Pokaż pełną wersję : Interpretacja klasyki
Jestem osobą zdecydowanie początkującą, jeśli chodzi o układanie choreografii i występy solowe. Jednak chciałabym zacząć ten etap tańca. Tak się składa, że pop arabski coraz mniej i mniej mnie pociąga, a jego miejsce, wraz z poznawaniem i oswajaniem się z muzyka orientalną, zastępuje klasyka. To do niej chciałabym tańczyć, bo ją bardziej "czuję". Tylko przy słowu "czucie" pojawia się pewien problem. Jak wiadomo, nasza kultura jest zupełnie inna od kultury wschodu. Muzyka tak samo i zdarza mi się, iż piosenka, którą odczuwam jako wesołą, a przynajmniej pogodną, okazuje się w rzeczywistości smutna, bądź nawet tragiczna (np. Baed Anak).
Stąd moje pytania odnośnie klasyki. Jak właściwie powinno się czuć klasyczną muzykę orientalną i jak ją interpretować? Czy zawsze tragicznie?
Drugie pytanie z kolei dotyczy tego co właściwie możemy zaliczyć do klasycznej muzyki egipskiej? Czy jedynie Oum Kalsoum? Do tej pory wszystkie piękne, liryczne, klasyczne utwory, które znajduję okazują się muzyką z Jej repertuaru, a z tego co przeczytałam na forum jest ona przeznaczona raczej dla bardziej doświadczonych scenicznie tancerek. Chyba, że dotyczy to jedynie utworu Enta Omri?
Mam nadzieję, że mój problem przedstawiłam w miarę zrozumiale. Proszę, pomóżcie swoją wiedzą.
Z tego co ja dysponuję skromną wiedzą - do klasyki orientalnej można zaliczyć wszystko co było komponowane dla tancerek Golden Ery,ale nie tylko,bo późniejsze utwory także są zaliczane. Z pewnością cała twórczość Oum Kathoum, Farid Atrasz także i na pewno ktoś jeszcze, ale nazwisk nie pomnę - proszę Abir o pomoc,bo Ona wie na pewno;)
Jak czuć - teoretycznie jak się czuje, ale w praktyce to nie jest takie łatwe. Właśnie Baed Anak jest dość haczykowym utworem, bo rytmika nam mówi jedno,ale tekst piosenki mówi kompletnie co innego i nie możemy się cieszyć, jak Oum śpiewa, że chłop Ją zniewolił o_O Generalnie w klasyce zasada "mniej znaczy więcej" jest dobrym mottem do interpretacji muzyki klasycznej.
Czy zawsze tragicznie - zależy od tekstu utworu:)
Cała twórczość Oum Kathoum nie jest za bardzo przeznaczona do tanczenia na występach komercyjnych, bo widzowie nie zrozumieją, o co chodzi, kiedy 3 minuty stoimy i widać głównie nasze emocje. To nie ta estetyka dla Nich - bardziej się sprawdzi cabaret style i fantasy:)
To tyle ode mnie - jeśli mówię jakieś głupoty to proszę mnie poprawiać - to tylko moje własne przeczucia dotyczące klasyki oraz parę zdań z warsztatów zlepione w jakąś całość:)
Z pewnością cała twórczość Oum Kathoum, Farid Atrasz także i na pewno ktoś jeszcze, ale nazwisk nie pomnę - proszę Abir o pomoc,bo Ona wie na pewno;)
Mohamed Abdel Wahab. :)
Muzyka tak samo i zdarza mi się, iż piosenka, którą odczuwam jako wesołą, a przynajmniej pogodną, okazuje się w rzeczywistości smutna, bądź nawet tragiczna (np. Baed Anak).
Z utworami Oum Kalsoum jest na szczęście tak, że tłumaczeń w Internecie jest sporo i wcale nie ciężko jest znaleźć. Wręcz ilość tłumaczeń pozwala nam na zestawienie, porównanie kilku wersji.
A Baed Anak to ooooch, tragedia od pierwszej sekundy.
Stąd moje pytania odnośnie klasyki. Jak właściwie powinno się czuć klasyczną muzykę orientalną i jak ją interpretować? Czy zawsze tragicznie?Odpowiem mądrze: no jak to jak? Przecież się czuje jak :D.
Oczywiście, że nie zawsze tragicznie. Ale zawsze z emocjami.
