PDA

Pokaż pełną wersję : Paskudztwa w kawie rozpuszczalnej i serze - czyli o zdrowym odżywianiu



Strony : [1] 2

Suria
05-03-2008, 09:38
(...) a Admin to wielki pasjonat z którym wspaniale gada się nie tylko o tańcu brzucha ale i o paskudztwach w kawie rozpuszczalnej i serze :D


Temat z tańcem bezpośrednio nie związany, ale zdrowie odżywianie ma wpływ na nasze zdrowie i kondycję.

Kairo, Adminie - podzielcie się swoją wiedzą na temat omawianych paskudztw :p

Bardzo chetnie posłu... poczytam.

Vasanta
05-03-2008, 10:10
W kawie rozpuszczalnej jest takie paskudztwo, że nie ma ona w sobie kawy. Ta w proszku i w granulkach wcale, ta w takich gładkich poduszeczkach (Gold) tylko 20%. (Na moim opakowaniu Nescafe Gold NIE MA składu :| Czy to nie łamie jakiś przepisów?)
Toż samo jeśli chodzi o ser żółty - najtańszy nie jest serem, tylko mieszanką taniego jak barszcz oleju palmowego, zagęstników, barwników i aromatów.

Suria
05-03-2008, 10:38
W kawie rozpuszczalnej jest takie paskudztwo, że nie ma ona w sobie kawy. Ta w proszku i w granulkach wcale, ta w takich gładkich poduszeczkach (Gold) tylko 20%. (Na moim opakowaniu Nescafe Gold NIE MA składu :| Czy to nie łamie jakiś przepisów?)
Toż samo jeśli chodzi o ser żółty - najtańszy nie jest serem, tylko mieszanką taniego jak barszcz oleju palmowego, zagęstników, barwników i aromatów.

Zwykle nie kupuję czegoś, co nie ma podanego na składu, bo podejrzewam wtedy, że wśród składników jest głównie "chemia" i producent nie chce sie do tego przyznać (choć z tego co wiem, jest teraz obowiązek podawania informacji o składnikach).

Kawy staram się unikać albo ograniczać, ale z innych względów niż zawartość chemikaliów, ale skoro w tych lepszych rozpuszczalnych jest tylko 20% kawy, to przerzucę sie na mieloną.
A co jest w takim razie w granulowanych kawach, które mają 0% kawy???

Najtańsze żółte sery mają w nazwie 'wyrób seropodobny' lub coś w tym stylu, ale zwykle tej informacji, dopisanej drobniejszym drukiem, nie widac dobrze.
A co z droższymi serami? Czy są bezpieczniejsze, czy to też wyrób przemysłu chemicznego?
A sery pleśniowe?

Vasanta
05-03-2008, 10:51
1. Ja też nie kupuję czegoś, co nie ma składu na opakowaniu, tę kawę akurat przywieźli mi Rodzice mojego Mężczyzny. (Ja piję Inkę zbożową.) Ale to Nescafe, bądź co bądź. Powinni napisać.

2. Tak właśnie, wyroby seropodobne to najtańsze sery (te poniżej 20 zł/kg). Generalnie im droższy ser i najlepiej niefirmowy, tylko z lokalnej mleczarni - tym mniej składników nieserowych. Sery pleśniowe tak samo.

Shahnaz
05-03-2008, 12:18
1.Skład zawsze musi być. Jeśli nie ma go na opakowaniu jednostkowym to znaczy, że producent zamieścił te informacje na opakowaniu zbiorczym.
Dla mnie to trochę głupie, bo w sklepie nie mam możliwości zobaczenia co jest na kartonie, który leży w magazynie...
2.A te "sery" seropodobne to chyba jest mieszanka tłuszczu zwierzęcego z tłuszczem roślinnym - czyli jedno z bardziej fatalnych połączeń + "ulepszacze". Niestety wielu osobom wystarcza aby jedzenie było tanie, a nie zdrowe.

A co powiecie o herbacie granulowanej? Tyle mówi się o tym, że to same odpady i resztki z niewiadomo jakimi świństwami zmieszane. Ale tania jest, więc i popyt ma.

Właśnie wyobraziłam sobie śniadanie:
Chleb tostowy długoterminowy z wyprzedaży.
Mix maślany zwierzęco-roślinny
Ser seropodobny
Herbata granulowana.
Można się najeść, ale co potem...?

Vasanta
05-03-2008, 12:56
1. Ano głupie. Ale że NESTLE robi takie numery? :blink:

2. Sery seropodobne to jest tłuszcz palmowy i nie ma podejrzewam nic wspólnego z tłuszczem zwierzęcym.

3. Herbata granulowana to tak samo jak kawa w granulkach - z herbatą się to widziało przez telefon przelotnie. Jak dla mnie coś jest supertanie i przetworzone, to znaczy, że podejrzane. Jak to ujęła Kaira: "Skoro jest tanie, to na czymś musieli oszczędzić".

Admin
05-03-2008, 13:17
Temat sztucznej żywności to temat rzeka :(
Niestety coraz więcej jemy chemii a nie naturalnych składników.

Wspominana rozpuszczalna kawa to najczęściej kawa zbożowa plus chemiczny smak i kolor.
Nawet opis na opakowaniu jest fałszowany. Wystarczy przytoczyć sprawę z przed około dwóch lat gdzie jeden z największych producentów kawy w Polsce został zmuszony wyrokiem sądowym do zamieszczenia w gazecie wyborczej na całej stronie ogłoszenia przepraszającego klientów.
Przepraszał za to, że na etykiecie podawał informację o tym, że jest to kawa 100% arabica tymczasem była to podróbka kawy z sacharozą.
W drugim ogłoszeniu przepraszał konsumentów za to, że zorganizował konkurs promocyjny w którym miał być wylosowany samochód, zagraniczne wycieczki i czerwone kubki, tymczasem nigdy nie nastąpiło losowanie nagrody!

Zaynah
05-03-2008, 13:25
... po przeczytaniu tych kilku postów, jestem jeszcze bardziej wdzięczna znajomym za prezent w postaci ekspresu do kawy :D

Farida
05-03-2008, 17:26
Kurcze, podyskutowałabym z Wami, ale nie jestem w temacie...Kawy w ogole nie pijam (nie tykam ;) ) Herbatka tylko zielona :)

Admin
05-03-2008, 17:48
Kurcze, podyskutowałabym z Wami, ale nie jestem w temacie...Kawy w ogole nie pijam (nie tykam ;) ) Herbatka tylko zielona :)
Temat jest o zdrowym odżywianiu ogólnie a nie tylko o kawie i serze :)
Dlatego możesz podyskutować bez problemów.

Ja ostatnio z myślą o zdrowym jedzeniu i kaloriach zamiast jogurtu chciałem kupić maślankę. Kiedy wziąłem do ręki opakowanie i przeczytałem skład włos mi się zjeżył na głowie. Maślanka składała się z: mleka w proszku i łoju wołowego!

Inne słynne historie z jedzeniem to soki. Większość soków nie widział nigdy owoców. Trzy lata temu na nasz rynek został wprowadzony pierwszy sok pomarańczowy z kawałkami owoców. Dziennikarze zadali sobie trud i wysuszyli owoce z soku... okazała się to imitacja! Były to zwinięte i pofarbowane rureczki z papieru. Producent nie łamał jednak przepisów tłumacząc się, bo celuloza jest dopuszczona do spożycia.

Od tej pory powtarzam wszystkim, nie pijcie soków tylko wodę mineralną i jedzcie owoce.

Basinah
05-03-2008, 18:48
Ale to wszystko obrzydliwe. :sick: Mam nadzieję, że tata spełni kiedyś swoje obietnice i będziemy uprawiać własne warzywa, owoce i chować zwierzęta. Wtedy być może unikniemy takich niespodzianek w jedzeniu.

Alexis
05-03-2008, 21:10
Ja ostatnio z myślą o zdrowym jedzeniu i kaloriach zamiast jogurtu chciałem kupić maślankę. Kiedy wziąłem do ręki opakowanie i przeczytałem skład włos mi się zjeżył na głowie. Maślanka składała się z: mleka w proszku i łoju wołowego!


Aż poszłam sprawdzić, co jest w maślance, którą ciągle pije mój tata. Na szczęście tylko mleko i żywe kultury bakterii :wondering: Ale Adminie, przestraszyłeś mnie... Teraz chyba będę sprawdzać skład wszystkiego, co jem, a nie tylko na wyrywki jak dotychczas ;)

Farida
05-03-2008, 22:33
Aż poszłam sprawdzić, co jest w maślance, którą ciągle pije mój tata. Na szczęście tylko mleko i żywe kultury bakterii :wondering: Ale Adminie, przestraszyłeś mnie... Teraz chyba będę sprawdzać skład wszystkiego, co jem, a nie tylko na wyrywki jak dotychczas ;)

Ja mam obsesje na punkcie sprawdzania składów poszczególnych produktów, wiec zanim cos kupie, to idzie pod lupe ;)

Vea
05-03-2008, 22:36
A ja Wam powiem tak : na coś trzeba umrzeć :D

Admin
05-03-2008, 22:39
A ja Wam powiem tak : na coś trzeba umrzeć :D
Tak, oczywiście ;) tylko możesz umrzeć we śnie mając 90 lat lub w męczarniach na raka mając 40 :)

Wybór należy do Ciebie;):)

Farida
05-03-2008, 22:44
Tak, oczywiście ;) tylko możesz umrzeć we śnie mając 90 lat lub w męczarniach na raka mając 40 :)

Wybór należy do Ciebie;):)

Uderzająca wypowiedz, adminie ;)

Lulua
05-03-2008, 23:12
jak można pić kawę? jak można pić jakąkolwiek kawę czy rozpuszczalną?:confused:

ja piję tylko czerwoną, zieloną herbatę i yerba mate sport!:D

Sirrun
05-03-2008, 23:16
I co? Uważasz się przez to lepsza?

Lulua
05-03-2008, 23:17
Sirrun, pewnie że czuję się lepsza!:D
po kawie mi gorzej.:sick:

Sirrun
05-03-2008, 23:26
Ale pytam czy się uważasz:D
Nie czy czujesz:D

Lulua
05-03-2008, 23:35
Sirrun, o lepszości człowieka chyba nie decyduje dieta <całe szczęście, w moim przypadku...:p>
nie nie czuję się lepsza :D

grashka
05-03-2008, 23:53
nie rozumiem po co pytasz, sirrun :confused::confused::confused:

Aliyah
06-03-2008, 00:36
Wasze posty tylko potęgują moją wściekłość co do żywności...
ta chemia wychodzi mi bokami...
(dosłownie i w przenośni...)

Kawa rozpuszczalna jakoś zawsze żle na mnie działała..
więc od wielu już lat piję głównie tzw "plujkę" - mam nadzieję, ze arabikę.... ;/

Amerykanin ze szkoły językowej w której pracowałam przez jakiś czas stwierdził, że jak przyjechał do Polski jakieś 7 lat temu to ludzie byli dużo szczuplejsi...
Chemia ma też sporo zasługi w tym wszystkim...
Jak zdobywam się na to, zeby przez powiedzmy 2 dni coś ugotować w domu z w miarę naturalnych składników to od razu widzę kolosalną różnicę w swoim ciele...
to jakiś koszmar...

Anyway.. czytam etykiety od 15 lat dość wnikiliwie...
kuuurcze... powiedzcie mi jak można do jogurtu dodawać zmielonych kości wieprzowych (żelatyna...)

Vea
06-03-2008, 05:58
nigdy nie chciałabym zyc az 90 lat !

Ja akurat kawy nie pije, bo nie działa na mnie i za często się po niej chodzi do toalety. W ogole bezsensu dla mnie :P Wole wszelkiego rodzaju herbaty :P

Jakbym miała przestrzegać diety, której powinnam, żeby nie przeciążąć mojego żołądka, to mnóstwo rzeczy musiałabym wykreślić z jadłospisu, ale wole sie troche pomęczyć i zjesc to co lubie, niż wszystkiego sobie odmawiać :P Jem bardzo dużo, czego po mnie w ogóle nie widać ( na szczęście ) :)

Nie ukrywając tego same warzywa i owoce są modyfikowane genetycznie i coż poradzić? Jak zamieszkam na wsi i będę miała swój ogródek warzywny to dopiero wtedy bede mogła być 100%, że jem zdrowe warzywka :D

Najwiekszym minusem jest to, że zdrowa żywność w Polsce jest droga, i nie każdy ma mozliwosci zmienić swój sklep na sklep eko :(

Basinah
06-03-2008, 06:56
Kawa? Tylko zbożowa. :D

Suria
06-03-2008, 08:41
Inne słynne historie z jedzeniem to soki. Większość soków nie widział nigdy owoców. Trzy lata temu na nasz rynek został wprowadzony pierwszy sok pomarańczowy z kawałkami owoców. Dziennikarze zadali sobie trud i wysuszyli owoce z soku... okazała się to imitacja! Były to zwinięte i pofarbowane rureczki z papieru. Producent nie łamał jednak przepisów tłumacząc się, bo celuloza jest dopuszczona do spożycia.

Od tej pory powtarzam wszystkim, nie pijcie soków tylko wodę mineralną i jedzcie owoce.

Może i dopuszczona do spożycia, ale konsumenci są wprowadzani w błąd.

A co z sokami typu Kubuś, Pysio? Opis na etykiecie głosi, że sok zawiera, w zależności od rodzaju, 35-59% soków i przecierów z warzyw i owoców. To też imitacja?

Ja to piję z w miare czystym sumieniem, bo nie mam czasu na robienie soków w sokowirówce, z resztą w pracy to niemożliwe. Czy ktoś wie czy takie soki to też sama sztuczność?

Cholewka, niedługo nie będzie co jeść. Oczywiście mam na mysli wartościową żywność.

Mafia spożywcza nakręca klientów mafii farmaceutycznej...

Aliyah
06-03-2008, 09:26
Cholewka, niedługo nie będzie co jeść. Oczywiście mam na mysli wartościową żywność.

Mafia spożywcza nakręca klientów mafii farmaceutycznej...

trudno sie oprzeć wrażeniu...

ostatnio wiecie jaki kit słyszałam??
po prostu czasem się dziwię jak ludzie nie myślą...
Otóż usłyszałam, że lasy amazońskie są wycinane bo brakuje miejsca pod uprawę roślin - żywności...
a ceny idą w górę, bo produkujemy za mało żywności...
A paliwa ekologicznego nie wprowadzają bo popadalibyśmy z głodu....

Anielskaharmonia
06-03-2008, 10:10
Do tak pasjonującej lektury nic tylko zrobić sobie kolejną rozpuszczalską :D
Pijam ją od czasu jakiegoś codziennie na dzień dobry (mielona. tzw. naturalna szkodzi mi). Ponadto, od dziecka uwielbiam wodę bezpośrednio z kranu, której używam wszędzie i zawsze (nie tylko do mycia). Lubię wodę gazowaną (nasycona CO2) czystą wódkę (wzoru nie pamiętam) i wytrawne wino...ach i lód lubię chrupać wyciągnięty z tejże wódki.
Jeśli herbata to czarna, liściasta, mocna, bardzo mocna, bez cukru, zaparzana w czajniczku (nie lubię tych z saszetek). Ostatnio próbowałam mieszanki zielonej z kwiatami i suszonymi owocami p.t. "Anielskie Łąki" - rzeczywiście uskrzydla ;)

Nie czytuję składu produktów. Nie jadam jedynie tego co mi szkodzi kierując się intuicją oraz rzeczy o zapachach których nie lubię (np. ogólnie dostępne wędliny).
Ponieważ mój syn jest wegetarianinem (z niedawno włączoną opcją jedzenia ryb) w domu nie przyrządzam i nie jadam mięsiwa ..lecz nie jestem w tym względzie ortodoksyjna więc… od czasu do czasu kawałek kurczaka (ponoć karmione hormonami wzrostu)…lub gdy nie mam innego wyboru jem co dają i nie wybrzydzam :)

Byłam kiedyś na kolacji ze szwedzką delegacją wizytującą naszą firmę. Gdy wybieraliśmy dania z restauracyjnego menu polecając np. sałatki potomkowie Wikingów zanosząc się rubasznym śmiechem odparowywali: „to jest zbyt zdrowe”. Świetnie się przy nich czułam…bo byli autentyczni i młodzi duchem !

Mam zamiar żyć 140 lat w zdrowiu i bezgranicznym szczęściu...no chyba że w międzyczasie znudzi mi się bycie tu...czego jednakowoż póki co nie przewiduję albowiem jest tyle fascynujących rzeczy na Ziemi do poznania i spróbowania :D:D:D.

Z tego co wiem „ta cała chemia” czyli skład całej tablicy Mendelejewa występuje w naturze a co za tym idzie jest to produkt jak najbardziej naturalny :);):rolleyes:

Oj, chyba wkładam kij w mrowisko…dla bezpieczeństwa zaraz się wyloguję :confused::embarrest:

Aurinko
06-03-2008, 10:10
Przemysł spożywczy to jedna z najbardziej opłacalnych gałęzi gospodarki. Szybko schodzi, szybki obrót szybki zysk. Kiedyś miałam tłumaczenie delegacji z fińskich zakładów mięsnych. Byliśmy w sklepach markpolu i w zakładach produkcyjnych. Wszyscy goście chodzili z szeroko otwartymi oczami i zadawali pytania typu: Ile jest autentycznego mięsa w tej kiełbasie? Wtedy nie rozumiałam o co im chodzi i żeby poprawnie przetłumaczyć musiałam zadać kilka pytań pomocniczych. No i się dowiedziałam, że tam nie ma kiełbas bo tylko w takie typu "parówkowa" można dołożyć zmielony papier, mleko w proszku i inne takie, mięsa jest tam może z 20% ale to max. Że tam nie ma kiełbas normalnych z widocznym mięsem i tym no ... tłuszczem, a jak są, to ich cena wielokrotnie przewyższa cenę parówkowej to ja wiedziałam, ale teraz dopiero dowiedziałam się dlaczego. Było to ponad 10 lat temu.:cool:

Antares
06-03-2008, 10:22
Wszyscy goście chodzili z szeroko otwartymi oczami i zadawali pytania typu: Ile jest autentycznego mięsa w tej kiełbasie? Wtedy nie rozumiałam o co im chodzi i żeby poprawnie przetłumaczyć musiałam zadać kilka pytań pomocniczych. No i się dowiedziałam, że tam nie ma kiełbas bo tylko w takie typu "parówkowa" można dołożyć zmielony papier, mleko w proszku i inne takie, mięsa jest tam może z 20% ale to max. Że tam nie ma kiełbas normalnych z widocznym mięsem i tym no ... tłuszczem, a jak są, to ich cena wielokrotnie przewyższa cenę parówkowej to ja wiedziałam, ale teraz dopiero dowiedziałam się dlaczego. Było to ponad 10 lat temu.:cool:

:sick::eek::blink: no to ja się nie posiadam z radości, że od 13 lat jestem jaroszem :D

Aurinko
06-03-2008, 10:24
Ja też cenię sobie dietę bezmięsną i z tych i z innych powodów. ;)Nawiązując tu przy okazji do powiedzenia: Jesteś tym co jesz oraz tym co myślisz.;)

Zaynah
06-03-2008, 10:56
Nie sposób nie zgodzić się z Anielskąharmonią :D
Jedzenie, picie, życie - dozwolone jest w zasadzie wszystko, tylko w zdroworozsądkowych ilościach i proporcjach.

Myślę, że takie nadmierne "wydelikacenie" tego, co spożywamy na dłuższą metę nie przyniesie wcale pozytywnych skutków.

Bardzo jestem wdzięczna moim rodzicielom za to, że jako malucha mnie nie oszczędzali (tylko hartowali) i to zarówno w aspektach żywieniowych, jak i takich codziennych.

Vasanta
06-03-2008, 11:34
Aurinko: ja jeszcze słyszałam, że jesteś tym, czym jeździsz :) Jeśli to prawda, to leżę: dziś jestem chlebem słonecznikowym z żółtym serem i pomidorem, a do tego tramwajem i na dodatek wielkim wściekiem, bo pojechałam na uczelnię, a zajęcia mi odwołali.

Moim zdaniem nie można popadać w przesadę.
Jeśli z jednej strony "maślanka" i "ser żółty", które nigdy nie widziały krowiego mleka, a z drugiej warzywa z własnego ogródka i mięso z królików, które sama hoduję - to ja wybieram złoty środek. Ser żółty ze średniej półki, który smakuje serem, jogurt z lokalnej mleczarni bez żelatyny (BTW dodają jej, żeby móc robić jogurty z odtłuszczonego mleka - taki jogurt jest wtedy za rzadki, więc trzeba go zagęścić, pfuj), pomidory z warzywniaka.

Urodziłam się na Górnym Śląsku i tam pułapką jest myślenie "wyhoduję sobie w ogrodzie, to będę mieć zdrowe". Moi sąsiedzi jedząc mięso i jajka z własnych kur karmionych pokrzywami z ogrodu dorobili się nowotworów, bo rośliny rosnące w ziemi skażonej metalami ciężkimi są niepomiernie bardziej szkodliwe niż jakieś - dopuszczone w końcu do spożycia - celulozy, E-666 i inne łoje wołowe. Rośliny ogródku położonym 100 m od ruchliwej drogi także nie są zdrowe, mimo że niemodyfikowane genetycznie.

Ja osobiście nie jem tłustego mięsa, bo mi szkodzi - właściwie jestem semi-wegetarianką, to znaczy jem drób (częściej indyka niż kurczaka) i ryby wszelkiego rodzaju. Szanuję zarówno ludzi, którzy żywią się chińskimi zupkami-zalewajkami, jak i osoby, które nawet herbatę zaparzają z ziółek z ogródka. Jak admin napisał: wybór należy do ciebie, i na tym właśnie polega tolerancja. Także kulinarna.

Edit: Anielskaharmonia - ty tak mądrze piszesz, a jednak zgrzytam zębami, MUSISZ na niebiesko?!

Quesse
06-03-2008, 13:12
Ja akurat kawy nie pije, bo nie działa na mnie i za często się po niej chodzi do toalety. W ogole bezsensu dla mnie :P Wole wszelkiego rodzaju herbaty :P

Jakbym miała przestrzegać diety, której powinnam, żeby nie przeciążąć mojego żołądka, to mnóstwo rzeczy musiałabym wykreślić z jadłospisu, ale wole sie troche pomęczyć i zjesc to co lubie, niż wszystkiego sobie odmawiać :P Jem bardzo dużo, czego po mnie w ogóle nie widać ( na szczęście ) :)

Nie ukrywając tego same warzywa i owoce są modyfikowane genetycznie i coż poradzić? Jak zamieszkam na wsi i będę miała swój ogródek warzywny to dopiero wtedy bede mogła być 100%, że jem zdrowe warzywka :D

Najwiekszym minusem jest to, że zdrowa żywność w Polsce jest droga, i nie każdy ma mozliwosci zmienić swój sklep na sklep eko :(

Ja piję kawę i herbatę naprawdę sporadycznie - ufff, jeden problem z głowy;)
No, nie całkiem - po prostu wole zimne napoje, w tym soki i napoje gazowane. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co dokładnie w nich jest...
Co do modyfikacji genetycznej, pozwolę sobie uściślić. Wszelkie warzywa i owoce oraz stworzenia każdego innego rodzaju, hodowane przez nas "do jedzenia" (a więc także zwierzęta), są modyfikowane genetycznie - bo termin "modyfikacja genetyczna" odnosi się do zabiegów hodowlanych stosowanych na długo, zanim ludzkość dowiedziała się o istnieniu genów. Otóż nawet taki prosty fakt, że hodowca bydła dopiera w pary największego byka i najbardziej mleczną krowę, by ich potomstwo miało podobne zalety, jest modyfikacja genetyczną - bo dzięki zasadom dziedziczności uzyskuje się określone efekty. A więc wszystko, co jemy, było genetycznie modyfikowane - choć to zjawisko, o którym piszesz i które nas niepokoi, to raczej zjawisko ingerencji w DNA gatunków poprzez inżynierię genetyczną - czyli wszczepianie jakichś genów od innych gatunków. Ekspertem nie jestem, ale strasznie mnie w szkole na biologii uczulali na konkretne znaczenie terminu "modyfikacja genetyczna";)
I jak już ktoś wspomniał, być może nawet posiadanie ogródka na wsi nie zapewni zdrowych warzyw...


Do tak pasjonującej lektury nic tylko zrobić sobie kolejną rozpuszczalską :D
Pijam ją od czasu jakiegoś codziennie na dzień dobry (mielona. tzw. naturalna szkodzi mi). Ponadto, od dziecka uwielbiam wodę bezpośrednio z kranu, której używam wszędzie i zawsze (nie tylko do mycia). Lubię wodę gazowaną (nasycona CO2) czystą wódkę (wzoru nie pamiętam) i wytrawne wino...ach i lód lubię chrupać wyciągnięty z tejże wódki.
(...)
Nie czytuję składu produktów. Nie jadam jedynie tego co mi szkodzi kierując się intuicją oraz rzeczy o zapachach których nie lubię (np. ogólnie dostępne wędliny). (...)


Oj, poczułam sie dzięki Tobie bardzo pocieszona - bo ja nie czytuję etykiet i jem zawsze i bez wyjątku to, na co mam ochotę - a więc nie spojrzę na produkt zdrowszy, jeśli ten mniej zdrowy bardziej mi smakuje. Kiedy na siłę wpycham w siebie jogurt naturalny, bo ma mniej chemii niż ten farbowany na truskawkowy - może robię swojemu ciału lepiej, ale ono mówi coś innego. Jest zmęczone, przejedzone lub wciąż głodne, dręczy mnie jakimiś problemami żołądkowymi i spadkiem samopoczucia. A kiedy jem zgodnie z własnymi chęciami i intuicją, rozkwitam i czuję się doskonale. No, z małymi wyjątkami (gdy intuicja akurat zażądała wielkiej porcji lasagne z mrożonki i litrowego pudełka lodów na deser;))



Moim zdaniem nie można popadać w przesadę.
Jeśli z jednej strony "maślanka" i "ser żółty", które nigdy nie widziały krowiego mleka, a z drugiej warzywa z własnego ogródka i mięso z królików, które sama hoduję - to ja wybieram złoty środek. Ser żółty ze średniej półki, który smakuje serem, jogurt z lokalnej mleczarni bez żelatyny (BTW dodają jej, żeby móc robić jogurty z odtłuszczonego mleka - taki jogurt jest wtedy za rzadki, więc trzeba go zagęścić, pfuj), pomidory z warzywniaka.

(...)Szanuję zarówno ludzi, którzy żywią się chińskimi zupkami-zalewajkami, jak i osoby, które nawet herbatę zaparzają z ziółek z ogródka. Jak admin napisał: wybór należy do ciebie, i na tym właśnie polega tolerancja. Także kulinarna.



Też myślę, że trzeba sobie wypracować jakiś złoty środek - nie wyprowadzę się na wieś by hodować króliki na mięsko, ale mogę ograniczyć produkty, o których powszechnie wiadomo, że są chemią nafaszerowane. I trzeba umieć szanować cudze wybory, każdy ma prawo truć się po swojemu;)
Jeszcze taka dygresja: co do jogurtów, uwielbiam jogurt bałkański:) Znacie go? Jest to gęsty jak krem jogurt naturalny, pyszny i chyba mniej przetworzony chemicznie, niż jogurty znanych firm. Nie mam w tej chwili pod ręką, ale sprawdzę skład niedługo.

Aurinko
06-03-2008, 14:37
Jasne, co innego było 300, 200 i sto lat temu, a co innego jest dzisiaj świat idzie, lub jak kto woli pędzi i my z nim. Tylko jedni myślą, że do przodu, a drudzy że do tyłu. Każdy musi sam dostosować swój organizm do sytuacji. Mamy tutaj fajny kącik kulinarny, to też jest jakieś rozwiązanie. Poruszamy tematy plastikowej czy genetycznie mutowanej żywności, w Indiach czy Afryce jest inny problem. A więc jedzenie, jego brak czy nadmiar to kolejny temat rzeka i ile ludzi tyle zdań.:cool:

Moon
06-03-2008, 19:49
Nie sposób nie zgodzić się z Anielskąharmonią :D
Jedzenie, picie, życie - dozwolone jest w zasadzie wszystko, tylko w zdroworozsądkowych ilościach i proporcjach.

Myślę, że takie nadmierne "wydelikacenie" tego, co spożywamy na dłuższą metę nie przyniesie wcale pozytywnych skutków.
To zależy o jakim wydelikaceniu rozmawiamy. Jeżeli uważasz że raz na jakiś czas można zjeść trochę metali ciężkich, popić kwasem i zagryźć promieniowaniem to się nie zgodzę ;):)

Niestety tajemnicą poliszynela jest to że producenci w pogoni za zyskiem stosują powszechnie chemię w zastępstwie normalnej żywności. Utrwalają ją, nadają jej lepszy kolor i zapach wszystko chemicznie.
Z takich poglądów jak twoje bardzo by się ucieszyli.
Nie chodzi w tym wszystkim aby założyć ogródek i hodować króliki :) tylko żeby dokonywać świadomych wyborów co kupisz do jedzenia. Chcesz się czegoś napić to kup wodę mineralną z wyraźnie napisanym składem a nie zafarbowany sok na niebiesko! (uwaga!!! niebieski barwnik nie występuje w produktach spożywczych!!! jeżeli coś jest niebieskie możesz mieć 100% pewności że to chemia!!!)
Chcesz się napić kawy to wybierz naturalną a nie rozpuszczalną, chcesz zjeść kawałek mięsa to kup cały kawałek a nie mielone itd.

Często ludzie mają odruch strusia ;):) Wsadzam głowę w piasek i nie ma problemu. Palacze mówią że nie ma dowodów na to że papierosy szkodzą, osoby otyłe twierdzą że się świetnie z tym czują, narkomani że panują nad nałogiem alkocholicy że... sorry ;):D:D:D rozpędziłam się :):D:) mam nadzieję że zrozumiecie intencje mojej wypowiedzi - tzn - masz wybór, skożystaj z niego mądrze - myśl!!!

Lulua
06-03-2008, 23:33
a wiecie, że robili takie badania i wyszło, że kobeity pijące wodę z plastikowych butelek rodziły dzieci, które potem miały problem z otyłością?
ponoć plastik uwalnia jakiś związek do tej wody, który blokuje w płodzie jeden z enzymów.

Człowiek oszalałby, gdyby wiedział ile i jakiej chemii pakują do żywności. Strach jeść, no ale już Hipokrates powiedział, że człowiek rodzi się zdrowy, wszystko co złe pochodzi z zewnątrz(czytaj: m.in. z jedzenia).

Co do mojej diety to jak napsiałam wyżej, pijam tylko czerwoną, zieloną i yerba mate. Niestety mam nadwagę(jojo), waze 85kg przy wzroście 173cm, całe szczęście mój tłuszcz rozkłada sie dość proporcjonalnie. Jest mi z tym źle, wiem że muszę walczyć po raz kolejny. I zgadzam się, że to od lenistwa i obżarstwa (ja np. jem w stresie, i to ogromne ilości wszystkiego, kwalifikuję się na terapię, wiem, poza tym uwielbiam kebab i piwo, a że jestem towarzyska....). Chociaż moje geny niestety też maczają w tym swoje palce, niestety.

Współczesny człowiek naprawdę ma problem z tym, żeby odzywiać się zdrowo i racjonalnie. Problem w tym, że żeby tak jeść trzeba być specjalistą dietetykiem. To naprawdę jest ogrom wiedzy o fizjologii i chemii. Nie mówiąc o tym, że z jednej strony kuszenie niezdrowym jedzeniem, z drugiej wygoda np zakupów w supermarketach, a z trzeciej przemysł spożywczy "eko"(ostatnio widziałam w takim sklepie kartkę "przyjmujemy zamówienia na eko-kurczaki"). Gdzie wszystko jest 2-3 razy droższe niż w sueprmarketach i na bazarkach (a z tymi ostatnimi, to też tak naprawdę nie wiadomo co Ci rolnicy tam sypią, kto to sprawdza? dlaczego nie ma robaków w jabłkach? a stara ludowa mądrość ludowa mówi, że robaki siedzą w najlepszych owocach!)

