Pokaż pełną wersję : Jak przekonać męża do tańca?
bollyanna
08-02-2008, 20:05
Od ładnych paru lat mam mały problem: ja bardzo lubię tańczyć, nie tylko t.b., ale różne inne rzeczy też. Lubię, ale nie umiem za dobrze... Marzę o tym, żeby nauczyć się tanga po mistrzowsku, a co najmniej lekkiej i przyjemnej salsy :D Ale... do tanga trzeba dwojga, nieprawdaż? A mój mąż nie chce, nie lubi, uważa że nie potrafi. :(
Wzięłabym na kurs kolegę, ale nie mam akurat żadnego wolnego i chętnego. Sama na kurs nie pójdę, bo po pierwsze zawsze jest przewaga wolnych dziewczyn i albo będę się sama męczyła, albo będę zmuszona do tańca z inną dziewczyną... Za czym nie przepadam, pomijając już fakt, że kroki męskie i damskie mylą mi się paskudnie. A po drugie to nieprzyjemne uczucie przyjść i czatować, czy trafi się ktoś, kto chciałby ze mną zatańczyć. Jaka ja jestem staroświecka.
Bardzo lubię tańczyć z moim mężem, chociaż żadne z nas tak naprawdę nie umie, no i zdarza nam się to tylko i wyłącznie na weselach z częstotliwością raz na 2 lata, albo i rzadziej. Ale i tak jest fajnie! :love:
A teraz przechodzę do sedna: jak go przekonać, żeby poszedł ze mną na kurs tańca? Nie wymagam od niego cudów i wspięcia się na wyżyny mistrzostwa, tylko żeby chciał... Wiem że nie ma zbyt dobrego poczucia rytmu i nie słyszy go w muzyce, ale myślę że prostych tańców bez problemu by się nauczył. Tyle razy o tym już rozmawialiśmy, ale nie dał się przekonać. Macie jakieś przebiegłe pomysły? ;) Będę baaardzo wdzięczna!
Witaj
Podpowiem Ci tak:)
Skoro nie chce się przekonać, niech najpierw w domu z Tobą tańczy przewiąż mu chustę i naucz go pare kroków...jak zobaczy,że mu dobrze idzie przekona się,że to świetna zabawa:) może się skusi:) mrrrr
Pozdraiwam i powodzenia:D
bollyanna
08-02-2008, 20:35
No no, ale zaczęłaś z grubej rury :D Ja chcę tylko żeby się ze mną na salsę wybrał, a nie zaraz latał z chustą i wywijał bioderkami ;)
:DJa zaczynam od konkretów i dlatego taka prpopzycja:D
AishaYildirim
08-02-2008, 23:31
przewiąż mu chustę i naucz go pare kroków...:D
Ma nadzieje ze zdajesz sobie sprawe z tego , Bollyanno , ze jak go do tego zmusisz to chłop moze spakowac manatki i wyjechc na kilkuletni kontrakt na platforme wiertnicza....;)
Sama bym wyjechala :D w takiej sytuacji.
Vranjanka
09-02-2008, 07:57
To zależy od konkretnego przypadku. U mnie było tak:
Bardzo chciałam uczyć się tanga, poprosiłam mojego faceta, żeby ze mną poszedł, a on oczywiście kategorycznie odmówił. Na drugi dzień kupiłam sobie buty do tanga, a kiedy spytał z kim idę powiedziałam nonszalancko "A, z takim znajomym, nie znasz go..." i zaczęłam szukać w szafie jakiegoś ubrania na zajecia.
Na lekcję oczywiście poszedł ze mną, a potem już na wszelki wypadek postanowił mnie pilnować co tydzień.
Skutkuje w wypadku tych zazdrosnych.
Jak nie zadziała to podobno gdzieś we Wrocławiu są zajęcia salsy gdzie faceci stanowią większość (też mnie to dziwi, ale koleżanka była i widziała to na własne oczy).
Oj, też zastanawiam się czasem nad tym zagadnieniem... Niestety, chyba muszę się przyzwyczaić do tego, że mój facet jest absolutnie i kategorycznie nietańczący;)
Plus tej sytuacji jest jeden: kiedy zaczęłam z nim być, zrezygnowałam z tańca towarzyskiego (a wcześniej tańczyłam 1,5 roku, z poprzednim facetem;) ) i stwierdziłam, że znajdę sobie coś solo. I padło na taniec arabski:D
Marzy mi się czasem, że zdołam zaciągnąć mojego mężczyznę na tango. Ale gdyby sie dla mnie tak poświęcił, to aż się boję, czego zażądałby w zamian - pewnie musiałabym z nim oglądać te wszystkie filmy, które on lubi, a ja nie... brrr... ;)
Tak więc postanowiłam na razie dać spokój i cieszyć się tańcem solowym.
