PDA

Pokaż pełną wersję : Związki międzykulturowe



Moon
11-01-2008, 12:26
Moja koleżanka zaczęła spotykać się z Arabem. Ponieważ dla mnie miłość jest wartością najwyższą a ona go kocha, dla mnie jest to wystarczający powód do zaakceptowania tego.

Zaskoczona natomiast byłam skrajnie różnymi wypowiedziami na ten temat naszych znajomych i przyjaciół.

Jestem ciekawa waszych opinii... doświadczeń...

Czy taki związek ma szansę przetrwania? Na jakie trudności może napotkać?

Vasanta
11-01-2008, 12:34
Ten Arab jest jakiego wyznania? Jest muzułmaninem? Ale kim konkretnie - sunnitą, szyitą? Jest bardzo religijny? Kim jest twoja koleżanka? Katoliczką? Religijną czy nie bardzo? I dopiero wtedy zaryzykuję odpowiedź na twoje drugie pytanie :-)

A moim zdaniem związek ma szansę przetrwania, jeśli tylko:
- oboje przywykną do ciągłych żartów i przytyków na temat jego rzekomego terroryzmu
- oboje zaakceptują swoje tradycje (w przypadku zetknięcia islamu z chrześcijaństwem odpada konflikt wartości monoteizm vs politeizm, ale kłopot się pojawia przy świętach), i nawyki religijne
- on nie będzie jej narzucał żadnych swoich nakazów wynikających z religii, a ona jemu (ona nie nosi chusty, ale nie nakłania go też, żeby nie pracował w niedziele)

Moon
11-01-2008, 12:47
Ten Arab jest jakiego wyznania? Jest muzułmaninem? Ale kim konkretnie - sunnitą, szyitą? Jest bardzo religijny? Kim jest twoja koleżanka? Katoliczką? Religijną czy nie bardzo? I dopiero wtedy zaryzykuję odpowiedź na twoje drugie pytanie :-)
Źle zadałam pytanie ;) Nie chodzi mi o przewidywanie przyszłości związku mojej koleżanki tylko wasze doświadczenia w takich sytuacjach.;) O to czy znacie takie związki i jakie były, są ich losy.

Afrah
11-01-2008, 13:09
Ja poznałam dokładnie dwa lata temu araba. Zakochałam się jak to my kobiety no w mojej sutuacji jest to troche skomplikowane no ale nie można zaraz przsądzać z góry ,że może się nie udać.
Zawsze trzeba wziąść pod uwagę za i przeciw. Skoro mają okazje na wspólne przebywanie ze sobą oraz wzajemne akceptacje i wymianę mysli istnieje szansa aby taki związek miał szanse przetrwania. Miłość jest pierwszą podstawą a później dochodzi do tego szacunek wzajemna tolerancja i akceptacja.
Mnie się nie udało ale to tylko z powodu duzej ale to dużej odległości.
Życzę im z całego Albi - serca powodzenia niech ich związek kieruje się dużym przejawem nadziei a przedewszystkim wiary !

Sowillo
11-01-2008, 13:11
A moim zdaniem związek ma szansę przetrwania, jeśli tylko:
- oboje przywykną do ciągłych żartów i przytyków na temat jego rzekomego terroryzmu
- oboje zaakceptują swoje tradycje (w przypadku zetknięcia islamu z chrześcijaństwem odpada konflikt wartości monoteizm vs politeizm, ale kłopot się pojawia przy świętach), i nawyki religijne
- on nie będzie jej narzucał żadnych swoich nakazów wynikających z religii, a ona jemu (ona nie nosi chusty, ale nie nakłania go też, żeby nie pracował w niedziele)

Dokładnie co powyższe.
Wiem że spełnienie powyższego nie daje żadnych gwarancji dla związku osób z dwóch odległych od siebie kultur, z różnych krajów. Związek takiej pary może rozbić się o już o same słowa i pojęcia.
Główny problem to porozumienie i zrozumienie, który niby napotykają wszystkie pary ale w przypadku tak "zróżnicowanej pochodzeniowo" pary problem rośnie wprost proporcjonalnie do odmienności kultury, obyczajów, zasad panujących w domu rodzinnym, z których partnerzy pochodzą - nawet jeśli bardzo dobrze mówią w jednym wspólnym języku to i tak najczęściej dochodzi do o wiele poważniejszych, boleśniejszych zwłaszcza w sferze uczuć nieporozumień - wynika to właśnie z odmienności definiowania tych samych słów - ich odmienne kulturowo i obyczajowo rodziny przekazały im takie a nie inne podświadome kojarzenie, rozumienie słów.
I tak np. pojęcie "wspaniała żona" dla osoby arabskiego pochodzenia raczej zawsze będzie kojarzył się z kobietą dbającą przede wszystkim a dom i o męża a nie o samorealizację, karierę, itp. bo taka była jego/jej matka, babka, ciotki, tak było w ich kraju. Najtrudniej walczyć jest z naszymi podświadomymi oczekiwaniami. Nawet jeśli jesteśmy świadomi że to kim jest, co czyni partner, to jak się zachowuje jest obiektywnie dobre, właściwie, społecznie akceptowalne to i tak może być partnerom trudno powstrzymać się przed powiedzeniem czegoś niewłaściwego, odczuwanego negatywnie w danej kulturze co zrani uczucia czy ograniczy wolność partnera, a co tkwi w naszej podświadomości i wynika z tej ogromnej odmienności zrozumienia czyjegoś zachowania, wypowiedzi.

Sowillo
11-01-2008, 13:26
A czy prawdziwa miłość, głębokie uczucie wystarczy aby przewyciężyć te problemy?
To zależy czy towarzyszy temu absolutna akceptacja partnera i to czy przeszkadzam nam to co mysli nasza rodzina.
Czy bardziej kochamy partnera czy swoje oczkiwania wobec niej i o to na kogo wychodzimy przy naszym partnerze, co o sobie myślimy gdy jestęśmy związani z osobą która swoimi zachowaniami może wręcz zaprzeczać całowice moralności, dobremu obyczajowi przesztreganych w naszej rodzinie. Flustracja z braku pełnej akceptaji partnera płnącej z serca, z naszego wnętrza, również z podświadomości i pragnienie zmienienia partnera aby zmieścił sie w ramkach wzorcowego partnera wg. społecznych wzorców zaszczepionych w podświadomości, może w końcu zwycieżyc i zabić wielkie uczucie.

Zatem Miłości musi zawsze toważyszyć też pełna Akceptacja (-wewnątrzna, z przekonania, podświadoma a nie tylko na zewnątrz) - wtedy myślę że taki związek nie tylko przetrwa ale i rozkiwtnie, będzie twóczy dla obu pratnerów.

Basinah
11-01-2008, 14:01
Moja ciocia wyszła za Araba, mają dziecko, w wieku 5 lat kuzynka została ochrzczona, ale ciocia i wujek się rozwiedli. Spytam się mamy o co poszło.

Vasanta
11-01-2008, 14:09
Źle zadałam pytanie ;) Nie chodzi mi o przewidywanie przyszłości związku mojej koleżanki tylko wasze doświadczenia w takich sytuacjach.;) O to czy znacie takie związki i jakie były, są ich losy.

Pytałaś o to, jakie trudności mogą napotkać. Na podstawie mojej wiedzy o chrześcijaństwie i islamie chyba jestem w stanie nakreślić całkiem konkretnie, o co mogą być największe konflikty, dlatego pytałam o te rzeczy. Określenie "Arab" jest dość pojemne.

IMAN
11-01-2008, 17:58
Czy zwiazek Polki z Arabem ma szanse przetrwac ???
Uwazam , ze do poki trwa gorace uczucie to tak , pozniej to roznie bywa...
Poznalam Araba kiedy mialam 15 lat , bardzo sie kochalismy i nie widzielismy swiata poza soba . Przezylismy z soba 5 cudownych i niezapomnianych lat , az do momentu wyjechania do jego kraju...:(
Z tego zwiazku urodzilam piekna coreczke :)
Twoja kolezanka moze byc w pelni szczesliwa zyjac ze swoim chlopakiem w Europie oczywiscie przestrzegajac pewnych zasad ktore nie bede akceptowane przez jej wybranka a wynikajace z kanonow religii .
Natomiast jezeli wyjedzie do jego kraju sytuacja bardzo sie odmieni , najpozniej po 6 miesiacach.
Wyniknie to z presji wywieranej na niego przez jego najblizsze otoczenie.
Wowczas zwiazek moze przetrwac tylko wtedy kiedy kobieta calkowicie podporzadkuje sie nie swojemu mezowi ale obowiazujacym prawom narzucanym kobietom w jego kraju.
Wierz mi zeby on byl najcudowniejsza istota na Ziemi to po 6 miesiecznym pobycie w swoim kraju bardzo szybko zapomni , ze w Europie zyl inaczej.
Jezeli bedziesz miala jakies konkretne pytania chetnie udziele na nie odpowiedzi .
Pozdrawiam:)

Afrah
11-01-2008, 18:39
:rolleyes:Między polką a arabem istnieje określenie ,które kiedyś wypłyneły z ust pewnego człowieka - 'DWA ŚWIATY"
Może i widocznie tak jest. Mam znajomego zesztą mam sporo zanajomych pochodzenia arabskiego:D zawsze mi mówi,że dopuki arab jest w Polsce podlega prawu polskiemu, ale kiedy jest w swoim kraju sytułacja zaczyna nabierać innych kształtów.
Czytałam kiedyś wypowiedź polki, ktora wyjechała do ZEA i zmaieszkała tam razem ze swoim męzem (pochodzenia arabskiego). Przez 5 lat nie pozwolił wychodzić jej zdomu jednak nie narzekała na to ...mówiła "robie swoje ,zajmuje się domem ,opieką dzieci." W dniu kobiet pozwolił jej opuścić mieszkanie...:unsure:. Powiedziała ,że "kochamy się bardzo i nawet taka sytułacja nie komplikuje mi życia"
Można by wiele wnioskować...ale pozostawiam to do dalszego rozważania Wam moi drodzy:)

Zafirah
11-01-2008, 19:08
tez slyszalam opinie, ze na udany zwiazek Polki (a raczej kazdej narodowosci poza arabskimi) i Araba szansa jest tylko wtedy kiedy nie zyja w kraju arabskim.