Teraz powoli startuję w nowy okres w moim życiu, chcę zmienić wiele rzeczy, jedną z nich jest mój sposób życia i mój wygląd.
Taniec dał mi pierwszego kopniaka. Mam nadzieję, że mi się uda.
Tzn. NIE MA INNEJ OPCJI, MUSI SIę UDAć!!:D

Zaynah
07-03-2008, 08:23
To zależy o jakim wydelikaceniu rozmawiamy. Jeżeli uważasz że raz na jakiś czas można zjeść trochę metali ciężkich, popić kwasem i zagryźć promieniowaniem to się nie zgodzę ;):)
Dobrze, że są emotki, bo już myślałam że napisałaś to na poważnie.


(...) żeby dokonywać świadomych wyborów co kupisz do jedzenia
Ja dokładnie o tym samym piszę... sama pijam wyłącznie kawę z ekspresu i zieloną herbatę, a na śniadanie skonsumowałam właśnie kefirek i bułeczkę z ziarnem :)

Ja piszę właśnie o świadomości... przez pojecie "wydelikacenie" nazywam obsesyjne sprawdzanie składu produktów i żywienie się wyłącznie produktami pochodzącymi z gospodarstw agroturystycznych itp. ... ja jeśli mam ochotę na pizze z toną tłustego sera i sosem, to ją zjem i koniec! Stąd pisałam o tym, że najważniejszy zdrowy rozsądek... a on podpowiada mi... raz na jakiś czas możesz jeść pizze, czekoladę, lody, sery pleśniowe i inne smakołyki... byleby nie było to codziennie.


Z takich poglądów jak twoje bardzo by się ucieszyli.
Ciesze się, że są osoby, którym sprawiam radość. :D

Oleta
07-03-2008, 09:26
No ale skoro kawa w ogóle jest niezdrowa, to może lepiej pić kawę z mniejszą zawartością kawy...?

Ja np.wypijam dziennie około 4 kaw rozpuszczalnych marki gevalia (nałóg...) więc jeśli ona skałda się z kawy zbożowej - jak tu ktoś pisał - to może lepiej wypijać 4 kawy zbożowe zamiast 4 kaw z ekspresu...?;)

A co do serów - ostatnio kupowałam jedzenie w "kerfurze";) i wzięłam z półki coś, co wyglądało jak ser topiony. A dopiero w domu doczytałam na opakowaniu, że to "produkt topiony":eek:

W smaku to - to sera nie przypominało...

Vasanta
07-03-2008, 09:47
Oj, poczułam sie dzięki Tobie bardzo pocieszona - bo ja nie czytuję etykiet i jem zawsze i bez wyjątku to, na co mam ochotę - a więc nie spojrzę na produkt zdrowszy, jeśli ten mniej zdrowy bardziej mi smakuje.
Ja podobnie.
Wiem doskonale, że coca-cola i napoje pokrewne szkodzą moim zębom ze względu na wysoką zawartość cukru (i tylko dlatego, moje drogie, mity o kwasie fosforowym wsadzamy między bajki). Wiem, że frytki - nawet te smażone w domu - są koszmarnie tłuste, pizza tuczy, niebieski barwnik w likierze Curacao powstał w laboratorium, a kebab drobiowy robi się z mielonych pazurów, kości i kopyt kurczaków. (Tak BTW - Lulua, kebab jest wbrew pozorom mało tuczący - przecież to jest sałatka w bułce, podobno najwięcej kalorii ma sos.) Staram się odżywiać świadomie - i całkiem świadomie sięgam po to, na co mam akurat ochotę. Jeśli dobrze się czuję i dobrze wyglądam, to znaczy, że dobrze jem. (Taaa, łudzę się :p)


[...]ograniczyć produkty, o których powszechnie wiadomo, że są chemią nafaszerowane.
To mówienie o "chemii" jest tak samo wieloznaczne jak o "modyfikacjach genetycznych". Tak naprawdę większość związków chemicznych dodawanych do żywności istnieje też w przyrodzie. Peklowana wołowina, witaminizowane soki czy płatki do mleka, nabiał wzbogacony dodatkowo o wapń, niebieskie lody i zupki chińskie - to wszystko jest "nafaszerowane chemią", ale poziom szkodliwości jest różny. Czym innym jest dodanie sztucznie wytworzonej witaminy, a czym innym stworzenie całkiem nowego związku chemicznego (jak wspomniany tu plastik - mnie osobiście z plastiku smakuje gorzej).


I trzeba umieć szanować cudze wybory, każdy ma prawo truć się po swojemu;)
Podpisuję się obiema rękami.
Mam znajomego, który do wszystkiego dodaje keczup, i to taki tani, z masą E-666. Inny wszystko polewa maggi, mój Braciszek używa soli tak hojnie, jakby był nie przymierzając świętą Kingą - nic nie mówię, póki mnie nie proszą o zdanie :)


Jeszcze taka dygresja: co do jogurtów, uwielbiam jogurt bałkański:) Znacie go? Jest to gęsty jak krem jogurt naturalny, pyszny i chyba mniej przetworzony chemicznie, niż jogurty znanych firm. Nie mam w tej chwili pod ręką, ale sprawdzę skład niedługo.

MALUTA JOGURT NATURALNY BAŁKAŃSKI
Skład: mleko pełne, śmietanka, mleko w proszku, białka mleka, żywe kultury bakterii jogurtowych. Bez konserwantów. Wartość energetyczna 112 kcal/100g.
Znamy, lubimy. Bez konserwantów, bardzo uniwersalny i PYSZNY.


Chociaż moje geny niestety też maczają w tym swoje palce, niestety.
Nie można wszystkiego zwalać na jedzenie i dobrze, że tego nie robisz :) Geny, hormony, tryb życia, nawyki - z których często nie do końca nawet zdajemy sobie sprawę - i coraz większe ingerencje w skład chemiczny produktów spożywczych. To wszystko sprawia, że ja nie mam większych problemów z utrzymaniem wagi, a już mój młodszy puszysty Braciszek (rocznik 95) ma w swojej klasie większy odsetek kolegów i koleżanek z nadwagą.


Współczesny człowiek naprawdę ma problem z tym, żeby odzywiać się zdrowo i racjonalnie. Problem w tym, że żeby tak jeść trzeba być specjalistą dietetykiem.
Zgadzam się.
A ten problem występuje nie tylko u dorosłych, ale i u dzieci. Żywność mocno przetworzona ma intensywniejszy smak, mocniejszy zapach i bardziej apetyczny kolor. Dla wielu dzieci logiczny jest wybór niezdrowego, chociażby ze względu na ładniejsze opakowanie. Trudno całkowicie kontrolować dietę dziecka, jeśli spędza 6 godzin w szkole i 2 godziny samo w domu. A z otyłego dziecka ze złymi nawykami wyrasta taki sam dorosły... To widać po U.S.A., gdzie społeczeństwo zaczęło wcześniej.


Gdzie wszystko jest 2-3 razy droższe niż w sueprmarketach i na bazarkach
Też mam z tym kłopot.
Przykładowo w moim osiedlowym sklepie zwykły mały chleb kosztuje 2 zł. Ekologiczny 4,5 zł (waga podobna). I tak samo jest ze wszystkim. Powiecie, że na zdrowiu nie należy oszczędzać. Zgodzę się - ale po prostu nie jestem w stanie codziennie kupować chleba za 4,5 zł! Nawet jeśli jest przepyszny. Zwykle staje na tym, że kupuję ekologiczny i tostowy (z lokalnej piekarni), ekologiczny zjadamy od razu, tostowy przez dwa następne dni.


sama pijam wyłącznie kawę z ekspresu i zieloną herbatę, a na śniadanie skonsumowałam właśnie kefirek i bułeczkę z ziarnem :)

Tolerancja kulinarna polega na tym, że robisz to, piszesz o tym, ale nie czujesz się przez to lepsza np. ode mnie, która właśnie popija rozpuszczalną Inkę z mlekiem i zagryza weką z pastą jajeczną z kupnym - o zgrozo! - majonezem :)

feroMonik
07-03-2008, 09:57
Kto powiedzial ze kawa jest gorsza od herbaty? Nie ma na to zadnych dowodow - obie to uzywki, tyle ze stosowane w roznych strefach geograficznych.

Zgadzam sie, ze wszystko teraz jest sztuczne. Ale nie odwrocimy tego. Mysle, ze wystarczy jesc mniej zywnosci przetworzonej, czyli juz przetworzonej ,gotowej do spozycia - na pewno to uchroni nas przed otyloscia i chorobami zwiazanymi ze zlym odzywianiem. To jest wlasnie zguba spoleczenstwa amerykanskiego czy brytyjskiego - zywnosc przetworzona, duzo soli, duzo pustych kalorii, malo wartosci odzywczych.

Oczywiscie kazdy moze jesc, co uwaza za stosowne.

Nie wiem, jaka kawe rozpuszcalna Wy pijecie, ale mi sie zdarza i jest na niej sklad - 100% kawy naturalnej. Nie mam podstaw w to watpic.

Zaynah
07-03-2008, 10:35
Tolerancja kulinarna polega na tym, że robisz to, piszesz o tym, ale nie czujesz się przez to lepsza np. ode mnie, która właśnie popija rozpuszczalną Inkę z mlekiem i zagryza weką z pastą jajeczną z kupnym - o zgrozo! - majonezem :)
Nie no zlitujcie się... czy sądzisz, że ktoś czuje sie lepszy przez to, że popija kawę z ekspresu...? :eek:

Jedno jest pewne... poczuje się lepiej jak wyskoczę do sklepu i zakupie paczkę czekolady (gorzkiej oczywiście :p) a wieczorkiem zasiądę i zjem tonę tłustego obrzydliwie sera pleśniowego, może popije nawet colą (choć kiepsko się komponuje).


Mam znajomego, który do wszystkiego dodaje keczup(...)
Niestety mam to samo w domu... czego bym nie zrobiła, jakich wymyślnych przypraw bym nie użyła, moja druga połowa zawsze polewa to keczupem, ewentualnie majonezem (jak tego pierwszego akurat zabraknie).

Anielskaharmonia
07-03-2008, 10:54
Edit: Anielskaharmonia - ty tak mądrze piszesz, a jednak zgrzytam zębami, MUSISZ na niebiesko?!

Byłam zdania, że tak jest bardziej anielsko ;)
Przy czarnym emblemacie czarne litery - tak jakoś smętnie było. Jestem tu od niedawna wiec nie wiem co jest tu w dobrym guście co nie ...no i Admin nie interweniował więc sądziłam, że tak jest dobrze... hm. Jeśli teraz musiałabym pozmieniać wszystkie swe niebieskie posty do trochę mi to zajmie :confused:.

Wracając do tematu, jakiż rezonans potrafi wywołać niewinna dyskusja podczas przyswajania tiramisu i herbaty :).

Mnie ubawiły do łez wymienione przez Ciebie jako składnik kebabu "kopyta kurczaków" :D:D:D

Nie zjadłabym żadnego zwierzaka wyhodowanego przez siebie czy byłby to królik, rybki, prosiaczek wół czy też jakiekolwiek inne stworzenie które ma oczy. To tak jakbym zjadła swojego kota :embarrest:.

Vasanta
07-03-2008, 11:26
Kto powiedzial ze kawa jest gorsza od herbaty? Nie ma na to zadnych dowodow - obie to uzywki, tyle ze stosowane w roznych strefach geograficznych.
Dokładnie tak.


Nie wiem, jaka kawe rozpuszcalna Wy pijecie, ale mi sie zdarza i jest na niej sklad - 100% kawy naturalnej. Nie mam podstaw w to watpic.
Ja mam w domu słoik Nescafe Gold. Nie napisano na nim składu. NIE WIEM, co jest w tej kawie, bo w sieci też nigdzie nie znalazłam informacji o tym. Zadzwoniłabym na infolinię Nestle, ale z komórki się nie da. Jaką Ty kawę pijesz?


Nie no zlitujcie się... czy sądzisz, że ktoś czuje sie lepszy przez to, że popija kawę z ekspresu...? :eek:
Są tacy ludzie, którzy zadzierają nosa i czują się lepsi, bo nie jedzą mięsa/produktów zwierzęcych/zupek chińskich/kurczaków z hipermarketu/mrożonych warzyw/niepotrzebne skreślić... :blink:


Niestety mam to samo w domu... czego bym nie zrobiła, jakich wymyślnych przypraw bym nie użyła, moja druga połowa zawsze polewa to keczupem, ewentualnie majonezem (jak tego pierwszego akurat zabraknie).
Zauważ: użyłaś słowa "niestety", co sprawia wrażenie, że ubolewasz nad tym faktem. A skoro ubolewasz, to zapewne uważasz, że ty robisz lepiej nie tłumiąc smaku wymyślnych przypraw keczupem :)


Byłam zdania, że tak jest bardziej anielsko ;) Przy czarnym emblemacie czarne litery - tak jakoś smętnie było. Jestem tu od niedawna wiec nie wiem co jest tu w dobrym guście co nie ...no i Admin nie interweniował więc sądziłam, że tak jest dobrze... hm. Jeśli teraz musiałabym pozmieniać wszystkie swe niebieskie posty do trochę mi to zajmie :confused:.
Mnie się to osobiście fatalnie czyta. Gdyby każda z nas sobie zmieniała czcionkę na kolorową, to forum zrobiłoby się pstrokate.


Ja nie zjadłabym żadnego zwierzaka wyhodowanego przez siebie czy byłby to królik, rybki, prosiaczek wół czy też jakiekolwiek inne stworzenie które co ma oczy. To tak jakbym zjadła swojego kota :embarrest:.
Prawda? Mam to samo zdanie.
Moja Ciotka ma gospodarstwo agroturystyczne i rok temu będąc u niej zostałam uraczona żurkiem na kozinie (plus opowieścią o rzeczonej kozie, którą właśnie spożywaliśmy), pieczenią z koziny i potrawką z królika. Wszystko zdrowe, własne, ale nie umiałam jakoś cieszyć się swojskimi smakami... Po pogadaniu z kozami i królikami...

Zaynah
07-03-2008, 11:45
Są tacy ludzie, którzy zadzierają nosa i czują się lepsi, bo nie jedzą mięsa/produktów zwierzęcych/zupek chińskich/kurczaków z hipermarketu/mrożonych warzyw/niepotrzebne skreślić... :blink:
Moja pytanie wynikało wyłącznie z tego powodu, że nie wiedziałam o istnieniu takich osób. Spotkałam się oczywiście z zadzieraniem nosa, ale w kontekście np.: statusu materialnego czy społecznego.



Zauważ: użyłaś słowa "niestety", co sprawia wrażenie, że ubolewasz nad tym faktem. A skoro ubolewasz, to zapewne uważasz, że ty robisz lepiej nie tłumiąc smaku wymyślnych przypraw keczupem :)
Oczywiście, że celowo użyłam tego słowa... bo w starych zamierzchłych czasach (gdy byłam harcerką) i jedzonko obozowe było niebyt pyszne, to zalewało sie je keczupem i miało PRAWIE pomidorowy smak :D Stąd myślę sobie, że skoro finalny smak jest zawsze taki sam (bo keczup) to po co w ogóle przyprawiać.

Ps. Sięgnęłam do opakowania kawy Jacobs Gold (rozpuszczalna) i tam jest napisane 100% kawy.

Anielskaharmonia
07-03-2008, 13:26
Gdyby każda z nas sobie zmieniała czcionkę na kolorową, to forum zrobiłoby się pstrokate.
Masz rację. Pstrokate...a ja właśnie zmieniłam na tzw. mniejsze zło czyli granat:D:D:D.. i znów muszę to odkręcać.... ufff:confused:



... bo w starych zamierzchłych czasach (gdy byłam harcerką) i jedzonko obozowe było niebyt pyszne, to zalewało sie je keczupem i miało PRAWIE pomidorowy smak :D Stąd myślę sobie, że skoro finalny smak jest zawsze taki sam (bo keczup) to po co w ogóle przyprawiać.

Ps. Sięgnęłam do opakowania kawy Jacobs Gold (rozpuszczalna) i tam jest napisane 100% kawy.

Tak, ketchup, ulubiona i czesto jedyna przyprawa uzywana przez Amerykanów, którzy nawet we francuskich świątyniach smaku potrafią się tego "sosu" domagać...za co na szczęście bywają wywalani na twarz przez obsługę co bardziej eleganckich lokali. To tak jak dodać lodu do wina - tak...i to się zdarza naszym Wielkim Braciom w bermudach i hawajskich koszulach przemierzajacych turystyczny Paryski szlak...za co także bywaja wywalani ...nawet z tych mniej eleganckich lokali :D

A ja pijam "Fort" -takie tam tanie paskudzytwo (odnoga Pedrosa -Gajosa:)). Na opakowaniu nie ma wzmianki o zawartosci kawy w kawie co znaczy że budzę się dzięki sile mej woli a nie kofeinie hurrrahh:) !
Czy oznaczenie 100 % kawy upowaznia nas do myslenia, iz chodzi o kawę naturalną a nie np. z kory wierzby czy starej podeszwy ? Już sama nie wiem :confused::unsure::embarrest::mad:.

I tu nastapi prośba do Admina o jakiś przepis na dobrą kawę najlepiej w wątku kulinarnym. Zgodnie z profilem naszego forum to chyba musi być.... arabica ?:D

Admin
07-03-2008, 19:12
Tak, ketchup, ulubiona i czesto jedyna przyprawa uzywana przez Amerykanów,...

Pyszny ketchupik... mniam, mniam, tylko zastanówmy się, butelka ketchupu o pojemności 500 ml kosztuje od 3 do 5 zł w sklepie. Co oznacza, że po odjęciu marży sklepowej i zysków producenta trzeba wyprodukować ketchup na granicy 1 zł za 0,5 l.

Żeby zrobić 0.5 l ketchupu potrzebujemy ok 2 kg pomidorów, których cena kształtuje się w tej chwili ok 16 -20 zł.

Jak im się to udaje!? :eek:

Może w takim razie zmieszać mąkę ziemniaczaną z chemicznymi zagęszczaczami i barwnikami dolać wodę i jest!

Smacznego dla wielbicieli ketchupu :):D

Sparrow
07-03-2008, 20:28
Pyszny ketchupik... mniam, mniam, tylko zastanówmy się, butelka ketchupu o pojemności 500 ml kosztuje od 3 do 5 zł w sklepie. Co oznacza, że po odjęciu marży sklepowej i zysków producenta trzeba wyprodukować ketchup na granicy 1 zł za 0,5 l.

Żeby zrobić 0.5 l ketchupu potrzebujemy ok 2 kg pomidorów, których cena kształtuje się w tej chwili ok 16 -20 zł.

Jak im się to udaje!? :eek:

Może w takim razie zmieszać mąkę ziemniaczaną z chemicznymi zagęszczaczami i barwnikami dolać wodę i jest!

Smacznego dla wielbicieli ketchupu :):D

te wyliczenia matematyczne Adminka naszego skłoniły i mnie do zabrania głosu (heh, hem... czcionki???) tylko ze w sprawie wedlin...

skoro kilogram mieska kosztuje od 10 zl wzwyz a kilogram powiedzmy takiej wedlinki 7 zl za kilogram to CO jest w srodku wziawszy pod uwage te wszystkie rzeczy ktore wymienil wyzej Admin... moj znajomy tak to okreslil i ja to za nim powtarzam: pies z budą i krowa z łańcuchem...

feroMonik
07-03-2008, 21:08
Ja pije ostatnio w pracy Jacobsa espresso. W domu kawe naturalna z ekspresu.

A moj znajomy taki wlasnie bardziej nawiedzony ekolog mowil mi, zeby NIGDY nie oblizywac wieczek od otwieranych jogurtow, serkow itp. Bo pokrywaja je jakims srodkiem chemcznym, przeciwgrzybicznym. Ogolnie trucizna ;)

Jesli zas idzie o jogurty ;) to chyba wszystkie sa z mleka w proszku lub z dodatkiem mleka w proszku. Przy okazji - tak samo wsyzstkie ciasta w cukierni. Tamnawet jajka sa tylko z proszku.

Oczywiscie mozna robic wszystko samemu - tylko w miescie to troche trudne, a i surowce niepewne, wiec jaka gwarancja, ze moj ser i moj keczup beda lepsze niz kupne? No moze troche lepsze beda...

Vasanta
08-03-2008, 13:16
Moja pytanie wynikało wyłącznie z tego powodu, że nie wiedziałam o istnieniu takich osób. Spotkałam się oczywiście z zadzieraniem nosa, ale w kontekście np.: statusu materialnego czy społecznego.
Zadzieranie nosa w kontekście świadomości żywieniowej ma podobne źródło :) W sensie: "patrz, jestem taki mądry i wykształcony, jem tylko zdrową żywność, a ty jesteś świnia i prostak, skoro sięgasz po niezdrową".


Oczywiście, że celowo użyłam tego słowa... bo w starych zamierzchłych czasach (gdy byłam harcerką) i jedzonko obozowe było niebyt pyszne, to zalewało sie je keczupem i miało PRAWIE pomidorowy smak :D Stąd myślę sobie, że skoro finalny smak jest zawsze taki sam (bo keczup) to po co w ogóle przyprawiać.
I to jest w pewien sposób ten elitaryzm żywieniowy, którego fanatyczna forma prowadzi do wspomnianego zadzierania nosa ("patrz, jestem taka wysublimowana i mam takie delikatne podniebienie, że nie muszę używać keczupu, a ty jesteś świnia i prostak, jak ci obrzydliwi Amerykanie").


Ps. Sięgnęłam do opakowania kawy Jacobs Gold (rozpuszczalna) i tam jest napisane 100% kawy.
Rzeczywiście, jest: "Liofilizowana rozpuszczalna kawa Jacobs Cronat Gold. 100% kawy rozpuszczalnej". Znaczy 'odwodniona w stanie zamrożonym w stanie wysokiej próżni' kawa naturalna, jak to uczenie wyjaśnił mi śp. pan Kopaliński. Pewnie Nescafe Gold podobnie...


A ja pijam "Fort" -takie tam tanie paskudzytwo (odnoga Pedrosa -Gajosa:)). Na opakowaniu nie ma wzmianki o zawartosci kawy w kawie co znaczy że budzę się dzięki sile mej woli a nie kofeinie hurrrahh:) !
Podoba mi się twój sposób myślenia :D

Czy oznaczenie 100 % kawy upowaznia nas do myslenia, iz chodzi o kawę naturalną a nie np. z kory wierzby czy starej podeszwy ? Już sama nie wiem :confused::unsure::embarrest::mad:.
Jeśli jest "kawa naturalna", no to chyba naturalna... Piłam kiedyś kawę z żołędzi, smakowała całkiem inaczej, więc z żołędzi neski nie robią.


I tu nastapi prośba do Admina o jakiś przepis na dobrą kawę najlepiej w wątku kulinarnym. Zgodnie z profilem naszego forum to chyba musi być.... arabica ?:D
Jest przepis na kawę po arabsku i kawę po turecku. Wiem, bo sama go wrzucałam :p


[...]Smacznego dla wielbicieli ketchupu :):D
Keczup można zrobić samemu w domu. Wtedy ma się pewność, co w nim jest. Ale... ten keczup kupny robiony jest z koncentratu pomidorowego raczej, więc na pół litra nie potrzeba aż 2 kg pomidorów :)


Oczywiscie mozna robic wszystko samemu - tylko w miescie to troche trudne, a i surowce niepewne, wiec jaka gwarancja, ze moj ser i moj keczup beda lepsze niz kupne? No moze troche lepsze beda...
- robienie w domu żółtego sera, twarożków, jogurtów, śmietany, kefiru, masła i maślanki => obora i własne krowy (z kupnego mleka nie wyjdzie)
- keczup i sosy do makaronu z własnych pomidorów => szklarnia
- warzywa i owoce bez chemicznych nawozów => druga szklarnia i sad
- ciasta i majonez z własnych jajek => kurnik
- chleb z własnej mąki => kawałek pola na obsianie zbożem

Pominąwszy fakt, że mieszkając w bloku nie mam za bardzo gdzie zrobić tych wszystkich rzeczy, to do tego dochodzi czas, który trzeba poświęcić na zbieranie, dojenie, hodowanie, obsiewanie, nawożenie, zrywanie i inne takie. I ten czas jest wliczony w cenę ekologicznych produktów. Są ciekawsze rzeczy na tym świecie niż całkowite poświęcenie swojego życia na oddalenie i tak nieuchronnej śmierci przez zaszycie się na wsi. Jakie, spytacie? Ot, na przykład taniec :rolleyes:

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 13:26
To teraz wam wygarnę prawdę o serach pleśniowych XD Owszem, są smaczne, wielu je uwielbia, ale tak jak każda inna pleśń, nie jest dobra dla człowieka. Czy czasem po zjedzeniu tego pysznego serka nie odczuwacie bólu brzucha??Bo ja zawsze. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o serze pleśniowym, przestałam go jeść.Tak, tak, pleśń jest hodowana naturalnie i tak dalej. Ale nie zmienia to faktu, że to pleśń.

Anielskaharmonia
08-03-2008, 14:12
Jeśli jest "kawa naturalna", no to chyba naturalna... Piłam kiedyś kawę z żołędzi, smakowała całkiem inaczej, więc z żołędzi neski nie robią.
Ja o mały włos nie spróbowałam jedzenia żołędzi podczas warsztatów szamńskich które odwołano niestety w ostaniej chwili. Miły się one odbyć w dziczy kompletnej - taki rodzaj survivalu - jemy to co znajdziemy sobie na polach, grzęzawiskach itede. Takiej sztuki uczy między innymi Pan Łukasz Łuczaj, współorganizator wraz z Wojtkiem Jóźwiakiem (astrologia, szmanizm) tychże warsztaów, botanik i ekolog mieszkający niedaleko Krosna, posiadacz pieknego ogrodu z dziko rosnącego kwiecia, mchów i traw. Polecam tym, którzy lubią zdrową żywność a w wędrówkach po Bieszczadach na ten przykład pragną omijać wynalazki cywilizacji.



Jest przepis na kawę po arabsku i kawę po turecku. Wiem, bo sama go wrzucałam :p
Acha :D..tylko że ja byłam ciekawa co nasz Admin, smakosz i wielbiciel kawy pija (zwykła babska ciekawość;))


To teraz wam wygarnę prawdę o serach pleśniowych XD Owszem, są smaczne, wielu je uwielbia, ale tak jak każda inna pleśń, nie jest dobra dla człowieka. Czy czasem po zjedzeniu tego pysznego serka nie odczuwacie bólu brzucha??Bo ja zawsze. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o serze pleśniowym, przestałam go jeść.Tak, tak, pleśń jest hodowana naturalnie i tak dalej. Ale nie zmienia to faktu, że to pleśń.
Mnie także boli po nich i jestem natychmiast 2 x grubsza dlatego ich nie jadam. Odnoszę jednak wrażenie, że to taki niby wyznacznik niby-to przynalezności do tzw. elit te sery i wino plus winogrona a nie ma gorszego zestawienia o czym każdy koneser wina wiedzieć powinien;)

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 14:27
Fu. A kiedyś sery pleśniowe jadłam tonami....

Quesse
08-03-2008, 14:55
A ja wciąż je jadam. I zapijam winkiem lub zagryzam winogronkiem, bo tak lubię. I czuję się po tym doskonale, choć z żadnymi elitami czy niby-elitami dalej nie mam nic wspólnego:D Pierwszy raz słyszę, że to jakoś szczególnie niezdrowe - nie przesadzacie troszeczkę? ;)

Anielskaharmonia
08-03-2008, 15:03
A ja wciąż je jadam. I zapijam winkiem lub zagryzam winogronkiem, bo tak lubię. I czuję się po tym doskonale, choć z żadnymi elitami czy niby-elitami dalej nie mam nic wspólnego:D Pierwszy raz słyszę, że to jakoś szczególnie niezdrowe - nie przesadzacie troszeczkę? ;)

Nie przesadzacie :D:D:D! A co Wy tu obywatelko robicie zamiast sie orientmanic ? ...albo przygotowywaććć, hę :D:D:D
Oj, wiesz tak czytałam, bo sama koneserem nie jestem. Pijm to co mi służy i to jest jedyny wyznacznik :) Jeśli lubisz i jest oki to nie widzę przeszkód.
Na marginesie, wg koneserów: wina z tzw. wyższej półki pija się bez towarzystwa (czy to ser czy inna potrawa bo trudno skomponować własciwy smak i nie zabić boskich przymiotów tak zacnego trunku) a winogrona + wino to zbyt wiele czegośtam.....ale nie pamiętam czego bo aktualnie obchodzę Dzień Kobiet...popijajac poślednie wino pod śledzika - tak po krajowemu :eek:

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 15:04
Nie. Są naprawdę niezdrowe.

Admin
08-03-2008, 17:15
Tak, tak, pleśń jest hodowana naturalnie i tak dalej. Ale nie zmienia to faktu, że to pleśń.
Nie każda pleśń jest szkodliwa, nie wiem czy wiesz ale np penicylina i inne antybiotyki są wytwarzane z pleśni.

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 17:33
Tak, ale jej nie jemy, prawda?? Poza tym działa jako lekarstwo na schorzenia, a nie jako coś, co ma nam smakować :)

Aurinko
08-03-2008, 18:36
Tak jak np. kiszonki czyli ogórki i inne, kefir zsiadłe mleko itp. ułatwiają trawienie, zawarte w nich bakterie nie są dla nas szkodliwe. Ale podstawą jest chyba zachowanie umiaru.:blink: Tak jak we wszystkim innym.

Aurinko
08-03-2008, 19:02
Niestety mam to samo w domu... czego bym nie zrobiła, jakich wymyślnych przypraw bym nie użyła, moja druga połowa zawsze polewa to keczupem, ewentualnie majonezem (jak tego pierwszego akurat zabraknie).

:eek::mad::(
No nie! Ja to bym chyba przez miesiąc gotowała same pomidorowe dania w sosach pomidorowych z pomidorowymi sałatkami. I ciekawe, czy ręka powędrowałaby po keczup?! Jak ktoś się stara i chce ugotować fajne jedzenie, to nie wolno psuć smaku jakimś keczupem!
:sick::sick::sick:

scarabee
08-03-2008, 20:46
a co do tych nieszczęsnych serów pleśniowych... ostatecznie pleśń to grzyb, a nie wszystkie grzyby są trujące, co najwyżej ciężkostrawne ;) pleśń z sera to inny gatunek niż ta, która się robi na nieświeżym czymkolwiek! Z resztą ser pleśnowy też może spleśnieć (tym trującym, nieświeżym gatunkiem co wszystko inne)

Aurinko - umiar to dokładnie to słowo, które od początku czytania tego wątku mam na ustach :)

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 20:51
Sery pleśniowe- tak, ale z umiarem, i po sprawie :D

scarabee
08-03-2008, 21:11
Sery pleśniowe- tak, ale z umiarem, i po sprawie :D
ewentualnie herbatka z mięty zaraz po ;)

Yasirah Mahibah
08-03-2008, 21:18
ewentualnie herbatka z mięty zaraz po ;)

Albo zielona:D

Anielskaharmonia
08-03-2008, 21:20
a co do tych nieszczęsnych serów pleśniowych... ostatecznie pleśń to grzyb, a nie wszystkie grzyby są trujące, co najwyżej ciężkostrawne ;)

Uwielbiam grzyby:). Niestety te z sera szkodzą mi. Moja wątroba czegoś w nich nie znosi i puchnie:mad: ... ale jak rzekłaś w sprawie umiaru - jeśli niezbyt często i w stosownych ilościach to wszystko gra:D

A wiecie, ze zielona herbta (podobnie zresztą jak cytrusy) wychładza organizm. Nie jest zatem zalecana w naszym klimacie np. zimą. To tak zgodnie z teorią, iz kazdy kraj ma taką kuchnię, która jest dostosowana do jego klimatu. Do "rozgrzewajacych" produktów spożywczych należą kasze i warzywa strączkowe.

Vasanta
08-03-2008, 22:27
To teraz wam wygarnę prawdę o serach pleśniowych XD Owszem, są smaczne, wielu je uwielbia, ale tak jak każda inna pleśń, nie jest dobra dla człowieka. Czy czasem po zjedzeniu tego pysznego serka nie odczuwacie bólu brzucha??Bo ja zawsze.
A ja nigdy.


Na marginesie, wg koneserów: wina z tzw. wyższej półki pija się bez towarzystwa (czy to ser czy inna potrawa bo trudno skomponować własciwy smak i nie zabić boskich przymiotów tak zacnego trunku)
Niestety, większość win z wyższej półki, uznawanych przez koneserów za wybitne, jest nie do przełknięcia przez kogoś o mniej wysublimowanym podniebieniu :) Jeśli miałabym należeć do wspomnianych "elit" i pić takie pełne garbników świństwo, jakim mnie kiedyś uraczono w bardzo wytwornym domu... To wolę do końca życia pić Kadarkę i Carlo Rossi.