Drugie pytanie z kolei dotyczy tego co właściwie możemy zaliczyć do klasycznej muzyki egipskiej? Czy jedynie Oum Kalsoum? Do tej pory wszystkie piękne, liryczne, klasyczne utwory, które znajduję okazują się muzyką z Jej repertuaru, a z tego co przeczytałam na forum jest ona przeznaczona raczej dla bardziej doświadczonych scenicznie tancerek. Chyba, że dotyczy to jedynie utworu Enta Omri?Utwory z egipskich filmów - najpopularniejsze to Tamr Henna, Aziza, Zeina, Taht el shibbak, Hobbak al feyn, Layla, Man Hoby Fek, Awal Mara, Raksat Kahramana (...). Pojawia się w nich często struktura baladi i interpretacja może być bardziej folklorystyczna (bardziej w dół) ale wciąż pozostając w ramach klasycznego stylu.
Później jeszcze Fadel Shaker czy Warda.
A Enta Omri jest dla mnie nieruszalne, więc się nie wypowiem co do interpretacji :).
Świetny wątek jak dla mnie, bo też chciałabym się wziąć za klasykę, ale niestety moja wiedza póki co na ten temat jest bardzo mała...:unsure: Z góry więc przepraszam, jeśli napisze jakąś głupotkę;) Na warsztatach dowiedziałam się, że do Oum Kalsoum tańczy się (można tańczyć) tzw. beledi klasyczne... i tu mam problem: czy na przykład do utworu Enta Omri można zatańczyć luźniejsze, emocjonalne beledi, czy raczej klasykę (z arabeskami, baletowymi rękami, klasycznymi obrotami itd...)? Czy to zależy od utworu? Jeśli zaś utwór nie ma słów (jest to wersja instrumentalna), to czy można go interpretować bardziej po swojemu, czy również należy zbadać jego pierwotną wersję? Istnieją róże interpretacje jednego utworu, wiadomo, że tańcząc np. Yearning R. Ferrando, nie będziemy przez cały czas się szeroko uśmiechać, ale wnioskuję, że dowolność interpretacyjna jest dosyć duża...
Czytasz mi w myślach Ametisto, o to samo miałam pytać:D:D:D Pop już mi uszami wychodzi, a z drugiej strony, jak się jest zielonym i jak nie pop, to co? :unsure: Niby coś tam wiem co z czym, a co do czego absolutnie NIE i koniec, ale już jakbym miała cokolwiek z tego ruszać, to się boję, że się "nie wstrzelę". :unsure:
Nie żeby mi jakieś solowe występy dla kumatych groziły, ale im więcej wiem, tym głupsza się czuję..:unsure::p
A Enta Omri jest dla mnie nieruszalne, więc się nie wypowiem co do interpretacji :).
To akurat wiem. Chodziło mi o to, czy reszta utworów Oum Kalsoum jest ruszalna :) i czy dla mniej zaawansowanych scenicznie tancerek?
To ja od siebie dorzucę też małe pytanko. Czy istnieje dla klasyki jakaś "lista ruchów zakazanych"?;) Wiem, że wszystko zależy od utworu;). O ile rytmy są dość oczywiste i nawet z moją fantazją nie wpadłabym na to, żeby dziko szaleć po całej scenie przy czymś wolnym i ciężkim, albo wdzięczyć się i puszczać oczko do publiki jak się w tekście tragedia rozgrywa, to zastanawiam się, czy są ruchy, które odpadają z definicji "bo to klasyka". ;)
Jest na to prosta, choć ogólnikowa odpowiedź: amerykańszczyzna, turecczyzna i ruszczyzna w klasyce odpadają :) Odpuść siebie ruchy, które wyrzcucają z Ciebie energię albo stanowią popis techniczny.
Klasykę zatańczysz najprostrzymi ruchami, nawet arabeski nie potrzebujesz. Ja się zanadto nie wysilam układając sobie coś do "klasyki". A jeśli masz fragment saidi albo beledi w utworze -to nie zacznaj skakać albo płakać od razu, wystarczy, że oddasz ogólną zmianę nastroju, zaznaczysz jakimiś pojedynczymi krokami :)
To naprawdę proste. Trzeba tylko zapomnieć, że nie skomplikowane kombinacje kroków - a relacja z muzyką - są tu najważniejsze :)
Klasykę zatańczysz najprostrzymi ruchami, nawet arabeski nie potrzebujesz. Ja się zanadto nie wysilam układając sobie coś do "klasyki". A jeśli masz fragment saidi albo beledi w utworze -to nie zacznaj skakać albo płakać od razu, wystarczy, że oddasz ogólną zmianę nastroju, zaznaczysz jakimiś pojedynczymi krokami :)
To naprawdę proste. Trzeba tylko zapomnieć, że nie skomplikowane kombinacje kroków - a relacja z muzyką - są tu najważniejsze :)
To zależy, do czego potrzebuje się tej choreografii, bo jeśli na konkurs, to na konkursie na stopień skomplikowania układu też się zwraca uwagę, więc jakiś bardziej złożony element powinien się pojawić.
