PDA

Pokaż pełną wersję : Pierwsze zetknięcie z bellydance - dlaczego zaczęłaś tańczyć?



mks
17-09-2007, 21:41
Witam w nowym watku :)

Jestem ciekawa skad pomysl na taniec bellydance?Gdzie zetknelyscie/liscie sie z tym tancem po raz pierwszy? jak to sie wszystko zaczelo?czy dojrzewalo przez dlugi czas czy to byl moment decyzja i juz? :)

swoja przygode z bd opowiem troche pozniej, pozdrawiam

Beta
18-09-2007, 02:29
Dwa miesiące temu byłam w Egipcie. Miałam tam mieszane odczucia. Pierwszy występ jaki widziałam w życiu był w hotelu. Wyszły na scenę trzy dziewczyny w podartych kostiumach, zaczęły tańczyć jak za karę. Niby tańczyły układ ale każda robiła co innego. Dziwiłam się dlaczego tak niektóre dziewczyny podniecają się tym tańcem. Prawdopodobnie nigdy już bym sie nie zainteresowała tym tańcem gdyby nie dwie polki które poznałam w hotelu. Po paru dniach udało im sie wyciągnąć mnie do miasta gdzie była ustawiona scena. Tam zobaczyłam piękna tancerkę która mnie zauroczyła. Jej taniec to było zupełnie cos innego. Dziewczyny które poznałam juz trochę tańczyły. Pokazały mi pierwsze ruchy na dyskotece.
Teraz zapisałam sie na zajecia i już chodzę od paru tygodni :)

Basinah
18-09-2007, 05:54
Dwa miesiące temu byłam w Egipcie. Miałam tam mieszane odczucia. Pierwszy występ jaki widziałam w życiu był w hotelu. Wyszły na scenę trzy dziewczyny w podartych kostiumach, zaczęły tańczyć jak za karę. Niby tańczyły układ ale każda robiła co innego. Dziwiłam się dlaczego tak niektóre dziewczyny podniecają się tym tańcem. Prawdopodobnie nigdy już bym sie nie zainteresowała tym tańcem gdyby nie dwie polki które poznałam w hotelu. Po paru dniach udało im sie wyciągnąć mnie do miasta gdzie była ustawiona scena. Tam zobaczyłam piękna tancerkę która mnie zauroczyła. Jej taniec to było zupełnie cos innego. Dziewczyny które poznałam juz trochę tańczyły. Pokazały mi pierwsze ruchy na dyskotece.
Teraz zapisałam sie na zajecia i już chodzę od paru tygodni :)
Jak ja bym chciała opowiedzieć taką właśnie historię. Ehh ... :) U mnie teledyski, naśladowanie w łazience jakichś ruchów przed lustrem. Potem dowiedziałam się, że moja matka chrzestna się zapisała na kurs BD. Później nadeszła Jillina w Zone Club. Aha... było coś o tańcu brzucha w Salonie Piękności w TVN STYLE. Mimo paru miesięcy od zaczarowania się tańcem orientalnym, nadal nie mogę się zapisać na kurs. :o

LeLiNA
18-09-2007, 09:49
To był raczej moment , decyzja..
pierwszy raz gdy kupiłam gazete z płyta do nauki tańca brzucha :)
obejżałam i odrazu mi sie spodobało i wiedziałam ze to jest to co mnie interesuje :) a pozatym jakos tak mi ławo przyszło tańczenie tańca brzucha :)
potem poszłam na warsztaty tańca brzucha :) i tak to sie jakos zaczeło ;D

Sowillo
18-09-2007, 12:25
Tańczę TB od ponad 2 lat.

Mnie do pójścia na zajęcia bellydance zachęciła koleżanka - w ramach próbowania różnych zajęć w ofercie klubu Fitness dla kobiet . Szłam bez żadnych oczekiwań, marzeń, czy też uprzedzeń. Nigdy nie widziałam tańca brzucha – nie miałam żadnych skojarzeń ani nie znałam żadnych stereotypów na ten temat. Nawet nie znałam Shakiry :)

No i TB okazał się lepszy niż wszystko – lepszy nawet niż Latino Jazz, a mógł nawet konkurować z Salsą w parach.

Kiedy przyszłam na pierwsze zajęcia to poczułam się jakbym od zawsze tańczyła ten taniec. Zajęcia TB - To było moje miejsce. Każdy ruch wydawał się znajomy, tyle że trzeba było te ruchy poćwiczyć by stały się bardziej widoczne i ekspresywne.
Ostatecznie na dobre „wpadłam w uzależnienie TB” po pokazowym tańcu drum solo w wykonaniu Amani podczas zajęć – w drugim, trzecim miesiącu nauki

Te pierwsze miesiące odkrywania możliwości swojego ciała i ekspresji wspominam najlepiej – to była czysta euforia.

Dziękuje Ci Beatko, że zaprowadziłaś mnie na zajęcia TB

mks
18-09-2007, 12:45
piersze zetkniecie z tancem brzucha bylo w sali gimnastycznej na 'uniwerku' we Francji...poszlysmy z kolezanka z ciekawosci na lekcje tanca brzucha tylko niestety popatrzec...;D tam tanczyly zarowno kobiety dziewczyny jak i dziewczynki lecz troche inaczej niz w szkolach u nas... nie wazne... bylam zauroczona...

minely dwa lata...jarmark dominikanski w gdansku-tam upatrzylam sobie piekna turkusowa chuste z pieniazkami...byla droga ale piekna...nie myslalalm o bd nie wiedzialam ze ten taniec tak sie nazywa...

minal jeszcze rok...jarmark dominikanski w gdansku- tym razem kupilam piekna ale czerwona chuste... po co ? tak zeby miec :D z samej checi posiadania :)cena byla wysoka wiec stwierdzilam ze skoro kupilam to cos musze z nia zrobic, w jakis sposob wykorzystac ....przy stoisku z chustami sprzedawca sie spytal czy tancze ??? i tu zarowka mi sie zaswiecila i juz wiedzialam ze to jest to :D i wiedzialam jzu czego mam szukac i co mam robic :D tancze rok :D i mam nadzieje ze nigdy z tym nie skoncze...

Gabara
18-09-2007, 15:26
Najpierw zakochałam się w tangu argentyńskim zaczęły budzić się moje emocje a zmysły zaostrzyły się , powoli budziła się we mnie kobieta, poczułam się pewniej i atrakcyjniej, ale kiedy miewałam problemy z partnerami zaczęłam myśleć żeby odnaleźć taki taniec w którym czułabym się wolna i radosna i wtedy zobaczyłam w hiszpańskiej telewizji pokaz TB i już wiedziałam że to jest właśnie to czego szukałam. Tamte tancerki wyglądały i ruszały się zjawiskowo nie wstydziły się swojej kobiecości i seksualności którą w naszej kulturze się spycha na plan dalszy. Zaczęłam uczyć się niedawno i jeszcze odkrywam uroki TB i jestem pewna,że jeszcze długo będę tańczyć.

Kaira
18-09-2007, 16:04
Tak się jakoś złożyło że kilka moich bliskich znajomych dziewczyn zapisało się na taniec brzucha. I tak miałam w planach zacząć chodzić na jakieś zajęcia z tańca, by miło spędzając czas pracować nad kondycją. A że one zachwalały sobie bardzo zajęcia TB, to w marcu tego roku bodajże i ja zapisałam się na swoje pierwsze zajęcia.

Zupełnie nie planowałam że to się tak skończy :D Nie wiedziałam nawet do końca o co w tym tańcu chodzi, o tym że Shakira tak tańczy nie miałam pojęcia, a w necie akurat trafiłam na jakieś nieciekawe filmiki... Szłam więc na zajęcia z ciekawością, ale bez jakichś większych oczekiwań. Ale gdy tylko zaczęłam uczyć się pierwszych ruchów, usłyszałam orientalną muzykę, zrozumiałam o co chodzi z tą magią tańca brzucha.

Na dzień dzisiejszy chodziłam do 3 szkół, byłam u kilku instruktorek i jak była okazja to na warsztatach. Niedługo będę kończyć kurs drugiego stopnia i już planuję trzeci. TB zżera wszystkie moje pieniądze i mnóstwo czasu a ja mam nadzieję że tak będzie jeszcze bardzo długo :D

Farida
19-09-2007, 00:09
Ja narodziłam sie dla świata orientu przez szczesliwy przypadek ;) Wczesniej uczestniczyłam w roznych zajeciach "muzyczno-wokalno-tanecznych" wiec, ze tak powiem, od zawsze mnie cos ciągneło :D jakas niewyjasniona moc. Tym razem miałam zacząć chodzić na salse :D Zanim jednak zapisałam sie na te zajecia postanowiłam sprawdzic pozostałą oferte szkoły. Tam moją uwagę przykuła salsa oriental (połączenie salsy i tańca brzucha) Opis (i zdjecie haha) wydały mi sie na tyle ciekawe, że postanowiłam poszukać info co to w ogole jest ten taniec brzucha :confused: :rolleyes: To były nieprzespane noce przy komputerze. Tyle sie dowiedziałam, zobaczyłam...tyle mitów zostało obalonych...Postanowiłam zapisać sie na 1 miesiąc, zeby sprobowac, a pozniej isc tak jak chciałam na salse. W szkole, w ktorej chcialam spróbować Tb nie bylo miejsc. Nieszczesliwie trafiłam na TB najpierw do innej "szkoly tanca", gdzie zajecia bardzo mi sie nie spodobały :p (Ale przemilcze ten temat) Bylam tam tylko raz. Pozniej trafiłam do drugiej szkoły, gdzie zostalam na dluzej...Tak oto z miesiąca zrobiły sie dwa...Później zaczełam chodzic na TB do dwóch szkół tańca jednoczesnie...Minely 4 miesiace...doszło do tego, ze na zajecia chodziłam 3 razy w tygodniu :eek: i tak to sie potoczyło dalej...Oszalałam po prostu :p Taniec brzucha okazał sie czymś, czego poszukiwałam przez całe życie :) Okazał sie właśnie tą modlitwą, której moje ciało potrzebowało by móc żyć szczęśliwie i w zgodzie z sobą.


Keira:
TB zżera wszystkie moje pieniądze i mnóstwo czasu a ja mam nadzieję że tak będzie jeszcze bardzo długo

Ja również mam nadzieje, ze TB już nigdy nie opuści mojej "świątyni"

tahira
19-09-2007, 15:41
to brzmi jak spotkanie AA :D ;)
więc 2 lata temu na spotkaniach kabaretowych organizowanych w moim mieście wystąpiła moja obecna instruktorka. jej taniec oczarował mnie do tego stopnia, że stwierdziłam: jak nie spróbuję, to się potnę ;) a że chciałam jeszcze trochę pożyc, to uczestniczę w zajęciach BD o 2lat i jestem z tego powodu bardzo, bardzo szczęśliwa :)

Moon
19-09-2007, 18:04
Ja chodziłam do klubu fitnes na wszystkie możliwe aerobiki od kilku lat. Miałam na tym punkcie fioła, nawet randki podporządkowywałam swoim zajęciom:D Po pewnym czasie zaczeło mi w tym czegoś brakować, znudziło mi się powtarzanie w kółko tych samych kroków na stepie. W klubie wprowadzono nowe zajecia z tańca brzucha. Mijałyśmy sie z dziewczynami w szatni i wybaczcie mi to co powiem ;) ale na początku podśmiewałyśmy sie z tych zajęć.
Kilkakrotnie trochę dłużej sie przebierałam i wychodząc widziałam jak dziewczyny tańczą i pierwszą rzecza na którą zwróciłam uwagę były stroje :). Trochę im tego zazdrościłam bo my zawsze ćwiczyłyśmy w leginsach, topikach itp.
Do końca jednak przekonał mnie występ dziewczyn podczas dni otwartych klubu kiedy zobaczyłam je w pełnych strojach! Wtedy już nie wytrzymałam i poszłam na zajęcia:D i tak zostało.

Mała tancereczka
20-09-2007, 00:57
Moja historia jest najprostsza, poszłam na zajęcia pod wpływem opowieści koleżanki. Chciałam zobaczyć to, o czym mi w kółko opowiadała od kilku tygodni. I tak narodziłam się dla świata orientu :cool:

Hana
20-09-2007, 14:17
Pięknie opisujecie swoje belly-historie :).
No cóż, ja chyba napisze prosto, bo wena gdzieś się zapodziała ;).
Zainteresowałam się BD jakieś 1,5 roku temu za sprawą znajomej, która tańczyła już wcześniej. Na pierwsze zajęcia i dodatkowe warsztaty zapisałam się rok temu i tak się to ciągnie :D. Po drodze zahaczyłam o tribal, ale jednak zdecydowałam się iść w kierunku bardziej tradycyjnego raqs sharki. I nie mam zamiaru nigdy z tym kończyć :).

Sausan
26-09-2007, 23:52
Siedząc całymi dniami przy komputerze w pracy szukałam zajęć, które wypełnią potrzebe a) ruchu b) kontaktu z tańcem, bo przed rozpoczęciem pracy zawsze gdzieś coś robiłam, albo taniec ludowy albo nowoczesny albo "klubowy". Najpierw naiwnie myslalam, ze namówie meza na tango. Poszlismy pare razy przed slubem i grzecznie odmowil. Potem pomyslalam o flamenco - ale okazalo sie, ze jestem troche zbyt radosna i do skupienia i delikatnej mrocznosci tego tanca jeszcze "nie dorosłam". Wreszcie trafiłam na zajecia TB. Reszta była już prosta i oczywista. Od tamtego czasu minęły blisko trzy lata, a ja ciągle jak na skrzydłach lecę na zajęcia :)

Martina27
27-09-2007, 11:14
Witajcie :-)

pozwólcie, ze dołączę swoje "wyznanie" i ostrzegam od razu - jest rzewne i zalatuje telenowelą brazylijską ale coż - takie też czasem jest życie :-)

moj pierwszy kontakt z muzyka arabską był - w moim ówczesnym mniemaniu - pierwszym i ostatnim.i klub i muzyka i ludzie wydawali mi się dziwni - zdecydowanie było to coś nowego dla mnie, czego chyba nie umiałam "ugryźć".

"pech" chciał, że szukanie rozrywki zakończyło się zgubieniem serca ;-) ON miał bardzo dużo wspólnego z muzyką arabską i bardzo hojnie mnie nią obdarowywał. niestety musiał wyjechać (a jakże, na zawsze ;-) ) a ja zostałam sama. po Nim została mi muzyka. Kojarzyła mi się z Nim, toteż ciągle jej słuchałam. az pewnego razu zauważyłam, ze zaczynam sie jakoś dziwnie kołysać, poruszać do tej Jego muzyki - chyba te dźwieki, rzewne i smutne zaczęły mi w sercu grać.

zaczęłam się "obserwować" i stwierdziłam, że czuję się w tym wspaniale. ale ciągle skupiałam sie na słuchaniu muzyki, coraz bardziej chciałam ją poznawać, wgłebiać się, rozumieć, nawet przewidywać. jak muzyka zajęła Jego miejsce w moim sercu i stała się Numero Uno przyszedł czas na zajęcie się tańcem. Ponieważ był to czas Shakirowego "Hips dont lie" w tym to teledysku po raz pierwszy zobaczyłam ósemkę i ... hahaha stwierdziłam, ze jest to fotomontaż :D ale parę miesięcy później musiałam to dementować :-))) parę miesięcy później znałam już bowiem i ósemke i Amani :). a to jak się poznałyśmy z Amani to tez swoją droga kolejna super historia :)

własnie obchodzę swoją pierwszą rocznicę z TB i na pewno nie planuje rozwodu :D

Sowillo
27-09-2007, 13:06
"Hips dont lie" w tym to teledysku po raz pierwszy zobaczyłam ósemkę i ... hahaha stwierdziłam, ze jest to fotomontaż :D ale parę miesięcy później musiałam to dementować :-))) parę miesięcy później znałam już bowiem i ósemke i Amani :)

8 ósemki pionowe na całych stopach to twój numer popisowy:D


własnie obchodzę swoją pierwszą rocznicę z TB i na pewno nie planuje rozwodu :D

Gratuluję pierwszego roczku z TB10
kto by pomyślał że to tylko roczek patrząc na twój dojrzały taniec

Martina27
27-09-2007, 14:33
8 ósemki pionowe na całych stopach to twój numer popisowy:D

dziekuję Safi :)

a wiesz, ile ja się męczyłam z tymi ósemkami na pełnych stopach? i to nie był problem, żeby je wykonać, bo jakos od początku tak mi się dzieje, ale ja się bałam Amani zapytać o to, a właściwie zaczęłam się jej kiedyś tłumaczyć, że nie umiem podnieść stopy hahahaha myślałam że na pełnych to niedobrze - gópia :p

feroMonik
28-09-2007, 10:04
W moim przypadka zadecydowal troche przypadek. Zapisalam sie do szkoly tanca na taniec hinduski - niestety, okazal sie dla mnie za trudny ;) Pomijajac trudne ruchy dloni, uklad, ktorego sie uczylysmy w ogromnej czesci odbywał sie na podlodze, w wygieciu w jedna strone. Moj kregoslup pekal z bolu. Meczylam sie tak pol roku... Wtedy zagadnieta na korytarzu instruktorka belly dancing zachecila mnie do swoich zajec.

