PDA

Pokaż pełną wersję : metody przyswajania choreografii



Ayanna
28-10-2009, 19:32
Dziewczyny, mam problem straszny z uczeniem się choreografii. Dodam jeszcze, że cudzych choreografii, bo jeśli układam coś swojego to idzie mi jak z płatka. Ale choreografia na zajęciach to jest krew, pot i łzy w moim wykonaniu. Po prostu ogarniecie co jest po czym jest dla mnie nie do przeskoczenia. Muszę się namęczyć, żeby zapamietać kawałek układu. Czy to cecha osobnicza, czy rzecz do wyćwiczenia? Jeśli do wyćwiczenia to jak?

Layla1700
28-10-2009, 19:35
Powiem z włąśnego doświadczenia że najpierw gdy sie jeszcze tanczy krótko nową choreografie to rzeczyiwście trzeba sobie to zakodowac w pamięci co po kolei jest natomiast gdy juz sie wyćwiczy to same nogi wykonują to nawet nie trzeba sie skupiać na tej choreografii i mysle że powinnaś też wsłuchiwać sie w muzyke ona dużo podopwiada.

Ameerah
28-10-2009, 19:50
Może spróbuj tą choreografię zapisywać. W moim przypadku jest tak, że po zapisaniu choreografii jej nauczenie się idzie mi znacznie szybciej. :)

Bashira Qamar
28-10-2009, 20:25
Niestety jest to w większości przypadków cecha osobnicza. Niektórzy dobrze sie uczą słuchając muzyki i kodując jaki ruch jest gdzie. Ja jestem w stanie zwizualozować sobie choreo siedząc np. w tramwaju, a znam ludzi, którzy musza te ruchy faktycznie wykonywać, jakby mieli bardziej ruchową pamięć. Jeszcze inni zapisują, albo nazywaja ruchy i niejako powtarzają sobie na głos, bo w ten sposób ruch kojarzy sie ze słowem...

A kiedy zapamiętujesz własnachoreo - to jak to robisz?

Layla1700
28-10-2009, 21:07
Wlasnie spróbuj sobie w myślach tańczyć ja tak robiłam przed moim pierwszym występem

klymenystra
28-10-2009, 23:44
Ja mam beznadziejna pamiec choreograficzna - co wychodzi na warsztatach :( Nawet jesli znam wszystkie ruchy, to i tak sie myle. Najwiekszy problem mam zawsze z nogami, nigdy nie wiem, co i jak, jest ich za duzo ;) Ostatnio bylam na zajeciach grupy sredniozaawansowanej u mojej instruktorki, robila jakis prosciutki ukladzik, a ja i tak mialam problem.
Naszych zespolowych choreografii ucze sie szybko tylko dzieki temu, ze robimy je po kawaleczku, nie zawsze po kolei. No i bardzo mocno sie koncentruje, a potem w kolko slucham muzyki i odtwarzam w pamieci, co i jak. Zapisywanie tez bywa dobra metoda, ale nie zawsze jest mozliwe.

Arshenique
29-10-2009, 02:08
Ja jestem z tych, które zapamiętują ruchy z danym fragmentem muzyki :). I bardzo często ucząc się nowej choreografii, wpierw ją w głowie analizuję, potem uczę się "fizycznie" a potem już kiedy tylko mogę - najczęściej dzięki mp3ce na uszach w miejscach publicznych:P

Quesse
29-10-2009, 11:08
Oj, mam z tym problemy;) Zawsze mam ogromny szacunek i podziw do osób, które są w stanie podczas warsztatów przyswoić całą choreografię warsztatową, niekiedy naprawdę długą i trudną - Sowillo, jesteś niesamowita:D

