PDA

Pokaż pełną wersję : WenDo - samoobrona dla kobiet



Basinah
27-03-2008, 20:36
Czy któraś z Was uczęszczała na zajęcia WenDo?

Sakina
29-03-2008, 18:06
Wszyscy są na warsztatach w Krakowie, nie ma kto odpowiadać;)

Isar
29-03-2008, 18:33
Ja nie jestem, ale nic nie wiem na ten temat:D

Vea
29-03-2008, 22:44
A ja miałam pojechać na jutrzejsze show i nie pojadę, bo nie mam z kim iść:( i jestem bardzo zła i smutna.

No właśnie co to jest WenDo ?

Inayat
30-03-2008, 01:49
EEeee, dobre pytanie... Co to? :D

Basinah
30-03-2008, 08:14
WenDo to samoobrona dla kobiet. Opracowana w Kanadzie, oznacza "drogę kobiet". Sorki, że właściwie tylko zadałam pytanie w temacie, ale musiałam szybciutko kończyć. :p

Inayat
30-03-2008, 11:57
Oj, ja to jestem tylko przeszkolona w kopaniu poniżej pasa i psikaniu gazem po oczach w razie potrzeby :D

Basinah
30-03-2008, 19:13
A ja w drapaniu pazurami. Po coś się je zapuszcza, no nie??? :D

Vasanta
30-03-2008, 22:16
Ja kiedyś odpędziłam namolnego pana uderzywszy go po goleni siatką z pudełkiem z glanami. Z półobrotu! Uciekł klnąc siarczyście, a mnie do teraz robi się zimno na myśl o tym, że przecież mógł mieć nóż... Od tamtego czasu noszę gaz pieprzowy. WenDo mi dotąd nie było potrzebne.

Anielskaharmonia
04-04-2008, 09:54
Oj, ja to jestem tylko przeszkolona w kopaniu poniżej pasa i psikaniu gazem po oczach w razie potrzeby :D

A ja w drapaniu pazurami. Po coś się je zapuszcza, no nie??? :D

Ja kiedyś odpędziłam namolnego pana uderzywszy go po goleni siatką z pudełkiem z glanami. Z półobrotu! Uciekł klnąc siarczyście, a mnie do teraz robi się zimno na myśl o tym, że przecież mógł mieć nóż... Od tamtego czasu noszę gaz pieprzowy. WenDo mi dotąd nie było potrzebne.

I to jest właśnie wersja polska :):D;)!
A po co nam metoda kanadyjska kiedy my mamy własne wypróbowane i sprawdzone metody.

A teraz będzie o kolejnej czyli psychologicznej :).
Dawno temu gdy jeszcze TVP nie molestowała nas stale opowieściami o przestępcach i zboczeńcach w wyniku czego ogromna część społeczeństwa przeświadczona bywa o tym, iż świat jest zły a każdy kogo mijamy na ulicy czy spotykamy w pociągu może stanowić dla nas potencjalne zagrozenie. Zatem w czasach "Misia Uszatka" i " Czterech Pancernych", "Kapitana Klosa" i mrożących krew w żyłach opwieści rodem ze "zgniłego zachodu" (jak wiadomo wszystko złe pochodziło w owych czasch z tamtego kierunku) czyli czwartkowych dreszcowców p.t. "Kobra" (takie nawiązanie do orientu paniekąd hi) zmierzała moja rodzicielka samotnie ku domowi ciemną pustą ulicą. Za nią czas dłuższy podążał samotny mężczyna niebezpiecznie przyspieszając gdy przyspieszała ona. Gdy dobiegła w pobliże naszego bloku odwróciła się niespodzianie dla "wielbiciela" wydając przy tym donośny okrzyk o tresci: "Dalczego Pan mnie goni ?" Ton jej głosu i zapewne cała postawa zdezorientowały owego gentlemana do tego stopnia iz głosikiem cichutkim odrzekł "Ależ ja pani wcale nie gonię" po czym zniknął czym prędzej z pola widzenia. Mamie zrobiło się wręcz szkoda tak przestarzonego, być może Bogu ducha winnego człeka :D.

Czesto jeżdżę pociągami (co najmniej 3 razy do roku po 700 km) nie licząc dłuższych i krótszych jednorazowych wypraw. Nigdy nie doświadczyłam napaści choć zwykle (od 14 roku życia) dniem i nocą podróżuję samotnie (potem z małym dzieckiem, obecnie bywa, że z wiekszym;)). Dwa razy jedynie wepchnieto mi rekę za dekolt. Raz był to bułgarski celnik a raz wygolony i wytatułowany facet stojący obok mnie na korytarzu (amnestia była). Był to jednak z ich strony raczej wyraz aprobaty niż odruch gwałtu choć był on niwątpliwie (ten odruch) dość gwałtowny. Obaj w trwodze ewakuowali się zanim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować ;).

Łażę samotnie po nonych ulicach w kraju i za granicą i właściwie nie przypomniam sobie (ach te zaniki pamieci;)) by ktokolwiek chciał zachować się wobec mnie napastliwie. Wierzę, że świat jest przyjaznym miejscem dla mnie i dla mojej rodziny a ludzie są dobrzy. Może dlatego nie spotylkam sie z aktami agresji. Gdyby jednak zaistniała taka sytauacja to napastnik miałby się z pyszna:D... i on o tym wie:D:D:D

Marzenie
04-04-2008, 13:06
... zmierzała moja rodzicielka samotnie ku domowi ciemną pustą ulicą. Za nią czas dłuższy podążał samotny mężczyna niebezpiecznie przyspieszając gdy przyspieszała ona. Gdy dobiegła w pobliże naszego bloku odwróciła się niespodzianie dla "wielbiciela" wydając przy tym donośny okrzyk o tresci: "Dalczego Pan mnie goni ?" Ton jej głosu i zapewne cała postawa zdezorientowały owego gentlemana do tego stopnia iz głosikiem cichutkim odrzekł "Ależ ja pani wcale nie gonię" po czym zniknął czym prędzej z pola widzenia.

Sprawa jest też taka, że panowie mogą sobie nie zdawać sprawy z tego, że gdy idą sobie nocną porą za kobietą, bo akurat zmierzają w to samo miejsce co ona, to owa kobieta może poczuć zagrożenie z ich strony. Kiedyś w jakimś poradniku dobrego wychowania wyczytałam, że panowie powinni unikać takich sytuacji i po prostu wyprzedzić kobietę.

Vasanta
04-04-2008, 14:51
Czesto jeżdżę pociągami (co najmniej 3 razy do roku po 700 km) nie licząc dłuższych i krótszych jednorazowych wypraw. Nigdy nie doświadczyłam napaści choć zwykle (od 14 roku życia) dniem i nocą podróżuję samotnie (potem z małym dzieckiem, obecnie bywa, że z wiekszym;)). Dwa razy jedynie wepchnieto mi rekę za dekolt. [...] Łażę samotnie po nonych ulicach w kraju i za granicą i właściwie nie przypomniam sobie (ach te zaniki pamieci;)) by ktokolwiek chciał zachować się wobec mnie napastliwie.