Na warsztatach dowiedziałam się, że do Oum Kalsoum tańczy się (można tańczyć) tzw. beledi klasyczne... i tu mam problem: czy na przykład do utworu Enta Omri można zatańczyć luźniejsze, emocjonalne beledi, czy raczej klasykę (z arabeskami, baletowymi rękami, klasycznymi obrotami itd...)? Czy to zależy od utworu? Jeśli zaś utwór nie ma słów (jest to wersja instrumentalna), to czy można go interpretować bardziej po swojemu, czy również należy zbadać jego pierwotną wersję? Istnieją róże interpretacje jednego utworu, wiadomo, że tańcząc np. Yearning R. Ferrando, nie będziemy przez cały czas się szeroko uśmiechać, ale wnioskuję, że dowolność interpretacyjna jest dosyć duża...
Trzeba znaleźć złoty środek, czyli klasyka + beledi. Rama klasyczna, przeżycia beledi.
Jeśli nie ma słów, należy sprawdzić, czy w innej wersji też ich nie ma, czy jest to może wersja instrumentalna utworu śpiewanego (np. posiadam Baed Anak z wokalem i bez wokalu, Lisę Fakir z wokalem i bez wokalu, Hayyarti Albi Mak z wokalem i bez wokalu (...)).
Yearning nie jest utworem klasycznym, ale można go zatańczyć w sposób klasyczny.
To utwór Wam powinien mówić co macie robić - nie odwrotnie ;).
To akurat wiem. Chodziło mi o to, czy reszta utworów Oum Kalsoum jest ruszalna :) i czy dla mniej zaawansowanych scenicznie tancerek?
Jest ruszalna dzięki Suhair Zaki ;).
Nikt nie zabroni mniej zaawansowanym tancerkom tańczyć Um Kalsoum... Mało która z nas nazwie się zaawansowaną jeśli chodzi o jej interpretacje. Przede wszystkim trzeba CZUĆ, trzeba umieć się otwierać w tańcu, nie wstydzić emocji, nie chować ich i nie przerysowywać.
Przy czym dziewczyna z trzy miesięcznym stażem biorąca się za Oum Kalsoum - no trochę się to gryzie...
Nie mnie mówić czy wolno. Dla mnie nie ma nic piękniejszego od jej utworów, nic nie wywołuje we mnie tak skrajnych emocji i w niczym się tak dobrze nie odnajdę - więc tańczę.
Czy istnieje dla klasyki jakaś "lista ruchów zakazanych"?;) Wiem, że wszystko zależy od utworu;). O ile rytmy są dość oczywiste i nawet z moją fantazją nie wpadłabym na to, żeby dziko szaleć po całej scenie przy czymś wolnym i ciężkim, albo wdzięczyć się i puszczać oczko do publiki jak się w tekście tragedia rozgrywa, to zastanawiam się, czy są ruchy, które odpadają z definicji "bo to klasyka". ;)
Np. choo choo na szeroko rozstawionych nogach :D.
Ma być elegancko, tego się trzymajmy.
Dla mnie klasyka nie jest prosta. Dla mnie jest okropnie trudna i ambitna. I technicznie i emocjonalnie.
Skoro juz Miranda nawiazala do konkursow, to warto dodac, ze zalezy o ktorym rozumieniu terminu "klasyka" mowimy, bo w koncu o ile sie nie myle na konkursach w kategorii typu "klasyczny taniec orientalny" wystepuje sie zarowno do utworow klasycznych rozumianych jako utwory podane w wypowiedziach Abir czy Firyal, jak i do utworow typu meganse - a to przeciez nieco inna bajka, inna ekspresja, dobor ruchow itp.
No wlasnie, w takim razie dolacze do listy pytan - jak interpretowac utwory klasyczne w warunkach konkursowych, gdy nalezy pokazac spektrum mozliwosci technicznych i interpretacyjnych, a przy tym chcialoby sie oddac klasycznemu utworowi sprawiedliwosc i wtedy nasuwa sie raczej forma interpretacji, o ktorej pisala Tanit? Jak wlasciwie to pogodzic?
