Pokaż pełną wersję : wasze inne pasje
jakie macie inne pasje oprócz bd?
moze malowanie, uprawianie innego sportu?
ja maluję, ale także od pewnego czasu robie rzeczy z koralików :) mozolna praca czasami, mama mówi, że już jak na mnie patrzy to się męczy ;) ostatnio zaczęlam robic rzeczy na zamówienie,oto kilka moich prac:
http://i102.photobucket.com/albums/m93/Triss_Merigold18/IMG_16354.jpg
http://i102.photobucket.com/albums/m93/Triss_Merigold18/koraliki001.jpg
http://i102.photobucket.com/albums/m93/Triss_Merigold18/koraliki007.jpg
niestety zdjecia są troche niewyraźne po pomniejszeniu.
jak Wam sie podoba?
Anisa Hasna
30-12-2007, 13:44
Bardzo ładne. Sama kiedyś robiłam ozdoby z koralików, ale tylko do konkretnych strojów do których nie mogłam nic kupic. Jestem zbyt niecierpliwa, ale mam jeszcze zamiar zrobić naszyjnik to tribalu.
A poza tańcami moją pasją jest teatr i jestem uzależniona od bizuterii:D
Mogę na nia wydac wszystkie pieniadze.
Bardzo ładne, zwłaszcza to pierwsze:) Sama kiedyś robiła sobie sporo kolczyków ale jakoś to zarzuciłam bo teraz jest tyle ładnych w sklepach... Ale czasem coś tworzę, jeśli nie mogę kupić takich, jakie by mi pasowały:)
Ja oprócz tańca interesuję się paroma rzeczami. Oprócz tego, że jak każdy czytam i chodzę do kina (ale jestem wybredna;) ), lubię gry fabularne (RPG) oraz figurkowe gry bitewne (Warhammer Fantasy Battle, WarMachine) i związane z nimi modelarstwo. Należę do Klubu Gier Bitewnych o dumnej nazwie "Servi Gladiorum". Spotykamy się regularnie i grywamy:) Właściwie lubię fantastykę w ogóle (bardziej fantasy niż s-f) - chociaż czytam tylko to, co naprawdę jest warte czytania. I mam nieuleczalnego bzika na punkcie literatury o wampirach;) Interesuję się też w pewnym stopniu sztuką i historią sztuki - czyli z pasją latam po muzeach a wymarzone wakacje dla mnie to takie spędzone w galeriach sztuki:) Ale sama nic nie tworzę, jestem totalnym beztalenciem. Bardzo fajna ta biżuteria z koralików, gratuluję zdolności:)
dziekuję bardzo :)
ja też sie interesuje teatrem, należe do teatru młodzieżowego.Kiedys wiecej malowałam niz teraz, lubię martwą naturę malowac.
Poza tym interesują mnie bardzo psie zaprzęgi i sporty z nimi związane - bikejorking (jazda na rowerze z psem) i canicross (bieganie z psem).Trenuje to i to,ale niestety za mało, zeby mój pies byl idealnie posłuszny na komendy,chociaż moim marzeniem jest posiadanie psiego zaprzęgu.
oprocz tanca orientalnego to:
- fryzjerstwo, stylizacja, wizaż, w tym roku konczę studium fryzjerskie, chodzę na szkolenia i ogolnie uwielbiam "tworzyć" w ten sposob :)
- noże, mam bzika na punkcie broni białej :cool:
- literatura fantastyczna, zwlaszcza polska, pelna cynicznego humoru, wulgaryzmow i absurdow, np. Piekara, Sapkowski, Pilipiuk, Grzędowicz :D
- biżuteria, kolczyki zwlaszcza, chociaz juz dawno nic nie zrobilam :embarrest:
- sztuki walki, juz nie trenuje ale trenowalam łącznie prawie 5 lat i w sferze zainteresowan pozostalo :rolleyes:
Hmm.. no oprócz muzyki i bębnów, które zajmują większość część umysłu, zostaje miejsce na motoryzacje (ostatnio bardziej namacalnie, bo prawko dostałem =)), kino (a właściwie film, bo w domu tez sporo oglądam), komputery (gry, internet, trochę strony internetowe), oczywiście sport no i płeć piękną... ;)... chyba takie dość klasyczne pasje... =)
MisiakxD
30-12-2007, 15:32
Oprócz bd interesuje sie:
- sportem(kocham koszykowke, bieganie, plywanie ale ostatnio przestalam trenowac:(:(:/ )
- muzyka
- filmami ( na prawde uwielbiam je ogladac)
- bizuterie tez bardzo lubie i tez kiedys tworzylam z koralikow ale nie tak ladnie jak Ty Layla, ale teraz wole pojsc do sklepu i kupic
- malowanie paznokci (kiedys nawet na tym zarabialam nie mala kase:D:D i sprawialo mi to duza przyjemnosc)
- robienie zakupow(od tego to chyba jestem ulzalezniona):D:D:D:D
Moje wszystkie największe pasje w życiu są związane z wodą. Mam prawie wszystkie uprawnienia, patenty i pozwolenia jakie tylko można zdobyć na wodzie.
Żegluję na jachtach, windsurfingu, kiteserfingu, katamaranach. Nurkuję z aparatem i bez (free diving), pływam wszystkimi stylami. Ślizgam się na nartach wodnych (dwóch i jednej) na wakeboardzie.
Kiedy tylko zaczyna za oknem wiać, odpływam marzeniami nad wodę:D.
Druga moja pasja złapała mnie niedawno. To rysowanie i malowanie. Zawsze mnie to ciągnęło ale nie miałem odwagi. Któregoś dnia stwierdziłem, że nie mogę tego dłużej odkładać i zacząłem brać lekcje. Rysowanie jest dla mnie wielkim relaksem, szczególnie po stresującej pracy.
Czytałem wyżej, że kilka osób też interesuje się rysunkiem i malarstwem -- zamieśćcie tutaj swoje prace :)
to ja tak na szybko wypunktuję, coby Was nie zanudzać ;)
-manga i anime
-dobre kino
-książki
-wszelkie nowinki naukowe [gazety typu "XXI wiek", Focus"]
-aktorstwo
-taniec
-zwierzęta
-nauka wszelakich języków :)
Moje wszystkie największe pasje w życiu są związane z wodą. Mam prawie wszystkie uprawnienia, patenty i pozwolenia jakie tylko można zdobyć na wodzie.
Żegluję na jachtach, windsurfingu, kiteserfingu, katamaranach. Nurkuję z aparatem i bez (free diving), pływam wszystkimi stylami. Ślizgam się na nartach wodnych (dwóch i jednej) na wakeboardzie.
Kiedy tylko zaczyna za oknem wiać, odpływam marzeniami nad wodę:D.
Może spotkam Cię kiedyś w Pucku? Wiadomo, że to najlepsze miejsce w Polsce dla windsurfingowców. :D
Kiedyś w jakimś poście napisałam, że odkąd poznałam taniec brzucha mam jakąś sprecyzowaną pasję. Jednak tak ogólnie to interesuje się sportem (piłka ręczna, nożna, siatka), uwielbiam czytać (jestem w trakcie zbioru opowiadań "Opowiadania szkolne" - polecam!). Kiedyś moim konikiem były koty, myślałam, że zostanę felinologiem. :D;) Ale to dawno...
EDIT: Ja nie wiem w jaki sposób mogłam zapomnieć. Sklera mnie widocznie dopada. Poza tym wszystkim jestem harcerką. :p:D:) Może dlatego zapomniałam, bo już dawno zbiórek nie było, bo niestety drużyna się nam rozpada. :(
Moją największą pasją jest taniec :). Zaraz po t.b. jest fantastyka. Gram w rpgi, organizuje larpy, jeżdzę na konwenty i czytam książki na kilogramy. Poza tym tańczę z ogniem(poiki, wachlarze, firefingers, parzydełko i takie świeczki, ale z większą ilością ognia :)), uwielbiam robótki ręczne-robie na szydełku, frywolitki oraz różną biżuterię.
Ja czytam tony różnych książek z naciskiem na rozwój duchowy a więc o tematyce ezoterycznej ale nie tylko taki, bo taka tematyka jest właściwie we wszystkich książkach traktujących o życiu, naturze, przygodzie wystarczy tylko popatrzeć na życie pod pewnym kątem i się znajdzie..... Uwielbiam robótki ręczne w tym głównie druty w ilości do 5 czyli na okrągło we wzorki, gotowanie z wykluczeniem pieczenia ciast chyba że ktoś gustuje w rewelacyjnych zakalcach (mniam!). Kocham pływać, w wodzie czuję się jakbym lewitowała, to jest cudowny relaks przekładany szybkimi fazami kraula i nurkowania. Uwielbiam nic nie robić i obserwować niebo, wiatr odgłosy, patrzeć jak moje psy szaleją po lesie, na chmury na gwiazdy i czuć że jestem częścią tego wszystkiego. W tańcu czuję że jestem częścią muzyki (chociaż nie zawsze to widać). Rysuję od lat z krótszymi lub dłuższymi przerwami, ostatnio kupiłam nowe pastele...:redface:
indianka
01-01-2008, 02:02
No to moje zainteresowania pokrywają się z Waszymi po części:)
-taniec (belly, bolly, irish) i taniec z ogniem:) (chociaż ostatnio zaniedbałam:( )
-fantasy i rpg (kiedyś należałam do bractwa rycerskiego i stąd się to wzięło)
-broń (głównie łuk, wiatrówka)
-teatr (klasa teatralna:P)
-rysunek
-czytanie książek na tony
-punkrock
-historia sztuki
-filozofia
-ezoteryka i różne takie tam:)
Ale kreatywne osóbki na forum..aż miło;)
Poza tańcem...
- czytam - z zamiłowania i z musu.
Wszystko, co drukowane, chłonę z jednakowym zacięciem i pasją. Nie lubię czytać w sieci, ważny jest dla mnie kontakt z fakturą papieru, z zapachem farby. Zarówno poezja, jak i proza, autorów polskich i zagranicznych.
- słucham - muzyki najróżniejszej i innych.
Muzyka etniczna z różnych stron świata, instrumentalna i śpiewana z filmów, ale to już było w temacie o muzyce. Innych też wysłuchać umiem, mimo że dużo gadam, to i milczeć potrafię.
- piszę.
Głównie do szuflady. I głównie poezję, choć i prozę się zdarza. Blog służy mi do zabawiania innych tym, co napiszę o mojej-naszej codzienności.
- marzę o pracy tłumacza.
Lubię bawić się słowami, są dla mnie niezwykle istotne - zarówno ich dobór, jak i staranność wysławiania czy to w mowie, czy na piśmie. Interesuje mnie językoznawstwo i teoria języka, ale głównie to, jak za pomocą odpowiednich słów można całkiem zmienić wymowę jednego zdania - choć znaczenie pozostanie to samo.
- upiększam swoje otoczenie w mikro- i makroskali.
Interesuje mnie architektura, urządzanie i dekoracja wnętrz. Oprócz tego sztuki piękne, choć całkowicie biernie i powierzchownie. W mikroskali - ciuchy i biżuteria, sama zajmuję się tym drugim. Mam fioła na punkcie kolczyków, bez nich nie wychodzę z domu.
- gotuję.
Pascalem nie jestem, ale lubię eksperymenty kulinarne i wymyślanie nowych potraw, które mój alergiczny i wybredny wybranek mógłby spożyć z zachwytem. Kuchnia całkowicie fusion, do potraw indyjskich dodaję pomidory, a makaron posypuję curry i podlewam winem kalifornijskim. Mieszanie górą!
Byłoby tego więcej, ale nie chcę nikogo zanudzać :-)
Czytając powyższe myśle że pięknie piszesz Vasanta - nie chowaj swej twórczości w szufladzie:);)
MisiakxD
02-01-2008, 16:06
Czytając powyższe myśle że pięknie piszesz Vasantan - nie chowaj swej twórczości w szyfladzie:);)
Moze zamiescilabys cos ze swojej tworczosci w tym temacie????:D
Moją pasją jest piękno życia, piękno sztuki, piękno uczuć i życie w pełni - tego szukam i znajduję. Moją pasją jest dotykanie tego co niewidzialne, dotykanie tajemnicy, zgłębianie sensu życia w sztuce ale i w ezoteryce, jak również we własnej wyobraźni gdy wędruje po światach literatury fantazy czy sf.
Piękno znajduję i przeżywam w tańcu i muzyce. Tańcząc i grając dosięgam czasem absolutu, absolutnej radości, pełni. Sztuka daje mi możliwość wyrażenia tego piękna co mi w duszy gra, za którym tęsknię.
To samo próbuje przenieść w codzienność, abym czuła, że żyję w pełni, na całość, że nic tracę i że nic nie przelewa mi się przez ręce.
Chciałabym jeszcze mięć jedną pasję - partnera;):) - wtedy rzeczywiście moje życie osiągnie pełnię – może nawet zbyt dużą – mężczyźni są BARDZO zajmujący i lubią być jedyną pasją kobiet.:p:D
:):)Safiro uwierz lub nie, ale udaje ci się przelać często dużo na taniec...tej pozytywnej energii;) Dla partnera TY będziesz pasją!! A Vasancie muszę przyznać, że praca tłumacza jest bardzo fajna, daje dużo satysfakcji i szkoły życia. Jestem tłumaczem i byłam dzięki temu w różnych miejscach, np. w 10 więzieniach kiedy przyjechał szef więziennictwa innego kraju, albo na przodku w kopalni kiedy zagraniczna telewizja robiła dokument miałam cały sprzęt górnika na sobie czyli onuce, ciężkie kalosze, kask, latarkę, akumulator, flanelową koszulę i jakieś spodnie, a jak pojechałam kiedyś odstawiona w ręcznie szyty kostium na negocjacje do Katowic, to pan dyrektor powiedział: no dobra, to pani tłumaczka z tym panem od pomiaru spalin na komin - i trzeba było iść... w kasku i w kaloszach :eek:Jest to fajne ciekawe i intrygujące, bo jednego dnia szorujesz podłogę i sprzątasz po swoich psach a drugiego np. jesteś w pałacu prezydenta tak że schizofrenia murowana, ale fajnie jest. Teraz akurat mam tekst 60 stron instrukcja obsługi giętarki trzpieniowej wraz z opisem hydrauliki. ;):confused:;) Powodzenia:) w realizacji marzeń!!
Moze zamiescilabys cos ze swojej tworczosci w tym temacie????:D
Pisanie do szuflady jest z definicji niepokazywalne.
Ale pomyślę nad tym :-) Dzięki, Safiro, za miłe słowa.
Zaliczę tą giętarkę trzpieniową do moich ulubionych słów:)
Ja prócz tańca,który prawie okrywam kultem, lubię:
czytać - oj tak,prawie wszystko co mi wpadnie w ręce, prozę,wiersze, literaturę dla nastolatek, fantastykę...słowem,po prostu kocham książki:)
pisać - na razie z tym krucho,co prawda pracuję nad swoją książką popularnonaukową o samotności, ale fantasy nic jeszcze nie napisałam...po prostu nawał pomysłów nie daje mi jej nigdy skończyć. Piszę także wiersze,ale tak jak Vasanta,do szuflady i do pokoju. Mam zamiar ozdobić od wnętrza każdą szafkę moim wierszem:)
rpgować - ano,jak niektóre z Was,ja także uwielbiam grać w RPG, w wakacje mam pojechać na Orkon, regularnie co prawda nie gram,troszkę za mało czasu,ale chcę się na Nowy Rok poprawić:) Gram także w tzw. rpgi internetowe,takie jak Redoran czy Bruinena.
mojego szczura xD - jestem tym kochaniem zafascynowana,ona jest taka mądra,ach.. <rozpływa się>
piratów i wampiry - obydwie kategorie,nie tak samo,ale w podobny sposób. Chorobliwie chcę napisać książkę o piratach,a wampiry..cóż,fascynacja nimi trwa.
muzykę - oj tak...różną,jak pisałam w temacie o muzyce,bez niej żyć bym nie umiała.
stroić się - ot tak,dla własnej satysfakcji,że ładnie wyglądam,lubię się bawić strojem,przez co kiedyś w szkole nazwali mnie dziwaczką:)
Uff...chyba tyle. Generalnie jestem dość liberalną osóbką,która jest otwarta na wiele zwariowanych pomysłów,więc lista moim zainteresowań wzrasta xD
Aurinko, mnie raczej pisemne prace interesują niż tłumaczenie "na żywo", bom na to zbyt nerwowa. Ale zgadzam się, praca tłumacza jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Jeśli chodzi o giętarkę trzpieniową, to ja kiedyś tłumaczyłam instrukcję obsługi maszyny do robienia serwetek. To był hardcore :-)
Moja Mama jest tłumaczem i ostatnio dostała do tłumaczenia instrukcję obsługi do maszyny, która... Jeszcze nie istnieje! :)
:cool:Jaka nerwowa co ty? :cool:Już zauważyłam we wcześniejszych wypowiedziach, że jesteś idealna do tego zawodu, bo tu trzeba mieć jaja. :eek:Tu potrzebna jest wyobraźnia - a nerwy swoją drogą zależy kogo tłumaczysz...i co on mówi... i w jakim jest stanie...ale czasem nawet pomagają. Tłumaczenia pisemne są jak najbardziej twórcze i nie zależnie czy to poezja, czy opis sprzętu ale nie sądzisz, że to temat taki bardzej wewnętrzny? Ja ostatnio tłumaczyłam jakieś pieśni ludowe i nawet z rymowaniem mi wyszło! Wydaje mi się, że najważniejsze tu jest to, żeby pamiętać oddać jak najczyściej pierwotny przekaz, a nie jest to łatwe choćby ze względu na różnice kulturowe. Jest wielu wspaniałych tłumaczy, słyszałam o kobiecie, która przetłumaczyła książki Paulo Coelho i przetłumaczyła je tak, że w żadnym innym kraju nie ma tylu odbiorców! Ty piszesz - prawda? To ty to wydaj, bo może warto? A szuflada niech nie będzie taka samolubna.:redface::redface:
A ja nawet mam swoich ulubionych tłumaczy! :) Bartek Wierzbięta (między innymi "Shrek" i "Asterix i Obelix : Misja Kleopatra" !!!) i Andrzej Polkowski ("Harry Potter").
