PDA

Pokaż pełną wersję : Powrót do tańca po przerwie



maroccanmint
06-09-2009, 21:04
:love:
Jutro pierwsze od kilku miesiecy zajęcia. Wracam do tańca.
Czy Wy równiez byłyście zmuszone przestać uczęszczać na zajęcia i czy trudno było wrócić ciałem do rytmu i ruchu?
Moja przerwa związana jest z pracą - ponieważ pracuję w systemie równoważnym, w większości przypadków w ostatnich miesiącach nie wyrabiałam się czasowo, zresztą nie ma co się wgłębiać.
Wyznaje również w pokorze, ze nie umiem ćwiczyć sama w domu. Boję się nabrac niewłasciwych nawyków i postaw, brak mi motywacji.
Co radzicie?
:)

Dzikus
07-09-2009, 14:00
Ojjj... przerwy w tańcu były zawsze bolesne. Brakowało mi ruchu, muzyki, dawania upustu emocjom, kreatywności. Moje przerwy w tańcu wyglądały tak, że dołowałam się, że nic nie umiem, że tracę koncycję itp. Czas umilałam sobie oglądaniem YouTube bądź słuchniem muzyki orientanej, jak nie miałam już wogóle weny do tańczenia. Po kilku/-nastu filmikach/utworach tak mnie roznosiło, że nie mogłam wytrzymac bez tańczenia w domu, czy gdziekolwiek byłam :)
Nie bój się, że nabędziesz złych nawyków tańcząc poza zajęciami. Jeżeli włączysz sobie muzykę orientalną zamiast radia, telewizora itp. osłuchasz się z nią -a jest to pierwszy krok do cwiczeń nad improwizacją. A swoboda jest w tańcu bezcenna!
Kiedy przyjdziesz sobie na zajęcia, z pewnością się odnajdziesz, ponieważ to jest jak jazda na rowerze :) Jeżeli masz dobrą instruktorkę, na pewno pomoże Ci skorygowac niedociągnięcia, ale jak już napisałam, nie powinnaś niczego zapomniec. Na początku mogą Ci pewne rzeczy sprawiac trudnośc, bedziesz ew. musiała się wysilic, by zrobic 50 dropów po kolei, ale to tylko przez niecwiczenie nad kondycją.
Nie martw się, życzę miłego, satysfakcjonującego powrotu na zajęcia! :)

Hurricare
07-09-2009, 17:21
Moja najdłuższa przerwa od tańca trwała miesiąc. Tak jak Tanit nie odrywałam się zupełnie od tańca-sposobem na przetrwanie były filmiki, muzyka i oczywiście to forum:love:

maroccanmint na jaki "poziom" wracasz? kontynuujesz czy może chcesz sobie jeszcze powtórzyć? Myślę, że rzeczywiście z samym ruchem mogą pojawić się problemy, bo ciało szybko "zapomina", ale to co w głowie nie tak szybko, poza tym istnieje coś takiego jak pamięć ruchowa :)

A teraz się pożalę: właśnie będę robić sobie przerwę od tańca-od jakiegoś czasu boli mnie kręgosłup, więc dopóki mi nie przejdzie muszę odpuścić-póki co ustaliłam sobie 2 tygodnie, lepiej trochę odczekać, niż potem się męczyć:(

calypte
07-09-2009, 18:41
Zgadzam się z Tanit - tego się nie zapomina, a przynajmniej - nie w głowie, chociaż pewnie na początku braki w kondycji mogą działać demotywująco.. U mnie przerwa w tańcu trwała rok - właściwie nie tylko w tańcu, co w każdej większej aktywności fizycznej... Ale całe szczęście wszystko wróciło do normy :D. `Międzyczas` wypełniałam przeglądaniem You Tuba i słuchaniem muzyki - osłuchanie się daje równie dużo co ruch sam w sobie.
Z powrotem było cięzko na początku - ze względu na brak kondycji, ale myśle, że ten sam problem miałabym, gdybym poszła na aerobic czy tym podobne. Całe szczęscie - ciało nie protestowało i poddało się nowemu rozkładowi zajęć ;). Natomiast psychicznie okazało się być o wiele lepiej niż za pierwszym podejściem. O wiele bardziej mnie to wciągnęło, zaczęło bawić i na prawde się odnalazłam.
Zatem - nie bój się powrotu :). Wszystko da się spokojnie wyćwiczyć i nadrobić - najważniejsze, to dobrze się przy tym bawić :)

Agnieszka Dzikowska
07-09-2009, 20:23
Ja staram się nie robić sobie dużych przerw w tańcu, nawet jeśli nie chodzę na zajęcia to lubię tańczyć w domu albo gdzieś wieczorem na mieście;) I właśnie imprezy polecam jako treningi, bo naprawdę wiele ruchów tańca brzucha nadaje się do tańczenia do nie-bellydance'owej muzyki:) Ćwiczy się również wtedy improwizację i odwagę, bo tancerki brzucha na imprezach często przykuwają wiele spojrzeń;)

Po za tym jednak radzę ćwiczenie w domu - daje dużo radości, a również uczy koordynacji i pozwala szybciej przyswoić sobie ruchy które są uczone na zajęciach:)