Z moich doświadczeń:
- na stałych zajęciach nagrywamy filmiki, tylko do prywatnego użytku, można potem w domu zaglądać. Bardzo przydatne. Przynajmniej jak się gdzieś zatnę to nie muszę czekać do następnych zajęć na rozwianie wątpliwości.
- Notuję choreografie własnymi słowami, zwłaszcza kiedy robię swoją własną. Notatki bardzo pomagają sobie przypomnieć.
- Słucham muzyki od choreografii w kółko, do ostatniej chwili przed występem nawet, w autobusie itp., przy czym wizualizuję sobie kolejne ruchy - bardzo pomaga! Choć łapię się na tym, że osoba siedząca koło mnie w autobusie patrzy podejrzliwie, bo robię miny pełne uniesienia i dziwnie się wiercę w bardziej intensywnych momentach choreografii...
- Jak nie mam czasu czy siły potrenować w domu, to chociaż oglądam filmik, by nie zapomnieć
- Staram się zawsze dobrze zanalizować każde przejście w choreografii, każdy detal co do prowadzenia rąk itp. - im lepiej rozumiem ruchy i przejścia w choreografii w każdym szczególe, tym łatwiej mi je zapamiętać i prawidłowo wykonać
- Gdy mam problem z trudnym fragmentem choreografii na warsztatach, zaczynam zapamiętywanie od "bazy", czyli kroków i kierunków, jak już przestaną mi się mylić i spóźniać staram się dopracować pracę bioder, o ręce martwię się dopiero, gdy już wiem co się dzieje poza tym
- dużo ćwiczę, inaczej się nie da;)

Cleopatra
29-10-2009, 11:24
Dziewczyny, mam problem straszny z uczeniem się choreografii. Dodam jeszcze, że cudzych choreografii, bo jeśli układam coś swojego to idzie mi jak z płatka. Ale choreografia na zajęciach to jest krew, pot i łzy w moim wykonaniu. Po prostu ogarniecie co jest po czym jest dla mnie nie do przeskoczenia. Muszę się namęczyć, żeby zapamietać kawałek układu. Czy to cecha osobnicza, czy rzecz do wyćwiczenia? Jeśli do wyćwiczenia to jak?

:D:D:DJuż myślałam, że ze mną jest coś nie tak i mam jakiś defekt!!!!:D a czytając ten post czułam jakbym o sobie czytała!!!!!
A dodam, że "w normalnym życiu" nie mam problemów z pamięcią!!!
Ostatnio na zajęciach właśnie uczymy się różnych choreografii i dlatego strasznie dużo o tym myślę i doszłam do takich wniosków:
- do tego stopnia stresuje mnie że nie mogę zapamiętać co po czym, że nie jestem w stanie skupić się na "jakości" elementów bo myślę tylko o tym "Boże, co następne!!" i przez cały ten stres wychodzi mi jeszcze gorzej
- jak układam własną choreografię to używam tych elementów które lubię i które mi wychodzą dlatego jest łatwiej no i jak tańczę sama to tylko o sobie myślę, a jak się tańczy w grupie to jeszcze dochodzi kwestia synchronizacji

Myślę, że rada żeby słuchać muzyki non stop i w myślach łączyć elementy z dźwiękami jest najlepsza...bo zapisywanie w trakcie zajęć ciężko zrealizować..

Jak układałam swoją pierwszą choreografię to rozpisałam muzykę na "czynniki pierwsze", a potem na "sucho" dopasowywałam elementy, które według mnie pasują, a potem sprawdzałam czy jestem w stanie to zatańczyć.

Rasha radziła, żeby słuchać muzyki z zamkniętymi oczami i wyobrażać sobie tancerkę..to bardzo pomaga..

W każdym razie dziewczyny strasznie mnie wszystkie podniosłyście na duchu wszystkimi waszymi radami i w ogóle samym faktem, że nie jestem wyjątkiem i nie jestem beznadziejna i że na wszystko jest jakaś rada:love:

DżalaMadija
29-10-2009, 13:57
ja identycznie robilam swoja piewrwsza choreogrfaię:) siedziałam w pracy przy zmywaku z mp3 na uszach kartka i ołówikiem:) az się szef zainteresował, ale takie układanie ruchów nie jest dobre, bo nie ma w tym życia tylko czysta technika, ale jeśli chodzi o zapisywanie to jest spoko, ale nie zajęciach tylko w domu zaraz po powrocie, dobrze jak masz muzykę do której tańczysz... moje koleżanki często zabieraja ze sobą aparaty na zajęcia i nagrywają - nawet układ w "stanie surowym" i potem juz nie ma problemów:P

klymenystra
29-10-2009, 14:04
A nagrywanie filmikow to genialna rzecz - raz, ze sie dzieki temu szybciej zapamietuje, dwa - ze instruktorka moze wylapac bledy, ktorych sila rzeczy nie moze zauwazyc na zajeciach (dlatego dobrze jest krecic jeden uklad z kilku perspektyw), trzy - mozna zobaczyc samemu, co sie robi zle. Raz mi sie wydawalo na probie, ze jakis ruch wychodzi mi wyjatkowo pieknie - potem obejrzalam filmik i umarlam ze wstydu. Po zmartwychwstaniu wyeliminowalam "odkrywcza" interpretacje :)

DżalaMadija
29-10-2009, 14:52
dokładnie, można zobaczyć całokształt i wyeliminować lub poprawić błędy

Layla1700
29-10-2009, 15:15
a ja jak ogladam filmik z mojeo wystepu z przed 5 miesięcy to aż mi sie smiać chce:D:D ale dzięki niemu mogłam zobaczyć z czym mam problem i co mi niewychodzi więc to napewno jest swietna rzecz nagrywać poprstu swój taniec myślę ze niezaleznie czy z występów czy poprostu ćwiczeń w domu przedlustrem:D

Cleopatra
29-10-2009, 18:23
Hmmm:), skoro wszystkie polecacie nagrywanie to może nie jest to zły pomysł i czas żebym spróbowała:)

Dżihad
29-10-2009, 19:22
Oglądając występy zespołowe czy solo ciężko mi uwierzyć że, którakolwiek z tancerek ma problem z zapamiętaniem choreografii. Dla mnie nauczenie się układu to katorga. Wszystkiego uczę się na pamięć a dopiero później ćwiczę technikę. Też wszystko zapisujemy z dziewczynami i nagrywamy. To bardzo się przydaje. Właściwie każdy sposób jest dobry, jeżeli efekt końcowy jest taki jak trzeba...:wacko:

angoba
29-10-2009, 21:41
Spokojnie mogę dołączyć do tych z Was, którym choreografia wchodzi wolniej do głowy... mam tak samo, niestety...
Moim sposobem - tak jak już Quesse pisała jest - nagranie video - jak już cały układ jest gotowy (aby go mieć i szlifować) a w czasie tworzenia - zapisuję co po kolei na kartce... czasem jak to później czytam to się zastanawiam co autor miał na myśli...
"siad z pupą do tyłu po prawej" i inne takie :)

DżalaMadija
29-10-2009, 23:48
ja czsami sobie rysuję jakieś szczególne pozycje - wtedy dodaje uwagi techniczne- co jak i gdzie postawić, ułożyć itp., a że talentu plastycznego nie mam to też czasem nie mogę się połapać:)

Qirmida
29-10-2009, 23:58
Ja mam kompletnie na odwrót. Łatwiej mi zapamiętać choreo ułożoną przez kogoś innego niż własne solówki.
A mój sposób na uczenie się to po protu osłuchiwanie się z muzyką i kojarzenie na zasadzie ruch-melodia.

Layla1700
30-10-2009, 10:21
Mam tak samo jak Shantipryia bardzo dużo pomaga mi muzyka

Vella
30-10-2009, 11:51
Po pierwsze: filmik, po drugie: filmik, po trzecie: filmik. :D
Bez filmików ani rusz, zapominam natychmiast jak ruch wyglądał, a co dopiero jakie było następstwo kroków.
A jak już zapamiętuję, to po pierwsze: własnymi słowami opisując sobie ruch (ewentualnie przyswajając sobie co ciekawsze powiedzonka instruktorki), po drugie: mnemotechnicznie metodą łańcuszka. Czyli jeden ruch wynika z drugiego.
Wiem co zrobić w danym momencie, i nie zaprzątam sobie głowy tym co będzie potem :P

