Pokaż pełną wersję : Co sądzicie o Dniu Kobiet?
Dziś na historii obejrzeliśmy film pt. "Śmierć rotmistrza Pileckiego". Niesamowity film, przez jakiś czas po nim się dziwnie czułam, bo wywołał u mnie różne dziwne myśli, o które mniejsza. Czas akcji to wczesne rządy socjalistów w Polsce. W filmie była scena, w której dziewczynka miała napisać wypracowanie, dlaczego Józef Stalin ustanowił Dzień Kobiet. I tu mnie ścięło. Dotąd nie wiedziałam, że to za jego namową powstało takie święto. Od dzisiaj mam zamiar nie świętować tego dnia, chyba nie umiałabym. Co o Dniu Kobiet sądzicie?
Nie widziałam filmu, trudno mi się wypowiedzieć. Z twojej wypowiedzi wynika, że święta nie będziesz obchodzić dlatego, że zostało ustanowione przez Stalina - jego osoba przesądza? Czy miało to jakiś podtekst w domyśle seksistowski?
Zaznaczyłam "nie mam zdania" bo kobiety "nie obchodzą" Święta Kobiet. Raczej są obchodzone przez facetów :P
To, czy facet chce kobiecie kupić kwiatka, czy nie, to jego sprawa. Mamy w naszym kraju już tyle importowanych świąt, Walentynki, Halloween, że mi naprawdę to jedno nie robi różnicy. Ja nawet własnych urodzin za specjalnie nie obchodzę.
MarTinko, to była propaganda, nic innego :-) W Polsce upowszechniono obchodzenie Dnia Kobiet właśnie za czasów PRL, ale to nie Józef Stalin je wymyślił - ma ono dużo dłuższą historię. Zaczęło się od starożytnego Rzymu, gdzie ósmego marca obchodzono tzw. Matronalia. Później przez stulecia nie było mowy o emancypacji, dopiero w XIX wieku kobiety w U.S.A. urządziły strajk domagając się lepszych warunków pracy i pensji takiej jak mężczyźni (pierwsza Manifa!). Zresztą poczytaj sobie tutaj (http://wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=44094).
Ja osobiście jestem feministką na co dzień (nie wojującą i nie radykalną, i nie szowinistką, tylko feministką) i uważam, że Dzień Kobiet jest niepotrzebny - gdyby kobiety były traktowane na równi z mężczyznami, to byłoby tak przez cały rok, a taki osobny Dzień Kobiet kojarzy mi się trochę z Dniem Dobroci dla Zwierząt... Pewne rzeczy powinny się dziać po prostu, a nie być postulatem od święta.
8 marca jest dla mnie świętem o tyle, że tego dnia mnie ochrzczono - a dobrze to pamiętam, bo miałam wtedy 8 lat :-) Przez większość czasu jednak o tym nie pamiętam, bo chrzest jest dla mnie sprawą tak umowną, jak dzień poczęcia (obchodzony w Japonii jako dzień urodzin).
[...] jest dla mnie sprawą tak umowną, jak dzień poczęcia (obchodzony w Japonii jako dzień urodzin).
Ooo, o tym jeszcze nie słyszałam :huh_001: :smile1: :rolleyes:;)
Z twojej wypowiedzi wynika, że święta nie będziesz obchodzić dlatego, że zostało ustanowione przez Stalina - jego osoba przesądza? Czy miało to jakiś podtekst w domyśle seksistowski?
Zdecydowanie chodzi o Stalina, nawet jeżeli to nie on je wymyślił, odtąd będzie mi się to święto kojarzyło tylko z nim. Jeżeli wprowadzono je do kalendarza w Polsce tylko w celach propagandowych, to tym gorzej. Gdyby zostało ustanowione w Polsce na nowo (na przykład z okazji wspomnienia jakiejś świętej, np. 7 marca - św. Felicyty, patronki kobiet i matek), pewnie bym chciała je obchodzić. Nie jestem feministką i nie będę; lubię dostawać kwiaty, z okazją, czy bez okazji, bez różnicy.
Jaki mam stosunek do święta kobiet? Ambiwalentny.
Z jednej strony w skali makro np., wręczanie kwiatów wszystkim kobietom w pracy trochę dla mnie jest żenujące i sztuczne. Czuję się niezręcznie w takiej sytuacji.
Z drugiej strony w skali mikro, wręczanie kwiatów najbliższej kobiecie jest zawsze miłe i nie znam kobiety, której to nie sprawiło by to przyjemności.
Nie jesteś feministką? Sądzisz, że kobiety są gorsze niż mężczyźni? Kwiaty nie mają z feminizmem nic wspólnego.
W krajach byłego ZSRR propaganda osiąga naprawdę dziwne rozmiary - ja słyszałam, że Rosjanie wynaleźli żarówkę, lampę naftową i mnóstwo innych rzeczy, które przypisuje się Brytyjczykom, Francuzom, Polakom itd. - a to wszystko stąd, że przez lata tym ludziom wmawiano, że Rosjanie wynaleźli to wszystko, a Brytyjczycy, Francuzi, Polacy itd. ukradli ich pomysły i wywieźli na imperialistyczny Zachód. Nie wierzyłabym na twoim miejscu wszystkiemu, co usłyszę w filmie :-)
Adminie: właśnie o to mi chodziło. Pewne zwyczaje powinny mieć miejsce na co dzień, a nie tylko od święta.
Tak, nie jestem feministką i nie sądzę, że kobiety są gorsze od mężczyzn. Czy dla Ciebie, Vasanto, jest to niezrozumiałe? :confused:
Ja nie jestem feministką. Sądzę, że powinien panować matriarchat jako prawidłowy porządek rzeczy w świecie, w którym to kobiety są lepsze od mężczyzn:D I lubię dostać kwiatki na dzień kobiet, jako wyraz należnej kobietom czci i uwielbienia:D No dobra, troszkę się wygłupiam, ale zawsze mi się wydawało, ze każdy powód jest dobry, żeby mężczyzna uszczęśliwił kobietę kwiatkiem:) U niektórych może tym bardzo zapunktować - o ile zrobi wcześniej rozeznanie, czy nie jest ona przeciwniczką tego święta.
Tak, nie jestem feministką i nie sądzę, że kobiety są gorsze od mężczyzn. Czy dla Ciebie, Vasanto, jest to niezrozumiałe? :confused:
Tak, bo to jest sprzeczne. Jeśli nie sądzisz, że kobiety są gorsze od mężczyzn (czyli jeśli uważasz, że płeć nie ma znaczenia przy ocenianiu człowieka), to jesteś feministką.