Powodzenia w powrocie do zajęć:)

maroccanmint
07-09-2009, 22:47
Dziękuję :)
dziś byłam na pierwszych zajęciach - pierwsze, co poczułam, to wielką radość z ruchu...
Na konto tej lekcji uszyłam sobie szyfonowe haremki i - co najśmieszniejsze - dopiero w wielkim lustrze zobaczyłam, że jedna nogawka jest ciut krótsza... :D Siłą rzeczy trzeba będzie uszyć nowe :p
Calypte - zanim musiałam przerwać zajęcia, tańczyłam pół roku, regularnie raz w tygodniu. To raczej nie jest żaden poziom zaawansowania. Dlatego zdecydowałam się zacząć ponownie w grupie zerowej - ćwiczenia na pewno mi nie zaszkodzą, powtórzenie izolacji też będzie przydatne. Poza tym trafiłam na świetną grupę, roześmiane Kobiety - po prostu tak trzymać ;)

Quesse
08-09-2009, 14:06
Sama miałam tej wiosny przymusową przerwę - około 3 miesięcy, z powodu nogi w gipsie. To był koszmar, totalny dół, tak mi było źle bez tańca że nie mogłam nawet wejść na forum czy oglądać go na youtube, bo od tego czułam się jeszcze gorzej. Odkąd zaczęłam tańczyć, nie zdarzyła mi się przerwa dłuższa niż jakiś tydzień - więc teraz to był szok. Co więcej, stale miałam sporo zajęć, taniec kilka razy w tygodniu, a tu nagle zero ruchu - zaczęły mnie boleć plecy i ręce od chodzenia o kulach. I przez to wszystko totalny dół psychiczny, przez co ciągle jadłam, przez co przytyłam dramatycznie. I strasznie straciłam kondycję. Bałam się też, że totalnie stracę pewne umiejętności (problem był z obrotami, izolacjami, utrzymaniem się na palcach), że zapomnę wszystko, co umiałam.
Po dwóch miesiącach od powrotu do tańca pora na wnioski optymistyczne: spadek kondycji nadrobiłam (duuuużo tańca, dręczenie się na fitnesie, dużo ćwiczeń), spadek umiejętności jakoś nadrobiłam (dużo tańca, warsztaty), dramatyczne przytycie pokonałam (dręczenie się dietą). Pod względem tanecznym obecnie już nie czuję się źle, czuję, że się znowu roztańczyłam i nadrobiłam jakoś tę przerwę. Słowem, powrót odbył się i się udał, już nie odczuwam skutków przerwy. Wszystko przychodziło dwa razy trudniej, trzeba się było zmusić do ćwiczeń fizycznych nie tylko tanecznych, trzeba też było sporo schudnąć by lepiej wyczuwać swoje ciało. Kosztowało mnie to naprawdę dużo wysiłku.
Jedno jest pewne - mam ogromną nadzieję, że już nigdy nie będę musiała sobie robić dłuższej przerwy od tańca, bo to był koszmar;)

Ale tak sobie myślę, że uczucie euforii, gdy mogłam tańczyć po raz pierwszy po tej przerwie, no i gdy cokolwiek zaczęło mi choć trochę znowu wychodzić - naprawdę bezcenne. Przypomniałam sobie, ile dla mnie znaczy taniec i uświadomiłam, że naprawdę jest niezbędny jak powietrze:)

maroccanmint
08-09-2009, 16:56
Quesse, wyraziłaś bardzo dokładnie to, co ja czułam przez ten beztaneczny czas - dziękuję :love:

Oleta
09-09-2009, 19:50
Ja właśnie teraz jestem na przymusowej przerwie... :(
W dodatku spowodowanej względami zdrowotnymi. Najpierw operacja, teraz rwa kulszowa... Ech...
Na razie moje przerwa trwa niecałe dwa miesiące, a już strasznie mi brakuje tańca...
Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła wrócić.
maroccanmint - możesz zdradzić gdzie teraz uczęszczasz na zajęcia?:)

maroccanmint
12-09-2009, 19:09
Oleto,
wróciłam do mojej dotychczasowej instruktorki w Belly Therapy - lubię jej sposób prowadzenia zajęć. Ale bardzo bym chciała mieć regularny tryb pracy i uczęszczać jeszcze na zajęcia tribalowe... ATS bardzo mnie pociąga, podoba mi się poczucie współuczestniczenia w tańcu - no i bardzo bym miała ochotę wymyślać i szyć kostiumy dla grupy, bawić się stylizacją, tkaninami i krojem haremek ;)
Mam nadzieję, że Twoje dolegliwości skończą się wkrótce i pozwolą Ci wrócić do tańca. Trzymam za to kciuki :) :thumbsup:

Anbar
22-09-2009, 17:17
Ja właśnie teraz jestem na przymusowej przerwie... :(
W dodatku spowodowanej względami zdrowotnymi. Najpierw operacja, teraz rwa kulszowa... Ech...


Moim zdaniem najważniejsze jest to, że chcesz wrócić do tańca, bo czasami zdarza się, że coś komuś wypadnie na jakieś dwa miesiące i już ten ktoś nigdy nie wraca do tańca(!). Moja koleżanka tak miała. Niestety. A Ty chcesz wrócić, więc myślę, że od tymczasowej przerwy w tańcu, świat się nie zawali ;) Powodzenia ! :D

Mała tancereczka
22-09-2009, 18:10
Ja właśnie teraz jestem na przymusowej przerwie... :(
W dodatku spowodowanej względami zdrowotnymi. Najpierw operacja, teraz rwa kulszowa... Ech...
Na razie moje przerwa trwa niecałe dwa miesiące, a już strasznie mi brakuje tańca...

