do zdrowia! I bardzo sie ciesze, ze wszystkie te jedzeniowe historie masz juz za soba, bo jestes cudowna, piekna osobka! I tak masz myslec by tak pozostalo! :) :-*
Ellswarth
03-10-2008, 09:01
http://www.joemonster.org/art/9885/Anorektyczki_przestroga_przed_glupota Ja dzisiaj znalazłam takie coś na serwisie joemonster...
Uch... Coś strasznego... Ale odnalazłam tam prawie siebie - zdjęcie 20... Nie wiem, co robi wśród tych chudzin.
Dziewczyny, błagam, nie dawajcie takich zdjęć... :eek::sick: są naprawdę straszne... :sick: I powiem Wam, że to jest choroba, a takie zdjęcia nie przekonają anorektyczki, że tak wygląda... Tak samo, jak my zareaguje, że są okropne, ale siebie takiej nie zobaczy...
Ellswarth
03-10-2008, 12:22
Ja pamiętam, że widziałam filmik, właśnie na joemonster, jak taka dziewczyna widzi siebie.
Zdziwiłam się, bo pokazali normalną dziewczynę, z pełnymi biodrami, ładnymi piersiami... po prostu ideał. A chwilę później kamera się przesunęła i okazało się, że to było odbicie lustrzane, jak siebie widziała anorektyczka. Straszne.
Masz rację, Ishtar. Ta choroba wypacza widzenie własnej osoby. Chętnie bym w tym temacie przeczytała, co zrobić, żeby pomóc osobom z zaburzeniami odżywiania. Właśnie taka niewiedza prawie wpędziła do grobu dziewczynkę ze gimnazjum Rilli.
@Ellswarth: Zapewne chodzi o ten filmik:
Anorexia Bulimia Contact
http://www.metacafe.com/watch/461590/anorexia_bulimia_contact/
Wydaje mi się, że joemonster nie powinien poruszać takich tematów...
Straszne.. Przykro gdy się to ogląda:/:/
Ellswarth
03-10-2008, 13:27
Właśnie dobrze ze porusza. Z resztą za każdym razem zaznacza, że temat nie jest śmieszny.
Trafia do wielu osób, dzięki temu, że pokazują co rzeczywiście jest śmieszne a co nie jest.
Co z tego, że zaznacza, że nieśmieszne, jak na każdym zdjęciu jest logo tego portalu, który jest znany jako satyryczny? Poza tym sam tytuł... "Anorektyczki - przestroga przed głupotą"... Chyba głupotą autorki artykułu, bo anoreksja jest chorobą, a nie głupotą.
Mnie nie ruszył w taki sposób ze stał się przestroga.. Po prostu jest mi przykro, ze tyle sie o tym mowi, w internecie aż roi się od tych filmów, a jest wciaz tak samo.. Sa tylko slowa. A takie własnie filmy staja sie czasem przykladem, celem dla innych anorektyczek.. Nawet młode, zdrowe dziewczyny (14-15) zaczynają szukać w nich inspiracji.
MalenaSlav
03-10-2008, 16:53
wooow, ale jestem naiwna! zobaczylam poczatek - i mysle sobie "o fajna, normalna dziewczyna, pewnie bedzie, ze uwaza sie za gruba", a tu oni sugeruja, ze ona jest gruba??!! ta reklama nie jest najmadrzejsza, mimo wszystko!
Ellswarth
03-10-2008, 17:15
Niestety, ta choroba często zaczyna się od głupoty.
Ellswarth, ja myślę, że głupotą jest nazywanie choroby głupotą i umieszczanie takich filmów na forum o tańcu, który z założenia pozwala kobiecie czuć się piękną i atrakcyjną a do tego leczy takie historie. Nie zapominaj, że na tym forum może być wiele dziewcząt, które potrzebują pomocy, a Ty je tymi zdjęciami dołujesz jeszcze bardziej. A już pisanie w wątku "totalne zaprzeczenie nas" uważam za szczyt niedelikatności. Wszystkie jestesmy tu niewidoczne, nie wiesz komu możesz w ten sposob "wbić gwoźdź do trumny"
Nie zgadzam się z tobą, Ellswarth. Według badań na anoreksję cierpią osoby niedowartościowane, niepewne siebie i jednocześnie bardzo ambitne. Intelekt nie ma tu nic do rzeczy.
wooow, ale jestem naiwna! zobaczylam poczatek - i mysle sobie "o fajna, normalna dziewczyna, pewnie bedzie, ze uwaza sie za gruba", a tu oni sugeruja, ze ona jest gruba??!! ta reklama nie jest najmadrzejsza, mimo wszystko!