Tak, ale jej nie jemy, prawda?? Poza tym działa jako lekarstwo na schorzenia, a nie jako coś, co ma nam smakować :)
Według definicji antybiotyki są produktami przemiany materii niektórych drobnoustrojów. Jeszcze bardziej fuj. A można je przyjmować także doustnie, więc jemy ją. Tę pleśń.


Uwielbiam grzyby:). Niestety te z sera szkodzą mi. Moja wątroba czegoś w nich nie znosi i puchnie:mad:
Grzyby ogólnie są ciężkostrawne.
Mnie nie szkodzą ani sery pleśniowe, ani grzyby, ale za to fatalnie czuję się po wszelkim mięsie, jeśli nie jest hiperchude. To nie oznacza, że tłuste mięso jest niezdrowe, tylko że JA czuję się po nim źle.


A wiecie, ze zielona herbta (podobnie zresztą jak cytrusy) wychładza organizm. Nie jest zatem zalecana w naszym klimacie np. zimą. To tak zgodnie z teorią, iz kazdy kraj ma taką kuchnię, która jest dostosowana do jego klimatu. Do "rozgrzewajacych" produktów spożywczych należą kasze i warzywa strączkowe.
Ajurweda? :) No to idę podgrzać sobie fasolkę szparagową z obiadu :)

Anielskaharmonia
08-03-2008, 22:44
Niestety, większość win z wyższej półki, uznawanych przez koneserów za wybitne, jest nie do przełknięcia przez kogoś o mniej wysublimowanym podniebieniu :) Jeśli miałabym należeć do wspomnianych "elit" i pić takie pełne garbników świństwo, jakim mnie kiedyś uraczono w bardzo wytwornym domu... To wolę do końca życia pić Kadarkę i Carlo Rossi.
Nie mam nic przeciwko temu :)

Grzyby ogólnie są ciężkostrawne.
Mnie nie szkodzą ani sery pleśniowe, ani grzyby, ale za to fatalnie czuję się po wszelkim mięsie, jeśli nie jest hiperchude. To nie oznacza, że tłuste mięso jest niezdrowe, tylko że JA czuję się po nim źle.

Toteż jedynie to właśnie miałam na myśli :). Nie jem bo mi nie służy i tyle. A czy zdrowe czy nie - to zleży dla kogo, wszak każdy z nas jest inny i co innego jest dla niego dobre. A co dietetyk to inny pogląd. Dlatego sami dokonujmy wyborów kierujac się reakcjami naszego własnego organizmu;).
Ponoć Greta Garbo mimo ogromnego pragnienia bycia wegetarianką nie mogał się nią stać ponieważ jej ciało żle znosiło brak zwierzecego białka w menu. ;)

Vasanta
08-03-2008, 23:49
[Co do Kadarki i Carlo Rossi]Nie mam nic przeciwko temu :)
Ja też nie.
Lubię wino, ale nie jestem smakoszem, więc rozróżniam ze względów subiektywnych. Dobre wino to takie, które mi smakuje :D


Nie jem bo mi nie służy i tyle. A czy zdrowe czy nie - to zleży dla kogo, wszak każdy z nas jest inny i co innego jest dla niego dobre.
Dokładnie tak.
Są rzeczy niezdrowe obiektywnie (np. produkty karcerogenne itp.) i rzeczy niezdrowe subiektywnie.

Aida
09-03-2008, 08:56
Mówicie tutaj o wielu rzeczach, ale nikt nie wspomniał, że nabiał mleczny jest niezdrowy. Organizm nie przyjmuje mleka(dużo zależy od tego, gdzie mieszkali nasi przodkowie). Ba! Nawet przez mleko tracimy wapń a nie zyskujemy. Najlepszym źródłem wapnia są wszelkie ziarna. Zresztą wystarczy na jakiś czas nie jeść nabiału, potem zjeść np.kilka kosteczek czekolady czy jogurt by rano być opuchniętym.
Wiecie jak wygląda prawdziwa szynka? Nie jest różowa, raczej czerwono-szara i jest matowa. Poza tym jest pyszna :).
Jeśli chodzi o USA, to u nich są lżejsze normy dopuszczania chemii do jedzenia, więc jedzą jej więcej.

scarabee
09-03-2008, 09:32
Mówicie tutaj o wielu rzeczach, ale nikt nie wspomniał, że nabiał mleczny jest niezdrowy.
Człowiek - jedyny ssak, który pije mleko przez całe życie, w dodatku mleko innych ssaków ;)
Większość dorosłych po prostu nie trawi laktozy (ja też), więc choćby chcieli, mleka pić nie będą (konsekwencje są niestety dość przykre). Jeśli ktoś odczuwa wielką potrzebę przyjmowania nabiału - jogurty, kefiry, maślanki itp. są o wiele łatwiej przyswajalne :)

(choć przyznaję, że sama się nieraz ugnę i po lekkostrawnym obiedzie zrobię sobie kakao albo budyń :embarrest: )

Vasanta
09-03-2008, 09:58
Mówicie tutaj o wielu rzeczach, ale nikt nie wspomniał, że nabiał mleczny jest niezdrowy. Organizm nie przyjmuje mleka(dużo zależy od tego, gdzie mieszkali nasi przodkowie).

Się ostatnio dokształciłam o tym mleku, kiedy mi wspomniana ciotka próbowała wmówić, że mleko jest czystą żywą trucizną, ale oczywiście nie kozie :) (Sama hoduje kozy.)

Część osób ma alergię na mleko, a dokładniej na zawartą w nim kazeinę. Takie osoby muszą unikać mleka krowiego i jego produktów, ale mogą pić mleko kozie i nabiał z niego wyprodukowany.

W Polsce ok. 1/3 populacji cierpi na tzw. nietolerancję laktozy, tzn. nie posiada w żołądku enzymu, który może ją trawić. Takie osoby nie mogą w ogóle pić mleka, ale mogą jeść sery, jogurty, pić kefiry itd. (laktoza ulega rozpadowi przy fermentacji). Ta nietolerancja może być wrodzona lub nabyta - w wyniku chorób lub długotrwałej diety bezmlecznej. Aido, prawdopodobnie cierpisz na coś takiego. To samo ma mój Mężczyzna, który po mleku ma sensacje żołądkowe, natomiast sery pochłania w ilościach straszliwych.

Według niektórych nurtów wschodniej medycyny mleko i nabiał SĄ SZKODLIWE. Wynika to z genetycznie zależnej nietolerancji laktozy u ludzi z rasy żółtej (w Polsce ok. 1/3 nie trawi mleka, w Azji jest to 98% populacji!). Wszystkie właściwości odżywcze mleka (a jest ich naprawdę dużo) znikają, jeżeli nie można go strawić.

I znów, jeśli ktoś się źle czuje po mleku, to niech nie pije. Ale bardzo proszę bez prawd objawionych w stylu "nabiał jest niezdrowy", bo to zwyczajnie nieprawda.

Quesse
09-03-2008, 12:09
Ja też nie.
Dokładnie tak.
Są rzeczy niezdrowe obiektywnie (np. produkty karcerogenne itp.) i rzeczy niezdrowe subiektywnie.

Vasanto... Chyba chodziło Ci o produkty kaNcerogenne, mam rację? Bo o kaRcerogennych nie słyszałam :D;)


Mówicie tutaj o wielu rzeczach, ale nikt nie wspomniał, że nabiał mleczny jest niezdrowy. Organizm nie przyjmuje mleka(dużo zależy od tego, gdzie mieszkali nasi przodkowie). Ba! Nawet przez mleko tracimy wapń a nie zyskujemy. Najlepszym źródłem wapnia są wszelkie ziarna. Zresztą wystarczy na jakiś czas nie jeść nabiału, potem zjeść np.kilka kosteczek czekolady czy jogurt by rano być opuchniętym.
Wiecie jak wygląda prawdziwa szynka? Nie jest różowa, raczej czerwono-szara i jest matowa. Poza tym jest pyszna :).
Jeśli chodzi o USA, to u nich są lżejsze normy dopuszczania chemii do jedzenia, więc jedzą jej więcej.


Się ostatnio dokształciłam o tym mleku, kiedy mi wspomniana ciotka próbowała wmówić, że mleko jest czystą żywą trucizną, ale oczywiście nie kozie :) (Sama hoduje kozy.)

Część osób ma alergię na mleko, a dokładniej na zawartą w nim kazeinę. Takie osoby muszą unikać mleka krowiego i jego produktów, ale mogą pić mleko kozie i nabiał z niego wyprodukowany.

W Polsce ok. 1/3 populacji cierpi na tzw. nietolerancję laktozy, tzn. nie posiada w żołądku enzymu, który może ją trawić. Takie osoby nie mogą w ogóle pić mleka, ale mogą jeść sery, jogurty, pić kefiry itd. (laktoza ulega rozpadowi przy fermentacji). Ta nietolerancja może być wrodzona lub nabyta - w wyniku chorób lub długotrwałej diety bezmlecznej. Aido, prawdopodobnie cierpisz na coś takiego. To samo ma mój Mężczyzna, który po mleku ma sensacje żołądkowe, natomiast sery pochłania w ilościach straszliwych.

Według niektórych nurtów wschodniej medycyny mleko i nabiał SĄ SZKODLIWE. Wynika to z genetycznie zależnej nietolerancji laktozy u ludzi z rasy żółtej (w Polsce ok. 1/3 nie trawi mleka, w Azji jest to 98% populacji!). Wszystkie właściwości odżywcze mleka (a jest ich naprawdę dużo) znikają, jeżeli nie można go strawić.

I znów, jeśli ktoś się źle czuje po mleku, to niech nie pije. Ale bardzo proszę bez prawd objawionych w stylu "nabiał jest niezdrowy", bo to zwyczajnie nieprawda.

No proszę, dobrze dowiedzieć się czegoś nowego. Może sama mam tę nietolerancję laktozy? Mleka nie piję, nie lubię - jak zawsze słucham swojego instynktu w sprawie odżywiania. Ale inne produkty mleczne - jadam na tony - dzień bez czterech jogurtów to dzień stracony;) I myślałam, że to dziwne, bo mleko jest ponoć takie strasznie zdrowe i trzeba je pić...:rolleyes: Więc dziękuję za informacje - czuję się rozgrzeszona xD

Vasanta
09-03-2008, 12:27
Vasanto... Chyba chodziło Ci o produkty kaNcerogenne, mam rację? Bo o kaRcerogennych nie słyszałam :D;)
Literówka :)


No proszę, dobrze dowiedzieć się czegoś nowego. Może sama mam tę nietolerancję laktozy? Mleka nie piję, nie lubię - jak zawsze słucham swojego instynktu w sprawie odżywiania. Ale inne produkty mleczne - jadam na tony - dzień bez czterech jogurtów to dzień stracony;) I myślałam, że to dziwne, bo mleko jest ponoć takie strasznie zdrowe i trzeba je pić...:rolleyes: Więc dziękuję za informacje - czuję się rozgrzeszona xD

Dobra wiadomość: odpowiednią ilość wapnia w diecie u dziecka można utrzymać nie zmuszając go do picia mleka :) Przez sery, które zawierają go ponoć kilkakrotnie więcej. (Nie, nie przez Danonki, które mają dodatkowy wapń, ale także dodatkowy cukier :)) Tak samo witaminy i inne związki mineralne. Samo mleko nie ma w sobie nic unikalnego, czego nie byłoby w innych produktach mlecznych i niemlecznych. Da się bez niego żyć, ale trujące też nie jest :)

Shahnaz
09-03-2008, 14:45
Literówka :)
Dobra wiadomość: odpowiednią ilość wapnia w diecie u dziecka można utrzymać nie zmuszając go do picia mleka :) Przez sery, które zawierają go ponoć kilkakrotnie więcej. (Nie, nie przez Danonki, które mają dodatkowy wapń, ale także dodatkowy cukier :)) Tak samo witaminy i inne związki mineralne. Samo mleko nie ma w sobie nic unikalnego, czego nie byłoby w innych produktach mlecznych i niemlecznych. Da się bez niego żyć, ale trujące też nie jest :)
Tak, sery to bardzo dobra forma zastępowania mleka. Trzeba tu jednak uściślić, że bardziej chodzi o sery żółte niż białe. Z serów białych duża część ważnych składników "ucieka" z wyciskaną serwatką.
Znalazłam kiedyś dobry artykuł o mleku, myślę, że wart jest przeczytania.
Mleko ma tylu zwolenników co i przeciwników i można na jego temat prowadzić niekończącą się dyskusję;)
http://www.viva.org.pl/index.php?&id=19&backPID=19&tt_news=101&cHash=73588500a6

Vasanta
09-03-2008, 15:14
Mleko ma tylu zwolenników co i przeciwników i można na jego temat prowadzić niekończącą się dyskusję;)
Cóż, można, tylko po co? :)
Jeśli ktoś lubi i mu nie szkodzi, to pije. Ci, którzy z jakichś powodów nie piją, to nie piją i już. Po co dyskutować? Nie chciałabym tylko, żeby się tutaj pojawiały takie bezdyskusyjne stwierdzenia: cośtam jest niezdrowe., bo mnie po tym boli brzuch. Każdemu szkodzi co innego.

Artykuł jest niezły, tylko:
- nie bierze pod uwagę tego, że są ludzie, którzy LUBIĄ mleko... Na przykład ja. I nawet jeśli ono truje (w co wątpię, moja 82-letnia Babcia zawsze piła dużo mleka i jest zdrowa na tyle, na ile osoba w jej wieku może być), będę je piła, bo mi smakuje :p
- kiepsko przetłumaczony - angielska wersja podaje dane z Wielkiej Brytanii, a polska je uogólnia; znalazłam też w wersji angielskiej kilka nieprzetłumaczonych fragmentów.

Najbardziej jednak podobało mi się stwierdzenie, że dzieci potrzebują "zdrowej diety", czyli zbilansowanej i bez alkoholu i nikotyny. Niesamowite! :blink:

Shahnaz
09-03-2008, 15:27
Cóż, można, tylko po co? :)
Jeśli ktoś lubi i mu nie szkodzi, to pije. Ci, którzy z jakichś powodów nie piją, to nie piją i już. Po co dyskutować? Nie chciałabym tylko, żeby się tutaj pojawiały takie bezdyskusyjne stwierdzenia: cośtam jest niezdrowe., bo mnie po tym boli brzuch. Każdemu szkodzi co innego.

Artykuł jest niezły, tylko:
- nie bierze pod uwagę tego, że są ludzie, którzy LUBIĄ mleko... Na przykład ja. I nawet jeśli ono truje (w co wątpię, moja 82-letnia Babcia zawsze piła dużo mleka i jest zdrowa na tyle, na ile osoba w jej wieku może być), będę je piła, bo mi smakuje :p
- kiepsko przetłumaczony - angielska wersja podaje dane z Wielkiej Brytanii, a polska je uogólnia; znalazłam też w wersji angielskiej kilka nieprzetłumaczonych fragmentów.

Najbardziej jednak podobało mi się stwierdzenie, że dzieci potrzebują "zdrowej diety", czyli zbilansowanej i bez alkoholu i nikotyny. Niesamowite! :blink:

Ja dyskusji o mleku i w ogóle jedzeniu nie zaczęłam-tylko się przyłączyłam- więc pytanie PO CO raczej nie do mnie.
Uważałam, że artykuł jest ciekawy więc go podałam, i tyle. Nie napisałam, że jest zdrowe ani niezdrowe. Tak jak każdy inny produkt spożywczy ma swoich zwolenników i przeciwników.

Yasirah Mahibah
09-03-2008, 16:28
Ja słyszałam, że podobno mleko nie szkodzi tylko dzieciom. Ja bardzo lubię mleko. Ba,mogę je pić litrami, i nic mi nie było do tej pory

Vasanta
09-03-2008, 18:28
Ja dyskusji o mleku i w ogóle jedzeniu nie zaczęłam-tylko się przyłączyłam- więc pytanie PO CO raczej nie do mnie.
Uważałam, że artykuł jest ciekawy więc go podałam, i tyle. Nie napisałam, że jest zdrowe ani niezdrowe. Tak jak każdy inny produkt spożywczy ma swoich zwolenników i przeciwników.
Przecież ja nic personalnie nie pisałam... Zacytowałam tylko twoje stwierdzenie o możliwości prowadzenia niekończącej się dyskusji.

Racja, każdy produkt spożywczy ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja bym chciała, żeby ten wątek jednak pozbawiony był wyroków skazujących :p Jak już pisałam, są rzeczy obiektywnie niezdrowe i subiektywnie niezdrowe. W temacie o zdrowym odżywianiu jest miejsce jedynie na te pierwsze. Nie bierz moich słów do siebie, Shahnaz, bo i nie do ciebie piję, tylko ogólnie.

Aurinko
09-03-2008, 22:26
Uwielbiam grzyby:). Niestety te z sera szkodzą mi. Moja wątroba czegoś w nich nie znosi i puchnie:mad:
A wiecie, ze zielona herbta (podobnie zresztą jak cytrusy) wychładza organizm. Nie jest zatem zalecana w naszym klimacie np. zimą.
Do "rozgrzewajacych" produktów spożywczych należą kasze i warzywa strączkowe.


Może jesteś uczulona na mleko i jego przetwory. Ochładzająco działa również mięta i tu apropo dolegliwości żołądkowych znakomite jest połączenie jej z imbirem, który rozgrzewa!;)

Ayse
09-03-2008, 22:42
Bardzo ciekawy temat, ja nigdy nie slyszalam, że mleko jest niezdrowe...hmm potrafię jeść kilka razy dziennie platki na mleku :unsure:

Isar
10-03-2008, 18:43
A ja mleka nie znoszęęę... Za to sery, hmm...jak najbardziej. Herbaty wszystkie inne oprócz zielonej i pu erh - hektolitrami mogę połykać:D

Mona Monne
11-03-2008, 00:04
Mafia spożywcza nakręca klientów mafii farmaceutycznej...

Ty lepiej zostaw w spokoju mafię farmaceutyczną, bo Cię jeszcze takowa dopadnie :D

Suria
11-03-2008, 07:47
Ty lepiej zostaw w spokoju mafię farmaceutyczną, bo Cię jeszcze takowa dopadnie :D

ups! zapomniałam, że obu mafiach masz wtyki ;););)

AMSAH
12-03-2008, 12:13
Mafia spożywcza nakręca klientów mafii farmaceutycznej...

Święta prawda Surio!:( NIestety .....
Pozwólcie że podzielę się z Wami opinią pewnego znajomego kardiologa (poważny człowiek, profesor....).
Otóż producenci choćby wód mineralnych są "w układzie " z firmami farmaceutycznymi i dodają do swoich produktów (napojów) zwiazki oparte na soli.
Sporadycznie informują o tym na etykietach a sól jak wiadomo podnosi cisnienie.
W efekcie picia "zdrowej" wody, człowiek w wieku np 40 lat zaczyna mieć kłopoty z ciscnieniem, idzie wiec do lakarza a ten przpisuje mu leki "zaprzyjaźnionej" firmy farmaceutycznej.
Oczywiscie nie można udowodnić nikomu takich powiazań ale na pewno jakieś ziarnko prawdy w tym jest.

Nic tylko szukać źródełka ....;)

Vasanta
12-03-2008, 14:47
[...] Nic tylko szukać źródełka ....;)

...albo zacząć kupować sprawdzoną wodę mineralną, niskosodową.

Violushka
27-03-2008, 14:17
troche o zywieniu pisze dr Nocuń:
"Spoœród czynników wpływajšcych na stan zdrowia człowieka
najważniejsze jest pożywienie. Może ono zarówno skutecznie
leczyć,jak i powoli zabijać.Ksišżka Dieta wegetariańska: prosta
i zdrowa jest przeznaczona dla osób pragnšcych odżywiać się zdrowo
oraz dla lekarzy i dietetyków.Mam nadzieję, że będzie ona służyć
pomocš wszystkim nowym zwolennikom wegetarianizmu oraz tym, którzy
wegetarianami sš od dawna,ale chcš wiedzieć więcej na temat
zasadnoœci stosowania swojej diety. Ksišżka usiłuje przekonać
czytelników o słusznoœci wykluczenia z diety produktów pochodzenia
zwierzęcego (mięsa, mleka i nabiału oraz jajek) i jest przewodnikiem
prawidłowego stosowania tej diety.
Istniejš wieloletnie pozytywne doœwiadczenia i badania kliniczne,
dowodzšce ponad wszelkš wštpliwoœć, że dieta wegańska jest korzystna
dla zdrowia. Podstawowe prawa biochemii i fizjologii człowieka
wykazujš, że zrównoważona dieta roœlinna zapewnia człowiekowi podaż
wszystkich potrzebnych składników pokarmowych. Wielu lekarzy oraz
dietetyków nie orientuje się w zagadnieniach zwišzanych z odżywianiem
czysto wegetariańskim, czyli wegańskim, które polega na wykluczeniu
z diety produktów pochodzenia zwierzęcego: mięsa, mleka i jego
przetworów oraz jajek. Edukacja lekarzy i żywieniowców uwzględnia
często zdezaktualizowane teorie oparte na przestarzałych badaniach.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że obowišzujšce do dziœ
twierdzenia o wyższoœci białka pozyskiwanego z mięsa, mleka i jajek
nad białkiem roœlinnym, oparte sš na badaniach wymagań żywieniowych
szczurów.Badania te pochodzš z poczštku XX wieku. W ten sposób
powstajš trudne do zwalczenia stereotypy dotyczšce zapotrzebowania
organizmu ludzkiego na białko, tłuszcze, składniki mineralne
(np. wapń) itd. le wykształcony w dziedzinie żywienia lekarz,sam
stosujšcy wysokokalorycznš dietę mięsnš, z trudnoœciš akceptuje fakt,
że ludzie wspaniale funkcjonujš na diecie roœlinnej,nie majš żadnych
niedoborów, co więcej - sš zdecydowanie zdrowsi od osób odżywiajšcych
się tradycyjnie. Będšc lekarzem i znajšc wspaniałe wyniki leczenia
dietš, ubolewam nad faktem, że ta metoda terapii jest prawie
nieznana wœród moich kolegów. Leczenie dietš nie tylko nie jest
stosowane jako samodzielna terapia, nie docenia się nawet roli diety
w leczeniu tradycyjnym. Wystarczy zapoznać się ze składem posiłków
szpitalnych: jest to pożywienie bogate w tłuszcz, cholesterol
i białko,a ubogie w błonnik i węglowodany.W wielu przypadkach właœnie
taka dieta była Ÿródłem choroby i przyczynš hospitalizacji,
a kontynuowana, opóŸnia powrót do zdrowia lub nawet powoduje dalsze
komplikacje. Lekarze oraz dietetycy podchodzšcy z rezerwš do
weganizmu, nie zetknęli się prawdopodobnie bezpoœrednio z osobami
stosujšcymi tę dietę i nie widzieli wegańskiego dziecka, które jest
zdrowe i pełne energii.Nie mieli oni możliwoœci obserwować, jak
bardzo korzystna dla zdrowia człowieka jest dieta wyłšcznie roœlinna.
Wegetarianie na całym œwiecie czujš się znakomicie,majš zdrowe dzieci,
które rozwijajš się prawidłowo.
Wiele osób uczšcych i piszšcych o odżywianiu nigdy nie spróbowało
dobrze przyrzšdzonych wegańskich dań. Czekałaby ich miła niespodzianka,
gdyby doœwiadczyli,jak smaczny i odżywczy może być posiłek nie
zawierajšcy żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Warzywa, owoce,
produkty zbożowe i stršczkowe oprócz tego,że zawierajš białka, niezbędne
nienasycone kwasy tłuszczowe, węglowodany, witaminy, mikro-
i makroelementy, błonnik i wodę, majš wspaniały smak, aromat
i dostarczajš wielu doznań estetycznych wynikajšcych z ich pięknych
kształtów i barw. W porównaniu z nimi,dania mięsne sš mało atrakcyjne.
Mięso i produkty nabiałowe majš kolor biały,żółty lub bršzowy.
Często dodaje się np. nać pietruszki,koperek, szczypiorek lub
kawałki pomidora, aby poprawić nieestetyczny wyglšd dania mięsnego.
Kontrastuje to z bogatškolorystykš dań jarskich: czerwień, zieleń,
żółć, oranż, bršz, purpura itd.Lekarze oraz dietetycy powinni
zapoznać się z wynikami odpowiednich badań naukowych, które
przeprowadzone w cišgu ostatnich stu lat i opublikowane
w literaturze medycznej wykazujš,że zrównoważona dieta wegańska
zapewnia osobom dorosłym, a także kobietom w cišży i dzieciom
wszystkie niezbędne składniki pokarmowe, oraz że dieta taka jest
optymalna dla zdrowia człowieka. Badacze obwiniajš żywienie
wysokokaloryczne, składajšce się z mięsa, mleka i nabiału oraz
jajek za większoœć naszych schorzeń okreœlanych wspólnym
mianem chorób cywilizacyjnych (choroby serca, rak, nadciœnienie,
udary, otyłoœć, kamienie żółciowe, nerkowe, cukrzyca itp.).
Matki weganki przechodzš bez komplikacji przez okres cišży i rodzš
zdrowe, inteligentne i silne dzieci. Jedno z badań, które objęło
775 wegańskich kobiet w cišży, wykazało, że cišże przebiegały
normalnie, z niższš niż œrednia częstoœciš stanów przedrzucawkowych
i kończyły się urodzeniem zdrowych dzieci. Odżywianie wegańskie
znacznie obniża ryzyko wielu chorób zwyrodnieniowych, tak
powszechnych w dzisiejszym społeczeństwie.Doniesienia o leczeniu
dietš wegańskš choroby serca, nadciœnienia, astmy, zapalenia stawów
i innych schorzeń coraz częœciej pojawiajš się w pismach medycznych.
W ,,Lancecie'' z lipca 1990 r. ukazało się doniesienie
Dr. Deana Ornisha o możliwoœci wyleczenia choroby wieńcowej serca
za pomocš diety wegetariańskiej, umiarkowanych ćwiczeń fizycznych,
medytacji i grup wsparcia.Innym przekonujšcym dowodem na
pełnowartoœciowoœć diety wegetariańskiej jest siła i wytrzymałoœć
œwiatowej klasy sportowców - wegetarian,którzy ustanawiajš rekordy
w sportach wyczynowych. Sš to m.in.: wielokrotny zwycięzca triatlonu
Dave Scott, pływaczka na dystansie maratońskim Marine Captain,
Alan Jones, kulturysta Andreas Cahling, biegaczka maratońska
Gayle Olinekova, tenisista Peter Burwash,sprinter Carl Levis,
rekordzista na 100 m w 1991 roku Burell, maratończyk Zatopek.
Najlepsi lekarze i specjaliœci do spraw żywienia nie popierajš
już diety opartej na mięsie. W 1995 grupa czołowych lekarzy USA
zrzeszonych w Komitecie Lekarzy Medycyny Odpowiedzialnej
przedstawiła raport zalecajšcy zmiany podstawowych wskazań
dietetycznych dla Amerykanów, przedłożony Departamentowi Zdrowia.
Przyczynił się on do zaakceptowania diety wegetariańskiej przez rzšd
Stanów Zjednoczonych. Bibliografia raportu obejmowała ponad 100
badań naukowych uzasadniajšcych stosowanie diety wegetariańskiej.
Dodam, że stowarzyszenie to liczy ponad 100 000 członków, w tym 5000
lekarzy. Wymieniony wyżej Dean Ornish, który był lekarzem
prezydenta USA i jednym ze współautorów raportu, jako pierwszy
wykazał, że chorobę wieńcowš serca można wyleczyć stosujšc m.in.
dietę wegetariańskš.Telewizja, radio i prasa propagujš poglšdy
doradzajšce znaczne ograniczenie spożycia nasyconych tłuszczów,
których najwięcej jest w mięsie,mleku i jego przetworach oraz jajkach.
Nawet Œwiatowa Organizacja Zdrowia uważa, że tendencja do
zmniejszania iloœci produktów zwierzęcych w diecie jest korzystna.
Zachęca się konsumentów do posiłków niskotłuszczowych, z chronišcymi
przed rakiem warzywami z rodziny krzyżowych (kapusta, brokuły,
kalafior, kalarepa) i zielonymi warzywami liœciastymi.
W miarę jak odkrywana jest szkodliwoœć jedzenia mięsa i nabiału,
wiele autorytetów zaleca ograniczenie ich spożycia. Ale samo tylko
ograniczenie nie przyczyni się do osišgnięcia pożšdanych rezultatów.
Spożywanie choćby najchudszego mięsa - ryb, drobiu czy
niskotłuszczowych produktów mlecznych nie przynosi oczekiwanych
efektów. Np. zastšpienie czerwonego mięsa niskotłuszczowymi rybami
i drobiem obniża poziom cholesterolu tylko o 5%, podczas gdy dieta
całkowicie wykluczajšca mięso jest bardzo skuteczna w obniżaniu
poziomu cholesterolu. W cišgu 2 tygodni powoduje obniżenie poziomu
cholesterolu o 11%. Radykalne zmiany w naszej diecie dajš znacznš
poprawę stanu zdrowia, stšd łatwiej je zaakceptować i kontynuować
nowy sposób odżywiania. Istniejš liczne dowody naukowe na to,
że optymalnym sposobem dšżenia do zdrowia jest całkowite odrzucenie
mięsa, mleka i jego przetworów oraz jajek,czyli wegański sposób
odżywiania.Sš różne przyczyny, dla których ludzie
eliminujš ze swego jadłospisu wszystkie produkty pochodzenia
zwierzęcego. Sš to przyczyny zdrowotne,ekologiczne, ekonomiczne,
etyczne i estetyczne.Wiele osób obawia się zwišzanych
z nieprawidłowym sposobem odżywiania chorób, takich jak zawał serca,
udar mózgu, nadciœnienie, otyłoœć,nowotwory jelita grubego, piersi
i prostaty, kamica żółciowa i nerkowa, cukrzyca i wiele innych.
Osoby te szukajš zdrowych sposobów odżywiania.Inni przez wykluczenie
mięsa z diety chcš przyczynić się do uzdrowienia œrodowiska
naturalnego. Rezygnacja z jedzenia mięsa nie tylko poprawia stan
zdrowia, ale przyczynia się także do rozwišzywania wielu poważnych
problemów ekologicznych. Dieta wegetariańska:prosta i zdrowa ma
również służyć pomocš w kreowaniu równowagi ekologicznej.
Zasadnoœć odżywiania czysto wegetariańskiego jest poparta dowodami
naukowymi.Z biochemicznego i fizjologicznego punktu widzenia możliwe
jest prawidłowe odżywianie z całkowitym wyłšczeniem produktów
pochodzenia zwierzęcego.Uzasadnianie spożywania tych produktów
koniecznoœciš uzyskania wszystkich składników pokarmowych nie jest
już przekonywujšce. Bezpieczniejsze,powszechnie dostępne produkty
roœlinne sš kluczem do pełnego zdrowia. Człowiek może czerpać
wszystkie składniki pokarmowe z diety roœlinnej.Węglowodany,
tłuszcze, białka, witaminy, sole mineralne i woda, dostarczone
organizmowi w wystarczajšcej iloœci, zapewniš mu prawidłowy rozwój
i zdrowie.Zapotrzebowanie energetyczne organizmu zaspokajajš
węglowodany występujšce w owocach, warzywach, produktach zbożowych
i stršczkowych. Prawidłowo zaplanowana dieta wegańska dostarcza
wystarczajšcej iloœci kalorii.Dwa niezbędne kwasy tłuszczowe
- linolowy i linolenowy, konieczne dla prawidłowego metabolizmu
tłuszczu, znajdujš się w wystarczajšcej dla nas iloœci w warzywach,
ziarnach zbóż i produktach stršczkowych.
Wszystkie niezbędne dla człowieka aminokwasy, potrzebne do budowy
białek, wszystkie witaminy i sole mineralne, znajdujš się
w warzywach, owocach,ziarnach zbóż, fasoli, grochu, soczewicy.
Żaden z potrzebnych człowiekowi składników pokarmowych nie jest
syntetyzowany przez zwierzęta. Dotyczy to witamin, makro-
i mikroelementów, niezbędnych kwasów tłuszczowych i niezbędnych
aminokwasów. Zwierzęta muszš je pozyskiwać ze Ÿródeł roœlinnych.
Tak więc, wszystkie te składniki pokarmowe uzyskiwane
ze Ÿródeł zwierzęcych, sš dla nas pokarmem z drugiej ręki.
Tłuszcze nasycone bardzo rzadko, a cholesterol w ogóle nie występuje
w œwiecie roœlin. Sš one natomiast wytwarzane przez zwierzęta.
Obydwa te składniki sš szkodliwe dla naszego zdrowia.
Kilka wegańskich posiłków dziennie, opartych na zbożach,
fasoli, jarzynach i owocach, zapewniš wszystkie wymienione
powyżej składniki w obfitoœci. Zapewniš je dorosłym, kobietom
w cišży oraz rosnšcym dzieciom.Ludzki organizm nie potrzebuje
mięsa, mleka i jego przetworów oraz jaj zwierzšt. W produktach tych
nie ma ani jednego składnika ważnego dla ludzkiego zdrowia,
którego nie można by pozyskać ze Ÿródeł roœlinnych. Przejœcie na
dietę wegetariańskš powoduje przypływ energii, witalnoœci oraz
dobrego samopoczucia.Dieta wegańska jest potężnym œrodkiem
leczniczym, a stoi za niš rzetelna wiedza naukowa."

na temat mleka jest coraz wiecej publikacji opartych na badaniach naukowych potwierdzajacych jego szkodliwosc.

w sumie gdybym uczestniczyla w tym watku od poczatku udaloby mi sie na biezaco odp.,gdyz zauwazylam tu wiele niescislosci, ktore w swietle nauki sa wyssane z palca.

jesli macie jakies pyt. dot. odzywiania,w miare mozliwosci moge pomoc.

jestem weganka. interesuje sie dietetyka od dlugiego juz czasu. zaczytuje sie w fachowej literaturze. jestem na biezaco z nowinkami medyczno-zywieniowymi. aczkolwiek nie jestem encyklopedia, ale lubie ten temat. zalezy mi na uswiadamianiu ludzi, bo nie wszystko jest dostepne dla kazdego,szczegolnie nie zaisteresowanego dana dziedzina.

pozdrawiam

bollyanna
27-03-2008, 15:35
Cóż, pewnie jem mnóstwo niezdrowych rzeczy, konserwantów, tłuszczy robionych z nie wiadomo czego...