Rilla: Czytałaś książki Ewy Nowak? Jeżeli nie, to naprawdę przeczytaj! Najlepsza "Wszystko, tylko nie mięta". :p I też mam szczurka - Zefirka. :D
No jasne! To są aparaty! Super.
- przede wszystkim taniec brzucha
- beletrystka
- krzyzowki panoramiczne przed snem - nic mnie lepiej nie usypia...
- dobry film
- remik z przyjaciolmi, albo inne gry - np. slowne
- organizownie... rozmyslanie o organizowaniu, planowanie organizowania...organizowanie organizowania...
a oprocz tego slucham muzyki (roznistej), lubie spiewac, tanczyc i czytac rozne fora...
bollyanna
03-01-2008, 12:07
Witam koleżanki po fachu: Aurinko i Vasantę! Nie wiedziałam dziewczyny że tu takie zagęszczenie tłumaczek :) Potwierdzam że to ciekawe doświadczenie... różne rzeczy mi się już zdarzały, i śmieszne, i straszne, ale w pałacu prezydenckim jeszcze mnie nie było :) Jedno z moich ulubionych wyrażeń to nazwa stanowiska: wiertacz koordynator :D Zabawnie jest też kiedy ludzie używają słów, których nie rozumieją... a tłumacz się musi gimnastykować albo sam wychodzi na głupiego :(
Z tego co widzę, tłumaczenia i fantastyka to popularne hobby wśród tancerek:D ;)
Rillo, z tymi wampirami mam podobnie - nieuleczalna fascynacja:) Jesteś jeszcze przed maturą, prawda? Ja robiłam maturę ustną o wampirach w literaturze, fantastyczny i bardzo przyjemny temat:) Polecam - łączy przyjemne z pożytecznym:D
Ano,przed maturą:) Nie jest to taki zły pomysł,zwłaszcza,że uwielbiam chłonąć wiedzę o wampirach w kulturze.
Co do książek Ewy Nowak: poczytam,poczytam:) Choć na razie mam kilka lektur,między innymi szkolnych...:)
No to polecam klasykę: Petoia "Wampiry i wilkołaki" (to o mitach i korzeniach, o pochodzeniu wiary w wampiry i o ich występowaniu w różnych kulturach) i "Wampir. Biografia symboliczna" Marii Janion (o wampirach w literaturze, czyli w wieku XIX i XX). Do matury bardzo przydatne - już nie mówiąc o tym że fascynujące:)
dobra, przyznam sie, ja tez lubie czytac o wampirach i jak bylam mlodsza to chcialam byc wampirem :D
Quesse: tą pierwszą dorwałam,drugiej chyba jeszcze nie,ale mam gdzieś taką jedną,którą ciężko się czyta...
Zafirah : ja tez chciałam być:D chyba nadal troszkę bym chciała:)
Rilla: tylko pewnie nie mozna byc opalonym wampirem? :D
Ja pamiętam, że jak byłam mała, to przyciągałam kołdrę jak najbliżej szyi, żeby mnie wampir nie ugryzł. :D :p No i teraz spotykam Was, wampirzyce. Chyba nie było się czego bać. ;)
Oj, dziewczyny, mam trochę podobnie - ale mnie znajomi podejrzewają o jakieś krwiopijcze zapędy. Kiedy się denerwuję, mówią "nie gryź", czasem zwracają się do mnie per "wampirze" lub podobnie... Zabawne, bo ja po prostu lubię książki o wampirach, gry itp. ale nie mam nic wspólnego z tymi mrocznymi gotami, którzy na swoich forach zastanawiają się, czy mogliby odżywiać się krwią ;) lol
Martino, oczywiście że nie ma się czego bać, jak jakiś wampir Ci podskoczy to podaj mi jego adres, przemówię mu do słuchu :evil:
Rilla: tylko pewnie nie mozna byc opalonym wampirem? :D
Na pewno nie można być wampirem z dzwoniącą chustą na biodrach i w kusym staniczku :-P
vasanta: ale wlasciwie to CZEMU NIE? :D:D:D
Nieprawda! A co z tancerkami gothic tribal fusion belly dance, które są wystylizowane jak gotki (biała twarz, czarne włosy, czarne szpony itd itp) i ich wyglądu niejeden wampir literacki/filmowy by się nie powstydził? A co z Akaszą w filmie "Królowa potępionych" (pomińmy kwestie niedostatków tego filmu)? http://www.upseros.com/usuario/perfiles/akasha.jpg - sama chciałabym mieć taki strój do tańca:) Może poza stanikiem, który trzyma się na magiczne zaklęcie:confused:
brawo Quesse! znalazlas opalonego wampira w kusym staniczku - jestes wspaniala :D:D:D
Zaliczę tą giętarkę trzpieniową do moich ulubionych słów:)
Ja prócz tańca,który prawie okrywam kultem, lubię:
czytać - oj tak,prawie wszystko co mi wpadnie w ręce, prozę,wiersze, literaturę dla nastolatek, fantastykę...słowem,po prostu kocham książki:)
pisać - na razie z tym krucho,co prawda pracuję nad swoją książką popularnonaukową o samotności, ale fantasy nic jeszcze nie napisałam...po prostu nawał pomysłów nie daje mi jej nigdy skończyć. Piszę także wiersze,ale tak jak Vasanta,do szuflady i do pokoju. Mam zamiar ozdobić od wnętrza każdą szafkę moim wierszem:)
rpgować - ano,jak niektóre z Was,ja także uwielbiam grać w RPG, w wakacje mam pojechać na Orkon, regularnie co prawda nie gram,troszkę za mało czasu,ale chcę się na Nowy Rok poprawić:) Gram także w tzw. rpgi internetowe,takie jak Redoran czy Bruinena.
mojego szczura xD - jestem tym kochaniem zafascynowana,ona jest taka mądra,ach.. <rozpływa się>
piratów i wampiry - obydwie kategorie,nie tak samo,ale w podobny sposób. Chorobliwie chcę napisać książkę o piratach,a wampiry..cóż,fascynacja nimi trwa.
muzykę - oj tak...różną,jak pisałam w temacie o muzyce,bez niej żyć bym nie umiała.
stroić się - ot tak,dla własnej satysfakcji,że ładnie wyglądam,lubię się bawić strojem,przez co kiedyś w szkole nazwali mnie dziwaczką:)
Uff...chyba tyle. Generalnie jestem dość liberalną osóbką,która jest otwarta na wiele zwariowanych pomysłów,więc lista moim zainteresowań wzrasta xD
Piratow i wampiry powiadasz :) a slyszalas o wampiratach? ;) ja umarłam ze smiechu jak to uslyszalam, ale teraz na mnie mowia wampiratka :)
Widziałam kiedyś w empiku książkę o tym tytule, ale nie czytałam. Brzmi intrygująco:D A właściwie czemu tak na ciebie mówią??
Zafirah: bo to nie licuje z godnością wampira. Kuse staniczki są po prostu passe w wampirzych kręgach :-P
Eee tam, u Rice Akasza i Enkil, przodkowie wampirów, pochodzili z Egiptu - czyż nie nasuwa się skojarzenie...? ;)
Nasuwa, ależ oczywiście.
Gdybym tylko ufała temu, co Rice w swoich książkach wypisuje...
Ale niestety. Wampiry są starsze niż Egipt :-)
A ja lubię jej pomysły, mimo że jest trochę grafomanką... ;) Ale jest dość oryginalna i była nowatorska w swoim czasie.
A czytałaś cykl o Śpiącej Królewnie..?
Bo ogólnie "Wywiad z wampirem" jest rzeczywiście nowatorski i ciekawy, ale kolejne części moim zdaniem to już przegięcie... Ale pozostałe jej książki... Brrrr.
o Spiącej Krolewnie? a to nie byly czasem takie erotyki? bo czytalam cos co sie nazywalo "przebudzenie spiacej krolewny" i nie powiem, budzilo wyobraznie :D
O tym właśnie mówię.
Przy czym im bardziej się zagłębiać w ten cykl (liczy sobie 3 tomy), tym bardziej wszystko jest wynaturzone...
ja tylko jeden tom czytalam i bylo pare fajnych rzeczy ale co zapamietalam to zdecydowanie za duzo opisow homoseksualnych :cool: dooobra moze konczmy z tym offtopem bo tu niepelnoletni są :D
Ja osobiście uważam, że fantazje każdy powinien mieć, ale niekoniecznie trzeba o tym pisać. Tyle offtopu na temat Anne Rice.
MisiakxD
04-01-2008, 21:36
Ja osobiście uważam, że fantazje każdy powinien mieć, ale niekoniecznie trzeba o tym pisać. Tyle offtopu na temat Anne Rice.
Zgadzam sie z Toba... Gdyby nie fantazje nasze zycie byloby mniej ciekawe... Wiecie, ze gdyby czlowiek nie mialby wyobrazni praktycznie nie balby sie nieczego???:D:D:D:D
:)Wyobraźnia to wielkie bogactwo człowieka im bardziej twórczy tym bogatszy:D i jeden kieruje ją w stronę strachu i poczucia zagrożenia bo tak został nauczony i zaprogramowany np. w domu rodzinnym gdzie słyszał podszyte strachem i brakiem pewności siebie teksty,:redface: albo kieruje ją w radosne doświadczanie świata, życia, ludzi i siebie. :rolleyes:Każdy ma wolną wolę i robi tak jak sam chce. :pI ma do tego pełne prawo.;)
Widziałam kiedyś w empiku książkę o tym tytule, ale nie czytałam. Brzmi intrygująco:D A właściwie czemu tak na ciebie mówią??
no to zwierzenie bedzie konkretne ;) jakies trzy lata temus ie to zaczelo, nawet wiecej, bo w 2003 - tzn pociag do Piratow mocniejszy niz w przypadku Piratow Polanskiego chociaz ten tez bardzo mi sie podobal... no a wszyscy znajomi wiedza ze wampiry uwielbiam... najbardziej zas wampira Regisa, taki intelektualista z niezłym bajerem ;) (autorstwa Sapkowskiego, wspomnianego juz w innym wątku) no i ktos wpadl na Wampiratke i tak juz zostalo, jak ktos o mnie mowi z kregu Moich znajomych to wlasnie tak... :D
:rolleyes:A tak apropo fantasy, to jako dziecko przeczytałam taką książkę: "KALEVALA", potem trafiłam na Marion Zimmer Bradley i nie wiem jaki jest polski tytuł ale może "Mgły Avalolu" no i potem poszło... po wszystkim co mi wpadło w ręce z tego tematu. Jestem pod wrażeniem tego gatunku i fajnie się poczułam jak zauważyłam, że nie ja jedna z tego naszego małego klubiku.:blink::blink: A może coraz większego?? A apropo piratów jeszcze, to "Piraci z Karaibów klątwa dzikiej perły" jest super i z Geeną Davis "Księżniczka piratów". Wogóle Geena jest jedną z moich ulubionych aktorek, ma jaja kobieta, ciekawe czy podobał by się jej TB? Jak myślicie??
Może troszkę by się jej podobał...ale fanką by nie była chyba:) też ją lubię jako aktorkę i świetna była w Skarbie Piratów,czy czymś takim. Piraci są boscy,wszelacy,choć o tak Jack Sparrow jest najlepszym ucieleśnieniem pirata,nie tylko ze względu na wygląd Deppa:D
Tak apropo fantasy jest nowy wątek: http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=327
;)
A Piratów z Karaibów lubię, oglądam z przyjemnością - może niespecjalnie ambitne filmy, ale za to fantastycznie skonstruowane, żywe, kontrastujące ze sobą postacie:)
Co do wampirów opalonych,to według Rice wampiry mogły się opalać. Był nawet taki jeden,co to się opalił,żeby nie wyglądać jak wampir. ale nie wierzyłabym jej,mimo,że pomysł że wampiry wywodzą się z Egiptu i od złego ducha jest niezły. Co do spódnicy i kusego staniczka - wampiry,w które ja wierzę są bardzo kuszące;P więc dlaczego by nie?:D
U Rice? Gdzie? Może nie doczytałam, jestem dopiero w trakcie "Królowej potępionych", a dotychczas wampir wystawiony na słońce ginął, jak się patrzy;) A Akasza i Enkil byli nieco przyrumienieni, bo ktoś kiedyś próbował ich spalić i wsadził do pieca czy też wystawił na słońce, nie pamiętam - dwojgu najstarszym nic sie nie stało ale prawie całe ówczesne pokolenie wampirów się zwęgliło...
jeśli dopiero jesteś na królowej,to jeszcze nie ma nic o nim...a najstarszych jeden chciał spalić na słońcu,sam się poparzył;P
No, nic dziwnego - przecież co stanie się im, to i reszcie wampirów...
Ale piękny offtop nam się udał;)
Zgadzam sie z Toba... Gdyby nie fantazje nasze zycie byloby mniej ciekawe... Wiecie, ze gdyby czlowiek nie mialby wyobrazni praktycznie nie balby sie nieczego???:D:D:D:D
Miałam na myśli fantazje seksualne, bo o to chodziło w przypadku wspomnianych książek Rice. Ale zgadzam się, wyobraźnia to duży dar... i przekleństwo. "A gift... and a curse" by Monk :-P
hahaha... jak najbardziej sie z Toba zgodze vasanto, zbyt bujna wyobraznia lubi czasem obracac sie przeciwko danej osobie... :rolleyes::cool:
hahaha... jak najbardziej sie z Toba zgodze vasanto, zbyt bujna wyobraznia lubi czasem obracac sie przeciwko danej osobie... :rolleyes::cool:
No właśnie... Moja klasa biol-chem tematami... że się tak wyrażę - prokreacyjnymi, interesuje się dość żywo. Nie można u nas używać słów: "nakładać", "wchodzić" i jeszcze wielu, wielu innych. :p Tacy to dziecinni jesteśmy. :D:rolleyes:
Taki wiek, MarTinko, taki wiek :-) Przejdzie wam... Albo i nie :-P
Taki wiek, MarTinko, taki wiek :-) Przejdzie wam... Albo i nie :-P
Mam nadzieję, że nigdy nie przejdzie. :D
Moją pasją jest też mój kotek, Tygrysek (ja mu nie wymyślałam imienia :p). Ma siedem lat, urodził się już u nas i jest strasznie przytuliński, choć też strasznie upierdliwy. Potrafi obudzić o trzeciej w nocy, chodząc po naszej głowie, bo chciałby się napić mleka. I zasadniczo jest też od tego mleka uzależniony... Szatan, ale i tak go kocham... :p
Oto jego zdjątko... (http://img165.imageshack.us/my.php?image=pb280085dt9.jpg)
Mam nadzieję, że nigdy nie przejdzie. :D
Ochota na głupie dowcipy przejdzie ;-) Wesołość mam nadzieję, że nie.
A kotek przesłodki :-D
o taaaaak, koty sa cudowne... :) to dam zdjęcie mojego (a wlasciwie mojej, bo to ona :p ) Placka w wieku okolo tygodnia:
109
odbierałam poród jej i rodzeństwa :D teraz ma 8 miesiecy, kocha byc noszona na rękach, w nocy owija mi sie w okolicach szyi, wklada nos we wlosy i zasypia :love:. aha i co dziwne lubi jesc banany :D
<zazdrości, bo Mężczyzna nie pozwala jej mieć kota>
Jakie śliczne macie kotki!