Raz - to nie jest reklama, tylko kampania społeczna.
Dwa - nie sugerują, że ona jest gruba - sugerują, że widzi siebie jako normalną osobę, uważając tę normalność za nadwagę.
MalenaSlav
05-10-2008, 11:37
Raz - to nie jest reklama, tylko kampania społeczna.
Wiem ;) Uzylam malo precyzyjnego stwierdzenia. :) Uzywa sie potocznie stwierdzenia "reklama spoleczna", choc wlasnie - jest ono potoczne i nieprecyzyjne.
Dwa - nie sugerują, że ona jest gruba - sugerują, że widzi siebie jako normalną osobę, uważając tę normalność za nadwagę.
I zgodze sie i sie nie zgodze. Z jednej strony tak, i wiemy to my, wie kazda uksztaltowana osobowosciowo czy intelektualnie osoba, niemniej dla np. mlodziutkiej dziewczyny, nastolatki taka reklama moze byc jakims podswiadomym sygnalem "jesli tak wygladam to jednak jestem daleka od idealu". Bo taka dziewczyna niby widzi potem te potwornie wychudzona, chora osobke i wie, ze stan w ktorym ona sie znalazla jest czyms do czego nie chce doprowadzic, ale widzi tez te w lustrze. A ta w lustrze jest przedstawiona w reklamie jako osoba daleka od ksztaltow modelek i wszelkiej masci gwiazdek i jednak - mimo calego pozytywnego przeslania spotu - autorzy sugeruja, ze taki wyglad nie jest wygladem "z okladki", wiec jest czyms co zalamuje "dazaca do perfekcji" dziewczyne. Niby nikt nie mowi, ze ona zle wyglada, ale wiemy, ze anoreksja zaczyna sie czesto od ogladania gazet ze szczuplymi modelkami i dazenia do ich wygladu, a dziewczyna w lustrze takiego nie posiada. I my wiemy, ze jest piekna i nie ma w jej wygladzie nic niepokojacego, ale reklama jednoznacznie tego nie przedstawia.
Oj troche to zaplatane, ale mam nadzieje, ze wyjasnilam o co mi chodzi.:)
Ellswarth - tez sie nie zgodze. Nie mozna choroby nazywac glupota. Ja uwazam, ze autorzy reklamy nie do konca madrze ja zrobili, nie do konca przemysleli.
A moim zdaniem ten spot jest dobrze zrobiony, bo zaskakuje i szokuje. Moje odczucie było takie, jakby mi ktoś rzucił w twarz w sposób najbardziej obrazowy i szokujący w jaki można to zrobić: "zobacz jak błędnie można siebie postrzegać, zastanów się nad tym!"
I myślę, że zastanowienie przychodzi nie tylko w odniesieniu do samej anoreksji, ale też w przypadku innych mniej lub bardziej wyimaginowanych "niedoskonałości", których prawdopodobnie nikt nie widzi poza nami.
No właśnie....ale przecież niekoniecznie interesuje nas czy ktoś widzi czy nie nasze niedoskonałości i czy w ogóle je tak postrzega. Sprawa dotyczy tego jaki mamy obraz naszego super-ja, ideału do którego dążymy. Jasne, że pewne założenia dotyczące naszego zycia sa zbyt ambitne i mogą wpędzić w nerwice, niepotrzebne poczucie winy itd I tu trzeba pracowac nad tym ideałem, żeby był bliższy rzeczywistości niż temu, co sugeruje się, że powinno być sukcesem. Na nauczeniu się zdrowego egoizmu, żeby móc sobie pozwolic na potknięcia i nadal akceptować siebie takiego. Sprowadza sie to do miłości do siebie i też do pozwolenia sobie na niedociagnięcia ( czy to będzie pulchny brzuch, czy nieumyte naczynia, czy niewykonanie zadania w pracy). Ale perfekcjonizm to też nadmierna kontrola a od nadmiernej kontroli do nerwicy jest niedaleko.
