PDA

Pokaż pełną wersję : chcę występować



Anisa Hasna
23-09-2007, 00:27
Hej! Chciałabym zacząć występowac (tańcze od półtora roku). Nie wiecie gdzie się zgłosić aby występowac lub zacząć uczyć.

Hana
23-09-2007, 13:12
Są organizowane różne festiwale tańca brzucha (np katowicki festiwal Nova Orient ;)). Niestety, tylko raz do roku. Na ostatnim nie miałam odwagi jeszcze się pokazać solo, a całą grupą przygotowywałyśmy choreografię, ale no cóż, nie wyszło... to trochę inna historia.
Teraz natomiast czuję, że występ byłby już bardzo na miejscu :D. Bo w końcu bd tańczyć należy dla kogoś ;). Jak na razie pozostają występy przed znajomymi :p.
Dołączam więc do pytania figi, jak się zabrać za poważne występowanie?

Zafirah
23-09-2007, 15:17
Hej! Chciałabym zacząć występowac (tańcze od półtora roku). Nie wiecie gdzie się zgłosić aby występowac lub zacząć uczyć.
chwileczke, bo nie wiem czy dobrze zrozumialam: Ty chcesz sie gdzies zglosic zeby kogos uczyc tanczyc a nie mialas jeszcze nigdy wystepow? :confused: to chyba nie najlepszy pomysl... a co do wystepow to rozumiem, ze skoro tanczysz od poltora roku to uczysz sie w jakiejs szkole, tak? no to jaki problem, przeciez szkoly tanca zawsze organizuja jakies wystepy, ludzie zglaszaja sie z ofertami, chca tancerke na jakas impreze itp.

tahira
23-09-2007, 20:31
ja debiutowałam w Katowicach w zeszłym roku w 1 edycji festiwalu :D
polecam sprawdzic jakieś imprezy w twoim mieście, może jest coś dla młodych talentów ;) jak dobrze poszukac to można się zawsze gdzieś wcisnąc, trzeba miec tylko siłę przebicia ;) może w domach kultury lub na jakiś imprezach :)

Aischa1988
25-03-2008, 17:31
ja też chcę występować...a raczej...PRAGNĘ...ale do tego czasu trochę minie bo dopiero miesiąc tańczę :-(...

Sakina
25-03-2008, 18:05
Dziewczyny, piszecie, że wystepujecie przed znajomymi ale w sensie, że w domu? Zapraszacie do siebie na przykład, sadzacie w dużym pokoju i występujecie? Czy to o to chodzi w tych występach dla znajmoych czy przybiera to jakąś inna formę?

Firyal
25-03-2008, 18:16
Figo,z tego co widzę,mieszkasz w Warszawie - jest tam zarówno wiele warsztatów jak i knajpek orientalnych:) Poczytaj na forum dział "Wieści z orientalnych scen", na pewno coś tam znajdziesz:)

Sakino, możesz zrobić odpowiedni nastrój i po prostu wieczór orientalny dla znajomych. Tak,mniej więcej tak to wygląda, że sadzamy znajomych, robimy miejsce i tańczymy:)

Ellyah
25-03-2008, 18:16
Hm. Nie chcę ,żeby to zabrzmiało jak atak, nie daj Boże ;) ale stwierdzenie,że belly należy tańczyć dla kogoś ... nie wydaje mi się prawdziwe. Ale ja chyba taka idealistka jestem,że sztuka powinna być dla sztuki sztuką :rolleyes: a nade wszystko taniec powinien wzbogacać samą tancerkę. Jasne, jeżeli cieszy również cudze oczy , to jest to jak najbardziej wskazane, ale żeby tak priorytetowo... oj. Ale to moja subiektywna opinia :)
Myślę,że dobrze zacząć chociażby w szkole, albo właśnie jakiejś prywatce etc. W wielu miastach są tez organizowane castingi. Trzeba tylko trochę poszperać :D

Beta
25-03-2008, 18:23
Dziewczyny, piszecie, że wystepujecie przed znajomymi ale w sensie, że w domu? Zapraszacie do siebie na przykład, sadzacie w dużym pokoju i występujecie? Czy to o to chodzi w tych występach dla znajomych czy przybiera to jakąś inna formę?

Występy dla początkujących mogą przybrać różną formę.
Pomysł z imprezkami w domu jest świetny. Kilka razy tak robiłyśmy z koleżankami. Perski dywan, shisha, kadzidełka, muzyka orientalna i każda z nas po kolei występowała przed innymi. Żadnych ocen, konkursów ani wskazówek tylko czysta zabawa. Mimo to nogi miałam miękkie kiedy miałam zatańczyć :)
Często są to występy w klubie w którym ćwiczysz. Na podsumowanie roku czy semestru lub w pokazie na dni otwarte. Czasami moje koleżanki występowały w "prezencie" na urodzinach, ślubach czy wieczorkach panieńskich dla koleżanek.