Uważam, że nic nie można na siłę - ja nie chciałabym, żeby mój ukochany oczekiwał mojego uczestnictwa w jego pasjach, jeśli to tylko jego pasje a moje nie. Najpierw warto określić, czemu on nie chce. Jeśli ma opory czy kompleksy, bo uważa że się do tego nie nadaje i słabo tańczy - sprawa nie jest stracona, można dać mu czas na przemyślenie i spróbować kiedyś znów go ponamawiać, trochę go podbudować, może się przełamie;) Jeśli nie lubi - po prostu nie sprawia mu to przyjemności - to lepiej odpuścić. Ale ten pierwszy przypadek jest częstszy, więc można próbować faceta ośmielić. I wybrać kurs we w miarę komfortowych warunkach, może zabrać inną znajomą parę, a może prywatną lekcję? Panowie często są przekonani, że na kursie "zrobią z siebie idiotów" przed tłumem ludzi.
Znajomi moich rodziców znaleźli świetne rozwiązanie - zorganizowali sobie prywatny kurs dla kilkunastu znajomych, zaprzyjaźnionych par. Chodzi im przecież o dobrą zabawę, a wszyscy panowie tam mają dwie lewe nogi, więc jest szansa, że nikt się nie będzie krępował czy denerwował, jak coś nie wyjdzie.
bollyanna
09-02-2008, 20:26
Ma nadzieje ze zdajesz sobie sprawe z tego , Bollyanno , ze jak go do tego zmusisz to chłop moze spakowac manatki i wyjechc na kilkuletni kontrakt na platforme wiertnicza....;)
Sama bym wyjechala :D w takiej sytuacji.
No cóż, coś w tym jest :) A tego bym nie chciała... Zresztą możliwe, że ja spakowałabym manatki, gdyby on zaczął biegać z chustą :P
Myślę że on za bardzo nie chce, bo uważa że ma 2 lewe nogi. Jeśli jesteśmy już z obowiązku na jakiejś imprezie i on się rozkręci, to widzę że dobrze się bawi w tańcu (chyba najbardziej mu się podoba że może mną wywijać, ja się kręcę, męczę i wyginam, a on nic ;)). Więc może jest nadzieja...? Spróbuję popracować psychologicznie. Obym się okazała wystarczająco przebiegła :D
Ja bym zwyczajnie poprosiła. A jak nadal nie będzie chciał - mimo że zobaczy, że ci zależy, że to dla ciebie ważne itd. - to przejść do porządku dziennego. Mój Mężczyzna nietańczący jest dla mnie ważniejszy niż moje zachcianki taneczne. (Mówię teoretycznie, ja się już pogodziłam z tym, że on nie tańczy, mimo że jako dziecko trenował taniec towarzyski i nawet zdobywał nagrody w konkursach.)
Uważam, że nic nie można na siłę - ja nie chciałabym, żeby mój ukochany oczekiwał mojego uczestnictwa w jego pasjach, jeśli to tylko jego pasje a moje nie.
Quesse, zgadzam się z tobą pod względem pasji, którym się można oddawać samemu. Ja tańczę taniec arabski - Mężczyzna brzdąka na gitarze. Ani mnie partner do tańca niepotrzebny, ani jemu asystentka do trzymania kabelka z gitary. Jednak w chwili, kiedy marzy mi się, żeby On coś zrobił - kupił mi bukiet ze stu róż, zatańczył ze mną tango czy żebyśmy we dwójkę zdobyli Czomolugmę - to obie strony muszą być gotowe na kompromisy, których kilka przykładów podałaś :-)
feroMonik
11-02-2008, 12:02
Mysle, ze ani zmusic, ani namowic chlopa sie nie da :)
Ale moze kiedys sam dojrzeje.
A na marginesie - jak moj Tomek robi shimmy! No niejedna tancerka mu moze pozazdroscic :D
Potwierdzam - byłam świadkiem w Łochowicach! Naturalny talent! ;)
EDIT: śliczny masz avatar:)
Mała tancereczka
11-02-2008, 18:40
Jak przekonać męża do tańca?
