Pokaż pełną wersję : Noworoczne zobowiązania!
Nowy rok mobilizuje do rzucenia złych nawyków, wprowadzania zmian w życiu lub załatwienia dawno odkładanych spraw.
Czasem dobrze jest zadeklarować się przed innymi co chcesz zrobić aby mogli cię wesprzeć w tym.
Napiszcie czy macie i jakie to są w tym roku wasze noworoczne zobowiązania!
Moje są dwa:
- rzucić palenie
- uszyć strój do tańca brzucha
MisiakxD
30-12-2007, 11:32
A moje zobowiazania to:
- przestanie sie zamartwiac
- bycie mniejszym leniem
- przestanie klamac
- zrzucić pare kilo...:D:D
To ja:
-zaliczyć semestr na studiach i wyciągnąć się z zaległości
-zaliczyć rok na studiach;)
-zacząć systematycznie się uczyć (tere-fere...)
-przestać dokuczać kolegom i stać się dla odmiany sympatyczną osobą;) :D
Podstawowe to:
-zaliczyc sesje letnia ( w koncu bez poprawek) i wyjechac na wakacje do USA
- wybrac temat pracy magisterskiej
-nauczyc sie lepiej tańczyc
-uszyc stroj
-zacząc byc cierpliwa!!!!!!!!!! (to powinno isc na poczatek bo we wszystkich postanowieniach sie przyda)
Uwielbiam postanowienia noworoczne. Nigdy ich nie dotrzymuję :D
No więc tak:
-schudnąć tak troszkę :)
-zacząć się porządnie uczyć
-znaleźć pracę na sezon
-skończyć pracę dla taty
-coś jeszcze było, ale mi się zapomniało :rolleyes:
moje postanowienia:
- zaliczyc semestr na studiach, a następnie cały rok bez poprawek
- zapomniec o pewnej osobie, a raczej sprobowac o niej nie myślec
- miec więcej cierpliwości dla chorej babci (chociaż nie tylko ja ją tracę w rodzinie)
- znaleźc pracę
pewnie coś by jeszcze sie znalazło...
w tym roku pierwszy raz od nieopamietnych czasow postanowilam sobie zapisac postanowienia noworoczne ;)
- zacząć intensywniej tańczyć
- przestac sie bac ludzi (o tym rzadko kto wie bo swietnie sie maskuje ;P )
- dokończyć nastepny strój do tańca
- schudnąć 5 kg
- nauczyc sie strzelać
- zrobic prawo jazdy
- zacząć w koncu oszczedzac ;)
MisiakxD
30-12-2007, 15:53
Quesse: To Ty mie jestes sympatyczna??? Na forum wydajesz sie byc fest;);):D:D:D
Zafirah: Bardzo spodobalo mi sie to postanowienie " nauczyc sie strzelac"..:D:D Gdzie sie uczysz i gdzie chcesz strzelac??? Masz u siebie w miescie jakas strzelince???:blink::blink: Ja bardzo bym chciala zobaczyc jak to jest strzelac z shotguna, bo to moja ulubiona bron no i jeszcze oczywiscie 45- tka:rolleyes::rolleyes:
Świetny temat!
Wyciągniemy go koło czerwca i zobaczymy kto osiągnął swoje cele.:D
Moje postanowienia noworoczne to:
-Zapisać się na kurs profesjonalnej fotografii
-Wytrwać w ćwiczeniu jogi
-Zmienić szatę graficzną naszego portalu i dalej go rozwijać
-Dalej uczyć się rysunku i malarstwa
Trudno będzie... ale po to są zobowiązania żeby mieć coś do czego się dąży.
Jeżeli ktoś nie stawia przed sobą celów i zobowiązań to nic nie osiąga - proste!:)
Nigdy takowych postanowień nie miałem, więc może choć raz spróbuję... a nóż się uda... :
-nauczyć się perfekcyjnego dere-dere (najtrudniejsze uderzenie na bębnach wg mnie oczywiście, ale chyba nie ma bardziej skomplikowanego)
-kupić 3 bębny... (jeden - bendir REMO - już niedługo będzie leciał z USA, oby doleciał... drugi - daf - może niedługo... ;) i riq... gdzie ja znajdę pro za przystępną cenę...)
-pojechać do Freiburga na warsztaty bębnów obręczowych
-odłożyć trochę szmalu
-no i zaliczyć rok...
-aha no i dać o sobie znać w światku muzycznym... =)
MisiakxD: ja się dobrze maskuję, ale jak stracę cierpliwość to zza cienkiej warstwy sympatyczności wygląda moja szalenie wredna natura;) :D Łapię się na tym, że zamiast normalnie rozmawiać z ludźmi, docinam im złośliwie;) Uwielbiam to, ale niektórzy jednak zasługują na trochę litości xD
Zafirah: dobrze, że mi przypomniałaś! Ja też muszę zrobić to nieszczęsne prawko. A tak mi się nie chce - zawsze okazuje się, że w tym czasie mogłabym mieć dodatkowe zajęcia tańca...
Ja się obawiam, że jeśli wyciągniemy ten temat w czerwcu to okaże się że jednak nie zaliczyłam semestru:embarrest: Prawie wszyscy stwierdzą, że się nie udało dotrzymać wszystkich postanowień i będzie nam głupio.
Dziewczyny, co wy macie z tymi kilogramami??? Przecież szkoda energii na odchudzanie. Ja po prostu ćwiczę i cieszę się, jeśli mi trochę ubędzie przy okazji. A jak nie ubędzie, to też dobrze.
MisiakxD
30-12-2007, 21:50
Dziewczyny, co wy macie z tymi kilogramami??? Przecież szkoda energii na odchudzanie. Ja po prostu ćwiczę i cieszę się, jeśli mi trochę ubędzie przy okazji. A jak nie ubędzie, to też dobrze.
No ale widzisz w zime sie zwykle tyje i juz trzeba sie zaczac odchudza zeby na plazy jakos wygladac....:D:D:D:D Ja np ostatnio troszke przytylam i moje uda sie staly troche za duze a ja nie wiem co z tym zrobic:unsure::blink::blink:
Zignorować:D Albo ewentualnie ładnie opalić i ćwiczyć taniec, żeby miały ładne mięśnie.
MisiakxD
30-12-2007, 22:00
Zignorować:D Albo ewentualnie ładnie opalić i ćwiczyć taniec, żeby miały ładne mięśnie.
Jak sie stana umiesnione to beda jeszcze grubsze....:(:(:(
ja mam z kilogramami ten problem, ze przez wakacje udalo mi sie schudnąc dokladnie 10 kg a jak sie wazylam ostatnio to 3 kg znow przybylo wiec troche sie musze zabrac za siebie bo nie chce zmarnowac tego wakacyjnego horrorku :p
Być szczęśliwą:embarrest: - jak zwykle
bollyanna
31-12-2007, 16:20
To ja też się publicznie przyznam:
- pojechać do Indii
- kupić wielkie lustro żeby mieć gdzie ćwiczyć
- rzeczywiście ćwiczyć ;)
- szybciej zabierać się za wszelkiego rodzaju robotę, i tracić mniej czasu na "psychiczne przygotowywanie się do niej" ;)
No to ja też :)
- obronić w końcu magistra (mam czas max. do czerwca!)
- nauczyć się w końcu aliena (na razie umiem do połowy) :D
- podejść i zdać Zertifikat Deutsch
- zacząć się wreszcie rozciągać i najpóźniej na koniec roku móc zrobić szpagat
- parę kilo (max. 5) też by się przydało zrzucić :p
- zakończyć w tym roku naukę niemickiego i w 2009 zacząć włoski
- zapisać się na bolly lub salsę solo (partnera brak...)
- szkolić umiejętności belly
...no i spotkać wreszcie tego jedynego...:(
Poza tym życzę Wam moje drogie aby nam wszystkim udało się dotrzymać choć połowy noworocznych postanowień :D
Blancari
22-12-2008, 19:57
Podbijam temat, bo koniec roku blisko i początek nowego za tym :D
Może mały bilans - co Wam się udało zrealizować z tegorocznych postanowień? Jakie są następne Wasze: postanowienia, obietnice, życzenia, cele, marzenia... :)
Hurricare
22-12-2008, 20:26
Życzenie: Przytyć - tylko niech to się samo zrobi:D
Postanowienia:
-rozwinąć się belly-dancowo
-rozciągnąć się
-być bardziej rezolutna
-mniej zapominać (da się zmienić część usposobienia?;))
-mieć co najmniej 4 z chemii
-pogodzić się z pewnymi wydarzeniami.
-znaleźć tego jedynego wreszcie...
Macabresca
22-12-2008, 20:45
Ha, to może i ja:
- pozbyć się uzależnienia od komputera
- więcej ćwiczyć, niż ściągać filmów instruktażowych
- założyć własną firmę (najpóźniej na początku września, ale przygotować się znacznie wcześniej)
- zrzucić ciążowe kilogramy, najlepiej do końca stycznia
No zobaczymy co nam z tego wyniknie... Staram się myśleć pozytywnie :)
Blancari
22-12-2008, 20:55
O, Macabresca - widzę, że mamy podobnie!
- zracjonalizować siedzenie przed kompem :)
- założyć firmę (jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to luty, marzec)
- więcej zarabiać, a co za tym idzie:
- przeprowadzić się do mieszkania przynajmniej dwupokojowego
- uszyć zaprojektowane stroje
- doprowadzić siebie do stanu z moich wyobrażeń o sobie (a bo się zapuściłam ostatnio): tak ogólnie w kwestii stylu, wyglądu itp
a poza tym:
- więcej ćwiczyć taniec i nie wykręcać się przed sobą, że pewnie sala będzie zajęta, więc nie ma co jechać :D
- przestać marudzić :D
jak coś sobie przypomnę to dopiszę :)
bollyanna
22-12-2008, 21:26
Popatrzyłam na mój wpis sprzed roku i proszę, wcale nie jest tak źle! Z czterech postanowień udało mi się zrealizować 2 w całości i dwa powiedzmy w połowie, więc mam skuteczność około 75% :D
A na przyszły rok na razie nic konkretnego nie postanawiam... zbyt dużo by tego było!
- schudnąć (4-5 kg)
- więcej ćwiczyć (taniec i ćwiczenia ogólne)
- ograniczyć lenistwo
- zrobić prawo jazdy
- uszyć strój
narazie chyba tyle :)
Problem z noworocznymi przyrzeczeniami jest taki, że jak się nie uda ich spełnić to trzeba czekać rok na kolejną okazję. Ja mam system od okazji do okazji...jak zauważe, że z czymś przeginam to działam natychmiastowo:) jestem chyba z apteki!
Ja wiem, że pewnie 2 pierwszych postanowień nie zrealizuje, ale może jak je napisze na forum to będą mnie straszyć i przypominać o sobie:unsure::
*rzucić palenie (taaaa, już to widzę...)
*zakochać się w kimś odpowiednim (ale to śmiesznie brzmi:p)
a poza tym:
*przestać oszczędzać i na wszystko sobie żałować
*wyjechać na Raqs Italia
*zacząć naprawdę uczyć się włoskiego,a nie tylko udawać + zdać CELI
*zrobić sobie tatuaż-nad którym się zastanawiam jakieś 4 lata.....
Tak ogólnie mam zamiar inwestować w siebie, w 2009 będę małą egoistką, ale w umiarze to chyba tak bardzo nie szkodzi:);)
Blancari
22-12-2008, 22:06
Sakino - dla mnie noworoczne postanowienia są przede wszystkim pewnym uporządkowaniem celów i zamierzeń. Wiadomo, rok długi, wiele się dzieje i często te plany trzeba modyfikować, z niektórych rezygnować na rzecz innych. Zmienia się sytuacja, zmieniają się priorytety... Postanowienia noworoczne to to, co dla mnie ważne w tej chwili. Jeśli będzie równie ważne za rok - to znaczy, że jest wartościowe i naprawdę mi na tym zależy. :)
- Znaleźć pracę a co za tym idzie odłorzyć kasę i się wyprowadzić.
- Nie marudzić tyle.
- Ubierać się bardziej kobieco.
- Częściej się malować.
- Schudnąć.
- Zacząć się uczyć nowego języka obcego.
- Zacząć się uczyć.
- Częściej ćwiczyć na basie.
- Napisać muzykę do moich tekstów.
- Pójść na kilka warsztatów.
- Zapisać się na dancehall.
- Nie popsuć relacji z A.
- Kupić gorset.
- Zrobić sobie tatuaż.
Widzę, że nie robiłam listy w tym wątku :D - i może dobrze, bo nie udało mi się wiele zrobić z tego co planowałam na ten rok... :rolleyes: cieszę się że ten rok się już kończy bo u mnie był koszmarny...:wacko::blink: no powiedzmy że z jednym cudem + udało mi się zamknąć ostatecznie pewną większą sprawę, którą planowałam załatwić :thumbsup:.
(Tak na marginesie zaczynam wierzyć w pechowe przestępne lata powoli :unsure:)
Nad przyszłym rokiem pewnie będę się zastanawiać jak zwykle w Nowy Rok ;), na 100% mam w planach zwolnić tempo, bardziej zadbać o siebie, do czego pierwszym krokiem jest 2-tygodniowy urlop teraz :)
ja rzucilam palenie chociaz nie specjalnie bylo to w moich planach. tu jest na plus.
a na minus nic nie pamietam :D
Bashira Qamar
22-12-2008, 23:34
Hmhmhm
-Dalej przeforsowywać życie z muzyki i innych prac w przeciwieństie do życia ze wszystkiego innego i czasem muzyki
-pojechać na warsztaty w Kilkenny
- kupić samochód na współę z Lepszą Połówką
- nie chudnąć
- zdać wszystkie egaminy łącznie z inżynierem w styczniu
- tańczyć tańczyć tańczyć
- uszyć wymarzony strój
- uszyć szatę rytualną nr. 2
- podjąć kontakty dypomatyczne ze sceną irlandzką w Gdańsku.
- opanować wystarczająco ruchów aby móc ułożyć zadowalajacą choreografiedo chodzącego po głowie kawałka...
- i wreszcie przerobić wiecej niż dwie pierwsze lekcje Teach Yourself Irish
Życzenie: Przytyć - tylko niech to się samo zrobi:D
A nie jest to takie proste wbrew pozorom ;). Jeść więcej lub częściej jest chyba tak samo trudno jak jeść mniej.
a moje postanowienia?
1.Mniej narzekać. Bo to taka typowo polska cecha. Bardzo chcę się tego pozbyć ( już mały postęp jest;) ) i móc się całkowicie skupić na czymś pozytywnym i na tym,co jest jeszcze do zrobienia zamiast rozmieniać się na drobne i jojczeć.
2.Lepiej ( konstruktywniej, kreatywniej! ) wykorzystywać czas wolny. 3.Ograniczyć czas spędzany przed komputerem ( to notoryczne odświeżanie poczty i przeglądanie kilku forum w kółko^^)
4.Polubić siebie bardziej i nabrać pewności siebie. Odrobina bezczelności w pewnych sytuacjach też nie zaszkodzi;)
5.Zabrać się wreszcie za języki obce.
6.Odkładać pieniądze na jakiś konkretny cel ( Podróż. Taką wielką. ) Nie rozpuszczać na nie wiem co.
7.Czytać więcej i oglądać dobrych filmów więcej ( powinność naukowa;)).
8.Kochać więcej.
Rany^^"... Dużo tego straszliwie, jak co roku z resztą. Z tym, że teraz cele są realne i potrzebne i naprawdę odczuwam potrzebę zmiany. No i po raz pierwszy moje postanowienia mają charakter publicznej deklaracji i mam nadzieję, że to mnie zmobilizuje bardziej do ich przestrzegania;)
No to ja:
1) nie pozwolić, przez dogadzanie sobie (co robię namiętnie od października), na obniżenie poziomu na studiach - w końcu skądś trzeba brać kasę na te wszystkie zachcianki :D
2) przyznawać się do winy/błędów/niewiedzy
3) nauczyć się w końcu cholernej fali brzuchem
4) postanowić, co zrobić ze sobą po studiach
skromnie, żeby zwiększyć szanse spełnienia :)
Ja w założeniu mam nie składać żadnych postanowień(przynajmniej bym miała pewność że dotrzymam:D), ale w końcu stwierdziłam że tak na zaś jakieś sobie złożę, bo w końcu też mam jakieś marzenia;) a więc:
*postarać się doprowadzić do ponownego spotkania z pewnym gościem z autobusu
*utrzymać co najmniej 3 z biologii i chemii, a z fizyki zdawać
*poprawić się w dwóch dziedzinach: bellydance i wiara
:)
- wyprostować kilka rzeczy i pozbyć się tego, czego wyprostować nie zdołam a czego pokochać w obecnej formie nie potrafię
- spędzać więcej twórczego czasu z córką
- przywrócić znajomość języka fr. sprzed 10 lat
- zrzucić 10 kg
- strzelić sobie naprawdę dziką wyprawę
- zrobić w końcu licencję skoczka spadochronowego
- zmusić męża do spełnienia obietnicy sprzed 7 lat, że nauczy mnie strzelać (boi sie? ;))
- wyjść do ludzi spod nawału pracy
- zrobić coś tylko dla siebie
- zacząć nowe życie w wieku lat 30
Quesse - powinnaś wdać się z uszczypliwości z moim mężem. Sama ocenisz na ile dobra jesteś w te klocki ;)
- nie będę robić projektów i malarstwa na ostatnią minutę
- zacznę ćwiczyć
- kupię obiektyw makro (nieaktualne)
- rozłożę na czynniki pierwsze autocad'a 3d
- ... mięsnie brzucha również
- zapiszę się na kurs prawa jazdy
Świetny temat!
Wyciągniemy go koło czerwca i zobaczymy kto osiągnął swoje cele.:D
Moje postanowienia noworoczne to:
-Zapisać się na kurs profesjonalnej fotografii
-Wytrwać w ćwiczeniu jogi
-Zmienić szatę graficzną naszego portalu i dalej go rozwijać
-Dalej uczyć się rysunku i malarstwa
Trudno będzie... ale po to są zobowiązania żeby mieć coś do czego się dąży.
Jeżeli ktoś nie stawia przed sobą celów i zobowiązań to nic nie osiąga - proste!:)
Mieliśmy wyciągnąć ten temat koło czerwca a o mało nie zapomnieliśmy o tym.:) Dzięki za przypomnienie!
Mnie udało się zrealizować wszystko oprócz zmiany grafiki.
To będzie cel forumowy na następny rok! :)
Myślę, że postanowienia lepiej robić na wiosnę, bo są bardziej sprzyjające ku temu warunki,ale najwyżej się coś wtedy doda:)
- dobrze zdać w styczniu egzamin II poziomu, poprawić I poziom i chodzić na III.
- oswoić woal, bo na razie się nie rozumiemy;)
- nauczyć obracać się tak, żeby po dwóch obrotach nie było mi niedobrze
- wytrwać w domowych ćwiczeniach i nie stwierdzać: "O Jezu, nic mi nie wychodzi, nic z tego nie będzie, wszystko jest do d...":rolleyes:
- nauczyć się grac na saggatach
- wziąć udział w imprezie typu Mikołajki
- zamieszkać z Przemkiem
- wreszcie skończyć pisać książkę:rolleyes:
- jeździć na koncerty zespołów, które lubię (najbliższy już w maju- Depeche Mode:yeahhh:)
- przeczytać "Zbrodnię i karę" w oryginale
- więcej czytać, bo w tym roku to....ŻENADA:unsure:
- chodzić częściej na imprezy, bo dzięki temu nie jestem taka poddenerwowana i spięta:D
- nie wkurzać się o pierdoły i nauczyć się, że ludzie mogą robić co im sie podoba, nawet jeżeli uważam że jest to wybitnie głupie i sie nie zgadza z moim światopoglądem
amen <wznosi blagalnie rece do nieba>...
fairy, a moze przeczytasz ta ksiazke (http://www.allen-carr.pl/index.php?show=dla_kobiet)?
nie obiecuje, ze rzucisz palenie, nic nie obiecuje. ale przeczytac warto :) zawsze to jakis krok w kierunku rzucania ;)
Hm...
