PDA

Pokaż pełną wersję : Nie ma rzeczy niemożliwych - o tańcu niepełnosprawnych



Antares
14-02-2008, 20:55
Nie bardzo wiedziałam gdzie to wrzucić, jednak po prostu musiałam się z Wami tym podzielić. Mnie ten filmik nie tylko zwalił z nóg ale przede wszystkim poruszył do głębi, że aż się popłakałam. Mam nadzieję, że obejrzycie z taką samą przyjemnością jak ja.

tytuł: She without arm, he without leg - ballet - Hand in Hand

http://www.youtube.com/watch?v=LnLVRQCjh8c

Anisa Hasna
14-02-2008, 21:03
Brak mi słów :eek: Są fenomenalni:biggrin::biggrin::biggrin:

Basinah
14-02-2008, 21:07
Piękny filmik. Wzruszyłam się...

Lulua
15-02-2008, 15:15
świetne.

Firyal
15-02-2008, 15:33
Ojej...świetni są...brak mi słów aż by to opisać ale to jest bajeczne...

Quesse
15-02-2008, 16:21
Niesamowite... Miałam łzy w oczach. Po prostu wstrząsające.

Aurinko
15-02-2008, 16:24
Pokora, to chyba pierwsze słowo, które przychodzi mi do głowy...:cool:

Farida
15-02-2008, 23:46
Zaniemówiłam...Taniec tak bardzo potrafi wzruszać...

Yallah
15-02-2008, 23:48
Przepiękny taniec.... tyle tu emocji... kunsztu tanecznego, aż trudno pisać przez łzy i okulary... i ta muzyka... piękne odkrycie Antares!
Gdy spotykałam na festiwalach, warsztatach i konkursach taneczych azjatki zawsze miałam mieszane uczucia - na warsztatach swoją techniką taneczną, muzykanością biły na głowę wszystkie pozostałę uczestniczki ale na konkursach, pokazach nie potrafiły zjednac sobie publiczności i jurorów- może przez specyficzne rysy twarzy,które dla nas europejczyków były nieczytelne, jakby maski i naogół przegrywają w rywalizacji pomimo że są świetne. Tutaj widać (po publiczności również) że wyraz ich uczuć jest podobny do naszych i juz jakby nie usprawiedliwiam tych tancerek, które kiedys widziałam....
Jak cudownie byłoby ten film nagłosnić (zamiast głownego wydania dziennika w TV).... my tak ciagle wstydzimy sie inwalidztwa i ludzie nie perfekcyjnie doskonali wg kanonów mediów boja sie pokazać że tez przeciez mogą, potrafią....taniec to naprawdę potęga
Dziękuję, za ten film i bardzo chciałabym dowiedziec sie czyja to muzyka... bo chwyta za serce tak jak tancerze

Anisa Hasna
16-02-2008, 00:14
Znalazłam jeszcze jeden filmik pokazujący siłe wiary we własne możliwości. Ten film jednak zamiast wzruszenia wywołał uśmiech na mojej twarzy. Niesamowita radość i pasja. Zobaczcie same.
Ican dance..."without legs"
http://pl.youtube.com/watch?v=rbs1oFMRwLM&feature=related

Antares
16-02-2008, 09:48
Przepiękny taniec.... tyle tu emocji... kunsztu tanecznego, aż trudno pisać przez łzy i okulary... i ta muzyka... piękne odkrycie Antares!
Gdy spotykałam na festiwalach, warsztatach i konkursach taneczych azjatki zawsze miałam mieszane uczucia - na warsztatach swoją techniką taneczną, muzykanością biły na głowę wszystkie pozostałę uczestniczki ale na konkursach, pokazach nie potrafiły zjednac sobie publiczności i jurorów- może przez specyficzne rysy twarzy,które dla nas europejczyków były nieczytelne, jakby maski i naogół przegrywają w rywalizacji pomimo że są świetne. Tutaj widać (po publiczności również) że wyraz ich uczuć jest podobny do naszych i juz jakby nie usprawiedliwiam tych tancerek, które kiedys widziałam....
Jak cudownie byłoby ten film nagłosnić (zamiast głownego wydania dziennika w TV).... my tak ciagle wstydzimy sie inwalidztwa i ludzie nie perfekcyjnie doskonali wg kanonów mediów boja sie pokazać że tez przeciez mogą, potrafią....taniec to naprawdę potęga
Dziękuję, za ten film i bardzo chciałabym dowiedziec sie czyja to muzyka... bo chwyta za serce tak jak tancerze