Wiem o czym mówisz bo ja z powodów osobistych miałam w zeszłym roku ponad pół roku przerwy. Tęskniłam za tańcem bardzo. Moja rada jest tak. Jeżeli nie możesz chodzić - ćwicz ręce! Jak skończysz rekonwalescencję i wrócisz na zajęcia dziewczyny będą Ci zazdrościć rąk :)

Anbar
23-09-2009, 08:39
[...] Ćwicz ręce! Jak skończysz rekonwalescencję i wrócisz na zajęcia dziewczyny będą Ci zazdrościć rąk :)

Świetny pomysł! Na zajęciach z tańca brzucha na które ja chodzę ręce wprawdzie zawsze były ćwiczone, ale wiadomo - nacisk kładziono raczej na inne partie ciała, więc to naprawdę świetny pomysł ! :D (Bo prowadzenie rąk w tańcu jest naprawdę b.ważne !)

Inayat
23-09-2009, 17:04
:love:Wyznaje również w pokorze, ze nie umiem ćwiczyć sama w domu. Boję się nabrac niewłasciwych nawyków i postaw, brak mi motywacji.

Kochana, skoro już zaczęłaś wcześniej naukę pod okiem instruktorki, to masz już pojęcie, co jest dobrym, a co złym nawykiem w tańcu. Wiesz na pewno jak wygląda prawidłowa postawa, to od niej wszystko się zaczyna.
A ćwiczenie w domu (czy gdziekolwiek, poza zajęciami), to JEDYNY sposób, by nauczyć się tańczyć. Na lekcjach instruktorki pokazują co i jak robić, reszta leży w Twoich rękach. Tylko i wyłącznie powtarzając do znudzenia kolejne ruchy jesteś w stanie je opanować. Niestety wiele dziewcząt wychodzi z założenia, że samym faktem uczęszczania na zajęcia, czy obecności na warsztatach, ich umiejętności wzrastają na tyle, że już nic nie muszą same robić. A lekcja to tylko naprowadzenie na właściwą ścieżkę.

Drills drills drills - to klucz do sukcesu. W każdym tańcu, nie tylko naszym. Dlatego nie bój się ćwiczyć sama. Są oczywiście elementy, które samemu trudno ogarnąć i wymagają instruktażu, ale większość jest do wyćwiczenia samemu.

Mnie też przez bardzo długi czas frustrowało, że nadal nie umiem over shimmy, czy w ogóle 3/4 shimmy w dół, czy w górę. Ale nie dotarło do mnie, że samym myśleniem umiejętności nie nabędę. Zaczęłam ostro pracować w domu i tak, jak moje 3/4 w górę jeszcze w lipcu było mało widoczne, a w dół mogłam tylko pomarzyć, tak teraz naparzam jedno i drugie przez pół godziny bez przerwy bez utraty rytmu (tak swoją drogą długotrwałe robienie shimmy przy dobrym drum solo jest świetne na kondycję i sprawia, że rytmiczne drżenie wchodzi w nawyk).
Ćwicz ćwicz ćwicz! ĆwiczMY! :D:D:D:D:D:D

Lidiya
23-09-2009, 19:13
Miałam dwie półroczne przerwy w tańcu w ciągu swojej prawie 3-letniej przygody. Półroczne! Psychicznie nie było łatwo mi to znieść, ale to było w zasadzie w obu przypadkach na własne życzenie. Częściowo lenistwo, częściowo brak satysfakcjonującej grup (to było na początku, kiedy chciałam do jednej jedynej instruktorki :p) Lepiej niż to jak się czułam bez tańca pamiętam to jak się czułam kiedy 'wróciłam'. Ogromna dawka energii, motywacji i zaangażowania. A na chwilę obecną mam ambitny plan naprawdę dynamicznego rozwijania swoich umiejętności tanecznych i niedopuszczenia nigdy więcej do takich przerw. Trzymajcie za mnie kciuki!
I ja życzę powodzenia w powrotach :)

maroccanmint
23-09-2009, 19:18
Cieszę się, że mnie wspieracie :love:
Co ćwiczeń w domu - po pierwsze zadałam sobie na początek porcję ćwiczeń rozciągająco - gimnastykujących. Mam ambitne założenie ćwiczyć po pół godziny dziennie, korzystając z dawnych doświadczeń z yogą i typowo "szkolnych" skłonów i wymachów. To się może wydawać banalne, ale mam siedzącą pracę (czasem po 10 godzin przy komputerze), więc choćby "dla zdrowotności" mi się przyda. Jestem bardzo sztywna i ociężała... mój kot lepiej robi shimmy niż ja.
Po drugie - mam jeszcze ambitniejszy zamiar ćwiczyć również w ciągu tygodnia to, co robiłyśmy na zajęciach.
Wiem, czuję, że tak powinnam - taniec jest dla mnie odskocznią i przyjemnością niemal zmysłową.
No i na koniec przyjemność - w nagrodę za te ambitne postanowienia kupiłam ładny kawałek sztruksu w orientalne wzory, z którego uszyję sobie fajną torbę. Bo w poniedziałek rano, wychodząc z domu, muszę mieć przy sobie: dwa telefony (własny i służbowy), dwa pęki kluczy (własny i służbowy), pudełko ze śniadanio - obiadem (a że nie lubię fast - foodów i gotowców, taakie pudełko z warzywami, kotletami soczewicowymi, curry z ryżem itp., trochę waży), kosmetyczkę, strój ćwiczebny, obowiązkowo moją własnoręczną monetkową chustę, i drobiazgi - długopisy, portfel, notatnik, wkrótce również lalkę (1,5 kg żywicy)
Niemało, ale same wiecie, jak to jest prawda? Więc uszyję sobie świetną, wszystkomającą, wszystkomieszczącą i ogólnie arcykapitalną torbę. Jedną już uszyłam, ale podwędziłą mi ją młodsza Siostra... :rolleyes:

Freya
23-09-2009, 22:50
Fajnie, że powstał taki wątek. Już myślałam, że tylko ja mam taki problem..
Aktualnie mam przerwę w tańu - powód: totalny brak pieniędzy.. I nie wiem kiedy uda mi się wrócić.. Może w styczniu?:(

Ksiksi
23-09-2009, 23:04
Ja mam dwa problemy : powtarzające się bóle kręgosłupa od jakiegoś czasu i brak pieniędzy! Na ból już nie umiem zaradzić... tyle leków, rehabilitacja, ćwiczenia...a na kasę hmm może częściowo - jak mam ochotę na słodką bułkę to wrzucam kasę do skarbonki (muszę tak robić bo nie schudnę i będzie mnie dalej boleć a lekarka powiedziała, że moja nadwaga to bardzo duże obciążenie dla kręgosłupa) Właściwie powstaje z tego taki jeden duży problem.

Blancari
24-09-2009, 00:27
wkrótce również lalkę (1,5 kg żywicy)
:rolleyes:

Wybacz offtop, ale nie wytrzymałam... Czyżby dollfie? :eek: Gratulacje!:biggrin:

maroccanmint
24-09-2009, 22:06
To poofftopujmy jeszcze :-)
tak, dollfie, 1/4 z dollzone. Pochwalę się, jak już przyjdzie :D
A w ogóle to masz PM.

Layla1700
24-09-2009, 22:17
Ja w sumie po 4 miesiącach nauki miałam przerwe przez wakacje od października zaczynam znów:) Chociaż w wakacje byłam na warsztatch i ciągle tannczyłam w domu to jednak nie jest to samo jak na zjęciach z instruktorką:) Ale na szczęście już za jakieś dwa tygodnie znów będe latać na belly:):)

Miriam
24-09-2009, 22:23
To poofftopujmy jeszcze :-)
tak, dollfie, 1/4 z dollzone. Pochwalę się, jak już przyjdzie :D
A po co nosi się taką lalkę w torbie? :unsure:

maroccanmint
24-09-2009, 22:27
Dla przyjemności posiadania jej, robienia jej wspaniałych zdjęć i cieszenia się własnoręcznie sporządzonymi strojami.
No, ale o mojej Amber opowiem w Belly Dance Cafe jak przyjdzie. Żeby już nie zaśmiecać wątku :love:

Blancari
24-09-2009, 22:43
Wtedy zrobimy wątek o dolfach :D

Koniec offtopu

Oleta
25-09-2009, 16:13
Ja też dziękuję za wsparcie i rady. Rękami wywijałam już w szpitalu na sali pooperacyjnej... :D;)

Teraz mój brzuch już OK, gorzej z plecami... :(
Wczoraj wieczorem nie wytrzymałam i zaczęłam ćwiczyć - wykonałam serię kameli i fal i rano plecy bolały i nie chciały się rozruszać...:(
Za niecałe dwa tygodnie mam badanie kręgosłupa - tomograf komputerowy. Zobaczymy co tam z moimi plecami... Mam jakieś obawy, że dowiem się iż ruchy związane z TB, właśnie owe kamele i fale są dla mnie niewskazane...
Ale może nie będzie tak źle...? Zobaczymy!

carmenta
25-09-2009, 16:23
Ja od wtorku ruszam ponownie na regularne zajęcia. Owszem warsztaty były w wakacje, ale jak Layla1700 słusznie zauważyła, to nie to samo co stałe zajęcia z instruktorką. Mam nadzieję, że moje kości staruszki jeszcze się nie zastały bardzo i powrót nie będzie zbyt bolesny. szczególnie, że w tym roku podeszłam do tańca dość ambitnie i będę mieć trzy różne zajęcia (tribal, klasyka, flamenco), z różnymi instruktorkami i to dzień po dniu. Od wtorku do czwartku tańcuję :D Tak więc trzymajcie ksiuki, żebym miała siłę z dnia na dzień;)

calypte
25-09-2009, 18:25
Trzymamy, trzymamy :) Ja już jestem po moich pierwszych powakacyjnych tańcach i jak na razie jedyne co mnie boli to... łydki. Ale jako, że znam zamiłowanie mojej Instruktorki do łydkowych ćwiczeń, to wcale mnie to nie dziwi... Po pierwszych zajęciach w styczniu u niej przez 3 dni nie mogłam chodzić w ogóle, więc jest postęp...:D..brakowało mi takiego regularnego tańcowania...:love:

maroccanmint
25-09-2009, 18:51
Trzymam kciuki za wszsytkie powracjące tancerki :love:

Layla1700
25-09-2009, 21:35
A ja mam ciągle nadzieje,że jak już zaczną się moje zajęcia a ma być to już niebawerm zbierze się większa grupa także do występów wtedy zajęcia bedą dwa razy w tygodniu a więc wiecej będe umieć:):) Zauważyłam,że jak zaczynam się czymś intersowac to podchodze do tego bardzo ambitnie od razu bym latała na wszystki możliwe warsztaty,występowała , obozy taneczne,ale niestety jakoś w moich rejonach mało jakiś warszttaów z belly ale miejmy nadzieje,że się rozkręci:):)

Karima
27-09-2009, 17:51
Cześć dziewczyny! Właśnie wróciłam z pierwszych, po rocznej przerwie, zajęć. Decyzja o powrocie do tańca była dla mnie bardzo trudna. Mimo tego ze chciałam tańczyć, próbowałam znaleźć tysiąc wymówek żeby nie iść. Nawet jeszcze dzisiaj rano zastanawiałam się czy iść, czy może lepiej sobie to już odpuścić. A jak do tego wszystkiego doszło? ... Po ponad dwóch latach reguralnych zajęć musiałam zrobić sobie dwu miesięczną przerwę z powodów zdrowotnych - anemia, ogólne osłabienie organizmu i takie tam. W grudniu zeszłego roku wróciłam na zajęcia, ale niestety byłam na zajęciach chyba tylko raz, no może dwa. Pojechałam na snowboard i pech chciał że paskudnie złamałam sobie nogę. Kolejne 2,5 miesiąca w gipsie i później dodatkowo trzy miesiące o kulach z możliwością obciążania nogi do 70%. Na początku czerwca odstawiłam kule i praktycznie od nowa musiałam nauczyć się poprawnie chodzić. Myślałam, że nie będę się już nadawała ani do tańca, ani do żadnych sportów które uwielbiam, ale na szczęście czas zrobił swoje i od września staram się robić wszystko to co robiłam kiedyś, nie patrząc na to że jeszcze czasem noga boli.
Wiem, że teraz czeka mnie ciężka praca, bo mimo tego że zapisałam się do grupy o poziom niżej niż byłam wcześniej, to i tak mam wrażenie że dużo mi brakuje do pozostałych dziewczyn. Mam jednak nadzieję że za miesiąc, może dwa już będę tak roztańczona, że nie będzie widać różnicy.
Trzymam kciuki za wszystkie, które wracają do tańca po dłuższej przerwie ... szczególnie po dłuższym unieruchomieniu. Może być trudno, ale uważam że warto :)

Sumaiya
28-09-2009, 14:45
Wszystko zostało już powiedziane. Przerwy są złe i dołujące... Mnie taka taneczna deprecha od ponad roku dotyka... I wciąż nie wiem kiedy na dobre wrócę.
Powodzenia maroccanmint!

Sowillo
28-09-2009, 15:13
Cześć dziewczyny! Właśnie wróciłam z pierwszych, po rocznej przerwie, zajęć. Decyzja o powrocie do tańca była dla mnie bardzo trudna. Mimo tego ze chciałam tańczyć, próbowałam znaleźć tysiąc wymówek żeby nie iść. Nawet jeszcze dzisiaj rano zastanawiałam się czy iść, czy może lepiej sobie to już odpuścić. A jak do tego wszystkiego doszło? ... Po ponad dwóch latach reguralnych zajęć musiałam zrobić sobie dwu miesięczną przerwę z powodów zdrowotnych - anemia, ogólne osłabienie organizmu i takie tam. W grudniu zeszłego roku wróciłam na zajęcia, ale niestety byłam na zajęciach chyba tylko raz, no może dwa. Pojechałam na snowboard i pech chciał że paskudnie złamałam sobie nogę. Kolejne 2,5 miesiąca w gipsie i później dodatkowo trzy miesiące o kulach z możliwością obciążania nogi do 70%. Na początku czerwca odstawiłam kule i praktycznie od nowa musiałam nauczyć się poprawnie chodzić. Myślałam, że nie będę się już nadawała ani do tańca, ani do żadnych sportów które uwielbiam, ale na szczęście czas zrobił swoje i od września staram się robić wszystko to co robiłam kiedyś, nie patrząc na to że jeszcze czasem noga boli.
Wiem, że teraz czeka mnie ciężka praca, bo mimo tego że zapisałam się do grupy o poziom niżej niż byłam wcześniej, to i tak mam wrażenie że dużo mi brakuje do pozostałych dziewczyn. Mam jednak nadzieję że za miesiąc, może dwa już będę tak roztańczona, że nie będzie widać różnicy.
Trzymam kciuki za wszystkie, które wracają do tańca po dłuższej przerwie ... szczególnie po dłuższym unieruchomieniu. Może być trudno, ale uważam że warto :)


Karimo – Powodzenia !:thumbsup:, tylko daj sobie czas, nie spiesz się, bellydance to nie wyścig, twoje ciało w swoim czasie samo wróci do formy, zacznie „shimmować” z radości i swobodnie kręcić biodrami. Jeszcze dasz czadu na hafli.

carmenta
30-09-2009, 10:12
Ha! Wczoraj byłam na pierwszych powakacyjnych zajęciach i do tego pierwszych z tribalu....ehhh. Jak mi tego brakowało :) A już jutro pierwsze zajęcia z flamenco. Na klasykę wracam od przyszlego tygodnia :)

A na dodatek nic mnie nie boli. I teraz nie wiem, czy dlatego że miałam dobrą postawę i nie zapomniałam do końca co i jak, czy może dlatego, że się nie napracowałam:confused::embarrest: Wolę myśleć, że to jednak to pierwsze, bo spocić się spociłam :D