- Zacząć więcej w domu ćwiczyć, a nie stwierdzać, że przecież mam dużo czasu do następnych zajęć
- Poprawić swoje podstawy w tańcu
- Mniej siedzieć przed kompem
- Zakochać się stale (Choć dziś takiego fajnego chłopaka widziałam...:rolleyes:)
- Dopracować solówkę
- Spróbować dorosnąć
- Nie udawać, że coś robię,skoro nic nie robię;P
- Wyszyć strój
- Przestać kupować duże ilości butów
- Schudnąć 10 kilo...
- Zafundować sobie masaż pleców^^
kaoruaki
23-12-2008, 16:22
-przytyć 5 kilo:D!
-zdać sesje,
-zrobić włosy na naturalne:D,
-być lepszym człowiekiem,
-zarabiać więcej(czyli bardziej przykładać sie do pracy),
-rozwijać sie tanecznie jak tylko mogę-dać z siebie wszystko!!!
-powrócić do dawnej kondycji akrobatki!
-wyzbyć sie niektórych nawyków
-być bardziej uważną i poukładaną
No pięknie!To ja mogę się pochwalić że spełniłam obydwa zobowiązania.
Miałam rzucić palenie, robiłam to pół roku ale się udało! Uszyłam też strój.
Miałam też kilka niepowodzeń w zeszłym roku, które wpłynęły na to że przestałam tańczyć o co mam teraz do siebie wielką pretensję.
Dlatego moim nowym zobowiązaniem na 2009 rok jest tańczenie bez przerw i nie poddawanie się cokolwiek by się działo! teraz dopiero z perspektywy widzę jak ważne jest to dla zdrowia psychicznego. (przynajmniej w mojej sytuacji)
Blancari
23-12-2008, 17:11
Miałam rzucić palenie, robiłam to pół roku ale się udało! Uszyłam też strój.
Brawo, brawo - zwłaszcza za rzucenie palenia! Tak trzymaj!
:biggrin::biggrin::biggrin::yeahhh:
Moje noworoczne zobowiązanie, to nigdy więcej noworocznych zobowiązań ;)
Moje noworoczne zobowiązanie, to nigdy więcej noworocznych zobowiązań ;)
Podoba mi się :thumbsup: jestem za! :D
Jak to się mówi - jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach ;)
Jak to się mówi - jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach ;)
Dobre :D No i jeszcze jest to- uważaj, czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni.
Dobre :D No i jeszcze jest to- uważaj, czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni.
Hehe... to prawda :D
To ja jeszcze Wam dorzucę mądrość ludową;)
Cele w życiu osiągają tylko ci ludzie, którzy sobie je stawiają!
Mała tancereczka
23-12-2008, 18:13
To ja jeszcze Wam dorzucę mądrość ludową;)
Cele w życiu osiągają tylko ci ludzie, którzy sobie je stawiają!
To oczywiste ale tak mało osób korzysta z tego!
Cel jest wyznaczeniem kierunku twoich działań, jak go masz to porządkujesz swoje działania i przestajesz poruszać się w życiu po omacku.
Jak nie wiesz jak masz się zachować lub w którą stronę podążać to zastanawiasz się co cię bardziej przybliży do celu i wybierz tę drogę.
To ja jeszcze Wam dorzucę mądrość ludową;)
Cele w życiu osiągają tylko ci ludzie, którzy sobie je stawiają!
...to ja uzupełnię o mądrość "życiową" :D, że aby osiągnąć wyznaczony cel, należy to co mamy do zrobienia (niby nierealne) podzielić sobie na etapy i zadania... i realizować konsekwentnie krok po kroku ;)
No... chyba że gdzieś po drodze następuje tzw. działanie siły wyższej, to potrzebne są modyfikacje strategii, a czasem również celów ;)
hmmm....
-zaliczyć rok
-iśc do pracy
-jak najszybciej zarobić taką sumke żebym mogła sobie pokój wynająć i wyprowadzić się od rodziców
-wymyślić jakąś dobrą wymówke czemu nie moge pokazać im indeksu :P
-znaleźć czas na jazde konną
-nie przejmować się facetami :)
Blancari
23-12-2008, 18:55
...to ja uzupełnię o mądrość "życiową" :D, że aby osiągnąć wyznaczony cel, należy to co mamy do zrobienia (niby nierealne) podzielić sobie na etapy i zadania... i realizować konsekwentnie krok po kroku ;)
Bardzo słusznie, ja tez uczę moich współpracowników, że jeśli mamy do zrobienia rzecz niemożliwą, trzeba ją podzielić na kilka bardzo trudnych etapów, każdy etap na niełatwe zadania, a każde zadanie na szereg absolutnie prostych czynności :D
Ważna jest tez pewna elastyczność, bo - tak jak piszesz - dochodzi nam jeszcze "siła wyższa", więc plan trzeba czasem modyfikować.
Dorzucę jeszcze kilka mądrości z NLP:
*Definicja głupoty - robić ciągle to samo i spodziewać się innych rezultatów.
*Jeśli to, co robisz nie działa - rób co innego.
Oraz inne z moich kursów:
*Jeśli nie wiesz, od czego zacząć - nie zaczynasz.
*"Podróż na tysiąc mil zaczyna się od pierwszego kroku" (przysłowie chińskie)
*"Nie myl życzeń z pragnieniami. Kiedy czegoś pragniesz, wchodzisz i to zdobywasz. Kiedy tylko życzysz sobie czegoś, po prostu czekasz aż przyjdzie" (Jack Klein)
*Nieustannie stajemy przed ogromnymi możliwościami, przebranymi za nierozwiązywalne problemy
*"Przeszkody to te przerażające rzeczy, które widzisz, kiedy odwrócisz oczy od swoich celów" (Brian Tracy)
*"Codziennie coś ulepszaj!" (Tony Robbins)
Bardzo słusznie, ja tez uczę moich współpracowników, że jeśli mamy do zrobienia rzecz niemożliwą, trzeba ją podzielić na kilka bardzo trudnych etapów, każdy etap na niełatwe zadania, a każde zadanie na szereg absolutnie prostych czynności :D
Ważna jest tez pewna elastyczność, bo - tak jak piszesz - dochodzi nam jeszcze "siła wyższa", więc plan trzeba czasem modyfikować.
Tak prawdę mówiąc są to także metody radzenia sobie ze stresem wywoływanym przez nadmiar obowiązków lub przez prace, które z różnych względów nam się wydają ponad nasze siły - daaawno temu (jakieś 6 lat temu będzie) tłumaczyłam pewien tekst - artykuł medyczny, m.in. o tym właśnie ;) To się sprawdza! :)
To co piszecie jest bliskie mojemu motto życiowemu, czyli rób to, co jest w zakresie twoich możliwości maksymalnie dobrze, z zaangażowaniem i konsekwencją, żebyś mogła sobie powiedzieć, że zrobiłaś wszystko, co było w twojej mocy. A jeśli nie udało się z powodów, które nie zależały od ciebie, to trudno. Czasem trzeba sobie umieć odpuścić :)
"Idź tak daleko jak sięga Twój wzrok.
Gdy już tam dotrzesz - będziesz widział znacznie dalej."
"Czasem ostatni w pęku klucz otwiera drzwi".
Blancari
23-12-2008, 20:04
Rasho - te Twoje są świetne, chyba sobie wpiszę w kalendarz na 2009 rok :D
To polecam Ziga Ziglara - wpadło mi coś jego autorstwa w ręce jakieś 12 lat temu. "Droga na szczyt", czy jakoś tak... przez te 12 lat mam wiele jego "recept" w tyle głowy i wyciągam w odpowiednich momentach swojego życia - zazwyczaj tych kiepskich. Skutkuje ;-)
środa...zimno...już za oknem ciemno... w Audytorium Maxium kilka osób, ktoś coś czyta, mnie olśniło..dni tajwanu... pomyslałam znów mnie cos ominęło... słyszę pytanie" czy chcesz sie podzielić nowoorocznymi postanowieniami?" "nie, nie chce" Bo nie chciałam z nim sie niczym dzielić, tym bardziej do radia, tym bardziej że to facet był...chyba by nie zrozumiał :-) z Wami co innego..zacznijmy:
- w końcu skończyć pisać magisterkę, obronić się i odetchnąć
- sprawiać sobie przyjemności, duże małe, jak najczęściej
- uwolnic się od złych wspomnień, toksycznych "przyjaźni", dały mi ostatnio w kość porzadnie, pamiętać że co mnie nie zabije to mnie wzmocni
- nie tylko w nadchodzącym roku ale w każdym, nie tracić wiary w ludzi
- zebrać się i powędrować poprawić / odnowić tatuaż
- tańczyć ...tańczyć, tańczyć :)
- w końcu zrobć prawo jazdy do końca jak trzeba
- uśmiechać się częściej
- podróżować wiecej i częściej
- odpowiednia sukienka, obrączki.... czas pomyśleć o ślubie :)
- trzymać sie z dala od lekarzy, zapas wrażeń mam na kilka lat
- bawić sie
- zrobić miejsce na przypomnienie tureckiego, arabskiego, francuskiego...
-coś jeszcze ....?:)
Blancari
23-12-2008, 21:18
Dzięki Rasha! :)
To skoro już dyskutujemy nie tylko o tym, co planujemy dokonać, ale też jak to osiągnąć, również polecę kilka pozycji:
W zasadzie sedno większości książek motywacyjnych dostępnych na rynku znajdziemy w starożytnym dziele Marka Aureliusza (http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Aureliusz) pt Rozmyślania. Dzieło dostępne w każdej przyzwoitej bibliotece :)
Poza tym dwie wartościowe współczesne książki (dostępne jak nie w księgarniach to na allegro).
Sam Horn Tongue Fu! Sztuka walki językiem. - wbrew pozorom, nie ma w niej nic z agresji. To świetna książeczka o inteligentnym rozwiązywaniu konfliktów słownych, napisana w przyjaznym tonie (autorka mieszka na Hawajach, więc udzieliło jej się powszechne Aloha :D ). Zawiera sporo porad, przykładów i mądrych cytatów. Te umiejętności mogą się przydać naprawdę wszędzie - w szkole, pracy, w sklepie, w urzędach...
Anthony Robbins Obudź w sobie olbrzyma - klasyka wśród pozycji tzw. motywacyjnych. Szczerze mówiąc już samo przebrnięcie przez nią jest wyzwaniem, bo jest sporej grubości. Zawiera jednak sporo informacji i technik, jak się zmobilizować do osiągania celów.
Dyskusja jest ciekawa, ale proszę nie zapominać o wpisywaniu swoich postanowień. Za rok będzie można się rozliczyć, więc taka publiczna deklaracja z pewnością dla wielu będzie motywująca. :)
To skoro już dyskutujemy nie tylko o tym, co planujemy dokonać, ale też jak to osiągnąć, również polecę kilka pozycji:
To może jednak Blancari pozwolisz, że przytoczę wniosek z naszej prywatnej dyskusji na temat takich książek.;)
Są ważne bo podpowiadają sprawdzone rozwiązania, ale trzeba zachować dystans i nie przyjmować wszystkiego ze 100% wiarą. Pewne, rzeczy nie mają zastosowania w naszej sytuacji, zostały napisane pod publiczkę albo dla kasy.:)
Stosując je bezmyślnie i na wiarę, można sobie sprawić więcej kłopotów niż ich rozwiązać.
Z książek, które ja mogę polecić wymienię: Stephen R. Covey - " 7 nawyków skutecznego działania "
Autor przekonuje, że o tym gdzie teraz się znajdujemy lub będziemy się znajdować za jakiś czas decydują w dużej mierze nasze nawyki. Charakter człowieka trudno zmienić, dlatego manipulacje przy nim są spisane na niepowodzenie, natomiast zmieniać nawyki można dość łatwo i to w każdym wieku. Zmiana nawyków na lepsze gwarantuje nam to, że będziemy skuteczniejsi w swoich działaniach co przybliży nas do celów. :)
Ja osobiście preferuję ostatni czyli siódmy nawyk;), ciekawych odsyłam do książki.:)
Blancari
23-12-2008, 22:22
To może jednak Blancari pozwolisz, że przytoczę wniosek z naszej prywatnej dyskusji na temat takich książek.;)
Są ważne bo podpowiadają sprawdzone rozwiązania, ale trzeba zachować dystans i nie przyjmować wszystkiego ze 100% wiarą. Pewne, rzeczy nie mają zastosowania w naszej sytuacji, zostały napisane pod publiczkę albo dla kasy.:)
Stosując je bezmyślnie i na wiarę, można sobie sprawić więcej kłopotów niż ich rozwiązać.
Racja! Ale niczego nie należy stosować bezmyślnie... Nawet tego, co zdrowe (jak kto nie wierzy, niech spróbuje spałaszować bezmyślnie paczkę suszonych śliwek :D :p )
Poza tym, są książki i książki. Są wartościowe, które zachęcają do pracy nad sobą - te polecam. I są komercyjne tłumaczenia "hamerykańskich" poradników, które zawierają gotowe receptury i wzory zachowań, niestety - nieprzystające do kultury europejskiej, a tym bardziej polskiej.
Aureliusz- klasyka. Ale do poradników w stylu "100 porad jak odnaleźć w sobie Aureliusza" ;) mam już nieco inny stosunek, podobnie jak nasz Szejk.
Zresztą na psychologii mieliśmy czasem niezły ubaw, wyciągając co lepsze kawałki z poradników, dziwne wnioski oparte na "badaniach naukowych".
W kwestii motywacji najlepiej sięgnąć do książek z zakresu psychologii motywacji. Można w nich znaleźć u źródeł informacje, które potem są masakrowane/upraszczane/przekręcane przez poradniki.
Blancari
23-12-2008, 22:54
Dokładnie Intisar!
A co do "100 porad jak odnaleźć w sobie Aureliusza" - kupuję ten tekst :D :D :D
I ponownie zachęcam do deklaracji noworocznych! Czego pragniecie, do czego dążycie, o czym marzycie, co chcecie w najbliższym i dalszym czasie osiągnąć. Zbliżający się Nowy Rok to całkiem dobry czas na zastanowienie się nad tym.
Niech ten wpis tu na forum będzie "pierwszym krokiem w podróży na 1000 mil" czyli początkiem Waszej drogi do osiągnięcia tych celów. :)
Ja za to nie tyle robię noworoczne postanowienia, ile żegnam się w sylwestra z tym co należy do przeszłości. Mi to naprawdę pomaga i uważam, że przynajmniiej mi lepiej wychodzi niż postanowienia :)
Oczywiście jakieś tam drobne postanowienia czasem się pojawiają, ale przezde wsyztskim lubię mieć czysty umysł i duszę, by móc się zabrać za nowe wyzwania i cele.
Yasirah Mahibah
26-12-2008, 14:44
A ja może w końcu przestanę być złośliwa.. Po prostu ciężko mi nie dogadywać na każdym kroku... Może macie na to jakieś lekarstwo? Eh..
Ja za to nie tyle robię noworoczne postanowienia, ile żegnam się w sylwestra z tym co należy do przeszłości. Mi to naprawdę pomaga i uważam, że przynajmniiej mi lepiej wychodzi niż postanowienia :)
Oczywiście jakieś tam drobne postanowienia czasem się pojawiają, ale przezde wsyztskim lubię mieć czysty umysł i duszę, by móc się zabrać za nowe wyzwania i cele.
To jest dobre. Ja często robię anty-życzenia, czyli czego nie chcę w nowym roku :)
A ja może w końcu przestanę być złośliwa.. Po prostu ciężko mi nie dogadywać na każdym kroku... Może macie na to jakieś lekarstwo? Eh..
Ja wychodzę z założenia, że złośliwość jest wyrazem inteligencji, pewnie dlatego, że sama jestem dość złośliwa ;) Wszystko zależy tak naprawdę od formy- złośliwe, acz życzliwe żarty są ok, wredne czepianie się- jest nie ok ;)
Anisa Hasna
27-12-2008, 12:46
To moze ja też sie do czegoś zobowiąże:) To musi być cos realnego bo ze złośliwoscia i kłotliwościa nie dam rady walczyc.
Moze postaram sie pokonac swoj zakupoholizm i wreszcie zaczne oszczedzac (np. na jakies warsztaty bo z nałogiem tanecznym sie nie rozstane).
Yasirah Mahibah
27-12-2008, 12:48
To moze ja też sie do czegoś zobowiąże:) To musi być cos realnego bo ze złośliwoscia i kłotliwościa nie dam rady walczyc.
Moze postaram sie pokonac swoj zakupoholizm i wreszcie zaczne oszczedzac (np. na jakies warsztaty bo z nałogiem tanecznym sie nie rozstane).
No właśnie... zakupoholizm. Zapomniałam ;)
-A ja z rozsypki wezmę się w garść
- będę pracować nad wybuchowością temperamentu / jeśli sama nie dam rady - poszukam dobrego psychologa, bo pracowac nad charakterem zawsze warto
- napisze ten zafajdany licencjat
- i wystartuję do szkoły policyjnej !! o tak
Oj sporo tego (jak zwykle :rolleyes:)
-zacznę uczyć się (naprawdę UCZYĆ) francuskiego,tak na fest...
-ogarnę szkołę w tym semestrze by wrócić do Syrii w maju :love:
-nie będę kłócić się z szacownym gronem pedagogicznym,co by znów nie mieć czterech zagrożeń...
-zacznę znowu 6-tkę Weidera!
-będę chodzić na basen... (eee, to właściwie muszę)
-będę tańczyć więcej,dłużej,intensywniej...
-zacznę się zdrowiej odżywiać, koniec z czekoladą na którą mam uczulenie, z coca-colą, red bullami i... latte karmelowym :thumbsdwn:
-przestanę słuchać muzyki na maksa głośno :)
I to tyle z tych przyzwoitszych, reszta nie nadaje się do publikacji :sick:
Obronić pracę licencjacką.
Uszyć pierwszy własnoręczny strój do BD.
Uczęszczać częściej na warsztaty.
Może zapisać się na jeszcze jakieś zajęcia BD, bo czuję niedosyt :))
-zdecydować, co robię ze studiami (zostawić tę filozofię czy nie?)
-jeśli zostawić to znaleźć pracę
-jeśli nie zostawić to wybrnąć z tego wszystkiego, co na filozofii uwaliłam:(
-dobrze zaliczyć sesję na drugim kierunku
-skończyć woalowo-sagatową choreografię i nauczyć się dobrze ją wykonywać
-zrobić parę innych choreografii
-pojechać na masę warsztatów (czyli bez zmian w stosunku do zeszłego roku:D)
-opanować parę figur/rekwizytów/i innych związanych z tańcem rzeczy, które sprawiają mi trudności (te wszystkie rodzaje shimmy i praca rąk...)
-załatwić wszystkie niezałatwione sprawy i lepiej organizować czas
-poświęcić więcej czasu i uwagi ważnym dla mnie ludziom
-i umieć ocenić, którzy ludzie są tego naprawdę warci
-nigdy nie udawać kogoś, kim nie jestem
-zadbać o wygląd
Postarałam się w tym roku, by postanowienia były w miarę realistyczne i w miarę ogólne - bo w moim wypadku postanowienia typu "schudnę 6,5kg i będę ćwiczyć 3h20min dziennie" nie mają sensu - nigdy nie dotrzymuję żadnych ścisłych wytycznych. Już lepiej postanowić: "będę ćwiczyć tyle, ile trzeba".
Powodzenia dla Was wszystkich w wypełnianiu postanowień:)
Ja lubię te moje noworoczne postanowienia. Zapisuję je w kalendarzu i po roku sprawdzam ile się udało zrobić a ile okazało się "słomianym ogniem" lub po prostu okazało się być mało ważnymi lub mniej ważnymi. W tym roku też kilka:
- znaleźć czas na to co w życiu ważne (związek, równowaga między pracą a życiem prywatnym, pasje - także BD)
- uszyć pas i strój do BD (tonacja czarno-błękitna)
- rozpocząć studia podyplomowe (psychologia w zarządzaniu organizacją - czyli przyjemne z pożytecznym bo i dla mnie i dla pracy ;-)
- zadbać o siebie (więcej ćwiczyć, wrócić na basen, jak odpuszczą mrozy - biegać)
- nie rozmieniać się na drobne!
