Pokaż pełną wersję : Taniec brzucha a ciąża i macierzyństwo
Dyskusja o tym rozwinęła się w wątku Tb a miesiączka (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=326&page=3) a chyba zasługuje na osobny temat.
A żeby offtop nie był offtopem do końca - gdzieś w necie wygrzebałam artykuł o ruchach w belly dance i kobieta opisywała, jak to pojęła jak się we właściwy sposób robi shimmy - patrząc na poród. Pracowała jako położna i stwierdziła, że shimmy jest właśnie takim ruchem, który pomaga "wytrząść" z siebie dziecko, ułatwia parcie. Często kobiety prąc właśnie zaczynają... drżeć. Osobiście nie znam się, bo nigdy nie rodziłam i jakoś nie mam w najbliższych planach, ale chętnie usłyszałabym opinię bellydancerek, które są już po porodzie :)
No, więc co do shimmy i porodu, słyszałam coś dość podobnego - że stymuluje parcie, podobnie jak fala brzucha. I dlatego podczas ciąży są zakazane, bo mogą wywołać poronienie. Słyszałam nawet, że jedyne ruchy dozwolone to delikatne koła i ósemki. Zresztą, ponoć to kwestia indywidualna, bo każda ciężarna inaczej zareaguje na ruchy tańca.
Proponuję, żeby tancerki podzieliły się tutaj wiedzą na ten temat: co można, jakie figury można a jakich na pewno nie, jak to się ma do etapu ciąży (ponoć w pierwszym trymestrze nie powinno się podnosić rąk do góry), jak wpływa na ciążę (słyszałam, że można z powodzeniem łączyć ćwiczenia szkoły rodzenia z bd), czy same tańczyłyście w ciąży, a może prowadzicie zajęcia dla kobiet w ciąży?
Ja rodziłam i nie pamiętam żebym drżała w trakcie parcia... No chyba że z wysiłku... Co do tego, co można robić w ciąży, to zawsze trzeba to uzgodnić z lekarzem. Na pewno trzeba zawiesić jakiekolwiek tańce w I trymestrze. Potem, jeśli lekarz pozwoli można wykonywać niektóre ruchy, np. wspomniane ósemki i kółka. Wyciągania się, czy też wyciągania mocno rąk do góry należy unikać przez całą ciążę, tak jak shimmy. Co do fali brzucha stymulującej parcie, to nie wyobrażam sobie wykonania fali w 9 m-cu ciąży z wielkim brzuchem twardym i napiętym, ze skórą naciągniętą do granic możliwości:D. Jedyna fala na tym brzuchu, którą można zobaczyć to ruch dzidziusiowego łokietka lub piętki przesuwającej się wzdłuż naszego brzucha:)
Myślę, że może mieć to coś wspólnego z tym, że znakomita większość kobiet w Polsce rodzi w pozycji, która uchodzi za najbardziej bolesną, tj. na leżąco. Z zasady trudno zrobić na leżąco jakiś taneczny ruch :P Ale jeśli rodziło by się stojąc, względnie kucając, albo np. jakoś stojąc w basenie... mogłabym sobie wyobrazić, że drżenie pomagałoby chyba.
Mała tancereczka
07-01-2008, 11:51
Kiedyś na innym forum Rasha wypowiadała się na ten temat. Ma bardzo dużą wiedzę o tańcu w ciąży. Widziałam ją na naszym forum, może napisała by kilka zdań;)
Rasha prosimy :)
Witam :)
Jestem matką, staram się także o drugiego malucha, od 7 lat jestem bardzo blisko środowiska kobiet po licznych poronieniach, przedwczesnych porodach (niestety - zakończonych często śmiercią dziecka), mając także od dawna do czynienia z tańcem brzucha wykorzystywanym scenicznie - odradzam kobietom w ciąży taniec w dzisiejszej jego postaci...
Każda kobieta jest inna.
Każda ciąża jest inna.
Istnieje wiele zależności zdrowotnych typowych dla danej kobiety i każdej ciąży z osobna, na które nawet pozornie bezpieczny ruch w TB może stanowić bezpośrednie lub pośrednie zagrożenie (ciśnienie, krótka lub skracająca się szyjka, przedwczesne rozwarcia, niedobory hormonalne, kwestie genetyczne itp itp...).
Wiem, iż brzmi to jak przesada, ale lepiej jest dmuchnąć 10 razy na zimne niż raz sie sparzyć.
Uważam, iż jedynie lekarz ginekolog - położnik będący jednocześnie świetnie wyszkolonym instruktorem z dużym doświadczeniem mógłby stworzyć względnie bezpieczny dla ciężarnej zestaw ruchów.
Moja córka urodziła się 3 tygodnie wcześniej przez moją nadaktywność fizyczną - wystarczyło kilka godzin... inne dziecko, które widuję dziś niemal codziennie przyszło na świat jako maleńki wcześniak - z podobnych powodów...
Odradzam dziewczyny - czerpcie z idei tańca w ciąży - z kultu i wartości kobiety płodnej, wyjątkowego piękna tego stanu, umiłowania krągłości, słuchajcie muzyki, uczcie się wzrokowo, delektujcie swoją wyjątkowością przez 9 miesięcy a na salę przyjdźcie, gdy minie termin porodu i po nim :-) nie wiem jak u innych, ale u mnie wolno przynosić na salę niemowlęta :-)
To moje zdanie i moje rady dziewczyny :-)
dziękujemy Rasho za wskazówki :)
wlasciwie to sie zdziwilam czytajać powyzszy tekst bo bylam pewna, ze kazda instruktorka bedzie obstawac przy tym, ze w ciazy mozna i to nawet zdrowo tanczyc. dobrze znac kilka punktow widzenia ;)
Eee.. sory, ze odbiegam od tematu, ale dlaczego w jej wypadku nikt sie nie dziwi, że ma nick Rasha?? Mi kazaliście zmienić...
Samar... bo to wlasnie jest TA Rasha, ktora jest znaną tancerką ;)
Rasho, dzięki za wyczerpującą wypowiedź:) Też zauważyłam, ze wiele instruktorek uważa, że można w ciąży wykonywać pewne ruchy taneczne, więc warto było przeczytać Twoje ostrzeżenia i poznać taki punkt widzenia. Donya mówiła, że w Niemczech zajęcia tb dla kobiet w ciąży prowadzą wyłącznie instruktorki lekarki lub położne. I to faktycznie najlepsze rozwiązanie, może w Polsce doczekamy się tego kiedyś.
Quesse chyba czytalam na forum gazety ogloszenie, o zajeciach TB dla ciezarnych prowadzone przez polozną... ale nie pamietam jakiego miasta to dotyczylo.
Rasha, bardzo mi się podoba to, co napisałaś - zarówno treść, jak i twoje podejście do tańca ogólnie.
Dobrze jest poczytać o innym spojrzeniu na taniec w ciąży. Ja dotychczas słyszałam głównie entuzjastyczne opinie. Ale wydaje mi się, że przede wszystkim pomaga w ciąży i przy porodzie świadomość własnego ciała i wyćwiczone mięśnie okolic miednicy, a jak widać, sam taniec niekoniecznie musi być taki dobroczynny :|
:)Polecam taniec brzucha przed samym porodem bardzo uspokaja emocje i pomaga w rozpoczęciu akcji porodowej!:)
:redface:Czyli tańczymy przed zajściem i przed rozwiązaniem!:redface:
TUŻ przed zajściem? :->
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, żeby o to nie zapytać.
Hihihi! Dzięki, Vasanto, uśmiałam się!
A wniosek Aurinko jest chyba słuszny - warto wyćwiczyć i rozruszać miednicę przed ciążą, a przed porodem pewnie może być stymulujący - z drugiej strony, ciężko mi wyobrazić sobie taką ociężałą kobietę tuż przed porodem, z opuchniętymi stopami i co tam jeszcze przytrafia się kobietom w ciąży, jak ma siłę tańczyć.
Kochane, chodziło mi o to, że w pierwszej fazie dobrze jest zapewnić sukces :serce:w danym przedsięwzięciu, a w tym ostatnim przyspieszyć powolną i bolesną akcję, otworzyć kanały i uspokoić dziecko i siebie. Jedne kobiety rodzą szybko, inne czekają długo na rozwarcie. Każda słuchając swego ciała może pomódz.:):p:redface: Pierwszy raz rodziłam w sposób naturalny, za drugim razem poprzez cesarkę ze znieczuleniem pozaobwodowym i uważam, że każdy z wypróbowanych przeze mnie sposobów jest do bani. Wtedy jeszcze nie tańczyłam...
Pierwszy raz rodziłam w sposób naturalny, za drugim razem poprzez cesarkę ze znieczuleniem pozaobwodowym i uważam, że każdy z wypróbowanych przeze mnie sposobów jest do bani. Wtedy jeszcze nie tańczyłam...
Mówią, że liczy się efekt, a cel uświęca środki...
Czy jest tu jakaś pani, która rodziła PO tańcu?
(Mnie się marzy poród w wodzie... Ale za jakieś 5 lat dopiero będę to planować.)
Ja Wam moge napisać, że na sali porodowej, z ruchów z tańca brzucha wykorzystujemy np. kółka miednicą :) Ale nie omni ;) Tylko te duże koła :)
Chociaż sama jeszcze nie rodziłam, to z (jak narazie niewielkiego) doświadczenia wiem, ze taniec bardzo nam pomaga przygotować sie do porodu, chociażby oddychanie przeponowe, które wykorzystujemy na zajęciach tanecznych do falowania brzuszkiem ;) Poza tym jesteśmy bardziej świadome siebie, naszego ciała :) Poród dużo łatwiej przebiega u kobiet świadomych siebie, świadomych co sie z nimi dzieje. Dużo gorzej pracuje sie z kobietami zupełnie nieprzygotowanymi.
TUŻ przed zajściem? :->
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, żeby o to nie zapytać.
Podejrzewam, że taniec tuż przed zwiększa prawdopodobieństwo stworzenia możliwości zajścia :P
Muszę pogadać z siostrą, rodziła pięć miesięcy temu. Dowiedziałam się np., że wsadzili ją na taką wielką piłkę jak do pilatesu, na której się bujała podczas skurczy żeby mniej bolało. Z oddychaniem jest słuszna uwaga, jak mi się wydaje.
Muszę pogadać z siostrą, rodziła pięć miesięcy temu. Dowiedziałam się np., że wsadzili ją na taką wielką piłkę jak do pilatesu, na której się bujała podczas skurczy żeby mniej bolało. Z oddychaniem jest słuszna uwaga, jak mi się wydaje.
Te piłki są super - bardzo pomagają rodzącym :) Worki sako też :) Czasami z koleżankami same mamy ochote sie na nie "walnąć" :embarrest: :p ;) No i najważniejsze by kobitka rodząca starała sie chodzić (a nie tylko leżeć w łóżku) - pomaga to szybciej obniżyć sie główce dziecka (tak jak wspominana wczesniej piłka) , dzięki czemu bardzo przyspiesza poród. Druga sprawa to współpraca z położną/ lekarzem. Ale to już osobny temat nie będe offtopicować bo miało być o belly tańcu ;)
:rolleyes: Każdy taniec uczy świadomego podejścia do ciała i daje dużo radości. Dlatego dobrze jest umilić sobie życie szczególnie w chwilach, z których nie ma innego wyjścia ... :embarrest: Apropo ciąży i porodu to dodam jeszcze tylko to, że bardzo dużo dała mi szkoła rodzenia. Poczułam się pewniej i było mi dużo raźniej.:redface:
To ja ostatnie zdanie offtopowe: Farido, ja czytałam, że pozycja leżąca jest najgorszą pozycją dla rodzącej, natomiast najwygodniejszą dla lekarza. I żeby się nie dać położyć, bo najbardziej fizjologicznie jest rodzić... w kucki. Albo w klęku, w każdym razie w pionie - rzeczywiście chodzi tu o główkę dziecka, wtedy nacisk się rozkłada równomiernie i czasem w ogóle nie trzeba zakładać szwów. To był artykuł w Wysokich Obcasach... Jak znajdę, to wkleję linka, bo moim zdaniem się to bardzo wiąże z tańcem (taniec ćwiczy i rozciąga mięśnie, dzięki czemu wspomniany sposób staje się jeszcze mniej bolesny).
To ja ostatnie zdanie offtopowe: Farido, ja czytałam, że pozycja leżąca jest najgorszą pozycją dla rodzącej, natomiast najwygodniejszą dla lekarza. I żeby się nie dać położyć, bo najbardziej fizjologicznie jest rodzić... w kucki. Albo w klęku, w każdym razie w pionie - rzeczywiście chodzi tu o główkę dziecka, wtedy nacisk się rozkłada równomiernie i czasem w ogóle nie trzeba zakładać szwów. To był artykuł w Wysokich Obcasach... Jak znajdę, to wkleję linka, bo moim zdaniem się to bardzo wiąże z tańcem (taniec ćwiczy i rozciąga mięśnie, dzięki czemu wspomniany sposób staje się jeszcze mniej bolesny).
Bo tak właśnie jest, Vasanto, z tą pozycją dla rodzącej ;) W Polsce, niestety, cały czas góruje wygoda położnych/lekarzy nad wygodą rodzącej. Niestety masy kobiet, po prostu, NIE DA SIĘ ułożyć w innej pozycji, niż pozycja leżąca. Ona chce leżeć i koniec, kropka ;) I na nic tłumaczenia, że tak będzie lepiej i dla niej i malucha...Wierzcie mi, ze współpraca z niektórymi rodzącymi jest baaardzo trudna ;) Pozycje wertykalne, o którch mówimy, są stosowane z powodzeniem na całym świecie, a ponadto przecież nasi pra pra pra pra przodkowie właśnie tak rodzili "w kucki na łonie natury" ;). Z tego co się orientuję, w niektórych regionach Afryki, w taki wlasnie sposób, się to nadal odbywa :) . To czy kobieta zostanie nacięta (i później zszyta) zależy też od wielkości maluszka i podatności krocza na rozciąganie. Jak narazie, brałam udział tylko w jednym porodzie bez nacięcia krocza :( (a troszke już ich było). [Rodząca ta, podała w wywiadzie, iż przez całą ciążę masowała krocze olejkami :)] Nacięcie krocza, to ( niestety) również rutynowo wykonywany w naszym kraju zabieg. Pod tym względem Polska baaardzo przoduje. Mam nadzieje, ze nasze młode pokolenie i doświadczony, ciągle szkolący sie personel medyczny, jesteśmy w stanie zmienić te najbardziej rażące nawyki, które niestety bardzo zakorzeniły się w wielu naszych szpitalach :(
Uff, naukowe podejście. Tak, właśnie o to chodziło, Farido. Próbuję sobie przypomnieć nazwisko wspomnianej pani, ale coś mnie zaćmiło... :-(
MisiakxD
23-01-2008, 01:41
Kiedys nasza nauczycielka powiedziala, ze na nastepnych zajeciach jej nie bedzie ale przyjdzie jej asysteyka.... za tydzien okazalo sie, ze rzeczona pani jest w ciazy.... Myslalam, ze z tym calym brzuchem sobie nie poradzi ale wcale nie bylo tak zle.... Kiedy nie mogla wykonac jakiegos ruchu prosila jedna z zdolniejszych uczennic o zaprezentowanie:D:DBylam zadowolona z tych zajec...:D Myslalam, ze bedzie gorzej:D:D:D:D
Tak się zastanowiłam, czytając ten temat, jak komplikacje ciążowo-porodowe mogą wpłynąć na przyszłe możliwości tancerki? Na przykład, czy jakieś ruchy mogą stać się niemożliwe po, na przykład, cesarskim cięciu? Obecnie jest to dość popularna metoda wsparcia rodzących, ale czy nie stwarza ona zagrożenia unieruchomienia w przyszłości dolnych mięśni brzucha potrzebnych, na przykład, do fali brzuchem?
To zalezy Ailinon jakie cięcie jest stosowane - zwykłe czy tzw. kosmetyczne. Zwykłe leci przez wszystkie powłoki: skórę, mięśnie, macicę. Kosmetyczne polega na przecięciu skóry, rozsunięciu mięśni a następnie nacięciu macicy. Gdy ja rodziłam kosmetyczne kosztowało kilka tys. zł i co ciekawe - wykonywało się je rutynowo tylko... krowom, aby szybko wracały do formy ;) Przecięte mięśnie nie zawsze szybko i nie zawsze całkowicie wracają do pierwotnej formy, niestety. Niektóre moje kursantki po cc mają problemy z zapanowaniem nad ruchami mięśni brzucha, tworzy się bowiem rodzaj martwych punktów.
Jesli nie ma wyraźnych wskazań do cc - polecam jednak poród naturalny, nie tylko przez wzgląd na taniec :)
Jesli nie ma wyraźnych wskazań do cc - polecam jednak poród naturalny, nie tylko przez wzgląd na taniec :)
Póki co nie planuję w najbliższym czasie, ale warto mieć wszystkie możliwości obeznane ;) Tak mnie naszło na pytanie po przestudiowaniu tablicy budowy struktury macicy i mięśni u ginekologa, jako że moja szanowna pani doktor nigdy nie może się umówić na właściwą godzinę i zawsze trzeba czekać ^^'
Generalnie w większości chyba większość działań naturalnych, w tym porody, ma mniej skutków ubocznych niż pomoc medyczna, ale czasami, delikatnie mówiąc, może nie być innej opcji i może lepiej mieć na wszelki wypadek umówionego lekarza, który zrobi to porządnie, z minimalną ilością szkód, za kasę, niż "jak leci" z NFZ. Ale fajnie, że taka opcja w ogóle jest. Myślę, że to istotna informacja dla każdej tancerki, szczególnie tych profesjonalnych lub taką karierę planujących.
Będąc na festiwalu w Eila w Izraelu ostatnio widziałam kobietę tańczącą
jak na moje oko w jakimś 7 miesiącu ciąży - na scenie!! ;)
to co ona robiła z tym brzuchem :eek:
fale, shimmy i inne cudaki ;)
Tańczyła pięknie, a my stałyśmy z tyłu i ćwiczyłyśmy regularny opad szczęki ;D
O rany.. o ile to może bardzo ciekawie wyglądać (mnie na przykład fascynuje mocno, jak kobieta wygląda podczas ciąży), to jednak chyba takiec sceniczny jest zbyt niebezpieczny.
Ja miałam zajęcia jeszcze niedawno właśnie z tancerką w ciąży. Dość zaawansowanej - co do najbardziej niebezpiecznych ruchów - w naszym nowym układzie nie było shimmy ani fal brzuszkiem, co najwyżej camel. Jakoś sobie wszyscy radziliśmy przy spokojniejszych ruchach ;)
kobieta tańczyła przepięknie i z niesamowitą lekkością... może wydębię nagranie od koleżanki to wstawię - bo to było coś co mnie poruszyło niesamowicie ;)
aczkolwiek ja bym to opatrzyła napisem "nie próbuj tego robić w domu" ;)
Ja miałam zajęcia jeszcze niedawno właśnie z tancerką w ciąży. Dość zaawansowanej - co do najbardziej niebezpiecznych ruchów - w naszym nowym układzie nie było shimmy ani fal brzuszkiem, co najwyżej camel. Jakoś sobie wszyscy radziliśmy przy spokojniejszych ruchach ;)
Mój ginekolog powiedział, że będąc w niezagrożonej ciąży można robić wszystko co się chce - wyjąwszy nagłe wstrząsy całego ciała (np. skoki na wyprostowane nogi, który to sposób był dawniej praktykowany jako wywołanie poronienia w razie niechcianej ciąży :| - chyba chodzi o to, że się może łożysko odkleić) oraz nagłe zmiany ciśnienia (podróż samolotem, skoki na bungee itp.). Dopuścił shimmy i różne takie, które mu skwapliwie zaprezentowałam :-)
Vasanta - ciąża niezagrożona może się zmienić w zagrożoną w każdej chwili.
