Pokaż pełną wersję : W jakim jesteście wieku?
Taka refleksja mnie naszła ;):rolleyes:
Na moich zajęciach spotykam młode dziewczątka i dojrzałe kobiety. Czasami nie wiem jak mam się do was zwracać - per Pani, Ty ...
Jakie zwyczaje u was panują na zajęciach, jak zwracacie się do siebie.
Kliknijcie również w ankietę ile macie lat, będzie to ciekawe socjologiczne badanie jak się rozkłada wiek tańczących dziewczyn.
Zaglosowalam ;) Pierwsza mysl, jaka mnie naszla to to, ze pewnie wiekszoscią będą studentki, ale pozniej po glebszym zastanowieniu stwierdzilam, ze chyba rozlozy sie to po rowno ;)
U mnie w grupie sa dziewczyny w przyblizonym wieku :)
Natomiast chcialabym tutaj napisac :D Ze bardzo, bardzo podziwiam panie od nas starsze, majace juz wlasne rodziny, obowiazki, dom, prace, problemy, potrafiace bardzo dobrze sie odnalezc w mlodym srodowisku ;) Taniec brzucha naprawde lamie wszelkie granice wieku :) I to jest niesamowite :)
Niezłe pytanie:embarrest::D
Oficjalnie nie podam swojego wieku żadnej z was:p
Ale - byłam młodsza od 1/3 uczestniczek grup zaawansowanych
i w 99% zwracałam się do wszystkich, niezależnie od wieku - per TY :D
Ogólnie nawet najstarsze panie są na luzie - tak wpływa na nas TB:)
A ja się przyznaję ze mam 16 :p
Na zajęciach wszędzie chyba mówi się per "ty". A o grupie uczennic "dziewczyny". Bardzo mi się to podoba:) Dzięki temu osoby w wieku moich rodziców mogą stać się moimi koleżankami, a panie powyżej czterdziestki pozostają dziewczynami:)
A wiek mam jawny w profilu:p
do 18-nastki usilowalam sie zawsze "postarzać" :D teraz sie odmladzam i co roku obchodzę "kolejne osiemnaste urodziny" ;);):D nie no, żartuję, za dwa miesiace bede miala 23 ;P
u mnie na zajeciach tez przedzial wiekowy dosc szeroki, i bardzo dobrze. nasze zajecia zaprzeczaja konsumpcyjnemu zamerykanizowanemu podejsciu do zycia, ze dobrze bawia sie tylko mlodzi, piekni, szczupli i najlepiej jeszcze bogaci ;);)
23, ale nie widać po mnie. O dowód mnie proszą zawsze.
Zawsze na ty do wszystkich tańczących, mimo że niektóre były w wieku mojej Mamy. Ale wspólny taniec pozwala przekraczać granice konwenansów.
kamalini
04-12-2007, 17:56
Ja mam 21lat. Podobnie jak Ty jestem zawsze proszona o dowód osobisty.
Z moim młodym wyglądem wiąże się pewna anegdotka. Jakiś czas temu wyprowadziłam się od rodziców.W mieszkaniu, do którego się wprowadziłam nie było interentu. Zadzwoniłam do jednej z firm osiedlowych, zajmujących się netem.Kilka dni później pojawił się u mnie monter, sympatyczny pan w średnim wieku. Po skończonej robocie zapytał mnie, kiedy przyjdą rodzice.Zrobiłam bardzo zdziwioną minę. Na to on dziarskim tonem zawołał:
"A no tak, jesteś już dużą dziewczyną i pewnie rodzice zostawili ci pieniądze żebyś sama zapłaciła!"
Podobnie jak u was, u nas w grupie, jest wiele różnych kobiet. Różnimy się wiekiem, urodą, typem figury i profesjami którymi się zajmujemy. Studentka kierunku humanistycznego tańczy koło studentki kierunku technicznego, przyszłej projektanki terenów zielonych, licealistki, pracownicy banku... Potrafimy ze sobą rozmawiać, śmiać się razem i z siebie samych. Nie ma pomiędzy nami dystansu,sztucznej bariery- wymuszonej konwenasem -"Pani".
W końcu jednoczy nas nie tylko wspólna pasja, ale i kobiecość...
Podobnie jak u was, u nas w grupie, jest wiele różnych kobiet. Różnimy się wiekiem, urodą, typem figury i profesjami którymi się zajmujemy. Studentka kierunku humanistycznego tańczy koło studentki kierunku technicznego, przyszłej projektanki terenów zielonych, licealistki, pracownicy banku... Potrafimy ze sobą rozmawiać, śmiać się razem i z siebie samych. Nie ma pomiędzy nami dystansu,sztucznej bariery- wymuszonej konwenasem -"Pani".
W końcu jednoczy nas nie tylko wspólna pasja, ale i kobiecość...
Pięknie powiedziane:) Taniec brzucha sprawia, że całkiem różne osoby stają sie zgraną grupą kobiet - dumnych ze swojej kobiecości niezależnie od wieku i zawodu.
Na wyjazdowych warsztatach tanecznych, na których byłam, odbyło się kilka imprez - świetnie je wspominam. Panie w rożnym wieku (a nawet małe dziewczynki) bawiły się tam doskonale i miały poczucie wspólnoty. Właśnie dlatego, że bawiły się same kobiety i same tancerki, wszystkie czułyśmy swobodę i nieskrępowanie, jakie nie zdarza się na imprezach koedukacyjnych:) Osoby całkiem początkujące tańczyły i bawiły się swobodnie, bez kompleksów wobec osób bardziej zaawansowanych. W spotkaniach kobiet jest coś magicznego. Impreza, na której kobiety tańczą dla kobiet, to powrót do korzeni tańca brzucha.
W spotkaniach kobiet jest coś magicznego. Impreza, na której kobiety tańczą dla kobiet, to powrót do korzeni tańca brzucha.
To dopiero pięknie powiedziane :D
I nie ukrywam, że to jedna z tych wspaniałych cech tego tańca, która pociąga mnie najbardziej. I dlatego chciałabym kiedyś namówić moją mamę żeby zapisała się na jakieś zajęcia :)
U mnie może przekrój wiekowy w grupie nie jest jakiś szczególnie szeroki, niemniej są dziewczyny jeszcze w liceum i są takie już z podrośniętymi dziećmi ;) I od początku zwracamy się na "ty", zaś cała grupa to "dziewczyny" :)
Ja też się przyznam... mam 19 lat... co prawda nigdy nie tańczyłem, ale nie było kryteriów czy ktoś tańczy czy nie... =) ja do Was miłe Panie również zwracam się per Ty ;)
Ja tyz jestem słodką szestnastką;) Ale jak zaczęłam tańczyć to miałam piętnaście...
Niekiedy nie wiem jak się do starszyć ode mnie tancerek zwracać...nadal to dla mnie dziwne,że zwracam się do nich na ty:) w końcu ja jestem smarkata;)
Mała tancereczka
06-12-2007, 18:32
Ja tyz jestem słodką szestnastką;)
Jak Ci zazdroszczę...:unsure:
Ja swój wiek już ukrywam :blink:
Jak Ci zazdroszczę...:unsure:
Ja swój wiek już ukrywam :blink:
mała tancereczko dobre dobre :D ;)
Przybliżona sytuacja z "Kasi i Tomka":
Kasia: Mam 30 lat.
Inna dziewczyna: Od ilu lat masz 30?
K: Od dwóch. A ty?
ID: Od czterech...
:p:D:)
Hi, hi :D
Ja tam nie wiem, co tu ukrywać, no ale zobaczymy, co będę myślała za parę lat. Zazdroszczę dziewczynom, które zaczęły mając 15,16 lat - przy takim starcie można do czegoś dojść w tańcu:) powodzenia:)
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, wnioskuję z tego, że bez przeszkody mogę do wszystkich mówić po imieniu :D
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, wnioskuję z tego, że bez przeszkody mogę do wszystkich mówić po imieniu :D
Ja tu powinnam do wszystkich mówić "pani" lub "pan" :p
Ja tam nie wiem, co tu ukrywać, no ale zobaczymy, co będę myślała za parę lat. Zazdroszczę dziewczynom, które zaczęły mając 15,16 lat - przy takim starcie można do czegoś dojść w tańcu:) powodzenia:)
Nie dziękuje :D Fajnie jest myśleć, że bd przynosi frajdę nawet na takim poziomie zaawansowania (czyli innymi słowy - braku zaawansowania :D), a przede mną jeszcze cała nauka i poznawanie świata brzucha :) Dzięki Wam wszystkim za takie wprowadzenie w to cudowne środowisko:*
Przede wszystkim chciałam sie przywitać bo jestem nowa na tym forum - czytam je już dośc długo ale dopiero teraz odważyłam sie napisać :)
A co do tematu watku - mam 16 lat i pozdrawiam wszystkie moje rówieśniczki (i wszystkie inne tancerki tez :))
Mała tancereczka
09-12-2007, 14:14
Przede wszystkim chciałam sie przywitać bo jestem nowa na tym forum - czytam je już dośc długo ale dopiero teraz odważyłam sie napisać :)
Witaj, dobrze że się odważyłaś :) tutaj spotkasz tylko miłe i chętne do pomocy osoby. Pytaj o co tylko chcesz, pomożemy jak tylko będziemy potrafiły.
Fajnie Cię poznać IsisZisou :D To Ty jesteś na zdjęciu?
Dzieki za miłe powitanie
Tak to ja jestem na zdjęciu ale robiłam je ok półtora roku temu ;)
Egzotyczna
13-12-2007, 12:09
Witajcie:)
Również jestem tu nowa...
a co do wieku, to mam 27lat -choć podobno "nie widać"
Pozdrawiam wszystkie zakochane w TB:)
Witam, witam:) sądząc po zdjęciu, faktycznie nie widać;)
a co do wieku, to mam 27lat -choć podobno "nie widać"
Pozdrawiam rówieśnicę :):D
Egzotyczna
13-12-2007, 23:34
Pozdrawiam również :D
przyznaję się bez bicia - 17 :D
Tam gdzie ja chodze na zajęcia, wszyscy traktowani są tak samo! Chodzą panie po 40. Ja jestem chyba najmlodsza, bo mam 14 lat, ale sie tym nie przejmuje, im wczesniej zaczne sie uczyc tym lepiej. :loveTB:.
To ja też się przyznam-16:)
Dla odmiany ja się nie przyznam :blink1:
Dla odmiany ja się nie przyznam :blink1:
Nie martw się, przed nami się nic nie ukryje :D podpytamy dziewczyny z Zahry;)
Ja mogę się przyznać, że tańczę razem z córka (lat 17), więc mam odpowiednio więcej, ale jak większość z was nie wyglądam na swój wiek, niestety o dowód mnie już nie proszą :(
MisiakxD
30-12-2007, 11:47
Ja mogę się przyznać, że tańczę razem z córka (lat 17), więc mam odpowiednio więcej, ale jak większość z was nie wyglądam na swój wiek, niestety o dowód mnie już nie proszą :(
Ja tez sie przyznam ze mam 14, ale mnie o dowod tez czasem nie prosza:D:D;)
Solencja
07-01-2008, 13:39
Na zajęciach wszędzie chyba mówi się per "ty".
Niestety nie wszędzie tak jest. Trafiłam raz do szkoły gdzie uczennice nie odzywały się do swojej nauczycielki, bo ona nawet się na początku nie przedstawiła i nie powiedziała jak chce być nazywna. Atmosfera na zajęciach była tragiczna.
Witam sie ze wszystkimi - jestem nowa uczestniczka tego forrum i nową miłosniczką bellydance (chociaz nie orientu) :)
W mojej grupie wiek kształtuje sie mniej wiecej w granicach 20-30 lat. Jest to bardzo sympatyczna grupa łącznie z nauczycielką...
W jednym z moich postow juz wspominalam , ze mam 38 lat i jestem najmlodsza tancerka na moim kursie .
Mieszkam w Holandii i tutaj starsze kobiety bardziej dbaja o swoje cialo niz w Polsce .
Dlatego nie jest dziwne zobaczyc tu tancerke brzucha po 50 roku zycia .
