Pokaż pełną wersję : warsztaty w Kairze z Prof.Hassanem Khalilem-wrażenia
Wróciłyśmy już z warsztatów w Kairze. Wrażeń mnóstwo-przydałoby się kilka dni odpoczynku- ale nie o tym. Prosiłyście o zadanie Profesorowi H.Khalilowi kilku pytań co też uczyniłam. Odpowiem w skrócie gdyż zajęłoby mi sporo czasu napisanie tego co Hassan nam przekazał.
Na zachętę-każda z nas może zatańczyć taniec brzucha na równi z kobietami arabskimi. Prof. zapytał:czy ja mogę nauczyć się jęz. angielskiego? Tak. Więc tak samo jest z tańcem orientalnym. Tu nie ma znaczenia pochodzenie ale to ile emocji wkładamy w nasz taniec.Taniec brzucha ma wychodzić z głębi naszej kobiecości i jeśli w ten sposób będziemy go traktować, będziemy w stanie przepięknie tańczyć.
Co do naśladownictwa-odsyłam do powyższej odpowiedzi. Taniec brzucha to w głównej mierze emocje,każda kobieta wyraża je inaczej, więc taniec jest bardzo indywidualny i nie można na siłę próbować naśladować kogoś innego.
Metodyka-tu trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, gdyż należałoby poznać sposób nauczania Hassana. Wiedzę, którą nam przekazał podczas naszego pobytu kazał utrwalać, doskonalić, Ćwiczyć przynajmniej pół godziny dziennie, sprawdzać przed lustrem swoje postępy, przypominać sobie uwagi przekazane na zajęciach i na ich podstawie korygować ewentualne błędy. Mimo,że przetańczyłyśmy kilka choreografii, prosił żeby najpierw uczyć się pojedynczych ruchów i ich sekwencji, aby udoskonalić je od technicznej strony ale oczywiście pamiętać o tym,żeby taniec wypływał z głębi-z serca.
Mam nadzieję,że przynajmniej po części udało mi się odpowiedzieć na Wasze pytania. Kolejne będziecie mogły zadać Prof.KHalilowi osobiście w 2009 roku,kiedy przyjedzie do nas na warsztaty lub na kolejnym wyjeżdzie, który planuję już na kwiecień.
Liczę na podzielenie się wrażeniami przez resztę uczestniczek warsztatów,gdyż to ich wypowiedzi będą najbardziej obiektywne. NIemniej jednak faktem jest,że zarówno ja jak i dziewczyny już nie możemy doczekać się kolejnego wspólnego wyjazdu-który nie tylko dostarczył nam mnóstwa wrażeń i wiedzy ale także zawiązał wspaniałe znajomości.Może to zachęci inne tancerki do kolejnego wyjazdu-już w szerszym gronie.
pozdrawiam
Rany, jak wam zazdroszczę takich warsztatów!!! Ale pociesza mnie, że Profesor kiedyś przyjedzie do Polski na warsztaty. Z pewnością jest kimś, od kogo można się ogromnie dużo nauczyć.
Pocieszające, że według niego taniec arabski nie jest zarezerwowany dla Arabek i każda kobieta może nauczyć się techniki oraz duszy tego tańca:) poglądy i podejście Profesora, które tu przedstawiasz, bardzo mi się podoba - taniec płynie z serca i wychodzi z głębi naszej kobiecości... Piękne słowa:)
Mam nadzieję, że będę kiedyś miała okazję uczyć się u Prof. Khalila:)
Mała tancereczka
29-11-2007, 20:38
Bardzo dziękujemy. Pozostaje pozytywnie zazdrościć tego wyjazdu. Mnie to bardzo motywuje aby zebrać się i pojechać na takie warsztaty.
Napiszcie dziewczyny coś więcej o zajęciach, spędzonym tam czasie... może jakieś przygody miałyście... podzielcie się tym z nami :)
Dziękuję za odpowiedzi na pytania. Taki wyjazd jest też moim marzeniem :cool:
Też chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej jak było.
Może żeby nie obciążać Djamili, inne dziewczyny które były podzielą się z nami przeżyciami. Please :) napiszcie dziewczyny jakie spostrzeżenia, czego nowego się nauczyłyście.
Bardzo dziękuję za szczegółową relację z wyjazdu:)
Mam pytanko - jak Profesor Hassan poradził sobie z różnicą poziomów wśród was - a może byłyście na mniej więcej jednakowym poziomie zaawansowania?
Pytam bo jestem bardzo zainteresowana warsztatami u Profesora ale przed "pójściem na całość" powstrzymują mnie poważny problem z jakim spotykałam się na warsztatach dotychczas organizowanych w Polsce - a mianowicie problemem zróżnicowania poziomów wśród uczestniczek jak i nieprecyjne określenie poziomu samego warsztatu. Jest to dla mnie jeden z głównych problemów w wyborze warsztatów - szukam poziomów profesjonalnych, skupionych nie tyle już na technice co głównie na sztuce tworzenia ciekawych sekwencji, choreografii, napięcia w układzie oraz na szczegółowym poznaniu różnic pomiedzy stylami - krótko mówiąc (pisząc) szukam inspiracji raczej niż lekcj tańca. Czy to znajdę na zajęciach z Profesorem Hassanem?