oglądając filmik z "inspiracjami" anorektyczek, zauważyłam, że wyglądam jak większość z nich. nie mam tak ładnej buzi i kształtów ale co chodzi o bycie chudą to niestety ale mogę stać między nimi:/ najgorsze jest to, że jest dość sporo, a wyglądam jak wieszak.... Anoreksja mi nie grozi, nie mam z czego zacząć się odchudzać
Bashira Qamar
25-01-2009, 09:29
Moja najlepsza przyjaciółka ma bulimię. Mówię "ma" choć obecnie jest szczęśliwą matką dziecka, w maju bierze ślub i myślę, że od kiedy jest szczęśliwa ani razu nie uległa "pokusie"... ale to trochejak alkoholizm - można nie pić nawet do końca zycia, ale alkoholikiem się pozostaje.
Powód - nie tylko presja społeczna (wszyscy uważali że jest piękna, ma prześliczną twarz, jest naturalną blondynką o ładnych oczach z nierealnie czarnymi brwiami i dużymi ustami, ma proporcjonalne ciało, lecz ze słabiej zaznaczoną talią niż przeciętna dziewczyna) ale w duzej mierze presja rodzinna. Siostra, która miała tendencje do tycia i odchodzuania na przemian, z momentami nienawisci do samej siebie. I jak zdarzyło mi się usłyszeć, że jej rodzina mówiła do niej "pulpecik" albo "gruba" to wszystko we mnie wrzało. Dziewczyna ważyła kole 65 kilo przy wzroscie 170. BMI w środku normy. A oni mówili że jest gruba....
Ja z kolei przez wiekszosc liceum ważyłam 63kg przy wzroście 167. BMI również w nromie. Po części dzięki piersiom (głupota, ale jak wreszcie wyrosły jak poszlam do liceum to poczułam sie kobietą ;)) i dzieki innym ideałom piękna (podoba mi isę sylwetka "klepsydry" i jestem miłosniczką gorsetów, które jak wiadomo nie tylko zwężaja talię ale i kladą duży nacisk na szerokie biodra) nie mam kompleksów na punkcie swojego wygladu. Kumpel zrobił mi kiedys zdjecie na imprezie z tańcem irlandzkim, gdzie tańczyłam w gosecie i krótkiej, zwiewnej sukieńce i jego znajomi skomentowali że nie powinnam sietak ubierać, bo jestem obleśnie gruba...
Och, to zapewne oni po nocach grzechoczą i robią sobie siniaki przytulajac się ;)
W każdym razie tak wiele zależy od umiejętnosci wsłuchania się we własne ciało. Bo ono wie jaka jes jeg prawidłowa waga i w niej będzie mu dobrze. Byleby tylko ciała nie zagłuszyła presja społeczna
no i BMI, choć nie jest doskonałe jest jakimś tam sensownym wyznacznikiem kiedy należy sie zacząć martwić i przejsć do dietetyka. On moze zalecić pomiar tkanki tłuszczowej i określić czy faktcznie mamy rażącą niedowage (która może choc nie musi bycobjawem choroby) czy też rażącą nadwagę (jw)
A o tym jak wiele zależy od tego, jak się ktos ubierze i o kulcie... tamtej struny rozmiaru plus niech zaśpiewaja GLAMAZONKI :D
The Glamazons in America's got talent and Access Hollywood (http://www.youtube.com/watch?v=DlCgyleWUvQ)
Raz - to nie jest reklama, tylko kampania społeczna.
Dwa - nie sugerują, że ona jest gruba - sugerują, że widzi siebie jako normalną osobę, uważając tę normalność za nadwagę.
Dokładnie. Dla anorektyczki brzuch, przez który nie przebijają się żebra oznacza otyłość, gruba wydaje im się nawet ich szyja czy kostki.