Aż trudno mi uwierzyć, że dostałam ten film od... mężczyzny! Mnie osobiście ten występ bardzo zainspirował do dalszej pracy nad sobą, pokonywania trudności i ograniczeń. No i... dalej płaczę jak go oglądam. Niestety nie wiem czyja to muzyka ...choć :unsure: nie wiedzieć dlaczego przywołała mi wspomnienie innego, nieco bardziej hmm.. "rytmicznego" (fortepian), acz utrzymanego w podobnym klimacie utworu Barış'a Manço - "Rüya" (czyli "Sen")

Tak na dobrą sprawę przez pierwszą część występu wogóle się nie zorientowałam, że tancerka nie ma ręki tak świetnie się poruszała :eek:! Jak dla mnie historia opowiedziana tym tańcem to kwintesencja powiedzenia "będę twoimi dwiema nogami, a ty moimi dwiema rękami" - jakże to życiowe jeśli spojrzeć na to mniej dosłownie...

Blancharlotte
18-02-2008, 11:41
Wiecie co, to piękne, że ludzie nie poddają się przeciwnościom losu i potrafią czerpać z życia pełnymi garściami:)))

Anielskaharmonia
01-03-2008, 18:24
Sądzę, że każdy adept tańca powinien na początku swej drogi zobaczyć ten film. Poza wzruszeniem daje on nadzieję i zachęca do realizacji własnych marzeń pomimo rzeczywistych czy też jakże często wyimaginowanych ograniczeń naszego ciała, presji społecznej czy niewiary we własne możliwości.
Z pewnością będę wracać do niego w chwilach zwątpienia. Ten obraz wspaniale pozbawia nas przyziemnych smuteczków zmieniając perspektywę, dodaje skrzydeł i pozwala uwierzyć w zwycięstwo ducha nad materią.

Dziękuję Antares za zamieszczenie filmiku i Inci za wskazanie właściwej drogi i link do tego wątku :)

Aurinko
01-03-2008, 19:45
Ten film jak i poprzednie daje nadzieję osobom niepełnosprawnym. Tylko musimy pamiętać, że w tamtej kulturze i religii tego rodzaju urazy są odbierane przez ludzi nieco inaczej. Generalnie łatwiej jest im przyjąć to co przynosi los.:redface:

Vasanta
01-03-2008, 22:33
Dziękuję, za ten film i bardzo chciałabym dowiedziec sie czyja to muzyka... bo chwyta za serce tak jak tancerze

"The music is composed by San Bao, his works include the music of the film - The Road Home directed by Zhang Yimou starred by Ziyi Zhang, this music is originally from a very popular TV episodes in China, named Qian Shou." (fragment opisu z YouTube)

A film jest cudowny. Wzruszył mnie bardzo.

Ailinon
01-03-2008, 23:05
Chińczycy będą rządzić światem.

Miranda
14-10-2008, 19:36
Pozwolę sobie podbić ten wątek, bo przypomniałam sobie o jednym filmie, który tu idealnie pasuje.

Behinderten break dance

http://pl.youtube.com/watch?v=qkE_RcNvLhs

MalenaSlav
23-10-2008, 23:08
Super watek, super filmiki, super ludzie! Jednak facet z pasja od razu staje sie atrakcyjny i zadne fizyczne "ulomnosci" nie maja na to wplywu! To byly moje glowne mysli, gdy ogladalam powyzsze wystepy. Zgodzicie sie?