No i to byl strzal w dziesiatke! Mimo, ze bylam drewniana, bylo ciezko, moje cialo opieralo sie i za nic nie chcialo (nadal nie chce!) wygladac wdziecznie i ponetnie ;) to jednak zapalilam sie do tanca. Ucze sie na zajeciach, chodze na warsztaty, bylam na wakacjach z belly, chodze na orientalne potancowki, szyje stroje, probuje sie malowac i... nie trace nadziei, ze sie naucze ;)

Farida
28-09-2007, 11:23
AAA w sumie to przypomniało mi sie, ze widziałam wystep belly na zywo :) W szkole tanca, do ktorej chodziłam na towarzyski był pokaz tanca brzucha :> I podobno nawet były zapisy na zajecia :D Ale nam z kolezanka sie to jakos nie spodobało, ona tanczyła jakos tak od niechcenia pamietam ;) Pamietam jak sie nabijalysmy z tą kol., ze sie zapiszemy na taniec brzucha :p Oj głupie głupie ;) Ale to było kilka lat temu ;) Do wszystkiego trzeba dojrzec ;)

indianka
12-10-2007, 00:39
hmm a moja historia to zbieg przypadków (?). Pierwszy raz usłyszałam nazwę "Taniec Brzucha" będąc chyba w przedszkolu i nawet nie wiedziałam co to, ale juz mi się podobało :P Wróciło się w gimnazjum, ale wtedy myślałam, że w Polsce nikt tego nie tańczy <hahaha>. W liceum stwierdziłam, że trzeba się w końcu zabrać za taniec, więc zapisałam sie do jednej ze szkół na disco dance...muzyka mnie wykończyła i po miesiącu to rzuciłam, jednak dzięki temu trafiłam do mojej obecnej szkoły..Po przejrzeniu oferty nie mogłam się zdecydować między TB I irlandzkim, ale skłaniałam się bardziej ku irlandzkiemu.."Pech" chciał, że ostatnia grupa z irlandzkiego ruszuła 2 miesiące wczesniej, a poczatkująca z TB miała ruszyć w nastepnym tygodniu..No i tak jakoś wyszło ( na całe szczęście:):):) ) Obecnie tańcze i TB i irlandzki więc radości nie ma końca...:)

Safira
12-10-2007, 14:58
Ale parę miesięcy później musiałam to dementować :-))) parę miesięcy później znałam już bowiem i ósemke i Amani :). a to jak się poznałyśmy z Amani to tez swoją droga kolejna super historia :)
Musisz nam ją opowiedzieć:D .

Martina27
15-10-2007, 09:26
Musisz nam ją opowiedzieć:D .

Z przyjemnością :-)

Amani zobaczyłam pierwszy raz na imprezie w CDQ. Zobaczyłam i od razu powiedziałam do znajomych, którzy ze mną byli: "ta Dziewczyna będzie mnie uczyła shimmi". Ale po imprezie nigdzie nie mogłam się dowiedzieć ani jak się nazywa grupa, która wystąpiła ani jak ma na imię TA Tancerka :-) chodziłam, pytałam, szukałam i nic :(

po dwóch miesiącach poszukiwań, kiedy sobie siedziałam w pracy, zgłosił się Klient, podczas rozmowy z którym padło "taniec brzucha". Jako osoba w gorącej wodzie kąpana nakazałam koledze z pracy wypytać tego Klienta, o co chodzi z tym tańcem brzucha. Okazało się, że on sam (jako, że był Panem) nie tańczy, ale zna pewną Panią, która tańczy. Poprosiłam o więcej info: przede wszystkim kim jest ta tancerka i gdzie uczy. W odpowiedzi dostałam maila podpisanego "Amani" - co wtedy jeszcze nic mi nie mówiło. Na szczęście do przesympatycznego, ciepłego maila załączone były fotki. Otwieram a to ONA :): "Dziewczyna, która będzie mnie uczyła shimmi" :D

Anisa Hasna
15-10-2007, 22:03
zapisałam się bo to było wyzwanie. Chciałam wykrzesać z siebie troche kobiecości. Myślałam, że pochodzę z miesiąc a tańcze już dwa lata. Uzależniłam się od TB.

Mała tancereczka
15-10-2007, 22:11
zapisałam się bo to było wyzwanie. Chciałam wykrzesać z siebie troche kobiecości. Myślałam, że pochodzę z miesiąc a tańcze już dwa lata. Uzależniłam się od TB.
Uzależniona od tb;) To tak jak większośc z nas :D

Sjel
17-10-2007, 19:28
Mój pierwszy raz ma dopiero nadejść (prawdopodobnie już nawet w tym tygodniu). Cieszę się i denerwuje jednocześnie. Co powinnam założyć? Doradźcie, bo jestem jeszcze zielona :D pliiiz.

Beta
17-10-2007, 21:56
Co powinnam założyć? Doradźcie, bo jestem jeszcze zielona :D pliiiz.

Pytaj o wszystko bez obaw, jest tutaj na forum dużo miłych dziewczyn które zawsze ci pomogą :)

Początki, w tym jak się ubrać na zajęcia jest opisane w artykule na głównej stronie: >>TUTAJ (http://www.belly-dance.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=315&Itemid=38)
Ubiór na końcu artykułu :)

Napisz jakie wrażenia miałaś po pierwszych zajęciach.
Pozdrawiam:p

Kaira
17-10-2007, 21:58
Co chcesz byle byłoby wygodne :) Polecam coś co odsłania brzuch, nie tylko z oczywistej przyczyny że widać pracę brzucha, ale też dlatego, że jest mniej gorąco na zajęciach ;)

Sjel
17-10-2007, 22:41
Jeszcze jedno pytanko gdzie mogę dostać ten pas do tańca? Hmmm... i czy wy też miałyście wątpliwości co do założenia krótkiej bluzeczki... w końcu troszkę zebrało się tego tłuszczyku na zimę :unsure:. Pozdr

Martina27
17-10-2007, 22:50
załóż taką bluzeczkę, w której będziesz się czuła komfortowo. zawsze możesz wejść w dłuższej, a potem trochę brzuszek odsłonić, w miarę jak Twoja pewność siebie i akceptacja będzie wzrastała. a będzie wzrastała :)

Antares
18-10-2007, 00:03
w miarę jak Twoja pewność siebie i akceptacja będzie wzrastała. a będzie wzrastała :)

ojj będzie :) potwierdzam.

Ja dopiero niedawno zaczęłam, a powodem pójścia na orient był fakt, że z różnych względów nie mogę wykonywać tej niezliczonej liczby brzuszków na aerobiku i szukałam jakiejś alternatywy by móc zadbać o tą część mnie w dogodniejszy dla mnie sposób :D. I choć zawsze gdzieś tam miałam jakieś dziwne "skłonności" do egzotycznych kultur, muzyki, itp. - nigdy nie przypuszczałabym, że akurat ten taniec tak mi się spodoba i że mnie to tak wciągnie. Już po pierwszych zajęciach przestałam o tym myśleć jak o ocaleniu od przykrych brzuszków ;)

Sjel
19-10-2007, 19:22
Mam pytanko do dziewczyn z warszawy jaką szkołę tańca mogłybyście mi polecić? Co myślicie o Amirze?

Sowillo
22-10-2007, 11:36
Z zasady nie wskazuję żadnej szkoły, bo doceniam wszystkie instruktorki.

Jeśli już jednak zdecydowana jesteś na dłuższą przygodę z tańcem brzucha i rozważasz konkretnie szkołę Amiry to uważam, że będzie to trafny wybór.
Akurat nie uczyłam się u Amiry ale poznałam ją na warsztatach i jest to bardzo serdeczna, ciepła osoba, która w tańcu oddaje całą siebie dla widzów.
Ponadto miałam okazję podziwiać cudownie tańczące tancerki które "wyszły" z jej szkoły. Więc uważam, że na pewno warto rozpocząć przygodę z TB u Amiry.
Pytanie tylko, czy od razu trafisz do grupy prowadzonej przez Amirę - może bowiem trochę potrwać zanim Amira wróci do zawodu po urlopie macierzyńskim:). Patrz wątek http://belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=148

Beta
22-10-2007, 13:21
To samo mogę Ci poradzić. Najlepiej przejdź się do kilku instruktorek na zajęcia i zobacz jaki styl prowadzenia mają, jaką muzykę puszczają, jaką dyscyplinę wprowadzają. Każda z nas jest inna i co innego nam się podoba.
Dla przykładu powiem Ci że kiedyś koleżanka zabrała mnie na zajęcia które jej bardzo odpowiadały, była zachwycona wspaniałą atmosferą. Dla mnie te zajęcia były totalną porażką. Połowa czasu to były ploty i śmieszki z instruktorką. Miałam poczucie straconego czasu. Kiedy znalazłam instruktorkę która potrafiła dokręcić nam śrubę i wychodziłyśmy mokre, byłam zachwycona. Z kolei moja koleżanka stwierdziła, że jej się nie podobało bo ona chodzi na takie zajęcia nie po to aby się męczyć.

Wybierając klub zwróć też uwagę abyś miała tam łatwy dojazd. Godziny spędzone w korkach, autobusach są w stanie zniechęcić nawet najwytrwalsze dziewczyny.

Sjel
22-10-2007, 21:16
Wielkie dzięki, bardzo mi pomogłyście:).

Sjel
28-10-2007, 20:39
Ha! stało się! Byłam na pierwszej lekcji tb:D . Było super! Po prostu się zakochałam! tyle, że mi sie wszystko majta... :unsure: skomplikowane to. A jak wam szło na pierwszej lekcji?

MisiakxD
30-10-2007, 15:34
Moja historia też jest dość prosta:rolleyes: Każde wakacje spędzam w jakimś innym kraju, a najczęściej orientalnym:D:D i prawie za każdym razem mam okazję widzieć profesjonalne tancerki ( i tancerzy) belly dance. Od dłuższego już czasu fascynuje mnie kultura arabska( muzyka, taniec, architektura )ale co dopiero w tym roku wpadłam na to aby zapisać się na zajęcia:redface::redface::redface:.... i tak to się wszystko zaczęło:)

MisiakxD
30-10-2007, 15:38
Na mojej pierwszej lekcji nie umiałam zrobić porządnie żadnego ruchu:blink:... Nabawiłam się również wielu kompleksów:(:( ale postanowiłam sie nie poddawać i jak na razie idzie mi nawet dobrze... Więc nie przejmuj się i działaj dalej:D:D:D. Ja już przestałam się przejmować:):) i jest dobrze:p:p

Sakeena
30-10-2007, 20:38
Ja najpierw pokochałam indyjską aktorkę - Kajol, dzięki niej pokochałam cały Bollywood, dzięki Bollywood pokochałam bollydance i zarówno całe Indie, zaś dzięki temu pokochałam taniec brzucha :rolleyes: Mogę jeszcze dodać że dzięki tb pokochałam Didem :) I wszystkie te rzeczy i osoby kocham dalej :D
Nie wyobrażam sobie bez tego wszystkiego życia!

Aurinko
30-10-2007, 22:38
Po prostu chciałam zobaczyć co to za zajęcia. Nie ma przypadków. Wszystkie znalazłyśmy to coś. Wspaniale!!:)

Nuriyah
04-12-2007, 23:09
Moja historia jest dość smutna. Zainteresowałam się tańcem brzucha i tańczyłam tak sobie przez trzy zajęcia a potem zaszłam w ciążę, więc przestałam przychodzić. Potem straciłam dziecko... Nie chciałam o tym myśleć i musiałam się czymś zająć więc dosłownie rzuciłam się na TB. Tańczyłam po kilka godzin dzienne, oglądałam filmiki z TB, czytałam artykuły o TB. Pomogło tak jak tego chciałam. Teraz kocham TB za to jaki jest (o czym nie muszę Wam mówić) i za to, że mi pomógł...

Firyal
05-12-2007, 14:36
Już chyba gdzieś tu opowiadałam,ale co zaszkodzi znowu...:)
Było to prawie dwa lata temu,koleżanka z klasy dostała ulotkę o takich zajęciach.Przyniosła i zachęciła...na początku miałam lekkie opory,bo osóbką drobną i szczupłą nie jestem...Stwierdziłam : co mi tam, pierwsze zajęcia darmowe,co szkodzi?
No i się zaczęło. Pierwsze zajęcie był zabawne,bo żadna z nas nie była rozruszana. Ale pod koniec namówiłyśmy instruktorkę,żeby coś nam zatańczyła. Zrobiła proste rzeczy,ale dla nas było to jak manna z nieba:) Potem tak się zakochałam,że wyciągnęłam siostrę na warsztaty tańca brzucha w Łochowicach, wszystko sama załatwiłam i Ona też się zakochała:)

Vasanta
05-12-2007, 16:31
Inayo, dobrze wiedzieć, że kryzys masz za sobą i że właśnie taniec pomógł Ci wyjść z depresji.
Dla mnie w zeszłym roku muzyka i filmy bolly były jedynym skutecznym pocieszaczem - a że z powodu pewnych przykrych zdarzeń w moim życiu cierpiałam na bezsenność przez kilka ładnych miesięcy, to oglądałam je po nocach. Pozwalały się też wypłakać.

Pewnego dnia, w kwietniu, zadzwoniła do mnie Siostra (Rilla znaczy) i spytała, co robię w lipcu. Oczywiście, odpowiedziałam, że nie mam jeszcze żadnych planów, na co ona, że już wszystko zorganizowała i że jedziemy na tygodniowe warsztaty tańca brzucha. Nie chciała słuchać protestów, to pojechałam... I sama się zdziwiłam, jaką wielką przyjemność mi to sprawia i jak niewiele trudu kosztuje :-)

Sparrow
06-12-2007, 21:27
Inayo, dobrze wiedzieć, że kryzys masz za sobą i że właśnie taniec pomógł Ci wyjść z depresji.
Dla mnie w zeszłym roku muzyka i filmy bolly były jedynym skutecznym pocieszaczem - a że z powodu pewnych przykrych zdarzeń w moim życiu cierpiałam na bezsenność przez kilka ładnych miesięcy, to oglądałam je po nocach. Pozwalały się też wypłakać.

Pewnego dnia, w kwietniu, zadzwoniła do mnie Siostra (Rilla znaczy) i spytała, co robię w lipcu. Oczywiście, odpowiedziałam, że nie mam jeszcze żadnych planów, na co ona, że już wszystko zorganizowała i że jedziemy na tygodniowe warsztaty tańca brzucha. Nie chciała słuchać protestów, to pojechałam... I sama się zdziwiłam, jaką wielką przyjemność mi to sprawia i jak niewiele trudu kosztuje :-)
tygodniowe warsztty... takie cos wlasnie mi sie marzy w wakacje... ;) jak to dziewczyny odkrylyscie? kiedy mniej wiecej bylo wiadomo co kiedy jak i gdzie? i takie szczegoly bardziej przyziemne - jaki byl koszt calej imprezy?

Vasanta
06-12-2007, 23:10
Strona www.taniecbrzucha.pl
(Nie wiem, jak Rilla ją znalazła, ale znalazła.)
Wszystkie informacje tam są. (w dziale "letnie warsztaty wyjazdowe)
Prawdopodobnie w przyszłe wakacje też będą warsztaty :-)

Quesse
07-12-2007, 15:49
Polecam:) To znaczy polecam, jeśli uczy Lidka Rekosz, bo nie wiem, jakie są inne instruktorki, które uczą u Kingi. W ostatnie wakacje było bardzo fajnie, więc w następne wakacje chętnie się wybiorę:) Jeśli ktoś jeszcze z forum będzie jechał za rok, to trzeba się będzie dogadać:D a na razie (mail, jakiego dostałam od Kingi):

"Miłe Panie!
Zapraszam na zimowe warsztaty tańca brzucha w Brzózce pod Krosnem Odrzańskim
w dniach: 27.12.2007 (wieczorem) - 01.01.2008. W planach 17,5 godz. zajęć i
wspólny Sylwester.
Grupę zaawansowaną poprowadzi Lidia Rekosz-Domagała, podstawową - Kaja
Nowakowska.
Cena 590 zł (to cena bez Sylwestra, na jaką wersję i cenę sylwestrowania się
zdecydujemy, ustalimy na miejscu w gronie osób bezpośrednio zainteresowanych
;-)

Proszę o zgłoszenia telefoniczne i wpłaty do 09.12.2007. Jest tylko 10
miejsc!
Więcej informacji 6.12.2007 na stronach http://www.taniecbrzucha.pl (http://www.taniecbrzucha.pl/)

Zapraszam
Kinga Makowiecka"

Vasanta
07-12-2007, 19:13
Właśnie wrzuciłam do działu z ogłoszeniami :-) Dosłownie przed chwilką.

Sparrow
07-12-2007, 21:20
Polecam:) To znaczy polecam, jeśli uczy Lidka Rekosz, bo nie wiem, jakie są inne instruktorki, które uczą u Kingi. W ostatnie wakacje było bardzo fajnie, więc w następne wakacje chętnie się wybiorę:) Jeśli ktoś jeszcze z forum będzie jechał za rok, to trzeba się będzie dogadać:D a na razie (mail, jakiego dostałam od Kingi):

"Miłe Panie!
Zapraszam na zimowe warsztaty tańca brzucha w Brzózce pod Krosnem Odrzańskim
w dniach: 27.12.2007 (wieczorem) - 01.01.2008. W planach 17,5 godz. zajęć i
wspólny Sylwester.
Grupę zaawansowaną poprowadzi Lidia Rekosz-Domagała, podstawową - Kaja
Nowakowska.
Cena 590 zł (to cena bez Sylwestra, na jaką wersję i cenę sylwestrowania się
zdecydujemy, ustalimy na miejscu w gronie osób bezpośrednio zainteresowanych
;-)

Proszę o zgłoszenia telefoniczne i wpłaty do 09.12.2007. Jest tylko 10
miejsc!
Więcej informacji 6.12.2007 na stronach http://www.taniecbrzucha.pl (http://www.taniecbrzucha.pl/)

Zapraszam
Kinga Makowiecka"

bardzo pieknie dziekuje :) niestety zimowe sa poza moim zasiegiem :( ale... na letnie MUSZE pojechac :) oby sie udalo :D

Firyal
08-12-2007, 18:10
Mnie tylko lekko dziwi cena tego cuda...Letnia były dużo tańsze,a można by pomyśleć,że te będą także tanie,bo to nie sezon;) Ach,pojechałabym:(

Firyal
08-12-2007, 18:14
A no tak...teraz dopiero przeczytałam,że przewidziane jest więcej czasu na zajęcia:)

Safira
08-12-2007, 19:01
Rilla, ile kosztowały letnie warsztaty?
Może i ja się wybiorę w wakacje..:loveTB::nuts:

Firyal
08-12-2007, 21:07
Wiesz,z dojazdem było więcej,bo z śląska tam dojechać to troszkę poszło...Generalnie ja miałam zniżkę jako uczennica...No więc same zajęcia,czyli sam taniec kosztował w grupie zaawanswoanej i początkowej tyle samo,czyli 153 złote, zakwaterowanie to około 160 złotych,a posiłki (mysmy miały same obiady,bo śniadanie i kolacje miałysmy w własnym zakresie) to 200 złotych za pełne porcje,ale wszyscy wzięli połówki,bo one już były trudne do zjedzenia,a co dopiero dwa razy takie...
Ja i Vasanta łacznie zapłaciłysmy za wszystko jakieś 700 złotych, o ile dobrze pamiętam:)
I zapraszam zdecydowanie na przyszły rok,bo warto:) Tak jak organizatorka tego zakochałam się w tamtych stronach,choć pogoda nam nie dopisywała:)
Ogólnie wszystko jest na stronie www.taniecbrzucha.pl

Vasanta
09-12-2007, 10:56
Sam koszt warsztatów i wyżywienia właśnie się w ok. 700 zł zamykał, plus jakieś drobne wydatki a to na gazetę, a to na lody. Generalnie łącznie z dojazdem spędziłyśmy tydzień we dwie za ~1000 zł, więc to nie jest żaden wydatek wielki, za to przyjemność ogromna. No i ta okolica... Ośrodek w Łochowicach = cisza, spokój, niemal całkowity brak cywilizacji...