Powiedzmy, że przez pewne zawirowania poznałam sporo dziewczyn mających anoreksję, bulimię i tych "na dobrej drodze" do tych chorób. Miałam zaburzenia odżywiania (teraz jem, ale te zdjęcia z początku tematu w większości mi się podobają) i znam też to wszystko z autopsji. To naprawdę nie jest kwestia głupoty czy niczego innego, anorektyczka to zwykle nie osoba goniąca za ideałem gwiazd jak często się mówi, tylko dziewczyna z problemami, która nie akceptuje siebie i stara się pokazać sobie, że może być silna. Chudłam, dopingujące mnie koleżanki oglądały moje zdjęcia i rozpływały się nad nimi, a ja nie widziałam absolutnie żadnej różnicy - to chyba najlepszy dowód na to, że nie warto zaczynać. To, przez co te dziewczyny przechodzą to piekło - ciągłe wyrzuty sumienia, najpierw ciągły głód a później zupełny zanik łaknienia, straszne rzeczy dziejące się z organizmem. Przez całą dobę nie są w stanie pomyśleć przez chwilę o niczym innym, tylko o tym co kiedy zjedzą i ile to ma kalorii. Najgorszy jest chyba jednak ten wstyd - gdy zdarzyło mi się zjeść coś "nadprogramowego" czy mieć napad obżarstwa czułam się po tym tak, jakbym kogoś zabiła
Obserwujcie swoje koleżanki, jeśli zauważycie coś niepokojącego to spróbujcie z nią porozmawiać (choć nie wiem, na ile to może być skuteczne, bo ja udawałam dość wiarygodnie że wszystko jest ok), albo komuś o tym powiedzieć.
Ja miałam dosyć długo problem z bulimią - tzn z tymi pierwszymi stadiami, nigdy nie było tak,że byłam naprawdę szczupła. Moja kuzynka prawie zagłodziła się na śmierć, pięć lat walczyła najpierw z anoreksją, potem bulimią. Na mnie troszkę działała może taka głupia rzecz- obie przyjaciółki b.szczupłe, jedna figura modelki, dosłownie przy prawie 1,80m 45 kg wagi,druga również b. szczupła i zawsze one jadły,jadły itd na imprezach, posiadówach,a ja się gryzłam przy każdym kęsie. Całe życie babcia np ciągle mówiła, że się pulpecik ze mnie zrobił, ale wpychała ciasta itd. Generalnie problem polega na tym,że trudno mi zachować umiar - nie jem nawet 3 miesiące słodyczy po czym rzucam się na słoik nutelli , lody, czekoladę itd itd. Ciężko z tym sobie radzić :/ raz tylko, dwa lata temu na obozie konnym miałam b. przykre skutki, bo praktycznie tylko surówkę dziennie jadłam, biegałam po godzinie, robiłam brzuszki, jeździłam konno i tak przez tydzień - wątroba się zbuntowała i dwa dni leżałam. To mnie trochę otrzeźwiło, ale z powstrzymywaniem apetytu nadal mam problem :/
Ja mam w klasie jedną anorektyczkę, teraz bulimiczkę. Nie pomogło nawet mierzenie na lekcji z inną , b. szczupłą dziewczyną (ale naturalnie ,że tak powiem) nadal nie wierzy. Ale jest trochę lepiej, dużo z nią rozmawiamy, na szczęście mam naprawdę fajną klasę. Tylko chłopcy nadal niedojrzali, nie są w stanie tego zrozumieć, żartują itd... np jak mdleje na lekcjach (no średnio raz na miesiąć, w zeszłym roku praktycznie kilka razy w tyg)
Drugą osobą, z którą swego czasu byłam b. blisko,był mój przyjaciel. Chłopak wraz ze mną miał bulimię, z tym,że on w tym zaawansowanym stadium - codziennie wymiotował, do tego prochy , treningi itd. Obsesyjnie myślał nad swoim brzuchem , udami(!) i niestety do dzisiaj ma z tym problem, ale dopiero jak ja troszkę się ogarnęłam, to zaczęliśmy rozmawiać o tym szczerze. Tak więc i facetów dotyka ten problem - a u niego nie wynikał z kompleksów, był i jest b. atrakcyjnym dla kobiet, naprawdę nie miał problemu z powodzeniem, ale z zawyżonych ambicji, stresu itd.
Tak, chłopców niestety też dotykają choroby. Osobiście już wolałam swoje zaburzenia w kierunku anoreksji, niż bulimię - to musi być prawdziwy koszmar...
Czytałam niedawno taką książkę opartą na faktach pt. Chuda. Tam będąc w szpitalu psychiatrycznym bohaterka chora na anoreksję miała koleżanki, które walczyły z chorobą z własnej woli oraz kolegę, który musiał dostać ubezwłasnowolnienie żeby uratowali mu życie - czyli czasem jest z nimi jeszcze gorzej. Niestety, anoreksja i bulimia to choroby duszy.