<zazdrości, bo pies nie pozwala jej mieć kota>
Słodki! Czy Placek (Placka??? :p) się wzięło od tego, że śpi taka rozłożona? :D Najbardziej lubię w kotach to ich spojrzenie, kiedy próbuje coś do nich mówić. :D:p Coś pomiędzy "Ty idiotko", a "I tak Cię kocham (bo mnie karmisz)". :rolleyes::p
A dlaczego, Ci Quesse, pies nie pozwala mieć kota? Ma uczulenie? :p
vasanta: jak to nie pozwala? jak bardzo chcesz to sie postaw ;)
Quesse: pies nie wyklucza kota :) Czikę, mamę malucha ze zdjęcia przywiozlam kiedys w wakacje ze wsi do domu gdzie byl duzy owczarkopodobny dorosly pies. ona byla malutka wiec sie go nie bala co zaowocowalo ich przyjaznia, gonieniem sie po mieszkaniu, jedzeniem z jednej miski i spaniem kolo siebie. potem razem z dorosla juz kotka przeprowadzilam sie do mojego mezczyzny, ktory ma psa, w dodatku strasznie cietego na koty. doslownie taki koci killer. Najpierw sie zszokowal ze mu przyniesiono kota do domu, potem usilowal ja zagryzc, nastepnie sie zakochal w niej na chwile, po czym totalnie zaczal ja ignorowac. po roku przeprowadzilismy sie wszyscy do domku na wsi i zanim zdazylam kotke wysterylizowac to sie zaciążyła. urodzila trzy sliczne maluszki i jak mialy okolo 6 tygodni to nagle zniknela :( zeby juz nie wrocic. dwa maluchy oddalam, jeden wlasnie ten Placek ze zdjecia zostal. Rownolegle mielismy tego psa od mojego faceta i on maluchy zaczal traktowac calkiem inaczej niz Czikę. O ile do niej podchodzil z dystansem to taki Placek moze z nim zrobic wszystko i pies sie cieszy: wlazila mu na glowe i grzbiet, gryzla lapy, wieszala sie na ogonie, wyskakiwala znienacka zza drzwi, żre do teraz z jego miski i kladzie sie na jego poslaniu. Dodam, ze jak zobaczy innego kota na podworku to niestety nadal go goni i chce zamordowac :unsure:
Wnioskując z mojego doswiadczenia: kot i pies moga zyc razem pod warunkiem, ze kot wziety do domu jest mlody i nie zdazyl nauczyc sie bac psow. Niestety jesli kot raz poczuje, ze pies to zło to juz raczej do zadnego sie nie przekona.
Słodki! Czy Placek (Placka??? :p) się wzięło od tego, że śpi taka rozłożona? :D
to jest ona ale nazywa sie (ten) Placek :D wzielo sie to stad, ze jako jedyna z miotu miala jakas wade klatki piersiowej, byla po prostu strasznie plaska i szeroka w przekroju ;), miala wrecz wklesly mostek i do tego jakby niewyrosnięty kręg w odcinku piersiowym. nawet mielismy ja uspic, ale weterynarz (kochany!) kazal czekac do 3 miesiaca zycia i zobaczyc co z nia bedzie. I jakos wyrosla z tego :D w tej chwili w ogole nie widac zeby bylo cos nie tak z mostkiem a kręg tez jej nie przeszkadza jakims cudem, biega, skacze i szaleje jak kazdy inny kociak. Tyle tylko ze potrafi odgiac glowe do tylu tak, ze dotyka nia do plecow - piekny backbend :D
Pies mi nie pozwala no bo... Nie pozwala xD Ma 14 lat, ledwo łazi, wyjątkowo śmierdzi i jest nietowarzyski, a ja miałabym mu zafundować rywala w domu? Żeby wyjadał mu z miseczki i spał w jego łóżeczku? To by go dobiło;) Powiedział mi w Wigilię, żebym nawet o tym nie myślała, bo go do grobu wpędzimy, a i tak niewiele biedakowi życia zostało - strach pomyśleć, jaki wpływ zaradny kot mógłby wywrzeć na psychikę pół-głuchego i pół-ślepego sznaucera miniaturki, który wierzy, że jest w naszym rodzinnym stadzie przywódcą xD Ja wiem, że można trzymać psy i koty razem, ale mój pies chyba tego nie wie;)
Poza tym, mój ojciec też nie lubi kotów, bo kiedyś, kiedy mama przygarnęła jakiegoś kociaka z ulicy, ojciec rano zostawił na stole płatki z mlekiem i poszedł się ogolić. I od tego czasu nie lubi kotów bardziej niż wcześniej:D
@Zafirah: nie mogę się postawić. Mieszkam w jego mieszkaniu. To by było trochę... nie fair. Ale mam obiecanego psa, jak obronię pracę magisterską :-D
@Quesse: właśnie podstarzały sznaucer, który wierzył, że jest przywódcą rodzinnego stada, był dotychczas powodem, dla którego nie chciałam żadnych dodatkowych zwierząt - on by nie przeżył konkurencji... A ja uwielbiam sznaucery. Mimo ich specyficznego charakteru :-)
Anisa Hasna
08-01-2008, 23:41
o taaaaak, koty sa cudowne... :) to dam zdjęcie mojego (a wlasciwie mojej, bo to ona :p ) Placka w wieku okolo tygodnia:
109
odbierałam poród jej i rodzeństwa :D teraz ma 8 miesiecy, kocha byc noszona na rękach, w nocy owija mi sie w okolicach szyi, wklada nos we wlosy i zasypia :love:. aha i co dziwne lubi jesc banany :D
Poród pupila to coś wspaniałego. Ja dwa razy odbierałam poród Figi (słodkiej pudelki miniaturki) i tez dwa razy koci (mam działkę na wsi i dziadek ciagle przygarnia koty)
Niesamowite uczucie. Kocham psy i koty:serce: a poza tym chciałabym węża, ale nie mogłabym nakarmic go myszkami:eek:
Psy i koty sa często lepsze niz ludzie;)
figa: w czasie porodu ja bylam chyba bardziej wystraszone i zestresowana niz moja kotka :D no i balam sie ze narodzi tych kociakow nie wiadomo ile ale na szczescie byly tylko trzy i nie bylo komplikacji. musialam tylko kilka godzin siedziec z kotka przy jej pudle porodowym bo jak tylko odeszlam to ona szla za mna miauczac i balam sie zeby gdzies w mieszkaniu sie nie zaczelo :cool:
vasanta: no to faktycznie w tej sytuacji trudno sie stawiac... chociaz jak ja sie wprowadzalam do mojego to mu powiedzialam zeby przemyslal sprawę bo "Alicja jest tylko w komplecie z kotem" :D
Quesse: chyba nie warto meczyc dziadka mlodym energicznym stworkiem w domu, rzeczywiscie w tym wieku jakby mu zaczal taki głupek maly skakac po glowie to by sie moglo zle skonczyc.
i jeszcze pytanie na koniec: czy wasze zwierzaki nasiały duzo zniszczeń w domu za mlodu lub juz w doroslym wieku? :rolleyes:
Mój pies tylko nie kontroluje fizjologii - w młodym wieku i teraz, w podeszłym wieku;) Jak był mały, przeżuwał buty. Czasem coś zrzuci, przewróci choinkę czy coś takiego ale ogólnie małe psy raczej nie są kłopotliwe. ;)
Figa, większe węże jedzą większe zwierzątka - nawet szczury, ponoć nawet... szczeniaki!:eek::eek: Mam znajomego, który hoduje gady oraz szczury i myszy dla nich - bo jak się same rozmnażają, to wychodzi taniej niż kupować w sklepie. Podziwiam jego zimną krew...
@Zafirah: ja nie jestem w komplecie z kotem i nigdy nie byłam, początkowo z powodu psa w domu (bo w Krakowie mieszkanie dotąd wynajmowałam, a na wakacje kota do domu z psem i drugim kotem nie było sposobu brać), a teraz z powodu zdecydowanego oporu w tej materii Mężczyzny w Krakowie i rodziny w domu - "ja się nie będę twoim kotem zajmować, jak będziesz gdzieś wyjeżdżać!" - oznajmiła mi Mama. Ale jeszcze 1,5 roku, obronię się i będę mieć znów psa...
Jeśli chodzi o zniszczenia, to nieco tego było, gdyby podsumować bytność mojego psa w domu... Sznaucer średni - zniszczył nam kanapę (metodą małych kroczków udało mu się nas zmiękczyć do tolerowania tego, że tam sypia), podłogę w moim pokoju (kiedy wyjechałam na studia, miał zwyczaj zakradać się tam i podsikiwać co bądź, żeby czasem nikt nie pomyślał, że to już nie jest jego pokój) i przy okazji trochę ciuchów, parkiet w kilku miejscach w domu (tam, gdzie najczęściej leżał, bo przychodził z ogrodu cały zapiaszczony i wnosił żwirek z podjazdu na łapach, który później działał jak papier ścierny). Za młodu żuł namiętnie lalki Barbie małej Rilli - tak ze dwadzieścia sztuk zniszczył całkiem (pogryzł na kawałki). Podbierał też pluszowe maskotki, między innymi mojego ukochanego misia, zazdrośnik - nie liczę, ile razy musiałam mu robić lifting, bo pies zwykł zaczynać od wygryzania oczu i nosa. Oprócz tego rośliny w ogrodzie, od podsikiwania. Ale i tak strasznie go kochaliśmy :-)
Mój Tygrysek nigdy nie robił większych szkód. Za to nasza sunia - Bona - niszczy wszystko. Je buty, ściąga z sznurków pranie, wyciąga węże ogrodowe, rozwala drzewka, kopie półmetrowe dziury w trawniku, goni koty... Taak, koty bardziej lubię, ale psy też kocham. :D
Ja w ogóle uwielbiam zwierzęta... I one lubią mnie.
Jedynym wyjątkiem jest pies mojego Mężczyzny - koszmarnie skundlony pokurcz, mieszanka najgorszych cech każdej z ras, jakiej krew płynie w jego żyłach. Brrr.
Widze, ze dyskusja o zwierzątkach, wiec i ja sie pochwale moim kociem :) Ma na imie Puszek (oryginalnie nie?:D) i ma 10 lat :-) Nie możemy bez siebie żyć ;) Śpimy razem w łóżku :D Razem sie budzimy i wstajemy :D Jemy śniadanie :D Ponadto, mój kot bardzo kocha wszystkie psy (miał nawet swoją dziewczyne :D) , mruczy do nich, zaczepia, łasi sie, natomiast nienawidzi innych kotów :>
Oto moje cudeńko ;)
http://images24.fotosik.pl/138/de8ae0170fe736a8m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=de8ae0170fe736a8)
http://images28.fotosik.pl/138/98b28c0266584888m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=98b28c0266584888)
I jak nie kochać kotów? Słodki Puszek... <maślany wzroczek> Tygrysek też nie jest oryginalne, ale zaznaczam, że nie ja go tak ochrzciłam. Zawsze mi się podobały "oryginalne" imiona. Mojego jednego chomika nazwałam Tyrael, po archaniele z Diablo II. :p:D Za to na kotka mojej babci wołam Almas, zamiast ogólnie przyjętego Puszka, właśnie. :) O, o i jeszcze od razu mi się spodobało imię pewnej kotki - Namaste. Przed chwilą, z zaciekawienia, sprawdziłam w Internecie znaczenie tego imienia. Myślałam, że jest egipskie, a tu zonk! Namaste oznacza indyjskie powitanie. :eek::)
Ps. Farida: Mam chyba w domu taką samą, albo przynajmniej podobną pościel. :D
Ps. Ja już niedługo stane sie posiadaczką papużki - nimfy :) Jak narazie mam tylko zdjęcia jak jest w jajku, później jak ma 1 dzień po wykluciu, 3 dni itp ;) Nie wyglada to narazie ciekawie :D , ale jak skonczy miesiąc będzie moja :) A będzie sie zwała - Izis Kridla :D Sama na to wpadłam :D
Anisa Hasna
09-01-2008, 20:27
Mój pies tylko nie kontroluje fizjologii - w młodym wieku i teraz, w podeszłym wieku;) Jak był mały, przeżuwał buty. Czasem coś zrzuci, przewróci choinkę czy coś takiego ale ogólnie małe psy raczej nie są kłopotliwe. ;)
Figa, większe węże jedzą większe zwierzątka - nawet szczury, ponoć nawet... szczeniaki!:eek::eek: Mam znajomego, który hoduje gady oraz szczury i myszy dla nich - bo jak się same rozmnażają, to wychodzi taniej niż kupować w sklepie. Podziwiam jego zimną krew...
Duży wąż zeżarłby nawet dorosłego owczarka niemieckiego;):eek:
Tak czy inaczej nawet myszą bym go nie nakarmiła, ale gady są cudowne w dotyku.
Duży wąż zeżarłby nawet dorosłego owczarka niemieckiego;):eek:
Tak czy inaczej nawet myszą bym go nie nakarmiła, ale gady są cudowne w dotyku.
To prawda, takie aksamitne i ciężkie, mmmmm... :)
A co do dużych, to miałam na myśli te nadal w granicach rozmiarów węży trzymanych w domach... Wyobraź sobie - karmić swojego węża szczeniakami albo króliczkami... Ale super jest ich dotykać.
Farida - papużki są super! Przypomniała mi się anegdotka:
Mój przyjaciel Michał ma dwie papużki faliste w pokoju. Pewnego razu byliśmy u niego na imprezie - Michał akurat zniknął na chwilkę ze swoją dziewczyną w innym pokoju, a my z moich chłopakiem i kimś jeszcze siedzieliśmy w jego pokoju. Nagle zobaczyliśmy, że papużki wyszły same z klatki i latają po pokoju! Przytomnie zamknęliśmy okno i Kuba poszedł zapytać Michała, co z tym zrobić - czy nie zwieją itp. A że był nieco nieprzytomny, zapukał do pokoju (ciemnej sypialni, gdzie na łóżku leżał Michał z dziewczyną) i sformułował to tak: "Sorry, że przeszkadzam, ale twój ptaszek okazał się sprytniejszy, niż można było się spodziewać!" chwila konsternacji... Michał i Ania patrza na siebie... I zbiorowy wybuch radości:D To tekst już legendarny wśród naszych znajomych:D
Mój znajomy ma węża - takiego, który wygląda jak wąż koralowy, ale nie jest jadowity, nie pamiętam, jak się nazywa - i kiedyś wyjął go z terrarium, owinął go sobie wokół ręki i dał mi do pogłaskania. Nie zdecydowałam się wtedy... Pokój był pełen niemal nieznanych mi chłopaków i bałam się, że się mimowolnie wzdrygnę czy coś... A tak jak wy piszecie, to może być ciekawe doświadczenie.
Ja uwielbiam zwierzęta, ale jednego bym nigdy nie trzymała w domu: pająka. Ani żadnego owada (patyczaki odpadają). Lubię, jak coś można pogłaskać - dlatego też mam trochę mieszane uczucia wobec gadów, bo nie widziałam nigdy, żeby wąż się cieszył z tego, że się go głaszcze :-P
ja mam psa, a do niedawna miałam kota.....
niestety zamarzł. I tak długo żyła, bo aż 20lat, a jak na kota to duzo. Miała takie marne futerka, które nic ja nie grzało, nie widziała, nie słyszała. W te mroźne dni poszla gdzieś dalej i nie miała siły wrócic :( chociaz już sie nie męczy.
A psa mam owczarka niemieckiego, ma 5lat.
Ono ona: (jak zrobic zeby wstawic mały obrazek, ale można by go później powiększyc klikając na niego?):
http://i102.photobucket.com/albums/m93/Triss_Merigold18/15.jpg
http://i102.photobucket.com/albums/m93/Triss_Merigold18/3.jpg
wspaniały zwierz, ma na imię Czara, gdyby umiała mówic to o mnie mogłaby opowiedziec bardzo wiele..... tyle do niej gadam na spacerze
ja mam psa, a do niedawna miałam kota.....
niestety zamarzł. I tak długo żyła, bo aż 20lat, a jak na kota to duzo. Miała takie marne futerka, które nic ja nie grzało, nie widziała, nie słyszała. W te mroźne dni poszla gdzieś dalej i nie miała siły wrócic :( chociaz już sie nie męczy.
Biedna koteczka :( , ale jak na kota to bardzo długo zyła :) Musiałaś jej dawac duzo miłosci :)
A piesio cudny!:)
Layla: jest taka strona imageshack.us - tam się ładuje obrazki i wkleja na forum tylko jeden z dwóch kodów (nie wiem, który działa u nas, Adminie, pomóż...) - wtedy jest małe zdjęcie, a po kliknięciu można powiększyć.
Nie przepadam osobiście za owczarkami niemieckimi, ale ten twój bardzo mi się podoba :-)
Farida: taki spory ten "Puszek" ;)
vasanta: dobrze utrzymany wąż w dotyku jest cieply, aksamitny i elastyczny, naprawde milo sie go dotyka. sama jakos nie bylam przekonana dopoki kiedys jednego nie pomacalam nad morzem - facet chodzil z wezem boa owinietym na ramionach i dawal sie ludziom fotografowac z nim :rolleyes:
figa: owczarek niemiecki to malo - raz widzialm filmik jak weterynarze zmuszali do wymiotow ankonde, ktora polknela... mlodego hipopotama :eek:. weze musza miec naprawde niesamowity rozstaw szczek.
No to pomacam kiedyś węża :-)
Jeśli chodzi o rozstaw szczęk, to uczyli mnie w szkole, że węże mają tzw. kość kwadratową, która pozwala im na rozwarcie paszczy właściwie pod kątem 180 stopni - dlatego mogą połykać takie duże rzeczy.