Najważniejsze i mam nadzieję, że za rok postawię przy każdym "ptaszka" ;-)
Przestanę wszystko odkładać na później!!!!!!
(akurat.... :/)
a ja na nowy rok rzucam drugi kierunek - w myśl postanowienia - skupić się na tym co naprawdę ważne.
Zobowiązałam się, że
* nie będę tak emocjonalnie podchodzić do niektórych spraw,
* będę bardziej cierpliwa,
* najpierw 10 razy się zastanowię zanim coś zrobię,
* będę jeszcze bardziej kształtować swoje talenty i pasje,
* no i oczywiście tak jak Angoba - muszę się wziąć za siebie (więcej ćwiczeń i tańca)
kaoruaki
04-01-2009, 14:18
-A ja z rozsypki wezmę się w garść
- będę pracować nad wybuchowością temperamentu / jeśli sama nie dam rady - poszukam dobrego psychologa, bo pracowac nad charakterem zawsze warto
- napisze ten zafajdany licencjat
- i wystartuję do szkoły policyjnej !! o tak
Hekathe, ja właśnie z moim wybuchowym charakterem mam zamiar sie udać do psychologa,bo tez "czasem" sobie nie radzę:D
zastanawiam sie tez,czy nie postawić wszystkiego na jedna kartę- na taniec, ale nie kosztem studiów, bo szkoda mi tych czterech lat. dociągnę do końca(uh, czemu nie ma u nas licencjata)
zastanawiam sie tez,czy nie postawić wszystkiego na jedna kartę- na taniec, ale nie kosztem studiów, bo szkoda mi tych czterech lat. dociągnę do końca(uh, czemu nie ma u nas licencjata)
Studia skończ, jeśli jesteś już na 4 roku, to nie warto tego marnować, nawet jeśli już wiesz, że to nie ten zawód w którym będziesz pracować. Dyplom jest dyplom a wykształcenie trzeba mieć.
Wracając do postanowień, to spróbuję ograniczać bezcelowe siedzenie przed monitorem i wolny czas zaczne spędzać kreatywniej (próbuję w to uwierzyć) Na razie mi jeszcze nie idzie :(
racja. 5 rok to jakoś przemęczysz szybko więc w sumie półroku nauki...:) dasz radę:)
a ja jakoś w nowym postanowieniu trwam;D hahaha <głupek>:)
Blancari
29-07-2009, 21:30
Podbijam temat - może mały bilans? To ja się pochwalę, że wiele rzeczy jest w trakcie realizacji i jestem z tego dumna.
To były moje postanowienia:
- zracjonalizować siedzenie przed kompem :)
Zdecydowanie mniej siedzę, a chciałabym jeszcze mniej.
- założyć firmę (jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to luty, marzec)
Z lekkim opóźnieniem, ale zrealizowane, teraz trzeba tylko tę firmę utrzymać :D
- więcej zarabiać, a co za tym idzie:
- przeprowadzić się do mieszkania przynajmniej dwupokojowego
- uszyć zaprojektowane stroje
- doprowadzić siebie do stanu z moich wyobrażeń o sobie (a bo się zapuściłam ostatnio): tak ogólnie w kwestii stylu, wyglądu itp
Jak na razie realizuję to ostatnie. Odnowiłam sporą część garderoby (korzystając z wyprzedaży, ale zawsze), odwiedzam dentystę i tak dalej.
a poza tym:
- więcej ćwiczyć taniec i nie wykręcać się przed sobą, że pewnie sala będzie zajęta, więc nie ma co jechać :D
Sali już nie mam, ale jakoś staram się gdzieś tu i ówdzie się zaczepiać.
- przestać marudzić :D
To mi chyba nie wyjdzie
Siedem miesięcy minęło od początku - godna podziwu silna wola i determinacja! Gratuluję!
Ja nigdy nie robię postanowień noworocznych - plany mi wychodzą jakoś tak same i nigdy jakiegoś fajnego dnia, zawsze w środku miesiąca czy roku :)
Hm...
- Zacząć więcej w domu ćwiczyć, a nie stwierdzać, że przecież mam dużo czasu do następnych zajęć
- Poprawić swoje podstawy w tańcu
- Mniej siedzieć przed kompem
- Zakochać się stale (Choć dziś takiego fajnego chłopaka widziałam...:rolleyes:)
- Dopracować solówkę
- Spróbować dorosnąć
- Nie udawać, że coś robię,skoro nic nie robię;P
- Wyszyć strój
- Przestać kupować duże ilości butów
- Schudnąć 10 kilo...
- Zafundować sobie masaż pleców^^
To jak bilans to bilans.
1.Spełnione. Będę miała salę od września tylko dla siebie,więcej spełnię jeszcze więcej.
2. Spełnione,powiedzmy. Staram się.
3.Kompletnie niespełnione,z powodu braku motywacji.
4. Buhaha. KIedy?
6.Nie wychodzi,wciąż.
7.Niespełnione. Z różnych powodów.
8.Wyszyte 3.
9.Z powodów finansowych w połowie spełnione,mimo ostatnich czerwonych obcasów:rolleyes:
10. Starannie omijany temat,mimo wysiłków nie umiem sobie odmówić.
11. Niezafundowany,plecy wyleczyłam sama.
Nie jest tak źle. Gorzej,że miałam jeszcze postanowienia wakacyjne....:unsure:
qrcze a ja nie zrobilam sobie postanowien... ale mam marzenia :)
Zbliża się powoli koniec roku a ja przypomniałam sobie, że jakiś rok temu spisywałam tu na forum swoje postanowienia na 2009. Odgrzebałam i sprawdzam co się udało, co nie, co przestało być ważne -> bo zostało zastąpione czymś innym.
Moje "rozliczenie wygląda tak"
W tym roku też kilka:
- znaleźć czas na to co w życiu ważne (związek, równowaga między pracą a życiem prywatnym, pasje - także BD)
-> tego będę się chyba uczyć całe życie - bo to temat trudny i wymagający wewnętrznej walki z samą sobą - ale co ważne jestem na dobrej drodze i coraz częściej "łapię zdrowy dystans" !!!
- uszyć pas i strój do BD (tonacja czarno-błękitna)
-> hmm.... dyskretnie przemilczę... ale mam masę materiałów, koralików i innych półproduktów zakupionych :) Nie mniej - zamiast stroju do BD uczyłam sukienkę - więc nowa umiejętność zdobyta.
- rozpocząć studia podyplomowe (psychologia w zarządzaniu organizacją - czyli przyjemne z pożytecznym bo i dla mnie i dla pracy ;-)
-> studia rozpoczęta - wybór padł ostatecznie na Praktyczną Psychologię Społeczną - studiami jestem ZACHWYCONA
- zadbać o siebie (więcej ćwiczyć, wrócić na basen, jak odpuszczą mrozy - biegać)
-> to się powoli dzieje... pojawia się od czasu do czasu pilates i co ważniejsze mniej choruję (to pewnie zasługa lepszej odporności)
- nie rozmieniać się na drobne!
-> tu też jest nieźle. Wiem co jest ważne, wiem co chce, wiem w czym mogę być dobra a co nie jest dla mnie. To fajny stan.
To był całkiem fajny rok.
A Wasze postanowienia i ich realizacje? Jak dziś wygląda Wasza lista?
Ostatnio znalazłam kartkę z noworocznymi postanowieniami na 2009 rok, o których całkowicie zapomniałam- i okazało się, że 3 z 5 zostało wykonane- czyli całkiem dobrze:D
Mogę powiedzieć, że osiągnęłam w tym roku 100% sukcesu :)
Nad przyszłym rokiem pewnie będę się zastanawiać jak zwykle w Nowy Rok ;), na 100% mam w planach zwolnić tempo
Zwolniłam tempo, przestałam się martwić mało ważnymi rzeczami. Sporządziłam na początku roku Listę Celów dotyczących znormalizowania stylu pracy z żyłującego na rozsądny - składała się z 9 punktów i również tutaj plan zrealizowany w stu procentach :).
Oddzieliłam też życie zawodowe od prywatnego i zaczęłam żyć własnym życiem - nie tylko pracą, a to też jest składową celu jakim jest rzeczone zwolnienie tempa :)
bardziej zadbać o siebie, do czego pierwszym krokiem jest 2-tygodniowy urlop teraz :)
Zadbałam o siebie, dokładniej o własne zdrowie. Przewartościowałam wiele rzeczy. Stałam się spokojniejsza dzięki temu wszystkiemu.:thumbsup:
carmenta
22-12-2009, 13:30
mnie nie było jeszcze na forum rok temu, ale z moich postanowień wyszło tyle:
- zagłębiać się bardziej w belly dance oraz przejść na półkę "tribal" - i to się udało. Chadzałam na warsztaty, połknęłam na dobre bakcyla, no i od października chodzę na tribal:D
- wydawać mniej kasy i zacząć wreszcie oszczędzać - yyyyyyy powiedziała carmenta mając 50zł na koncie dwa dni przed świętami (i po opłaceniu niektórych warsztatów na 2010 rok i zapisaniu się na inne - jeszcze nie opłacone):D:D - nie mogę powiedzieć, żebym wcieliła w życie to postanowienie :D
- zakochiwać się każdego dnia na nowo w moim ukochanym - to sprawdziło mi się i sprawdza każdego dnia:love::D
- schudnąć, tak z 5kg - udało mi się zrzucić 2kg i to dopiero w grudniu, ale cholercia -Święta idą - więc to sobie na Nowy Rok zostawiam:D:D
A teraz idę pomyśleć nad listą na przyszły rok;)
W zeszłym roku nie robiłam postanowień, ale w tym:
1. Do stycznia skończyć pierwszy i drugi rozdział pracy dyplomowej, zebrać więcej materiałów, pojawić się na seminariach. ( jest to dla mnie trudne, ponieważ nie lubię pisać takich prac)
2. Zacząć chodzić na basen ( w końcu na uczelni jest za darmo- już się umówiłam z koleżanką)
3. Nie zakochiwać się w facetach, którzy mnie nie doceniają.
4. Bardziej walczyć z moim bałaganiarstwem.
klymenystra
22-12-2009, 14:59
To ja tez sobie postanowie, latwiej dotrzymac, jak sie publicznie z tym pokaze ;)
1. Wrocic na stale do jogi, tzn cwiczyc ja przynajmniej 3 razy w tygodniu.
2. Zapisac sie na balet i moze jeszcze jedne zajecia z tb
3. Wzmocnic rece i uda.
4. Schudnac do 68 w pasie i 96 w biodrach ;)
5. Racjonalniej wydawac pieniadze
6. Czytac wiecej fachowych ksiazek, zebym od nastepnego roku akademickiego mogla ruszyc z czescia teoretyczna doktoratu
7. Oduczyc sie tyle spac
8. Zalatwic cotutelle w Bordeaux
9. Byc bardziej zorganizowana jako lektorka i tlumaczka
10. Opanowac fanveils, piruety i skrety w biegu :)
Vranjanka
22-12-2009, 15:14
Ja mam w tym roku sporo postanowień. Natchnęło mnie, że to ostatni gwizdek przed 35. urodzinami zmienić swoje życie.
1. Tworzyć dojrzałe relacje międzyludzkie, a nie histeryczno-depresyjne związki bez przyszłości.
2. Rzucić wreszcie tą denerwującą pracę w której tkwię bez przekonania i zacząć się NAPRAWDĘ realizować - póki nie jestem na to za stara;)
3. Osiedlić się i jedyne podróże odbywać dla przyjemności.
4. Odzyskać weekendy.
5. Wrócić na studia - dla przyjemności zdobywania wiedzy.
6. Oszczędzać - niedobrze, że osoba w moim wieku żyje z dnia na dzień i kupuje masę niepotrzebnych rzeczy. I boi się otwierać pisma z banku:embarrest:
7. Zmieścić się w rozmiar 38 spodni bez koneczności wciągania ich na siebe pół godziny na wdechu.
No to moje:
- Dalej rozwijać sie w tb (równiez jako instruktor) i sambie.
- Podwoic moje obecne zarobki (taka mała utopia, ale kto wie)
- Nigdy nie zapominać jak kochana jest moja druga połowa :*
- Zrealizować moją planowaną podróż po Andaluzjii
- Regularnie chodzić na pilates
- Nie tykać chipsów :rolleyes:
- Trzymać poziom imprezowy z 2009 r :)
- No i to co wpisuje co roku i nigdy nie spełniam- Zdac egz. na prawko....
Dziewczyny, a co z zeszłorocznymi? Udało się zrealizować?
U mnie raczej udało sie osiągnać wiekszośc celów, dlatego uważam 2009 za naprawde udany. Z najwazniejszych to udało mi sie kupic swoje mieszkanie i spełnic swoje marzenie i wyjechac na Kubę:) Było tez pare fajnych wydarzen tanecznych w których miałam okazje wziąśc udział. Zmobilizowałam sie także i podeszłam do egzaminu z hiszpańskiego. Więc jestem zadowolona.
Nigdy nie robię postanowień noworocznych. Może czas zacząć.
1. Schudnąć 5 kg.
2. Zacząć zarabiać, nie tylko dorabiać.
3. Nauczyć się czegoś tak dobrze, żeby być zadowoloną z wyników. Może być taniec.
4. Zostać magistrem, a przynajmniej starać się nim zostać.
5. RacjonalnieJ planować swój czas.
6. Chodzić do kina zamiast ściągać filmy. (To się wiąże z punktem 2.)
7. Więcej czytać dla przyjemności. I kupować książki. (To też się wiąże z punktem 2.)
8. Odświeżyć sobie francuski na tyle, żeby móc się dogadać, i odwiedzić Francję.
9. Dokończyć urządzanie mieszkania.
10. Poczynić wstępne ustalenia w sprawie ślubu. (Sam ślub jest postanowieniem na 2011 :)
Ułożone chronologicznie :)
Ja lubię robić postanowienia - może to wynika z faktu, że jestem dość zorganizowaną osobą a może też - po prostu lubię wrócić po roku do swoich planów i zobaczyć co rok temu było dla mnie ważne, jak dziś na to patrzę (czy nadal jest ważne, czy może mniej), co się zmieniło.
Bez zapisanych postanowień (na pewno bym nie pamiętała co tam sobie obiecywałam) ciężko by było pochylić się i pomyśleć. A tak - mam dodatkowy powód do zwolnienia tempa i refleksji.
W zeszłym roku tylko podsumowałam rok, natomiast nie robiłam postanowień. W tym roku to zmieniam :) :
1. Rozwijać się tanecznie, jeździć na warsztaty, tańczyć jak najwięcej, próbować nowych rzeczy i doskonalić już nabyte umiejętności. A już zwłaszcza spróbować wziąć się za saggaty ;).
2. Postarać się w szkołach, żeby wreszcie móc spokojnie odetchnąć a nie denerwować się, co będzie.
3. Poświęcać więcej czasu znajomym, zacieśniać więzi i robić coś szalonego z przynajmniej 2x większą częstotliwością niż dotychczas :)
4. Wzmocnić mięśnie brzucha i ud, ćwiczyć a6w i nie złamać się w połowie albo nie zapomnieć ;)
5. Kilka bardzo osobistych postanowień, można to opisać jako: wierzyć we własne możliwości, pamiętać o działaniu podświadomości, nie załamywać się i nie pozwalać, żeby nieprzyjemne sytuacje i problemy powtarzały się.
Polecam też coroczne podsumowania - krótki spis tego, co udało nam się w danym roku zrobić. Fajnie jest później porównać to sobie, wyciągnąć wnioski i robić postanowienia :)
angobo, ja realizuję plany krótkoterminowe - i rzadko jest tak, że zaczynam od jakichś umownych dat przełomowych. Ale nadchodzący rok z pewnych względów będzie przełomowy, więc chcę to jakoś wykorzystać :)
Nunah, mam nadzieję, że wszystkie podsumowania za rok będą równie optymistyczne co te tegoroczne :)
Dzwoneczek
22-12-2009, 16:55
Hm. W zasadzie im mniej tym lepiej
1. Wyjechac na erasmusa
2. Rzucić palenie
3. Zacząć bardziej dbać o przyjaźnie
To chyba wszystko. Szczupła jestem, realizuje sie zarówno fizycznie jak i intelektualnie, mam fajnego faceta. Nie umiem w sumie jeździć na łyżwach. Może jeszcze to?
1) Zdrowiej się odżywiać.
2) Wziąć udział w kilku warsztatach.
3) Zrobić sobie kolejny tatuaż.
4) Przestać tak się wszystkim martwić.
5) Więcej się uczyć.
Pewnie jeszcze kilka rzeczy się zbierze to później napiszę.
No to jedziemy:D
* Będę bardziej asertywna (strasznie ciężko przychodzi mi walka o swoje)
* Zaliczę sesję...
* Osiągnę przynajmniej te 48 kg... bo o 45 nie marzę -.-
* Będę bardziej systematyczna (to właściwie powinno iść na początek, bo bardzo pomaga w pozostałych).
Ciekawe, ile uda mi się osiągnąć ;)
to... ja mam postanowienie i motywację... wrócić do rozmiaru 36-38 ;)
efekty zobaczymy ;) a reszta pójdzie ;)
carmenta
23-12-2009, 08:46
to skoro wszyscy robią postanowienia, to i ja listę swoich sporządzę:
- wydawać kasę bardziej racjolnalnie (porobić sobie troche oszczędności na tzw. czarną godzinę:D)
- jak najczęściej brać udział w warsztatach tb - to wiąże się z pkt.1 :p (muszę oszczędzać)
- oduzależnić sie od kupowania biżuterii na każdym kroku i przy każdej okazji (patrz oba punkty powyżej:D)
- zrobić wreszcie falę brzuchem
- zrobić nowy tatuaż
- zakochiwać się w moim misiu każdego dnia na nowo (to postanowienie z zeszłego roku, ale całkiem nieźle mi z tym poszlo i wydaje mi się, że warto takie mieć co rok i każdego dnia:))
- odkopać wreszcie prawo jazdy i zwlaczyć strach przed jazdą samochodem (zwłaszcza po ulicach warszawskich)
- zacząć wreszcie chodzić na pilates, bądź wrócić na jogę
- mieć wreszcie wakacje z wyjazdem (bo od czterech lat spędzam urlop w domu u rodziców - i to w bloku:eek::()
- dostać wreszcie podwyżkę (tą inflacyjną), bo od ponad dwóch lat nic nie dostałam - ale to raczej nie postanowienie, a pobożne życznie:D:p
postanowienia z tamtego roku:
- nie będę robić projektów i malarstwa na ostatnią minutę - tak na 99% się udało :amuse:
- zacznę ćwiczyć - ćwiczyłam czasami :amuse:
- kupię obiektyw makro - pod choinką był
- rozłożę na czynniki pierwsze autocad'a 3d - 2d rozłożony na łopatki z 3d dalej walczę :amuse:
- ... mięśnie brzucha również - prawie:rolleyes:
- zapiszę się na kurs prawa jazdy - to przejdzie chyba na następny 2011:unsure:
w tym roku żadnych postanowień :bigsmile:
- odkopać wreszcie prawo jazdy i zwlaczyć strach przed jazdą samochodem (zwłaszcza po ulicach warszawskich)
będę trzymać kciuki bo sama zakopałam po egzaminie prawko i dopiero po roku okoliczności mnie zmusiły do jazdy. Może nie po Warszawie, ale centrum Katowic mi nie straszne :p
- odkopać wreszcie prawo jazdy i zwlaczyć strach przed jazdą samochodem (zwłaszcza po ulicach warszawskich)
Też bym chciała. Ale nie mam czego odkopać - i chyba jeszcze nie czuję się gotowa na walkę z tym lękiem.
carmenta
23-12-2009, 11:04
to skoro wszyscy robią postanowienia, to i ja listę swoich sporządzę:
- wydawać kasę bardziej racjolnalnie (porobić sobie troche oszczędności na tzw. czarną godzinę:D)
- jak najczęściej brać udział w warsztatach tb - to wiąże się z pkt.1 :p (muszę oszczędzać)
- oduzależnić sie od kupowania biżuterii na każdym kroku i przy każdej okazji (patrz oba punkty powyżej:D)
- zrobić wreszcie falę brzuchem
- zrobić nowy tatuaż
- zakochiwać się w moim misiu każdego dnia na nowo (to postanowienie z zeszłego roku, ale całkiem nieźle mi z tym poszlo i wydaje mi się, że warto takie mieć co rok i każdego dnia:))
- odkopać wreszcie prawo jazdy i zwlaczyć strach przed jazdą samochodem (zwłaszcza po ulicach warszawskich)
- zacząć wreszcie chodzić na pilates, bądź wrócić na jogę
- mieć wreszcie wakacje z wyjazdem (bo od czterech lat spędzam urlop w domu u rodziców - i to w bloku:eek::()
- dostać wreszcie podwyżkę (tą inflacyjną), bo od ponad dwóch lat nic nie dostałam - ale to raczej nie postanowienie, a pobożne życznie:D:p
Aaaaa - i jeszcze mi się coś przypomniało:
- kupic dywan i żyrandol do dużego pokoju - coś ciężko widzę to moje oszczędzanie:D:D
- zrobię porządek z moim życiem uczuciowym
-będę się systematycznie rozciągać
-będę się bardziej przykładać do nauki hiszpańskiego
-spędzę 3 tygodnie w Ameryce Południowej
-pozbędę się karty kredytowej
-zacznę drugi kierunek studiów ale to zalezy od finansów więc jeżeli nie uzbieram tyle kasy to uzbieram przynajmniej połowę aby zacząć za rok.