Firyal
09-12-2007, 10:58
I jezioro! xD i w ogóle towarzystwo było fajne, zabawnie było szyć całą bandą dziewczyn w jednym domku:) śmiech był,taniec był,występ był, były kąpiele...ach,ja chce jeszcze raz!

Quesse
09-12-2007, 11:04
Mam podobne wspomnienia:) Wspólne szycie, prawie co wieczór imprezka orientalna (za oknem sali, w której tańczyłyśmy, gromadzili się przechodnie), taniec, występ... Koszt też nie taki straszny. Tylko kąpieli nie było, bo byłam na ostatniej edycji i było już dość zimno...

Firyal
09-12-2007, 11:10
Myśmy były mniej więcej na początku lipca,więc nie było za ciepło,w zasadzie na godzinę przed występem pływałyśmy sobie w jeziorku:)
Za to jeśli chodzi o przechodniów,to się dziwnie patrzyli,jak biegałyśmy w brzęczących chustach...nie wiem dlaczego;)

Quesse
09-12-2007, 11:52
W dniu naszego występu w ośrodku odbywało się wesele - te tłumy podchmielonych panów w garniturach i pań w wieczorowych sukniach, a między nimi dziewczyny z gołymi brzuchami i w brzęczących chustach... To był widok :D

tancerka_pati
16-12-2007, 19:38
u mnie zaczelo sie od ogladania teledysku shakiry "hips don't lie", po prostu zaczelam naśladowac jej ruchy... razem z przyjaciolka zorientowalysmy sie gdzie jest szkola z tym tancem. dlugo nam zajelo szukanie, az wreszcie znalazlysmy, i teraz chodzimy... mi sie bardzo podoba:) zachecam do tego :D buziaki

Afya
21-12-2007, 20:40
No więc ..w sumie to wszystko przez moją przyjaciółkę Qamar to zawsze Ją kreciło...Ja lubiłam te klimaty..ale nie żeby chodzić na bellydance..Ale gdy zaszłam na pierwsze zajęcia zobaczyłam..Jak Ania Super tańczy..Od razu widziałam że zostane dłużej..

Jess1991
24-12-2007, 20:30
A ja od małego lubiałam tańczyć. Zawsze robiłam różne wygibasy przy rodzinie kiedy leciała muzyka a oni nagrywali mnie na kamerę :) W podstawowce chodzilam na areobik, gdzie tez ukladalysmy swoje uklady na rozne konkursy.Potem chodzilam na taeKwon-DO , potem jednak stwierdzilam ze kocham taniec a nie walke i chodzilam na cheerleaderki, potem gdy odeszla prowadzaca uczylam ukladow do popu,techno dziewczyn z mojej klasy i sasiedniej klasy A :) ktore sama ukladalam.Wlanczalam w moje uklady elementy z tanca brzucha ktore zauwazalam u shakiry. Jednak potem przepisalam sie na latino dance gdzie uczylam sie pzrez jakis czas i w klubie w ktorym sie uczylam zobaczylam pewnego razu zajecia z tanca brzucha pzrez przypadek.Zahipnotyzowaly mnie dziewczyny i stalam jak kolek z otwarta paszcza :) wtedy bez wachania wypisalam sie z latino i zaczelam cwiczyc taniec brzucha jak szalona. Od tamtej pory cwicze codziennie.Taniec jest dla mnie jak lekarstwo na zly humor,jak pocieszenie na smutek , jak posilek , jak dodatkowa energia.... Jest dla mnie wszystkim.Nie da sie dla mnie wyrazic slowami co poczuc mozna w tym tancu :)Stal sie moja pasja i moim zyciem. I zamierzam pzretanczyc cale swoje zycie :) Nie przepracowac lecz przetanczyc i zyc szczesliwie.

Caya
03-01-2008, 16:41
ja tez byłam ruchliwym maluchem :] ale jednak tanczenie poleczki w zespole dziecięcym długo mnie nie bawiło :D:D , pierwszy raz w życiu zobaczyłam (że tak to określe) "na żywo" TB w Bułgarii , w restauracji arabskiej pod gołym niebem , ,ciągle leciała tam arabska muzyka i dziewczyny tanczyły TB , wszystko tak pięknie wyglądało i wydawało się tak dziecinnie proste ,ze stwierdziłam , że też tak chce :) oczywiscie na początku NIC nie było proste , zapisałam się po powrocie na kursy , ktore niestety musiałam przerwać :( ale w wolnych chwilach odpalam DVD hehee i tańcuję przed TV , obiecałam sobie ,że niedługo zapiszę się na kursy znowu... :):) teraz nie odpuszczę ;)

Zafirah
03-01-2008, 16:55
wiecie co, przypomnialo m sie jak mi babcia raz opowiadala, ze byla ze mna na spacerze w parku chorzowskim, mialam jakies 3 lata, akurat byl maj i organizowali jakas impreze w plenerze, byla ustawiona scena i grala na niej jakas orkiestra. podobno wyrwalam sie babci, ucieklam jej na ta scene, stanelam przed orkiestra i zaczelam "tanczyc" :D:D:D i podobno byly problemy ze sciagnieciem mnie z powrotem bo mi sie podobalo :D:D:D

Basinah
03-01-2008, 19:46
wiecie co, przypomnialo m sie jak mi babcia raz opowiadala, ze byla ze mna na spacerze w parku chorzowskim, mialam jakies 3 lata, akurat byl maj i organizowali jakas impreze w plenerze, byla ustawiona scena i grala na niej jakas orkiestra. podobno wyrwalam sie babci, ucieklam jej na ta scene, stanelam przed orkiestra i zaczelam "tanczyc" :D:D:D i podobno byly problemy ze sciagnieciem mnie z powrotem bo mi sie podobalo :D:D:D
To takim diabłem jesteś od dzieciństwa. :D:p;):rolleyes::bigsmile:

Zafirah
03-01-2008, 20:27
ehhhh chyba w dziecinstwie jednak bylam bardziej odwazna ;):D:):p:rolleyes:

Sakina
26-03-2008, 18:54
Pamiętam, że kiedys tb kojarzył mi się z takim obrazkiem, który widziałam w tv: 4 babeczki, dookoła nich ludzie zebrani i taki najazd kamery na brzuch. Po takim czymś nie wiedziałam z czym to się je.

Ale kiedyś znajomy zaprosił mnie do krakowskiej shishy gdzie wieczorem odbywały się pokazy. Zauroczona wróciłam tam potem ze znajomymi.

Tańczyć chiałam zawsze ale zabrałam się za to dopiero jak było mnie na to stać. Zapisałam się na nowoczesny a że jeszcze mogłam pozwolić sobie na jeden kurs to myślę..spróbuję tego - po natknięciu się na reklamę jednej za szkół.

Po 1 zajęciach namówiłam od razu koleżankę i tak juz zostało. Trudno się wyrwać z macek tego tańca.

Inayat
26-03-2008, 19:15
Trudno się wyrwać z macek tego tańca.

Oj tak! śWIęTA racja! Zabierasz się za ten i apetyt rośnie w miarę jedzenia - drążysz inne odmiany i nie możesz się opanować :)

Farida
26-03-2008, 23:20
Trudno się wyrwać z macek tego tańca.

Ja nawet nie próbuję sie wyrywac :) Niech trzyma mocno i jak najdłużej ;)

Nox
05-05-2008, 11:32
Jeszcze jak chodziłam do podstawówki wiedziałam, że jest coś takiego jak taniec brzucha i że chcę go tańczyć. :D
W sumie o tańcu brzucha wiedziałam od zawsze :) Zapisałam się na zajęcia 15 września 2006 roku i tego dnia odbyła się moja pierwsza lekcja :D
Nieżałuję tych chwil spędzonych z tańcem brzucha bo wiele mi dały :)
Przedtem traktowałam taniec brzucha jako hobby teraz chciałabym przekazywać swoje umiejętności dalej :D

Badi'ah
05-05-2008, 15:46
Pierwszy raz na żywo zetknęłam się z TB we wrześniu 2006 roku. W jednej z kawiarenek na Krecie dziewczyna tańczyła, choć jak teraz to wspominam, to wydaje mi się, że słabo jej to wychodziło :D
Sama decyzja o nauce TB narodziła się rok później. Chciałam zapisać się na jakiś kurs tańca, ale chciałam, żeby było to coś innego niż taniec towarzyski czy nowoczesny, coś nietypowego :D Znalazłam ulotkę, trochę na internecie poczytałam no i się zapisałam. A potem zakochałam :D

agta
05-05-2008, 18:54
Wydaje mi się, że pierwszy raz widziałam TB chyba w jakimś programie telewizyjnym. Później (listopad, może grudzień 2007) przeczytałam o zajęciach z tańca brzucha na stanikowym lobby biuściastych. Przeczytałam te wszystkie zachwyty i zaczęłam szukać zajęć. Na początku stycznia zapisałam się i wciąga mnie coraz bardziej.

Asiya
05-05-2008, 21:25
A u mnie to dłuuuga historia :)
Moi rodzice pracują dla linii lotniczych, więc często podróżowaliśmy - kilka razy w Egipcie, raz w Tunezji... Zawsze oraganizowano wieczory arabskie i tam występowały tancerki. Co prawda, w Egipcie ostatni raz byłam jak miałam 13 lat. Byłam mała, zbuntowana i z przekory mówiłam ,że to brzydki taniec, a tam głęboko w serduszku chciałam być tak kobieca jak te panie :D W liceum myślałam nad jakimiś zajęciami dodatkowymi, z koleżanką postanowiłyśmy iść razem na TB. Jednak nie poszłam - termin był zły i za daleko :/ I jak z nieba spadła nam instruktorka, która założyła grupę w mojej wsi (no może nie znowu taka wieś... dziki las bardziej :P ) :D :) I tak zaczęłam tańczyć. Zaplanowąłam edukację na następnych 25 lat :P

Sirvana
06-05-2008, 16:12
A ja byłam w Tunezji parę lat temu, owszem, podziwiałam kunszt, równowagę, tak raczej pod względem sprawnościowym, ale mnie to szczególnie nie ruszyło. Rok temu usiłowałam zapisać się na zajęcia w Czechach, gdzie wtedy mieszkałam, ale albo mnie nie chcieli przyjąć na sekcję uczelnianą, bo przyjmowali AWF w pierwszej kolejności, albo było drogo i daleko i generlanie nie wyszło. jak teraz pomyślę, jakie tam mieli sklepy, do których mogłam codziennie chodzić, gdzie pięć kostiumów wisiało w witrynie, to coś mi się robi. No, ale wtedy byłam jeszcze nie zORIENTowana w temacie ;) Jedna z dziewczyn na imprezie celtyckiej od niechcenia pokazała mi falę i pompkę i zwątpiłam, stwierdziłam, że też tak chcę, ale jak wróciłam do Polski, to jakoś wynikło mnóstwo innych zajęć. Dopiero potem koleżanka mnie zaciągnęła i jak raz zatańczyłam, to sama poczułam.. to było TO! I tak zostało, fascynacja przyrasta logarytmicznie ;)

Djemboy
06-05-2008, 16:36
fascynacja przyrasta logarytmicznie ;)

Oj to cieniutko bo logarytm zbiega w nieskończoności do konkretnej liczby... czyli dość niezazbytnio... zapewne chodziło o WYKŁADNICZO... =) pozdrawiam... hyhy no chyba że chciałaś dać 'fascynację' na osi odciętych, a 'czas' na rzędnych, ale tak się nie robi... =)

Sirvana
06-05-2008, 17:11
O matko, no to umoczyłam ;) Jakiś czas temu mieliśmy statystyki różne, choć studiuję przyrodniczy poniekąd kierunek, więc z matmą niezakoniecznie ;) i jakoś mi się zakodowało że przyrost ludności jest logarytmiczny, czyli że leci gwałtownie do góry i to poeta miał na myśli ;) Chociaż faktycznie, jeśli dąży do konkretnego poziomu, to może nastąpić w pewnym momencie zastój, chyba, że za tę konkretną wartość przyjmiemy "stałą wartość zachwytu", najwyższą możliwą do osiągnięcia dla danej jednostki =))) Dobra, już się zamykam, bo mi się głupawka włącza :) Pozdrawiam! :)

Djemboy
06-05-2008, 17:16
przyrost ludności jest logarytmiczny, czyli że leci gwałtownie do góry i to poeta miał na myśli ;)

Na pewno chodzi o wykładniczy... czyli że leci gwałtownie do góry... ;)

Sirvana
06-05-2008, 17:30
Ok, w każdym razie leci do góry =)

Lidiya
06-05-2008, 20:39
fascynacja przyrasta logarytmicznie ;)Oj to cieniutko bo logarytm zbiega w nieskończoności do konkretnej liczby... czyli dość niezazbytnio... zapewne chodziło o WYKŁADNICZO... =) pozdrawiam... hyhy no chyba że chciałaś dać 'fascynację' na osi odciętych, a 'czas' na rzędnych, ale tak się nie robi... =)


Djemboy, Twoja odpowiedź, krótko mówiąc, zabiła mnie :D

agta
06-05-2008, 21:13
Ciekawe te rozważania na temat funkcji logarytmicznych, czy też wykładniczych. ;)
Pozostaje tylko zgodzić się, że fascynacja zdecydowanie leci do góry ;)

Hinata
06-05-2008, 21:38
Moja tez(fascynacja)leci do gory;p Chociaż zaczelam nie dawno bo jakies 2 miesiace temu. Wczesniej podobal mi sie ten taniec ale nie myslalam nawet zaczynac sama sie w to bawic.Zaciagnela mnie kolezanka ktora nie miala z kim chodzic, po pierwszej jej prosbie zdaje sie chyba ja nawet wysmialam ze ma taki pomysl;) ale wystarczyly jedne zajecia i sie wkrecilam. mam nadzieje ze na jak najdluzej:D

Asiya
07-05-2008, 06:02
Dla mnie matematyka to i tak czarna magia :P Nawet bo waszych tłumaczeniach :D

Antalaja
04-07-2008, 15:04
Pierwsze zetknięcie z tańcem brzuchem, a raczej elementami z niego zaczerpniętymi miało miejsce w 2001 roku. kiedy to zaczął się wielki boom na shakirę, bo pokazała coś nowego, lekko orientalnego. Miałam wtedy 13 lat i bardzo podobały mi się jej ruchy w tańcu :embarrest: więc próbowałam ją naśladować. Ale nic głębszego z tego nie wynikło. Zawsze fascynowała mnie kultura latynoamerkańska i tańce typu salsa. Kilka lat później moja fascynacja (ze względu, że niezmiernie interesują mnie obce kultury) rozszerzyła się na Japonię, Turcję.. i w końcu objęła cały orient. Jednak o tańcu brzucha wciąż nie myślałam i raczej nie słyszałam, a jedynym skojrzeniem była wciąż nieszczęsna shakira :confused:. Później natknęłam się w tv na jakiś program gdzie pokazano w postaci epizodu prezenterkę uczącą się w jakiejś szkole kilku ruchów tb, Jednak nie zrobiło to mnie wrażenia, bo nie pokazali, ani na chwilę tańczącej tancerki belly dance. W liceum moja przyjaciółka zapisała się na street dance, potem hip hop i zaliczyła nawet kilka występów. Uznałam, że czas żębym i ja w końcu zrobiła coś dla siebie i znalazła jakieś konstruktywne, a zarazem przyjemne i pasjonujące zajęcie. Pozostało jednak tylko w formie planów, ale do czasu.. Miałam w planach zapisać się na jakiś taniec latino, aczkolwiek miałam strasznego stracha, bo nigdy nie miałam koordynacji i sprawności ruchowej jeśli chodzi o taniec. Któregoś dnia przeglądałam szkoły tańca na internecie i w jednej natknęłam się na reklamę warsztatów belly dance. Było tam załączone wideo z przepięknym tańcem brzucha i zakochałam się, od razu zaczęłam szperać po youtubie i patrząc na tancerki stweirdziłam, że też tak chcę!! Niestety wtedy nie mogłam się nigdzie zapisać z powodu braku czasu (praca). Szczęśliwym trafem nadeszły lepsze dni i tak wreszcie zaczęłam naukę tego pasjonującego tańca, który wciągnął mnie bez reszty!! :D

Farizah
27-07-2008, 23:41
A mnie chlopak namawial i namawial az wkoncu namowil i jak spróbowalam to mnie wciągnęlo:)

Arshenique
03-08-2008, 21:25
No no :) to należysz do tych szczęśliwych, których faceci nie mają nic przeciwko temu tańcu :D. Mój na szczęście też nie ma, chociaż jak próbowałam wyciągnąć z niego odpowiedź na pytanie "co, jeśli będę musiała występować przed publiką?" ;D szybko zmienił temat :P.