Farida: taki spory ten "Puszek" ;)
10 kg żywej wagi ;)
:)moją drugą pasją jest fotografika
-poezja(pisze wiersze)
interesuje się tajemnicami starożytnego Egiptu...
Pustynie i piramidy-KOCHAM;*:)
moja druga pasja procz bd a raczej piersza bo byla piersza (terminowo) jest fotografia... jestem amatorem z cyfrowa lustrzanka, ktora jesli ma choc chwile wolnego i ciekawy temat mazawsze ze soba eos'a4008D :) :D poza tym jestem tez geologiem morza :) i kocham morze, jeziora wode :) i wszystko co z tym zwiazane...i kocham zycie :)
ps
i chcialalbym kiedys biegle mowic po francusku jestem z stadium sredniozaawansowanym zapomnianym..
a co do fotografii czy ktos z Was ma swoje fotograficzne dziela na str www??? moze Admin???
Od wczoraj jestem w wolontariacie Hospicjum Domowego im. Ojca Pio w Pucku. Podjęłam decyzję właściwie w ułamku sekundy, bo początkowo szłam tam tylko, żeby dodać ducha przyjaciółce, która od dawna chciała się zapisać. :D Bardzo bym chciała pracować przy osobach niepełnosprawnych umysłowo, są niesamowici. ;)
a co do fotografii czy ktos z Was ma swoje fotograficzne dziela na str www??? moze Admin???
Większość zdjęć w galerii Zahry są moje, możesz jeszcze spojrzeć do mojego priv albumu. Na razie są tam zdjęcia tancerzy ognia, ale będę umieszczał tam sukcesywnie kolejne moje prace ;)
(jak zrobic zeby wstawic mały obrazek, ale można by go później powiększyc klikając na niego?):
1. Tip nr 12 (wątek Tips & tricks na forum) wklej zdjęcie jako załącznik.
2. Druga możliwość to umieść zdjęcie na serwerze http://www.fotosik.pl (http://www.fotosik.pl/) (tak jak to zrobiła Farida w tym wątku post #81) i daj linka do miniaturki.
Od wczoraj jestem w wolontariacie Hospicjum Domowego im. Ojca Pio w Pucku. Podjęłam decyzję właściwie w ułamku sekundy, bo początkowo szłam tam tylko, żeby dodać ducha przyjaciółce, która od dawna chciała się zapisać. :D Bardzo bym chciała pracować przy osobach niepełnosprawnych umysłowo, są niesamowici. ;)
Wow, MarTinko, odważna decyzja :) <podziwia>
Bardzo bym chciała pracować przy osobach niepełnosprawnych umysłowo, są niesamowici. ;)
Kiedyś przez wakacje opiekowałam się chłopcem ze skrajnym autyzmem... i było to jedno z tych doświadczeń, które na zawsze zmieniają nasze życie i osobowość. Nawet trudno mi oceniać jak wiele dowiedziałam się w tym czasie o życiu i o sobie samej ;) miałam nawet napisać o tym książkę, ale to było dawno temu i już wiele zapomniałam ;)
Także jeśli czujesz się na siłach (a nie tylko te psychiczne będą potrzebne) to warto pomagać innym, a równocześnie samemu przejść niezłą szkołę życia.
Mnie najbardziej w takich sytuacjach dobija bezsilność... W zeszłym roku zmarł pan, z którym pracowałam przez prawie 4 lata, pomagałam mu nie tylko w pracy, ale we wszystkim, w czym tylko mogłam. Miał stwardnienie rozsiane. Bardzo przeżyłam jego śmierć... Do teraz trudno mi się z nią pogodzić. Chyba jestem zbyt słaba psychicznie... Zbyt uczuciowa.
Yasirah Mahibah
30-01-2008, 12:10
A ja od 7 roku życia jeżdżę konno :)
A ja <chwali sie> :D, zaczynam chodzić na zajęcia z yogi :) <hurra>
Gratulacje! Opowiedz potem koniecznie, czy rzeczywiście tak świetnie to wpływa na tańczenie tribalu, jak się powszechnie uważa:)
Poza tym interesują mnie bardzo psie zaprzęgi i sporty z nimi związane - bikejorking (jazda na rowerze z psem) i canicross (bieganie z psem).Trenuje to i to,ale niestety za mało, zeby mój pies byl idealnie posłuszny na komendy,chociaż moim marzeniem jest posiadanie psiego zaprzęgu.
Layla-mnie też fascynują psie zaprzęgi-mam 2 husky które traktuję jak swoje dzieci i marzy mi się więcej "na stałe"- teraz moja suczka ma małe-7 sztuk i najchętniej zostawiłabym wszystkie, tylko z moim permanentnym brakiem czasu niestety nie ogarnęłabym takiej zwariowanej dziewiątki.
A skoro jestem w temacie hobby-od lat kilkunastu moją pasją są motocykle-te ciężkie... Z bd mają tyle wspólnego,że chromy też ładnie błyszczą :)
inne pasje...
- biżuteria - robienie + nie-koniecznie-potem-noszenie :toung:
- kosmetyki - używanie i robie też :embarrest::laugh_001:
Gotowanie!:) Pieczenie!:) I jedzenie...:embarrest:;)
ojj jedzenie zdecydowanie :D
I jeszcze czytanie fantasy, ale nie tylko, robienie kolczyków (noszenie też ;)), wędkarstwo i opieka nad szczurkiem :P
Alexis: Wędkarstwo? Wow! Jestem pod wrażeniem, myślałam że to głównie męskie hobby;) Napisz coś więcej o tym, gdzie i jak wędkujesz itd. :)
A co do fantasy, to jest nas tu wiele;)
Oleta: Popieram! zwłaszcza jedzenie...
No z tym męskim hobby to prawda, zawsze, jak jadę sobie porzucać, to mnie wszyscy odprowadzają spojrzeniem, bo zwykle jestem jedyną dziewczyną w okolicy :D W ostatnie wakacje łowiłam tylko na spławik (czyli siedzenie kilka godzin i gapienie się w jeden punkt), a teraz zaczęłam spinning (rzucasz, ściagasz z powrotem do siebie, rzucasz, ściągasz). Aha, i łowię wszędzie gdzie się da :d Głownie na rzece Warcie pod Sieradzem, ale nie tylko ;)
A czyje fantasy czytacie? :D Ja najbardziej lubię Pratchetta, to poczucie humoru mnie powala :P
Anisa Hasna
11-02-2008, 17:03
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=327
Alexis tu jest wątek o fantastyce.
bashirah
12-02-2008, 13:31
Moją pasją poza belly dance są spacery na łonie natury i fotografowanie ale tylko przyrody:). Lubię także robić bizuterię, szyć i haftować. Bardzo lubię wszystkie zajęcia wymagające kreatywności:p.
Inne pasje... nie mam ich aż tak wiele, ale oddaje się im dość aktywnie.
Po pierwsze, jestem zaszczurzona ;) Uwielbiam te małe włochate kuleczki z różowymi ogonkami, ich przywiązanie i niezwykłą inteligencję. Obecnie mam trzy samiczki, czwarta niestety odeszła niedawno. Zamieszczę może przy okazji choć przykładowe zdjęcia :)
http://images1.fotosik.pl/280/73bcbc3ca15695f7m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=73bcbc3ca15695f7) http://images4.fotosik.pl/227/e67a0464735b3507m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=e67a0464735b3507) http://images4.fotosik.pl/177/1d35596a8b801251m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=1d35596a8b801251)
Po drugie, lubię rysować. Od parunastu lat jestem samouczkiem, a wszystko zaczęło się od fascynacji mangą i anime, co zresztą widać po stylu, bo jeszcze do końca nie udało mi się pozbyć tej "kreski" choć od paru lat staram się rysować bardziej realistycznie. Moje prace można znaleźć tutaj: http://silly-sil.deviantart.com/gallery/#_browse
Obecny avatarek też jest wycięty z jednego rysuneczku, nie mogłam się powstrzymać przed narysowaniem czegoś tak słodkiego :)
Po trzecie, fascynuje się grami fabularnymi. Uwielbiam sesje RPG, jak i zwykłe komputerowe RPGi - w tym najbardziej wciągnęłam się w serię Neverwinter Nights. Obecnie jestem jedną z administratorek Oficjalnego Polskiego Serwera NWN2, pod patronatem CD-Projektu. Bardzo lubię to zajęcie, choć wymaga stalowych nerwów i użerania się czasem z wyjątkowo agresywnymi użytkownikami, niestety. Ale i tak daje ono satysfakcję :)
Do tego dochodzi oczywiście raks sharki i na nic więcej nie starcza mi już czasu. Ach, prócz studiów, rzecz jasna ;) Ale wiadomo jak to jest :P
scarabee
24-02-2008, 11:17
no to ja też się przyznam: śpiewam w chórze (wręcz nałogowo) - sopran jestem ;)
Oprócz tego interesuję się fotografią i grafiką fraktalną (a niech tam: http://scarabbeo.deviantart.com )
Nie mogę zapomnieć jeszcze o filozofii, którą studiuję, uwielbiam - i która w pewien sposób popchnęła mnie w stronę tańca (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało)
Sileas: ładna galeria! Co prawda na rysunku sie nie znam, ale i tak mi się podoba :)
Scarabee, Twoja galeria również mi się podoba - przynajmniej jeśli o zdjęcia chodzi, bo na grafice fraktalnej to się w ogóle nie znam, ale te wzory przybierają całkiem ciekawe formy ;)
I dziękuję za miłe słowa odnośnie moich wypocin ;)
scarabee
24-02-2008, 12:20
ależ proszę bardzo :) i dziękuję również :)
Obie Wasze galerie miło się oglądało:) I miło, że znów okazuje się, że tancerki miewają także inne wspólne pasje oprócz tańca;)
Inne pasje... nie mam ich aż tak wiele, ale oddaje się im dość aktywnie.
Po pierwsze, jestem zaszczurzona ;) Uwielbiam te małe włochate kuleczki z różowymi ogonkami, ich przywiązanie i niezwykłą inteligencję.
Hej Sileas, też jestem zaszczurzona :D Fela to najmądrzejsze zwierzę, z jakim miałam do czynienia. Ma ok. 3-4 miesięcy i jest słoooodka ;) Na razie mam tylko jedną szczurzyczkę, bo niestety mama się nie zgadza na więcej :( Pozdraiwam Twoje ogonki :)
Hej Sileas, też jestem zaszczurzona :D Fela to najmądrzejsze zwierzę, z jakim miałam do czynienia. Ma ok. 3-4 miesięcy i jest słoooodka ;) Na razie mam tylko jedną szczurzyczkę, bo niestety mama się nie zgadza na więcej :( Pozdraiwam Twoje ogonki :)
O, to miło.. nie spodziewałam się chyba tutaj zaszczurzonych :) Mam nadzieję, że Twoja mama zgodzi się na więcej szczurków, w końcu to zwierzątka stadne i Feli na pewno z tego powodu jest bardzo samotnie, bo człowiek niestety nie jest w stanie zastąpić zwierzątku jego naturalnego towarzysza.
Ja sama zaczynałam najpierw od dwóch, potem trzecią wyratowaną z laboratorium i czwarta z hodowli szczurków rasowych. Zaczynam ostatnio myśleć nad kolejnymi.. to strasznie uzależniające :) Pozdrawiam Twoją szczurzynkę cieplutko~
Muzyka: pisanie piosenek, samej muzyki, słuchanie :)
Rysowanie: obecnie niestety rzadko się tym zajmuję :(
Jedzenie: co niestety po Mnie widać :D
Erotic Dance: tak tak wiem pisałam już o tym, ale bardzo się cieszę, że zebrałam się na odwagę i zapisałam na te zajęcia :)
Szycie: co prawda dopiro się uczę, ale zaczyna Mnie wciągać :)
Książki
Kino
Książki, zwłaszcza fantasy, wczesna literatura Wysp Brytyjskich, archeologia eksperymentalna- głownie kultura (materialna i duchowa) Celtów i Słowian (z wypadami do lasu na ileśtam czasu tylko z wczesnośredniowiecznym sprzętem, łucznictwem, dorywczo szermierką i wieloma pokrewnymi rzemiosłami- szycie, tkactwo, wykonywanie iluminacji i manuskryptów -włącznie ;)), broń biała, survival, fotografia w plenerze, medycyna, zielarstwo, natura szeroko pojęta. Poza tym ZOO w domu ;) Z koszatniczką na czele obecnie ;)
Czytanie - uwielbiam książki różnych rodzajów i gatunków. Własciwie przeczytam cokolwiek wpadnie mi w ręce, ale jeśli mam wybór, zdecyduję się na fantasy bądź kryminały.
Pisanie - póki co do szuflady (albo właściwie folderu), ale może kiedyś się komuś pochwalę... kto wie :)
Grafika komputerowa - uwielbiam mieszać zdjęcia - wycinać, sklejać, warstwować, przeplatać, zmieniać kolory i w ogóle wszystko co z grafiką można wykombinować.
Gotowanie - tylko potraw nietypowych z kuchni niepolskiej.
Fotografia - bardzo amatorsko, dla przyjemności i upewniania się, że potrafię ;)
Ja też lubię pisać :)
Zaczęłam nawet pisać kilka książek :)
No do pisania książki to jeszcze mi daleko, choć pomysł jest :amuse:
A można gdzieś poczytać coś Twojego, Nox, czy póki co też do szuflady(folderu) chowasz? ;)
Raczej do szuflady (folderu) chowam, chyba że chcesz przeczytać moją telenowelę klasową :D
Jasne, że chcę :) Daj adres, albo wyślij na maila - w wolnej chwili zerknę :D
Ja też bardzo lubie czytać książki. Kilka lat temu pisałam nawet własną, udało mi się napisać 100 stron, ale w wyniku nieszczęśliwego przypadku plik z zapiskami został skasowany. Później kilka razy próbowałam coś pisać, ale nie umiałam się znowu zebrać w sobie żeby kontynuować.
Grafika komputerowa - uwielbiam mieszać zdjęcia - wycinać, sklejać, warstwować, przeplatać, zmieniać kolory i w ogóle wszystko co z grafiką można wykombinować.
A wrzucasz to może gdzieś, np na Digart, że się tak podstępnie zapytam? :>
Nie, raczej dla siebie kombinuję :) Ewentualnie zamówienia dla rodziny, znajomych - jakieś łączenia zdjęć,szablony na blogi, tapety i takie tam :) A czemu tak podstępnie pytasz? :p :D
Oo, fajnie, kobitki :) Ja też grafikę komputerową dziubdziam, jak mam kiedy, głównie layouty do stron i projekty w html, ale zdjęcia też różne, Fotoszop rulez ;) Powodzenia w pisaniu książek, skończeniu tego, co zaczęte i znalezieniu wydawcy! A o czym piszecie? ja niestety wiem, jak to jest, ile razy coś zaczynałam, zawsze pojawiały się nowe zajęcia i takie właśnie "100-stronki" lezą i czekają na uśmiech losu/weny/ wolnej chwili ;) Do tej pory udało mi się wydać tylko jedna, w dodatku nieautorską, bo tłumaczenie starych sag, które tylko okraszałam różnymi notkami ;))) Ale piszcie, bo szkoda, żeby się marnowało, poza tym, jeęli się nie znajdzie na razie wydawca, to my tu chętnie poczytamy w wersji netowej ;)
Podróże - liczne, zwłaszcza te dalekie i baaaardzo dalekie, ze szczególnym nastawieniem na faunę, florę i człowieka i jego kulturę. Zawsze w niekonwencjonalnym poszukiwaniu przygody, które zazwyczaj mnie nie omijają ;-)
Kuchnia - nauczyłam się gotować jako dorosła już kobieta i świeżo upieczona matka i natychmiast wpadłam po uszy. Do dziś weekend idealny to dla mnie weekend spędzony wspólnie z mężem na smakowych egzotycznych ekscesach kulinarnych ;-)
Wino - pasja stosunkowo świeża ale wyjątkowo silna.
Marzeniem moim jest podróż po najlepszych winnicach świata...
Te 3 powyższe po części się pokrywają, w związku z czym to podróże własnie stanowią tę potrójnie naładowaną motywacją potężną, niczym nieokiełznaną pasję.
Myslę, że do pewnego stopnia - to rodzinne... Do dziś pamiętam słowa mojej matki, która 10 lat temu powiedziała:
"gdy już będziecie dorosłe, wyjadę zwiedzać świat...
A na starość wyjadę do Ameryki Południowej, żywić się prażonymi mrówkami i podróżować starym jeepem, aż umrę... - i prosze mnie tam nie szukać ;-)
No i pojechała ;-)
Roksolanka (Naima)
13-05-2008, 22:20
Podróże - liczne, zwłaszcza te dalekie i baaaardzo dalekie, ze szczególnym nastawieniem na faunę, florę i człowieka i jego kulturę. Zawsze w niekonwencjonalnym poszukiwaniu przygody, które zazwyczaj mnie nie omijają ;-)
Kuchnia - nauczyłam się gotować jako dorosła już kobieta i świeżo upieczona matka i natychmiast wpadłam po uszy. Do dziś weekend idealny to dla mnie weekend spędzony wspólnie z mężem na smakowych egzotycznych ekscesach kulinarnych ;-)
Wino - pasja stosunkowo świeża ale wyjątkowo silna.