Jeśli zaś utwór nie ma słów (jest to wersja instrumentalna), to czy można go interpretować bardziej po swojemu, czy również należy zbadać jego pierwotną wersję?
Moja intuicja jest taka, ze w przypadku instrumentalnych wersji utworow, ktore pierwotnie mialy tekst, warto miec swiadomosc, o czym on byl. Ale ja mam wrazenie, ze nie musimy wtedy w naszej interpretacji trzymac sie go az tak scisle jak przy wersji z wokalem, w ktorej powinnysmy pokazywac niuansy tekstu - chociaz trzeba traktowac go jako punkt wyjscia i podstawe do naszej interpretacji.
To wylacznie moja intuicja na ten temat:)
No wlasnie, w takim razie dolacze do listy pytan - jak interpretowac utwory klasyczne w warunkach konkursowych, gdy nalezy pokazac spektrum mozliwosci technicznych i interpretacyjnych, a przy tym chcialoby sie oddac klasycznemu utworowi sprawiedliwosc i wtedy nasuwa sie raczej forma interpretacji, o ktorej pisala Tanit? Jak wlasciwie to pogodzic?
Kiedy wybrałam megeance na EFF po prostu podzieliłam je sobie na części "techniczne bardziej" i "emocjonalne bardziej", tym samym pozostając w zgodzie z samym sobą i wymogami konkursowymi ;).
Czyli krótko mówiąc mam dość sporą swobodę jeśli chodzi o dobór ruchów, byle pasowały do rytmu, nastroju i wyglądały na eleganckie i leciutkie. Wszelkie ósemeczki, obroty, arabeski, delikatne camele, fale itd. i to raczej więcej ładnych przejść niż popisów technicznych, żeby nie przekombinować, tak?:)
Czyli krótko mówiąc mam dość sporą swobodę jeśli chodzi o dobór ruchów, byle pasowały do rytmu, nastroju i wyglądały na eleganckie i leciutkie. Wszelkie ósemeczki, obroty, arabeski, delikatne camele, fale itd. i to raczej więcej ładnych przejść niż popisów technicznych, żeby nie przekombinować, tak?:)
I tutaj znów warto porównać klasykę w wykonaniu Orit Maftsir i Lubny Emam ;).
Mi chodzi na razie głównie o to, czy jeśli zrobię tak, jak napisałam we wcześniejszym poście, nikt mnie za to nie zje;)
Nie ma czegoś takiego jak wolno-nie wolno. Zrób sobie nawet szpagat i powiedz, że Naima Akef tak robiła.
Och, bo to nie tak, że NIE MOŻNA kombinować, trickować... Mercedes Nieto jest jedną wielką kombinacją. I to jest piękne! Ale nie każdemu pasuje jej sposób interpretacji. Tak samo Dina innych nudzi tym "nic-nie-robieniem".
Ja jestem bardzo przeciwna ramom, chociaż się ich trzymam ;)
Ależ mi nie chodzi o stworzenie jedynego słusznego sposobu interpretacji. :) Zastanawiam się po prostu ile tu "ram", a ile to już kwestia gustu.;) Bo o ile trickowanie i nicnierobienie łapią się w słowo "eleganckie", więc można sobie wybierać co kto lubi, to zwiewne obroty i arabeski w saidi to już chyba raczej kwestia gustu nie jest, bo ma być swojsko.;) Hagali z tego co wiem do Arasha się też nie pcha.
ja jeszcze chciałam napisać odnośnie trzymania się tekstu w piosence bez tekstu;) myślę, że trzeba znać tekst utworu instrumentalnego jeśli taki występuje w wersji ze słowami, bo np. jak by to wyglądało gdyby tańczyć właśnie klasyki, takie jak Oum Kalthoum - w wykonaniu powiedzmy Cairo Orchestra i nie znać słów, które posłużyły do stworzenia tego dzieła. uważam, że słowa mówią wtedy jak interpretować utwór.
Ja właśnie dziś miałam parę przemyśleń a propos zasłuchania się w Baed Anak - wymyśliłam sobie w moim rozumku, że powiedzenie,że przy Oum Kathoum powinno być prosto jest złym określeniem - nie znieważyłabym tej muzyki odrzucając całkowicie technikę. Bo w gruncie rzeczy to co robiła Golden Era jest bardzo mięśniowe i wymaga dobrego warsztatu technicznego tancerki. Chodzi raczej o to,by ruchy były klarowane - także robienie np. ruchów z amerykańskiego drum solo jest raczej niewskazane. Przede wszystkim ważne są właśnie emocje.