Ale od lat unikam wszelkich przemielonych wędlin. Jeśli już coś kupuję, to z jednego kawałka mięsa, przyglądam się czy pomiędzy prawdziwymi włókienkami mięśniowymi nie ma za dużo niezidentyfikowanej masy, wstrzykniętej strzykawką... Moim zdaniem lepiej jest kupować wędliny surowe, a nie gotowane, np. surową wędzonkę zamiast napompowanej wodą szynki. Lepiej wtedy widać, co w środku siedzi. A z kiełbas, jeśli ktoś lubi, polecam surową polską - jest w niej naprawdę dużo mięsa ;) Można ugotować albo usmażyć, a można zjeść na surowo w sposób niecywilizowany, tak jak ja ;)

A jeśli się wam chce, to można kupować w ogóle tylko surowe mięso i robić z tego wędlinę, np. piekąc schab z przyprawami. Tylko że nie zapominajmy, że schab sam w sobie jest niezdrowy ;) Grunt to nie dać się zwariować.

Violushka
27-03-2008, 19:24
po co w ogole jadac zwierzeta?
jeszcze mniejszy problem i ze zdrowiem i z sumieniem(jesli kogos to rusza).

bollyanna
27-03-2008, 20:04
Czy mniejszy problem ze zdrowiem, to nie wiem. Z sumieniem zapewne tak. Ale to już zupełnie inna historia i długa dyskusja...

Quesse
27-03-2008, 22:15
Oj, podejrzewam że to temat, który może wywołać burzę. ;)
Ja nie mam problemu z sumieniem. Co do zdrowia, to pamiętajmy, że zdania o wpływie mięs są podzielone. Za to mam poważny problem z gustem - nie wyobrażam sobie, że miałabym zrezygnować z moich ulubionych mięsnych potraw.
Więc cóż - niech każdy wybierze po swojemu, nie przekonujmy się nawzajem, bo nie ma jedynej słusznej metody. Każda ma jakieś za i przeciw.

Anielskaharmonia
28-03-2008, 21:06
Za to mam poważny problem z gustem - nie wyobrażam sobie, że miałabym zrezygnować z moich ulubionych mięsnych potraw.

Tak, Quesse, w kwestii Twych ulubionych mięsnych potraw to już się odkryłaś i odtąd wiemy, że do nich należy dobrze wypieczony "Marsjanin" z jabłkiem w pyszczku:D:D:D ... a ja mam tylko kota pod ręką. Mizeria !:confused:

Vasanta
29-03-2008, 12:09
po co w ogole jadac zwierzeta?
jeszcze mniejszy problem i ze zdrowiem i z sumieniem(jesli kogos to rusza).
Chociażby po to, żeby nie mieć niedoboru wit. B, jaki mam obecnie właśnie z powodu semi-wegetarianizmu z tendencją do laktoowowegetarianizmu.
Jak ktoś lubi - czemu nie. Mnie sumienia nie zatruwa jedzenie miodu czy nabiału, a są tacy, którzy twierdzą, że powinno. Każdy ma swoje sumienie, Violushko.


a ja mam tylko kota pod ręką. Mizeria !:confused:
Kot z mizerią, mniam :p Tak po grecku, oni do mięsa tzatziki dodają, a od tzatziki do mizerii niedaleko. Tylko dopraw tego kota porządnie! ;)

Isar
29-03-2008, 21:00
Za kota w mizerii czy czymkolwiek innym podziekuję;):D W kwestii diety wypracowałam sobie pewien mechanizm wsłuchiwania sie w swój organizm. Jem to, na co mam aktualnie ochotę, bo wychodzę z założenia , że mój organizm wie sam najlepiej czego mi potrzeba w danej chwili. Na razie jakoś na tym dobrze wychodzę:)

Inayat
30-03-2008, 01:51
A tam kawa, czy ser... Ja ostatnio mam mega migreny po JABłKACH i JAJKACH nawet!

bollyanna
31-03-2008, 11:41
A jesteś pewna, że te migreny są związane z jedzeniem? Mogą mieć zupełnie inne podłoże... Osobiście nie cierpię na migreny, więc się nie znam, ale moja przyjaciółka twierdzi, że trafiają ją zupełnie bez powodu i są nie do przewidzenia.

Inayat
31-03-2008, 20:43
Ja mam neurologicznie zdiagnozowane migreny. Jedne przychodzą tak po prostu, a inne właśnie po tym, co napisałam. Albo po miksie orzechów z czerwonym winem. Z tym, ze niedawno doszły jajka i jabłka.

Solencja
31-03-2008, 22:48
Ja mam neurologicznie zdiagnozowane migreny. Jedne przychodzą tak po prostu, a inne właśnie po tym, co napisałam. Albo po miksie orzechów z czerwonym winem. Z tym, ze niedawno doszły jajka i jabłka.

Inayat>> orzechy i czerwone wino to jedne z najczęściej wymienianych "wywoływaczy" migreny.
Migreny wywołuje nie tylko pożywienie, ale też stres, pogoda, hormony.
Czasami może nam się wydawać, że napada nas zupełnie "z nikąd", ale ona wie kiedy i dlaczego.

Vasanta
01-04-2008, 12:56
Taka migrena z A.I.*

*A.I. - Artificial Intelligence - sztuczna inteligencja.

Inayat
01-04-2008, 17:50
No no, wiem, ze to najbardziej popularni sprawcy tego cholerstwa. Jestem bardzo dobrze wyedukowana pod kątem migreny. Ale oprócz tych oczywistych czynników głowa mnie boli praktycznie codziennie, a ataki migrenowe, z objawami ogniskowymi lub bez, miewam co jakiś czas +/- raz na tydzień, ewentualnie dwa.
I a propos tematu wątku, właśnie piszę pracę dyplomową na temat probiotyków i ich rzeczywiście skutecznego wpływu na poprawę zdrowia. Polecam więc spożywanie wszelkich tego typu (przeważnie mlecznych) przetworów. Z duuuużym dystansem do Actimela (badałam go i miał bardzo niewiele dobrych bakterii).

Vasanta
17-02-2009, 12:00
Ciekawy artykuł (http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html?as=2&ias=6&startsz=x) na temat różnych przekrętów żywnościowych - szczególnie polecam fragmenty na temat produktów codziennego użytku: masła czy pieczywa.

Herbi
17-02-2009, 12:21
Kot z mizerią, mniam :p Tak po grecku, oni do mięsa tzatziki dodają, a od tzatziki do mizerii niedaleko. Tylko dopraw tego kota porządnie! ;)

Za kota z mizerią macie w paszczę od czarownicy dzielącej życie z trójką pięknych kocisk:D Osobiście wolę małe dzieci, pieczone w całości, na rumiano - to chyba jedyna forma, w której małe dzieci są "strawne" :p

mks
18-02-2009, 10:46
:wacko:

:eek:
http://wyborcza.pl/1,75480,6279638,Bambus_w_szynce.html
:eek:

:wacko:

Oleta
18-02-2009, 11:38
Czytałam, czytałam... ;)
I prawdę mówiąc nic mnie specjalnie w tym artykule nie zaskoczyło. Mój mąż był taki zdziwiony składem pasztetu "z zająca";). A ja byłam zdziwiona, że on jest zdziwiony. Dla mnie to było raczej oczywiste, że to jest "pół na pół - jeden zając, jeden wół" - jak to się kiedyś mówiło.
Trochę zmartwił mnie ustęp o salami - b.lubię, a teraz będę musiała odczekać, aż zapomnę ten artykuł... ;)

A tu cytuję - moim zdaniem - głos rozsądku, wyczytany na innym forum a propos tego wywiadu :

"Morał: kupować marchewkę a nie przecier marchewkowy. Kawałek schabu a nie "staropolski schab babuni pieczony". Kaszę kukurydzianą a nie "Słodką chwilę".

Roboty przy gotowaniu minimalnie więcej, ale omija się ze 4 etapy przetwarzania żywności, a że na każdym ktoś usiłuje konsumenta naciąć to dość oczywiste. Wiadomo, że i ten surowy ziemniak też będzie trochę podrasowany, ale co z niego zostaje nim zostanie "złociutką panią frytką do piekarnika" to ja wolę nie wiedzieć.

Poza tym to w dużej mierze wina konsumentów, że tak jest. Wszyscy wolą jędrne, różowe wędliny, co z tego, że prawdziwa pieczona szynka jest szara i krucha? Kupiłybyście surowe mięso o przydatności do spożycia ponad tydzień, bo zostało wysterylizowane promieniowaniem elektromagnetycznym? Wątpię, a to w 100% bezpieczna i nie zostawiająca śladów technologia, w przeciwieństwie do konserwowania chemicznego.

Poza tym przegięcie w przetwórstwie ma też swoje dobre strony. Takie na przykład parówki, zamiast składać się z paskudnych okrawków mięsnych, zasadniczo zawierają granulat sojowy i sztuczny smak parówkowy;)"

Farida
18-02-2009, 11:49
Mnie również, nie zdziwił ten artykuł :)
A tyle osób wciąż się dziwi, dlaczego ja nie jadam mięsa :wacko::push::unsure:

Oleta
18-02-2009, 11:51
E tam - tylko mięsa?! ;) Powinniśmy też zaprzestać jadania masła, serów, pieczywa... Hmmm... Właściwie może zacznijmy żyć "miłością, energią słoneczną i tańcem"! ;)

Farida
18-02-2009, 12:02
Siedziałam trochę m.in. w analizie żywności ;) - ja i mój ścisły umysł chemiczny :D...który, zaginął już gdzieś w akcji :push: (mam dyplom analityka :embarrest: nie siedzę w tym, od czasu rozpoczęcia studiów na AM, ale niesmak pozostał ;p )
nie jadam wielu rzeczy, moja dieta nie jest zbilansowana, ale żyję :) i wszystkie badania mam niezłe <póki co> :) żyjmy tańcem! miłością! i energią słoneczną!:D

Macabresca
18-02-2009, 12:30
Za kota z mizerią macie w paszczę od czarownicy dzielącej życie z trójką pięknych kocisk:D Osobiście wolę małe dzieci, pieczone w całości, na rumiano - to chyba jedyna forma, w której małe dzieci są "strawne" :p

Nono, a Zochna? :)

Przeciwko zjadaniu kotów protestuję również. Za to zapraszam na domowej roboty chleb z domowym dżemem malinowym.

Rihana
18-02-2009, 19:32
A czy ktoś wie jaka jest różnica pomiędzy np. czekoladkami "Kasztanki" wyprodukowanymi przez uznaną polską firmę Y a "Kasztankami" sprzedawanymi przez tani sieciowy sklep - ale na metce małymi literami jest napisane: wyprodukowane dla sieci X przez uznaną polską firmę Y? Wypróbowałam na filetach śledzowych - nie poczułam różnicy.Czy jest to tak, że znana firma nie chce obniżać cen produktów które firmuje swoim logo, czy też obniża jakość (np.przez gorsze surowce) i wtedy nie produkuje pod swiom logo?:confused:

Medeah
18-02-2009, 19:40
No no, wiem, ze to najbardziej popularni sprawcy tego cholerstwa. Jestem bardzo dobrze wyedukowana pod kątem migreny. Ale oprócz tych oczywistych czynników głowa mnie boli praktycznie codziennie, a ataki migrenowe, z objawami ogniskowymi lub bez, miewam co jakiś czas +/- raz na tydzień, ewentualnie dwa.
(...)

Inayat, jak radzisz sobie z atakami bólu? U mnie atak trwa zwykle trzy dni (z częstotliwością pojawiania się średnio raz na dwa tygodnie), wyłączając mnie kompletnie z normalnego życia (dotarcie do kuchni czy łazienki graniczy z sukcesem na miarę zdobycia Mount Everest'u), kolejne leki przeciwbólowe sieją spustoszenie w moim organizmie... rozpoczynam poszukiwania metod niekonwencjonalnych, dam się nawet ponakłuwać igłami (podobno niektórzy pozbyli się migreny po kilku sesjach akupunktury), jeżeli miałoby się to okazać zbawienne...

Vasanta
18-02-2009, 22:56
http://wyborcza.pl/1,75480,6279638,Bambus_w_szynce.html (http://wyborcza.pl/1,75480,6279638,Bambus_w_szynce.html)


Podawałam ten link... Dwa posty przedtem... :suspicious:


Wypróbowałam na filetach śledzowych - nie poczułam różnicy.Czy jest to tak, że znana firma nie chce obniżać cen produktów które firmuje swoim logo, czy też obniża jakość (np.przez gorsze surowce) i wtedy nie produkuje pod swiom logo?:confused:
Obniża ceny produktów, których nie firmuje swoim logo. Tak jest w wielu dyskontach (Biedronka, Lidl, Plus itd.). Dodatkowo cenę obniża brak rygorystycznej kontroli jakości. Ja czuję różnicę między belgijskimi czekoladkami "owoce morza" a tymi z Lidla :)

Sumaiya
19-02-2009, 14:32
Ja czuję różnicę między belgijskimi czekoladkami "owoce morza" a tymi z Lidla :)

Te belgijskie czekoladki są cudowne! Chętnie zjadłabym je znowu.... :love:

Aïda G'Albi
28-04-2009, 21:29
Dziewczyny! zauwazylam,bo robie jak Vasanta (oprócz czekolady...mniam!)-czytam etykiety-ze na soli morskiej jest...dodatek E-536 (czyli substancja przeciwzbrylajaca)...bylam zawsze przekonana ze sól morska jest "zdrowsza" o tej z wykopalisk...a tu na to samo "paskudztwo" jest narazona i jedna i druga.

Na wszelki wypadek,podam Wam zestaw E (dla swiadomego wyboru w kupowaniu),choc...trudno sie doczytac na etykietkach producentów,którzy kamufluja nam trucizny byle zbyc!


Dodatki E do zywnosci:

Podział na związki pochodzenia naturalnego i otrzymywane syntetycznie nie jest ścisły; wiele związków może być produkowane różnymi metodami. Ważniejsza od metody produkcji jest czystość produktu końcowego; często tradycyjne metody (np. fermentacja) dają bardziej zanieczyszczony (gorszej jakości) produkt niż synteza chemiczna.

Wbrew szeroko rozpowszechnionej opinii, "naturalny" nie oznacza lepszy - często jest wręcz odwrotnie. Określenie "substancja identyczna z naturalną" nie oznacza substytutu produktu naturalnego, tylko związek o identycznym składzie jak występujący w przyrodzie, a otrzymany inną metodą niż z surowca naturalnego.

Niektóre podane tu nazwy systematyczne dodatków znajdują się w powszechnym użytku, mimo tego że nie są zgodne z aktualnie zalecanym przez IUPAC sposobem nazewnictwa związków chemicznych (standardy istnieją, a chemicy i tak wiedzą lepiej co być powinno :-)).

Dlaczego niektóre symbole odnoszą się do całych grup związków, a inne przypisują dwa lub trzy symbole jednemu związkowi? W pierwszym przypadku jest to spowodowane faktem iż z punktu widzenia technologii spożywczej nie ma sensu rozdzielać mieszaniny kilku związków o bardzo zbliżonych właściwościach. Druga sytuacja występuje gdy dany związek jest używany w kilku modyfikacjach nieznacznie różniących się składem chemicznym, a posiadających wyraźnie rozróżnialne właściwości fizyko-chemiczne; np. wpływ na temperaturę topnienia produktu do którego zostanie dodany.
Poniższa lista zawiera dodawane do badź tylko używane przy produkcji żywności, jednak mimo tego iż znajduje się na niej 169 pozycji to z pewnością istnieje potrzeba uzupełnienia oraz dodane pewnego rodzaju wprowadzenie czy wyjaśnienie funkcji, jakie konkretnie odgrywają danego typu związki.

Barwniki i pigmenty

schemat: symbol E - nazwy handlowe i systematyczne - kolor, pochodzenie; dodawany do produktów

E 100 - kurkumina (kurkuma) - żółty, roślinny; przyprawy, koncentraty

E 101 - ryboflawina, laktoflawina, witamina B2 - żółto-pomarańczowy, naturalny lub syntetyczny; przyprawy i wiele innych

E 102 - tartrazyna - cytrynowo-żółty, syntetyczny; napoje w proszku, esencje owocowe, miód sztuczny, musztarda

E 104 - żółcień chinolinowa, Food Yellow 13 - żółty; wyroby cukiernicze

E 110 - żółcień zachodzącego słońca FCF, Food Yellow 3, żółcień pomarańczowa - żółty; marmolady, żele, guma do żucia, powłoki tabletek

E 120 - karmin, Natural Red 4 - czerwony, naturalny; różne

E 122 - azorubina, chromotrop FB - czerwony, syntetyczny; dżemy i marmolady wiśniowe, budynie, lody, polewy

E 123 - amarant, FD&C Red No.2 - czerwony; różne

E 124 - Ponceau 4 R - czerwony; wędzone ryby, cukierki pudrowe

E 127 - erytrozyna, Food Red 14, tetrajodofluoresceina - czerwony, syntetyczny; wiśnie koktailowe, owoce kandyzowane

E 131 - błękit patentowy FCF - niebieski; drażetki

E 132 - indygotyna I - niebieski, naturalny; drażetki, różne

E 133 - błękit brylantynowy FCF 1350, Food Blue 2 - niebieski; różne

E 140 - biophyll, chloresium, darotol, ennds, chlorofil - zielony, roślinny; różne

E 141 - kompleks miedziowy chlorofilu - zielony, roślinny (modyfikowany); groszek konserwowy

E 150 - karmel (częściowo zwęglony cukier) - brunatna; wyroby cukiernicze

E 151 - czerń brylantowa, czerń PN - czarny, syntetyczny; podbarwianie słabych odmian kawioru

E 153 - węgiel drzewny (pigment) - czarny, syntetyczny; wyroby cukiernicze

E 160a - (alfa-,beta-)karoten, prowitamina A - żółty, naturalny; produkty tłuszczowe (np. masło)

E 160b - annato, biksyna, ekstrakt z nasion Bixa orellana L. - żółty, naturalny; margaryna, oleje, sery żółte

E 160c - kapsantyna, kapsorubina (występuje w papryce czerwonej) - czerwony, naturalny; różne

E 160d - likopen, likopina, psi-karoten (występuje w pomidorach) - czerwony, naturalny; różne

E 160e,f - beta-apo-8-karotenal, ester etylowy beta-apo-8-karotenalu - ciemno-czerwona; różne

E 161a - flawoksantyna - żółtawo-czerwony, naturalny; różne

E 161b - luteina - żółty, naturalny; różne

E 161c - kryptoksantyna - naturalny; różne

E 161d - rubiksantyna - czerwony, naturalny; różne

E 162 - czerwień buraczana, betanina (występuje w burakach czerw.) - czerwony, naturalny; przetwory owocowe, namiastka mięsa produkowana z białka soi

E 163 - antocyjany (występują w winogronach i jagodach) - czerwony-różne odcienie, naturalny; napoje, konserwy owocowe, słodycze

E 170 - węglan wapnia (pigment) - biały; pasty do zębów (środek ścierny), kalcpiryna (substancja osłonowa)

E 171 - dwutlenek tytanu (pigment) - biały; guma do żucia, drażetki, pasta do zębów

E 172 - wodorotlenek żelaza (pigment) - brunatny; rzadko stosowany: sztuczne osłonki kiełbas

E 173 - glin, aluminium (metaliczne) - metaliczny; dekoracja słodyczy

E 174 - srebro (metaliczne) - srebrny; wyroby cukiernicze

E 175 - złoto (metaliczne) - złoty; w polsce spotykane w likierze Goldwasser

E 180 - pigment rubinowy - czerwony; osłonki woskowe serów twardych


Konserwanty

schemat: symbol E - nazwy handlowe i systematyczne - pochodzenie; dodawany do produktów

E 200 - kwas sorbowy - syntetyczny; sery, margaryny i inne

E 201 - sorbinian sodu - syntetyczny; sery, margaryny i inne

E 202 - sorbinian potasu - syntetyczny; sery, margaryny i inne

E 203 - sorbinian wapnia - syntetyczny; sery, margaryny i inne

E 210 - kwas benzoesowy - syntetyczny; napoje gazowane, majonezy, marynaty, konserwy owocowe i warzwyne, sałatki

E 211 - benzoesan sodu - syntetyczny;

E 212 - benzoesan potasu - syntetyczny;

E 213 - benzoesan wapnia - syntetyczny;

E 214,215 - p-hydroksybenzoesan etylu i pochodne - syntetyczny;

E 216,217 - p-hydroksybenzoesan propylu i pochodne, Propylparaben, Nipasol, Solbrol P - syntetyczny; różne

E 218,219 - p-hydroksybenzoesan metylu i pochodne - syntetyczny; różne

E 220 - dwutlenek siarki - syntetyczny; soki owocowe i koncentraty, wino, suszone owoce

E 221 - siarczan(IV) sodu (siarczyn sodu) - syntetyczny; różne

E 222 - wodorosiarczan(IV) sodu (kwaśny siarczyn sodu) - syntetyczny; różne

E 223 - pirosiarczan(IV) sodu, dwusiarczan(IV) sodu - syntetyczny; różne

E 224 - pirosiarczan(IV) potasu, dwusiarczan(IV) potasu - syntetyczny; różne

E 226 - siarczan(IV) wapnia (siarczyn wapnia) - syntetyczny; różne

E 227 - wodorosiarczan(IV) wapnia (kwaśny siarczyn wapnia) - syntetyczny; różne

E 228 - wodorosiarczan(IV) potasu (kwaśny siarczyn potasu) - syntetyczny; różne

E 230 - 1,1'-difenyl, Bifenyl, Diphenyl - syntetyczny; owoce cytrusowe (zabezpieczenie skórek przed owadami)

E 231 - o-fenylo-fenol, Dowicide - syntetyczny; owoce cytrusowe

E 232 - o-fenylo-fenolan sodu - syntetyczny; owoce cytrusowe

E 233 - Thiabendazol, MK-360, Omnizole, Bovizole, Eprofil, Equizole, Tecto - syntetyczny; owoce cytrusowe

E 234 - niazyna (antybiotyk) - wytwarzany przez Streptococcus lactis; sery topione

E 236 - kwas mrówkowy - syntetyczny; ryby wędzone, surowe soki owocowe

E 237 - mrówczan sodu - syntetyczny; różne

E 238 - mrówczan wapnia - syntetyczny; różne

E 239 - heksametylenotetraamina, urotropina - syntetyczny; różne

E 249 - azotan(III) sodu (azotyn sodu) - syntetyczny; wędliny

E 250 - azotan(III) potasu (azotyn potasu) - syntetyczny; wędliny

E 251 - azotan sodu - syntetyczny; wędliny, sery podpuszczkowe i topione

E 252 - azotan potasu - syntetyczny; wędliny, sery podpuszczkowe i topione

E 260 - kwas octowy - syntetyczny lub fermentacyjny; marynaty: śledzie, grzyby, sałatki...

E 261 - octan potasu - syntetyczny; marynaty: śledzie, grzyby, sałatki...

E 262 - octan sodu - syntetyczny; marynaty: śledzie, grzyby, sałatki...

E 263 - octan wapnia - syntetyczny; marynaty: śledzie, grzyby, sałatki...


Antyutleniacze (antyoksydanty), stabilizatory i inne

schemat: symbol E - nazwy handlowe i systematyczne - pochodzenie, inne funkcje; dodawany do produktów

E 270 - kwas mlekowy - fermentacyjny, konserwant; różne

E 280 - kwas propinowy - syntetyczny lub fermantacyjny, konserwant; różne

E 281 - propinian sodu - syntetyczny, konserwant; różne

E 282 - propinian wapnia - syntetyczny, konserwant; różne

E 283 - propinian potasu - syntetyczny, konserwant; różne

E 290 - dwutlenek węgla ( tlenek węgla(IV) ) - syntetyczny, konserwant; napoje, wody mineralne

E 296 - kwas L-jabłkowy - syntetyczny, konserwant; różne

E 300 - kwas L-askorbinowy, witamina C - syntetyczny, konserwant; różne

E 301 - L-askorbinian sodu - syntetyczny, konserwant; różne

E 302 - L-askorbinian wapnia - syntetyczny, konserwant; różne

E 304 - palmitynian askrobylu (pochodna witaminy C) - syntetyczny; produkty tłuszczowe

E 307-309 - tokoferole, witamina E i pochodne - syntetyczne; różne

E 310 - gallusan propylu - syntetyczny, wzmacnia działanie E 320 i 321; różne

E 311 - gallusan oktylu - syntetyczny, wzmacnia działanie E 320 i 321; różne

E 312 - gallusan dodecylu - syntetyczny, wzmacnia działanie E 320 i 321; różne

E 320 - BHA, butylo-hydroksy-anizol, Antracine 12, Embanox, Nipantiox 1-F - syntetyczny; biszkopty, rosoły w kostkach, orzechy, tłuszcze piekarskie

E 321 - BHT, butylo-hydroksy-toluen, Impruvol - syntetyczny; różne

E 322 - lecytyna - naturalny (głównie z nasion soi), emulgator; różne

E 325 - mleczan sodu - syntetyczny; sery, pieczywo, pasztety

E 326 - mleczan potasu - syntetyczny; sery, pieczywo, pasztety

E 327 - mleczan wapnia - syntetyczny; desery w proszku

E 330 - kwas cytrynowy - odpady poprodukcyjne cukru; różne

E 331(a-c) - cytrynian sodu - jak E 330; różne

E 332(a,b) - cytrynian potasu - jak E 330; różne

E 333 - cytrynian wapnia - jak E 330; różne

E 334 - kwas L-winowy - fermentacyjny; różne

E 335 - winian sodu - fermantacyjny; różne

E 336 - wodorowinian potasu (winian monopotasowy) - fermantacyjny; różne

E 337 - winian sodowo-potasowy - fermantacyjny; sery, przetwory mięsne

E 338 - kwas fosforowy - syntetyczny, regulator kwasowości; napoje

E 339a - diwodoroortofosforan sodu (ortofosforan monosodowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; przetwory mięsne, sery

E 339b - wodoroortofosforan sodu (ortofosforan disodowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; przetwory mięsne, sery

E 339c - ortofosforan sodu (ortofosforan trisodowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; sery topione, różne

E 340a - diwodoroortofosforan potasu (ortofosforan monopotasowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 340b - wodoroortofosforan potasu (ortofosforan dipotasowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 340c - ortofosforan potasu (ortofosforan tripotasowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 341c - ortofosforan wapnia (ortofosforan tripotasowy) - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 350 - jabłczan sodu - syntetyczny; różne

E 351 - jabłczan potasu - syntetyczny; różne

E 352 - jabłczan wapnia - syntetyczny; różne

E 353 - kwas m-winowy - syntetyczny; różne

E 355 - kwas adypinowy - syntetyczny; różne

E 375 - kwas nikotynowy, witamina PP - syntetyczny; różne

E 381 - cytrynian żelazowo-amonowy - syntetyczny; różne

E 385 - sól sodowo-wapniowa kwasy etylenodiaminatetraoctowego (EDTA) - syntetyczny, utrwalacz barwy; różne


Zagęszczacze

schemat: symbol E - nazwy handlowe i systematyczne - pochodzenie; dodawany do produktów

E 400 - kwas alginowy - naturalny (produkowany z alg); różne

E 401 - alginian sodu - naturalny (modyfikowany, produkowany z alg); jako substancja klarująca: soki, miody pitne, hydrolizaty białkowe (zupy w proszku), zagęszczacz: lody, desery w proszku, koncentraty napojów i ciast, śmietana UHT

E 402 - alginian potasu - naturalny (modyfikowany, produkowany z alg); jak E 401

E 403 - alginian amonu - naturalny (modyfikowany, produkowany z alg); jak E 401

E 404 - alginian wapnia - naturalny (modyfikowany, produkowany z alg); śmietana UHT

E 405 - alginian propylenowo-glikolowy - naturalny (modyfikowany, produkowany z alg); sosy typu dressing, majonez niskotłuszczowy

E 406 - Agar, agar-agar, isinglass - naturalny (produkowany z alg); galaretki (zamiast żelatyny), lody, napoje mleczne, margaryna, konserwy mięsne

E 407 - Karagen - naturalny (produkowany z wodorostów); jak E 401, odżywki dla dzieci

E 410 - mączka chleba świętojańskiego, Carob, Carubin, Arobon - wyciąg z nasion Ceratonia siliqua L.; jak E 401

E 412 - guma guar, guaran - wyciąg z nasion Cyamopsis tetragonolubus L.; sałatki, majonezy, lody, zupy

E 413 - tragant (tragakant) - naturalny; różne

E 414 - guma arabska - naturalny; różne

E 415 - ksantan - fermantacyjny; różne

E 420 - sorbitol, syrop sorbitolowy - syntetyczny; lody, ciasta, wyroby cukiernicze trwałe, owoce kandyzowane

E 421 - mannitol - syntetyczny; różne

E 422 - glicerol, 1,2,3-propanotriol, gliceryna - syntetyczny; wyroby cukiernicze

E 432-436 - estry polioksyetylenów sorbitanowych i kwasów tłuszczowych: laurynowego, oleinowego, palmitynowego, mono- i tristearynowego - tłuszcze roślinne modyfikowane; różne

E 440a - pektyna - naturalny; przetwory owocowe

E 440b - pektyna amoniakalna - naturalny (modyfikowany); różne

E 450-452 - fosforany i polifosforany sodu i potasu - syntetyczne; głównie sery topione

E 460 - celuloza - naturalny; różne

E 461 - metyloceluloza - naturalny (modyfikowany); różne

E 464 - hydroksypropylometyloceluloza - naturalny (modyfikowany); różne

E 465 - metyloetyloceluloza - naturalny (modyfikowany); różne

E 466 - sól sodowa karboksymetylocelulozy, CMC - naturalny (modyfikowany); wyroby cukiernicze, zupy w proszku, serki topione, lody

E 469 - kazeinian sodu - naturalny (modyfikowany); napoje mleczne, lody

E 470 - grupa soli sodowych, potasowych i wapniowych kwasów tłuszczowych o podobnych właściwościach - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 471 - grupa mono- i diglicerydów kwasów tłuszczowych o zbliżonych właściwościach - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 472a - E 471 dodatkowo estryfikowane kwasem octowym - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 472b - E 471 dodatkowo estryfikowane kwasem mlekowym - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 472c - E 471 dodatkowo estryfikowane kwasem cytrynowym - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 472d - E 471 dodatkowo estryfikowane kwasem winowym - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne

E 472e - E 471 dodatkowo estryfikowane kwasem acetylo- lub diacetylowinowym - naturalny (modyfikowany), emulgatory; różne


Różne dodatki

schemat: symbol E - nazwy handlowe i systematyczne - pochodzenie, funkcja; dodawany do produktów, uwagi

E 500a - węglan sodu, soda - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 500b - wodorowęglan sodu (kwaśny węglan sodu), soda oczyszczona - syntetyczny, regulator kwasowości, środek spulchniający; sery, wypieki i inne

E 501a - węglan potasu - syntetyczny, regulator kwasowości; różne

E 501b - wodorowęglan potasu (kwaśny węglan potasu) - syntetyczny, regulator kwasowości, środek spulchniający; różne

E 503a - węglan amonu - syntetyczny, regulator kwasowości, środek spulchniający; różne

E 503b - wodorowęglan amonu (kwaśny węglan amonu) - syntetyczny, regulator kwasowości, środek spulchniający; różne (podczas pieczenia ulatnia się całkowicie)

E 504 - węglan magnezu - syntetyczny, środek spulchniający; różne

E 508 - chlorek potasu - konserwy, wędliny i wyroby garmażeryjne

E 536 - żelazocyjanek potasu - syntetyczny, usuwa jony żelaza; sól kuchenna, wino

E 575-579 - glukoniany - syntetyczny, przeciwdziałają zbrylaniu; sproszkowane produkty żywnościowe

E 620 - kwas L-glutaminowy - syntetyczny, wzmocnienie smaku potraw; przyprawy, koncentraty zup w proszku, konserwy mięsne i inne

E 621 - glutaminian sodu - syntetyczny, wzmocnienie smaku potraw; jak E 620

E 627 - wodzian guanylanu sodu (guanylan sodu) - naturalny, wzmocnienie smaku potraw; jak E 620

E 631 - dwuwodzian inozynianu sodu (inozynian sodu) - naturalny, wzmocnienie smaku potraw; jak E 620

E 635 - mieszanina E 627 i E 631 - naturalny, wzmocnienie smaku potraw; jak E 620

E 900 - dimetylopolisiloksan - syntetyczny, zapobieganie przywieraniu wypieku do formy; ciasta i pieczywo

E 901 - wosk pszczeli - naturalny, powlekanie drażetek cukierniczych

E 951 - Aspartam, Canderel, Nutrasweet - syntetyczny, substancja słodząca, nieodporny na działanie podwyższonej temperatury

E 967 - ksylitol, Kannit, Newtol, Torch, Xyliton, Eutrit - syntetyczny; lody, wyroby cukiernicze

Vasanta
28-04-2009, 22:14
Co do wszelkich E - ja mam taką prywatną listę, którą noszę zawsze przy sobie: jest to lista dodatków niewegetariańskich, na które jestem szczególnie wyczulona. Nie dlatego, że jestem ortodoksyjną wegetarianką - tylko dlatego, że spożywanie niektórych substancji wydaje mi się w wielu przypadkach po prostu niepotrzebne... I ohydne.