Nie wiem, czy warto ryzykować.
Lepiej przechodzić ten czas nie testując czy coś zaszkodzi czy też nie niż dopuścić do późniejszego plucia sobie w brodę. Zwłaszcza w sytuacji, gdy skutkiem jest poród przedwczesny - zbyt wczesny, by utrzymać dziecko przy życiu lub na tyle wczesny, że zmieni jego życie na zawsze.
To tylko 9 miesięcy... :)
A jeśli już radzimy się lekarzy - zasięgnijmy opinii kilku niezależnych.
Różnie bywa...
Lepiej przechodzić ten czas nie testując czy coś zaszkodzi czy też nie niż dopuścić do późniejszego plucia sobie w brodę. Zwłaszcza w sytuacji, gdy skutkiem jest poród przedwczesny - zbyt wczesny, by utrzymać dziecko przy życiu lub na tyle wczesny, że zmieni jego życie na zawsze.
Każda ciąża jest inna.
Ja będę tańczyć przed, po i w czasie, chyba że lekarz zaleci mi leżenie plackiem przez wszystkie trzy trymestry. (Wtedy umrę z nudów. Albo wam zaspamuję forum na amen ;-))
Ufam lekarzom, z którymi rozmawiałam o tańcu.
Ufam mojej Mamie, która urodziła trójkę zdrowych dzieci nawet po czasie (każde ok. tydzień spóźnione względem wyznaczonego terminu), a podczas ciąży jeździła na nartach, chodziła po górach, pływała w morzu, sadziła tulipany, zajmowała się ogrodem i uczyła starsze dziecko jazdy na rowerze, biegając za rzeczonym pojazdem.
Jeśli dwoje lekarzy z dwóch krańców Polski mówi: "nie zaszkodzi", to im wierzę i nie będę jechać na trzeci kraniec, żeby usłyszeć: "jeździć na trzeci kraniec Polski w ciąży, chyba pani zwariowała!" :-)
Blancari
27-03-2008, 23:57
Ja będę tańczyć przed, po i w czasie
Dla tych, które zamierzają tańczyć w ciąży - filmik.
Ciekawe, czy dziecko dzięki temu pokocha ten taniec, czy znienawidzi :D
veil dance
http://pl.youtube.com/watch?v=jtJx-WT79eY
oraz nagłe zmiany ciśnienia (podróż samolotem, skoki na bungee itp.).
Moja siostra w dwóch ciążach latała i dzieci są piękne, dorodne i urodzone o czasie. Drugie rodziła w wodzie i zajęło to kilka minut - więc chyba sposób godny polecenia, bo z pierwszym się nieźle namęczyła.
Moja siostra w dwóch ciążach latała i dzieci są piękne, dorodne i urodzone o czasie. Drugie rodziła w wodzie i zajęło to kilka minut - więc chyba sposób godny polecenia, bo z pierwszym się nieźle namęczyła.
Generalnie latanie w ciąży powinno być poprzedzone konsultacją i raczej jest niewskazane w III trymestrze (z tego co znalazłam w sieci). Swoją drogą, uwielbiam takie historyjki... "Papierosy w ciąży szkodzą." "Bzdura, a siostra mamy kuzynki chrzestnej mojego drugiego dziecka paliła przez całą ciążę i urodziła zdrowe dziecko." :)
Ktoś tu wcześniej napisał, że każda ciąża jest inna.
Jednej kobiecie się przy starcie samolotu odklei łożysko, inna zacznie rodzić z nerwów przed katastrofą, a jeszcze inna urodzi zdrowe dzieciaki. Przeciwwskazanie to nie zakaz od razu :)
feroMonik
28-03-2008, 13:06
Ryzyko zawsze podejmujesz TY i tylko do SIEBIE mozesz miec potem pretensje. Inni moga ci tylko radzic, "naswietlac" rozne aspekty problemu ;)
Moja kolezanka jest teraz w ciazy i nasza instruktorka nie przyjela jej w tym semestrze na zajecia, poniewaz cwiczymy drum solo i to nie jest wskazane w ciazy. Mysle ze zaden zdrowo myslacy trener nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci za ciezarna - no chyba ze mu przyniesie zaswiadczenie od lekarza, ze absolutnie wolno jej drzec przez godzine. Tylko jaki lekarz takie zaswiadczenie wyda? :)
Zgadzam się z tobą w zupełności. Trener nie chce ryzykować - i całkiem słusznie, tak samo jest z liniami lotniczymi, które odradzają kobietom w ciąży latanie, ale zabronić nie mogą, czego przykładem jest siostra Inayat :) (Nie lubię określenia "ciężarne"; kiedy byłam mała, przeczytałam "kobiety ciężarowe obsługiwane są bez kolejki" i nie umiałam zrozumieć, o cóż może chodzić :D)
Mój lekarz powiedział, że by mi pozwolił, chyba że bym miała zagrożoną ciążę :) I tego się trzymam, póki co. Ale znając siebie, to na pewno będę się ze sobą cackać, jak przyjdzie co do czego :p
Uważam, iż jedynie lekarz ginekolog - położnik będący jednocześnie świetnie wyszkolonym instruktorem z dużym doświadczeniem mógłby stworzyć względnie bezpieczny dla ciężarnej zestaw ruchów.
Oj oj... myślę, że nie tylko lekarz ginekolog-położnik, a i położna,często jest tak, że tak naprawdę wie ona o wiele więcej niż lekarz. Wystarczy porównać sobie same studia obu kierunków, jak myślicie gdzie ściślej będzie opracowywany materiał ?
Czasami jak słucham opowieści od położnych, które mają praktyki z przyszłymi ginekologami to załamują ręce...i drżą ze strachu o przyszłe pacjentki.
Swoją drogą w Polsce jest niezwykłe stereotyp, że to lekarz najlepiej wie i, że to lekarz przyjmuje porody. A to najbardziej błędne myślenie jakie może być. To położna cały czas jest przy rodzącej od początku do końca, a niestety lekarz czasem przyjdzie zrobić cesarskie ciecie i do niego kierowane są wszystkie pochwały, a nie do tej wymęczonej, poświęcającej się całą sobą położnej. Ja wiem, że moją ciąże będzie prowadziła położna:P Do lekarza się zgłoszę tylko jak okaże się, że moja ciąża jest patologiczna.
Donya mówiła, że w Niemczech zajęcia tb dla kobiet w ciąży prowadzą wyłącznie instruktorki lekarki lub położne. I to faktycznie najlepsze rozwiązanie, może w Polsce doczekamy się tego kiedyś.
Osobiście marzy mi się prowadzenie zajęć z yogi i TB dla ciężarnych, a przynajmniej wykorzystywanie tych dziedzin. Tak i to w połączeniu ze szkołą rodzenia :D Myślę, że każda położna jest w stanie dobrać nam odpowiedni zestaw ćwiczeń i na pewno doradzi nam, które ruchy z TB mogą stanowić ewentualne niebezpieczeństwo, a które mogą pomóc. Wiele ludzi nie wie, ale położne mają niesamowite pole do popisu ! to wolny zawód i mają mnóstwo uprawnień, tylko lekarze tłumią je, bo odbiorą im pacjentki.
Farido, ja czytałam, że pozycja leżąca jest najgorszą pozycją dla rodzącej, natomiast najwygodniejszą dla lekarza. I żeby się nie dać położyć, bo najbardziej fizjologicznie jest rodzić... w kucki. Albo w klęku, w każdym razie w pionie - rzeczywiście chodzi tu o główkę dziecka, wtedy nacisk się rozkłada równomiernie i czasem w ogóle nie trzeba zakładać szwów.
Ostatnio dowiedziałam się, że pewna położna świetnie współpracująca z dyrekcją szpitala sprowadziła do Polski( chyba Jastrzębie Zdrój) krzesło do rodzenia. Polega to mniej więcej na tym, że... siedzisz :D jest wycięta dziura, położna sobie siada między nogami na takich stopniach i czeka, aż pojawi się główka i dalej jest kontynuacja porodu. Ta metoda jest tak cudowna, że nawet nie wymaga się parcia od kobiety, wręcz jest to odradzane. Nacięcie krocza jest zawsze zależne od różnych rzeczy, ale o tym już pisała Farida ( jesteś położną ?:rolleyes: ) Cała ta metoda polega na tym, że dziecko samo się układa i wchodzi do kanału rodnego pod wpływem grawitacji :D i cała filozofia:P Także ja już nastawiłam się na rodzenie na krzesełku :D ( podobnież jest to też mniej bolesne)
delikatnie mówiąc, może nie być innej opcji i może lepiej mieć na wszelki wypadek umówionego lekarza, który zrobi to porządnie, z minimalną ilością szkód, za kasę, niż "jak leci" z NFZ.
Oj:) nie musisz od razu płacić, wystarczy znaleźć odpowiednią placówkę. Jest wiele szpitalu ze wspaniałą wykształconą kadrą z powołania, gdzie wszystko robi się tak samo jak w gabinetach prywatnych:) Warto poszukać takiego miejsca. Niestety okropne jest to przeświadczenie, że zapłacę i będę traktowana lepiej. W Katowicach jest Szpital, gdzie naprawdę rodzi się po ludzku. I myślę, że wiele jest takich placówek :D Warto poczytać o kampanii " Rodzić po ludzku" i tam na pewno jest wykaz takich miejsc przychylnych młodej mamie :)
Chyba trochę zrobiłam off top...Przepraszam, ale mnie poniosło :D
nawracając do głównego tematu, pewnie znacie :P
Tribal Dream ( Belly Dance )
http://pl.youtube.com/watch?v=rBKCra9Oxnc
Uosz......wcisło w fotel. Niesamowite.:eek: Muzyka, choreografia no i płodnosc na podnium. Powiem Wam, że do mnnie to przmemawia. Wzruszające, tajemnicze... wow
feroMonik
29-03-2008, 10:16
Mnie sie nawet podobalo - niezly spektakl. W koncu historycznie rzecz iorac niewatpliwie tb byl tanczony w ciazy. Dobrze, ze na koniec nie urodzila na scenie, bo to juz by bylo za wiele ;)
Blancharlotte
07-04-2008, 13:48
Vasanto, ja też wiele razy słyszałam i czytałam, że w ciąży można robić właściwie wszystko (poparte przykładami). Istnieją tylko pewne przeciwwskazania, które niekoniecznie muszą wszystkim kobietom zagrozić, tak jak piszesz:)
Mało tego - wysiłek fizyczny bardzo dobrze na te kobiety wpływał - czuły się szczęśliwsze, czuły, że ciąża jest elementem ich życia, a nie ciężarem i miały mniejsze problemy z depresją okołoporodową:)
A co od kobiet, które palą w czasie ciąży, a potem rodzą zdrowe dzieci.. pożyjemy, zobaczymy.. Niektóre po prostu są mniej inteligentne (albo mają problemy z czymś innym), czego często nie wiąże się z nałogiem matki, bo problemy w szkole zwykle łączy się z bieżącymi sprawami.
Mało tego - u wybitnych pechowców (tyczy się i kobiet i mężczyzn) TYLKO jeden wypalony papieros (toksyny w nim zawarte) może trwale uszkodzić jakiś gen w komórkach rozrodczych, co może wpłynąć na nasze dzieci za kilka ładnych lat - wtedy, kiedy zostaną poczęte - niestety nie mówi się o tym zbyt często, a uważam, że jest to istotna informacja dla kobiet i mężczyzn, którzy chcą być dobrymi rodzicami :)
Piszę tutaj o jednym papierosie. Ale długotrwałe palenie przed ciążą pozostawia zmiany w naszym organizmie.. o tym chyba mówić nie muszę;)
Jesli jesteśmy już przy używkach, to mysle, ze nalezałoby równiez wspomniec, o szkodliwym działaniu alkoholu na płód, wypijanego przez ciężarne m.in czerwone wino, po które tak chętnie sięgają przyszłe matki. Caly alkohol, który kobieta wypija, trafia do organizmu jej przyszłego dziecka!Ono nie potrafi go rozkładać tak sprawnie, jak człowiek dorosły...Tutaj wchodzimy w temat płodowego zespołu alkoholowego (FAS) <odsyłam do googli> mającego niestety zgubne konsekwencje, które ujawnią się w życiu dziecka, narażonego na działanie tej substancji.
Madeleine_K
08-05-2008, 00:28
dziewczyny, a czy na terenie Warszawy lub okolic działają jakieś 'wyspecjalizowane' instruktorki w tej domenie? zależy mi na tym, żeby zasięgnąć rady 'u źródła';-)
dziewczyny, a czy na terenie Warszawy lub okolic działają jakieś 'wyspecjalizowane' instruktorki w tej domenie? zależy mi na tym, żeby zasięgnąć rady 'u źródła';-)
znalazłam to http://taniecbrzucha.pl/ciaza.html - każdy czwartek
18:30-19:30
Madeleine_K
08-05-2008, 21:55
dziękuję;-) widziałam;-)
a czy któraś z Pań w czasie ciąży nie była pod 'patronatem' jakiejś instruktorki?
Wydaje mi się, ze rowniez Rasha ma duza wiedza nt. tańca w ciąży :)
ps.A ja w ciąży bede pod swoim 'patronatem :p :p :p Ale mam dobrze :D
A mnie ciekawi ile czasu zajmuje tancerce dojście do formy po porodzie. Możecie, drogie miłośniczki tańca, podzielić się wiedzą na ten temat?:)
Mała tancereczka
11-05-2008, 09:51
A mnie ciekawi ile czasu zajmuje tancerce dojście do formy po porodzie. Możecie, drogie miłośniczki tańca, podzielić się wiedzą na ten temat?:)
Amira zaczęła występować po pół roku.
Patrząc na inne moje koleżanki to różnie trwało w zależności od tego ile pracy i zainteresowania w to włożyły.
Niektóre w parę miesięcy po porodzie wyglądały tak jak gdyby nigdy nie były w ciąży inne nie doszły do starego wyglądy nigdy. Głównie za sprawą braku motywacji i całkowicie zmienionych priorytetów.
Solencja
14-05-2008, 22:10
W Dzień dobry TVN był program o tancu brzucha w ciąży. Trochę marne przygotowanie prowadzących( do muzyki hinduskiej...) tb dla kobiet w ciąży pozbawiony jest podskoków...tak jakby ich była tam właśńie najwięcej...
http://dziendobrytvn.onet.pl/4,1486383,poradnik.html
Blancari
14-05-2008, 22:18
Znalazłam na Arabian Sky - niestety , nie wiem w jakim języku, angielskim czy rosyjskim.
Prenatal Belly Dance
http://depositfiles.com/files/1636316
http://depositfiles.com/files/1636878
http://depositfiles.com/files/1637315
http://depositfiles.com/files/1637736
http://depositfiles.com/files/1639140
http://depositfiles.com/files/1660614
http://depositfiles.com/files/1661222
W Dzień dobry TVN był program o tancu brzucha w ciąży. Trochę marne przygotowanie prowadzących( do muzyki hinduskiej...) tb dla kobiet w ciąży pozbawiony jest podskoków...tak jakby ich była tam właśńie najwięcej...
http://dziendobrytvn.onet.pl/4,1486383,poradnik.html
Bardzo fajny filmik :) No i nie ukrywam, ze chciałabym kiedyś takie coś prowadzic ;) moze jako jakies dodatkowe zajecia w ramach szkoły rodzenia :)
Cudowne !!
Teraz już jestem pewna ze chce prowadzic takie zajecia kiedys !!
i z yogi...
Blancari dziękuje za ten filmik !!
( jeszcze nie moge sciagnac, bo karzą płacic, ale cos wykombinuje !)
Blancari
15-05-2008, 09:30
Blancari dziękuje za ten filmik !!
( jeszcze nie moge sciagnac, bo karzą płacic, ale cos wykombinuje !)
Jak to płacić?
Na pierwszej stronie masz do wyboru: DOWNLOAD i BUY.
Wybierasz pierwsze, odlicza się czas, pojawia kod do wpisania i potem znów na DOWNLOAD i ściągasz za darmo.
Spróbuj jeszcze raz.
Cudowne !!
Teraz już jestem pewna ze chce prowadzic takie zajecia kiedys !!
i z yogi...
Vea, razem mozemy wiecej :D <poleca sie na przyszlosc :D:D:D>
Vea, razem mozemy wiecej :D <poleca sie na przyszlosc :D:D:D>
Bardzo chętnie !!
Nom właśnie mnie się nie ściąga bo wychodzi cos takiego "We are sorry, but all downloading slots for your country are busy." i wyskakuje okienko ze moge zapłacic i cos tam :D poczekam...
Ściagam powoli :)
juz nie moge sie doczekać... narazie mam 4 czesci :D
podbijam temat bo mnie interesuje.
Jak widzę zdania są podzielone- jak zawsze. Ja planuje dzieciaczka po przyszłych wakacjach (Wiem wiem odlegly termin ale jak się ma cukrzycę to tak trzeba niestety). Mam zamiar w trakcie ciąży troszkę tańcować ale wszytsko zależy od tego jak będzie przebiegać moja ciąża... oczywiście nie wszystkie figury ale pobujać się jakąć ósemeczką czy coś... a jeśli nie myślę nad jogą dla ciężarnych:)
co do filmików...:) pani która robi fale brzucha w ciąży mnie przeraża...
Farida pisałaś o smarowaniu krocza olejkami... jakimi? jakimiś specjalnymi??? Bardzo chciałabym rodzić metodą naturaną - w wodzie a najchętniej w pozycycji kucznej ale lekarze już straszą mnie cesarką (i wbrew pozorom jak to jest zazwyczaj - jej się cholernie boję):eek:
Farida pisałaś o smarowaniu krocza olejkami... jakimi? jakimiś specjalnymi???
Erykah, jeśli chodzi o skład olejku to na pewno: olejek migdałowy, witamina E, olejek z kiełków pszenicy. I to się miesza razem. W odpowiednich proporcjach. Teraz nie pamiętam dokładnie ile czego, ale w internecie na pewno można takie informacje znaleźć :) Na pewno najwięcej, olejku migdałowego :) Ma świetne właściwości!!!:) Na rynku są również dostępne gotowe olejki do masażu krocza np. OLEJEK WELEDY (http://www.natural-beauty.pl/index.php?produkt=1024)
Farida pisałaś o smarowaniu krocza olejkami... jakimi? jakimiś specjalnymi???
Np. oliwą z oliwek z wit. E :) Więcej porad nt. porodów naturalnych tutaj (http://www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,3354086.html) i tutaj (http://www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,3107798.html), o cięciu cesarskim tutaj (http://www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,2098946.html).
Ale od lektury tych wątków można dostać świra (mój przypadek:p)
Ale od lektury tych wątków można dostać świra (mój przypadek:p)
Dlatego powinno się je czytać z przymrużeniem oka, bo ludziom zdarza się pisać różne głupoty, a wszelkie wątpliwości konsultować z lekarzem/położną/pielęgniarką/fizjoterapeutą/farmaceutą ;)
zakaz mam narazie wchodzenia na forum e-mama e-dziecko i inne;) bo szaleje :>>>>>>>>>>>>>>>>
po pierwsze bo sobie zaraz wyobrażam i chcę żeby to było już;) a po drugie bo te kobity na forach tak straszą innych, że masakra...
pytam o te olejki bo nastraszyłyście mnie z tym nacinaniem krocza...://////// strasznie brzmi... a takie smarowanie to nie musi być takie złe.