Czasami łatwiej zmienić męża niż przekonać go do tańca!
Uwierzcie mi, mówię to ze swojego doświadczenia.
Jak przekonać męża do tańca?
Czasami łatwiej zmienić męża niż przekonać go do tańca!
Uwierzcie mi, mówię to ze swojego doświadczenia.
Brawa dla tej Pani ;) mądrze mówi :biggrin:
Jak facet nie chce umieć/nie czuje tego (*niepotrzebne skreślić) to się go wołami nie zaciągnie. Zresztą po co komu marudzący, niechętny do nauki facet na zajęciach? :D On będzie coraz bardziej zniecierpliwiony, kobieta coraz bardziej sfrustrowana i czepliwa nieee jakoś tego nie widzę i też z doświadczenia wiem, że "to se ne da". Facet musi przejawiać choć trochę zainteresowania tego typu tańcem jeśli to ma być radocha dla obu stron.
MisiakxD
11-02-2008, 19:41
UUUU.... Mala Tancereczka ostro pojechala:D:D:DxD:P Chyba nie jest tak zle... Wedlug mnie Bollyanna nie powinnas naciskac.... Nie powtarzaj mu ze sobie poradzi bo on uwaza, ze mowisz mu to tylko dlatego, poniewaz nie chcesz tanczyc sama.... Powiedz mu po prostu zeby zrobil to dla Ciebie.... Pojdzcie razem na jedne zajecia tak zeby sprobowac... Jesli okaze sie ze tak bardzo mu sie nie podobalo to powinnas szukac innego partnera do tanca....
bollyanna
12-02-2008, 10:25
Jasne że wołami się nie da... (a szkoda). Kiedyś próbowałam metodą "zrób to dla mnie", ale stwierdził że aż tak bardzo to on się nie będzie poświęcał :( Więc teraz albo spróbuję metodą zachęcającą, albo faktycznie poszukam innego partnera do tańca. Ale tutaj pojawia się drugi problem: jak i gdzie? Coś mi się wydaje że inne kobiety nie będą zbyt chętne na odstępowanie swoich mężczyzn w takim celu ;)
Są kursy, gdzie ludzie zapisują się oddzielnie. Myślę, że znalezienie innego partnera nie powinno być aż tak trudne - może nawet jakiś kolega czy znajomy da się namówić? Zawsze to fajniej niż z kimś obcym. Ale można też znaleźć taki kurs, gdzie przychodzi się oddzielnie i dobiera w pary już na miejscu;)
Minus jest jeden: z tańczenia z bliską osobą jest więcej przyjemności, niż z tańczenia z nieznajomym.
Ja proponuję zmasowane subtelne działania:
1.oglądać filmy z tańcem (jest taki gdzie J.Lo uczy R.Gere tańczyć)
2.zachwycać się tańcem
3.podkładać ulotki o szkołach tańca
4.zachwycać się tancerzami :P
5.wejść mu na ambicję albo jeśli ma inny charakter to podbudować mu ego i mowic ze super mu idzie
6zagrozić, że się zapiszesz na kurs z kolegą :P
Lulua, myślę że po czymś takim, to by uciekł gdzie pieprz rośnie.. ;)
Z mężczyznami trzeba nieco delikatniej.. wyrozumialej. Oni tak naprawdę chcieliby tańczyć wraz z partnerką, tylko obawiają się, że nie będą w stanie za nią nadążyć, że będzie się ich kobieta wstydzić lub szydzić jak mu nie będzie wychodzić, etc. Więc.. kwestia odpowiedniego podejścia, to wszystko :)
Jak przekonac męża do tańca...?
Chyba nie ma co na siłę przekonywać, jeśli on nie czuje takiej potrzeby.
Wychodząc z tego założenia wybrałam taniec brzucha, bo nie tańczy się go w parach!:)
Moja koleżanka namówiła swojego faceta na taniec towarzyski, no ale oni są przed ślubem, dopiero co się zaręczyli, więc poza tym, że facet jest wtedy bardziej elastyczny i się stara :D to jeszcze widmo ośmieszenia na własnym weselu zadziałało bardzo motywująco.