@Quesse: W twoich dwóch pierwszych zdaniach także zawiera się sprzeczność, chyba że to drugie jest żartobliwe :-)
Co wy rozumiecie przez to, że mówię, że jestem feministką? Że palę staniki, odsądzam mężczyzn od czci i wiary, chciałabym mieć penisa i ubieram się jak chłopak? Bo tak zaczęłyście protestować "ja nie jestem feministką!", jakby to było coś złego... A feministką jest każda kobieta, która uważa, że powinna mieć takie same prawa jak mężczyzna. I z tych praw, których nie miała, ale której jej wcześniej przyznano (jako jednostce mniej wartościowej), korzysta. Chociażby z prawa do nauki czy prawa do głosowania.
Co wy rozumiecie przez to, że mówię, że jestem feministką? Że palę staniki, odsądzam mężczyzn od czci i wiary, chciałabym mieć penisa i ubieram się jak chłopak? Bo tak zaczęłyście protestować "ja nie jestem feministką!", jakby to było coś złego... A feministką jest każda kobieta, która uważa, że powinna mieć takie same prawa jak mężczyzna. I z tych praw, których nie miała, ale której jej wcześniej przyznano (jako jednostce mniej wartościowej), korzysta. Chociażby z prawa do nauki czy prawa do głosowania.
A ja Cie, vasanto, popieram ;) Też jestem feministką i myśle, ze każda kobieta (no dobra za bardzo uogólniłam - większa część kobiet) w odrobinie nią jest ;)
Ja nie jestem feministką. Sądzę, że powinien panować matriarchat jako prawidłowy porządek rzeczy w świecie, w którym to kobiety są lepsze od mężczyzn:D
Haha, podoba mi sie to zdanie ;) Brawo Quesse :D
Kocham kwiaty i lubie dostawać kwiaty - zawsze-, bez względu czy to ze spontanicznej inicjatywy mężczyzny i wymuszenie ze specjalnej okazji jak np. święto kobiet czy imieniny
- i mam w nosie feministyczne idee, zasady i uprzedzenia - jako kobieta po prostu lubie być adorowana, nawet nie do końca prawdziwie i szczerze :D:p
A co do kwiatków od kolegów pracy w Dniu Kobiet: jeśli niedoceniają kobiet finansowo w pracy w porównaniu z wynagrodzeniami facetów, to tym bardziej niech te chłopy choć raz w roku polataja dla nas za ŁADNYMI kwiatkami;):):p
Feminizm nie ma nic wspólnego z kwiatami i adorowaniem, Safiro.
Ja bardzo lubię, kiedy ktoś traktuje mnie z szacunkiem, daje kwiaty i prezenty, otwiera mi drzwi przed nosem i dba o mnie, bo wtedy wiem, że jestem dla niego kimś ważnym. (Jaka kobieta tego nie lubi...) Nie lubię natomiast, kiedy to robi z obowiązku, "bo tak się robi", a drzwi otwiera dlatego, że taka słaba kobietka sobie z tym nie poradzi. Po prostu nie chcę być traktowana protekcjonalnie tylko dlatego, że jestem kobietą - a to jest nawet w naszych czasach częste.
Tak więc nie jest istotna czynność, tylko motywacja :-)
To prawda Vasanto - Ktoś może nas w zamierzeniu potraktować protekcjonalnie dając kwiatki z obowiązku w Dniu Kobiet. - ignoruję to – to ode mnie zależy jak obiorę czyjąś postawę wobec mnie .
Bo coś mi się jednak bowiem wydaje, że czyn dyktowany nieszczerymi intencjami zawsze się „zwraca”. Wbrew pozorom bowiem, na koniec, to nie ja jestem wykorzystana w takiej sytuacji - bo to ktoś coś musi – musi kupić kwiatki - a ja nic nie musze - mam wybór - mogę przyjąć kwiatki a po chwili je wyrzucić lub pozostać całkowicie naiwną i nieświadomą intencji darczyńcy ale i wtedy to ja jestem szczęśliwsza niż ten kto się cieszy z mojej naiwności bo radość moja jest szczera.
Zresztą kto tu jest bardziej wykorzystany – ten kto dostaje czy ten kto musi coś dać dla zachowania pozorów – oczywiście jeśli ktoś wchodzi w takie gierki - wówczas to w Dniu Kobiet kobieta raz na rok może być wreszcie górą co wcale nie zmienia faktu że we wszystkich pozostałych dniach roku kobieta może być popychadłem, w pracy – wykorzystywana i dyskryminowana z powodu swojego wspaniałego daru noszenia nowego życia.
Kończę już z tym filozofo-waniem;)
Skomplikowane te sprawy – proponuje się skupić się na prostocie i pięknie życia i cieszyć się zapachem nawet tych niechcianych kwiatków,
A tak w ogóle życzę wam wszystkim forumowiczkom abyście dostawały kwiatki spontanicznie, z okazji i bez okazji, jak najczęściej, od życzliwych wam osób, zwłaszcza od osób na których wam zależy. :serce:
Vasanto, moja wypowiedź ogólnie była nieco żartobliwa. Ale uściślając: feministki życzą sobie równouprawnienia, prawda? A ja uważam, że kobiety powinny mieć większe prawa xD ;)
A tak już całkiem serio: nie czuję się do końca feministką, bo wydaje mi się, że to jednak trochę więcej, niż uważanie, że kobiety nie są gorsze od mężczyzn. Feminizm wymaga chyba również jakiegoś zaangażowania, odzwierciedlenia w sposobie życia czy chociaż obrony światopoglądu feministycznego, jak to dzielnie robi Vasanta;) A ja niczego bronić nie będę, nie jestem typem społecznika i nie będę chodziła na demonstracje, nie przeszkadza mi, kiedy ktoś bierze ode mnie ciężką torbę bo myśli, że sobie nie poradzę - bo wtedy jego zachowanie pozostaje, w moich oczach, gestem uprzejmości i dobrym uczynkiem, a nie demonstracją męskiej przewagi;) No i nie muszę nieść torby:D I uważam, że mężczyźni powinni przepuszczać mnie w drzwiach itp. bo jestem kobietą i tak się przyjęło okazywać kobietom uprzejmość, więc nie czuję się wtedy w żaden sposób zlekceważona jako równoprawny wobec mężczyzn człowiek;) Jest wiele kobiet, które czują się urażone, gdy ktoś przepuści je w drzwiach lub podaruje kwiaty na dzień kobiet, które upierają się przekręcać "męskie" nazwy zawodów, jeśli wykonują je kobiety (te wszystkie "lekarki", "psycholożki" i inne dla mnie mają wydźwięk ośmieszający) - i myślę, że właśnie od takiej postawy odżegnuje się tu np. Safiro. A żadna z obecnych tu pań nie uważa raczej, że kobiety są gorsze od mężczyzn.