Z Waszej ankiety wynika , ze prawie 23 procent uczestniczek tego forum jest w wieku 31-40 lat.
Mam nadzieje , ze z czasem zacznie przybywac coraz wiecej dojrzalych kobiet , bo taniec jest dla nas wszystkich:)
Pozdrawiam
U nas na kursie chyba ja jestem najmłodsza. Reszta w wieku ok. 20 lat i dwie panie po 40.
ja mam 20 lat (zaczelam tanczyc w wieku 7, belly dance 15), wlasciwie wszystkie moje uczennice sa ode mnie starsze, przyzwyczailam sie juz do tego i nawet to lubie, to cudowne uczucie kiedy widze jak Panie nawzajem sie wspieraja tworzac grupe niezaleznie od roznic wiekowych bo na sali tanecznej one nie istnieja, jakby zanikaly w momencie przekroczenia jej progu.
mowie o nich "moje dziewczny" , a one miedzy soba nie zaleznie od wieku sa zazwyczaj na ty.
hm, ja to juz w takim wieku jestem ze raczej ukrywam, ale nietrudno sie domyslic ze taka slodka szesnastka to juz DAAAAAAAAAAAAAAAWNO poza mna... ale przede mna inne slodkie rocznice hehe
ale wyobrazcie sobie ze jak wchodzilam na impreze ostatnio to zostalam poproszona o dowod tozsamosci :D:D:D:D:D::D:D:D:D:D:D:D:D komplement nie z tej ziemi :D:D:D
A mnie nigdy nie pytali, nawet jak miałam 16 lat, buuuuu ;)
Przyznać się...? Nie przyznać się...?;)
W zeszłym roku skończyłam osiemnaście (drugie);)
Przyznać się...? Nie przyznać się...?;)
W zeszłym roku skończyłam osiemnaście (drugie);)
A to witam w klubie podwójnych osiemnastek! :) Ja za rok i parę dni też będę do niego należeć :D
Po głębokim namyśle przyznaję się do dwudziestu bez jednego miesiąca.
ale wyobrazcie sobie ze jak wchodzilam na impreze ostatnio to zostalam poproszona o dowod tozsamosci :D:D:D:D:D::D:D:D:D:D:D:D:D komplement nie z tej ziemi :D:D:D
Mnie też często proszą o dowód, mimo, że 18 od 5 lat mam ;) Wszyscy zgodnie zawsze mi dają koło 17stki :D
Mnie też często proszą o dowód, mimo, że 18 od 5 lat mam ;) Wszyscy zgodnie zawsze mi dają koło 17stki :D
Szczęściara - mi dawali 20 kiedy miałam 15:unsure: A w liceum już było najgorzej:
-Gdzie studiujesz?
-Nie studiuję.
-A, już po studiach?
-Nie, ja jestem w liceum...
-Naprawdę?!?!?! Nie wyglądasz... Pewnie zaraz matura?
-Nie, jestem w pierwszej klasie liceum.
-...
A o pytaniu o dowód można zapomnieć;)
Yasirah Mahibah
30-01-2008, 11:53
A ja mam 14 :) I nie jestem najmłodsza w grupie. Chodzi ze mną moją koleżanka o rok młodsza. U nas na zajęciach panuje wspaniała atmosfera. Mówimy do siebie po imieniu, włącznie z instruktorką. Jest bajecznie.
He :P Myślę, że większość instruktorek chyba woli, jak wszyscy na zajęciach, bez względu na wiek, są po imieniu, to jakoś tak zacieśnia więzy... :) W końcu to nie jest liceum, czy studia, żeby mówić do wszystkich "pani profesor, panie profesorze" - a już zwłaszcza w przypadku starszych kursantek, kiedy instruktorka często mogłaby być ich córką :P
W każdym razie ja nigdy na pani do nikogo nie próbowałam mówić i nigdy nie słyszałam na swoich zajęciach żeby ktoś próbował :P
bashirah
12-02-2008, 13:27
Nigdy nie ukrywałam swojego wieku, dokładnie tydzień temu skończyłam 30 lat i wszyscy mi mówią, że to najpiękniejszy okres w życiu kobiety:D. Czasem zdarza się, że jakiś młody chłopak ustępuje mi miejsce w tramwaju, a wtedy czuję się trochę zdezorientowana. Mimo wszystko tłumaczę to sobie jako fakt, że są na tym świecie jeszcze dżentelmeni:D.
Co do tego jak dziewczyny zwracają się do instruktorek, to u nas te młodziutkie:D mówią do instruktorki i dziewczyn z grupy per pani. Bardzo mnie to irytuje i kiedy mówią dowidzenia lub dzień dobry zawsze odpowiadam z uśmiechem cześć, ale to nie pomaga. No cóż może lepiej się z tym czują:rolleyes:.
Nigdy nie ukrywałam swojego wieku, dokładnie tydzień temu skończyłam 30 lat.
Bashirah, urodziłaś się 5 lutego?
A ja w lipcu skończę 17 at. Teraz czekam do osiemnastki, i chociaż nigdy nie chciałam być pełnoletnia, to teraz mnie ciągnie ;)
Z tym dzień dobry i pani na zajęciach jest śmiesznie: ja się boję mówić do starszych skądinąd kobiet na per Ty,chyba że mi powiedzą,że sobie nie życzą:)
He :P Myślę, że większość instruktorek chyba woli, jak wszyscy na zajęciach, bez względu na wiek, są po imieniu,
To nie zależy od instruktorki tylko od uczestniczek.
Nie jest to tak oczywista sprawa że wszyscy muszą /mogą/ być po imieniu.
Sama znam kilka pań które lekko by się zbulwersowały gdyby ktoś młodszy bez względu na okoliczności powiedział im na "ty".
Zawsze warto zapytać kogoś starszego jak można do tej osoby się zwracać. Tak przynajmniej mówi dobre wychowanie.
Mi się cały czas myli i mówię do wszystkich per Pani. :D Po prostu tak mnie nauczono, a w harcerstwie jeszcze się to pogłębiło, bo nie można było mówić do starszych stopniem na ty, tylko "druhu" lub "druhno". :) Po prostu, szacunek musi być. Tutaj, na forum, gdybym znała Wasze lata pewnie też bym się czuła jak siksa i pisała w innym stylu. :p
bashirah
13-02-2008, 09:53
Bashirah, urodziłaś się 5 lutego?
Tak Suria, urodziłam się 5 lutego:D, ty też?
Tak też i Zafirah też jest z 5 lutego :D
No to jest nas trzy... Może ktos sie jeszcze przyzna?
Bashirah, spóźnione 'wszystkiego najlepszego i sto lat w szcześciu i miłości" Ci życzę! :)
bashirah
13-02-2008, 12:44
Suria, dziękuję Ci bardzo:D. Nie ważne że spóźnione, ważne że szczere. Ja także Tobie i Zafirah życzę wszystkiego naj, naj, naj i spełnienia wszystkich marzeń :).
No, dziewczyny przyznajcie się, która z Was jeszcze urodziła się 5 lutego. Może w przyszłym roku zorganizujemy jakieś zbiorowe świętowanie;).
To ja się podłączam do świętowania, bo mam imieniny 5go lutego ;)
MarTinka: nawyk jest niby słuszny, bo do starszych należy zwracać się z szacunkiem, ale są sytuacje, kiedy osoba 50cioletnia jest kolegą czy koleżanką tak samo, jak osoba w naszym wieku. I wtedy warto umieć się przełamać, robi sie fajniejsza atmosfera;) Sama miałam sporo takich znajomych, z którymi byłam na stopie koleżeńskiej choć byli niewiele młodsi od moich rodziców. Więc teraz na zajęciach bardzo mi się podoba ta atmosfera z mówieniem sobie na "ty". A myślę, że paniom w wieku mojej mamy też jest milej, kiedy wszystkie w grupie traktujemy się równo:)
[...]Więc teraz na zajęciach bardzo mi się podoba ta atmosfera z mówieniem sobie na "ty". A myślę, że paniom w wieku mojej mamy też jest milej, - i bo czują się równie młode co młodsze panny ;):)
kiedy wszystkie w grupie traktujemy się równo:)
;) ja w zasadzie lubię podawać swój wiek ;)
bo zawsze reakcja jest jedna hihihi ;)
no ale taniec konserwuje ;D
22 lata, ale dają mi 18, więc jak za rok siostra już będzie miala dowód, to się z nią zamienię. :D
scarabee
17-02-2008, 18:20
22 lata, ale dają mi 18
jak wyżej :D
No, powiedzmy, że ja mam 22 i kilka miesięcy (kilkadziesiąt... :D). Na moich zajęciach jest więcej starszych "lasek", i jesteśmy po prostu jedną wielką roztańczoną rodzinką.
A jeśli już o wieku mowa, tańczy u nas też 9-letnia dziewczynka, i szczęki by wam poopadały, jakbyście zobaczyły, jakie ta mała robi fantastyczne shimmy biustem! (tym bardziej, że przecież jeszcze go nie ma!).
no to pewien ewenement...
Shimmy nieistniejącym biustem?!:laugh_001: To niezłe!
Hihi,czepię się jak Vasanta,ale shimmy górne nie robi się biustem,tylko ramionami,więc nie dziwię się,że tej dziewczynce wychodzi;)
W takim razie nie dziwię się, że mi wychodzi. :D;)
shimmy górne nie robi się biustem,tylko ramionami,
No to fakt - nasza instruktorka mówi o tym "shimmy ramionami", a nie "shimmy biustem":)
Po prostu śmiesznie to zabrzmiało "robi shimmy biustem, chociaż go nie ma";)
Nie,nie,ja rozumiem,ale musiałam się czepić,żeby nie było że biedna Vasanta się tylko czepia;P
Solencja
29-02-2008, 12:56
Z tego co mi wiadomo to shimmy biustem też jest i często się je wykorzystuje. A shimmy ramionami to swoją drogą. Tak jak "zatacza" się koła biustem tak też można robić shimmy:) Wtedy ramiona mniej pracują.
...a ja w grudniu skończyłam 30. Żałuję, że wczesniej nie zczęłam tańczyć tb, ale najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam , gdzie...Teraz korzystam na ile jestem w stanie:D
a ja skoncze 30 w czerwcu. i tez od ponad poltora roku pluje sobie w brode, ze nie poznalam belly dance wczesniej.
moja rodzina oczekuje, ze bede w koncu dzieci rodzic a nie brzuchem machac golym :mad:
Cóż, ja byłam uczona, że shimmy biustem nie należy robić bo to zbyt prowokacyjne;)
A wy się nie martwcie, na TB nie jest nigdy ani za późno,ani za wcześnie;)
Cóż, ja byłam uczona, że shimmy biustem nie należy robić bo to zbyt prowokacyjne;)
Mnie tak samo uczyły instruktorki!:) A są one dla mnie autorytetami w sprawach TB, choć ta obecna jest młodsza ode mnie 2 razy!
I z tego wniosek, że wiek to tylko liczba!:)
Moja ciocia pytana o wiek odpowiada "niedługo drugie 18-ście".:D
*Sylwia*
20-03-2008, 16:01
Ja mam 24.
Strasznie żałuję że zaczęłam tańczyć dopiero niedawno. Jak byłam mała zawsze chciałam... ale moi rodzice twierdzili że znowu coś sobie ubzdurałam, że potańczę miesiąc i mi się znudzi. W sumie trudno im się dziwić. Byłam bardzo nadpobudliwa i ciężko było mi się nad czymś dłużej skupić :D
Mimo mojego wieku mam nadzieję że uda mi się jeszcze co nieco osiągnąć w tańcu. Wiadomo że drugą Rachel Brice nie będę...Chociaż z drugiej strony trzeba mierzyć wysoko ;)
Cóż, ja byłam uczona, że shimmy biustem nie należy robić bo to zbyt prowokacyjne;)
Jak to???? Rozwiń to, bardzo proszę:) O którą dokładnie figurę chodzi - czy o to, co nazywamy także shimmy ramionami, czy o jakieś inne shimmy biustem? I dlaczego "prowokacyjne"? Według jakich kryteriów? Jestem bardzo ciekawa, bo w różnych szkołach zdania bywają bardzo różne na temat prowokacyjności ruchów. A temat "czego nie należy i czy w ogóle można powiedzieć, że czegoś nie należy" wraca na tym forum jak bumerang;) choćby tu (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=333). Może tam odpowiesz, by nie robić offtopu?
