Pokaż pełną wersję : refleksja o t.b. sprzed 100 lat
Czytam właśnie na zajęcia książkę pt. Manggha. Jest to zbiór publicystyki Feliksa Jasińskiego, pierwsze wydanie było w 1901 r w Paryżu.
Jasieński opisuje m.in. swoją podróż po Bliskim Wschodzie. Podzielił się nawet swoją refleksją o naszym tańcu:
Inny taniec, równie pociągający, to taniec brzucha. Może jest on interesujący dla chirurgów. Ściślej mówiąc, nie jest to taniec: to specjalny sposób poruszania brzuchem, biodrami, tyłkiem, przebierania w miejscu, obracania się raz wolno, raz szybko. Tancerka pokazuje się raz z boku, z przodu i inaczej. W tym ostatnim przypadku nic śmieszniejszego niż "tam i sam" mięsistych części ciała: z góry na dół, z dołu o góry, z lewa na prawo, z prawa na lewo. Ale to brzuch odgrywa najważniejszą rolę, drga, zatacza kręgi, trzęsie się, wybija rytm, napręża, czegóż on nie robi? I jest obecny, rozpostarty w całej swej wspaniałości czy raczej sromocie, okryty lekką gazą; przyzwoitość przede wszystkim... tym bardziej, że gaza niczego nie skrywa. Stwórca, wyposażając człowieka w brzuch, nie pomyślał prawdopodobnie o tym, że człowiek wpadnie na znakomity pomysł, by kazać mu tańczyć. Co prawda, to kobieta dokonuje tego wyczynu... ale po to tylko, by spodobać się mężczyźnie. Powiedziano: cherchez la femme - niesłusznie, trzeba by powiedzieć: chechez l'homme.
Pff. ja nie tańczę by podobać się mężczyzną...kiedyś to mieli dziwne poglądy... Choć zgadzam się trochę z poglądem o machaniu pupą,biodrami i brzuchem. Choć pan wyraża się zbyt subiektywnie i krytycznie to jest to prawdą - taniec to forma machania rożnymi częściami ciała. Ale równie dobrze można powiedzieć o czaczy że to wymachy ramionami i kroczki. Jeśli się uprzeć wszystko można zdegradować do rangi niepotrzebnego i bezsensownego przedsięwzięcia...równie dobrze mogłabym powiedzieć "a,stwórca stwarzając człowiekowi nogi nie pomyślał o tym,że człowiek będzie chciał chodzić. O ile lepiej mógłby pełzać..;)
Mała tancereczka
03-03-2008, 23:50
Czytam właśnie na zajęcia książkę pt. Manggha. Jest to zbiór publicystyki Feliksa Jasińskiego, pierwsze wydanie było w 1901 r w Paryżu.
Jasieński opisuje m.in. swoją podróż po Bliskim Wschodzie. Podzielił się nawet swoją refleksją o naszym tańcu:
Dzięki, niezłą ciekawostkę znalazłas :)
Myślę, że ten opis jest bardzo aktualny również w dzisiejszych czasach. Pewnie wielu panów dzisiaj reaguje tak samo :D:D
Dzięki, niezłą ciekawostkę znalazłas :)
Myślę, że ten opis jest bardzo aktualny również w dzisiejszych czasach. Pewnie wielu panów dzisiaj reaguje tak samo :D:D
hahahahaha... dokładnie... bardzo podobne komentarze słyszę również dzisiaj na występach dziewczyn :nuts:
Eeeee... Dlatego nie lubię pokazów tb w 'przypadkowych miejscach'. Wg mnie tancerki powinni oglądać ludzie całkowicie zainteresowani, zafascynowani, którzy rozumieją nasz taniec. Którzy znają choć odrobinę jego historię. Dla których nie jest to tylko pokazywanie ciała, drżenie i, przepraszam za określenie, wzbudzanie podniecenia wśród męskiej części widowni.
Oglądałam ostatnio filmik z małego pokazu na imprezie promującej nowy model samochodu. I do pasji mnie doprowadzali ludzie przechodzący przed obiektywem z głową zwróconą nie w stronę tancerek, zupełnie nie zainteresowani, ignoranci. Wiem, że pokazy na takich imprezach są dość powszechne, ale przeraża mnie myśl, że może w przyszłości będę tak zignorowana. Mimo świadomości, że tańczę przede wszystkim dla własnej przyjemności. Ale jednak pokaz jest także dla innych. A jeśli tancerki są tylko tłem, to ich taniec staje się wymachiwaniem rękami, bo gdzie kontakt z publicznością? I zasłużony zachwyt?
To oczywiście moje bardzo subiektywne odczucia. I zdaję sobie sprawę, że pragnę ideału, który pewnie jest poza zasięgiem. Ale wybaczcie, to tylko z miłości i fascynacji :) Którą bym chciała dzielić z publicznością.