A, jest jedna rzecz, w sprawie której mam czasem ochotę rozpocząć feministyczną kampanię - chodzi o podawanie ręki. Często przebywam w towarzystwie grupy mężczyzn, którzy podają sobie rękę na powitanie, ale nie mają zwyczaju podawać ręki kobiecie, więc jakoś niezdarnie kiwają jej głową lub coś takiego... A to ma wydźwięk strasznie lekceważący! Nawet, jeśli są przyzwyczajeni, że uścisk prawicy jest zarezerwowany dla spotkań między mężczyznami, to w takiej sytuacji zdecydowanie NALEŻY tak samo przywitać się z kobietą. No, chyba że kobieta jest zwolenniczką cmokania wszystkich znajomych w policzek - ja nie jestem.
A, jest jedna rzecz, w sprawie której mam czasem ochotę rozpocząć feministyczną kampanię - chodzi o podawanie ręki. Często przebywam w towarzystwie grupy mężczyzn, którzy podają sobie rękę na powitanie, ale nie mają zwyczaju podawać ręki kobiecie, więc jakoś niezdarnie kiwają jej głową lub coś takiego... A to ma wydźwięk strasznie lekceważący! Nawet, jeśli są przyzwyczajeni, że uścisk prawicy jest zarezerwowany dla spotkań między mężczyznami, to w takiej sytuacji zdecydowanie NALEŻY tak samo przywitać się z kobietą. No, chyba że kobieta jest zwolenniczką cmokania wszystkich znajomych w policzek - ja nie jestem.
A mnie ostatnio zaczyna denerwować cmokanie w rękę na przywitanie - panowie nie zawsze wiedzą jak to zrobić by pani nie urazić przekroczeniem fizycznej granicy prywatności :mad:- poprostu czysty brak wdzięku i sztuczna kurtuazja.
W przypadku feminizmu - jak i zresztą we wszystkich sprawach - trzeba zachować złoty środek :-) Widziałam kiedyś cykl rysunków Agnieszki Krasek na temat tych żeńskich form różnych zawodów... Paradoksalnie przedstawiono pary "ksiądz - księżna", "pilot - pilotka", "adwokat - adwokatka", "marynarz - marynarka", "stolarz - stolarka", "bokser - bokserka" itd. To pokazuje, jak może zadziałać przesadne wojowanie z męskością (czyli szowinizm, nie feminizm). Ja się czuję całkowicie feministką. Bo uważam, że w większości sytuacji w życiu nie powinno być rozróżnienia na płeć. A to rozróżnienie jest stosowane ciągle i zwykle działa na niekorzyść kobiet.
Ja obserwuję, że kiedy mowa o feminizmie, to nawet bardzo nowoczesne i wyemancypowane kobiety reagują alergiczne bądź chociaż oznajmiają ostrożnie "nie jestem feministką, ale..." Feminizm jest przekonaniem, światopoglądem i sposobem bycia - i jak każde przekonanie, miewa również formy skrajne, od czego ja osobiście się odżegnuję. Gdybym mieszkała w Warszawie, to bym pewnie poszła na Manifę. Albo i nie, bo nie lubię tłumów :-)
Co do podawania ręki - zgadzam się! To jest paskudne uczucie. Niby wg savoir-vivre'u kobieta powinna pierwsza podać rękę mężczyźnie, ale jeśli siedzę wśród mężczyzn, a ktoś przychodzi, to on się ze mną wita... A zwykle się nie wita, tylko omija.
Wracając do tematu... Dla mnie Dzień Kobiet jest czymś, co istnieć nie powinno. Czy jest Światowy Dzień Mycia Zębów? Nie, bo każdy zgadza się, że myć zęby trzeba codziennie. Natomiast ustanowiono Dzień Dobroci dla Zwierząt, żeby przypominać ludziom, że o zwierzęta trzeba dbać... Bo to nie dla wszystkich jest oczywiste. I tak samo z Dniem Kobiet - z dnia upamiętniającego strajk emancypantek w U.S.A. stał się dniem dobroci dla kobiet...
To fakt - niektórzy robią to tak, że wydaje się pięknym gestem szacunku, a niektórzy robią to tak, że odbieram to jako pewne nadużycie.
EDIT: to a propos cmokania w rękę, oczywiście.
EDIT:
Co do podawania ręki - zgadzam się! To jest paskudne uczucie. Niby wg savoir-vivre'u kobieta powinna pierwsza podać rękę mężczyźnie, ale jeśli siedzę wśród mężczyzn, a ktoś przychodzi, to on się ze mną wita... A zwykle się nie wita, tylko omija.
Otóż to! Niby taki drobiazg, a upokarzające. Wzięłam się na sposób i niezależnie od sytuacji sama wyciągam rękę do faceta. Przynajmniej zrobi im się troszkę głupio, a za którymś razem zapamiętają, że ze mną należy się przywitać;)
Typowe gadanie feministki. Przepraszam, może nie zachowuje się kulturalnie, ale dlaczego, vasanto, masz takie powierzchowne poglądy? Nie uważam, że kobiety są gorsze od mężczyzn, tylko inne. W związku na pełnione funkcje w społeczeństwie, anatomię, fizjonomię są inne. To tak jakby mówić o dzieciach, że są gorsze, bo nie mogą pracować i nie są na równi z osobami, które skończyły 18 lat. A one są po prostu różne od dorosłych. Tak samo jest z kobietami. Rozumiem idee sufrażystek w latach 20 XX wieku, miały o co walczyć, ale feministki w XXI? Czy kobiety mają, aż tak źle? Dziwisz się, że kobiety nie chcą określenia "feministka"? Ja w ogóle.
Ja od lat "zwalczam" Dzień Kobiet, choć większość znajomych obu płci w ogóle nie rozumie o co mi chodzi, przecież to takie miłe święto :rolleyes: Ja Cię rozumiem Vasanto, tylko sama mam czasami trudności z wyrażeniem dlaczego uważam to "święto" za upokarzające dla kobiet...
Zazwyczaj tłumaczę to tak - zaakceptuję to "święto" dopiero gdy powstanie analogiczny Dzień Mężczyzn w czasie którego będziemy wywoływać w miejscach pracy mężczyzn, stawiać ich w rządku i ze słodkimi uśmieszkami wręczać im wszystkim po identycznym krawacie, dawać buziaczki w policzki i życzyć wszystkiego najlepszego dla naszych kochanych panów.
I to samo będzie robić prezenterka w Wiadomościach na koniec programu...
Czasami tak trudno uchwycić te drobne niuanse, ale udawać że ich nie ma to też źle...
Wydaje mi się, że jesteście przeczulone. Poza tym jest dzień mężczyzny(chyba 30IX). Chyba nie mylicie tradycji czy też szacunku z dyskryminacją. Pachnie mi to obrażaniem się, za to, że mężczyzna przepuścił dziewczynę w drzwiach. Nie szukajmy dziury w całym.