ola0104
23-10-2008, 23:46
Nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko chcieć.
Tancerze urzekają Swoją radością życia i pięknym tańcem.
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na nazewnictwo. Nie nazywajcie ludzi niepełnosprawnych - inwalidami czy chorymi. Ja też kiedyś myślałam,że to słowa zamienne. Następstwem choroby może być niepełnosprawność, ale nie mówi się, że ta osoba jest chora tylko niepełnosprawna.
Jestem fizjoterapeutą. Mam męża po urazie rdzenia kręgowego, który od 26 lat jeździ na wózku. Jak go poznałam, to pomyślałam, że jestem bardziej niepełnosprawna niż on.... Pracuje, uprawia różne sporty (pływanie, nurkowanie, żeglarstwo, motolotnie, curling), nie lubi litości (jak potrzebuje pomocy to poprosi) i nie lubi jak mówi się do niego inwalida. "Nie byłem na wojnie. Ja tylko jestem niepełnosprawny, bo poruszam się na wózku".
Chorym można być na np. grypę, ale nie na "niepełnosprawność czy mózgowe porażenie dziecięce". Nie jest się chorym na uraz rdzenia kręgowego, tylko się go ma, bo jest to skutek wypadku, urazu.
Przepraszam za "prywatę", ale ja też kiedyś nie miałam pojęcia, że to jest przez nich źle odbierane. :blink:
Nazewnictwo czasami może "boleć".

Vasanta
23-10-2008, 23:49
Ja rok temu straciłam kogoś dla mnie bardzo ważnego - chorował na stwardnienie rozsiane i chodził "jak pijak" (jego określenie), a później jeździł na wózku. Był chory. Był też niepełnosprawny. Nie był inwalidą.

Tak językowo:
inwalida - to osoba, która utraciła całkowicie lub częściowo zdolność do pracy. W wyniku wypadku lub choroby, lub wrodzonych cech. inwalida wojenny - to rzeczona osoba, która w wyniku wojny utraciła rzeczoną zdolność.
niepełnosprawna jest osoba, która nie ma z jakichś powodów pełnej sprawności fizycznej lub umysłowej.

Antares
24-10-2008, 00:23
Tu się zgodzę z vasantą. Czasem to choroba jest powodem niepełnosprawności - ograniczeń fizycznych uniemożliwiających normalne funkcjonowanie.

ola0104
24-10-2008, 00:34
Nie zależy mi na definicjach tylko na zrozumieniu istoty sprawy.
Większość ludzi niepełnosprawnych, zwłaszcza na początku, nie potrafi pogodzić się ze Swoim stanem. Nie dokładajmy jeszcze nieprzemyślanego nazewnictwa czy zachowania. Ja mam "to" na co dzień...
ZUS orzeka o stopniu inwalidztwa, o stopniu niepełnosprawności.
Mój mąż ma orzeczoną I grupę inwalidzką. Nie przeszkadza mu to, żeby pracować. Woli być niepełnosprawnym. To jedno słowo...

Vasanta
24-10-2008, 09:42
Chodziło mi o to, by pokazać, że 'inwalida' to określenie niejako urzędowe.

Antares
24-10-2008, 11:13
Nie zależy mi na definicjach tylko na zrozumieniu istoty sprawy.
Większość ludzi niepełnosprawnych, zwłaszcza na początku, nie potrafi pogodzić się ze Swoim stanem. Nie dokładajmy jeszcze nieprzemyślanego nazewnictwa czy zachowania. Ja mam "to" na co dzień...
ZUS orzeka o stopniu inwalidztwa, o stopniu niepełnosprawności.
Mój mąż ma orzeczoną I grupę inwalidzką. Nie przeszkadza mu to, żeby pracować. Woli być niepełnosprawnym. To jedno słowo...

Dla sprostowania :) - trochę się z ZUSem nawalczyłam w życiu ;)
ZUS orzeka o niezdolności do pracy (gdy ktoś ubiega się o świadczenie rentowe)
Zespoły ds. orzekania o niepełnosprawności orzekają o stopniu niepełnosprawności (gdy nie ma się prawa do świadczeń rentowych)Już nie ma grup inwalidzkich teraz to:
całkowita niezdolność do pracy oraz niezdolność do samodzielnej egzystencji (dawna I grupa inwalidzka)
całkowita niezdolność do pracy (dawna II grupa inwalidzka)
częściowa (umiarkowana) niezdolność do pracy (dawna III grupa inwalidzka)Można uznać, że określenie "inwalida" to przeżytek i zupełnie nie na miejscu :)

grashka
24-10-2008, 11:37
nazewnictwo nazewnictwem, definicje definicjami. mysle, ze Ola0104 chciala nam przekazac cos na temat emocji, ktore odczuwaja osoby niepelnosprawne. i chyba chcialaby wiedziec czy rozumiemy jej przekaz. a jak zaczynamy grzebac w slownikach i przepisach to chyba kwestia emocji ucieka na drugi plan a raczej nie takie bylo zalozenie oli0104 kiedy wysylala swojego posta... czy sie myle olu0104? (swoja droga ciezko mi zapamietac ten zestaw cyfr przy twoim nicku)