Ja mam 24.
Strasznie żałuję że zaczęłam tańczyć dopiero niedawno. Jak byłam mała zawsze chciałam... ale moi rodzice twierdzili że znowu coś sobie ubzdurałam, że potańczę miesiąc i mi się znudzi. W sumie trudno im się dziwić. Byłam bardzo nadpobudliwa i ciężko było mi się nad czymś dłużej skupić :D
Mimo mojego wieku mam nadzieję że uda mi się jeszcze co nieco osiągnąć w tańcu. Wiadomo że drugą Rachel Brice nie będę...Chociaż z drugiej strony trzeba mierzyć wysoko ;)
Mam dokładnie podobne odczucia - strasznie sie spieszę ze swoją nauką, chodzę do paru grup i ganiam na każde warsztaty, na które mogę, bo wiem, ze zaczęłam za późno i próbuję nadrobić :D Teraz chcę wszystko szybciej i szybciej - zawsze zbyt trudna grupa, byle więcej wyzwań! Może mam obsesję;) Ale naprawdę żałuję, że nie wzięłam się za to ze dwa lata wcześniej.
Mam dokładnie podobne odczucia - strasznie sie spieszę ze swoją nauką, chodzę do paru grup i ganiam na każde warsztaty, na które mogę, bo wiem, ze zaczęłam za późno i próbuję nadrobić :D Teraz chcę wszystko szybciej i szybciej - zawsze zbyt trudna grupa, byle więcej wyzwań! Może mam obsesję;) Ale naprawdę żałuję, że nie wzięłam się za to ze dwa lata wcześniej.
może te dwa lata wcześniej nie było by o czym tańczyć? :)
nie śpieszcie się, po prostu tańczcie...
może to głupio zabrzmi, ale taniec traktuje 'bardzo nieambitnie'
tak jakoś jako przeciw wagę dla całej reszty
jako coś tylko mojego i dla mnie
coś, co ma przede wszystkim sprawiać, że poczuje się lepiej, radośniej, bardziej kobieco, zmysłowo, pewniej...
gdzie nie muszę nic nikomu, w tym sobie, udowadniać
i nie ma znaczenia czy masz 5, 15, 25 czy 55 lat
ani czy masz talent i zadatki na wielką tancerkę czy nie
rozumiecie co mam na myśli?
może te dwa lata wcześniej nie było by o czym tańczyć? :)
nie śpieszcie się, po prostu tańczcie...
może to głupio zabrzmi, ale taniec traktuje 'bardzo nieambitnie'
tak jakoś jako przeciw wagę dla całej reszty
jako coś tylko mojego i dla mnie
coś, co ma przede wszystkim sprawiać, że poczuje się lepiej, radośniej, bardziej kobieco, zmysłowo, pewniej...
gdzie nie muszę nic nikomu, w tym sobie, udowadniać
i nie ma znaczenia czy masz 5, 15, 25 czy 55 lat
ani czy masz talent i zadatki na wielką tancerkę czy nie
rozumiecie co mam na myśli?
Sama uważam, że właśnie wiek sprawia, że mamy o czym tańczyć, że mamy świadomość swojej kobiecości. Ale ja żałuję, że nie zaczęłam wcześniej opanowywać techniki, ćwiczyć ciała - bo wtedy może mogłabym tańczyć nie tylko rekreacyjnie, dla siebie, ale tak "poważniej się tym zająć";).
Sądzę, że rozumiem Twoje podejście - choć sama mam całkiem inne. Oprócz cieszenia się tańczeniem i odczuwaniem tańca, chciałabym być coraz lepsza, coraz lepiej znać technikę, umieć więcej i więcej - bo to dla mnie sprawa nie tylko cieszenia się kobiecością, ale także ambicji. Uwielbiam być dobra w tym, co robię - znam swoje ograniczenia, ale lubię mieć świadomość, ze robię to najlepiej, jak tylko mogę. Zwłaszcza w tańcu. Więc tłukę w te sagaty, ile mogę, mam zakwasy co drugi dzień (od paru miesięcy:rolleyes:) i staram się sama siebie prześcignąć;)
Ja tak lubię - choć może dla kogoś innego to odebrałoby możliwość zrelaksowania się na zajęciach. Ale dla mnie to nie tylko odpoczynek i mile spędzony czas - raczej obsesja:D. I właśnie dlatego żałuję, że niczego nie ćwiczyłam wcześniej, a jako dziecko nie przepadałam za sportem. Za późno odkryłam, że uwielbiam tańczyć:)
Quesse,wcale nie za późno;) znam tancerki,które tańczą dopiero od dwóch,trzech lat i robią to doskonale i są profesjonalnymi tancerkami:) Więc się szkól, aż osiągniesz swoją doskonałość;)
feroMonik
22-03-2008, 10:44
Ja tez podchodze na luzie do TB, co nie znaczy ze nie jestem ambitna ;) Ale na pewno nie mam w planach zostania tancerka, wystepow i bedzie to tylko moje hobby. Choc absorbujace :)
Wybralam TB, zeby odkryc moja zagubiona kobiecosc - podobnie jak Ketmia.
A ja mam cały czas zmienne odczucia. Raz mi się śni że jestem wielką tancerką brzucha występującą na scenie dla olbrzymiej publiczności i zapala mnie to do dalszych ćwiczeń. Czasem powtarzam sobie że to tylko hobby, zdrowie i zabawa a na scenę nie mam się co pchać. Nie muszę być mistrzynią świata, ma mi to sprawiać przyjemność.
Co do wieku tancerek, to zauważcie że na świecie najsłynniejsze tancerki brzucha to babeczki 30 -40 lat i czasem więcej. Dlatego uważam że mamy jeszcze czas ;):)
Sama uważam, że właśnie wiek sprawia, że mamy o czym tańczyć, że mamy świadomość swojej kobiecości. Ale ja żałuję, że nie zaczęłam wcześniej opanowywać techniki, ćwiczyć ciała - bo wtedy może mogłabym tańczyć nie tylko rekreacyjnie, dla siebie, ale tak "poważniej się tym zająć";).
Sądzę, że rozumiem Twoje podejście - choć sama mam całkiem inne. Oprócz cieszenia się tańczeniem i odczuwaniem tańca, chciałabym być coraz lepsza, coraz lepiej znać technikę, umieć więcej i więcej - bo to dla mnie sprawa nie tylko cieszenia się kobiecością, ale także ambicji. Uwielbiam być dobra w tym, co robię - znam swoje ograniczenia, ale lubię mieć świadomość, ze robię to najlepiej, jak tylko mogę. Zwłaszcza w tańcu. Więc tłukę w te sagaty, ile mogę, mam zakwasy co drugi dzień (od paru miesięcy:rolleyes:) i staram się sama siebie prześcignąć;)
Ja tak lubię - choć może dla kogoś innego to odebrałoby możliwość zrelaksowania się na zajęciach. Ale dla mnie to nie tylko odpoczynek i mile spędzony czas - raczej obsesja:D. I właśnie dlatego żałuję, że niczego nie ćwiczyłam wcześniej, a jako dziecko nie przepadałam za sportem. Za późno odkryłam, że uwielbiam tańczyć:)
Rozumiem Cię z całego serca – mam tak samo – próbuję odrobić stracone lata, radość tańca łączy się u mnie z pragnieniem zaspokojenia własnych ambicji – szukam perfekcyjności choć z wiekiem ta mania perfekcyjności trochę u mnie osłabła z wraz zrozumieniem co jest na prawdę ważne i kiedy należy odpuścić dla dobra ukończenia dzieła i zachowania dobrych relacji z bliskimi i współtwórcami.
Nie zgadzam się jednak z jednym – wcale nie jesteś za stara aby do czegoś dojść i stać się profesjonalistką, możesz z powodzeniem tańczyć nie tylko rekreacyjnie (choć może nie wszystkie wyczynowe figury będą dla Ciebie do opanowania bez poważnego narażania zdrowia). O ile wiem zaczęłaś o kilka lat wcześniej niż ja – ja w wieku 25 w 2005 a jak wiele już udało mi się osiągnąć choć płacę za to wiele, padam na nos, nie mam siły na codzienny trening TB po pracy, nie mówiąc o życiu prywatnym – ale jeśli mnie się udało to ile Ty możesz Quesse dokonać zaczynając o tak wiele lat wcześniej niż ja ? Jak wiele udało się osiągnąć np. Amani czy Orit choć obie zaczynały podobnie jak ja bardzo późno. Liczy się pasja i wola duszy, której siła jest większa niż ograniczenia czasu , wieku, czy ciała. A pasję do tańca to Ty Quesse masz wielką, wręcz w nadmiarze ;) – przesiąknięty jest nią każdy twój post – (jedynym pytaniem jest czy profesjonalny taniec jest także doświadczeniem jakie wybrała twoja dusza czy Bóg na to życie.)
Ja mam lat 17, zaczęłam prawie dwa lata temu, ale teraz ćwiczę intensywniej i częściej, praktycznie codziennie. Od pierwszej lekcji uczę się wraz z mamą, która ma ponad 40 lat (mam nadzieję,że mnie nie zamorduje za ujawnienie wieku :D) ,niejednokrotnie razem występowałyśmy i wydaje mi się to układ idealny - dla mnie,jako że w sumie cały czas się jeszcze rozwijam, dla niej - żeby nadal kwitła :)
Rozumiem Cię z całego serca – mam tak samo – próbuję odrobić stracone lata, radość tańca łączy się u mnie z pragnieniem zaspokojenia własnych ambicji – szukam perfekcyjności choć z wiekiem ta mania perfekcyjności trochę u mnie osłabła z wraz zrozumieniem co jest na prawdę ważne i kiedy należy odpuścić dla dobra ukończenia dzieła i zachowania dobrych relacji z bliskimi i współtwórcami.
Nie zgadzam się jednak z jednym – wcale nie jesteś za stara aby do czegoś dojść i stać się profesjonalistką, możesz z powodzeniem tańczyć nie tylko rekreacyjnie (choć może nie wszystkie wyczynowe figury będą dla Ciebie do opanowania bez poważnego narażania zdrowia). O ile wiem zaczęłaś o kilka lat wcześniej niż ja – ja w wieku 25 w 2005 a jak wiele już udało mi się osiągnąć choć płacę za to wiele, padam na nos, nie mam siły na codzienny trening TB po pracy, nie mówiąc o życiu prywatnym – ale jeśli mnie się udało to ile Ty możesz Quesse dokonać zaczynając o tak wiele lat wcześniej niż ja ? Jak wiele udało się osiągnąć np. Amani czy Orit choć obie zaczynały podobnie jak ja bardzo późno. Liczy się pasja i wola duszy, której siła jest większa niż ograniczenia czasu , wieku, czy ciała. A pasję do tańca to Ty Quesse masz wielką, wręcz w nadmiarze ;) – przesiąknięty jest nią każdy twój post – (jedynym pytaniem jest czy profesjonalny taniec jest także doświadczeniem jakie wybrała twoja dusza czy Bóg na to życie.)