Kolejne będziecie mogły zadać Prof.KHalilowi osobiście w 2009 roku,kiedy przyjedzie do nas na warsztaty
Wiem, że do tego jeszcze daleko, ale czy jest już ustalony jakiś bardziej konkretny termin? :unsure:
Wszystkie byłyśmy na podobnym poziomie zaawansowania.To był wyjazd przeznaczony dla instruktorek i tancerek więc ukierunkowany na to o czym dokłądnie piszesz-były to głównie choreografie i rozpoznawanie poszczególnych rytmów i stylów oraz dostosowanie do nich odpowiednich kroków-Profesor jest bardzo wyczulony na ten właśnie temat-np.usłszałaś dabke,więc koniecznie trzeba zastosować krok z dabke. Ponad to Hassan zwracał również uwagę na sam charakter utworu-o czym opowiada-stąd choreografie miały niekiedy teatralny wydźwięk
Wiem, że do tego jeszcze daleko, ale czy jest już ustalony jakiś bardziej konkretny termin? :unsure:
Jeszcze nie-na razie układam program i szykujemy się na kolejny wyjazd do Kairu -w kwietniu
krótko mówiąc (pisząc) szukam inspiracji raczej niż lekcj tańca. Czy to znajdę na zajęciach z Profesorem Hassanem?
Co do inspiracji-zapominałam dodać-miałyśmy okazję poznać u H.Khalila Pharaonic-styl zainspiroway czasami faraonów, w którym gesty i stroje tancerek zaczerpnięte zostały z malowideł widniejących na ścianach staroegipskich świątyń. Byłyśmy także na show, gdzie niesamowita tancerka Asmahan dała pokaz właśnie w stylu pharaonic-bardzo widowiskowe :)
AishaYildirim
05-12-2007, 16:31
:D
NIemniej jednak faktem jest,że zarówno ja jak i dziewczyny już nie możemy doczekać się kolejnego wspólnego wyjazdu-.........(ten miniony) zawiązał wspaniałe znajomości.
Tak jest Djamila :), w zupełności sie zgodzę.....myślę nawet że jest to jedno z najcenniejszych doświadczeń przywiezionych z warsztatów.
A teraz kilka refleksji dorzuce do tego co juz zostalo powiedziane....
Te warsztaty, zarówno festiwalowe jak i z tata (jak pieszczotliwie nazywałysmy profesora pomiedzy soba) poglebily tylko i ugruntowaly moje przekonanie ze jeszcze daleka droga przed nami .....pokazały jak wiele w nas chaosu i nieuporzadkowania tanecznej wiedzy, jakich mozliwosci jeszcze nie wykorzystujemy i o jak ogromnej ilosci mozliwosci wogole nie wiemy.
I nie wynikało to bynajmniej z faktu ze wsrod uczestniczek zajec festiwalowych odstawalysmy jakos wyjatkowo umiejetnosciami, ale z tego ze ten taniec za kazdym razem COS znaczy, opowiada jakas "historie" i ze dopiero jak to COS nauczymy sie w muzyce odrózniac i odszukiwac, zaczniemy tanczyc naprawde.
Tato dzielil sie z nami ta wiedza , jak szukac zeby znalezc.
Jak myślę nie choreografie czy kombinacje byly w tych zajeciach najwazniejsze, ale wlasnie umiejetnosc interpretacji, czasem bardzo trudnej, muzyki. Dla mnie to byla cala esencja zajec.
Żeby nie było ze przez cały czas żyłyśmy w śmiertelnej powadze i uduchowionym napięciu: dowiedzialysmy sie ze POPO jest niesłychanie ważnym , jeśli nie kluczowym elementem ciała tancerki orientalnej :D.....
I że można nim potrząsać na nieskonczonie wiele sposobów :rolleyes:.
Że arabeska tez może mieć zupełnie wyjatkową formę :D i że można zrobić coś szybciej niż szybko :eek:.
Konkluzja z wyjazdu.... w europie tańczy się zeuropeizowany taniec brzucha, dostosowany do gustów i upodoban estetycznych i muzycznych europejczyka, podobnie jak w kairskich perfumeriach zunifikowano zapachy na potrzeby turystów..... dopiero na wyraźną prośbę sprzedawca przynosi te naprawde orientalne zastrzegajac sie ze pewnie i tak nie beda sie podobaly......:unsure:
:D
tata (jak pieszczotliwie nazywałysmy profesora pomiedzy soba)
To jeszcze ja parę słów co do tego "taty" :)
Hassan i Nuriyya starali się stworzyć dla nas wspaniałą rodzinną atmosferę-i uważam,że im się udało. Mówi się dobrze o polskiej gościnności ale arabska bynajmniej od niej nie odbiega. Serdeczne uściski na dzieńdobry, wspólne śniadanka (tato czekając przy stole witał nas codziennie z otwartymi ramionami :)),pyszne domowe obiadki przygotowane przez córki Hassana,wieczorne wyjścia do restauracji, lodówka czynna 24h na dobę, basen do którego tato wypuścił cały dzienny zapas wody :D W ostatni wieczór przed wyjściem do teatru każda dostała drobny upominek w posatci srebrnej biżuterii, a ja w swoje urodziny czułam się wyjątkowo kiedy zostałam obdarowana prezentami a w restauracji czekała jeszcze jedna niespodzianka.
Bardzo ciepło będę wspominać ten wyjazd. Cieszę się,że miałam okazję poznać wspaniałych nauczycieli (Hassan i Nuriyya)- nie tylko od strony "służbowej" -oraz fantastyczne dziewczyny z którymi bez wahania wybrałabym się do Kairu kolejny raz i kolejny i kolejny.....
Pozazdrościć, nauki, atmosfery.
Naprawdę też chciałabym to przeżyć!
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.