On miał zresztą różne zawirowania życiowe, chłopak na pozór mocny,ale chciał być super artystą,chciał być idealny. A był bardzo wrażliwy,jego jeden b.dobry kumpel prktycznie zniszczył sobie życie rezygnując ze studiów ,żeby żyć z psychopatką, zmarł jego przyjaciel (prochy) ,no a rodzice... stwierdzili,że pełnoletni,to radź sobie sam...
A za każdym razem jak się z nim widziałam, to błagał niemalże o pomoc. A najśmieszniejsze,że jest na psychologii.
Droga do perfekcji niestety zwykle tak się kończy...
Smutne, ale trzeba się starać i robić wszystko żeby jak najmniej było przypadków zachorowań - a niestety takie czasy, że jest coraz więcej. Ludzie muszą się nauczyć akceptować siebie i walczyć z wszelkimi atakującymi ich demonami (polecam nazywanie i uczłowieczanie swoich zaburzeń - pomagamy sobie wiedzą, z kim walczymy), a to przecież nie jest proste.
Sam taniec brzucha przecież świetnie pomaga zaakceptować swoje ciało i zmienić "priorytety", warto wyciągać koleżanki na zajęcia :] Mi taniec bardzo pomógł w tej akurat kwestii.
figura modelki, dosłownie przy prawie 1,80m 45 kg wagi
TO jest figura modelki? :eek:
Chyba modelki z tych zdjęć na pierwszej stronie wątku...
Vello, modelki z wybiegów często przypominają dziewczyny na tych zdjęciach niestety. Chociaż w niektórych krajach nie puszczają w tej chwili na wybieg jeśli nie ważą powyżej iluś kilogramów, więc coś się zaczyna w tym kierunku dziać i dobrze
Vella, wierz mi,że nie wygląda bardzo chudo - tzn tak chudo jak te 'panie'. Owszem ,widać jej żebra, ale brzucha nie ma zapadniętego itd. To moja najlepsza przyjaciółka, więc wiem co mówię ;) Znam ją od ponad 9-ciu lat i właśnie z powodu takiej a nie innej budowy ona ma kompleksy i bardzo zaniżone poczucie własnej wartości. To przykre,że ludzie ciągle ją komentują, np idzie korytarzem a tu komentarze : "Boże, anorektyczka... ochyda" a dziewczyna nie dość, że je bardzo ,bardzo normalnie, (dla mnie nieprawdopodobnie dużo,nie raz jak razem wyjeżdżałyśmy, to ona jadła 6 kanapek , a ja... banana)to ciągle rośnie...
EDIT: Jezu, podałam o 10 kg za mało jej wagę - ofc waży 55 kg. Przepraszam, oczywiście jakby ważyła 45 to kiepsko by było :rolleyes: (sorry Vella :unsure:)
No to już inaczej wygląda. 55 kg przy tym wzroście to mało, nawet b.mało, ale nie drastycznie i przerażająco mało ;)
Tak z ciekawości, obliczyłam BMI - wychodzi od 17,4 (przy 178 ) do 17 (przy 180) czyli piszą o niedowadze (od 18,5 jest niedowaga)
Ale... niektórzy już mają taką przemianę materii i trudno na to poradzić.
http://antyproana.blox.pl/html - jakby ktoś nie znał. Troszkę przydatnych linków, refleksji i przede wszystkim zwrócenie uwagi na ważne zjawisko, jakimi jest ruch pro ana.
Ciągle mam mieszane uczucia, jak czytam takie blogi... Przerażają mnie wypowiedzi:
Dziś zjadłam:
zupa pomidorowa - 123 kcal
jogurt naturalny - 98 kcal
jabłko - 32 kcal
RAZEM: 257 kcal
O 57 kcal za dużo :( Jestem żałosna...
Wiem i mam tego pełną świadomość, że czasem nachodzą mnie myśli, by czegoś nie jeść, albo pójść i zważyć się, choć kilka dni temu się ważyłam.. Nie umiem tego wytłumaczyć. Najgorsza droga za mną, ale nie wyzbędę się wszystkich chorych nawyków. A takie wypowiedzi jak wyżej po prostu mnie załamują. Bo to straszne nie widzieć nic prócz upragnionej utraty wagi, za którą kryje się coś więcej, utrata zdrowia bądź nawet życia. Łzy cisną się, gdy młode dziewczyny same piszą się na stratę, a przecież ciężko jest wejść w ich świat, by choć na moment je zrozumieć.
