Pokaż pełną wersję : Amerykańsky styl belly dance jako interpretacja pozarytmiczna
Gryzie mnie to od jakiegoś czasu, aby zapytać Was o opinie w tej sprawie.
Nadmienię, że sama nie preferuję do oglądania, nauki i użytku stylu amerykańskiego. (od razu się przyznaję na wstępie bo to może determinować moją ocenę).
Wiem że wiele z Was zafascynowanych jest wyłącznie tancerkami amerykańskimi w związku z tym liczę również na opinię tej strony.
Sprawa nakreśla się w ten sposób. Od dłuższego czasu mam szczęście wymieniać się z przyjaciółkami płytami tanecznymi, wśród nich jest spora kolekcja Belly Dance Superstars, oraz dla przeciwwagi estetyki nagrań i instruktarzu np. Raqii Hassan.
O ile Raqię w jej leginsach z prześwitującą bielizną, tańczącą w przedpokoju moge oglądac godzinami i zachwycać się bogactwem interpretacyjnym, egipskością i niuansami które podpatruje, o tyle Belly Dance Superstars płyty z show nie mogłam zdzierżyć przez więcej niż 5 minut.
Zastanawiałam się dlaczego. Z jednaj strony to oczywiste, bo po znakomitej ilości szkoleń i warsztatów wyrobiłam sobie zdanie o tym tańcu jakoby miał on odzwierciedlać RYTM!!!! melodykę, lirykę i klimat egiptu. Podczas kiedy na niezliczonej ilości szkoleń tłuczemy, że to jest Malfuf, to jest Saidi, to jest Beledi, amerykańkie tancerki wydają się pomijac korzenie i rytmiczne i kulturowe tańca którego tańczą.
Belly Dance Super Star Jilina
http://www.youtube.com/watch?v=U9zOyWW2SEo
Interpretacja Hakima przy której Jilina tańczy wyłącznie do "melodyki słów", czasem do jakiechś dumów i akcentów melodycznych. Szkielet rytmiczny zostaje absolutnie pominięty.
Belly Dance SuperStar Amar Gamal 1 Tales of the Sahara
http://www.youtube.com/watch?v=EHgfqkiT0-U&feature=related
Wieczna interpretacja instrumentów. Mam wrażenie, że przez 80% czasu słyszy tylko akordeon.
Sadie's Complete Bellydance Guide DVDRip_chunk_1.mp4
http://www.youtube.com/watch?v=o0pIhSIBwWc
Tu mój ulubiony przykład, przy rytmie który jest tak ewidentny, że (tu przepraszam za niemerytoryczny zwrot) aż boli nie używanie go.
Dla przeciwwagi zamieszczam tu film który z kolei mogę oglądac dniami i nocami, bo choreografia jest absolutnym ideałem słyszenia, interpretacji i zamieniania tancerki w skomplikowane narzędzie muzyczno, kulturowo, rytmiczne. Sto procent tańca w tańcu, Egiptu w Egipcie :)
Randa Kamel Bellydance (3/3) / رندا كمال
http://www.youtube.com/watch?v=PkHq4rAS-yc&feature=related
Bardzo jestem ciekawa Waszych głosów.
Wybacz mi offtop, ale nie mogłam.
Podoba mi się wykorzystanie przestrzeni w tańcu przez Randę. Po prostu biegnie.:D
A wracając do tematu- to jest właśnie charakter amerykańskiego stylu- po prostu zabawić publiczność, nie zagłębiając się zanadto w temat. Przecież ich widz ma być oczarowany. I tyle.
A przypisywać do tego jakąś filozofię? Czy też traktować to tak jak my- jako świętość? Eee, po co?
To jest myślenie czysto amerykańskie (tak, wiem, traktuję to stereotypowo, ale wiem, że są wyjątki), ale to showbiznes. Hollywood też depcze każdą świętość, byleby zbić na tym kasę i oglądamy zadowoleni ich filmy, prawda?
Tak na moje oko Jillina sobie całkiem nieźle poradziła z połączeniem tańca zarówno do melodii jak i rytmicznych akcentów :). Sadie rzeczywiście zatańczyła jakby rytmu nie było.
Może nie tyle odniosę się do interpretacji rytmu tancerek amerykańskich co do ich stylu, który mnie na dłuższą metę nie przekonał. Tak jak Jillina jeszcze swego czasu była dla mnie dużym natchnieniem, tak Sadie mnie kompletnie nie przekonała, bo jak dla mnie zawsze tańczyła techniczne popisy ;). Owszem, tak jak napisałam przed chwilą w sąsiednim wątku, cieszę się, że wystąpiła w amerykańskim Mam Talent, bo perfekcyjnie techniczny pokaz dobrze wpływa na wizerunek tańca (czyli że to nie jest tylko wyginanie się roznegliżowanej panienki ;)). Natomiast w sensie artystycznym Sadie mnie nigdy nie przekonała.
Teraz z perspektywy czasu oraz nasycenia oczu najpiękniejszym dla mnie stylem egipskim widzę, że Amerykanki tańczą może i pięknie, może i technicznie, może i ciekawie - ale brak im tego feelingu który tak kocham. Nie mają w sobie nic arabskiego. Nie idą na żywioł, nie ma w ich tańcu spontaniczności - każdy ruch jest do bólu wystudiowany. Nie powiem - to się BARDZO przydaje z początku nauki aby pojąć zasady wykonywania poszczególnych ruchów. Jednak na dłuższą metę - dla mnie - to nie jest "to".
Taniec z ostatniego filmiku, który zamieściłaś mnie przekonuje - to preferowany przeze mnie kierunek. Uwielbiam tancerki, które mają w sobie "pierwiastek arabski", który pozwala im czuć muzykę w specyficzny sposób. Tak szczerze powiedziawszy - czasem wolę popatrzeć na zwykłe podrygiwania przy muzyczce Arabek - "nie-tancerek", niż sztywny, wystudiowany, do bólu techniczny pokaz :thumbsup:.
Nie chcę oczywiście w żadnym wypadku powiedzieć, że nie doceniam czy wręcz przekreślam tancerki, które nie są Arabkami - w żadnym wypadku! (sama nie jestem Arabką i nigdy nie będę :D). Ale sama technika to nie wszystko. Trzeba w to włożyć duszę. Własną duszę. Być autentycznym i choć trochę spontanicznym (przykłady z własnego podwórka: Sylka, Yallah).
Wracając do tematu rytmu - całkiem możliwe, że Amerykanki po prostu inaczej czują muzykę? A może taniec do linii melodycznej to jakiś ogólny trend w Stanach? Tego nie wiem jako że niestety nie mam znajomych tancerek po drugiej stronie oceanu ;). Ciekawa jestem jak u nich jest generalnie z nauką o rytmach...kto wie? Może te tematy są po prostu pomijane jako drugorzędne i - nie oszukujmy się - (za) trudne? :unsure:
Czasem lubię podpatrzeć Saidę (Argentyna), która bądź co bądź tańczyła w BDSS - i u niej nie zauważyłam by "nie słyszała" rytmu. Nawet na swojej płycie instruktażowej z Mario Kirlisem (Ritmo a ritmo) zawarła masę informacji o rytmach. Tak że może to nie problem "po tamtej stronie oceanu" tylko "w USA" ;)
Bieganie jest bardzo egipskie :) oraz "Dinowe".
Mnie najbardziej czaruje to, że ona biegnie w rytmie (stawia stopy), nie wiem czy to zauważyłaś.
Bardzo ciekawa opinia. Wydaje mi się, że jednak wypadało by kiedyś zanalizować ich taniec tak jak to skrzętnie robimy z każdym innym stylem. Nie jest to dorabianie filozofii, a czysto merytoryczne podejście do tematu.
Nie chciałabym tutaj za bardzo urazić Amerykanów, ale z tego co zdążyłam w życiu zaobserwować to oni nie lubią utrudnień i nadmiaru "zbędnej" wiedzy. Wszystko ma być proste, łatwe, przyjemne...i jeśli to ma być w telewizji - efekciarskie ;)
Ale sama technika to nie wszystko. Trzeba w to włożyć duszę. Własną duszę. Być autentycznym i choć trochę spontanicznym (przykłady z własnego podwórka: Sylka, Yallah).
Dzięki Antares za uznanie :D:D
Camilio, podobnie jak Ty, ja też nie czuję amerykańskiego stylu. W ogóle żadnego poza EGIPTEEEEM ! :D:D:D
Ten feeling to mój feeling. Szkoda tylko, że nie kumam arabskiego poza kilkoma grzecznosciowymi zwrotami. Dlatego póki nie nauczę się tego jezyka nie będę mogła byc dobrą tancerką egpiskiego stylu, bo one najczęściej opowiadają tańcem historie wyśpiewywane przez śpiewaka.
Narazie więc tanczę sobie do intrumentalnych kawałków, albo takich gdzie jest minimum słów, i to muszę je koniecznie rozumieć.
No, ale tu miało być o amerykańskim stylu, więc nie będe się już wypowiadać :)
Szkoda tylko, że nie kumam arabskiego poza kilkoma grzecznosciowymi zwrotami. Dlatego póki nie nauczę się tego jezyka nie będę mogła byc dobrą tancerką egpiskiego stylu, bo one najczęściej opowiadają tańcem historie wyśpiewywane przez śpiewaka.
Narazie więc tanczę sobie do intrumentalnych kawałków, albo takich gdzie jest minimum słów, i to muszę je koniecznie rozumieć.
Że tak po cichutku pociągnę mały offtop - ostatnio po zamieszczeniu krótkiego filmidła z mojego treningu na facebooku, jeden ze znajomych Arabów mi napisał na PW, że utwór z podkładu jest grany na tradycyjnych arabskich weselach ;) (a tak w ogóle to że wyglądam jak Arabka :D). Nie było jakiegoś wielkiego zgrzytu między wesolutkim tańcem a przeznaczeniem utworu, ale widzę teraz jak bardzo trzeba uważać z muzyką, której się nie rozumie :p
No Antares, udało ci się, że to było na weselach grane, a nie na pogrzebach ... ;)
Tę "egipskość" mała część populacji rozumie i docenia. Nawet tancerki poważnie zaangażowane w belly dance, uczestniczące w dziesiątkach warsztatów, często przyznają, że jeszcze nie wszystko wiedzą czy rozumieją, bo po prostu nie są Arabkami;) Wydaje mi się, że ten specyficzny styl z Ameryki wynika z tego, że amerykańskie tancerki podają odbiorcom to, co się sprzedaje. Tak jak producent, który chce sprzedać swój towar powinien w pewnym stopniu dostosować się do kraju, który chce "zająć". Wystarczy poczytać komentarze pod filmikiem, do którego podałaś link, Camilio, aby zauważyć, że dla wielu osób Randa Kamel jest wulgarna i jej styl tańca odpowiada mniejszej ilości osób niż styl Sadie czy Jilliny.