Mam podobnie. Od tej sytuacji z butami...
krótki opis dla zainteresowanych: Kraków, 23 z minutami, środek zimy, czekam w deszczu na ostatni autobus, przystanek pośrodku niezbyt miłego blokowiska. Jako że kapie mi na głowę, chowam się pod daszkiem stojącego poza światłem latarni kiosku. Nagle słyszę dyszenie nad karkiem i obleśny szept: "I co, k..., mamy ochotę na bzykanko?". Ręce zadziałały prędzej niż mózg, pan dostał siatą z butami po nogach i oddalił się w podskokach (dosłownie), klnąc na czym świat stoi. Do dziś nie wiem, co go skłoniło do tak desperackiego czynu wobec stogu siana, jakim wówczas byłam - niekształtny kożuch do kostek, czapa i szaliczysko.
...nikt mnie nawet nie zaczepił, mimo że od 16 roku życia jeżdżę pociągami, w różnych porach i na różnych trasach. Staram się zachowywać podstawowe środki bezpieczeństwa, ale ciągle głęboko wierzę w samospełniające się przepowiednie. Jeżeli będę ciągle obawiać się jakiejś przykrej sytuacji, to w końcu mnie spotka - dlatego należy nie myśleć o tym, tylko włączyć rozsądek i nie narażać się niepotrzebnie. Jak mnie ktoś ma napaść, to zrobi to i w biały dzień :)

Ach. A z biustem to mam ciekawie, bo lubię chodzić bez stanika, zwłaszcza w lecie - raz mnie pan macnął w autobusie, tak jakby na próbę. Co ciekawe, kiedy opowiedziałam o tym Mamie, stwierdziła, że spotkało ją dokładnie to samo za czasów studenckich (też w Krakowie) :p

Quesse
04-04-2008, 14:59
zmierzała moja rodzicielka samotnie ku domowi ciemną pustą ulicą. Za nią czas dłuższy podążał samotny mężczyna niebezpiecznie przyspieszając gdy przyspieszała ona. Gdy dobiegła w pobliże naszego bloku odwróciła się niespodzianie dla "wielbiciela" wydając przy tym donośny okrzyk o tresci: "Dalczego Pan mnie goni ?" Ton jej głosu i zapewne cała postawa zdezorientowały owego gentlemana do tego stopnia iz głosikiem cichutkim odrzekł "Ależ ja pani wcale nie gonię" po czym zniknął czym prędzej z pola widzenia. Mamie zrobiło się wręcz szkoda tak przestarzonego, być może Bogu ducha winnego człeka :D.



Oj, piękna historia:) Ale słyszałam jeszcze lepszą.
Mama mojej koleżanki została zaczepiona przez ekshibicjonistę. Ot, wyskoczył znienacka, rozsunął poły płaszcza i pokazał wszystko, co miał do pokazania. Pech chciał, że zadbał wcześniej o kamuflaż - otóż założył pas do pończoch, do którego przyczepione były, zamiast pończoch, odcięte nogawki dżinsów. Dzięki temu dżinsy wystawały dołem i mógł do ostatniej chwili udawać kompletnie ubranego obywatela;) Cudaczna ta konstrukcja spowodowała u wspomnianej pani reakcję chyba niestandardową - zamiast okazać choć odrobinę zażenowania, ryknęła homeryckim śmiechem:D Ekshibicjonista speszył się, zawstydził, zrobił buzię w podkówkę, zasłonił się płaszczem i uciekł:D


Sprawa jest też taka, że panowie mogą sobie nie zdawać sprawy z tego, że gdy idą sobie nocną porą za kobietą, bo akurat zmierzają w to samo miejsce co ona, to owa kobieta może poczuć zagrożenie z ich strony. Kiedyś w jakimś poradniku dobrego wychowania wyczytałam, że panowie powinni unikać takich sytuacji i po prostu wyprzedzić kobietę.

Tak... Ale ja w takiej sytuacji przyspieszam tak, że trzeba niezłego samozaparcia, by mnie wyprzedzić:D
A już parę razy dałam się tak wystraszyć komuś, kto po prostu szedł kawałek za mną i nawet nie podejrzewał, jakiego strachu mi napędził:D



Łażę samotnie po nonych ulicach w kraju i za granicą i właściwie nie przypomniam sobie (ach te zaniki pamieci;)) by ktokolwiek chciał zachować się wobec mnie napastliwie. Wierzę, że świat jest przyjaznym miejscem dla mnie i dla mojej rodziny a ludzie są dobrzy. Może dlatego nie spotylkam sie z aktami agresji. Gdyby jednak zaistniała taka sytauacja to napastnik miałby się z pyszna:D... i on o tym wie:D:D:D

Mam zupełnie podobnie. Moje ignorowanie wszelkich możliwych zagrożeń zakrawa chyba na brawurę. Łaże samotnie po parkach i zaułkach i czuję się z tum świetnie. A jak spotkam grupkę łysych panów w dresikach - zazwyczaj okazuje się, że to dawny sąsiad/kolega z podstawówki... Ale pamiętam sporo sytuacji, kiedy to ja wzbudziłam lekki popłoch - wyłaniając się z jakiejś parkowej alejki, sunąc jak Buka z Muminków w swoim czarnym płaszczu, czarnych kieckach do ziemi, powiewając płaszczem, kiecką, szalem i włosami, zerkając mrocznym spojrzeniem mrocznie pomalowanych oczu i patrząc nieco wrogo na ludzkość z wysokości koło 180 na obcasach. W nocy w parku ludzie mnie z lękiem omijają:D A minę też mam taką, że strach zaczepić:D



Dwa razy jedynie wepchnieto mi rekę za dekolt. Raz był to bułgarski celnik a raz wygolony i wytatułowany facet stojący obok mnie na korytarzu (amnestia była). Był to jednak z ich strony raczej wyraz aprobaty niż odruch gwałtu choć był on niwątpliwie (ten odruch) dość gwałtowny. Obaj w trwodze ewakuowali się zanim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować ;).


Mówiłam Ci już, jak uwielbiam ten Twój dar wymowy? Piękne sformułowanie:D


EDIT: A co do właściwego tematu, to może jednak któraś z Pań coś o tym wie? Bo jestem bardzo ciekawa, jak dokładnie wygląda WenDo. A sama chętnie zapisałabym się na zajęcia którejś ze sztuk walki - dla przyjemności, żeby refleks poprawić...
Choć mój mężczyzna twierdzi: "Jesteś tak niebezpieczna, że nigdzie nie będą chcieli z tobą ćwiczyć! Ja bym się w życiu nie odważył!" i ze zbolałą miną rozmasowuje najnowszego siniaka...

Basinah
05-04-2008, 09:45
Ja się chyba za dużo amerykańskich filmów naoglądałam, bo zawsze gdy stoję sama, wieczorem, poza domem mam w ręku szklaną butelkę (najczęściej Kubusia :D). Gdy mija mnie jakiś ABS (Absolutny Brak Szyi) to sobie formułuje w myślach: Mam w ręku szklaną butelkę, a tulipan to mój ulubiony kwiat. :D:D:D Mam straszną ochotę wypróbować kiedyś ten tekst, oczywiście z groźną miną. ;)

Admin
05-04-2008, 10:05
Ja chciałem z Wami się spotkać??? :eek::!?::wacko:
Odwołuję!!!
Nawet nie miałem pojęcia na co się bym się naraził, jeden nieopatrzny ruch i dostałbym kopniaka poniżej pasa, gazem po oczach, pazurami po twarzy, pudełkiem z glanami po goleni a na koniec jak bym już leżał to dobiłybyście mnie tulipanem z kubusia!!!
O rany ale perspektywa :(

Djemboy, idziemy sami na piwo i żadnych dziewczyn, one są niebezpieczne!;):D

Firyal
05-04-2008, 10:44
Adminie, ale my groźne w razie konieczności tylko...;P Poza tym,chyba byś się nie narażał?:)

Ja co poniedziałek o środę wracam przez pół miasta z angielskiego około 19 godziny...I oczywiście, jak to ja, wracam ulicą, która jest bardzo interesująca (mianowicie często leżą sobie panowie na chodniku, a ja nie wiem czy jak wyminę to nie złapie mnie za nogę...panowie w dresach stoją z piwem i mówią świńskie rzeczy...generalnie to wesoła ulica^^). Ostatnio wracając jeszcze przed zmianą czasu, czyli było już ciemno, z sklepu z alkoholem wychynęli dwaj panowie i zaczęli do mnie dziwne rzeczy mówić...nie zrażona tym, zgłośniłam muzykę w uszach i szłam dalej. Po chwili odwracam się i patrzę,że ci idą za mną...w myślach już mam plan ułożony, kogo czym bić (miałam parasolkę...), ale panowie chyba zrezygnowali, bo jakoś do domu doszłam bezpiecznie:D

Innym razem szłam z koleżanką w słoneczny dzień taką normalną ulicą i szedł pan. Pan trzymający siekierę o_O . Stanął przede mną i koleżanką i z dziwnym uśmiechem zapytał:
- ładną mam siekierkę,dziewczynki?
Oniemiałyśmy, ale szybki refleks mamy, wyminęłyśmy z lewej, a pan poszedł dalej...Ale szok był niezły^^

Anielskaharmonia
09-04-2008, 14:15
Cudaczna ta konstrukcja spowodowała u wspomnianej pani reakcję chyba niestandardową - zamiast okazać choć odrobinę zażenowania, ryknęła homeryckim śmiechem
Też bym ryknęła .... tak jak płakałam ze śmiechu czytając posty w tym wątku.