Layla1700
23-12-2009, 11:32
a o to moje:D
-wziąść sie w koncu za nauke tych przedmiotów które bedę zdawać na maturze(pol,mat, biol,franc)
-wziąść sie za angielski(w końcu napewno mi sie przyda to)
-rozwijać sie w tańcu i uczestniczyć we wszystkich już warsztatch możliwych dla mnie
-chodzić na basen
-zrobić prawo jazdy
-lepiej wyorzystywac swój wolny czas(tzn mniej czasu przed kompem)
-skombinować sobie jakis fajny strój do belly
:):)
O moich spełnionych pisałam w połowie roku, na rok 2010:
- zdać maturę (szlag...:unsure:)
- ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze ćwiczyć. Oczywiście taniec.
- Podjąć decyzję, co chcę robić dalej w życiu albo zrealizować marzenia podróżnicze (USA,Francja,Hiszpania...)
- Schudnąć nareszcie zadowalająco
- Nauczyć się skutecznie i systematycznie sprzątać własny pokój
- Zdać prawo jazdy w pierwszym terminie (Pobożne życzenie^^)
Jak mi się przypomni coś to dopiszę...
Uświadomiłam sobie, że przede mną ambitny rok...
- intensywnie ćwiczyć, rozciągać się i ćwiczyć balet w ramach przygotowań do CATTa
- a jak już się zacznie to perfekcyjnie przyswajać jego materiał
- jeździć na dużo warsztatów tribalowych (by przez CATTa nie zaciąć się tylko na klasyce:))
- opanować perfekcyjnie ATS i dużo ćwiczyć z każdym z plemion:D
- popracować nad mięśniami, rozciągnięciem, znów wpisać sobie w grafik fitness i jogę z określoną regularnością, bo ostatni miesiąc to szkoda gadać...
- zrobić kremowo-oliwkowy strój do tribalu i zrobić/zdobyć/kupić czarno-czerwono-ognisty strój do belly:D
- nauczyć się gospodarować czasem, nie brać na siebie miliona zobowiązań by potem wszystko zawalić...
- zacząć się uczyć na bieżąco języków obcych!
- może zdać DELE i/lub do CAE - w tym lub następnym... No, najdalej w następnym oba muszą być zrobione i już
- zacząć jeszcze jedne studia jak się odważę i jak mi ten wariacki pomysł nie minie:D
- zrobić prawko w tym lub następnym roku...
- zwalczyć swoją chorobliwą prokrastynację
- uporządkować. wszystko. przestrzeń wokół mnie odzwierciedla tę w mojej głowie:D
- nadrobić braki w relacjach z przyjaciółmi - bo jak się chce to się czas rozciągnie;)
- naprawić już do końca swoją pokręconą psychikę, bo już czas najwyższy:D
Przynajmniej kilka sprzeczności. No bywa:D
Z moich zeszłorocznych planów spełniło się jedno - prawo jazdy :P cała reszta pozostała gdzieś w mroku. W takim razie stawiam sobie nowe:
- większa systematyczność - czyli trzymanie się terminów oddawania pracy magisterskiej
- nie zostawiać nic "na później"
- zacząć oszczędzać - na mieszkanie..na drukowanie pracy
- znaleźć jakąś dorywczą pracę
- więcej cierpliwości
Nie wyznaczam sobie zobowiązań związanych z wagą bo to mi nigdy nie wychodzi. Pozostawiam to w domyśle :)
Rillo - kiedy masz egzamin? Będę trzymać mocno kciuki. To się da zdać za 1 razem :)
Moje... hm, ciężki rok za mną, a jeszcze cięższy przede mną! Zatem:
- dzielnie kontynuować naukę języków
- obronić się na prawie w czerwcu
- robić wszystko w celu dostania się na studia doktoranckie
- znaleźć pracę w tzw. zawodzie
- odkręcić bajzel, który narobiłam na obu kierunkach, wyjeżdżając beztrosko na półroczne wakacje
- i przy tym wszystkim nie dać się zwariować! czyli nigdy, już przenigdy nie rzucić się w szpony pracoholizmu! i rozpieszczać samą siebie do bólu :D:D:D
Oj to może ja też:
- zdać porządnie maturę (rozszerzony angielski na 98%) - i to chyba tez jest pobożne życzenie;/
- dostać się na orientalistykę specjalizację bliskowschodnią
- dojść do DOBREGO poziomu w tańcu, na tyle dobrego żeby od października móc uczyć w Krakowie i mieć tłum na zajęciach :D (kolejne pobożne życzenie)
- jechać na mistrzostwa polski - jako pierwszy i ostatni w "karierze" konkurs
- zacząć uczyć się języka arabskiego
- wrócić na salsę i tango argentino
- PRZERABIAĆ materiał z warsztatów
- iść na jakikolwiek casting do filmu czy reklamy
- wyleczyć się z nerwicy i depresji
- dbać o swoje zdrowie
- dojść do DOBREGO poziomu w tańcu, na tyle dobrego żeby od października móc uczyć w Krakowie i mieć tłum na zajęciach :D (kolejne pobożne życzenie)
Trzymam kciuki za Kraków, bo mamy tutaj naprawde dużą konkurencję ostatnio :) Kurs na kursie.
Ja wypisałam sobie tego dość sporo, ale mam nadzieję, że to nie oznacza, że się nie wywiążę z tych postanowień:p
* bardziej zadbać o siebie, swój wygląd i zdrowie
* dokończyć stroje do tańca brzucha i odkładać kasę na zakup profesjonalnego stroju
* pojechać na festiwal Orient Addicts w Lublinie jesienią i korzystać ze wszystkich innych warsztatów, z których będę w stanie
* zapisać się na regularne zajęcia z jogi/pilatesu/na basen i na zajęcia z innej techniki tańca (jeżeli finansowo nie dam rady to wystarczą jakieś warsztaty)
* przestać palić papierosy
* spać max 10/24 h
* pić mniej herbaty, a więcej wody
* ćwiczyć 3 razy w tygodniu (taniec + kształtowanie sylwetki)
* wziąć udział w jakimś konkursie tańca brzucha (może być coś małego)
* nie zapomnieć kompletnie o architekturze, malarstwie i rysunku
* w roku 2010 zapisać się do jednej z organizacji studenckich
* więcej się uczyć (i nie na ostatnią chwilę!), bardziej przyłożyć się do studiowania
* nie uzależniać swojego szczęścia od innych osób, patrzeć na życie z większym dystansem, cieszyć się każdą chwilą i nowymi doświadczeniami
* zaliczyć rok na studiach
* przypomnieć sobie język niemiecki i odświeżyć angielski, bo od czasów matury się cofnęłam:thumbsdwn:
* pracować (nad wszystkim) bardziej systematycznie
* przerabiać materiał z warsztatów tanecznych i wracać do niego
* namówić szwagra do sesji zdjęciowej i ją zrealizować
* zrobić tatuaż lub kolczyk w pępku
* znaleźć jakieś miejsce na występy
* ułożyć wszystkie choreografie, które chodzą mi po głowie
* po sesji letniej znaleźć pracę (także na 2 drugi rok studiów - coś dorywczego)
* stać się bardziej samodzielną i mniej zależną od innych ludzi
* postarać się oddzielić życie emocjonalne/prywatne od pracy/nauki/ważnych spraw do załatwienia (czyli jeśli coś trzeba zrobić to ZROBIĆ to obojętnie jak fatalnie się czuję)
* „Wpierw żyć, potem filozofować” ;)
* popracować nad pewnością siebie
* poprawić życie towarzyskie
* ujarzmić w pełni rekwizyty, które już posiadam – w szczególności saggaty
ufff. damy radę:thumbsup: :D
Moje:
1. Zadbać o kręgosłup, zapisać się na kolejną serię fizykoterapii, masaży, chodzić regularnie na basen itp.
2. Wrócić do tańca brzucha!!! (Trzymajcie kciuki - szczególnie za to drugie...)
carmenta
30-12-2009, 21:25
trzymamy Oleta, trzymamy mocno :)
Ależ ambitnie ;)
normalnie cały plan szczegółowy ;)
Oleta ;) 3mam kciuki ;D Zdrówka ponad wszystko ;)
mi jeszcze doszła modyfikacja kariery zawodowej ;)
a i różne plany co do osobistej sytuacji ;)
hmmm
nie będe aż tak szczegółowo tu opisywać, ale jak dla mnie to ambitnie ;)
wystarczy....
A.... podpisuję się pod "mniej czasu poświęconego w necie" to chyba jest już poważny problem w moim przypadku ;D
czas troszkę "reglamentować" ;)
Hurricare
31-12-2009, 02:14
Życzenie: Przytyć - tylko niech to się samo zrobi:D
Postanowienia:
-rozwinąć się belly-dancowo
-rozciągnąć się
-być bardziej rezolutna
-mniej zapominać (da się zmienić część usposobienia?;))
-mieć co najmniej 4 z chemii
-pogodzić się z pewnymi wydarzeniami.
-znaleźć tego jedynego wreszcie...
Jej, jak fajnie sobie porównać postanowienia, nie mając większej świadomości, że wiele z nich się spełniło :)
A na ten rok...
-nadal rozwijać się tanecznie i mieć odpowiednie środki na ten rozwój:mad:
-zdobyć cenną umiejętność planowania własnego czasu, a nie ciągle narzekać, że mam go za dużo albo zbyt mało; no i decydowania w pozornie prostych sprawach
-wrócić do dawnego entuzjazmu i poukładać sobie życie
-być bardziej śmiała, pewna siebie i asertywna
ladyhawke
31-12-2009, 09:11
właśnie sie zastanawiałam
- chcę troszke zwolnic, i odpocząć
- nie robic wszystkiego sama, niech inni tez maja frajde
- jakies rozciaganie by sie przydało, tylko gdzie ja je upchne w grafiku
- zadbac o swoje zdrowie, narazie je ignoruje.
to tyle hmm narazie.
Tegoroczne:
- Zdać maturę i dostać się na wymarzony kierunek
- Wakacyjny plan: zarobić na festiwal październikowy oraz nauczyć się MÓWIĆ mniej więcej płynnie po francusku
- Zacząć planować wydatki
- Bardziej się rozwinąć tanecznie!!!
- Odłożyć pieniądze na wymarzony strój (stroje...?)
- Kupić wreszcie wymarzone skrzydła
- Uporządkować swoje plany życiowe i jakiś pomysł zrealizować
Niby niewiele,ale bardzo chciałabym żeby wszystko się spełniło:)
Oleto - trzymam mocno kciuki za powrót do tańca:*
Dzięki za wsparcie moralne dziewczyny! :)
Wczoraj tak sobie przechodziłam koło sklepu orientalnego, weszłam do niego, a tam takie piękne chusty - aż mnie skręciło z tęsknoty za porządnymi zajęciami i tańcem!
W domu oczywiście zaraz zaczęłam kręcić różne ósemki, wywijać kamele i i inne dropy ;) i niestety moje plecy zaprotestowały... :(
Oj, muszę najpierw powolutku się rozruszać, gimnastyka korekcyjna itp....
Ale czuję, że z forumowymi kciukami dam radę!:D
klymenystra
31-12-2009, 12:50
Rilla chcesz lekcje plynnego mowienia po francusku? :)
Oleto, trzymam mocno kciuki!;**
to może i ja:
- jak najczęściej brać udział w warsztatach Tb
- intensywnie ćwiczyć i przerabiać materiał z warsztatów
- rzucić papierosy, bo wykończą mnie finansowo :(
- zrobić sobie nowy tatuaż
- oduzależnić sie od kupowania butów przy każdej okazji (czytaj oszczędzać, bo wiąże się to z pkt. 1) :D
- nauczyć się w końcu fali brzuchem
- zapanować nad swoim wybuchowym charakterem
Oleto ja również życzę powrotu do zdrowia i ....do tańca
Judi, trzymam kciuki za rzucenie fajek, to i na warsztaty będzie i kondycja lepsza :D
Dziękuję. Na pewno się przyda :D
Jest to chyba najtrudniejsze z moich postanowień, w ubiegłorocznych też było i się nie udało :( Mam nadzieję że tym razem będzie inaczej
Rilla chcesz lekcje plynnego mowienia po francusku? :)
Obecnie to muszę zacząć chociaż próbować mówić,bo potrafię się tylko przedstawić i powiedzieć,że mam 16 lat (18 już nie umiem^^). Jak już się podszkolę to postaram się zgłosić:)
DżalaMadija
31-12-2009, 14:05
...potrafię się tylko przedstawić i powiedzieć,że mam 16 lat (18 już nie umiem^^)...
hahahahahah:D:D:D:D:D:D
PS. nie wyśmiewam się z braku umiejętności, tylko kontekstu wypowiedzi, żeby mnie źle nie zrozumiano:embarrest:
klymenystra
31-12-2009, 14:45
Daje lekcje i korepetycje na kazdym poziomie :) Doswiadczenie, cierpliwosc i nieodparty urok osobisty to moje zalety :D I skromnosc ;)
A tak serio, to jesli masz zamiar studiowac w Krakowie, to bede do Twojej dyspozycji.
Vranjanka
31-12-2009, 14:48
Widzę, że francuski znów w modzie. Ja też mam postanowienie, żeby go sobie odświeżyć:rolleyes:
I wrócić do tych czasów (odległych) kiedy jeździłam autostopem po Francji i czytałam zwycięzców Goncurtów w oryginale... <wpada w rozmarzenie i zaczna wspominać minioną młodość>;)
Wciąż umiem powiedzieć "Mam 20 lat." a nijak nie wiem jak jest "Mam 34 lata.":p
Ja umiem powiedzieć "J'ai Pas Vingt Ans", bo to tekst z piosenki - i jaki adekwatny! ;)
Dodaję jeszcze jedno postanowienie: kupić aparat i zacząć robić prawdziwe zdjęcia potraw, a nie cyki z komórki.
A ja postanowiłam, że nie będę już robić noworocznych postanowień tylko konkretne plany opatrzone konkretnymi terminami, rozpisane na konkretne etapy i kroki - inaczej będzie tak jak zawsze ;)
Klymenystro, Kraków to ostateczność... Ale może wakacyjny kurs?:D
klymenystra
31-12-2009, 15:43
Jesli tylko bede tutaj - bardzo chetnie :) A czemu ostatecznosc? Takie piekne to moje miasto...
Wolę Warszawę jednak:) Poza tym w Krakowie nie ma mojego wymarzonego kierunku, na który i tak mam nikłe szanse dostania się... Ale i tak w Warszawie się lepiej czuję:)
Vranjanka
31-12-2009, 16:43
Ale i tak w Warszawie się lepiej czuję:)
To jesteś pierwsza - nigdy jeszcze takiej deklaracji nie słyszałam:)
Ja bym za Kraków oddała wszystko, niestety nie dane mi tam mieszkać:(
No i więcej wiary w dostanie się na studia - pozytywne nastawienie to połowa sukcesu! W każdym razie będziemy trzymać kciuki!
Dziękuję:love: Szczęśliwego Nowego Roku!
[quote=Varda;41498]
- dobrze zdać w styczniu egzamin II poziomu, poprawić I poziom i chodzić na III. ->spełnione. zdałam I i II, skończyłam III, ale bez egzaminu
- oswoić woal, bo na razie się nie rozumiemy;)spełnione. oswoiłam woal, a nawet sie polubilismy! w tym roku będziemy pogłebiać naszą przyjaźń:)
- nauczyć obracać się tak, żeby po dwóch obrotach nie było mi niedobrze ->uczyłam sie obrotów, juz mi sie nie robi niedobrze po dwóch:) jednak nadal obroty są dla mnie trudne
- wytrwać w domowych ćwiczeniach i nie stwierdzać: "O Jezu, nic mi nie wychodzi, nic z tego nie będzie, wszystko jest do d...":rolleyes:Spełnione!!! Wytrwałam, a nawet zrobiłam o krok więcej - rzuciłam pracę, żeby mieć czas na codzienne, parogodzinne ćwiczenia.
- nauczyć się grac na saggatach Spełnione. Nauczyłam się grać podstawowe rytmy, uczę sie improwizować. Uwielbiam saggaty!
- wziąć udział w imprezie typu Mikołajki -> wzięłam udział w konkursie w mikołajkach i zajęłam jedno z ostatnich miejsc. Pouczająca wycieczka, super atmosfera wśród Was, tancerek:)
- zamieszkać z Przemkiem Spełnione!!! Na dodatek przeprowadzilismy się do innego miasta!:)
- wreszcie skończyć pisać książkę:rolleyes:->nie skończyłam jej pisać. Nawet nie zaczęłam...;p
- jeździć na koncerty zespołów, które lubię (najbliższy już w maju- Depeche Mode:yeahhh:)-> spełnione! jeździłam, choc nie na wszystkich udało mi sie być. Ale byłam na Openerze (dzieki, Bajaderko!:), gdzie grało Placebo, Kings of Leon, no i oczywiście na warszawskim koncercie Placebo na Torwarze. Na Killersów w Krakowie nie pojechałam, niestety.
- przeczytać "Zbrodnię i karę" w oryginale->głupio troche, ale nie przeczytałam. Zamiast tej ksiązki zaczęłam czytac "Mistrza i Małgorzatę", jestem w połowie
- więcej czytać, bo w tym roku to....ŻENADA:unsure:-> Spełnione!! Przeczytałam o wiele więcej książek, zapisywałam je...dokładnie było ich 42:)
- chodzić częściej na imprezy, bo dzięki temu nie jestem taka poddenerwowana i spięta:D-> to nie było trafione postanowienie, szkoda mi juz czasu i w ogóle takich imprez juz nie potrzebuję:)
- nie wkurzać się o pierdoły i nauczyć się, że ludzie mogą robić co im sie podoba, nawet jeżeli uważam że jest to wybitnie głupie i sie nie zgadza z moim światopoglądem -> źle sformułowałam to postanownie, jednak odczytuję je teraz jako praca nad sobą. W tym roku jedna osoba pomogła mi zacząc ta pracę. Przekonałam sie do niektórych psychologicznych książek. Dobra inspiracja.
Więcej jest zielonego, więc wiekszość postanowień spełniona!!! Bardzo się cieszę. W ogóle ten rok jest dla mnie wyjatkowy. Bardzo duzo sie zmieniło i to na lepsze.
A teraz czas na postanowienia na 2010!!!:):)
1. Chcę byc z siebie zadowolona i nie pluć sobie w w brodę po konkursie na Egyptian Fever.
2. Wytrwać w codziennych treningach, ale zwiększając liczbe godzin. W tym roku 4,5h dziennie.
3. Stworzyć własną strone internetową.
4. Występowac komercyjnie i zacząć zarabiac przez taniec. (żeby zespoły, które chciały abym z nimi tańczyła miały wreszcie jakies zamówienia!)