Ja znam osobiscie tylko jedną kobietę żyjąca z Arabem - matka mojej kolezanki, wdowa, poznala go na uczelni, czegoś tam uczyl ale co pare miesiecy wraca do Egiptu gdzie ma zonę i dzieci... Jak przyjezdza do Polski to zyje sobie z nia bardzo przykladnie i milo. A co najlepsze - obie o sobie wiedza :eek: dziwne to takie...

Vasanta
11-01-2008, 19:26
Kłopot jest taki, że w krajach islamskich obowiązuje prawo religijne. To tak, jakby w Polsce prawo stanowiły przykazania kościelne i wszelkie katolickie wytyczne. Jeśli się mieszka tam, to trzeba się do tego dostosować, niestety.

Beta
11-01-2008, 19:43
Wierz mi zeby on byl najcudowniejsza istota na Ziemi to po 6 miesiecznym pobycie w swoim kraju bardzo szybko zapomni , ze w Europie zyl inaczej.
Jezeli bedziesz miala jakies konkretne pytania chetnie udziele na nie odpowiedzi .
Pozdrawiam:)
Trudno mieć konkretne pytania bo nawet nie mam pojęcia o co się pytać ;)
Natomiast twoja historia jest niesamowita. Ciekawi mnie jaki był do ciebie stosunek pozostałej jego rodziny.
Jak wygląda rola kobiety w tamtych krajach. Czy naprawdę nie można się zbuntować i żyć po europejsku.
To co do nas dociera to jakieś strzępki z artykułów i filmów często nieprawdziwe. Ja chciałabym mieć swoje zdanie na ten temat ale na razie mam za mało wiedzy. Dlatego chętnie wysłucham wszystkiego co powiesz :)

Moon
11-01-2008, 19:47
CJezeli bedziesz miala jakies konkretne pytania chetnie udziele na nie odpowiedzi .

Ja mam pytanie które dręczy mnie od jakiegoś czasu. Czy to prawda, że kobieta decydująca się w tamtych krajach na to aby zostać tancerką brzucha zostaje już sama. Nie ma szans na męża. Jest traktowana jak wyrzutek?

IMAN
11-01-2008, 20:07
Kobieta , ktora jest tancerka brzucha w krajach arabskich , napewno bedzie mogla znalezc meza ale jakby to powiedziec , niepochodzacego z dobrego domu :confused:
Zadna szanujaca sie rodzina nie zaakceptuje kobiety , ktora publicznie bedzie pokazywala odkryta jakas czesc ciala , gdyz z powodu kanonow religijnych stracilaby powazanie i szacunek , przez co narazilaby sie na
powazne klopoty .
Z reguly w danym kraju arabskim , tancerkami sa dziewczyny z innego kraju arabskiego np. w Libii tancerki sa pochodzenia Egipskiego , Libanskiego lub Marokanskiego - ale nigdy nie bedzie to Libijka !!!
One tancza z reguly tylko na pokazach organizowanych w hotelach dla turystow , zarabiaja pieniadze , wysylaja je do swoich rodzin , oszukujac je , ze pracuja w zupelnie innej dziedzinie.
Po jakims czasie wracaja do swoich krajow i zakladaja normalne rodziny , bo nikt nie wie czym sie zajmowaly wiec nie przyniosly hanby dla swojej rodziny.
Wiem , ze to moze nie jest sprawiedliwe ale niestety zycie nie jest takie latwe w tamtych krajach jak w Europie...
To sa kraje muzulmanskie i zyjac tam trzeba podporzadkowac sie zasadom islamu , bez wzgledu na wlasne odczucia i przekonania.
Pozdrawiam:)

IMAN
11-01-2008, 20:44
Ciekawi mnie jaki był do ciebie stosunek pozostałej jego rodziny.
Jak wygląda rola kobiety w tamtych krajach. Czy naprawdę nie można się zbuntować i żyć po europejsku.





Wyjechalam do Libii z moim mezem . Byl dla mnie bardzo dobry , jego rodzina przyjela mnie bardzo dobrze , mialam szczescie bo byli ludzmi wyksztalconymi i znali dobrze zycie w Europie .
Ale Libia to nie Europa , zwlaszcza kilkanascie lat temu...
Nigdy niczego mi tam nie brakowalo poza swoboda , ktora nie byla mi zabroniona ale ktora sama sobie musialam narzucic aby nie przyniesc wstydu szanujacej sie rodzinie mojego meza...
Cokolwiek mialam zamiar zrobic odrazu wyrazano na to zgode ale robilam to tylko raz - pierwszy i ostatni - bo szybko zdawalam sobie sprawe z tego , ze tam nie da sie wprowadzic naszego Europejskiego stylu zycia.
Podam Ci kilka przykladow aby bardziej przyblizyc Ci o co w tym wszystkim chodzi :
Np. Kiedy tam przyjechalam , pewnego razu mialam ochote wyjsc z domu i pojsc do kawiarni na kawe i cos slodkiego , tak jak to nieraz robilam w Polsce , oczywiscie kiedy przedstawilam swoj zamiar nikt mi tego nie zabronil :)
Spacerowalam ulicami w poszukiwaniu kawiarni i w kazdej ktora znalazlam , siedzieli sami mezczyzni , dziwne to bylo troche dla mnie ale w koncu zdecydowalam sie wejsc do ktorejs i zamowilam sobie kawe .
Patrzono na mnie z taka pogarda w oczach , ze trudno bylo mi do konca wypic kawe , bo poczulam sie tak , jakbym rzeczywiscie byla kobieta bez zadnych zasad moralnych...
Innym razem mialam ochote pojsc do kina , kiedy to przedstawilam podczas rodzinnego obiadu , spojrzano na mnie tak jakbym kogos chciala zabic i grzecznie poinformowano , ze do kina chodza tylko kobiety lekkich obyczajow .
Kiedy mialam ochote pojsc na plywalnie , moglam to zrobic tylko kiedy byl dzien dla Rodzin i pojsc tam z moja rodzina , bo inaczej nie zostalabym wpuszczona , nie wspomne juz , ze jak zalozylam jednoczesciowy kostium to niektore rodziny zabraly swoje dzieci i opuscily kapielisko , gdyz widok mojego ciala ponoc wywolal zgorszenie.
Innym razem szlam na spacer przez park z mlodszym bratem meza , bylam w sukience do polowy lydek i krotkim rekawku . Wpewnym momencie podbiegl jakis 7 - letni chlopiec , uderzyl mnie i powiedzial cos czego nie zrozumialam . Okazalo sie , ze wyslali go siedzacy na lawce rodzice aby obrazil mnie za odkryte rece i niewielki dekolt .
Takich przykladow moglabym podac Ci setki , ale nie miejsce i czas na takie dlugie opowiesci...
Zwiedzilam wiele arabskich krajow i uwierz mi , ze niewiele sie roznia od siebie jesli chodzi o miejsce kobiety w spoleczenstwie.
Pozdrawiam

Moon
11-01-2008, 20:47
Nie rozumiem w takim razie jak ten taniec powstał, przeżył jest dorobkiem kultury egipskiej skoro tancerki są traktowane jak tirówki w naszym kraju.
Dlaczego jest przedstawiany jako folklor tych krajów a traktowany wstydliwie i z pogardą przez tubylców.
Czy w takim razie jadąc do Egiptu lepiej nie przechwalać się, że tańczę taniec brzucha? :sad::worried:

Quesse
11-01-2008, 21:58
O ile wiem, taniec brzucha jest starszy niż Islam, wywodzi się z kultur, w których kobiecość była szanowana, a patriarchalna kultura powstała na tych terenach dopiero potem. Więc należy się tylko cieszyć, ze ten piękny taniec przetrwał, mimo że kult płodności i kobiecości pozostał wspomnieniem;) Wiem, że trochę upraszczam i uogólniam...