Miło, że mnie rozumiesz - to dążenie do nadrobienia straconego czasu... I bardzo Ci dziękuję za pocieszenie - bo czasem dochodzę do wniosku, że nigdy nie wyjdę poza rekreacyjne ćwiczenia. Ale może jednak coś jeszcze ze mnie będzie:) Pasji to mam mnóstwo, choć staram się przy tym nie rezygnować z tych innych spraw, które są w moim życiu ważne. Na razie mogę sobie na to pozwolić - nadążam ze studiami, ćwiczeniem, innymi zainteresowaniami - i mam coraz więcej energii na to wszystko. Więc mam nadzieję, że kiedyś spełni się moje marzenie i będę mogła dobrze tańczyć i występować:)
Ja mam lat 17, zaczęłam prawie dwa lata temu, ale teraz ćwiczę intensywniej i częściej, praktycznie codziennie. Od pierwszej lekcji uczę się wraz z mamą, która ma ponad 40 lat (mam nadzieję,że mnie nie zamorduje za ujawnienie wieku :D) ,niejednokrotnie razem występowałyśmy i wydaje mi się to układ idealny - dla mnie,jako że w sumie cały czas się jeszcze rozwijam, dla niej - żeby nadal kwitła :)
Widziałam Was na warsztatach - nie ma to jak rodzinny duet:) Ciesz się, że masz z kim dzielić pasję:)
Quesse, cieszę się ogromnie :D bo buduje to więź, dawniej nie miałam z Nią takiego dobrego kontaktu ;) Razem chodzimy na imprezy, zajęcie, w lutym byłyśmy we dwie z Jej koleżanką w Egipcie (też zresztą belly-dance'ującą)- jak miło wreszcie odpowiednią ilość czasu spędzać na bazarowych zakupach , tudzież zwiedzaniu ciekawszych miejsc ,bez męskich narzekań :D Wspaniała sprawa.
Ja juz od paru dobrych lat mam 18. Załuję, że nie zaczęłam tańczyć wcześniej ale plan był taki, żeby najpierw się usamodzielnić a potem realizować swoje hobby. Studiowałam w innym mieście niż miejsce zamieszkania co wiązało się ze sporym nakładem kosztów dlatego też dodatkowe "fanaberie" chciałam realizowac już na własny koszt.
Cieszę sie z jednego, że wzięłam się za to od razu jak dostałam pierwszą pracę.
Elh: a dodaj do tego jeszcze, że kiedy poprosisz o jakieś dofinansowanie na warsztaty, to nie zrobi wielkich oczu i będzie wiedziała, dlaczego są takie ważne i wyjątkowe;) Bo ja muszę długo, dobitnie i zawile tłumaczyć "Jaki znowu Zaza?" i "A co to te sagaty?" :D Ale i tak moi rodzice są kochani, że wykazują chęć zrozumienia i wsparcie dla mojej pasji. Taki przywilej, żeby dzielić ją z rodzicami, to już coś wyjątkowego, więc masz szczęście:)
Anielskaharmonia
26-03-2008, 10:13
Jak mawia mądry lud: "psy nie gryzą się na lata"
Ludzie sami wybierają sobie i narzucają ograniczenia oraz tzw. normy przez co wpadają w pułapkę szufladkowania; co, kiedy, w jakim wieku i z kim wypada a kiedy niby to jest już zbyt późno.
Henryk Jaskuła - pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii, który samotnie, bez zawijania do portów okrążył Ziemię zdobył patent sternika jachtowego w wieku lat 40 :). Osobiscie znam wielu żaglarzy którzy zaczynali swą przygodę z tym sportem w wieku lat kilkunastu a mimo tego nie osiagnęli żadnych spektakularnych sukcesów.
Jak widać wiek nie stnowi żadnej przeszkody w realizacji naszych marzeń niezaleznie od dziedziny w jakiej pragniemy najpełniej realizować się lub jak to ładnie ujęła Safiro w jakiej realizujemy plan "odGórny" :)
A na miłość i taniec zawsze jest dobry czas, co mam zamiar udowodnić łamiąc przy tym wszelkie stereotypy :D...a lat mam tysiące, wierzajcie...tysiące :p
feroMonik
26-03-2008, 11:23
Tyle ze te najlepsze dojrzale tancerki zaczynaly bardzo wczesnie, wiek = praktyka uczyniły je wielkimi tancerkami ;)
Widze tylko, ze kobiety starsze niz 18-tki maja w naszym kraju duzo zahamowan, niestety... W mojej grupie tanczy kilka naprawde fajnych babek i gdy przychodzi do wystepu (ktory jest przeciez grupowy i kameralny i na luzie), to zadna nie chce wziac udzialu. Ze starych tylko ja wystepuje :) Bardzo jest mi przykro, bo naprawde sa dobre i zaluje, ze nie potrafia w siebie uwierzyc.
Anielskaharmonia
30-03-2008, 11:09
Szczęściara - mi dawali 20 kiedy miałam 15:unsure: A w liceum już było najgorzej:
-Gdzie studiujesz?
-Nie studiuję.
-A, już po studiach?
-Nie, ja jestem w liceum...
-Naprawdę?!?!?! Nie wyglądasz... Pewnie zaraz matura?
-Nie, jestem w pierwszej klasie liceum.
-...
A o pytaniu o dowód można zapomnieć;)
Quesse, miałam dawno to napisać lecz jakoś mi uleciało a teraz się przypomniało :).
Po pierwsze nie biorą Cie ludziska za nastolatkę jako że z głębin Twego jestestwa taka mądrość życiowa bije i tak wysokie wibracje, że mimo ledwo rozkwitłej, świeżej aparycji jesteś postrzegana w kategoriach osoby dojrzałej. Moim zdaniem jest to zaleta :)
Ponadto, nie zawsze stwierdzenie "wygląda Pani młodo" to koplement poniewaz naprawdę młodym osobom nie mówi się tego bo jest to oczywiste ;). Dodatkowo "młodo" nie jest równoznaczne z "ładnie". Ja wolę jednak usłyszeć ze wyglądam pięknie bo gdy mówią, ze młodo to zwykle z powodu wykwitających pryszczy ;):).
Moja mama na okrzyki emitowane przez dawno niewidzianych znajomych: "nic sie nie zmieniłaś" odpowiada: "niemożliwe, czyż zawsze wygladałam tak staro :D:D:D:D ?"
Mnie jeszcze do niedawna pytał inkasent czy jest ktoś dorosły w domu a lekarz staruszek na podaną przeze mnie ilość lat wykrzyknął był: "dziecko, ja nie pytam ile masz gorączki" ;):):D....ale on nosił grube szkła :cool:
Kiedy inni uważaja, że jesteś jeszcze nieopiezronym kurczaczkiem traktuja cię jak dziecko i to może być niekiedy zabawne choć na dłuższą metę nie jest miłe bo w takiej sytuacji nie jesteś postrzegana jako równorzędny partner lecz ktoś z kim niekoniecznie należałoby się liczyć :confused:.
Jednakowoż w sytaucjach damsko-męskich bywa to mile. "Bo ja jestem w Twych ramionach Taka mala...";):)
Ja juz od paru dobrych lat mam 18. Załuję, że nie zaczęłam tańczyć wcześniej ale plan był taki, żeby najpierw się usamodzielnić a potem realizować swoje hobby. Studiowałam w innym mieście niż miejsce zamieszkania co wiązało się ze sporym nakładem kosztów dlatego też dodatkowe "fanaberie" chciałam realizowac już na własny koszt.
Cieszę sie z jednego, że wzięłam się za to od razu jak dostałam pierwszą pracę.
Doskonale to rozumiem. Jakoś nie miałam serca "wyciągać" od mojej mamy kasy na wszystko na co miałam ochotę, chociaż ona nigdy nie stwarzała problemów, wręcz zachęcała mnie i mojego brata do różnych "artystycznych" wyczynów. Chcielismy chodzić na zajęcia muzyczne, sportowe, teatralne - chodziliśmy. Jednak o wiele lepiej się poczułam, kiedy mogłam sama ze swoich pieniędzy pasje realizować.
Przygodę z tb rozpoczęłam tak na dobre ze dwa lata temu, dlatego rozumiem też, o czym pisze Quesse; o tym niedosycie i poczuciu zbyt późnego zainteresowania się tematem. Jednak wcześniejsze lata spędzone z tańcem, który na dobrą sprawę, pod różną postacią, towarzyszył mi od dzieciństwa, nie pozostają bez wpływu na sposób, w jaki sie wyrażam poprzez tb. Tyle, że tb zawrócił mi w głowie totalnie, można to porównać do uczucia nieskończonej miłości:D A jak wiadomo miłość człowieka w każdym wieku może dopaść...:p
MalenaSlav
30-03-2008, 15:29
U nas na zajęciach przedział wiekowy od 15 - do ok. 55. Jest bardzo fajnie, wszysyc mówią sobie per "Ty", instruktorka do nas i my do niej też - obowiązkowo wprowadziła taką zasadę na pierwszych zajęciach, co było bardzo dobrym posunięciem.
Myślę, że wiek nie ma wielkiego wpływu w tym tańcu. Przynajmniej na zajęciach początkującej grupy nie widać takich różnic. Często kobiety w wieku tzw "dojrzałym" radzą sobie znacznie lepiej.
Widze tylko, ze kobiety starsze niz 18-tki maja w naszym kraju duzo zahamowan, niestety...
Młodsze też... :cool: Ja ostatnio zdziwiłam się bardzo - grupa po 3 zajęciach, same kobiety, prowadząca wyciąga na środek i każe improwizować, a te się zapierają rękami i nogami. Niezależnie od wieku! (Uczestniczki 17-40 lat.)
Należy dodać, że ja też się zapierałam... :embarrest: Ale nie z powodu zahamowań, tylko dlatego, że nie lubię "Shik, shak, shok", a akurat do tej piosenki miałyśmy improwizować. Nie umiem się wczuwać w piosenkę, której nie lubię.
Kiedy inni uważaja, że jesteś jeszcze nieopiezronym kurczaczkiem traktuja cię jak dziecko i to może być niekiedy zabawne choć na dłuższą metę nie jest miłe bo w takiej sytuacji nie jesteś postrzegana jako równorzędny partner lecz ktoś z kim niekoniecznie należałoby się liczyć :confused:.
Niestety, masz rację, Harmonio... Ja wyglądam podobno młodo i podobno niewinnie. Przez męską część studentów traktowana jestem jak mały kotek, którego się przytula i myzia przy byle okazji. Jak zdarzy mi się rzucić pieprznym żartem - każdemu się zdarza, nie? - to reakcja jest taka, jakby nie przymierzając zakonnica kupowała w kiosku prezerwatywy.
Często kobiety w wieku tzw "dojrzałym" radzą sobie znacznie lepiej.
Zgodzę się, o ile młode dziewczynki-kobietki mają podczas tańca niepowtarzalną świeżość i młodzieńczą energię, to występ dojrzałej kobiety, świadomej swojego kobiecego potencjału i potrafiącej go odpowiednio wykorzystać, jest wyjątkowy. Pewną miękkość ruchów zyskuje się z wiekiem.
Anielskaharmonia
31-03-2008, 09:03
Młodsze też... :cool: Ja ostatnio zdziwiłam się bardzo - grupa po 3 zajęciach, same kobiety, prowadząca wyciąga na środek i każe improwizować, a te się zapierają rękami i nogami. Niezależnie od wieku! (Uczestniczki 17-40 lat.)
A propos niewiary w siebie często związanej z oporami przed występem solowym (choćby dla grupy kursantek jak wyżej) słyszałam od instruktorki latino jak pewien instruktor-Brazylijczyk prowadzący warsztaty w Polsce doznał szoku gdy spotkał się z oporem uczestniczek w kwestii wykonania śmielszych ruchów czy odsłonięcia wiekszej części swej sylwetki: nóg, brzucha, ramion (wszystkie panie ćwiczyły w dresach). Powiedział wówczas: " jak macie uwodzić w tańcu jeśli wstydzicie się swojego ciała ?" Było to dla niego absolutnie niezrozumiałe ponieważ uważał, że generalnie Polki są wyjątkowo urodziwe a wszystkie kobiety jakie brały udział w szkoleniu były szczupłe, piękne i pełne sex-apealu:)
Może w szkołach powinien istnieć przedmiot pod tytułem" Sztuka samoakceptacji":)
Niestety, masz rację, Harmonio... Ja wyglądam podobno młodo i podobno niewinnie. Przez męską część studentów traktowana jestem jak mały kotek, którego się przytula i myzia przy byle okazji. Jak zdarzy mi się rzucić pieprznym żartem - każdemu się zdarza, nie? - to reakcja jest taka, jakby nie przymierzając zakonnica kupowała w kiosku prezerwatywy.