Marzeniem moim jest podróż po najlepszych winnicach świata...
Podróżowanie jest najcudowniejsze, bo przy okazji załatwia się i jedzenie, i wino (w większości krajów).
Szczególnie uwielbiam francuskie białe wytrawne, choć ostatnio zakochałam się w argentyńskim czerwonym wytrawnym "Panul".
Z zakresu jedzenia - i gotować, i jeść ugotowane przez kogoś.
Ostatnio odkryłam w restauracji na osiedlu sałatkę - sałaty z malinowym dressingiem etc. i do tego plastry grillowanej piersi kaczej. Klękajcie narody. Muszę to jeść tak raz na 1,5 tygodnia, bo inaczej mam syndrom odstawienia.
Wspomnienia z wyjazdów to wspomnienia smaków - jagnięcina w pakistańskiej knajpie na Mailend w Londynie, gdzie nikt w promieniu 5 km nie mówił po angielsku i dogadywaliśmy się na migi. Jezu... To była orgia smaków. W innej knajpce londyńskiej z własnej woli zjadłam szpinak (!!!!), bo z paneerem - i niemal umarłam z rozkoszy palatalnych.
Najlepsza carbonara - o dziwo, w Sandomierzu!
Najgorsza sałatka z owoców morza - Sv. Włas w Bułgarii, ale tam też genialne dania z sera i świetnie zrobione kalmary w cieście...
Mniam...
Istambulskie kotleciki jagnięce z kostką.... I chlebek anatolijski...
Ojojoj...
I wileńska przekąska do piwa. Coś genialnego w swej prostocie - grzanki polane roztopionym gruyerem. Jeszcze ciepłe, i do tego chłodne piwko!
Mamusiu....
I pierogi karaimskie w gospodzie w Trokach na Litwie. Z baranim nadzieniem, do tego pikantny barszczyk czerwony do picia. O, lubię Karaimów za te pierogi!
I to, co Prażanie (ci czescy) potrafią zrobić z bramborami! Albo knedle czeskie. szczególnie te wielkie, krojone w plastry. Pod sosikiem z dobrego duszonego mięska...
Taaa.....
I ja się dziwię, że nie mogę schudnąć.
A zresztą.
Wcale się nie dziwię.
Ale wolałabym, żeby mnie zastrzelili, niżbym miała się wyrzec tych wszystkich rozkoszy!
Inne pasje: moja praca, mój mąż, moja przyjaciółka Aya, plus drobiazgi w rodzaju: robienie przetworów, nalewek, haft Richelieu, szydełko etc.
Pewnie bym słowa nie napisała w tym wątku, ale mnie Rasha sprowokowała tym gotowaniem.
Poza tym ZOO w domu ;) Z koszatniczką na czele obecnie ;)
Co to jest to ostatnie?? I ciekawa jestem jeszcze pozostalych okazow...:redface::redface:
Ja odpowiem ;) Koszatniczka to jest piękne zwierzątko (a konkretnie ssak:P) nieduże, coś jak szczur na wielkość, brązowe i z włochatym ogonkiem. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić ;)
Ja interesuję się właśnie zwierzętami, uwielbiam jeździć na wieś i wypatrywać wieczorami saren, bobrów, zajęcy i innych stworów - choć niestety coraz mniej czasu na wyjazdy...
Poza tym troszeczkę gram na bębnach afrykańskich. Chciałabym być czarnoskóra :)
I jeszcze, choć nie jest to może pasja w ścisłych znaczeniu, uwielbiam buszować w lumpeksach i kupować kolorowe ciuchy :)
I koszatniczki śpią nakryte tym włochatym ogonkiem, prawda? :)
Roksolanko, zazdroszczę ci tych eksperymentów. Połowy z wymienionych przez ciebie rzeczy chętnie bym spróbowała (bo nie jadłam), ale nie mogę ze względu na alergię. (Ostatnio odkryłam, że owoce morza też mnie uczulają. Dokładniej, krewetki i kalmary, pozostałych nie próbowałam, ale się trochę boję.) Pozostanę chyba przy własnym gotowaniu.
Roksolanka - zaśliniłam monitor ;-)
Jesteśmy parą smakoszy, która prędzej zamieni garderobę na kilka rozmiarów większą niż wyrzeknie się rozkoszy podniebienia...
Z win polecam australijskie białe wytrawne z kontrolowanych plantacji - idealnie pasują do owoców morza, które obok kuchni japońskiej od lat stanowią dla nas podstawę weekendowego menu ;-)
Z podróży kulinarnych palmę pierwszeństwa wciąż dzierży Japonia - za wszystko, w ciągu kolejnych 10 lat podróży nic nie przebiło potraw, którymi przyszło mi się tam żywić. Niestety - nie ma w PL restauracji, która byłaby w stanie temu dorównać, choć i tak z roku na rok jest coraz lepiej...
Brazylia ze swym zaskakująco ciekawym ujęciem mięsnego tematu (10 rodzajów miesa przygotowanych na różne sposoby podjeżdża wprost do Twojego stolika - sama decydujesz, którą część życzysz sobie widzieć na swoim talerzu; do tego wybór sosów i morze bardzo dobrego miejscowego piwa - można duuuużo zjeść, wypić i... utyć ;-)) Na swój sposób dość ordynarna to forma uczty, ale ma swój niepowtarzalny urok - jak sama Brazylia.
W kwestii różnorodności, wyjątkowo wykwintnego sposobu podania, nieprawdopodobny wybór dań z owoców morza oraz najlepsze langusty świata - Kuba.
W Meksyku jedliśmy absolutnie bezkonkurencyjną sałatkę z krewetek i awokado oraz "kopczyk kraba", po którym nie byliśmy w stanie wrócić bez kilku "przystanków" na okolicznych krawężnikach (z przejedzenia oczywiście).
Z karaibskich stron pamiętam jeszcze tony fantastycznych pleśniowych serów - uwielbiam i jadłam w zdecydowanym nadmiarze, czego mój żołądek nie zapomniał mi wypomnieć ;-P
Cudowne grillowane kulki serowe na sniadanie i chleb, którego w naszym cudownym kraju już niestety nie ma.
Generalnie - odnoszę wrażenie, iż w temacie kulinarnych upodobań ogromne znaczenie ma dzieciństwo i wzorce z niego wyniesione. Jedyną osobą w rodzinie, która podtrzymywała moją znajomość kuchni polskiej była Babcia :-) Odkąd skńczyłam 6 lat - dostawałam jak inni czerwone wino do posiłku przyżądzonego - przewaznie na modłę włoską. Jako 8 latka zamieszkałam na jakiś czas we Włoszech, gdzie nauczyłam się jeść i kochać specjały pochodzące z morza, cuuuudne to były czasy....
O nie - uciekam stąd, bo nie skończę, Roksolanka - niepotrzebnie podjełaś temat ;-)
Jadę do Macro :-))))
A moja koszatniczka ma chory ogonek i nie jest on już włochaty, tylko łysy i skręcony, nikt nie wie, co jej jest, nawet amerykańskie forum vet jest bezradne i chyba będziemy musieli amputować :/ Ale śpi pod kołderką, przychodzi na zawołanie, czesze mnie, rozgarnia pasemka, podgryza delikatnie i okazuje uczucia na swoje kosztaniczkowe sposoby. Poza tym śpiewa i czasem nie wiem czy to wróble, czy Szaruś ;)
Ronja, ja też uwielbiam wypady do lasu w celu obserwacji natury, czasem uwiecznienia czegoś na fotce, choć przede wszystkim w środku. A nad takim nickiem jak Twój tez się zastanawiałam, nie wiedząc, że jest zajęty ;) Córki zbójników tak mają ;)
Ach, ta słabość do gryzoni.. a ludzie czasem nie chcą wierzyć, jak mocno one przywiązują się do człowieka, jakie bystre są i w ogóle.. ile dają radości ;) Co prawda koszatniczki nie mam, ale stadko szczurków i niestety od ostatniego czasu też z problemami zdrowotnymi.
I najgorsze jest to, że człowiek się straszliwie przywiązuje..
Moje drogie Panie i Panowie miałam w ten poniedziałek zajęcia z erotic dance, który stanie się chyba moją kolejną pasją :D
Moje drogie Panie i Panowie miałam w ten poniedziałek zajęcia z erotic dance, który stanie się chyba moją kolejną pasją :D
Nox napisz cos wiecej na ten temat ;D U nas w trójmiescie od czasu do czasu są warsztaty z erotic dance ;D ojjj kusi...kusi ;) Jak mnie zachecisz to sie ktoregos razu wybiore :D
Rasho i Roksolanko! Natychmiast przestańcie!;) Dostałam ślinotoku przez Wasze opisy! Zazdroszczę Rashy zwłaszcza kulinarnej podróży do Japonii... Muszę się tam kiedyś wybrać, oczywiście nie tylko w celach kulinarnych. Najlepsze sushi swojego życia jadłam w Barcelonie - do dziś pamiętam ten smak. Niestety, w Polsce nigdy nie było tak dobre. A tamto wciąż mi się śni po nocach... <rozmarzyła się>
Roksolanko, zazdroszczę ci tych eksperymentów. Połowy z wymienionych przez ciebie rzeczy chętnie bym spróbowała (bo nie jadłam), ale nie mogę ze względu na alergię. (Ostatnio odkryłam, że owoce morza też mnie uczulają. Dokładniej, krewetki i kalmary, pozostałych nie próbowałam, ale się trochę boję.) Pozostanę chyba przy własnym gotowaniu.
Oj, to współczuję - alergia na takie pyszności...:( Nie wyobrażam sobie życia bez owoców morza, naprawdę mi Cię szkoda. A ja myślałam, że najgorzej to mają ci z alergią na pyłki na wiosnę...
Jeśli się ma alergię na coś, to człowiek nie zdąży w tym zasmakować :)
Nie żałuj mnie, Quesse, bo nie tęsknię za tym. Mam alergię na:
- lateks
- piwo (dokładniej: surowe drożdże)
- tytoń (dokładniej: dym, bardziej papierosowy niż fajkowy, ale fajkowy też, tylko mniej mnie zatyka)
- wspomniane już owoce morza
- pyłki drzew, krzewów i traw (od kwietnia do sierpnia na lekach, w ostatni weekend tak mnie napadło, że myślałam, że nos mi odpadnie od ciągłego wycierania - zużyłam ponad 300 chusteczek przez trzy dni)
A do tego wszystkiego astmę. Pięknie się urządziłam, nie?
Vasanta - istnieją już podobno opcje odczulania. Może warto się tym zainteresować? O ile pozostałe alergeny można odstawić, o tyle przesmarkana wiosna i lato do przyjemności raczej nie należy....
Adn. szczurów - cudne to stworzenia i swego czasu miałam stadko. Biegały często luzem i z czasem nauczyły się nawet nie przegryzać kabli ;-)
Mądrzejsze są niż psy. Pamiętam, że w nocy przychodziły do łóżka i podgryzały mi stopy, po czym uciekały i wyglądały do mnie zza mebla - to było zaproszenie do zabawy ;-)
Jedna z samic notorycznie przynosiła swoje nowonarodzone dzieci i układała je na mojej poduszce. To się nazywa ufność :-)
Cudowne były, ale miewały skonność do alergii z problemami skórnymi.
Do dziś pamiętam trwające kilka godzin kapiele i masaże stada szczurów w leczniczym szamponie.
Poza tym rozmnażały się bez opamiętania. 1 samica karmiła czasem 2 mioty równoczesnie (maluchy i łyse noworodki).
Obecnie mamy paletki - córka błaga o coś "bardziej rozumnego", jednak styl naszego zycia i pracy, częste i długie wyjazdy itp, uniemożliwiają taką opcję - a szkoda, bo chętnie wróciłabym do opcji szczurka ;-)
No - chyba, że z czasem teściowa pozbędzie się obrzydzenia do gryzoni i będzie skłonna zapenić takiemu niezbędną opiekę pod naszą nieobecność - z czułościami niezbędnemu szczurkowi do życia włącznie ;-)))
Szczurki rzeczywiście mogą się często rozmnażać, dlatego najlepiej zadbać o stadko jednopłciowe - szczurków jest jednak strasznie dużo, zwłaszcza tych potrzebujących z interwencji, wpadek czy wyniesionych z laboratoriów. Aż żal, że nie można zapewnić domku wszystkim tym, które czekają na jakąś opiekę.. przynajmniej dlatego ja nie zabieram się za hodowlę. Chociaż szkoda, że nigdy nie zobaczę porodu i tych maluśkich kluseczek.. ;)
A to wszystko, o czym opowiadasz.. jak tutaj nie kochać tych kuleczek z ogonkami? :)
Nox napisz cos wiecej na ten temat ;D U nas w trójmiescie od czasu do czasu są warsztaty z erotic dance ;D ojjj kusi...kusi ;) Jak mnie zachecisz to sie ktoregos razu wybiore :D
Otóż Moja droga :)
http://spion.wrzuta.pl/audio/x3b6EHnpoF/joe_cocker_-_you_can_leave_your_hat_on
Do tej piosenki bierzemy jeszcze krzesło i się zaczyna :D
Nie wiem jak mam Cię zachęcić. Naprawdę warto. Sama unikam jak ognia nadmiernej aktywności fizycznej, a te zajęcia przypadły mi do gustu ;).
To chyba odpowiednia zachęta ? :D
:( A mój szczur ostatnio zmarł, jak w Warszawie byłam...:(
Taka pozytywniejsza strona życia : mam zamiar zacząć chodzić na inne tańce, prócz TB. ale dopiero po wakacjach,niestety... Na razie moją pasją jest historia i cholerny sprawdzian:/
A na jaki temat ten sprawdzian, ze taki "cholerny"?;)
Nox, ta piosenka jest o rozbieraniu... :)
Pytanie laika: erotic dance =/= striptiz, prawda?
Właśnie, Nox.. opowiedziałabys może coś więcej o tych zajęciach? Jak to wygląda mniej więcej? Strasznie mnie to ciekawi, szczerze powiedziawszy.. chociaż u nas chyba nikt nie prowadzi tego typu zajęć ;)
I dołączam się do pytania Vasanty.
:( A mój szczur ostatnio zmarł, jak w Warszawie byłam...:(
Łączę się w bólu. Wiem co czujesz. <klepie po plecach>
Sprawdzian z całego siedemnastego wieku plus chronologia panowania królów elekcyjnych...koszmar:)
Dziękuję,Martinko:*
Jenny-rose
16-05-2008, 14:10
Sprawdzian z całego siedemnastego wieku plus chronologia panowania królów elekcyjnych...koszmar:)
O żesz XD. Pisałam dokładnie z tego samego sprawdzian wczoraj ...
Żeby nie offtopować, i tak chciałam napisać troche o swoich zainteresowaniach. Po pierwsze Indie - całym sercem za całokształt (uwielbiam wszystko, zapachy, smaki , rytm, na stroje mam prawie że mały fetysz, tańce uwielbiam i w miare możliwości się ich 'ucze'). Po drugie rysowanie i jeszcze... tu link dla ciekawskich: www.jenny-rose.deviantart.com - galeria troche stoi w miejscu bo ostatnio cierpie na brak czasu (i skanera) ale i tak jest w niej sporo ;).
Jenny-Rose, o, Otai też znasz.. jaki ten świat mały, korespondowałam z nią z dobrych 7 lat temu :) I widzę, że masz dollfie.. strasznie mi się te laleczki podobają, ale ceny są tak zatrważające, że nie ma co.. powodzenia w dalszym rysowaniu ;) Ja ostatnio się wyrwałam z zastoju, a im bliżej sesji tym więcej weny.. i ochoty na rysowanie. Właśnie dziubię sobie księżycową elfkę: WIP http://img116.imageshack.us/img116/4618/wip2no1.jpg (fragmencik) - i mam nadzieję, że do końca czerwca ją skończę.. ;)
Jenny-rose
16-05-2008, 17:35
Sileas > o tak, znam otai, to moja przyjaciółka.
Niezły rysunek...zaczątek rysunku :D. Chętnie obejrze efekt końcowy. Ah, już mogłyby być wakacje, też mam mase prac do dokończenia.
edit: sileas , otaj cie pozdrawia :D
Adn. szczurów - cudne to stworzenia i swego czasu miałam stadko. Biegały często luzem i z czasem nauczyły się nawet nie przegryzać kabli ;-)
Mądrzejsze są niż psy. Pamiętam, że w nocy przychodziły do łóżka i podgryzały mi stopy, po czym uciekały i wyglądały do mnie zza mebla - to było zaproszenie do zabawy ;-)
Jedna z samic notorycznie przynosiła swoje nowonarodzone dzieci i układała je na mojej poduszce. To się nazywa ufność :-)
Cudowne były, ale miewały skonność do alergii z problemami skórnymi.
Do dziś pamiętam trwające kilka godzin kapiele i masaże stada szczurów w leczniczym szamponie.
Poza tym rozmnażały się bez opamiętania. 1 samica karmiła czasem 2 mioty równoczesnie (maluchy i łyse noworodki).