Co do utworów instrumentalnych - raczej nie wyobrażam sobie, żeby do instrumentalnej wersji np. właśnie Baed Anak tańczyć zalotnie czy wesoło...! Przecież ta piosenka jest tragiczna, więc nawet w wersji bez wokalu nie powinnyśmy o tym zapominać:)
Czy znasz tłumaczenie tej piosenki? Wciąż nie mogę go znaleźć.
Ach, ta emocjonalność. Ja wolę jednak wrzucić na luz, bo nieszczególnie kupuję "automtyczną burzę emocji" w chwili wejścia na scenę. Po mojemu interpretacja muzyki jest 100 razy lepsza niż aktorstwo do tragizmu, jeżeli rzeczywiście mój luby nie przejechał mnie autem. Publiczność powinna dostać libretto, jeżeli mają tak samo przeżywac ten taniec...
Chcę powiedzieć, że osoby zabierające się za klasykę nie powinny hodować w sobie autometycznej emocjonalności. Czujemy to mniej lub więcej, ale stawiajmy na naturalność, dziewczyny!
Nashita - gdzies na tej stronie:
http://www.arabicmusictranslation.com/search/label/Om%20Kalthoum
Tanit - tez nie lubie emocji sztucznych!
Dlatego wlasnie za taka muzyke powinny brac sie tylko osoby, ktore naprawde czuja ja w 100% - bo jednak udawanych emocji spora czesc widowni nie kupi.
Ale nie wiem, czy aktorstwo jest takie zle - chodzi o mi to, ze mozna swoje absolutnie szczere emocje obudowac w jakis warsztat do ich pokazania, w jakies srodki, ktore pomoga te emocje wydostac na zewnatrz.
Bo to, ze sie czuje i przezywa Baed Anak, nie znaczy, ze bedzie sie umialo zagrac ten utwor tak, by choc troche tych emocji przekazac widowni.
No pewnie, Quesse, aktorstwo jest dobre - jeżeli ktoś zatańczy tak, że mnie to chwyci za serce i się nie poznam :)
Ale jak ktoś tylko zmienia miny to czuję się jakbym oglądała Mango telezakupy :P
Nashito - na YT jak wpiszesz Oum Kalthoum Baed Anak to jest tam wersja śpiewana przez Nią z angielskojęzycznymi napisami:) Bodajże z koncertu w Paryżu.
Wcale nie trzeba przeżywać jak mrówka w ciąży i wyrywać sobie włosów, bo tekst jest smutny. To od nas zależy jak potraktujemy tę opowieść, która jest zawarta w piosence. Możemy ją potraktować jak wspomnienie, które z perspektywy czasu oceniamy pozytywnie, albo z ironią. Złamał mi serce, no i dobra, co ja się mam przejmować? Cierpiałam, ale na dobre mi to wyszło! Odszedł, i niech teraz żałuje, hehehe! Jak powiedziała E. Ramazanowa: "Ja mam gdzieś nieszczęśliwą miłość!" :D
Hmm naprawdę widzicie tyle emocji w klasyce? Gdy ogladądam filmy z tancerkami z Golden Ery to wcale nie wydaje mi sie by były one jakoś specjalnie ekstrawertyczne, Jak dla mnie poprostu słodko sie usmiechają, używają niewielkiej ilosci ruchów, są bardzo lekkie, zwiewne i baletowe. To bardziej obecne tanerki, które interpretuja klasyczna muzykę, strasznie ja przeżywają (czasem za bardzo, tak, że dla zwyklego laika, jest to zupełnie niezrozumiałe i niezjadliwe). Owszem, oddanie klimatu utworu mimiką i emocjami jest ważne, ale nie podoba mi sie jak wystep jest tym przesycony. Może dlatego nie jestem fanka teatru:)
Almass,akurat poruszyłyśmy kwestię piosenek Oum Kalthoum, które teksty zazwyczaj są o miłości i to często dramatycznej:)
Quesse, Firyal- bardzo dziękuję.
Nie mogę tu nie przytoczyć przykładu Orit, która zatańczyła, obłędnie of course, do jednej z um kalsum, ale przeżyć dramatycznych w tym nie było. Dopiero dziś zauważyłam, ze to utwór Um Kalsum, bo normalnie sądziłam, ze to genialna melodia i tyle, bez podtekstu.