A gdzie ja się po raz pierwszy zetknęłam z tańcem brzucha? W sumie widziałam jak moja kumpela szaleje na jego punkcie, ale tak jakoś mnie to obeszło, śmiałam się że to nie dla mnie itp :P. Potem były zajęcia na studiach, gdzie dość ostro maglowaliśmy indie i egipt. No i był pokaz bollywoodzkiego filmu i niezapomniana "kajra re" ;). Nakręciłam się strasznie XD, wróciłam do domu i kupiłam sobie ten film. A potem już poszło jak z płatka. Kiedy dowiedziałam się bardziej co i jak, sama postanowiłam spróbować. No i trafiłam na to forum i filmiki instruktarzowe z waszych linków :). No i wpadłam :D

Farizah
03-08-2008, 22:43
a mi chlopak mowi ze jak sie naucze to zebym wystepowala:) zebym miala cos z tego zycia hehe puki jestem mloda:)

Arshenique
03-08-2008, 23:04
wyjątkowo trafna decyzja :D może mojego też przekonam z czasem :P

Farizah
04-08-2008, 09:53
spoko jak mu zatanczysz to przekonasz:)

bianka_85
14-08-2008, 15:27
Moja historia była całkiem zwyczajnie. Chodziłam na salsę w parach do akademi tanca w poznaniu. Niestety, musiałam to zakończyć, ze względu na partnera. Musiał wybierać, taniec, ciężka praca, albo dziewczyna (zazdrosna). I pewnego dzionka zobaczyłam na str internetowej akademii ( szukałam ciekawych zajęć tanecznych dla siebie bo nie mogę żyć długo bez tańca) i znalazłam taniec brzucha. Poszperałam troche w necie o tym, i postanowiłam spróbować. spróbowałam i sie zakochałam na zabój. Mój narzeczony jest bardzo wyrozumiały i cieszy się że mam swoją pasje. Nie przeszkadza mu też że występuje od czasu do czasu.

Natomiast mam pytanie do występujących dziewczyn w różnych klubach. Jak to było z wami. Ja wystąpiłam kilka razy dzięki Ładzie. Ona zawiadomiła mnie o fajnej imprezie, skontaktowała z organizatorką itd. Natomiast zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż zdarza się, że raz po raz w klubie jest jakiś tam występ . Czy to wtedy kluby szukają tancerek po stronach internetowych, czy to tancerki same się kontaktują i np. proponują jakąś impreze? Pytam o to z czystej ciekawośći, bo troche mnie zastanawia jak to w sumie jest z tymi występami w klubie. Bo sama tego nie wiem :)

Riina
20-08-2008, 23:13
A ja szukałam ćwiczeń na wyszczuplenie i wzmocnienie mięśni brzucha i ud i przeczytałam że taniec brzucha to daje i wpisałam w googlach taniec brzucha i znalazłam tą stronę :D No i tak to się zaczęło. W sumie nie zaczęło się jeszcze bo zainteresowałam się tym dopiero wczoraj xD

Hurricare
28-08-2008, 22:37
U mnie zaczęło się zupełnie inaczej:D. Nie widziałam żadnego występu, tancerki- wiedziałam tylko jak wygląda taniec brzucha. Słuchałam piosenki, która miała arabską nutę, więc skojarzyło mi się właśnie z belly dance i zaczęłam się gibać do niej...Potem od razu wskoczyłam na neta, żeby się dowiedzieć co nieco o tańcu brzucha:)

Intisar
28-08-2008, 23:13
Natomiast mam pytanie do występujących dziewczyn w różnych klubach. Jak to było z wami. Ja wystąpiłam kilka razy dzięki Ładzie. Ona zawiadomiła mnie o fajnej imprezie, skontaktowała z organizatorką itd. Natomiast zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż zdarza się, że raz po raz w klubie jest jakiś tam występ . Czy to wtedy kluby szukają tancerek po stronach internetowych, czy to tancerki same się kontaktują i np. proponują jakąś impreze? Pytam o to z czystej ciekawośći, bo troche mnie zastanawia jak to w sumie jest z tymi występami w klubie. Bo sama tego nie wiem :)

Są dwie opcje: albo klub czy jakaś firma potrzebuje grupy/dziewczyny na występ tzw. gościnny podczas jakiejś imprezy, albo potrzebna jest dziewczyna na stałe do klubu arabskiego, tańcząca 1-2 razy w tygodniu. Zwykle firmy i kluby szukają po szkołach i agencjach tb w internecie, albo biorą kogoś z polecenia, jeśli znają tancerki.
Także różnie to bywa, ale na pewno nie zaszkodzi zapytać się w klubie arabskim, czy mają regularne występy i czy nie potrzebują tancerki :)

Jeanette
29-08-2008, 19:43
Ja zapoznałam się z belly dance dzięki artykułowi w gazecie, a potem zaczęłam szukać czegoś na ten temat w necie...

angoba
30-09-2008, 20:39
wszystko zaczęło się na imprezie firmowej, na której moje koleżanki z Turcji podczas "części nieoficjalnej" bankietu zaczęły tańczyć belly - nie był to 100% pokaz ich umiejętności (co naprawdę potrafią - widziałam później przy innej okazji). Były to raczej poszczególne ruchy - pamiętam, że stałam dosłownie zahipnotyzowana, każdy ruch biodrem, ręką, dłonią był tak swobodny i jednocześnie elegancji i dystyngowany... ze po prostu zapragnęłam sprobować. Poszłam na pierwsze zajęcia i zostałam z belly do dziś.
Oprócz tańca muszę powiedzieć, ze ogromną frajdę sprawia mi poznawanie nowej kultury a mam szczęście do instruktorek - za każdym razem podczas lekcji przekazują ciekawostki dotyczące kultury o obyczajów.
Słowem - bo każdej kolejnej lekcji - endorfiny szaleją ze szczęścia, tylko mój chłopak ciągle nie może się doczekać pokazu.... ale myślę, że jeszcze troszkę go potrzymam w stanie oczekiwania i pokaz przyszykuję na ten, jeden szczególny dzień w życiu. Tylko, please ciiii..... - to ma by niespodzianka ;-)

Aini
30-09-2008, 21:04
U mnie zaczęło się dość niewinnie;p. Najpierw nutki z arabskimi dodatkami, a potem chyba musiałam zobaczyć jakąś tancerkę, bo zafascynowały mnie ruchy i oczywiście cudny czerwony strój.. Wyobraziłam sobie siebie:D jak wywijam przed chłopakiem i powiedziałam "To jest to";p.. Tak poważniej;).. Niesamowite do ilu kwestii odnosi się ten taniec, ma też swoją historię.. Poza tym te ruchy, pełne kobiecości, namiętności.. I tak jak Tobie Angoba;).. marzy mi się niespodzianka dla chłopaka:D.. Żeby oszalał z zachwytu:)

Abir
01-10-2008, 13:46
W dobie wszędobylskiego hip hopu, zachciało mi się czegoś innego.
Tak, to dobre określenie.
Zawsze marzył mi się taniec brzucha lub taniec irlandzki. Postawiłam na to pierwsze - oczywiście nie muszę mówić, że nie żałuję :).

Freya
05-10-2008, 09:16
A ja planowalam, ze pojde na jakies zajecia juz w zimie.. Niestety mialam taki plan, ze nic mi nie pasowalo. Na studiach jedna z moich kolezanek tez tanczy... Czesto z nia rozmawialam i juz na poczatku tego roku postanowilam, ze i ja zaczne:) Rok akademicki sie skonczyl, a ja szukalam w internecie i przegladalam oferty roznych szkol - i tak trafilam na informacje o nowej grupie poczatkujacej, ktora ma zajecia w soboty.. Poszlam i jestem bardzo szczesliwa - chociaz nie wszystko wychodzi :D ale sie staram

Saadiya
21-10-2008, 14:08
u mnie to sie chyba zaczelo od obejrzenia Alladyna :) hahah
zawsze chciałąm byc taka jak Jasmina z Alladyna :D
podobało mi się jej ubranko - haremki i krotka bluzeczka :D
...
ale prawdziwe zetknięcie z tancem bylo w lutym zeszlego roku :-)
poszlam z kolezanka ( ona bardzo chciała sie zapisac, a mnie samej bylo glupio isc, wiec poszlam z nia..) na pierwsze zajęcia... ja zostałam, ona zrezygnowała po 3 miesiącach :/
mialam wprawdzie kilka przerw i ciagle uwazam, ze nie umiem tanczyc, chociaz z poszczegolnymi ruchami nie mam problemów <- dziwaczka ze mnie... :D
ale na taniec będę chodzić bo luuuuubię go bardzo :)
no i tyle :)

Black Fairy
30-10-2008, 21:08
U mnie zaczęło się dość nietypowo. Mianowicie od imprezy przy ognisku podczas spływu kajakowego. Graliśmy w butelkę na pytania i rozkazy i dostałam zadanie zatańczyć taniec brzucha:D Wygibasy, które wtedy zaprezentowałam z tańcem brzucha miały niewiele wspólnego, ale podobało mi się, i oglądającym chyba także :) Po powrocie pomyślałam, że może by tak się nauczyć prawdziwego tańca, zapisałam się na warsztaty, i wciągam się coraz bardziej :)

Zainab
31-10-2008, 08:55
A u mnie zaczęło się wszystko od płyty z ćwiczeniami nawiązującymi do ruchów z tańca brzucha. Pewnie kojarzycie z Ranią ;) Kupiłam ją, bo już dość miałam zwykłych aerobików. Spodobało mi się, więc zaczęlam szukać w internecie tancerek, szkół tańca. Wciągnęłam się i tak to już trwa od ponad roku. Dodam tylko, że zainteresowanie tańcem ciągle wzrasta ;)

Laura
31-10-2008, 14:58
A mnie na TB namówiła terapeutka, do której chodziłam się wywnętrzać z dość trudnych dla mnie "przejść" życiowych... Mówiąc krótko - TB to miała być jedna z form terapii :) Moją 1-szą lekcję TB prowadziła Łada Toulik i od samego początku zachwyciłam się zarówno osobą Łady, jak i tym co mówiła o TB, no i oczywiście jej tańcem. Tak to się u mnie zaczęło... I nadal twierdzę, że TB jest dla mnie terapią dobrą na wszystko - na ciało, psyche i duszę :)

Zainab
31-10-2008, 18:36
I nadal twierdzę, że TB jest dla mnie terapią dobrą na wszystko - na ciało, psyche i duszę :)
To piękne co napisałaś, i w sumie zgadzam się z tym. Mnie taniec wyleczył (choć nie do końca ;) ale już i tak jest dobrze) z kompleksów. I nawet po koszmarnym dniu, kiedy mam ochotę wybuchnąć - wystarczy kilka taktów muzyki, parę ruchów (albo mordercza rozgrzewka :D) i już jest mi lepiej :)
Cieszę się, że jest coś takiego, jak taniec. Powodzenia w dalszym pląsaniu!

Ayanna
01-11-2008, 22:12
U mnie sie zaczelo przedziwnie, bo od obozu studenckiego... Ot, zwykly oboz studentow nad morzem, wstawanie o 14, plaza, obiad, plaza, impreza i tak w kolko. Ale dla chetnych i nadpobudliwych byly przygotowane warsztaty z roznych rzeczy:od tanca towarzyskiego, przez wizaz do samoobrony. Jako ze malo pilam, plazy na lubie, to biegalam na warsztaty...

A tu nagle 3 dnia zaczely sie warsztaty z tanca brzucha, oczywiscie poszlam z ciekawosci i dla zabicia czasu. I sie zakochalam... zakochalysmy sie wszystkie, w instruktorce Małgosi, w magii tanca brzucha, w brzeczacych chustach, zwiewnych ciuszkach, w sposobie tlumaczenia, we wszystkim:)

I oszalalysmy wszystkie proszac Gosie o zajecia 3 razy dziennie, uczac sie wszystkiego w zawrotnym tempie i blagajac o wiecej. Bylo niezapomniane wyjscie na zajecia na plazy, na ktora to szlysmy przez pol miasta cwiczac kamele i inne sposoby przemieszczania sie:D No i na koncu pokaz na ostatnej imprezie obozowej, krotki uklad do posklejanych kilku piosenek, publicznosc szalala, a my bylysmy z siebie strasznie dumne:) I wiekszosc z nas zapisala sie na zajecia i chcemy sie uczyc wiecej i wiecej:)

Abir
02-11-2008, 09:34
Kurcze, gdyby mnie się trafiła taka niespodzianka na obozie :).

Szahiya
02-11-2008, 09:44
A ja postanowiłam się trochę odstresować przed sesją letnią na pierwszym roku studiów i zapisałam się na kurs trzymiesięczny - akurat kwiecień, maj, czerwiec, czyli najgorętszy okres na wydziale - heh, wyobrażałam sobie, że po tych trzech miesiącach będę wymiatać :D no i cóż, nadszedł czerwiec, a ja doszłam do wniosku, że należy to potraktować jako preludium do dalszych postępów. I od tamtej pory tb odstresowywał mnie przed każdą kolejną sesją ;) ani się obejrzałam, a już niewiele mi tych sesji na studiach zostało, ale mam nadzieję, że jako kobieta pracująca też znajdę na to czas;)

A urzekła mnie w tańcu afirmacja kobiecości i uruchamianie mięśni, których nigdy nie używałam, ba! nawet nie podejrzewałam, ze istnieją:)

oriental
06-11-2008, 15:44
W '97 jak bylam na obozie jezykowym (w Leborku ;)) uczyli nas Anglicy a w ramach zajec popoludniowych prowadzili zajecia artystyczne. Jako, ze tancze od dziecka od razu polecialam na taniec. A tam kobita w srednim wieku uczyla jakis dziwnych krokow. Jako, ze wykonujac je, czulam sie jakbym byla z drewna, skonczylo sie na jednej lekcji. Dopiero wiele lat pozniej dowiedzialam sie, ze to byl krok 3/4 (moje cialo mimo wszystko go zapamietalo i jak uczylam sie go juz tak naprawde drugi raz mialam nagle déj&#224; vu).
Tak na marginesie to chyba nie byl najlepszy pomysl, by rozpoczynac nauke od wlasnie tego kroku- ku przestrodze instruktorek!

Pierwszy wystep widzialam w Turcji w 2001 roku, ale najbardziej w pamieci utkwil mi zlosliwy komentarz mojego kolegi dotyczacy "boczkow" wylewajacych sie znad pasa tancerki: "chyba za duzo kebabow zjadla".

Nastepnie, gdy przyjechalam na studia za granica mialam wspolokatorke, ktora miala oryginalny stroj do TB i pomysl, by dorabiac sobie tancem w restauracjach. Wymienialysmy sie strojem i co tydzien tanczylysmy bez ani jednej lekcji!!! Jak teraz o tym pomysle...
Jendoczesnie chcialam sie zapisac na jakis sport i miejsca zostaly m.in. na TB, to stwierdzilam, ze juz ostatecznie jak juz sie tym "zajmuje" to pojde zobaczyc o co chodzi.
I tu zaczely sie schody i trwaja do dzisiaj a ucze sie juz 6 lat. Caly czas poznaje cos nowego, ten taniec to jest studnia bez dna! Ale chyba tez w tym tkwi jego urok ;)

kaoruaki
06-11-2008, 15:52
stwierdzilam, ze juz ostatecznie jak juz sie tym "zajmuje" to pojde zobaczyc o co chodzi.


:eek: no to dosyć ciekawa kolejność

oriental
06-11-2008, 16:00
Tez tak uwazam i zaluje, ze nie mam zadnego nagrania z tamtych czasow, niezle bym sie teraz usmiala!