Obecnie mamy paletki - córka błaga o coś "bardziej rozumnego", jednak styl naszego zycia i pracy, częste i długie wyjazdy itp, uniemożliwiają taką opcję - a szkoda, bo chętnie wróciłabym do opcji szczurka ;-)
No - chyba, że z czasem teściowa pozbędzie się obrzydzenia do gryzoni i będzie skłonna zapenić takiemu niezbędną opiekę pod naszą nieobecność - z czułościami niezbędnemu szczurkowi do życia włącznie ;-)))
Cudownie się to czyta :D A mi szczególnie, biorąc pod uwagę, że mówimy do siebie z moim mężczyzną per "Szczurku" :D;) A alergia też mnie dopada na wiosnę niestety, ale nie ma mnie kto moczyć godzinami w leczniczym szamponie, sama muszę ;)
A co do zainteresowań plastycznych, to też cierpię, bo nie mam kiedy rysować. Mogę sobie ewentualnie narysować wykresik do pracy mgr ;) Dawno tam nic nie wrzucałam, ale zapraszam jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć, co robię http://falklanday.digart.pl/
Po kolei, ale nie chronologicznie :)
- 2 kółka, 4 kółka... streetracing...
- narkoza azotowa.... i 5 ATA pod woda :)
- woda w innym stanie skupienia, czyli snowboard...
- troche Brazylii... - samba, capoeira, historia i kultura, a co...
- zdjecia troche lubie robic tez...
- najwieksza pasja jest bezchmurne niebo, cieply piasek pod stopami i blekitna woda...
- lezec i pachniec na kanapie... ;> a tak serio, to robic wszystko, zeby nie miec chwili wolnego :)
streetracin... hmm... na legalu czy po nocy z neonem?? :> można zapytać co za autko?...
;>>>> no wiesz... jakby to na wizji tu ujac w sposob nie zsyłajacy paragrafow ;>>>
http://www.corrado-database.nl/index.php?item=view_corrado&id=2964 a prosie bardzo :)))) zbiera sie na trubinke aktualnie...;>
Człowiek sobie tańcuje, tańcuje a jakoś prac związanych z tancem brzucha nie tworzyłam. Wczoraj sobie jednak coś skrobnęłam. Nie jest najwyższych lotów, ale nadal mam nadzieję, że kiedyś lepiej uchwycę ruch w tańcu i będzie.. hm, magicznie :) Póki co nie jest, ale i tak zapraszam do obejrzenia - http://silly-sil.deviantart.com/art/Bellydancer-90220155 :)
Człowiek sobie tańcuje, tańcuje a jakoś prac związanych z tancem brzucha nie tworzyłam. Wczoraj sobie jednak coś skrobnęłam. Nie jest najwyższych lotów, ale nadal mam nadzieję, że kiedyś lepiej uchwycę ruch w tańcu i będzie.. hm, magicznie :) Póki co nie jest, ale i tak zapraszam do obejrzenia - http://silly-sil.deviantart.com/art/Bellydancer-90220155 :)
Ojej, jakie śliczne.... proszę więcej takich prac, aż miło popatrzeć!:cheesy:
nono fajne autko... jak na stolicy zobaczę takowe to będę machał... :D
Nadżiba, dzięki :) Kiedyś na pewno jeszcze coś narysuje związanego z tb, koniecznie w kolorze - żeby lepiej oddac nastrój ;)
Moja nowa pasja : dekoracja wnetrz;
Odkad kupilismy z moim mezczyzna wlasne pierwsze mieszkanie zajaralam sie dekoracja i nietypowym wystrojem wnetrz; wzory tkaniny kolory ksztalty ... zadziwiajace jakie rzeczy mozna stworzyc... lub zmienic malymi dotakami caly klimat pokoju...
zob watek http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=983
moze w przyszlosci umieszcze tam jakies fotki
Alienora
15-08-2008, 17:38
A ja zbieram lalki - juz kilka lat, więc moja kolekcja się zdażyła ustabilizować i ukierunkować: zbieram winylowe lalki dalekowschodnie (Japonki i Chinki) i stare lalki z mojego dzieciństwa: Fleur i Sindy (te stare z duzymi glowami).
I kocham miniatury - domki dla lalek w skali 1:12 - najlepiej jesli są dokładnym odwzorowaniem przeczywistości:) Z nimi się zaczęło jak w Rijks Museum zobaczyłam siedemnastowieczne kredensowe domki dla lalek - zabawkę bogatych dam. Mój osobisty domek już tuż tuż:))) miniatury do wyposażenia się już zbierają.
A poza tym uwielbiam stare pocztówki z malarstwem Serge de Solomko (koniec XIX, pocz.XX) - mój avatar to fragment jego pracy. Klimaty dawnej Rosji, duzo orientu, trochę fantastycznych postaci...
kaoruaki
22-08-2008, 23:10
O jej, ja mam taką fobię, nie wiem dlaczego, ale boje się starych lalek, i w ogóle lalek. Jak zasypiam, i te ślepia na mnie patrzą... auaa! Wiem za dużo horrorów:D
Moja pasja całkiem świeża to oczywiście taniec, a oprócz tego:
UWAGA! PONIŻSZE POLECAM W RAZIE PROBLEMÓW Z ZAŚNIĘCIEM:D
rysunek - grafika czasami shizowa
sztuka- to szerokie pojęcie
śpiew- jedne z gorszych koszmarów, to te że tracę głos
gra na bębnach oraz na gitarze- kocham muzykę i chciałabym umieć grać na jak największej ilości instrumentów(zwłaszcza na skrzypcach i flecie poprzecznym), jednak - brak czasu
biżuteria- bransoletki, koraliki, KOLCZYKI( to już powoli w obsesję sie przeradza)
włosy-dbanie czesanie, patrzenie jak wirują w tańcu (trochę takie próżne:embarrest:)
jedzenie- uwielbiam jeść, mimo ze chudzina ze mnie(tak jakoś przytyć nie mogę)
spanie - kocham
Amazonia- i tak kiedyś tam pojadę, bo to niezwykły świat!!!!!!!!!!!!!!!
moda- standard, kobietą jestem w końcu:D
zwierzątka- zawsze muszę na ulicy czy gdziekolwiek po skamlać na pieseczki, koteczki, i w ogóle... chciałabym mieć małpkę, albo lemura. Na razie padłam ofiarą uroku tegoż kotka
TO FORUM!- wręcz odkleić sie nie mogę!!!!;)
wszystko co orientalne:)
Uprzedzałam że będzie sennie:D
Ja w dzieciństwie bałam się lalki mojej kuzynki - zagraniczny bobas ze szklanymi oczami, realistycznymi, a jednak martwymi... Rozumiem cię, karouaki.
Jak można nie lubić starych lalek, toż to takie... vintage :p Dobra, ja mam zboczenie w tym kierunku. Kocham klimaty z lekka "burtonowskie", kabaret z lat 30tych, rajstopy-kabaretki, piórka przy dupie i meloniki ;) , kolonializm, gorsety w paski, parawany do przebierania się z XIX wieku no i mroczne laleczki o szklanych oczkach :D A że czasami jedno oczko wydaje się samo mrugnąć... cóż :amuse:
Ja kocham wszystko co jest w pionowe,czarno-białe paski :D I kabaretki też...I kapelusze o szerokich rondach...I buty,jakie miała Helena Bonham Carter na Sweeney Toddzie,w scenie na plaży...ach.
Jak można nie lubić starych lalek, toż to takie... vintage :p Dobra, ja mam zboczenie w tym kierunku. Kocham klimaty z lekka "burtonowskie", kabaret z lat 30tych, rajstopy-kabaretki, piórka przy dupie i meloniki ;) , kolonializm, gorsety w paski, parawany do przebierania się z XIX wieku no i mroczne laleczki o szklanych oczkach :D A że czasami jedno oczko wydaje się samo mrugnąć... cóż :amuse:
a'propos vintage....czy ktos z Was wie gdzie kupie w polskim necie obrazy zdjecia typu vintage???
MalenaSlav
23-08-2008, 18:32
Nie wiem czy są zdjecia i obrazy ale pewnie coś się znajdzie, dużo rzeczy w stylu vintage:
http://www.camomille.pl/
chyba, że chcesz oryginalne stare - to w antykwariatach! ;)
Alienora
25-08-2008, 20:14
MKS na allegro bym szukała.
dzieki dziewczyny ...;) pozdr
Ostatnimi czasy przykleiłam się do aparatu (albo aparat do mnie - punkt widzenia od punktu siedzenia ;)) - prawie wszędzie z nim wychodzę i pstrykam zdjęcia ludziom, roślinkom, budynkom... To już prawie uzależnienie :D
jestem tu nowa i niewiele jeszcze uczestniczę w forum ale od razu zainteresował mnie ten wątek, zwłaszcza kiedy przeczytałam że tak wiele mamy wspólnego-bardzo podobne zamiłowania i -co mnie zaskoczyło-tak wiele nas kocha rpg, granie, czytanie i broń.Ja także to kocham!!! maluję też trochę figurki.
już od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy jest jakiś typ kobiety która preferuje taki a nie inny taniec i myśle że mogą byc jakieś osobowościowe podobieństwa, zwłaszcza teraz kiedy przeczytałam o podobnych zamiłowaniach.
a wy jak myślicie?
jaka to osobowość?kobieta?jakie jesteśmy?
:question:
Każda inna....myślę, że bardziej łączy nas kobiecosć (bądź jawna bądź ukryta). Każda z nas miała swoje motywy aby zacząć tańczyć ale także każda z nas odkryła tym samym swoje kobiece piękno. To chyba bardziej zwrot ku atawistycznym doświadczeniom, odrzucenie też polskiej mentalnosci ( typu nawet jak stoisz to źle wyglądasz, zrób coś ze sobą itd). Choć zapewne są wśród nas dziewczyny pewne siebie, odważne i pragnące tym wszystki podzielić się ze światem. Część z nas pewnie musiała pokonac mury nieśmiałości, niewiary zanim wyprostowała plecy i uniosła piersi w tańcu. Ale chyba każda czuje, że wyzwala w sobie coś co jest naturalne, co od zawsze było w środku, coś co czuje.... choć może miną lata zanim poczuje, że nie macha biodrem ale wyraża się.... że jest kobietą i z tą świadomością narysuje swój obraz tańcem. I nie będzie ważne czy jest popularna czy nie, czy śmiała czy nie bo będzie piękna i prawdziwa...a to dla samej siebie najważniejsze.
ble ble ble:)
A ja nie mam innych zainteresowań oprócz tańcem... ale lubię różne style. Ostatnio taniec brzucha, ale też taniec nowoczesny i salsę.
To moja pasja i hobby.
Moją nową pasją jest język francuski, niedługo zaczynam się go uczyć, jest przepiękny, melodyjny... A wzięło się to z obejrzenia musicalu "Le Roi Soleil" z polskimi napisami, momentalnie się zakochałam :D
Innym hobby jest opieka nad moim zwierzakiem - szczurzycą, do której niebawem dołączy koleżanka :)
Ulala... życzę powodzenia w nauce francuskiego. Ja też byłam w tym języku zakochana... póki nie zaczęłam się go uczyć :D
Właśnie mnóstwo ludzi mi mówi, że jest bardzo trudny, ale ja wierzę, że dam radę :D
I bardzo dobrze! Chcieć, to móc, nie? :D
scarabee
02-09-2008, 21:50
Powodzenia, Alexis! Ja po mojej licealnej "przygodzie" z francuskim mogę powiedzieć, że to język dość trudny, ale za to dosć szybko wchodzi w krew :)
(Niestety przy utracie kontaktu z językiem równie szybko z niej "wychodzi".. *zła na swoje własne zaniedbania* )
Moją nową pasją jest język francuski, niedługo zaczynam się go uczyć, jest przepiękny, melodyjny... A wzięło się to z obejrzenia musicalu "Le Roi Soleil" z polskimi napisami, momentalnie się zakochałam :D
To ja polecam jeszcze obejrzec (albo chociaz posluchac) musical "Notre Dame de Paris". Cos fantastycznego! Chyba sobie sama wlacze ;)
Muszę poszukać na torrentach i innych takich :P
kaoruaki
12-09-2008, 22:33
też kiedyś szalałam na punkcie j. francuskiego, a to przez film "Amelia"(cóż,mało ambitnie).Poszłam na dwie lekcje, i sie skończyło, bo mi godziny zajęć nie pasowały:(
hehe ja tez szalalam na punkcie tego jezyka do czasu liceum... teraz mam obowiazkowy i mi sie przejadl
Anisa Hasna
14-09-2008, 01:57
Moją nową pasją jest projektowaniw strojów dla siebie (i szukanie frajerów którzy by je wyszywali toną koralików). Nie sądziłam że kiedys coś narysuje a mam już cała teczkę projektów do wykonania. Rysuje gorzej niż małe dziecko ale grunt że wiem o co mi chodzi. Kiedyś to uszyje.
Wzieło mnie też na taneczne adaptacje bajek i pisze teatralno-taneczne scenariusze.
Mogę wyszywać, jeśli chcesz. Lubię to.
Hehe... Figa: ja od dłuższego czasu też co rusz to coś szkicuję - jak tylko zobaczę coś co mnie zainspiruje, czy wpadnę na jakiś pomysł - biorę ołówek i szybko rysuję nim zapomnę :D. Gdybym miała to wszystko szyć to bym chyba musiała sklep otworzyć ;):D, więc bezpieczniej jest po prostu "notować" na papierze. Z umiejętnością rysowania u mnie też tak sobie, grunt że wiem o co chodzi. Rozrysowuję też sobie koncepcje detali, więc czasem przybiera to postać schematu całego w opisach :D.
Ostatnio doszłam do wniosku, że gdyby mi teraz faktycznie przyszło coś uszyć, miałabym naprawdę duży problem by się na coś zdecydować - aż się boję, że byłoby to wszystko w jednym - a to bardzo niewskazane :D:D:D
Hyh, ja też ostatnio rysuję - tancerki bellydance ;) siedząc na nudnych lekcjach i myśląc o niebieskich migdałach ;)
Wzieło mnie też na taneczne adaptacje bajek i pisze teatralno-taneczne scenariusze.
Ach - to to co mi się marzy w formie insceniacji orientalno - tanecznej - co jakis czas prześladuje mnie to rankami opóźniając wyjście do pracy ;):D:) - poprostu mam odjazd w świecie wyobrażni:p:D
Ciągłe poznawanie życia. Ciągłe doświadczanie czegoś nowego :)
Koncerty, wystawy, podróże, książki, filmy, poznawanie innych kultur, dowiadywanie się co dzieje się w świecie
to są moje pasje :)
Taniec jest moją pasją od 12 lat, obecnie tańczę tribal i fire dance :) Gram jeszcze na gitarze, czytam książki fantasy i interesuje się grafiką komputerową i fotografią :)
Mnie pociąga snowboard:D.. można bardzo odreagować na wyjazdach, trochę adrenaliny i super zabawy.. Choć w tym roku nie miałam okazji jeździć przez pracę;/ Poza tym?? Fotomodeling, choć teraz mniej, strasznie ciężka praca. No i oczywiście..Taniec.. Dwa lata tańczyłam taniec nowoczesny, a teraz BD:) z czego bardzo się cieszę:)
Oprócz tańca brzucha moją pasją stała się salsa (miłość od pierwszego...zatańczenia) i taniec w ogóle.
Od kilku lat malarstwo farbami olejnymi.
Ostatnio odświeżam też zainteresowanie (z moich nastoletnich czasów) Japonią i kulturą tego kraju. Zaczynam studia w tym kierunku, wraz z nauką języka japońskiego (który-mam nadzieję-też mnie zafascynuje)
Od ponad roku - belly oczywiście - i szczerze przyznaję, że jest w tej chwili na miejscu pierwszym!
Poza tym:
- stale ceramika (mimo, krótkiej przerwy w lepieniu...)
- żagle (szkoda, że już po sezonie....)
- narty (super, ze sezon juz tuz, tuz ;-)
- książki (w ilościach hurtowych)
- jazz
Nie mniej - ciągle zachwyca mnie coś nowego, ostatnio nawet podróżowanie na motorze w charakterze "plecaczka" o co jeszcze kilka lat temu bym się w życiu nie podejrzewała :)
Dołączam się do rysujących i malujących :) ostatnio głównie na kompie, tradycyjnie jedynie w szkole ;) Oprócz tego działam sobie od kilku lat w brygadzie RR zwanej ruchem rycerskim, gdzie strzelam z łuku, tańczę i ostatnio wyszywam moją XIV-wieczną sakiewkę :D mam nadzieję że kiedyś ją skończę. Oprócz pasji średniowiecznych macham poi, mam nadzieję że innymi ognistymi przyrządami kiedyś też – marzą mi się płonące wachlarze, muszę tylko poszukać kogoś kto je dla mnie i koleżanek zrobi :) przez krótki czas uczyłam się jeździć konno, po nieszczęsnym wypadku jeszcze nie doszłam do siebie za bardzo, ale na kunie kiedyś wrócę, bo jak to powtarza kilka znanych mi osób „najlepsze na świecie jest siedzieć na końskim grzbiecie” ja bym dodała do tego powiedzenia jeszcze kilka innych przyjemnych rzeczy :D
kaoruaki
10-10-2008, 13:16
a ja zaczęłam bawić się w koralikowe kolczyki.Taki mały trening przed zabraniem się za strój do bd:)
maroccanmint
10-10-2008, 15:17
Widzę, że raczej bardzo oryginalna nie będę...