Farida ty na położnictwie jestes?:) (skończyłaś?:) może cię wynajmę - hihihi za grube pieniądze:)))) - mów jak coś to od jutra zaczynam odkładać
a jak to jest z rodzeniem na stojąco, kucająco - coś mi się nie wydaje, że jak powiem lekarzowi, że ja tak chcę to weźmie to pod uwagę... póki co rozglądam się za lekarzem który by mnie tu poprowadził...
Naturalny ciężar dziecka, łożyska i pozostałych wód pomaga w momencie parcia. Dlatego podczas porodu pozycja horyzontalna nie jest najbardziej komfortowa.:)
Dlatego powinno się je czytać z przymrużeniem oka, bo ludziom zdarza się pisać różne głupoty, a wszelkie wątpliwości konsultować z lekarzem/położną/pielęgniarką/fizjoterapeutą/farmaceutą ;)
Niestety, konsultowałam wielokrotnie i moje obawy tylko się potwierdziły :p
Ale od lektury tych wątków można dostać świra (mój przypadek:p)
Dlatego dałam linki do artykułów, nie do forów. Swego czasu troszkę o tym czytałam z pewnych względów - i rzeczywiście, można oszaleć. Albo wręcz oc... Może nie będę tak brzydko pisać, choć akurat w tym przypadku słowo idealnie oddaje istotę sprawy.
po pierwsze bo sobie zaraz wyobrażam i chcę żeby to było już;) a po drugie bo te kobity na forach tak straszą innych, że masakra...
Ja nie wiem, co to jest, że na hasło "zaręczyny", "ślub" czy "ciąża" od razu wszyscy przypominają sobie krwawe, zgroźliwe historyjki z serii "a bo teściowa brata mojego kuzyna" i "koleżanka z przedszkola męża mojej przyjaciółki" oraz "a w TVNie mówili" i "czytałam kiedyś w Naj" - a nikt nie zna przypadków, kiedy to się wszystko świetnie skończyło. Gdzie tu ta solidarność jajników? Gdzie kobieca społeczność?
a jak to jest z rodzeniem na stojąco, kucająco - coś mi się nie wydaje, że jak powiem lekarzowi, że ja tak chcę to weźmie to pod uwagę... póki co rozglądam się za lekarzem który by mnie tu poprowadził...
Z tego co wiem, trzeba znaleźć otwarty szpital, otwartego lekarza i otwartą położną - a to ostatnie najważniejsze, bo to chyba położna jest przy porodzie główną "siłą sprawczą". Masz dużo czasu, nic się nie martw, wszystko dobrze pójdzie :)
mam dużo czasu wiem wiem.. ale jak wspominałam muszę wcześniej się pomartwić niż zdrowe kobiety co mnie wkurza;'PPPPPP
chociaż niedługo zajmę się ślubem więc się odpreżę (albo dostanę na łeb;D) potem wakacje i ...:P do dzieła;0
szczegół, że potem czekają mnie dwa kierunki i może doktorat ale dla dziecka poswięcę wszystko (jestem biologiem i wartość przekazania moich genów dalej ma cel nadrzędny;>) a im szybciej tym większa szansa rodzenia naturalnie...;P
vasanta - czemu ludzie tacy są?? bo jak jest szczęśliwe zakończenie to to jest nudne jak flaki z olejem i łatwiej zapamiętuja te niestety niemiłe historie...:P
vasanta - czemu ludzie tacy są?? bo jak jest szczęśliwe zakończenie to to jest nudne jak flaki z olejem i łatwiej zapamiętuja te niestety niemiłe historie...:P
To oczywiste, proste i logiczne - ale czy wypada psuć komuś radość? Zamiast "gratuluję" - ktoś cię częstuje opowieścią z krypty... :unsure:
dla mnie to nie logiczne -ale taka natura ludzka jest;/
bardzo fajny watek :) sama jestem w 4 miesiacu ciazy i sie wlasnie zastanawiam czy rodzic naturalnie bo wczesniej mialam cesrake i bardzo bylam z niej zadowolona le podobno po porodzie naturalnym szybciej wraca sie do sprawnosci fizycznej (chodzi mi tu treningi taki jak np akrobatyka) niz po cesarce dlatego jak mozecie napiszcie mi jak to z wami bylo i czy na prawde szybciej po porodzie naturalnym (bez zadnych komplikacji) wraca sie do sprawnosci fizycznej. bardzo mnie interesuje bo jakbym mogla to wszystkie przejscia mostkowe, gwiazdy, salta i rundaki robilabym nawet z wielkim brzuchem :))
hehe;)
najważniejsze jest to, że dla dziecka poród metodą naturalną jest lepszy (powoli adaptuje się do warunków panujących poza łonem matki) chyba, że są komplikacje grożące życiu matce lub dziecku. a dojście do siebie to sprawa indywidualna jak pewnie wiesz:)
Macabresca
10-12-2008, 22:04
Hej!
Mam dwójkę dzieci, w tym jedno dwutygodniowe :) I w tej ciąży tańczyłam do czwartego miesiąca (później zaczęły się wakacje, a po wakacjach już się nie zapisałam). Później bardzo dużo spacerowałam, trochę pracowałam w ogrodzie. W czasie wakacji popadłam w lekki bezwład z powodu upałów, wychodziłam z domu tylko późnym wieczorem. Bardzo źle mi to wpłynęło na samopoczucie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne :/ A jeszcze gorzej było, jak na 7 tygodni przed terminem opuścił mi się brzuch. Wtedy przestałam się prawie całkiem ruszać i w końcu urodziłam 1,5 tygodnia przed terminem - myślałam, że oszaleję z niecierpliwości! No i po wszystkim zostało mi 5 nadmiarowych kilogramów.
W pierwszej ciąży byłam znacznie dłużej aktywna, przeprowadziliśmy się świeżutko do nowego miasta i przez całe 8 miesięcy zwiedzałam je po 5-6 godzin dziennie :) Córcia urodziła się 5 tygodni przed terminem, ale była w pełni dojrzała i z piękną wagą i dostała 10 punktów APGAR. Po ciąży nie pozostał mi nawet kilogramik.
Wiem, że mojej miarki nie można przykładać do każdej innej kobiety (jestem bardzo muskularna i wytrzymała, mąż mnie nawet niekiedy podejrzewa, że jestem robotem :) ), ale zdecydowanie, jak się intensywnie ruszałam, to się znacznie lepiej czułam. Shimmy nie spowodowało u mnie poronienia (czemu nikt mi wcześniej nie powiedział, że to może przyspieszyć poród ??? Bym się trzęsła przez cały dziewiąty miesiąc!), podnoszenie rąk także nie. Za to oba porody odbyły się w błyskawicznym tempie (pierwszy 3 godziny, bez znieczulenia, do ostatniej chwili spacerowałam, drugi, ze znieczuleniem i spacerami do połowy akcji, 4 godziny), bez nacinania krocza, mimo, że dzieciska solidnej budowy.
Tak więc u mnie wszystko skończyło się dobrze (wbrew ludzkiej naturze, czy jak? :) )
To świetnie! Gratulacje:) Jakby było przeokropnie, to chyba nikt nie decydowałby się na drugie dziecko...:eek:
ja gratuluje z calutkiego serca;) i też tak chcę:)
jak super Macabresco! :) szkoda ze u mnie tak za pierwszym razem nie bylo chociaz tez bylam aktywna. teraz nie za dobrze wplywa na moje samopoczucie siedzenie w domu i brak i juz nie moge sie doczekac kiedy wroce do treningow. ciekawe czy ktos jeszcze ma takie super wspomnienia jak ty :)
Azeezo, gratuluję:D:D:D Również jestem w 4 m-cu ciąży:D
I te krwawe historie są mocno przesadzone.
Mam już córeczkę, rodziłam naturalnie i miałam nacinane krocze, ale prawdę mówiąc wcale tego nacinania nie czułam, bóle parte stłumiły wszelkie odczucia towarzyszące nacięciu. A do formy doszłam bardzo szybko, po 2 miesiącach biegałam już na intensywne zajęcia z aerobiku:D
kaoruaki
10-12-2008, 22:58
wiecie, jak tak was czytam, to ja....ja też już chcę mieć potomka, mój instynkt macierzyński coraz bardziej daje o sobie znać,jednego sie boje-właśnie cesarki, bardzo bym chciała urodzić naturalnie, bo nie chce mieć blizny, jednak jestem bardzo drobna i obawiam sie, że cesarka będzie koniecznością!!!!
Rzeczywiście nacinania sie nie czuje za bardzo, bo skurcze są o wiele mocniejsze - mama mi mówiła:D
a ja czytam i coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że akurat natura mi poskąpila instynktu macierzyńskiego, albo jest bardzo uśpiony ... bądź co bądź podziwiam was naprawde ... :)
e to z instynktem jest różnie;) ja nie wiem ale zawsze na zimę szaleje mi to i myślę ciągle o tym - w sumie to ja mam 23 l. i narzeczonego od ponad 5 lat więc to chyba w moim przypadku normalne, że instynkt już dawno nie śpi. Lekarz mi powiedział zresztą, że im szybciej tym lepiej - więc czego chcieć więcej?:) tylko, że w piątek mam wyniki HbA, które są b. ważne... się boję:PPPPP
Safono, różnie to bywa. Rasha pisała, że już w wieku 18 lat chciała mieć dzieci, inni nawet po 40 nie mają ochoty. Kwestia indywidualna :)
Erykah, zazdroszczę ci, bo chcesz i możesz... Ja o rok starsza, staż związkowy o 2 lata większy, ale przyjdzie mi poczekać...
kaoruaki
11-12-2008, 13:48
instynkt macierzyński sam sie uaktywnia, nie ma co rozpaczać, że go nie ma. Ja też 23 lata, ale związek dopiero 2letni,poczekam i to jeszcze długo zanim z moim lubym będziemy w stanie zapewnić dzieciom należyty byt. póki co oboje się uczymy:/
A na zimę też bardziej pragnę dziecka niż o innej porze roku...ciekawe:D
Czasem wcale się nie uaktywnia i to też nie jest powód do rozpaczy :p
Tak, zgadzam się z Bajaderką:D
Mnie zimą uaktywnią się chęć oglądania skoków narciarskich:p
Ja miałam mocno uaktywniony instynkt macierzyński jakieś hmmmmmmmmm pomyślmy trzy albo cztery lata temu. Na razie nie czuję potrzeby nagłego macierzyństwa już teraz.
instynkt macierzyński sam sie uaktywnia, nie ma co rozpaczać, że go nie ma. Ja też 23 lata, ale związek dopiero 2letni,poczekam i to jeszcze długo zanim z moim lubym będziemy w stanie zapewnić dzieciom należyty byt. póki co oboje się uczymy:/
A na zimę też bardziej pragnę dziecka niż o innej porze roku...ciekawe:D
mam 19 - jeszcze tydzień :P i jakoś nie rozpaczam z braku instynktu, poprstu czytając o tych wszystkich bólach, cięcach brrr... ale podziwiam te, które mając jedno dziecko decyduja sie jeszcze raz to przejść ;)
kaoruaki
11-12-2008, 14:42
Wydaje mi się, że to właśnie przy pierwszym dziecku jest najgorzej, z tego względu, że jest to całkiem nowe nieznane doświadczenie,a tego czego nie znamy obawiamy się z reguły bardziej. Przy drugim i kolejnych dzieciach już wiadomo mniej więcej czego sie spodziewać. Myślę, że gdyby to na prawdę było takie straszne, to ludzie by dawno wymarli jak te mamuty:D
A ja słyszałam od swojej mamy, że właśnie najgorsze są następne dzieci, bo wiadomo co cię czeka!:):) (mam 2 siostry)
Moja mama mówi to samo. Zbierała się siedem lat przed urodzeniem mi siostrzyczki, twierdzi, że głównym impulsem było to, że nie chciała, żebym była jedynaczką, ale wspomnienia z porodówki nie zachęcały jej do powtórki. Mówi też, że gdy urodziła drugie dziecko, odetchnęła z ulgą, że już nigdy w życiu nie będzie musiała rodzić. Może stąd moje fobia - gdy własna matka tak mówi, trudno jej nie wierzyć.
Moja Mama mówi, że zna gorsze bóle niż porodowe :) Np. karku po operacji tarczycy :D Albo przy dezynfekcji spirytusem oparzonej skóry na udach (III stopień, skóra zdjęta razem ze spodniami) :D Albo kiedy pani ginekolog przez nieuwagę wjechała jakimś narzędziem w szyjkę macicy przy zakładaniu spirali :D
A takie chęci do dzieci swego czasu nazywałyśmy z koleżanką "inklinacje ku prokreacji". Brzmi naukowo ^^
Moja mama mówi to samo. Zbierała się siedem lat przed urodzeniem mi siostrzyczki, twierdzi, że głównym impulsem było to, że nie chciała, żebym była jedynaczką, ale wspomnienia z porodówki nie zachęcały jej do powtórki. Mówi też, że gdy urodziła drugie dziecko, odetchnęła z ulgą, że już nigdy w życiu nie będzie musiała rodzić. Może stąd moje fobia - gdy własna matka tak mówi, trudno jej nie wierzyć.
ojj niedobrze że już się tego boisz.
Pamiętam jak teściowa moja panikowała jak jej córka (moja szwagierka) miała rodzic- mówiła ze to takie straszne że boli i w ogóle....
Powtarzałam jej wtedy że nie ma sensu jej straszyc.
Dzień po urodzeniu ślicznego synka pytałam jak było. Odpowiedziała że nie ma sie czego bac, myślała że będzie gorzej, więc głowa do góry bo może "nie taki diabeł straszny" ;))))
No, ale ja się już raczej nadaję pod opiekę psychiatry. Tokofobia w pełnym rozwoju :D
To, że inne rzeczy bardziej bolą, już do mnie nie przemawia. Generalnie mało argumentów do mnie przemawia :p
Starsze czy młodsze ?
Obie starsze, jedna o 12 lat,druga o 10.
O tokofobii i o wielu innych aspektach kobiecości fajnie i rzetelnie (i uspokajająco:) ) mówi dr Preeti Agrawal w niektórych numerach "Zwierciadła". Zawsze to czytam, bo po przeczytaniu wydaje mi się, że choć trochę zabiłam mój strach:D
POLECAM:)
O dzięki, fajnie :) W liceum potwornie to przeżywałam, na studiach trochę mi przeszło i zaczęłam się interesować więcej tymi sprawami pod względem teoretycznym - społeczny odbiór stanu błogosławionego, tabu fizjologii ciąży, relacje damsko-męskie itd. Moja fobia stała się już wręcz moim hobby ;) Zapowiedziałam nawet kiedyś na belydensie założenie osobnego tematu, ale już mi się odwidziało, nie ma co zaśmiecać forum.
Daje linka do tego wywiadu:)
http://www.zwierciadlo.pl/przygody-ciala/zdrowie/swieto-urodzin.html
"Proszę mi wierzyć, że jeśli nic i nikt nie przeszkadza, poród przebiega płynnie"
O, to jest piękne :) Marzy mi się założenie kliniki z takim mottem, może moje przeklęte wykształcenie by się w końcu na coś przydało :D Byłyby tam też zajęcia z jogi dla ciężarnych, kafejki, sklepy z ładnymi ubraniami, porady psychologa dla kobiet i mężczyzn, siedziba Rodzić po ludzku, porady z prawa medycznego.... ach, ale byłoby pięknie... Takie wielkie centrum wsparcia dla kobiet w ciąży, ceny możliwie najniższe, żeby jak najwięcej mogło korzystać.
*****
Tak, wiem, pewnie skończę jako nudna pani notariusz w jakiejś zakichanej podrzędnej kancelarii :p
Taniec brzucha dla kobiet w ciąży ? :D
Też, też . I dla takich przed ciążą i po ciąży, bo to daje świadomość swojego ciała.
Dziewczyny,
Powiem Wam jedno. Nie jest wcale tak okropnie, owszem, trzeba się trochę wysilić, ale jak już Wam położą na brzuchu takiego ciepłego maluszka zanim odetną mu pępowinę i ten maluszek, gdy już jest na Waszym brzuchu zaraz przestaje płakać, to wtedy Wy zaczynacie płakać i myślicie, że warto było przez to wszystko przejść, chociażby dla tej chwili...
Ja właśnie w to wierzę :) I wierzę też w to, że mimo że posiadanie i wychowywanie dzieci to ciężki kawałek chleba i wiele się na pewno w życiu przez to napłaczę - to będzie też piękne. Gdyby nie było niemiłych chwil, nie można by doceniać tych miłych...
Taniec brzucha w ciąży?
1. Głowa, włosy- owszem
2. Rączki, ramiona - owszem
3. Brzuch, fala brzuchem - odpada
4.Shimmy - stanowczo odpada, chyba, ze chcesz już rodzić, może przed samaym porodem to tak
5. Biodra - osemki poziome owszem
6. Nogi - współczuję tym ktore się porwą na taniec na zgiętych kolankach, delikatne arabeski owszem
Wg mnie, nie ma co się przeforsowywać. W ciąży należy się OSZCZĘDZAC i dużo ODPOCZYWAĆ !
Najważniejsze jest dziecko, matka nie może się przemęczać.
Ja 6 razy byłam w ciąży, mam 4 żywych dzieci, każda ciąża to było LEŻENIE. Miałam skurcze macicy od 4 miesiąca i niestety leżenie plackiem i łykanie fenoterolu to było to co mnie ratowało ( oczywiście szew szyjkowy , czy krążek przede wszystkim ratował od przedwczesnego porodu ) Tak więc ciąża moje drogie koleżanki, to nie takie hop-siup ;)
każda ciąża to było LEŻENIE.
Jestem za mało kobieca na takie poświęcenia O_o
Macabresca
11-12-2008, 20:42
Sylka, faktycznie, nie należy się przeforsowywać, ale zazwyczaj nie ma też potrzeby nadmiernie się oszczędzać. Czasami jest to wręcz niemożliwe - na przykład jak się ma starsze, ale jeszcze nie w pełni samodzielne dzieci.
Ja nie miałam potrzeby odpoczywać, wręcz przeciwnie, odpoczywanie mnie denerwowało. Nienawidzę nicnierobienia i wariuję bez aktywności, a uważam, że stan psychiczny przyszłej matki jest równie ważny dla dziecka, jak fizyczny. A poza tym bez odpowiedniej dawki ruchu miewam zaparcia :)
Tak więc owszem, ciąża nie hop-siup, ale każda jest inna i lepiej dostosowywać się do indywidualnych potrzeb, niż do odgórnych wytycznych...
Jestem za mało kobieca na takie poświęcenia O_o
Hehe, wydaje mi się, że to niekoniecznie jest kwestia kobiecości :) Czuję się bardzo kobieca, ale idea poświęcania się dla kogokolwiek jest mi bardzo daleka. Uważam, że jak się coś dla kogoś robi, to lepiej robić to dla własnej przyjemności. Okropna egoistka ze mnie, ale że lubię dawać, to tego tak bardzo nie widać :p I przynajmniej nie wymagam od nikogo podziękowań ani wdzięczności, wystarczającą nagrodą jest dla mnie samozadowolenie ;)
Uważam, że jak się coś dla kogoś robi, to lepiej robić to dla własnej przyjemności. I przynajmniej nie wymagam od nikogo podziękowań ani wdzięczności, wystarczającą nagrodą jest dla mnie samozadowolenie ;)
Czyli umilanie życia innym jest twoją przyjemnością. To wspaniałe podejście,nie robisz nikomu łaski, bo nie oczekujesz na pochwałę krzycząc: patrzcie jaka jestem niesamowita - a po prostu świadczysz swoją osobą na czym polega współżycie z innymi. Brawo!;)
ja mialam za pierwszym razem cesarke i musze przyznac ze nie bylo tak zle. pierwsze chwile gdy mnie obudzono byly dla mnie bolesne bo w koncu mnie pocieto. na pewno wg mnie jest lepsze usypianie niz tylko znieczulenie polowy ciala czyli od pasa w dol. teraz wlasnie zastanawiam sie nad porodem naturalnym bo nie tylko chce szybko wrocic do formy ale tez chce sprawdzic jak to jest.
zgadzam sie tez ze kazdy porod to indywidualna sprawa ale na prawde nie ma sie czego bac.