Może nie do końca tłumaczy to fakt, że amerykanki nie trzymają się rytmu;) ale myślę, że po prostu wolą łatwiejszą wersję czy też tę bardziej przyswajalną dla laików. Bo przecież jeśli ktoś tych rytmów nie zna to ich nie słyszy (ja przynajmniej nie słyszałam), a tekst piosenki i linię melodyczną słyszy znakomita większość.
Z kolei to faktycznie ciekawe zjawisko jest:p bo przecież te tancerki uczyły się na pewno u kogoś kompetentnego(?). Czy żaden z ich nauczycieli nie wspomniał im o rytmach i ich interpretacji?
Mi osobiście podoba się ta amerykańska precyzja i technika, to się sprawdza w drum solo, jednak ten styl też nie podbił mojego serca. No i amerykankom trzeba oddać umiejętności do tworzenia show;) BellyDance Evolution Jilliny robi na mnie wielkie wrażenie, jest świetne!
Pamiętam jak kilka lat temu rozmawiałam z koleżanką, która siedziała wiele miesięcy w Stanach i wzięła tam kilka lekcji tańca brzucha właśnie. Ja wtedy na gwałt szukałam jakiejś książki czy innego wiarygodnego źródła o naszym tańcu (wtedy jeszcze nawet nie było polskiej książki o belly dance "Eliksir życia z krajów Orientu");) Ogromne było jej zdziwienie: "Na co ci książka? Taniec się tańczy a nie się o nim czyta" Kompletnie nie rozumiała, że interesuje mnie jakaś historia, początki, teoria. Niektórzy po prostu nie przywiązują do tego wagi;)
Teraz z perspektywy czasu oraz nasycenia oczu najpiękniejszym dla mnie stylem egipskim widzę, że Amerykanki tańczą może i pięknie, może i technicznie, może i ciekawie - ale brak im tego feelingu który tak kocham. Nie mają w sobie nic arabskiego. Nie idą na żywioł, nie ma w ich tańcu spontaniczności - każdy ruch jest do bólu wystudiowany. Nie powiem - to się BARDZO przydaje z początku nauki aby pojąć zasady wykonywania poszczególnych ruchów. Jednak na dłuższą metę - dla mnie - to nie jest "to".
Taniec z ostatniego filmiku, który zamieściłaś mnie przekonuje - to preferowany przeze mnie kierunek. Uwielbiam tancerki, które mają w sobie "pierwiastek arabski", który pozwala im czuć muzykę w specyficzny sposób. Tak szczerze powiedziawszy - czasem wolę popatrzeć na zwykłe podrygiwania przy muzyczce Arabek - "nie-tancerek", niż sztywny, wystudiowany, do bólu techniczny pokaz :thumbsup:.
Z ust mi to wyjęłaś. Powiem wam jeszcze, że jak byłam na warsztatach z Jilliną, to przy omawianiu choreografii ani razu nie wspomniała o żadnym rytmie, również w miejscu w którym miałyśmy improwizować. Mówiła tylko np.: "tu mają być wolne ruchy, jakbyście były całe zanurzone w miodzie". Za to Orit:love: w miejscu gdzie był dany rytm, tam go tłumaczyła i ilustrowała figurami. Ale "co kraj to obyczaj", Arabki tańczą tak, Amerykanki siak a Rosjanki jeszcze inaczej a my wybieramy to co nam najbardziej pasuje i podoba się.
Co jeszcze zauważyłam, a co może związane jest z tym, że Amerykanki kładą nacisk na technikę, jest to, że ich mimika często nic nie wyraża. One owszem uśmiechają się, ale nie powiesz, patrząc na ich twarz, jaki klimat przedstawia utwór do którego tańczą. I nie jest to spowodowane tym, że nie są Arabkami, bo Rosjanki czasami prawie "drą szaty" na sobie przy lirycznych utworach, których, jak mi się wydaje, Amerykanki unikają. Więc czym to jest spowodowane? Może właśnie komercjalizmem:(
No to się wypowiem jednak, bo z tą mimiką to racja. Amerykanki mają przyklejony sztuczny uśmiech do twarzy. A w egipskim stylu mimika jest bardzo ważna. Rosjanki przywiązują duża wage do arabskosci, stąd tyle emocji w ich tańcu. I dlatego wole stanowczo rosyjski styl od amerykańskiego.
A swoją drogą ciekawe czy kiedys będzie polski styl ? ;)
Ja miałam fazę na Jillinę jakieś pół roku temu, kiedy Jej doskonała technika i niekonwencjonalne rozwiązania kombinacji bardzo mi imponowały.
Potem odkryłam Orit, czy Dinę - która jest dla mnie niedoścignionym ideałem - i Jillina poszła w odstawkę.
Jednak nadal jestem fanką amerykańskiego interpretowania drum solo:)
Jednak nadal jestem fanką amerykańskiego interpretowania drum solo:)
Ja również, amerykańskie drum solo jest bardzo widowiskowe, a o to przecież chodzi w drum solo:D
Amerykańskie drum solo jest świetne bo drum solo jest czysto techniczne. Czyli wszystko się zgadza :D
Kurka wodna, oglądam filmiki z drum solo z różnych rejonów świata: Grecja, Argentyna, Brazylia, Turcja, USA , Egipt itd i wszędzie drum solo jest efektowne ! Nie widzę tego , aby amerykańskie się jakos specjalnie wyróżniało .
Może tak się utarło, bo Sadie swoim drum solo niejedną osobę powaliła na kolana i zawojowała youtube:) Może tak się kojarzy: Sadie amerykanka w drum solo = amerykańska precyzja w drum solo:p
Heh, nie będę tu wklejac filmików z Diną, bo to wątek o amerykańskim stylu. ale warto sobie obejrzeć jej drum solo i zobaczyć tę precyzję ! Szok ! Ona ma mniej zamaszyste ruchy po prostu i dlatego wydaje się nic, ale to jest wielkie coś ! Albo z inych rejonów Hale Sultan, Ambar Colette, Suhail, Aisha z Aten, można by wymieniac i wymieniac.
Ja chciałabym obalić mit amerykańskiej doskonałości techniki.
To jest tylko inny feeling !
A doskonałosć i precyzję techniczną można spotkać pod każdą szerokością geograficzną.
Nie chodzi tu o gloryfikowanie amerykańskiego drum solo, ale raczej o podkreślenie, że nie negujemy absolutnie amerykańskiego stylu. Drum solo w wykonaniu Amerykanek, jako czysto techniczna forma jest ich domeną, bo tam nie musi być feelingu.
Brak feelingu też jest swojego rodzaju feelingiem :D
Jillina - Oriental and Baladi
http://www.youtube.com/watch?v=B1K_ax0FvVM
W części baladi widać, że rytm jest przez tancerkę słyszany;) więc nie można napisać, że amerykanki rytmu w ogóle nie interpretują czy nie słyszą... Może po prostu przywiązują do niego mniejszą wagę?:p
(off top - BARDZO nie podoba mi się ten floorwork przy baladi w występie Jilliny)
A dla mnie floorwork w beledi jest kompletnie nie do pogodzenia -.-
Interpretacja interpretacją. Nie chodzi o to, żeby narzucać ogólny schemat interpretacji, "tak musi być". To zamyka i tworzy klony. Jedne z nas wybierają linię melodyczną, inne wokal, inne rytm a inne wyłapują ozdobniki. Oczywiście, nie mówię, że przez cały utwór - ale w danej frazie. I tak np. popularny Yearning który składa się z kilku warstw instrumentalnych + rytmu + ozdobników zostaje przez każdą z nas zinterpretowany inaczej. Jedna zaakcentuje mocne dumy, inna je opuści aby pójść dalej z głównym instrumentem a kolejna wyłapie wszelkie wstawki drugiego instrumentu. Oczywiście ważne jest, aby "dać do zrozumienia", że słyszy się wejście nowego instrumentu czy zmianę rytmiczną.
Amerykanki wybrały robienie show, tańczenie dla laików i komercję. Czyli: przyklejamy uśmiech numer 10 i odbębniamy tysięczny raz tą samą choreografię. Tu nie ma emocji. A jako, że wszystko pod publikę, to wolne utwory odpadają z tego względu... że są nudne. Już wiele razy słyszałam "wszystko bomba, ale ileż można się wić", "wolę jak porządnie zamacha biodrem". Amerykanki to odkryły i wyrzuciły tragiczną minę numer cztery ze swojego repertuaru.
Rytm jest zazwyczaj "pod spodem". Po co męczyć widzów wysłuchiwaniem go? :D
nie jestesm sklonna przychylac sie do opinii, ktora twierdzi, ze Amerykanki nic o rytmach nie wiedza.
troche sie ich kiedys naogladalam (filmy instruktazowe i dokumentalne) i mam wrazenie, ze wiedza z czym bd sie je...
moja teorie, ze cos tam wiedza podpieraja nastepujace fakty:
- Hossam Issam, ktory z nimi gra jest zapewne w jakims stopniu Arabem i swoja wiedze im przekazuje
- na filmie instruktazowym z Issamem Sonia rytmy tlumaczy. Co wiecej, w filmie ogladamy sceny gdzie Sonia i Issam sa w Kairze i Sonia bierze lekcje u Egipcjaniki (teraz juz nie pamietam kogo). Hossam podkreśla wtedy, że Superstars dlatego sa super, ze sie rozwijaja i nie spoczywja na laurach twierdzac, ze wszystko juz wiedza. nie wiem na ile Sonia nabyta wiedze zaimplemetowala w swoj taniec ale to pewnie juz inna kwestia
- Rachel gra na darbuce, nie potrafie okreslic czy dobrze ale wnioskuje z tego, ze co nieco musi wiedziec..
- teraz nie mam czasu przejrzec ich filmow instruktazowych, ale mam wrazenie ze tu i owdzie temat rytmu byl poruszany
Ameryka ma wlasna estetyke, jak kazdy narod przeniosla bd na swoje realia, potrzebe wyrazu i percepcje muzyki. to chyba naturalny proces.
jednym ich styl odpowiada, innym nie.
Amerykanki wydaja sie byc plytkie w swojej interpretacji, za to nadrabiaja technika.
Rosjanki sa w interpretacji przesadne do bolu, technicznie tez sa znakomite.
