PDA

Pokaż pełną wersję : spadające przedmioty(laska, miecz, etc.)



Aida
02-01-2008, 15:49
Dziewczyny, jak sobie z tym radzicie? Największy mam problem z laską bo jest lekka. Jak nią balansować, żeby nie ześlizgnęła się z głowy? Ten sam problem mam z mieczem. Chociaż miecz przez chwilę na głowie jest, ale i tak wcześniej lub później zjedzie mi z głowy.

Firyal
02-01-2008, 17:35
Nie doszłam jeszcze do miecza,ani laski;P

Zafirah
02-01-2008, 18:22
coz, wydaje mi sie to kwestia wprawy - rownowage tak jak i separacje mozna wycwiczyc.

Aurinko
02-01-2008, 20:29
:eek:No nie! to ja jestem w przedszkolu chyba z tym swoim zaawansowaniem!:cool: Tracę orientację jak mi się pas poluzuje, a gdzie tu jakieś gadżety? :blink::blink:To by mnie chyba zbytnio rozproszyło... NIESTETY:sick::embarrest: Ale ciekawe napiszcie jak najwięcej!!

Altaira
03-01-2008, 01:02
Osobiście miałam z balansowaniem laski na czymkolwiek straszny problem. Na biodrze nie mam na czym balansować, bo niestety biodra mam dosyć kościste i nawet jak jedno uniosę to nie robi mi się dostateczna fałdka żeby zbalansować na niej laskę. Tak samo z brzuchem, niestety. Uniwersalnym miejscem niby jest głowa, ale z tym też problem - mam trochę źle wysklepioną czaszkę, pamiątka z okresu niemowlęctwa. Przyszłam na świat jako wcześniak, a panie pielęgniarki za czasów jedynego słusznego systemu nie przejmowały się czymś takim jak przekręcanie dziecku główki żeby mu się nie spłaszczyła z jednej strony - opowiadano mi opowieści jak potem moja mama próbowała to wyrównać kładąc mi w łóżeczku po kilo cukru z każdej strony główki :)
Tym niemniej tę część czaski na której da się zbalansować laskę mam jakoś inną i nijak się nie da.

Niektóre tancerki trochę oszukują i noszą różnego rodzaju opaski, które pomagają utrzymać, zwłaszcza lekką laskę. Miecz jest ciężki. Miałam go na głowie raz i spadł po trzech sekundach, mało sobie palca u stopy nie przytrzasnęłam.

Podziwiam tancerki, które mają to opanowane.

Zaina
03-01-2008, 01:23
po pierwsze: upewnij się,że laska,miecz są dobrze wyważone.Mój miecz kiedyś leciuteńko skrzywił się(było to niezauważalne)i w akcie rozpaczy,czemu on nagle leci,zaczęłam go"prostować" i znów działa:)
każdy upadek może powodować minimalne zniekształcenia przez co miecz nie będzie już tak idealnie wyważony
po drugie:ubierz sobie opaskę na głowę.Nie wiem czy jest sens rozpatrywać to w kategorii"oszustwo czy nie",jak się opanuje taniec z rekwizytem na głowie to nawet jak będziesz łysa to zatańczysz...żarcik;)
po trzecie:nasmaruj miecz woskiem....
po czwarte:pewnie o tym wiesz,ale piszę,dla formalności....cierpliwie znajdź punkt równowagi laski/miecza i dopiero wtedy pozostaw go na głowie,biodrze itd.

mam nadzieję,że choć troszkę pomogłam

i życzę wszystkim powodzenia i nie zniechęcania się:)

Quesse
03-01-2008, 12:43
Ja mam szczęście jeśli chodzi o predyspozycje ciała - na głowie laska jakoś się trzyma (miecza nigdy nie miałam w ręku), a na biodrze mogę ją spokojnie położyć i nawet robić lekkie hip dropy! Taka budowa:D

Bardzo cenne uwagi, Zaina:)

Firyal
03-01-2008, 13:35
A propos miecza,to gdzie takie cudo można kupić? Bo jak na razie znalazłam tylko na Szeherezadzie,ale cena jego jest katastroficzne ogromna,jak dla mnie.

Quesse
03-01-2008, 13:39
Oj, za granicą. I nie będzie wiele taniej;) Miecz to tańca musi być pewnie taki "specjalny", wyważony itd. Dostaje się takie w sklepach z akcesoriami do tańca brzucha (byłam w takim w Madrycie - cudowne miejsce:) ) i kosztują nieźle... Ale nie wiem, jak z tym jest np. w krajach arabskich.

Kaira
03-01-2008, 18:35
Wydaje mi się że jeśli chodzi o laskę to nie ma co liczyć na jakiś sposób na pewne zbalansowanie jej :( to po prostu kawałek bambusa, nie jest stworzony do balansu, nikt robiąc laskę nie konstruował jej do tego. Jest lekka, więc najmniejszy ruch może ją przekrzywić, przechylić i klops.

Jedyne wyjście to darować sobie jakieś wielce skomplikowane układy ze zbalansowaną laską. Jeśli masz chęć tańczyć z laską można na przykład wejść z nia na głowie, zrobić wrażenie a potem ją zdjąć i już tańczyć normalnie.

Zaś miecz jako piekielnie ciężki i stworzony specjalnie do balansu jest o wiele w tym prostszy (choć i tak jak dla mnie piekielnie trudny). Ma swój stały punkt ciężkości i jeśli "zaprzyjaźnisz" się z tym rekwizytem (czytaj: spędzisz odpowiednią ilość godzin męcząc się z jednym i tym samym mieczem) to moim zdaniem można go świetnie "poczuć" i balansować go z coraz większą wprawą.

BARDZO pomaga posmarowanie woskiem ze zwykłej świeczki, zwłaszcza w połączeniu z opaską - to NIE JEST żadne oszustwo, w tańcu z balansem tancerka ma zaprezentować to że ma doskonale zachowaną izolację głowy i równowagę wewnętrzną, dumną postawę itp. a jeśli tego nie umie to opaska i tak by jej nie pomogła!
Poza tym włosy są śliskie, przesuwają się względem siebie - więc cóż z tego ze miałybyśmy super wypracowany balans, gdy przez minimalny ruch włosów rekwizyt by się zsunął? A opaska temu zapobiega.

Poza tym podobno miecz łamie włosy przy cebulkach (podobno, ja na razie nie zaobserwowałam) i tu znów opaska może zminimalizować ten szkodliwy efekt.

Jeżeli boimy się że publiczność pomyśli że opaska to jakiś "trick" warto nie wchodzić na scenę z od razu zbalansowanym mieczem, tylko trzymać go np. w ręce i na oczach publiczności założyć na głowę. Jeszcze długo i starannie balansować żeby wszyscy widzieli jakie to trudne ;)

Uf, nie wiem co jeszcze - ja sama nie umiem jeszcze tańczyć z moim mieczem, ciągle się męczę... I w pełni rozumiem pierwsze zniechęcenie, jak mój do mnie dotarł i zaczęłam próby zbalansowania go to moja pierwsza myśl była taka że mnie oszukano i to w ogóle nie jest miecz do tańca brzucha tylko jakiś zwykły ;) tak mi ciągle spadał.

Aha i jeszcze dodam że warto ćwiczyć (jak zawsze chyba) też bez lustra. Dopiero wtedy musimy uświadomić sobie gdzie po bokach głowy znajduje się miecz którego nie widzimy i jak omijać go rękami by w niego nie trafić.