Czytam o wiele za wiele...
Szyję patchworki, pikuję je ręcznie i cieszę się klimatem, jaki przywodzą na myśl...
Uczę się robić na drutach - i lubię to coraz bardziej...
Przepadam za kotami ;) moja kotka robi shimmy bioderkami lepiej niż ja.
Uwielbiam mojego Męża, mój główny obiekt zainteresowań...
Marzę o stworzeniu pełnego kostiumu do tańca brzucha. I o kostiumie tribalowym też, żeby się sprawdzić.
Świetnie gotuję (to opinia znajomych). Biorąc pod uwagę moje biodra - uzasadniona :D
Inne: - flamenco :) (tańczę już 3ci rok)
- tak, jak Anez RR (ruch rycerski, XIV-XV w.)
- RPG (ale niestety teraz nie mam kiedy i nie mam z kim :( )
Nie wypełniłaś swojego profilu, Erinn, więc nie wiem, skąd jesteś - ale jeśli z Krakowa, to służę drużyną erpegową :)
Niestety nie z Krakowa, już wypełniam profil, bo całkiem o tym zapomniałam ;)
TB pasjonuje mnie od niedawna
natomiast od długiego już czasu jestem fotomodelką - nie mam idealnych wymiarów, więc na agencje nie mam co liczyć, więc to bardziej pasja, ale od czasu do czasu udaje sie złapać jakieś zlecenie komercyjne. Najlepiej czuję się w klimacie ferish, lateksy, skóry, gigantyczne obcasy
Poza tym jestem tez członkiem Towarzystwa Rekonstrukcji Historycznych Chorągiew Miecza i Róży (boże ale długa nazwa) w skrócie bractwo rycerskie. Odtwarzam obyczaje przełomu XIV i XV w (życie obozowe, tańce dawne) Szyję sobie stroje, pletę sznurki, haftuję, ostatnio nawet buty z oszczędności zrobiłam (medieval ciżemki około 300zł) !!
Są świetne turnieje i imprezy rycerskie, klimath czuje się od razu po ubraniu ciuchów
Tańcem brzucha interesuję się w teorii, a tribalem w praktyce:)
Poza tym:
- haft krzyżykowy - jestem w trakcie tworzenie trzeciego dzieła;)
- horrory i filmy o wampirach, zombiakach i innych podobnych (nawet podłego gatunku), ale zdecydowanie wampiry królują:D
- gry komputerowe
- książki (historyczne, romansidła, tasiemce, kryminały, horrory)
- islam
- kuchnia moja eksperymentalna
o!
A pewnie, też się zdarza;]
TB pasjonuje mnie od niedawna
natomiast od długiego już czasu jestem fotomodelką - nie mam idealnych wymiarów, więc na agencje nie mam co liczyć, więc to bardziej pasja, ale od czasu do czasu udaje sie złapać jakieś zlecenie komercyjne. Najlepiej czuję się w klimacie ferish, lateksy, skóry, gigantyczne obcasy
Poza tym jestem tez członkiem Towarzystwa Rekonstrukcji Historycznych Chorągiew Miecza i Róży (boże ale długa nazwa) w skrócie bractwo rycerskie. Odtwarzam obyczaje przełomu XIV i XV w (życie obozowe, tańce dawne) Szyję sobie stroje, pletę sznurki, haftuję, ostatnio nawet buty z oszczędności zrobiłam (medieval ciżemki około 300zł) !!
Są świetne turnieje i imprezy rycerskie, klimath czuje się od razu po ubraniu ciuchów
Mile widziane twoje zapowiedzi turnieji rycerskich i tym podobnych imprez w dziale Cafe :) - dla mnie to prawie równie romantyczne i bajkowe jak cała ta zabawa w orient z tańcem brzucha na czele:D:p
A tak poza tym podziwiam Ciebie i wszyskich, którzy czasem żyją w warunkach ludzi z dawnych kultur - brak wygód, samowystarczalność - żeby tak bawic się w coś takiego regularnie :confused::eek: ;)
A pewnie, też się zdarza;]
Mam w domu całą kolekcję, a właściwie mama ma. Też mi się zdarza czytać :D
Nox zazdroszczę, moja mama nie chce kolekcjonować harlequinów:cool: a przy takich nie wymagających myślenia książkach można się świetnie odstresować:)
Moja na przykład wspominała kilka razy, że musi się ich pozbyć.
Za dużo miejsca zajmują.
Ile mam w domu tej makulatury ;)
Sowillo - to jak się sezon 2009 zacznie, to będziemy informować ;)
Hekathe - jesteś z Wrocławia może? Bo bractwo Miecza i Róży mi się jakoś z Wrocławiem kojarzy..
Mile widziane twoje zapowiedzi turnieji rycerskich i tym podobnych imprez w dziale Cafe :)
A tak poza tym podziwiam Ciebie i wszyskich, którzy czasem żyją w warunkach ludzi z dawnych kultur - brak wygód, samowystarczalność - żeby tak bawic się w coś takiego regularnie :confused::eek: ;)
No własnie z powodu braku wygód, przez całą zimę nic się nie dzieje. ( a przynajmniej ja zaszywam się pod kocem i nie jeżdzę na medievalne survivale). Ale od wiosny turnieje są organizowane przy różnych zamkach, wieżach itd w Polsce. Dam znać jak coś się będzie zbliżało.
Hekathe - jesteś z Wrocławia może? Bo bractwo Miecza i Róży mi się jakoś z Wrocławiem kojarzy..
Bardzo dobrze Ci się kojarzy :)
klymenystra
08-11-2008, 15:07
czytanie- w duzych ilosciach i wszystkiego. Ostatnio, z racji magisterski, musialam odstawic literature piekna i czytam glownie rzeczy z socjolingiwistyki i pokrewnych. Ale najbardziej kocham Carpentiera, Tourniera, Colette, Superviella i kilku innych. Ulubiona ksiazka jest "O tym, co Alicja odkryla po drugiej stronie lustra", obie "Alicje" zreszta kolekcjonuje w roznych tlumaczeniach. A- chwale sie- przeczytalam "Ulissesa" i bardzo mi sie podobal:)
rysowanie- teraz to tylko rekreacyjnie, glownie mangowe rzeczy, czasem portrecik. Zaluje, ze nigdy nie poszlam na kurs, mialam talent, ktory sie zmarnowal, chociaz nadal lubie to robic
francuski- pierwszy jezyk, ktory mnie zachwycil i z ktorym zwiazalam sie na cale zycie. Ucze sie go 13 lat, mieszkalam 2 lata we Francji, nadal dowiaduje sie nowych rzeczy, poznaje smaczki itd
inne jezyki- portugalski, katalonski, galicyjski i oksytanski. Jestem z gruntu niepraktyczna (poza port. moze)- ale fascynuja mnie te male kultury, ktore sa przebogate.
jezykoznawstwo- glownie socjolingwistyka, czasem psycholingwistyka, ale tu brakuje mi pewnych podstaw, czasem bawie sie kognitywizmem, ale to tez nie moja dzialka. No i wszelakie jezyki w kontakcie- kreole, pidziny, substraty, zapozyczenia i co tam jeszcze :) I, co nudne, etymologia. I praindoeuropejski.
tlumaczenia- odkrylam, ze to jes to w wieku 15 lat, prawie rok temu debiutowalam, teraz szykuja sie nastepne zlecenia. Z tym, ze tlumaczenia literatury (proza i poezja), ewentualnie artykuly. Teksty uzytkowe mnie odrzucaja od siebie. Brrrr.
przekladoznawstwo- godzinami moge dywagowac na temat roznych niuansow w tlumaczeniach i wyszukiwac drugie dno :))))
staniki- :))) ogladac, mierzyc, dobierac, nosic :) uswiadamiac innych. DObry stanik to podstawa
dieta Montignaca- pyszne zdrowe zarelko
spodnice, sukienki, bluzeczki, buty, korale, naszyjniki, kolczyki, wisiorki, cienie do powiek- chyba nie musze rozwijac
lazenie po lumpeksach- nigdy nie wiadomo, na co sie trafi- lubie ten dreszczyk emocji :)
kino- to jak kazdy chyba ) Kusturica, Almodovar, intryguje mnie Isabel Coixet, lubie kino europejskie, w stylu tego, ktore mozna obejrzec w Kiniarnii
muzyka- od choralow gregorianskich, poprzez gotycki metal, do muzyki celtyckiej, Dead Can Dance, Cocteau Twins, Lhasy i wszystkiego, co spiewane w jezykach mniejszosciowych
No taniec brzucha ostatnimi czasy :)
Bardzo dobrze Ci się kojarzy :)
W takim razie pozdrowienia od członkini Srebrnych Wilków :)
No ładnie :) Miło:D Pozdrawiam również
przekladoznawstwo- godzinami moge dywagowac na temat roznych niuansow w tlumaczeniach i wyszukiwac drugie dno :))))
lazenie po lumpeksach- nigdy nie wiadomo, na co sie trafi- lubie ten dreszczyk emocji :)
Może się kiedyś wybierzemy na krakowskie lumpeksobranie? O niuansach w tłumaczeniach też możesz ze mną pogadać. I o "Alicji...", uwielbiam ją.
klymenystra
09-11-2008, 17:10
Może się kiedyś wybierzemy na krakowskie lumpeksobranie? O niuansach w tłumaczeniach też możesz ze mną pogadać. I o "Alicji...", uwielbiam ją.
W lumpeksach ostatnio nie bywam, bo kasy brak, a szafy sie nie zamykaja :(( Musialabym sie polowy ciuchow pozbyc, zeby lazic tak, jak dawniej. A co do tlumaczen- chetnie :) Tylko pamietaj- ja jestem pro-Slomczynska i Baranczaka nie trawie ;) Z gory uprzedzam :)
Ooo, to ja wręcz przeciwnie :) Mamy pole do dyskusji :) Byłoby nudno, gdyby wszyscy mieli to samo zdanie :)
Ja poza tańcem brzucha interesuję się:
-językami: arabskim, tureckim, nieco farsi i hindi
-historią opisaną w książce Wiktora Hugo "Katedra Marii Panny w Paryżu" we wszelkich wersjach
-sagami Margit Sandemo i Bente Petersen
-ogólnie literaturą
Kocham starożytny Rzym, prozę, książki, grafikę komputerową, fotografię, Harry'ego Pottera (ach, nigdy z tego nie wyrosnę - wciąż pamiętam, jak jako jedenastolatka oczekiwałam na list z Hogwartu^^). No i bajki disneyowskie, ach, do pośmiania się i do popłakania. Przy tym wielbię sztukę, ale polonistyka jest mi bliższa.
Offtop o SoLL przeniesiony do wątku "Fantastyka (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=327&highlight=Fantastyka)" - vasanta
Śmiesznie, jak tak poczytałam...
sama uwielbiam łażenie po lumpach :D najlepsze zdobycze są właśnie tam :)
poza tym,z poważniejszych... historia, szczególnie XVII-XIX wiek, ale też ogólnie Arabów , od niedawna raczkuję również w Persji - i z tym się wiąże chyba wszystko, od muzyki, islamu, kultury na ludziach kończąc i konkretnym, przeukochanym kraju - Syrii :D tam bym mogła wracać i wracać. Ogólnie koń,teraz po utracie ukochanej kobyły mam źrebaka. Ponadto o ile mam czas, to chadzam tu i tam do kina na nie-masówkowe filmy, tego już moja szkoła mnie dopiero nauczyła ;) lubię też makijaże robić - w sumie głównie arabskie(sobie, innym to już gorzej,ale zdarza się) w wolnym czasie poczytuję prasę, niestety mocno ciągnie mnie do polityki :rolleyes:, ogólnie wszelkie dyskusje itd. Ale to chyba wszystko jest nierozerwalnie związane z moim kierunkiem, na jaki zamierzam się wybrać :D
HP - ojej, sama pamiętam te zabawy w przyprawy (ziele angielskie to oczy jaszczurki :redface:) i ogólnie uczenie się na pamięć nazw etc. Na łacinie miałam niezłą zabawę, jak poprzez zaklęcia tłumaczyłam sentencje :embarrest:
Ach,no i podróże - kocham ten dreszczyk emocji,jak jesteś gdzieś sama i nie wiesz co gdzie i jak :Dstrasznie lubię też stawiać sobie wyzwania.
bollyanna
18-11-2008, 21:05
Ja poza tańcem brzucha interesuję się:
-językami: arabskim, tureckim, nieco farsi i hindi
-historią opisaną w książce Wiktora Hugo "Katedra Marii Panny w Paryżu" we wszelkich wersjach
-sagami Margit Sandemo i Bente Petersen
-ogólnie literaturą
Nadżibo, potrafisz dogadać się we wszystkich tych językach? Jeśli tak, to wyrazy najwyższego uznania :) Moim marzeniem jest nauczyć się właśnie jakiegoś egzotycznego języka, to bardzo wzbogaca wiedzę o świecie. Ale cóż, to marzenie niespełnione póki co :) Udało mi się tylko załapać parę zwrotów po baskijsku w pracy...
Klymenystro, a ja podczas ostatnich wakacji odkryłam, że literatury francuskiej niemalże nie znam. Co mi polecisz? ;)
Poza belly dance...
- hodowla ptaszników i węży
- języki obce- najbardziej poważnie, bo zawodowo- j.angielski, potem hiszpański i arabski, a kiedyś również niemiecki i francuski
- fitness
- twórczość Sapkowskiego
- kino hiszpańskojęzyczne
- kolarstwo szosowe
- ostatnio uczę się nawet programowania...
;)
- twórczość Sapkowskiego
Ja też uwielbiam Spakowskiego! :D
Dżastina
09-02-2009, 19:31
Modeling :) siedzę w nim już od 6 lat. Dużo podróżowałam, obecnie wróciłam do Polski ale w kwietniu znów wyjeżdżam - a po powrocie ślub :D
Oooo, coś ostatnio dużo w koło tych zaręczyn i ślubów, może i ja się doczekam;p..
Mnie ostatnio kusi saaaalsaaa.. Przyznam, że taniec brzucha troszkę mnie wyciszył, zwłaszcza momenty gdy przy wolnej muzyczce ćwiczy się pracę rąk i mam chwile kiedy chciałabym ruszyć nieco mocniej bioderkami w salsowych klimatach..
Poza tym język włoski:): muzyka, filmy, Włochy..Wszystko co kręci się wokół włoskiego;).
Trochę tego jest jak tak pomyślę;)..
Hmm.. pasje.. hobby.. jest tego trochę, a pewnie byłoby więcej, gdybym miała więcej czasu. Część z owego powodu również odeszła na daleki plan. Cóż – takie życie.
No to z tzw. ‘bieżących’:
- taniec (do niedawna salsa pasjami, teraz bardzo rzadko – jeszcze do tego pewnie wrócę – te rytmy, emocje i wolność na parkiecie z niczym nieporównywalne)
- architektura (obecnie głównie wnętrz)
- rysunek (cos tam sobie bazgrolę w wolniejszych chwilach, starając się nadać kolor akwarelkami)
- scrapbooking (a właściwie moja odmiana owego, bo rzadko robię coś ze zdjęciami)
- eksperymenty kuchenne (łączenie dziwnych składników razem, tworząc coś nowego i - o dziwo - zjadliwego ;) )
- czytanie (często wielkimi zrywami – i głównie w kierunkach fantastyka + kryminalne powieści, choć inne książki też się zdarza mi miło połknąć)
- kiedyś dość częste – teraz bardzo rzadkie – dłubanie biżuterii
u mnie to od dawna TANIEC i wszystko co jest z nim zwiazane. troche czasu minelo za nim znalazlam swoj konkretny kierunek ale sie udalo. zaczynalam od ludowego, pozniej balet, pozniej towarzyski, pozniej nowoczesny a dokladnie hip-hop, disco dance, show dance i wiele roznych stylow bo lubie na scenie je wszystkie laczyc i robic wielkie show. od trzech lat oczywiscie taniec brzucha a od pol roku jeszcze fireshow (taniec z ogniem). no i dorzucam do tego akrobatyke bo od dziecka chcialam robic takie rzeczy jak gimnastyczka (nie chce sie chwalic ale nawet troszke mi sie udalo i do tej pory udaje bo nadal cwicze akrobatyke :embarrest::)).
oprocz tanca duzo czytam - sensacja, horrory, przygodowo-fantastyczne.
rooie tez bizuterie z roznych koralikow, kamyczkow itp i dla relaksu gram w rozne przygodowo-fantastyczne gry komputerowe bo tu odpoczywam bo nie musze zbytnio sie wysilac z mysleniem ;)
zapomnialam dopisac jeszcze ze zbieram figurki kotow w najrozniejszej postaci. zywych nie moge miec bo mam na nie uczulenie ale pelno u mnie w domu duzych i malych figurek kotow z najrozniejszych materialow :)
mam wiele pasji, które od zawsze były moimi marzeniami i powoli staram się je realizować
pierwszą z moich pasji jest moja rodzina bo to dzięki nim stałam się osobą, którą teraz jestem, no i oczywiście mój przyjaciel ( w męskim wydaniu;))
bycie lekarzem weterynarii- na razie się kształcę w tym kierunku:)
BD bo daje mi wiele radości i energii
uwielbiam piec ciasta, ciasteczka i przygotowywać wszystko co słodkie:)
każdy rodzaj sportu,:D a w szczególności te zimowe
W zasadzie większość zainteresowań wpisałam w profil, po co powtarzać ;)
Ja kocham koty. Ogólnie wszystkie zwierzaki, ale koty chyba najbardziej, i zawsze jak gdzies wyjezdzam i zobaczę kota na ulicy to go fotografuje i molestuje troszke. Futrzaki są super. A mój osobisty kot do tego to robi taką falkę brzucha jakiej NIKT nie robi! Próbowałam sie od niego nauczyć ale nic z tego. Marzy mi się szczur, ale hmmm... chyba nierealne:(, a ostatnio zakochałam się w nietoperzach.