Arabki czuja po arabsku, czasami ma sie za to wrazenie, ze technika wogle nie ma znaczenia (podkreslam, ze MA SIE WRAZENIE a nie, ze techniki nie maja), a my tu na Zachodzie albo to doceniamy przesadnie (Arabki tancza jedynie slusznie) albo nie majac pojecia po tb nudzimy sie ogladajac je.
mysle, ze nie ma po co porownywac tych trzech wersji tb i podkreslac, ze ktoras jest lepsza. wiadomo, ze najlepiej zmierzac do zrodel ale nie jestesmy w stanie wyzbyc sie naszej 'polskosci' czy 'zachodniosci', ktora stanowi punkt wyjsciowy w postrzeganiu swiata (w tym przypadku glownie muzyki, ciala, ruchu, emocji). nasze pochodzenie zawsze bedzie mialo wplyw na to, jak tanczymy. wydaje mi sie, ze implementowanie na sile wersji arabskiej sprawi, ze nasz taniec bedzie nieautentyczny, czy tez moze nieszczery a przez to byc moze w pewnym sensie groteskowy np. dla Arabow. Arabowie twierdza, ze nie jestesmy w stanie zrozumiec Koranu, jesli nie znamy arabskiego (wszelkie tlumaczenia na inne jezyki z zalozenia nie oddaja wszystkiego co Koran przekazuje bo tylko klasyczny arabski oddaje piekno i glebie tresci). tak samo moga uwazac jesli chodzi o nasze zrozumienie i interpretacje ich muzyki.
zeby bylo jasne: marzy mi sie zdolnosc interpretacji arabskiej muzyki tak jak to robia Arabki, Egipcjanki zwlaszcza. ale nie bede na sile wypierac sie tego ze moje zachodnie ucho uslyszy czasem inny instrument, ktory cialo chce podkreslic i zatanczyc. bo wydaje mi sie ze taniec ma wyplywac ze mnie i z moich emocji, inaczej jedynie bedzie wyrazeniem czyjejs interpretacji czy choreogafii. czyli nie bedzie szczery. dla mnie nieszczery taniec jest malo warty, jesli czuje ze tancerka robi cos wbrew swojej duszy, to jej taniec na tym dla mnie traci bo nie umiem sie zidentyfikowac z jej emocjami, ktore sa wywolywane na sile.
w gruncie rzeczy najmniej w zwiazku z tym przekonuja mnie Rosjanki, ktore przezywaja az nad to i rzadko jestem w stabnie uwierzyc, ze wyplywa to prosto z ich serca...
Amerykanki moze nie przezywaja ale za to czasem mozna odczuc radosc z tego ze tancza dla nas, ze sprawia im to przyjemnosc, dobrze sie z tym czuja. czasami naprawde latwiej mi uwierzyc szczerzacej sie Amerykance niz Rosjance.
nie kazda tanczaca Arabke jestem w stanie 'wyczuc' zeby moc dzielic z nia emocje a to pewnie dlatego, ze emocje Arabki pewnie sa zupelnie inne niz moje wlasnie dlatego ze ona jest Arabka a ja Polka.
coz takie zycie :)
ale daleka jestem od opinii, ze Amerykanki nic nie wiedza. byc moze ich wewnetrzna potrzeba interpretacji nie jest tak silna jak u Arabek. czy maja w zwiazku z tym na sile sie zmieniac? straca wtedy, w moich oczach przynajmniej, swoja autentycznosc...
chcialam sie tylko podzielic moimi spostrzezeniami i wyszedl mi jakis elaboracik zupelnie niespodziewanie.
nie podwazam Waszych zdan i z nimi nie polemizuje. ja po prostu z reguly widze wszystko w barwach szarych a nie czarno-bialo stad moj glos w tej dyskusji.
Jeżeli ktoś może dodać za mnie punkcik Grashce za powyższą wypowiedź to poproszę, bo myślę, że dotyka sedna w tym temacie.
Dodałam :).
Farah bardzo pięknie ujęła to, co chciałam napisać, ale nie umiałam tego ubrać w słowa.
Od siebie dodam jeszcze, że nie warto być bardziej arabską od Arabek :).
Grashka, Ty to masz gadane...
Nie wiem, czy zauważyłyście, ale Autumn Ward wspomina o "raqs
europa" style bellydance ( http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=3199&page=6 ) post nr 102.Czyli jest coś na rzeczy.
oj, dziekuje :embarrest:
ale bez przesady, to chyba post jak kazdy inny ???
nie mam gadany :) raczej mam czasem 'pisane':D
Rosjanki sa w interpretacji przesadne do bolu, technicznie tez sa znakomite.
w gruncie rzeczy najmniej w zwiazku z tym przekonuja mnie Rosjanki, ktore przezywaja az nad to i rzadko jestem w stabnie uwierzyc, ze wyplywa to prosto z ich serca...
To też stereotyp, który się u nas nadmiernie zakorzenił. Przykład z życia: po jednym z konkursów na Ukrainie sędzia Aleksiej Riaboszapka skwitował nasze występy następująco: "Wy, Polki, za mocno gracie. To może być dobre w show, ale w klasyce to przesada, to wygląda groteskowo". A ja na to: "Bo u nas się uważa, że to właśnie wy tak bardzo przeżywacie..."
Mirando, ciekawe spostrzeżenie! Powiem szczerze, że jak byłam z Zainą na World Cup mogę oszacować tancerki stereotypowo tańczące od tych które zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie (nieszablonowym stylem) mniej więcej pół na pół!
To też stereotyp, który się u nas nadmiernie zakorzenił.
no taki sam stereotyp jak ten, ze Amerykanki tancza plasko, bez tresci:)
byc moze za duzo Rosjanek nie widzialam, ale wszystkie, ktore ja widzialam byly dla mnie zbyt przesadne :)
nie jestesm sklonna przychylac sie do opinii, ktora twierdzi, ze Amerykanki nic o rytmach nie wiedza.
troche sie ich kiedys naogladalam (filmy instruktazowe i dokumentalne) i mam wrazenie, ze wiedza z czym bd sie je...
Ja również nie uwierzę w to, że np. taka gwiazda i profesjonalna tancerka jak Jillina nie wie nic o rytmach:p Ja myślę, że ona wie i umie baaardzo dużo:) Tylko jak wspomniała grashka - Ameryka ma własną estetykę. Jillina to moim zdaniem także świetny choreograf, mam nadzieję kiedyś skorzystać z warsztatów z nią. Jej interpretacja muzyki jednak różni się od interpretacji Orit, Diny czy Randy.
W pewnym stopniu zgadzam się z Abir, że nie o to chodzi, żeby tworzyć schemat i powielać kombinacje czy choreografie, ale pewne zasady zostały stworzone po to, aby ich przestrzegać. Wspominając wyżej wklejony przeze mnie filmik Jilliny - dla mnie ten floorwork kompletnie nie pasuje do baladi i nie powinien być w tym stylu stosowany. Nawet Hossam Ramzy mówił na warsztatach, że "możemy zrobić co chcemy", ale wiadomo, że z uwzględnieniem pewnych zasad interpretacji muzyki;)
A jeśli chodzi o to jak bardzo pewne stwierdzenia są stereotypowe to Saida amerykanką nie jest, a jej baladi też jest bardzo niekonwencjonalne;) a jej styl oryginalny.
Ja również nie uwierzę w to, że np. taka gwiazda i profesjonalna tancerka jak Jillina nie wie nic o rytmach:p Ja myślę, że ona wie i umie baaardzo dużo:)
Same dajemy się zwieść- Jillina musi dużo wiedzieć, przecież wielka gwiazdą jest.
To jest właśnie kreowanie mitów.
Ależ Jillina ma ogromną wiedzę, w to nikt nie powinien wątpić. Faktem natomiast jest, że na warsztatach nie przykłada do tego takiej wagi jak np. Orit.
W sumie wiekszosc z tego, co chcialam tu napisac, Grashka mi wyjela z ...klawiatury :D
Przede wszystkim potrzebujemy uscislenia terminologii: mowimy o stylu egipskim, stylu amerykanskim i stylu rosyjskim, a nie o pochodzeniu tancerek! W niektorych wypowiedziach te zjawiska byly utozsamione - nieslusznie! Przeciez chyba jest jasne, ze bycie tancerka z Ameryki nie czyni nikogo mistrzem drum solo, ani nie wyklucza mozliwosci tanczenia w stylu zupelnie innym niz amerykanski - bo nasz styl wyznaczaja nasi mistrzowie i droga edukacji, estetyczne wybory, a nie miejsce na swiecie, w ktorym przyszlo nam zyc - choc oczywiscie jego wplyw jest rowniez istotny.
A moja refleksja jest taka - Amerykanki pokazaly swiatu, ze ze swoja totalnie niearabska, zachodnia psychika i mentalnoscia moga zrobic cos wartosciowego w ramach tego tanca. Przetworzyly taniec orientalny na wersje wynikajaca z odczuwania muzyki (emocji, estetyki itd.) przez czlowieka Zachodu. Same przeciez wiemy, jak rozni sie przecietne rozumienie muzyki arabskiej przez osobe ktora jakos jest z nia zaznajomiona, czyli tanczy w stylu egipskim i wedlug jego prawidel ja interpretuje i rozumie, od rozumienia tej muzyki przez kogos, kto postrzega ta muzyke z punktu widzenia muzycznych doswiadczen i wiedzy osoby wychowanej w kulturze zachodniej. Te trudnosci pokonujemy na kazdym kroku naszej tanecznej edukacji, jesli pragniemy osiagnac choc czastke sposobu rozumienia muzyki w sposob egipski.
Ja przy tym jednak mam duzy szacunek do stylu amerykanskiego wlasnie za to, ze jego reprezentantki postanowily oderwac sie od tradycji, pogodzic sie z tym, ze nie odczuwaja muzyki po arabsku i wypracowac wlasny sposob jej odczuwania - przez pryzmat ich zachodnich korzeni. Przeniosly technike tanca orientalnego na grunt estetyki zachodniej. Nie widze w tym ignorancji, lecz indywidualizm! Pokazaly, ze ta technika jest dla nich narzedziem tworzenia sztuki wynikajacej z ich wnetrza, emocji i uwarunkowan kulturowych, zamiast probowac wydostac sie z tych uwarunkowan i przestac patrzec przez ich pryzmat - co byloby przeciez zadaniem niemozliwym (z mojego punktu widzenia studentki kulturoznawstwa).
Czy tanczenie pod gust widzow zachodnich koniecznie musimy okreslac pejoratywnym okresleniem "komercji"? Po co wlasciwie w ogole tancerka wchodzi na scene? Bo ja uwazam, ze dla ludzi, ktorzy pod ta scena siedza. Po to, by dac im z siebie to, co ma najlepszego do zaoferowania. I po to, by choc na jeden wieczor wplynac na tych ludzi, dostarczyc im estetycznego czy emocjonalnego doswiadczenia, ktore ich uszczesliwi. Wierze, ze to wlasnie zazwyczaj jest celem artystek tancerek - niezaleznie od ich stylu i kraju pochodzenia. Wiec moze po prostu Amerykanki stosuja srodki przekazu zrozumiale dla ich widowni, trafiajace do ich gustu i emocji, z szacunku do swoich widzow?