Antares
24-10-2008, 12:05
nazewnictwo nazewnictwem, definicje definicjami. mysle, ze Ola0104 chciala nam przekazac cos na temat emocji, ktore odczuwaja osoby niepelnosprawne. i chyba chcialaby wiedziec czy rozumiemy jej przekaz. a jak zaczynamy grzebac w slownikach i przepisach to chyba kwestia emocji ucieka na drugi plan a raczej nie takie bylo zalozenie oli0104 kiedy wysylala swojego posta... czy sie myle olu0104? (swoja droga ciezko mi zapamietac ten zestaw cyfr przy twoim nicku)

:unsure: Zupełnie niechcący wyszło mi to tak, jakby były dla mnie istotne tylko przepisy... w poprzednim poście chodziło mi jedynie o usystematyzowanie informacji zgodnie z obecnymi realiami w tym względzie.

Dla mnie po prostu kwestie zdrowotno-sprawnościowe są tak bliskie i oczywiste, że przestałam o tym mówić :rolleyes:. Wyrzuciłam ze swojego słownika słowa takie jak inwalidztwo czy kalectwo a przez to wyłączyłam postrzeganie ludzi inaczej czy kwalifikowanie do jakichś grup. Osoba z jakimś problemem zdrowotnym czy ograniczeniem z tego wynikającym to dla mnie taka osoba jak każdy, tylko że mam na względzie że może mieć kłopot większy lub mniejszy w jakiejś sytuacji albo z wykonywaniem jakichś czynności. Niemniej jednak ten fakt nie czyni z tej osoby przybysza z innej planety, z którym nie wiadomo jak się obejść ;).

Ja osobiście nie zmieniam swojego zachowania w sytuacji gdy się dowiaduję że ktoś ma jakiś problem zdrowotny albo gdy jest to widoczne na pierwszy rzut oka i nie musi mi się z tego spowiadać bym się dowiedziała. Natomiast są ludzie, którzy kompletnie nie nie odnajdują się w tego typu sytuacjach, co może i nie jest zamierzone ani nie jest też ich winą. A zachowania sią różne - od nadopiekuńczości po odsuwanie się, co bywa zarówno smutne jak i irytujące.

Zresztą.. prawda jest taka, że prędzej czy później każdy z nas będzie miał jakieś kłopoty ze zdrówkiem (choćby te starcze w przyszłości :D)- wyobraźmy sobie jak byśmy wtedy chcieli być postrzegani i traktowani przez innych :)

Faiza
24-10-2008, 13:09
swietne filmy. duzo pokazuja i udowadniaja ze kazdy moze cos osiagnac. ciekawe czy u nas w kraju sa jacys tacy ludzie ktorzy tak tancza albo moze jakas nawet taka grupa taneczna? ktos cos o tym slyszal?

Sakina
24-10-2008, 18:21
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na nazewnictwo. Nie nazywajcie ludzi niepełnosprawnych - inwalidami czy chorymi. .

Jako, że pracuję z osobami niepełnosprawnymi to pozwolę sobie na dwa zdania. Te osoby, z którymi pracuję są niepełnosprawne w większości od dzieciństwa ale są też takie, które w wyniku różnych schorzeń powoli tracą sprawność. I zauważyłam, że słowo choroba jest przez nich często używane. To taki zewnętrzny czynnik odpowiedzialny za ich niepowodzenia. I samo słowo jest tym bardziej potrzebne - tu można rzutować negatywne emocje, obwiniać, tłumaczyć itd
Spotykając kogoś na wózku nie wiemy czy doznał wypadku czy może ma dziecięce porażenie mózgowe. Ale jesteśmy w stanie wejść w kontakt jak z normalną osobą i zobaczyć jaki sam ma do tego stosunek. Jak będziemy się bali użyć słowa chory, bali zapytać, bali zmusić do czegoś, bali dać sugestię czy wszystko inne czego boi się człowiek w kontakcie z osobą niepełnosprawną.. to tym samym będziemy traktować ich jak jajko, a robi to znacznie gorsze wrażenie niż słowo "choroba"... które szybko sama osoba niepełnosprawna wykreśli z naszego słownika - jeśli tylko będzie chciała.
Jednemu pasuje, drugiemu nie dlatego warto dać szanse niepełnosprawnej osobie wypowiedzieć się na temat swoich preferencji.