Myślę, ze interpretacja utworu to bardziej opowiedzenie jakiejś historii niż walenie się w pierś i pokazywanie swoich uczuć. Przez wpisywanie tego przeżywania w taniec do klasyki blokuję sie, bo nie umiem się znaleźc z tymi emocjami. A tu mam piękny przykład z góry- I Orit i um kalsum- ze mozna i bez tego. I tu zgodzę się z Almass.
Ja uważam, że klasykę lepiej jest tańczyć z emocjami. W końcu to tancerka interpretuje muzykę, więc powinna ją czuć i umieć to przekazać. Jeśli utwór jest przesycony emocjami, a tancerka ma taka samą minę przez cały czas, to coś zgrzyta. Jak któraś z Was powiedziała - w tańcu opowiadamy historię. Jak można opowiadać komuś o tym, że ukochany odszedł, bez emocji? Dla mnie to byłoby sztuczne. Oczywiście moje wypowiedzi są czysto teoretyczne, ponieważ mi wyrażenie w tańcu emocji, które wywołuje muzyka, sprawia największy problem.
Zwłaszcza,że utwory arabskie,gdzie jest mowa o tym, że habibi uciekł są bardzo emocjonalne w tekście - więc moim zdaniem powinnyśmy to oddać naszymi emocjami - przecież taniec to też aktorstwo! Nawet jeśli jesteśmy w szczęśliwym związku i chcemy zatańczyć Baed Anak to powinnyśmy opowiedzieć tą historię tańcem, zwłaszcza dla widzów, którzy tekstu nie rozumieją:)
Layla1700
08-09-2010, 17:13
ja również jestem za emocjami. W koncu to nie sam taniec ,ale jakas historia i własnie przez polączenie tanca z naszymi emocjami możemy ją opowiedzieć:):)
Ahahaha, Firyal: "habibi uciekł":smile1::laugh_001: Dooobre:D:thumbsup:
Emocje w tańcu są niezbędne, aby artysta był dla nas przekonujący i "szczery". Mnie osobiście niesamowicie urzekło wykonanie Yael Zarcki utworu "Alli Gara" (polecam! to jest MISTRZOSTWO:serce: ) - myślę, że w dużej mierze przez jej grę aktorską i umiejętność okazania emocji w tańcu.
Takie uzewnętrznienie na scenie to ciężka sprawa. Aczkolwiek myślę, że wystarczą lata praktyki i odpowiednia wrażliwość i da się zrobić:p Nawet jeśli ktoś jest w szczęśliwym związku to na podstawie własnych doświadczeń (bądź wyobraźni) jest w stanie przywołać pewne emocje i się "otworzyć". Ja się wzruszam bardzo łatwo i potrafię uronić łezki przy Baed Annak nawet jadąc autem w dobrym humorze:p;)
Oj, a interpretacja klasyki...?:eek: :blink: Wystarczy obejrzeć kilka filmów różnych tancerek, aby zauważyć, że ciężko podać jakieś konkretne, sztywne reguły - co wolno, a czego nie... Tylko to musi się mieścić w konwencji... I musi pasować do nastroju utworu. (to chyba jest jedyna mądra rada)
Przede wszystkim trzeba to czuć. I to główny wyznacznik - nie ma się co zabierać za utwór, jeśli się go nie czuje:)
Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Wzięłam sobie Wasze rady do serca i jak na razie analizuję utwory Oum Kalthoum, porządkuję i zaznajamiam się z klasyką:) Zgadzam się w 100% z tym, że dany utwór trzeba czuć, u mnie jest tak, że przechodzą mi ciarki po plecach i wtedy mam pewność co do wyboru. Rozumiem, ze wszystkie figury są w klasyce dozwolone, ważne jednak, żeby było elegancko, dostojnie, klasycznie (baletowo) i emocjonalnie, ale tak prosto z serca:). Jeżeli natomiast chodzi o megance...są to utwory specjalnie komponowane dla tancerek i też zaliczają się do klasyki. Czy utwory te mają jakieś nazwy? Bo najczęściej spotykałam się z zapisem "Unknown artist". I czy tancerki z Golden Ery też tańczyły megance? Bo jakoś nie widziałam na filmikach (może przeoczyłam coś).... Hmmm i w sumie zastanawia mnie jedna kwestia... czy tancerka sama może sobie skomponować megance? Poskładać różne utwory (zróżnicowanie stylistyczne i rytmicznie)? I np. zatańczyć taki utwór na konkursie w kategorii "Klasyczny taniec orientalny?"