Zaledwie przedwczoraj Beata Cifuentes opowiadajac o niezwyklym tanecznym show, jakie potrafia tworzyc amerykanskie tancerki,z wykorzystaniem licznych woali i mistrzowskiej, szybkiej gry na saggatach powiedziala o jednej z nich "Maybe she can't do egyptian raks sharki but who cares?!" Wlasnie takie podejscie - pelne szacunku dla roznorodnosci stylistycznej tanca orientalnego, zarowno jego tradycyjnych korzeni jak i zupelnie nowoczesnych stylizacji, czyni Beate i Horacia moimi mistrzami. Moim marzeniem od poczatku tanecznej drogi bylo odnalezienie jakiejs harmonii w tanecznej edukacji - czyli poszukiwania rownolegle we wszystkich dostepnych mi stylach. Od poczatku mialam duza stycznosc z technika amerykanska, probowalam takze edukowac sie w stylu egipskim, pragne w swoim tancu korzystac z wszystkiego, co udalo mi sie poznac. Moim marzeniem byloby pogodzenie amerykanskiego podejscia do techniki, swiadomosci ciala w tancu i genialnej, analitycznej pedagogiki, z egipskim feelingiem i muzykalnoscia. Pragne zglebiac technike obu stylow i pomysly choreograficzne i rozumienie muzyki obu stylow. Wiem, ze przez brak specjalizacji wiele sobie utrudniam - bo przeciez jeszcze tribal;) a rownolegle edukowanie sie w sposob tak roznorodny jest trudne nie tylko czasowo i finansowo, ale przede wszystkim mentalnie - by swiadomie przestawiac sie co chwila, a przy tym zachowac spojnosc swojego rozumienia tanca i nie popasc w taneczna schizofrenie;) Ale wiem tez, ze nigdy nie zrezygnowalabym z ktorejkolwiek z kilku sciezek, ktorymi podazam - bo to poszerza moje horyzonty i pozwala mi pelniej kochac kazda forme tanca orientalnego, ktora sie zajmuje - przez ich roznice wlasnie.
Rosjanki przywiązują duża wage do arabskosci, stąd tyle emocji w ich tańcu.
Nie zgadzam sie - z mojegu punktu widzenia Rosjanki przywiazuja duza wage do emocji, ale zupelnie nie jest to arabski sposob okazywania emocji w tancu.
Oczywiscie to tylko moje subiektywne spostrzezenia estetyczne:)
A swoją drogą ciekawe czy kiedys będzie polski styl ? ;)
Rany, oby nie! :eek::eek::eek:
A przypisywać do tego jakąś filozofię? Czy też traktować to tak jak my- jako świętość? Eee, po co?
A kto to jest "my"? Bo jesli "my" to grono tancerek zglebiajacych styl egipski, kochajacych ten taniec i muzyke, to pozwole sobie umiescic moja skromna osobe w tym towarzystwie - fanek egipskiego feelingu. A mimo to te dwa zdania mnie nieco przerazily - bo traktowanie czegos tak subiektywnego jako "swietosci" brzmi dla mnie jak stylistyczny fanatyzm. I nie wiem, co masz na mysli mowiac o filozofii - moglabys to jakos rozwinac? Bo zazwyczaj gdy slyszalam to slowo zastosowane w kontekscie tego tanca to rowniez bylam bardzo na nie - bo wiazalo sie z dorabianiem mu wydumanej mistycznej otoczki;) Ale w zadnym wypadku nie zarzucam tego Tobie, bo nie wiem co masz na mysli i chcialabym Cie poprosic o rozwiniece tego zdania:)
amerykańkie tancerki wydają się pomijac korzenie i rytmiczne i kulturowe tańca którego tańczą.
W zasadzie w wielu przypadkach musze sie zgodzic - lecz jak dla mnie sa argumenty za tym, ze nie musi to ujmowac ich wykonaniom artystycznej wartosci - jak pisalam wyzej:)
Arabowie twierdza, ze nie jestesmy w stanie zrozumiec Koranu, jesli nie znamy arabskiego (wszelkie tlumaczenia na inne jezyki z zalozenia nie oddaja wszystkiego co Koran przekazuje bo tylko klasyczny arabski oddaje piekno i glebie tresci). tak samo moga uwazac jesli chodzi o nasze zrozumienie i interpretacje ich muzyki.
Pozwole sobie na czepialstwo - jak juz w paru miejscach na forum pisalam, twierdze ze Arabowie nie rozumieja Koranu:D A juz na serio - chodzi mi o to, ze Arabowie posluguja sie w mowie potocznej dialektami, ktore od jezyka, ktorym pisany byl Koran roznia sie tak jak wspolczesna polszczyzna od polszczyzny Mikolaja Reja. Temat historii rozwoju jezyka arabskiego jest skomplikowany, jednak wazne jest, by nie sadzic, ze bycie wspolczesnym uzytkownikiem jezyka arabskiego daje wystarczajace narzedzia do rozumienia Koranu - bo wiele koszmarnych zjawisk w swiecie arabskim (np. fanatyzm) rodzi sie wlasnie z jego mylnych interpretacji.
Grashko, potraktuj to jako czepialstwo rzucone w przestrzen, by pewne sprawy rozjasnic, a nie czepialstwo personalne, gdyz ogolnie bardzo sie zgadzam z tym, co pisalas.
Ja również nie uwierzę w to, że np. taka gwiazda i profesjonalna tancerka jak Jillina nie wie nic o rytmach:p Ja myślę, że ona wie i umie baaardzo dużo:) Tylko jak wspomniała grashka - Ameryka ma własną estetykę.
Same dajemy się zwieść- Jillina musi dużo wiedzieć, przecież wielka gwiazdą jest.
To jest właśnie kreowanie mitów.
Zgadzam sie z Nailah - ta tancerka to juz chodzaca instytucja, nie osiagnela tego zamykajac sie na wiedze. Pozwole sobie zacytowac informacje z jej strony, ktore moim zdaniem dowodza, ze w swiecie tanca arabskiego nie uchodzi za ignorantke, lecz cieszy sie szacunkiem nawet w Egipcie:
"In the summer 2009 and 2010 Jillina was invited to be a featured performer in the prestigious Closing Gala at Ahlan Wa Sahlan in Egypt; an honour which has never before been awarded to an American".
Nie zgadzam sie - z mojegu punktu widzenia Rosjanki przywiazuja duza wage do emocji, ale zupelnie nie jest to arabski sposob okazywania emocji w tancu.
Oczywiscie to tylko moje subiektywne spostrzezenia estetyczne:)
Moją wypowiedź oparłam na słowach Alieksieja Riaboszapki, który wypowiadając się o rosyjskim BD powiedział, że ogromny nacisk kładzie się tam na arabskość. I ja to widzę u nich.
Jak juz mowilam, chodzilo mi jedynie o to ze ja tego u nich nie widze. Moja wypowiedz nie dotyczyla intencji stylistycznych reprezentantek/reprezentantow stylu rosyjskiego, lecz mojego odbioru tego tanca - ktory w sumie nieco zblizony jest z tym, co na jego temat pare postow wyzej pisala Grashka - emocje sa tam tak przesadne, ze wydaja mi sie wyrezyserowane i nie calkiem szczere.
Oczywiscie mowie ogolnie, nie mam na mysli osob konkretnych i nie twierdze, ze nikt tam nie tanczy w sposob arabski - chocby wlasnie Aleksiej bardzo mnie przekonuje:)
Zrobiło się tak ciekawie, że i ja się wtrącę...Ponieważ moja droga artystyczna wiodła do tańca przez teatr, mam trochę inne spojrzenie na to, co robią Amerykanki. Nie nazwałabym tego li tylko komercją, tanim show, czy tańcem pod publikę. Dla mnie sposób, w jaki one reprezentują belly dance, ma wiele wspólnego z estetyką przedstawienia teatralnego, wykorzystywania uroku belly dance, jego sceniczności, kobiecości, pięknych strojów...Wszystko to dla mnie stanowi całość zamkniętą w bardziej teatralnym postrzeganiu tańca.
Wiadomo, że publiczność podziwiająca taniec brzucha jest przeróżna, ale większość z nich to jednak laicy, którzy po prostu ze względu na swój brak wiedzy nie docenią wielu rzeczy tańczonych bardziej z "arabska", a nawet się znudzą...Moim zdaniem Amerykanki sięgnęły po takie, a nie inne środki wyrazu, zupełnie świadomie. Nie mnie to oceniać, co jest lepsze, a co gorsze, mogę tylko ze swojej strony dodać, że gust taneczny zmienia się pod wpływem przeróżnych doświadczeń tanecznych-same wiecie, jak wszystkie ciagle dojrzewamy tanecznie i szukamy coraz to nowych interpretacji dla wyrażania samych siebie.
Ale ja akurat, to co robią Amerykanki, bardzo szanuję - za pomysł, za wyobraźnię, za przeżycia estetyczne, jakie moim zdaniem dostarczają publiczności.
Dobrze jest mieć rozległą wiedzę taneczną i z niej świadomie korzystać, ale myślę, że nie ma nic złego w innych próbach interpretacji tańca brzucha. Ja na to patrzę bardziej pod kątem teatru tańca.
Pozwole sobie na czepialstwo - jak juz w paru miejscach na forum pisalam, twierdze ze Arabowie nie rozumieja Koranu:D A juz na serio - chodzi mi o to, ze Arabowie posluguja sie w mowie potocznej dialektami, ktore od jezyka, ktorym pisany byl Koran roznia sie tak jak wspolczesna polszczyzna od polszczyzny Mikolaja Reja. Temat historii rozwoju jezyka arabskiego jest skomplikowany, jednak wazne jest, by nie sadzic, ze bycie wspolczesnym uzytkownikiem jezyka arabskiego daje wystarczajace narzedzia do rozumienia Koranu - bo wiele koszmarnych zjawisk w swiecie arabskim (np. fanatyzm) rodzi sie wlasnie z jego mylnych interpretacji.