My na 30 IX zawsze robimy jakąś niespodziankę dla chłopaków z klasy, chłopaków, ojców. To na Dzień Chłopaka. Jest jeszcze Dzień Czterdziestu Męczenników trochę rzadziej obchodzony - 10 III, znany jako Dzień Mężczyzn.
Rozumiem idee sufrażystek w latach 20 XX wieku, miały o co walczyć, ale feministki w XXI? Czy kobiety mają, aż tak źle?
Pozwolę sobie stwierdzić, że kobiety dzisiaj mają źle - ale w sprawach poważniejszych niż tulipany na Dzień Kobiet czy przepuszczanie w drzwiach! Kobiety w tradycyjnych, patriarchalnych społeczeństwach często nie mają takich samych praw, jak mężczyźni - wręcz są im poddane. Kobiety, które dostają gorsze pensje od mężczyzn, kobiety szykanowane, upokarzane czy pozbawione pewnych praw dlatego, że są kobietami - to są istotne problemy, może częściej występujące gdzie indziej na świecie (np. w społeczeństwach muzułmańskich) niż w krajach Europy. To są sprawy, które dają rację bytu feminizmowi, to są prawa kobiet, o które powinno się walczyć. Ale nic mnie nie przekona, że babranie się w gierkach słownych (wspomniane przekształcanie nazw zawodów) czy walka z przepuszczaniem w drzwiach to powód do kultywowania feminizmu - jak dla mnie to raczej ośmieszenie idei walki o kobiety. Jeśli obecnie tak ma wyglądać główna działalność feministek, to może faktycznie powinna była się urwać już jakiś czas temu, po tym, jak wywalczyła te naprawdę ważne sprawy?
J sama mam czasami trudności z wyrażeniem dlaczego uważam to "święto" za upokarzające dla kobiet...
Zazwyczaj tłumaczę to tak - zaakceptuję to "święto" dopiero gdy powstanie analogiczny Dzień Mężczyzn w czasie którego będziemy wywoływać w miejscach pracy mężczyzn, stawiać ich w rządku i ze słodkimi uśmieszkami wręczać im wszystkim po identycznym krawacie, dawać buziaczki w policzki i życzyć wszystkiego najlepszego dla naszych kochanych panów.
I to samo będzie robić prezenterka w Wiadomościach na koniec programu...
Czasami tak trudno uchwycić te drobne niuanse, ale udawać że ich nie ma to też źle...
Mimo wszystko, byłabym wdzięczna za szersze wyjaśnienie, w jaki sposób Dzień Kobiet jest upokarzający. Nigdy nie odniosłam takiego wrażenia i nigdy tego tak nie odczuwałam, ale z chęcią dam się przekonać, jeśli zechcecie przybliżyć mi te niuanse. :)
Typowe gadanie feministki.
To nie było miłe.
Przepraszam, może nie zachowuje się kulturalnie, ale dlaczego, vasanto, masz takie powierzchowne poglądy?
Powierzchowne? Nie wiem, o co ci chodzi.
Nie uważam, że kobiety są gorsze od mężczyzn, tylko inne. W związku na pełnione funkcje w społeczeństwie, anatomię, fizjonomię są inne. To tak jakby mówić o dzieciach, że są gorsze, bo nie mogą pracować i nie są na równi z osobami, które skończyły 18 lat. A one są po prostu różne od dorosłych. Tak samo jest z kobietami.
Nie dostrzegasz różnicy pomiędzy pojęciem "równouprawnienie" a pojęciem "zrównanie". To pierwsze postuluje feminizm - zatem POMIMO różnic anatomicznych i fizjologicznych (fizjonomia to słowo oznaczające twarz) kobiety powinny według feministek mieć takie same prawa jak mężczyźni. To obejmuje zarówno prawa wyborcze, jak i zrównanie płac dla kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach, prawo do samostanowienia o swoim ciele, kwestie urlopów wychowawczych i tak dalej, można by wymieniać bez końca. Feministki nie chcą, żeby kobiety i mężczyźni byli tacy sami - po prostu nie chcą, żeby zlikwidować dyskryminację ze względu na płeć. Przykładem dyskryminacji byłoby na przykład przyjmowanie do pracy mężczyzny ze względu na to tylko, że nie zajdzie w ciążę, a nie ze względu na kwalifikacje. Równouprawnienie da równe szanse w takim przypadku zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie przyznając ustawowo prawo do urlopu wychowawczego obojgu rodzicom. Zrównanie płci zakładałoby, że kobiety przestają rodzić dzieci, żeby nie powodować doła u mężczyzn, że oni nie mogą - albo mężczyźni zaczynają rodzić dzieci, żeby było po równo. Już rozumiesz różnicę?
Rozumiem idee sufrażystek w latach 20 XX wieku, miały o co walczyć, ale feministki w XXI? Czy kobiety mają, aż tak źle?
Może to zabrzmi jak słowa starej ciotki, ale dorośniesz i zobaczysz, że w wielu sprawach tak. Chociażby w pracy. Ale też na uczelni. Według prawa. Posłuchaj sobie czasem wypowiedzi polityków - za czasów strajku pielęgniarek, za czasów debaty nad aborcją czy refundowaniem antykoncepcji. A przejawem dyskryminacji są także wypowiedzi tych panów, o których pisałyśmy w temacie o miesiączkach - sprowadzający naszą złość do wahań hormonów, bagatelizujący ból.
Zrozum, ja daleka jestem - jak większość feministek - od nienawiści do mężczyzn czy uznawania, że są złem koniecznym. To już megaradykalna postawa, a ja unikam radykalizmu we wszystkich postaciach :-) Po prostu chciałabym nie słyszeć ciągle "bo wszystkie kobiety to" czy "typowa baba", albo "każdy facet cośtam". Jedyne, co wszystkie kobiety mają wspólne, to budowę anatomiczną (a i to nie wszystkie, pamiętam, jak przykro się zrobiło znajomej mojej Mamy, która z powodu ciąży pozamacicznej musiała mieć usunięte wszystkie "kobiece" narządy - a usłyszała w pracy "bo ty to masz chyba wściek macicy!") i tak samo z mężczyznami. Chciałabym, żeby nikt się nie dziwił, że umiem czytać mapy ("bo to taka niekobieca umiejętność!"), że nie piszczę z radości, kiedy ktoś mi mówi o zakupach ciuchowych czy bucianych (nie lubię zakupów...).
Dziwisz się, że kobiety nie chcą określenia "feministka"? Ja w ogóle.