ola0104
24-10-2008, 22:34
nazewnictwo nazewnictwem, definicje definicjami. mysle, ze Ola0104 chciala nam przekazac cos na temat emocji, ktore odczuwaja osoby niepelnosprawne. i chyba chcialaby wiedziec czy rozumiemy jej przekaz. a jak zaczynamy grzebac w slownikach i przepisach to chyba kwestia emocji ucieka na drugi plan a raczej nie takie bylo zalozenie oli0104 kiedy wysylala swojego posta... czy sie myle olu0104? (swoja droga ciezko mi zapamietac ten zestaw cyfr przy twoim nicku)


O to mi właśnie chodziło! Chodzi o emocje.
Moje cyfry przy nicku to Prima Aprilis - moja data urodzenia:D



" zauważyłam, że słowo choroba jest przez nich często używane. To taki zewnętrzny czynnik odpowiedzialny za ich niepowodzenia. I samo słowo jest tym bardziej potrzebne - tu można rzutować negatywne emocje, obwiniać, tłumaczyć itd
Ale jesteśmy w stanie wejść w kontakt jak z normalną osobą i zobaczyć jaki sam ma do tego stosunek. Jak będziemy się bali użyć słowa chory, bali zapytać, bali zmusić do czegoś, bali dać sugestię czy wszystko inne czego boi się człowiek w kontakcie z osobą niepełnosprawną.. to tym samym będziemy traktować ich jak jajko, a robi to znacznie gorsze wrażenie niż słowo "choroba"... które szybko sama osoba niepełnosprawna wykreśli z naszego słownika - jeśli tylko będzie chciała.
Jednemu pasuje, drugiemu nie dlatego warto dać szanse niepełnosprawnej osobie wypowiedzieć się na temat swoich preferencji.

Zgadzam się w 100%.
"Ambitni" niepełnosprawni cały czas w swoim życiu udowadniają, że są tacy sami jak pełnosprawni.
Są też tacy, którzy "lubią" być niepełnosprawni, bo tak im jest wygodniej, albo np. nauczyli ich tego rodzice, bo Ci się należy.... Trudne są początki z "jajkiem".

Vasanta
25-10-2008, 10:13
Racja. Wyuczona bezradność często staje się stałym sposobem na życie, niestety - dlatego nie należy osób niepełnosprawnych traktować nazbyt wyjątkowo.

Zresztą to się też tyczy teoretycznie pełnosprawnych, którzy cierpią na jakieś przewlekłe choroby. Teoretycznie ja też jestem w jakiś sposób niepełnosprawna (astma plus alergie), a kiedy mówię o moich chorobach - które, nawiasem mówiąc, nie utrudniają mi zbytnio życia, wystarczy przestrzegać pewnych zasad - reakcje większości ludzi są przerażająco do siebie podobne. "Ojej, ale ty biedna jesteś!"

Nie jestem biedna i nie chcę być. Nauczyłam się z tym żyć, tak jak uczy się żyć człowiek niewidomy, niesłyszący czy wreszcie sparaliżowany. Radzą sobie cukrzycy, epileptycy i wszyscy inni. I częściej, prawdę mówiąc, spotykam szeroko uśmiechniętych niepełnosprawnych niż pełnosprawnych. Może to oznacza, że są szczęśliwsi, bo udaje im się pokonywać własne ograniczenia?

Antares
25-10-2008, 11:15
I częściej, prawdę mówiąc, spotykam szeroko uśmiechniętych niepełnosprawnych niż pełnosprawnych. Może to oznacza, że są szczęśliwsi, bo udaje im się pokonywać własne ograniczenia?