Grashko, potraktuj to jako czepialstwo rzucone w przestrzen, by pewne sprawy rozjasnic, a nie czepialstwo personalne, gdyz ogolnie bardzo sie zgadzam z tym, co pisalas.
nie odebralam tego jako czepialstwo, luz blues :)
zgadzam sie, ze Arabowie sami Koranu nie rozumieja (nie wszyscy of course) :) ale to juz insza inszosc.
a pomimo tego, ze niewielu z nich go nie rozumie, twierdza, ze my nie znajac arabskiego klasycznego nie jestesmy w stanie zrozumiec choc tyle ile oni. bo przeklady na inne jezyki ponoc nigdy nie beda tak doskonale... bo tylko Koran po arabsku jest sam w sobie doskonaly.
wiec moze tak samo mysla o tym, jak my rozumiemy/interpretujemy/czujemy "ich muzyke" - ze nigdy nie bedziemy w stanie czuc jej tak jak oni.
co w grunice rzeczy jest dosc logiczne :D
Zostałam przywołana przez Quesse do odpowiedzi, wiec się grzecznie melduję.
A przypisywać do tego jakąś filozofię? Czy też traktować to tak jak my- jako świętość? Eee, po co?
...
My- jako forumowiczki. Odkąd jestem tu na tym forum dostrzegam pewne zachowania/wypowiedzi, które ugruntowują mnie w przekonaniu, że staramy się zachować pewną czystość, mit, wyjątkowość, a wiec świętość tańca orientalnego.
No, niech która wyskoczy na scenę po zaledwie kilku lekcjach, a nie daj Boże, by udzielała się na yt. Szkaluje dobre imię naszego tańca! Tańczy nazbyt erotycznie! Nie o to w tym tańcu chodzi! Nie jest tak?
Sama podkreślam wyjątkowość tego tańca, wiec też znajduję się w grupie " tancerek zgłębiających styl egipski, kochających ten taniec i muzyke, fanek egipskiego feelingu", tuż za Tobą:D.
Same dajemy się zwieść- Jillina musi dużo wiedzieć, przecież wielka gwiazdą jest.
To jest właśnie kreowanie mitów.
Chodziło mi o wyciąganie wniosków, ze ktoś musi posiadać dużą wiedzę, bo przecież gwiazdą jest. A przecież to, ze jest gwiazdą oznacza tylko, że umie się świetnie sprzedać, a niekoniecznie jest alfą i omegą (Paris Hilton też jest gwiazdą:cool:).
Dziękuję więc za pokazanie, że Jillina zna się jednak na rzeczy. Mam dowód, więc wierzę.
Nie nazwałabym tego li tylko komercją, tanim show, czy tańcem pod publikę. Dla mnie sposób, w jaki one reprezentują belly dance, ma wiele wspólnego z estetyką przedstawienia teatralnego, wykorzystywania uroku belly dance, jego sceniczności, kobiecości, pięknych strojów...Wszystko to dla mnie stanowi całość zamkniętą w bardziej teatralnym postrzeganiu tańca.
Jezeli patrzymy od strony teatralno- przedstwieniowej całkowicie zgadzam się z Yanarim.
A przecież to, ze jest gwiazdą oznacza tylko, że umie się świetnie sprzedać, a niekoniecznie jest alfą i omegą (Paris Hilton też jest gwiazdą:cool:).
Dziękuję więc za pokazanie, że Jillina zna się jednak na rzeczy. Mam dowód, więc wierzę.
Jeśli chodzi o stronę kulturową, interpretacje kulturowe i domysły które snujemy czy tancerki amerykańskie wiele wiedza na temat tego tańca i jego egipskiej interpretacji zgadzam się z Nashitą. I dodam coś od siebie.
Gwiazdami w stanach (jak i wszędzie w zglobalizowanym świecie) są często osoby, które poprostu genialnie potrafią kreując swój wizerunek sprzedac go masom jako produkt. Kreują się także nowe prądy tego tańca (przez to, że można, szczególnie w stanach, interpretacyjnie zrobić z nim co sie chce) i coraz ciężej się przyczepiać do kogokolwiek, czegokolwiek, bo żyjemy w świecie propagującym relatywizm. Przecież tak własnie doszłyśmy do tego tanca, poprzez kulturowy relatywizm który podpowiada nam, że coś co jest z Egiptu nie jest wymysłem "dzikusów" a "inną kulturą". Żyjemy w poszanowaniu dla wszelkiej inności itd. Same z supermarketu kultury (przy okazji polecam lekture bardzo ciekawej pracy http://www.piw.pl/fragmenty/supermarket.htm) wybrałtyśmy kiedyś produkt o nazwie taniec orientalny i uczymy się go w poszanowaniu dla jego inności i korzeni.
Podczas gdy amerykanki często zuchwale biorą z supermarketu kultury produkt o nazwie taniec orientalny i mieszają go z przyprawą p.t. show, sprzedaż, wolność interpretacji. McOrient który z tego wychodzi zgodnie z zasadą relatywizmu którą wszystkie się tu kierujemy nie podlega zbytnio naszej ocenie gdyż już zaczął stanowić część czyjejś kultury "amerykańskiej kultury tańca orientalnego".
W związku z tym sprytnie i marketingowo zamyka się usta niedowiarkom w wiedzę i inne atrybuty amerykańskich tancerek, bo przecież coś co się TAK sprzedaje (czyt. tancerka która jest TAKĄ gwiazdą) przecież "kulturowo głupia" byc nie może.
A ja myślę, że wszystko jest możliwe, szczególnie w "hameryce".
Tym czasem skonsumuje jakiś niezdrowy McOrient z podwójnym Show, aż kicz spłynie mi po brodzie i zapiję colą z domieszką kulturowej mamałygi. Pychota, przyczepić się nie można. A nie zdrowe jak cholera!;)
Buźka:push:
McOrient z podwójnym show raz!
Genialne hasło. Chyba przysługuje Ci copyright:p
Wszyscy mi mówią, że powinnam w reklamie robić :P
Podczas gdy amerykanki często zuchwale biorą z supermarketu kultury produkt o nazwie taniec orientalny i mieszają go z przyprawą p.t. show, sprzedaż, wolność interpretacji. McOrient który z tego wychodzi zgodnie z zasadą relatywizmu którą wszystkie się tu kierujemy nie podlega zbytnio naszej ocenie gdyż już zaczął stanowić część czyjejś kultury "amerykańskiej kultury tańca orientalnego".
W związku z tym sprytnie i marketingowo zamyka się usta niedowiarkom w wiedzę i inne atrybuty amerykańskich tancerek, bo przecież coś co się TAK sprzedaje (czyt. tancerka która jest TAKĄ gwiazdą) przecież "kulturowo głupia" byc nie może.
A ja myślę, że wszystko jest możliwe, szczególnie w "hameryce".
Dużo w tym prawdy Camilio!
To w Ameryce przecież stworzono Tribal, to Amerykanka Izzy tworzy sobie własną wariację na temat tańca orientalnego. Mnie się nie za bardzo podoba tłumaczenie wszystkiego "bo TAKIE się sprzedaje". I tak jak Jillina jeszcze jest w stanie mnie przekonać, bo jednak tańczy dość miły dla oka taniec arabski mimo, że ruchy są mocno wystudiowane (rozumiem, tańczy nie tylko solo, ale też w formacji tanecznej, a w zespole tancerki muszą tańczyć podobnie, więc jest to uzasadnione), tak Sadie jest dla mnie "maszyną" wykonującą karkołomne sztuczki swoim super wyćwiczonym ciałem, a Izzy jak na mój gust już dawno poszła za daleko "obok" tańca arabskiego.
Ale to się sprzedaje - a jakże!
Tym czasem skonsumuje jakiś niezdrowy McOrient z podwójnym Show, aż kicz spłynie mi po brodzie i zapiję colą z domieszką kulturowej mamałygi. Pychota, przyczepić się nie można. A nie zdrowe jak cholera!;)
Buźka:push:
No u mnie to już może być przyczyną niestrawności ;). Obrazowo i trafnie napisane :thumbsup: Komercyjna papka niestety też nie jest sztuką...
No ale ja jestem "tylko" amatorem to się mogę nie znać ;) Jakkolwiek na ścieżce poszukiwań własnego stylu, pozostanę przy wzorcach bliższych korzeniom tego tańca :)
Na razie nie mam czasu na dokladniejszy udzial w dyskusji, ale warto wspomniec, ze Izzy tego co robi nie nazywa tancem arabskim. Okresla to wlasnie jako swoja mieszanke stylistyczna, pod nazwa taka jak jej zespol "La Tejedora" ("szwaczka"), by uniknac oskarzen ze robi z bellydance/tancem arabskim cos, co nie miesci sie w konwencji.
Na razie nie mam czasu na dokladniejszy udzial w dyskusji, ale warto wspomniec, ze Izzy tego co robi nie nazywa tancem arabskim. Okresla to wlasnie jako swoja mieszanke stylistyczna, pod nazwa taka jak jej zespol "La Tejedora" ("szwaczka"), by uniknac oskarzen ze robi z bellydance/tancem arabskim cos, co nie miesci sie w konwencji.
:thumbsup:
Quesse, właśnie to miałam na myśli zestawiając Izzy z Tribalem :). Tribal to osobny styl, tak samo Izzy tworzy swój odrębny styl - a wspólnym mianownikiem są inspiracje i kraj pochodzenia tych "nowych" stylów ;)
Edit: może od razu wyjaśnię dlaczego wspomniałam o tribalu i Izzy w kontekście czegoś stworzonego dla zrobienia show, które się sprzedaje:
Tribal - jest kojarzony z tańcem brzucha chociażby poprzez określanie go (b. często) jako "tribal belly dance".
Izzy natomiast dlatego, że niezbyt wprawne oko, zmylone kostiumem tudzież muzyką - spokojnie może zakwalifikować jej taniec jako taniec brzucha.
A że taniec brzucha to potoczna nazwa tańca arabskiego... :rolleyes: ...no właśnie. I w tym miejscu we mnie się burzy krew, bo JA bym chciała, aby taniec arabski nie był przetwarzany wedle czyjegoś widzimisię "bo się tak sprzedaje"
*Sylwia*
03-09-2010, 13:56
Zapewniam Cię, że to właśnie "taniec brzucha" czy jak wolisz taniec arabski dużo lepiej się sprzedaje niż tribal.
Zapewniam Cię, że to właśnie "taniec brzucha" czy jak wolisz taniec arabski dużo lepiej się sprzedaje niż tribal.
Z pewnością. Wystarczy sobie przypomnieć występ Lares z eliminacji do "Mam Talent" i komentarze sędziów, że to jest sztuka tak niszowa, że nie przebije się w tym programie.