Madihah
09-11-2008, 23:57
Ja już pisałam w którymś temacie, że niestety nie tańczę. Ale oczywiście ciągotki mam wielkie i dziś nie mogłam się oprzeć - ściągnęłam filmik instruktażowy Jilliny (level 1 offcourse :P)... i jak jutro wstanę z łóżka, to będzie jakiś cud :D Nie podejrzewałam nawet, że zwykłe podstawy mogą tak dać w kość, szczególnie osobom, które z wysiłkiem fizycznym mają niewiele wspólnego ;) Ale baaardzo mi się to podobało. Ja chcę do szkoły! :(

Sylka
12-11-2008, 18:55
Odpowiem pierwsza na to pytanie, chociaż historia jest długa.
Odkąd pamięcią sięgnę interesuje mnie kultura orientalna. Od najwcześniejszych lat dziecinstwa ogladałam filmy podróżnicze i zawsze mnie fascynowało życie ludzi orientu.
Mając 10 lat zetknełąm się z filmem o Alibabie i 40 rozbójnikach, i tam zachwyciłam się śpiewem, strojami i tańcem orientalnym. To był rok 1980.
Próbowałam naśladować ten taniec, tak jak zapamiętałam z filmu, ale to wkrótce zatarło się w mojej pamięci. Nie wiedząc więc jak się prawidłowo tańczy, mogłam sobie chociaż słuchac orientalnej muzyki. I tak było wiele lat, słuchałam sobie muzyki i tanczyłam " na czuja" .Dopiero gdzies wiosną 2007 roku natknełam się na filmiki instruktażowe w internecie i byłam zachwycona, ze tam są ! Od tej pory ciągle oglądam, uczę się,no i chciałabym do tej mojej ulubionej orientalnej muzyki tańczyć tak jak należy :D Jest jeszcze druga strona, dlaczego tańczę...ale o tym nie mówi się na forach :)
Belly Dance powoli staje się MOIM TAŃCEM :D

Farizah
12-11-2008, 19:04
To było niespodziewane... natknęłam się pierwszy raz na ten taniec kiedy mama mojego mężczyzny powiedziała że chce się go uczyć. Dla mnie było o dziwne i troche zaskakujące. Pomyślałam: taniec brzucha??? Eee, to nie dla mnie.... i od tamtego czasu zaczął mnie prześladować.... Tu coś było w telewizji a tu jeszcze coś itd... W końcu wpisałam na you tube "taniec brzucha" oglądnęłam pare filmów ale mnie nie zachwyciło. W końcu wyszukałam stronę jednej z forumowiczek i zobaczyłam jej występ na Nova Orient... I coś mnie tknęło... Od tamtej pory uczyłam się z filmów kiedy tylko mogłam:) Aż w końcu zorganizowano w moim mieście naukę tego tańca i zaczęłam na niego uczęszczać:) A dlaczego zaczęłam tańczyć??? Bo to fajna sprawa:D

Erinn
12-11-2008, 19:06
W tribalu jest wszystko co kocham - to taka moja odpowiedź na pytanie w pigułce :) Ale te ruchy, ta muzyka, ten klimat...to wszystko jest takie MOJE.. Poza tym.. jest jeszcze aspekt kobiecości, którą lubię w sobie czuć i uwydatniać, ale właśnie nie w sposób typu: pokażę cycki i całą resztę, tylko w taki, że im więcej jest zakryte, tym większe zostawia się pole wyobraźni.. :)

A z rzeczy przyziemniejszych: chciałam się zapisać na taniec brzucha, ale to było dla mnie trochę za kolorowe, w sensie, że nie w moim stylu. Pomyślałam potem, że się zapiszę, ale zrobię z tego wersję "trochę mocniejszą". Szukając ofert szkół tańca trafiłam w jednej na opis tańca tribal. Wpisałam w YouTube, zobaczyłam,oniemiałam i się zakochałam.. a dlaczego, to wytłumaczone jest wyżej :)

Ellswarth
12-11-2008, 21:19
Ja zaczęłam tańczyć, ponieważ czułam się bardzo brzydka i niekobieca. Chciałam jakoś to przezwyciężyć, spodobać się sobie i mojego chłopakowi.
Poza tym, jestem osobą, która potrzebuje takich rzeczy jak powietrza (taniec, muzyka, malarstwo) Mieć styczność z tym.

safona
13-11-2008, 09:26
hmm... Zamiar zapisania się na zajęcia z tb miałam od momentu kiedy do jakiejś gazety była dołączona płytka z tb, ale było to jakoś przed maturami więc skupiłam się na matmie. Potem pierwszy rok studiów, znalazłam szkołe, ale jakoś nie mogłam trafić na początek kursu i tak przyszła pierwsza sesja ... druga i nareszcie w wakacje zmobilizowałam się na warsztaty w Novej. Doszlam do wniosku, że takie czterodniowe warsztaty dadzą mi jakiś obraz czy chce tańczyć czy jednak nie ... tak więc pierwsze warsztaty, potem drugie i kolejne, a od września chodze co tydzień na zajęcia i nadal to z tańcem ma niewiele wspólnego, ale to dopiero początek :D

BlackPearl
16-11-2008, 19:12
Ja zaczęłam tańczyć, ponieważ czułam się bardzo brzydka i niekobieca. Chciałam jakoś to przezwyciężyć, spodobać się sobie i mojego chłopakowi.


Ellswarth, Twój wpis natchnął mnie do wyznania, dlaczego ja zaczełam tańczyć....,a to dla tego,że w moim przypadku powód był na podobnej płaszczyźnie. Otóż, chciałam schudnąć. Po dosyć koszmarnym leku przytyłam dużo, nawet b. dużo jak moją budowę.
Ostatnie parę lat poświęciłam na znalezienie sposobu, aby zrzucić wagę, odzyskać moje dawne ciało...w pewien sposób odzyskać siebie. Ta szczupła ja, sprzed 5-6 lat wydawała mi się kimś lepszym, szczęśliwszym.
Wyszukałam w końcu taniec-zawsze lubiłam tańczyć, więc pomyślałam,że to mnie nie znudzi, nie zniechęci...Zaczęłam od zajęć mieszanych: nieco salsy, 3/4,mambo....
Potem moja instruktorka zaszczepiła w swej szkole TB...
Mnie osobiście wtedy dopadł kryzys. Czułam się nadal źle fizycznie i psychicznie...Ale zaobserwowałam jak piękne i kobiece stają się dziewczyny, które tańczą TB , jak kwitną.
Obserwacja trwała 2 lata....W tym czasie jakoś powoli pogodziłam się z moim nowym ciałem, z nową M.
I tak znów dla odchudzania przyszłam.....No i zostałam złapana w sieć.:)

Pozdrawiam .

nelja
03-12-2008, 11:50
Jestem tu nowa więc zacznę od tego tematu.
Wracałam z sesji plenerowej z parą młodą. "Młoda" dużo mówiła o tańcu brzucha, że świetna zabawa, że się figura fajna robi itp itd.
Wtedy pomyślałam sobie że fajnie by było, ale taki "słoń" jak ja (ważę ponad sto a wzrostu mam 174cm) że to bez sensu...
Minęły 3 tygodnie. Dla mnie bardzo złe 3 tygodnie. Czułam się tragicznie, mega gruba, mega brzydka, mega niekobieca i niepodniecająca własnego męża (z reszta nie raz sugerował ze nie bardzo mu się podobam). Dlaczego się tak czułam? W pierwszą rocznice ślubu mówił o innej- niby koleżanka. Sprawdziłam gg....obiecywał poprawę, mówił że tylko ja. Za 2 tygodnie coś mnie tknęło. Znów zajrzałam i mało mi oczy nie wyskoczyły na biurko, do tego kazałam pokazać maila. Tylko ja tylko ja -a okazało się ze jesteśmy 3. Z tym że ja ta najgorsza, niechciana :(. Powiedziałam sobie wtedy "oooo nie! Zmiana! Teraz o ja będę dla siebie najważniejsza, teraz czas żebym zrobiła coś dla siebie" i następnego dnia zapisałam sie na kurs. Czuję się lepiej :) Jemu wybaczyłam, czas leczy rany ale niestety blizny zostają, jest dobrze ale nie będę ufać tak jak ufałam wcześniej. Nie sprawdziłabym jego poczty...ale sam dał mi powod do tego by to zrobić.
Byłam do tej pory na 3 zajęciach. W piątek mam aż 2 godziny późnej jeszcze 3 w grudniu i jestem pewna że po nowym roku zapiszę się na kolejne 4 zajęcia- później zobaczymy co mi powie pani instruktorka :)
Wiem ze to sie nie skończy :):cool:
Cieszę się że się zdecydowałam :):D:D:D:D:D:D

kaoruaki
03-12-2008, 12:20
ja mimo iż wcześniej w wyniku mojej miłości do orientu zastanawiałam sie nad tym tańcem, to zdecydowałam sie zapisać na kurs także w czasie "małego" kryzysu w związku.Jakis rok temu, na naszą rocznicę podarowałam mu zaimprowizowany taniec brzucha w moim wykonaniu(heh, nie przypominało to zbytnio tego tańca), później kiedy mieliśmy kryzys, przeglądałam sobie dżungle na you tubie bo chciałam wyjechać do Amazonii, tam wśród filmików była grupa dziewczyn tańcząca tribal, zaciekawiło mnie, więc obejrzałam kolejny film z Rachel Brice- oniemiałam z zachwytu, to było właśnie to czego mi było trzeba, - wpadłam na absurdalny pomysł: chciałam nauczyć sie tańca brzucha(w miesiąc!) po czym dostać angaż w jakimś klubie, walnąć w opisie gg gdzie i kiedy występuję i zwabić go tam, po czym na scenie być uwodzicielska i czarująca, tak żeby zobaczył co traci:D zapisałam sie na kurs, a w między czasie i tak sie pogodziliśmy, bez żadnych tańców, czy pokazów. na kurs poszłam, zakochana jestem w tb do dziś.Nadal chce występować, ale nie teraz(jestem nowicjuszka) i nie w byle klubie z pijaną publicznością.Cóż desperacja skłania do podjęcia nawet bardzo absurdalnych kroków, na szczęście w tym przypadku wyszlo to mi na dobre:)

Sfija
22-12-2008, 09:41
ja od zawsze chciałam coś tańczyć, cos trenować. chodziłam na taniec nowoczesny, towarzyski, cheerliding, szermierkę, pływanie, siatkówkę, no poprostu zawsze musiałm coś robić. ale to wszystko po paru tygodniach zaczynało mnie nudzić.
po dłuższym nic-nie-robieniu stwierdziłam ze zapiszę się na jogę, gdyż wtedy intensywniej niż zwykle zaczęłam się interesować zachodem, orientem, buddyzmem itp. Niestety, pani Joginka powiedziala iż jetsem za młoda na Jogę, bo to nie są tylko ćwiczenia rozciągające ale też inne aspekty (serio? ;<) . No ale nie załamałam się i szukałam dalej.
Później podczas rozmowy z moją mamą chrzestną okazało się że ona też poszukuje jakiejś formy tańca, sportu (i ją też od zawsze interesował orient itp ;) więc stwierdziłyśmy, ze mozemy się razem zapisać na belly dance.
Tak się zaczęło i mam nadzieję że będzie trwać dłuuuugo .. :serce:

Bashira Qamar
22-12-2008, 21:47
Hmmm. Zawsze lubiłam tańczyć. A od okresu dojrzewania mam biodra. Biodrami lubię kołysać kiedy gra muzyka. Drżenie poszczególnymi częściami ciała też przychodzi mi dość naturalnie.

Już dosć długo interesowąła mnie tematyka tańca brzucha, takzę iedy nie był jeszcze popularny w Polsce. Czytywalam grupę mailową MED-dance. Oglądałam filmy i filmiki (np. Satin Rouge). W zwiazku z pogaństwem również trafiłam na raqs, i to w sposób duchowy.

I faktycznie, wydaje mi sie ze taniec brzucha jest jednym z najbardziej kobiecych sposobów poruszania się do muzyki...

Dość długo tańczyłam taniec irlandzki (w oprzednim wcieleniu byłam harfą celtycką wiec to zrozumiałe ;)) a nie było mnie stać, ani finansowo ani czasowo aby tańczyć "dwa tańce" a że irlandzkie tańczyłam w grupie scenicznej to dochodził wątek poczucia obowiazku no i zgrania z grupą. A równolegle jakieś podtańcowywanie do instrukcji z internetu, wpierw pisanych i animacji, potem zaczęły pojawiać sie filmiki.

Gdzieś w miedzyczasie Bellytance Superstars i Rachel Brice. I padlam oniemiała mówiac - to właśnie to chcę tańczyć. Bo blichtr Egiptu, kabaretu czy Turcji niespecjalnie mnie pociąga. A Tribal jest taki uziemiony. Bliższy wewnętrznej jakby modlitwie - przynajmniej dla mnie. I to był kolejny powód dla którego (paradoksalnie) nie tańczyłam - bo tribalu u mnie w mieście nie było...

No ale przyszedł czas na przeprowadzkę do Gdańska w tym roku. A że tam okaząło sie iż jest kurs zatytuowany "orient mix z elementmai Tribalu" (*mach mach* Farido ;) to sie zapisałam. I to jest to proszę pań. Jak dobrze wiecie ;)

Sylka
26-12-2008, 19:55
Ja zaczęłam tańczyć, ponieważ czułam się bardzo brzydka i niekobieca. Chciałam jakoś to przezwyciężyć, spodobać się sobie i mojego chłopakowi.
Poza tym, jestem osobą, która potrzebuje takich rzeczy jak powietrza (taniec, muzyka, malarstwo) Mieć styczność z tym.


Znam Ellswarth osobiście i stwierdzam, że jest śliczną, filigranową, zgrabiutką brunetką, o dużych pięknych oczętach. Po prostu słodziaczek. Czasem wydajemy się sobie brzydkie i nieciekawe, ale jesteśmy takie tylko w naszych głowach, rzeczywistość okazuje sie jednak zupełnie inna :)

Intisar
26-12-2008, 20:01
Znam Ellswarth osobiście i stwierdzam, że jest śliczną, filigranową, zgrabiutką brunetką, o dużych pięknych oczętach. Po prostu słodziaczek. Czasem wydajemy się sobie brzydkie i nieciekawe, ale jesteśmy takie tylko w naszych głowach, rzeczywistość okazuje sie jednak zupełnie inna :)

O, jak ja to znam! Z doświadczenia wiem, że jeśli zaczyna się wierzyć w swoją atrakcyjność, to się zaczyna ładnieć. Nie mówiąc o tym, że w depresji się brzydnie, a w poczuciu szczęścia widocznie pięknieje, więc lepiej być z siebie tak po prostu zadowolonym :)
(mały off top)

AlishaRakisa
28-12-2008, 19:58
taniec brzucha zawsze mnie fascynował. nawet jak byłam małą dziewczynką to sądziłam że fajnie by umieć ruszać brzuszkiem :D . na zajecia zapisałam się nie wiedząc tak naprawde jak ten taniec wygląda i na czym polega. wciągnęłam się bardzo szybko. teraz im dalej w las tym bardziej mnie to kręci. dla mnie ten taniec to odskocznia od codziennego życia, od problemów.zapominam o wszystkim i tańcze.... :)

Asala
29-12-2008, 22:25
ja mam strasznie głupią historię...
najpierw się nauczyłam robć fale a potem zobaczyłam jak ten pamperek co wyskakuje z tortu w simsach robi taką fale jak ja;p brat powiedział, że to jest taniec brzucha i od tego czasu chciałam sie uczyc!
wyszło na moje;p jest to jedna z najwspanialszych rzeczy jaką robie w życiu!

Szahiya
30-12-2008, 09:32
To nie takie głupie, dużo osób zaczyna od fali ;)

MYSTICC
12-01-2009, 12:03
Moja przygoda zaczeła sie dwa lata temu ale jeszcze nie chodziląm na żaden kurs z różnych przyczyn....od pażdziernika 2008 ucze się w szkole cubana:)ale cóż za miesiąc musze przerwać mam operacje kolana ale to tylko na pewien czas:)

Faiza
12-01-2009, 14:27
ja tez juz wczesniej wiedzialam o tancu brzucha ale dopiero jak znajoma pokazala mi na necie filmik promocyjny BDSS to zaniemowilam :eek: i postanowilam ze tez bede tanczyc tak jak one :D. do tej pory mowie ze wszystko tak na prawde to przez ta moja znajoma ;) bo w sumie to ona mnie tym zarazila bo zajmuje sie orientem ale od strony Indii.

Asala
13-01-2009, 17:47
mam jeszcze pytanie nie tylko do tego dlaczego zaczęłyście tańczyć, ale ile miałyście lat?
ja na przykład mam 16 i zastanawiam się czy mam szansę stać się profesjonalną tancerką BD

kaoruaki
13-01-2009, 18:42
he? No jasne ze tak, jeśli na prawdę chcesz i sie solidnie za to weźmiesz, jesteś młodziutka!Dla chcącego nic trudnego.Też bym chciała być profesjonalna tancerką, a mam 23 lata. Mimo tego będę dawać z siebie tyle ile mogę,a czy będę tańczyć zawodowo czy nie, to już zostawiam biegowi zdarzeń;)

Alia
14-01-2009, 12:00
Ja się pierwszy raz się zetknęłam z belly w restauracji mojej mamy. Tancerka przyszła, zatańczyła, miło nam się rozmawiało i przeszłyśmy na TY. Zachęciła mnie do swoich zajęc, ale ja wtedy trenowalam 5 lat kung-fu i to było moją pasją. Jednak z biegiem czasu, stałam się bardziej kobieca i zmieniłam się bardzo. Zaczęłam mailowac z tą tancerką. Chcialam sie zapisac, ale byl prawie niemozliwy dojazd. Szukałam za wszelką cenę innej szkoły tańca brzucha, no i znalazlam :) Teraz przechodzę na poziom śr. zaawansowany i wiem, że belly to jest to ;P

Badia
14-01-2009, 13:03
Ja pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam program w telewizji TVN Style że są prowadzone zajęcia z Tańca Brzucha http://www.belly-dance.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=183&Itemid=12
Osobiście zetknęłam się w lipcu 2007 jak poszłam do pobliskiego Fitness Clubu a tam były prowadzone zajęcia fitness z elementami Tańca Brzucha. Natępnie zapisałam się na typowe zajęcia z TB.
Ten taniec poprostu mnie pasjonuje i niech tak już zostanie :)

Wafiyah
26-01-2009, 15:43
Ja chciałam się zrelaksować przed maturą,bo stres zaczął mnie powoli pożerać.Pewnego dnia mama przyniosła mi grafik zajęć w Fitness Clubie w mojej miejscowosci.Wybrałam zajęcia jogi i tańca brzucha(mam fajny "rozkład" ,bo po zajęciach jogi mam od razu taniec brzucha).Jak na razie pomaga i to bardzo,przede wszystkim daje dużą satysfakcję :).

Maszerinka
27-01-2009, 21:50
Każdy taniec, jeśli jest wykonywany z pasją i błyskiem w oku jest cudowny. Taniec brzucha jest tańcem arcykobiecym, przynoszącym wiele korzyści dla ciała i dla ducha. I choć tańczę b. krótko , to już zauważyłam pewne efekty: wzmocnione uda, bardziej elastyczny kręgosłup, silniejsze ramiona, ładniejsza postawa. A dla ducha: relaks, zabawa, śliczna muzyka i miłe towarzystwo.

Asala
28-01-2009, 15:15
moje wątpliwości pojawiły się gdy ktoś napisał że miała 11 lat podczas pierwszego występu:eek:(niestety nie pamiętam kto).

Każdy taniec, jeśli jest wykonywany z pasją i błyskiem w oku jest cudowny. Taniec brzucha jest tańcem arcykobiecym, przynoszącym wiele korzyści dla ciała i dla ducha. I choć tańczę b. krótko , to już zauważyłam pewne efekty: wzmocnione uda, bardziej elastyczny kręgosłup, silniejsze ramiona, ładniejsza postawa. A dla ducha: relaks, zabawa, śliczna muzyka i miłe towarzystwo.
No właśnie co do sylwetki(szukałam na forum ale nie znalazłam takiego tematu) zastanawiałam się czy taniec brzucha wpływa na sylwetkę, w sensie, że np nabiera bardziej kobiecych kształtów, np wcięcia itp.