Quesse
30-09-2009, 11:36
Karima - powodzenia! Zobaczysz, ciało sobie wszystko przypomni:) I miło będzie znów spotkać Cię na jakichś zajęciach, pozdrawiam! :)

Keito
30-09-2009, 11:57
carmenta - czyżbyś była na tribalu w NTFie? Ja wczoraj też byłam na pierwszych zajęciach z Tribalu :) Jak miło jest wrócić do regularnych treningów.

carmenta
30-09-2009, 12:08
ano byłam w NTFie na 20:45....to się zobaczymy za tydzień :)

Keito
30-09-2009, 12:54
ano byłam w NTFie na 20:45....to się zobaczymy za tydzień :)

no proszę :) Zajrzałam do galerii i wiem która to Ty ;) Fajnie, że będziemy razem chodzić :) A jak Ci się podobały zajęcia? Mnie strasznie plecy bolą :( i nogi.

carmenta
30-09-2009, 13:14
A mnie nic nie boli właśnie :confused: i tak się zastanawiam dlaczego ;)

A zajęcia super - nie za mocne wejście na początek po przerwie, żeby nas nie wykończyć, tylko delikatne wchodzenie w temat. Już się nie mogę doczekac następnych :D

bollyanna
15-10-2009, 09:57
Muszę się pochwalić! :D

Po przerwie około 3,5 miesiąca poszłam znów na zajęcia... nareszcie! Co prawda ciało nie do końca chce mnie słuchać ani nie wygląda jeszcze jak przed ciążą, ale bardzo się cieszę, że udało się pójść. Bardzo mi tego brakowało... Będę się bardzo starać żeby nie przegapić następnych zajęć:D

Nunah
15-10-2009, 10:02
Bollyanno, nie pozwoliłaś sobie na długą przerwę :D Jeszcze kilka zajęć i znów się wdrożysz do formy sprzed ciąży :)

bollyanna
16-10-2009, 12:52
Bollyanno, nie pozwoliłaś sobie na długą przerwę :D Jeszcze kilka zajęć i znów się wdrożysz do formy sprzed ciąży :)

Wszystko jest względne... Mi się wydaje że całe wieki minęły!

Majsun Malak
27-04-2010, 20:54
Hej dziewczyny:) Rodzę dopiero za dwa miesiące ale już myślę o powrocie (od pierwszych tygodni ciąży nie tańczyłam) jak myślicie ile trzeba odczekać po cesarce aby wrócić do intensywniejszych treningów?? Bo takie tam bujanie się do muzyki to zacznę jak tylko będzie można czyli ok. 6 tygodni:]

bianka_85
28-04-2010, 15:47
Droga Majsun, mi do porodu zostały jeszcze 4 tygodnie, ( plus minus, bo ponoć może sie zdarzyć przed termin :) ) ale również zastanawiam się kiedy wreszcie będe mogła wrócić do tańca, i jaki ten powrót będzie. Obawiam się, że może być bolesny, bo jak zauważę braki, oraz, że coś co umiałam teraz sprawia mi kłopoty, i takie tam podobne, to się podłamię. Wolałabym, by było odwrotnie, by mnie to zmotywowało do ciężkiej pracy by wrócić do formy, ale nie wiem jak to będzie. :)
Sama się nad tym zastanawiałam, ile po porodzie musiałabym jeszcze odczekać żeby wrócić na regularne intensywne zajęcia. no, ale chyba ten miesiąc co najmniej trzeba by odczekać.

Oleta
28-04-2010, 18:59
No, a ja zaczynam swój powrót po ośmiomiesięcznej przerwie! :)

Kręgosłup trochę nie rozruszany, chwilami pobolewa, ale że neurolog dał mi pozwolenie na zajęcia taneczne, więc skwapliwie to wykorzystuję!

Byłam na razie dwa razy na zajęciach i dawałam z siebie ile mogłam oraz bawiłam się przy tym nieźle. Maroccanmint świadkiem! :D

Mam nadzieję, że im dalej, tym będzie lepiej.

Bashira Qamar
28-04-2010, 22:20
Świetne Oleto! W końcu taniec robi dobrze na dusze. A jak dusza ma sie dobrze to i ciało szybciej zdrowiejie i wraca do sprawności :D

Oleta
29-04-2010, 08:43
taniec robi dobrze na dusze. A jak dusza ma się dobrze to i ciało szybciej zdrowieie i wraca do sprawności :D

I tej wersji zamierzam się trzymać! :thumbsup:
Howgh! ;):D

Admin
29-04-2010, 09:20
I tej wersji zamierzam się trzymać! :thumbsup:
Howgh! ;):D

Miło Cię znowu widzieć na forum, cieszę się, że czujesz się lepiej i znowu zaczynasz tańczyć.
Przez pierwszy miesiąc traktuj taniec jak lekką rekreację, nie przesadzaj z intensywnością ćwiczeń. Musisz powoli wdrożyć się a nie od razu przeforsować o co łatwo po przerwie.

Oleta
29-04-2010, 09:45
Miło Cię znowu widzieć na forum, cieszę się, że czujesz się lepiej i znowu zaczynasz tańczyć.
Przez pierwszy miesiąc traktuj taniec jak lekką rekreację, nie przesadzaj z intensywnością ćwiczeń. Musisz powoli wdrożyć się a nie od razu przeforsować o co łatwo po przerwie.