Ja nie do konca rozumiem wyciaganie przykladu tribalu i stylu Izzy w kontekscie zagadnienia "w Ameryce wszystko robi sie tak by sie sprzedawalo" - bo tez uwazam, ze tribal jest totalnie niekomercyjny jako gatunek, chyba ze wspoltworzy show w stylu BDSS, a Izzy trzeba przyznac - czy sie ja ceni czy nie - ze to totalnie oderwana od rzeczywistosci artystka, ktora tworzy z porywu serca i jest w swoim stylu tanecznym totalnie szczera, jakos nie pasuje mi do dyskusji o skomercjalizowaniu sie tanca w Ameryce... Antares, bede wdzieczna jesli jakos rozwiniesz, czemu wlasnie w tym kontekscie wysuwasz te przyklady :)
A co do terminologii... W Ameryce wszystko jest okreslone mianem bellydance - cabaret style, styl egipski, tribal we wszelkich formach itp. itd. Mam wrazenie, ze oni tego terminu nie rozumieja jako czegos nieco nieadekwatnego, jak my. Dla mnie, gdy w Ameryce mowi sie "bellydance", absolutnie nie mozna tego przetlumaczyc na polskie "taniec brzucha" !!
jakos nie pasuje mi do dyskusji o skomercjalizowaniu sie tanca w Ameryce... Antares, bede wdzieczna jesli jakos rozwiniesz, czemu wlasnie w tym kontekscie wysuwasz te przyklady :)
Odnosiłam się konkretnie do McOrientu i owego supermarketu, o którym pisała Camilia. Czyż coś co jest inspirowane orientem nie należy do tej kategorii "orientopodobne"? :D Według mnie jak najbardziej. Jakkolwiek nie upieram się, że moje skojarzenia zawsze muszą być trafne czy słuszne - jak to skojarzenia :)
Ale generalnie chyba dyskusja trochę poszła obok tematu i trochę się namieszało ;)
A co do terminologii... W Ameryce wszystko jest okreslone mianem bellydance - cabaret style, styl egipski, tribal we wszelkich formach itp. itd. Mam wrazenie, ze oni tego terminu nie rozumieja jako czegos nieco nieadekwatnego, jak my.
Mam wrażenie, że mają przede wzystkim (jak na moje oko) trochę luźne podejście do stylu tańczenia. No i w sumie o tym tu dyskutujemy :D A przynajmniej dyskutowałyśmy zanim ciut zboczyłyśmy z tematu głównego :D
Jak już wcześniej pisałam - na mój gust niespecjalnie się martwią o arabskość tańca arabskiego. Według mnie taniec przytoczonych w pierwszym poście Amerykanek jest mocno techniczny i do bólu wystudiowany (tu się powtarzam, bo pisałam m.in. o tym wcześniej).
Dla mnie, gdy w Ameryce mowi sie "bellydance", absolutnie nie mozna tego przetlumaczyc na polskie "taniec brzucha" !!
Jak w takim razie? :unsure:
belly dance - taniec brzucha
oriental dance - taniec orientalny
arabic dance - taniec arabski
middle-eastern dance - taniec bliskiego wschodu
egyptian style - styl egipski
Wszystkie określenia funkcjonują jak najbardziej :), jak widać tam też się je rozróżnia.
Że się jeszcze zupełnie w temacie odniosę do Twojej wcześniejszej wypowiedzi:
A moja refleksja jest taka - Amerykanki pokazaly swiatu, ze ze swoja totalnie niearabska, zachodnia psychika i mentalnoscia moga zrobic cos wartosciowego w ramach tego tanca. Przetworzyly taniec orientalny na wersje wynikajaca z odczuwania muzyki (emocji, estetyki itd.) przez czlowieka Zachodu.
(...)
Ja przy tym jednak mam duzy szacunek do stylu amerykanskiego wlasnie za to, ze jego reprezentantki postanowily oderwac sie od tradycji, pogodzic sie z tym, ze nie odczuwaja muzyki po arabsku i wypracowac wlasny sposob jej odczuwania - przez pryzmat ich zachodnich korzeni. Przeniosly technike tanca orientalnego na grunt estetyki zachodniej. Nie widze w tym ignorancji, lecz indywidualizm!
(...)
Czy tanczenie pod gust widzow zachodnich koniecznie musimy okreslac pejoratywnym okresleniem "komercji"? Po co wlasciwie w ogole tancerka wchodzi na scene? Bo ja uwazam, ze dla ludzi, ktorzy pod ta scena siedza. Po to, by dac im z siebie to, co ma najlepszego do zaoferowania. I po to, by choc na jeden wieczor wplynac na tych ludzi, dostarczyc im estetycznego czy emocjonalnego doswiadczenia, ktore ich uszczesliwi. Wierze, ze to wlasnie zazwyczaj jest celem artystek tancerek - niezaleznie od ich stylu i kraju pochodzenia. Wiec moze po prostu Amerykanki stosuja srodki przekazu zrozumiale dla ich widowni, trafiajace do ich gustu i emocji, z szacunku do swoich widzow? Quesse...no niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Dla mnie nie jest to przejaw indywidualizmu, ale spłycania pod potrzeby publiki.
Owszem, artysta wchodzi na scenę dla publiczności, ALE pozostaje pytanie, CO się rzeczywiście tej publiczności pokazało? Kawałek danej kultury, czy - przepraszam za słowo - ładnie podaną, lekką, łatwą i przyjemną podróbę?
Przepraszam, jeśli sprawiam wrażenie ortodoksa, ale tak sobie myślę, że skoro biorę na warsztat taniec arabski, to raczej punktem odniesienia dla mnie powinien być styl najbliższy źródłom? Albo się mylę? :unsure:
No chyba, że tańczę taniec brzucha, to na upartego mogę różne rzeczy pod to podciągnąć ;)
Pamietam o temacie, po prostu chcialam go nieco przemyslec:D
Odnosiłam się konkretnie do McOrientu i owego supermarketu, o którym pisała Camilia. Czyż coś co jest inspirowane orientem nie należy do tej kategorii "orientopodobne"? :D Według mnie jak najbardziej. Jakkolwiek nie upieram się, że moje skojarzenia zawsze muszą być trafne czy słuszne - jak to skojarzenia :)
A tu juz pojawia sie kwestia definicji. Bo ja np. uwazam, ze tribal jest przemyslana, starannie skonstruowana fuzja, zgodnie ze wszelkimi prawidlami tworzenia fuzji moim zdaniem - a fuzji nie definiowalabym jako "czegos inspirowanego orientem" lecz jako wlasnie staranne polaczenie roznych styli, z zachowaniem proporcji miedzy nimi oraz specyficznego decorum - dopasowania stylistycznego muzyki i strojow. Inspirowane orientem moze byc cos, co nie jest choc w czesci orientem, lecz ten orient udaje, parafrazuje - a tak bym tribalu nie definiowala.
(zostawilam przyklad Izzy jako bardziej kontrowersyjny)
Mam wrażenie, że mają przede wzystkim (jak na moje oko) trochę luźne podejście do stylu tańczenia. No i w sumie o tym tu dyskutujemy :D A przynajmniej dyskutowałyśmy zanim ciut zboczyłyśmy z tematu głównego :D
Jak już wcześniej pisałam - na mój gust niespecjalnie się martwią o arabskość tańca arabskiego. Według mnie taniec przytoczonych w pierwszym poście Amerykanek jest mocno techniczny i do bólu wystudiowany (tu się powtarzam, bo pisałam m.in. o tym wcześniej).
Nie przecze - amerykanski bellydance nie jest w zasadzie specjalnie arabski. Po prostu uwazam, ze skoro funkcjonuje juz jako odmienny styl, to o ile ktos, kto tanczy w ten sposob, nie nazywa tego egyptian raks sharki itp. tylko american cabaret style - to nie popelnia stylistycznego faux pas, bo nie wciska ludziom, ze tanczy autentyczny taniec orientalny.
Jak w takim razie? :unsure:
belly dance - taniec brzucha
oriental dance - taniec orientalny
arabic dance - taniec arabski
middle-eastern dance - taniec bliskiego wschodu
egyptian style - styl egipski
Wszystkie określenia funkcjonują jak najbardziej :), jak widać tam też się je rozróżnia.
Z ta tylko roznica, ze - takie jest moje wrazenie - belly dance jest tam takim slowem, ktore stanowi worek na wszystko. W Polsce czesto mowimy "taniec brzucha" (abstrahujac od tego, czego w tym terminie nie lubimy) by odroznic go od fuzji, tribalu itp. - "ja tancze zarowno tribal, jak i taniec brzucha", "najpierw uczylam sie tanca brzucha a potem dopiero tribalu" - to moje skojarzenia z zastosowaniami tych slow. Po angielsku mozna bez problemu przetlumaczyc to doslownie, ale moim zdaniem w takiej rozmowie osadzonej w stylach amerykanskich znaczeniowo bedzie chodzilo o cos innego - by uzyskac to samo znaczenie, nalezaloby powiedziec "najpierw uczylam sie american cabaret style belly dance/ egypitan style (itp.) a potem dopiero tribalu".
Przeciez pelna nazwa brzmi "American Tribal Style Belly Dance"!!
O to mi chodzilo - ze moim zdaniem w terminologii amerykanskiej ATS to jakas forma bellydance, tribal fusion to jakas forma bellydance, styl egipski takze itd.
Dodam, ze nie uwazam sie w zadnym wypadku za znawce tematu amerykanskiego tanca - po prostu pisze swoje wrazenia dot. terminologii z lektury for i stron, z obserwacji terminologii stosowanej na warsztatach przez nauczycieli itp.
Quesse...no niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Dla mnie nie jest to przejaw indywidualizmu, ale spłycania pod potrzeby publiki.
Owszem, artysta wchodzi na scenę dla publiczności, ALE pozostaje pytanie, CO się rzeczywiście tej publiczności pokazało? Kawałek danej kultury, czy - przepraszam za słowo - ładnie podaną, lekką, łatwą i przyjemną podróbę?
Przepraszam, jeśli sprawiam wrażenie ortodoksa, ale tak sobie myślę, że skoro biorę na warsztat taniec arabski, to raczej punktem odniesienia dla mnie powinien być styl najbliższy źródłom? Albo się mylę? :unsure:
No chyba, że tańczę taniec brzucha, to na upartego mogę różne rzeczy pod to podciągnąć ;)
Znow mam wrazenie, ze temat rozbija sie o stosowane terminy - bo to wlasnie napisalam powyzej - Amerykanki biora na warsztat wlasnie belly dance, a nie taniec arabski, dlatego wlasnie podciagaja pod to rozne rzeczy.
Czy sie to podoba czy nie, to kwestia naszego gustu, jednak moim zdaniem nie ma sensu zarzucac im ze nie trzymaja sie ram stylu, ktorego one nawet nie probuja tanczyc.