BTW chyba powinna ta lista znaleźć się w wątku o zdrowym odżywianiu :)

Aïda G'Albi
01-05-2009, 13:23
Kodeks Zywnosciowy nakazuje bezwzglednie wszystkim zyjacym na swiecie chodowlanym (flora&fauna) podawac w trakcie rozwoju ANTYBIOTYKI oraz CHEMIKALIA "zapobiegawcze" przed chorobami i psuciem...tu jest wiecej na temat:

http://otworz-oczy.org/?page=1#wpsbw

Produkty nie objete "E" maja inny sposób konserwacji,lagodnie brzmiacy dla ucha..."pasteryzacja"... : NAPROMIENIOWANIE,czyli znieksztalcenie w budowie molekularnej i Polska(np) ma pozwolenie na takie produkty jak: czosnek,cebula,pieczarki suche/swieze i przyprawy...ziemniaki i marchew-czy cos opuscilam?

Vasanta
01-05-2009, 21:20
...Vasanto,to sie musisz chyba niezle natrudzic w szukaniu prawdziwej zywnosci bez dodatków,jako ze Kodeks Zywnosciowy nakazuje bezwzglednie wszystkim zyjacym na swiecie chodowlanym (flora&fauna) podawac w trakcie rozwoju ANTYBIOTYKI oraz CHEMIKALIA "zapobiegawcze" przed chorobami i psuciem...
Owszem, trzeba się nieraz natrudzić. Ja głównie czytam skład pod kątem substancji, które nie są niezbędne w danym produkcie - trudno na przykład mieć pretensje do galaretki, że zawiera żelatynę :) Ale już w jogurtach żelatyna nie ma prawa przebywać. Omijam też koszenilę. Wszędzie. Zmielone mszyce, blah. I mąka kostna, i enzymy typu pepsyna. No i oczywiście zawsze patrzę na pieczątkę na jajkach: nigdy trójka.


inny sposób konserwacji,lagodnie brzmiacy dla ucha..."pasteryzacja"... : NAPROMIENIOWANIE,czyli znieksztalcenie w budowie molekularnej [...]czosnek,cebula,pieczarki suche/swieze i przyprawy
Czyżby coś się zmieniło w pasteryzacji od czasów mojej podstawówki? Wtedy mnie uczyli, że to termiczna metoda konserwacji żywności... I że stosuje się ją głównie do przetworów owocowych i warzywnych, mięsa i mleka...

Szahiya
02-05-2009, 08:53
ja sie trzymam tego...jedno miejsc które "namietnie" odwiedzam-a nie lubie siedziec przy kompi za duzo:
(akc.przez Instytut Matki i Dziecka) http://otworz-oczy.org/?page=1#wpsbw


Przeczytałam ten oto artykuł http://otworz-oczy.org/?p=457 i autentycznie się przeraziłam! Coś mi się tam kiedyś obiło o uszy, że wcieranie kremów tak samo może szkodzić, jak jedzenie niezdrowych rzeczy, ale żeby aż tak :| A najbardziej zaskoczyła mnie część o talku. Doszłam do wniosku, że wyrażenie "bezpieczny seks" to oksymoron :p

Idę się powiesić w związku z tym wszystkim.

... a dzieci to lepiej w ogóle nie mieć, skoro się je truje od pierwszych dni...:blink:

Vasanta
02-05-2009, 10:28
Demagogia... Artykuł w całości jest tłumaczony, ale bez dostosowania do realiów polskich, ponadto pochodzi z magazynu, któremu nie wierzę ani na jotę. Tak jak nie wierzę temu, co pisze "Wróżka" czy ulotki Alveo. Aida pisze o akceptacji strony (?) przez Instytut Matki i Dziecka - z przykrością zawiadamiam, że IMiD się nie zajmuje akceptacją stron internetowych.

Troszkę rozsądku, dziewczyny :) Nie wierzmy we wszystko, co przeczytamy :) I nie wieszaj się, Bajaderko. Naprawdę nie wszystko szkodzi.

Szahiya
02-05-2009, 10:46
No, ten brak dostosowania trochę mnie pociesza;)

Vasanta
02-05-2009, 11:39
To spójrz sobie na stronę magazynu, z którego pochodzi ten artykuł (http://nexus.media.pl/zakupy/index.php?cPath=26). I przejrzyj tematy z ostatnich numerów. Nadal im wierzysz?

Szahiya
02-05-2009, 11:43
Jestem generalnie podatna na informacje o wszystkich toksynach, a o tych w kosmetykach słyszałam już wcześniej. Po przeczytaniu artykułu oczywiście nie zacznę się myć piaskiem i używać żółtka zamiast odżywki do włosów, mimo wszystko mój niepokój on budzi :p

Vasanta
02-05-2009, 13:49
Z racjonalnego punktu widzenia - to w piasku czy w żółtku może być dokładnie to samo, co w kosmetykach. I często jest :) Tylko w nadmiarze wszystko szkodzi - a większość związków chemicznych nie kumuluje się w organizmie (wyjątkiem jest na przykład ołów). Ponadto nie wszystkie kosmetyki zawierają te składniki, które wymieniono w artykule jako niebezpieczne - po przeglądzie mojej łazienkowej półki śmiem twierdzić, że większość ich nie zawiera. Przy okazji, czy jakiś chemik mógłby wypowiedzieć się w sprawie zawartości formaldehydu w SLS?

Informacje są podobne do narodowej paniki, jaką swego czasu wzbudziła rzekomo rakotwórcza guma Turbo. Obecnie jest łatwiej puszczać w obieg takie plotki, bo Internet znacznie poszerza grono odbiorców. Ponadto sama forma tego artykułu ("potencjalnie kancerogenny", "może powodować", "znajduje się w niektórych...") pokazuje nam, jak bardzo niepewne są to dane. Nie dajmy się zwariować :)

Blancari
03-05-2009, 01:40
Czyżby coś się zmieniło w pasteryzacji od czasów mojej podstawówki? Wtedy mnie uczyli, że to termiczna metoda konserwacji żywności... I że stosuje się ją głównie do przetworów owocowych i warzywnych, mięsa i mleka...


Nic się nie zmieniło. Pasteryzacja to metoda opracowana przez Ludwika Pasteura i polega na podgrzewaniu.
Nie mam pojęcia, skąd Aida wytrzasnęła to napromieniowywanie, chyba że w Hiszpanii mają inne metody. W polskim zaścianku nadal podgrzewamy - sposoby różnią się tylko czasem i temperaturą.


I dziewczyny, naprawdę, jak pisze Vasanta - trochę myślenia. Gazetki siejące "prawdopodobną" panikę to niezbyt dobre źródło informacji.
Dużo lepiej jest oprzeć się na zdrowym rozsądku i wiedzy. Truskawka w środku zimy na pewno nie jest naturalna. Pasztet z zawartością mięsa 10% nie jest pasztetem. Cola Light 0 kalorii z aspartamem nie jest ani zdrowa, ani dietetyczna. A robaczywe jabłko na pewno jest zdrowsze od regularnej nawoskowanej zielonej kulki z marketu - skoro robal żre, znaczy że nie trujące.

Czasem mam wrażenie, że przy zastosowaniu rozsądku i uzupełnianiu go rzetelną wiedzą, życie staje się o wiele prostsze niż pod wpływem straszących artykulików.

Vasanta
03-05-2009, 10:29
Nie mam pojęcia, skąd Aida wytrzasnęła to napromieniowywanie, chyba że w Hiszpanii mają inne metody.
Podejrzewam, że stąd (http://otworz-oczy.org/?p=490).

Ale im generujemy ruch na tej stronce :) Swoją drogą, przeczytałam dwa artykuły i czułam się podczas czytania jak kiedy sięgnęłam po książkę udowadniającą, że Holocaust nie miał miejsca - w ramach zajęć z ruchów neopogańskich i narodowochrześcijańskich na studiach, broń Boże nie czytałam tej książki z własnej woli. Przywoływanie kompletnie nieznanych nazwisk, organizacji z nazwami na trzy linijki, badań udokumentowanych za granicą, nagminne używanie słów typu "przypuszcza się", "podejrzewa się", "udowodniono duże prawdopodobieństwo" itd.

Autor tej strony ściąga artykuły z różnych czasopism, mniej i bardziej rzetelnych. Czasem nie podaje źródeł, co oznacza, że sam tworzy różne teorie lub znajduje je w sieci. A w sieci znaleźć można wszystko. Na przykład tagrasy. (http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53666,812534.html) Bez paniki, naprawdę.

Dzięki za poparcie, Blancari.

palacz
03-05-2009, 11:56
Drogie Panie

1) Nie generujecie bóg wie jakiego ruchu. Raptem ok 15 odwiedzin w ciagu ostatniej doby

2) To, że pani vasanta tak a nie inaczej postrzega artykuły świadczy tylko o pani utartym punkcie widzenia, gdzie nie dopuszcza pani żadnej innej opcji. Nie mówie, że w Auschwitz nie zabijano ludzi - dopuszczam jednak myśl, że ten obóz mógł być obozem nie do tego przeznaczonym.

3) Autor nie ściąga artykułów - pisze je lub dostaje pozwolenia na przedruki.

4) Mniej lub bardziej rzetelnych - oczywiście jeśli ktoś za rzetelne uznaje Wyborczą no to tak - te źródła nie są rzetelne chyba wogóle.

5) Promieniowanie jako metoda konserwacji jest dopuszczalne i stosowane np. w niektórych przyprawach sypkich, które Polska importuje.

"Średni roczny handel międzynarodowy żywnością napromieniowaną wynosi ok. 450 tys. ton, a w Polsce ok. 250 ton. Jest to głównie handel przyprawami. Ponad 20 państw wykorzystuje w przemyśle napromieniowanie żywności."

Prosze wziąść pod uwagę, ze takiej tematyki nikt nie odważy się poruszyć. O GMO nie napisze źle poważna duża gazeta, bo prawdopodobnie jej właściciel wkłada w związane z tym badania etc jakiś kapitał. Jeśli panie dobrze poczytają, to biotechnologia jest w czołówce przemysłowej zaraz po przemyśle zbrojeniowym i farmaceutycznym. Google inwestuje w biotechnologię, Shell, General Motors, większosć japońskich koncernów etc etc.

Historia bardzo często lubi się powtarzać.

Prosze nie zapominać, że azbest też był niegroźny. Większosć wieżowców na świecie jest z azbestu. A co teraz?

DTT - supernawóz. Zabijał chwasty jak żaden inny. Wycofano bo ludzie zaczęli umierać.

Takich przykładów mógłbym przytaczać wiele.

Choćby głupie telefony komórkowe. Jestem pracownikiem labolatorium unijnego zajmującego się metrologią pola elektromagnetycznego i uwierzcie drogie panie - z nas - pracowników nikt nie rozmawia przez komórkę bez zestawu słuchawkowego. TO samo przeforsowaliśmy w naszych rodzinach i wśrod anszych bliskich. To, co emituje ta mała zabawka to nie sa przelewki. Ale to wyjdzie na pań i moich dzieciach zapewne.

Nie zachęcam do popadania w paranojei demagogie. Zachęcam do dopuszczania do głowy czegoś innego, niż to co wylewa się z mediów tzw. "mainstreamu", czyli tv, radio i gazety.

pozdrawiam

rzuber
otworz-oczy.org

Vasanta
03-05-2009, 12:08
Chyba umrę ze śmiechu. Ostatnio coś często jest tak, że jeśli kogoś krytykujemy, ten ktoś od razu pojawia się na forum. Podejrzane... :D

@palacz:
- promieniowanie jest metodą konserwacji żywności, owszem, ale to nie jest to samo co pasteryzacja; ba, to jest ZUPEŁNIE co innego.
- wziąĆ, nie wziąść, a Bóg się pisze wielką literą
- zwracanie się w Internecie do kogoś per "pani" świadczy o protekcjonalnym traktowaniu odbiorcy i nie podoba mi się
- wszyscy jesteśmy śmiertelni, średnia życia obecnie to jakieś 70 lat, jeśli dożyję tego wieku, to będę zadowolona, a jeśli wcześniej zabije mnie fluor, GMO, spirala antykoncepcyjna, żel pod prysznic albo kierowca TIRa, to trudno, widać tak miało być.

Nie popadajmy w żadną skrajność, tylko znajdźmy złoty środek. A drogą do tego środka NIE JEST straszenie ludzi artykułami z "Nexusa".

Blancari
03-05-2009, 12:28
Chyba umrę ze śmiechu. Ostatnio coś często jest tak, że jeśli kogoś krytykujemy, ten ktoś od razu pojawia się na forum. Podejrzane... :D

Nie wiem, czy podejrzane. Po prostu statystyki odwiedzin. 15 wejść z jednej strony w ciągu doby to może nie wielki ruch, ale wystarczająco by się zainteresować :D


Palacz - dobrze jest uświadamiać ludziom rzeczy, których nie wiedzą, ale nie należy manipulować tymi faktami tak, aby ich straszyć i wprowadzać w kolejny błąd. A tak się dzieje w przypadku niektórych artykułów zamieszczanych przez Ciebie.
Choćby ta pasteryzacja: fakt, że gdzieś w Hameryce napromieniowywanie zastępuje się nazwą pasteryzacja nie ma nic wspólnego z Polską. W Polsce pasteryzacja to podgrzewanie: metoda stara i bezpieczna. Domowe przetwory też się pasteryzuje.

Inna sprawa, w Polsce również dopuszczone jest napromienianie. No tak, ale w dość łatwy sposób można uniknąć tych produktów myśląc i kupując w dobrych miejscach.

Tak więc dobrze jest ludzi informować, ale może zamiast straszyć, warto napisać jak sobie z tym radzić. Więcej pożytku z tego będzie.
Teoria spisku jest może medialna, ale nic dobrego z niej nie wynika. :D

Vasanta
03-05-2009, 12:34
Nie wiem, czy podejrzane. Po prostu statystyki odwiedzin. 15 wejść z jednej strony w ciągu doby to może nie wielki ruch, ale wystarczająco by się zainteresować :D
To w tym przypadku - a Uto, konferansjer z Novej? :) Ja też mam u siebie na blogu statystyki odwiedzin, ale nie wchodzę na każdą stronę, z której do mnie ludzie wchodzą, bo bym chyba oszalała ;)

Admin
03-05-2009, 16:21
Super, że temat podskoczył bo nie muszę go szukać.:) Wracając z działki myślałem żeby w nim podzielić się z Wami swoim znaleziskiem.

Otóż po pół roku kiedy otworzyłem nasz domek na działce znalazłem tam pozostawiony przez przypadek serek ostrawia. Co w tym ciekawego? Otóż to, że po 6 miesiącach nie popsuł się i wyglądał oraz pachniał jak świeży.
Chyba go już więcej nie kupię.;)

Szahiya
03-05-2009, 16:40
O nie :( Słyszałam, że podobne rzeczy dzieją się z Kubusiem.

Oleta
03-05-2009, 18:29
pozostawiony przez przypadek serek ostrawia. Co w tym ciekawego? Otóż to, że po 6 miesiącach nie popsuł się i wyglądał oraz pachniał jak świeży.

Pół roku wytrzymał?!
Ale leżał w lodówce, czy nie...? :blink:

palacz
03-05-2009, 18:46
Chyba umrę ze śmiechu. Ostatnio coś często jest tak, że jeśli kogoś krytykujemy, ten ktoś od razu pojawia się na forum. Podejrzane... :D

@palacz:
- promieniowanie jest metodą konserwacji żywności, owszem, ale to nie jest to samo co pasteryzacja; ba, to jest ZUPEŁNIE co innego.
- wziąĆ, nie wziąść, a Bóg się pisze wielką literą
- zwracanie się w Internecie do kogoś per "pani" świadczy o protekcjonalnym traktowaniu odbiorcy i nie podoba mi się
- wszyscy jesteśmy śmiertelni, średnia życia obecnie to jakieś 70 lat, jeśli dożyję tego wieku, to będę zadowolona, a jeśli wcześniej zabije mnie fluor, GMO, spirala antykoncepcyjna, żel pod prysznic albo kierowca TIRa, to trudno, widać tak miało być.

Nie popadajmy w żadną skrajność, tylko znajdźmy złoty środek. A drogą do tego środka NIE JEST straszenie ludzi artykułami z "Nexusa".

Widze, ze możemy podyskutować o błedach ortograficznych i kwesti wiary w boga (coś jakby satanista zarzucił mi, że pisze szatan z małej litery). Nieprotekcjonalnei stwierdze, że nie pojawilem sie tu z powodu krytyki, ale spodziewałem się, że będzie można poprowadzić ciekawą polemikę.

Protekcjonalne odbieranie, strach... cóż. Może tylko wy dwie się boicie.

Pisałem wcześniej - nie będe się powtarzał. Wielokrotnie wyszło w naszej pięknej historii jak bardzo ludzie się mylili co do pozornie nieszkodliwych substancji.

Co do pasteryzacji i z bezsensownego porównywania USA do Polski powiam tak, że to co się dzieje w USA za niedługo będzie działo się w Polsce i powinniśmy bacznie się temu przyglądać. Tam wyszło ewidentnie to, ile złego niesie GMO i patentowanie ludzkich organizmów. Pomijam, że Polska to kraj ekonomicznie podbity przez USA, także wbrew wszystkiemu łączy nas całkiem wiele.

No ale co tu bede pisał. Ktoś ma ułozone w głowie i nie spojrzy z innej strony choćby świat sie walił....

pozdrawiam

Szahiya
03-05-2009, 18:49
Pół roku wytrzymał?!
Ale leżał w lodówce, czy nie...? :blink:

Ale to w sumie dziwne, mój po trzech dniach w lodówce robi się już taki sobie...

Niśka
03-05-2009, 19:00
Przy okazji, czy jakiś chemik mógłby wypowiedzieć się w sprawie zawartości formaldehydu w SLS?A co to jest SLS? Sodium Lauryl Sulfate (czyli siaczan soli sodowej kwasu laurylowego)?

Prosze nie zapominać, że azbest też był niegroźny.Azbest sam w sobie JEST niegroźny. Groźne są nitki azbestu, które powstają podczas jego korozji, po dostaniu się do płuc.


DTT - supernawóz. Zabijał chwasty jak żaden inny. Wycofano bo ludzie zaczęli umierać.palacz, mylisz trochę fakty. Po pierwsze - DDT. Po drugie - wycofano nie ze względu na szkodliwość dla człowieka, ale ze względu na szkodliwość ogólnie dla środowiska (zwłaszcza dla środowiska wodnego).
Chyba, że masz na myśli inny związek. Nie pestycyd DDT (btw. używany też na wszy)?

I laboratorium. Pracownik takiego miejsca powinien wiedzieć, jak się pisze nazwę miejsca jego pracy.

A co do procesu zwanego napromieniowywaniem UV (gdyż promienie UV wykorzystuje się w obróbce żywności - nie roentgenowskie, ani też nie promieniowanie wytwarzane przez substancje promieniotwórcze).
Poddawany obróbce materiał wjeżdża na takich tacach do komory, gdzie są lampy UV - takie same jak np. w lab. mikrobiologicznych, czy czasem na stanowiskach mięsnych w sklepach. Po napromieniowywaniu przez odpowiedni czas, towar wyjeżdża... i finito.
Metoda ta nalezy do obróbek termicznych, gdyż podnosi się temperatura pokarmu. Idealnie zabija bakterie i inne twory żywe (gdyż tak działa promieniowanie UV). Nie powoduje większych zmian w pokarmie, niż pasteryzacja, ale czasem, ze względu na sposób przebiegu procesu i czas obróbki (dużo szybszy niż w przypadku pasteryzacji) jest bardziej wskazany.
Tak więc, dziewczyny, nie bójcie się ;) Takie jedzonko nie świeci ;)

Otóż po pół roku kiedy otworzyłem nasz domek znalazłem tam pozostawiony przez przypadek serek ostrawia. Co w tym ciekawego? Otóż to, że po 6 miesiącach nie popsuł się i wyglądał oraz pachniał jak świeży.Nie pamiętam dobrze, czy to była ostrowia, czy inny serek. Któryś był konserwowany azotem? azotanami? nie pamiętam, ale coś tam było związanego z azotem. Jak to przeczytałam, to sobie serek podarowałam. Jakoś tak zniechęcił mnie aż taki nadmiar chemii.

PS. A poza tym, ręce mi opadają, jak widzę demagogię w stylu palacza. GMO to nie jest zło nieskończone na ziemi. Owszem, czasem wyniki eksperymentów GMO mogą szkodliwe dla człowieka - ale często stanowczo podnoszą jakość produktu (w pozytywnym znaczeniu - np. dostarczają więcej substancji odżywczych).
A poza tym, każdy produkt GMO przed wprowadzeniem na rynek jest BARDZO dokładnie testowany. Nie martw się palaczu, w biotechnologii też istnieje coś takiego jak ETYKA i bardzo ściśle się jej, akurat w tej nauce, przestrzega.

Vasanta
03-05-2009, 19:39
No ale co tu bede pisał. Ktoś ma ułozone w głowie i nie spojrzy z innej strony choćby świat sie walił...
A wali się..? <rozgląda się uważnie>

Bawiłam się pod dziurą ozonową. Żułam rakotwórczą gumę. Leki na ptasią grypę mam nadal w apteczce, nietknięte. Mimo globalnego ocieplenia wciąż mi zimno. Jak się zacznie świat walić, to chyba zauważę :D A wtedy niewiele już będę mogła zrobić... ;)

Piszesz dużo o zagrożeniach. OK. Załóżmy, że te zagrożenia są realne. Ale co możemy z nimi zrobić? O tym już nie wspominasz. Może należałoby bardziej w tę stronę pchnąć Twoją, nomen omen, stronę? :) Może zaproponuj zwykłemu człowiekowi, czytelnikowi, lepsze, zdrowsze, mniej szkodliwe alternatywy dla GMO, szkodliwych kosmetyków, past do zębów i wody pitnej z fluorem? Bo na razie straszysz. Nie, nie boję się - ale straszenie to jest manipulacja.


A co to jest SLS? Sodium Lauryl Sulfate (czyli siaczan soli sodowej kwasu laurylowego)?
Tak.


Nie pamiętam dobrze, czy to była ostrowia, czy inny serek. Któryś był konserwowany azotem? azotanami?
Almette i Tartare są spulchniane azotem. Nie wiem, jak z Ostrowią, bo nie jadam :)

Cieszę się, że zabrałaś głos, Niśko :) :thumbsup: Bardzo cenię Twoją wiedzę.

Szahiya
03-05-2009, 19:41
A to tak btw, czy któryś z tych serków jest w ogóle jadalny? Chodzi mi o twarożki, serki do smarowania itd. - wszystko, co gęste i białe ;)

Niśka
03-05-2009, 19:50
Pierwotnie wysłane przez Niśka http://www.belly-dance.pl/forum/images/buttons/viewpost.gif (http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?p=62786#post62786)
A co to jest SLS? Sodium Lauryl Sulfate (czyli siaczan soli sodowej kwasu laurylowego)?Tak.No to Sodium Lauryl Sulfate to nic skomplikowanego. Ma ogonek wodorowęglowy (zwykły długi łańcuch), łebek hydrofilowy z grupą z siarką. Całość naładowana jest ujemnie, wiąże się z naładowanym dodatnie atoeme sodu. Dla formaldehydu nie ma tam miejsca. Zbyt prosty związek (i nie najzdrowszy do mycia się - są lepsze).

Piszesz dużo o zagrożeniach. OK. Załóżmy, że te zagrożenia są realne. Ale co możemy z nimi zrobić? O tym już nie wspominasz.Typowe dla demagogów i pseudoekologów. Cały świat szkodzi, i wszyscy o tym wiemy. Nie uciekniemy przed szkodliwymi substancjami, możemy ich tylko unikać na tyle, na ile się da.

A to tak btw, czy któryś z tych serków jest w ogóle jadalny? Chodzi mi o twarożki, serki do smarowania itd. - wszystko, co gęste i białeJa lubię Bielucha. Z tego, co kojarzę, niczego podejrzanego w składzie i w obróbce nie ma.

EDIT. Jeśli taka jest Wasza potrzeba, jako konsumentek, w chwili wolnej mogę wypisać związki powierzchniowoczynne występujące w kosmetykach, ze wskazaniem, co które robią, które bardziej szkodzą,a które mniej - oczywiście, posługując się ogólną składnią INCI (czyli taką, jaka jest na opakowaniach kosmetyków ;) ). Ale to w chwili wolnej, trochę tego jest...

Vasanta
03-05-2009, 20:04
No to Sodium Lauryl Sulfate to nic skomplikowanego. Ma ogonek wodorowęglowy (zwykły długi łańcuch), łebek hydrofilowy z grupą z siarką. Całość naładowana jest ujemnie, wiąże się z naładowanym dodatnie atoeme sodu. Dla formaldehydu nie ma tam miejsca. Zbyt prosty związek
Już wyjaśniam, czemu pytałam.
"Należy szukać składników takich jak hydantoiny, surfaktanty (środki powierzchniowo czynne) i laurylosiarczan sodu, które mogą zawierać formaldehyd, aby sprawdzić, czy dany produkt go zawiera." (podkreślenie moje)Kłopot ze składem kosmetyków jest taki, że rzadko jest podany po polsku, zatem nie znalazłam jeszcze w składzie hydantoin(ów?) ani laurylosiarczanu sodu, a środki powierzchniowo czynne są w każdym proszku do prania czy płynie do mycia naczyń. Rozumiem więc, że SLS nie może zawierać formaldehydu?

BTW ten łebek hydrofilowy mnie rozczulił :)


(i nie najzdrowszy do mycia się - są lepsze).
Tylko trudno całkiem z niego zrezygnować, bo naprawdę masa kosmetyków go zawiera... Ja nie mam żadnych dolegliwości po SLS i SLES poza łupieżem, więc tylko zmieniłam szampon na dziecięcy i gra :)

Co do serków, to ja jem twaróg na wagę z lokalnego sklepu :) W składzie ma mleko i śmietanę :)

Niśka
03-05-2009, 20:19
"Należy szukać składników takich jak hydantoiny, surfaktanty (środki powierzchniowo czynne) i laurylosiarczan sodu, które mogą zawierać formaldehyd, aby sprawdzić, czy dany produkt go zawiera."Przepraszam, ale wszystko mi opadło. Czy to artykuł ze strony palacza? Jeśli tak, to dziękuję, wartość merytoryczną artykułów już znam.
Nie kojarzę czegoś takiego jak hydantoina, ani po polsku, ani po angielsku, ani w INCI (która to składnia troszkę od angielskiego języka i od nazw systematycznych związków odbiega).
Bez substancji powierzchniowo czynnych (zwanych też surfaktantami, acz to określenie jest kapkę nieścisłe - ale pozostawmy może tę sprawę) człowiek by ani siebie nie umył, ani niczego nie domył. A żaden kremik by nie mógł zbawczo (lub mniej zbawczo) podziałać na skórę.
Substancje powierzchniowo czynne (w tym SLS) to pojedyncze substancje i nie mają NIC związanego z formaldehydem! Wiązanie jednego z drugim bez dodatkowych wyjaśnień jest pomyłką.
A w ogóle krew mi się zaburzyła na ten tekst, bo doktorat zrobiłam właśnie z surfaktantów. I jestem wyczulona na tym punkcie ;)

BTW ten łebek hydrofilowy mnie rozczuliłSubstancje amfifilowe (czyli surfaktanty) składają się z łebka hydrofilowego (bardziej lub mniej rozbudowanego) i ogonka hydrofobowego, którym to ogonkiem machają sobie nad powierzchnią wody (dosłownie machają! acz to machanie zależy od wielu czynników i jest opisywane przez modelowanie molekularne).

Tylko trudno całkiem z niego zrezygnować, bo naprawdę masa kosmetyków go zawiera... SLES jest lepszy od SLS. Istnieje jeszcze cała inna gama substancji myjących (surfaktantów), które są zalecane zwłaszcza dla alergików i osób z bardzo zniszczoną skórą. Produkty z tymi substancjami są droższe - ale są.

Eeee.... dopiero zauważyłam, że zaczął się offtop. Bo to już nie o żywności mowa. Czy można by wydzielić te ostatnie posty do nowego wątku o nazwie "kosmetyki", albo coś w tym stylu? Bez krępacji bym mogła sobie gadkę ciągnąć :D

Vasanta
03-05-2009, 20:59
Czy to artykuł ze strony palacza?
Fragment jednego z artykułów. Czytałam trzy, w tym ten o kosmetykach, z którego pochodzi cytowane zdanie.