Skoro nie ma czego się bać, to skąd depresje poporodowe? ;)
Bajaderka,nie dajesz za wygraną:D
Pięć lat przemyśleń i dyskusji na ten temat sprawia, że mam odpowiedź na każdy argument. Smutna prawda jest jednak taka, że to ja mam tu kłopot, a nie dziewczyny, które uważają, że ciąża i macierzyństwo są warte zachodu ;)
Vasanta - czy chcę i czy mogę? chcęęęęęęęęęę od dawna a czy mogę- to się okaże:/ mam nadzieję, że pozwolą.
prawda jest taka, że ani nie mamy jakiegoś super zaplecza finansowego ani mieszkania własnego itp. ale się kochamy i damy radę - dziecko nie musi mieć wszytskiego czego zawoła:) - ale pewnie i tak będzie miał:) no i jak dziewczynka to obowiązkowo BD:))))))
nie ma co odkladać tego na później:) więc lecimy po kolei: będzie ślub będzie maluch;)
co do leżenia - jak bardzo się chce to się wyleży - zresztą to różnie bywa - ja wam powiem, że jestem w stanie wyleżeć a nie będę a ta co się tutaj najbardziej zapiera;) będzie jak aniolek leżeć:) hihi
kaoruaki
11-12-2008, 22:47
oj tak, ja bym mogła leżeć, a mąż by za mnie wszystko robił:D:D:D widzicie,są i dobre strony:D
6. Nogi - współczuję tym ktore się porwą na taniec na zgiętych kolankach, delikatne arabeski owszem
Nie bardzo rozumiem, czemu zgięte kolanka miałyby w jakikolwiek sposób szkodzić, w ciąży czy nie w ciąży... Możesz to rozwinąć?
Vasanta - czy chcę i czy mogę? chcęęęęęęęęęę od dawna a czy mogę- to się okaże:/ mam nadzieję, że pozwolą.
"Móc" było w sensie możliwości, nie pozwoleństwa :) Ja możliwości niestety nie mam jeszcze, lecenie po kolei... to za 3 lata dopiero.
Z tym leżeniem, nieprzemęczaniem itd. - jak każda z nas jest inna, tak każda ciąża jest inna. Moja Mama na 3 dni przed urodzeniem mojego Braciszka poszła sadzić tulipany (był październik, ostatni dzwonek). Znajoma myła okna będąc w trzecim miesiącu, przestraszyła się gołębia i poroniła. Nie ma jednej reguły :) Tylko trzeba zdroworozsądkowo do tego podchodzić - ciąża to nie choroba :)
Ja chyba zwariuję, jeśli mi każą leżeć. Dwukrotnie mi kazali w życiu (raz po operacji przepukliny i raz ze skręconą nogą), i za każdym razem bardziej mnie to męczyło niż relaksowało. Jak u Macabreski :) A to było tylko po 2 miesiące leżenia...
Z drugiej strony - tak jak piszesz, Erykah, jeśli komuś zależy, to wyleży.
Skoro nie ma czego się bać, to skąd depresje poporodowe? ;)
Depresja poporodowa bierze się głównie z nagłej zmiany hormonalnej jaka zachodzi w organizmie kobiety po porodzie. Ale również z tego, że dotarł nagle do niej fakt, że znalazła się w całkowicie nowej sytuacji, że jest odpowiedzialna za to kwilące maleństwo i że nie wie czy sobie poradzi, bo ono płacze i nie wiadomo dlaczego, nasłuchuje jego oddechu i nie wie, czy wszystko jest ok jak dziecko długo śpi i ma milion powodów doprowadzających ją do obłędu ze strachu. Piersi jej pękają od pokarmu, co jakiś czas się budzi, bo dziecko płacze i czasem nie wie czy właśnie wstała, czy się położyła, czy przewinęła malucha, czy dopiero ma to zrobić. Jest zasypywana tysiącami nieproszonych porad osób, które wciskają jej jakieś przedpotopowe własne pomysły i ma ogólnie wszystkiego dość.:sick::wacko::push:
Depresja poporodowa bierze się głównie z nagłej zmiany hormonalnej jaka zachodzi w organizmie kobiety po porodzie. Ale również z tego, że dotarł nagle do niej fakt, że znalazła się w całkowicie nowej sytuacji, że jest odpowiedzialna za to kwilące maleństwo i że nie wie czy sobie poradzi, bo ono płacze i nie wiadomo dlaczego, nasłuchuje jego oddechu i nie wie, czy wszystko jest ok jak dziecko długo śpi i ma milion powodów doprowadzających ją do obłędu ze strachu. Piersi jej pękają od pokarmu, co jakiś czas się budzi, bo dziecko płacze i czasem nie wie czy właśnie wstała, czy się położyła, czy przewinęła malucha, czy dopiero ma to zrobić. Jest zasypywana tysiącami nieproszonych porad osób, które wciskają jej jakieś przedpotopowe własne pomysły i ma ogólnie wszystkiego dość.:sick::wacko::push:
Brzmi zachęcająco ;)
PS Ja też nie znoszę leżeć. Wolałabym być facetem, tym "dobrym" - działać, robić śniadanka, kupować balsamy na rozstępy, załatwiać lekarza, głaskać po główce itd. Bezczynność nie dla mnie :p
chyba nikt tak nie lubi prawdę mówiąc...
ja mam zaklepane już w szpitalu 10 dni przed zachodzeniem;ppp (ale wtedy ne bedę musiała leżeć:)))))))) ( będę sobie tańczyć po oddziale:D - ostatnie zrywy) no i oby nie potem...:/
vasanta - nie wiem jak jest naprawdę ale nie zazroszczę (bez urazy) bo ja zawsze byłam zwolenniczką teorii, że wzytsko w życiu ma swój naturalny bieg i zmiany. Tak samo związek musi ewoluować. Tylko np. w moim przypadku wielkim hamulcem do zmian jest kasa. I tak w sumie nie mamy na ślub - wzięliśmy kredyty studenckie, trochę rodzice dołożą i musi starczyć:/ a hamulcem do dzieciaka była zawsze (oj tak, tak stały motyw) moja pseudokariera naukowa:) teraz albo będę musiała rzucić drugi kierunek - bo nie widzę siebie na dwóch jednocześnie z brzuszkiem albo nie wiem co! ale wyjdzie, jak to mówią w praniu. No i przez parę lat nie pojadę ani do Afryki kopać ani do Izraela ani nawet do Czech - o czym marzyłam. Ale może potem przyjdzie na to czas.
Teraz z innej beczki.
Muszę się Wam zwierzyć dziewczyny jak ja żałuję, że nie wpadliśmy w liceum;D śmiejcie się ale byłoby teraz super... a mały/a miał/a by już z 5 lat:)))))) Rodzice pozatym, że by się wściekli to potem by pomogli... a tak to my tu sami we dwoje:/
Depresji poporodowej jakoś się nie boję - bo wiem, że nic różowe (poza śpoichami;) nie będzie ale to też jest piękne:) Zresztą przewidzieć się jej nie da.
Nawet jak jest ten dobry facet, który tak jak było u nas kąpie, przewija, nosi do karmienia i jakby mógł sam by nakarmił, to musicie wiedzieć, ze pierwsze 3 miesiące są jednym wielkim szaleństwem. Bo chociaż dziecko śpi i nie ma kolki, to ciągle jest to nowa sytuacja, zasypki, olejki, waciki, przygotowanie tego i tamtego oraz dojście do ładu z samą sobą. Wkraczamy w świat pampersów, soczków luźnych lub twardych kupek, ząbków i takich tematów, których możecie posłuchać przechodząc obok młodych mam pchających wózek. W tych tematach tkwi się kilka lat i nic nie jest ważniejsze, nie istnieje praktycznie świat zewnętrzny. Są to chwile, kiedy dziecko pierwszy raz robi w swoim życiu cokolwiek i my jesteśmy świadkami tego cudu, więcej, my się do tego przyczyniłyśmy! Niech żyje smar o nazwie Sudokrem! ;)
vasanta - nie wiem jak jest naprawdę ale nie zazroszczę (bez urazy) bo ja zawsze byłam zwolenniczką teorii, że wzytsko w życiu ma swój naturalny bieg i zmiany. Tak samo związek musi ewoluować.
Bo i nie ma czego zazdrościć. 7 lat związku za mną, dopiero od 2 lat wspólne mieszkanie, a stabilizacja ślubna dopiero po studiach, a więc za 3 lata.
Muszę się Wam zwierzyć dziewczyny jak ja żałuję, że nie wpadliśmy w liceum;D śmiejcie się ale byłoby teraz super... a mały/a miał/a by już z 5 lat:)))))) Rodzice pozatym, że by się wściekli to potem by pomogli... a tak to my tu sami we dwoje:/
Mówisz to samo, co moja koleżanka, która wpadła na I roku :) Najpierw była tragedia pt. "Jak ja sobie dam radę?", sequel pt. "Może lepiej usunąć albo oddać?", a później to, co piszesz: "Będzie trudno, ale jak skończę studia, będzie odchowany".
Tyle że to też od rodziców zależy... Moja Mama ma w klasie wychowawczej dziewczynę z rodziny bardzo wierzącej. Dziewczyna nie używała pigułek, bo to grzech - a prezerwatywa pękła. Matka dowiedziawszy się o wpadce powiedziała, że z dzieckiem ma się w domu nie pokazywać, a więc po porodzie fora ze dwora... :embarrest:
ja mam dobrych rodziców:) nie wygoniliby;) tak myślę :confused::D
Macabresca
12-12-2008, 14:17
Hmmm, tenteges, pytanie rodzi się w głowie: a w co oni wierzą, w tej bardzo wierzącej rodzinie ???
kaoruaki
12-12-2008, 14:23
pewnie w "Bozie":D:D:D
Hmmm, tenteges, pytanie rodzi się w głowie: a w co oni wierzą, w tej bardzo wierzącej rodzinie ???
Nie chciałam tego komentować, bo to nie temat na to, w sumie i tak troszkę offtop zrobiłam... Też mi się to nie bardzo podoba - wierząca, katolicka rodzina, tu pigułek nie, bo to grzech, ale seks przedmałżeński jak najbardziej.
Erykah, tylko się cieszyć :) I planować teraz :)
Teraz to oni się by cieszyli z wpady jak nic:) a ja ma 23 to co to za wpada - zero spektakularności w tym:) heh.
dzis jak już pisałam w innym temacie odebrałam wyniki HbA i mam 7% norma jest 6- 6,5% ale ostatnio miałam 9% a jak zachorowałam to 12%
myślę, że jak się wezmę to zejdę niżej (będzie cieżko) i będzie można myśleć. ale jak z 7% to mnie chociaż ginekolog nie pogoni;) hehehe
uff.. ale ciężko tak... kontrolować wszytsko..:/ dzięki bogu taniec rozładowuje stres:)
zapytam go co on myśli o TB i ciąży;)
Nawet jak jest ten dobry facet, który tak jak było u nas kąpie, przewija, nosi do karmienia i jakby mógł sam by nakarmił, to musicie wiedzieć, ze pierwsze 3 miesiące są jednym wielkim szaleństwem. Bo chociaż dziecko śpi i nie ma kolki, to ciągle jest to nowa sytuacja, zasypki, olejki, waciki, przygotowanie tego i tamtego oraz dojście do ładu z samą sobą. Wkraczamy w świat pampersów, soczków luźnych lub twardych kupek, ząbków i takich tematów, których możecie posłuchać przechodząc obok młodych mam pchających wózek. W tych tematach tkwi się kilka lat i nic nie jest ważniejsze, nie istnieje praktycznie świat zewnętrzny. Są to chwile, kiedy dziecko pierwszy raz robi w swoim życiu cokolwiek i my jesteśmy świadkami tego cudu, więcej, my się do tego przyczyniłyśmy! Niech żyje smar o nazwie Sudokrem! ;)
Chyba się nie zrozumiałyśmy :D Tam nie zabrakło "z" (z facetem), czyli nie rozważałam kwestii wpływu przyszłego ojca na sytuację ciężarnej, chodziło mi o to, że w sytuacji ciąży wolałabym być mężczyzną, stroną działającą, aktywną, a nie bierną, "znoszącą" - czyli kobietą. Nie czuję potrzeby bycia w centrum, w środku tego wydarzenia, ani potrzeby zaangażowania całej siebie w kwestię rozmnażania. Wolałabym być z boku ;) Dlatego pisałam o tym, że jakaś niekobieca jestem :p
Kobiecości nie wiąż jedynie z byciem mamą, to co piszesz o pomaganiu, czuwaniu i wsparciu to też bardzo kobiece pełne ciepła i czułości. Ja miałam na myśli, że czasem takie stany emocjonalne uaktywniają się bez względu na to, czy jest to wsparcie czy go nie ma.;)
Nooo, moja definicja kobiecości bynajmniej nie obejmuje jedynie macierzyństwa, pod tym względem jednak - w tym jednym z elementów, jakim jest ciąża - nie jestem zdolna do zdobycia się na dzielny, tajemniczy uśmiech, sugerujący zdolność do poświęceń. Jak się leży plackiem to się jest wspieraną, a nie wspierającą i to mnie właśnie boli.
Z drugiej strony, wypowiedzi kobiet takich jak Ty, które poza tym, że są mamami, zajmują się innymi rzeczami, bardzo mi pomagają :) Z niewiadomych powodów wydawało mi się, że ciąża = żegnaj, tańcu brzucha, a tu widzę (obserwacje Twoich postów+profil), że absolutnie być tak nie musi :)
A co do sajgonu po narodzinach dziecka, to doświadczyłam tego jako kilkulatka ;) Zwłaszcza, że moja mama musiała leżeć w czasie ciąży i po porodzie, babcia była daleko i przyjeżdżała rzadko, a tata jeszcze cztery miesiące po narodzinach mojej siostry pracował za granicą. Oczywiście, to i tak nie jest to samo, co bycie osobą dorosłą odpowiedzialną za dzieciaczka, ale za te nieprzespane noce, wiecznie zarobione pieluszki i stany alarmowo-chorobowe w środku nocy to już ja się kiedyś swojej siostrze odwdzięczę - podrzucając jej swoje własne dzieci :p
Po prostu ciąża, to jeden z tematów, które możemy wziąć pod uwagę, ale jest ich tyle dookoła, że nie musimy. Są ludzie, którzy nie chcą być niczyim rodzicem, wycierać nosa i chodzić na wywiadówki tudzież na dywanik do dyrektora... Życie jest piękne bo możesz je przeżyć jak chcesz, w jaką rolę wejdziesz - tak się zadzieje. Taniec brzucha jest fajną odskocznią - teatrem (bo nie jest to jakaś moja naturalna rola) która daje mi wiele frajdy. Ale nie jestem jakimś niesamowitym talentem taneczno - rytmicznym i nie mam pary na to żeby nim zostać, czy komuś cokolwiek udowadniać. Po prostu kiedy tańczę, czuję się cudownie i już.:redface::redface::redface: Szkoda, że wtedy, kiedy byłam w tych moich ciążach nie miałam pojęcia że jest taka fajna sprawa jak muzyka do której tańczymy TB. Teraz wiem jak wyglądałoby łóżeczko córki, co by jej dzwoniło i brzdąkało...;)
hehehe:) jak mi sie urodzi córeczka to będę ją hodować na muzyce do TB hihi:) a tak na serio - jak będzie chciała tańczyc to chetnie ja na coś wyślę - najchętniej na TB ale jak zamarzy się jej ludowy czy hh to trudno:)
Macabresca
13-12-2008, 13:19
A moja uwielbia balet! Naoglądała się filmów z Barbie (jak lalki nie lubię, to filmy uważam za fajnie zrobione, i na dodatek w każdym z nich Barbie jest feministką!) i teraz chodzi na czubkach paluszków i nuci Jezioro Łabędzie :) Święty Mikołaj jej przyniesie dwa DVD z nauką baletu dla dziewczynek w wieku lat 4-6. A ktoś wie, czy jest bauka BD dla dzieci na DVD?
kaoruaki
13-12-2008, 13:37
ej, ja tez lubię te bajki z barbie:D:D:D
Na MiniMini są w sobotę o 18.00 i w niedzielę o 12.00 :D
A ktoś wie, czy jest bauka BD dla dzieci na DVD?
Jest :)
http://adrysvraka.com/dvd.html#anchor_98
dzieciaki tak mają - zobaczą chcą zapomną... goń ją na balet:) będzie się pięknie poruszać - dla mnie balet wymaga za dużo poświęcenia (chodzi o jedzienie;D)
Nie bardzo rozumiem, czemu zgięte kolanka miałyby w jakikolwiek sposób szkodzić, w ciąży czy nie w ciąży... Możesz to rozwinąć?
Nie zrozumiesz, dopóki nie przeżyjesz. 10, 15, 20, 25 czy nawet 30 kilo więcej wagi - tyle kobiety przybierają w ciąży.
I tańcz sobie z takim ciężarem :)
No cóż, przypuszczam, ze to beęzie wyzwaniem podczas Twojej ciąży i zobaczę jak się zwiewnie poruszasz , bez względu na wielkośc brzucha i przyrost wagi.
Moja droga, często wysiłkiem jest podniesienie się z fotela i pójście do kibla, a cóż dopiero tany? Ale każdy ma inne doświadczenia.
Czytam Wasze przemyślenia z fascynacją, serio. Ale i tak stwierdziłam, że na moją ciążofobię jest jedno lekarstwo - jak będę chciała mieć dziecko, to adoptuję:D Wszelkie potencjalne problemy dotyczące tańca w ciąży, zdrowia w ciąży itp. nie mają chyba lepszego rozwiązania;) A przy tym można zrobić dobry uczynek - bo dzieci w domach dziecka jest sporo.
Bo czuję, że jeśli miałabym zajść w ciążę, żeby założyć rodzinę, to nigdy się na to nie zdecyduję;) Nie naczytałam się żadnych strasznych dyskusji na forach ani nie napatrzyłam na żadne straszne sytuacje - po prostu na myśl, że coś takiego miałoby stać się z moim ciałem, robi mi się gorzej. I jeszcze potem operacja - bo zdaje się, że z wadą wzroku trzeba mieć cesarkę - a to przecież naprawdę dość poważny zabieg... Nieee, moje wspaniałe geny nie zostaną przekazane dalej;)
Nie zrozumiesz, dopóki nie przeżyjesz. 10, 15, 20, 25 czy nawet 30 kilo więcej wagi - tyle kobiety przybierają w ciąży.
I tańcz sobie z takim ciężarem :)
Czy to znaczy, że jeśli się ma nadwagę, to też nie można tańczyć ze zgiętymi kolanami? Ja nie neguję twoich słów, sylko :) Tylko nie zrozumiałam, dlatego się dopytuję :)
Patrząc wstecz na moją Mamę mogę powiedzieć, że to chyba kwestia osobnicza :) Dla jednych wysiłkiem będzie podniesienie się z fotela - inne kobiety nawet w 8 miesiącu będą ganiać za starszym dzieckiem ucząc je jazdy na rowerze :D
I jeszcze potem operacja - bo zdaje się, że z wadą wzroku trzeba mieć cesarkę - a to przecież naprawdę dość poważny zabieg...