Nie mam problemu z ortodoksyjnoscia w tancu - bo sama w swojej edukacji dbam o to, by wlasnie tanecznie wszystko starannie rozdzielac, no i trzymac sie blisko zrodel. Na tej zasadzie nie mam problemu z rozdzieleniem w swojej edukacji np. khaleegy od klasyki - nie sadze, bym miala problem z rozroznieniem, co akurat tancze:D
Dla mnie ortodoksyjnosc w tancu orientalnym jest duza wartoscia jesli polega na tym, ze nasza baza zawsze sa zrodla, zawsze jest styl egipski i nigdy nie robimy czegos, co byloby jego przeinaczeniem, profanacja - ale jest ortodoksyjnosc polega na tym, ze nie interesuje mnie nic poza stylem egipskim, to zupelnie nie moge sie pod tym podpisac. Dla mnie ktos kto tanczy styl egipski oraz np. tribal czy nawet american cabaret (w pelni rozrozniajac granice) moze byc tancerka ortodoksyjna, a nie moze byc nia ktos kto do klasyki egipskiej wyskakuje z kilkoma rekwizytami i floorworkiem ;)
Ja uwazam, ze roznice stylistyczne tego, co miesci sie w danym stylu od tego, co jest jakims przeinaczeniem, zawsze opieraja sie o muzyke - american cabaret style zatanczony do Oum Kalsum uznalabym za zbrodnie:D Ale zatanczony do muzyki, z ktora stanowi stylistyczna calosc, moze byc bardzo ciekawym, wartosciowym stylem.
I w ten sposob przez serie offtopow udalo mi sie wrocic do punktu wyjscia tego tematu - sposobu interpretacji muzyki przez Amerykanki.
Coz, uwazam, ze bez edukacji w stylu klasycznym branie sie za muzyke klasyczna arabska jest bezsensowne i faktycznie bedzie interpretacja bez oddania sprawiedliwosci warstwom w muzyce, rytmom. Ale gdy cabaret style jest tanczony do muzyki, ktora nie wymaga az takiego kunsztu, to moge zrozumiec pewien margines na inna interpretacje utworu tancerki amerykanskiej od interpretacji tancerki egpiskiej.
Ale ja ogolnie mam wiecznie mieszane uczucia - z jednej strony to wlasnie egipska interpretacja muzyki jest ta, ktora odczuwam jako trafiajaca do mnie, z drugiej nie uwazam, by styl amerykanski musial byc tanczony poza muzyka. Dla mnie (znow- intuicje) styl amerykanski to inna technika w ciele, moze nieco inna praca z przestrzenia, inny slownik ruchow ale nie wyklucza to muzykalnosci i szacunku do muzyki.
Ba, moze po prostu styl amerykanski powinien byc tanczony przez osoby o silnej klasycznej bazie interpretacyjnej i edukacji rytmicznej polaczonej z amerykanska baza techniczna i stylistyczna, by uzyskac cabaret style w najlepszym wydaniu?
Nic nie wniosę chyba do dyskusji, ale chciałam powiedzieć, że zgadzam się z Quesse w 100%.
Bardzo fajna i bardzo wartościowa dyskusja. Dyskutujmy więc dalej, ale na dłuższą metę uważam że nie ma sensu zamęczać się roztrząsaniem stylów i dążeniami do zgodności z tym czy tamtym... Bo patrzcie - tańczyć jak Arabki nie możemy, bo nie mamy krwi i podbudowy kulturowej, tańczyć jak Rosjanki nie chcemy, bo za dużo baletu i udawane emocje, tańczyć jak Amerykanki nie chcemy, bo sama technika i zero emocji... Uważam że najważniejsze, żeby nasz taniec sprawiał nam przyjemność i sprawiał przyjemność tym, którzy go oglądają. Dokładnie jak Isidora Bushkowski - w sumie do końca nie wiadomo, co ona tańczy, ale zachwyca nas, chcemy ją oglądać a nawet się od niej uczyć. I o to chyba chodzi, nieprawdaż?
Fajne podsumowanie, Mirando! Ja mysle, ze warto czerpac z kazdej szkoly i starac sie wypracowac sobie styl, ktory bedzie zawieral najlepsze cechy kazdej z nich na miare naszych mozliwosci:)
pozwole sobie na krotko powrocic do tematu bo mnie naszlo jedno spostrzezenie na warsztatach z Reda.
mainowicie: w jego kombinacjach i przejsciach znalazlam cale mnostwo Jilliny :D
to znaczy sie odkrylam w choreografiach Jilliny jest sporo podobienstw z tym, co uczył na Mistrz w ostatni weekend. wiadomo, kto byl pierwszy.
ale chyba wiekszosc z nas usyszala o Redzie jak juz wiedziala kim jest Jillina.
Przypomnialao mi sie, ze na ktorym z jillinowych filmow instruktazowych Jillina mowila: To jest obrot Mahmuda Redy.
jak bede miala chile wolnego czasu :sarcasti: to wrzuce jakies jillinowe filmiki i powiem, ktore ich momenty nasuwaja mi skojarzenia z elementami choreografii/kombinacji Redy.
to tak w ramach kolejnego argumentu, ze Amerykanki na pewno nic o zrodlach nie wiedza ;)
Tak, pewna znana polska tancerka powiedziała nawet kiedyś, że Jillina sama mówila, że bardzo inspiruje ją Mahmud Reda;)
avocado2
24-09-2010, 14:54
Ja jestem jeszcze na początku mojej tanecznej drogi, więc wypowiem się z punktu widzenia laika. :rolleyes:
Z punktu widzenia zachodniego widza prawidłowa interpretacja rytmu wydaje mi się mało istotna. W jakich warunkach stykamy się z tańcem brzucha? W klubie z shishą, w restauracji, na imprezie wielokulturowej… Piszę „my” – czyli w miarę przeciętni Polacy. Czyli osoby nie mające praktycznie żadnej wiedzy na temat arabskich rytmów.
Taki człowiek zapewne bardziej doceni to, że tancerka zrobi dobry „show”, że stworzy jakąś atmosferę na scenie, niż jej umiejętność wyłapania wszystkich dum-tek’ów. :blink:
Ostatnio przy okazji warsztatów z amerykańską gwiazdą zabrałam na galę mojego męża. Tego wieczoru na scenie tańczyło kilka profesjonalnych tancerek, reprezentujących różne style. Jednak największe wrażenie zrobiła na moim mężu Amerykanka. Bo zrobiła świetny show, bo miała nienagannie zrobione włosy i makijaż, zachwycający kostium, itd.
Zapewne część osób może pomyśleć, że mój ukochany to wieprz i prostak, bo nie docenił kunsztu naszej lokalnej gwiazdy. Ale jak miał docenić, skoro nie zna się na tajnikach tańca, a owa lokalna gwiazda wyszła na scenę praktycznie bez make up’u i do tego co chwila zsuwała się z niej spódnica, a muzyka była tak intensywnie arabska, jakby była z innej planety. :confused:
Tancerka zupełnie inaczej będzie patrzeć na inną tancerkę. Tak jak zapewne muzyk inaczej słucha muzyki, niż nie-muzyk.
Moim zdaniem też w odbiorze „szkoły amerykańskiej” versus „szkoły egipskiej” czy jeszcze innej bardzo wiele zależy od momentu, w którym znajduje się odbiorca.
Ja jestem tancerką początkującą. Moim podstawowym zadaniem jest teraz nabranie techniki. Bo jej nie mam! Dlatego interesuje mnie właściwie tylko ona. Dlatego obecnie moim wzorem jest Sadie – bo od niej uczę się tego, co jest mi najbardziej potrzebne.
Kiedy opanuję technikę, zajmę się lepszą interpretacją – zapewne wtedy pójdę w ślady Quesse i zacznę badać wszystko dookoła w poszukiwaniu własnej tanecznej tożsamości.
Stosując inną analogię – najpierw muszę się nauczyć liter, wyrazów i zdań. Dopiero potem zacznę pisać poezję (jeżeli w ogóle). Amerykanki po prostu tańczą „prozę”.
Ktoś tu wspomniał, że Arabki „wkładają w to duszę”. A Jillina, Sadie, Izzy czy ktoś tam jeszcze nie wkłada w to duszy? Ansuya nie wkłada duszy?:confused:
Moim zdaniem określanie ich jako MacOrientu jest krzywdzące. To, że ktoś jest komercyjny wcale nie musi znaczyć, że jest niedostatecznie profesjonalny.
Chyba, że dla poety nawet najdoskonalsza proza to już zawsze będzie shit, że się tak wyrażę… :blink:
Reasumując: czy Amerykanki odpuszczają sobie rytmy? Całkiem możliwe, chociaż nie robiłam badań statystycznych. Mam za to w domu płytkę, gdzie instruktorka amerykańska omawia rytmy i demonstruje je w tańcu.
The Heartbeat of Bellydance DVD : Jenna : WorldDanceNewYork.com belly dance : Shipped Worldwide!
http://www.youtube.com/watch?v=aW6Yw1tdnWw
Stosując inną analogię – najpierw muszę się nauczyć liter, wyrazów i zdań. Dopiero potem zacznę pisać poezję (jeżeli w ogóle). Amerykanki po prostu tańczą „prozę”.
Ktoś tu wspomniał, że Arabki „wkładają w to duszę”. A Jillina, Sadie, Izzy czy ktoś tam jeszcze nie wkłada w to duszy? Ansuya nie wkłada duszy?:confused:
Moim zdaniem określanie ich jako MacOrientu jest krzywdzące. To, że ktoś jest komercyjny wcale nie musi znaczyć, że jest niedostatecznie profesjonalny.
Chyba, że dla poety nawet najdoskonalsza proza to już zawsze będzie shit, że się tak wyrażę… :blink:
Reasumując: czy Amerykanki odpuszczają sobie rytmy? Całkiem możliwe, chociaż nie robiłam badań statystycznych. Mam za to w domu płytkę, gdzie instruktorka amerykańska omawia rytmy i demonstruje je w tańcu.
Bardzo podoba mi się porównanie z prozą. Ogólnie bardzo rzeczowo omawiasz ten temat i wypowiedź z perspektywy osoby jak mówisz "początkującej" jest powiem szczerze "dojrzała" przemyśleniami tanecznymi.
Chciałabym jednoznacznie potwierdzić i zgodzić się z całościa przemyśleń, ale przychodzi mi do głowy stwierdzenie "i tak i nie".
Masz rację, że laickim okiem można lubić amerykanki (nie laickim także można - ja generalizując nie przepadam, ale od reguł są wyjątki - i to jakieee :)). Amerykanki w Polsce występują z polskami na imprezach (po warsztatach) i jasne że je przewyższają, ale to zupełnie normalne i w sumie tak naprawdę między PRAWIE żadną polką w kwestiach "profesjonalizmu" nie może być jeszcze porównania z gwiazda amerykańską. Dlatego naturalne, że polki będą się podobać mniej niż amerykanki, z każdego właściwie względu.