A już parę razy dałam się tak wystraszyć komuś, kto po prostu szedł kawałek za mną i nawet nie podejrzewał, jakiego strachu mi napędził:D
A jakby tak zakręcić nagle w inną stronę ?


Mam zupełnie podobnie. ... Ale pamiętam sporo sytuacji, kiedy to ja wzbudziłam lekki popłoch - wyłaniając się z jakiejś parkowej alejki, sunąc jak Buka z Muminków w swoim czarnym płaszczu, czarnych kieckach do ziemi, powiewając płaszczem, kiecką, szalem i włosami, zerkając mrocznym spojrzeniem mrocznie pomalowanych oczu i patrząc nieco wrogo na ludzkość z wysokości koło 180 na obcasach. W nocy w parku ludzie mnie z lękiem omijają:D A minę też mam taką, że strach zaczepić:D

Ojej ojej jak sobie Ciebie wyobraziłam taką groźną na tej parkowej alei to zddrrżżżałam jak liść osiki....ze śmiechu wyobrażając sobie czmychajace w krzaki sylwetki przestraszonych zbirów róznego autoramentu:)
To było piękne. Zawsze będę już Cię taką pamiętać :D


Mówiłam Ci już, jak uwielbiam ten Twój dar wymowy? Piękne sformułowanie:D
I vice versa Agatko :)


mój mężczyzna twierdzi: "Jesteś tak niebezpieczna, że nigdzie nie będą chcieli z tobą ćwiczyć! Ja bym się w życiu nie odważył!" i ze zbolałą miną rozmasowuje najnowszego siniaka

Nie masz pojęcia jak mnie rozchichałaś wewnętrznie...i tego własnie mi było dzisiaj trzeba. Dzięki Groźna Kobieto.


Ja się chyba za dużo amerykańskich filmów naoglądałam, bo zawsze gdy stoję sama, wieczorem, poza domem mam w ręku szklaną butelkę (najczęściej Kubusia :D). Gdy mija mnie jakiś ABS (Absolutny Brak Szyi) to sobie formułuje w myślach: Mam w ręku szklaną butelkę, a tulipan to mój ulubiony kwiat. :D:D Mam straszną ochotę wypróbować kiedyś ten tekst, oczywiście z groźną miną. ;)
Tulipan z butelki od Kubusia - tutaj poleciały mi najprawdziwsze łzy jak sobie wyobraziłam niewinną niezabudkę MarTinkę stojąca z Kubisiem marchewkowym gdy nagle łup utrąca denko i z tulypanem rzuca sie na frajera z ABS-em...i tym sposobem przebiłaś "kurze kopyta" Vasanty :D


Ja chciałem z Wami się spotkać??? :eek::!?::wacko:
Odwołuję!!!
Nawet nie miałem pojęcia na co się bym się naraził, jeden nieopatrzny ruch i dostałbym kopniaka poniżej pasa, gazem po oczach, pazurami po twarzy, pudełkiem z glanami po goleni a na koniec jak bym już leżał to dobiłybyście mnie tulipanem z kubusia!!!
O rany ale perspektywa :(

Djemboy, idziemy sami na piwo i żadnych dziewczyn, one są niebezpieczne!;):D

Przestańcie bo umrę ze śmiechu ! :D


Adminie, ale my groźne w razie konieczności tylko...;P Poza tym,chyba byś się nie narażał?:)

...w myślach już mam plan ułożony, kogo czym bić (miałam parasolkę)

- ładną mam siekierkę,dziewczynki?


Jak widzisz nie ma się czego obawiać Adminie :D:p

Vasanto dzięki za opis walenia glanami po goleniach tudzież sprawdzianu dla nienoszących stanika :)

Będę się śmiała już cały dzień choć i tak nikt nie wie o co chodzi w WenDoo czy jak mu tam ;)

Admin
09-04-2008, 15:51
Sprawa jest też taka, że panowie mogą sobie nie zdawać sprawy z tego, że gdy idą sobie nocną porą za kobietą, bo akurat zmierzają w to samo miejsce co ona, to owa kobieta może poczuć zagrożenie z ich strony. Kiedyś w jakimś poradniku dobrego wychowania wyczytałam, że panowie powinni unikać takich sytuacji i po prostu wyprzedzić kobietę.

Za moich czasów (jak to brzmi;)) rodzice wkładali mi do głowy, aby zawsze wyprzedzić kobietę na schodach, przejść na drugą stronę pustej ulicy, zapytać czy mogę jechać z kobietą w windzie, w kawiarni posadź ją tak aby mogła bez problemu wstać i wyjść, nigdy nie siadać pierwszy przed kobietą, nie wyciągać pierwszy ręki, zawsze ustępować miejsca w autobusie. Nawet obcej kobiecie zaproponować pomoc w niesieniu ciężkich siatek, nigdy ale to nigdy nie podnosić ręki na kobietę i schylać się nisko przy pocałunku w rękę.
Jeszcze było sporo innych zasad ale już tak archaicznych z punktu dzisiejszych czasów, że nawet o nich nie wspomnę.
Czyżby dzisiaj już nie uczono tego chłopców i mężczyzn?

Djemboy
09-04-2008, 16:32
Chyba tego już nie uczą, choć ja to bardzo lubię takie zasady w relacja mężczyzna-dama... nawet nie kobieta, a dama, ażeby tak panie traktować... bardzo mi przypadł do gustu z tego punktu widzenia film Duma i uprzedzenie... tam bardzo dobrze jest pokazane jak mężczyźni szanują damę i te wszystkie zachowania, jak wstawanie od stołu gdy kobieta wstaje, skłon i takie tam... w ogóle savoir vivre uważam za fajny i mogliby tego uczyć w szkołach.. =) ale chyba dziś świat zmierza w dość druga stronę... :/

Atiya
09-04-2008, 17:34
wydaje mi sie ze kazda kobieta lubi towarzystwo dobrze ułozonego mezczyzny i Djemboy ja przykładam do tego duzo wage.. jesli facet nie przepusci mnie w drzwiach to nie jest juz dla mnie atrakcyjny ani interesujacy co wiecej jestem mocno zawiedziona a przyznam ze wiekszosc młodziezy zapomina o tym a co gorsze rodzice juz tego nie ucza.. moze jest równouprawnienie ale kobeta zasze powinna byc traktowana jak mała ksiezniczka :) to jest moje zdanie

co do sztuk walki cwiczyłam je ponad 10 lat i nie mam zaufania do wendo, wiec nie polecam

Basinah
09-04-2008, 18:37
co do sztuk walki cwiczyłam je ponad 10 lat i nie mam zaufania do wendo, wiec nie polecam

No właśnie, ja bym chciała, się nauczyć potrzebnych rzeczy szybko. Po 15 latach ćwiczenia Tai Chi na pewno nie musiałabym się bać ataku nawet zgrai facetów, bo po takim czasie nauki każdy cios w Tai Chi jest potencjalnie śmiertelny (podobno tak powiedziała trenerka mojego ojca). Jednak to wymaga czasu, cierpliwości i techniki, a chciałabym umieć się obronić bez długiego treningu, tylko umieć wykorzystać swoje umiejętności, bo może się zdarzyć, że nie będę miała w ręku Kubusia. :)

Marzenie
09-04-2008, 22:09
Za moich czasów (jak to brzmi;)) rodzice wkładali mi do głowy, aby zawsze wyprzedzić kobietę na schodach, przejść na drugą stronę pustej ulicy, zapytać czy mogę jechać z kobietą w windzie....
Czyżby dzisiaj już nie uczono tego chłopców i mężczyzn?