DżalaMadija
30-10-2009, 16:53
pamiętam jak kiedyś zadzwoniła do nie koleżanka z kursu, jakoś za dwa dni miałyśmy mieć pokaz semestralny w naszej szkole i przez kilkanaście min. tłumaczyłam jej choreografię- nie pamiętała nic:) no i nie znała nazw połowy figur, więc trochę się namęczyłam zanim jej to wytłumaczyłam:) tańczyłam na środku pokoju z telefonem przy uchu:)
inny razem dostałyśmy przed pokazem sale, ale instruktorka nie mogła przyjechać i uśmiałyśmy się jak głupie tańczą tłumacząc sobie ruch(wiele znaczące "no wiesz, jak przód to tył")- dodam jeszcze, że to akurat był boolywood, który sam w sobie był zabawny, ale do dziś pamiętam te układ bezbłędnie(czyli od 2 lat:P)
a co do układów wymyślanych przez mnie to zreguły wymyślam je dzień przed występem (czasem nawet kilka godzin przed), a potem efekty są takie, że w połowie układu zapominam kroków i wielka improwizacja niczym z Kordiana;)

Layla1700
30-10-2009, 23:22
Ja improwizowałam tańcząc na kolonii przed znajomymi ale uważam żedla mało zaawansowanych tancerek nie jkest to dobre bo trzeba skupiac sie i wymyślać w myślach jaki nastepny krok co zatańczyć obrócić sie a moze zrobić camela i wtedy nie możemy skupić sie na mimice usmiechu kontakcie z publicznością

Lynn
04-11-2009, 22:53
U mnie najlepiej sprawdza się nagrywanie filmików na próbach albo zapisywanie kroków. Umysł jest bardzo zawodny, wiele razy złapałam sie na tym, że gdy nie zanotowałam sobie co jest po czym, to niektóre ruchy 'rozpływały ' się w mojej głowie i ich kompletnie nie pamiętałam;) Z kolei do filmików często wracam przed pokazami, rozwiewają wszelkie wątpliwości. A potem jadąc gdzieś tramwajem w myślach sobie tańczę;)

Sowillo
05-11-2009, 10:19
Też korzystam z filmików – wspaniała pomoc – ale dziewczyny, czy nie przeraża was jak szybko można uzależnić się od wsparcia filmików???

Przestrzegam przed sytuacją, w której filmy stają się protezą naszej pamięci tanecznej.
Przecież w nauce tańca chodzi o to aby zapamiętać (także ciałem dużo trenując) sekwencje figur aby w przyszłości odruchowo, bez zastanawiania się, a tym bardziej bez sięgania po nagranie choreo, wykorzystać te sekwencje do improwizacji, stworzenia własnej choreografii przetwarzając zapamiętane pomysły.

Przestrzegam, bo także ja jestem narażona na to ryzyko:(.
Ostatnio zauważyłam u siebie pokusę do zbyt częstego opierania się na pamięci mojej komórki z nagranymi układami z warsztatów zamiast na pamięci własnej. W efekcie tego migam się od wyćwiczenia choreografii warsztatowych w celu utrwalenia w umyśle i ciele nowych sekwencji i inspiracji:embarrest:.

Lynn
05-11-2009, 10:53
Nie rozumiem do końca co masz na myśli mówiąc o uzależnieniu od filmików;) Chodzi Ci o to, że na zajęciach czy warsztatach nie skupiamy się wtedy wystarczająco żeby zapamiętać choreo, bo wiemy, że i tak je nagramy, więc nie zginie?
Masz rację, że później, gdy ćwiczy się już np. tylko w domu, to i tak musimy utrwalić sobie kroki na tyle, by czuć się z nimi swobodnie i tego żaden filmik za nas nie zrobi.