Cha ! A jeszce gorzej ma się sprawa gdy zostajesz z takim delikwentem sam na sam a on spodziewa się, że przez cały czas bedziesz zachowywać się jak Matka Teresa. I jakież jest jego oburzenie gdy wyimaginowany wzorzec nie działa (tzn. działa jeno zgoła inaczej niż on sobie wyobrażał :D). Ot syndrom Madonny i Ladacznicy ;)
A w życiu zawodowym - panowie traktują takie "koteczki" bardzo protekcjonalnie :rolleyes:
Na szczęście kotki posiadają pazury... co także często budzi zdziwienie :)
Zgodzę się, o ile młode dziewczynki-kobietki mają podczas tańca niepowtarzalną świeżość i młodzieńczą energię, to występ dojrzałej kobiety, świadomej swojego kobiecego potencjału i potrafiącej go odpowiednio wykorzystać, jest wyjątkowy. Pewną miękkość ruchów zyskuje się z wiekiem.
Tak Vasanto, z niepochamowaną radością zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości . I tak mi mów ! :D:D:D:D:D
feroMonik
31-03-2008, 10:19
No tak kochana, tylko czy ty wiesz jakie sa Brazylijki? To urodzone demony seksu - tak kobiety juz sie RODZA piekne i uwodzicielskie. Obnosza swoje ciala z duma. My nie mamy szansy ;) - inna kultura.
No tak kochana, tylko czy ty wiesz jakie sa Brazylijki? To urodzone demony seksu - tak kobiety juz sie RODZA piekne i uwodzicielskie. Obnosza swoje ciala z duma. My nie mamy szansy ;) - inna kultura.
My się rodzimy piękne, a uwodzicielskie stajemy się z wiekiem :) Ot, taka różnica.
Po pierwsze nie biorą Cie ludziska za nastolatkę jako że z głębin Twego jestestwa taka mądrość życiowa bije i tak wysokie wibracje, że mimo ledwo rozkwitłej, świeżej aparycji jesteś postrzegana w kategoriach osoby dojrzałej. Moim zdaniem jest to zaleta :)
Ponadto, nie zawsze stwierdzenie "wygląda Pani młodo" to koplement poniewaz naprawdę młodym osobom nie mówi się tego bo jest to oczywiste ;). Dodatkowo "młodo" nie jest równoznaczne z "ładnie". Ja wolę jednak usłyszeć ze wyglądam pięknie bo gdy mówią, ze młodo to zwykle z powodu wykwitających pryszczy ;):).
Mnie jeszcze do niedawna pytał inkasent czy jest ktoś dorosły w domu a lekarz staruszek na podaną przeze mnie ilość lat wykrzyknął był: "dziecko, ja nie pytam ile masz gorączki" ;):):D....ale on nosił grube szkła :cool:
Kiedy inni uważaja, że jesteś jeszcze nieopiezronym kurczaczkiem traktuja cię jak dziecko i to może być niekiedy zabawne choć na dłuższą metę nie jest miłe bo w takiej sytuacji nie jesteś postrzegana jako równorzędny partner lecz ktoś z kim niekoniecznie należałoby się liczyć :confused:.
Jednakowoż w sytaucjach damsko-męskich bywa to mile. "Bo ja jestem w Twych ramionach Taka mala...";):)
Dziękuję za miłe słowa:) To teraz muszę jeszcze dorosnąć do tego wrażenia, które sprawiam:)
Wszystko ma swoje wady i zalety. Osoby, które wyglądają młodo, niewinnie i robią wrażenie malutkich kurczaczków, często nie są traktowane tak poważnie, jak na to zasługują. Z drugiej strony, mnie zawsze traktowano zbyt poważnie - chyba sprawiam wrażenie osoby, która pazury ma ostre, charakter mocny i nie da sobie w kaszę dmuchać. Bo czemu niektórzy panowie patrzą na mnie z lękiem pomieszanym z respektem i objawiają przy mnie lekkie zdenerwowanie, a gdy zdarzy im się mnie zirytować, wołają nerwowo "Tylko nie bij!" ?!?!?! :nuts:
A zawsze, gdy odpowiadam, że mam naturę pacyfistki, słyszę gromkie: "Buahahahahahahaha!" ...:unsure:
No i co robić - trzeba było wypracować sobie charakterek i osobowość stosowne dla kobity pod metr osiemdziesiąt, z rudą czupryną i wojowniczym spojrzeniem:rolleyes:
Niestety, masz rację, Harmonio... Ja wyglądam podobno młodo i podobno niewinnie. Przez męską część studentów traktowana jestem jak mały kotek, którego się przytula i myzia przy byle okazji. Jak zdarzy mi się rzucić pieprznym żartem - każdemu się zdarza, nie? - to reakcja jest taka, jakby nie przymierzając zakonnica kupowała w kiosku prezerwatywy.
Ale zauważ, że panowie w wieku studenckim to w dużej części stworzenia wciąż uroczo niewinne, mniej dojrzałe niż kobiety w tym wieku:D Niemal wszyscy moi koledzy reagują nieco nerwowo na odkrycie, że ich koleżanki lubią i rozumieją pieprzne żarty i przerzucają się dwuznacznymi aluzjami bez skrępowania;)
A propos niewiary w siebie często związanej z oporami przed występem solowym (choćby dla grupy kursantek jak wyżej) słyszałam od instruktorki latino jak pewien instruktor-Brazylijczyk prowadzący warsztaty w Polsce doznał szoku gdy spotkał się z oporem uczestniczek w kwestii wykonania śmielszych ruchów czy odsłonięcia wiekszej części swej sylwetki: nóg, brzucha, ramion (wszystkie panie ćwiczyły w dresach). Powiedział wówczas: " jak macie uwodzić w tańcu jeśli wstydzicie się swojego ciała ?" Było to dla niego absolutnie niezrozumiałe ponieważ uważał, że generalnie Polki są wyjątkowo urodziwe a wszystkie kobiety jakie brały udział w szkoleniu były szczupłe, piękne i pełne sex-apealu:)
Może w szkołach powinien istnieć przedmiot pod tytułem" Sztuka samoakceptacji":)
A w życiu zawodowym - panowie traktują takie "koteczki" bardzo protekcjonalnie :rolleyes:
Na szczęście kotki posiadają pazury... co także często budzi zdziwienie :)
Coś w tym jest - Polki zazwyczaj czują się niezbyt atrakcyjne - nawet te, którym z całego serca zazdrościmy urody.
A panami nie warto sie przejmować, należy te delikatne istoty traktować protekcjonalnie, bo w końcu okazuje się często, że to oni nie mają pazurów. Tylko przy słabych kobietkach czują się męscy i silni - a silne kobiety pozbawiają ich pewności siebie. I to jest dobry powód, by sprawiać wrażenie silnej kobiety;)
No tak kochana, tylko czy ty wiesz jakie sa Brazylijki? To urodzone demony seksu - tak kobiety juz sie RODZA piekne i uwodzicielskie. Obnosza swoje ciala z duma. My nie mamy szansy ;) - inna kultura.
Ja tam się urodziłam piękna i uwodzicielska. I obnoszę swoje ciało z dumą.
:D
A tak całkiem serio, to warto zmienić krytyczne podejście do swojego ciała i czegoś się nauczyć od tych przedstawicielek innych kultur, które to potrafią.
Anielskaharmonia
31-03-2008, 14:50
No tak kochana, tylko czy ty wiesz jakie sa Brazylijki? To urodzone demony seksu - tak kobiety juz sie RODZA piekne i uwodzicielskie. Obnosza swoje ciala z duma. My nie mamy szansy ;) - inna kultura.
Ależ ten chłop był zgoła innego zdania :D:D:D... dlatego nie mógł pojąć naszych polskich kompleksów :)
Podobdo przeciętna kobieta w jego kraju to kobieta zdecydowanie puszysta i mniej w jego pojęciu piękna niz jego polskie kursantki:)
My się rodzimy piękne, a uwodzicielskie stajemy się z wiekiem :) Ot, taka różnica.
Ja tam się urodziłam piękna i uwodzicielska. I obnoszę swoje ciało z dumą.
:D
A ja do tego wszystkiego mam jeszcze iście brazylijski temperament ;):):D:p ... co nie oznacza, iż zgłębiłam tajniki samoakceptacji i nie posiadam zahamowań :rolleyes:;)
...a ja kiedyś się obudziłam, i od tamtej pory potrafię być uwodzicielska;):p.
A ja do tego wszystkiego mam jeszcze iście brazylijski temperament ;):):D:p ... co nie oznacza, iż zgłębiłam tajniki samoakceptacji i nie posiadam zahamowań :rolleyes:;)
Jedyne, co mam brazylijskie w domu, to kawa ziarnista. Nawet na pasek się nie odważyłam :p;) Ale za to figurę mam podobno niepolską :)
Silvee, zazdroszczę :) U mnie to zależy od dnia.
Wiosna sprzyja byciu uwodzicielkami :D
Pss... Admin... ja wiedziałem, że coś się święci... ta nasza jaskinia wiedzy podana publicznie to nie był dobry pomysł z pewnością... przeż my jesteśmy bezsilni wobec Ich uwodzenia... One to wiedza, na pewno wyczytały na naszym serwisie... szykuje się ciężka wiosna... a potem lato-jeszcze gorzej dla nas-wzrokowców... przepadniemy... bez odbioru...pss...
Ja mam 29 i nigdy jeszcze nie byłam tak zadowolona z siebie, jak jestem teraz :)
Kiedy sobie przypomnę to zagubienie, naiwność i nieznajomość siebie w wieku nastoletnim...i nawet mój temperament tego nie wyrównywał ;)
Im silniejszą mam osobowość, tym bardziej podobam się sobie i innym. W końcu nie uwodzi się samym ciałem...
Fakt, że faceci raczej boją się mnie, twierdzą, że jestem "niebezpieczna", ale z drugiej strony fascynuje ich to i przyciąga ;)
Z wiekiem także doceniam bycie w grupie kobiet, a nie tylko relacje jeden na jeden typowe u nastolatek. Zauważyłam, że z wiekiem słabnie zazdrość o inną kobietę a rośnie chęć współpracy, przy jednoczesnym poczuciu indywidualności i wartości.
Czy może być coś lepszego? :)
A co do zaczynania tańca jak najwcześniej, to zgadzam się, że to pomaga. Wyrabia wytrzymałość i elastyczność mięśni, która u mnie np. utrzymywała się nawet przez 2 lata bez żadnych ćwiczeń, a teraz dzięki wcześniejszemu kontaktowi z baletem i tańcem współczesnym (ale to może być jakikolwiek ruch) łatwiej mi dojść do formy i uczyć się tańca brzucha.
Ale jeśli chodzi konkretnie o taniec brzucha, to kiedy patrzę na dojrzałe tancerki, na ich charyzmę na scenie, to zdaję sobie sprawę, że jako nastolatka nie miałabym z nimi szans, a teraz "mogę mieć" ;)
Anielskaharmonia
02-04-2008, 14:39
Jedyne, co mam brazylijskie w domu, to kawa ziarnista. Nawet na pasek się nie odważyłam :p;) Ale za to figurę mam podobno niepolską :).
Vasanto a co to jest pasek brazylijski ? I czym charakteryzuje się figura niepolska ? :)
Silvee, zazdroszczę :) U mnie to zależy od dnia.
A u mnie zależy to od stopnia zainteresowania potencjalnym uwiedzionym choć przyznaję, że czasem cały proces wymyka się spod kontroli :rolleyes:.
Może by tak założyć wątek o sztuce uwodzenia ;) ?
Djemboyu, osobiscie w kwestii uwodzenia gwarantuję Ci bezpieczeństwo. Z mojej strony naprawdę nic Ci nie grozi bowiem omijając zwinnym ruchem gibkich paluszków dygresji mrowie a wracajac do głównego tematu jakim jest wiek (a mamy wiek XXI) jedyna relacja między nami jaka mogła by wchodzć w grę to... adopcja ;):):D:p
A swoją drogą ciekawi mnie jak uwodzą mężczyźni ;):rolleyes:
Pasek brazylijski...? Vasanto, zboczeńcu:P AnielskaHarmonio,podam Ci definicję wikipedistyczną:P
Depilacja brazylijska - rodzaj depilacji intymnej obejmujący usunięcie owłosienia z łona, pośladków,warg sromowych oraz okolic odbytu. Najczęściej pozostawia się wąski pasek włosów nad łechtaczką, choć nierzadko klientki decydują się na usunięcie wszystkich włosów (pełna depilacja brazylijska, depilacja hollywoodzka).