Nie dziwię się. Bo lata obserwowania feministek radykalnych i wojujących, które siłą rzeczy wybijają się najbardziej medialnie, stworzyły w świadomości zbiorowej natychmiastowy ciąg skojarzeń: feministka = nienawidzi mężczyzn = sfiksowała, bo dawno chłopa nie miała = pewnie brzydka = jak brzydka, to głupia = jak głupia, to nie warto się nią przejmować.
Mimo wszystko, byłabym wdzięczna za szersze wyjaśnienie, w jaki sposób Dzień Kobiet jest upokarzający. Nigdy nie odniosłam takiego wrażenia i nigdy tego tak nie odczuwałam, ale z chęcią dam się przekonać, jeśli zechcecie przybliżyć mi te niuanse. :)
Pisałam już - jeżeli założymy, że kobieta jest osobą, której szacunek należy okazywać przez okrągły rok, której kwiaty powinno się wręczać dla czystej przyjemności ujrzenia radości na jej twarzy, a nie na międzynarodowy rozkaz - wtedy Dzień Kobiet będzie całkiem niepotrzebny. Dla mnie to ma taką wymowę trochę, jakby przez cały rok było społeczne przyzwolenie na traktowanie kobiet protekcjonalnie albo po prostu ignorowanie ich kobiecości (która jest niewątpliwa, o czym wyżej), a żeby ją dostrzec, potrzebny był Międzynarodowy Dzień Kobiet, masowe napady na kwiaciarnie, akcja "Kwiatek dla Ewy" i hurtowe zakupy rajstop (to za PRLu) tudzież różnych gadżetów prezentowych (to teraz).
Koniec elaboratu, moje panie i panowie :-)
Ja mam podejście trochę jak admin czyli ambiwalentne.
Jak widzę że ktoś wręcza mi kwiaty bo taki jest zwyczaj i nie chce po prostu gorzej wypaść to takie święto, w tej formie mogło by dla mnie nie istnieć.
Jeżeli natomiast dostaję kwiaty ze szczerą intencją to to jest miłe i takie święto popieram!
Mam mieszane uczucia. Pewne sprawy, o których wspominasz, Vasanto, należy nagłaśniać i zwalczać: nierówne pensje, nierówne szanse w pracy z powodu dzieci czy ciąży, brutalne drwiny wokół kobiecości, macicy, okresu i tak dalej... Zwłaszcza, jeśli na takie drwiny pozwalają sobie np. osoby publiczne. Fakt, oburzające, niekiedy upokarzające. Ale nadal nie wiem, w jaki sposób drobiazgi (Dzień Kobiet, światowe przekonanie o kobiecym uwielbieniu zakupów;) ) miałyby być symbolem tych upokarzających zjawisk. Jak dla mnie - feminizm, który walczy z realnymi zagrożeniami i utrudnieniami, to postawa, pod którą mogłabym podpisać się obiema rękami. Ale nie podpisuję się pod walką z gestami i drobiazgami, bo nie uważam, by były aż tak znaczące i symboliczne;)
Na szczęście nikt nikogo nie zmusza do podzielania przekonań :-)
A drobiazgi są istotne, Quesse, bo w oparciu o drobnostki, które wydają nam się błahe, często konstruuje się teorie krzywdzące innych. I tu nie chodzi nawet o kobiety. Czasem wystarczy jedna niefortunna sytuacja, żeby na zawsze uznać, że każdy czarny jest leniem, że każdy Chińczyk jest niesamodzielny, że każdy Marcin jest bezczelny, a każda Gryzelda bezmyślna, że kobiety nie umieją liczyć, że mężczyźni uwielbiają piłkę nożną i mięso, że tampony wywołują raka, a jeżdżenie maluchem prowadzi bezdyskusyjnie do śmiertelnego wypadku. Krótko mówiąc, wszystko rozbija się o uogólnienia wynikające z niedostatecznej wiedzy.
No dobra, zgadzam się. Też nie rozumiem dlaczego kobiety miałyby dostawać niższe pensje, być źle traktowane. Może jeszcze tego nie widzę, bo moja mama jest bardzo wykształconą osobą i zarabia więcej niż mianowani nauczyciele. Mam dużo takich przykładów z najbliższego otoczenia i może dlatego, że nigdy nie słyszałam o czymś takim w moim "kręgu" nie jestem, aż tak tego świadoma. A co do żartów o kobietach, przejmujecie się tym? Czy Wy naprawdę nie śmiejecie się z mężczyzn? Kiedyś zostałam nazwana feministką, bo opowiedziałam żart o facetach (bardzo je lubię :D).
Jestem za to zdecydowanie przeciwna za postulatami feministek, które są najbardziej nagłośnione, czyli in-vitro i aborcja, nie mówię w ogóle o takich zjawiskach jak feminizm lesbijski lub socjalistyczny (vide wikipedia :)).
"Wiele organizacji feministycznych w różnych krajach pomimo radykalnych programów opowiada się przeciwko pornografii, która posługuje się kobietą i upowszechnia przemoc wobec niej. Polskie feministki natomiast zdecydowanie popierają upowszechnianie w Polsce pornografii."
No ale tego to już nie rozumiem. Wytłumaczy mi któraś? :rolleyes::confused:;)
Ja też nie rozumiem. Skąd to wzięłaś? Z Wikipedii? Przecież to jakiś absurd, żeby feminizm pogodzić z poparciem dla upowszechniania pornografii. Niemożliwe...
A feminizm w swojej istocie to dążenie do tego, by kobietom się lepiej żyło i żeby miały te same prawa, co mężczyźni - więc chyba można popierać te poglądy, nie popierając aborcji, jeśli ktoś akurat ma takie przekonania;)
Ależ poważne sprawy wypłynęły przy temacie Dnia Kobiet;)
MarTinko, nie wierz w 100% Wikipedii, bo jak widać, wypisują jakieś bzdury <oczom nie wierzy> Feminizm lesbijski czy socjalistyczny to jakieś w ogóle wynaturzenia, tu jest mowa o takim zwykłym :-) Ja jestem za większością postulatów feministek, między innymi za wprowadzeniem prawa do aborcji (zapłodnień in vitro też). Chociaż sama bym osobiście nie usunęła ciąży, to uważam, że jeśli komuś moralność na to pozwala, to powinien mieć możliwość zrobienia tego legalnie i bez ryzyka powikłań. Ale to już jest kwestia mojego podejścia, bo w ogóle jestem za całkowitym ześwieczczeniem prawa - uważam, że Kościół nie powinien się wypowiadać w ogóle w kwestiach prawnych, bo to nie jego domena. Takie zboczenie religioznawcy ;-)
Quesse, to są poważne sprawy, a feminizm jest jak najbardziej związany z tańcem orientalnym. Nie pamiętacie, jak się burzyłyśmy wszystkie, kiedy pewien pan nazwał nas tancerkami erotycznymi? To też był feminizm z naszej strony!