Farida
05-11-2009, 11:10
Sowillo, jak zawsze, dobrze prawi ;) ;*
Dołączam się do "ostrzeżenia" ;)

Wiadomo, że fajnie jest nagrać filmik na warsztatach, czy to wtedy, gdy grupowo szybko musimy się nauczyć choreografii "na wczoraj".
Natomiast pamięć trzeba ćwiczyć i im dłużej się tańczy i przyswaja różne choreografie, zna się ruchy (których się w nich używa), tym z pamięcią jest coraz lepiej ;) Trening czyni mistrza :)
Ja osobiście, wszystkie choreografie (czy to swoje własne, czy te, których się uczymy na warsztatach) rozpisuję w domu, na spokojnie na kartce. Kartkę przyklejam do lustra w domu ;) I tańczę. Na początku, wiadomo, muszę patrzeć na tą kartkę, później zerkam na nią coraz rzadziej i rzadziej, aż ostatecznie pamiętam całą choreografię (a kartka, jeszcze kiedyś się może przydać :) mam na nie cały segregator) Druga sprawa, zawsze sobie koduję w głowie "punkty orientacyjne - dźwiękowe" i kojarzę je z daną sekwencją ruchów.

Sowillo
05-11-2009, 11:22
Dziewczyny - ja wiem, że wy z tych co skrupulatnie choreografie w zeszycie notujecie i dzielnie w domu je ćwiczycie, nie poprzestając na oglądaniu dokumentacji filmowej;):).
Ale ja mam schizę na punkcie edukowania:embarrest:, nie mogę się powstrzymać by i ostrzegać tak na wszelki wypadek;):D.


Nie rozumiem do końca co masz na myśli mówiąc o uzależnieniu od filmików;) [...]
Masz rację, że później, gdy ćwiczy się już np. tylko w domu, to i tak musimy utrwalić sobie kroki na tyle, by czuć się z nimi swobodnie i tego żaden filmik za nas nie zrobi.
Dokładnie o to chodzi, ale też i o to, że filmik rozleniwia;), dajemy sobie na luz przy zapamiętywaniu wiedząc, że i tak nagramy - ale przecież kiedyś tancerki nie miały filmów do pomocy - więc z konieczności rozwijały umiejętność szybkiego zapamiętywania i oraz pamięć długoterminową.

Obecnie możemy sobie pozwolić na zapomnienie nieużywanych choreografii bo jakby co to przypomnimy sobie z filmikiem - ale co się stanie jak padnie cała elektronika - chmmyyy... nadchodzi rok 2012;):p.

Ponadto instruktor nie zawsze pozwala nagrywać - raz jedna dziewczyna się przeliczyła, gdy przyszła dopiero na ostatni z pięciu dni warsztatów (z przyczyn niezależnych jednak od niej) i chciała nagrać wcześniej ćwiczone sekwencje, wręcz uznała to za oczywiste - i niestety nauczycielka absolutnie odmówiła. Może dlatego, że na kursie było wiele specyficznie wykonywanych figur, sekwencji i próba wyćwiczenia ich na podstawie nagrania (bez kontroli nauczycielki) prawdopodobnie zakończyła by się ich wykoślawienie.

Ogólnie, mam wrażenie, że za bardzo polegamy na pamięci maszyn w całym naszym życiu. Przyznam się, że nie pamiętam numerów telefonów moich bliskich, ledwo daty urodzin - istnieje pokusa by nie obciążać własnej pamięci wszystkim tym co może za nas pamiętać elektronika.

Miriam
05-11-2009, 13:23
A ja nawet nie wiem, jak się zabrać za rozpisanie choreografii....Kiedyś postanowiłam spisać ruchy, które wykonywała jakaś tancerka i z tą kartką je powtórzyć. Jak tylko włączyłam muzykę, to się pogubiłam! Nie wiem, może za długo się rozpisuję typu "Lewa ręka do góry i nadgarstek faluje"? Jestem achoreograficzna, serio. I zawsze brakuje mi pomysłów na ruchy. Może kiedyś samo to przyjdzie?