Bez substancji powierzchniowo czynnych (zwanych też surfaktantami, acz to określenie jest kapkę nieścisłe - ale pozostawmy może tę sprawę) człowiek by ani siebie nie umył, ani niczego nie domył.
To jest właśnie element mojej wiedzy ogólnej :) Robiłam w liceum referat na temat mycia/prania, a to było przed epoką sciaga.pl i innych takich cudów, więc referat był rzetelny :D


SLES jest lepszy od SLS.
Dobrze wiedzieć :) Zapamiętam :)


Istnieje jeszcze cała inna gama substancji myjących (surfaktantów), które są zalecane zwłaszcza dla alergików i osób z bardzo zniszczoną skórą. Produkty z tymi substancjami są droższe - ale są.
I dla dzieci. Ja myję włosy kokoglukozydem i sobie bardzo chwalę :) Szampon kosztował mnie tyle samo co zwykły - tylko trzeba troszkę zmienić podejście, bo piany mniej i trzeba się bardziej postarać z tym myciem :)

Ciężko jest z kosmetykami, bo z takiego długaśnego składu naprawdę trudno wywnioskować, CO konkretnie uczula. Ja pół roku temu dostałam takiej egzemy na rękach, że wyglądałam jak wąż, który zmienia skórę... Sądziłam, że to wina SLS właśnie - a tu niespodzianka: to cytrynowy zapach dodawany do środków czyszczących tak mi na rączki działa. Dodam tylko, że znalezienie płynu do mycia naczyń, który by mnie nie uczulał i jednocześnie nie śmierdział jak potępiony, graniczy z cudem.

Niśka
03-05-2009, 21:01
Ja myję włosy kokoglukozydemAminoglukozydy są jednymi z najłagodniejszych środków myjących.

A to przy okazji ja zarzucę hasłem, a co. Zrezygnujcie z mydeł w kostce na rzecz mydeł w płynie! I piszę to nie dlatego, że jestem producentem mydeł w płynie, ale dlatego, że mydła w płynie zawierają łagodniejsze surfaktanty niż mydła w kostce, do tego zawierają dużo innych substancji łagodzących, a więc są zdrowsze dla skóry.

A z płynami do naczyń to ja mam problem. Wszystkie mają napisane w składzie: surfaktanty anionowe ileś tam %, niejonowe ileś tam %. A przepraszam, jakie surfaktanty? O podanie tegoż już sie producenci nie martwią....

Co do alergii. Najłatwiej jest własnie w ten sposób zrobić. Czytać INCI i testowac produkty bez jakiegoś tam składnika.

Szahiya
03-05-2009, 21:46
Najłatwiej to używać rękawiczek do mycia naczyń:p Chociaż cholera wie, przecież one też są z talkiem :|

bollyanna
03-05-2009, 22:09
Almette i Tartare są spulchniane azotem. Nie wiem, jak z Ostrowią, bo nie jadam :)


Ostrovia chyba nie, bo zwyczajnie nie jest puszysta. A o co chodzi z tym azotem? Jak może szkodzić? Przecież pełno tego w powietrzu i jakoś żyjemy...

Vasanta
03-05-2009, 22:16
Zrezygnujcie z mydeł w kostce na rzecz mydeł w płynie! I piszę to nie dlatego, że jestem producentem mydeł w płynie, ale dlatego, że mydła w płynie zawierają łagodniejsze surfaktanty niż mydła w kostce, do tego zawierają dużo innych substancji łagodzących, a więc są zdrowsze dla skóry.
Jak ja lubię konkrety z ust osób Wiedzących! Dobrze, następne mydło będzie w płynie. Zwłaszcza że nie znoszę mydelniczek - albo się z nich robi basenik z mydlaną wodą (ohyda!), albo ta mydlana woda spływa po umywalce.


A z płynami do naczyń to ja mam problem. Wszystkie mają napisane w składzie: surfaktanty anionowe ileś tam %, niejonowe ileś tam %. A przepraszam, jakie surfaktanty? O podanie tegoż już sie producenci nie martwią....
No właśnie. Ja metodą prób i błędów znalazłam ten zapach cytrynowy, po samym składzie w życiu bym tego nie wywnioskowała. Ciekawe co na to prawo?

Aha, INCI to ten skład na opakowaniu?


Najłatwiej to używać rękawiczek do mycia naczyń:p Chociaż cholera wie, przecież one też są z talkiem :|
I z lateksu są. A ja mam na lateks też uczulenie :)

Najłatwiej to mieć zmywarkę. Jeszcze trzy miesiące...

Niśka
03-05-2009, 22:24
Ostrovia chyba nie, bo zwyczajnie nie jest puszysta. A o co chodzi z tym azotem? Jak może szkodzić? Przecież pełno tego w powietrzu i jakoś żyjemy...
Dla mnie po prostu zbyt "chemicznie" to brzmiało. Niby czemu spulchniać azotem, kiedy można po prostu powietrzem?

INCI jest międzynarodową nomenklaturą związków występujących w kosmetykach i chemii domowej. Tak, to jest to, co napisane na opakowaniach ;) I do jakiego kraju byś nie pojechała, tam znajdziesz te same opisy ;) (Śmiem twierdzić, że w krajach nie posługujących się alfabetem łacińskim też by było podane INCI).

A co do skłądu akurat płynów do naczyń. Naprawdę nie wiem, czym podyktowane jest to omijanie składu. Przecież na np. kremach skład jest i producenci na tym nie tracą? Bo dowcip kremu/mydła/etc. nie polega na tym, co w nim jest, tylko w jakiej ilości. I dopiero ta ilość jest tajemnicą.
A dla konsumenta przecież nie jest ważne, ile jest np. SLES, tylko ważne jest, że w ogóle jest.

Vasanta
03-05-2009, 22:29
Serek Ostrowia z ziołami. Skład: serek śmietankowy, zioła, koncentrat serwatkowy, subst. zagęszczające, żelatyna wieprzowa. Utrwalony termicznie. Tylko że to jest serek, który ma opakowanie jak Danio, a dawniej ta firma produkowała coś, co miało konsystencję podobną do Almette, w kwadratowych kubeczkach. Do tego bym się chyba tylko przyczepiła do tej żelatyny - wciskają to wszędzie, jakby nie można było zrobić serka bez tego.


Dla mnie po prostu zbyt "chemicznie" to brzmiało. Niby czemu spulchniać azotem, kiedy można po prostu powietrzem?
Cytując za "Książeczką do spiżarni" z "Polityki", nie można w tym celu użyć powietrza, gdyż tlen spowodowałby utlenienie zawartych w serze składników (zwłaszcza tłuszczu, który zjełczałby, a więc zmieniłby barwę i smak).

Bashira Qamar
03-05-2009, 22:34
Vasanto zostaja rękawiczki dla osób uczulonych na lateks. Z winylu. Wiem, bo używam :)

Vasanta
03-05-2009, 23:41
Vasanto zostaja rękawiczki dla osób uczulonych na lateks. Z winylu. Wiem, bo używam :)
Że tak niedyskretnie spytam - jaka firma? Bo że winylowe są, to wiem, ale takie cieniuśkie, lekarskie. Mój teść in spe takich używa :) Ale do zmywania to one nie bardzo się nadają.

A jeszcze wracając do nabiału - przejrzałam swoją lodówkę, Bajaderko, i zdziwiona zauważyłam, że najlepszy skład - bez azotu, żelatyny, mielonych mszyc, zagęszczaczy i innych cudów - mają twarożki do smarowania lidlowej firmy Pilos. Kto by pomyślał...

Bashira Qamar
03-05-2009, 23:47
Cienkie, cienkie, problem z tym ze się przebijaja od paznokci jak zmywam. I zastanawiam sie jak ten problem obejść. Oczywiście jest też opcja cienkie bawełniane rękawiczki i na to żółte gumowce a' la mama Dextera :)

Vasanta
04-05-2009, 00:11
Cienkie, cienkie, problem z tym ze się przebijaja od paznokci jak zmywam. I zastanawiam sie jak ten problem obejść. Oczywiście jest też opcja cienkie bawełniane rękawiczki i na to żółte gumowce a' la mama Dextera :)
Tak to próbowałam i wszystko mi z rąk leci :)

Farida
04-05-2009, 00:53
Całkiem niezłe, są rękawice chirurgiczne, bezlateksowe i bezpudrowe :D:thumbsup:
(a troszkę już różnych rękawic w swoim życiu przetestowałam :D)

Są również niezłe do zmywania, kilka razy zdarzało mi się myć w nich narzędzia :D chirurgiczne.

Gorąco polecam :D

Niśka
04-05-2009, 01:06
nie można w tym celu użyć powietrza, gdyż tlen spowodowałby utlenienie zawartych w serze składników (zwłaszcza tłuszczu, który zjełczałby, a więc zmieniłby barwę i smak).
Fakt, azot uważa się za niereaktywny.
Co nie zmienia faktu, że nie widzę potrzeby spulchniania... serka.

Ja w lab używam takich żółtych rękawic a'la mam Dextera ;) Poniekąd dlatego, że są stosunkowo mało wrażliwe na odczynniki chemiczne i nie rozpuszczają się pod wpływem rozpuszczalników chemicznych. W środku są wyściełane jakąś tkaniną, nie mają talku.
Zdecydowanie polecam :thumbsup: Acz trzeba się do nich przyzwyczaić... (Ja teraz umiem w nich myć najbardziej finezyjne i drobne szklane przedmioty - dokręcać śrubki, skręcać druciki, pisac na szkle, etc.)

Szahiya
04-05-2009, 07:33
Vasanto, a faceta nagonić?:D Niech myje, jeśli nieuczulony.

palacz
04-05-2009, 11:22
No i bardzo piękna dyskusja (pokusiłbym się o "miłe Panie", ale tego nie zrobie ;) ). Dziękuej za wytknięcie błędów. Co do treści artykułów - nieścisłości wynikają od autora, ja dokonałem jedynie przedruku.


A co to jest SLS? Sodium Lauryl Sulfate (czyli siaczan soli sodowej kwasu laurylowego)?
Azbest sam w sobie JEST niegroźny. Groźne są nitki azbestu, które powstają podczas jego korozji, po dostaniu się do płuc.
palacz, mylisz trochę fakty. Po pierwsze - DDT. Po drugie - wycofano nie ze względu na szkodliwość dla człowieka, ale ze względu na szkodliwość ogólnie dla środowiska (zwłaszcza dla środowiska wodnego).
Chyba, że masz na myśli inny związek. Nie pestycyd DDT (btw. używany też na wszy)?

Tak chodzi mi o DDT. Drobna pomyłka. Powyższe fakty porównałbym do powiedzenia:

"Trucizna nie zabija - zabija po zjedzeniu".


I laboratorium. Pracownik takiego miejsca powinien wiedzieć, jak się pisze nazwę miejsca jego pracy.

Moja natura sprawia, że nie przykładam wagi do pojedyńczych literek, a raczej do całych mysli. Prosze o wybaczenie - taki jestem.


A co do procesu zwanego napromieniowywaniem UV (gdyż promienie UV wykorzystuje się w obróbce żywności - nie roentgenowskie, ani też nie promieniowanie wytwarzane przez substancje promieniotwórcze).
Poddawany obróbce materiał wjeżdża na takich tacach do komory, gdzie są lampy UV - takie same jak np. w lab. mikrobiologicznych, czy czasem na stanowiskach mięsnych w sklepach. Po napromieniowywaniu przez odpowiedni czas, towar wyjeżdża... i finito.
Metoda ta nalezy do obróbek termicznych, gdyż podnosi się temperatura pokarmu. Idealnie zabija bakterie i inne twory żywe (gdyż tak działa promieniowanie UV). Nie powoduje większych zmian w pokarmie, niż pasteryzacja, ale czasem, ze względu na sposób przebiegu procesu i czas obróbki (dużo szybszy niż w przypadku pasteryzacji) jest bardziej wskazany.
Tak więc, dziewczyny, nie bójcie się ;) Takie jedzonko nie świeci ;)
Nie pamiętam dobrze, czy to była ostrowia, czy inny serek. Któryś był konserwowany azotem? azotanami? nie pamiętam, ale coś tam było związanego z azotem. Jak to przeczytałam, to sobie serek podarowałam. Jakoś tak zniechęcił mnie aż taki nadmiar chemii.

Może tak jest z napromieniowaniem UV. Tutaj mowa była o promieniowaniu np kobaltem:

"Jest to stosunkowo nowa metoda utrwalania żywności polegająca na traktowaniu żywności promieniowaniem jonizującym, które niszczy drobnoustroje, szkodniki, hamuje naturalne procesy biologiczne, jak np. kiełkowanie warzyw, czy dojrzewanie owoców, hamuje procesy gnilne. Źródłem promieniowania jonizującego jest najczęściej sztuczny izotop promieniotwórczy kobalt-60 lub ces-137."

źródło: http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=41

Proponuje uwage zwrócić na wady:
"Poddawanie napromieniowaniu żywności zanieczyszczonej mikrobiologicznie i wprowadzanie jej do obrotu jako czystej i świeżej. Promieniowanie jonizujące, podobnie jak inne metody utrwalania, zabija drobnoustroje, ale pozostawia ich toksyczne produkty przemiany materii. Tego typu działania są szczególnie niebezpieczne, bo stwarzają możliwość nadużyć nieuczciwym przedsiębiorcom.

Poddawanie działaniu promieniowania jonizującego świeżych owoców i warzyw może być mylące dla konsumenta przy ocenianiu ich świeżości i stopnia dojrzałości.

Wydłużanie trwałości i czasu przechowywania leży wyłącznie w interesie przedsiębiorcy, a nie konsumenta.

Radiacja może powodować niszczenie witamin, składników odżywczych, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a w związku z tym organizmowi będą dostarczane wyłącznie “puste kalorie”."



PS. A poza tym, ręce mi opadają, jak widzę demagogię w stylu palacza. GMO to nie jest zło nieskończone na ziemi. Owszem, czasem wyniki eksperymentów GMO mogą szkodliwe dla człowieka - ale często stanowczo podnoszą jakość produktu (w pozytywnym znaczeniu - np. dostarczają więcej substancji odżywczych).
A poza tym, każdy produkt GMO przed wprowadzeniem na rynek jest BARDZO dokładnie testowany. Nie martw się palaczu, w biotechnologii też istnieje coś takiego jak ETYKA i bardzo ściśle się jej, akurat w tej nauce, przestrzega.

Etyka. TO raczej zapomniane słowo w tej dziedzinie. Sugeruje przyjrzeć się tej etyce - poszukać hasła w google: "Monsanto", "Monsanto Indie", "vs Monsanto". Proponuje poszukać filmu "Świad według Monsanto", gdzie francuzi przedstawiają doskonale etykę tego giganta biotechnologicznego. Zobaczycie sami jak wzrosła liczba samobójstw wśród farmerów w Indiach, jak rośliny GMO wypierają naturalne uprawy w Ameryce Południowej i co się dzieje z tamtejszymi ludźmi - jakie zmiany pojawiają się na ich ciele.

Sprawa niemieckich świń udowodniła, że karma GMO zmienia świnie, która ją zjada. Badania w Szkocji też to udowodniły. Poza tym jest ogrom zagrożeń posrednich - np. opryski silnymi pestycydami, na które roślina GMO jest oporna powodują po pierwsze ogromne zanieczyszczenie środowiska - a także znieczyszczenie tych roślin.

Prosze mnie zrozumieć - nie mam nic przeciwko nieszkodliwemu GMO, ale poruszam tematykę szkodliwego GMO. A jest szkodlliwe bezapelacyjnie, bo mowią o tym specjaliści polscy: http://www.polska-wolna-od-gmo.org/ - ta koalicja skupia doktorów z uczelni wyższych - to nie są ludzie nie w temacie.

Szczegóły znajdziecie na Google przy odrobinie uporu. Z pewnością nie w TV ani w gazetach.

Niśka
04-05-2009, 11:43
Moja natura sprawia, że nie przykładam wagi do pojedyńczych literek, a raczej do całych mysli.
Tak, ale swoje miejsce pracy wypadałoby umieć napisać BEZBŁĘDNIE. Podobnie jak np. imię i nazwisko.

Może tak jest z napromieniowaniem UV. Tutaj mowa była o promieniowaniu np kobaltem:

"Jest to stosunkowo nowa metoda utrwalania żywności polegająca na traktowaniu żywności promieniowaniem jonizującym, które niszczy drobnoustroje, szkodniki, hamuje naturalne procesy biologiczne, jak np. kiełkowanie warzyw, czy dojrzewanie owoców, hamuje procesy gnilne. Źródłem promieniowania jonizującego jest najczęściej sztuczny izotop promieniotwórczy kobalt-60 lub ces-137."Skończyłam studia na wydziale inżynierii chemicznej i procesowej, tam też robiłam doktorat. Nie słyszałam, aby w praktyce przemysłowej (w przemyśle spożywczym) wykorzystywano promieniowanie jonizujace. Powód może być banalny - KOSZTY.
Jeśli znasz jakieś KONKRETNE fakty, przykłady zastosowań (firma, produkt) - podziel się z nami, a nie siejesz zamęt.


Promieniowanie jonizujące, podobnie jak inne metody utrwalania, zabija drobnoustroje, ale pozostawia ich toksyczne produkty przemiany materii.Ech... A w wyniku pasteryzacji mikroby unicestwiają się, wylatują w kosmos, ulegają anihilacji... Jasne...

Radiacja może powodować niszczenie witamin, składników odżywczych, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a w związku z tym organizmowi będą dostarczane wyłącznie “puste kalorie”."Nie tylko radiacja, ale każda inna obróbka żywności.
Wszyscy o tym wiedzą, że z własnej działki najzdrowsze, a wszystko ze sklepu już nie jest tak idealne.

Etyka. TO raczej zapomniane słowo w tej dziedzinie. W tym momencie obraziłeś większość naukowców....

Zobaczycie sami jak wzrosła liczba samobójstw wśród farmerów w IndiachI co ma piernik do wiatraka?

Adara
04-05-2009, 11:43
Co do modyfikacji genetycznej, pozwolę sobie uściślić. Wszelkie warzywa i owoce oraz stworzenia każdego innego rodzaju, hodowane przez nas "do jedzenia" (a więc także zwierzęta), są modyfikowane genetycznie - bo termin "modyfikacja genetyczna" odnosi się do zabiegów hodowlanych stosowanych na długo, zanim ludzkość dowiedziała się o istnieniu genów. Otóż nawet taki prosty fakt, że hodowca bydła dopiera w pary największego byka i najbardziej mleczną krowę, by ich potomstwo miało podobne zalety, jest modyfikacja genetyczną - bo dzięki zasadom dziedziczności uzyskuje się określone efekty. A więc wszystko, co jemy, było genetycznie modyfikowane - choć to zjawisko, o którym piszesz i które nas niepokoi, to raczej zjawisko ingerencji w DNA gatunków poprzez inżynierię genetyczną - czyli wszczepianie jakichś genów od innych gatunków. Ekspertem nie jestem, ale strasznie mnie w szkole na biologii uczulali na konkretne znaczenie terminu "modyfikacja genetyczna";)

To się akurat nazywa sztuczna selekcja. Genetycznie zmodyfikowany organizm jest wtedy, kiedy nie powstaje przez krzyżowanie, tylko przez grzebanie w genach;)

Vasanta
04-05-2009, 11:53
Vasanto, a faceta nagonić?:D Niech myje, jeśli nieuczulony.
Nie da rady, próbowałam. On nie znosi mycia naczyń (a ja lubię) i ostatecznie daje się zagonić dopiero następnego dnia, kiedy wisi nad nim wizja braku obiadu.

Co do rękawic, to zainwestowałam w płyn, który mnie nie uczula (poza surfaktantami anionowymi i niejonowymi zawiera Citronellol, Limonene, Linalool, Benzisothiazolinone i Phenoxyethanol), a za dwa miesiące będzie zmywarka. I zamierzam w niej myć wszystko, co się zmieści.


Może tak jest z napromieniowaniem UV. Tutaj mowa była o promieniowaniu np kobaltem.
Nie wiem, czy czytałeś (może nie przyłożyłeś wagi do tego, tylko do całej myśli, co często powoduje tzw. błędy uogólnienia; ten naukowiec od szpinaku też nie przykładał wagi do jednego przecinka), ale zostało tu stwierdzone, że pasteryzacji, czyli napromieniowaniu zmieniającym strukturę, są poddawane przyprawy, pieczarki, czosnek i cebula. To nieprawda.

Ponadto, jeśli założyć, że każde napromieniowane produkty są oznaczane radurą, to nie ma się o co kłócić. Po prostu trzeba patrzeć na opakowania. Ja w życiu tego znaczka na opakowaniu nie widziałam.


Etyka. TO raczej zapomniane słowo w tej dziedzinie. Sugeruje przyjrzeć się tej etyce - poszukać hasła w google: "Monsanto", "Monsanto Indie", "vs Monsanto".
Znów błąd generalizacji. Dlaczego na podstawie jednej firmy stwierdzasz, że cała branża postępuje nieetycznie? Rozumując w ten sposób, po przeczytaniu "No logo" powinniśmy... No właśnie, co powinniśmy? Nawet w tej książce jest rozdział o tym, jakie kontrowersje wzbudza bojkot.


Szczegóły znajdziecie na Google przy odrobinie uporu. Z pewnością nie w TV ani w gazetach.
A wiesz, że w Google bonsai cats też wyskakują? I tagrasy? :)


Prosze mnie zrozumieć - nie mam nic przeciwko nieszkodliwemu GMO, ale poruszam tematykę szkodliwego GMO. A jest szkodlliwe bezapelacyjnie, bo mowią o tym specjaliści polscy: http://www.polska-wolna-od-gmo.org/ - ta koalicja skupia doktorów z uczelni wyższych - to nie są ludzie nie w temacie.
Niśka też jest doktorem :D

Jak odróżnić szkodliwe GMO od nieszkodliwego GMO? Ty mi powiedz, nie Google. Uświadom mnie, proszę.

Niśka
04-05-2009, 12:05
Nie wiem, czy czytałeś (może nie przyłożyłeś wagi do tego, tylko do całej myśli, co często powoduje tzw. błędy uogólnienia; ten naukowiec od szpinaku też nie przykładał wagi do jednego przecinka), ale zostało tu stwierdzone, że pasteryzacji, czyli napromieniowaniu zmieniającym strukturę, są poddawane przyprawy, pieczarki, czosnek i cebula. To nieprawda.
Ja tylko podkreślę, żeby nie było nieporozumienia. Pasteryzacja to NIE JEST napromieniowywanie (czymkolwiek).

Ponadto, jeśli założyć, że każde napromieniowane produkty są oznaczane radurą, to nie ma się o co kłócić. Po prostu trzeba patrzeć na opakowania. Ja w życiu tego znaczka na opakowaniu nie widziałam.
Też w zyciu takiego symbolu nie widziałam. Ale też nie słyszałam, żeby w Polsce wykorzystywano promieniowanie jonizujace. Jesli już, to stosuje się promieniowanie UV (którego działania efekt finalny jest taki sam).

Znów błąd generalizacji. Dlaczego na podstawie jednej firmy stwierdzasz, że cała branża postępuje nieetycznie?
To może przejdźmy na mikroby ;) Na całym świecie w laboratoriach dokonuje się genetycznych modyfikacji bakterii i wirusów. Szeroko o tym słychać, mozna znaleźć artykuły naukowe na ten temat. Ale przeciez nie każde laboratorium działa nieetycznie sprzedając mikroby terrorystom lub "wypuszczając na wolność"? Większość laboratoriów dba, aby mikroby nie opuściły murów instytutu.

Jak odróżnić szkodliwe GMO od nieszkodliwego GMO? Ty mi powiedz, nie Google. Uświadom mnie, proszę, uświadom mój mały, ciasny móżdżek, który nie dostrzega, że świat się wali.
Dokładnie. Koniec z demagogią, poprosimy o fakty.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 18:15
Bardzo wazne: Vasanta,pytalas o rozumienie wyrazu "pasteryzacja".Kodeks Zywnosci wprowadzil inne znaczenie dla tegoz wyrazu.Czytaj ósmy akapit w tym linku (...no reszte tez,ale nie wiem czy masz tyle czasu,wiec Ci ulatwiam sprawe):

http://otworz-oczy.org/?p=490#more-490

Szkoda...czy mozemy cos z tym zrobic? Mam ochote na rewolucje.Po prostu i zwyczajnie:mamy prawo do protestu,mamy prawo do zdrowia...:(...

...czuje "impotencje" w tym,ze ktos ma nakazywac jakims Kodeksem Zywienia o zatruwaniu mojego organizmu -i ja NIC O TYM NIE WIEM!!!:confused:

Wiecej tu:
http://otworz-oczy.org/?page=1#wpsbw

Dziekuje.Pozdrawiam cieplo :)

Vasanta
05-05-2009, 19:06
Bardzo wazne: Vasanta,pytalas o rozumienie wyrazu "pasteryzacja".Kodeks Zywnosci wprowadzil inne znaczenie dla tegoz wyrazu.Czytaj ósmy akapit w tym linku (...no reszte tez,ale nie wiem czy masz tyle czasu,wiec Ci ulatwiam sprawe):

http://otworz-oczy.org/?p=490#more-490
(http://otworz-oczy.org/?p=490#more-490)

Czytam.
"niechęć amerykańskich konsumentów do tego rodzaju produktów sprawiła, że zwolennicy napromieniowania zaczęli zastanawiać się nad zmianą oznakowania i zastąpieniem terminologii neutralnym wyrazem „pasteryzacja”. Jak dotąd próby te nie zostały zwieńczone sukcesem [...]" (podkreślenie moje)

Nie widzę tam nic o tym, że wprowadzono inne znaczenie dla tego terminu. Całego tekstu nie chce mi się czytać, gdyż pałam chroniczną niechęcią do czarnych stron internetowych.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 20:14
Nie wiem nic na temat "czarnych stron internetowych".Szukalam o konserwantach etc w zywnosci,trafilam na to i zostalam.

Szukam na opakowanich-nie pisza juz "E",pisza nazwe wlasna danego "E-...cos tam".Jogurt naturalny...nie ma!jest z mleka w proszku,serwatki w proszku..."naturalny" tylko chyba w podobie&#241;stwie smakowym,nic wiecej.Powinien byc wybór dla klienta-ale nie! Im jest wszystko jedno czym nas zywia,byle zbyc i miec z tego wiecej w kieszeni.

Co to sa strony czarne,czy wiadomosci z tamtad nie sa zbyt wiarygodne? zaczelam patrzec sie na etykietki-i to co TAM opisuja,to prawda...no to gdzie jest ta prawda?

"Teleportuj mnie Scotty!-tu jest czyste szalenstwo!":confused::exclaim:(tego akurat nie brac na serio-musze dopisac,bo jeszcze ktos uwiezy w marsjaniki)

scarabee
05-05-2009, 20:21
Aido - no w dyskusji wynikło jasno, że akurat ta konkretna czarna strona wiarygodna nie jest ;) Jeśli nie masz czasu na studiowanie całego tematu, przeczytaj choćby posty Niśki - wytknęła już kilka merytorycznych błędów tam umieszczonych.
I podpowiedziała, że w wolnej chwili może udzielić kilku podpowiedzi związanych przynajmniej ze środkami czystości... Przyznaję, że czekam na tę wolną chwilę ;)

klymenystra
05-05-2009, 20:22
Aido mam dziwne wrazenie, ze przesadzasz. W Polsce jogurty naturalne mozna dostac bardzo latwo, nawet takie bez zelatyny. Moj partner jest Katalonczykiem, przy najblizszej okazji spytam go, czy w Hiszpanii rzeczywiscie pakuje sie ulepszacze we wszystko.

Mam wrazenie, ale niech Vasanta sie wypowie, ze czarna strona to taka, ktora ma czarne tlo. Zle sie to czyta.

Co do dzieci (nie widze potrzeby pisowni z duzej litery...) - jesli jestes matka, to przeciez glownie Ty kupujesz jedzenie. Zapewniam Cie, ze zdrowe odzywianie wymaga nieco wysilku, ale nie ma po co dramatyzowac.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 20:24
Dobrze,dziekuje za ta uwage.
Zerknelam tu na moment i zobaczylam,ze Vasanta mi odpisala,wiec "wylozylam na lawe",tak od serca i od razu to,co mi po glowie chodzilo i nie dawalo spokoju.

Juz czytam!:)

Vasanta
05-05-2009, 20:27
Nie wiem nic na temat "czarnych stron internetowych". [...] Co to sa strony czarne,czy wiadomosci z tamtad nie sa zbyt wiarygodne?
Abstrahując od wiarygodności, chodziło mi o to, że ta strona ma czarne tło i po prostu oczy mi się męczą :) A tak głodna wiedzy nie jestem, żeby wszystko kopiować do notatnika :)


W Polsce jogurty naturalne mozna dostac bardzo latwo, nawet takie bez zelatyny.
Podpowiesz, gdzie? W Tesco są z mleka w proszku. Wszystkie. Część ma zagęszczacze (żelatynę i inne), część nie, ale prawdziwego jogurtu (mleko plus bakterie jogurtowe) nie widziałam od bardzo, bardzo dawna.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 20:30
Widzisz,Klymenystra,jestem ostatnio bardzo wyczulona,bo to,co uwazalam za "dobre",ostatnio zwrócilo sie w przeciwna strone.

Poza tym,zauwazylam zmiany...sadzi doktor,ze to mleko...

Zburzyla mi sie harmonia,schematy,a na zwiedzanie sklepów i czytanie etykietek,na prawde nie ma czasu,bo zycie wymaga jeszcze zeby cos innego tez robic...czarno na razie widze moja terazniejszosc,poprosze mojego :D:D:D "Dzina" z lampy o pomoc...mam nadzieje ze dojde spowrotem do równowagi.

No,a teraz mam przeczytac "zaleglosci",moze mi sie cos "rozjasni".Dobrze,ze jest to Forum.:)

klymenystra
05-05-2009, 20:46
Vasanto jogurty ze Skaly o ile pamietam, sa naturalne.
Aido no coz - mleko jest niezdrowe, uczulenie na laktoze jest calkiem normalne. Nie jest to kwestia zywnosci. Po prostu mala nie ma enzymow, ktore beda je trawic i tyle. Wiele osob ich nie ma.

Vasanta
05-05-2009, 21:26
Vasanto jogurty ze Skaly o ile pamietam, sa naturalne.
Dziękuję :) Poszukam :)


Aido no coz - mleko jest niezdrowe, uczulenie na laktoze jest calkiem normalne. Nie jest to kwestia zywnosci. Po prostu mala nie ma enzymow, ktore beda je trawic i tyle. Wiele osob ich nie ma.
Jeśli ma zmiany na skórze, to najprawdopodobniej alergia (np. na białka mleka, jeśli tak sądzi lekarz - skaza białkowa daje dość charakterystyczne objawy), a nie nietolerancja laktozy. Nietolerancja laktozy daje objawy głównie ze strony przewodu pokarmowego. Wiem, bo mam taki egzemplarz (bez enzymu) w domu :)

Aïda G'Albi
05-05-2009, 21:29
...no i doszlam do odpowiedzi :)

i DZIEKUJE Shahnaz za ten link o produktach mlecznych:)

Cale szczescie,ze mamy sródziemnomorski sposób odzywiania sie,nie ma problemu wiec z odstawieniem mleka.

Moge sie z Wami podzielic,to bardzo zdrowe i bardzo latwe w praktyce,dodam,ze 1porcja,jest tym co samemu mozesz pomiescic na jednej Twojej dloni

-5 porcji warzyw (w tym dobrze by bylo zeby 2 z nich byly surowe,a choc jedna w kolorze zielonym)

-2 porcje owoców (wieksza ich ilosc,to zbedny cukier,który watroba zamienia zwyczajnie w tluszczyk)

-2-3xna tydzie&#241; straczkowe

-2-3x na tydzie&#241; ryby,dobrze zeby byly typu "biale"(czyli dorsz,te "lekkie",choc czasem losos tlusciutki ale UGOTOWANY,albo z piekarnika bez dodatkowego tluszczu nie zaszkodzi)

-50-100gr miesa,2xtydzie&#241;,ale jesli to mozliwe nie wieprzowe i "a la plancha",czyli tylko posmarowane oliwa i podsmazone z jednej i z drugiej strony na "suchej" rozgrzanej patelni

-dopuszczalne tylko tluszcze niesaturowane,czyli oliwa(najlepiej z oliwek i Virgen Extra,czyli z pierwszego tloczenia na zimno,ale jesli nie to i slonecznikowe dobre,byle nie mieszanki).Jesli ja podgrzewamy,to NIGDY nie ma prawa parowac-taka jest juz szkodliwa.
Z tego wynika,ze wszelkie margaryny(czyli tluszcze "saturowane",to sa tluszcze roslinne chemicznie przetworzone na stan "staly").Czyli maslo,jesli sie kiedys ma ochote cos posmarowac-byloby najlepszym rozwiazaniem,choc teraz juz trudno znalezc to 100%,to znaczy bez kilku procentów dodanych chemikaliów.