Oj tak :). Przede wszystkim dlatego, że potrafią docenić to co mają i potrafią zrobić. Zdrowemu człowiekowi do głowy by nie przyszło, że czegoś nie mógłby zrobić co inni tak zwani "normalni" ludzie. Niepełnosprawny zauważa to wszystko - zwłaszcza ten który traci sprawność w wypadku i pamięta siebie w pełni sprawnego. Nagle się okazuje że coś co kiedyś było takie normalne i oczywiste teraz jest poza zasięgiem, albo musi się solidnie natrudzić by to zrobić.

A co do wyuczonej bezradności - cóż...są tacy którym nic się nie dzieje a demonizują każdą niedyspozycję tak by zmartwić bliskich, nastraszyć ich czasem wymuszając określone zachowania, uciekają w chorobę zamiast stawić czoło życiowym problemom stosując ją jako wymówkę na każdą okoliczność. Życie z kimś takim jest ciężkie, jednak po jakimś czasie można się uodpornić na takie "jazdy" hipochondryka. Kłopot w tym, że potem jak się autentycznie coś dzieje, otoczenie - nauczone doświadczeniem - bierze relacje takiej osoby przez duże sito. Z jednej strony to fajne i wygodne narzędzie dla osoby lubiącej uciekać od rzeczywistości, z drugiej strony to kręcenie bicza na własną skórę :rolleyes:

ola0104
25-10-2008, 12:33
Zgadzam się z Vasantą i Antares w 100%.
Życie trzeba brać takim, jakie jest i nie obwiniać za swoje niepowodzenia świata i innych. Dziewczyny: Alleluja i do przodu!!!:D

Mała tancereczka
11-12-2008, 13:58
Odnawiam watek bo znalazłam ciekawy artykuł w tym temacie:

W skrócie opisuje on historię starszej pani, która po złamaniu kręgosłupa wróciła do tańca brzucha!

Wheelchair to dancer: Angie's journey (http://www.eveningstar.co.uk/content/eveningstar/news/story.aspx?brand=ESTOnline&category=News&tBrand=ESTOnline&tCategory=News&itemid=IPED10%20Dec%202008%2015%3A16%3A33%3A690)

Niśka
11-12-2008, 21:47
ciekawe czy u nas w kraju sa jacys tacy ludzie ktorzy tak tancza albo moze jakas nawet taka grupa taneczna? ktos cos o tym slyszal?
Ja słyszałam tylko o tańcu towarzyskim. Chodziło o pary mieszane: osoba w pełni sprawna i osoba na wózku. Kiedyś zetknęłam się też z zawodami dla tych par (w Polsce). Są też w Polsce instruktorzy szkolące takie pary.
Kiedyś też zetknęłam się z osobą, która uczyła tańczyć dzieci niewidome. Podobno coś niesamowitego. Znakomite wyczucie rytmu, muzykalność, świetna pamięć. Trzeba tylko na początku odrobinę innej pracy instruktora.

Blancari
17-02-2009, 16:35
Dziś trafiłam przypadkiem w necie na filmik, który - jak się okazało - Antares już kiedyś wkleiła. Jest w pierwszej wiadomości tego wątku (http://www.belly-dance.pl/forum/showpost.php?p=8642&postcount=1), więc nie będę powtarzać...

No cóż, podbijam więc wątek, żeby stwierdzić, że to piękne i wzruszające...
Ona bez ręki, on bez nogi... a w sumie profesjonaliści w każdym calu. Aż trudno ich nazywać niepełnosprawnymi...

Lamja
17-02-2009, 17:01
Ona bez ręki, on bez nogi... a w sumie profesjonaliści w każdym calu. Aż trudno ich nazywać niepełnosprawnymi...

Zgadzam sie... Sa niesamowici

talika36
16-08-2010, 19:27
Odświeżam wątek.

Nie wiem czy można to nazwać tańcem, bardziej wychodzi mi to na gimnastykę artystyczną. Ale i tak się pobeczałam. I jeszcze typowe dla hindusów akcenty patriotyczne. Wzruszające :cray:

Prince Dance Group - India's Got Talent - The Best Show


http://www.youtube.com/watch?v=j3c7zZag51Q