Ja tam staram się samoakceptować,ale niestety,dostałam płaszcz z przesłaniem, który mówi,że muszę troszkę w biodrach schudnąć... więc od dziś zero słodyczy:(
Violushka
05-04-2008, 22:07
przeczytalam te 6 stron Waszych wypowiedzi i co chwila inne uczucia: to zastanowienie nad soba, chwila refleksji nad ambicjami, dodatek wiary w siebie,a na koniec kupa smiechu.
jestem 22latka. czuje podobnie jak Q. ze musze wykorzystac czas na nadrobienie zaleglosci. wpadlam w poploch ostatnio,bo jako poczatkujaca zupelnie stracilam rozeznanie na jakie warsztaty i gdzie sie moge udac. a na koniec wyszlo,ze w sumie nie mam juz pieniedzy,wiec pozostaje przy dwu zajeciach tygodniowo,i praktyce wlasnej:)
oczywiscie marzy mi sie wiele. zbyt wiele by sie przyznac i mowic glosno. pozdrawiam.
oczywiscie marzy mi sie wiele. zbyt wiele by sie przyznac i mowic glosno. pozdrawiam.
Tak jest najlepiej. Ja zawsze ambitne plany ukrywam, dopóki ich nie zrealizuję i mogę się nimi głośno chwalić :D a rany liżę samotnie w kąciku :rolleyes:;)
Anielskaharmonia
10-04-2008, 14:00
Pasek brazylijski...? Vasanto, zboczeńcu:P AnielskaHarmonio,podam Ci definicję wikipedistyczną:P
To ja tyle lat po tym świecie łażę i nie wiedziałam, że tak to się zwie :confused::rolleyes::D. Dzięki za oświecenie :)
Chyba wszystkie zamieszczone tu wypowiedzi dotycza ludzi, ktorzy tancza (graja na draburce - albo tak im sie wydaje;)). A sam fakt ze tancza jest radosna sprawa. Kazdy moze miec inna motywacje i dzien lepszy lub gorszy, taniec cos co laczy i nie zaleznie od wieku i od rodzaju pasow - doTB czy do Samby;). Jest frajda!! Jesli dajemy naszym cialom pozwolenie na taka radoche to znaczy, ze je akceptujemy, a one sie nam odwdzieczaja! :eek:Ja uwielbiam tanczyc i wcale nie znaczy to, ze potrafie to robic perfekcyjnie wedlug kazdego i na prawde nie zalezy mi na tego rodzaju aprobacie. Patrzac na tancerki wystepujace tez nie robie tego krytycznym okiem, bo widze radosc i tego szukam w tancu.http://www.belly-dance.pl/forum/images/smilies/new/wacko_001.gif
I czym charakteryzuje się figura niepolska ? :)
Niepolskość mojej figury przejawia się w pośladkach, które są podobno niepolsko wysoko i niepolsko wystające, i w nogach, które są niepolsko długie.
Pasek brazylijski...? Vasanto, zboczeńcu:P
Mówię przeca, że się nie odważyłam nawet na to!
Nie jestem w stanie znieść wosku nawet na nogach :cool:
Mówię przeca, że się nie odważyłam nawet na to!
Nie jestem w stanie znieść wosku nawet na nogach :cool:
:eek::eek::eek:To ja chyba cos nie tak zrozumialam...:eek::eek::eek:
Moje niepolskosc polega na tym, ze od wiekow cierpie na "plaskodupie pospolite" objawia sie to ciaglym problemem z dopasowaniem spodni... niech zyja zaklady poprawek krawieckich!:(:(
:eek::eek::eek:To ja chyba cos nie tak zrozumialam...:eek::eek::eek:
Dobrze zrozumiałaś... Nie odważyłabym się na depilację brazylijską, bo nie jestem w stanie znieść woskowania nawet nóg, a co dopiero wrażliwszych okolic.
Jeśli chodzi o "płaskodupie pospolite", to jesteś polska, Aurinko. Podobno Polki mają płaskie i nisko osadzone ("opadające") pośladki. Ciekawe, bo ja z jeansami mam od wieków problem taki, że szyte na płaskie pupy, a ja mam wystającą - więc nie pasują. Czyżby płaskie miały ten sam problem?
Niepolskość mojej figury przejawia się w pośladkach, które są podobno niepolsko wysoko i niepolsko wystające, i w nogach, które są niepolsko długie.
Fakt, sadząc z tego, jak wygląda przeciętna figura, którą można zobaczyć na ulicy, oraz z fasonu spodni: przeciętna Polka ma dość płaską pupę i nie ma szczególnie dużej różnicy między obwodem bioder i talii. Ja mam właśnie cztery litery imponujące i wystające - i za Chiny nie mogę dostać spodni! Moje zamiłowanie do luźnych spódnic do ziemi nie wynika z pobudek estetycznych - po prostu wszystkie spodnie, które pasują w biodrach, są o kilometr za szerokie w talii. Tak, że chyba dopiero w ciąży mogłabym je nosić. Nie przesadzam... No, dobra, pożaliłam się - w każdym razie chciałam przyznać, że posiadanie wystających pośladków jest totalnie niepolskie... Może powinnam kupować portki w krajach latynoamerykańskich...
Anielskaharmonia
11-04-2008, 18:15
To był tysięczny post Quesse :D! Gratulacje staruszko :)!!! I to na jaki temat - o.... "wdziękach Maryny" jak to zgrabnie ujął był nieodżałowany Jeremi P.;)
Wcześniej miałam takie domysły, że może z tą brazylijskością co to Vasanta się na nią nie odważyła to może o stringi chodzi (też pasek jakby nie było) Ja z Wami oszaleję :D:):eek::mad:! Przecież usuwanie owłosienia może odbywać się najrozmaitszymi metodami. No i nie wiedziałam jaka to ja jestem odważna ...ale już wiem ;):D
Każda kobieta w tym kraju narzeka na to iż nie może dostać na siebie odpowiedniego rozmiaru lub fasonu odzienia. Ja często odnoszę wrażenie, że projektanci posiadają jeden wzorzec "uniwersalny". Uniwersalny z ich punktu widzenia oczywiście za to całkowicie odmienny od tego jak mnie Siła Wyższa uformowała ;).
Dodatkowo prawie żadna ze znanych mi pań nie jest zadowolona z tego co aktualnie w tej sferze posiada na wyposażeniu. Za małe/ za duże/ zbyt płaskie/ zbyt wypukłe/ zbyt proste/ zbyt kręcone....;):confused::rolleyes:
A miało być o wieku. Admin udusi nas paskiem !:)
to ja nawrócę do tematu wieku :D
do 25lat brakuje mi 4 miesięcy
mam dziecinny głos, więc przez telefon jak nie zmoduluję to pytania "czy jest ktoś dorosły w domu" są na porządku dziennym ;)
nie dalej jak w sobotę pani ze sklepu zapytała mnie o dowód osobisty (bo faje kupowałam), ta "pani" ze sklepu wyglądała na młodszą ode mnie...
z drugiej strony jestem wysoka i postawna, być może to przyciąga do mnie ludzi bo nagminnie podchodzą do mnie na ulicy i pytają o drogę (naprawdę wyrabiam powyżej średniej statystycznej), zwierzęta też do mnie podchodzą, zdarza się że psy się oddalają od swoich właścicieli i idą mi przy nodze:confused: (raz nawet dzięki temu udało mi się złapać bezpańskiego wilczura i oddać w ręce ekopatrolu)
TB odkryłam niedawno, muszę przyznać, że dał mi wiele pozytywnej energii, szkoda, że nie odważyłam się na ten taniec wcześniej, myślę, że pomógłby mi w wieku dorastania (MarTinka chyba o tym pisała - wpływ TB na nastolatki - myślę, że z tego mogłaby całkiem fajna praca wyjść) i akceptacji siebie(bo miałam z tym poważne problemy).
Hurricare
12-04-2008, 14:03
Ja mam 16 lat, ale wyglądam na mniej...Głównie przez to, że jestem bardzo chudziutka. Jeszcze nie zaczęłam swojej przygody z tańcem na zajęciach. Nie mogę się doczekać, kiedy znajdę czas i będę się uczyć. Wiążę też z tym pewne obawy...Piszecie w tym wątku, że raczej nie ma podziału na starsze i młodsze, nie liczy się także to jakiej jesteś postury. Mi się wydaje, że będę się bardzo wyróżniać od reszty. Pewnie pojawią się pytania " Jakaś ty chuda!Jesteś na coś chora?Po co tańczysz, skoro nie masz czym?".
Ja mam 16 lat (...)Wiążę też z tym pewne obawy...Piszecie w tym wątku, że raczej nie ma podziału na starsze i młodsze, nie liczy się także to jakiej jesteś postury. Mi się wydaje, że będę się bardzo wyróżniać od reszty. Pewnie pojawią się pytania " Jakaś ty chuda!Jesteś na coś chora?Po co tańczysz, skoro nie masz czym?".
nie masz się czym przejmować;) to prawda, podziału na starsze i młodsze w tancu brzucha nie ma, to samo tyczy się figury. ważniejsza jest technika. jak nie masz czym trząść to od czego są chusty z monetkami? :D
jeśli chodzi o wiek, to sama należe do tych młodszych i cieszę się z tego. mam czas na nauke, doskonalenie techniki, zdobywanie doświadczenia, by w przyszłości móc zacząć występować i kto wie może zająć się tym na poważnie :)
także, zyczę Ci powodzenia w przyszłej nauce i pamiętaj, nie ma się czym martwić ;)
Ja mam 16 lat, ale wyglądam na mniej...Głównie przez to, że jestem bardzo chudziutka. Jeszcze nie zaczęłam swojej przygody z tańcem na zajęciach. Nie mogę się doczekać, kiedy znajdę czas i będę się uczyć. Wiążę też z tym pewne obawy...Piszecie w tym wątku, że raczej nie ma podziału na starsze i młodsze, nie liczy się także to jakiej jesteś postury. Mi się wydaje, że będę się bardzo wyróżniać od reszty. Pewnie pojawią się pytania " Jakaś ty chuda!Jesteś na coś chora?Po co tańczysz, skoro nie masz czym?".
Nie masz się czym przejmować. Ze mną na zajęcia chodzi dziewczyna, myślałam, że ma z 13 lat, okazało sie że 20. Szczupluteńka, niska, drobna, prawie bez biustu. Radzi sobie super, a ja jestem skłonna nawet pokusić się o stwierdzenie, że nadmierne krągłości bardziej przeszkadzają niż nadmierna szczupłość :)
Hurricare
05-05-2008, 19:45
Dzięki Wam :* za pocieszenie. Moje obawy nie są już tak znaczne i nie czuję takiego strachu przed pierwszymi zajęciami. A wybieram się na nie na początku czerwca :D. Miejsce mam już zaklepane i nie mogę się doczekać:yeahhh:
Za 10 dni oczko... nieco przerażające :rolleyes:
Tym bardziej, że dopiero pół roku temu zaczęłam się uczyć TB... trochę późno :(
hurricae, nie masz się czym przejmować. Na zajęciach wszystkie są równe, a kobietki są naprawdę w przeróżnym wieku - w ciągu 4 miesięcy widziałam i dziewczyny które mają 15 lat i kobiety około 50-tki. A gdzie dokładnie będziesz chodzić na zajęcia, jeśli można spytać?
Ja mam 23 lata i trochę żałuję, że nie zaczęłam tańczyć TB wcześniej. ;)
Hurricare
05-05-2008, 20:38
Będę tańczyć u Rashy :)
Ja "oczko" już za sobą i tuż po jego zaliczeniu zaczęłam tańczyć.
Późno? Pewnie tak. Ale dotąd nic nie sprawiało mi większej radości.