IMAN
13-01-2008, 14:12
Rzeczywiscie , taniec brzucha jest zwiazany z kultem plodnosci i w dalekiej przeszlosci byl traktowany inaczej niz teraz . W krajach arabskich stosunek do niego zmienil sie z powodu nauk islamu i dlatego obecnie jest postrzegany jako cos nieprzyzwoitego.
Ale na szczescie mieszkamy w Europie i nasze spoleczenstwo inaczej na to sie zapatruje , wiec rozkoszujmy sie Belly dance:)
Pozdrawiam

Vasanta
14-01-2008, 18:30
Kiedy mialam ochote pojsc na plywalnie , moglam to zrobic tylko kiedy byl dzien dla Rodzin i pojsc tam z moja rodzina , bo inaczej nie zostalabym wpuszczona , nie wspomne juz , ze jak zalozylam jednoczesciowy kostium to niektore rodziny zabraly swoje dzieci i opuscily kapielisko , gdyz widok mojego ciala ponoc wywolal zgorszenie.

o.O
To w czym kąpią się moralne muzułmanki? W chuście i burce?

A z tańcem jest właśnie tak, jak piszą poprzedniczki. Obyczajowość narzucona przez islam jest całkiem inna niż kultur, które były w krajach Bliskiego Wschodu przed VII wiekiem n.e.

Admin
14-01-2008, 20:31
o.O
To w czym kąpią się moralne muzułmanki? W chuście i burce?

Tak, sam widziałem na własne oczy basen pełen tak ubranych kobiet. Pikanterii sytuacji dodawało to, że na leżaku leżała jedna turystka w bikini. Wyobrażasz sobie spojrzenia wszystkich pozostałych kobiet!

dla postępowych muzułmanek, jest taka oferta strojów kąpielowych:

http://www.ahiida.com/img/products/thumbs/190-748-1199365503.jpg


Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.ahiida.com/index.php?a=results&subcat=65
Dostałem ją kiedyś jako ciekawostkę od Roksolanki :) Dzięki.

IMAN
15-01-2008, 22:16
Muzulmanki nie kapia sie w strojach kapielowych , przynajmniej w miejscach w ktorych moglby ich ktos zobaczyc . Wchodza do wody w takich strojach w jakich przyszly i czesto w chustkach na glowie , po wyjsciu z wody siadaja na plastikowych krzeslach , ociekaja woda i czekaja az wyschna ...
Nie widzialam jeszcze muzulmanki opalajacej sie na lezaco w bikini na plazy , a przynajmniej 3 razy do roku bywam w krajach arabskich .
Czasami te mlodsze kobiety kapia sie w dluzszych do kolan szortach i podkoszulce , ale napewno nie w kostiumach kapielowych .
Obyczaje sa troche mniej juz radykalne , bo kostiumy nakladaja male dziewczynki , moze kiedys zmieni sie to i zaloza je rowniez Arabki :)
Dodam tylko , ze z tych rygorow sa wylaczeni Marokanczycy i Tunezyjczycy , bo w tych krajach mozna spotkac mlode dziewczyny w kostiumach kapielowych np. na basenie pod opieka brata czy innego czlonka rodziny z rodu meskiego .
Pozdrawiam

Aurinko
15-01-2008, 22:32
Tak to bywa, ale nic nie jest bez powodu, może kiedyś wszystkie rasy się w końcu wymieszają tak, że nie będzie już tych problemów.

Vasanta
16-01-2008, 18:38
Adminie i Iman, dziękuję za wyczerpującą informację :-)
Teraz widzę, jak wielka przepaść wiedzy dzieli studia akademickie i kogoś, kto odwiedza kraje z dominującą daną religią... Nie miałam o tym pojęcia (mimo piątki z wykrzyknikiem z egzaminu z islamu), ale też fakt, że nie zastanawiałam się nigdy nad tym, w jakim stroju kąpią się muzułmanki. Jeszcze raz dzięki.

IMAN
16-01-2008, 19:30
Zawsze chetnie podziele sie swoja zdobyta wiedza i odpowiem na nurtujace Was pytania .
Pozdrawiam :)

Admin
16-01-2008, 19:37
Zawsze chetnie podziele sie swoja zdobyta wiedza i odpowiem na nurtujace Was pytania .
Pozdrawiam :)
Za to jesteśmy Ci wdzięczni :drzyjcie:

Wracając do tematu, nie każdy taki związek musi być spisany na straty. Może jest to sytuacja wyjątkowa ale moja znajoma wyjechała trzy lata temu do Egiptu, zakochała się i ożeniła z Egipcjaninem. Ich związek nadal trwa. Ona chodzi po plaży w bikini, pali papierosy, chodzi sama na dyskoteki.

IMAN
16-01-2008, 19:56
Oczywiscie , ze sa tez udane zwiazki , wszystko zalezy od tego co to za kraj i w jakim srodowisku sie bywa . Istotne jest tez miejsce zamieszkiwania , miasto-miasteczko czy wies .
Np. Maroko i Tunezja - tam mozna czuc sie jak w Europie i tak tez sie zachowywac , oczywiscie w duzych aglomeracjach miejskich...
Egipt - tez akceptuje wiele rzeczy ale raczej tam gdzie jest stycznosc z turystami...
Od lat jezdze do Aleksandrii , do takiej dzielnicy ktora jest strzezona przez straznikow , nazywa sie Medina Al Maamura , nigdy nie spotkalam tam Europejki ale wypoczywaja tam zamozni Egipcjanie z rodzinami przewaznie z Kairu i pomimo , ze ich styl zachowania zblizony jest do Europejskiego , to jednak kobiety na plazy sie nie rozbieraja ...
W Libii natomiast wszystkie Europejskie zachowania sa zakazane i nie moralne.
W Syrii oprocz Allepo oraz w Libanie tez mozna sobie na wiele rzeczy pozwolic nie naruszajac porzadku obyczajowego.
Co do papierosow to ta moda ktora odchodzi pomalu z Europy coraz czesciej zaglada do domow arabskich i coraz czesciej siegaja po papierosy kobiety , nawet te w burce :) , oczywiscie nie pala na ulicy ale w klubach do ktorych naleza , taka przynaleznosc klubowa bardzo popularna jest w Kairze ...

Vasanta
17-01-2008, 10:58
O życiu kobiety w Arabii Saudyjskiej:
http://www.youtube.com/watch?v=_kbvvZs_0Zc

To bardzo ortodoksyjny, w pełni muzułmański kraj. Prawo stanowi szariat (islamskie prawo religijne), za wyznawanie innej religii niż islam grozi nawet kara śmierci. Kobiety mogą pracować, ale tylko 5% Saudyjek pracuje - niektóre nie chcą, bo wolą zajmować się dziećmi. (Podoba mi się to podejście, pracują tylko jeśli chcą i dzięki temu naprawdę lubią swoją pracę. Wiwat wybór!) Mogą ubierać się jak chcą, ale tylko w domu - bohaterka filmu wyjaśnia, że może pokazać się bez czadoru (odsłonić włosy i twarz) tylko innej kobiecie, swoim dzieciom, mężowi, ojcu, braciom i braciom ojca. Dodaje jednak, że lubi być ładnie ubrana i że Saudyjki nadążają za modą. Istotną kwestią jest muzyka - na kreskówce, którą ogląda syn bohaterki (w której postacie mówią o Koranie i o tym, że Mahomet jest ostatnim prorokiem... muzułmański TV channel) postacie śpiewają bez muzyki - muzyka jest zakazana w państwie islamskim.

Sowillo
17-01-2008, 12:32
muzyka jest zakazana w państwie islamskim.

Straszne - życie bez muzy było by dla mnie BARDZO trudne bo nie pośpiewam sobie z ciągle zachrypniętym gardłem ;):)

Czy muza bębnowa traktowana też jest jako zakazana muzyka :confused:
Dlaczego muzyka jest zakazana:confused::confused::confused::confused:

Vasanta
17-01-2008, 13:33
Niedozwolone jest używanie jakichkolwiek instrumentów muzycznych, z wyjątkiem bębenka (duff). Jego używanie także uregulowane jest konkretnymi przepisami, jako że bębenek jest wyjątkiem. (Podobnie jak sytuacja z zakazem noszenia przez mężczyzn jedwabiu, z wyjątkiem określonych sytuacji i określonych strojów, ich krojów itd.)

Tańczyć wolno tylko do akompaniamentu bębenka, i wolno to robić tylko kobietom i dzieciom.

"Obowiązkiem muzułmanina jest unikać słuchania muzyki i śpiewu - w miarę jego możliwości (np. w domu, w samochodzie czy w pracy). Jeśli słyszy muzykę z ogrodu swojego sąsiada albo kiedy idzie ulicą, to nie jest grzechem. W takim przypadku może zwrócić uwagę niefortunnym [którzy puszczają muzykę], spokojnie i uprzejmie, używając mądrych i przekonujących argumentów, by nieszczęśni poznali światłość i bojaźń bożą Allaha."

Źródła: tu (http://www.planetaislam.com/praktyka/music_singing_islam.html)i tu. (http://www.planetaislam.com/praktyka/music_singing_islam.html)
Swoją drogą, świetna stronka.