Nie znalazłam tego w wikipedii, tylko na www.prolife.com.pl. (http://www.prolife.com.pl/serwis/strony/o_co_walcza_polskie_feministki.html) Też byłam zdziwiona...
Poczytałam sobie właśnie...
Ten artykuł przedstawia feministki z bardzo konserwatywnego punktu widzenia - jako osoby prowokacyjne, negujące macierzyństwo (zatem zaprzeczają i odrzucają macierzyństwo? czyli macierzyństwo nie istnieje? i nie wolno od dzisiaj mieć dzieci?), promujące aborcję (a nie propagujące wolny dostęp do aborcji! to jest naprawdę ogromna różnica), "demoralizującą edukację seksualną" (uch. pojęcie trąci myszką. jak jakakolwiek wiedza może być demoralizująca? nawet to, czego się każda z nas uczy w szkole, może demoralizować). Ogólnie cały artykuł napisany jest w niezwykle sprytny i przemyślany sposób - manipuluje pojęciami. Już chyba lepsza Wikipedia, przynajmniej się stara być obiektywna.
MarTinko, po przeczytaniu takiego artykułu też bym nabrała niechęci do feminizmu i feministek... Ale to naprawdę nie tak. Lepiej tu poczytać. (http://www.oska.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=628&Itemid=396)
To też, przy zbieraniu materiałów, przeczytałam i w dalszym ciągu trwam przy swoim. Myślę, że kiedy się mówi o feminizmie trudno być obiektywnym. Albo się zgadzamy z ich ideami, albo nie. Kiedyś napisałam rozprawkę o podobnym wygłosie jak ten artykuł z prolife'a, przymierzam się do napisania kolejnej, ale dłuższej. Trudno nie zauważyć, że mam konserwatywne poglądy. :D:p
:pA ja tam wolę równe prawa niż zadowolenie się kwiatkiem i taką samą emerytuję i totalny brak pytania typu - czy zamierza pani w najbliższym czasie zostać mamą - podczas rozmowy kwalifikacyjnej i zamiast tekstu teściowej - przecież to ty jesteś kobietą, musisz pamiętać o tym i o tamtym, zamiast otwierania drzwi czy innych odruchów wprawiających mnie w zakłopotanie i zamiast tego, że jak się do kogoś uśmiechnę czy jestem uprzejma to nie oznacza to od razu gotowości do wymiany płynów ustrojowych. Przecież ostatecznie tworzymy jedną całość i jak tu można traktować inaczej jedną część jabłka od drugiej? Nie ma takiej potrzeby. A obślinianie mi dłoni przez kogokolwiek jest po prostu zabronione. Szanuję facetów i niech oni szanują mnie.:redface: A jak się budzę, to mówię sobie, że dzisiaj jest mój dzień. I w ten sposób co dziennie jest dzień kobiet.:p
Feminizm jako walka kobiet o równe prawa ma rację bytu i popieram. Śmieszą mnie natomiast działania, jak słynna odezwa pani minister z poprzedniego rządu, na temat instrukcji skręcania szafek dołączonej do mebli Ikei.
Nie zgadzała się na to aby wszystkie piktogramy pokazujące kroki składania mebli, były ilustrowane symbolami osób w spodniach. Według jej interpretacji było to uwłaczanie kobietom ponieważ one też potrafią składać meble.
Dzięki takim akcjom feminizm już niejednokrotnie został ośmieszony przez same kobiety.
Generalnie wszystko rozbija się o MYŚLENIE. Jeśli każdy będzie myślał, czy swoim postępowaniem nikogo nie urazi - i tu już nie chodzi o feminizm, tylko o wszystkie walki o równouprawnienie - to wszyscy będą zadowoleni. Zarówno w drobnostkach (jak dla mnie to na instrukcji mebli jest po prostu ludzik, bezpłciowy, bo kto skręca meble w spódnicy? :-P), jak i w poważnych sprawach (równe płace). I to samo się tyczy wprowadzania do prawa państwa regulacji kwestii, które każdy powinien rozważać w swoim sumieniu (ta drażliwa kwestia aborcji...).
MarTinko, ja cię doskonale rozumiem. Każdemu wolno mieć takie poglądy, jakie chce mieć, wyznawać je i ich bronić. Tylko trzeba pamiętać, żeby ich nikomu nie narzucać, a niestety podana przez ciebie strona nie spełnia tego ostatniego postulatu. A nie da się być obiektywnym w ogóle - każda nasza opinia jest ex definitio subiektywna.
Anielskaharmonia
08-03-2008, 22:19
Ja nie jestem feministką. Sądzę, że powinien panować matriarchat jako prawidłowy porządek rzeczy w świecie, w którym to kobiety są lepsze od mężczyzn:D I lubię dostać kwiatki na dzień kobiet, jako wyraz należnej kobietom czci i uwielbienia:D No dobra, troszkę się wygłupiam, ale zawsze mi się wydawało, ze każdy powód jest dobry, żeby mężczyzna uszczęśliwił kobietę kwiatkiem:) U niektórych może tym bardzo zapunktować - o ile zrobi wcześniej rozeznanie, czy nie jest ona przeciwniczką tego święta.
Popieram w całej rozciągłości:D...szczególnie Matriarchat przypadł mi do gustu :D:D:D. A może by tak maleńki przewrót ??? Belly-dancerki wszystkich krajów zjednoczmy się, obalmy dotychczasowe kanony i normy społeczne ...itede.. tymczasem ze śpiewem na ustach pędzę na barykadę mojego łoża... Cały dzień nic tylko jem i wyleguję się. To się nazywa Ś W I Ę T O !;) Moja znajoma lekarz...weterynarii zaleciła mi taką kuracje na dzień dzisiejszy ... w ramach "dobroci dla zwierząt"...bo.. każdy pretekst jest dobry :p:):D
Chyba wiem o co chodzi z tą pornografią i feministkami. Wydaję mi się, że kiedyś u Kuby Wojewódzkiego była Szczuka i on jej pokazał jeden numer Playboya. Coś tam odparła, że jej się podoba i w ogóle. To może stąd się wzięło, choć nie jestem do końca pewna, bo nigdzie nie mogę znaleźć tego odcinka, TVN ma "kopyrajta". :p
Anielskaharmonia
08-03-2008, 23:10
Chyba wiem o co chodzi z tą pornografią i feministkami. Wydaję mi się, że kiedyś u Kuby Wojewódzkiego była Szczuka i on jej pokazał jeden numer Playboya. Coś tam odparła, że jej się podoba i w ogóle. To może stąd się wzięło, choć nie jestem do końca pewna, bo nigdzie nie mogę znaleźć tego odcinka, TVN ma "kopyrajta". :p
Ja też lubię "Playboya" ..choć jestem za matriarchatem;)..ale ja juz taka "niegrzeczna dziewczynka" jestem. :p:rolleyes:
Quesse, jak już opanujemy świat i zaprowadzimy nowy ustrój to sobie takie pisemko wydamy "Playgirl" i tam będą tylko zdjątka płci zwanej nie wiedzieć czemu brzydką ("bo mie na ten przykład siem podoba" :D)... i w ogóle same fotki zamieścimy....bo o kosmetykach to już przecież wszystko wiemy :rolleyes:;):):p
Więcej luzu dziewczęta :D
Cóż, "Playboy" to nie pornografia.