W tym roku kończę dwadzieścia lat. Gdybym miała wybór zaczęłabym się uczyć tb duuuuuuuuuuuuużo wcześniej :)
We wstępie chciałam się ze wszystkimi przywitać, bo dopiero dołączyłam do forum:)
Ja mam 18 lat (te pierwsze;)). W mojej szkole jest podział grup ze względu na poziom zaawansowania, ale też na wiek. Kiedy zaczynałam tańczyć i była tylko edna grupa to nie wszystkim paniom podobało się tańczenie z "takimi młodymi, którym wszystko łatwej przychodzi". Teraz moja grupa jest wiekowo jednorodna 16 - 19 lat. Kiedy dochodzi do występów, gdzie jest więcej grup to z tym mówieniem na "ty" bywa różnie...
Ja tu też od niedawna.:)
wracając do tematu- dziewczyny, nie przesadzajcie z tymi narzekaniami ,że za późno, za mało. jeśli ma się wytrwałość i siłę woli,a do tego co się robi podchodzi się z sercem, można góry przenosić...
na szczęście bellydance nie wymaga przygotowania typowo tanecznego, mam na myśli balet od lat dziecięcych itp.
pewnie, im wcześniej się zaczyna tym ciało lepiej sobie radzi, ale nie zapominajmy ,że tańczy się nie tylko ciałem ale i umysłem, emocjami i tym wszystkim, co ma się w środku. i myślę, że żadna nastolatka nie ma jeszcze takiego bogactwa doświadczeń i świadomości swojej kobiecości-a to przecież bardzo ważne przy TB!- co niejedna starsza koleżanka ,bo w wieku lat nastu nie wiemy jeszcze tego wszystkiego, co wiemy jako 20-to 30-to i wiecej-latki, bo jeszcze za mało przeżyłyśmy, tego co jest nam dane przeżyć...
takie moje zdanie.
ja też zaczełam w wieku lat dwudziestu paru,ale przestałam się katować myślami, że za póżno. myślę,że w wieku lat 16-tu tyle innych spraw i pasji zajmowało mój umysł,że bellydance nie miałoby szans mnie wówczas zaciekawić. a teraz kiedy już sama zarabiam na siebie, mogę wydawac na co chcę i ile chcę, nie ogołacając portfela rodziców oddaję się z uwielbieniem tej pasji....:cool:
bo tylko ta pasja jest w stanie mnie na tyle zmobilizować,by wstawć o 6-7 rano i ćwiczyć przed pracą...
pozdrawiam
:eek:
Mysle, ze per "TY" i "Dziewczyny" to wspaniala opcja, bo kazda czuje sie w tym samym wieku... ;) najpiekniejszym :) - zaglosowalam :)
zaglosowalam - powiem tak, jestem pelnoletnia ;) a w tym roku obchodzilam okraga rocznice urodzin... gdyby nie to ze dzien ur to bardzo wazny dzien z tego wzgledu ze inaczej nie byloby nas na swiecie...to dla mnie nadszedl czas zeby obchodzic imieniny...nie ur...zawsze sie zastanawialam jak mozna sie przejmowac wiekiem...oj czasem mozna...;)choc czasem nie chca mi sprzedac piwa w sklepie...i sprzedaja ulgowe bilety :D :>
ja za 2 miesiące oczko;) tańczę dopiero od kwietnia.żałuje ze nie zapisałam się wcześniej...ale mam misje od września przyłożyć się mocniej i ćwiczyć więcej(teraz praca no i nie mam kasy na zajęcia..)wiec wierze ze mimo wszystko uda mi się kiedyś osiągnąć taki poziom jaki bym chciała(chociaż apetyt rośnie w miarę jedzenia;P)
Alienora
15-08-2008, 16:33
Ja po 30stce - ale nie czuję tego, może dlatego, że nie noszę się zbyt powaznie:)
Dopiero teraz decyduję się na coś takiego jak nauka tańca - zastanawiałam się czy to nie szkoda, że dopiero teraz, że ehhh gdyby tak z 10 lat temu... ale... widocznie wcześniej nie mogłam, nie byłam gotowa, chociaż wiedziałam, że TO jest i ze teoretycznie mozna. Widocznie wcześniej nie potrzebowałam rozwijać się w tym kierunku, musiałam dojrzeć do tego, żeby się na taniec otworzyć. Przeczytałam dzisiaj na tym forum, że "kobieta dopiero po 30stce ma o czym tańczyć" - w moim przypadku coś w tym chyba jest:)
hurricae pozdrów Rashę:)
W tym roku kończę dwadzieścia lat. Gdybym miała wybór zaczęłabym się uczyć tb duuuuuuuuuuuuużo wcześniej :)
szczerze mowiąc, wydaje mi się, że zaczynanie nauki tańca brzucha buuuuuuuuuużo wcześniej nie jest takie bezwzględnie konieczne. ja dwudziestkę na karku mam dopiero od kilku dni,a na pierwsze zajęcia z tb poszłam tuż po swojej maturze. we wcześniejszym wieku nie miałabym po prostu o czym tańczyć:) a i teraz nie czuję się jeszcze jakoś specjalnie doświadczona życiowo;) to jest właśnie w tańcu brzucha wspaniałe, iż o umiejętnościach tancerki decyduje nie tylko technika, kondycja fizyczna czy wyczucie rytmu, ale przede wszystkim jej emocje, świadomość własnego ciała i kobiecości. tego ostatniego zwłaszcza nastoletnie dziewczyny dopiero się uczą:) więc spokojnie dziewczyny, nie ma co biadolić, że zaczęłyście zbyt późno;)
No tak, ale dalej myślę, że gdybym zaczęła tak z 5 lat wcześniej, to dzisiaj miałabym tę samą świadomość siebie, którą faktycznie mam, a za to o niebo lepszą technikę - a nie oszukujmy się, to też są lata pracy;)
Blancari
16-08-2008, 12:36
No to może ja też się przyznam - mam 31 lat, ale i tak nikt mi nie wierzy. Nadal mnie proszą o dowód osobisty i pytają, co studiuję :D Ma to swoje wady i zalety. Wadą jest to, że w pracy muszę włożyć więcej energii w udowodnienie swoich kompetencji, bo z wyglądu to ludzie od razu szufladkują mnie jako nieopierzoną smarkulę.
Tańczyć, zaczęłam 3 lata temu, ale nie liczę tego tak... Nie traktowałam początkowo tego poważnie, zresztą po 3 miesiącach moja ówczesna instruktorka wróciła do siebie na Węgry. Potem w zasadzie chodziłam raz w miesiącu na warsztaty do Donyi. Dopiero od października zeszłego roku, kiedy Donya ma w Poznaniu regularne zajęcia zaczęłam się przykładać coraz bardziej.
Też miałam moment, kiedy żałowałam, że tak późno zaczęłam.
Ale mi przeszło, bo w zasadzie nie mogłam zacząć wcześniej. Zajmowałam się wtedy z wielką pasją czymś zupełnie innym. Zjechałam pół świata, występowałam na wielu scenach, dla nieraz naprawdę ogromnej publiczności, poznałam mnóstwo ludzi, miejsc, zwyczajów, poglądów... To mnie kształtowało przez wiele lat.
(Zartuję sobie czasem, że: "Byłam w gazecie, telewizji, radio, byłam w Ameryce, nagrałam płytę i teledysk, więc na polskie warunki mogę się czuć spełniona" :D)
Dziś widzę, ze ma to wpływ nie tylko na to, kim jestem, ale na mój taniec. Ja wiem, co chcę przekazać, kiedy wyjdę na scenę... Ale kiedy wyjdę? Wtedy, gdy poczuję, że moja technika jest do tego wystarczająca. Nie mam parcia na scenę, nie czuję, że muszę zaraz, natychmiast stać się profesjonalną artystką. Może dlatego, ze już to znam, przeżyłam. Wiem ile się zyskuje prowadząc życie stricte artystyczne i ile się traci. Tygodnie spędzone w trasie koncertowej, miesiąc życia na pokładzie autobusu, latanie samolotem co drugi dzień gdzieś. Radość ze wspaniałej publiczności... Poczucie spełnienia w tym co się robi. Ale też brak czasu dla rodziny, znajomych i czegokolwiek innego. Brak czasu dla mężczyzny. Sztuka jest naprawdę ciężką pracą, wymaga wielu wyrzeczeń. Tego się nauczyłam. Nie żałuję tych doświadczeń, wręcz przeciwnie - jestem z nich dumna... ale dziś cieszy mnie fakt, że mogę z przyjaciółką iść na kawę i spędzić weekend z chłopakiem.
Wiem, że w tańcu już mi międzynarodowe sceny nie grożą :D Bo tam zawsze będą lepsze tancerki niż taka, którą ja mogę się stać. Więc to mi daje spokój i radość działania bez wielkiego pośpiechu.
Quesse - myślę, że w Twoim wypadku pasja i ambicja pozwolą Ci nadgonić technikę. A poza tym, masz taką charyzmę, która sprawi, że najprawdopodobniej większość publiczności nie zauważy, że mogłaś coś zrobić mniej perfekcyjnie. Pamiętam z Bałoszyc, kiedy weszłaś do winiarni na kolację - nie sposób było tego nie zauważyć, choć cały czas ktoś wchodził i było ogólne zamieszanie. Ciesz się, że masz tę cechę, pielęgnuj ją - a serca widzów będą Twoje. :)
No to może ja też się przyznam - mam 31 lat, ale i tak nikt mi nie wierzy.
<nie wierzy!!!> :eek::eek::eek:
Zdradź nam recepturę tego eliksiru odmładzającego, czarownico:D
Quesse - myślę, że w Twoim wypadku pasja i ambicja pozwolą Ci nadgonić technikę. A poza tym, masz taką charyzmę, która sprawi, że najprawdopodobniej większość publiczności nie zauważy, że mogłaś coś zrobić mniej perfekcyjnie. Pamiętam z Bałoszyc, kiedy weszłaś do winiarni na kolację - nie sposób było tego nie zauważyć, choć cały czas ktoś wchodził i było ogólne zamieszanie. Ciesz się, że masz tę cechę, pielęgnuj ją - a serca widzów będą Twoje. :)
:):embarrest:Dziękuję:) Niesamowite, często zwracam na siebie uwagę absolutnie mimowolnie i nieświadomie, to chyba te dziwne ciuchy:D
Ale muszę przytoczyć pewien dialog zasłyszany na obozie. Ktoś (nie pamiętam, kto) powiedział Samancie, że wiele osób uważa ją za najbardziej wyrazistą spośród tancerek tribalowych. A Samantha na to: "Pewnie dlatego, że jestem najwyższa."
:D
Mała tancereczka
16-08-2008, 23:27
Ale muszę przytoczyć pewien dialog zasłyszany na obozie. Ktoś (nie pamiętam, kto) powiedział Samancie, że wiele osób uważa ją za najbardziej wyrazistą spośród tancerek tribalowych. A Samantha na to: "Pewnie dlatego, że jestem najwyższa."
:D
Świetna riposta :D nie sztuczna skromność tylko doskonałe poczucie humoru. To lubię;)
Ale muszę przytoczyć pewien dialog zasłyszany na obozie. Ktoś (nie pamiętam, kto) powiedział Samancie, że wiele osób uważa ją za najbardziej wyrazistą spośród tancerek tribalowych. A Samantha na to: "Pewnie dlatego, że jestem najwyższa."
:D
:D!!!