Choroby siatkówki są wskazaniem do cesarskiego cięcia. "Zwykłe" wady wzroku nie :)
Macabresca
13-12-2008, 20:49
Vasanta, dzięki! znalazłam jeszcze jeden:
http://shop.carloumedia.com/product.sc;jsessionid=83020453014403D430DBAAD13622 23A6.qscstrfrnt04?productId=3
Coś napewno wybiorę :)
Erykah, lekcje baletu dla czterolatki będzie jednak łatwiej znaleźć, niż TB :) Ale ona chyba każdy rodzaj tańca lubi, swojego czasu była wielką fanką Tańca z Gwiazdami, a teraz kręci tyłeczkiem naśladując mamusię :) I gwizdnęła mi mój brzęczący pas.
A co do zgiętych nóg w ciąży - przytyłam 16 kilo, a przed zajściem już miałam nadwagę. Co prawda ważę dużo ze względu na potężną muskulaturę, ale tłuszczu tez wiele by się znalazło. Do ósmego miesiąca zasuwałam z lalką na piechotę do przedszkola rano, zabierałam ją na obiad, odprowadzałam znów na sjestę i przyprowadzałam z powrotem, co razem czyniło 8 kilometrów marszu dziennie. I wcale nie byłam potwornie zmęczona, jedynie bolały mnie rozchodzące się kości miednicy :)
Quesse, jasne żeby być mamą nie trzeba wcale zachodzić w żadną ciążę. Jak najbardziej popieram! Dobry uczynek czy nie, warto, bo z pewnością wychowanie dziecka to nie tylko nakarmienie i ubranie oraz dopilnowanie lekcji. Ale dobry uczynek dla siebie samej, bo być mamą to jak sprawienie sobie wspaniałego prezentu w postaci nowych wyzwań i oddania.
Apropo nadwagi, to pewnie ma ona wpływ na stawy po ciąży czy nie i taka osoba z pewnością je nadwyręża w większym stopniu niż szczupła. Ja w pierwszej ciąży prawie nie przytyłam, biegałam i byłam bardzo sprawna do samego końca, a w drugiej przytyłam 20 kg i w sume też biegałam, tylko skoczyło mi ciśnienie i pod koniec było nieciekawie... Ale nie byłam w tych ciążach jakimś obiektem opieki i w centrum uwagi całej rodziny. To dzieci stały sę tymi obiektami po przyjściu na świat.;)
Choroby siatkówki są wskazaniem do cesarskiego cięcia. "Zwykłe" wady wzroku nie :)
Naprawdę? Bo ja słyszałam, że jakieś większe wady wzroku też. Co prawda ja mam małą, ale jak mi się zwiększy... Moja mama miała cesarkę właśnie z powodu sporej wady wzroku - która mogłaby się pogorszyć od ogromnego wysiłku porodu. A może po prostu stanowisko lekarzy w tej kwestii jest teraz inne niż 20 lat temu.
Medycyna idzie do przodu to po pierwsze. Jeśli istnieje ryzyko odklejenia się siatkówki oka to wtedy lekarze decydują się na cesarskie cięcie.
Ja też mam ciążofobię. Na myśl co mogłoby się stać z moim ciałem podczas ciąży ogarnia mnie przerażenie :eek: A dobija fakt, że wielomiesięczna praca nad ciałem (np. rozciąganie mięśni do backbendów) pójdzie na marne bo w trakcie ciąży się zastoją i będzie trzeba pracować nad nimi od początku :( a po cesarkach słyszałam, że kobiety nie czują tak dobrze mięśni brzucha jak przed.
Wiem, że to niemożliwe, ale chciałabym aby faceci też mogli rodzić dzieci. Wolałabym trzymać swojego faceta za rękę i wspierać podczas porodu niż sama rodzić :D Wtedy nadal miałabym świetną figurę i dziecko :p
Naprawdę? Bo ja słyszałam, że jakieś większe wady wzroku też. Co prawda ja mam małą, ale jak mi się zwiększy...
Gdyby każda wada wzroku była wskazaniem do cesarki, to by chyba 90% porodów się tak kończyło i by nie było problemu z cesarkami na życzenie :) Każdy ma jakiśtam astygmatyzm czy inne -0,5. Ryzyko pogorszenia się wzroku zależy od rodzaju wady.
Wiem, że to niemożliwe, ale chciałabym aby faceci też mogli rodzić dzieci. Wolałabym trzymać swojego faceta za rękę i wspierać podczas porodu niż sama rodzić :D Wtedy nadal miałabym świetną figurę i dziecko :p
Już sobie wyobrażam twojego Adama, który rodzi wasze dziecko :D
Gdyby każda wada wzroku była wskazaniem do cesarki, to by chyba 90% porodów się tak kończyło i by nie było problemu z cesarkami na życzenie :) Każdy ma jakiśtam astygmatyzm czy inne -0,5. Ryzyko pogorszenia się wzroku zależy od rodzaju wady.
Toteż właśnie mówię, że wskazaniem do cesarki może być spora wada. Której niby nie mam, ale diabli wiedzą, co przyszłość przyniesie.
Już sobie wyobrażam twojego Adama, który rodzi wasze dziecko :D
Ja też sobie wyobraziłam scenę, w której krzyczę: "przyj kochanie!"
zwijam się na podłodze ze śmiechu :D:D:D
Nie Ty jedna :D
A to dopiero ciekawa wizja i Ty odcinająca pempowinę :D
Toteż właśnie mówię, że wskazaniem do cesarki może być spora wada. Której niby nie mam, ale diabli wiedzą, co przyszłość przyniesie.
Vasanta ma rację, nawet duża wada wzroku nie jest przeciwskazaniem do porodu naturalnego, tylko ewentualne zmiany na dnie oka. Ja mam -8,5 i po konsultacji okulistycznej rodziłam naturalnie i nic mi się z oczami nie stało.
Google wyrzuciło mi masę jakichś dziwnych wątków na jakichś dziwnych forach, gdzie generalnie pokutuje opinia, że wada wzroku może (ale nie musi) być wskazaniem do cesarki - zależnie od przypadku. Choć to nie są oczywiście rzetelne źródła informacji, ale generalnie jednak wieść gminna tak właśnie niesie. Trafiłam też na stwierdzenia, że obecnie już nie uznaje się wady wzroku za wskazanie do cesarki - a kiedyś się uznawało. Trzeba by lekarzy popytać.
Amethis: lęk przed ciążą i porodem nazywa się tokofobia, według badań ma ją aż 15% kobiet. To można leczyć, jeśli się tylko chce, tak jak każdą inną fobię :)
Właściwie ja nie wiem, jak to jest z tym powrotem do sprawności po urodzeniu dziecka. Niby się czyta o tych wszystkich celebrytkach, które ponoć wróciły do formy, niektóre nawet urodziły jakieś straszne ilości (bliźniaki itp.), ale jak to wygląda w prawdziwym, nie celebryckim, życiu? Interesują mnie zwłaszcza opinie tych z was, które tańczą po urodzeniu dziecka. Czy rzeczywiście trzeba zaczynać całe rozciąganie od nowa, jak obawia się Amethis? Naprawdę 9 miesięcy całkowitego wyłączenia się? Czy bardzo trudno powrócić do tańca?
Ja też mam ciążofobię. Na myśl co mogłoby się stać z moim ciałem podczas ciąży ogarnia mnie przerażenie :eek: A dobija fakt, że wielomiesięczna praca nad ciałem (np. rozciąganie mięśni do backbendów) pójdzie na marne bo w trakcie ciąży się zastoją i będzie trzeba pracować nad nimi od początku :( a po cesarkach słyszałam, że kobiety nie czują tak dobrze mięśni brzucha jak przed.
Wiem, że to niemożliwe, ale chciałabym aby faceci też mogli rodzić dzieci. Wolałabym trzymać swojego faceta za rękę i wspierać podczas porodu niż sama rodzić :D Wtedy nadal miałabym świetną figurę i dziecko :p
Witamy w klubie!!! :D Jak znajdziesz jakiegoś psychiatrę, który to leczy i nie jest uprzedzony, to możesz mi polecić. Ale też za każdym razem, gdy coś mi się w tb uda, to myślę sobie: hehe. Za 2-3 lata g.... z tego będzie.
Czekam na odpowiedź na pytanie Vasanty, sama od dawna chciałam je zadać:D
Czy to znaczy, że jeśli się ma nadwagę, to też nie można tańczyć ze zgiętymi kolanami? Ja nie neguję twoich słów, sylko :) Tylko nie zrozumiałam, dlatego się dopytuję :)
Patrząc wstecz na moją Mamę mogę powiedzieć, że to chyba kwestia osobnicza :) Dla jednych wysiłkiem będzie podniesienie się z fotela - inne kobiety nawet w 8 miesiącu będą ganiać za starszym dzieckiem ucząc je jazdy na rowerze :D
Nadwaga to co innego, ale i tak wiadomo, że źle wpływa na nogi. Osoby otyłe często mają problem z kolanami.
W ciązy masz dodatkowy ciężar kilkukilogramowy w podbrzuszu, ktory szczególnie oddziałuje na kręgosłup i nogi.
A jeśli chodzi o kobiety, ktore latają za starszym dzieckiem w 8 miesiacu ciazy ucząc je jeździć na rowerze - mało jest takich, są to jakieś wyjątki.
A tak poza tym, nie przekonasz kogoś jak smakuje avokado, dopóki ten człowiek sam tego nie sprobuje. Tak więc rozmowa z kobietami, ktore jeszcze w ciązy nie były, na temat ciązy , jest właściwie analogiczna.
A propo tańczenia, ja nie miałam tego problemu bo nie tańczyłam belly-dance przed zachodzeniem w ciąze. Lubiłam aerobic i akrobatykę. Ale na czas macierzyństwa zupełnie zaniechałam jakichkolwiek ćwiczeń. Trwało to kilkanaście lat :) Dopiero teraz dochodzę do siebie po tych wszystkich latach. I widzę jak przez ćwiczenia wraca sprawność w moje kończyny, w całe ciało. Niektórych rzeczy nie da się cofnąć, jak np rozstępów ( chyba że jakieś zabiegi laserowe), albo przywrócic narządy rodne do stanu sprzed porodów , chyba, ze jakieś operacje plastyczne. Zęby można sobie jeszcze naprawić. Waga : cóż startowałam od 53 kilo, aż doszłam, po 6 ciążach, do 85 kilogramów. Teraz udało mi się już zrzucić 15. Taniec i cwiczenia bardzo w tym pomagają, dolegliwości kręgosłupa też zniknęły. Jestem dobrej myśli.
Ale powiem wam, że niczym wydają sie byc te zmiany we własnym ciele, kiedy patrzysz jak rośnie gromadka nowych ludzi. To jest najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła w życiu , to jest po prostu cud ! Warto się poświęcić :D
Macabresca
14-12-2008, 12:58
Po pierwszej ciąży zwyczajnie nie zwracałam uwagi jak szybko moje mięśnie dochodzą do stanu używalności. Teraz przyglądam się im uważniej.
Jako osoba dość egoistyczna i nieskłonna do poświęceń, nie zaprzestałam żadnej aktywności ze względu na urodzenie dzieci. Wygląd jest dla mnie ważny, więc gimnastykę zaczęłam dzień po porodzie (najprostsze brzuszki, ćwiczenia na obolały kręgosłup) i efekty mojej pracy zaczęło być widać bardzo szybko. W ciągu dwóch tygodni obwód w pasie zmniejszył mi się o 14 centymetrów :) Trochę jeszcze pracy zostało, ale mam nadzieję dojść do siebie w ciągu trzech miesięcy. Będę dawać znać o postępach.
Oprócz TB zapisuję się też na gimnastykę! Wczoraj byliśmy na gali sportowej, na której występowała m.in. moja lalka. Oprócz absolutnie genialnych dzieci występowali tam też dorośli, którzy ćwiczą w tym klubie. Bardzo się ucieszyłam, że znaleźlisię tacy, co mają dość poczucia humoru, żeby się poprzebierać za drzewa i drwali i skakać, robić gwiazdy, salta i ogólnie wygłupiać się przed szeroką publicznością :)
Amethis: lęk przed ciążą i porodem nazywa się tokofobia, według badań ma ją aż 15% kobiet. To można leczyć, jeśli się tylko chce, tak jak każdą inną fobię :)
Nawet nie wiedziałam, że ta fobia ma nazwę :D dziękuję za oświecenie Vasanto :)
Właściwie ja nie wiem, jak to jest z tym powrotem do sprawności po urodzeniu dziecka. Niby się czyta o tych wszystkich celebrytkach, które ponoć wróciły do formy, niektóre nawet urodziły jakieś straszne ilości (bliźniaki itp.), ale jak to wygląda w prawdziwym, nie celebryckim, życiu? Interesują mnie zwłaszcza opinie tych z was, które tańczą po urodzeniu dziecka. Czy rzeczywiście trzeba zaczynać całe rozciąganie od nowa, jak obawia się Amethis? Naprawdę 9 miesięcy całkowitego wyłączenia się? Czy bardzo trudno powrócić do tańca?
Też jestem ciekawa opinii kobiet, które już to przeszły. Moje znajome, które mają dzieci nie zajmowały się sportem w jakiś szczególny sposób, więc nie mam kogo wypytać ;)
Witamy w klubie!!! :D Jak znajdziesz jakiegoś psychiatrę, który to leczy i nie jest uprzedzony, to możesz mi polecić. Ale też za każdym razem, gdy coś mi się w tb uda, to myślę sobie: hehe. Za 2-3 lata g.... z tego będzie.
Cieszę się, że nie jestem z tym sama :) Póki co do psychiatry się jeszcze nie wybieram ;) Jeszcze jestem za młoda :p
I myślę podobnie do Ciebie Bajaderko, że za kilka lat g.... z tego będzie.
Niby się czyta o tych wszystkich celebrytkach, które ponoć wróciły do formy, niektóre nawet urodziły jakieś straszne ilości (bliźniaki itp.), ale jak to wygląda w prawdziwym, nie celebryckim, życiu?
Moja siostra urodziła dwójkę i w jej nie_celebryckim życiu wygląda tak: 164cm wzrostu, 31 lat i 45kg. Brzuch jak deska, żadnych rozstępów i nadal stojąc potrafi się zgiąć w pół, dotykając głową kolan, bez żadnych wstępów ;) (ćwiczyła pilates wcześniej).
Co do porodu - boję się PANICZNIE. Ponadto w niedługim czasie planuję operację, bo mam wadę nie pozwalającą mi funkcjonowac bez okularów - a tu ryzyko powrotu wady podczas tak niewyobrażalnego wysiłku jakim jest poród, jest niestety bardzo wysokie :/
Sylko i Macabresko, dziękuję za naświetlenie sprawy! :)
Nawet nie wiedziałam, że ta fobia ma nazwę :D dziękuję za oświecenie Vasanto :)
Każda fobia ma nazwę, jako jednostka chorobowa :) Myślę, że psycholog by wystarczył - albo... daj czasowi czas :)
Moja siostra urodziła dwójkę i w jej nie_celebryckim życiu wygląda tak: 164cm wzrostu, 31 lat i 45kg. Brzuch jak deska, żadnych rozstępów i nadal stojąc potrafi się zgiąć w pół, dotykając głową kolan, bez żadnych wstępów ;) (ćwiczyła pilates wcześniej).
Ha, ja nie rodziłam i nie umiem tego zrobić :D
Macabresca
14-12-2008, 19:20
Ha, ja też potrafię się zgiąć i dotknąć! Kręgosłup i ścięgna mam bardzo elastyczne do przodu, za to do tyłu... masakra... Lecę ćwiczyć...
Tak czytam wasze wypowiedzi i wiem, że chciałabym mieć dziecko, ale:
- boje się jakie cechy mogłoby po mnie odziedziczyć
- będę musiała poczekać kilka lat
Ale wiecie co mnie dziwi ? To zachowanie ludzi, którzy dziwnie mówią do dzieci: a tu tu tu i robią dziwne miny.
Każda fobia ma nazwę, jako jednostka chorobowa :) Myślę, że psycholog by wystarczył - albo... daj czasowi czas :)
Tokofobia otrzymała nazwę dopiero kilka lat temu, jakieś 7-8 (robiłam o tym kiedyś prezentację na angielski :p ) Przedtem była uważana za zwykłe fanaberie.
Moja osobista wymaga już chyba kontaktu z psychiatrą - znacie więcej dziewczyn, które zalewają się łzami po obejrzeniu reklamy McDonalda, gdzie występuje kobieta w ciąży?
Hmmmmmmm oprócz Ciebie to nikogo :D
Zależy w jakiej fazie cyklu....czasem makaron wystarczy dla strumienia łez
Regularnie mam takie akcje ;) Teraz już rzadziej, odłożyłam tą sprawę na bok, chłopa nie mam, studia trzeba skończyć - ale czuję, że problem odżyje :(
Wracając do sprawności po porodzie, do formy doszłam prawie od razu po powrocie do ćwiczeń, ale ja wiele lat przed porodem dużo ćwiczyłam i tańczyłam. Przerwa nie uwsteczniła mnie w żaden sposób:D Więc w tej kwestii nie ma co się bać. Przy odpowiednich ćwiczeniach brzuch potrafi znowu wyglądać elegancko:) Ale jedna ważna rzecz o której nie wolno zapomnieć to ćwiczenia na biust. Po wielomiesięcznym karmieniu piersi wyglądają jak dwie ściereczki:D i bez naszej pomocy same do siebie nie dojdą. Ale jak im pomożemy, to wrócą do świetności.
Blancari
15-12-2008, 00:21
Ale jedna ważna rzecz o której nie wolno zapomnieć to ćwiczenia na biust. Po wielomiesięcznym karmieniu piersi wyglądają jak dwie ściereczki:D i bez naszej pomocy same do siebie nie dojdą. Ale jak im pomożemy, to wrócą do świetności.
Nuriyah - czy mogłabyś w takim razie w wątku stanikowym zaproponować odpowiednie ćwiczenia? Zagląda tam wiele tancerek po porodzie i karmieniu i często na PW pytają, co zrobić oprócz stanika, żeby poprawić kondycję biustu.
Myślę, że Twoje porady, jako tej która to stosowała, będą miały dużą wartość.
Wątek stanikowy (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=291)
Oczywiście przygotuję opis i umieszczę go w wątku stanikowym:)
Słuchajcie, w ciąży wszystko się da :D
9 Months Pregnant Backbends
http://uk.youtube.com/watch?v=FbkK1UEptd4
to że się da to nie znaczy, że to musi być dobre dla małego;)
kaoruaki
20-12-2008, 14:13
dokładnie, a czy takie wygięcia typu mostki i inne nie są aby szkodliwe dla dziecka,które jest w brzuszku?
mi się wydaje, że raczej jest ale jakoże jest to jedynie moje zdroworozsądkowe przypuszczenie to gwarancji nie ma!
w ciazy wszelkie rozciaganie, sklony, mostki, salta, gwiazdy i wszelkie rzeczy ktore sa zwiazane z rozciaganiem i akrobatyka sa zabronione. wiem to bardzo dobrze ba trenuje akrobatyke i bedac teraz w ciazy nie moge nic robic.
na filmiku jednak widac ze dziewczyna robi mostek i owszem mozna to zrobic ale przed ciaza trzeba na prawde bardzo dlugo cwiczyc i glownie robia to osoby ktore maja do tego predyspozycje czyli przed ciaza bez problemu sie wyginaly i rozciagaly jak widac to u tej dziewczyny na filmiku. takie osoby glownie rodza sie z takimi predyspozycjami i od dziecka moga to robic.
ogolnie jest to jednak niebezpieczne dla dziecka bo przy robieniu mostka mozna dziecko udusic wiec lepiej zeby nikt tego nie probowal nawet jesli przed ciaza bez problemu robil mostek.