Trafiłam tu przypadkiem, szwendając się po "Belly dance Cafe". Sama jeszcze niedawno ostro się odchudzałam, zaczęły mi wypadać włosy, straciłam okres... Myślałam wtedy, że lepiej będę tańczyć, będąc chuda. Wcale tak nie było! Nie miałam ani siły ani ochoty na treningi! Potem zaczęła się terapia hormonami i przytyłam tyle ile schudłam :D Figurę teraz mam inną (codziennie ćwiczę), ale bardzo żałuję, że doprowadziłam się do takiego stanu! Straciłam tyle cudownych miesięcy ze swojego życia przez to odchudzanie... Wciąż nie jestem w stanie zaakceptować swojego ciała w 100%, ale nie zamierzam już nic na siłę zmieniać.
klymenystra
01-07-2010, 22:52
Sahar gratulacje! Ciesze sie, ze udalo Ci sie wyjsc z tego samej. Bardzo Cie podziwiam.
moja dość bliska koleżanka z lat dziecięcych w pewnym momencie swojego życia wpadła w anoreksje. najbardziej przerażające nie było wcale to,że przy wzroście 175 wisiał na niej rozmiar xs,a jej zachowanie. Nagle stała się dla mnie zupełnie obcą osoba. to co mówiła i robiła było dla mnie nie do pojęcia.na szczęście jej mama bardzo szybko się za nią 'zabrała' i rok później po anoreksji nie było już prawie śladu.
Layla1700
02-07-2010, 00:18
Tak to na prawdę straszne.Widziałam na własne oczy jak wygląda ta choroba i jak straszne sa jej skutki. Mająąc 10 lat leżałam na odziale diabetologiczno-endokrynologicznym( wtedy własnie zachorowalam na cukrzyce i musiałam połozyć sie na odział ).I jako 10 letnia dziewczynkależełam na sali z anorektyczkami, Widziałam jak chowały jedzenie po kiesszeniach , wyrzucały do śmieci czy nawet zakopywały w ziemi w kwiatkach. pielegniarki stały nad tymi dziewczynami i je pilnowały żebywszystko zjadly. Jak leżałam raz bedąc włazience słyszłam jak dziewczyna mówila sama do siebie (jestem silna i nie przytyje,nie bede jadła -sama sie nakręcała). Pamiętam szczególnie jedną dziewczyne chorą miala organizm całty wyniszczony i juz nawet gdyby zaczeła normalnie sie odzywiać mialaby problemy ze zdrowiem. To bylo dla mnie w tamtym okresie bardzo dziwne nierozumiałam tego , bo miałam tylko 10 lat.
Dobry Boże od tych zdjęć zrobiło mi się niedobrze... Trochę o tym poczytałam w sieci i jestem przerażona... Jak moja córka zostanie nastolatką i wspomni o odchudzaniu, to chyba nie opuszczę żadnej mszy w kościele - w intencji zachowania przez nią zdrowego rozsądku!
A dziękuję, dziękuję :D Udało się, ale skutki odczuwam do tej pory... Teraz dopiero zauważam, że faktycznie zachowanie człowieka baaardzo się zmienia. Pamiętam, że chłopak próbował mnie namówić do zjedzenia obiadu, to wpadłam w szał i ciskałam w niego wszystkim, czym się dało! W sumie to zabawne, ale takie napady zdarzały mi się coraz częściej... Jakoś to biedak przetrzymał :D:D
Jak moja córka zostanie nastolatką i wspomni o odchudzaniu,
To wtedy poślij ją na lekcje tańca brzucha ;)
Sahar, dużo słyszałam o tych psychicznych zaburzeniach odżywiania i podobno bardzo ciężko jest się z nich wyleczyć. Tym bardziej gratuluję Ci, że Ci się udało!