Sowillo
17-01-2008, 14:50
DZIĘKI Vasanta:)
Niestety twoje odpowiedzi nasuneły mi kolejne dociekliwe pytania - więc je zadam:D

Czy są to raczej obowiązki typu nakazań katechizmu i Kościoła w wyznaniach chrześcijańskich czy są to już przepisy prawa państwowego, paragrafy ;)

Skąt pochodzi to prawo zakazujące generalnie grania i słuchania muzyki - bezpośrednio powołuje się na Koran? czy też jest to bardziej prawo zwyczajowe?? a może prorok Mahomed wogóle nie miał zamiaru zakazywać cieszenia się muzyka ???? A może ograniczenie kontaktu z muzą miało na celu przytłumić namiętną naturę muzułmanów;):D:confused::confused::confused:Jęsli tak to po co zostawili bębenek i taniec kobiet ;)???
A może to coś podobnego do zakazu robienia malowideł, wizerunków rzeczywistości dozwalający jedynie zdobienie domów pismem? - (przyznam się że nic na ten temat nie wiem:( )

IMAN
17-01-2008, 15:38
Bardzo zainteresowala mnie Vasanto Twoja informacja dotyczaca zakazu sluchania muzyki...
Szczerze mowiac w praktyce nigdy sie z tym nie spotkalam , wrecz przeciwnie , w krajach arabskich kocha sie muzyke , rozlega sie ona wszedzie , w domach , sklepach , samochodach i na ulicach .
Co do tanca w akompaniamencie bebenkow dozwolonego tylko kobietom i dzieciom tez nie zgadzam sie z tym , bo z tego co widzialam mezczyzni jaknajbardziej w nim uczestnicza , tyle , ze nie przy kobietach . Obie plcie robia to w swoich czesciach domu , oczywiscie jak jest ku temu okazja.
Ale co kraj to obyczaj , nie bylam w Arabii Saudyjskiej ale zgadzam sie , ze tam islam jest surowiej egzekwowany niz gdzie indziej .

IMAN
17-01-2008, 16:06
Vasanto , obejrzalam wstawiony przez Ciebie film , chyba troszke zle go zrozumialas . Muzyka rzeczywiscie jest zakazana ale tylko i wylacznie jako podklad pod wyrazenia zwiazane bezposrednio z religia , np. ta kreskowka , ktora pokazuje dzieciom opowiesci Koranu , oczywiscie , ze w tej sytuacji nie wolno dac podkladu muzycznego , bo swiadczyloby to o braku powazania tresci religijnej , ktora ma zostac przekazana odbiorcy.
W islamie jest to grzechem , dlatego wszelkie recytacje Koranu sa bez podkladu muzycznego .
Odnosnie tego tanca kobiet i dzieci przy akompaniamencie bebenka , to wynika to stad , ze w Arabii Saudyjskiej kobiety z dziecmi bawia sie oddzielnie a nie z mezczyznami , tak jest tez w wielu innych krajach arabskich .
Z tego powodu najczesciej tancza z dziecmi sluchajac rytmow z bebenkow z czesci domu dla mezczyzn .
Arabowie bardzo cenia sobie taka muzyke i czesto wynajmuja do tego specjalnych bebniarzy , zwlaszcza na jakies swieta rodzinne typu zareczyny , slub , obrzezanie chlopca itp...

Vasanta
17-01-2008, 16:44
Bardzo zainteresowala mnie Vasanto Twoja informacja dotyczaca zakazu sluchania muzyki...
Szczerze mowiac w praktyce nigdy sie z tym nie spotkalam , wrecz przeciwnie , w krajach arabskich kocha sie muzyke , rozlega sie ona wszedzie , w domach , sklepach , samochodach i na ulicach .

Polecam poczytać podane przeze mnie źródła. Wyraźnie powiedziano, że muzyka jest zakazana (te wszystkie instrumenty Shaitaana itd.)


Co do tanca w akompaniamencie bebenkow dozwolonego tylko kobietom i dzieciom tez nie zgadzam sie z tym , bo z tego co widzialam mezczyzni jaknajbardziej w nim uczestnicza , tyle , ze nie przy kobietach . Obie plcie robia to w swoich czesciach domu , oczywiscie jak jest ku temu okazja.

"As for dancing without music, or to the accompaniment of the daff only, such is restricted solely to women and children and is not befitting the role of males." Nic dodać, nic ująć.


Vasanto , obejrzalam wstawiony przez Ciebie film , chyba troszke zle go zrozumialas .

Susan mówi: "This is an islamic channel. If you noticed, they're just singing, without music, because music is considered to be forbidden in islam." Tu jest czarno na białym to podane. Z tego wyciągnęłam wniosek, że muzyka w konserwatywnym islamie (takim, jaki występuje w Arabii Saudyjskiej) jest zakazana. Oczywiście, można wziąć poprawkę na to, co napisałaś, ale Susan tego nie mówi.
Na podanych przeze mnie wcześniej stronach można znaleźć uzasadnienie tego zakazu - opinie imamów, hadisy i chyba nawet fragmenty Koranu na ten temat. (to do Safiro :-))


Odnosnie tego tanca kobiet i dzieci przy akompaniamencie bebenka , to wynika to stad , ze w Arabii Saudyjskiej kobiety z dziecmi bawia sie oddzielnie a nie z mezczyznami , tak jest tez w wielu innych krajach arabskich .
O tym także jest mowa na filmiku (że mężczyźni i kobiety przebywają osobno), a na podanej przeze mnie stronie jest cała książka o muzyce w islamie. Ja nie mam mrówek w głowie i nie wymyślam sobie czegoś, tylko przeczytałam i na tej podstawie piszę, czego się dowiedziałam :-)

Kraj arabski to nie to samo co kraj muzułmański.
Arabia Saudyjska jest krajem muzułmańskim. Egipt nie. Libia także nie.
A każdy imam interpretuje inaczej i może się zdarzyć, że to, co w jednym kraju jest akceptowane, w innym uznawane jest za nie do pomyślenia. Dochodzi tu także zjawisko zwane prywatyzacją religii oraz globalizacja, no i przepaść między tym, co nakazuje religia a tym, jak naprawdę postępują ludzie - normalka niezależnie od państwa czy wyznania.

Proszę, nie przypisujcie mi jakiegoś autorytetu w tej sprawie. To, co piszę, podpieram źródłami, jeśli macie jakieś zastrzeżenia, to nie "vasanta źle mówi", tylko "autor tej i tej książki/strony źle mówi". OK? :-)

Aha, i taka techniczna prośba do Iman: w każdym swoim poście masz "edytuj". Używaj tego, jeśli chcesz coś dopisać, doubleposting nie jest mile widziany.

IMAN
25-01-2008, 14:31
Wiesz , rozsmieszylas mnie swoim stwierdzeniem , ze Libia i Egipt nie jest krajem muzulmanskim .
W Libii w 97 procentach dominuje islam sunnicki a w Egipcie 94 procent muzulmanow to sunnici , mozesz byc pewna , ze to napewno sa muzulmanskie panstwa :)
Jesli chodzi o Arabie Saudyjska to tam rowniez obowiazuje ten sam islam sunnicki tylko , ze w wersji wahhabickiej , ktora powstala dopiero w XVIII wieku.
Roznica polega na tym , ze wahhabici chca powrotu do zrodel pierwotnej czystosci islamu i surowosci obyczajow .

Bede pamietala , zeby doubleposting sie nie powtorzyl :)
Pozdrawiam

Basinah
04-03-2008, 07:03
Dziewczyny, wczoraj przeczytałam artykuł "Zanim zakochasz się w muzułmaninie" i nie wiem, czy zamieszczone tam fakty są prawdziwe. Nie mam pojęcia, czy dziewczyna, która go pisała, pisała go pod wpływem doświadczeń, czy samej wiedzy. Zwłaszcza przeraził (na serio przeraził) mnie jeden fragment:

(...)w stosunkach z niewiernymi obowiązują dodatkowe zasady, które wydają nam się tyle barbarzyńskie, że aż ciężko uwierzyć w ich istnienie. Wynikają one jednak jednoznacznie z pojęcia din al-fitra (religia "biologiczna"). W myśl tego pojęcia islam jest przekazywany również... drogą płciową! Poprzez stosunek seksualny z kobietą niemuzułmańską muzułmanin czyni z niej "nosicielkę islamu"! Przy takim podejściu każda kopulacja z niemuzułmanką nabiera znaczenia misyjnego - nawet jeżeli to prostytutka, która bierze za to pieniądze. Chwalebne jest również zgwałcenie niemuzułmanki, uprowadzenie jej lub po prostu namówienie do zabawy w łóżku. W relacjach dobrosąsiedzkich pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami w takich krajach jak Syria, Turcja lub Irak (gdzie jeszcze mieszka znaczna liczba ludności chrześcijańskiej) istnieje element uporczywie pomijany przez wszystkie media: gwałcenie chrześcijanek. To siedzi na tyle głęboko w mentalności muzułmańskiej, że żony muzułmanki wręcz gardzą swoim mężem, jeżeli ten nie odznaczył się zgwałceniem chociażby jednej "niewiernej"

ImranPrzepraszam, że umieściłam taki długi cytat, ale nie chciałam tego opowiadać, bo może ja coś zrozumiałam. :blink: Wolałabym, żeby coś takiego nie byłoby prawdą, dlatego pytam się Was (szczególnie Vasanty i Kairy) o to, czy to fakt, czy naciągana fikcja?