Oglądałam ostatnio filmik z małego pokazu na imprezie promującej nowy model samochodu. I do pasji mnie doprowadzali ludzie przechodzący przed obiektywem z głową zwróconą nie w stronę tancerek, zupełnie nie zainteresowani, ignoranci. Wiem, że pokazy na takich imprezach są dość powszechne, ale przeraża mnie myśl, że może w przyszłości będę tak zignorowana. Mimo świadomości, że tańczę przede wszystkim dla własnej przyjemności. Ale jednak pokaz jest także dla innych. A jeśli tancerki są tylko tłem, to ich taniec staje się wymachiwaniem rękami, bo gdzie kontakt z publicznością? I zasłużony zachwyt?
Masz rację, taniec powinien zasługiwać na zachwyt i podziw. Trud i kunszt tancerek powinien być nagradzany brawami.
Niestety to utopia. Zawsze gdzieś się znajdzie człowiek bez kultury, który przejdzie tuż przed tancerkami nie zwracając na nie uwagi.
Zamykanie się w enklawie w której tańczyły by tylko tancerki dla tancerek też nie jest wyjściem bo stracilibyśmy możliwość promowania i popularyzacji tego tańca. Ciągnąc dalej tą myśl malarze nie powinni malować obrazów z obawy przed tym, że ktoś w galerii minie ich dzieło bez zainteresowania ;), piosenkarze nie powinni śpiewać bo ktoś mógłby ich nie słuchać.;)
Z drugiej strony na takim występie, który opisujesz było na pewno kilka osób które doceniły wysiłek tańczących dziewczyn. Ich taniec sprawił im przyjemność może nawet wzruszył. Właśnie dla tych osób warto było występować.
malarze nie powinni malować obrazów z obawy przed tym, że ktoś w galerii minie ich dzieło bez zainteresowania ;), piosenkarze nie powinni śpiewać bo ktoś mógłby ich nie słuchać.;)
Kiedyś człowiek nie miał takiego dostępu do wiadomości ze świata, siedział sobie długo czekając na list, plotkę czy obwoźną trupę teatralną. Z pewnością doceniłby każdą rozrywkę wywabiającą go z nudnej codzienności.
W ostatnich czasach jesteśmy zasypywani informacjami, reklamami, dźwiękami i to, że są nam wciskane tak duże dawki niepotrzebnej informacji zaśmiecającej umysł ma swoje skutki boczne również w nedocenianiu tych wartościowych przekazów. Często są to też kompleksy lub wyizolowanie się osób, które nie czują się komfortowo w nagłym zderzeniu z nowością jaką jest jednak nadal niewątpliwie taki publiczny pokaz tańca brzucha. :eek::confused::eek::confused::cool:;)
Kiedyś człowiek nie miał takiego dostępu do wiadomości ze świata, siedział sobie długo czekając na list, plotkę czy obwoźną trupę teatralną. Z pewnością doceniłby każdą rozrywkę wywabiającą go z nudnej codzienności.
W ostatnich czasach jesteśmy zasypywani informacjami, reklamami, dźwiękami i to, że są nam wciskane tak duże dawki niepotrzebnej informacji zaśmiecającej umysł ma swoje skutki boczne również w nedocenianiu tych wartościowych przekazów.
Masz rację, mam takie same odczucia.
Na potwierdzenie tego przytoczę informacje, którą czytałem niedawno. Otóż ktoś obliczył, że dawny, średniowieczny kronikarz aby zebrać tyle informacji o wojnach, kataklizmach, ślubach, plotkach ile my otrzymujemy dzisiaj jednego dnia potrzebował kiedyś.... 500 lat!
W naszych głowach powstaje chaos. Nie potrafimy odsiać ziarna od plew. Coraz częściej ludzie idą na łatwiznę i rezygnują z własnych gustów dla mody. W taki sposób wypływają dzisiaj liczne dody, mandaryny... itp.
W naszych głowach powstaje chaos. Nie potrafimy odsiać ziarna od plew. Coraz częściej ludzie idą na łatwiznę.
:cool:I to dotyczy także dobierania sobie partnerów oraz znajomych...:cool: A w zasadzie to dotyczy teraz wszystkiego.:mad:
Pff. ja nie tańczę by podobać się mężczyzną...kiedyś to mieli dziwne poglądy...
Haha... najwyraźniej panu wydawało się, że to wszystko po to by się akurat jemu spodobać :D (aż słyszę te myśli: "nie patrzę! nie patrzę! ale to przecież wszystko dla mnie, ona tak kusi... więc jak mam nie patrzeć? - to może przynajmniej się oburzę? :unsure:").
W tamtych czasach na salonach tańczyło się zupełnie inaczej i taki pokaz mógł być czymś dziwnym, nowym. W sumie jakiś popis solowy i prezentowanie się z każdej strony to było jak z innego świata (do dziś oglądając taniec arabski laik czuje, że to jest coś egzotycznego). Przypuszczam, że gdyby pokazać wtedy temu panu tańce i machanki z dzisiejszych klubów, wrażenie byłoby podobnie kosmiczne dla niego :D. Ale jeśli pomyśleć, że były i takie czasy, w których walc wiedeński był tańcem nieprzyzwoitym...:rolleyes:
Jednak przy uwadze o chirurgach ubawiłam się przednio :)
feroMonik
04-03-2008, 19:22
To swietny przyklad na zderzenie kultur! Nigdy wczesniej tego nie czytalam - super!
vBulletin® v4.0.8, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.