(osobiście to bym działała tak jak opisałam parę postów wyżej :p)
Ale jeśli się zapiera to może go jednak wcale nie zmuszać.... ?
dobrze jest mieć swoje własne prywatne hobby...
bollyanna
25-02-2008, 14:48
My też byliśmy na takim ekspresowym kursie przed weselem, na pewno motywacja była wtedy inna... Nie chodzi mi o to, że przed ślubem każdy się stara, ale raczej o możliwość kompromitacji ;) Ale od tego czasu mój mężczyzna nie dał się namówić na nic innego. Cóż, na razie odpuściłam, nie mam teraz i tak głowy do żadnych kursów. A co do hobby... moim prywatnym jest t.b. i bollywood, on ma swoje prywatne hobby, ale dodatkowe wspólne też nie zaszkodzi :D
Ja przed naszym weselem nawet nie pomyślałam o proponowaniu kursu tańca...
A kompromitacja?
Zatańczyliśmy, a raczej "zatańczyliśmy";) ze sobą na naszym własnym weselu tylko RAZ. Jakoś tak żeśmy się pokiwali chwilkę, żeby rozkręcić imprezę.
Potem mieliśmy już dosyć tego deptania sie po palcach i kopania się po kostkach;) Kompromitacji nie odnotowałam;)
bashirah
25-02-2008, 18:55
Mój mąż jest z tych nie tańczących, a ja nigdy nawet nie pomyślałam, żeby go zmusić, jak to mówią "z niewolnika nie ma pracownika" ;). Poza tym przykro mi by było na samą myśl, że on się męczy tylko po to, żeby mi zrobić przyjemność.
Przed weselem, nie chodziliśmy na żaden kurs, a na weselu poprostu się pobujaliśmy w rytm muzyki i było całkiem miło :D
bollyanna
25-02-2008, 19:07
Ejże, przecież nie chodzi o zmuszanie! Raczej pozytywne nastrojenie i zachęcenie, bo a nuż się spodoba...
a moze sprobujcie najpierw w domu? puścić jakiś filmik o tańcu, niech zobaczy tę pasję w tangu, tę ekstazę i namiętność....:D
potem można spróbować w domu np z kasetą instruktażową albo jakimiś filmikami instruktażowymi na necie? może chodzi o pewność siebie? myślę, że gdy zobaczy szczęście w twoich oczach i poczuje się pewniej w takim tańcu to może się zgodzi...
zawsze zostają tańce solo - latino solo, tango solo chyba też jest, prawda?
ja nie wiem czemu faceci nie lubią tańczyć...przecież wtedy tak wspaniale wyglądają i mają dodatkowe punkty u nas, dziewczyn, nieprawdaż?:D
:cool:Zapomnij o przekonywaniu. jak nie chce sam z siebie to znaczy, że nie czuje się komfortowo w tej sytuacji. :rolleyes:Mój mąż ma wiele zalet, ale jedną wadę - nie tańczy - a jak tańczy, to ... lepiej żeby nie tańczył. :eek:Po prostu nie czuje tego. Ale nie ma nic przeciwko temu, żebym ja tańczyła. NA SZCZĘŚCIE!:redface:
Ejże, przecież nie chodzi o zmuszanie! Raczej pozytywne nastrojenie i zachęcenie, bo a nuż się spodoba...
Racja. Lepiej może pomalutku dawkować mu porcje tańca w domu. Puścić ciekawą muzę, poskakać trochę po chałupie...:D a nuż załapie, że może być sympatycznie. Natomiast jeśli facet jest z tych, co im słoń na ucho nadepnął, a muzyka w tańcu nie przeszkadza, to lepiej dać sobie spokój. Takie trennigi wtedy będą dla Ciebie i dla niego nerwówą, że nic nie wychodzi...a przecież w tańcu chodzi o przyjemność.:D
a moze sprobujcie najpierw w domu? puścić jakiś filmik o tańcu, niech zobaczy tę pasję w tangu, tę ekstazę i namiętność....:D
potem można spróbować w domu np z kasetą instruktażową albo jakimiś filmikami instruktażowymi na necie? może chodzi o pewność siebie? myślę, że gdy zobaczy szczęście w twoich oczach i poczuje się pewniej w takim tańcu to może się zgodzi...
zawsze zostają tańce solo - latino solo, tango solo chyba też jest, prawda?
ja nie wiem czemu faceci nie lubią tańczyć...przecież wtedy tak wspaniale wyglądają i mają dodatkowe punkty u nas, dziewczyn, nieprawdaż?:D
Twoje porady są bardzo słuszne... Może jak puszczę mojemu mężczyźnie "Tango" Saury, to zrozumie, czemu mnie to tak zachwyca?