Przestrzegałabym początkujące osoby przed zbyt wczesnymi występami publicznymi. Dopóki nie czujesz że jesteś naprawdę dobra, pamiętasz układ i nie zeżre cię stres nie powinnaś wychodzić przed obcą publiczność.
Tak niestety postąpiła moja koleżanka. Niestety przeceniła swoje możliwości. Trema ją bardzo zjadła co uwidoczniło tylko jeszcze bardziej jej niedostatki techniczne. Miała wystąpić dwa razy ale po pierwszym wyjściu organizator imprezy poprosił ją aby już nie wychodziła drugi raz. Poryczała się i przez miesiąc miała doła.
Można też w ten sposób zrobić szkodę całej naszej społeczności. Kiepski występ wyrabia opinię ludzi że jest to taniec dla niespełnionych gospodyń domowych (sama to słyszałam na własne uszy) albo że to głupie kręceniem tyłkiem i machanie cyckami (tekst Quesse:);))

Sakina
25-03-2008, 18:41
Beta, właśnie przekazałam te ideę koleżance, która ma niedługo urodziny a też tańczy. Żeby zrobic take party z występami. Ale wiesz co jest najdziwniejsze, ze bardziej nas to przeraża niż taniec przed obcymi. Ale nei wiem czemu - może chodzi o to ,że samemu jest się inicjatorem, co wymaga większej odwagi niż tylko uczestniczenie w jakimś projekcie. Spróbuje ją przekonać, może być fajnie. No i wiadomo że jak sie opanuje ten stres to potem juz inny nie taki straszny.

Inayat
25-03-2008, 19:20
Przestrzegałabym początkujące osoby przed zbyt wczesnymi występami publicznymi. Dopóki nie czujesz że jesteś naprawdę dobra, pamiętasz układ i nie zeżre cię stres nie powinnaś wychodzić przed obcą publiczność.

Zgadzam się w zupełności! Dopóki taniec nie staje się całkowicie swobodny i naturalny, a jest jedynie odtwarzaniem wyuczonych figur, to można się niemiło przejechać. Sama uczę się niecałe pół roku, więc jeszcze wszystko przede mną, ale będąc niedawno na pokazie byłam bardzo zawiedziona tym, co zobaczyłam.
Otóż wyraźnie widać było zdenerwowanie tancerek. WYRAŹNIE. Co w moich oczach, w moich odczuciach odebrało całą magię i ideę tego tańca. Ma on być przecież wyrażeniem radości, wyrażeniem siebie i pochłonięcie tą naturalną energią publiczności.
Dlatego nie zacznę występować dopóki nie poczuję, że mój taniec jest naturalny i płynie z duszy, a nie z ruchu ciała. :)

Quesse
25-03-2008, 21:28
Hm. Nie chcę ,żeby to zabrzmiało jak atak, nie daj Boże ;) ale stwierdzenie,że belly należy tańczyć dla kogoś ... nie wydaje mi się prawdziwe. Ale ja chyba taka idealistka jestem,że sztuka powinna być dla sztuki sztuką :rolleyes: a nade wszystko taniec powinien wzbogacać samą tancerkę. Jasne, jeżeli cieszy również cudze oczy , to jest to jak najbardziej wskazane, ale żeby tak priorytetowo... oj. Ale to moja subiektywna opinia :)


To ja to inaczej odbieram:) Oczywiście, tańczenie dla siebie jest przyjemne, rozwijające - ale to wchodzenie w relację z widzem, tańczenie dla kogoś, pokazywanie w tańcu kawałka swojej duszy jest tym, co czyni to sztuką. Zawsze miałam wrażenie, że tu nie chodzi o zatańczenie dla siebie i ewentualne cieszenie cudzych oczu przy okazji (mówię o tb a nie o tribalu:p) ale o podzielenie się sobą z innymi... Sorry za dwuznaczność:D
Ale to moja subiektywna opinia;)

Sama też chciałabym występować - bo choć oczywiście wiele muszę się jeszcze nauczyć, to czuję się psychicznie gotowa. Po swoich pierwszych występach (egzamin, konkurs) wiem, że jestem w stanie (przynajmniej w przyzwoitym stopniu) ukryć tremę i pokazywać tylko wybrane emocje w tańcu;), że cieszy mnie tańczenie przed widownią i pozytywny odzew publiczności. Więc jak będę miała okazję wystąpić, to pewnie nie odmówię. Tego się trzeba nauczyć - opanowania stresu, swobody i obycia z widownią. To umiejętność cenniejsza dla występującej, niż doskonała technika. Więc myślę, że lepiej zacząć wcześnie - choć też bez przesady, nie przeceniając swoich możliwości, jak zdarzyło się to koleżance Bety.

Sakina
25-03-2008, 21:50
Tego się trzeba nauczyć - opanowania stresu, swobody i obycia z widownią. To umiejętność cenniejsza dla występującej, niż doskonała technika. Więc myślę, że lepiej zacząć wcześnie

Też tak myśle, a co ważniejsze- jeśli wiesz, że masz występ to jestes tak zmotywowana, że chłoniesz dużo więcej, ćwiczysz dużo więcej i jesteś w stanie poprawić technikę w tempie ekspresowym.