-mleko...powinno byc go przynajmniej 1-2 szklanki,ale te same mililitry mozna zastapic jogurtem lub bialym serkiem.Zóltego mozna mniej o polowe,zawiera wieksza ilosc wapnia.

-szklanka wina(kobieta)dwie(mezczyzna),wytrawne i lepiej czerwone,bo biale ma wiecej cukru...i tylko przy posilku.

-soki tylko z wycisnietych swiezo pomara&#241;cz,i na sniadanie,a nie jako napój do zaspokajania pragnienia-tu tylko woda czysta i bez babelków.1 Szklanka,czyli mniej wiecej 2.

-okolo 1,5-2 litrów zwyklej,bez bombelków i nisko mineralizowanej wody.Nie polecam z kranu-zbyt wysoki poziom fluoru(powinien nie przekraczac 0,5)-UWAGA na trucizne "oglupiajaca",czyli FLUOR!


Pisze z pamieci/praktyki dziennej.Nie wiem,moze o czyms zapomnialam...

Jesli chodzi o chleb...sródziemnomorskim sposobem smaruje sie go zwyklym pomidorem startym na tarku (czyli skórka sama zostaje-nie trzeba kroic)z dodatkiem kilka kropli oliwy z oliwek,soli morskiej(jesli ktos chce) i zielonej pietruszki (u mnie zawsze sobie rosnie rzezucha-pycha!),a dodatkowo,zeby nie bylo za cierpkiei,wyjmuje lyzeczka pesteczki po rozkrojeniu go.

A jesli chodzi o straczkowe...: w polaczeniu z weglowodanami(ryz,chleb...) wytwarzaja te same zwiazki,jakby sie zjadlo mieso,ale o wiele bogatsze w witaminy i blonnik.A jesli sie doda kminu...mmm!...(uwielbiam ta przyprawe!) i duzo!,to oprócz zanikniecia niedogodnosci jelitowych dziala na potrawe smakowo jakby sie jadlo cos z miesem :)-ja dodaje mnóstwo startego korzenia selera,marchewki,lodygi selera,czosnku...np soja-to wtedy absolutnie kompletny+pyszny posilek:p

Vasanta
05-05-2009, 21:37
Zrobiłam się głodna po tej lekturze, Aido :) Bardzo fajny schemat żywieniowy :)

Co do masła, to Blancari się kiedyś podzieliła domowym sposobem na takie 100%.
Klik! (http://ich4pory.blogspot.com/2009/01/prawdziwe-maso.html)

Aïda G'Albi
05-05-2009, 21:41
a wiec mozna! fajnie-super! a zeby nie zjelczalo,mozna odstawic zrobione juz do zamrazalnika,reszte uzywac.Robie tak z mnóstwem produktów,które nie jestesmy w stanie odpowiednio szybko zjesc,wtedy masz co dzie&#241; cos innego-i nie traci na wartosci(podobno...)

(...spirytusu poza Polska sie nie dostanie...:D)

klymenystra
05-05-2009, 21:42
Sposob odzywiania bardzo fajny, chociaz nie widze potrzeby picia mleka. Zamiast niego lepsze sa przetwory mleczne. A co do owocow - to nie fruktoza zamienia sie w tluszcz (bo jak), tylko cukier spowalnia tempo spalania tluszczu. Dlatego najlepiej jesc owoce na czczo albo przed posilkiem beztluszczowym.
Nie powinno sie wcale smazyc na oliwie, lepszy jest do tego olej slonecznikowy. Co do reszty, to sama sie staram tak jesc - wykluczam chleb, jesli juz, to Mestmacher, naturalny, bez barwnikow, prawdziwie razowy i bez konserwantow. Polecam.

Vasanta
05-05-2009, 22:06
A czy smietana nie zaszkodzi przy tej nietolerancji mleka? Moze musze tez odstawic smietane?
Przy nietolerancji laktozy trzeba odstawić mleko, maślankę, śmietankę słodką, lody, czekoladę, budyń, ptasie mleczko i wszystko, co zawiera laktozę (a jest sporo tego - trzeba uważnie czytać etykiety).

Jednak Twoja córa, tak jak wnioskuję moim amatorskim mózgiem, ma po prostu alergię na białko mleka. Być może będziesz mogła jej podawać mleko kozie - najlepiej spytaj lekarza. Generalnie wszystko, co zawiera białko mleka, jest zakazane - a więc śmietana i jogurty, i serki, i maślanka, i kefir, i twarożek... Na szczęście jest sporo zamienników sojowych :)


Sposob odzywiania bardzo fajny, chociaz nie widze potrzeby picia mleka. Zamiast niego lepsze sa przetwory mleczne.
Kwestia gustu. Nikt nie zmusza do picia :) Ja lubię mleko i przetwory mleczne też :)


A co do owocow - to nie fruktoza zamienia sie w tluszcz (bo jak)
Magia! ;)


wykluczam chleb, jesli juz, to Mestmacher, naturalny, bez barwnikow, prawdziwie razowy i bez konserwantow. Polecam.
Mestemacher to firma czy gatunek?
Sądzę, że godne polecenia są też wyroby lokalnych małych piekarni :)

Aïda G'Albi
05-05-2009, 22:13
Klymenystra,tak,moze...z tego co wiem,to ze sie smazy "zdrowiej" na oleju slonecznikowym,to wymyslili anglicy z powodów komercjalno-handlowych,czyli: nie jest prawda.Wiem,bo akurat sie tym interesowalam w tamtym roku,ale nie moge Ci teraz podac jakichs linków konkretnych,bo to bywalo w wiadomosciach i odpowiednich programach zywieniowych.

Owoce,masz zupelna racje-przynajmniej 20 minut przed posilkiem,bo po nim...robi sie w zoladku przykra fermentacja...po prostu lepiej jesc produkty latwiejsze do przetrawienia wczesniej od tych "ciezszych",taka tego jest skrótowa logika.Z dawniej tak popularnej "Diety zycia" program Diamondów-najbezpieczniejszego stylu w odzywianiu-uniwersalny i bardzo prosty-im prosciej,tym zdrowiej.

http://www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/diety/dieta-diamondow_37053.html

A cukier...no wlasnie.Watroba jest odpowiedzialna za przetwarzanie tluszczy.Jesli nie dostarczasz tluszczu,czy to fruktoza,czy co innego,jak i...alkohol(cukier!) sa przetwarzane w tluszcz,poniewaz organizm musi sobie robic rezerwy z nadmiaru...

Niśka
05-05-2009, 22:15
[/url]
"niechęć amerykańskich konsumentów do tego rodzaju produktów sprawiła, że zwolennicy napromieniowania zaczęli zastanawiać się nad zmianą oznakowania i zastąpieniem terminologii neutralnym wyrazem „pasteryzacja”. Jak dotąd próby te nie zostały zwieńczone sukcesem [...]"
Z tego, co mi wiadomo, w inżynierii procesowej mianem "pasteryzacji" dalej nazywa się proces termiczny znany wszystkim, którzy np. robili weki.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 22:18
...a moze Ty Niśka moglabys wytlumaczyc :)(jest konkretnie w ósmym akapicie,ale polecam calosc,ma wtedy inny sens):

http://otworz-oczy.org/?p=490#more-490

klymenystra
05-05-2009, 22:22
Klymenystra,tak,moze...z tego co wiem,to ze sie smazy "zdrowiej" na oleju slonecznikowym,to wymyslili anglicy z powodów handlowych,czyli: nie jest prawda.Wiem,bo akurat sie tym interesowalam w tamtym roku,ale nie moge Ci teraz podac jakichs linków konkretnych.Ale poszukam.

E... oliwa w wysokiej temperaturze traci cenne wlasciwosci. Olej slonecznikowy nie. Nie ma w tym nic marketingowego.




Owoce,masz zupelna racje-przynajmniej 20 minut przed posilkiem,bo po nim...robi sie w zoladku przykra fermentacja...po prostu lepiej jesc produkty latwiejsze do przetrawienia wczesniej od tych "ciezszych",taka tego jest skrótowa logika.


Fermentacja jest cecha osobnicza, tzn. to, jak sie ja odczuwa. Poza tym - nie wszystkie owoce fermentuja (najgorzej chyba jablka, ale np. borowki juz nie). Chodzi o to, ze jesli dostarczasz organizmowi razem weglodowodany zlozone i tluszcz, to najpierw spala to pierwsze, z tluszcz sie spokojnie odklada. "Ciezkosc" posilku jest pojeciem wzglednym: dla mnie jajecznica z 6 jajek, z duza iloscia sera nie bedzie ciezka, a juz sznycel z ziemniakami - owszem :)



A cukier...no wlasnie.Watroba jest odpowiedzialna za przetwarzanie tluszczy.Jesli nie ma tluszczu,czy to fruktoza,czy co innego,jak i...alkohol sa przetwarzane w tluszcz,poniewaz organizm musi sobie robic rezerwy z nadmiaru...musisz z tym poczekac,bo nie umiem tego ubrac w slowa(po prostu nie jestem expertem,tylko amatorsko i z sercem w temacie).Wiem,ze nadmiar idzie w watrobe...tylko...gdzie ja to czytalam...?...

Prosze o wyjasnienie tego, bo ja w to nie wierze.

Niśka
05-05-2009, 22:30
I podpowiedziała, że w wolnej chwili może udzielić kilku podpowiedzi związanych przynajmniej ze środkami czystości... Przyznaję, że czekam na tę wolną chwilę ;)
Naprawdę? Może dziś... ale muszę najpierw namierzyć odpowiedni zeszyt i przegryźć się po raz kolejny przez notatki z całego semestru.

Jeśli ma zmiany na skórze, to najprawdopodobniej alergia (np. na białka mleka, jeśli tak sądzi lekarz - skaza białkowa daje dość charakterystyczne objawy),
Dokładnie ;)
Ja tylko nadmienię, że mleko w proszku, serwatkę w proszku, kawę w proszku, produkuje się w procesie liofilizacji - proces ten polega na stworzeniu w komorze z towarem takich warunków ciśnienia i temperatury, że zachodzi sublimacja wody (towar musi być uprzednio głęboko zmrożony). Po tym zabiegu pozostaje... suchy proszek. Tak więc, jak zwykle, proces sam w sobie nie jest niebezpieczny.

spirytusu poza Polska sie nie dostanie
Ale można samemu zrobić ;) (o ile w Hiszpanii można robić alkohol dla własnych potrzeb). Produkcja spirytu jest dość banalna i nie wymaga Bóg wie jakich surowców.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 22:30
:)Klymenystra,wyjasniam: "idzie w watrobe" to zle okreslenie,przyznaje. Funkcja watroby jest metabolizm,wiec tu masz odpowiedz,w Wikipedii masz obszerne o tym wyjasnienia.

Oprócz tego,znalazlam cos na temat cukru...bardzo ciekawe...zwlaszcza wypowiedzi pod artykulem...Moze byc przyczyna bóli u Inayat i Medeah,bez konkretów trudno ustalic,ale...

http://www.eioba.pl/a86319/cukier

Niśka
05-05-2009, 22:33
Aida, możesz zacytowac dokładnie, czego nie rozumiesz?

Aïda G'Albi
05-05-2009, 22:44
Tak! Dzieki Niśka za poswiecenie uwagi: "pasteryzacja", którym to niewinnym slowem zaczeto teraz nazywac napromieniowanie produktów (tam jest których) zeby byly dluzej swieze.A zaczelo sie to od podpisania w Lisbonie traktatu Kodeksu Zywnosci (Codex Alimentarius),który ma byc wprowadzony calkowicie w zycie w roku 2010.Podobno...

Codex Alimentarius - czym to grozi, Dr R.Verkerk 1/2 [pl]
http://www.youtube.com/watch?v=Ayvkr0CC3Dg

Niśka
05-05-2009, 22:46
No to już napisałam wyżej, jak to jest z punktu widzenia inżynierii procesowej. Nie jestem żywieniowcem, jestem tylko zwykłym chemikiem-procesowcem. I tylko w obrębie mojej dziedziny mogę wyjasniać.

Aïda G'Albi
05-05-2009, 22:55
Dobrze.Dziekuje.Moze kiedys znajde odpowiedz.A moze jeszcze mamy rok do "przeinaczenia" slowa "pasteryzacja" przez Komisje do Zatruwania Rodzaju Ludzkiego-w celach czysto komercjalnych?

Heheee..."panstwo czuwa"-nie zrobi nam krzywdy...kto w to wierzy w tych czasach?
...politycy...hm...oni maja swoje sprawy do zalatwiania,ale liczy sie wzbogacenie-to takie oczywiste.

Vasanta
05-05-2009, 23:10
Ja tylko nadmienię, że mleko w proszku, serwatkę w proszku, kawę w proszku, produkuje się w procesie liofilizacji - proces ten polega na stworzeniu w komorze z towarem takich warunków ciśnienia i temperatury, że zachodzi sublimacja wody (towar musi być uprzednio głęboko zmrożony). Po tym zabiegu pozostaje... suchy proszek. Tak więc, jak zwykle, proces sam w sobie nie jest niebezpieczny.
I wracamy do kawy w proszku, czyli do punktu wyjścia ;)

Ale podczas tego procesu nie zmienia się skład chemiczny białek mleka ani laktozy, prawda? Chodzi mi o to, czy osoby nie tolerujące mleka z któregoś z tych powodów (jest SPORA różnica między alergią a nietolerancją w tym przypadku!) nadal nie mogą spożywać tych produktów?

Niśka
05-05-2009, 23:31
Ten proces stosuje się specjalnie dla produktów, które podczas np. podgrzewania mogłyby ulec rozkładowi. A więc nie - liofilizacja nie zmienia własności białek i cukrów.

Edit. Jeśli kojarzycie punkt potrójny wody.... sublimacja wody wymaga niskich temperatur i stosunkowo niskiego ciśnienia.

Edit 2. Obiecane kosmetyki już zaczęłam. Będę stopniowo pisać więcej i więcej. Wszelkie uwagi mile widziane ;) (acz nie wszystko będę umiała wyjaśnić).

Aïda G'Albi
06-05-2009, 10:36
Wlasnie sie dowiedzialam z ust experta zywieniowego(jestem w trakcie ogladania programu o zdrowym zywieniu),pisze szybko zeby nie zapomniec:

Ryby: makrela,sledz,dorsz,to ryby które zawieraja tluszcz Omega3 (bardzo wazny!)
Losos-tylko z Norwegii,bo tam jeszcze sa czystsze wody...
Tu&#241;czyk i panga-sa zanieczyszczone jak i scieki w których plywaja.
Karp-oprócz tego ze nie ma zbyt wysokiej wartosci jesli chodzi o rybe,to lepiej go nie tykac .

...no komment...
Jesli macie cos do powiedzenia,to nie mnie atakujcie,prosze,tylko tv:D

Niśka
06-05-2009, 11:08
Karp-oprócz tego ze nie ma zbyt wysokiej wartosci jesli chodzi o rybe,to lepiej go nie tykac (...to samo sie mówi o tej rybie w Hiszpanii,nie wiem w jakich krajach jeszcze).

Karpie to takie ryby, że mogą rosnąć i w brudnych zbiornikach wodnych. Ale jeśli ktoś ma własny czysty stawik z karpiami, lub ma dostęp do takowego, to ja nie widzę w takich karpiach nic złego.

To samo dotyczy tuńczyków, pangi, czy flądr.

Aïda G'Albi
06-05-2009, 16:55
E... oliwa w wysokiej temperaturze traci cenne wlasciwosci. Olej slonecznikowy nie. Nie ma w tym nic marketingowego.


Prosze o wyjasnienie tego, bo ja w to nie wierze.

Jesli chodzi o olej,to mnie osobiscie ladniej pachnie ten wyciskany z pierwszego tloczenia z oliwek(czyli Virgen Extra),i przy nim zamierzam zostac.
Ale tu: ja prawie nie smaze,bo dzienna racja tluszczy to 2 lyzki stolowe i najlepiej oleju surowego,wiec czasami mamy tam jakis "wyskok".
Wartosci kaloryczne obydwa i rzepakowy czy slonecznikowy i z oliwek maja te same,male róznice w innych punktach.

************************************************** ****************

no dobrze Ni$ka...racja z tymi rybami,trzeba wiedziec gdzie sie kupuje...ale czy wiesz co Ci sprzedaja w sklepie tam gdzie robisz zakupy,jesli musisz sie ograniczyc w czasie?

Niśka
06-05-2009, 18:33
ale czy wiesz co Ci sprzedaja w sklepie
Nie wiem, ale jednocześnie zachowuję się jak rasowy chemik. Zdaję sobie sprawę z zagrożenia, ale nie popadam w paranoję. Staram się unikac zagrożeń, ale nie dostaję nerwicy, jesli mi się nie uda tego zrobić w 100 %. I nie zamierzam tracić 2 godzin tylko po to, aby pojechac gdzieś-tam po głupią marchewkę.
Cały świat truje. Powietrze, woda. Wciąż się w nas kumulują trucizny, przez całe życie. Więc mam ręce załamywać z powodu, że karp żarł coś-tam przed śmiercią?

Vasanta
06-05-2009, 18:49
Cały świat truje. Powietrze, woda. Wciąż się w nas kumulują trucizny, przez całe życie. Więc mam ręce załamywać z powodu, że karp żarł coś-tam przed śmiercią?
Dla mnie logiczne byłoby unikać trucizn, gdyby było coś za to. Na przykład: jesz ekologiczną marchewkę - żyjesz 20 lat więcej.

Jednak geneza większości chorób nie jest do końca zbadana i nie ma ścisłego związku przyczynowo-skutkowego między konkretnymi zachowaniami a konkretnymi chorobami. Można codziennie palić paczkę papierosów, popijać półlitrem, i nie zachorować na raka - a można być abstynentem jedzącym ekologiczną marchewkę, i zachorować z powodu na przykład mutacji genów czy czegoś takiego.

Aïda G'Albi
06-05-2009, 20:47
no wlasnie..."mutacji genów".I TU jest odpowiedz,tak jak to ujelas.
Jeszcze raz proponuje zajrzec na ten link,tam sa te sprawy wyjasnione.Mozemy miec na to wplyw,ale tylko wtedy,kiedy przestaniemy kupowac-i producent nie bedzie mial innego wyjscia,jak powrócic do swietnosci Matki Natury,sprzeciwic sie wladzom Unii do spraw zywnosci...Kodeks Zywnosciowy...

...przeciez dawniej np:do soli wkladalo sie kilka ziaren ryzu i juz! nie zlepiala sie!a nawet jesli,to co to za nikly problem wziac w reke i scisnac taka "zlepke"? smieszne... wiec dlaczego teraz nie ma juz soli bez "ulepszaczy" typu E-antybrylowe? paskudztwo.

Niśka
06-05-2009, 20:54
Sądzę, że vasanta miała na myśli NASZE geny.
Przykład - choroby nowotworowe. Winę za nie ponoszą W WIĘKSZOŚCI skłonności genetyczne (czyli: babka miała raka, matka miała raka, to zapewne i ja będę miała raka - co bym nie robiła).
Innymi rzeczami powodującymi choroby nowotoworowe, to kontakt z kancerogennymi substancjami chemicznymi (dotyczy chemików), kontakt z ciepłem (czynnik termiczny), promienie UV pochodzace ze słońca.

Popadanie w paranoję z powodu jedzenia nie uchroni nikogo przed wszystkimi chorobami świata. Więc, Aida, wyluzuj. Dobrze Ci radzę ;)

PS. A za naszego słodkiego dzieciństwa środowisko było jeszcze bardziej skażone. Np. Czarnobyl, eksperymenty jądrowe prowadzone przez ZSRR na Morzu Białym (o czym się nie mówiło, ale widziałam wykres - kiedy to robiono, bodajże w latach 50', skażenie było parokrotnie wyższe niż po Czarnobylu). Czy np. masowo używanie benzyny z ołowiem, brak katalizatorów, nieoczyszczanie np. gazów odlotowych z przemysłu. TO WSZYSTKO wpływało na ludzkie organizmy...
A ludzie na raka chorowali zawsze.

Aïda G'Albi
06-05-2009, 21:08
...przepraszam,ze sie wtrace i tu..rak nie jest dziedziczony genetycznie.To sa poglady sprzed kilku lat...ale:"powiedz mi co jesz"...


************************************************** *************
Codex Alimentarius w polskim nie jest jeszcze dostepny.Nie bedzie mnie "chwilowo",bo tego...jest troche...

Niśka
06-05-2009, 21:17
Eeee... co do raka. To jak wyjaśnić, że wszystkie kobiety w mojej rodzinie mają problemy z piersiami? A np. w rodzinie koleżanki wszystkie mają endometriozę.
Btw. obserwacje pokoleń szczurów i myszy domowych, karmionych różnie (różne domy), wykazują, że na występowanie nowotworów ma największy wpływ GENETYKA. I nietrudno ten wpływ zauważyć...
Poniekąd dlatego i hodowcy, i naukowcy, wykluczają linie, w których pojawił się nowotwór.
Nie wiem, kogo Ty słuchasz...

Vasanta
06-05-2009, 21:43
Sądzę, że vasanta miała na myśli NASZE geny.
Owszem.


...przepraszam,ze sie wtrace i tu..(robi mi sie "czerwono"na buzi...)rak nie jest dziedziczony genetycznie.To sa poglady sprzed kilku lat.
Ja myślę, że to są poglądy części naukowców, inna część uważa, że to wina czego innego, jeszcze inna grupa zwala na promieniowanie kosmiczne, a jeszcze inna na panowanie komunistów ;) Dzień, w którym środowisko naukowe będzie jednomyślne, będzie dniem, w którym świat stanie się lepszy :)

Czynniki potencjalnie kancerogenne - o czym wspomina się wielokrotnie także na stronie palacza, tylko nasz mózg jest tak zbudowany, że wszczyna alarm na widok określenia "kancerogenny", a "potencjalnie" omija, co prowadzi do nadmiernej paniki - stanowią naprawdę ogromną grupę, zawierającą w sobie mnóstwo rzeczy, z którymi nasze organizmy stykają się na co dzień.

Ja Cię rozumiem, chcesz ochronić swoje dzieci przed cierpieniami i chorobami. Każda matka chce tego dla swoich dzieci. Ale to niemożliwe. Będziesz tracić dziennie trzy godziny na dojazd do ekologicznego gospodarstwa pod miastem, żeby kupić marchewkę, a w tym czasie dziecko będzie sobie oddychało miejskimi spalinami albo siedziało na słońcu bez kremu z filtrem. Albo siedziało w sterylnym pokoju, popijając ekologiczne mleko, i zabije je jedna maleńka bakteria, która się uchowała na Twoim swetrze.

Niśka
06-05-2009, 23:41
Czynniki potencjalnie kancerogenne - o czym wspomina się wielokrotnie także na stronie palacza, tylko nasz mózg jest tak zbudowany, że wszczyna alarm na widok określenia "kancerogenny", a "potencjalnie" omija, co prowadzi do nadmiernej paniki - stanowią naprawdę ogromną grupę, zawierającą w sobie mnóstwo rzeczy, z którymi nasze organizmy stykają się na co dzień.
Tak, takich czynników jest od cudu. Ale największą wagę ma obciążenie genetyczne.

krystianka
07-05-2009, 01:37
A nie uważacie, że takie przesadne dbanie o idealną czystość tego, co jemy, czym się myjemy i tak dalej może mieć też negatywne skutki? Popieram próby uzdrawiania naszej diety, nie chciałabym jednak uzależnić się od tych wszystkich doskonale naturalnych produktów, kawy i sera bez paskudztw. Bo co będzie, jeśli ciągle będę jadła niepryskane marchewki i samodzielnie zrobiony jogurt a potem "w gościach" czy w podróży przez uprzejmość zostanę zmuszona do zjedzenia przeciętnego - ulepszanego jedzenia i mój żołądek nie będzie już umiał sobie poradzić? To może skrajna i mało prawdopodobna sytuacja, ale w takim kierunku zmierza odstawianie wszystkiego, co w teorii mogłoby nam jakoś zaszkodzić..
Ja osobiście staram się jeść raczej proste produkty, zwykle zdrowe, ale nie widzę nic złego w pozwoleniu sobie od czasu do czasu na chipsy/colę/batonika. Traktowałabym je jako produkty uodparniające na całe kulinarne zło tego świata :)
Przecież do trucizny w małych ilościach też można się przyzwyczaić..

Vasanta
07-05-2009, 10:08
Bo co będzie, jeśli ciągle będę jadła niepryskane marchewki i samodzielnie zrobiony jogurt a potem "w gościach" czy w podróży przez uprzejmość zostanę zmuszona do zjedzenia przeciętnego - ulepszanego jedzenia i mój żołądek nie będzie już umiał sobie poradzić?
Zgadzam się. To jak zamykać dziecko w sterylizowanym pomieszczeniu, o czym pisałam poprzednio :)


Przecież do trucizny w małych ilościach też można się przyzwyczaić..
Zależy od trucizny - niektóre kumulują się w organizmie (ołów, arszenik..?) i po dłuższym spożywaniu małych dawek mamy tzw. zonka ;) Ale to generalnie prawda - w końcu tak działają szczepionki :)

Adara
07-05-2009, 12:06
Całkowicie się zgadzam. Zawsze kiedy słucham takiej dyskusji, mam przed oczami swoją babcię, która ciągle powtarza, że za jej czasów tak nie wariowano, nie wyparzano za każdym razem smoczka, który na ułamek sekundy upadł na podłogę;) Dzieciak dostawał mięcho, śmigał na czworaka przez podwórko, najadł się jedzenia dla kur i jeszcze się wszyscy cieszyli, że sobie żołądek przeczyści;);) I problemów z tyloma alergiami nie było i wbrew pozorom, dzieci tak nie chorowały. Najlepiej wybierać co zdrowsze, zachować zdrowy umiar we wszystkim i nie dać się zwariować, że się rak na nas czai z każdej strony;)

Vasanta
07-05-2009, 12:09
Całkowicie się zgadzam. Zawsze kiedy słucham takiej dyskusji, mam przed oczami swoją babcię, która ciągle powtarza, że za jej czasów tak nie wariowano
Z drugiej strony, nie należy też tak bardzo słuchać Babć :) Moja twierdzi, że alergia to fanaberia, i że gdybym sobie powiedziała tak poważnie, że nie jestem uczulona, to bym nie była ;)

Niśka
07-05-2009, 12:20
Co nie zmienia faktu, że nie nalezy się przesadnie cackać.

Vella
07-05-2009, 12:49
Z drugiej strony, nie należy też tak bardzo słuchać Babć :) Moja twierdzi, że alergia to fanaberia, i że gdybym sobie powiedziała tak poważnie, że nie jestem uczulona, to bym nie była ;)
A próbowałaś? Powiedzieć sobie. Tak poważnie. Hę?

Siła sugestii nie takie choroby leczyła ;)

Vasanta
09-05-2009, 12:08
Jak odróżnić szkodliwe GMO od nieszkodliwego GMO? Ty mi powiedz, nie Google. Uświadom mnie, proszę.

Dokładnie. Koniec z demagogią, poprosimy o fakty.
I pan palacz jak przyszedł, tak poszedł.
<płacze> I teraz nie wiem, jaką marchewkę jeść, żeby nie wyrosła mi natka...


A próbowałaś? Powiedzieć sobie. Tak poważnie. Hę? Siła sugestii nie takie choroby leczyła ;)
Obawiam się, że jestem wobec siebie zbyt pobłażliwa ;) Żeby to mogło zadziałać ;)

agta
09-05-2009, 23:58
Aminoglukozydy są jednymi z najłagodniejszych środków myjących.

Aminoglukozydy :wacko: A w składzie INCI to jak to będzie? Czego szukać?

W moim obecnym szamponie mam Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine oraz Coco-Glucoside, o ile to są środki myjące. I nie wiem, czy to dobrze czy źle. :confused: Bo w poprzednim miałam SLES, niestety. :redface:


A to przy okazji ja zarzucę hasłem, a co. Zrezygnujcie z mydeł w kostce na rzecz mydeł w płynie! I piszę to nie dlatego, że jestem producentem mydeł w płynie, ale dlatego, że mydła w płynie zawierają łagodniejsze surfaktanty niż mydła w kostce, do tego zawierają dużo innych substancji łagodzących, a więc są zdrowsze dla skóry.


Zapamiętam sobie.

Kiedyś gdzieś czytałam, że z kostkowych to najlepsze są zwykłe, szare tradycyjne mydła, ale nie mam pojęcia ile w tym prawdy, bo nie pamiętam, czy źródło było wiarygodne, czy nie :unsure:

W ogóle, to dzięki temu tematowi zdałam sobie sprawę, jak niewiele pamiętam z chemii, z którą nie mam żadnej styczności od 7 lat.

Niśka
10-05-2009, 00:11
Agta, czytaj mój wątek o chemii kosmetyków ;) Na razie to tylko początek, ale obiecuję rozwijać (chwilowo nie miałam czasu...).

agta
10-05-2009, 00:36
O. Jeszcze nie czytałam, bo nie wiedziałam, że istnieje. Lecę czytać :D

Vasanta
10-05-2009, 07:56
Kiedyś gdzieś czytałam, że z kostkowych to najlepsze są zwykłe, szare tradycyjne mydła, ale nie mam pojęcia ile w tym prawdy, bo nie pamiętam, czy źródło było wiarygodne, czy nie :unsure:
Ja to czytałam nieraz. Biorąc pod uwagę to, co robią z moimi rękami, to nie jest wiarygodne źródło :) Już lepsze tzw. mydło bez mydła.

Aïda G'Albi
25-05-2009, 17:41
napromieniowanie... lagodnie zwane "pasteryzacja" ;)
„Pod wpływem promieniowania jonizującego tworzą się m.in. wolne rodniki i zmniejsza się o 20- 60% zawartość witamin A, B1, C i E. Napromienianie wytwarza w żywności nowe związki chemiczne, które wiążą się z nowotworami i uszkodzeniami genetycznymi (…)”

oraz 4 Minuty o truciznach które wszyscy zażywamy - David Icke
http://www.youtube.com/watch?v=_Aae7l-GQck

"teleportuj mnie Scotty,tu jest czyste szale&#241;stwo!"


Ni$ka,tu jest o napromieniowaniu: Chcesz żyć? NIE JEDZ!
http://www.youtube.com/watch?v=4lpxM1gwmCg

...zacznijmy od tego,zeby ktos,kto to czyta/patrzy zauwazyl ze cos takiego przeczytal/zobaczyl i nie pozostawil tematu owinietego w tabu,o którym nie wolno mówic!

Badia
02-06-2009, 10:30
http://wyborcza.pl/1,99219,6657509,Wasze_ciala_to_wesole_miasteczka.h tml
jestem po lekturze powyższego linka...

Vasanta
03-06-2009, 13:48
http://wyborcza.pl/1,99219,6657509,Wasze_ciala_to_wesole_miasteczka.h tml
jest po lekturze powyższego linka...
Ale co jest? :)

Ja znalazłam dzisiaj jeszcze o napromieniowywaniu.
"Szynka psuje się od... pieprzu! To spostrzeżenie masarzy sprzed kilkudziesięciu lat ujawniło częstą obecność bakterii na suchych przyprawach. Od tej pory zaczęto poddawać je higienizacji, czyli napromienianiu jonizującemu, które niszczy zarazki. Jeśli kupujesz pieprz, cynamon, goździki markowych producentów – możesz mieć pewność, że są bezpieczne (na niektórych znajduje się napis: poddane radiacji). Żywność utrwalana radiacyjnie nie jest radioaktywna, bo napromieniowuje się ją odpowiednio małymi dawkami. Zachowuje też swoje wartości odżywcze i smakowe."

Więcej tutaj (http://www.polityka.pl/polityka/print.jsp?place=Lead10&news_cat_id=248&news_id=13473&layout=1&page=) - dla bardziej zorientowanych w temacie "czy wiesz, co jesz?" większość informacji to truizmy, ale może kogoś zainteresuje :)

Aïda G'Albi
20-06-2009, 03:34
W tym linku,który juz kilka razy podalam,moze nie wszystko trzeba odbierac az tak czarno,ale trzeba zwrócic uwage na niektóre-nie musi byc na wszystkie-te sprawy z "E".To wcale nie jest takie dobre dla nas...nadal jestesmy Dziecmi Ziemi,nie "smietniczkami" na zakonserwowane podróbki smakujace jak naturalne.Chyba mnie ponioslo...przepraszam...