Dzięki za miłe słowa!:)
Tak właśnie postanowiłam do tego podejść - nic na siłę. Powoli sobie wszystko przypominam i - co najważniejsze - mam z tego wielką radochę.:)

Zwierzę Wam się ;) - zawsze byłam najgorsza z wf-u w każdej szkole, do której chodziłam... Najwolniej biegałam, najniżej i najbliżej skakałam bałam się lecącej piłki itp. itd. Starałam się ja, starali się moi kolejni nauczyciele wf-u i kiszka ;) - nie byłam ci ja talentem sportowym, o nie! Trójki dostawałam za to, że zawsze miałam przy sobie dres i trampki... ;)
I nagle, na "stare lata" ;) odkryłam formę ruchu, w której coś mi wychodzi i nie jestem taka najgorsza! Dlatego m.in. tak mi zależało na powrocie do TB! :)

Farida
29-04-2010, 09:50
Oletko! Powodzenia! Czerp radość, z odkrywania siebie po raz kolejny!;)

Majsun Malak
30-04-2010, 11:10
Bianko to mnie podniosłaś na duchu:) ja tu się nastawiałam na dłuższą rekonwalescencję po porodzie:] Tzn. wiadomo trzeba będzie się zebrać w sobie i zająć się domem i rodziną ale w tańcu pewnie będę bała się zrobić jakikolwiek ruch.... Zapomniałam napisać że będę miała cesarkę, nie wiecie dziewczyny jak wyglądają powroty to cc??

maroccanmint
11-05-2010, 19:34
Byłam na razie dwa razy na zajęciach i dawałam z siebie ile mogłam oraz bawiłam się przy tym nieźle. Maroccanmint świadkiem! :D

Mam nadzieję, że im dalej, tym będzie lepiej.

Jakem maroccanmint - słowo daję, nie było wcale widać dłuższej przerwy :)
A że zabawa przednia, to fakt.

Na'imah
12-05-2010, 08:32
Bianko to mnie podniosłaś na duchu:) ja tu się nastawiałam na dłuższą rekonwalescencję po porodzie:] Tzn. wiadomo trzeba będzie się zebrać w sobie i zająć się domem i rodziną ale w tańcu pewnie będę bała się zrobić jakikolwiek ruch.... Zapomniałam napisać że będę miała cesarkę, nie wiecie dziewczyny jak wyglądają powroty to cc??

kurczę ... za chwilę muszę wychodzić i nie bardzo mam możliwość szukania, ale wiem na pewno, że temat dotyczący tańca po porodzie był - nie umiem tylko wskazać w tej chwili, czy w tym, czy w osobnym wątku :(


dobra - a jednak się udało :) wątek o porodzie :
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=3108

angoba
13-05-2010, 22:51
I ja się szykuję do powrotu - myślę, że będzie to możliwe dopiero na jesieni.
W lutym wypadła mi rzepka i jestem na etapie intensywnej rehabilitacji i odnawiania mięśni (głównie czworogłowego uda, którego straciłam prawie w połowie przez 4 tygodnie...).
Ćwiczę dzielnie - pod okiem rehabilitanta... i swoim i już się zastanawiam do kogo się zapisze :)

Saawariya
30-07-2011, 23:17
Mam pytanie - niezORIENTOWANA, więc muszę wciąż pytać c( ;. Czy któraś z Was była po operacji kręgosłupa? Obawiam się, że ja na niej skończę. Podobno po niej można wrócić "do formy", ale wciąż pytam i nigdy nie dostaję konkretnych odpowiedzi. Żałuję, że wszystko potoczyło się w ten sposób i tego, że moja życiowa pasja zostanie wystawiona na próbę, której może nie przetrwać. Jestem początkująca, zakochana po uszy w tańcu i już teraz przygotowuję się na przerwę ... pewnie wszystko, "cały materiał" będę musiała powtarzać jeszcze raz, ale to nic. ; D
Wyhyhyhy. Wróćmy do pytania. Czy któraś z obecnych na forum tancerek jest po operacji kręgosłupa i tańczy?

Ksiksi
30-07-2011, 23:50
Saawariya ja miałam poważne problemy z kręgosłupem, one nadal są tylko ukryte ponieważ stale wzmacniam mięśnie zaleconymi ćwiczeniami. Gdy tylko jakiś czas sobie odpuszczę to ból powraca, na początku nie jest mocny... wiem co robić. Nie miałam operacji, bardzo się jej bałam, straszyli mnie właśnie nią... lub też radzili, że mam iść na operację to wtedy moje kłopoty się skończą.
Ale jedna osoba powiedziała mi, że każda metoda dobra byle nie ingerencja w tkanki... Choć nie wiem czy w przyszłości jak "źle" się schylę, dźwignę nie będę musiała się jej poddać. Staram myśleć się optymistycznie :)
W tej chwili są figury których nie wykonam, ponieważ przy próbie zrobienia zaczynam odczuwać ból... co nie oznacza, że kiedyś ich nie zrobię.
Edit:
Przypomniało mi się, że w mojej rodzinie jest osoba po takiej operacji i funkcjonuje normalnie, uprawia sporty różne.

Niśka
31-07-2011, 00:39
Są rózne przypadłości i choroby kręgosłupa, niektórych samymi ćwiczeniami, czy masażami, się nie wyleczy.