Myślę, że regularne występy są najbardziej rozwijajce.

Mała tancereczka
25-03-2008, 22:01
Też tak myśle, a co ważniejsze- jeśli wiesz, że masz występ to jestes tak zmotywowana, że chłoniesz dużo więcej, ćwiczysz dużo więcej i jesteś w stanie poprawić technikę w tempie ekspresowym.

Myślę, że regularne występy są najbardziej rozwijajce.

I tak i nie ;):)

To prawda że perspektywa występu bardzo motywuje, ale niestety nie przeskoczysz ograniczeń możliwości ciała i mózgu. :) Nie licz na ekspresowe tempo, prawdziwy postęp robi się małymi kroczkami czyli konsekwentnym ćwiczeniem codziennie zgodnie z możliwościami ciała. (dla mnie to 20 -30 minut dziennie bez dni w których mam zajęcia)
Takie nagłe przed występowe przyspieszenie może skończyć się tylko przemęczeniem, frustracją i zniechęceniem.

Występ powinien być wydarzeniem, wisienką na torcie, nocą poślubną :):D
Regularne występowanie tylko zniszczy i stępi emocje które temu towarzyszą. Po pewnym czasie staje się to dla ciebie obowiązkiem który musisz odwalić.

Sakina
25-03-2008, 22:28
Myślę, że jeśli kochasz taniec to nie stanie się on nigdy obowiązkiem, a jeśli tak to chyba będzie czas zejść ze sceny. Co do motywacji przed występem to nie mówie, że początkująca tancerka- jęsli ma w perspektywie występ -przeskoczy nagle o kilka poziomów. Mówię o motywacji, o tym, że zamiast przed telewizor ( jutro tez jest dzień) pójdziesz tańczyć. Że dopracujesz "gorsze" elementy bo wiesz, że masz deadline. Ktoś cię bedzie oglądał więc chcesz wypaść dobrze. Gdyby nie taka motywacja, nauka moglaby przebiegać dużo wolniej.

Inayat
25-03-2008, 22:34
Haaaa :) Moja instruktorka jakby mi w myślach czytała :) Dziś na zajęciach pierwszy raz dała nam wolną rękę w grupach i wreszcie mogłam dać maleńki upust mojej belly-fantazji i w 4-osobowej grupie, przed resztą dziewczyn to zaprezentować :) Cudowne uczucie!! Bo bez tremy :D

Lulua
25-03-2008, 22:57
zawsze można zostać gwiazdą you tube :)
kręcisz sobie filmik, zamieszczasz i miliony oglądają
w każdym razie MY na pewno :)

Zafirah
26-03-2008, 09:09
no nie wiem czy "gwiazda youtuba" to dobre wyjscie... "gwiazda" to kojarzy dwuznacznie :D

Djamila
26-03-2008, 09:44
Przestrzegałabym początkujące osoby przed zbyt wczesnymi występami publicznymi. Dopóki nie czujesz że jesteś naprawdę dobra, pamiętasz układ i nie zeżre cię stres nie powinnaś wychodzić przed obcą publiczność.(......)
Można też w ten sposób zrobić szkodę całej naszej społeczności. Kiepski występ wyrabia opinię ludzi że jest to taniec dla niespełnionych gospodyń domowych (sama to słyszałam na własne uszy) albo że to głupie kręceniem tyłkiem i machanie cyckami (tekst Quesse:);))

Podpisuje się pod Twoimi słowami Beta.
Występ nie może być polem do ćwiczeń,prób czy do pokonywania lęków.
Widz zawsze oczekuje profesjonalizmu.
Wiadomo,że kiedyś trzeba zacząć ale tak jak pisze większośc-wtedy gdy taniec jest swobodny i sprawia nam radośc.
Ja swoje uczennice wdrażam w ten sposób-organizuję im występy, zaznaczając że będą tańczyć uczennice szkoły a nie tancerki-wtedy nie okłamuję publiczności a dziewczyny mają komfort,że w razie jakichś niedociągnieć (które przecież zdarzają się większości przy stawianiu pierwszych kroków na scenie) są usprawiedliwione,że się jeszcze uczą, że to dopiero zapoznawanie się ze sceną.
A na występy zlecone wybieram z tych pokazów perełki, które są dobre i technicznie i dobrze czują się na scenie.
Figa-zapytaj u siebie w szkole o perspektywę występów. Twoja nauczycielka najlepiej oceni czy to juz czas.

feroMonik
26-03-2008, 10:52
Ja tez uwazam, ze powinna cie ocenic Twoja nauczycielka - czy jestes juz gotowa do wystepow, a juz do nauczania to na pewno. Mysle, ze rok nauki to za malo, zeby uczyc innych - zebys nie wiem jak byla zdolna ;) TB to jest chyba taka dziedzina, ze instruktor, guru kieruje losem adepta :)

Miranda
05-04-2008, 12:45
Poziom instruktorski to czwarty poziom "wtajemniczenia" belly dance, więc aby go przejść należy najpierw zaliczyć trzy poprzednie. O ile mi wiadomo, niewiele szkół w Polsce ma uprawnienia do szkolenia i wydawania dyplomów z czwartego poziomu. Na pewno jest to szkoła Rashy z Krakowa. Zajrzyj na stronę Rashy http://www.rasha.hostingpro.pl/zajecia.htm a znajdziesz szczegółowe opisy wymagań na każdym z poziomów.

bollyanna
05-04-2008, 15:43
Występ nie może być polem do ćwiczeń,prób czy do pokonywania lęków.
Widz zawsze oczekuje profesjonalizmu.