Niegdyś tylko konie, potem tylko ten (Ta) jedyna,konkretna,no i niestety to było kiedyś. Teraz bardzo mi brakuję, ale zaczęłam dzięki większej ilości czasu pasjami przesiadywać w bibliotece i poczytywać różne książki, różne okresy,ale ofc 99% literatura popularno-naukowa, albo po prostu tematyka historyczna ;) poza tym... pasjami uwielbiam chodzić na imprezy,ale np salsowe, sambowe - tam jest jazda :D Kiedyś lubiłam b. rysować, teraz troszkę się zaniedbałam, ale wrócę - ale to raczej zawężone do Nanoprosiaków, moich własnych Nanorogów itp. :P naturalizm mnie nie pociąga. No cóż, kocham podróżować, bardzo szybko się przystosowuję do nowych warunków i sytuacji. I kocham psy, bardzo chciałam zawsze mieć jakiegoś wiernego psiaka ze schroniska, ale to chyba dopiero,jak będę mieć wlasny domek.
Hmm moje zainteresowania:
-taniec hinduski:love:
-Bollywood
-Japonia
-jezyki(japonski, fr, hiszp i ang)
-pisanie
-fotografia
-grafika
-architektura i studia ogolnie tez:):serce:
-sztuki walki
-ksiazki
i to narazie tyle mi do glowy przyszlo:)
<odmienne stany świadomości>;)
Ostatnio zafascynował mnie taniec z veil poi - czy wiecie może dziewczyny, gdzie je można kupić albo jak zrobić?? za każdą wskazówkę będę baaardzo wdzięczna :)
Ja poza tańcem wariuję tylko na punkcie musicali. Pasjami słucham muzyki ze wszystkich - tych, które udało mi się zobaczyć i tych, których nie widziałam na żywo. No i oczywiście dążę do tego, żeby z czasem sama w nich grywać... ;)
Nunah, też uwielbiam musicale :)
Na'imah, o kupnie veil poi było tutaj (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=154&highlight=veil+poi) (od postu #26). Niestety, kupno takiego rekwizytu wymaga sporych nakładów finansowych (np. takich (http://cgi.ebay.pl/Sahariahs-Silk-Bellydance-Veil-Voi-Poi-Set_W0QQitemZ110428133054QQcmdZViewItemQQptZLH_Def aultDomain_0?hash=item19b60796be&_trksid=p3286.m63.l1177)). Tutaj (http://kuglarstwo.pl/forum/topics8/veil-poi-voi-vt4523.htm)jednak możesz znaleźć pokrótce informacje, jak veil poi zrobić samodzielnie :) Zwykłe poi bez woali możesz kupić na Allegro. BTW znalazłam przy okazji poi ze wstążkami - i od razu zaczęłam szukać takiej fuzji.
I znalazłam! Więc może poi ze wstążką na początek?
Bellydance Fusion- Playful Anasma- Ribbon girl
http://www.youtube.com/watch?v=56VwY68OaRs
Sabiba - Ribbon Dance
http://www.youtube.com/watch?v=Ulai7djbpZ0
Teria Solo Belly Dance / Ribbon (rhythmic gymnastics) Fusion
http://www.youtube.com/watch?v=ddVEg5MxG4Y
Tak czytam ten wątek i się załamałam, bo dotarło do mnie ile rzeczy zawsze chciałam zrobić i ile czasu zmarnowałam, "bo coś tam"....
Kiedyś działałam w harcerstwie i to mi zajęło sporą część mojego życia. Skończyło się jak się skończyło, zrezygnowałam i mam taki uraz, że nawet na mundur patrzeć nie mogę i nie ruszam nic co mi się z harcerstwem kojarzy. I to pociągnęło od razu rozstanie się z kolejną pasją, bo odkąd odeszłam nie wzięłam gitary do ręki, a grałam od 10 roku życia i dnia sobie bez gitary nie wyobrażałam. Potem była matura, studia i miałam tyle roboty, że nawet nie miałam za co się chwycić.
Jestem niespełnioną tancerką tańca towarzyskiego. Bo brak partnera, bo jakoś śmiałości nie miałam, bo.. (i tu zawsze się coś znalazło) Do dziś sobie nie mogę tego wybaczyć, a jak mi kolega (tancerz) po tym jak tańczył ze mną na imprezie powiedział, że jestem wymarzoną i idealną partnerką i ze nigdy nie zrozumie jak ja mogłam się tak zmarnować i nie iść na kurs, to mało się tam nie rozpłakałam..
Zawsze chciałam nauczyć się hiszpańskiego. Brak czasu, brak możliwości u siebie w mieście.
Próbowałam malować (nawet mi wychodziło). Tego też nie pociągnęłam, nawet nie pamiętam jaki tu był powód.
To samo z fotografią.
I zawsze kurcze coś mnie hamowało, zawsze wymyślałam, że na pewno się nie nadaję itp.
Smutne...
Przez 3 lata studiów byłam w teatrze studentów anglistyki i chociaż teatr jakoś specjalnie mnie nie interesował i właściwie zmusiłam się żeby tam iść, to było to na prawdę świetne i całkiem fajnie mi szło:) Przy okazji pisania pracy licencjackiej wciągnęłam się w brytyjską kulturę, erę żaglowców (ostatnio z Mężczyzną byliśmy na Darze Pomorza i to JA mojemu zapalonemu żeglarzowi pokazywałam części żaglowców i opowiadałam jak działają hihihi ale miał minę fajną), szant i życie ludzi z tamtego okresu.Teraz się uzależniłam od tańca brzucha i to mi zajmuje każdą wolną chwilę i na tym chcę już się skupić i tym razem nie podaruję:D. W nagrodę za napisany licencjat obiecałam sobie uszycie stroju, zaczęłam już ozdabiać pas i jestem w szoku, że tak dobrze mi to idzie, strasznie mnie wciągnęło i już zbieram pomysły na następny strój, chociaż pewnie jeszcze długo ich nie będę mogła założyć:) (ale jaka to motywacja do ćwiczeń:D)
W zasadzie dzięki tb tak na prawdę dopiero obudziła się we mnie chęć do spróbowania nowych rzeczy. Pomysłów mam tyle, że nie wiem za co się złapać:D Koniec więc bycia nudną, na pierwszy ogień pójdzie to, co zmarnowałam wcześniej.:D
W koncu kiedy jak nie teraz..? :)
ale się rozpisałam... :o
Vasanto dziękuję ślicznie za wszelkie wskazówki. Może na początek ze wstążką - jeszcze nie wiem, w każdym razie mam już pomysł na układ z takim wirującym wokół mnie "kawałkiem materiału" :)
Jestem niespełnioną tancerką tańca towarzyskiego. Bo brak partnera...
Rozumiem Cię baaaardzo dobrze. Też mam tak samo. 6 lat dreptałam w miejscu, bo facetów w tym sporcie niedobór. A kochałam ten taniec i kocham cały czas. Tyle dobrego, że wyrobiłam sobie tam postawę (podobno) i najeździłam się po turniejach z rodzicami (startowali w seniorach), przy okazji zwiedziłam Wiedeń, Antwerpię i kilka miast Polskich.
Ale w sumie nie wiem czy na chwilę obecną żałuję że z partnerami potoczyło się jak się potoczyło... Bo orient mnie wciągnął na dobre i czuję że się rozwijam i spełniam swoje marzenia :)
Z innych zainteresowań to miałam 5-letnią przygodę z Taekwon-do, rok judo, rok gimnastyki artystycznej, rok akrobatyki sportowej... Tylko tańcowi byłam wierna, z innymi rzeczami to było coś na kształt szukania czegoś co wynagrodzi mi brak partnera. No a teraz nie szukam już niczego :)
Z takich mniej fizycznych to gitara i pianino-teraz już się nie uczę, ale umiem tyle że gram dla przyjemności zwłaszcza muzykę filmową na pianinie-gram wtedy kiedy mam czas i ochotę i uczę się rzeczy które CHCĘ grać.
Oprócz tego w zeszłym roku uczyłam się hindi i w sumie chciałabym kontynuować zajęcia, ale klasa maturalna chyba mi na to nie pozwoli-nie chcę rezygnować z tańca, więc ograniczę inne rzeczy.
No i poza tym oczywiście książka, film (od dwóch lat pochłaniam bollywoody).
Ale pasją numer jeden jest taniec. Zawsze był (choć wcześniej towarzyski) i chyba zawsze będzie :)
Ja, oprócz tańca brzucha mam jeszcze jedną zawodową pasję - tłumaczenie filmów rosyjskich. Poza tym ogólnie kocham język rosyjski i ukraiński, marzę o nauce jeszcze jakiegoś południowosłowiańskiego, np. bułgarskiego. No i muzyka, muzyka... Ostatnio odkryłam bałkańską, ale ogólnie lubię nastrojowe, nieco mroczne, dramatyczne kawałki. Teraz się okazuje, że mnóstwo moich ulubionych piosenek doskonale pasuje do tribalu. Kiedyś fascynowała mnie psychografologia, ale ostatnio trochę zarzuciłam.
A z niespełnionych marzeń - jazda konna przede wszystkim. No i nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej i nie umiem na niczym grać (chyba że saggaty...:D).
Layla1700
08-09-2009, 17:52
Największa pasja-belly dance mimo że niedawno go odkryłam jestem już całkowicie nim przesiąknięta i zakochana w belly:):) Inne hobby jakies zainteresowania to napewno gra na gitarze klasycznej (moja przyjaciółka w trudnych chwilach), muzyka( podoba mi się głównie ta zupełnie inna odtejk naszej europejskiej czyli wiadomo arabskie rytm,indyjskie, kubańskie czy muzyka typowo egzotyczna z afryki), książki najbardziej lubie czytać reportaże albo książki opisujące jakies kraje (W.Cejrowski, R. Kapuściński, M. Wojciechowska), wogóle interesuja się kulturami innych narod ów a za szczególnie ciekawe uważam tereny bliskiego wschodu, Indie,Tybet<uwielbiam poznawać ich kulture, religie obyczaje to wszystko jest dla mnie bardzo ciekawe moze dlatego że jest zupełnie innne od naszej klultury.Wszystko co związane z medycyną:):)
carmenta
08-09-2009, 18:40
To i ja się wyspowiadam ze swoich pasji:
- belly dance i ostatnio flamenco (jeszcze chwila i zaczynam regularne zajęcia)
- tatuaże (również moje)
- burze i tornada zajmują w moim sercu od wielu lat miejsce szczególne
- wszystkie inne katastrofy naturalne a co za tym idzie geografia fizyczna
- szeroko pojęte zagrożenia dla bezpieczeństwa (terroryzm, cyberterroryzm, przemyt, proliferacja broni masowego rażenia) - o naturalnych zagrożeniach już mówiłam osobno, bo one się na plan pierwszy wysuwają:D
- związane z powyższym zarządzanie kryzysowe (reagowanie, przygotowywanie planów reagowania kryzysowego) - tak mi już po studiach na AONie zostało;)
- broń biała - wszelkiej maści noże, sztylety, szable, miecze samurajskie (katana, tanto, wakizashi)
- dobre, ale nie męczące (czytaj "niezaambitne" :D) literatura, film, muzyka
- podróże, zwłaszcza samolotem (uwielbiam, jak wciska mnie w fotel przy starcie). Samo robienie rezerwacji to bardziej zboczenie zawodowe, niż pasja - bo od rana do wieczora siedzę i dłubię w przemyśle lotniczym i dbam, żeby naszemu klientowi bylo dobrze :D:D (bez skojarzeń)
- i to co tygryski lubią najbardziej - ale o tym szaaa (tu można kojarzyć:D:D:D)
Edit: zapomniałam dodać, że zdarza mi się cierpieć na zakupoholizm (kiedy mam pieniądze na koncie :D:D)
Nie wiem, czy to miejsce na ten temat.. Ale skoro hobby to spytam. Jazda konna. Kto zna jakieś dobre miejsca w Warszawie? Koło Sulejówka miałam po drodze do Mińska Mazowieckiego, albo w stronę Okuniewa. Tutaj mało się orientuję. Poza tym nie chciałabym przepłacić. :)
Sapphire
16-01-2010, 12:35
Aleksandrów KJ Ulmag rządzi w tej kwestii :D jeśli jesteś rekreantką to polecam. Bardzo dobrze traktują tam ludzi, którzy przychodzą pojeździć dlatego, ze kochają konie, a nie dlatego, że chca zrobić "mega karierę sportową" :) chociaż sportowców tez trenują :)
I cena tez znośna - tzn. trzymająca się standardu jeśłi chodzi o Warszawę i okolice. Mają halę, więc nie napada na głowę śnieg czy deszcz. Małe grupy. Kameralna i miła atmosfera :)
Sapphire, na pewno tam pojadę:). Dość dawno nie jeździłam, chciałabym móc trzy razy w miesiącu pojeździć, wiem, że to mało, ale teraz to tylko weekendy mam wolne, a i tak pewnie nie każdy będę mogła poświęcić. Kusi mnie jeszcze gimnastyka, ale.. Hm.. Na Targówku jest szkoła tańca, gdzie jest typowa akrobatyka, a takiego zwykłego stretchingu nie mogę nigdzie złapać.. Albo godziny są do bani, albo po prostu nie ma takich zajęć. Polecacie coś??:cool:
avocado2
05-02-2010, 17:20
Moim hobby jest Mitologia Skandynawska.
Temat rozszerza się na wiele innych zagadnień związanych ze Skandynawią, od Wikingów, przez skandynawską literaturę, czy historię. Ze szczególnym naciskiem na Norwegię. A wszystko to za sprawą Thorgala, w którym zakochałam się w wieku 12 lat i tak mi zostało. Sobie nawet wytatuowałam Młot Thora.
1066
Z innych:
Taiji (znane również pod nazwą Tai Chi) - trenowałam przez rok, obecnie żyję dla tańca, więc Taiji poszło w odstawkę.
Wizaż - jako napalona Avon'ka 15 lat temu namówiłam rodziców, aby zafundowali mi kurs wizażu. Malować się i innych mogę godzinami. Raczej amatorsko, ale zdarzało mi się malować ludzi do sesji czy do ślubu...
Angielski, Rosyjski - jako dziecko spędziłam kilka lat w Afryce, gdzie nie było polskiej szkoły. Rodzice wysłali mnie najpierw do rosyjskiej szkoły, potem do libańskiej (z wykładowym angielskim) - tam liznęłam tych języków i pokochałam je szczerze. Angielski jest dziś dla mnie równie ważny jak polski. Rosyjski ku mojemu przerażeniu zanika, bo prawie nie używam.
Muzyka - to brzmi trywialnie. Każdy lubi muzykę. Ale dla mnie jest ona szczególnie ważna. Na serio - wolałabym stracić wzrok, niż słuch. Potrafi wprawić mnie w taki zachwyt, że ciarki mi przechodzą po całym ciele. To jest lepsze, niż dragi. :D Mam szerokie spectrum ulubionych - od world music, przez jazz, pop, rock, alternatywę, trip-hop, poezję śpiewaną, hity z lat 80-tych, itd.
Moim hobby jest Mitologia Skandynawska.
Temat rozszerza się na wiele innych zagadnień związanych ze Skandynawią, od Wikingów, przez skandynawską literaturę, czy historię. Ze szczególnym naciskiem na Norwegię. A wszystko to za sprawą Thorgala, w którym zakochałam się w wieku 12 lat i tak mi zostało. Sobie nawet wytatuowałam Młot Thora.
1066
Ja też uwielbiam Wikingów!:love: Dostałam nawet od mojego Mężczyzny wisiorek z drakkarem.. Nie rozstaję się z nim nigdy :)
avocado2
08-02-2010, 12:23
Freyo, Twój nick mówi sam za siebie. :)
A masz może jakieś jabłuszko na zbyciu... ;)
Avocado oczywiście :D ale tylko odbiór osobisty ;)
myślałam, że "Freya" jest tu kojarzona tylko z wątkiem stanikowym :D:p
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.