Nawet osobom siedzącym w temacie zawsze podobać się będą bardziej amerykanki jeśli widzimy przedstawicielki nasze i zagraniczne na jednaj scenie, po pierwsze dlatego, że najczęściej na naszych scenach amerykanki są w roli "gwiazd międzynarodowych" - co już je stawia wyżej , dwa bardzo niewiele Polek może się poszczycić takim poziomem, doświadczeniem scenicznym i innymi zasobami by dać taki efekt jaki osiągają amerykanki.
A co do komercji: można zarabiać i na wielkiej sztuczności, i na wielkich "sztuczkach" i na Wielkiej Sztuce (patrz. Ranada Kamel czy Dina). Ja amerykanek do trzeciej kategorii nie kwalifikuję, ale każdy ma prawo do własnej interpretacji tego co widzi (oraz jak już pisałam wyjątki znajda się zawsze i wszędzie ;)).
Tak mi własnie wpadł w oko piękny moment filmowy, pomijając cały tok dyskusji:)
Polecam filmik jako "profesjonalizm w wydaniu egipskim" ;) bardzo mi się podoba "PANI WOALOWA"!:idea:
Randa Kamel
http://www.youtube.com/watch?v=KE5_JoEAaos
Bardzo fajna i bardzo wartościowa dyskusja. Dyskutujmy więc dalej, ale na dłuższą metę uważam że nie ma sensu zamęczać się roztrząsaniem stylów i dążeniami do zgodności z tym czy tamtym... Bo patrzcie - tańczyć jak Arabki nie możemy, bo nie mamy krwi i podbudowy kulturowej, tańczyć jak Rosjanki nie chcemy, bo za dużo baletu i udawane emocje, tańczyć jak Amerykanki nie chcemy, bo sama technika i zero emocji... Uważam że najważniejsze, żeby nasz taniec sprawiał nam przyjemność i sprawiał przyjemność tym, którzy go oglądają. Dokładnie jak Isidora Bushkowski - w sumie do końca nie wiadomo, co ona tańczy, ale zachwyca nas, chcemy ją oglądać a nawet się od niej uczyć. I o to chyba chodzi, nieprawdaż?
:good:
Bardzo madra wypowiedz Mirando:) Zgadzam sie w pelni z tym co napisalas.
Od siebie dodam (abstrachujac od techniki, ktora jet bardzo wazna i w zaden sposob tego nie podwazam. Trzeba pracowac, racowac, pracowac nad umeiejtnosciami:)), iz najwazniejsze zeby pozstac w zgodzie z samaym soba. Zatanczymy z dusza wtedy kiedy wybieramy muzyke ktora nas porusza i w ktoej odnajduemy czesc siebie lub cos z czym potrafimy sie utozsamic. Nie ma wtedy znaczenia czy tancyzmy klasyke, pop czy tribal czy jescze inny styl jesli widac oprocz umiejetnosci technicznych pasje i zaangazownie to co pokazujemy na scenie.
Tak narwde tanczmy tak, jak my same pragniemy. Nie jak ktokolwiek inny tylko jak kobieta ktora odkrywal w muzyce cos pieknego czym pragnie sie podzielic. W naszym przyadku jest to jakis aRabski perwiastek duszy , ktory pragnie kontkatu z tym co nalezy do tej kultury. ewnego rodzaju sztuczosc ojawia sie jedynei wowczas gdy w pogoni za wzorem do nasladowania zatracamy wlasna indywidualnosc.
Mała tancereczka
01-11-2010, 18:27
Dla mnie styl Amerykański jest tak samo wartościowy jak Polski, Rosyjski itd.
Nie ma jednego słusznego i poprawnego stylu bo taniec brzucha już dawno wyszedł poza wszystkie kryteria oceny i porównań. Egipcjanki uczą się u Rosjanek, same twierdzą, że gdyby ten taniec nie był tak popularny za granica to w ich kraju już nikt by go nie tańczył.
Dla mnie jest o wiele ważniejsza sama tancerka, jej osobisty styl i interpretacja, mniej się dla mnie liczy jaką szkołę reprezentuje.
Tak narwde tanczmy tak, jak my same pragniemy. Nie jak ktokolwiek inny tylko jak kobieta ktora odkrywal w muzyce cos pieknego czym pragnie sie podzielic. W naszym przyadku jest to jakis aRabski perwiastek duszy , ktory pragnie kontkatu z tym co nalezy do tej kultury. ewnego rodzaju sztuczosc ojawia sie jedynei wowczas gdy w pogoni za wzorem do nasladowania zatracamy wlasna indywidualnosc.
Błagam zainstaluj słownik do firefoxa. Nie byłam w stanie przeczytać do końca Twojej wypowiedzi z taką ilością literówek.
Przeczytaj Piszemy poprawnie! Zainstaluj firefoxa ze słownikiem! Instrukcja (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=786)
:thumbsup:
Edit: może od razu wyjaśnię dlaczego wspomniałam o tribalu i Izzy w kontekście czegoś stworzonego dla zrobienia show, które się sprzedaje:
Tribal - jest kojarzony z tańcem brzucha chociażby poprzez określanie go (b. często) jako "tribal belly dance".
Izzy natomiast dlatego, że niezbyt wprawne oko, zmylone kostiumem tudzież muzyką - spokojnie może zakwalifikować jej taniec jako taniec brzucha.
A że taniec brzucha to potoczna nazwa tańca arabskiego... :rolleyes: ...no właśnie. I w tym miejscu we mnie się burzy krew, bo JA bym chciała, aby taniec arabski nie był przetwarzany wedle czyjegoś widzimisię "bo się tak sprzedaje"
Czyli Mahmoud Reda odpada w przedbiegach, bo nie dość, że sporo rzeczy zrobił według "swojego widzimisię", to jeszcze w celu, żeby się sprzedawało, bo przygotowywał duże sceniczne przedstawienia i produkcje telewizyjne?:p - ironizuję oczywiście, ale warto sobie uświadomić jak łatwo kogoś skrzywdzić przez pochopne oceny.
A wracając do tribalu (nota bene to określenie tak samo bezsensowne, jak "taniec brzucha" i warto by było zaznaczyć, czy chodzi o ATS, ITS czy tribal fusion). Jeśli chodzi o ATS to on nie wywodzi swoich korzeni ze scenicznego raqs sharki, tylko z kultury Romów, a konkretnie z tańców cygańskich, znajdujących się na "Romskim szlaku" (Romani trail) - od Indii, przez kraje Azji Mniejszej, Bałkany, po Hiszpanię, a w Afryce z tańców egipskich Cyganów - Ghawazee (przynajmniej w przekazach historycznych najczęściej zaliczani są do Cyganów) i z kultury plemienia Ouled Nail, które wprawdzie z Romami nie ma nic wspólnego, ale prowadziło bardzo podobny, "cygański" tryb życia. Warto też dodać, że to właśnie od Ouled Nail wzięło się określenie "dance du ventre" czyli dokładnie "taniec brzucha", co rozwiązywałoby zagadkę, dlaczego "tribal" nazywany jest stylem "belly dance". Natomiast odnosząc się do zarzutu, że było to robione "żeby się sprzedało" - twórczyni ATSu zaczęła "się sprzedawać" jakieś 8-9 lat temu, poprzednie dwadzieścia parę lat nierzadko miała problem, żeby związać koniec z końcem, a tancerki z jej trupy Fat Chance Belly Dance do dziś w większości wykonują drugi zawód - więc stwierdzenie, że to jest coś, co zostało "zrobione dla kasy" wydaje mi się sporym nadużyciem. Co do "kulturowej głupoty", to na przykład Rachel Brice, uznawana za twórczynię stylu "tribal fusion" ma dyplom uniwersytecki z etnologii tańca, ale nie wiem, czy w oczach naszych forumowiczek to wystarczy, by pozbyć się amerykańskiej ignorancji i skłonności do chodzenia na łatwiznę...
Blancari
01-11-2010, 22:47
a Izzy jak na mój gust już dawno poszła za daleko "obok" tańca arabskiego.
To ja może sprostuję - Izzy nigdy nie twierdziła, że tańczy taniec arabski. Wręcz temu zaprzecza, więc zarzut jest całkowicie bezpodstawny. :mad:
Jej styl, który sama nazwała "tejedora" jest celową mieszanką i nigdy czegoś innego nie udawał.
Polecam lekturę:
http://www.izzydancer.com/My_Homepage_Files/Page7.html
Blancari
02-11-2010, 23:52
niech ktoś nas przeniesie, bo teraz to jest bardzo off-topiczny off-top ;)
Poczekajcie na Faridę - najbardziej tribalową z moderatorek :D - to się zajmie pocięciem tego wątku i wyodrębnieniem. Na razie sobie gadajcie.
Poczekajcie na Faridę - najbardziej tribalową z moderatorek :D - to się zajmie pocięciem tego wątku i wyodrębnieniem. Na razie sobie gadajcie.
Tribalowa moderatorka proponuje, byśmy kontynuowały ten temat, w nowym wątku :) Dzisiaj się tym zajmę i uporządkuję :)
Dziewczyny - A gdzie można znaleść ten schemacik:blink: <bezradna>
Dziewczyny - A gdzie można znaleść ten schemacik:blink: <bezradna>
Tutaj (http://www.belly-dance.pl/forum/showpost.php?p=142931&postcount=13) :)
Dzięki :)- mój szałowy komp pracowniczy ze starym Internet Explorer nie odświeża widoku o ten obrazek :(
Do offtopa: ciekawy artykul na temat tribal fusion:
http://www.gildedserpent.com/cms/2010/11/03/jasmine-june-intro-tribal-fusion-belly-dance/
Dzięki Quesse za artykuł, przeczytałem go z ciekawością.
Ponieważ jest on wartościowy może mógłby ktoś skontaktowac się z autorką i poprosić o pozwolenie na przetłumaczenie i zamieszczenie na naszej stronie?
Za coś takiego na pewno posypią się punkty reputacji :):thumbsup:
Uwaga!:)
Tribalowy kontekst tego wątku, został przeniesiony do działu Tribal i można znaleźć go tutaj -> Historia Tribalu - American Tribal Style, Tribal Fusion oraz inne jego odmiany. (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=4429)
Calkiem ciekawy wywiad z Jillina: http://www.orientaldancer.net/star-interviews/belly-dancer-jillina.php
W szczegolnosci zakonczenie: A teacher told me once "Once you know the rules then you are allowed to break them".
I znalezione na tej samej stronie, ale w wywiadzie z Lulu Sabongi:
"We can't just be creative and invent our own way of listening, there are patterns which must be respected (...)"
i
"As Farida Fahmy says, there are no fixed rules, but there is a frame that must be respected"
Rozne tancerki, rozne podejscia:)
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.