Ja byłam właśnie wczoraj świadkiem takiego niezbyt udanego występu. Nie wiem ile czasu uczyły się dziewczyny, które występowały, ale wrażenie było zdecydowanie negatywne. Myślałam, że może to tylko ja się czepiam, ale inne osoby, a zwłaszcza profesjonalne tancerki, były jeszcze bardziej krytyczne. Ogólne wrażenie było takie, że dziewczyny ciągle zastanawiają się, jaki ruch teraz wykonać, były mocno spięte i sztywne, a ramiona miały wyprostowane dosłownie na baczność.

Piszę o tym po to, żeby opowiedzieć, jakie myśli krążą w takiej chwili po głowie widza. A mianowicie "gdzie kobieto wyskakujesz, skoro niewiele jeszcze potrafisz, a stres masz wypisany na każdym centymetrze swojego ciała?". Poczułam wielką ulgę, że to nie ja występowałam :) Podsumowując, jestem zwolenniczką dużej ostrożności przy ocenie własnej gotowości na występ. Wiadomo, że drobne potknięcia się zdarzają, ale ważne jest, żeby cały występ nie był jednym wielkim potknięciem...

Farasha
05-04-2008, 16:24
Ja tez uwazam, ze powinna cie ocenic Twoja nauczycielka - czy jestes juz gotowa do wystepow, a juz do nauczania to na pewno. Mysle, ze rok nauki to za malo, zeby uczyc innych - zebys nie wiem jak byla zdolna ;) TB to jest chyba taka dziedzina, ze instruktor, guru kieruje losem adepta :)
Zgadzam się z Twoją opinią. Ocena nauczcielki jest dla mnie bardzo ważna.Powinna być dla każdego. Jako osoba która od zera uczyła mnie krok po kroku tego tańca i sama jest obyta ze sceną z pewnością wie na co mnie stać, a co należy dopracować.Nie wystąpiłabym na pokaz jeśli nie powiedziałaby mi że jestem gotowa i dam sobie radę.

Djamila
05-04-2008, 17:10
Poziom instruktorski to czwarty poziom "wtajemniczenia" belly dance, więc aby go przejść należy najpierw zaliczyć trzy poprzednie.
To nie reguła. Tak ma ustalone szkoła Rashy.Ja nie spotkałam się poza nią z takim podziałem.

Ailinon
06-04-2008, 02:48
Ja nadmienię przy tej okazji, że w Polsce, jako kraju z dopiero rozwijającym się rynkiem brzucho-tanecznym, jest ten problem, że nie za bardzo jest jeszcze rozwinięty system powolnego i profesjonalnego wprowadzania dziewczyn na scenę. Chodząc na typowe zajęcia grupa uczy się ruchów, konkretnych choreografii, podstawowych zasad zachowania na scenie. Im bardziej zajęcia zaawansowane, tym te elementy są trudniejsze, ale nauka techniki to nie to samo co nauka przygotowania show. Żeby jakkolwiek podchodzić pod scenę bardziej profesjonalną niż pokaz uczennic szkoły, konkurs na imprezie czy seans dla znajomych trzeba być nie tylko wyszkoloną technicznie gimnastyczką, ale również aktorką, choreografem, reżyserem. Trzeba się nauczyć iż zasady wielkiej sceny są drastycznie inne od pokazu w klubie w wąskim kręgu, opanować zagospodarowywanie przestrzeni, dobór rekwizytów, muzyki, wyglądu, itp. Tego może nauczyć albo instruktorka (albo jako element zajęć bardziej zaawansowanych albo też czasami są specjalne grupy nakierowane na przygotowanie sceniczne) albo też może to być efekt doświadczalnego sprawdzania gruntu metodą prób i błędów. Czasami nawet niespecjalnie dobra tancerka może zrobić lepsze show dla widzów niż dziewczyna-guma, która jednak nie umie swoich umiejętności pokazać w odpowiedniej oprawie.

To jest wg mnie właśnie przyczyna, dlaczego bd jest traktowany jako taki "taniec dla znudzonych gospodyń" - zbyt mało nacisku kładzie się na to, że taniec pokazowy dla widza zainteresowanego po prostu byciem zabawionym, a nie wielbiciela bd per se, to nie to samo co taniec do lustra czy dla de facto koleżanek na imprezie orientalnej.