Vasanta
04-03-2008, 10:38
Wiesz , rozsmieszylas mnie swoim stwierdzeniem , ze Libia i Egipt nie jest krajem muzulmanskim .
W Libii w 97 procentach dominuje islam sunnicki a w Egipcie 94 procent muzulmanow to sunnici , mozesz byc pewna , ze to napewno sa muzulmanskie panstwa :)

Zabawne, że rozśmieszyłam cię stwierdzeniem faktu.
Kraj muzułmański to nie kraj, w którym dominuje islam (bo w takim przypadku Polska byłaby krajem katolickim, a nie jest). Kraj muzułmański to taki, w którym jedyna możliwa religia to islam i w którym normy religijne stają się prawem. Nominalnie Libia i Egipt to republiki, Arabia Saudyjska zaś jest państwem wyznaniowym.

MarTinko, z jakiego źródła korzystała autorka artykułu?
Jeśli chodzi o pierwszą część (islam jako religia przenoszona drogą płciową), to rzeczywiście jest takie prawo pt. din al-fitra. Z tego co wiem, stwierdza ono, że potomek muzułmanina jest muzułmaninem. Tyle, nie ma tu nic o "zarażaniu" kobiety islamem.

Jeśli chodzi o chwalebność gwałcenia niemuzułmanek, to:
- nigdy nie byłam ani w Turcji, ani w Syrii, ani w Iraku, więc nie wiem, jak tam jest
- interpretacji prawa islamskiego jest tyle, ilu interpretatorów i jeśli jakiś oszołom tak właśnie zinterpretował jakiś fragment Koranu (w którym na ten temat nie było wypowiedzi, o ile pamiętam), to nie można go winić, ale raczej współczuć

Naprawdę chętnie poznałabym źródło.
Chciałabym, żeby wypowiedziała się także Kaira, może jest z islamem bardziej "na świeżo" niż ja. No i ktoś, kto posiada mniej wiedzy teoretycznej, a więcej praktycznej. Iman?

Antares
04-03-2008, 10:55
Dziewczyny, wczoraj przeczytałam artykuł "Zanim zakochasz się w muzułmaninie" i nie wiem, czy zamieszczone tam fakty są prawdziwe. Nie mam pojęcia, czy dziewczyna, która go pisała, pisała go pod wpływem doświadczeń, czy samej wiedzy.

Wolałabym, żeby coś takiego nie byłoby prawdą, dlatego pytam się Was (szczególnie Vasanty i Kairy) o to, czy to fakt, czy naciągana fikcja?

Mnie też ten fragment poraził. Hmm... powiedziałabym, że są większe i mniejsze wynaturzenia niezależnie od religii i pochodzenia - bo takie coś jest ostrym wynaturzeniem i powinno być ścigane przez prawo. Jakoś ciężko mi uwierzyć zwłaszcza w ten fragment o kobietach rzekomo gardzących swoimi mężami jeśli nie dopuszczą się czegoś takiego - musiałyby być chyba ciężko chore umysłowo :unsure:. Wogóle takie uogólnianie wydaje mi się być bardzo krzywdzące. Sama nie wiem co myśleć o tych "rewelacjach" i autorce.

Chyba pora wygospodarować sobie trochę czasu i wgłębić się znów w temat, niemniej jednak w życiu codziennym od zawsze stroniłam od ludzi przejawiających skłonności do nadmiernej religijności. I chyba dobrze robię, że dobieram sobie towarzystwo osób o poglądach liberalnych jak moje, a na partnerów osoby niereligijne (ateistów lub pół-ateistów). Jak sobie przypomnę jakich głupot w kwestiach religijnych nieraz wysłuchiwałam od pewnego Amerykańca-prezbiterianina, któremu zbyt restrykcyjne wpojenie zasad zrobiło po prostu krzywdę w psychice (co ciekawe mnie też próbował "przywoływać do porządku") - to już nie mam wątpliwości, że każda religia/wyznanie może być opacznie interpretowane i źle wcielane w życie przez wyznawców.

Kiedyś sobie z ciekawości poczytałam trochę obiektywnych źródeł o islamie, zasadach muzułmańskich itp. i w moim osobistym odczuciu zasady te były dużo bardziej liberalne dla kobiet aniżeli katolickie. Miałam też odczucie, że bardzo źle ich się ocenia bo Amerykanie tak stwierdzili ale nikt nie sprawdził więc wszyscy uwierzyli, że tak jest. Wytworzył się mit "muzułmanin=zły" a ja powiem: "człowiek o złym charakterze=zły". Zdarza mi się kontaktować z Arabami, wymieniać się informacjami jak to jest u nich i jak to jest u nas - i co ciekawe, jeszcze nigdy mnie żaden nie próbował ustawiać do pionu, co jednak zdarzyło się rzeczonemu prezbiterianinowi czy chociażby miłej sąsiadce z piętra - zagorzałej katoliczce :D.

Najlepiej jest czytać źródła i wyrabiać sobie własne poglądy - nie dawać stuprocentowej wiary w czyjeś subiektywne relacje - mniej lub bardziej ubarwione. Ja w tych sprawach wolę suche fakty :)

feroMonik
04-03-2008, 13:33
Corka mojej szefowej pojechala sobie kiedys do Egiptu nurkowac i zakochala sie w Egipcjaninie. Teraz maja juz 2 synow, mieszkaja w Kairze, ale zamierzaja sie przeniesc do Arabii Saudyjskiej (za praca). I co najwazniejsze w tej calej historii - ona przeszla na islam i jest najbardziej radykalna z calej rodziny (bo rodzina dosc bogata i postepowa). Na swoim weselu jako jedyna byla w tak zakrytym stroju (tj. lacznie z twarza).
Kiedy z nia jeszcze rozmawialysmy, mowila, ze jest bardzo zagubiona, nie mogla odnalezc sensu w zyciu, byla zawsze rozpuszczona, a religia dala jej zasady.

Moze to jest sposob?

Chociaz my caly czas czekamy, ze cos sie popsuje i ten zwiazek sie nie uda ;)

Ja w kazdym razie widze szanse dla mieszanych kulturowo par, ale tylko, gdy zdecyduja sie mieszkac w miejscu wystarczajaco tolerancyjnym, kosmopolitycznym.

A islam jako religia to przeciez religia bardzo pokojowa i pełna miłości. Ale juz czym innym sa narastajace na niej zasady tworzone przez coraz bardziej nawiedzonych przywodcow w panstwie wyznaniowym.

feroMonik
04-03-2008, 13:50
Jeszcze cos mi sie przypomnialo ;)

Na pewno w Afganistanie wprowadzono zakaz sluchania muzyki - pamietam, jak wrocil stamtad moj znajomy, to opowiadal, ze czesc ludnosci była zbulwersowana, a jeszcze bardziej tym, ze zakazano tez puszczac latawce (polecam przy okazji film i ksiazke Chlopiec z latawcem).

Do wladzy dochodza ekstremiscie i to jest smutne...

Aurinko
04-03-2008, 14:02
Czy ludzie muszą się wymieszać tak, żeby nie było tych wszystkich komplikacji?:redface:

Vasanta
04-03-2008, 15:31
Ekstremiści są wszędzie. Dokładnie tym samym co zakaz słuchania muzyki w Afganistanie są u nas w Polsce próby zamknięcia sklepów w niedzielę. Żyj i daj żyć innym - to powinni sobie wszyscy napisać nad łóżkiem i czytać kilka razy dziennie.

Basinah
04-03-2008, 15:37
Naprawdę nie wiem, czy artykuł jest prawdziwie obiektywny, czy napisany pod wpływem jedynie własnych doświadczeń. Imię autorki wskazuje na to, ze kontakt z Arabami miała lub ma, więc na pewno musiała się spotkać z zachowaniami i także z interpretacjami Koranu zamieszczonymi powyżej. Kiedy grzebałam na ten temat w Internecie (dosyć powierzchownie to robiłam :p) znalazłam informację, że islam miałby być jakoby przekazywany z nasieniem mężczyzny, czyli nie tylko dziecku, ale także dziewczynie.

Jest także inna rzecz. Autorka nie uściśliła, czy takie zachowania są normalne dla wszystkich muzułmanów, czy dla niektórych, którzy tak interpretują Koran. Tytuł jest "Zanim zakochasz się w muzułmaninie", więc w sumie nie wiadomo, czy jest to przestroga przed religią, Koranem i jego ogólną interpretacją, czy coś w stylu "lepiej dmuchać na zimne, bo nie wiadomo czy dany muzułmanin będzie chciał cię zgwałcić".

Quesse
04-03-2008, 15:48
Ten cytat, który podała MarTinka, jest przerażajacy... I chyba jednak to troszkę naciągane;) Może pewne skrajne zjawiska (te kobiety, które życzą sobie, by ich mąż zgwałcił niewierną...) występują na jakichś konkretnych obszarach, może na wsiach, może w konkretnych grupach...? Bo nie chce się wierzyć, żeby było bardziej powszechne, a to sugeruje ten tekst. MarTinko, podaj źródło:)



I chyba dobrze robię, że dobieram sobie towarzystwo osób o poglądach liberalnych jak moje, a na partnerów osoby niereligijne (ateistów lub pół-ateistów).
(...)
Kiedyś sobie z ciekawości poczytałam trochę obiektywnych źródeł o islamie, zasadach muzułmańskich itp. i w moim osobistym odczuciu zasady te były dużo bardziej liberalne dla kobiet aniżeli katolickie.