Saawariyu, w tańcu orientalnym używamy przede wszystkim mięśni, m.in. brzucha i grzbietu (te bezpośrednio dotyczą Twojego problemu). Kręgosłup winien być zrelaksowany, nawet przy takich figurach jak backbend (przynajmniej jeśli mówimy o klasycznym bd). Sam taniec orientalny jest "anatomiczny", nie nadweręża organizmu.
Dlatego wydaje mi się, że jeśli wzmocnisz mięśnie brzucha i grzbietu, a Twój rehabilitant nie będzie miał nic przeciwko, będziesz mogła pomału wracać do tańca orientalnego. Oczywiście, pamiętając o tym, że wszystko, co wykonujesz, idzie z mięśni, oraz pamiętając o prawidłowej postawie (jest bardzo wygodna i zdrowa dla organizmu). Jeśli masz wątpliwości co do tego, JAK daną rzecz wykonać, to zawsze możesz się skonsultować osobiście z którąś z tancerek. W Krakowie mnóstwo jest takich, które by Ci mogły udzielić odpowiedzi na wiele pytań ;)

Saawariya
31-07-2011, 21:28
Z tego co piszecie widzę, że nie jest aż tak źle i jest jeszcze szansa, to jeszcze nie koniec. Bez zawahania mogę powiedzieć, że dałyście mi odrobinę nadziei :) , a to ona jest tutaj ważna. Nie mogę się poddać, załamać, będzie dobrze! Po wszystkim poinformuję jak to przebiegało. Dziękuję wam już teraz, bo prawdę mówiąc od Was, użytkowniczek na forum dowiedziałam się najwięcej. Dookoła mnie wszyscy milczą na ten temat, wszyscy boją się operacji i widzą tylko ich ciemną stronę. Także dziękuję za tę "wiązkę światła". Nie wiem czy jest potrzeba powtarzania i tutaj, że wady kręgosłupa to nie żarty, skoro obecne tu tancerki dbają o prawidłowa postawę - bo jest w tańcu jest podstawą. ;- *

i Niśko, niestety nie jestem z Krakowa. Ale mam nadzieję, że z owymi tancerkami jeszcze kiedyś będę miała okazję się spotkać. :)
I jeszcze raz dziękuję za wszelkie rady!

Niśka
01-08-2011, 00:34
Ale Kraków jest blisko Kielc, prawda? ;)

Sirvana
03-08-2011, 13:47
Ciekawe, jak będzie u mnie po roku nie-tańcowania ;) Na razie wyżywam się twórczo, wymyślając chorea "na poźniej" i integrując się z resztą zespołu spożywczo ;)))

Wrócić można chyba zawsze, jeśli damy radę się swobodnie poruszać, nawet po ciężkich zabiegach. Izzy np. przeżyła b cieżki uraz związany z wypadkiem samochodowym, miałą długaśną rehabilitację, a dziś jest świetną tancerką.

Z doświadczenia (na razie kilkumiesięcznego) mogę powiedzieć, że przerwa w tańcu ma swoje plusy- daje czas, żeby pomyślec, poukładać sobie pewne rzeczy, pozwala zakiełkować nowym pomysłom. pozdrawiam wszystkie nietańczące chwilowo, trzymajcie się, jeszcze ziemia zadrży od naszego shimmy! :)))

Ishanira
03-08-2011, 20:36
Dziewczyny, ja mam już roczną przerwę, z powodów czysto finansowych, ale mam nadzieję, że wrócę szybko i jakoś dam radę nadrobić wszelkie zaległości, niedociągłości. W domku staram się jakoś rozciągać i tańczyć nie tylko TB, ale także salsę i inną latynę, ale wiadomo, iż nie jest to samo, co zajęcia regularne. Nie mniej jednak sobie oraz tym z Was, które mają przerwę w tańcu życze powodzenia i silnej motywacji;)

miniM
03-08-2011, 23:13
też miałam jakieś 2 lata temu taką poważną przerwę w tańcu, chyba z półtora roku to trwało... W tym czasie wypróbowałam chyba wszystkie formy fitnessu, trenowałam trochę aerobik sportowy (skoki mi nie wychodziły, ech, poddałam się w końcu) i step (brałam nawet udział w zawodach drużynowych) - dzięki temu poprawiła mi się kondycja i koordynacja ruchowa (w miarę:)), ale powrót do tańca brzucha nie był zbyt łatwy po tym wszystkim - fitness wpoił we mnie bardzo zdyscyplinowane ruchy, brakowało mi tej miękkości...

Ale pracuję nad tym cały czas, inaczej się nie da :)

Sirvana
04-08-2011, 18:56
Heh, u mnie wejście na 3. piętro to jest już wyczyn na granicy kondycji jak na razie ;))) Ale rozciągam się z uporem maniaka, ile się da, mam nadzieję, że zaprocentuje w przyszłości! :)

miniM
07-08-2011, 14:17
Heh, u mnie wejście na 3. piętro to jest już wyczyn na granicy kondycji jak na razie ;))) Ale rozciągam się z uporem maniaka, ile się da, mam nadzieję, że zaprocentuje w przyszłości! :)

jasne że zaprocentuje! akurat regularne rozciąganie daje wyraźnie widoczne efekty i to dość szybko (przynajmniej ja tak mam). A co do wchodzenia po schodach - też staram się unikać windy, właśnie "po schodach" dobrze widać, czy się już całkiem opadło z kondycji czy jeszcze nie do końca ;)