Ja za miesiac skoncze 25 lat. Ale chyba na tyle nie wygladam... jak pracowalam w kasynie to goscie dawali mi 19, max 20 lat a niedawno jak piwko kupowalam to ekspedientka zazyczyla sobie ode mnie dowodu :D ( najlepsze, ze sama byla w moim wieku )
kaoruaki
03-09-2008, 22:57
A ja mam 23,i też wyglądam na mniej, ale na ile to nie wiem, bo jedni dają mi 18, inni 16, jeszcze inni 20, a ostatnio mój wujek dał mi 12:eek: nie no to już przegięcie!Jestem płaska, ale żeby 12?!:mad:
ja na razie 14 ;] chyba najmłodsza na forum..? :]
ja mam prawie 25 lat i jestem mamą 14 miesięcznej Wiktorii a ja mam na imię Dorota
A ja w grudniu skończę 30 lat i stwierdzam z całą pewnością, że nigdy jeszcze fizycznie, psychicznie, intelektualnie i duchowo nie czułam się lepiej niż teraz :)
ja mam 16 (no juz za miesiąc 17) i ludzie daja mi po 19- 20...
ja mam 24, moja przyjaciółka prawie 29 i wszyscy są bardzo zdziwieni gdy dowiadują się, że mamy więcej niż 20 lat, nawet za 16 nas czasem biorą, a raz (tak ze 2 lata temu) spotkałam się z pytaniem "a ty to do liceum już chodzisz czy jeszcze do gimnazjum?" - nie wiedziałam co odpowiedzieć
Yasirah Mahibah
26-09-2008, 22:09
ja na razie 14 ;] chyba najmłodsza na forum..? :]
Dahab, ja mam tyle samo :)
Moją pełnoletność osiągnę dopiero 8 października, ale i tak wszyscy mówią mi że nie wyglądam na tyle, wyglądam młodo po twarzy bo nie maluje się mocno może dlatego :P
Ale jak będę po 30 to jak utrzyma mi się ten młody wygląd to będą gadali że jestem przed 30 :p
Dziewczyny szukajmy plusów z tego że młodo wyglądamy :)
"Kobieta ma tyle lat na ile wygląda, mężczyzna ma tyle lat na ile się czuje" autora nie pamiętam ale mądrze powiedział :)
Prawie 30.
Prawie robi wielką (?) różnicę.
W czerwcu.
I nie mam bladego pojęcia jakim cudem ostatnie 10 minęło tak szybko.
A na poważnie?
30 to magiczna (dobra) granica.
Im bliżej jestem, tym wyraźniej to czuję :-)
Blancari
27-09-2008, 11:24
P
A na poważnie?
30 to magiczna (dobra) granica.
Im bliżej jestem, tym wyraźniej to czuję :-)
Rasho! Racja! Mam 31 i powiem Ci, że nigdy nie czułam się tak dobrze sama ze sobą jak właśnie po przekroczeniu tej 30. :D
Podpisuję się pod tym co napisała Rasha i Blancari dwiema rękami... A poza tym - przed 30-stką to nawet nie ma o czym tańczyć :)
E tam... :P jest, jest...ja mam 21 i jest o czym tańczyć ;) ale tak poważnie mówiąc, uważam, ze taniec brzucha, to jeden z nielicznych tańców, w którym wiek nie ma znaczenia, bo kobiece piękno nie przemija :)
Blancari
07-10-2008, 14:29
E tam... :P jest, jest...ja mam 21 i jest o czym tańczyć ;) ale tak poważnie mówiąc, uważam, ze taniec brzucha, to jeden z nielicznych tańców, w którym wiek nie ma znaczenia, bo kobiece piękno nie przemija :)
Maysan - my nie twierdzimy, że nie należy tańczyć przed 30. Owszem, należy. Ale naprawdę, po tej trzydziestce kobieta staje się taką "najbardziejszą" kobietą. I jej taniec jest czymś zupełnie innym. Zobaczysz jak sama skończysz 30 lat. To naprawdę magiczna granica. I przychodzi to tak niespodziewanie... w zasadzie zaczyna się krótko przed tą trzydziestką.
:)
bianka_85
10-10-2008, 18:04
ja mam 23:) i ponoć wyglądam na starszą. Ale co tam....ważne na ile sie czuje. A czuje sie na moje 23:)
BlackPearl
10-10-2008, 18:21
Rasho! Racja! Mam 31 i powiem Ci, że nigdy nie czułam się tak dobrze sama ze sobą jak właśnie po przekroczeniu tej 30. :D
Popieram.:)
Ja mam 34 i podoba mi się ta fajna kobieta wewnątrz mnie...
maroccanmint
10-10-2008, 19:45
Skrypt forum powiada, że mam 28 lat, ale przyzwyczaiłam się do myśli, ze to 29 :)
A ja mam 22 i bardzo dobrze sie z tym czuje:)
Dołączam do grona 30-tek i tym samym potwierdzam, że kobiecość zaczyna się po 30-tce.
Młodsze koleżanki lojalnie uprzedzam.... ze jest na co czekać ;-)
I pozdrawiam serdecznie.
:) Mam 20 lat i teraz sie dobrze czuję tańcząc TB. Na pewno lepiej niż 3 lata temu, kiedy zaczynałam i w ogóle nie byłam do tego gotowa. Tzn, fizycznie tak:), ale chyba psychicznie nie, coś tam musiałam przeżyć i przemyśleć. Dopiero po dwuletniej przerwie tak mnie porwały filmiki z youtube, ze od razu sie zapisałam i teraz jest lepiej:)
Mimo waszych słów, na razie nie chce mieć 30:)
Orient Point
27-10-2008, 15:50
a ja za miesiąc kończę 38:) i czuję się dobrze, dziękuję:D
2 miesiące temu pani ekspedientka w księgarni powiedziała " mamy zniżki dla studentów" Uczciwa jestem. Kategorycznie odmówiłam:D
Pozdrawiam,
Aya
Człowiek ma tyle lat na ile się czuje.
Aya_Amar a powiedziałaś tej miłej pani ile masz na prawdę lat ?
Orient Point
27-10-2008, 17:12
Nie powiedziałam, ale uśmiechnęłam się ślicznie i niewinnie jako ta "mniemana" studentka:p...hm choć nie wszystkie studentki sa niewinne:D
ja niedługo wbijam do grona dwudziestek... -)
Kasiaczek
28-10-2008, 23:14
Ja mam kończone ćwierć wieku ;).
Ha, ja za pięćdziesiąt cztery dni skończę lat szesnaście. I wszystko przede mną :).
a ja za miesiąc kończę 38:) i czuję się dobrze, dziękuję:D
2 miesiące temu pani ekspedientka w księgarni powiedziała " mamy zniżki dla studentów" Uczciwa jestem. Kategorycznie odmówiłam:D
Pozdrawiam,
Aya
Aya - Ty naprawdę wyglądasz jak studentka - pierwszego roku ;-)
Nie będę ukrywać, że czuję się zszokowana (bo szczera do bólu jestem).
Też tak chcę! :-)
Hehe, niektóre z nas całkiem nieźle się trzymają:-) Tylko pozazdrościć. Osobiście liczę sobie 24 lata
ja, podobnie jak Hekathe mam oczko ;) więc do tej magicznej 30-stki jeszcze mi sporo brakuje ;)
Ha, ja za pięćdziesiąt cztery dni skończę lat szesnaście. I wszystko przede mną :).
Ja w maju 23 i też wszystko przede mną :p
ja "magiczną" liczbę przekroczyłam 3 lata - z hakiem - temu.
Ale i tak nikt w to wierzyć nie chce. Czasem jest problem z kupieniem alkoholu, wejściem do pubu - całe szczęście, że i tak rzadko to czynię.
Zwykle dają mi 22-25, rekord z 2008 roku: w grupie szesnastolatek wzięto mnie za jedną z nich. Pani na castingu kazała wiek powtórzyć, myślała, że się przesłyszała :P
Parę lat temu, gdy studia kończyłam, chciała się ze mną zaprzyjaźnić pewna piątoklasistka - była przekonana, że jestem jej rówiesnicą "ale ty pewnie już do szóstej chodzisz?"
Takich anegdot zebrałabym pewnie sporo.
Kiedyś był to mój ogromny kompleks, no bo jakże to, poważna dorosła kobieta, książeczka DO w kieszeni, a tu pomiatają jak dzieckiem, coś strasznego ;)
Kłopotliwe też było, gdy przychodziłam z moją grupą kolonistów do muzeum kazano mi czekać aż wychowawczyni przyjdzie :unsure:
Nawet obrączkę "po babci" nosiłam, żeby sobie powagi lat dodać ;)
Teraz mnie to tylko śmieszy.
Będę miała czym się pocieszać na stare lata :D
Bashira Qamar
05-02-2009, 11:33
Już zagłosowałam. Ale za kilka dłuższych miesięcy musiałąbym odglosowaći zagłosowac jeszcze raz. Ale póki mam ile mam to bede dalej w tej kategorii wiekowej.
A jak pytaja - odpowiadam 17 ;P bo wszysctkie inne panie mają 18 a ja isę chce wybijac ;P
"I can grow old but they can't force me to grow up!"
A ja będę mieć 15 w czerwcu ;)
Jak poszłam towarzyszyć swojej siostrze w rozpoczęciu roku w pierwszej klasie gimnazjum dwa lata temu, to podbił do mnie jej rówieśnik i spytał się, w której klasie będę. Siostra się oburzyła że jej absztyfikanta zabrałam:D A biedny chłopak strasznie się zmieszał, kiedy mu powiedziałam, że niestety już studiuję. Zazwyczaj jednak ludzie oceniają mój wiek trafnie ;)
Ja w maju 23 i też wszystko przede mną :p
Ale jesteśmy fajne :D.
Ja w marcu będę już miała dwie dekady za sobą. Mojej mamie baardzo przypadła do gustu scenka z jednego z polskich serial: pewna starsza pani zapytana o swój wiek powiedziała, że ma " 18 lat i kilka miesięcy" -" a ile tych miesięcy?" Pani odpowiedziała, że " 528":)
Ja jestem wychowana w taki sposób, że ciężko jest mi mówić do starszych o kilkanaście lat od siebie osób per "Ty", ale kiedy spotykam się z Paniami podczas zajęć TB to aż nienaturalnie jest powiedzieć do swojej "koleżanki" z zajęć " proszę Pani":embarrest:
ja za miesiąc będę mieć 17 i jestem najmłodsza w mojej grupie;)
przez co jestem trochę onieśmielona, ale generalnie wszyscy tacy mili są i pomagają sobie nawzajem:)
chociaż ostatnio taka dziewczyna w szatni w szkle myślała ze jestem z 3;)
Katarzyna
05-02-2009, 16:53
ja za miesiąc będę mieć 17 i jestem najmłodsza w mojej grupie;)
przez co jestem trochę onieśmielona, ale generalnie wszyscy tacy mili są i pomagają sobie nawzajem:)
chociaż ostatnio taka dziewczyna w szatni w szkle myślała ze jestem z 3;)
a ja za miesiac 18 i też zawsze byłam najmłodsza w grupie , i wsumie nadal jestem.;)
owszem osmielajace to troszke jest <tym bardziej ze wszyscy oceniaja moj wiek na 15 :P> ale w tancu bariery wiekowe nie istnieja wiec nie ma sie czym przejmowac;)
Ja mam 21 (rocznikowo 22) i też wyglądam na mniej, jak wszystkie kobiety u mnie w rodzinie. Ogólnie się z tego cieszę, ale tez czasem mi to przeszkadza, zwłaszcza w sytuacjach kiedy coś poważnego i dorosłego trzeba załatwić, a mnie jak dzieciaka traktują:/ Chociaż ostatnio coraz mniej tego jest, zauważyłam. :)
no ale mnie chodziło ze myślała ze jestem z 3liceum:P
chociaż i tak na tańcach widać po twarzy ze jestem najmłodsza...ale od czego trzeba zacząć;)
Adara, kiedyś będą ci zazdrościć, ze tak młodo wyglądasz;)
ja jestem na zajeciach najmlodsza :P
Sapphire
09-02-2009, 10:43
Ja zazwyczaj też należę do najmłodszych :]
Jak zaczynałam tańczyć nie byłam najstarsza, ale po prawie dwóch latach panie się wykruszyły i ostałam się jako ta najstarsza w grupie a jestem po 30 -stce.
Mimo swoich 28 lat i mnie czasem zdarza się być pytaną o dowód osobisty ;)
Basmah, to pewnie mlodo wyglądasz :)
Dość młodo wyglądam, omijam garsonki i buty na obcasie z daleka (na szczęście nie muszę się w nie wbijać do pracy) i chyba nie jestem straszliwie poważna :)
To ja mam 20 lat, rocznikowo 21:)
a ja mam 19, rocznikiem 20 :) heh :)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.