Pytanie z ciekawości: co to "pół-ateista"?:)

Moja wiedza o islamie i warunkach życia w krajach, gdzie jest wyznawany, jest bardzo skromna - ale te źródła, na które się natknęłam, ukazały mi obraz nieco podobny do tego, o którym piszesz, Antares.
Ameryki nie odkryję, ale pewne ograniczenia praw kobiet (które w krajach arabskich niezaprzeczalnie istnieją, ale nie tylko tam) nie wynikają w sposób oczywisty z religii, lecz może raczej z innych czynników społecznych...

EDIT: MarTinka mnie ubiegła. Coś niespecjalnie godne zaufania wydaje mi się to źródło - w końcu napisać coś i wpuścić w Internet może każdy, warto mieć do tego dystans.

Basinah
04-03-2008, 15:55
Sam artykuł był podany w "Miłujcie się", nie wiem, czy znacie to czasopismo. Nie mam pojęcia, czy przeszedł tam jakąkolwiek korektę lub cenzurę. Artykuł nie jest z Netu -wtedy bym była jeszcze bardziej podejrzliwa :p- tylko z w miarę fachowego pisma - dlatego wniosłam krzyk. :)

Antares
04-03-2008, 16:00
czy coś w stylu "lepiej dmuchać na zimne, bo nie wiadomo czy dany muzułmanin będzie chciał cię zgwałcić".

To tak jakby się zastanawiać czy ten przemiły pan spoglądający na mnie na przystanku autobusowym czasem nie będzie chciał mnie zgwałcić. :D Poznając człowieka nigdy nie wiemy czy się nie okaże psychopatą.

Kiedyś jak jeszcze byłam nastolatką, pewien kumpel niespodziewanie przywlókł mi do domu jakiegoś swojego znajomego, którego zresztą o mały włos nie wyrzuciłam z domu (za próbę zapalenia papierosa bez pytania w moim pokoju a domu moich rodziców i brak reakcji na moje protesty). Na drugi dzień poprosiłam mojego kolegę, by mi więcej nie robił takich niespodzianek a tym bardziej nie sprowadzał do domu osobników, których sam ledwie zna. Po jakichś 2 latach może dowiedziałam się, że ów nieproszony gość odsiaduje wyrok za podwójne morderstwo :eek: - aż mi się dziwnie zrobiło jak to usłyszałam. Chyba dobrze wyczułam tego osobnika wtedy, niemniej jednak faktem jest, że nigdy nie wiemy z kim mamy do czynienia - nawet pytając o godzinę na ulicy. Mimo to, nie jestem chorobliwie uprzedzona do ludzi, wręcz odwrotnie. Ostrożność owszem, ale nie dajmy się zwariować :)


Edit
Quesse: dla mnie pół-ateista to ktoś, kto został ochrzczony i wychowany w jakiejś wierze ale jak dorósł, przestał praktykować i uważa się za ateistę choć nie do końca jest pewien czy w coś wierzy i np. obchodzi boże narodzenie - bo takie fajne i inni obchodzą ;)

Rozróżniam to odkąd miałam daaawno temu chłopaka totalnego ateistę (Mołdawianin), z którym kiedyś miałam okazję przeprowadzić ciekawą wymianę zdań. Akurat ludzie szli z kościoła z drogi krzyżowej gdy nagle zapytał:

-co tu nagle tyle ludzi?
-wyszli z drogi krzyżowej.
-z czego?
-z kościoła - z drogi krzyżowej ...no nabożeństwo takie
- ahhaaaa! już wiem! Justyna mi opowiadała! to taki facet co szedł z jakimś krzyżem czy coś no nie?

Nic dodać, nic ująć :)

Basinah
04-03-2008, 16:05
No właśnie... Dlatego chciałam się dowiedzieć, czy to jest takie "normalne" zachowanie muzułmanów, czy może anomalia niemająca związku z religią, a tylko nią usprawiedliwiana.

Quesse
04-03-2008, 16:12
No właśnie... Dlatego chciałam się dowiedzieć, czy to jest takie "normalne" zachowanie muzułmanów, czy może anomalia niemająca związku z religią, a tylko nią usprawiedliwiana.

Myślę, że możesz spokojnie odpowiedzieć sobie sama na to pytanie, zgodnie ze swoją intuicją:) To "normalne" nie jest, na pewno;)

Znalazłam stronę tego pisma i ten artykuł:
http://www.milujciesie.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=148&Itemid=113

Coś mi się mocno nie podoba ten artykuł - cytuje zdania z Koranu wyrwane z kontekstu (może któraś ze znających się Pań mogłaby się odnieść do tych fragmentów?), przedstawia tę religię i jej wyznawców w sposób niesprawiedliwy, krzywdzący i subiektywny. Przy niektórych fragmentach byłam w szoku...

Basinah
04-03-2008, 16:32
To nie jest oczywiście ten sam artykuł, który ja czytałam, ale autorka ta sama. Nie podoba mi się to, że ten dwumiesięcznik propaguje nienawiść do muzułmanów. :mad:

Antares
04-03-2008, 16:44
Znalazłam stronę tego pisma i ten artykuł:
http://www.milujciesie.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=148&Itemid=113



no cóż...to wiele tłumaczy... :rolleyes:

Quesse
04-03-2008, 17:08
Antares: pytałam o ten pół-ateizm, bo według mojej wiedzy można ateistą być, albo nie - tak, jak nie można być trochę w ciąży :D Więc ten twór jest raczej niemożliwy;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

Zjawisko, o którym piszesz, to raczej tzw. "wierzący niepraktykujący" - bo jeśli ktoś raczej nie wierzy, ale może jednak, to trudno tu mówić o jakimkolwiek zdecydowanym światopoglądzie - a ateizm z definicji jest świadomym i pewnym wyborem światopoglądowym. Poza tym, na wikipedii opisano "słabszy ateizm" - to chyba może pasować do opisanego przez Ciebie zjawiska (w pewnych przypadkach). A totalny brak wiedzy o religii katolickiej (czy każdej innej) spowodowany tym, że ktoś wychował się z dala od jej wpływów, nie jest wyborem światopoglądowym;)A co do Bożego Narodzenia, to rozróżnijmy obchodzenie go jako święta religijnego (z refleksją religijną, pójściem do kościoła itp.) od obchodzenia go jako święta rodzinnego (spotkania, opłatek, kolacja itp. ;)) - które zawiera wiele obyczajów niezwiązanych z wiarą (a nawet wywodzących się od tradycji pogańskich). Ten drugi rodzaj świętowania uprawiam z przyjemnością i nie kłóci się on z moim zdeklarowanym ateizmem:)

Przepraszam za offtopa ale lubię ścisłość w takich kwestiach:D

Antares
04-03-2008, 17:29
Antares: pytałam o ten pół-ateizm, bo według mojej wiedzy można ateistą być, albo nie - tak, jak nie można być trochę w ciąży :D Więc ten twór jest raczej niemożliwy;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

Zjawisko, o którym piszesz, to raczej tzw. "wierzący niepraktykujący" - bo jeśli ktoś raczej nie wierzy, ale może jednak, to trudno tu mówić o jakimkolwiek zdecydowanym światopoglądzie - a ateizm z definicji jest świadomym i pewnym wyborem światopoglądowym. Poza tym, na wikipedii opisano "słabszy ateizm" - to chyba może pasować do opisanego przez Ciebie zjawiska (w pewnych przypadkach). A totalny brak wiedzy o religii katolickiej (czy każdej innej) spowodowany tym, że ktoś wychował się z dala od jej wpływów, nie jest wyborem światopoglądowym;)A co do Bożego Narodzenia, to rozróżnijmy obchodzenie go jako święta religijnego (z refleksją religijną, pójściem do kościoła itp.) od obchodzenia go jako święta rodzinnego (spotkania, opłatek, kolacja itp. ;)) - które zawiera wiele obyczajów niezwiązanych z wiarą (a nawet wywodzących się od tradycji pogańskich). Ten drugi rodzaj świętowania uprawiam z przyjemnością i nie kłóci się on z moim zdeklarowanym ateizmem:)

Przepraszam za offtopa ale lubię ścisłość w takich kwestiach:D

Przyjęłam sobie takie określenie wcale nie biorąc pod uwagę encyklopedycznych znaczeń :D Można to nazwać wierzący-niepraktykujący (zwał jak zwał). U mnie to określenie wzięło się stąd, że jeśli ktoś mi się strasznie upiera jaki to on ateista i wogóle w nic nie wierzy :D a na pytanie "a obchodzisz boże narodzenie?" odpowiada twierdząco - to sobie go nazywam pół-ateistą. ;) To tak pół-żartem, pół-serio - wszyscy wiedzą i tak o co chodzi :p;):D Bardzo często bawię się słowem i to właśnie stąd wynika tendencja do przyjmowania przeze mnie dziwacznej nomenklatury :p Sama w sumie jestem wg mojej nomenklatury takim pół-ateistą :D (taka nie-za-bardzo wierząca, niepraktykująca)

Quesse
04-03-2008, 19:07
Domyślam się, że to żartobliwe określenie:) Ale mimo wszystko lubię się czepiać ścisłości w takich sprawach - bo często ludzie nadużywają określenia "ateista". Sądzą, że to oznacza to samo, co "niewierzący". A tak nie jest - "ateizm" to termin o bardzo konkretnym znaczeniu;)
Dobra, starczy tego off-topu:D