Zaintrygowałaś mnie stwierdzeniem o tango solo. Bo pierwsze słyszę:) Ktoś gdzieś prowadzi takie zajęcia?
I ja wiem, czemu niektórzy nie lubią tańczyć - bo wcale nie wszyscy wyglądają w tańcu tak wspaniale...;):D
Może jak puszczę mojemu mężczyźnie "Tango" Saury, to zrozumie, czemu mnie to tak zachwyca?
A mnie rusza najbardziej tango z filmu "Prawdziwe kłamstwa" odlatuję.....
Już jakoś tak zostaliśmy stworzeni ze nie lubimy tańczyć. Większość moich kolegów uważa że w tańcu wyglądają śmiesznie i żenująco. Dlatego nie lubimy tego robić.
W tajemnicy jednak powiem wam że wszyscy marzymy o tym aby potrafić tańczyć, tylko ta męska duma każąca nam być od razu najlepszymi blokuje nas przed podjęciem nauki.
Dlatego może z waszymi facetami nie wszystko stracone;):):D
Dlatego może z waszymi facetami nie wszystko stracone;):):D
To jednak jest jakaś nadzieja??:rolleyes: Dzięki bo już zwątpiłam.:blink:
W tajemnicy jednak powiem wam że wszyscy marzymy o tym aby potrafić tańczyć, tylko ta męska duma każąca nam być od razu najlepszymi blokuje nas przed podjęciem nauki.
Męska duma? Matko kochana. Jestem facetem.
;) No dobra, to niech wszyscy nietańczący faceci, którzy są w związkach z kochającymi tańciec wiedzą, że ich inne walory prawdopodobnie przewyższają tę jedną nidogodność po tysiąckroć!! Bo jak inaczej możnaby to wytłumaczyć??:rolleyes::serce:
Nomad: pozwól, że Cię pocieszę - nawet, jeśli facet nie rusza się jak zawodowiec i nie jest mistrzem parkietu, kobiety docenią jego wysiłki bo zawsze, na każdej "tańczonej" imprezie, dokucza im brak partnerów do tańca - więc będą się świetnie bawić nawet z panem, któremu muzyka nie przeszkadza - o ile będzie się cieszył tańcem, podchodził do tego z pewnym luzem i humorem;) Więc czasem warto śmiało włączyć się do zabawy i mieć więcej dystansu do swoich nieporadnych poczynań na parkiecie:D
A, jak już facet dojrzeje do tego, by się przełamać i zajrzeć na kurs np. towarzyskiego - z radością ujrzy tam tłum facetów równie nieporadnych:D Początki to zawsze istna komedia:D
Quesse - no ja osobiście to nie tańczę, ale wydaje mi się, że taki taniec spokojnie można przerobic na solo, bo czemu nie? (trzeba pogrzebać w necie :P) wiadomo, że nie wszystkie figury zapewne, ale tak mi sie coś przypomina, że chyba w you can dance jak były solówki to jedna dziewczyna tańczyła sama tylko nie pamiętam: tango/pasodouble czy jakąś mieszankę.
Tango samemu można tańczyć, ale przy niektórych figurach nie da rady samej - jak musisz coś zrobić będąc podtrzymywana przez partnera, to jednak ten partner musi być :)
Ja się spotkałam z sytuacjami na stronach szkół tańca, że zapisać się można tylko z partnerem albo dopisać się do grupy partnerek oczekujących na partnera (czyli czekających na Godota, bo samotnych mężczyzn na takich kursach jest jak na lekarstwo).
Dzięki za info, dziewczyny:)
Marzę, że kiedyś jeszcze wrócę do tanga i do towarzyskiego... Ale zamiast kursu solo spróbuję znaleźć wśród kumpli jakiegoś chętnego pana;) Bo mój jest niereformowalny;)
rozmawiałam z koleżanką tańczącą tango- nie ma tango solo. Przepraszam, za wprowadzenie w błąd, tutaj podrzucam coś pięknego na przeprosiny, nie wiem jak Wy, ale ja zawsze płaczę jak widzę tę scenę.
Al Pacino - Scent of a Woman
http://pl.youtube.com/watch?v=dBHhSVJ_S6A
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.