Agnieszka Dzikowska
07-11-2009, 21:02
Ja nie nagrywam filmów w dużych ilościach, natomiast zawsze zapisuję ruchy choreografii. Zapisuję również czas rozpoczęcia danej, charakterystycznej dla mnie frazy, to mi bardzo pomaga, kiedy się gubię. Zaznaczam sobie na kolorowo ruchy, które mi się mylą - zwłaszcza rozpoczęcia kolejnych sekwencji. Kiedy ćwiczę, łatwo mi odnaleźć wzrokiem te problematyczne momenty:)

Roksolanka (Naima)
07-11-2009, 21:40
Eh, dziewczyny...
Albo się ma sklerozę choreograficzną (vide ja - Roksolanka), albo się ma w głowie twardy dysk (vide Sowillo).
Oczywiście są stany pośrednie.
I niestety nie będziemy się oszukiwać, że pamięć można wytrenować.
Bo niby można: po 4 latach zeszłam z 60 godzin potrzebnych mi do nauczenia się choreografii do 30 godzin.
Alleluja!
Bogowie! Cóż za postęp.
Jak tak dalej pójdzie, to za kolejne 10 lat może będę w stanie nauczyć się choreografii na jakiś warsztatach????!!!!!!!!!


Mam świadomość, że i tak nie zapamiętam, a nawet jeśli nagram albo opiszę, to i tak się nie nauczę.
Głównie dlatego, że cudza choreografia nie będzie mi do niczego przydatna, bo przecież nie będę jej uczyć innych (ja mam ekstremalny stosunek do cudzych choreografii, nawet jeśli autor pozwala, to nie wyobrażam sobie sprzedawać taką choreografię dalej - co nie znaczy, że potępiam to u innych - gwoli jasności).

W związku z tym na warsztatach uczę się "klimatu" tańca.
Próbuję opisać pojedyncze kombinacje itd.
A jedyna możliwość, aby ruszać się w mniej więcej właściwym kierunku, to stać za Sowillo. Ona i tak wszystko pamięta. I jeszcze dodaje wyraz artystyczny.

Nawet własnych chorografii uczę się dniami i tygodniami.
Po szczegółowym rozpisaniu na takty całego utworu i po przyporządkowaniu tym taktom figur, zaczynam zakuwanie.
Wizualizacja, wizualizacja, wizualizacja. Dobrze mi się uczy na ulicy Świętokrzyskiej, bo jest długa i ma stosunkowo mało przejść i skrzyżowań, więc można odlecieć i się zapamiętać w zapamiętywaniu. Ale i tak zdarza mi się zrobić jakieś idiotyczne pas na ulicy, albo gwałtownie zmienić kierunek po arabesce, która wykonałam tylko w myślach.

Jak już nauczę się kolejności, to uczę się uczyć albo tańczyć - w zależności od potrzeb.
Jeśli uczę się uczyć, to albo uczę się śpiewać piosenkę, albo jej fragmenty, albo skupiam się na dumtakowaniu - muszę wiedzieć, w którym miejscu taktu znajduje się która część figury czy kroku, aby to wytłumaczyć uczennicom.
A jeśli uczę się tańczyć, to koncentruję się tym, aby każdy ruch był większy niż mi się wydaje, że powinien być, a na końcu skupiam się na tzw. wyrazie.

A potem i tak połowę improwizuję, bo zapominam w kulminacyjnym momencie scenicznym. :blink::wacko::D
Dlatego - suma sumarum - Bogu dziękuję, że nie tańczę już w zespole...
Bo w zespole raczej nie powinno się improwizować :D:D:D


PS Co do zapisywania choreografii - istnieje coś takiego jak notacja. Notacji jest wiele typów, ale zdaje się, że najciekawsze i najprzydatniejsze jest to, co wymyślił i opatentował Ehab Atia. Jego metoda pozwala zapisywać w czasie rzeczywistym, tj. w trakcie wykonywania tańca. Kurs notacji trwa chyba tydzień albo 10 dni i kończy się egzaminem.
Niestety nie wiem, jak ta notacja wygląda, bo Ehab bardzo zazdrośnie zasłaniał swoje przykładowe tabelki. ;)