Co do samych występów - droga do bycia tancerzem estradowym wiedzie poprzez wiele stadiów pośrednich. Pomijanie ich może się właśnie skończyć przykrymi efektami dla zarówno tańczącej jak i publiki/organizatora, która w sumie za ten taniec zapłacił. Sam czas nauki tańca brzucha nie jest więc wystarczający, bo oprócz umiejętności figur bd profesjonalnej tancerce potrzebna jest umiejętność po prostu tańca jako sztuki aktorskiej.

Lidiya
06-04-2008, 19:22
a gdzie prowadzisz te zajęcia teatralne?
bo ciekawa jestem :)

Intisar
21-09-2008, 20:08
Amira zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, i swoim tańcem i wypowiedzią.
Chociaż nie do końca zgodzę się, że występować można dopiero po 2-3 latach nauki. To bardzo zależy od predyspozycji. Niektóre dziewczyny łapią błyskawicznie i są gotowe do występów po pół roku nauki, a niektóre może nawet nigdy nie będą występować.
Gdzie jest szkoła Amiry, bo nie mogę znaleźć miasta?

Quesse
21-09-2008, 20:25
Pół roku to przesada - jeśli chodzi np. o występy profesjonalne, solowe. Bo oczywiście występy typu choreografia z grupą kursantek to co innego... Jeśli masz ochotę pociągnąć ten off-top to możemy o tym pogadać w stosownym temacie:) To chyba ten:
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=64&highlight=wyst%EApowa%E6

Szkoła Amiry jest w Warszawie.

Intisar
21-09-2008, 21:00
Pół roku to przesada - jeśli chodzi np. o występy profesjonalne, solowe. Bo oczywiście występy typu choreografia z grupą kursantek to co innego... Jeśli masz ochotę pociągnąć ten off-top to możemy o tym pogadać w stosownym temacie:) To chyba ten:
http://www.belly-dance.pl/forum/showthread.php?t=64&highlight=wyst%EApowa%E6

Nie mam zamiaru, to był jedynie komentarz do filmiku :) (na boku dodam, że uczę się od 7 mies. i występuję solowo z powodzeniem, więc da się)


Szkoła Amiry jest w Warszawie.

Dzięki :) Czyli pozostają mi warsztaty.

Farida
21-09-2008, 21:12
Nie mam zamiaru, to był jedynie komentarz do filmiku :) (na boku dodam, że uczę się od 7 mies. i występuję solowo z powodzeniem, więc da się)


I tak 3maj Inistar :)

Jeśli mogę dodać coś od siebie, w ramach tego off-topa to to, że im dłużej się tańczy, tym człowiek coraz bardziej zdaje sobie sprawę, jak mało wie i potrafi ;) <oczywiście, bez żadnych aluzji!!!:) to takie moje przemyślenia...>Sama zobaczysz, jak będziesz patrzyła na to wszystko za 6 miesięcy, za rok, za dwa ;)

Intisar
21-09-2008, 21:23
I tak 3maj Inistar :)

Jeśli mogę dodać coś od siebie, w ramach tego off-topa to to, że im dłużej się tańczy, tym człowiek coraz bardziej zdaje sobie sprawę, jak mało wie i potrafi ;) <oczywiście, bez żadnych aluzji!!!:) to takie moje przemyślenia...>Sama zobaczysz, jak będziesz patrzyła na to wszystko za 6 miesięcy, za rok, za dwa ;)

Nie muszę tak długo czekać, żeby zdać sobie sprawę ile nie umiem. Gdybym miała zacząć wymieniać, to zrobiłby się z tego niezły off-top :) Na szczęście tb jest bardzo rozwojowy i starcza na długo, bo można się go uczyć przez całe życie ;)
Dobra, koniec off-topu, bo nas zaraz Admin pogoni.

Farida
21-09-2008, 21:28
Nie muszę tak długo czekać, żeby zdać sobie sprawę ile nie umiem. Gdybym miała zacząć wymieniać, to zrobiłby się z tego niezły off-top :) Na szczęście tb jest bardzo rozwojowy i starcza na długo, bo można się go uczyć przez całe życie ;)
Dobra, koniec off-topu, bo nas zaraz Admin pogoni.

Tzn. Ja myślę bardziej ogólnie - nie tylko o technicznych kwestiach, tylko ogólnie o wszystkich dot. naszego tańca - po czasie, zmienia się nasze patrzenie na nas same :)

Amira patrzy na to wszystko z perspektywy osoby tańczącej, uczącej 12 lat (jak nie więcej) :)

Intisar
21-09-2008, 21:33
Tzn. Ja myśle bardziej ogólnie tzn. nie tylko o technicznych kwestiach, tylko ogólnie o wszystkich dot. naszego tańca - po czasie, zmienia się nasze patrzenie na nas same :)

O tak, to też prawda. Już teraz to czuję, to co będzie dalej :rolleyes::)
<bardzo maleńki off-top> :p

Farida
21-09-2008, 21:35
O tak, to też prawda. Już teraz to czuję, to co będzie dalej :rolleyes::)
<bardzo maleńki off-top> :p