5. Wziąć udział w Mistrzostwach Polski.
6. Zapisać się na zajęcia dodatkowe, które pomogą mi w tańcu, np. balet, szermierka, inny taniec, basen.
7. Zrobic sobie prawdziwe wakacje, wyjeżdżając gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam.
8. Zafundować sobie prawdziwy masaż.
9. Zadbać bardziej o ciało, kupowac dobre kosmetyki (i korzystac z nich regularnie!)
10. Nauczyć się jakiejś rzeczy całkowicie mi nieznanej.
11. Odświeżyć angielski. zapisac się na kurs, zrobic FCE? CAE?...
12. Zdać ten rok akademicki...ruski na 4.
13. Zrobić sobie fajową imprezę urodzinową!
14. Powściągać swoje wybuchy złości.
15. Schudnąc kilka kg.
16. Utrzymać sie na poziomie czytelniczym z zeszłego roku.
17. Rozwijać swój talent pisarski. Nie musze kończyc książki:), ale napiszę 5,6 opowiadań.
18. Przejdę się do nauczycielki spiewu, żeby zobaczyć czy mam głos.
19. Przeczytać 2,3 ksiazki po rosyjsku.
20. Przekłuć sobie uszy.
:D
Przyjemnie mi się czytało Twój post, Vardo - umiesz nad sobą pracować, ale masz też dystans do tego, co sobie obiecujesz :) Ale uszu nie przekuwaj, bo na co? Przekłuj je, jeśli chcesz ;)
łahahaha, dobre!:) Poprawiam:)
Świetna lista Vardo, gratuluję spełnienia większości postanowień - jak widać te największe i najważniejsze zostały zrealizowane! :D
DżalaMadija
02-01-2010, 13:04
Dobra, to moja kolej:)
1) zdać dobrze maturę i dostać się na moją farmacje:love:
2)będę się systematycznie uczyć
3)dokończę niebieski strój
4)zacznę płynnie i swobodnie używać języka angielskiego
5)będę mniej korzystać z internetu
6)zacznę więcej pracować, by nie obciążać M.
7)będę regularnie trenować i rozwijać się tanecznie
-opanuje na poziom celujący woal, tace, saggaty
-kupie skrzydła i wachlarz
-będę doskonalić technikę
-będę wymyślać co najmniej jedna choreografię w miesiącu
8)zmienię moje podejście do języka niemieckiego(po 7 latach bezowocnej nauki)
9)będę rozwijała się duchowo
10)będę pracowała nad sobą i swoimi wadami
11)zacznę używać naturalnych kosmetyków, odżywiać się zdrowo, dbać o środowisko(skoro już mam faceta na ochronie środowiska:P) itp - stawiam na naturę
W tym roku dość ostrożnie podeszłam do postanowień noworocznych :). Mam zamiar/chciałabym:
Kontrolować lepiej finanse domowe
Schudnąć do mojej normalnej wagi co najmniej 5kg, idealnie 10kg
Ograniczyć czas spędzany przy komputerze
Ograniczyć stresy
Racjonalnie podchodzić do pracy (kontynuacja z poprzedniego roku)
Ja na ten rok mam "tylko" dwa postanowienia:
1. Porządnie napisac pracę doktorską i obronic się w terminie (czyli najpóźniej we wrześniu
2. Walczyc z moim pracoholizmem i wyjechac nareszcie na jakiś normalny urlop czyli dłuższy niż 24 godziny (to będzie chyba najtrudniejsze do zrealizowania, więc trzymajcie kciuki:))
Z lekkim poślizgiem, ale też postanowiłam sobie, że wypiszę tutaj kilka moich postanowień - z ciekawości co z tego wyjdzie.
1. Nauczyć się trudnej sztuki relaksu i myślenia trochę więcej o sobie.
2. Pomalować ścianę we wzory wg naszego projektu.
3. Odkurzyć swój angielski..bo się za nim stęskniłam :)
4. Zadbać o cerę. Na serio.
5. Kupić idealny dywan do naszego mieszkania. W kolorze soczystej zieleni, taki z długim `włosiem`......
6. Wydziergać strój do tańca.
7. Rozwój taneczno-brzuchowy:
- oswoić saggaty, woal i wachlarz,
- improwizować, improwizować, improwizować.. bo wiem, ze jest to coś, co uwielbiam, ale brakuje mi jeszcze swobody :)
- mam taką swoją tajemną listę wymarzonych warsztatów o tematyce, która mnie interesuje i u tancerek, które podziwiam.. Spełnić ile się da:)
8. Zatańczyć. Tylko dla LP :embarrest:
5. Kupić idealny dywan do naszego mieszkania. W kolorze soczystej zieleni, taki z długim `włosiem`...
Tego nie spełniaj, jeśli masz zwierzaki i/lub planujesz dzieci. Bardzo ciężko się taki dywan sprząta. Spełnienia pozostałych szczerze życzę :)
A tam, nie przejmuj sie drobiazgami i kupuj :p
A tam, nie przejmuj sie drobiazgami i kupuj :p
Też tak myślałam, zanim kupiłam szklaną płytę do gotowania. "Przecież to tylko płyta, ile może mi zająć jej czyszczenie?" Z perspektywy kilku miesięcy spędzonych na przeklinaniu przy szorowaniu lub patrzeniu na zasyfione stwierdzam, że nie warto. Zwłaszcza że piękny zielony dywan z powbijanymi weń różnymi drobnymi śmieciami przestaje być pięknym zielonym dywanem.
Jak piękna zielona ukwiecona łąka :D
Moze ja tez pochwale sie juz nieco spelniona lista zobowiazan:
1. Rzucic palenie (wlasciwie to mialo byc postanowieniem noworocznym, ale mniej wiecej w polowie grudnia przestalam palic, takze mozna zmodyfikowac mozna do "nie zaczynac palic na nowo")
2. Mniej siedzenia przy komputerze (mimo iz moja praca ogranicza sie w 90% do komputera, to zeby jednak po skonczonej pracy wylaczyc te maszynke do miksowania mozgu, zamiast uruchamiac Lineage 2 albo mase innych gier)
3. Razem z mezczyzna postanowione zeby schudnac do mniej wiecej prawidlowego BMI (oboje tkwimy z nadwaga), a wymaga to:
a. Zapisac sie na basen
b. Zaczac regularnie cwiczyc (lekka gimnastyka od rana)
4. Zabrac sie za nieszczesne shimmi (i przekonac sie do drum solo)... i w ogole wiecej tanczyc w domu przed lustrem.
5. Pozbawic sie leku przed ludzmi. Ile do jasnej ciasnej mozna bac sie wchodzic w nowe otoczenia?
6. Zniszczyc siedzaca we mnie fochata ksiezniczke i wyplenic muchy z nosa (na szczescie jestem swiadoma swoich najwiekszych wad)
To chyba tyle ;)
Zycze wszystkim powodzenia w trzymaniu sie noworocznych postanowien!
Edit:
jeszcze mi sie przypomnialo jedno:
7. Pomysle powaznie nad powrotem na studia.
Vranjanka
08-01-2010, 11:58
6. Zniszczyc siedzaca we mnie fochata ksiezniczke i wyplenic muchy z nosa (na szczescie jestem swiadoma swoich najwiekszych wad)
Mishiaq zainspirowałaś mnie do dodania tego na moją listę postanowień:p
Milo mi Vranjanko ^^''
Mysle, ze w wielu z nas (nie mowie ze w kazdej) siedzi taka mala sklonnosc do fochow i tupania nozka ;)
Mysle, ze w wielu z nas (nie mowie ze w kazdej) siedzi taka mala sklonnosc do fochow i tupania nozka ;)
Oj, siedzi, siedzi... Ja to postanowienie wprowadziłam w życie już jakiś czas temu, ale i tak czasami warczę z byle powodu...
oriental
08-01-2010, 15:22
Fajny topik, zajrzymy tutaj w grudniu 2010 i zrobi sie podumowanie ;).
A osobiscie:
- wyznaczenie konkretnych celow zawodowych i dazenie do nich
- pilna nauka rosyjskiego
- znalezienie nieco tanszych zajec z jogi (te, na ktore chodze sa srednie i drogie, to juz wole srednie i tanie:p)
- zmiana mieszkania lub przynajmniej szeroko zakrojone dzialania w tym celu
- dostanie sie do Compagne Leili H.
- zaczac chodzic na zajecie ze spiewu (chor?)
- czesciej wyciagac Fr na zwiedzanie miasta i inne podobne atrakcje
- byc dobra dla Fr i dla chomika zwanego Hamtaro :love:
- praca nad charakterem :cool:
Zaktualizuję nieco moje noworoczne postanowienia:
1) Schudnę
2) Zacznę się systematycznie uczyć
3) Pójdę na warsztaty z tb (przynajmniej jedne)
4) Zacznę uczyć się gry na darbuce
5) Poprawię maturę
6) Zrobię sobie rok wolny od facetów (to w sumie jeden z ważniejszych punktów)
7) Uszyję coś dla siebie
8) Zacznę systematycznie oszczędzać na jakiś cel (dobra na suknię ślubną, ale proszę się ze mnie nie śmiać)
9) Będę się bardziej dziewczęco ubierać
10) Dostać się na te studia, na które aktualnie chcę
11) Wyjechać na Ukrainę przynajmniej raz (na Sylwestra)
12) Stać się bardziej uporządkowaną i zorganizowaną
Tego nie spełniaj, jeśli masz zwierzaki i/lub planujesz dzieci. Bardzo ciężko się taki dywan sprząta. Spełnienia pozostałych szczerze życzę :)
Dziękuję :) A co do dywanu - może zbyt poważnie go określiłam;). Nie chodzi o dywan typu `wielki dywan do pokoju dziennego po którym wszyscy chodzą, śmiecą, depczą i bezczeszczą`, a raczej o dywan typu `leży koło łóżka w sypialni`, czyli coś mniejszego gabarytowo. Nazwijmy go zatem `dywanikiem` :). Zwierzaków ze względu na wielkość mieszkania nie przewidujemy. A naszego `M` nie traktujemy jako lokum dożywotniego - w momencie powiększenia się rodziny następuje mieszkaniowe przetasowanie. Przynajmniej taki jest plan... ale plany planami, a życie życiem... jak na razie - zielony, długowłosy dywanik jest wciąż obiektem moich westchnień;)
A, skoro taki mały, to jak najbardziej praktyczny - można go bez problemu wytrzepać albo nawet wrzucić do pralki :) W takim razie życzę powodzenia w realizacji planów :)
No to i ja:) Większa motywacja:)
1. Zadbać o zdrowie: więcej warzyw i owoców!!! i cerę: naturalne kosmetyki.
2. Zdać ten piekielny egzamin praktyczny na prawko;p (^^..)
3. Język angielski: intensywniej i systematyczniej, tak dla siebie.
4. Zapuścić włosy (no tak za łopatki)
5. Więcej weekendowych wyjazdów nad morze.
6. Spełnić się zawodowo.
7. Belly dance pełną parą, no i trochę salsy.
8. Mieć swój własny kąt w Podkowie Leśnej:)
9. Częściej nosić sukienki:D
10. Przeczytać wszystkie książki Carrolla, Sparksa i Cobena.
I co naj, naj.. będę częściej się uśmiechać:)
Podsumowanie roku 2010
1. Chcę być z siebie zadowolona i nie pluć sobie w w brodę po konkursie na Egyptian Fever. - jestem zadowolona i z pierwszego EFF, i z drugiego tym bardziej:)
2. Wytrwać w codziennych treningach, ale zwiększając liczbe godzin. W tym roku 4,5h dziennie. - fajnie było się pomęczyć; po tym okresie mogę już ustalić optymalna liczbę godzin treningu na dzień.
3. Stworzyć własną stronę internetową. - udało się! To zasługa Przemka:)
4. Występowac komercyjnie i zacząć zarabiac przez taniec. (żeby zespoły, które chciały abym z nimi tańczyła miały wreszcie jakies zamówienia!) - Wspomniane zespoły nie były wiele warte (straszna pomyłka!), ale zaczęłam nieco zarabiać, tańcząc w restauracji. Cóż za postęp;p
5. Wziąć udział w Mistrzostwach Polski.- nie wzięłam w nich udziału, ponieważ w ten weekend wypadły mi zajęcia na uczelni. Może nawet dobrze wyszło?...
6. Zapisać się na zajęcia dodatkowe, które pomogą mi w tańcu, np. balet, szermierka, inny taniec, basen. - W pierwszej połowie roku zaczęłam chodzić na musical dance (polecam!), a teraz zapisałam się na taniec klasyczny (i bolą mnie kolana!:unsure: )
7. Zrobić sobie prawdziwe wakacje, wyjeżdżając gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam. - Ha! Najlepsze postanowienie! Razem z Przemkiem objechaliśmy całą Rumunię!!! Mieliśmy mnóstwo przygód:D Gdyby ktoś chciał jechać...niech się nie waha:) Cudowne góry na pn, straszne zamczyska na pd, piękne i klimatyczne miasto Sibiu...No i te wszędobylskie owce!;) I konie, pasące się dziko w górach!...:nuts:
8. Zafundować sobie prawdziwy masaż. - poszłam na masaż relaksacyjny, gdy byliśmy na Słowacji.
9. Zadbać bardziej o ciało, kupowac dobre kosmetyki (i korzystac z nich regularnie!) - okazało się, że najlepszym kosmetykiem jest oliwa z oliwek! Albo olej z pestek winogron itp. Naprawdę, żaden krem nie jest potrzebny. Przekonała mnie do takich sposobów książka "Sztuka prostoty". Nawiasem mówiąc, oliwa jest lepsza niż mleczka do demakijażu.
10. Nauczyć się jakiejś rzeczy całkowicie mi nieznanej.- po masażu na Słowacji, postanowiłam zapisać się na taki kurs. I zapisałam się! Zdam egzaminy w marcu i zaczynam masować:) Fajna sprawa:)
11. Odświeżyć angielski. zapisac się na kurs, zrobic FCE? CAE?... - Cóż...
12. Zdać ten rok akademicki...ruski na 4. - :thumbsup: O, rany! Na szczęście go zaliczyłam...:wacko:
13. Zrobić sobie fajową imprezę urodzinową! - Nie zrobiłam żadnej imprezy.
14. Powściągać swoje wybuchy złości. - Gdy pytałam tych, na których się złościłam czy widzą poprawę, stwierdzili, że tak, jest postęp:D
15. Schudnąc kilka kg. - Dziwne, jadłam mnóstwo słodyczy, a jednak schudłam:) To przez taniec :)
16. Utrzymać sie na poziomie czytelniczym z zeszłego roku. - Jeszcze jedna książka i dobiję do liczby z roku poprzedniego:) Jest dobrze.
17. Rozwijać swój talent pisarski. Nie muszę kończyć książki:), ale napiszę 5,6 opowiadań. - Owszem, pisałam...ale opowiadania z tego nie wyszły...:blink:
18. Przejdę się do nauczycielki spiewu, żeby zobaczyć czy mam głos. - To chyba był nietrafiony pomysł:)
19. Przeczytać 2,3 ksiazki po rosyjsku. - Przeczytałam:)
20. Przekłuć sobie uszy. - Już zaczynam rozglądać się za fajnymi wiszącymi i długimi kolczykami:)
[/quote]
To był ciekawy rok...
Gdy dokończę pisanie nowych postanowień, zamieszczę je tu:)
W tym roku dość ostrożnie podeszłam do postanowień noworocznych :). Mam zamiar/chciałabym:
Kontrolować lepiej finanse domowe
Schudnąć do mojej normalnej wagi co najmniej 5kg, idealnie 10kg
Ograniczyć czas spędzany przy komputerze
Ograniczyć stresy
Racjonalnie podchodzić do pracy (kontynuacja z poprzedniego roku)
No i nadeszła chwila prawdy ;)
Cóż...:embarrest: to był rok wydatków - nie udało się (ale za to m.in. spełniłam swoje marzenie i sprawiłam komuś bliskiemu radość, a nawet kilka ;) )
:embarrest: x milion :unsure::sad:
Chyba już tak nie przeginam z komputerem
Stresów przybyło w tym roku ale za to znalazłam metodę na ich skutki, więc jest dobrze
W tej kwestii trzymam poziom :)
Reasumując - kiepściuchno z tymi moimi postanowieniami ;)
Moje... hm, ciężki rok za mną, a jeszcze cięższy przede mną! Zatem:
- dzielnie kontynuować naukę języków
- obronić się na prawie w czerwcu
- robić wszystko w celu dostania się na studia doktoranckie
- znaleźć pracę w tzw. zawodzie
- odkręcić bajzel, który narobiłam na obu kierunkach, wyjeżdżając beztrosko na półroczne wakacje
- i przy tym wszystkim nie dać się zwariować! czyli nigdy, już przenigdy nie rzucić się w szpony pracoholizmu! i rozpieszczać samą siebie do bólu :D:D:D
Mniej lub bardziej udało mi się spełnić wszystkie :) Co bardzo mnie zdziwiło i ucieszyło. Już zapomniałam, że takie postanowienia miałam rok temu :D Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc moje tegoroczne postanowienia idą w tym samym kierunku:
1. Zmienić pracę na inną, ciekawszą i bardziej rozwijającą (zaczęłam już działać w tym kierunku i oby się udało :))
2. Nie zaniedbywać żadnej sfery życia i trzymać równowagę.
3. Skończyć filologię w lipcu, nie dać się wywalić z doktoratu.
4. Myśleć o innych ludziach i brać pod uwagę także ich potrzeby, a nie tylko swoje.
Reszta ewentualnych postanowień to raczej pobożne życzenia, na które nie mam aż tak wielkiego wpływu :)
Pod wpływem przemyśleń dopisuję kolejne:
5. Po obronie wybrać się na trztygodniowego stopa po Bałkanach i zmontować filmik do piosenki ze ścieżki dźwiękowej do "Kontrolerów" :D:thumbsup:
carmenta
27-12-2010, 10:07
Co zostało z moich postanowień :D
to skoro wszyscy robią postanowienia, to i ja listę swoich sporządzę:
- wydawać kasę bardziej racjolnalnie (porobić sobie troche oszczędności na tzw. czarną godzinę:D) - eeeee....chyba nie do końca wyszło, bo nadal nie mam tych oszczędności na czarną godzinę :D:embarrest:
- jak najczęściej brać udział w warsztatach tb - to wiąże się z pkt.1 :p (muszę oszczędzać) - to się chyba udało, zwłaszcza patrząc na listę warsztatów w profilu, które skrupulatnie odnotowuję :D
- oduzależnić sie od kupowania biżuterii na każdym kroku i przy każdej okazji (patrz oba punkty powyżej:D) - może trochę mniej kupowałam błyskotek, ale nie powiem - jakieś nowości się pojawiły, a jakże!:p
- zrobić wreszcie falę brzuchem - chyba się wreszcie udało (nadal dopracowuję):)
- zrobić nowy tatuaż - nie udało się...patrz punkt pierwszy (za mało kasy, szczególnie na koniec roku)
- zakochiwać się w moim misiu każdego dnia na nowo (to postanowienie z zeszłego roku, ale całkiem nieźle mi z tym poszlo i wydaje mi się, że warto takie mieć co rok i każdego dnia:)) - to postanowienie poległo z początkiem marca, kiedy okazło się, że mężczyzna, którego kochałam okazał się zupełnie innym człowiekiem niż myślałam i sam zabił tą miłość:sad:
- odkopać wreszcie prawo jazdy i zwlaczyć strach przed jazdą samochodem (zwłaszcza po ulicach warszawskich) - no comment:embarrest::p
- zacząć wreszcie chodzić na pilates, bądź wrócić na jogę - na pilates trochę pochodziłam, byłam też u Zahary. Z jogą nie wyszło, ale od września chodzę dwa razy w tygodniu na balet, więc sobie zaliczę ten punkcik do udanych ;)
- mieć wreszcie wakacje z wyjazdem (bo od czterech lat spędzam urlop w domu u rodziców - i to w bloku:eek::() - jak najbardziej udany! byłam przecież w Italii (i to dwa razy - raz na Gothli i raz na prawdziwych wakacjach)!:yeahhh:
- dostać wreszcie podwyżkę (tą inflacyjną), bo od ponad dwóch lat nic nie dostałam - ale to raczej nie postanowienie, a pobożne życznie:D:p - i na życzeniu się skończyło, bo firma nadal chowała się za kryzysem...:suspicious:
No to teraz, biorąc pod uwagę listę powyżej, postanowienia na 2011:
- nadal oszczędzać :p
- kupić płaszczyk :p
- nadal korzystać z warsztatów na ile finanse pozwolą
- wyjechać na marcową Gothlę i wyciągnąć z Morgany ile się da:D
- stanąć i póki co utrzymywać się na pointach (na taniec przyjdzie czas)
- kupić te pointy;)
- zrobić tatuaż na 30te urodziny (i wreszcie wybrać wzór z trzech chodzących po głowie):D
- mieć lepszą wydajność w pracy (brzmi strasznie, ale ostatnio się opuściłam i nie chciałabym mieć problemów :p)
- znów wyjechać na prawdziwe wakacje
- nie zamykać się na miłość, mimo złych doświadczeń
- więcej imprezować (choć 2010 był w miarę udany pod tym względem):D
Czy tylko ja uważam, że ok. 95% moich postanowień kłóci się z pierwszym wpisanym?:blink::D
A z pobożnych życzeń związanych z pracą, życzę sobie:
- żadnych wybuchów wulkanów
- łagodnej zimy
- mniej uwięzionych pasażerów na lotniskach, co jest równe mniejszej ilości telefonów w pracy
- nadal liczę na jakąś podwyżkę:embarrest:
ŻADNYCH postanowień. Kropka. Spełnianie wyznaczanych celów metodą małych kroczków - oczywiście. Postanowienia - nie. Nie chcę potem patrzeć i myśleć, czego nie udało mi się zrealizować. Może lepiej powiesić sobie czystą kartkę gdzieś nad łóżkiem i wpisywać tam przez cały rok to, co udało nam się zrealizować, a na koniec roku ją przeczytać? :)
- zdać porządnie maturę (rozszerzony angielski na 98%) - i to chyba tez jest pobożne życzenie;/ Matura zdana bardzo porządnie, angielski rozszerzony oczywiście tylko na 78%ale reszta super ;P
- dostać się na orientalistykę specjalizację bliskowschodnią Dostałam się, uczę się ładnie i z pasją, chociaż kierunek nazywa się kulturoznawstwo spec. bliskowschodnia - coś mi sie pomyliło.