Maszerinka
20-02-2009, 08:39
Tak, zdecydowanie sylwetka b. się poprawia! Przede wszystkim niesamowicie zaznacza sie talia, robi się wcięcie na tzw. osę, schodzą te wstrętne schabo-boczki z bioder, pośladki się liftingują, uda są takie , jak by tu powiedzieć, żebyście mnie dobrze zrozumiały-kolumnowate, ale smukle i mocne. Klatka piersiowa się uwidacznia, ładnie eksponuje i wcale nie trzeba mieć dużego biustu. Kręgosłup lędżwiowy jest silny, znikają bóle menstruacyjne. Ramiona smukleją, poprawia sie tak niewdzięczny , szczególnie u kobiet- miesień z boku ramienia, zapomniałam jego nazwy, a nie chcę zmyślać. Poznałam miłe dziewczyny i kobiety, nawiązałam nowe i dobre przyjażnie, odstresowuję się, kupuję sobie dużo biżuterii, co b. lubię robic i teraz mam gdzie ją zakładać. Słowem, staję się inna, myślę, że ładniejsza, b. pewna siebie a przede wszystkim- szczęśliwsza. I nie patrzę na to , że jestem najstarsza z Was, niech inne Kursantki mają z tym problem, o ile go mają. Ten taniec jest dla kobiet w każdym wieku, dla takich jak ja, czyli 40+, też! I myślę, jesteście na tyle miłe, że zgodzicie się ze mną. Pozdrawiam, Maszerinka.

Herbi
20-02-2009, 09:17
I nie patrzę na to , że jestem najstarsza z Was, niech inne Kursantki mają z tym problem, o ile go mają. Ten taniec jest dla kobiet w każdym wieku, dla takich jak ja, czyli 40+, też! I myślę, jesteście na tyle miłe, że zgodzicie się ze mną. Pozdrawiam, Maszerinka.
A pewnie:D Ja zaczęłam mając 34 lata - razem ze mną wiele młodych, ślicznych, sprawniejszych pewnie dziewcząt - i większość się wykruszyła - a ja "stara konserwa" nadal się rozwijam i codziennie uczę czegoś nowego;) A teraz tańczę z grupą kobiet, w której jedne są moimi rówieśnicami, dla innych mogłabym być starszą siostrą, a dla niektórych nawet mamą:cool: I jest świetnie i dobrze się rozumiemy, a ile przy tym zabawy....bo wszystkie mamy "świra" na punkcie tańca i to jest dużo ważniejsze od różnic wiekowych:)

Erykah
20-02-2009, 12:09
to może dwa słowa odmnie:)
od zawsze fascynowały mnie tańce orientalne - belly bollywood itp. ale... zawsze jest jakieś ale - wiecie same. Jak nie praca to szkoła i kasy zawsze brak. Odkłada się ciągle na bok własny rozwój i powtarza sobie "Zacznę od przyszłego semestru"...
No i w tym moim przekładaniu i odkładaniu zastała mnie choroba nieciekawa i nieuleczalna (cukrzyca typ I) i leżąc w szpitalu przy tych wszytskich niezbyt ciekawych historiach :eek: związanych z powikłaniami itp. postanowiłam zacząć robić coś dla siebie i wreszcie podjąć te rzeczy które do tej pory odsuwałam... wiedziałam, że to czego chce się uczyć to tribal ale zapisałam się na klasykę do tormenty (bardzo fajnie było:D:D). Potem poznałam na forum Smecie (która zachęcała do tribalu ale ostrzegała:" uważaj to wciąga" i miała rację!:)... i kolejne tribalki:) (buziaki dziewczyny jesteście boskie!!:) teraz mamy zajęcia dwa razy w tygodniu i uwielbiam je!:) jak jakieś opuszczam to mi źle... naprawdę jestem uzależniona a tańczę dopiero niecałe 5 miesięcy!!!! wszytskie oszczędności idą na taniec i nie wiem czy z tej matni się wyrwę ale dobrze mi w tańcu - bo wtedy jestem znów zdrowa i szczęśliwa - więc mogę powiedzieć, że dla mnie to też forma terapii;)

Malak
20-02-2009, 15:41
Zawsze kochałam taniec ;) Ale nigdy też nie starczyło mi albo czasu, albo pieniązków, żeby zapisać się do jakiejś szkoły i tańczyć pod okiem instruktora.
Aż pewnego dnia pomyślałam sobie koniec! Koniec czytania, oglądania interesowania się Orientem! Czas na praktykę ;) Wyszukałam kurs, który rozpoczyna się najwcześniej. I od tamtego dnia jestem zakochana w tym, co robię ;D

Khalidah
21-02-2009, 09:51
A my robiliśmy materiał do naszego programu o różnych technikach tańca, no i zawędrowaliśmy też do Rosalii na taniec brzucha. Nigdy nie zapomnę miny kolegi od oświetlenia, który zastygł w połowie rozkładająć lampę i z półotwartymi ustami wpatrywał się w tancerki i tak trwał i trwał :)

Dość, że zdjęcia tamte wspominamy do dziś, a ja dwa tygodnie po nich już machałam bioderkami w szkole tańca.

A ciekawostka przyrodnicza jest taka, że po wyemitowaniu w tv materiał został podany do prokuratury (jako obrażający wartości i obniżający morale i w ogóle wcielenie szatana samego - pozdrowienia dla krakowskich moherów). Prokuratorowi, człowiek normalny po obejrzeniu materiału postukał się w głowę i natychmiast oddalił sprawę.

Anaya
07-03-2009, 17:45
I nie patrzę na to , że jestem najstarsza z Was, niech inne Kursantki mają z tym problem, o ile go mają. Ten taniec jest dla kobiet w każdym wieku, dla takich jak ja, czyli 40+, też! I myślę, jesteście na tyle miłe, że zgodzicie się ze mną. Pozdrawiam, Maszerinka.

Ja się jak najbardziej z Tobą zgadzam. I w dodatku bardzo się cieszę, że nie jestem jedyną 40+ na tym forum:D
Oglądając zdjęcia forumowiczek widzę same piękne, młode dziewczyny. Ale tak jak i Ty myślę, że taniec brzucha jest tańcem dla kobiet w każdym wieku.
Wspaniałym tańcem dla wspaniałych kobiet:)
Pozdrawiam gorąco wszystkie forumowiczki: te młode i te "młode inaczej":D

Setarah
25-03-2009, 19:39
Każdy z nas ma chyba jakąś osobę, której, może nawet nie znając, nie znosi, która go denerwuje, której nie może słyszeć, widzieć itd. Zawsze wszystko, co z tą osobą jest związane, uważamy za idiotyczne i niewarte uwagi. No i ja też właśnie taką osobę "miałam" (może właściwie nadal mam?^^). Pewnego razu dowiedziałam się, że tańczy bd. Pierwsza myśl: pff, też sobie zajęcie wybrała, jakby nic lepszego nie było! Głupie i nudne machanie rękami, ale w głębi duszy zazdrościłam jej tego, że ma pasję, której może się poświęcać. Nakręcałam się coraz bardziej negatywnie, aż z tej mojej zazdrości i przekonania o beznadziei bd zaczęła wyrastać chęć spróbowania tego samego ; ) Potem już z chwili na chwili coraz bardziej marzyłam o tym, żeby zacząć tańczyć i, jak gwiazdka z nieba, ukazała się moim oczom informacja o tym, że w Novej otwierają zupełnie początkującą grupę tańca brzucha. To było tuż po Nowym Roku, a pierwsza lekcja odbyła się 16. stycznia - to będzie jedna z tych dat, którą zapamiętam tak dobrze, jak swoje urodziny!

Qirmida
25-03-2009, 20:58
U mnie pierwszy kontakt z tańcem brzucha to był czysty przypadek. Kiedy porzuciłam taniec towarzyski (po 6 latach tańca bez partnera) chodziłam z mamą na fitness. I były tam zajęcia z tańca brzucha. Któregoś piątkowego wieczoru nie miałyśmy z mamą co robić i pomyślałyśmy "a co tam, idziemy zobaczyć". Patrzyłam w lustro na moje niezgrabne (mimo tylu lat tańca!) ruchy i coraz bardziej podobał mi się ten rodzaj tańca. Raz-bo nie potrzeba partnera, a dwa-bo pomagał mi budzić w sobie kobiecość. Treningi leciały, a ja coraz bardziej byłam zakochana w tańcu brzucha. A teraz nie ma dnia kiedy bym NIC nie tańczyła-choćby małe ruchy bioder czy biustu na przystanku ;P )

Tajna
29-03-2009, 15:38
A u mnie zafascynowanie tańcem brzucha przyszło nagle, w jednej chwili. Dokładnie we wrześniu 2008 - miałam wtedy 21 (o zgrozo!) lat. Znudzona siedziałam przed telewizorem, natrafiłam na TVN Style i program pt. "Jak dobrze wyglądać nago". Prowadzący namówił uczestniczkę do pójścia na kurs, właśnie tańca brzucha. Moje zainteresowanie sięgnęło zenitu, w napięciu obejrzałam do końca jak instruktoraka pokazuje tej Pani podstawowe ruchy i dosłownie wystrzeliłam sprzed telewizora i wylądowałam przed komuterem, wpisując frazę: taniec brzucha. No i.... zaczęło się na dobre:) Wcześniej chodziłam na step, aerobic, fitness, ale nic nie dało mi takiej radości jak taniec orientalny:loveTB: Poprawa samopoczucia, wyższe poczucie własnej wartości, lepsza postawa ciała na codzień (zawsze chodziłam przygarbiona).... cieszę się jak czytam Wasze wiadomości, że ten taniec też tak na Was działa :bigsmile: to chyba jakaś magia....

BlackPearl
29-03-2009, 17:55
A pewnie:D Ja zaczęłam mając 34 lata - razem ze mną wiele młodych, ślicznych, sprawniejszych pewnie dziewcząt - i większość się wykruszyła - a ja "stara konserwa" nadal się rozwijam i codziennie uczę czegoś nowego;) A teraz tańczę z grupą kobiet, w której jedne są moimi rówieśnicami, dla innych mogłabym być starszą siostrą, a dla niektórych nawet mamą:cool: I jest świetnie i dobrze się rozumiemy, a ile przy tym zabawy....bo wszystkie mamy "świra" na punkcie tańca i to jest dużo ważniejsze od różnic wiekowych:)

Hehehe...Herbi, ja na "poważnie " zaczęłam też dokładnie w wieku 34...bo te 2,3 lata temu, gdy wogóle przyszłam po raz pierwszy na zajęcia TB wogóle nie byłam gotowa....
Chodzę na zajęcia z dziewczynami młodziutkimi, w moim wieku, i starszymi....Każda z nich pewnie wie co chce z tych zajęć wynieść-i to jest piękne....że camel wychodzi i 19-latce i 40-latce hehe
...i to jak!:)

Oczywiście witam i pozdrawiam wszystkie nowe dziewczyny:)

Nocturn
06-04-2009, 23:52
Ja zaczęłam tańczyć jakoś pod koniec stycznia tego roku, a powodów ku temu było kilka :)
O zapisie na taniec brzucha myślałam już od dawna, jednak mój pomysł skonkretyzował się około pół roku temu. A raczej odwaga na to aby się faktycznie zapisać. Wcześniej oglądałam czasem filmiki, lubiłam słuchać czasem muzyki Arabskiej, a przede wszystkim bębnów różnego typu,a także do nich tańczyć - mogę o sobie powiedzieć, że jestem od niemal 4 lat już chyba tancerką ognia i bębny zawsze były dźwiękiem, do którego uwielbiałam i nadal uwielbiam tańczyć. Szczególnie bębny na żywo - nijak się do tego ma dźwięk odtwarzanych.
W pewnym momencie stwierdziłam, że TB mógłby pomóc mi rozwinąć swoje umiejętności taneczne o kolejny gatunek i uzupełniać się z moją pasją, jaką jest ogień (wcześniej tańczyłam taniec towarzyski i salsę, a poza tym dziubałam różnych rzeczy po trochu). A że zawsze lubiłam ruszać biodrami to czasem osoby, które się nie znały wcale na TB to myślały, że to właśnie tańczę, czego oczywiście nie potrafiłam więc je wyprowadzałam z błędu :P To stwierdziłam, że wypadałoby się porządnie nauczyć poza tymi fragmentarycznymi rzeczami, które poduczyłam się koślawo z filmików czy od znajomych. Kolejną cegiełką do mojej decyzji było zniesmaczenie tańcem towarzyskim w kwestii negacji atrakcyjności pełnych kształtów (a taka właśnie jestem, chyba, że się głodzę ale ten etap życia chcę zostawić daleko w tyle) i problemu braku partnera. Zaczęłam więc poszukiwania szkoły na poważnie i cieszę się, że właśnie, że trafiłam do Rashy bo taki typ zajęć mi bardzo odpowiada :)
A Taniec brzucha chyba ma szansę się stać moją kolejną ważną pasją bo zdaje mi się, że się w nim powoli odnajduję :)
A w woalu mi pomagają nieco rzeczy, które umiem z tańczenia z różnymi ogniowymi sprzętami i mnie to cieszy niesamowicie, że się coś może zazębiać :)

Chyba tu zostanę bo mi tu dobrze ;P

Nailah
07-04-2009, 10:23
Ja zaczęłam totalnie przypadkiem...:) Zamknęli moją grupę salsową i zaczęłam szukać jakiegoś zamiennika. Koleżanka znalazła, w jednej z trójmiejskich szkół, początkującą grupę tańca brzucha, więc poszłyśmy z ciekawości:p Nie miałam bladego pojęcia jak ten taniec wygląda i "z czym to się je":p Ona była tylko na jednych zajęciach, a ja zostałam i już 3 rok minął ;) :love:

plamka123
25-06-2009, 20:07
.........

lailana
25-06-2009, 20:17
ja sie zabralam w wieku 25 lat :D:D:D

plamka123
25-06-2009, 20:19
.........

lailana
25-06-2009, 20:26
nie zdziw sie jesli spotkasz w swojej grupie pania nawet po 50-stce, w mojej grupie np byla taka pani...wiec nie ma jakiejs reguly jesli chodzi o wiek, jak juz gdzies na forum wspomnialam taniec brzucha nie zna wieku;)

Bashira Qamar
25-06-2009, 20:29
Ja też zaczęłam mając 25 ;)

plamka123
25-06-2009, 20:38
......

Nazirah
25-06-2009, 21:29
Ja mam w grupie kilka osób w moim wieku (mam 20 lat) ale większość jest około 30-35. Mamy również dwie panie po 50 :) Zresztą wiekiem nie masz się co przejmować - moja instruktorka mówi, że tb właściwie powinny tańczyć kobiety ok. 30 roku życia, bo dopiero wtedy ma się o czym tańczyć, nabiera się pewności siebie, nie ma się już takich kompleksów, jakie mają młode kobietki itd. Podobno w krajach arabskich na pokzazy nie są zapraszane dwudziestki, tylko właśnie kobiety po 30. tak przynajmniej mówi moja Instruktorka :)

Vasanta
25-06-2009, 23:02
czy ktoś jeszcze zaczął tańczyć tutaj w wieku 23 lat ? czy tylko ja się na starość za to zabieram?
Ja miałam 23 lata 2 lata temu :) Naprawdę nie jesteś odosobniona. Na naszym forum zdecydowana większość należy do grupy wiekowej 21-25 lat i nie tańczy dłużej niż 2 lata.

A siostra ile ma lat? Jeśli 23 to dla niej "starość"?

Zajrzyj sobie tutaj (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=256&highlight=zacz%EA%B3a%B6+ta%F1czy%E6) :)

plamka123
26-06-2009, 04:30
............

Nunah
26-06-2009, 07:31
W końcu przestaną Cię przekonywać;) Rób swoje, taniec w każdym wieku jest najodpowiedniejszy na świecie.

Vella
26-06-2009, 08:36
phi, ja byłam juz po trzydziesze, i wcale nie jestem najstarsza w grupie.

angoba
26-06-2009, 22:34
A ja miałam 28 :)

calypte
27-06-2009, 23:51
czy ktoś jeszcze zaczął tańczyć tutaj w wieku 23 lat ? czy tylko ja się na starość za to zabieram?

Skoro 23 lata to starość to ja zaczęłam tańczyć na emeryturze, w wieku lat 24 :D

A czemu zaczęłam tańczyć tb to chyba sama sobie nie umiem odpowiedzieć ;). W pewnym momencie wśród moich kolezanek na studiach wybuchło szaleństwo na punkcie flamenco. Tak reklamowały i zachwalały szkołę do której chodziły, że weszłam na stonę z czystej ciekawości - flamenco samo w sobie niespecjalnie mnie fascynuje, ale nie zaszkodzi sie dowiedzieć nad czym te zachwyty.

Ja, nie-tancerka z jedynie `wyobrażeniowym` zdaniu o tańcu, przeszłam przez wszystkie taneczne działy na stronce. Irlandzki (niezły, ale ja nie jestem ruda. Tu sie prosze nie śmiać i nie denerwować za stereotyp - w jakiś pokrętny sposób uznałam, że TO JEST POWÓD - w skrócie - tańce fajne, ale stanem ducha tam nie pasuje), salsa (nie pasuje), współczesny (...też nie..), balet (zupełnie nie...), taniec brzucha...hm..Taniec brzucha? I tu mój stan ducha sie zawahał i nagle zapytał `czemu nie? To tak szalone, że trzeba to sprawdzić` :D . I tak się zapisałam, zajęcia ruszyły miesiąc później, stan ducha się zachwycił i w zachwycie pozostaje. Amen :)

Eriell
28-06-2009, 00:28
...teraz mam stres...zaczęlam tańczyć jako 33 letnia staruszka ;)

plamka123
09-07-2009, 12:51
............