Udało się, a co! :D Taniec brzucha swoje robi i powinien ustawowo być włączony do leczenia anoreksji!!! :D
powinien być uczony w szkołach na w-f :) jako profilaktyka ;)
Zgadzam się w 100% - leczenie zaburzeń odżywiania to bardzo długi i trudny proces, wymagający pracy ze specjalistą, wsparcia ze strony bliskich oraz pracy nad samym sobą, jednak taniec brzucha może być rewelacyjną częścią terapii. Jestem przekonana, że to właśnie zajęcia z tańca najbardziej wpłynęły na mój powrót do zdrowia mimo, że dla kogoś, kto nie próbował brzmi to zwykle mało realnie :) To nie jest sposób na rozwiązanie wszystkich problemów, ale naprawdę świetna terapia.
Morganka
23-09-2010, 13:07
Chciałam odświeżyć temat, nie by się wyżalić, ale z doświadczenia wiem, że czytanie takich życiowych przypadków pomaga niektórym zwłaszcza w zrozumieniu źródeł choroby, a bez tego ani rusz:)
Nie byłam nigdy klasyczną anorektyczką ani bulimiczką, ale przeszłam gehennę z zaburzeniami odżywiania. W moim przypadku głównym źródłem były problemy w najbliższym otoczeniu, mój wielki ból, bezsilność i przeświadczenie, że jeśli widzę coś złego MUSZĘ reagować, muszę komuś coś naprawiać. I jak łatwo się domyślić - nie byłam w stanie nic naprawić, nie byłam w stanie uzewnętrznić tego co czuję, więc wszystko skierował się do wewnątrz. Powiedziałabym, że takie zaburzenia są bardzo podobne do różnych uzależnień, ludzie z bezsilności piją, ćpają, nerwy łagodzą papierosami choć wiedzą, że to nic nie daje. Na początku po prostu zapominałam jeść. Dosłownie. Nie byłam w stanie zrobić sobie obiadu, gdyż albo płakałam z bezsilności, albo spałam itd. Potem już nie czułam głodu. Więcej - z pustym żołądkiem czułam się wspaniale, lekko, w końcu miałam nad sobą kontrolę. Dużo ćwiczyłam, chodziłam na dodatkowe zajęcia w szkole, obsesyjnie robiłam brzuszki, kilkaset po kilka razy dziennie. To też był zagłuszacz, bo kiedy trzysta razy człowiek podnosi się z ziemi i opada może o niczym nie myśleć. I robić dalej. Załatwiłam się na cacy:), efekt widać nawet dziś - robiłam te brzuszki ciągle te same i teraz mój brzuch tuż pod żebrami aż do podbrzusza jest wręcz wystający od tych mięśni, za to skośne są "zapadnięte" i łatwo sobie wyobrazić jak karykaturalnie to wygląda:) Rozciągałam się do granic możliwości. A ból był przyjemny, bo ten fizyczny łatwiej było znosić niż psychiczny. Nigdy nie myślałam o diecie czy figurze, nie myślałam o tym jak mój brzuch, tyłek postrzegają inni. Czasem jak usiłujecie pokazać komuś, że jest za chudy przez porównanie z inną szczupłą osobą a odpowiedź jest ciągle ta sama to pomyślcie, że ta osoba może po prostu kłamać:) Sama tak robiłam - kiedy pewna osoba wyczaiła o co chodzi, ja upierałam się, że to dieta. Nie potrafiłam przyznać się przed kimś, że robię sobię krzywdę tylko dlatego, żeby nie skrzywdzić kogoś innego. Wciskanie w kogoś jedzenia też może być słabą taktyką, bo ciągle nie można osoby kontrolować, a takie wciskanie może spowodować, że będzie gorzej - poczucie własnej wartości robi się wręcz ujemne. Grypa nie minie, bo się przyjmie Gripex, on tylko zamaskuje objawy, a organizm nadal zmaga się z wirusami. Nie mówiąc już o tym, że mi wciskano twarożek, a po latach dopiero zdiagnozowano u mnie nietolerancję laktozy:))) Ale jak miałam biegunkę to dla tej "pomocnej osoby" było pewne, że łyknęłam coś na przeczyszczenie, paranoja:)
Po kolei odpychałam wszystkie osoby, które były mi życzliwe, byłam sama ze swoją tragedią i nikogo nie chciałam znać... Po prostu nie chciałam się żalić..