Masz bardzo fajnych rodziców. Niestety teraz rodzice z tego co się słyszy w mediach nie mają czasu na wychowywanie dzieci. Zresztą nawet moi rówieśnicy i starsi, osoby po których można by sie spodziewać odpowiedniego poziomu, bywają bardzo nieobyci. I to nie tylko w relacjach damsko-męskich. :oh:

Atiya
09-04-2008, 22:37
MarTinka skoro masz podstawy to wybierz dyscypline sportowa szybko ja opanujesz alebo poprostu technike samoobrony mi jej przyswojenie zajeło około 4 miesiecy przy niezbyt czestych treningach.. tak jak mowie to jest wyłącznie moje wewnetrzne odczucie ze wendo nie jest najlepsza forma obrony... troszke ciezej sie jest nauczyc krav maga ale to połaczenie kilku styli i to dosc ciekawe ale przyznam ze moze zniechecic.. ale ma zalety pokarze nie tylko jak atakowac, bronic sie czy odpierac atak ale równiez jak sie zachowywac i panowac nad strachem

Lulua
10-04-2008, 00:18
Za moich czasów (jak to brzmi;)) rodzice wkładali mi do głowy, aby zawsze wyprzedzić kobietę na schodach, przejść na drugą stronę pustej ulicy
rozumiem, że nie w celu napadnięcia? ;) Nie wiem czy twoje zasady są przestarzałe. Być może spotykam się z tym, że jadąc metrem widzę siedzących chłopów i stojące(nawet ciężarne) kobiety. Ale wśród moich znajomych i przyjaciół w moim wieku (czyli te 25lat) zawsze było standardem przepuszczanie w drzwiach, wstawanie na powitanie, nie mówiąc o odprowadzaniu "pod same drzwi" czy odwożeniu do domu nawet jeśli to kompletnie nie po drodze (a na benzynę w LO to trzeba było odkładać z kieszonkowego). Część zasad ulega zapomnieniu, część się dezaktualizuje, ale mimo wszystko jest sporo młodych kulturalnych chłopaków:)

Jeszcze a propos dobrego wychowania, kiedyś stojąc w nocy na przystanku (ja, pijana koleżanka i mój facet) zostaliśmy zaczepieni przez 3 pijanych dresów, którzy chcieli "pożyczyć telefon". Na szczęście okazało się, że brat mojego faceta jest znany na osiedlu i udało nam się wybronić (skończyło się tak, że dresy częstowały nas wódką z mety) w każdym razie, dres (który nas jakby nie było napadł) miał czelność zwrócić mi uwagę, że przy zapoznawaniu się z nim nie zdjęłam rękawiczki!!a to jest brak wychowania (dodam, że był to środek zimy, środek nocy, rękawiczka była skórzana, więc można powiedzieć elegancka, ponadto wg starych zasad kobieta nie ma obowiązku ściągania rękawiczki?) Tak czy inaczej w życiu nie czułam się taka bezradna i wściekła, nie mogłam mu nawtykać bo mieli przewagę, tylko robiliśmy dobrą minę do złej gry i czmychnęliśmy do autobusu jak tylko się zjawił.

Czytałam kiedyś artykuł w Wysokich Obcasach o WenDo i szczerze mówiąc z tego co zrozumiałam to bardziej psychologia niż samoobrona(na koniec się przełamuje deskę ręką). Podstawowe zasady bezpieczeństwa plus psychologia. Prosty przykład - kiedy zaczepia np kloszard faceta to ten mu odpysknie albo zrobi inny agresywny gest. Kiedy kloszard zaczepia kobietę ta mówi :"niech mnie PAN nie zaczepia". Ponoć podstawą jest zachowanie zimnej krwi, z resztą sam sposób chodzenia, pewność siebie itd są ważne, bo już minimalizują szansę bycia zaczepioną. W sytuacji zaczepki(zależy jeszcze jakiej, bo są różne sytuacje, przeważnie można w jakiś sposób określić ryzyko) gwałtownie zareagować, nie żadne pan tylko "Spie.." i krzyk i jakiś jednoznaczny gest pokazujący siłę. Sama często chodziłam sama i się włóczyłam, jak teraz sobie o tym przypomnę to myślę, że głupia byłam. Być może daję się zastraszyć programom typu Uwaga czy W11 :confused: Ale jak wracam do domu wieczorem i widzę grupę 10 pijanych dresów to nie jest to przyjemne. Całe szczęście przez lata się wyrobiłam i potrafię panować nad tym, zaczepki jakie mi się zdarzają to raczej albo podrywy pijanych facetów albo nachalni żebracy, no i jeszcze Ci krisznowcy i sekciarze z książkami....

P.S. Przepraszam, za długiego, jak zwykle posta. Jestem humanistką i nie potrafię kondensować myśli.

Basinah
10-04-2008, 05:44
Psychologia jest bardzo ważna. Można na przykład ośmieszyć chuligana:

http://www.milanos.pl/video.php?cat=1&id=4167


:D

Anielskaharmonia
10-04-2008, 09:05
Za moich czasów (jak to brzmi;)) rodzice wkładali mi do głowy, aby zawsze wyprzedzić kobietę na schodach, przejść na drugą stronę pustej ulicy, zapytać czy mogę jechać z kobietą w windzie, w kawiarni posadź ją tak aby mogła bez problemu wstać i wyjść, nigdy nie siadać pierwszy przed kobietą, nie wyciągać pierwszy ręki, zawsze ustępować miejsca w autobusie. Nawet obcej kobiecie zaproponować pomoc w niesieniu ciężkich siatek, nigdy ale to nigdy nie podnosić ręki na kobietę i schylać się nisko przy pocałunku w rękę.
Jeszcze było sporo innych zasad ale już tak archaicznych z punktu dzisiejszych czasów, że nawet o nich nie wspomnę.
Czyżby dzisiaj już nie uczono tego chłopców i mężczyzn?

Czynię głęboki ukłon w kierunku Twoich rodziców o Wielki Szejku. Chapeau bas! :) Doprawdy niewielu mężczyzn wie o tak podstawowych sprawach, które dla Kobiet (w odróżnieniu od niektórych dziewczątek) nigdy nie wydają się być archaiczne . Wszyscy w pracy patrzą na mnie jak na kosmitkę gdy tłumaczę, że to kobieta pierwsza podaje dłoń. Pewnego razu młoda, zdolna, dobrze zapowiadająca się, świeżo pozyskana siła robocza wpadła do biura oznajmiając, iż podczas spotkania biznesowego któryś z panów ustąpił jej miejsca (weszła spóźniona gdy wszystkie miejsca siedzące były już zajęte). Jak on mnie potraktował, wykrzyknęła oburzona. Jak niepełnosprawną! ;):D A był to jeden z chlubnych wyjątków potraktowania płci pięknej z należnym jej szacunkiem ponieważ z reguły zatrudnieni w naszej firmie przedstawiciele płci zwanej brzydką zupełnie nie zawracają sobie głowy takimi „drobiazgami” w odróżnieniu od rezydentów przybyłych z Italii. Ci drudzy charakteryzują się zawsze czystymi butami, wysoką jakością koszul, zadbanymi paznokciami i wyrażaną dyskretnie acz nieustannie atencją wobec pań. Jak zwykle rzecz jasna uogólnienie me nie dotyczy całego narodu lecz grup osób, z którymi miałam i mam przyjemność współpracować.