Admin takie maleńkie off-topy też widzi :D Nic sie przed nim nie ukryje :embarrest:
Aż tak daleko, od tematu, nie odbiegłyśmy :D :embarrest: :p :embarrest: :p :embarrest:

Quesse
21-09-2008, 21:56
I właśnie dlatego proponowałam, by wszelkie komentarze off-topowe pociągnąć w wątku, w którym by jakoś pasowały... ;):D

Farida
21-09-2008, 21:58
I właśnie dlatego proponowałam, by wszelkie komentarze off-topowe pociągnąć w wątku, w którym by jakoś pasowały... ;):D

Nasza cyganka przewidziała przyszłość ;) :D

Blancari
21-09-2008, 22:47
W tej chwili to już jest off-top na temat off-topu :D :D :D

Alia
19-05-2009, 12:55
bardzo niedugo minie mi rok tanca na poważnie, i chcialabym się gdzieś pokazywac. Czy to jest odpowiedni czas?

Nunah
19-05-2009, 14:45
zależy co potrafisz i co chcesz pokazać :)

Zahara
19-05-2009, 14:53
bardzo niedugo minie mi rok tanca na poważnie, i chcialabym się gdzieś pokazywac. Czy to jest odpowiedni czas?

Zapytaj się swojej instruktorki- ona najlepiej oceni Twój poziom tańca

Blancari
19-05-2009, 15:13
bardzo niedugo minie mi rok tanca na poważnie, i chcialabym się gdzieś pokazywac. Czy to jest odpowiedni czas?

Prawdę mówiąc to nie zależy od tego ile tańczysz, ale co umiesz. Każda tancerka rozwija się inaczej, każda miała inne przygotowanie, więc jedna może wyjść po roku, inna po pięciu latach.
Aczkolwiek po roku, to rzadko bywa zaawansowana tancerka, ale poziom średni można już osiągnąć przy sporej dawce ćwiczeń i talentu.

Poza tym to zależy gdzie chcesz występować - innych umięjętności wymaga występ na zakonczenie roku w szkole tańca, bądź inny popis uczennic, innych taniec za pieniądze, czy w ogóle poważniejsza impreza.

Jeśli Twoja szkoła nie organizuje pokazów, to zacznijcie może z koleżankami od zorganizowania Wieczoru Orientalnego dla znajomych i przyjaciół, podczas którego będziecie mogły zadebiutować i sprawdzić się podczas występu.

A co do poważniejszych imprez - jak radzą dziewczyny - zapytaj instruktorkę, czy Twoje umiejętności są wystarczające do pokazania szerszej publiczności.

A najlepszym kryterium jest nagranie siebie na filmik i zadanie sobie pytania: czy taką tancerkę chciałabym oglądać, czy za taką tancerkę zapłaciłabym bilet? Czy taką tancerkę zatrudniłabym w jakimś miejscu?

I odpowiedz sobie szczerze. :)

Alia
20-05-2009, 15:49
Prawdę mówiąc to nie zależy od tego ile tańczysz, ale co umiesz. Każda tancerka rozwija się inaczej, każda miała inne przygotowanie, więc jedna może wyjść po roku, inna po pięciu latach.
Aczkolwiek po roku, to rzadko bywa zaawansowana tancerka, ale poziom średni można już osiągnąć przy sporej dawce ćwiczeń i talentu.

Poza tym to zależy gdzie chcesz występować - innych umięjętności wymaga występ na zakonczenie roku w szkole tańca, bądź inny popis uczennic, innych taniec za pieniądze, czy w ogóle poważniejsza impreza.

Jeśli Twoja szkoła nie organizuje pokazów, to zacznijcie może z koleżankami od zorganizowania Wieczoru Orientalnego dla znajomych i przyjaciół, podczas którego będziecie mogły zadebiutować i sprawdzić się podczas występu.

A co do poważniejszych imprez - jak radzą dziewczyny - zapytaj instruktorkę, czy Twoje umiejętności są wystarczające do pokazania szerszej publiczności.

A najlepszym kryterium jest nagranie siebie na filmik i zadanie sobie pytania: czy taką tancerkę chciałabym oglądać, czy za taką tancerkę zapłaciłabym bilet? Czy taką tancerkę zatrudniłabym w jakimś miejscu?

I odpowiedz sobie szczerze. :)

Mija mi rok tańca na poważnie a jakby poączyc naukę z you tuba i na poważnie to będzie 1,5 roku.

edit (file://%5C%5Cedit): Zdecydowalam że na swój debiut poczekam do września. Będę mogla więcej pokazac, zdobędę nowe umiejętności. Nie będę się spieszyc.