Ja bym powiedziała, że w klasyce klasyce to własnie baletowo być nie powinno za bardzo - ma być przede wszystkim bardzo arabsko, więc więcej przy ziemi.
Ta "definicja", którą podałaś właśnie bardziej mi pasuje do megeance - ma być elegancko, dostojnie, baletowo, z ramą. Jest to utwór na scenę, więc trzeba także zachować pewnie umowne ramy. Z tego co wiem,to Golden Era nie tańczyła megeance,a już na pewno nie Trójca:)
Wydaje mi się,że można megeance samemu skomponować,ale czy to ma sens - różne są charaktery utworów i ciężko je tak połączyć,by nie zgrzytało:)
czy tancerka sama może sobie skomponować megance? Poskładać różne utwory (zróżnicowanie stylistyczne i rytmicznie)? I np. zatańczyć taki utwór na konkursie w kategorii "Klasyczny taniec orientalny?"
Najczęściej tak się właśnie robi. Na konkursach takich "sklejek" słychać mnóstwo. Np. do jakiegoś klasycznego utworu wkleja się kawałek drum solo, albo kawałek folkloru...
DżalaMadija
08-09-2010, 19:16
Ja chciałam wtrącić - tak na marginesie, że aktorstwo i taniec (sceniczny) to dwa nie rozlewane elementy. Nie wyobrażam sobie odtańczenie "od tak" technicznie żadnej choreografii w żadnym stylu. Każdy utwór, każda piosenka niesie ze sobą jakieś emocje, które są zamierzone przez autora... My powinnyśmy je odegrać :)
DżalaMadija
08-09-2010, 19:26
Drum solo to najczęściej popis techniczny bębniarza, a więc zamysł autora = popisówa:D
klymenystra
08-09-2010, 19:41
A propos emocji, to mam taki wtręt z Cortazara, który chyba przyjmę za motto. Wtręt jest o muzyce, ale do tańca nadaje się takoż:
"Co innego muzyka, która wywołuje emocje,a co innego emocje, które pretendują do tytułu muzyki. Ból rodzicielski w tonacji fis i ironiczny uśmiech w żółtościach, fioletach i czerniach. Nie, synu, z pewnością trudno jest zakreślac granice sztuki, ale to - sztuką nie jest."
(Julio Cortazar, Gra w klasy, tł. Zofia Chądzyńska, Wydawnictwo Literackie, Kraków - Wrocław 1963)
ale przecież emocje, które pokazujemy w utworze to nie musi być mina jakby ktoś nam właśnie umarł i gesty rozpaczy ( sama nie lubię czegoś takiego ) ale uczucia można oddać samym ruchem bioder, krokiem, spojrzeniem, ruchy nie muszą być przesadzone, mogą być lekkie, zmysłowe, ale pokazujące to co w głębi czujemy:love:
Oczywiście, że tak:)Emocje to nie od razu sztuczny uśmiech, czy nieszczery płacz na scenie:) Ważne by były prawdziwe i do odczytania dla widza.
DżalaMadija
08-09-2010, 20:24
ale przecież emocje, które pokazujemy w utworze to nie musi być mina jakby ktoś nam właśnie umarł i gesty rozpaczy ( sama nie lubię czegoś takiego ) ale uczucia można oddać samym ruchem bioder, krokiem, spojrzeniem, ruchy nie muszą być przesadzone, mogą być lekkie, zmysłowe, ale pokazujące to co w głębi czujemy:love:
Są dobrzy aktorzy i są źli aktorzy:) Każdy gra tak jak potrafi, uważa za słuszne idt...
Emocje mają być odpowiednie do klimatu utworu :) Skoro Oum nie płakała śpiewając, tylko umiała głosem tak oddać rozpacz/dramatyzm/miłość o głębokości Rowu Mariańskiego, to i my nie musimy płakać :)
Myślę, ze interpretacja utworu to bardziej opowiedzenie jakiejś historii niż walenie się w pierś i pokazywanie swoich uczuć. Przez wpisywanie tego przeżywania w taniec do klasyki blokuję sie, bo nie umiem się znaleźc z tymi emocjami. A tu mam piękny przykład z góry- I Orit i um kalsum- ze mozna i bez tego. I tu zgodzę się z Almass.