Z pornografią i feministkami chodzi dokładnie o to samo, co z pornografią i kobietami świadomymi własnej wartości. Żadna nie chciałaby zostać sprowadzona do dwóch anonimowych atrybutów kobiecości.
Popieram w całej rozciągłości:D...szczególnie Matriarchat przypadł mi do gustu :D:D:D. A może by tak maleńki przewrót ??? Belly-dancerki wszystkich krajów zjednoczmy się, obalmy dotychczasowe kanony i normy społeczne ...itede.. tymczasem ze śpiewem na ustach pędzę na barykadę mojego łoża... Cały dzień nic tylko jem i wyleguję się. To się nazywa Ś W I Ę T O !;) Moja znajoma lekarz...weterynarii zaleciła mi taką kuracje na dzień dzisiejszy ... w ramach "dobroci dla zwierząt"...bo.. każdy pretekst jest dobry :p:):D
Doskonała kuracja:) I tak powinien wyglądać Dzień Kobiet - dzień, który kobiety spędzają na dogadzaniu sobie, niezależnie od mężczyzn z ich tulipanami w folii :D
Ja też lubię "Playboya" ..choć jestem za matriarchatem;)..ale ja juz taka "niegrzeczna dziewczynka" jestem. :p:rolleyes:
Quesse, jak już opanujemy świat i zaprowadzimy nowy ustrój to sobie takie pisemko wydamy "Playgirl" i tam będą tylko zdjątka płci zwanej nie wiedzieć czemu brzydką ("bo mie na ten przykład siem podoba" :D)... i w ogóle same fotki zamieścimy....bo o kosmetykach to już przecież wszystko wiemy :rolleyes:;):):p
Więcej luzu dziewczęta :D
Popieram! To bierzemy się do roboty, opanowywanie świata może nam troszkę zająć <idzie snuć szalony plan>
Anielskaharmonia
09-03-2008, 20:34
Doskonała kuracja:) I tak powinien wyglądać Dzień Kobiet - dzień, który kobiety spędzają na dogadzaniu sobie, niezależnie od mężczyzn z ich tulipanami w folii :D
"Męskie tulipany w folii":D...oj Quesse, coś to mi przypomina "obozowe klimaty" ... coś z serii "balansować na lasce";) i temu podobne, doprowadzające nas wszystkie (poza małymi wyjątkami) do nieustającego rechotu a obsłubę zajazdu pewnie do szału (ani chwili spokoju:))
Popieram! To bierzemy się do roboty, opanowywanie świata może nam troszkę zająć <idzie snuć szalony plan>
My kobiety jako istoty bardziej od gatunku męskiego wtrzymałe, długowieczne oraz posiadające miliony innych cennych przymiotów z pewnością zdobędziemy należną nam władzę. Wówczas obchody dnia 8 marca rozciągniemy na resztę dni kalendarzowych, podczas których odbierać bedziemy jedynie hołdy, zimne drinki i masaże z rąk naszych poddanych chłodzacych nasze boskie ciała ogromnymi wachlarzami ... o metodach gaszenia pożaru zmysłów i noszeniu w lektyce będzie w następnym odcinku :D
Feminizm nie ma nic wspólnego z kwiatami i adorowaniem, Safiro.
Ja bardzo lubię, kiedy ktoś traktuje mnie z szacunkiem, daje kwiaty i prezenty, otwiera mi drzwi przed nosem i dba o mnie, bo wtedy wiem, że jestem dla niego kimś ważnym. (Jaka kobieta tego nie lubi...) Nie lubię natomiast, kiedy to robi z obowiązku, "bo tak się robi", a drzwi otwiera dlatego, że taka słaba kobietka sobie z tym nie poradzi. Po prostu nie chcę być traktowana protekcjonalnie tylko dlatego, że jestem kobietą - a to jest nawet w naszych czasach częste.
Tak więc nie jest istotna czynność, tylko motywacja :-)
powiem nawet więcej: feminizm nie ma nic wspólnego z tym co sie nazywa kulturą osobistą, czyli otwieraniem i przepuszczaniem w drzwiach, noszeniem cięzkich rzeczy, ustępowaniem miejsca w autobusie itp. ...a obradowywanie np. kwiatkiem jest wyrazem pamięci i szacunku dla drugiej osoby. Dlatego ja lubię kiedy ktoś w ten sposób okazuje mi szacunek.:)
"Męskie tulipany w folii":D...oj Quesse, coś to mi przypomina "obozowe klimaty" ... coś z serii "balansować na lasce";) i temu podobne, doprowadzające nas wszystkie (poza małymi wyjątkami) do nieustającego rechotu a obsłubę zajazdu pewnie do szału (ani chwili spokoju:))
My kobiety jako istoty bardziej od gatunku męskiego wtrzymałe, długowieczne oraz posiadające miliony innych cennych przymiotów z pewnością zdobędziemy należną nam władzę. Wówczas obchody dnia 8 marca rozciągniemy na resztę dni kalendarzowych, podczas których odbierać bedziemy jedynie hołdy, zimne drinki i masaże z rąk naszych poddanych chłodzacych nasze boskie ciała ogromnymi wachlarzami ... o metodach gaszenia pożaru zmysłów i noszeniu w lektyce będzie w następnym odcinku :D
A Iza świntuszy jak zawsze... No wiesz, nie rozkręcaj się, to czytają tez niepełnoletni... :D:D:D
Ale ta wizja, którą przedstawiłaś, niezmiernie mi się podoba...:)
A Iza świntuszy jak zawsze... No wiesz, nie rozkręcaj się, to czytają tez niepełnoletni... :D:D:D
Ale ta wizja, którą przedstawiłaś, niezmiernie mi się podoba...:)
Niepełnoletni czasem mają więcej doświadczenia teraz niż starszym sie wydaje:D A co do wizji, to nie powiem...całkiem całkiem...:p Ze względu na niepełnoletnich, którzy nie wiedzą o co biega, nie napisze co mam na myśli:D
Anielskaharmonia
10-03-2008, 09:36
A Iza świntuszy jak zawsze... No wiesz, nie rozkręcaj się, to czytają tez niepełnoletni... :D:D:D
Ale ta wizja, którą przedstawiłaś, niezmiernie mi się podoba...:)
Jak zwykle ja ? Ależ ja jedynie cytowałam wypowiedzi innych:D..poza tym cóż taki niewinny tulipan.. a że w folii to juz nie moja wina;)
Folia jest niewinna w swej prostocie, przezroczystości, nie ma niczego do ukrycia, jest wręcz obrzydliwie dosłowna. Co innego te plastikowe pojemniczki z gumką, które zakłada się na łodyżki jako prowizoryczne wazoniki...