Aurinko
10-04-2008, 10:39
:D:D:DTen filmik jest bezbledny!!!!! :D:D:DWlasnie dzialanie przez zaskoczenie czesto ratuje czlowieka .... apropo Wendo czy innych takich, to uwazam, ze jak ktos potrzebuje informacji na takie tematy to powinien ich tam poszukac osobiscie. Jak tu tak piszecie, to dodam tylko: czy wiece, ze kazdy czlowiek inaczej klasyfikuje tematy poruszane na kursach zgodnie ze swoja wewnetrzna klasyfikacja waznosci. W zwiazku z tym po jakims czasie w trakcie rozmowy jedni pamietaja cos innego od drugich, ta zasada dotyczy takze czytanych tekstow. Warto dodac, ze jak ktos zostaje napadniety, to zazwyczaj jest to wielkie zaskoczenie i nie ma czasu na zastanawianie sie co robic... Sam napastnik jest naladowany adrenalina... wyrwal mi kiedys taki portwel, jak wychodzilam ze stacji paliw z faktura i portwelem w reku. Trzesly mu sie rece i mial nieobecny wzrok. A ja w portwelu 20 groszy... No coz on o tym nie wiedzial...:sick::blink::unsure:

Atiya
10-04-2008, 11:25
ja miałam przesmieszna syuacje akies 2 lata temu.. wracałm do domku z uczelni było juz ciemno choc nie pozno bo koo 21 ale tak sie zdarzyło ze nie bylo praktycznie nikogo na ulicy tylko samochody raz za razem przejezdzały.. ide zamyslona ale ogarneo mnie poczucie ze ktos za mna idzie i faktycznie słychac było tupanie tuz za mna, kiedy zmienialam tempo ruchu osoba z tyłu robiła to samo niewiele mysac odwrociłam sie i zapytałam tego mezczyzne "która godzina" był niesamowicie zaskoczony po czym zaczał sie smiac.. nie powiem byłam bardzo zdenerwowa ale... mezczyzna jak juz przestał sie smiac to powiedzial ze jestem bardzo odwazna i ze miał mi wyrwac torebke ale go urzekłam i sobie poszedł...

Semiramis
10-04-2008, 12:00
Adminie, chyba jesteś niestety ginącym gatunkiem..
Studiuje na politechnice, wobec czego otacza mnie o wiele więcej facetów niż kobiet. Na uczelni przepuszczanie w drzwiach zdarza się nie często. Najśmieszniej jest wtedy, gdy kolega postanawia być szarmancki i
przepuści mnie przodem przy wyjściu z pewniej pracowni (tak bym sama otwotzyła drzwi)..niestety drzwi są tam metalowe i strasznie ciężko się otwierają :P
Jednak większych zastrzeźen co do mojego roku to nie mam :P

Ale chamstwo też niestety studiuje.. Moje dwie koleżanki stały przy automacie do kawy. Jedna już stała z gorącym płynem a druga właśnie się po niego schylała, gdy nagle ze schodów zbiegł jakiś koleś.
Biegł z prędkością błyskawicy i oczywiście wszystkich taranował. Na szczęście stojąca kumpela zdąrzyła zrobić zamach kubkiem i uratowała głowę swojej koleżanki przed kąpielą w gorącej kawie..

Admin
10-04-2008, 15:39
rozumiem, że nie w celu napadnięcia? ;)

Oczywiście że nie w takim celu ;). Każde takie zachowanie powinno dążyć do tego aby kobieta nie czuła się skrępowana. Kiedy mężczyzna idzie zaraz za kobietą po schodach to wzrok ma na wysokości jej bioder;) może to być dla niej krępujące.


Pewnego razu młoda, zdolna, dobrze zapowiadająca się, świeżo pozyskana siła robocza wpadła do biura oznajmiając, iż podczas spotkania biznesowego któryś z panów ustąpił jej miejsca (weszła spóźniona gdy wszystkie miejsca siedzące były już zajęte). Jak on mnie potraktował, wykrzyknęła oburzona. Jak niepełnosprawną! ;):D

Problem w tym, że biznesowy Savoir-vivre jest zupełnie inny niż ten towarzyski. Jeżeli chodzi o traktowanie kobiet zaznaczyły tutaj swoją obecność feministki.;) :) Dlatego uległ on dużym modyfikacjom, rękę wyciąga pierwsza zazwyczaj osoba na wyższym stanowisku a nie kobieta. Kobietom nie okazuje się szacunku ze względu na płeć bo można za to trafić do sądu.
Jest dużo takich różnic np.:
W towarzyskim Savoir-vivrze wizytówkę daje się zawsze na końcu aby wyrazić pozwolenie na kontaktowanie się z daną osobą, w biznesowym na początku aby uwiarygodnić się jako osoba z danej firmy.
Kiedyś przy biznesowych kontaktach spotkała mnie też ciekawa sytuacja z wizytówkami. Mój rozmówca po otrzymaniu wizytówki ode mnie oderwał jej róg, pokazał mi go i z zadowoleniem dopiero ją schował.
Nie mogąc oprzeć się ciekawości zapytałem go dlaczego tak zrobił. Odpowiedział, że to popularny zwyczaj w jego kraju. Jest to znak, że niszczę twoją wizytówkę aby nie wykorzystać jej w niecnych celach np do podszywania się pod twoją osobę :)

Quesse
10-04-2008, 15:45
I tu też off-top! Adminie! :biggrin:

Czasem żałuję, że tak niewiele z tych uroczych zwyczajów stosują ludzie w moim wieku. Normą jest przepuszczenie w drzwiach, przytrzymanie drzwi, podniesienie czegoś, co upadło kobiecie czy też zaoferowanie pomocy, gdy niesie coś ciężkiego. Ale nic więcej. A i takich podstawowych zasad nie wszyscy się trzymają. Szkoda. Dla mnie chłopak, który nie przepuścił mnie w drzwiach, jest skreślony na zawsze;)

Admin
10-04-2008, 16:19
I tu też off-top! Adminie! :biggrin:



Przystosowałem się do Was ;):D

Kobiety zawsze rozmawiają wielowątkowo ;):)

Aurinko
10-04-2008, 16:31
:)U mnie nie jest skreslony. Wyobrazcie sobie, ze na Wegrzech jeszcze do niedawna mezczyzna wchodzil do lokalu typu knajpa -nie wykwintna restauracja- pierwszy, bo bywalcy czesto robili wchodzacej osobie rozne psikusy. Wszystko sie jednak zmienia i dobrze jest poczuc sie czasem po prostu czlowiekiem bez ograniczenia plci. Ja umiem zmienic kolo i takie tam. Moj facet upiecze ciasto i umyje podloge, nie ma problemu.:redface:

Quesse
10-04-2008, 16:41
Alma: moim zdaniem to całkiem osobne sprawy. To, że uniosę sama niebywale ciężkie torby z zakupami nie zmienia faktu, że mężczyzna, który mi towarzyszy, powinien zaproponować, że weźmie ją za mnie. Bezwarunkowo. (A poza tym, uwielbiam ten moment, gdy faceci zginają się wpół pod ciężarem tego, co wzięli z moich rąk:D)
Ja jestem w stanie (lub staram się być w stanie) wykonać zadania, które stereotypy klasyfikują jako typowo męskie. A faceci powinny być w stanie sprzątać, gotować, opiekować się dziećmi... To jest duża zaleta naszych czasów - zmiana w mentalności ludzi, stereotypy tracą na znaczeniu. Ale to nie ma nic wspólnego z tym, że podstawowe zasady savoir-vivru powinny zostać zachowane w tej tradycyjnej, staroświeckiej wersji:)