Vasanta
04-03-2008, 22:01
Naprawdę nie wiem, czy artykuł jest prawdziwie obiektywny, czy napisany pod wpływem jedynie własnych doświadczeń. Imię autorki wskazuje na to, ze kontakt z Arabami miała lub ma
Nie powiedziałabym. "Imię autorki" może być dowolnie wybranym pseudonimem, który nie ma najmniejszego związku z jej wiedzą. Przecież jeśli napiszę artykuł i podpiszę go "Benio XVI", to nie znaczy przecież, że podpieram się autorytetem obecnego papieża :)


Kiedy grzebałam na ten temat w Internecie (dosyć powierzchownie to robiłam :p) znalazłam informację, że islam miałby być jakoby przekazywany z nasieniem mężczyzny, czyli nie tylko dziecku, ale także dziewczynie.
Tutaj (http://www.arabia.alleluja.pl/tekst.php?numer=25561)? Jeśli tak, to sam tytuł artykułu odpowiada na pierwsze i zasadnicze pytanie: czy to są informacje obiektywne?


dla mnie pół-ateista to ktoś, kto został ochrzczony i wychowany w jakiejś wierze ale jak dorósł, przestał praktykować i uważa się za ateistę choć nie do końca jest pewien czy w coś wierzy i np. obchodzi boże narodzenie - bo takie fajne i inni obchodzą ;)
Znaczy większość Polaków? :p No i ja, chociaż w sumie nie spełniam pierwszego warunku (wychowania w wierze, bo ochrzczona zostałam). Obchodzę Boże Narodzenie nie ze względu na to, że fajne i inni obchodzą, tylko ze względu na tradycję, która jest starsza niż wszystkie odłamy chrześcijaństwa zebrane do kupy ;)


często ludzie nadużywają określenia "ateista". Sądzą, że to oznacza to samo, co "niewierzący". A tak nie jest - "ateizm" to termin o bardzo konkretnym znaczeniu;)u
Ja się jeszcze spotkałam z utożsamianiem terminu "agnostyk" z "ateista" :blink: Generalnie w Polsce określenie "niewierzący" określa każdego, kto nie jest katolikiem - pal licho, czy praktykującym, czy nie. Normalnie jak w Koranie: podział na wiernych-wierzących i niewiernych-odstępców-niewierzących.
Taaa. Koniec offtopu, ale admin w rozjazdach, więc nam głów nie pourywa. Najwyżej przeniesie dyskusję o ateiźmie do nowego tematu.

Kaira
05-03-2008, 00:43
Słuchajcie, ja się nie wypowiadam w tym temacie jako znawca, gdyż dostęp do wiedzy z netu mam taki jak Wy, a do wiedzy akademickiej jeszcze nie mam - nie miałam na studiach jeszcze nic związanego z islamem, więc nie będę tutaj brylować.

Powiem tylko tyle, że z pewnością nie jest żadnym źródłem wiedzy o islamie artykuł napisany dla pisma/portalu katolickiego przez zdeklarowanego wroga islamu (a takim chyba jest ta autorka). To może być ciekawe źródło i literatura podmiotu dla kogoś interesującego się np. napięciami na linii islam-chrześcijaństwo, czy wschód-cywilizacja zachodnia. Ale to nie jest źródło z którego można czerpać wiedzę o islamie czy kulturze muzułmańskiej, po prostu nie jest wiarygodne.
Najlepiej sięgnąć do stron muzułmańskich (chyba warto polecić fora internetowe? Dzięki nim naprawdę można poznać mentalność ludzi) jako literatury podmiotu, do książek napisanych przez muzułmanów dla muzułmanów, do książek naukowych, podróżniczych, czytać reportaże w czasopismach podróżniczych, rozmawiać z ludźmi którzy w tamtych krajach bywali.

Jedno jest pewne co do islamu, że jest to religia która w tym momencie znajduje się w tej samej fazie rozwoju, w jakiej był katolicyzm w średniowiecznej Europie. Czyli przekonanie o własnej religii jako jedynej słusznej, czyli poczucie misji w jej propagowaniu, czyli brak relatywizmu itd itd.
Jak zaczynałam studia na religioznawstwie to zamarzyłam sobie w pewnym momencie, że może kiedyś, kiedyś wyjechałabym na jakiegoś Erasmusa z tego kierunku, oczywiście do kraju arabskiego, przy okazji oczywiście może jakaś nauka tańca itp. ;)
Ale za moment palnęłam się w czoło - przecież w krajach arabskich nie istnieje kierunek "religioznawstwo" - z ich punktu widzenia taka nauka jest kompletnie pozbawiona sensu, przecież można studiować islam, a o innych religiach kompletnie nie warto mówić ;)

Basinah
05-03-2008, 06:11
Nie powiedziałabym. "Imię autorki" może być dowolnie wybranym pseudonimem, który nie ma najmniejszego związku z jej wiedzą. Przecież jeśli napiszę artykuł i podpiszę go "Benio XVI", to nie znaczy przecież, że podpieram się autorytetem obecnego papieża :)

Wiesz, ja wyszłam z założenia, że jeżeli ktoś tak nie cierpi islamu nie podpisywałby się arabskim pseudonimem.

Vasanta
05-03-2008, 10:21
Jedno jest pewne co do islamu, że jest to religia która w tym momencie znajduje się w tej samej fazie rozwoju, w jakiej był katolicyzm w średniowiecznej Europie. Czyli przekonanie o własnej religii jako jedynej słusznej, czyli poczucie misji w jej propagowaniu, czyli brak relatywizmu itd itd.

Nie porównywałabym w ten sposób... Islam jest tak różny od chrześcijaństwa, że nie wydaje mi się, że można "rozwój" tych dwóch religii porównywać. Brak relatywizmu, poczucie misji i przekonanie o jedyności to są cechy islamu jako takiego, z założenia. Nie dało się inaczej, to jest związane z genezą tej religii i warunkami, w jakich się kształtowała. Te same cechy przy chrześcijaństwie w średniowiecznej Europie wynikały z innych uwarunkowań, chociażby ze słynnego sporu o inwestyturę.


Jak zaczynałam studia na religioznawstwie to zamarzyłam sobie w pewnym momencie, że może kiedyś, kiedyś wyjechałabym na jakiegoś Erasmusa z tego kierunku, oczywiście do kraju arabskiego, przy okazji oczywiście może jakaś nauka tańca itp. ;)

Cóż, z definicji nie da rady, bo Erasmus jest w obrębie Europy :) Więc Egipt i inne Tunezje raczej nie wchodzą w grę. Ale do Turcji można wyjechać (mój Mężczyzna się Turczynką opiekował w zeszłym roku), tylko nie wiem, czy oni tam mają religioznawstwo (pewnie tak, to jest podobno otwarty kraj, tak mówiła rzeczona Turczynka).


Wiesz, ja wyszłam z założenia, że jeżeli ktoś tak nie cierpi islamu nie podpisywałby się arabskim pseudonimem.

Mógłby podpisać się arabskim pseudonimem, żeby zostać uznanym za bardziej wiarygodnego w tym względzie. Poza tym można się w np. Egipcie urodzić, wychować, mieć arabskie imię, a być chrześcijaninem (kościół koptyjski).

Antares
05-03-2008, 10:24
jeżeli ktoś tak nie cierpi islamu nie podpisywałby się arabskim pseudonimem.

...albo podpisałby się arabskim pseudonimem by wydać się wiarygodniejszym (?) bardziej kompetentnym (?) w oczach czytelnika, który wchodząc na tę stronę szuka kolejnego potwierdzenia, że jego wiara jest słuszna a wszystko inne jest "be" - więc jest wysoce prawdopodobne, iż nie będzie szukał dalej tylko przyjmie to za pewnik - bo przeczyta to, co chciał przeczytać. Mnie to pachnie manipulacją... ale jak napisała Quesse - w internet można wpuścić wszystko. :D

Vasanta
05-03-2008, 10:49
Cóż, nie chciałam tak ostro pojechać, że manipulacja :) Ale tak, o to mi chodziło.

Antares
05-03-2008, 12:46
Cóż, nie chciałam tak ostro pojechać, że manipulacja :) Ale tak, o to mi chodziło.

Najwyraźniej myślimy w tym względzie podobnie bo w tym samym czasie pisałyśmy swoje posty :D

Anielskaharmonia
05-03-2008, 13:54
Tak, sam widziałem na własne oczy basen pełen tak ubranych kobiet. (...) dla postępowych muzułmanek, jest taka oferta strojów kąpielowych:

http://www.ahiida.com/img/products/thumbs/190-748-1199365503.jpg



Fajany fason ! A jest w komplecie maska, butla i płetwy ? :D
Ależ "gorący" temat...chyba wskoczę dla ochłody do wody ;)
Jeśli jakieś związki to chyba z wykształconym Tunezyjczykiem z północy....można się dogadać w wielu językach...o międzynarodowym języku miłości nie wspomnę :)

Vasanta
08-03-2008, 13:26
Dla tych, którzy chcieliby się dokształcić nt. islamu (między innymi dla Maram): lista lektur :)

- J. Danecki - "Wprowadzenie do islamu" (2 tomy); Danecki to jeden z najlepszych polskich islamistów, tj. specjalistów od islamu
- Gaudefroy-Demombynes - "Narodziny islamu"
- Hosejn Nasr - "Zagadnienia islamu"; autor jest szyitą
- J. Bielawski - "Islam" - bardzo ogólnikowe, dobre na początek
- P. Hitti "Dzieje Arabów"
- Huntington "Zderzenie cywilizacji"
- E. Said "Orientalizm" - tu (http://www.uni.wroc.pl/%7Eturowski/said-orientalizm.htm) jest wstęp
- oczywiście Koran, ale to już dla bardziej zaawansowanych

W dzisiejszych "Wysokich Obcasach" (dodatek do weekendowej Gazety Wyborczej) jest świetny wywiad z muzułmańską feministką, między innymi na temat Koranu. Wkleję linka w poniedziałek.