Anielskaharmonia
10-03-2008, 13:00
Folia jest niewinna w swej prostocie, przezroczystości, nie ma niczego do ukrycia, jest wręcz obrzydliwie dosłowna. Co innego te plastikowe pojemniczki z gumką, które zakłada się na łodyżki jako prowizoryczne wazoniki...
Popieram ! Pojemniczkom z gumką mówimy zdecydowanie nie !:D:D:D dodając jednocześnie Twą wypowiedź do tych najśmieszniejszych. Co prawda nie przebiła ona "kurzych kopyt" ... ale była bardzo blisko:D:D:D
Cała się trzęsę... ze śmiechu:D:D:D
ale analogiczne święto mężczyzn nie powstanie gdyż im nie odmawiano prawa głosu tylko dlatego, że są mężczyznami...
Moim zdaniem obchody tego święta są płytkie, a samo święto zostało mocno ośmieszone przez lata komuny.
Moim zdaniem obchody tego święta są płytkie, a samo święto zostało mocno ośmieszone przez lata komuny.
Owszem, ale zawsze można starać się to naprawić. Zresztą komuna ośmieszyła wiele rzeczy...Teraz przynjamniej nie muszę udawać, że uwielbiam jeździć na traktorze i babrać się w gnoju. I nie pragnę dostawać rajstop, tylko wykwintne pończochy ...;)
Anielskaharmonia
11-03-2008, 12:30
ale analogiczne święto mężczyzn nie powstanie gdyż im nie odmawiano prawa głosu tylko dlatego, że są mężczyznami...
Alez, nie dalej jak właśnie wczoraj obchodziliśmy (nawet tu na Forum) Święto Mężczyzn:D
Owszem, ale zawsze można starać się to naprawić. Zresztą komuna ośmieszyła wiele rzeczy...Teraz przynjamniej nie muszę udawać, że uwielbiam jeździć na traktorze i babrać się w gnoju. I nie pragnę dostawać rajstop, tylko wykwintne pończochy ...;)
Zdecydowanie popieram niekwestionowane prawo piękniejszej części populacji do wykwintnych pończoch, szpilek, gorsetów i jedwabnych dessous;)... tak.... do tego szampan (choć mój plebejski gust votuje za piwem), kosze kwiecia i brylanty (bo ponoć są najlepszymi przyjaciółmi kobiety) :):D;)
...i najlepiej, żeby było tak na co dzien, a nie od święta...:D
Alez, nie dalej jak właśnie wczoraj obchodziliśmy (nawet tu na Forum) Święto Mężczyzn:D
Zdecydowanie popieram niekwestionowane prawo piękniejszej części populacji do wykwintnych pończoch, szpilek, gorsetów i jedwabnych dessous;)... tak.... do tego szampan (choć mój plebejski gust votuje za piwem), kosze kwiecia i brylanty (bo ponoć są najlepszymi przyjaciółmi kobiety) :):D;)
tylko, ze to nie jest analogiczne święto...
Ja tez popieram, ale nie w dniu święta, które ma zupełnie inną wymowę...
jestem za takimi prezentami bez okazji....
IMHO piwo nie pasuje do brylantów ani nawet pończoch ;)
IMHO piwo nie pasuje do brylantów ani nawet pończoch ;)
Na pewno nie? :p
Te panie na pewno mają na sobie pończochy :D
http://i180.photobucket.com/albums/x42/pixtreme/Oktoberfest.jpg
Do brylantów nie pasuje, z tym się zgadzam. Ale szampan... I świeże owoce... I do tego rzeczone pończochy... Mrau.
hahahaha mogę pokusic się nawet o przypuszczenie, że owe panie pewnie NAWET pończoch nie mają:D Szampan szampanem, ale taki kufelek piwa tez bym wychyliła z przyjemnością...przy Dniu kobiet czy bez okazji. I prezenty przyjmuję zawsze:D
ja też przyjmuję zawsze ;) ale nie od każdego ;)
ja też przyjmuję zawsze ;) ale nie od każdego ;)
oczywiście, że tak!!! Selekcja musi być;)
Anielskaharmonia
14-03-2008, 19:15
Do brylantów nie pasuje, z tym się zgadzam
Jeśli szampan to tylko z Jamesem Bondem bo on :
- zna się na kobietach i tym co lubią choć czasem i którejś kark skręci:rolleyes:
- zna się na szampanie i zamawia jedynie dobre roczniki znanej marki;)
- no !
A dlaczego niby piwo nie idzie w parze z pończochami ? Chę ?;)
Jak wiadomo pończochy to nie wynalzek naszych czasów tak jak i piwo znane ludkości jeszcze przed wynaleziem pończoch... a bywalo, że gdy obie fascynujące jak sie okazuje nie tylko mnie rzeczy znane już były jednocześnie, to zarówno panie jak i panowie nosili pończochy i piljali piwo !
Szampan został "odkryty" gdy nie tak znów dawno pewnemu francuzowi nie udało się wino. Z
niewiadomych powodów uważa się , iz szampan jest trunkiem szlachetnym a piwo nie ale ja tego zupełnie nie rozumiem:D
A z brylantami jest jak z szampanem - pasuje do wszystkiego nawet do salcesonu i kiszonego ogórka i nie jest to moja opinia lecz znawców i koneserów wszelkich ziemskich rozkoszy :).
Ale to piwo obecnie a to piwo z czasów pończoch unisex to są dwa zupełnie różne trunki. Obecne piwo z dwutlenkiem węgla, pianą na trzy palce i firmowym napisem ma nieco inną wymowę niż miało dawniej.
co do tematu to ja święto kobiet lubię i lubię dostawać kwiaty i odczuwać że to wyjątkowy dzień. a argumument w stylu kobiety powinny byc traktwane wyjątkwo cały rok jest kiepski moim zdaniem bo analogicznie należałoby kwestinować dzień matki, ojca, d=babci itp....:)
ale szanuje, że komus ni epasuje to święto , ja np. nie lubie walentynek.
ja osobiście nie czuje by podkreslało ono w jakiś sposób moją nierówność.
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.