Vasanta
10-04-2008, 20:12
Powinni uczyć savoir-vivre'u w szkołach!
W ostatnią sobotę wracałam od znajomych sama tramwajem (zwykle wracam z Mężczyzną, ale tym razem on jechał gdzie indziej). Wchodzę do tramwaju, wszystkie miejsca zajęte, stanęłam sobie z boku. Nagle facet siedzący na miejscu tuż przy mnie wstaje i wskazuje mi wolne siedzenie! Oniemiałam, w myślach dokonałam krótkiego rachunku sumienia ("za dużo zjadłam, więc pewnie wyglądam jak ciężarna... albo nie, pewnie cień mi się zgrudkował i dodał lat... ale zaraz, wyglądam na 20, żaden cień nie dodałby mi 50 lat! o cóż mu może chodzić?!") i w jego wyniku uśmiechnęłam się nieśmiało do rzeczonego faceta. A ten najbezczelniej w świecie odpowiedział uśmiechem, po czym mnie zagadnął!

Wniosek: savoir-vivre metodą na podryw :)


moze jest równouprawnienie ale kobeta zasze powinna byc traktowana jak mała ksiezniczka :) to jest moje zdanie


Ja jestem w stanie (lub staram się być w stanie) wykonać zadania, które stereotypy klasyfikują jako typowo męskie. [...] To jest duża zaleta naszych czasów - zmiana w mentalności ludzi, stereotypy tracą na znaczeniu. Ale to nie ma nic wspólnego z tym, że podstawowe zasady savoir-vivru powinny zostać zachowane w tej tradycyjnej, staroświeckiej wersji:)
Sztuką jest zachować równowagę pomiędzy pełną szacunku uprzejmością polegającą na zaproponowaniu pomocy a protekcjonalnym traktowaniem kobiety jako stworzonka słabego jak ptaszek, które może zostać odebrane jako ubliżające.

Zasady dobrego wychowania są takie same jak dawniej, ponieważ kobieta - to brzmi dumnie! I dlatego wymaga szacunku. Nie dlatego, że jest z natury słabsza, tylko dlatego, że ma na głowie dużo więcej niż standardowy mężczyzna, a mimo tego nie skarży się i daje radę. W obecnych czasach to jest jeszcze bardziej widoczne!

Lulua
10-04-2008, 22:54
Tak podczytuję i stwierdzam, że przydałby mi się jakiś podręcznik dobrego wychowania, mam w domu tylko taki stary "ABC dobrego wychowania", więc część zasad jest zdezaktualizowana(a szkoda bo niektóre są fajne i seksi jak np facet, który zdąży zapalić zapalniczkę i ją podać zanim zdążę podnieść papierosa do ust, ech...), tudzież są niepełne (ach te SMS, maile i całe zamieszanie z telefonami komórkowymi, a także kindersztubą dot. GG czy forów internetowych :)). Tym bardziej, że rzeczywiście w pracy jest inna etykieta, a z tą niedługo przyjdzie mi się zmierzyć na dobre, do tego dochodzi podwójny czy nawet potrójny filtr - etykieta biznesu/ kulturowa/ inaczej do młodych osób na "nowych" zasadach/ inaczej do dojrzalszych, którzy cenią sobie "starsze" zasady/ jeszcze inaczej do Japończyków, Szwedów i innych nacji, gdzie jest inaczej.

Całe szczęście dobrze wychowany człowiek wie, że szczerą życzliwością i uśmiechem można pokryć niejedną gafę :)

Aurinko
11-04-2008, 07:50
Całe szczęście dobrze wychowany człowiek wie, że szczerą życzliwością i uśmiechem można pokryć niejedną gafę :)
To prawda, zalezy tylko od tej drugiej strony, czy chce przyjac usmiech i zasiac ziarno porozumienia - czy da odczuc popelnienie gafy przez druga strone - to znaczy porozumienie zalezy od dobrej woli obydwu stron. To tak jak w orkiestrze, kiedy jeden instrument sie wyroznia bo gra z opoznieniem lub wyprzedza inne. Ale w sumie takie podejscie i nastawienie czy wygodnictwo zalezy w duzej mierze od wychowania. Kobiety same wychowuja takich rozleniwionych ludzi wymagajacych od innych dostosowania sie i noszenia tych siat bez pomocy. A potem skarza sie...:unsure::sick::blink:

Alma Aurinko (chwilowo nie mialam loginu, bo jestem na wyjezdzie juz 2 tydzien, ale tak sie za wami stesknilam, ze musialam wczoraj... dzieki uprzejmosci Admina sprawa zostala poprawiona)

Anielskaharmonia
11-04-2008, 09:24
Problem w tym, że biznesowy Savoir-vivre jest zupełnie inny niż ten towarzyski. Jeżeli chodzi o traktowanie kobiet zaznaczyły tutaj swoją obecność feministki.;) :) Dlatego uległ on dużym modyfikacjom, rękę wyciąga pierwsza zazwyczaj osoba na wyższym stanowisku a nie kobieta. Kobietom nie okazuje się szacunku ze względu na płeć bo można za to trafić do sądu
To oczywiste:). Miałam na myśli koleżeńskie relacje w gronie osób płci obojga zatudnionych na równorzędnych stanowiskach :). Poza oficjalnymi spotkaniami unikam witania się poprzez podawanie ręki w pracy. Niestety najczęściej najbardziej zajadli na "dotykanie się" są ci, którzy witają się w ten sposób najpierw z męską częścia składu biura a następnie poprzez cudze biurko podają miast dłoni "zdechłą, zimną, mokra rybę":rolleyes::confused::(:mad: i to tacy właśnie panowie zupełnie nie rozumieją czemu wykonuję przeróżne uniki. Ostatnią deską ratunku było wiec podparcie się poradnikiem dobrego wychowania ;):)

Co do ustąpienia miejsca młodszej koleżance - spotkanie nazwane przez mnie biznesowym miało charakter spotkania reprezentantów różnych działów tej samej firmy a "szeregowy pracownik" który ustapił miejsca starał się być po prostu uprzejmy zdejmując z koleżanki cięzar poszukiwania krzesła w innym pomieszczeniu i przytargania go do sali rozmów (bo koleżanka filigranowej postury była):). Ale ta koleżanka i jej widzenie świata to już zupełnie inna historia. Ją zwykle dziwiło to co dla innych było całkiem naturalne ;):)


Powinni uczyć savoir-vivre'u w szkołach!
:)
Jestem tego samego zdania :)


Sztuką jest zachować równowagę pomiędzy pełną szacunku uprzejmością polegającą na zaproponowaniu pomocy a protekcjonalnym traktowaniem kobiety jako stworzonka słabego jak ptaszek, które może zostać odebrane jako ubliżające.

Zasady dobrego wychowania są takie same jak dawniej, ponieważ kobieta - to brzmi dumnie! I dlatego wymaga szacunku. Nie dlatego, że jest z natury słabsza, tylko dlatego, że ma na głowie dużo więcej niż standardowy mężczyzna, a mimo tego nie skarży się i daje radę. W obecnych czasach to jest jeszcze bardziej widoczne!

Popieram w całej rozciągłości :). Ty Vasanto potrafisz tak zgrabnie wszystko uzasadnić. Wszystko czego mnie się uzasadnić nie udaje;):):D Brawo !