Nie było żadnego przełomu, cudownego ozdrowienia, sama wygrzebywałam się z tego baardzo powoli. Metodycznie. Zainteresowałam się gotowaniem. Zdrowym odżywianiem, ziołami. Punkt po punkcie analizowałam jak jedzenie przechodzi" przez człowieka", gdzie co się wchłania, a co z czym łączyć, gdzie jakie mikroelementy. Żadnych kalorii:) Wiedziałam jakie zioła powodują wzmożone łaknienie i robiłam sobie na złość:) Wiedziałam, że muszę jeść, żeby żyć, a żyć by może w przyszłości pomóc komuś kto ma takie problemy i jeśli choć jednej osobie pomogę to już będzie miało to sens. Zaczęłam sama kupować jedzenie, wybierałam coraz wartościowsze rzeczy - żadnych zapychaczy. Z czasem było lepiej, nie bałam się ludzi, ale i tak czasem mam momenty w których jem z rozsądku nie z chęci. Ale są i plusy - jem bardzo zdrowo, buduję coraz silniejszą psychikę. A minęła już dekada:)
Wiem jakie to trudne i dla "ofiar" i ludzi którzy chcą pomóc. Tłumaczenia anorektyczce/anorektykowi, że musi jeść, że umrze to jak tłumaczyć alkoholikowi, że zryje sobie organizm i będzie powoli umierał z powodu wyniszczenia i wysiadającej wątroby. Palaczowi, że palenie "powoduje raka i choroby serca". Generalnie ludzie nie są idiotami i dobrze wiedzą co sobie robią, tylko nie zawsze sobie uświadamiają dalsze konsekwencje. U palaczy spotykam się z postawą "na coś trzeba umrzeć", ale nie zawsze ludzie wiedzą, że nie umiera się od razu, można np. przez lata w bólu i cierpieniu nie móc się ruszyć z łóżka i być zdanym na łaskę innych.
Mam wrażenie, że obecnie trochę zbyt rozrzutnie ludzie posługują się terminem anoreksja. Głównie Ci, którzy oględnie mówiąc nie kumają. Ktoś przywoływał przypadek matki nazywającej córkę debilką po przyłapaniu na wymiotach. Ja, ze względu na zdrowe odżywianie często słyszę " o pewnie anoreksja, za parę miesięcy schudniesz na wiór" tylko dlatego, że zamiast słodzonych syfów w półlitrowych butelkach piję domową herbatkę owocową... Cóż, ludzie:) Ciągle słyszę, że otręby są dla bydła, a pokrzywami to się kury karmi:)))
Nie wiem na ile się ze mną zgodzicie,ale pomóc anorektyczce to przede wszystkim ją wspomóc:) Na nic karmienie przez sondę jeśli psychika w rozsypce.
Jestem zwolenniczką propagowania tb jako jednej z form terapii, choć równie dobrze może być to joga czy inne formy aktywności, zależy od osobowości.
Pod tym względem (już gdzieś pisałam o tym filmiku) uważam za bardzo wartościowy "Language of Life" Izzy Bushkovsky (http://www.youtube.com/watch?v=HncFKRlFcz4). Może gdybym trafiła na kogoś kto zaraziłby mnie pasją tańca wtedy gdy miałam te czternaście lat, byłoby mi o wiele łatwiej i lepiej radziłabym sobie z życiem, ale było minęło. Za to jak u kogoś wyłapię niepokojące znaki wskazujące na podobne problemy nie potrafię tak tego zostawić. Mimo, że czasem wciąż sama czasem potrzebuję pomocy (i zawsze ją znajduję ze strony kochanej osoby) nie potrafię nie porozmawiać z kimś kto ewidentnie potrzebuje wsparcia.
Trzymam kciuki za wszystkie forumowiczki zmagające się ze sobą:)
I jeszcze jedno na marginesie (jak znajdę źródło to uzupełnię) - podobno niedożywienie powoli staje się plagą społeczeństw bogatych, współwystępując z otyłością. Wartość odżywcza silnie przetworzonego jedzenia i generalnie pchanie w siebie śmieci do spółki z nałogami i stresem powoduje, że część (nie mówię tu broń boże o wszystkich, sama mam wariującą tarczycę i wiem co to znaczy:) ) ludzi chorobliwie otyłych jest jednocześnie... niedożywiona. Ciągły głód i ochota na słodycze jest reakcją obronną organizmu, który błaga o potrzebne składniki.
I już kończę, przepraszam za długi post:)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.