Anielskaharmonia
08-03-2008, 14:46
Dzięki Vasanto :)
Póki co obejrzałam jedynie film o tym jak fajnie było życie w średniowiecznej Cordobie - jasnej gwiazdy na tle reszty mrocznego europejskiego ciemnogrodu, rozkoszujac się wszystkim co najlepszego miały do zaoferowania; kultura islamu, katolicyzmu i judaizmu. To były czasy:D ! Niewielu wie jak ogromny wpływ na rozwój wszech nauk w Europie odegrała kultura arabska. I komu to przeszkadzałoooo???!!!!Tę sielankę jak i niebwały rozwój sztuk, rzemiosła i wszelkiej prosperity przerwała z jednej strony inkwizycja a z drugiej islamscy fundamentalisci, którzy napłyneli z północnej Afryki krzewić wiarę w jedynie słusznie wyznawane doktryny stworzone nota bene przez samych wyznawów nie zaś Stwórcę......brrrrrr:mad:!

Vasanta
08-03-2008, 23:04
Z religią wiąże się kasa i władza.
Z religią dominującą wiąże się większość kasy i większość władzy.
Zawsze to powtarzam: najstarszym biznesem świata nie jest bynajmniej prostytucja, lecz religia. Potrzeby duchowe zaspokajało się za pieniądze dużo wcześniej i dużo dyskretniej niż potrzeby seksualne.

Nox
06-05-2008, 12:25
Moja koleżanka ma chłopaka w Turcji,, konkretnie w Istambule (nazywam go Jej prywatną podróbką Tarkana :D). Sporo o Nim słyszałam. Niedługo z resztą Agata jedzie do niego, Podczas jej ostatniego pobytu bardzo o Nią dbał i miło słuchało się o tym. Nawet Jego rodzice pytali spytali Agatę czy chce zostać na stałę.
Może to zbyt sielankowy opis, ale myślę, że i Agata i jej chłopak zdają sobie doskonale sprawę z tego, że mogą napotkać na sporo trudności. Z resztą Agata ma też kuzynkę, która związała się z Turkiem i jest z Nim szczęśliwa :)
Każdy związek wymaga ogromnego zaangażowania z obu stron :)

Marzenie
06-05-2008, 13:40
Przeczytałam parę książek reportażowych o życiu w krajach arabskich napisanych przez arabki. Polecam takie książki, są bardzo ciekawe i można poznać tę kulturę od strony życia zwyczajnych ludzi. Jakby ktoś chciał, to mogę podesłać, bo mam je w wersji elektronicznej (Koran też).

Niestety z Islamem jest taki problem, że nie ma jednego autorytetu religijnego, który interpretowałby Koran lub mówił jak należy go interpretować. W chrześcijaństwie na przykład taką funkcję spełnia papież. W Islamie każdy może dowolnie interpretować Koran, nawet jakiś oszołom. Jeśli dodamy do tego wysoki poziom analfabetyzmu wśród ludności, to jest katastrofa. Zwykle interpretacją Koranu zajmują się tak zwani mułłowie. Jako osoby potrafiące czytać i zajmujące się religią są bardzo poważani. Prowadzą szkoły, sierocińce, uczą od małego zwykle chłopców religii (dziewczynek z tego co wiem raczej się nie uczy, bo uważa się, że kobieta jest zbyt głupia, by zrozumiała religię i nadaje sie tylko do prowadzenia domu i wychowywania dzieci). To co mówi mułła jest dla nich prawdą ostateczną, bo często nie mają możliwości zweryfikowania poprawności tej wiedzy. Szczególnie jeśli rzecz dzieje się gdzieś w małych miasteczkach albo na wsiach. Tam rzeczy, które dla nas europejczyków byłyby wynaturzeniami, są dla nich rzeczami najzupełniej naturalnymi i mającymi umocowanie w prawie powszechnym (np. "zabójstwa honorowe"). W wielkich aglomeracjach miejskich prawo jest mniej restrykcyjne, ponieważ dociera tam radio, TV i myśl europejska, a życie idzie z duchem czasu do przodu.
Poza tym ponoć nigdzie w Koranie nie ma mowy o tym, by kobieta zasłaniała całe swoje ciało. Jest tam tylko mowa o tym, by nosiła chustę na włosach na znak swojej czystości. Natomiast burki to pomysł "wspaniałomyślnych" mężczyzn, którzy lubią mieć władzę i kontrolę nad kobietami. Dlatego też dziewczynek nie posyła sie do szkół, żeby pozostałe głupie i podatniejsze na manipulacje. Poza tym wychowane w taki sposób kobiety nawet nie mają pojęcia, że życie może wyglądać inaczej, a one wcale nie są gorsze od innych.

Wracając do wątku małżeństw europejsko-arabskich, to sporo słyszałam i czytałam, że często kończą się one katastrofą. W poprzednim tygodniu były nawet na ten temat "Rozmowy w toku" Ewy Drzyzgi. I o ile jeszcze arab pochodzi z postępowej rodziny i mieszka w kraju niearabskim, to jest dobrze. Natomiast z chwilą zamieszkania w rodzinnym mieście zmienia się nie do poznania. Chociaż w "Rozmowach w toku" występowała około czterdziestoletnia babka z prawie dorosłą córką, które mieszkały z mężem arabem w Polsce. I wszystko było między nimi dobrze, aż do czasu zamachów na World Trade Center 11 września 2001. Ponoć po tym wydarzeniu mąż, który nie był zbytnio religijny stał się fanatykiem religijnym i prawdziwym potworem we własnym domu.

Vasanta
06-05-2008, 13:53
Mimo wszystko nie uważajmy "Rozmów w toku" za jakąś wyrocznię - te wszystkie szczęśliwe związki międzykulturowe, na których powodzenie pracują obie strony, nie są przedmiotem zainteresowania mediów. Na pewno jest ich jednak więcej niż tych mniej szczęśliwych.

feroMonik
06-05-2008, 14:34
No i Arabowie tak pięknie komplementują kobiety... Czy nasi Pano wie nie mogliby się dokształcić w tym względzie? ;) Może byśmy nie szukały w innych kręgach kulturowych :D

Geesou
06-05-2008, 19:46
http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/arab-moze-cie-kochac-szanowac-lecz,8421


http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/arab,8527

Marzenie
08-05-2008, 16:09
No i Arabowie tak pięknie komplementują kobiety... Czy nasi Pano wie nie mogliby się dokształcić w tym względzie? ;) Może byśmy nie szukały w innych kręgach kulturowych :D

Dokładnie sporo o tym słyszałam! Cały czas próbuję wejść w posiadanie jakiegoś tomiku miłosnej poezji arabskiej, która podobno jest niesamowicie piękna, ale niestety nie mogę nic znaleźć. :(

Nox
08-05-2008, 21:06
Polecam internet (ale o tym pewnie wiesz). A sprawdzałam w antykwariatach ?
W Empiku można na przykład zamówić książki. Może tam byś coś znalazła :)

Intisar
08-05-2008, 21:32
Dokładnie sporo o tym słyszałam! Cały czas próbuję wejść w posiadanie jakiegoś tomiku miłosnej poezji arabskiej, która podobno jest niesamowicie piękna, ale niestety nie mogę nic znaleźć. :(

Ja słyszałam na żywo :D Ledwo doszłam do domu, byłam w takim amoku ;)

afryka87
26-06-2008, 17:52
mój chłopak jest Tunezyjczykiem. w zasadzie to kwestie różnic kulturowych i nieporozumień, jakie mogą w związku z nimi zaistnieć pomiędzy nami mam już przerobione wzdłuż i wszerz. wszyscy mi zresztą na każdym kroku o nich przypominają. jednak Tunezja jest dość zeuropeizowanym krajem arabskim, przynajmniej w tych turystycznych regionach, a mój chłopak z takiego właśnie pochodzi, więc dużo jest w stanie zrozumieć. ale jest pare rzeczy, które mi przeszkadzają: bariera językowa - rozmawiamy po angielsku, on się uczy co prawda, ale w dlaszym ciągu nie posługuje się językiem do końca płynnie, czasmi trudno jest mi go dobrze zrozumieć, lub też wytłumaczyć o co mi chodzi. poza tym on nie studiuje, a dla mnie wykształcenie jest ważne. zaczynał kiedyś studia, ale musiał je rzucić, żeby zaczać pracować i pomagać w ten sposób rodzinie w utrzymaniu. no i jeszcze odległość jest problemem, wiadomo, ciężki jest taki związek na odległość.
a Wy macie może jakieś znajomości tunezyjskie, co możecie o nich powiedzieć??:)