Edit 2: To z wieczorami orientalnymi to był super pomysł. Teraz po 2 latach tańca występuję regularnie na wieczorach orientalnych w katowickiej resaturacji

Rashida
21-05-2009, 07:54
Ja roznosiłam swoje wizytówki do róznych knajp orientalnych (na poziomie rzecz jasna),hoteli,zostawiałam namiary w biurach podróży i na odzew nie musiałam dlugo czekać

W duzym miescie jest łatwiej,bo jest więcej miejsc w ktorych mozna sie pokazac,ale za to w mniejszym mniejsza konkurencja:)

Ajsza
21-05-2009, 17:32
Ja uważam że występ przed znajomymi, zorganizowanie wieczoru orientalnego to świetny pomysł. Można się w ten sposób oswoić z tańcem przed publicznością. Sama to wypróbowałam dwa razy i było naprawdę świetnie :). Dzięki takiemu pokazowi możesz się też przekonać czy jesteś gotowa na poważny występ czy jeszcze nie. Stres może wszystko zepsuć dlatego najpierw trzeba się oswoić. Można też zadebiutować w grupie, zawsze to raźniej.

Alia
21-05-2009, 19:11
debiut w grupie mam już za sobą :]
debiut solo też, ale w szkole, czyli w takim mniej oficjalnym gronie.
A z debiutem solo na poważniej zaczekam jeszcze.
Nigdzie mi się nie śpieszy :]

Cleopatra
25-10-2009, 00:30
Pierwszy raz przeczytałam ten temat i mam trochę być może głupie przemyślenie i zarazem pytanie do bardziej doświadczonych tancerek:): czy wszystkie uważacie, że występ solowy jest trudniejszy niż w choreografii grupowej???
A mnie się wydaje że odwrotnie, ale może to tylko moje całkiem odosobnione zdanie wynikające z braku doświadczenia..
Tańca uczę się już ponad rok i jedyne moje solowe występy to :przed rodziną oczywiście:) i zaliczony egzamin z pierwszego stopnia w szkole Rashy:) a jesli chodzi o choreografie to tylko te które na zajęciach się uczymy..(I narazie na tym poprzestaję, bo wydaje mi się że jeszcze nie jestem dość dobra na występy dla szerszej publiczności:)).
Na podstawie tych minimalnych doświadczeń wyciągnęłam dwa wnioski:
- występ solowy bardziej mobilizuje - kiedy tańczę sama to sama na siebie liczę i na sobie polegam, jeśli coś nie wyjdzie tylko do siebie mogę mieć żal - z góry wiadomo że będzie się w centrum uwagi, więc trzeba dać z siebie wszystko
- jeśli coś nie do końca wyjdzie jak planowałam w choreografii zawsze mogę coś zaimprowizować-zmienić "na bieżąco" i jest ogromna szansa że nikt nie zauważy, że coś miało być inaczej, a w grupie jeśli jedna tancerka się pomyli bardzo to widac na tle grupy...
- oczywiście jest też w tym wszystkim kwestia stresu i tremy, pewnie w grupie jest raźniej, tylko pytanie czy jeśli ktoś nie potrafi opanować tremy to powinien w ogóle myśleć o występowaniu..??

Ciekawa jestem jakie są Wasze opinie, a zwłaszcza Dziewczyn, które występują:), bo może się strasznie mylę:) w tych moich opiniach..

Dzwoneczek
25-10-2009, 00:43
Ja osobiście mega nie lubie występowac grupowo. Chyba jestem urodzona solistką ;) gdy tańczę solo czuje się odrazu lepiej, muszę pilnować tylko siebie, nie muszę trzymac sie grupy, gdy cos nie wyjdzie moge to jakos zatuszować innym ruchem.

Cleopatra
25-10-2009, 01:15
gdy tańczę solo czuje się odrazu lepiej, muszę pilnować tylko siebie, nie muszę trzymac sie grupy, gdy cos nie wyjdzie moge to jakos zatuszować innym ruchem.

Właśnie! dokładnie o to mi chodziło:) - ujełaś świetnie sedno sprawy w jednym zdaniu:D

Qirmida
25-10-2009, 01:50
Pewniej czuję się w grupie. Bo wtedy nie wszyscy się na mnie patrzą. No i układ jest zawsze w całości ułożony :D

A w solo wszyscy są skupieni na Tobie. I jak się pomylisz to jest kiepsko. Chociaż muszę przyznać że przyjemnie się oglądało przerażenie w oczach ludzi jak miałam tacę na głowie :D

Ogólnie myślę że dla osób którym łatwiej idzie zapamiętywanie choreografii będzie łatwiejszy występ w grupie, bo mimo że dochodzi synchronizacja, to stres jest trochę mniejszy. A w pokazach solowych można improwizować.

W sumie to kwestia gustu :)

Majsun Malak
19-11-2009, 12:47
W grupie raźniej :) zgadzam się z tym w 100% ale... i tak wolę solo:)
Zauważyłam że jak tańczę do nie mojej choreografii to schodzę ze sceny wypoczęta:)
A jak swoją choreografię z której i tak powstaje improwizacja bo daję się zawsze ponieść muzyce a choreografia pozostaje tylko ramowa, jestem zlana potem i daje ze siebie 200%
Co do pokazów jak pisała Rashida to ja jeszcze rozesłałam kontakt po wedding planner' ach oni mają mnie w bazie i polecają klientom:)
A teraz w ramach mojego urlopu od tańca będę polecała koleżanki tancerki:)

Mała tancereczka
19-11-2009, 18:44
Pierwszy raz przeczytałam ten temat i mam trochę być może głupie przemyślenie i zarazem pytanie do bardziej doświadczonych tancerek:): czy wszystkie uważacie, że występ solowy jest trudniejszy niż w choreografii grupowej???
A mnie się wydaje że odwrotnie, ale może to tylko moje całkiem odosobnione zdanie wynikające z braku doświadczenia..