Adara
09-07-2009, 14:25
Tak czytam ten wątek i się zastanawiam i za nic nie mogę sobie przypomnieć jak to się zaczęło i skąd mi się wziął pomysł na taniec brzucha... Od dziecka marzyłam o tańcu towarzyskim, rodzice mnie namawiali, ale nie chcieli naciskać niestesty, a ze mną tak jest, że trzeba mnie trochę siłą wypchnąć, żebym coś zaczęła, więc nie wypaliło. Do tego jeszcze problem z partnerem. A taniec brzucha, zabijcie mnie, nie wiem skąd mi się wziął. :p Możliwe, że zaczęło się od płytki bollyrobics czy coś tam z jakiejś gazety. Bolly mi się średnio podobało, to sobie poczytałam coś w necie o tańcu brzucha, ale na tym się skończyło i jakoś nie myślałam, żeby zacząć tańczyć. Później pamiętam, że widziałam jakieś ogłoszenia w Toruniu, ale sama iść nie chciałam. Jak już zapomniałam o tym pomyśle, to koleżanka z roku kiedyś mnie zaczepiła i powiedziała, że w klubie fitness do którego chodzi rusza taniec brzucha i słyszała, że ja chciałam kiedyś. I tu już mnie miał kto zaciągnąć:P Poszłyśmy razem, ona zrezygnowała po jakimś czasie, a ja się uzależniłam i zostałam:P

Naila al Rima
19-07-2009, 13:56
U mnie zaczęło się od dziecięcej fascynacji:D Kilka filmików tancerek i urok został rzucony. A że byłam wtedy w gimnazjum, to miałam wręcz zakaz tańczenia, bo ,,to głupie''. W sumie zostało im do tej pory chociaż minęło już pięć lat. Dlatego nie uczestniczyłam nigdy w żadnych warsztatach. Na szczęście wyjeżdżam na studia:D Do tej pory zazwyczaj tańczę sobie w zamknięciu. Za to wszczepiła mi się fascynacja orientem i nie ma zamiaru się ulatniać;)
Obecnie mam za sobą pierwsze występy, ale do końca nie chodziło w nich o sam taniec. Dołączyłam do grupy tańca ognia z kilkoma pomysłami i zostałam choreografem:)
Także chcieć to móc;)

plamka123
19-07-2009, 19:33
..........

kirkewrozka
19-07-2009, 22:29
Ja jeszcze wrócę do wieku na moment... Ja mam 23 lata i właśnie w tym wieku zaczęłam tańczyć. Co dla mnie było tym bardziej nietypowe, że przez wszystkie te lata żyłam z przypadłością zwaną "słoń nadepnął mi na ucho" i nigdy nie tańczyłam - niczego. A od kiedy ćwiczę bd, to nawet na weselu kuzynki nie wstydziłam się wymachiwać łapami i bujać biodrami:) Tańczyć można w każdym wieku - to nie jest wytarty slogan. (hehe i kto to mówi - dziewczyna dwudziestokilkuletnia)

carmenta
06-08-2009, 12:26
Ja zaczęłam tańczyć rok temu a niedługo kończę już 27 lat :) W mojej grupie większość to były kobiety ok. 30 lat, a jedna nawet ok 50 lat i dobrze im szło. Niektóre chcialy rozruszać "stare" mięśnie i stawy, inne "odprężyć" sie po ciąży itp. Każdy wiek i powód jest dobry, żeby zacząć przygodę z tb. Przecież to nie breakdance i nie robi się tych wszystkich połamańców:D:D

Layla1700
06-08-2009, 14:00
Zaczęłam tańczyc pól roku temu teraz mam 17 więc nawet wcześnie.Dlaczego?
Zawsze byłam zafascynowana kulturą orientu, religią, obyczajami, bardzo podoba mi się muzyka arabska, te kolorowe stroje, zapach kadzideł i taniec... niesamowite jak tylko zobaczyłam ze w mojej miejscowości można uczyć się belly dance od razu zapisałam się. A teraz jestem nadal oczarowana tańcem brzucha czuje sięw nim jak księżniczka...:D:D:D:D


__________________________________________
Każdy taniec jest odkryciem nas samych

hiiri
10-08-2009, 10:32
U mnie zaczęło się od siostry - tańczyła. Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam ją naśladować. Kilka lat później rodzice postanowili mnie zapisać na taniec brzucha. Wtedy już byłam pewna, że to jest TO. Ale zaczęły się problemy ze zdrowiem, więc postanowiono, że lepiej, gdybym przestała tańczyć. Strasznie to przeżyłam, gdyż uwielbiałam tańczyć. Dwa lata nie tańczyłam. Teraz znów mam zamiar zacząć brać lekcje od września :) Pozdrawiam.

Milena
10-08-2009, 15:58
Moja przygoda z tańcem brzucha zaczęła się przypadkiem. Poszukiwałam w mieście kursu salsy ale nie znalazłam, natknęłam się za to na TB. Trochę z ciekawości i z lekką nieśmiałością poszłam na pierwsze zajęcia i .... tańczę go do dziś tj już 4 lata. Mam nadzieje, że nigdy się to nie skończy.

Agnieszka Dzikowska
31-08-2009, 15:36
Moje zainteresowanie tańcem brzucha zaczęło się pod koniec podstawówki, kiedy obejrzałam o nim film i stwierdziłam że to jest coś dla mnie:) Długo jednak się nie zbierałam żeby zapisać na taniec, aż do końca pierwszej klasy liceum, kiedy to znalazłam w internecie szkołę do której nadal chodzę na zajęcia (Szkoła Tańca Orientalnego Salome w Łodzi) i teraz mijają już trzy lata odkąd zaczęłam się uczyć tańca brzucha:) W trakcie mojej nauki odkryłam również tribal, który tańczę już prawie półtora roku:)

basienka82
02-09-2009, 18:12
Dla mnie fascynacja tańcem brzucha rozpoczęła się jakieś 7 lat temu gdy 1 raz pojechałam do Egiptu. Wiadomym jest, że zawsze (w trakcie wycieczki) w hotelu chociaż raz można było zobaczyć występ pięknie tańczących Arabek :) Patrzyłam na ich wspaniale poruszające się ciała i zazdrościłam takiej umiejętności poruszania się :) natomiast nie rozmyślałam wtedy nad nauką, bo twierdziłam, że one wszystkie mają trochę ciała a Ja nie.... i tak co roku jak przyjeżdżałam do tego kraju zachwycałam się tancerkami aż do tamtego roku, gdy moja koleżanka zaproponowała mi żebym poszła z nią na taki taniec, bo koleżanka, która wynajmowała u niej pokój nauczała właśnie tańca brzucha. Z początku nie chciałam się zgodzić ale w grudniu znów pojechałam do Egiptu i stwierdziłam, że w sumie Ja tez mogę tak się poruszać :) Zwlekałam od powrotu 3,5 miesiąca aż w końcu zdecydowałam się :D:D:D

Teraz jestem bardzo zadowolona, gdy chodząc na zajęcia widzę, że tu i tam coś się trzęsie tak jak trzeba:) i że coś zaczyna wychodzić :) Póki co jeszcze wiele przede mną ale ....... wierzę, że będzie coraz lepiej :):):)

Yildiz
10-09-2009, 12:58
A ja znalazłam się na zajęciach z TB przypadkiem,od dość dawna tańczę sambe i reggaeton,pewnego dnia chyba źle spojrzałam na zegarek i wpadłam do swojej szkoły tańca 2 godziny wczesniej niż powinnam,zaczynały się właśnie zajęcia z TB a dziewczyny z recepcji robiły tzw łapankę na korytarzu bo kursantki zjawiły się tylko 4 a żeby mogły się odbyć zajęcia potrzebnych było minimum 5 osób.I w ten oto sposób TB pojawił się w moim życiu i tak już pozostało;)

Setarah
10-09-2009, 17:24
A ja znalazłam się na zajęciach z TB przypadkiem,od dość dawna tańczę sambe i reggaeton,pewnego dnia chyba źle spojrzałam na zegarek i wpadłam do swojej szkoły tańca 2 godziny wczesniej niż powinnam,zaczynały się właśnie zajęcia z TB a dziewczyny z recepcji robiły tzw łapankę na korytarzu bo kursantki zjawiły się tylko 4 a żeby mogły się odbyć zajęcia potrzebnych było minimum 5 osób.I w ten oto sposób TB pojawił się w moim życiu i tak już pozostało;)
A więc jest coś takiego, jak przeznaczenie ;)

Rida
29-09-2009, 19:25
Na początku była salsa... skończyłam trzy stopnie, ale był problem z partnerem do tańca - więc postanowiłam poszukać czegos innego. W wakacje zapisalam się na warsztaty dla początkujących do szkoły Salome (w Łodzi) i to mnie w zasadzie przekonało :) belly to jest to!:love:

Khalisah
29-09-2009, 19:54
Jeszcze na początku liceum przeczytałam artykuł o TB w jakiejś gazecie (mam gdzieś nawet zachowane strony ;)) i się zakochałam, ale w Bstoku nie było zajęć, a do Warszawy jeździć co tydzień to był jednak zbyt duży wydatek. Moja miłość musiała poczekać. Aż tu niespodziewanie w połowie 2 roku studiów jedna ze szkół tańca wprowadziła te zajęcia. Oczywiście zapisałam się błyskawicznie. Co prawda "instruktorka" okazała się amatorką, ale nawet mimo tego nie zraziłam się i kolejna instruktora była fantastyczna :] A potem nastała tribal, ale to już inna bajka ;)

mariczka1234512
25-11-2009, 14:34
Ja jeszcze jako małe dziecko zauważyłam,że umiem robić tzw.falę , i od zawsze miałam mocne mięśnie brzucha (szczególnie górne).No i od niedawna marzyłam o tym żeby pójść na taniec brzucha,ale nawet nie wpadłabym na to że w moim mieście może być takie coś.Ale dowiedziałam się od koleżanki że się zapisała i tak to się zaczęło...:)

Nunah
25-11-2009, 18:04
Chyba tu jeszcze nie pisałam o swoich powodach... Spieszę więc z nadrabianiem ;)
Tańczyć - tańczę od dawna, najpierw hip hop, później chciałam coś innego, więc był balet. Ale niestety wiek, który w bd jest bardzo młody w klasyce oznacza już pewien poziom, którego nadgonić się praktycznie nie da, zwłaszcza nie mając odpowiedniej budowy czy predyspozycji. Chciałam więc znaleźć coś, co rzeczywiście będę mogła tańczyć. Iii moja rodzina podsunęła mi pomysł z tb ;) Poszłam na pierwsze zajęcia i to było to :) Później musiałam niestety zrobić przerwę, ale kiedy miałam okazję wrócić - wróciłam. No i wtedy okazało się, że ten taniec to nie tylko przyjemność dla ciała, ale również terapia i balsam dla duszy. Teraz się nad tym zastanawiam i przypominam sobie, że kiedy byłam trochę młodsza miałam okres fascynacji Shakirą i podobnymi klimatami, coś tam wtedy tańczyłam i dziwiłam się, że wychodzi - może tak już musiało być :)

talika36
25-11-2009, 22:13
Moje pierwsze zetknięcie... Hm.
Dostałam od koleżanki film z nagranymi występami w muzeum archeologicznym w Poznaniu. Obejrzałam raz, potem drugi, trzeci, czwarty, dziesiąty, nie mogłam się oderwać. Później znalazłam to forum, gdzie wyczytałam mnóstwo ciekawych rzeczy, no i od października uczę się tańca. I na razie mi się to nie znudziło :D Oby jak najdłużej :D

avocado2
13-12-2009, 16:43
A u mnie było tak. Zawsze lubiłam tańczyć. Ale chciałam poznać jakieś podstawy tańca jako takie, żeby potem fajnie się ruszać na imprezach. Zapisałam się na taniec typu videoclip - taka mieszanka nowoczesnego, hip-hopu, house, itp. Ja mam 31 lat. Średnia wieku na sali była 15 lat...

Szło mi nieźle, ale jakoś mnie ten taniec nie oczarował. Instruktorka - laska kilka lat ode mnie młodsza, nadawała ostre tempo, sporo krzyczała, robiła morderczą rozgrzewkę - brzuszki i pompki.
W sumie okej, ale pomyślałam sobie, że wolę chyba coś przy czym mniej się napocę.

I okazało się się ta szkoła oferuje również taniec brzucha. Pomyślałam sobie - a spróbuję. Popracuję nad miękkością ruchów. I już na pierwszych zajęciach okazało się, że mój tyłek doskonale wie, co i jak. Do tego instruktorka od razu mnie zachęciła, chwaliła, i tak dalej...

Po miesiącu olałam videoclip dance, pościągałam sobie dvd instruktażowe z internetu i teraz prawie codziennie tańczę brzuchem. Dopiero 3 miesiące, ale już widzę jak mi się zmienił styl tańca! Na imprezie firmowej kompletnie inaczej całe ciało mi chodziło do zwykłego popu!

Teraz ostrzę sobie pazury na warsztaty.

Quesse
13-12-2009, 18:04
Instruktorka - laska kilka lat ode mnie młodsza, nadawała ostre tempo, sporo krzyczała, robiła morderczą rozgrzewkę - brzuszki i pompki.
W sumie okej, ale pomyślałam sobie, że wolę chyba coś przy czym mniej się napocę.

I okazało się się ta szkoła oferuje również taniec brzucha.


Ja tam uważam, że ćwiczenia kondycyjne to niezbędny element rozgrzewki w tańcu brzucha:D Ale to się ewentualnie odkrywa z czasem:)

Fajnie, że odkryłaś coś dla siebie - sama też wcześniej próbowałam innych tańców, a dopiero w tańcu brzucha poczułam że to jest to:)

avocado2
13-12-2009, 18:22
Ja tam uważam, że ćwiczenia kondycyjne to niezbędny element rozgrzewki w tańcu brzucha:D Ale to się ewentualnie odkrywa z czasem:)

Zgadzam się w całej rozciągłości.
Sama widzę, że bez korzystania z mięśni niczego nie zatańczę brzuchem.

Mi się nie podobała forma tych ćwiczeń - jak w wojsku.
Dla mnie taniec ma być przyjemnością, a nie bólem. Dlatego preferuję ostrożne rozciąganie wśród zapachu kadzideł. Za stara jestem na to, żeby płacić za zajęcia, podczas których się na mnie krzyczy i grozi dodatkowymi pompkami. :rolleyes:
Pozdrawiam, babcia avocado :p

asha
13-12-2009, 22:16
Pozdrawiam, babcia avocado :p
31 lat :blink::D

Jeżeli Ty za bacie chcesz tu uchodzić:blink:, to mnie pozostaje załapać się jako mumia :eek::D
Pozdrawiam:)

Geesou
13-12-2009, 23:26
Tym, co napiszę na prawdę nie chcę nikogo urazić. Dodatkowo na moją obronę przemawia fakt, że mam gorączkę. Denerwują i przygnębiają mnie wypowiedzi osób 30 czy nawet 40 letnich, nawet żartobliwe, jakie to one sa stare, że są "babciami" i już nic nie osiągną a potańczyć mogą tylko rekreacyjnie.
Wiecie dlaczego?
Bo sama mam lat 18. Ale czas płynie niesamowicie szybko. Tą magiczną trzydziestkę będę pewnie miała, zanim się obejrzę. I co? Mam się czuć starszą panią która żyje wspomnieniami i pomstuje nad "dzisiejszą młodzieżą?" Trochę mnie przeraża taka perspektywa. Ledwo się usamodzielnić, skończyć studia, parę lat odetchnąć i już bardzo poważny wiek? 30 latka to młoda osoba. Bardzo młoda. Po co wmawiać sobie i innym co innego?
A co do brzuszków i "straszenia dodatkowymi" - do mnie chodzą Panie dobrze po 50, które to nawet lubią, więc chyba kwestia indywidualna. Instruktor nie jest po to żeby wszystkich pogłaskać po główce i powiedzieć jacy są cacy. On ma nas przygotować do bezpiecznego i poprawnego tańca oraz nauczyć najlepiej, jak potrafi.



Edytuję, żeby nie było wątpliwości - ten post to nie jest w żaden sposób atak w stronę avocado2 i mam nadzieję, że tak nie zabrzmiał. Ogólnie piszesz Moja Droga bardzo rozsądnie, ale poruszyłaś 2 sprawy które mnie od dawna męczą. Pozdrawiam!

Mishiaq
14-12-2009, 00:30
U mnie to wcale nie byla taka skomplikowana historia.

Ot moj zacny mezczyzna tyle mi naopowiadal o znajomej, ktora tanczy (mowa o Vasancie :)) i ze taniec brzucha jest taki ladny, cudowny, sliczny, kobiecy i.. hm.. kuszacy (xP) i ze moglabym sie zapisac na tance, on mi zafunduje. Jak mi sie nie spodoba to moge przestac chodzic, a jak mi sie bedzie podobalo, to bedzie mi finansowal zajecia, czasem jakies warsztaty...
I tak juz zostalo :)
I mam nadzieje, ze juz zostanie az do momentu w ktorym nie bede znajdywac na taniec czasu.. chociaz mam nadzieje, ze conajmniej 4 lata jeszcze bedzie harcowac tu i tam :D bo przyznam, ze wciagnelo strasznie.

Po drodze doszedl fakt, ze taniec poprawia moje samopoczucie i pozwala mi zaakceptowac siebie i przegania depresje i stresy. Na te jedna godzine w tygodniu kiedy widze Irie i dziewczyny z grupy moge zapomniec o wszystkim: o pracy, o zwiazku, o problemach i byc tylko i wylacznie dla siebie. O!

Vasanta
14-12-2009, 10:12
Denerwują i przygnębiają mnie wypowiedzi osób 30 czy nawet 40 letnich, nawet żartobliwe, jakie to one sa stare, że są "babciami" i już nic nie osiągną a potańczyć mogą tylko rekreacyjnie.
Wiecie dlaczego? Bo sama mam lat 18. Ale czas płynie niesamowicie szybko.

Zgadzam się z Tobą.
Ja się często śmieję, że jestem już stara - bo jednak moje ciało w porównaniu z ciałem nastolatki jest mniej elastyczne i odporne na różne urazy. Ale "babcia"? Nawet moja Mama przeżywszy mnie o ćwierćwiecze tak na siebie nie mówi!