- dojść do DOBREGO poziomu w tańcu, na tyle dobrego żeby od października móc uczyć w Krakowie i mieć tłum na zajęciach :D (kolejne pobożne życzenie) JASNE JASNE JASNE
- jechać na mistrzostwa polski - jako pierwszy i ostatni w "karierze" konkurs O, jak dobrze, że mnie tam nie było;)
- zacząć uczyć się języka arabskiego Owszem, uczę się ładnie i pilnie ;P
- wrócić na salsę i tango argentino Noo, pierwsze półrocze troszkę nadrabiałam salsę, teraz odpuściłam
- PRZERABIAĆ materiał z warsztatów Mhm:/ Jak zwykle
- iść na jakikolwiek casting do filmu czy reklamy Nie byłam, ale nadal się przymierzam ;)
- wyleczyć się z nerwicy i depresji No i niestety...o to się wszystko rozbija:/
- dbać o swoje zdrowie Jasne...
Generalnie rok oceniam dla siebie jako nieudany pod względem tanecznym - totalny brak czasu na ćwiczenie, brak kasy na warsztaty, spadek techniki, brak kreatywnych pomysłów. Myślę, że to mimo wszystko jest spowodowane maturą, przeprowadzką, i innymi bzdurami, a teraz będzie już lepiej (zresztą zaczyna być)
Poza tym znalazłam genialny kierunek studiów, który kocham i ubóstwiam;)No i maturę mam zdaną na tyle, że zawsze na coś innego fajnego też się dostanę. Niestety psychiki swojej już chyba nie wyleczę - depresyjna osobowość i tyle. Na przyszły rok bardzo radykalnie w takim razie:
-Wziąć się za siebie tanecznie, a jeśli nie, rzucić to całkowicie bo na pół gwizdka to żal coś robić
-Robić wszystkie 3 szpagaty(to się powinno udać;))
-Wziąć udział w Mistrzostwach Polski w Aerobiku sportowym, nie być na ostatniej lokacie ;P
- NIE DAĆ SIĘ wyrzucić ze studiów
- Mieć przynajmniej 4 z arabskiego
- Wrócić do nauki włoskiego lub hiszpańskiego
- Iść na casting ;) jak wyżej
- Założyć własny biznes (już coś mam na oku;))
- W 20 urodziny powtórzyć szaleństwo z 18;)
- Załatwić sobie kartę Multisport i chodzić na różne dziwne rzeczy, typu sztuki walki, breakdance, taniec z ogniem, capoiera
- Być odważną i nie bać się życia i trudnych decyzji
- I uwaga - zaręczyć się, a może nawet ustalić datę ślubu :love::love::love:
ŻADNYCH postanowień. Kropka. Spełnianie wyznaczanych celów metodą małych kroczków - oczywiście. Postanowienia - nie. Nie chcę potem patrzeć i myśleć, czego nie udało mi się zrealizować. Może lepiej powiesić sobie czystą kartkę gdzieś nad łóżkiem i wpisywać tam przez cały rok to, co udało nam się zrealizować, a na koniec roku ją przeczytać? :)
Podoba mi się taki plan :D W sumie robię podsumowanie roku co sylwester, ale być może spisywanie małych sukcesów na bieżąco byłoby bardziej efektywne ;)
to może i ja:
- jak najczęściej brać udział w warsztatach Tb
- intensywnie ćwiczyć i przerabiać materiał z warsztatów
- rzucić papierosy, bo wykończą mnie finansowo :(
- zrobić sobie nowy tatuaż
- oduzależnić sie od kupowania butów przy każdej okazji (czytaj oszczędzać, bo wiąże się to z pkt. 1) :D
- nauczyć się w końcu fali brzuchem
- zapanować nad swoim wybuchowym charakterem
Jedno z moich najbardziej trudnych postanowień ubiegłorocznych się spełniło, więc uważam to za mój największy sukces. :) :yeahhh:Udało mi się po 18 latach palenia rzucić papierosy i definitywnie skończyć z nałogiem. Zrobiłam to z udziałem elektronicznego papierosa, bez tego by się nie udało.
Od stycznia 2010 e-paliłam, a od kwietnia nie palę wogóle ! :)
Miałam brać udział jak najczęściej w warsztatach, niestety wiązało się to z wyjazdami, bo w Łodzi takowe bywają sporadycznie, :( więc nie do końca się udało. Uczestniczę jednak dwa razy częściej w tygodniu w zajęciach regularnych, więc częściowo spełnione. :p
Z intensywnym ćwiczeniem i przerabianiem materiału jest już gorzej, ale być może to ze względu na przykre wydarzenia losowe, jakie mnie w tym roku dotknęły
Zrobiłam sobie nowy wymarzony tatuaż (mam nadzieję że ostatni ) :D
Falę przerabiam, jakieś postępy, chociaż małe ale są. Może w końcu się uda
Reszta postanowień przechodzi na następny rok i tak po kolei:
- zapanować nad swoim wybuchowym charakterem, nie czepiać się o wszystko
- jak najwięcej tańca, warsztaty, zajęcia itp.
- znaleźć więcej czasu dla rodziny i bliskich
- rozwijać się bardziej zawodowo
- zrealizować upragnione plany wakacyjne
- więcej ćwiczyć, również rozciągać się, chodzić na pilaste
Jedno z moich najbardziej trudnych postanowień ubiegłorocznych się spełniło, więc uważam to za mój największy sukces. :) :yeahhh:Udało mi się po 18 latach palenia rzucić papierosy i definitywnie skończyć z nałogiem. Zrobiłam to z udziałem elektronicznego papierosa, bez tego by się nie udało.
Od stycznia 2010 e-paliłam, a od kwietnia nie palę wogóle ! :)
Wielkie gratulacje! Brawo!
- intensywnie ćwiczyć, rozciągać się i ćwiczyć balet w ramach przygotowań do CATTa
Zarowno z baletem, jak i ze zwiekszeniem intensywnosci treningow udalo sie dopiero od jesieni. Jakos wreszcie przelamalam lenia. Co prawda dalej sa okresy lepsze i gorsze, ale generalnie wiecej lepszych. :)
- a jak już się zacznie to perfekcyjnie przyswajać jego materiał
No, powiedzmy... Przyzwoicie:) Ale zdalam dobrze pierwszy egzamin, drugiego jeszcze nie mam wynikow ale tez raczej do przodu :) No i CATTowy material wgryzl sie w moje cialo i psychike na zawsze, moj styl wreszcie sie troche zdefiniowal.
- jeździć na dużo warsztatów tribalowych (by przez CATTa nie zaciąć się tylko na klasyce:))
Udalo sie umiarkowanie bo nie tak wiele sie w Polsce dzialo. Najwazniejsze byly warsztaty z Carolena i Megha w Barcelonie, wielki wplyw mial na mnie intensive z Mardi w Amsterdamie.
- opanować perfekcyjnie ATS i dużo ćwiczyć z każdym z plemion:D
Taaa, perfekcyjnie... Ale w porownaniu z tym, co bylo rok temu, jest super, moge byc z siebie zadowolona. Zwlaszcza, ze wlozylam w to mase ciezkiej pracy.
Z Syrenkami sporo cwiczymy, grupa naprawde sie rozkrecila, Intercity Tribe troche w zawieszeniu, ale pare razy udalo sie potanczyc :)
- popracować nad mięśniami, rozciągnięciem, znów wpisać sobie w grafik fitness i jogę z określoną regularnością, bo ostatni miesiąc to szkoda gadać...
Eeeee... Od jesieni jest lepiej, w miare regularnie cwicze, nie jest idealnie ale jest spory postep. Regularnie cwicze joge, ale tylko w domu, jogowe rozgrzewki z plyty Rachel albo z FCBD Floorwork. Na stale zajecia po prostu nie mam czasu, ale nie mam juz o to do siebie pretensji, odkad solidnie pracuje w domu.
Fitness albo silownia przerzuce chyba na liste na nastepny rok;)
- zrobić kremowo-oliwkowy strój do tribalu i zrobić/zdobyć/kupić czarno-czerwono-ognisty strój do belly:D
Zrobilam kremowo-oliwkowy stroj! Co prawda mam teraz pare pomyslow na przerobki, ale generalnie stroj jest i jestem zadowolona:)
A strojow do belly kupilam w tym roku... 5! I beledi dress, kiece do melayi i do khaleegy. Bankrut... :embarrest::embarrest::embarrest:
- nauczyć się gospodarować czasem, nie brać na siebie miliona zobowiązań by potem wszystko zawalić...
Jest postep, w zasadzie moge uznac ten punkt za zaliczony! Tyle, ze za to wzielam na siebie niewiele a i tak pare spraw zaniedbalam:D Ale generalnie nastapil przelom.
- zacząć się uczyć na bieżąco języków obcych!
Pffff...
- może zdać DELE i/lub do CAE - w tym lub następnym... No, najdalej w następnym oba muszą być zrobione i już
Nie udalo sie. I nie czuje potrzeby spieszenia sie z tym. Kiedys na pewno, na razie mam wazniejsze wyzwania naukowe i wydatki.
- zacząć jeszcze jedne studia jak się odważę i jak mi ten wariacki pomysł nie minie:D
Juz nawet nie pamietam, o co mi chodzilo:D Mam duzo pomyslow, ale dobrze, ze w tym roku poprzestalam na tych studiach, na ktorych jestem.
- zrobić prawko w tym lub następnym roku...
Nie udalo sie. Moze w wakacje, moze kiedys. Nie ma pospiechu.
- zwalczyć swoją chorobliwą prokrastynację
Nie udalo sie i nie mam wielkiej nadziei;)
- uporządkować. wszystko. przestrzeń wokół mnie odzwierciedla tę w mojej głowie:D
No, udalo sie pare razy, najlepiej teraz, na Swieta, jestem zachwycona efektem:D
- nadrobić braki w relacjach z przyjaciółmi - bo jak się chce to się czas rozciągnie;)
Trudno powiedziec. Przyjaciele nadal pamietaja jak wygladam, a to najwazniejsze. Widujemy sie rzadko, ale jednak wszyscy sie staramy zachowac te paczke i jakos dziala. :)
- naprawić już do końca swoją pokręconą psychikę, bo już czas najwyższy:D
Jest lepiej, ale w sumie to chyba zawsze bede pokrecona:D Najwazniejsze, ze rozszyfrowalam kolejne rozdzialy instrukcji obslugi mnie - sa postepy :)
Na nadchodzacy rok:
- skonczyc CATTa z genialnym wynikiem! :D
- zapisac sie na GS - moze dopiero na nastepny rok, ale stanac na glowie, by gdzies pojechac i go zrobic
- dalej regularnie cwiczyc balet, cwiczyc w domu joge, robic brzuszki :D moze znalezc czas na silownie. W kazdym razie - uzyskac zdecydowanie lepsza kondycje, rozciagniecie i swiadomosc ciala.
- przetrwac studia. Nie zawalic!
- zaczac jakies nastepne studia. Albo magisterskie, albo jakis licencjat od zera. I zostac na nich kujonem!
- a moze w ostatnim zrywie zostac kujonem tez na obecnych?
- utrzymac wage - maksymalnie taka, jak teraz. A najlepiej schudnac jakies 2-5 kg;)
- nie zapominac, ze jest pare spraw istotnych oprocz tanca - nie zaniedbac relacji miedzyludzkich i nauki, a nawet nieco polepszyc ich stan w stosunku do chwili obecnej
- przeskoczyc kilka kolejnych trudnosci w tancu - ale jestem spokojna o to, ze na pewno to sie stanie :)
- zachowac rownowage miedzy dwoma zespolami i ostro pracowac w obydwu
- startowac w konkursach, jak tylko moge - jako cwiczenie odwagi!
- miec wreszcie strone internetowa - juz pomalutku powstaje...
- nie przestawac angazowac sie w uczenie, dalej to uwielbiac, miec wiecej grup
- uczynic jakies kroki w kierunku wiekszej finansowej samodzielnosci - no i rozsadnie planowac wydatki
- wyjechac na wakacje! Jakies zupelnie niezwiazane z tancem, w dodatku dluzsze niz 3 dni! To bedzie najtrudniejsze postanowienie ;)
Ten rok byl niezly, naprawde duzo swietnych rzeczy mnie w nim spotkalo, oby ta tendencja sie utrzymala.
No to moje:
- Dalej rozwijać sie w tb (równiez jako instruktor) i sambie.
- Podwoic moje obecne zarobki (taka mała utopia, ale kto wie)
- Nigdy nie zapominać jak kochana jest moja druga połowa :*
- Zrealizować moją planowaną podróż po Andaluzjii
- Regularnie chodzić na pilates
- Nie tykać chipsów :rolleyes:
- Trzymać poziom imprezowy z 2009 r :)
- No i to co wpisuje co roku i nigdy nie spełniam- Zdac egz. na prawko....
No cóż, bardzo mnie cieszy, że 2010 przechodzi do przeszłości bo nie był to dobry rok dla mnie i moich najbliższych :/ Na szczęście było w nim też kilka pozytywów - przede wszystkim w sferze uczuć oraz podróży (Andaluzję odkryłam na wszelkie możliwe sposoby). Zdałam DELE, przeżyłam cała perturbacje zdrowotne. Tanecznie tez było nieźle, choć przyznam , że w ostatnim roku traktowałam go bardziej jako pracę niż przyjemność (na to trzeba uważać).
- 2011 ma być rokiem beż żadnych przykrych wypadków losowych, które spadały na mnie ostatnio ( szczególnie zdrowotnych)
- Mam nadzieję, że wyremontuje mieszkanie na cacy i po wakacjach wprowadze się tam w końcu z mym lubym
- Więcej czasu dla rodziny i znajomych! (dla tych drugich mieć czas nie tylko przy okazji imprez)
- Mniej pracowac bo w 2010 sie zaharowywałam :/
- Zjechać całą Turcję
-Wykorzystac ostatnie miesiace na mieszkaniu z moimi kochanymi współlokatorami.
- Napiszę to choć i tak tego nie zrobię.... Prawko zdać!
- Moje obiecanki cacanki co do diety tez nie skutkują ale postanawiam jeść rozsądnieJ
- Dostać awans!
- Być bardziej asertywna, bo zbyt często pozwalam sobie wchodzić na głowę....
- Tańczyć jak dotąd. I nadal to uwielbiać!
Hurricare
27-12-2010, 23:38
A na ten rok...
a)nadal rozwijać się tanecznie i mieć odpowiednie środki na ten rozwój:mad:
b)zdobyć cenną umiejętność planowania własnego czasu, a nie ciągle narzekać, że mam go za dużo albo zbyt mało; no i decydowania w pozornie prostych sprawach
c)wrócić do dawnego entuzjazmu i poukładać sobie życie
d)być bardziej śmiała, pewna siebie i asertywna
Czas zmierzyć się z postanowieniami. Myślę, że rok 2010 był dla mnie jednym z trudniejszych, choć z drugiej strony nigdy nie byłam z siebie taka zadowolona, gdy przyszło w jakiś sposób podsumować kończący się. Bardzo się rozwinęłam wewnętrznie, zdobyłam umiejętności, które bardzo przydadzą mi się w życiu, ustanowiłam priorytety życiowe-cóż, 18-nastka do czegoś zobowiązuje ;)
Zatem rozliczając się:
a)udało się! i to w dużym stopniu. Naprawdę ten rok jest krokiem milowym w moim tanecznym rozwoju. Po dwóch latach bycia w tb, mogę wreszcie powiedzieć, że "coś" już wiem-wiem, w którą stronę się kierować, z jakich negatywnych źródeł nie czerpać. Udało mi się poznać coś więcej niż tylko sposób wykonywania kroków: rytmy, gatunki a przede wszystkim feeling :)
b)czas jak czas-trochę go ogarnęłam, choć nie do końca tak jakbym chciała. Decydowanie w prostych sprawach przychodzi mi dużo łatwiej, to na duży plus
c) entuzjazm...hm...obecnie mam tyle stresów, że nieprędko do niego wrócę,lecz w tym roku zdarzały się okresy, kiedy byłam szczęśliwa i to było cudowne. Poukładanie życia poszło mi znakomicie. Wiem, jak chcę by wyglądało i do czego dążę, jednak nie do końca pokrywa się to z rzeczywistością, jeśli w ogóle, ale znalezienie swojego celu było dla mnie najważniejsze.
d)troszkę się poprawiło w tej kwestii, lecz nie do końca jestem z siebie zadowolona. Na pewno stałam się bardziej asertywna, ale śmiałość i pewność siebie to jest chyba coś, czego mi najbardziej brakuje. Tym bardziej, że odkryłam ostatnio, że wewnętrznie w pewnym sensie okazuję się ekstrawertyczką, która przez pewne ograniczenia psychiczne nie potrafi się otworzyć na ludzi i dlatego czuje się tak samotna i nieszczęśliwa.
Postanowienia na nowy 2011 rok:
-zdać fantastycznie maturę i dostać się na farmację:serce:, która mam nadzieję ,stanie się moją drogą życiową, ale to już długofalowy plan
-przestać się tak bardzo przejmować tym, co inni o mnie sądzą
-nie dusić w sobie emocji, uzewnętrzniać je
-zwalczyć nerwicę
-otworzyć serce na miłość
-znaleźć w sobie odwagę do pokonywania swoich słabości
-znaleźć pracę podczas "najdłuższych wakacji w życiu" i przeznaczyć pieniądze z niej na rozwój taneczny i oczywiście DUŻO tańczyć!!!
-mimo matury wziąć udział w Novej Orient, może jeszcze jakimś konkursie, jeśli się trafi
Raczej nie mam postanowień praktycznych, typu nauczyć się czegoś, raczej stawiam na rozwój wewnętrzny.
Życzę wszystkim spełnienia postanowień noworocznych!!!:thumbsup:
Czas i mnie się zmierzyć z rokiem 2010 i wejść w rok 2011...