_____________________________________________
...chyba Vasanta pytala jaka marchewke ma jesc...ta z natka na pewno nie jest napromieniowana.Te ziemniaki,którym rosna sobie korzenie,na pewno nie sa napromieniowane...wyjalowione..."pozbawione potomstwa" i witamin(wbrew temu co chce nam wcisnac CodexAlimentarius).

"Jak chcemy byc plodni,jesli jemy bezplodne nasiona?..."


_______________________________________________

temat CodexA: zrobili tak zeby byl NIEWIDOCZNY,ale wplywal na wszystkie pa&#241;stwa...no nie wszystkie,ale ich wiekszosc,bez naszej wiedzy,tylko dla rzadów?!

W imie gospodarki miedzynarodowej wyjasniaja i tlumacza i manipuluja masy odpowiednio do swoich zysków-jestem pewna,ze potrafia nam wcisnac co im sie podoba,byle nie stracic numerku na koncie,pod powloczka,ze cos jest dla utrzymania wiekszej higieny zywnosci.Ze jest nieszkodliwe dla zdrowia...kiedy: teraz? a za 10lat? Ale przeciez po co mi wierzyc...przeciez: "panstwo czuwa nad naszym bezpieczenstwem"...hm...a moze kieszenia?

W krajach dalekiego wschodu trzymaja sie takiej doktryny:to co jesz TERAZ dopiero bedzie widoczne(skutek) za 7lat...

_____________________________________

Badia: swietny link. I drzenie rak...to mi cos przypomina z zycia jednej z osób z rodziny,wiem,ze ta osoba kochala zupki z torebki cale zycie...

"Na drugim biegunie są zupki z torebek. Ich smak bierze się z glutaminianu sodu. To oszukańcza przyprawa - nie działa na potrawę, tylko otwiera nasze kubki smakowe, przez co smak potraw odbieramy bardziej wyraziście. W nadmiarze powoduje alergię, drżenie rąk."

Pisza tez o glutaminianie dodawanym do kazdego przerobionego miesa,które mozesz dostac: ...hm...
wiedzialam o tym.ale to i tak wspaniale,co znalazlas.Jest tam wiecej...nie mam czasu na spojrzenie teraz,odstawiam na wolna chwilke.

Smakowymi "E" nadrabiaja wyjalowienie...

pozdrawiam

klymenystra
20-06-2009, 09:09
Aido czy moglabys pisac bardziej zrozumiale? Uwazam, ze grozi Ci ortoreksja, bo mam wrazenie, ze ciagle przesadzasz.

Niśka
20-06-2009, 13:43
Słabo zrozumiałam to, co napisała Aida, więc może się nie odniosę.

Tylko jedno. "E" to nie tylko straszliwa chemia, ale też absolutnie naturalne składniki, jak np. karoten, czy kwas askorbinowy. Tak więc nie należy wpadać w panikę na widok każdego "E" na opakowaniu. A jeśli komuś zależy, to po prostu można sobie wydrukować listę "E", sprawdzić, które składniki są szkodliwe (nie każdy związek chemiczny jest szkodliwy - glukoza, czy chlorek sodu w małych ilościach nie są), a które nie. I wnikliwie sprawdzać składy.

A ja i tak mam podejście chemika. Unikam żarcia z konserwantami (zwłaszcza, gdy mam wybór), unikam jakiejś zbyt rozbudowanej chemii, ale nie roztrząsam się nad każdą rzeczą, którą zamierzam kupić. Powietrze, zwłaszcza w miastach, ma od cholery szkodliwych substancji (a przecież nie przestanę oddychać, z maseczką a'la M. Jackson też biegać nie będę, a okna będę otwierać). Woda też nie jest najczystsza. W rurociągach dzieją się cuda-niewidy (jak i w kanałach wentylacyjnych/klimatyzacyjnych). A z kolei osławiona "oligocenka" zwykle jest pobierana ze zbyt małej głębokości i zawiera zanieczyszczenia dyfundujące z powierzchni ziemi.

Tak więc, żeby się uchronić przed szkodliwymi substancjami, to najlepiej zamknąć się w szklanej kapsule, destylować, demineralizować i filtrować na filtrze z węglem aktywnym sobie wodę, uprawiać sobie swoje rośliny (na zebranej odpowiednio czyściutkiej ziemi) i hodować swoje zwierzęta.

Albo się tym nie przejmować, bo człowiek jest tak skonstruowany, że i tak na coś w końcu umrze.

Btw. Stres też jest silnym czynnikiem obniżającym odporność i prowadzącym do rozwoju chorób, w tym bardzo poważnych, jak np. nowotwory. Więc po co się jeszcze jedzeniem stresować? Mało to mamy problemów w życiu?

Edit. Jeszcze jedna sprawa.
Widziałam kiedyś szczura, który był zabrany od człowieka, który karmił go cały czas czipsami. Szczur miał bardzo osłabione pazury, niektóre wręcz mu się wyłamały i nie odrastały. A wątrobę - pożal się Boże.
Jednocześnie jeśli szczur raz na dwa miesiące ukradnie kawalątek czipsa, to nic mu się nie stanie.

Produkty dla ludzi są testowane m.in. na szczurach ze względu na podobieństwo reakcji (w pewnym zakresie, wszak różnice w budowie są i w reakcjach na poszczególne składniki też - i to olbrzymie). Tak więc można stwierdzić, że jeśli ktoś cały czas będzie jadł jedzenie np. z konserwantami, to zachoruje. Ale jeśli raz od wielkiego dzwonu, to nic mu się nie stanie.
Czyli, konkludując, NIE PRZESADZAJMY.

Vasanta
21-06-2009, 09:59
Produkty dla ludzi są testowane m.in. na szczurach ze względu na podobieństwo reakcji (w pewnym zakresie, wszak różnice w budowie są i w reakcjach na poszczególne składniki też - i to olbrzymie). Tak więc można stwierdzić, że jeśli ktoś cały czas będzie jadł jedzenie np. z konserwantami, to zachoruje. Ale jeśli raz od wielkiego dzwonu, to nic mu się nie stanie.
Żywiąc się chipsami zapewne zachoruje, bo chipsy poza tłuszczem, mnóstwem soli i węglowodanami nie zawierają nic wartościowego. Anemia pewna, plus różne hopki spowodowane brakiem dostatecznej ilości składników odżywczych.


Czyli, konkludując, NIE PRZESADZAJMY.
Zgadzam się w całej rozciągłości :) Każdy oddech zbliża nas do śmierci. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy będzie to spokojna śmierć w łóżku, czy powolna męczarnia w nieskończonej walce z nowotworem. Jednak udowodniono, że człowiek nieszczęśliwy żyje krócej...

No i... mamy jedno życie. Po co je marnować na unieszczęśliwianie się? :)

klymenystra
21-06-2009, 12:23
Niska, Vasanta macie stuprocentowa racje :) Pewnych rzeczy nie uniknimy, trzeba by sie przeniesc do puszczy amazonskiej albo w Andy, takie mam wrazenie, zeby uniknac "dobrodziejstw" dzisiejszego swiata. A po co, skoro i tak jest pieknie?

Niśka
21-06-2009, 13:59
Anemia pewna, plus różne hopki spowodowane brakiem dostatecznej ilości składników odżywczych.
Co udowadnia tamto mimowolne doświadczenie ze szczurem. Nie pamiętam, jakie miał zęby i sierść. Widziałam go raz i jeszcze za mało wiedziałam o tych zwierzakach, aby wiedzieć, na co zwrócić uwagę.


Jednak udowodniono, że człowiek nieszczęśliwy żyje krócej...Zmniejsza mu się odporność i rozwijają się różniaste choroby. Poza tym - endorfiny to taka fajna rzecz. Nie dość, że poprawia nastrój, to jeszcze działa przeciwbólowo. Czemu rezygnować z endorfin?


No i... mamy jedno życie. Po co je marnować na unieszczęśliwianie się? :)Podpisuję się obiema łapkami.

Vasanta
21-06-2009, 16:32
Niska, Vasanta macie stuprocentowa racje :) Pewnych rzeczy nie uniknimy, trzeba by sie przeniesc do puszczy amazonskiej albo w Andy, takie mam wrazenie, zeby uniknac "dobrodziejstw" dzisiejszego swiata.
Nawet jeśli się przeniesiesz do puszczy amazońskiej, to nie przedłużysz sobie tym życia :) Wręcz przeciwnie - w tropikach jest tyle robali (przepraszam, Zaharo: owadów, pajęczaków i innych tego typu bezkręgowców), że chyba zeszłabyś na zawał po kilku dniach ;)

Wolę żyć te 10 lat krócej i nie zaprzątać sobie głowy zastanawianiem się, co będzie, jeśli wprowadzą Codex Alimentarius. Przecież i tak nie mam na jego wprowadzenie wpływu, zresztą on naprawdę, Aido, nie jest tak strasznie szkodliwy, jak można w sieci przeczytać :)

<poszła czytać Jamiego Oliviera "Przez gotowanie do lepszego życia">

klymenystra
21-06-2009, 17:21
A propos CA, to robi sie z tego afere afer - podobna byla ostatnio z tym, ze UE chce wprowadzic blokowany internet -tzn kazdy operator bedzie pobieral oplaty z korzystanie z roznych stron i serwisow i tylko kilka bedzie bezplatne. Pisano o tym wszedzie, brzmialo bardzo wiarygodnie...

Aïda G'Albi
23-06-2009, 09:29
No dobrze.Po lekkim uspokojeniu jazni co do tematu... moze teraz czas na to,zeby zaczac odrózniac dobro od zla E-E'mu nie równe,a wiec jak wiedziec które to E mozna jesc a które E omijac?

Pewnie i oprócz mnie sa osoby którym którym bardzo sie przyda takie "swiatelko w ciemnosci" ;)



A tu jest odpowiedz co do problemu z INTERNETEM,jesli nadal jestes tutaj Klymenystro:

http://otworz-oczy.org/?p=511

w komentarzach pod artykulem jest pelna odpowiedz pana Rzubera.

Niśka
23-06-2009, 09:53
E-E'mu nie równe,a wiec,musze powtórzyc ze nie jestem chemikiem,biologiem,ani zwiazana naukowo tematem,zeby wiedziec które to E mozna jesc a które wyeliminowac?
Wiem,ze sa byc moze stronki,ale tu jeszcze bym prosila jakos bardziej praktycznie dla szybko robiacej zakupy i nie chcacej zbyt tracic czasu mamy.

E jest od cudu i jeszcze trochę, chyba prawie 2000.
Ciężko byłoby tutaj opisywać wszystko (zresztą, mnie na przykład osobiście tematyka E nigdy zbytnio nie interesowała). Jak wpiszesz w google "listę E" to Ci wypluje listę. Na innych stronach możesz np. znaleźć informacje, jakie E mogą być stosowane u dzieci.
A potem... albo wykujesz na pamięć, albo będziesz biegać z listą po sklepach.

klymenystra
23-06-2009, 09:58
O mamo... wlasnie o tego typu panikarskich stronach pisalam :D Prosze dac mi link do stron UE informujacy o tym pakiecie.
Ojoj - piatego maja mialo byc glosowanie - bylo? Wszystkie ustawy sa na stronie parlamentu europejskiego bodajze.
Strona, ktora linkujesz, jest sztandarowa strona zwolennikow teorii spiskowej - Aido, chyba nie rozumiesz, ze UE ma nieco inne zmartwienia, niz blokowanie internetu, hehe. Prosze, powiedz, jak ten pseudopakiet ma sie do:
En investissant les nouveaux médias sociaux sur internet, le Parlement européen a choisi des canaux de communication peu traditionnels.
Cytat jest z pierwszej strony. Sami by pod soba dolki kopali?
Prosze, Aido, wejdz na strone Parlamentu i poszukaj informacji o pakiecie. A jesli bedziesz twierdzic ze jest tajna, to wybacz, ale Cie wysmieje :)


Edit: Aido, w kazdej dyskusji ze mna na temat teorii spiskowych, niebezpieczenstw grozacyhc swiatu, Sw. Graala, Templariuszy i braci Iluminantow - prosze o wiarygodne strony internetowe.

Niśka
23-06-2009, 10:08
Prosze dac mi link do stron UE informujacy o tym pakiecie.

A mnie się na tej stronie rzuciło w oczy jedno. Sianie paniki, ale tekstu źródłowego dyrektywy nie podadzą. "Sami se znajdźcie". Tja.
Klymenystro, mogłabyś napisać po polsku, to, co napisałas po francusku? Bo ja absolutnie francuskiego nie znam....

klymenystra
23-06-2009, 10:32
Ogolnie rzecz biorac, w kampanii wyborczej, Parlament skupil sie na internecie ;)

Vasanta
23-06-2009, 10:39
Też prosiłabym o tłumaczenie, klymenystro, co prawda coś zrozumiałam, ale nie wiem, czy dobrze :) Edit: to dobrze zrozumiałam :D

Aido, co do informacji o CA, dobrze jest korzystać ze źródeł (czyli stron UE), a nie ze strony otwórz-oczy, która, jak już tu ustaliłyśmy, jest stroną panikarską, demagogiczną i nie opierającą się na wiarygodnych informacjach.

Poza tym - wierzysz komuś, kto ma w nicku błąd ortograficzny? :p Równie dobrze można by czytać z pełnym zaangażowaniem blogi panienek, które podpisują się jako sweat girl. (Przepraszam, MUSIAŁAM.)

Aïda G'Albi
23-06-2009, 10:40
No dobrze,jest po farncusku,ale ogólnie sie rozumie.
A 5maja-oczywiscie ze bylo.Obalono.

A co do E...DZIEKI,na prawde Niśka,teraz przynajmniej mnie nakierowalas gdzie i co szukac:)
uff...dzieki...juz sie przynajmniej wyklarowuje jakas sciezka,na razie waska,ale to juz cos! (przynajmniej dla mnie)


Vasanta,ja jestem na CA w jezyku hiszpa&#241;skim,próbuje dojsc,gdzie tu sa konspiracje,które podaje "czarna strona";)jak ja nazwalas.
Porównuje fakty,na razie jestem neutralna,nie wiem co myslec,bo od poczatku jest przedstawione komercjalne patrzenie na zywnosc,ale jak sko&#241;cze,na pewno bede mogla miec WLASNY punkt widzenia tematu.

Na razie "strasze" czarna strona :D :D :D...hehe!

klymenystra
23-06-2009, 10:46
Aido pokaz mi linka oficjalnego, ze takie glosowanie bylo.

Czy za pare dni bedziesz nam udowadniac, ze masoneria chce naszej zaglady? Bo tak napisze jakis idiota na blogu?

Aïda G'Albi
23-06-2009, 10:57
http://www.ejusticia.org/jiggit/story.php?title=El_parlamento_europeo_y_la_regulac i%F3n_de_los_blogs

strona prawa i sprawiedliwosci,historia o regulacji stron i blogów,czyli to-to.jeszcze gdzie indziej sie sprzeczali ze glosowanie powinno byc anonimowe,a nie bylo.

przepraszam...mnie interesuje bardziej temat jak sie zdrowo odzywiac...ojej...poswiecic musze czas na te stronki.ja zgóry wiedzialam,ze im nie wyjdzie zablokowanie i placenie,bo masa nie chce,wiec dla mnie temat po prostu troche mniej wazny.jesli chcesz,to poszukam wyniki glosowania... :)

Niśka
23-06-2009, 11:00
Na ogół w jedzeniu przeznaczonym dla dzieci sa tylko naturalne produkty lub E nieszkodliwe dla dzieci. Stosowanie innych E w jedzeniu dla dzieci jest prawnie zakazane.
Zauważyłam też, że można już np. kupić pieczywo bez spulchniaczy i innych ulepszaczy (też w marketach - ale na ogół z lokalnych piekarni).

klymenystra
23-06-2009, 11:03
Dalas mi linka o blogach i ich statucie (np. prawa autorskie). Co to ma wspolnego z tym "pakietem" i zamykaniem internetu?

Ech, juz widze, jak to bylo - pojawila sie dyskusja o blogach, a zwolennicy teorii spiskowej dorobili do tego swoja interpretacje i puscili w swiat.

Aïda G'Albi
23-06-2009, 11:04
SUPER! dzieki Niśka,te informacje sa cenne...nie wiedzialam o spulchniaczach,nie wiem jak inni-a to przeciez takie oczywiste...hehe...no moze nie nie wiedzialam,tylko zapomnialam.

Vasanta
23-06-2009, 11:52
A jeszcze pytanko (ale dla mnie juz na pózniej): dlaczego po Danonkach tych serkowych malych petitek dzieci mi dostaja swedzacych pryszczyków...nietolerancji na skladnik...ale na co konkretnie,bo juz nie pierwszy mój przypadek.
Przecież pisałaś, że lekarz twierdzi, że to na mleko. Najprawdopodobniej - uczulenie na białko mleka. Danonki są z mleka :) Odstaw świństwo (więcej to ma cukru i barwników niż tego słynnego, opiewanego w reklamach wapnia) i zrób dzieciom testy alergiczne.

Admin
27-06-2009, 16:42
Ostatnie dni spędziłem podobno w jednym z najczystszych ekologicznie miejsc w Polsce. Po spacerze jednak miałem smutne przemyślenia.
Zrobiłem telefonem poniższe zdjęcie pięknego Polskiego pola... czegoś mi na nim brakuje...
Zgadnijcie czego!

(wbrew pozorom to zdjęcie ma dużo wspólnego z wątkiem o zdrowym odżywianiu)


http://img261.imageshack.us/img261/219/iphonzdjcia020.jpg

bollyanna
27-06-2009, 17:11
Chabrów i maków?

Vasanta
27-06-2009, 17:23
To samo pomyślałam, bollyanno! Kwiatków brakuje! I w związku z tym - owadów!

Admin
27-06-2009, 17:33
Chabrów i maków?


To samo pomyślałam, bollyanno! Kwiatków brakuje! I w związku z tym - owadów!

Brawo dziewczyny! Dokładnie o to mi chodziło.
To smutne jak pomyślę ile chemii musiało zostać wysypane na to pole aby tak "sterylnie" wyglądało. A my to potem jemy.:sick:

Niestety już tylko z dzieciństwa pamiętam pola pełne maków i chabrów, antonówki prosto z drzewa z robakami... Nikt wtedy nie wiedział co to są alergie u dzieci, uczulenia.

Niśka
28-06-2009, 00:04
Ciekawe, jak będzie z kłosami. Przecież ziarno nie bierze się "z powietrza".

Fakt, środki chwastobójcze, używane "od zawsze", są chyba nadużywane... Ale i tak nic nie pobije widoku, jaki oglądałam w Stanach. Jako maniaczka kolei, łaziłam sobie torami ;) Tory nieużywane od dawna, podkłady popękane, czasem spróchniałe, tory nad wyraz szerokie.... Szły sobie środkiem lasu.
To, co mnie zaskoczyło, to brak roślin na torach i w ich pobliżu, a to co było, wyglądało jak wypalone. Po powrocie do domu spytałam znajomych, u których mieszkałam, czy to ktoś wypalał roślinność przy torach i po co to robił, skoro tory nieużywane. Się dowiedziałam... lata temu, kiedy tory były jeszcze używane, polano je i ich okolice środkiem chwastobójczym - takim zajzajerem, że taki widok został na lata...

antonówki prosto z drzewa z robakami...To zapraszam na wieś, do chaty mojego dziadka (gdzie już nikt nie mieszka, dziadek czasem tam jeździ). Antonówki, papierówki - niepryskane absolutnie, robaczywe, ino ciężko się dobrać, bo jabłonki już zdziczałe i duże. Gruszki-klapsy, śliwki węgierki? Ależ proszę!

A co do alergii - fakt. Teraz coraz więcej osób ma alergię (i to nie tylko dzieci, może dlatego, że alergie potrafia pojawiać się z czasem). Ale to nie tylko wina jedzenia. To także wina wody, czy powietrza.

Vasanta
28-06-2009, 09:30
Niestety już tylko z dzieciństwa pamiętam pola pełne maków i chabrów, antonówki prosto z drzewa z robakami... Nikt wtedy nie wiedział co to są alergie u dzieci, uczulenia.
Z tymi alergiami to bym nie przesadzała, bo u mnie w rodzinie nawet Babcie są alergiczkami :) Raczej się to nie wiąże z czystymi polami :)

A ja pamiętam z przedszkola piosenkę - o makach, chabrach i... kąkolach? W tym układzie już wiem, dlaczego ludzie nie wiedzą, jak wygląda kolor "chabrowy"... :(

Aïda G'Albi
04-07-2009, 00:55
Vasanta:
Przecież pisałaś, że lekarz twierdzi, że to na mleko.

Tez mi wiadomo (moze zle zrozumialam) ze produkty z fermentacji mleka sa dozwolone,bo tam nie ma laktozy...tzn: sery,jogurty,kefiry...

I jeszcze zapytam: Czym sie rózni jogurt od kefiru? bo smak maja ten sam,konsystencje tez,choc zalezy,bo ten grecki jest bardziej kremowy. Obydwa powstaja w procesie fermentacji...czy sie myle?


__________________________________________________ ______________________

Piekne zdjecie Adminie...wlasnie natknales sie tutaj na namacalny wynik patentu pana Monsanto (o swi&#241;skim patencie,jak nazwano sobie filmik mozecie znalezc w youtube) albo innej z tym podobnej smiercionosnej korporacji do kontroli zywnosci: dawniej byly slogany innego typu,teraz na "wyzynach" panuje taki:

" Ten kto kontroluje zywnosc,kontroluje ludzkosc (czyli swiat)"

Moze jeszcze sobie cichutko na razie o tym gdzieniegdzie szepcza,ale co bedzie za kilka lat,jesli sie nie sprzeciwimy,bo jednak zauwazylismy ta manipulacje?

...podam te linki z Monsanto:

Rozkoszuj sie swoim jedzeniem...

1. Wstep
Świński Patent Monsan-to 1/4 PL
http://www.youtube.com/watch?v=2IiZ4cqY7x0&feature=related

2. Teza
Świński Patent Monsan-to 2/4 PL
http://www.youtube.com/watch?v=lPkvVyo6p-c&feature=related

3. Rozwiniecie
Świński Patent Monsan-to 3/4 PL
http://www.youtube.com/watch?v=6iB3MHF13Hg&feature=related

4. Wniosek-zako&#241;czenie...
Świński Patent Monsan-to 4/4 PL
http://www.youtube.com/watch?v=I_baEl1832Y&feature=related

Świński patent Monsanto...patent na...obrobienie naszych kieszeni za puste bezwartosciowe produkty...na wzbogacenie korporacji,i podlaczone efekty uboczne tejze manipulacji...

Miranda
04-07-2009, 01:14
A ja pamiętam z przedszkola piosenkę - o makach, chabrach i... kąkolach? W tym układzie już wiem, dlaczego ludzie nie wiedzą, jak wygląda kolor "chabrowy"... :(
Pamiętam, jak w dzieciństwie pierwszy raz zobaczyłam kąkol na polu i byłam zachwycona, jaki to śliczny kwiatek. A potem czytałam w jakiejś książce, że "baby poszły w pole kąkol rwać" i nie mogłam zrozumieć, jak ten śliczny kwiatek można uważać za chwast i wyrywać! :D A teraz w Wiki czytam, że "Obecnie powszechnie stosuje się czyszczenie ziarna siewnego oraz skuteczne metody zwalczania chwastów. Skutkiem tego kąkol spotyka się w uprawach coraz rzadziej – grozi mu wyginięcie." :(

Vasanta
04-07-2009, 09:59
Tak.Ale tylko córeczka ma problem,i to dopiero od 3miesiecy-przeszedl wraz z odstawieniem mleka,dlatego wiem,ze to po Danonkach. Tez mi wiadomo (moze zle zrozumialam) ze produkty z fermentacji mleka sa dozwolone,bo tam nie ma laktozy...tzn: sery,jogurty,kefiry...
Jak już pisałam - zależy od tego, na co jest alergia.
Nabiał poza czystym mlekiem jest dozwolony tylko w przypadku nietolerancji laktozy. Jeśli ktoś ma uczulenie na białko mleka krowiego, musi jeść serki sojowe.


I jeszcze zapytam: Czym sie rózni jogurt od kefiru? bo smak maja ten sam,konsystencje tez,choc zalezy,bo ten grecki jest bardziej kremowy. Obydwa powstaja w procesie fermentacji...czy sie myle?
Nie mylisz się :)
Różnica jest w rodzaju fermentacji. W kefirze przeprowadzają ją tzw. grzybki kefirowe (które ponoć widać gołym okiem, bo to zespół symbiotyczny kilku mikroorganizmów), a w jogurcie specjalne bakterie.

AMSAH
06-07-2009, 10:07
Brawo dziewczyny! Dokładnie o to mi chodziło.
To smutne jak pomyślę ile chemii musiało zostać wysypane na to pole aby tak "sterylnie" wyglądało. A my to potem jemy.:sick:

Niestety już tylko z dzieciństwa pamiętam pola pełne maków i chabrów, antonówki prosto z drzewa z robakami... Nikt wtedy nie wiedział co to są alergie u dzieci, uczulenia.

Wracając do tematu maków i chabrów - jechałam ostatnio "skrótem" i aż dech mi zaparło na taki widok. :eek:
Zatrzymałam się i pstryknęłam kilka zdjęć, jedno stanowi tapetę na ekranie komputera.
Zauważyliście jak takie naturalne widoki uspokajająco wpływają na człowieka (w każdym razie na mnie baaardzo)?
Z resztą mieszkam w miejscu w którym często przez drogę przebiegają sarny (kilka razy musiałam już ostro hamować), albo dzikie ptactwo człapie sobie tak po prostu po drodze :D ...... pięknie tu jest :)....

Aïda G'Albi
08-07-2009, 23:06
Amsah! Wspaniale,sliczne to zdjecie!:thumbsup:

Vasanta
Różnica jest w rodzaju fermentacji. W kefirze przeprowadzają ją tzw. grzybki kefirowe (które ponoć widać gołym okiem, bo to zespół symbiotyczny kilku mikroorganizmów), a w jogurcie specjalne bakterie.

...aha...no widzisz?-tego nie wiedzialam

W takim razie: które z tych dwóch rewelacyjnych fermentacji jest latwiej spotkac w postaci jak najblizszej "niedoprawianej"? (...juz tak pisze,bo pewnie nie mamy szans na cos nieskazitelnego...)
Odpowiem najpierw sobie sama,jak kazda prawdziwa Kobieta,która wedlug John'a Gray'a dochodzi do sedna i niezwyklych odkryc przetwarzajac mysli swe na slowa :D

A wiec: Kefir bedzie ten cudowny i nieskazitelny-tak?

Vasanta
08-07-2009, 23:21
...aha...no widzisz?-tego NA PRAWDE nie wiedzialam (pewnie dlatego,ze sie nad tym jeszcze tak na powaznie nie zastanawialam)
Mnie tego uczyli chyba w szkole, bo nie wiem, skąd bym to miała wiedzieć :)


W takim razie: które z tych dwóch rewelacyjnych fermentacji jest latwiej spotkac w postaci jak najblizszej "niedoprawianej"? (...juz tak pisze,bo pewnie nie mamy szans na cos nieskazitelnego...) [...] A wiec: Kefir bedzie ten cudowny i nieskazitelny-tak?
To już pytanie do naszych chemików :)
Ja tylko mogę powiedzieć, że dużo łatwiej dostać kefir, który smakuje jak kefir (nawet jeśli jest z mleka w proszku... grzybki kefirowe widać są wytrwałe i fermentują nawet mleko w proszku ;)) niż jogurt bez żelatyny.


Próbowalam jeszcze cos: maslo nie szkodzi mojemu dziecku,któremu szkodza te nieszczesne Danonki.Teraz to juz jestem calkiem zbita z tropu.Maslo zawiera przeciez laktoze!
Może to wina barwnika w Danonkach, a nie laktozy?

Niśka
08-07-2009, 23:23
Wiesz, możesz jeszcze robić domowym, babcinym sposobem.
Wziąć mleko prosto od krowy (przy tych sklepowych już to nie działa, bo tam mleka prawie nie ma) i zostawić do sfermentowania. Zrobi się kwaśne mleko (pychota! z ziemniaczkami... mrrrauuu). Po odcedzeniu masz maślankę (czy tam serwatkę, zawsze mi się myli) - super do picia. Kwaśne (vel zsiadłe) mleko możesz włożyć do lnianego woreczka i powiesić w ciemnym i chłodnym miejscu - zrobi Ci się twaróg domowej roboty.
Można jeszcze ucierać masło, ale raz w życiu to robiłam i nie pamiętam jak.... za to można zrobić sobie smakowe ;) Zresztą, do masła trzeba mieć dzieżę. A do pozostałych produktów czegoś super-hiper nie trzeba.

Blancari
08-07-2009, 23:37
Masło można też mikserem - naprawdę - sama robię. Pół godziny zajmuje. Tylko trzeba mieć te mocniejsze łopatki do miksera.

Vasanta
09-07-2009, 00:07
Wziąć mleko prosto od krowy (przy tych sklepowych już to nie działa, bo tam mleka prawie nie ma) i zostawić do sfermentowania.
Działa w przypadku mleka niskopasteryzowanego (w butelce, w sklepie zawsze w lodówce). Na kartonowe uchate nie działa :)


Po odcedzeniu masz maślankę (czy tam serwatkę, zawsze mi się myli)
Jak sama nazwa wskazuje, serwatka powstaje przy wyrobie sera, a maślanka przy wyrobie masła :D


Kwaśne (vel zsiadłe) mleko możesz włożyć do lnianego woreczka i powiesić w ciemnym i chłodnym miejscu - zrobi Ci się twaróg domowej roboty.
To tak łatwo? Moja Babcia jeszcze coś gotuje, żeby był twaróg... Nie przyglądałam się nigdy zbyt dokładnie :(


Można jeszcze ucierać masło, ale raz w życiu to robiłam i nie pamiętam jak.... za to można zrobić sobie smakowe ;) Zresztą, do masła trzeba mieć dzieżę.
Wszystko dobrze, tylko terminy nie takie ;)
Masło się ubija, nie uciera. Jak pisze Blancari, w XXI wieku najlepiej do tego celu używać miksera :) Ucieranie masła to do kremu do tortu :) A dzieża służy do rozczyniania ciasta, masło dawniej ubijało się w maślnicy :)

Miranda
09-07-2009, 00:07
Masło można też mikserem - naprawdę - sama robię. Pół godziny zajmuje. Tylko trzeba mieć te mocniejsze łopatki do miksera.
Moja babcia kiedyś robiła masło ze śmietanki zbieranej z mleka przy pomocy słoika. Wlewała do dużego słoika i trzęsła nim dłuuuugo, aż się ubiło masło.

Niśka
09-07-2009, 00:09
Słówek się możesz nie czepiać, bo tak mówi moja Babcia, która sama produkuje rózne rzeczy z mleka (od własnych krów). I ona "uciera".

A co twarogu. Babcia wsadza do woreczka, zgniata, zostawia w spiżarce... i sam się robi.

A to jak się nazywa ten płyn, w którym pływają grudy zsiadłego mleka? I który wypływa po ich wyciśnięciu?

Blancari
09-07-2009, 00:16
Ten płyn po kwaśnym mleku to serwatka, a to gęste co od niej oddzielamy to skrzep.
A po maśle zostaje maślanka.

Vasanta
09-07-2009, 00:18
Słówek się możesz nie czepiać, bo tak mówi moja Babcia, która sama produkuje rózne rzeczy z mleka (od własnych krów). I ona "uciera".
Regionalizm albo błędne przekonanie, albo tradycja rodzinna.
Przyjrzyj się Babci, jak robi masło - to naprawdę jest ubijanie, nie ucieranie, choćby to nazywać skakaniem ze spadochronem :) I dzieża nie służy do tego, tylko do rozczyniania ciasta, choć oczywiście można w niej ubijać masło... Jednak dzieża nie jest warunkiem sine qua non do wyrobu masła :)


A co twarogu. Babcia wsadza do woreczka, zgniata, zostawia w spiżarce... i sam się robi.
Czary normalnie :)
Przez Ciebie nabrałam ochoty na taki Prawdziwy Twarożek...


A to jak się nazywa ten płyn, w którym pływają grudy zsiadłego mleka? I który wypływa po ich wyciśnięciu?
Serwatka :)
Blancari: skrzep? A może glut? ;) Błeeee... :p

Niśka
09-07-2009, 00:20
Zgadzam się, właściwą nazwą. Ale jeśli w danej okolicy mówią inaczej, nawet "niewłaściwie", to nie można przymknąć na to oka?