TANIEC BRZUCHA W ZAAWANSOWANEJ CIĄŻY
http://www.youtube.com/watch?v=0_lWxya2bWU
"TANIEC BRZUCHA W ZAAWANSOWANEJ CIĄŻY. Na Filipinach taniec brzucha nabrał zupełnie nowego znaczenia. Kobiety w ciąży tańczą tu do znanych piosenek, żeby utrzymać swoje brzuszki w formie. Ile osób było na parkiecie? Naprawdę trudno to stwierdzić.
Kiedy większość ciężarnych kobiet słyszy od swoich lekarzy, że powinny dużo odpoczywać i unikać wysiłku fizycznego, Filipinki w zaawansowanej ciąży stają na parkiecie. I tańczą, bo to ma je utrzymać w dobrej formie i ułatwić poród.
Ten rodzaj fitnessu dla kobiet w ciąży przygotowała położna Stephanie Fay Cagayan. Łączy on elementy tańca brzucha i jogi, a ma wzmocnić mięśnie ciężarnych kobiet, co ułatwi im urodzenie potomka.
A nim do tego dojdzie, zapewnia im świetną zabawę na zajęciach. Kobiety tańczą do muzycznych przebojów i wywijają swoimi brzuszkami "
źrodło :) http://www.tvn24.pl/26086,1585850,0,1,ile-osob-tutaj-tanczy,wiadomosc.html
Świetny filmik, Farido! Czy Ty czasem nie kierujesz się w stronę ginekologii? :)
Tak sobie teraz wyobraziłam, co sobie myśli taki dzieciak, jak słyszy tuż przy swoim uchu (stłumione, ale jednak!) dzwonienie monetek... :D Zrobi shimmy zamiast pierwszego krzyku, jak nic! :D
jakie piękne brzuszki :) dziękuję dziewczyny za wszystkie wskazówki :)
Tak sobie teraz wyobraziłam, co sobie myśli taki dzieciak, jak słyszy tuż przy swoim uchu (stłumione, ale jednak!) dzwonienie monetek... :D Zrobi shimmy zamiast pierwszego krzyku, jak nic! :D
Spadłam z krzesła ze śmiechu :D
To bdb pomysł aby zapewnić ciężarnym trochę ruchu :)
bollyanna
13-02-2009, 20:19
Kurcze, chciałam obejrzeć, a tego filmiku już nie ma na youtubie :(
Kurcze, chciałam obejrzeć, a tego filmiku już nie ma na youtubie :(
Jest w linku, który podałam :)
Vasanto, tak. Położnicwo i ginekologia :love:
bollyanna
13-02-2009, 21:04
Dzięki Farido, jakaś ślepawa dzisiaj jestem.
Mam nadzieję, że za parę miesięcy też będę mogła tak wywijać ;)
Tak sobie teraz wyobraziłam, co sobie myśli taki dzieciak, jak słyszy tuż przy swoim uchu (stłumione, ale jednak!) dzwonienie monetek... :D Zrobi shimmy zamiast pierwszego krzyku, jak nic! :D
A pierwsze słowo malucha? Yalla! :D
hihihi
(PS. co znaczy Yalla?) :D
scarabee
14-02-2009, 23:08
(PS. co znaczy Yalla?) :D
Dalej! (coś w rodzaju: No dalej, habibi ;) )
oriental
05-03-2009, 11:47
Bardzo sie ciesze, ze ten temat zostal poruszony na forum, bo ostatnio bardzo czesto zaprzata on moje mysli. Wszelkie porady dotyczace aktywnosci, zwlaszcza bellydensowej, w czasie ciazy sa dla mnie cenne.
Ja mam natomiast konkretne pytanie do "znawczyn tematu", ile tak naprawde trwa przerwa w tancach? Ostatnio nasluchalam sie od kolezanek z pracy (ktore wielkimi sporstsmenkami ani tancerkami nie sa, ale mamami owszem), ze po porodzie trzeba odczekac pare ladnych miesiecy zanim znowu zacznie sie hasac. Po pierwsze ma sie wtedy "zupelnie inne rzeczy" na glowie ale po drugie moze to spowodowac "zstapienie" (nie wiem jaka jest fachowa polska nazwa) organow w jamie brzusznej.:eek:
Prawde mowiac nie wiem jak bym sobie dala rade z taka przerwa :(, zwlaszcza, ze od 7ego roku zycia tancze i jedyna przerwa dla mnie byly miesiace wakacyjne, gdzie i tak plywalam, biegalam, skakalam, szalalam na disco itp.
bollyanna
08-03-2009, 19:44
W lutowym numerze "M jak mama" jest artykuł o tańcu brzucha w ciąży. Już chciałam go zeskanować i wrzucić dla Was, ale skaner odmówił mi posłuszeństwa :( Więc postaram się w najbliższej przyszłości. Na razie wrzucę tylko pojedyncze informacje, które wg mnie są najciekawsze:
- niewskazane są wielokrotne obroty (może dlatego, że osoba ze słabszym błędnikiem mogłaby upaść?), mocne wychylanie się w tył czy mostki; z osobami początkującymi wypowiadająca się instruktorka nie ćwiczy shimmy bioder (a z niepoczątkującymi już ok?)
- poruszanie brzuchem nie jest zabronione, ale raczej niewygodne i mało efektowne w ciąży
- aktywność fizyczna w ciąży jest jak najbardziej wskazana
- taniec poprawia humor i samoocenę (a wiadomo, że wiele kobiet w ciąży czuje się nieatrakcyjne - ja jeszcze nie jestem "wielorybkiem", a już to mam!)
- taniec zwiększa świadomość własnego ciała, a co za tym idzie pomaga przy porodzie
- najlepszym momentem na rozpoczęcie ćwiczeń jest początek drugiego trymestru
- słuchaj swojego ciała - jeśli coś jest za trudne lub męczące, daj sobie spokój i odpocznij
Rozmawiałam o kwestii tańca w ciąży z ginekologiem i on nie widzi żadnych przeciwwskazań. W sumie nawet shimmy to chyba z perspektywy dziecka raczej kołysanie, a nie uderzenia młota pneumatycznego? Taniec nie jest jakimś ekstremalnym wysiłkiem, ryzyko groźnego upadku bliskie zera, a zdrowej ciąży bardzo trudno zaszkodzić poprzez umiarkowany ruch. Wiadomo, że w cięższych przypadkach to zupełnie inna historia.
Szkoda, że tak mało jest osób (lekarzy i instruktorek), które naprawdę miałyby dużą wiedzę na temat ciała i tańca w ciąży...
Farida naszą nadzieją w przyszłości :D Czekamy na liczne badania i prace naukowe:)
Bollyanno, i tak jesteś do przodu, bo tańczyłaś wcześniej - masz już tą osławioną świadomość własnego ciała:)
Chyba nie trzeba skanować, Bollyanno :)
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/wyspy-szczescia/taniec-brzucha-w-ciazy,2653_10633.htm - chyba wiele więcej nie napisali w tym lutowym numerze :)
A co do shimmy, to Mama mojego Mężczyzny (ginekolog) powiedziała, że jeśli drżenie byłoby w ciąży niewskazane, to przyszłym mamom nie wolno by było jeździć np. autobusem :)
bollyanna
08-03-2009, 21:44
Chyba nie trzeba skanować, Bollyanno :)
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/wyspy-szczescia/taniec-brzucha-w-ciazy,2653_10633.htm - chyba wiele więcej nie napisali w tym lutowym numerze :)
To nie jest dokładnie ten sam tekst, ale wiadomo, że Ameryki to on nie odkrywa. Mimo wszystko postaram się niedługo wrzucić skan :)
Vasanto, miałam dokładnie to samo skojarzenie, tyle że z tramwajem :D
No ale myślałam, że to może niekoniecznie to samo, bo np. uruchamiamy shimmy jakimiś tam mięśniami wewnętrznymi brzucha (poza udami itd rzecz jasna), no ale lekarz ginekolog na pewno zna anatomię lepiej niż ja ;) <albo raczej :(>
oriental
09-03-2009, 13:57
Ok...a po porodzie? Kiedy mozna zaczac znowu tanczyc???:confused:
Po porodzie to już mało co może Ci zaszkodzić, chyba że postanowisz robić szpagat dzień po ;) Piszą, żeby słuchać swojego ciała - i myślę, że to rozsądny sposób wybierania Momentu ;)
bollyanna
09-03-2009, 15:14
Ok...a po porodzie? Kiedy mozna zaczac znowu tanczyc???:confused:
Ja fachowców nie pytałam, ale zakładam, że jak nie boli i masz siłę się ruszać, to można tańczyć :)
oriental
10-03-2009, 09:49
Ja fachowców nie pytałam, ale zakładam, że jak nie boli i masz siłę się ruszać, to można tańczyć :)
Hmm, tylko, ze wlasnie strasza "zstapieniem" organow!:eek: I radza, by najlepiej przez rok sie wstrzymac ze wszelkim sportem :(.
Czy ktos rozmawial na ten temat z fachowcem albo moze podzielic sie wlasnym doswiadczeniem? Bo tak prawde mowiac to sie troche wystraszylam...:blink:
Hmm, tylko, ze wlasnie strasza "zstapieniem" organow!:eek: I radza, by najlepiej przez rok sie wstrzymac ze wszelkim sportem :(.
Czy ktos rozmawial na ten temat z fachowcem albo moze podzielic sie wlasnym doswiadczeniem? Bo tak prawde mowiac to sie troche wystraszylam...:blink:
tak jak wczesniej bylo powiedziane trzeba sluchac swojego ciala. ja 3,5 miesiaca po cesarce zaczelam juz trenowac ale z umiarem. nie byl to tylko taniec brzucha ale szpagaty, mostki itp, itd. no i nic mi nie jest i nic mi sie nie stalo a o jakims "zstapieniu" organow to pierwsze slysze. owszem calkiem nie dawno dowiedzialam sie ze po cesarce to dopiero pol roku trzeba odczekac ale mi jakos nic nie jest no i z tym sluchaniem wlasnego ciala to dobry pomysl. ja teraz bede rodzic juz drugi raz (koniec kwietnia/poczatek maja) i juz w drugiej polowie czerwca chce zaczac treningi. moje zdanie jest tez takie, ze kto duzo i ostro trenowal przed ciaza na pewno nie bedzie mial problemow zeby szybko wrocic do ponownych treningow.
Niedawno urodziłam, więc mam coś do powiedzenia w tej kwestii, sama jestem lekarzem.
Drżenia w autobusie to może skrajność, ale też są nieodpowiednie. Przecież kobietom w ostatnim trymestrze odradza się podróże samochodem, bo są męczące. Podobieństwo do shimmy jest tu jak najbardziej na miejscu. Mnie z tego powodu odeszły przedwcześnie wody (tzn.przez jazdę samochodem, nie shimmy).
a w połogu trzeba dać sobie czas. Zwiększone prawdopodobieństwo krwawienia i możliwość rozejścia się spojenia. To nie czcza gadanina. Mnie też nosiło po porodzie :p
To nie znaczy, że należy leżeć i kwitnąć. Można oddać się spokojnemu tańcu, kołysaniu. Ta powolność ruchów, zmysłów jest niepowtarzalna.
Należy rzeczywiście wsłuchać się w swoje ciało, ale umieć też przewidzieć powikłania. A o zstąpieniu organów nie słyszałam. Niby gdzie miałyby zstąpić?
oriental
10-03-2009, 10:42
Niedawno urodziłam, więc mam coś do powiedzenia w tej kwestii, sama jestem lekarzem.
a w połogu trzeba dać sobie czas. Zwiększone prawdopodobieństwo krwawienia i możliwość rozejścia się spojenia. To nie czcza gadanina. Mnie też nosiło po porodzie :p
To nie znaczy, że należy leżeć i kwitnąć. Można oddać się spokojnemu tańcu, kołysaniu. Ta powolność ruchów, zmysłów jest niepowtarzalna.
Należy rzeczywiście wsłuchać się w swoje ciało, ale umieć też przewidzieć powikłania. A o zstąpieniu organów nie słyszałam. Niby gdzie miały by zstąpić?
Z tego, co mi wytlumaczono, to w zadnym wypadku nie mozna np. robic brzuszkow, zanim nie wzmocni sie dolnych miesni brzucha i przede wszystkim miesni krocza w czasie reedukacji. Jesli te miesnie nie beda odpowiednio mocne i zacznie sie stosowac zbyt duzy nacisk na srodku brzucha (przez brzuszki), to wtedy wlasnie moze byc klopot i "zstapienie". Miesnie krocza, ktore przez 9 miesiecy utrzymywaly rosnacy ciezar, musza miec czas sie wzmocnic, by moc utrzymac wszystko na miejscu tak jak wczesniej.
No i jak do tego ma sie TB?
Macabresca
10-03-2009, 11:08
Szkol, jak widac, jest wiele. Robilam brzuszki juz 10 godzin po porodzie, zeby ulzyc kregoslupowi. Nic mi nie zstapilo. Jesli chodzi o inna gimnastyke, to ostrzejsza zaczelam, jak tylko ustapilo krwawienie. Taniec brzucha i jogging poltora miesiaca po porodzie.
A w kwestii shimmy - nie wierze, ze moze wywolac porod :) Moze uznacie mnie za nierozsadna wariatke i pewnie bedziecie miec racje, ale trudno nie zwariowac, jak sie od miesiaca nie spi z powodu zgagi i obolalych zeber.
Ja mojego pulpecika wyskakalam. Mycie podlogi w calym domu (trzykrotne) nie przynioslo efektu (a bylam juz tylko tydzien przd terminem), wiec podskakiwalam 5x100 podskokow w czwartek. Nie pomoglo. Podskakiwalam - wysoko! - za kazdym razem jak szlam siusiu w sobote. A chodzilam czesto. Urodzilam dopiero w poniedzialek nad ranem. Wiec co by mi moglo zrobic jakies glupie shimmy ???
Teraz rozumiem. Nie tyle chodzi o zstąpienie się organów, co o rozejście się mięśni krocza. A one odpowiedzialne są m.in.za (nie)trzymanie moczu. Ale to już hardcore. I trzeba będzie zrezygnować z tańca. Po co nam to? Trzeba po prostu być rozważną, bo potem może być za późno.
"[quote=Macabresca;55197]Szkol, jak widac, jest wiele. Robilam brzuszki juz 10 godzin po porodzie, zeby ulzyc kregoslupowi. Nic mi nie zstapilo. "
To nie jest kwestia nagła. Nic Ci nie wyskoczy nagle(chyba że krew), reszta to powolny, (odwracalny?) proces.
"A w kwestii shimmy - nie wierze, ze moze wywolac porod :)"
To uwierz, bo jeden (Twój) przypadek to nie ogół. A nierozsądnym jest polecać innym zachowań ekstremalnych, bo bierze się wówczas odpowiedzialność za ich niepowodzenie.
Co do zstąpienia - słyszałam o wypadnięciu macicy, ma to trzy stopnie (od lekkiego obniżenia się do całkowitego wypadnięcia!) i zdarza się u kobiet, które mają słabe lub mocno rozciągnięte mięśnie dna miednicy i mięśnie krocza. Może to o to chodzi, oriental? Edit: nietrzymanie moczu to chyba wcześniejszy symptom - tzn. najpierw nie trzymasz, później Ci dopiero wypada.
A podskoki, jazda samochodem, mycie okien i inne takie - to chyba zależy od kobiety :) Tylko jak to ocenić, żeby sobie krzywdy nie zrobić..? Intuicja? Chyba nie, wtedy Nashita nie wsiadałaby do samochodu :)
Macabreska nikomu niczego nie poleca :) Wybacz, Nashito, ale jeśli jakaś ciężarna przeczyta w Internecie czyjąś opinię, po czym na jej podstawie zacznie robić coś, co jej zaszkodzi - to ona będzie odpowiedzialna za to, nie autor(ka) opinii.
Macabresca
10-03-2009, 11:32
To nie jest kwestia nagła. Nic Ci nie wyskoczy nagle(chyba że krew), reszta to powolny, (odwracalny?) proces.
Skoro nacisk na te miesnie jest nagly, to i chyba rozstapienie powinno byc? Nie wiem, nie znam sie. Wiem tylko, ze delikatna gimnastyke, nawet tuz po porodzie, zalecaja ginekolodzy francuscy i amerykanscy ("W oczekiwaniu na dziecko" Murkoff, Eisenberg, Hathaway), nie wiem jak z polskimi.
"A w kwestii shimmy - nie wierze, ze moze wywolac porod :)"
To uwierz, bo jeden (Twój) przypadek to nie ogół. A nierozsądnym jest polecać innym zachowań ekstremalnych, bo bierze się wówczas odpowiedzialność za ich niepowodzenie.[/quote]
Wiem, ze nie ogol, dlatego wstawilam usmieszek. Niemniej jednak wszedzie sie mowi, ze umiarkowane uprawianie sportu jest korzystne w ciazy. W tym rowniez taniec brzucha. A brzuch w drzenie wprawia nawet zwykly marsz.
Po prostu wydaje mi sie, ze czesto kobiety w ciazy wpadaja w niepotrzeba histerie, a poronienia i przedwczesne porody sa tlumaczone roznymi, czesto zupelnie nieslusznymi, hipotezami. Moje pierwsze dziecko urodzilam miesiac przed terminem bez skakania, shimmy i nawet baz jazdy samochodem. Wiec czemu? Nie wiem. Ale zdrowe i w pelni dojrzale bylo, wiec pewnie po prostu tak mialo byc.
Edit: Vasanto, jesli jest tak, jak mowisz, to juz wiadomo czemu nic mi nie zstapilo. Miesnie krocza cwiczylam juz w ciazy i jak tylko ustapilo zinieczulenie po porodzie. Zreszta do tej pory cwicze, odruchowo i z przyzwyczajenia, przy kazdej wizycie w toalecie. Zadnych przeciekow nie dalo sie zaobserwowac, wrecz przeciwnie, dotrzymanie moczu na imponujacym poziomie (bo dzieciska maja zawsze pierwszensto, za bardzo ich rozpuszczam, kurrrczaki!)
oriental
10-03-2009, 11:37
Teraz rozumiem. Nie tyle chodzi o zstąpienie się organów, co o rozejście się mięśni krocza. A one odpowiedzialne są m.in.za (nie)trzymanie moczu. Ale to już hardcore. I trzeba będzie zrezygnować z tańca. Po co nam to? Trzeba po prostu być rozważną, bo potem może być za późno.
"[quote=Macabresca;55197]Szkol, jak widac, jest wiele. Robilam brzuszki juz 10 godzin po porodzie, zeby ulzyc kregoslupowi. Nic mi nie zstapilo. "
To nie jest kwestia nagła. Nic Ci nie wyskoczy nagle(chyba że krew), reszta to powolny, (odwracalny?) proces.
"A w kwestii shimmy - nie wierze, ze moze wywolac porod :)"
To uwierz, bo jeden (Twój) przypadek to nie ogół. A nierozsądnym jest polecać innym zachowań ekstremalnych, bo bierze się wówczas odpowiedzialność za ich niepowodzenie.
Lepiej dmuchac na zimne i zachowac zdrowy rozsadek. I choc z poczatku nic moze sie nie dziac, to pozniej moze nie obejsc sie bez operacji. I to wlasnie we Francji mojej znajomej zalecono przy wyjsciu ze szpitala "zero sportu przez najblizsze 6 miesiecy". Praktycznie to akuszerka pod koniec seansow reedukacji, czyli po ok 6 miesiacach powiedziala, ze teraz moze sie zaczac ruszac, ale to tez z umiarem.