Ten rok był dla mnie bardzo ważny: zostałam narzeczoną, skończyłam studia, obroniłam magisterkę, zaczęłam moją pierwszą poważną pracę, moja przyszłość się klaruje, wiem, co chcę w życiu robić, wzięłam udział w wielu inspirujących warsztatach, trafiłam do Donyi.
Rok 2011 nie zapowiada się wcale nudniej ;) Prawdopodobnie zostanę żoną :) jeśli się uda, to dzięki ślubowi kościelnemu, ale na razie bardziej prawdopodobną wersją jest ślub cywilny.
Moja kochana przyjaciółki urodzi córeczkę, którą jej wyśniłam! Naprawdę! Zostanę ciocią :)
A co z mojej strony? Na pewno mniej marudzenia, bo w końcu ślubu nie będzie ;)
I żebym znalazła w sobie tyle energii, co na początku mojej przygody z belly, kiedy to przez pierwsze pół roku ćwiczyłam dzień w dzień przynajmniej godzinę - niestety nie pod tym okiem, co powinnam. Chciałabym w tym roku nadgonić stracony czas, wreszcie zatańczyć swobodnie. To jest moje najważniejsze postanowienie. No może obok drugiego, właściwie równie ważnego - pozbyć się pewnego problemu. To wymaga ode mnie wyłożenia sporych pieniędzy, ale mam trochę czasu, by je zaoszczędzić. Jeśli pozbędę się tego jednego problemu, niczego więcej od życia nie chcę ;)
I żeby moi studenci się czegoś ode mnie nauczyli i żeby hospitacje dobrze przebiegły i żebym w przyszłym roku mogła kontynuować moje aktualne grupy.
To właściwie zrobiła się lista życzeń, a nie zobowiązań :D
Blancari
28-12-2010, 23:55
Jak przechytrzyć postanowienia noworoczne - wrzucam, może komuś pomoże :D
http://statichg.demotywatory.pl/uploads/201012/1293475643_by_Eliada_500.jpg
Moje postanowienie na ten miesiąc-nie jeść na mieście, nie kupować przysmaków. Jak mi się uda wytrzymać do 22-w nagrodę sprawię sobie porządne saggaty :D
I to poniekąd jest postanowienie noworoczne-poświąteczne, bo to dopiero początek tego co sobie przygotowałam na ten rok. Wszystko w jakiś sposób nagradzane, żeby było łatwiej :P
Mam jedno jedyne postanowienie noworoczne, które spełniam już od dziś (bo od jutra się nigdy nie spełnia;): schudnąć! :D
Czas rozliczyć postanowienia z zeszłego roku... Niektóre sprawy kompletnie nie poszły po mojej myśli, ale inne nawet bardzo (chociaż sytuacja wyglądała dość kiepsko) także bilans strat wychodzi na zero:D
2010:
* bardziej zadbać o siebie, swój wygląd i zdrowie - to jest raczej na plus, ale mam zamiar to postanowienie zintensyfikować:D
* dokończyć stroje do tańca brzucha i odkładać kasę na zakup profesjonalnego stroju - trochę inaczej to rozegrałam, ale ten punkt też na plus, bo kupiłam strój;)
* pojechać na festiwal Orient Addicts w Lublinie jesienią i korzystać ze wszystkich innych warsztatów, z których będę w stanie - zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, biorąc pod uwagę sytuację finansową. Kombinowałam jak koń pod górkę:D Nadal jest to dla mnie za mało, ale uważam, że zrobiłam co mogłam:)
* zapisać się na regularne zajęcia z jogi/pilatesu/na basen i na zajęcia z innej techniki tańca (jeżeli finansowo nie dam rady to wystarczą jakieś warsztaty) - niestety się nie udało. Może w 2011;)
* przestać palić papierosy - na pewno ograniczyłam palenie, ale nadal nie jest to poziom mnie satysfakcjonujący i dobry dla mojego zdrowia.
* spać max 10/24 h - powiedzmy, że prawie mi się udało:D Jestem z tych co mogą nie jeść, ale muszą spać:D także niestety każda stresowa sytuacja w życiu to kilka godzin snu więcej na dobę. Nie wiem czy to w ogóle było dobre postanowienie, ale brakuje mi czasu na wiele spraw, więc chciałam skądś go wyczarować;)
* pić mniej herbaty, a więcej wody - piję więcej wody, ale na pewno nie piję mniej herbaty:p
* ćwiczyć 3 razy w tygodniu (taniec + kształtowanie sylwetki) - Hmm.. nie udało się.
* wziąć udział w jakimś konkursie tańca brzucha (może być coś małego) - były nawet 2. Raz w zespole i raz solo:) Bardzo wartościowe doświadczenie, chociaż stresowałam się okropnie...
* nie zapomnieć kompletnie o architekturze, malarstwie i rysunku - zapomniałam. I nawet nie jest mi tak bardzo żal... To chyba zamknięty rodział.
* w roku 2010 zapisać się do jednej z organizacji studenckich - byłam na dobrej drodze, ale w końcu nie znalazłam nic co by mnie wciągnęło.
* więcej się uczyć (i nie na ostatnią chwilę!), bardziej przyłożyć się do studiowania - na pewno coś się poprawiło w tej kwestii, ale nadal za mało.
* nie uzależniać swojego szczęścia od innych osób, patrzeć na życie z większym dystansem, cieszyć się każdą chwilą i nowymi doświadczeniami - hm. Ciężko określić czy mi się to udaje, raczej tak.
* zaliczyć rok na studiach - do przodu;)
* przypomnieć sobie język niemiecki i odświeżyć angielski, bo od czasów matury się cofnęłam:thumbsdwn: - niestety kompletnie nic z tego nie wyszło:eek:
* pracować (nad wszystkim) bardziej systematycznie - nie udało się...
* przerabiać materiał z warsztatów tanecznych i wracać do niego - tak robię:)
* namówić szwagra do sesji zdjęciowej i ją zrealizować - coś tam wyszło.
* zrobić tatuaż lub kolczyk w pępku - tatuażu na razie nie chcę, bo mam tylko 90% pewności co do miejsca i wzoru. Może niedługo:) Kolczyk chciałam zrobić, ale mój fundusz został zjedzony przez mandat za przekroczenie prędkości...
* znaleźć jakieś miejsce na występy - :thumbsdwn:
* ułożyć wszystkie choreografie, które chodzą mi po głowie - :thumbsdwn:
* po sesji letniej znaleźć pracę (także na 2 drugi rok studiów - coś dorywczego) - jestem na dobrej drodze, ale nadal nic z tego...
* stać się bardziej samodzielną i mniej zależną od innych ludzi; „Wpierw żyć, potem filozofować” ;)- może trochę jestem. Może. Na pewno chcę stać się jeszcze bardziej.
* postarać się oddzielić życie emocjonalne/prywatne od pracy/nauki/ważnych spraw do załatwienia (czyli jeśli coś trzeba zrobić to ZROBIĆ to obojętnie jak fatalnie się czuję) - to jest ciężka sprawa, ale się staram;)
* popracować nad pewnością siebie - chyba na plus.
* poprawić życie towarzyskie - zdecydowanie za mało.
* ujarzmić w pełni rekwizyty, które już posiadam – w szczególności saggaty - nie udało się, ehhhh.
Na rok 2011:
1) Zrobić certyfikat I poziomu AutoCad.
2) Zrobić uprawnienia instruktorskie (taniec sportowy lub fitness).
3) Zrobić kurs CAE.
4) Nauczyć się robić szpagat.
5) Zrobić kolczyk w pępku lub tatuaż.
6) Bardziej dbać o swój wygląd i zdrowie, regularnie ćwiczyć.
7) Ujarzmić saggaty.
8) Stworzyć planowane choreografie.
9) Stać się bardziej niezależną, samodzielną. W ten podpunkt zalicza się też przeprowadzka, ale to raczej pobożne życzenie…
10) Nie palić papierosów (niepalącą to już nigdy nie będę:p, ale nie chcę palić na codzień).
11) Zrobić sesję zdjęciową.
12) Zrobić stronę www taką, jaka mi się marzy.
13) Pojechać na wakacje w miejsce, w którym nie byłam.
14) Zaoszczędzić pewną kwotę.
15) Pójść na warsztaty z innej techniki tańca niż belly.
16) Więcej spotykać się ze znajomymi i imprezować.
17) Zostać kujonem na studiach:D Bardziej angażować się w studiowanie i zdobywanie wykształcenia.
To chyba tyle…
Odkopałam moją listę. Jest niewesoło :(
1. Schudnąć 5 kg. Nie wiem, czy i ile schudłam. Jeśli wierzyć znajomym, to raczej przytyłam :(
2. Zacząć zarabiać, nie tylko dorabiać. Szukam obecnie nowej pracy, bo obecna mi nie wystarcza. Czyli fail.
3. Nauczyć się czegoś tak dobrze, żeby być zadowoloną z wyników. Może być taniec. To przechodzi na następny rok...
4. Zostać magistrem, a przynajmniej starać się nim zostać. ...i to też.
5. RacjonalnieJ planować swój czas. To mi się coraz lepiej udaje :)
6. Chodzić do kina zamiast ściągać filmy. (To się wiąże z punktem 2.) No comments.
7. Więcej czytać dla przyjemności. I kupować książki. (To też się wiąże z punktem 2.) To się udało. Sporo przeczytałam przez miniony rok. Postanowiłam też nie kupować książek (to w moim przypadku kompletnie nieopłacalne, za szybko czytam), ale ściągać sporo ebooków (bezpłatnych i płatnych).
8. Odświeżyć sobie francuski na tyle, żeby móc się dogadać, i odwiedzić Francję. Nie wiem, co na to moja korepetytorka K., ale byłam we Francji i nawet mówiłam po francusku :)
9. Dokończyć urządzanie mieszkania. Brakuje jeszcze kilku drobiazgów, ale już jest dobrze :)
10. Poczynić wstępne ustalenia w sprawie ślubu. (Sam ślub jest postanowieniem na 2011 :-)). Nie udało się. I wcale nie żałuję. Wcale się nie chcę z tym spieszyć.
11. Kupić aparat i zacząć robić prawdziwe zdjęcia potraw, a nie cyki z komórki. Aparat kupiłam. Czy zdjęcia to fotografie, czy cyki - nie mnie oceniać, ale staram się bardzo i idzie coraz lepiej :)
Postanowienia na kolejny rok zrobiłam mocno konkretne, takich jest chyba łatwiej dotrzymywać :)
1. Tańczyć co najmniej pół godziny dziennie, codziennie.
2. Rozciągnąć plecy na tyle, żebym za rok mogła dotknąć głową kolan.
3. Osiągnąć stabilność finansową - czyli na życie, na przyjemności i do skarbonki.
4. Znaleźć taką pracę, która da mi to, co wyżej, ale jednocześnie nie uniemożliwi tańca (czyli odpada praca w weekendy).
5. Kontynuować naukę francuskiego.
6. Zapisać się na jogę i/lub na balet.
7. Zostać magistrem.
8. Wybaczać tym, którzy twierdzą, że nie mają dla mnie czasu - może naprawdę nie mają?
9. Odwiedzić Siostrę w Warszawie.
10. Odwiedzić Kuzynkę we Wrocławiu w porze kwitnienia różaneczników w Ogrodzie Japońskim.
11. Kupić prezenty gwiazdkowe dla wszystkich w październiku/listopadzie.
12. Robić dużo zdjęć i dużo gotować :)
Spróbuj mi dziewiątki nie zrealizować;)
Postanowienia na 2011:
1. Obronić pracę licencjacką i skończyć wreszcie te studia. Zdecydować czy naprawdę chcę iść na studia magisterskie...
2. Zdać egzaminy na kursie masażu.
3. Ukończyć kurs instruktorski w Lublinie.
4. Zacząć pracę jako masażystka.
5. Prowadzić regularne zajęcia tańca brzucha.
6. Nauczyć się piruetów i fouette.
7. Uszyć lub kupić porządne stroje do tańca, koniec z badziewiami!!!
8. Zrobić ciekawą sesję zdjęciową. Białe lub czarne tło i ja - odpada!
9. Zorganizować imprezę orientalną (raczej w Krakowie).
10. Brać udział w konkursach (w miarę możliwości finansowych).
11. Nadal dużo czytać.
12. Jeszcze trochę schudnąć...myślę, że 3,4kg
13. Słodycze itp. jeść tylko raz w tygodniu, w wybrany dzień, np. tylko w soboty.
14. W tym roku, jak w poprzednim, spróbuję wyjechać gdzieś, gdzie mnie jeszcze nie było.
Może coś przyjdzie mi jeszcze do głowy:)
Hurricare
31-12-2011, 17:20
Bardzo lubię ten wątek :) Pozwala się zmierzyć z tym, co sobie zaplanowaliśmy i jak to wyszło w praktyce. Można zobaczyć jak się człowiek rozwinął, dojrzał- i jak kolejny rok na niego wpłynął-to cudowne :)
Moja lista z poprzedniego roku:
Postanowienia na nowy 2011 rok:
-zdać fantastycznie maturę i dostać się na farmację:serce:, która mam nadzieję ,stanie się moją drogą życiową, ale to już długofalowy plan
niestety, nie udało się. ale mimo początkowego niezadowolenia, okazało się, że kierunek, który obrałam jako awaryjny i poszłam na niego z myślą "tylko na rok...", póki co bardzo mnie zainteresował i istnieje duża szansa, że tam zostanę :)
-przestać się tak bardzo przejmować tym, co inni o mnie sądzą
wciąż nad tym pracuję, ale widzę duży postęp w tym względzie
-nie dusić w sobie emocji, uzewnętrzniać je
myślę,że coś poszło na przód :)
-zwalczyć nerwicę
nadal niestety z nią walczę, lecz coraz bardziej dochodzę do tego, jak sobie z nią poradzić
-otworzyć serce na miłość
Tak, tu mi się udało :)
-znaleźć w sobie odwagę do pokonywania swoich słabości
myślę,że mam dużo siły, by nad sobą pracować
-znaleźć pracę podczas "najdłuższych wakacji w życiu" i przeznaczyć pieniądze z niej na rozwój taneczny i oczywiście DUŻO tańczyć!!!
Tak, tak, udało się :) Zdarzyło mi się trochę pracować-poznać smak wstawania o 4 rano, żeby być na 6 w pracy, 8godzinnej monotonii i wielu innych ciekawych doświadczeń-cieszę się, że się na to zdecydowałam. Kokosów nie zarobiłam, ale rzeczywiście wydałam je na rozwój taneczny :), co nie znaczy, że w ciągu tych wakacji tańczyłam, tyle ile sobie zaplanowałam:rolleyes: Ale to wynikało z lenistwa po prostu ;)
-mimo matury wziąć udział w Novej Orient, może jeszcze jakimś konkursie, jeśli się trafi
Nie spełnione, ale myślę, że dobrze się stało-czas, żebym wzięła się do porządnej pracy, zanim będę się wykazywać na konkursach
Raczej nie mam postanowień praktycznych, typu nauczyć się czegoś, raczej stawiam na rozwój wewnętrzny.
Tak, ten rok był dla mnie ważny pod względem wewnętrznym-dużo się o sobie dowiedziałam, ale przyszły rok na pewno będzie polegać na tym, bym dalej pracowała nad sobą-wydaje mi się, że niewiele mi brakuje, żebym osiągnęła spokój wewnętrzny, którego mi brakuje.
Postanowienia:
-DUŻO tańczyć, szlifować technikę, baletować się, rozwijać ciało-wzmacniać mięśnie, rozciągać się, stać się bardziej świadoma tanecznie
-pokazać się na Novej Orient
-ogarnąć matematykę i fizykę :D
-pozaliczać wszystko i nie mieć problemów z zaliczeniem sesji
-mniej przeżywać i emocjonować się tym, co nie działa na mnie pozytywnie
-nie denerwować się tym, że nie wszystko przychodzi mi łatwo
-bardziej zwracać uwagę na to,co pozytywne, a nie negatywne
-przestać się bać
-być bardziej otwarta i asertywna :)
- żeby było trochę mniej narzekactwa w moim wykonaniu i złości na niektóre sytuacje i ludzi
-patrzeć bardziej pozytywnie na życie
-być mniej chaotyczna
-kupić sobie telefon
-przypakować w rękach ;)
Czas i mnie się zmierzyć z rokiem 2010 i wejść w rok 2011...
Ten rok był dla mnie bardzo ważny: zostałam narzeczoną, skończyłam studia, obroniłam magisterkę, zaczęłam moją pierwszą poważną pracę, moja przyszłość się klaruje, wiem, co chcę w życiu robić, wzięłam udział w wielu inspirujących warsztatach, trafiłam do Donyi.
Rok 2011 nie zapowiada się wcale nudniej ;) Prawdopodobnie zostanę żoną :) jeśli się uda, to dzięki ślubowi kościelnemu, ale na razie bardziej prawdopodobną wersją jest ślub cywilny. Żoną w roku 2011 nie zostanę...W 2012 także nie, chociaż mamy już zarezerwowaną salę, kościół, fotografa, suknia kupiona...No ale tak się dzieje, że życie znowu mnie zaskoczyło. Teraz mam czas dla siebie, muszę pomyśleć, czego chcę od życia. Proszę trzymać kciuki! W sumie znając mnie i moje wariackie życie, to może do ślubu dojdzie - zdecydowanie nie jestem osobą, która wiedze ustabilizowane życie bez niespodzianek.
Moja kochana przyjaciółki urodzi córeczkę, którą jej wyśniłam! Naprawdę! Zostanę ciocią :) Zuzia przyszła na świat 8 marca! Ma teraz prawie 10 miesięcy, kocha swoją cioteczkę Ewelinę, a cioteczka kocha ją całym sercem! Każdy jej uśmiech sprawia, że ma się mnóstwo energii do działania!
A co z mojej strony? Na pewno mniej marudzenia, bo w końcu ślubu nie będzie ;) Chyba wykrakałam...
I żebym znalazła w sobie tyle energii, co na początku mojej przygody z belly, kiedy to przez pierwsze pół roku ćwiczyłam dzień w dzień przynajmniej godzinę - niestety nie pod tym okiem, co powinnam. Chciałabym w tym roku nadgonić stracony czas, wreszcie zatańczyć swobodnie. To jest moje najważniejsze postanowienie. Myślę, że w roku 2011 rozwinęłam się trochę. Spełniłam jedno z moich marzeń - zapisałam się na balet i nawet debiutowałam na scenie! Później ta przygoda się skończyła, co mnie bardzo męczy i myślę, że znowu zacznę trenować taniec klasyczny. Przede wszystkim trafiłam na Donyę - to było najważniejsze wydarzenie w 2011 roku - zaraz po nim był mój taneczny debiut!:D No może obok drugiego, właściwie równie ważnego - pozbyć się pewnego problemu. To wymaga ode mnie wyłożenia sporych pieniędzy, ale mam trochę czasu, by je zaoszczędzić. Jeśli pozbędę się tego jednego problemu, niczego więcej od życia nie chcę ;) Problemu się nie pozbyłam, ale zaczynam sama siebie lepiej rozumieć, udowodniłam sobie, że jestem twarda ;)
I żeby moi studenci się czegoś ode mnie nauczyli i żeby hospitacje dobrze przebiegły i żebym w przyszłym roku mogła kontynuować moje aktualne grupy. W tym roku niestety nie dostałam kontynuacji, bo ponoć nie było dla mnie godzin. Ale rok akademicki 2010/2011 był dla mnie bardzo owocny - debiutowałam w roli wykładowcy akademickiego, pokochałam moich studentów, z którymi wciąż mam świetny kontakt i z którymi mile wspominam nasze zwariowane lekcje łaciny :) No i przede wszystkim czegoś tam ich nauczyłam!