Admin
11-04-2008, 09:42
Tak podczytuję i stwierdzam, że przydałby mi się jakiś podręcznik dobrego wychowania, mam w domu tylko taki stary "ABC dobrego wychowania", więc część zasad jest zdezaktualizowana(a szkoda bo niektóre są fajne i seksi jak np facet, który zdąży zapalić zapalniczkę i ją podać zanim zdążę podnieść papierosa do ust, ech...),

Nic się nie zdezaktualizowało, te same zasady dobrego wychowania były uczone w starożytnym Rzymie. Wszystkie są oparte na tych samych regułach takich jak szacunek do starszych osób, liczenie się z innymi itp.
Wymagają tylko lekkiego dopasowania do dzisiejszych czasów.
Podajesz przykład maila. Tutaj powinny panować takie same zasady kultury jak w tradycyjnej korespondencji.
Kiedyś kiedy internet był domeną studentów, funkcjonował w większych firmach, zasady kultury były przestrzegane. Każdy mail zaczynał się od "witam" a kończył na "pozdrawiam". Dzisiaj dostaję kilkanaście maili dziennie, które brzmią w taki sposób:
"Weź mi napisz jak są zajęcia bo chcę chodzić"
Poprawiłem przy okazji literówki i błędy jakie zostały popełnione. Ani dziękuję, ani pocałuj mnie gdzieś.
Mam w skrzynce (przed chwila sprawdziłem) około półtora tysiąca takich zapytań. Oczywiście nie wszystkie tak brzmią ;), ale sprawdziłem ile dostałem maili z grzecznościową odpowiedzią np.dziękuję za informację - cztery!

Niestety prawda jest taka, że dzieci dzisiaj są wychowywane przez najtańszą i najwygodniejszą niańkę czyli przez telewizję, mcdonalda itp. Skąd mają czerpać w takim razie wzorce kiedy ich idolem zostaje nastolatka z powiększonym biustem, złodziej samochodów ze złotym łańcuchem na szyi itd.

Aurinko
11-04-2008, 09:53
Niestety, ale w duzej mierze to prawda, bo kto jest zauwazony i nagrodzony oraz zapamietany przez fanow za swoj wklad chocby w kulture? Aktualnie spektakularni skandalowicze.:mad::confused::cool:

Vasanta
11-04-2008, 12:28
(a szkoda bo niektóre są fajne i seksi jak np facet, który zdąży zapalić zapalniczkę i ją podać zanim zdążę podnieść papierosa do ust, ech...)
Ilu ludzi, tyle opinii... Dla mnie papierosy nie są 'seksi' w żadnej mierze, tak jak wszystko, co się z nimi wiąże. Ohyda. Moja Mama mówi, że za czasów jej młodości na ulicy paliły tylko kobiety lekkich obyczajów. Teraz to na porządku dziennym, niestety :confused:


(ach te SMS, maile i całe zamieszanie z telefonami komórkowymi, a także kindersztubą dot. GG czy forów internetowych :)).

Podajesz przykład maila. Tutaj powinny panować takie same zasady kultury jak w tradycyjnej korespondencji.
Zabawne, bo nie dalej jak wczoraj wypłynął ten temat podczas przerwy w zajęciach. Mianowicie, studenci u mnie w Instytucie zwykli pisać maile do wykładowczyń, zaczynając je od zwrotu "Pani Halino...". Tak samo odnoszą się do nich na żywo - "Pani Dominiko, kiedy ma pani dyżur?". Przy tym nie ma w ogóle mowy, żeby analogicznie zwracać się do wykładowców - "Pani Dominiko", ale już "Panie magistrze". Kiedy powiedziała nam o tym prowadząca zajęcia, siedzieliśmy jak osłupiali - podobna nieuprzejmość nie mieściła nam się w głowach. Po chwili odezwała się koleżanka, twierdząc, że Internet zamazuje podziały i że to jest przesada, żeby maile traktować tak samo jak korespondencję papierową.

A nie ma racji. Maile do obcych osób powinny być sformułowane dokładnie tak, jak papierowe listy. Z nagłówkiem, bez emotikonek, slangu, z podpisem. Admin pisze dobrze.


Popieram w całej rozciągłości :). Ty Vasanto potrafisz tak zgrabnie wszystko uzasadnić. Wszystko czego mnie się uzasadnić nie udaje;):):D Brawo !
Dzięki... :embarrest:


Niestety prawda jest taka, że dzieci dzisiaj są wychowywane przez najtańszą i najwygodniejszą niańkę czyli przez telewizję, mcdonalda itp.
Dlatego sądzę, że jeżeli obecnie rodzina nie ma dla dzieci czasu, to pewnych rzeczy powinna uczyć szkoła. Tylko jest jedno ale...

Moja Mama jest nauczycielką i zawsze, kiedy ma nową klasę, ma kłopot z kilkoma "gwiazdami", które przychodzą do szkoły wypindrzone jak na dyskotekę. Fryzura, dekolt do pasa, wystająca bielizna, odważny makijaż, te sprawy. (A szkoła jest salezjańska. Bez skojarzeń dla tych, co z Wrocławia - naprawdę salezjańska, nie pseudosalezjańska jak te we Wrocławiu). Kiedyś w klasie wychowawczej kilkakrotnie zwracała dwóm dziewczynom uwagę - one dalej przychodziły nieodpowiednio ubrane do szkoły. Postanowiła interweniować na zebraniu - poprosiła mamy X i Y o zostanie kilka minut. Okazało się, że mamami tych dziewczyn były... dwie najbardziej wypindrzone panie na zebraniu. Ubrane tak samo jak córki.

Prawda jest taka, że najlepiej uczyć się przez dobry przykład. Jeżeli od dziecka nie widzimy wokół przejawów dobrego wychowania, to sami go przejawiać nie będziemy. Dlatego trzeba przejawiać i liczyć, że się ludzie nauczą.

Lulua
11-04-2008, 18:07
Moja Mama mówi, że za czasów jej młodości na ulicy paliły tylko kobiety lekkich obyczajów. Teraz to na porządku dziennym, niestety :confused:Być może już niedługo będzie zakaz palenia na ulicy i w innych miejscach publicznych. Palę, ale osobiście jestem za takim zakazem. Szkoda tylko, że taka ustawa nie uwzględnia pubów także dla palących (bo alkohol i papieros to stare dobre małżeństwo ;))



A nie ma racji. Maile do obcych osób powinny być sformułowane dokładnie tak, jak papierowe listy. Z nagłówkiem, bez emotikonek, slangu, z podpisem. Admin pisze dobrze.Fakt, że zamazał się ten podział, jednak także reprezentuję prąd "tradycyjniaków":):) Mail jest dla mnie jak list i staram się w nim pisać jak najuprzejmiej z zachowaniem zasad obowiązujących w korespondencji.
Vasanto, to co opisałaś (o zwracaniu się do wykładowczyń i wykładowców) to poza niewychowaniem zwykły seksizm (już ja bym takiemu studentowi zafundowała...poprawkę :cool:). U mnie jest tak, że zwracamy się do mgra "proszę pana", a wyżej tytułujemy "panie doktorze" itd i to samo dotyczy kobiet. No chyba, że wykładowca prosi byśmy mówili po imieniu (młodzi magistrzy).




Prawda jest taka, że najlepiej uczyć się przez dobry przykład. Jeżeli od dziecka nie widzimy wokół przejawów dobrego wychowania, to sami go przejawiać nie będziemy. Dlatego trzeba przejawiać i liczyć, że się ludzie nauczą.Prawda.


Dzisiaj dostaję kilkanaście maili dziennie, które brzmią w taki sposób:
"Weź mi napisz jak są zajęcia bo chcę chodzić"
Poprawiłem przy okazji literówki i błędy jakie zostały popełnione. Ani dziękuję, ani pocałuj mnie gdzieś.
Mam w skrzynce (przed chwila sprawdziłem) około półtora tysiąca takich zapytań. Oczywiście nie wszystkie tak brzmią ;), ale sprawdziłem ile dostałem maili z grzecznościową odpowiedzią np.dziękuję za informację - cztery!