A tak by the way czy TB moze sie przyczynic do wzmocnienia miesni, o ktorych mowa wyzej, czy tez nie ma na nie zadnego wplywu czy wrecz przyspieszy ich reedukacje?
Macabresca
10-03-2009, 11:46
Lepiej dmuchac na zimne i zachowac zdrowy rozsadek. I choc z poczatku nic moze sie nie dziac, to pozniej moze nie obejsc sie bez operacji.
Zachowac rozsadek - tak, dmuchac na zimne - nie. Dmuchanie doprowadza czesto to przegiec w druga strone. Np. moja tesciowa nie uzywa swieczek, bo moga doprowadzic do pozaru (a wystarczy postawic z dala od firanek), moj maz nie pozwolil corci wspinac sie na jej plastikowa altanke ogrodowa, bo moze spasc (a ja pozwolilam, niech lepiej nauczy sie wspinac pod moim okiem i nie wlazi na drzewa za moimi plecami), moja przyjaciolka mowi do swojaj corki: nie biegaj, bo sie przewrocisz... Serio :)
oriental
10-03-2009, 12:13
moja przyjaciolka mowi do swojaj corki: nie biegaj, bo sie przewrocisz... Serio :)
Aniu, nie bij chlopca, bo sie spocisz :D
Edit: Vasanto, jesli jest tak, jak mowisz, to juz wiadomo czemu nic mi nie zstapilo. Miesnie krocza cwiczylam juz w ciazy i jak tylko ustapilo zinieczulenie po porodzie.
A tak by the way czy TB moze sie przyczynic do wzmocnienia miesni, o ktorych mowa wyzej, czy tez nie ma na nie zadnego wplywu czy wrecz przyspieszy ich reedukacje?
Właśnie powinien się przyczynić do wzmocnienia, a w połączeniu z ćwiczeniami, o których pisze Macabreska, teoretycznie mocno minimalizuje ryzyko wypadnięcia czy też nietrzymania moczu. Ale tu już mogłaby się Farida wypowiedzieć, lepiej się zna.
A wypadnięcie jest nagłe - tylko proces opuszczania się stopniowy. Brrr.
Jestem fizjoterapeutką. Na studiach, na Fizjoterapii w ginekologii i położnictwie, uczono mnie, że należy ćwiczyć od pierwszej doby po porodzie.
Nietrzymanie moczu, a następnie wypadanie macicy jest na skutek zbyt słabych mięśni. Dlatego ćwiczy się najwcześniej, jak tylko nie ma przeciwskazań.
Ćwiczenia należy dostosować do rodzaju porodu, czy był naturalny, czy przez cesarskie cięcie.
Od pierwszej doby ćwiczy się oddychanie i napinanie mięśni pośladkowych, mięśni brzucha. Nie są to pełne "brzuszki" tylko spinania. Takie lekkie unoszenia głowy i tułowia. Ręce najlepiej położyć na brzuchu. Codziennie więcej i można dłużej. Po "cesarce" trzeba uważać, żeby nie rozeszły się szwy.
Dołącza się ćwiczenia Kegla. Te są najważniejsze, żeby z wiekiem "nie sikać po nogach". Trudno namówić do nich młode mamy, które są obolałe i nie dopuszczają do siebie myśli, że kiedyś mogą być takie konsekwencje.
W różnych pozycjach, w leżeniu, w siadzie, w klęku, w skłonie klęcznym (tak rozciągamy kręgosłup) ćwiczymy mięśnie dna miednicy mniejszej. Trudno to wytłumaczyć. To jest jakby napinanie pochwy. Najlepiej spróbować przy oddawaniu moczu tzn. przerywać na kilka, kilkanaście sekund. Z czasem dłuższe napinania i więcej. Wtedy dokładnie wiadomo, o które mięśnie chodzi. Ważne jest, żeby nie napinać przy tym pośladków, spróbować je rozluźnić. :wacko:
Wszystko należy robić z umiarem. Nie przesadzać. Ciąża i poród to taka mała rewolucja i każda z nas znosi ten czas inaczej :)
Z czasem każdą z nas ciągnie do tańca i ćwiczymy, ćwiczymy, żeby pięknie falować brzuszkiem. :D
Szkol, jak widac, jest wiele. Robilam brzuszki juz 10 godzin po porodzie, zeby ulzyc kregoslupowi. Nic mi nie zstapilo. Jesli chodzi o inna gimnastyke, to ostrzejsza zaczelam, jak tylko ustapilo krwawienie. Taniec brzucha i jogging poltora miesiaca po porodzie.
A w kwestii shimmy - nie wierze, ze moze wywolac porod :) Moze uznacie mnie za nierozsadna wariatke i pewnie bedziecie miec racje, ale trudno nie zwariowac, jak sie od miesiaca nie spi z powodu zgagi i obolalych zeber.
Ja mojego pulpecika wyskakalam. Mycie podlogi w calym domu (trzykrotne) nie przynioslo efektu (a bylam juz tylko tydzien przd terminem), wiec podskakiwalam 5x100 podskokow w czwartek. Nie pomoglo. Podskakiwalam - wysoko! - za kazdym razem jak szlam siusiu w sobote. A chodzilam czesto. Urodzilam dopiero w poniedzialek nad ranem. Wiec co by mi moglo zrobic jakies glupie shimmy ???
szalona kobita ;)
oriental
11-03-2009, 09:47
Jestem fizjoterapeutką. Na studiach, na Fizjoterapii w ginekologii i położnictwie, uczono mnie, że należy ćwiczyć od pierwszej doby po porodzie.
Nietrzymanie moczu, a następnie wypadanie macicy jest na skutek zbyt słabych mięśni. Dlatego ćwiczy się najwcześniej, jak tylko nie ma przeciwskazań.
Dołącza się ćwiczenia Kegla. Te są najważniejsze, żeby z wiekiem "nie sikać po nogach". ćwiczymy mięśnie dna miednicy mniejszej. :D
We Francji wlasnie temu sluzy "reedukacja", bodajze 10 seansow, gdzie mlode mamy cwicza "te" miesnie. No ale tego jak dla mnie nie mozna nazwac sportem ani tym bardziej tancem ;) .Podobno, to osoba prowadzaca reedukacje mowi pacjentce czy juz jest gotowa na wiekszy-sportowy czy taneczny wysilek (w przypadku kolezanki z pracy bylo to po paru ladnych miesiacach dopiero :()
Dodaje artkul o tancu brzucha w ciazy:
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/wyspy-szczescia/taniec-brzucha-w-ciazy,2653_10633.htm
:)
Dziewczyny, co do tych ćwiczeń Kegla podczas wizyty w toalecie - słyszałam, ze przez to nie opróżnia się pęcherza do końca i można mieć kłopoty z zakażeniami (a że to prawdziwy dramat nie muszę chyba przekonywać nikogo, kto się z tym męczył choćby dwa dni). W toalecie najlepiej spróbować, o co w ogóle chodzi, a później ćwiczyć "na sucho";) Akurat w tej kwestii jestem przewrażliwiona, bo jak mnie kiedyś złapała infekcja, to przez dobrych kilka miesięcy chodziłam po urologach, a później już niestety i po nefrologach.
Ale, ten temat, się ładnie rozwija :-)
ja ostatnio za bardzo nie mam czasu na dłuższe wizyty na forum :( ale jak tylko znajdę chwilkę to zeskanuję i wkleję Wam tutaj fajne ćwiczenia po porodzie :)
W skrócie:
Jeśli chodzi o gimnastykę po porodzie, to jak najbardziej. Są specjalnie ćwiczenia dla świeżo upieczonych mam. Oczywiście, wszystko zależy od tego, jak ciąża była rozwiązana i w jakim stanie jest kobitka.
Ćwiczenie mięśni dna miednicy, jak najbardziej! ćwiczcie dziewczyny już teraz :) Ćwiczenia "w toalecie" wykonujemy by oswoić się z tymi mięśniami i je poczuć (puszczamy i wstrzymujemy mocz) Później, można je jak najbardziej wykonywać już wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. W Japonii, dziewczynki są już tego uczone, od najmłodszych lat ;)
Ćwiczenia te, są najlepszą metodą, zapobiegania nietrzymaniu moczu. Jeśli chodzi o tę dolegliwość, to bardzo wiele zależy od personelu medycznego sali porodowej - od prawidłowego prowadzenia porodu, nie przyspieszania go (jeśli nie ma potrzeby klinicznej), odpowiedniego postępowanie przy porodach przedłużających się, zabiegowych (kleszcze, próżniociąg). Co jeszcze, predysponuje do wystąpienia nietrzymania moczu? Liczne porody, częste porody, duże maluchy (pow. 4 kg), podnoszenie ciężkich przedmiotów w połogu, źle gojące się krocze.
W jaki sposób, mięśnie dna miednicy, ulegają uszkodzeniu?
Podczas II okresu porodu (skurcze parte) najczęściej dochodzi do urazu tkanek. Mięśnie mogą ulec uszkodzeniu wskutek rozciągnięcia, rozerwania, ucisku włókien mięśniowych lub nerwu sromowego - jest najbardziej podatny na uszkodzenia, gdyż w tym miejscu płód wywiera największy nacisk podczas II okresu. (zbyt szybki, zbyt przedłużający się poród).
Ćwiczcie, dziewczyny, Kegla!:) Celem ćwiczeń jest zwiększenie siły i wytrzymałości naszych mięśni krocza i dna miednicy. Ćwicząc, wytwarzamy, włókna mięśniowe typu II. Ćwiczenia powinno się wykonywać kilka razy dziennie w seriach po 10-12 skurczy o max. sile i każdy z nich powinien trwać maksymalnie 3 sekundy (nie dłużej! gdyż wtedy przyczyniamy się do powstawania włókien mięśniowych typu I, które "odpowiadają" za nietrzymanie moczu) Podczas ćwiczeń mięśni miednicy mniejszej, powinno się mieć wrażenie, że wstępują one do środka i ku górze. Pamiętamy o odpowiednim oddychaniu. Nie kurczymy mięśni ud ani pośladków, skupiamy się na ich rozluźnieniu i pracy mięśni dna miednicy. Przerwa między kolejnymi skurczami powinna trwać ok 10 sekund.
Jak prawidłowo powinny ćwiczyć, kobiety w ciąży, które mają problem z nietrzymaniem moczu:
-Rano po przebudzeniu, z pełnym pęcherzem, oddawać mocz małymi porcjami, aż do opróżnienia pęcherza
-Kurczyć i rozkurczać mięśnie 10-12x, utrzymując skurcz 3 sek., 6x dziennie
No i chyba nie muszę przypominać, że Kegla ćwiczymy nie tylko po to, by zapobiegać nietrzymaniu moczu ;-))))
Przepraszam, jeśli moja wypowiedź jest mało składna - jak zwykle spieszę się (jem śniadanie, jednocześnie ubierając się, pakując i pisząc tutaj) :p
bollyanna
13-03-2009, 11:56
Jeszcze a propos ćwiczenia mięśni dna miednicy i nietrzymania moczu: na stronie www.corewellness.pl można zamówić darmową płytę DVD z ćwiczeniami. Zastanawiałam się, jak też oni te ćwiczenia pokażą, ale okazuje się, że to wygląda to po prostu jak aerobic w telewizji ;)
Ja się przyznaję, że na razie tą płytkę tylko przejrzałam i nie mam cierpliwości do ćwiczeń zgodnie z nią, ale cieszę się, że mam, bo jak będę chciała, to znów zajrzę ;) Nie za bardzo wierzyłam, że tak po prostu przyślą mi ją za darmo, ale przysłali i jest. Trzeba tylko podać na stronie dane osobowe.
Ja tam mimo wszystko nie będę ryzykować sikania z przerwami ;)
Bajaderko, chodzi chyba o to, aby opróżniać pęcherz do końca.
A poza tym - niech mi ktoś wytłumaczy. Jak wstrzymywanie może prowadzić do zapalenia pęcherza? Przecież w normalnych warunkach zapalenie jest niemożliwe?
No właśnie dlatego, że podobno nie opróżnia się wtedy do końca i w tych resztkach namnażają się bakterie. Jak ktoś nie miał nigdy problemu z pęcherzem, to niech tak robi, jeśli lubi, ja nie ryzykuję, zresztą nie ma potrzeby, czuję świetnie mięśnie Kegla i bez tego;)
Bajaderko, ale mocz z natury swojej jest aseptyczny. Żeby wystąpiło zapalenie, musi się np. zmienić pH.
Dlatego napisałam, że w normalnym moczu zapalenie nie powinno występować.
Niestety nie jestem lekarzem, czego będę żałować do końca swych dni, więc nie wiem:( Ale choćby to był zabobon, to ja już nie chcę nigdy więcej mieć okresu w życiu, kiedy głównym moim zmartwieniem byłoby poszukiwanie toalety. Zrezygnowałam nawet z basenu :( Z jednej tylko rzeczy prowokującej stan zapalny zrezygnować nie mogę, no ale taka już natura zjawiska;)
Ja też nie jestem lekarzem, tylko chemikiem. Acz medycyną interesowałam się zawsze, miałam też zajęcia ze studentami medycyny (w zakresie chemii - między innymi była mowa o moczu ;) ).
A że sama mam nieustające problemy z tej strony, interesowałam się kapkę tematem.
Powstawanie zapaleń/kamicy jest dość skomplikowane, ale w normalnych warunkach, gdy wszystko jest tak, jak być powinno, nie ma co się ich obawiać.
...mimo wszystko - nie widzę żadnych korzyści, co w stosunku do choćby i nikłego ryzyka oznacza, że nie warto:)
no choćby w ostatnim akapicie: http://www.bella.com.pl/content/pg/pol_bella/content/Folder.2007-03-02.4509/Folder.2007-03-02.1941/Folder.2007-03-06.4726/pl/Document.2007-03-06.5117
przecież nie pisali by bzdur jedynie w celu zapełnienia strony.
Wiesz, potrzeby takowej nie ma. Ale można autorytarnie twierdzić: przerywasz/wstrzymujesz mocz - będziesz miała zapalenie. Bo to akurat nieprawda.
Co do akapitu.
A i owszem. Przesada i przetrenowanie mięsni, choćby Kegla, nigdy nie jest wskazana.
Ale jeszcze raz się uprę: przy prawidłowym pH, gospodarce elektrolitowej organizmu i braku innych czynników NIE MA MOŻLIWOŚCI ZAPALENIA.
Jasne że nie! Pewna w życiu jest tylko śmierć. Ale nie napisałam w ani jednym miejscu, że jedno równa się drugie, tylko że podobno, tak słyszałam itd.
no choćby w ostatnim akapicie: http://www.bella.com.pl/content/pg/pol_bella/content/Folder.2007-03-02.4509/Folder.2007-03-02.1941/Folder.2007-03-06.4726/pl/Document.2007-03-06.5117
przecież nie pisali by bzdur jedynie w celu zapełnienia strony.
A może osoba, która to pisała nie wiedziała, że to bzdura? Tekst nie jest podpisany nawet imieniem i nazwiskiem. Nie wiadomo kto jest autorem, więc nie możemy nawet przypuszczać na podstawie czego był pisany. :rolleyes:
Nie mam pojęcia czy to co na stronie to prawda. Może tak, a może nie? :unsure:
Zatem sikajcie z przerwami do woli:)
Zatem sikajcie z przerwami do woli:)
Ja bym napisała inaczej: sikajcie z przerwami, jeśli czujecie taką potrzebę/chcecie się nauczyć spinania mięśni Kegla.
A co do zapaleń. Gdyby nasz mocz nie był antyseptyczny, zapalenie byśmy mieli cały czas. Bo przecież ujście cewki moczowej nie jest sterylne.
Ja nie czuję potrzeby spędzania w toalecie więcej czasu, niż to konieczne, skoro w ciągu dnia mam milion innych okazji na ćwiczenia.
Kobiety:)
Pisząc wcześniej o ćwiczeniach Kegla, napisałam że trudno jest opisać o jakie mięśnie chodzi. Dla tych, które nie wiedzą, najlepiej sprawdzić je w toalecie. Ale można też podczas seksu :embarrest: Miłe dla obojga....
Ćwiczyć można wszędzie, trzeba tylko wiedzieć co ;)
Niestety nie jestem lekarzem, czego będę żałować do końca swych dni, więc nie wiem:( Ale choćby to był zabobon, to ja już nie chcę nigdy więcej mieć okresu w życiu, kiedy głównym moim zmartwieniem byłoby poszukiwanie toalety. Zrezygnowałam nawet z basenu :( Z jednej tylko rzeczy prowokującej stan zapalny zrezygnować nie mogę, no ale taka już natura zjawiska;)
Swego czasu miałam straszne kłopoty z zapaleniem pęcherza właśnie w takich przypadkach (jeśli obie mamy na myśli to samo :)). Poradziłam sobie bardzo prosto :)
A z tym porannym sikaniem porcjami - to dobry sposób, żeby wyczuć mięśnie - później ćwiczyć można gdzie bądź :)
Syndrom młodej mężatki, czyżby?:)
Po prostu trzeba biegać do toalety. Jak najszybciej po. Plus żurawinki :) Mój ginekolog mówi, że wtedy się oczyszcza cewka moczowa (właśnie aseptycznym moczem) z tych "obcych" bakterii, i jest mniejsze prawdopodobieństwo zapalenia pęcherza.
Na mnie nie działa:( Mam pęcherz specjalnej troski :(
Aïda G'Albi
30-03-2009, 00:39
Witam :)
Wlaczam sie do dyskusji,bo jest niesamowicie ciekawa.Jeszcze dodam ze tanczylam przed,w trakcie i od razu po urodzeniu dwójki-niedawno i 'pod rzad':D
***
Uczono mnie,ze moczu sie nie powinno zatrzymywac,nawet próbujac wyczuc gdzie jest miesien krokowy,ale mozna to zrobic w pozycji embrionalnej odwróconej plecami do góry (Hatha Yoga),zacisnac ten,który idzie od pochwy do otworu analnego,bardzo latwo jest go tak wyczuc-bez watpliwosci,ze to nie ten.
Równiez polozne na poludniu naciskaja na to,zeby nie cwiczyc Kegla kiedy czujemy ze mamy pelny pecherz,a wiec:
Nie tanczymy Belly Dance,i nawet przy odrobinie "chcenia"-szukac lazienki.To ma szczególny wplyw na przyszla elastycznosc i ton tego miesnia...w naszym kobiecym zyciu,juz przy okresie przekwitania.
Zwlaszcza kiedy sie powtarza duzo OMI,zreszta...caly ten Taniec to ciagle mobilizowanie tego miesnia,dlatego musi byc dobrze wykonywany,zgodnie z zasada opuszczenia kosci ogonowej w dól...albo...zacisniecia miesnia krocza-no wlasnie!:) i podniesieniem diafragmy,wtedy ona 'podnosi' na swój delikatny sposób narzady wewnetrzne-moga sie lepiej schowac i nie wylewac-to wazne.
Pijemy duzo czystej niebabelkowanej wody(w okresie karmienia i do 3litrów-shimmy to drenaz limfatyczny(biodrami-wezly dolne glówne odplywowe w pachwinach i barkami-górne),wiec tu bardzo pomoze w utracie wagi wokól poporodowego brzuszka i opuchliznie.Zreszta caly ten taniec to wewnetrzny masaz-drenaz i tonifikacja narzadów w jamie brzusznej.