To właściwie zrobiła się lista życzeń, a nie zobowiązań :D
Postanowienia na ten rok:
- udać się wreszcie na spotkanie DDA! i to już w najbliższą środę! Wiem, że wszystkie moje trudne decyzje takie jak odwołanie ślubu wiążą się głównie z tym niezażegnanym problemem, muszę wreszcie zmierzyć się sama ze sobą i wiem, że mam do tego siły :)
- tańczyć i cieszyć się tańcem
- może w końcu spełni się moje marzenie o jeździe konnej:serce:
- dostać w październiku grupy studenckie! Będę o nie walczyć jak lwica
- dojść do porozumienia sama ze sobą i wreszcie powiedzieć sobie, czego chcę i w którą iść stronę, nie raniąc przy tym nikogo
- rozwijać przyjaźnie i świetnie się bawić z ludźmi, dużo tańczyć, pić czekoladę, chodzić na koncerty
- pojechać na Lednicę - to na pewno, znowu pójść na Jasną Górę - to już mniej pewne, ale także do zrealizowania
- pozbyć się cellulitu!:p Mieć pośladki takie, że mucha nie siada:D
- przeżyć wakacje takie jak lubię - czyli zwariowane, z niespodziankami, na spontanie, a najlepiej znowu odwiedzić ukochane Czechy
- znowu zacząć pisać, bo zaniedbałam tę stronę życia, może wziąć udział w konkursie literackim?
- znowu zająć się wolontariatem, potrzeba mi dzielenia się sobą i swoim czasem z innymi ludźmi
- stać się lepszą kobietą, nie człowiekiem, ale kobietą właśnie
Damy radę! :D
Hurricare, nie tylko dla Ciebie ten rok był ważny :) Obserwuję Twój rozwój taneczny tak z boku i widzę doskonale, że jest coraz lepiej! Tak trzymać :)
Kirke, podoba mi się Twoje spojrzenie wstecz - na pewno dojrzałaś do tego, żeby spojrzeć na pewne sprawy z dystansem i dlatego myślę, że Twoja realizacja postanowień na 2012 przebiegnie całkiem sprawnie :)
Ja w 2011 wyrobiłam 50% normy, zrealizowałam 6/12 postanowień, ale za to DOBRZE! :)
1. Tańczyć co najmniej pół godziny dziennie, codziennie.
2. Rozciągnąć plecy na tyle, żebym za rok mogła dotknąć głową kolan.
3. Osiągnąć stabilność finansową - czyli na życie, na przyjemności i do skarbonki.
4. Znaleźć taką pracę, która da mi to, co wyżej, ale jednocześnie nie uniemożliwi tańca (czyli odpada praca w weekendy).
5. Kontynuować naukę francuskiego.
6. Zapisać się na jogę i/lub na balet.
7. Zostać magistrem.
8. Wybaczać tym, którzy twierdzą, że nie mają dla mnie czasu - może naprawdę nie mają?
9. Odwiedzić Siostrę w Warszawie.
10. Odwiedzić Kuzynkę we Wrocławiu w porze kwitnienia różaneczników w Ogrodzie Japońskim.
11. Kupić prezenty gwiazdkowe dla wszystkich w październiku/listopadzie.
12. Robić dużo zdjęć i dużo gotować :)
Co mi się udało?
- Osiągnąć stabilność finansową i znaleźć pracę - nareszcie mam idealną pracę, która daje mi mnóstwo satysfakcji osobistej, rozwija intelektualnie i pozwala realizować wszystkie moje hobby.
- Odwiedzić Siostrę w Warszawie - i to nawet trzy razy!
- Kupić prezenty gwiazdkowe dla wszystkich w październiku/listopadzie - ciężko nad tym pracowałam, bo nie problem kupić, trudniej wymyślić. Ale się udało :)
- Robić dużo zdjęć i dużo gotować - nauczyłam się wiele przez miniony rok zarówno o gotowaniu, jak i o fotografowaniu (nie tylko jedzenia, ale także tancerek). Uważam, że moje zdjęcia są coraz lepsze, co nie znaczy, że już dobre - mam jeszcze długą drogę przed sobą.
W 2012:
1. Będę pracować nad moją formą, także taneczną, ćwicząc co najmniej 30 minut dziennie (poza rowerem).
2. Będę rozwijać się zawodowo, czytając branżową prasę i literaturę.
3. Przeczytam co najmniej 52 książki, obejrzę 52 filmy i wypróbuję 52 przepisy.
4. Kupię własny komputer i będę mieć porządek w swoich plikach.
5. Pojadę w maju do Wrocławia.
6. Zacznę się uczyć francuskiego.
7. Zacznę się uczyć robić na drutach.
8. Będę nadal jeść słodycze tylko w weekendy.
9. Będę kompletować swoją szafę, wyposażając ją w podstawowe ubrania.
10. Obronię się.
11. Zadbam o swoje zdrowie i zacznę oddawać krew.
12. Zapiszę się na jogę, balet, pilates czy cokolwiek innego, co pomoże mi realizować punkt 1.
-Wziąć się za siebie tanecznie, a jeśli nie, rzucić to całkowicie bo na pół gwizdka to żal coś robić
Wzięłam się za siebie, może nie na 100% ale coś tam robiłam w przeciwieństwie do 2010 roku ;)
-Robić wszystkie 3 szpagaty(to się powinno udać)
Robię 2 - sznurek sobie raczej odpuszczam
-Wziąć udział w Mistrzostwach Polski w Aerobiku sportowym, nie być na ostatniej lokacie ;P
Olałam aerobik, ale może kiedyś wrócę bo super rzecz
- NIE DAĆ SIĘ wyrzucić ze studiów
NIE DAŁAM SIĘ :P
- Mieć przynajmniej 4 z arabskiego
Mam 4 :D:D:D
- Wrócić do nauki włoskiego lub hiszpańskiego
No...coś tam pomęczyłam włoski ale nauką nazwać tego nie można
- Iść na casting jak wyżej
No...i już 2 rok z rzędu niezrealizowane!!!!
- Założyć własny biznes (już coś mam na oku)
Pomysł nadal jest... gorzej z wykonanien
- W 20 urodziny powtórzyć szaleństwo z 18
Nie udało się, ale na "oczko" już mam zaplanowaną powtórkę na 100%
- Załatwić sobie kartę Multisport i chodzić na różne dziwne rzeczy, typu sztuki walki, breakdance, taniec z ogniem, capoiera
TAK TAK TAK:D
- Być odważną i nie bać się życia i trudnych decyzji
No...to tak pół na pół
- I uwaga - zaręczyć się, a może nawet ustalić datę ślubu
Nie :P To nie był dobry pomysł. I want to be free :D
Na 2012 - nic nie planuję, chcę żyć chwila i być spontaniczna!
To i ja robię rachunek sumienia :)
- skonczyc CATTa z genialnym wynikiem! :D
Zaliczone :D :D
- zapisac sie na GS - moze dopiero na nastepny rok, ale stanac na glowie, by gdzies pojechac i go zrobic
Niestety... Na GSy w 2011 i 2012 nie zdążyłam się zapisać, zanim skończyły się miejsca...
- dalej regularnie cwiczyc balet, cwiczyc w domu joge, robic brzuszki :D moze znalezc czas na silownie. W kazdym razie - uzyskac zdecydowanie lepsza kondycje, rozciagniecie i swiadomosc ciala.
Zaliczone! Na balet chodzę regularnie i bardzo mnie to rozwija, a z siłownią bywało różnie, czasami tak kiepsko, że już miałam rezygnować, ale od jesieni mam dziki zryw entuzjazmu i chodzę kilka razy w tygodniu, moje ciało się zmienia, lepiej mi się funkcjonuje, satysfakcja z przełamania lenia kanapowego jest niebywała! W domu ćwiczę rzadko, ale jeszcze pomału nad tym popracuję.
- przetrwac studia. Nie zawalic!
Oj... Kryzys prywatny plus absolutnie dziki nawał spraw zawodowych i w efekcie powtarzam rok :embarrest: Ale robiłam w tym roku tyle innych fajnych rzeczy i bardzo pracowałam nad sobą, a to doświadczenie trochę mi pomogło docenić studia i na nowo je polubić.
- zaczac jakies nastepne studia. Albo magisterskie, albo jakis licencjat od zera. I zostac na nich kujonem!
Nie zaczęłam na szczęście. Zobaczymy za rok :) I tak taniec zawsze jest na pierwszym miejscu.
- a moze w ostatnim zrywie zostac kujonem tez na obecnych?
Taaaa :D
- utrzymac wage - maksymalnie taka, jak teraz. A najlepiej schudnac jakies 2-5 kg;)
I teraz pytanie - ile wtedy ważyłam? ;) Przez cały 2011 rok waga jak zawsze odzwierciedlała poziom bałaganu w mojej głowie, przytyłam mocno w pewnym momencie, ale obecnie już wróciłam do swojej naprawdę dobrej wagi i planuję schudnąć jeszcze! Więc można uznać, że zaliczone.
- nie zapominac, ze jest pare spraw istotnych oprocz tanca - nie zaniedbac relacji miedzyludzkich i nauki, a nawet nieco polepszyc ich stan w stosunku do chwili obecnej
Trudno powiedzieć - wzloty i upadki jak zwykle. Ale pewne relacje udało mi się wzmocnić :)
- przeskoczyc kilka kolejnych trudnosci w tancu - ale jestem spokojna o to, ze na pewno to sie stanie :)
Niewątpliwie przeskoczyłam więcej, niż wtedy byłam w stanie sobie wyobrazić.
- zachowac rownowage miedzy dwoma zespolami i ostro pracowac w obydwu
Działo się... Wzloty i upadki. Ale obecnie coraz lepiej rozumiem specyfikę obu grup i odmienną uwagę, jakiej wymagają ode mnie. Będę dalej nad tym pracować, a na razie bardzo się cieszę, że dalej jestem w tak świetnych zespołach!
- startowac w konkursach, jak tylko moge - jako cwiczenie odwagi!
ZALICZONE!
- miec wreszcie strone internetowa - juz pomalutku powstaje...
Hahahahahaha :D Nastąpiła obsuwa z pewnych przyczyn, ale uwaga - premiera w tym tygodniu ;) Czyli prawie się wyrobiłam w 2011 ;)
- nie przestawac angazowac sie w uczenie, dalej to uwielbiac, miec wiecej grup
Niestety, kryzys chyba dotknął rynek taneczny, bo mam niewiele więcej grup. Ale są i je kocham bardzo :)
- uczynic jakies kroki w kierunku wiekszej finansowej samodzielnosci - no i rozsadnie planowac wydatki
Nauczyłam się oszczędzać, dużo lepiej rozporządzam pieniędzmi, ale w międzyczasie pojawiły się kolejne wydatki i w efekcie jestem spłukana bardziej, niż zwykle...
- wyjechac na wakacje! Jakies zupelnie niezwiazane z tancem, w dodatku dluzsze niz 3 dni! To bedzie najtrudniejsze postanowienie ;)
Udało się! Barcelona:serce:
To był mimo wszystko świetny rok, nawet totalne kryzysy mnie czegoś nauczyły, może uda mi się utrzymać obecny znośny porządek w życiu i w głowie.
A co do postanowień - na facebooku ktoś podrzucił dający do myślenia artykuł:
http://zenhabits.net/fitguide/
Już mam plan i wizję :)
A co do postanowień niezwiązanych z treningiem i dietą - są proste:
Skończyć studia
Zacząć kolejne
Ciężko pracować, by osiągnąć kolejne taneczne cele
2 nowe stroje
Nowa sesja zdjęciowa
Dalej porządkować swoje życie i stan umysłu
Dalej naprawiać relacje międzyludzkie
Dalej próbować stać się lepszym, ciekawszym i bardziej ogarniętym człowiekiem
Zrobić jakieś konkretne kroki do zrobienia tatuażu!
Zrobić te dwa wymarzone kolczyki
Zdać świetnie egzamin na prawko i dzięki temu wyjeżdżać ze znajomymi częściej
Mieć prawdziwe wakacje w tym roku - mogą być pracujące, byleby nie polegały na standardowym snuciu się i udawaniu, że przygotowuję się do kampanii wrześniowej:embarrest:
- 2011 ma być rokiem beż żadnych przykrych wypadków losowych, które spadały na mnie ostatnio ( szczególnie zdrowotnych)
- Mam nadzieję, że wyremontuje mieszkanie na cacy i po wakacjach wprowadze się tam w końcu z mym lubym
- Więcej czasu dla rodziny i znajomych! (dla tych drugich mieć czas nie tylko przy okazji imprez)
- Mniej pracowac bo w 2010 sie zaharowywałam :/
- Zjechać całą Turcję
-Wykorzystac ostatnie miesiace na mieszkaniu z moimi kochanymi współlokatorami.
- Napiszę to choć i tak tego nie zrobię.... Prawko zdać!
- Moje obiecanki cacanki co do diety tez nie skutkują ale postanawiam jeść rozsądnieJ
- Dostać awans!
- Być bardziej asertywna, bo zbyt często pozwalam sobie wchodzić na głowę....
- Tańczyć jak dotąd. I nadal to uwielbiać!
W takim razie podsumujmy mój rok 2011:
- 2011 ma być rokiem beż żadnych przykrych wypadków losowych, które spadały na mnie ostatnio ( szczególnie zdrowotnych)
Udało sie przejśc ten rok w bardzo dobrym zdrowiu!
- Mam nadzieję, że wyremontuje mieszkanie na cacy i po wakacjach wprowadze się tam w końcu z mym lubym
W pełni plan wykonany. Efekt idealny!
- Więcej czasu dla rodziny i znajomych! (dla tych drugich mieć czas nie tylko przy okazji imprez)
Jesli chodzi o ten punkt to chyba tez jest nieźle. Może troche mniej imprezowaliśmy ale za to wiecej czasu spedziłam na szczerych i dobrych rozmowach.
- Mniej pracowac bo w 2010 sie zaharowywałam :/
Nie wyszło. Do pażdziernika znowy tyrałam jak wół
- Zjechać całą Turcję
Turcji nie było, ale za to była....Dominikana!! Więc na plus
Wykorzystac ostatnie miesiace na mieszkaniu z moimi kochanymi współlokatorami.
Wykorzystane. Choc i tak mi ich czasem brakuje...
- Napiszę to choć i tak tego nie zrobię.... Prawko zdać!
Oczywiscie nie ruszyłam:D
- Moje obiecanki cacanki co do diety tez nie skutkują ale postanawiam jeść rozsądnie
Dieta była i to z super wynikiem. Teraz z wiadomych powodów jednak mnie przybywa hehe
- Dostać awans!
Dostałam nową, bardzo dobra pracę!
- Być bardziej asertywna, bo zbyt często pozwalam sobie wchodzić na głowę....
Jest poprawa.
- Tańczyć jak dotąd. I nadal to uwielbiać!
Do czerwca było super. Potem same zmiany,zmiany i taniec zszedł na dalszy plan
W takim razie czas na rok 2012:
- Urodzić zdrowe i sliczne dziecko, i kochac go z całych sił!
- Szybko wrócic do formy po ciąży
- Wrócić po macierzyńskim do pracy i lekcji tańca
- Zaliczyc chociaż kilka warsztatów z dużym brzuszkiem :)
- To co sobie zawsze obiecywałam - jak będe w ciązy to nauczyc się gotować!!
- To co juz zaczęłam i chce kontynuować - nauczyc sie stawiać tarota :)
- Nie zapominac ilu mam wspaniałych i oddanych przyjaciół
- Zebrać fundusze na kolejną podróż do Ameryki Południowej
- Może kolejny tatuaż.......:)
To chyba najważniejsze punkty. Mam nadzieję, że moja silna wola znowu mnie nie zawiedzie
Szczęśliwego 2012!!
To ja też. :) Może spisanie postanowień na forum zmobilizuje mnie do ich realizacji.
- nauczyć się dobrze gospodarować czasem
- rozwijać się jako osoba, nie tylko pod kątem tanecznym
- znaleźć dodatkową pracę
- dopiąć swego i przyczynić się do zorganizowania w Lublinie zajęć z tribalu :)
- znaleźć czas na przeróżne "robótki ręczne" (może wrócić do decoupage albo nauczyć się soutache?)
- pracować intensywnie nad sobą; walczyć ze swoimi wadami i słabościami
- pojechać na letni Raqs Tribal
- częściej sprzątać ;)
Powodzenia w realizacji Waszych planów!
Studio Tańca Hayfa
02-01-2012, 16:52
- codziennie się uśmiechać nawet do nieznajomych na ulicy ;)
Ten wątek wpłynął na cały mój dzisiejszy dzień, bo znowu bardzo się zdziwiłam widząc zeszłoroczne postanowienia i zastanawiałam się, czy do tego właśnie dążyłam, żeby moje życie wyglądało tak jak teraz? I czy nie ma zbyt wiele racji w powiedzeniu: "uważaj na swoje marzenia, bo mogą się spełnić"?
***
1. Zmienić pracę na inną, ciekawszą i bardziej rozwijającą (zaczęłam już działać w tym kierunku i oby się udało :)) udało się, ale praca, która rok temu zdawała mi się idealna i wymarzona, powoli zaczyna mnie denerwować i frustrować :p
2. Nie zaniedbywać żadnej sfery życia i trzymać równowagę. to ciężko ocenić jako tak lub nie, ale bardzo się starałam
3. Skończyć filologię w lipcu, nie dać się wywalić z doktoratu. tu wszystko się dobrze udało i dostałam się też na aplikację adwokacką
4. Myśleć o innych ludziach i brać pod uwagę także ich potrzeby, a nie tylko swoje. jak w postanowieniu nr 2, w zasadzie to czuję się jak początkujący łyżwiarz, który co chwilę zalicza glebę i musi zaczynać wszystko od początku
5. Po obronie wybrać się na trztygodniowego stopa po Bałkanach i zmontować filmik do piosenki ze ścieżki dźwiękowej do "Kontrolerów" :D:thumbsup: no tak, jak to wpisywałam to nie wiedziałam, że zacznę pracę i będę musiała poświęcić urlop na inne rzeczy, ale tak czy inaczej udało się na trzy tygodnie wyjechać za granicę :)
***
I tak myślę, że chociaż mam oczywiście jakieś plany naukowe czy zawodowe, cele wymagające wykazania się silną wolą to nie ma sensu ich wypisywać, bo nie to jest istotą... Postanowienie na ten rok mam jedno, ale bardzo ważne: upraszczać, upraszczać, upraszczać. Nie rozdmuchiwać problemów, pracować nad emocjami, nad szczerymi relacjami z ludźmi i przede wszystkim: nie spalać się w usiłowaniu osiągnięcia rzeczy, na których mi tak naprawdę nie zależy.
A Wam wszystkim serdecznie życzę wypełnienia Waszych postanowień. Ten wątek jest wspaniałym zapisem działań ku samodoskonaleniu :) Niesamowite jesteście.
- To co sobie zawsze obiecywałam - jak będe w ciązy to nauczyc się gotować!!
To nie jest trudne, wystarczy chcieć ;) Mocno trzymam kciuki za gotowanie i za to, co dopiero za parę miesięcy :) A na tarota do Ciebie chętnie przyjdę w grudniu ;)
Jak myślicie można robić jakieś noworoczne postanowienie ? Bo ja mam kilka.
1) Ubierać się jak dziewczyna
2) Zacząć uczyć się innego tańca
3) Wyjechać za granicę
4) Zacząć nowy kierunek studiów
5) Przepisać pracę licencjacką i obronić ją
5) i może zabrzmi to nieco patetycznie (wybaczcie jeśli użyłam złego słowa), ale otworzyć się na miłość jeśli mnie spotka. Chociaż jeśli o mnie chodzi to ta miłość musiałaby mnie mocno potrącić, żebym ją zauważyła :D
Zapraszam do przyłączenia się do mojego małego wyzwania na ten rok - więcej szczegółów na moim forumowym blogu - tutaj (http://www.belly-dance.pl/forum/entry.php/214-2012-km-w-2012)
Przyłączam się! Uwielbiam chodzić i dzień w dzień pokonuję mnóstwo kilometrów, więc tym chętniej wezmę udział w wyzwaniu!
To nie jest trudne, wystarczy chcieć ;) Mocno trzymam kciuki za gotowanie i za to, co dopiero za parę miesięcy :) A na tarota do Ciebie chętnie przyjdę w grudniu ;)
O tak, zapraszam dopiero za kilka miesięcy na tarota, bo to na prawdę duże wyzwanie go opanować. A co do gotowania, to już zaczęłam i mam sporą z tego frajdę :)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.