Adminie - jestem zszokowana, Nie wyobrażam sobie jak można napisać tak niegrzecznie i jeszcze z błędami <zniesmaczona>. Do tej pory żyłam w naiwnym przekonaniu, że jednak większość osób zna podstawy dobrego wychowania (widać obracam się w uprzywilejowanym środowisku ;) )...No cóż, smutne to wszystko....smutne, ale tak jak dziewczyny wyżej już pisały. Wszystko jest kwestią odpowiedniej socjalizacji i w domu i w szkole. Trzeba tego pilnować i wdrażać tak jak do mycia zębów czy rąk.

Djemboy
11-04-2008, 18:14
Ja osobiście jestem za dość swobodnym mailowaniem... oczywiście zależy od adresata... jeśli wykładowca, dziekanat czy nieznana osoba to formalnie, ale bez przesadyzmu... co do znajomych to pełny looz, ultraslang i w ogóle... =)

Anielskaharmonia
12-04-2008, 23:19
Od samoobrony do dobrego wychowania. Czyż to nie jest piękne ? :):):):)
Tak juz starożytny (dla niektótych na tym Forum) Brassens pisal o tym a nawet śpiewał częstokroć :p. Ech Panie Brasses gdzieś się Pan podzial :confused:?
Wielce Szanowny Pan Admin wybaczy.

Aurinko
13-04-2008, 08:19
;)Co kraj to obyczaj. W Finlandii wszyscy sa po imieniu zarowno nauczyciele z dziecmi w szkole podstawowej jak i na studiach, czesto tez dzieci z rodzicami i dziadkami. Nie oznacza to wcale, tego ze ludzie nie szanuja sie na codzien. Co mi po tym, ze ktos mowi do mnie per pani, a jego brak szacunku jest ewidentny poprzez to co w sumie robi czy mowi o mnie? Jesli zwracam sie do kogos po imieniu, to znaczy, ze jestesmy na tej samej linii komunikacyjnej i poniewaz traktuje tego kogos jak siebie to ... ktore to bylo przykazanie?:wacko: A jesli ktos zadowoli sie pozorami i popiera hipokryzje to tez ma do tego pelne prawo, tylko niech sobie wlozy ten udawany szacunek gdzie chce.

Anisa Hasna
22-06-2009, 00:25
http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosc/462000.html

Ruszamy z akcją "BEZPIECZNA KOBIETA W WIELKIM MIEŚCIE". Od 2 lipca - we wtorki i czwartki od godziny 17.00 do 18.00 - na Polach Mokotowskich w Warszawie odbywać się będą bezpłatne zajęcia z samoobrony dla kobiet.

Vella
22-06-2009, 10:21
Podajesz przykład maila. Tutaj powinny panować takie same zasady kultury jak w tradycyjnej korespondencji.
Kiedyś kiedy internet był domeną studentów, funkcjonował w większych firmach, zasady kultury były przestrzegane. Każdy mail zaczynał się od "witam" a kończył na "pozdrawiam".

Z tym "witam" to tak nie do końca jest elegancko i zgodnie z zasadami kultury.
Chociaż przyznam, że mój prywatny odbiór takiego powitania jest zupełnie inny niż zdanie specjalistów.:embarrest:




http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7322


Szanowni Państwo!
Czy nie razi Państwa Witam, którym często rozpoczynają swoje listy internauci, prosząc o jezykową poradę? Czy taki zwrot jest poprawny? Wydaje mi się, że wita gospodarz, a nie gość.
Sedecznie pozdrawiam,
Iwona
Szanowna Pani,
swoim pytaniem leje Pani miód w serca nasze. Razi nas forma Witam, ponieważ zakłada ona – jak słusznie Pani zauważa – wyższą rangę osoby, która tej formy używa. Nie wszyscy użytkownicy języka zdają sobie z tego sprawę, dlatego do tego typu zachowań językowych (jest ich więcej) podchodzimy ze zrozumieniem, nie przypisując nadawcom złej woli.
W omawianym wypadku forma Witam jest nie tyle niepoprawna, co niestosowna. Jeżeli chcemy zachować się elegancko, nie rozpoczynajmy maili kierowanych do osób, których nie znamy osobiście, oraz do osób wyżej od nas usytuowanych, za pomocą tej formy. Formą bardziej nadającą się do użycia jest w takich wypadkach Szanowny Panie, Szanowna Pani, Szanowni Państwo.
Dodam, że forma grzecznościowa Witam, rozpoczynająca kontakt zarówno pisemny, jak i ustny, jest dziś formą bardzo popularną, szczególnie wśród osób młodego pokolenia. Język wciąż się zmienia. Być może przyjdzie czas, że formę tę przyjdzie nam uznać za stosowną. — Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski

http://poradnia.polonistyka.uj.edu.pl/?q=witam

Witam
Moje pytanie dotyczy jednej z Pana odpowiedzi: [...] Zatem dlaczego nie można używać wyrażenia „witam”? Monika
Szanowna Pani,
tym razem, nie mając już sił pisać po raz n-ty tego samego, poprosiłem o pomoc Prof. Małgorzatę Marcjanik z Uniwersytetu Warszawskiego, badaczkę polskiej etykiety językowej, autorkę wielu prac oraz poradnika z tego zakresu. Zamieszczam jej odpowiedź na Pani pytanie.

Formy „Witam” nie używa się ani na początku maila (listu), ani w kontakcie bezpośrednim, ponieważ informuje ona o wyższej hierarchii sytuacyjnej nadawcy.
Nie oznacza to rzecz jasna, że jest to forma zabroniona w omawianych typach kontaktu. „Witam” może powiedzieć gospodarz otwierający drzwi gościom czy dziennikarz lub prezenter prowadzący program telewizyjny, radiowy – na przykład: „Justyna Pochanke. „Fakty”. Witam państwa”.
Nie wypada zaś studentowi rozpocząć maila do wykładowcy za pomocą formy „Witam”, a nawet „Witam, Panie Profesorze”. Nie wypada tak zwrócić się podwładnemu do przełożonego. Nie wypada tak napisać do kogoś, kogo nie znamy, i nie wiemy, w jakim jest wieku, jaką pełni funkcję zawodową itp. Ale do kolegi, koleżanki formy "Witam" używać można do woli.
Prof. dr hab. Małgorzata Marcjanik, Uniwersytet Warszawski
Do osób mających tytuł profesora zwracamy się <pani profesor> a. <panie profesorze>, do osób mających stopień doktora lub doktora habilitowanego <pani doktor> a. <panie doktorze>, do osób majacych stanowisko docenta tam, gdzie stanowisko to jest zachowane <pani docent> a.�<panie docencie. Jeśli ktoś ma tytuł magistra, to: <pni magister> a. <panie�magistrze>.
Niezależnie jednak�od tytulatury muszę zauważyć, że nie używa się ani na powitanie, ani jako zwrotu otwierającego np. mail słowa "Witam".
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
.




Wracając jeszcze do savoir-vivre'u i zachowania panów, kłopotliwa jest taka... "półgrzeczność". Chyba w ramach kompromisu chłopak w drzwiach puszcza przodem koleżankę, ale już tych drzwi jej nie otworzy.
Miałam takiego "półuprzejmego" kolegę na studiach, po kolejnym incydencie, gdy musiałam walczyć z baaardzo ciężkimi wrotami uczelnianej biblioteki, ostro zażądałam od niego, żeby przestał się mną wysługiwać, niech już wchodzi pierwszy, ale przynajmniej te ciężkie drzwi sam otwiera.