Wazne jest tez,aby nie robic brzuszków,az do 6 miesiaca po porodzie-kiedy jeszcze miesien krocza nie jest w stanie utrzymac nacisku od strony jamy brzusznej,wiec przez ten czas robimy,i powtarzamy tysiace razy poprawne wykonywanie ruchów BellyD-najpierw wycwiczymy ten-najwazniejszy,kiedy bedzie juz pewnosc jego tonu i sily-mozna 'jechac z koksem' z takimi brzuszkami,na jakie sie ma ochote-dla wymarzonego plaskiego brzucha:D
Nie wiem dlaczego nikt tu nie wspomnial o uniwersalnym przeznaczeniu, oprócz scenicznego tego Tanca:to byla jedna z nauk egipskich kaplanów (kaplanek...no moze odalisek) dodali wiernemu ludowi do ich fiest i festynów polaczonych z tancem kilka dobrych rad...aczkolwiek trudno zeby mozna bylo tu konkretnie ustalic,gdzie zapoczatkowano cwiczenia (aktualnie zwane:Kegla) w Tancu Brzucha.
Jesli Belly Dance-to Egipt i Swiatynie,wiec w mojej "twórczo-kreatywnej" glowie stwierdzilam (i nie musi sie w to uwierzyc),ze wszystkie drogi mnie wlasnie sprowadzaja do MEDYCZNEGO przeslania tego Tanca.
Robiac shimmy-odkrylam wczesniej niz wystapily objawy ze jestem w ciazy...:) zupelnie zmienil sie sposób jego wykonywania-i tylko na okres ciazy ...a szkoda,bo bylo takie inne...i tak naturalne!
Kocham ten Taniec! :)
Dziekuje nie wiem komu za to ze jest!
Mała tancereczka
01-04-2009, 08:58
Witam :)
Wlaczam sie do dyskusji,bo jest niesamowicie ciekawa.Jeszcze dodam ze Tañczylam przed,w trakcie i od razu po urodzeniu dwuch Sloneczek(teraz 3latka i 18miesiecy).
***
Ja właśnie jestem na etapie przygotowywania się do ciąży mentalnie i fizycznie, dlatego jestem bardzo ciekawa wszystkich podpowiedzi od pań które tańczyły w ciąży i zaraz po. Jest dużo rozbieżnych stwierdzeń, jedne mówią, że lepiej odpuścić sobie taniec inne że nie. Dlatego jestem ciekawa jak Tobie taniec pomógł.
Taniec to ciagle mobilizowanie tego miesnia,dlatego musi byc dobrze wykonywany,zgodnie z zasada opuszczenia kosci ogonowej w dól...albo...zacisniecia periné-no wlasnie!:) i podniesieniem diafragmy.
Nie wiem co to jest periné i diafragma. Będę wdzięczna za wytłumaczenie mi.:embarrest:
Nie wiem dlaczego nikt tu nie wspomnial o milenarnym przeznaczeniu, oprócz scenicznego tego Tañca:to byla jedna z nauk egipskich kaplanów (kaplanek...no moze odalisek) dodali wiernemu ludowi do ich fiest i festynów polaczonych z tañcem kilka dobrych rad...aczkolwiek trudno zeby mozna bylo tu konkretnie ustalic,gdzie zapoczatkowano cwiczenia (aktualnie zwane) Kegel'a w Tañcu Brzucha.
O historii tańca brzucha rozmawiałyśmy w wielu innych wątkach. Jest niestety na ten temat tak mało wiadomości, że nikt nigdy nie podał konkretów. Większość to domysły i interpretacje. Ten wątek jest o ciąży ale jeżeli masz jakieś wiadomości o pochodzeniu tego tańca to opowiedz nam o tym koniecznie. (tylko może w bardziej pasującym wątku, albo załóż nowy)
Cieszę się że trafiłaś do nas:):)
Nie wiem co to jest periné i diafragma.
Periné to chyba perineum, czyli chodzi o mięśnie krocza.
Diafragma to greckie słowo, ale używane i w języku polskim :) W tym przypadku przepona.
Aïda G'Albi, to mam kilka pytań do Ciebie:
Dlaczego nie wolno ćwiczyć mięśnia Kegla z pełnym pęcherzem?
Na jakiej zasadzie działa drenaż limfatyczny w tańcu brzucha, przy jakich ruchach? Pytam bo ostatnio czytałam o tym jak jest to ważne.
Czy książka "La pirámide asesina" ma tłumaczenie polskie lub angielskie? Jak brzmi ten tytuł po polsku?
Widzę, że jesteś kopalnią nowej wiedzy dla nas. Mam wrażenie, że w pewnym momencie zatrzymałyśmy się na pewnym poziomie wiedzy przywiezionej zaledwie przez kilka instruktorek i tak stoimy w miejscu przekazując ją z ust do ust.
Mam również pomysł dla Ciebie;) nie pisz na NK bo tam mała szansa, że ktoś zainteresowany to przeczyta. Pisz tutaj ponieważ na forum Twoja wiedz nie zniknie, setki dziewczyn na to czekają. :)
Aïda G'Albi
28-04-2009, 22:16
Super Vasanta! dzieki ze jestes,bo jak zwykle trafilas na slowo i zrobilas tlumaczenie!(...a moglam pomyslec przeciez:(...)
Mala Tancereczka
Ja właśnie jestem na etapie przygotowywania się do ciąży
Wydaje mi sie ze na tym etapie mozesz tylko myslec o ekstremalnej pracy miesni jamy brzusznej,poniewaz bedzie to ulatwieniem w zejsciu sie linii miesni spowrotem,juz po porodzie(no! nie od razu po!)nie pozostana one bez tonu po bokach "wylewajac" do przodu co tam jest w srodku (czyli deformujac kochany plaski brzuszek).Nawet tu nie chodzi o estetyke-zostawmy temat:tluszczyki na boku.
Dlaczego przed,a nie po? ...do 6miesiecy jest niewskazane wykonywanie brzuszków (tych z silowni),poniewaz sciskajac narzady-te "pchaja sie" na miesieñ krocza,a on jest jeszcze wtedy za slaby zeby móc stawic opór i utrzymac...
A w tañcu-wszystko co mozesz! No i przez caly czas cwiczenia Kegla,czyli na lekcji nie spij-przy kazdym ruchu,absolutnie KAZDYM!
Wtedy spina sie i rozluznia rytmicznie miesien krocza.
To Twoja swiadoma wspólpraca z ruchem-wyobraz sobie pozycje wyjsciowa,oddziel teraz w tej pozycji PRZÓD i TYL: przetnij "sciana".Teraz wszystkie balansowania bioder w PRZÓD,to bedzie rozluznienie miesnia(ale spiecie pupy),a wszystkie w TYL-jego spiecie(tu:dolna czesc kregoslupa NIE WYPINA PUPY-to nie Samba Brazylijska! -kosc ogonowa prostopadle w dól,posladki rozluznione,jestes odchylona biodrami w tyl,ale nie koscia ogonowa.
Ufff! To tyle na razie.
Taniec Brzucha jest tañczony wlasnie brzuchem-i tu:wlasnie pracuje podbrzusze :)
A teraz niech mi ktos powie ze ten Taniec uczy sie jak inne sporty: do lustra!
(...a w mojej "animowanej" wyobrazni wlasnie zaczyna sie filmik o zobaczeniu pracy tych miesni w lustrze:D:D:D)
Dzwoneczek
06-05-2009, 11:53
Nie jestem w ciaży; jest natomiast moja koleżanka która co jakiś czas przychodzi na zajecia (obecnie jest w 7 meisiacu) i po prostu nie robi niektórych cwiczeń.
carmenta
07-05-2009, 20:11
Mi się ostatnio zegar biologiczny wlączyl i na każdym kroku widzę albo brzuszki albo malutkie nóżki wystające spod kocyka w wózeczku. No ale ma sie już swój wiek. Dzieci to prawdziwy skarb (pomimo chwil zwątpienia, kiedy już takie trochę podrośnięte robi scenę na caly sklep, bo mu się ciuchci nie kupilo - dziś bylam świadkiem).:D:D:D
Pewnie też dlatego trafilam na ten wątek. Bylam ciekawa, czy któraś z Was ma jakieś doświadcznia z bellydansowaniem w "odmiennym" stanie (dziwne określenie jak dla mnie heheh).
No, ale póki co mogę sobie spokojnie tańcować, bo wiatropylna nie jestem, a nawet jeśli, to chyba wiatr musialby być silniejszy niż chociażby ten dzisiejeszy:D Także radzę wam dziewczyny, jak się wam już wlączy ten kobiecy zegarek, a będziecie mialy przy sobie tegu jedynego, to nie czekajacie. Nie ma nic gorszego, niż chcieć a nie móc :cry:
A póki co, pani na filimku pokazuje jak się z brzuszkiem ruszać :)
The Prenatal Bellydance DVD, by Naia : WorldDanceNewYork.com belly dance : Free Shipping Worldwide!
http://www.youtube.com/watch?v=njW7mPNGoBM
Ja obecnie jestem w ciąży i musiałam zrezygnować z nadmiernego tańca bo za bardzo się męczyłam:(a jestem teraz w 6 miesiącu ćwiczyłam do 4 i myślę że dopiero powrócę do tańca po porodzie. Ale bardzo dużo za to chodzę i się ruszam i myślę że jestem w dobrej formie:) pozdrawiam wszystkie brzuchatki:)
bollyanna
09-05-2009, 19:06
Ja jestem w 25 tygodniu i dalej chodzę na zajęcia, raptem jeden raz na tydzień (no dobrze, ostatnio nie poszłam, ale teraz pójdę ;)). To prawda, że nie wszystko wychodzi tak, jakby się chciało, i brzuch nieco przeszkadza, ale i tak po zajęciach czuję się lepiej, niż gdybym wylegiwała się na kanapie. I oby tak dalej :)
Aïda G'Albi
15-05-2009, 23:30
Tylko pamietajcie,ze oddychacie za Was dwoje...dlatego sie szybciej meczy,bo przepona nie pracuje prawidlowo.Koniecznie nauczcie sie prawidlowo oddychac.Jesli to jest tego typu zmeczenie...
Rozszerz klatke piersiowa i pozwól przeponie opasc w trakcie WDYCHANIA (nosem),kiedy widzisz ze przy tym ruchu twój brzuch sie wydma.Klatka sama przestaje sie ruszac,wraz z praktyka i zacznie "ruszac sie" brzuszek.
Kiedy wydychasz, brzuch powraca,rób WYDECH koniecznie ustami (usmiech Mona Lisy,i wszystkobedzie ok).
Cialo jest madre-spokojnie popatrzcie jak to robi,ono samo Was tego nauczy (ale:akurat procesu oddychania w tancu nie nauczy lustro-to jest 'spojrzenie do srodka')
Dodam ze w siódmym miesiacu czesciej sie meczylam,coraz rzadziej mi sie chcialo ruszac-przy obu ciazach,ale...kazdy organizm jest inny,trzeba sie wyczuc.Ale mimo to mialam niesamowicie duzo energii-bawily mnie zywe rytmy-taka przeciwnosc mojego stanu zewnetrznego-bo ta radosna energia byla we mnie,i chciala jakos stamtad wyjsc!:D
W tym tancu nie ma niebezpiecznych ruchów,jesli nic nie robi sie na sile,a rezultat przychodzi z czasem wypracowania jego praktyki.No chyba,ze to jakis extra sceniczny styl,ale w tym temacie akurat o tym nie mówimy.
Lagonie,cierpliwie,spokojnie oddychaj.Pamietaj,ze to ODDECH trzyma Ciebie i Twój Skarb przy zyciu.To bardzo wazne.
Moga Ci sie meczyc ramiona-ale to normalne przy ciazy,nie tylko w tañcu.Jesli tak,to nie naciskaj na prace ramion,bedzie na to czas juz po porodzie. :)
Mnie rece bardzo opadaly-trudno mi je bylo je utrzymywac w górze.
Jakbym w lokciach kamienie ciezkie miala-juz w tym miesiacu a dlonie 'oglupialy'-tak machalam bez kontroli-no! ale jakis efekt ciazowy przeciez musial wystapic,prawda? hehe:p
Dziewczyny,ja jeszcze na 3 dni przed porodem chodziłam na siłownię! Trenowalam przez całe 9 miesiecy ciąży,stopniowo zmniejszająć intensywnośc ćwiczeń i dopasowując treningi do powiekszającego się brzuszka.A ciążę mialam zagrożoną... Z kolei tydzien po cesarce byłam z powrotem na sali treningowej i znowu dopasowywłam rodzaj i intensywnośc ćwiczeń do stanu w jakim sie znajdowałam po porodzie.Ktos może powiedziec,że "przeginalam",ale to nie do końca tak.Kilkanaście lat uprawiałam wyczynowo sport,więc doskonale znam swój organizm i wiedzialam na ile mogę sobie pozwolić w danym momencie aby nie zaszkodzic sobie i dziecku.Efekt? dziecko zdrowe jak ryba,w wieku półtora roku próbowalo robić szpagat,uwielbia ruch,chodzi ze mna teraz na taniec i bardzo latwo przyswaja ruchy.U mnie zero rozstepów,cellulitu aczkolwiek skóra na brzuszku nie jest juz tak idealna jak przed porodem pomimo,że nadal regularnie ćwicze na siłowni i tańczę
Nie dajcie sie zamknąć w domu,bo ciąża to nie choroba a trening dobrze dobrany do możliwości i stanu zdrowia kobiety może naprawde przynieść wiele dobrego dla niej i jej nienarodzonego jeszcze dziecka.
bollyanna
16-05-2009, 13:42
Rashido, gratuluję systematyczności! Zawsze zazdrościłam osobom, które od małego były przyzwyczajone do ruchu i wysiłku: później w życiu jest łatwiej i nie wpada się w kanapowy tryb życia.
Ja raczej nie będę chodziła na siłownię do samego porodu (bo też nigdy na siłowni nie byłam i to chyba nie najlepszy moment na rozpoczynianie takich ćwiczeń), ale postanowiłam sobie chodzić czasem na basene i gimnastykę dla ciężarnych. Dzisiaj byłam na pierwszych takich zajęciach i było fajnie :) Przy okazji dowiedziałam się, jak bezpiecznie podnosić się z leżenia bokiem, zwłaszcza po porodzie - podpierając się mocno z przodu tą ręką, która jest na górze. Podobno po porodzie i tak nie ma innej możliwości, więc cieszę się, że wiem :)
bolylyanno - każda forma ruchu jest dobra.Pozwala czuć sie sprawniejszą,bardziej atrakcyjną.Ułatwia poród i "pozbieranie" sie po nim.Ćwicz najdłużej jak możesz i obserwuj reeakcje swojego organizmu aby nie przedobrzyć.Aczkolwiek basen i gimnastyka na pewno żadnej krzywdy nie wyrządzą Tobie ani maleństwu.Buziolki
aczkolwiek skóra na brzuszku nie jest juz tak idealna jak przed porodem pomimo,że nadal regularnie ćwicze na siłowni i tańczę
Czy tak musi być? :confused::(
Chyba tak,niestety... Skóra brzucha bardzo sie rozciaga podczas ciaży i potem po ponownym sciagnieciu jest efektt lekkiego pofaldowania.U mnie jest to minimalnie widoczne,bo bardzo solidnie ćwiczę,ale calkiem nie da się tego wyeliminować
A ja mam wrażenie, że też im później się zachodzi w ciążę, tym ciężej potem wrócić do formy. Swoim koleżankom, które urodziły przed 20., w zasadzie sytuacji nie zazdroszczę, ale taki brzuszek po ciążach jak one to bym chciała mieć :(
No to na pewno.Wraz z wiekiem traci sie kolagen,spada jędrnośc skóry,ale chyba genetyka tez ma tu spore znaczenie.Aczkolwiek ja nie mam nawet sladu rozstepów czy cellulitu a widziałam dziewczyny 20-letnie z takimi rozstępami,że masakra.Jak człowiek całe zycie uprawia sport i jest aktywny,to takie "niespodzianki" jak rozstepy mu nie grożą
Ciąża przed 20-tka to dla mnie lekki hardcore.... pewnie wpadki
Jasne, że wpadki... a jednak są plusy takiej sytuacji;)
Z tymi rozstępami się nie zgodzę, one się nie robią od braku sportu, zapewniam ;) Ja sama mam kilka (na szczęście niewiele, nieduże i czasem zapominam o nich na dobre parę miesięcy), a zrobiły mi się akurat w okresie, gdy dużo pływałam i ujarzmiałam rower. Co ma wspólnego rozciąganie się skóry od rośnięcia ze sportem?;) Dlatego też martwię się o tę ciążę, bo skoro mam skłonności do rozstępów, to pewnie zrobią mi się błyskawicznie :( Z drugiej strony, gdy miałam 12-13 lat i radośnie sobie rosłam, to nie smarowałam się żadnym kremem, bo do nawet chyba jeszcze nie wiedziałam, co to takiego rozstępy... Może dzięki smarowaniu się nie zrobią;) Generalnie to lubię swój brzuch i jak pomyślę, co go czeka... brrr:(
(chyba lekkie OT, ale wokół brzucha;))
Sport ma ogromne znaczenie - wzmacnia mięśnie,wpływa na jakośc skóry itd.Jestem instruktorką fitness od 15-tu lat i uwierz mi,że wiem co mówię:) Ale decydujące znaczenie ma genetyka - jesli masz predyspozycje do tworzenia sie rozstepów,to musisz bardzo uważac.Przede wszystki stopniowo przybierac na wadze,bo gwaltowne skoki wagi sprzyjaja tworzeniu sie rozstępów no i pilnować aby nie przytyc za dużo
My kobiety mamy w pewnych sprawach przechlapane,niestety;)
Jak tu nie przybrać na wadze w ciąży, ech...
W każdym razie twierdzenie, że "Jak człowiek całe zycie uprawia sport i jest aktywny,to takie "niespodzianki" jak rozstepy mu nie grożą" nie jest prawdą...
Ech,widocznie jestem szczęściarą:) Buziole Bajaderko i nie martw sie na zapas.
carmenta
17-05-2009, 18:46
Przykład na to, że i w piątym miesiącu ciąży można się ładnie na scenie prezentować :)
Tribal Dream ( Belly Dance )
http://www.youtube.com/watch?v=rBKCra9Oxnc
Ja poproszę jeszcze filmik na dowód, że w pięć miesięcy po trzeciej ciąży można się ładnie prezentować :p
carmenta
17-05-2009, 19:47
Momencik - już wyciągam spod spódniczki:D:D:D
Moja mama po trzech ciążach się całkiem nieźle prezentuje:) Bajaderko, teraz jest tyle sposobów na rozstępy, jakieś kremy, cuda itd, że jak się nie uda ich uniknąć, to przynajmniej zminimalizować i zamaskować.:)
Ja się nauczyłam zbytnio nie przywiązywać to teraźniejszego wyglądu po tym, jak w momencie największej miłości do mojego brzucha poszłam pod nóż z powodu wyrostka. I mam teraz piękną bliznę, która za nic nie chce się utajnić;) i nawet jej nie mogę schować pod bielizną, bo jest wzdłuż. Jak sobie pomyślę, jak mi się podczas ciąży rozlezie, to uuu:D:p Ale jakoś mnie nie przeraża ani to, że jest widoczna, ani rozstępy (których nie mam, ale kto wie).. Wiecznie piękna i tak nie będę;)
A tak wracając do tańca brzucha w ciąży, to śledzę ten wątek, bo choć ciąży nie planuję póki co, to właśnie taka aktywność mi się marzy kiedyś i podziwiam kobiety, którym ciąża w niczym nie przeszkadza:)
Ciąża to nie koniec urody.Nawet bez ciązy,jesli sie zapuścimy,to stracimy na wygladzie.
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.