Warto pamietac, ze w rozmowie o emocjach w klasyce nie zawsze mowimy o harakiri, jak to Ania R. okresla :D W koncu "Enta Omri" oznacza "Jestes moim zyciem" - jak zwrocila uwage Mercedes Nieto na warsztatach, to nie musi byc przeciez przekaz smutny! Nasycenie emocjami - owszem, ale od danego utworu zalezy, czy beda to emocje typu tragedia i rozpacz, czy jakies inne ;)
Hurricare
09-09-2010, 18:34
Pierwotnie wysłane przez Ametista
To akurat wiem. Chodziło mi o to, czy reszta utworów Oum Kalsoum jest ruszalna i czy dla mniej zaawansowanych scenicznie tancerek?
Jest ruszalna dzięki Suhair Zaki .
Nikt nie zabroni mniej zaawansowanym tancerkom tańczyć Um Kalsoum... Mało która z nas nazwie się zaawansowaną jeśli chodzi o jej interpretacje. Przede wszystkim trzeba CZUĆ, trzeba umieć się otwierać w tańcu, nie wstydzić emocji, nie chować ich i nie przerysowywać.
Przy czym dziewczyna z trzy miesięcznym stażem biorąca się za Oum Kalsoum - no trochę się to gryzie...
Tu przypomina mi się cytat obrazujący istotę tego pytania: "Nie bierz się za Oum Kasloum, jeśli nie masz odpowiednich umiejętności lub woli" Beata Cifuentes.
Bardzo zgodziłabym się, że "trzeba umieć otwierać się w tańcu", należy być lekko ekstrawertyczną, ale o tyle, o ile dla nas to znaczy, a wiadomo, że każdy w inny sposób przeżywa i okazuje emocje. Jeśli ktoś jest bardzo introwertyczny, zamknięty w sobie, to na pewno nie pójdzie w dobrym kierunku siląc się na wyciąganie emocji na zewnątrz, nie o to tu chodzi. Złoty środek należy znaleźć w sobie.
Tak sobie siedze i przegladam rozne filmiki z wystepami do Baed Anak... I niemal kazdy od razu wylaczam! Nie pasuje mi, gdy ktos przez cala pierwsza czesc instrumentalna sie wdzieczy (i to w sposob dosc zmyslowy), a dopiero przy wokalnej zaczyna pokazywac emocje zgodne z tekstem. Co gorsza, niektorzy nie przestaja sie wdzieczyc caly czas!
Na razie obronila sie Badriyah i Leyla z Czech.
Według mnie Mercedes Nieto cudownie do tego zatańczyła. Ostatnio się nią "terapeutuję", a w szczególności interpretacją Enta Omri. Mimo, że jeszcze niedawno nie rozumiałam jej tańca, teraz coraz bardziej go doceniam. Ona tańczy tak emocjonalnie. To jest dla mnie przykład dlaczego tancerka powinna tańczyć z emocjami. Az ciarki przechodzą. Jak ją oglądam łatwiej mi poczuć tą muzykę.
Ametista, jesli znalazlas Baed Anak w wykonaniu Mercedes to moglabys podeslac? Bo ja jakos sie nie dogrzebalam.
A jej Enta Omri jest cudowne!
Myślę, że chodzi o to:
Mercedes Nieto - raqs sharki to Oum Kalthoum's song
http://www.youtube.com/watch?v=Y5V8Q8jFfwY&feature=related
Ja wpisałam "Mercedes Nieto baed" i wyskoczył film ze Słowacji:) Jej solowy, nie z grupą:)
Dziekuje!!
Cudne jest!
Wreszcie interpretacja, w ktorej tancerka podczas wokalu naprawde nie robi nic, po prostu pozwala, by muzyka przez nia przeplywala...
Rozumiem, że już znalazłaś, ale na wszelki wypadek wstawiam linka.
http://www.youtube.com/watch?v=LMiWPmfcef8&feature=related
To jak ona tutaj tańczy jest cudowne, a przy Enta Omri można łezkę uronić podczas wokalu. Teraz mnie prześladują na zmianę te dwie choreografie. Zaczęłam się nią "terapeutować", bo jak napisałaś "pozwala, żeby muzyka przez nią przepływała". Dla mnie jest zupełnym przeciwieństwem większości tancerek. Powiedziałabym, że nie obchodzi ja technika, tylko emocje. Według mnie to najlepiej opisuje jej styl. Jednak było by to... nie mogę znaleźć słowa. W każdym razie technikę ma świetną, ale jest ona tak jakby od niechcenia, jakby nic ją to nie kosztowało, było naturalne. Z kolei emocje...
Dla mnie Ona jest we własnym świecie podczas tańca <3
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.