Szahiya
14-12-2009, 10:19
Nawet moja Mama przeżywszy ćwierćwiecze tak na siebie nie mówi!

Przyłapałam rzepika :)

Vasanta
14-12-2009, 12:00
Przyłapałam rzepika :)
Aaa, dzięki :) Tak to jest, jak się poprawia połowicznie ;)

melike
14-12-2009, 15:08
moja historia też jest raczej prosta, byłam w 1 klasie liceuma o ile dobrze pamietam, z przjaciółką chciałysmy się zapisac na jakies zajecia, żeby miec jakaś pasje w życiu:) długo myślałyśmy, nad tym jaki rodzaj zajec wybrac, hip-hop, flamenco, salsa... wybór padł na taniec brzucha, na poczatku nie byłam do tego przekonana bo nic mi jakos tak szczególnie nie wychodziło, dopiero radość z tańca poczułam, kiedy zaczełam uczyć się u Gosi (Yanarim) i tak trwam w tym, życ bez tego nie mogę ;)

Maudeve
14-12-2009, 15:37
przeglądam wypowiedzi dziewczyn i myślę, że generalnie w tym tańcu liczy się nie wiek ciała, a coś co określa się wiekiem psychologicznym, albo po prostu duchem:) a odpowiadając na pytanie z tytułu wątku "dlaczego?" - zapamiętałam takie zdanie z ulotki: "żeby poczuć się orientalna księżniczką " dodam słowo "kiedyś" :) czyż to nie dobry powód do tańca?:)

avocado2
15-12-2009, 11:40
Denerwują i przygnębiają mnie wypowiedzi osób 30 czy nawet 40 letnich, nawet żartobliwe, jakie to one sa stare, że są "babciami" i już nic nie osiągną a potańczyć mogą tylko rekreacyjnie.

Edytuję, żeby nie było wątpliwości - ten post to nie jest w żaden sposób atak w stronę avocado2 i mam nadzieję, że tak nie zabrzmiał. Ogólnie piszesz Moja Droga bardzo rozsądnie, ale poruszyłaś 2 sprawy które mnie od dawna męczą. Pozdrawiam!

Hej Geesou,
Jasne, że nie odbieram tego jako atak. Masz prawo do swojego zdania. Przykro mi, że mój post Cię zdenerwował i przygnębił.
Określenia "babcia" użyłam żartobliwie - bo mój wiek jest dwa razy wyższy, niż wynosiła średnia wieku w grupie tanecznej. Wcale nie czuję się staro i nawet ponoć nie wyglądam. :rolleyes:
Ale muszę przyznać, że ja jak najbardziej tańczę rekreacyjnie. To znaczy wyłącznie DLA PRZYJEMNOŚCI. Gdybym nie miała z tego totalnej frajdy, to nie interesowałoby mnie to.
Tak jak piszesz: są osoby, które lubią twardą instruktorkę. Ja nie lubię. Ja jestem z natury cherlawa, łatwo mdleję, pstrykniesz mnie palcami i zaraz mam siniaka... Dlatego skoro za te zajęcia płace, to wybieram takie, na których czuję się komfortowo.
Pot i ból nie są dla mnie - sprawdziłam wiele razy. :wacko:

Akaska
20-12-2009, 20:05
O wieku chyba nie powinnam się wypowiadać jako osoba piętnastowiosenkowa... Aczkolwiek podzielam wasze zdanie że używanie terminu "babcia" jest... dość nietrafione.
Co mogę powiedzieć o swojej tanecznej historii? Jakoś tak rok temu zaczęłam fascynować się muzyką... flamenco, co sprawiło że przełamałam swoje dawne opory przed tańcem i na początku stycznia poszłam na pierwsze zajęcia. Bardzo, bardzo mi się podobało, jednak około września nabrałam pewnego "kryzysu tanecznego", nic mi nie wychodziło. Za bardzo kochałam i kocham ten gatunek żeby go rzucić, jednak czułam że muszę spróbować czegoś nowego, żeby "odetchnąć". Akurat w tamtym tygodniu zaczynały się w szkole dwa kursy- tańca brzucha i salsy, i to przypadek sprawił że poszłam na to pierwsze. Ale jak już poszłam... poczułam że dokładnie tego mi było trzeba, zrównoważenia. Teraz chodzę i na jedno i na drugie, nie ma bata, wspaniale łączy to różne strony mojego charakteru...
Mimo wszystko wciąż zazdroszczę dziewczynom, mającym początki w stylu "to zawsze była moja pasja" lub- jak któraś z was- mieć początki na obozie mmm...

Paulina_
18-02-2011, 15:52
Ja już kilka lat temu chciałam się zapisać, ale bałam się sama, ze jestem za gruba, że drewniany kołek ze mnie itp... będę pośmiewiskiem na sali.
Ale jak już moja mama powiedziała, że idzie na letnie warsztaty to stwierdziłam, że idę z nią :D . Już się nie bałam, że będę sama i wiedziałam, że będzie jakieś wsparcie. Poza tym męczyłoby mnie, ze mama potrafi tańczyć, a ja ciągle siedzę i się boję. I tak z letnich warsztatów przeniosłam się na regularne zajęcia i wciągnęłam w taniec niesamowicie :D

Laseema
18-02-2011, 23:28
He :) no ja tez po letnich warsztatach z Jasmin Mazloum chyba w 2007 :P Potem moje zainteresowania przełożyły się na sztuki walki, a teraz wracam do tańca i będę kontynuować obie pasje :) taki babochłop ze mnie xDD

A co do powodów, to poznałam kiedyś koleżankę, która tańczyła i strasznie się mi to spodobało :P Mało górnolotne, ale pasja trwa :D

Herbi
18-02-2011, 23:35
A ja miałam 34 lata (prawie 35 chyba) i zaczęłam, bo przegrałam zakład z kumplem:p I co się ze mną porobiło :D

Zakręcona BD
19-02-2011, 00:18
Ja sama nie pamięta w sumie jak to było:-) Od małego tańczyłam balet (najpierw taki w domu kultury potem taki już hardcore :-), ale nie czułam żeby to było to. Potem przyszedł czas na towarzyski, ale też nie zbyt mi to podchodziło, bo co lekcję mieliśmy nowe osoby i robiliśmy to samo. A potem chyba zobaczyłam film :Marzenia Loli, czy jakoś tak i się zakochałam ;-) Później obczajałam Shakirę i piekielnie jej zazdrościłam, a potem przyszedł czas na Egipt i już wiedziałam że to jest to. Niestety ciężko było przekonać mamę, że nie jest to wulgarny i obsceniczny taniec, ale pokazałam jej ten filmik z Sadie (15mln wejść) i była w szoku , że to się tak w ogóle da ;-) Na szczęście od pół roku uczęszczam na mój kochany BD i cieszę się że wreszcie mam taką pasję dla której rzucę wszystko. I takich właśnie pasji życzę wszystkim, niezależnie co ich interesuje. Bo zauważyłam, że żeby coś osiągnąć trzeba mieć na tym punkcie totalnego bzika;-) i nie widzieć świata poza swoją pasją. pozdrawiam xDD

Vasanta
19-02-2011, 08:57
Balet się BARDZO przydaje w belly :)
Herbi, optowałabym za tym, że to było PRZEZNACZENIE ;)

Herbi
19-02-2011, 10:06
Nie wierzę w przeznaczenie, ale wiem na pewno, że przypadek mnie kocha:p, bo w zasadzie wszystkie fantastyczne rzeczy w moim życiu zdarzyły się zupełnie przypadkowo:D

Zakręcona BD
19-02-2011, 13:19
to chyba zacznę znowu z baletem bo żałuję w sumie że przestałam to tańczyć. Tak fajnie byłam rozciągnięta a teraz :-(

Vasanta
19-02-2011, 13:37
Miałam na myśli technikę - ułożenie rąk, stóp, technika arabesek i obrotów itd.
Tego się, myślę, nie zapomina :)

Zakręcona BD
19-02-2011, 14:19
no ręce to w sumie mam ułożone, ale z arabeskami to już trochę gorzej bo strzyka w lędźwiach a to chyba nie dobrze ;-)

Firyal
19-02-2011, 15:48
W sensie że w pachwinach czy w kręgosłupie lędźwiowym?;) Bo jeśli to drugie to pewnie pośladki masz niespięte:)

Zakręcona BD
20-02-2011, 13:34
to drugie ;-) ale długo nie tańczyłam baletu i mi się trochę zastały ścięgna i kręgosłup :-)

Beti
26-02-2011, 16:20
A tak wyglądała moja historia ;)
Był piękny słoneczny chodź już zimny dzień październikowy, siedziałam w pracy ( Centrum Handlowe M1 ) skupiona na przeglądaniu stron internetowych ( to był weekend więc bardzo mało klientów było :P ). Padałam z nudów w końcu stwierdziłam że przejdę i zobaczę co się dzieje bo ludzie zgromadzili się w jednym miejscu i słyszę fajną muzykę... Poszłam i olśniło mnie że to targi tańca :D Zebrałam wszystkie ulotki jakie tylko były :P i porozmawiałam z Panią która reprezentowała Szkołę TB (do której aktualnie uczęszczam :P jak się później okazało to była osobiście Hayfa Hazine ;) ) i już wiedziałam że chciałabym spróbować TB ;) do odważnych świat należy :P
wiedziałam że nie chce szybko zardzewieć i fajnie oderwać się od codzienności ;)

Basha
06-03-2011, 14:00
A moja historia jest taka" pojechałam na "wakacje zycia" do Egiptu i zobaczyłam na żywo tancerkę orientalną............i zaczęło się, pomyślałam ja też chcę tak tańczyc. Podoba mi się muzyka która mnie relaksuje a lekcje tańca daja mi mase energii i szczęscia. Polecam :)

pocahontas
02-04-2011, 12:57
A ja niecałe dwa lata temu po okropnym rozstaniu stwierdziłam, że zamiast rozpaczać - czas się ogarnąć i zrobić coś dla siebie. W internecie wypatrzyłam kurs tańca brzucha, zaciągnęłam ze sobą mamę i tak się zaczęło. Mama szybko się wyłamała, ja po dwóch miesiącach też - matura, brak czasu itd... Ale ciągle mnie to dręczyło i "chodziło" za mną. Wyjechałam na studia i od połowy października zeszłego roku ćwiczę już regularnie. :)
I mimo tego, że wciąż niektóre rzeczy opornie mi idą (po paru miesiącach wciąż nie potrafię shimmy...) to nie zrezygnuję, bo tyle mi to daje radości <3
Czuję się piękniejsza, zdrowsza, szczęśliwsza. I wszystkim polecam ;)

Iman85
25-04-2011, 14:46
Pierwsze zetknięcie z bellydance?W czasie wakacji w Libanie kilka lat temu. Tak mi się spodobało,że postanowiłam spróbować.
Zaczęłam tańczyć niedawno a dokładnie 15 marca ;).Można powiedzieć,że miałam to we krwi ;) W końcu się zdecydowałam i nie żałuje :) Mam nadzieję,że będzie mi dobrze szło :)

miniM
04-05-2011, 21:27
Ja od małego umiałam robić falkę brzuchem, nie wiem jak się tego nauczyłam, po prostu samo wyszło :) oczywiście popisywałam się zawsze przed rodzicami, babcią, innymi dziećmi i wszyscy robili "oooo, ale fajnie!". Kiedyś, jak już byłam trochę starsza, na urodzinach mojej ciotecznej siostry (Marty), Marta powiedziała: "Zrób tą falkę brzuchem" więc zrobiłam :) i wtedy jedna dziewczyna powiedziała, że powinnam uczyć się tańca brzucha. Na początku nie wzięłam tych słów na poważnie. Parę lat później wyjechałam na studia do Wrocławia. Z moją współlokatorką (i zarazem najlepszą przyjaciółką) postanowiłyśmy zapisać się na jakiś kurs tańca. A że miałyśmy focha na gatunek samczy, postanowiłyśmy wybrać jakiś taniec, który można tańczyć solo. I tym sposobem padło na taniec brzucha. W tym roku kończę studia, ale na pewno nie kończę mojej przygody z tańcem brzucha:)

Ishanira
06-05-2011, 00:05
U mnie fala brzuchem też jakoś sama się robiła, a miałam czym falować :D Pamiętam, że siłowałyśmy się z koleżanką z podwórka, która lepiej robila tą falę i byłam zawsze w tym lepsza (mina koleżanki bezcenna :D). Ale wraz z dorastaniem jakoś to mi umknęło i szczerze powiem, że nie przypuszczałabym, iż w przyszłości ona nadal tam będzie, czekając na odpowiedni moment :) Poszłam na studia, poczytałam, pooglądałam filmiki lokalnych tancerek-instruktorek, ale nie od razu poszłam, zajęło mi to cały rok(bo moj uniwerek szalał z planem zajęć i wsio było zapchane). Dopiero na trzecim roku stwierdziłam, że teraz albo nigdy i poszłam, od pierwszych zajęć wiedziałam, że to jest to! A falka z dzieciństwa pasowała jak ulał do tego tańca! Mimo zmęczenia po pierwszych zajęciach, wyszłam szczęśliwa i dumna, że się zdecydowałam, robiąc w końcu coś tylko dla siebie. Tak mi minął rok z TB!:) i choc mam przerwę z powodu braku funduszy, to i tak wiem, że wróce za jakiś czas. Już się o to postaram :P Nie po to się izolowałam :D rok czasu, aby się nagle scalić ponownie...o nie! :D

miniM
06-05-2011, 08:17
o nie nie, absolutnie się nie scalaj! :D

Ishanira
06-05-2011, 14:46
I się nie scalę! <groźny ironiczny ton> :D hehe

agatusia
26-05-2011, 19:49
A ja zobaczyłam na street party kilka lat temu pokaz - niestety nie pamiętam jaki to był zespół, ale zimą już byłam na kursie ( znalazłam kurs już wcześniej w szkole do której chodziłam na towarzyski ale był w soboty rano a następny semestr już był od zimy w normalnym terminie :) ) i tak sobie chodzę :D

bellyfan
19-09-2011, 22:13
Ja od wielu lat interesuję się ogólnie kulturą arabską. Rok temu zetknęłam się pierwszy raz w Egipcie z tańcem brzucha na żywo i od tego czasu chodziło to już za mną. Najdziwniejsze jest to, że wcześniej mnie to w ogóle nie kręciło :) poza muzyką.. A teraz nie wyobrażam już sobie życia bez tańca brzucha. :)

Amarantine
19-10-2011, 18:43
Tak szczerze mówiąc to zawsze chciałam tańczyć tylko za bardzo nie miałam pomysłu i odwagi. Najpierw spróbowałam hip- hopu, ale czułam, że to jeszcze nie to... Pewnego dnia z nudów przeglądałam różne strony i znalazłam informację o zajęciach z tańca brzucha w moim mieście. Żadnej znajomej nie pasował akurat pt więc poszłam sama. I całe szczęście, że poszłam! To była świetna decyzja :) Jak tylko próbuje coś poćwiczyć w domu to moi domownicy się śmieją 'ooo znów bd habibi da':D

Marta Kamila
20-10-2011, 12:15
Mnie wciągnęła moja klientka, teraz wspaniała przyjaciółka. Okazało się, że obie biegamy regularnie na jogę, a ona dodatkowo tańczy taniec orientalny. Tak mi naopowiadała, że poszłam z nią na zajęcia..i wciągnęło mnie:) już trzeci rok leci jak uczę się tańca. Może kiedyś będę tańczyć:)

Antalaja
21-11-2011, 10:02
Przyznam, że zawsze pociągało mnie to co obce i egzotyczne.
Najpierw było zainteresowanie orientalną kulturą, muzyką, ubiorem czy filmami.
O tańcu nigdy nie myślałam i jedyny taniec brzucha jaki widziałam to w wykonaniu Shakiry.

Taniec sam w sobie zawsze mnie zachwycał, ale nigdy nie miałam odwagi spróbować.
Bałam się, że na zajęciach nie będę potrafiła powtórzyć najprostszych ruchów i zrobię
z siebie pośmiewisko. Dopiero kiedy znajoma postanowiła spróbować swoich sił w
tańcu (hip hop) pomyślałam, że może warto się przełamać i spróbować. Wiedziałam,
że hip hop to nie moja bajka. Szukałam czegoś kobiecego. Zastanawiałam się nad
tańcami latynoamerykańskimi, ale uznałam je za zbyt trudne (kojarzyły mi się z
turniejową precyzją). I w końcu przeglądając ofertę szkoły zobaczyłam taniec
brzucha. I od razu wiedziałam, że to jest to!

Erka
11-01-2012, 17:46
mi się chciało jakiegoś ruchu, a nie byłam w stanie iść na kolejny aerobik, step, siłownię pilates etc. Akurat były warsztaty - pomyślałam - a co mi, nigdy nie tańczyłam - i poszłam. Na warsztatach dowiedziałam sie o istnieniu mięśni, których u siebie nie podejrzewałam, długo, długo traktowałam to jako formę ruchu rekreacyjnego, teraz się wkręciłam, choć mój taniec jest baaaardzo daleki od idełu, zaprząta sporą część mojego życia:)

Sahika
31-01-2012, 09:35
Mniej więcej rok temu chciałam zacząć uczyć się TB. Brakowało mi chyba odwagi, blokował strach przed porażką - bo ja taka sztywna jestem :p Jakieś 2 tygodnie temu byłam strasznie zdołowana, użalałam się "trochę" nad sobą. Później stwierdziłam, że chyba czas coś pozmieniać w życiu. Przeglądając pocztę trafiłam na ofertę gdzie można było kupić karnet w niższej cenie. Pomyślałam "co mi tam, może warto spróbować, w końcu kiedyś bardzo tego chciałam". Wczoraj z wielkim strachem i niepewnością ruszyłam na pierwsze zajęcia z TB i już nie mogę doczekać się następnych:) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się płynnie wykonywać to wszystko czego uczyła nas instruktorka, bo w tej chwili strasznie koślawo mi to wychodzi :p ale może tak za rok.. dwa.. ;)