Na podstawie tych minimalnych doświadczeń wyciągnęłam dwa wnioski:
- występ solowy bardziej mobilizuje - kiedy tańczę sama to sama na siebie liczę i na sobie polegam, jeśli coś nie wyjdzie tylko do siebie mogę mieć żal - z góry wiadomo że będzie się w centrum uwagi, więc trzeba dać z siebie wszystko
- jeśli coś nie do końca wyjdzie jak planowałam w choreografii zawsze mogę coś zaimprowizować-zmienić "na bieżąco" i jest ogromna szansa że nikt nie zauważy, że coś miało być inaczej, a w grupie jeśli jedna tancerka się pomyli bardzo to widac na tle grupy...
- oczywiście jest też w tym wszystkim kwestia stresu i tremy, pewnie w grupie jest raźniej, tylko pytanie czy jeśli ktoś nie potrafi opanować tremy to powinien w ogóle myśleć o występowaniu..??

Ciekawa jestem jakie są Wasze opinie, a zwłaszcza Dziewczyn, które występują:), bo może się strasznie mylę:) w tych moich opiniach..

Do pierwszego Twojego pytania całkowicie się z Tobą zgodzę. Występ grupowy jest o wiele trudniejszy i wymagający od solowego.
W solowym możesz ukryć braki, pomyłki w grupowym nigdy. Każdą nawet najmniejszą pomyłkę widać. Dochodzi do tego problem wykonywania tych samych ruchów w różny sposób przez różne tancerki. Według mnie jest to największy problem w tańcu brzucha gdzie nie ma nacisku na dokładne odwzorowanie ruchów.
Kolejną sprawą w tańcu grupowym jest to, że wystawiasz się na mimowolną ocenę przez publiczność. Tańcząc to samo równolegle do innych doskonale widać poziom poszczególnych tancerek na zasadzie porównania.

Co do tego czy w grupie jest raźniej to nie wiem, przed występem pewnie tak po występie jak coś zepsujesz to masz całą grupę patrzącą na ciebie spode łba ;)
Na bazie swoich doświadczeń z zajęć gdzie już kilkakrotnie przygotowywałyśmy choreografie do występu to przygotowanie zespołowego pokazu wymaga wielokrotnie więcej pracy niż do solowego.

klymenystra
19-11-2009, 18:57
Zgadzam sie, ze taniec w zespole jest bardzo trudny. Nasz pierwszy uklad robilysmy przez kilka ladnych miesiecy, a nie jest on specjalnie trudny i gdybym miala zatanczyc uklad na podobnym poziomie trudnosci solo, to nauka zajelaby mi gora tydzien nieintensywnych cwiczen. W grupie trzeba wszystko dograc - jak podnosimy rece, to w punkt, jak idziemy razem, to rowno, jak sie rozchodzimy, to w dwa idealnie proste rzedy. Jak robimy akcenty, to w te sama strone. Jak obracamy glowe, to wszystkie.
Kwestia roznych poziomow tez jest szalenie wazna - nie moze byc tak, ze w zespole jedna czy dwie sie wybijaja i sa wyraznie lepsze, dlatego instruktorka nas pilowala z podstawowych rzeczy nawet (typu na zmiane shimmy gory i dolu z "zamknieciem" i wielbladem czy wielblada z choo-choo do przodu), zebysmy wykonywaly go na w miare podobnym poziomie. Wiadomo, ze nigdy nie bedziemy ruskim baletem, jedna ma lepsza prace rak, inna lepiej kreci piruety, ale ogolne wrazenie musi byc spojne.
Mamy tez sugerowana interpretacje, ale tylko sugerowana - nikt nie narzuca nam, kiedy sie mamy usmiechnac, a kiedy puscic oczko, tylko dobrze :)

Eriell
29-11-2009, 12:41
Dziewczyny ,które mają ochotę pokazać się w Katowicach mogą wystąpić podczas naszych cyklicznych wieczorów orientalnych, info w dziale wieści z orientalnych scen :)
Jest kameralnie ,idealnie na początki.

Alia
29-11-2009, 13:20
tak, jak najbardziej zapraszamy ;)

Almass
07-12-2009, 22:37
Pierwszy raz przeczytałam ten temat i mam trochę być może głupie przemyślenie i zarazem pytanie do bardziej doświadczonych tancerek:): czy wszystkie uważacie, że występ solowy jest trudniejszy niż w choreografii grupowej???
A mnie się wydaje że odwrotnie, ale może to tylko moje całkiem odosobnione zdanie wynikające z braku doświadczenia..
Ciekawa jestem jakie są Wasze opinie, a zwłaszcza Dziewczyn, które występują:), bo może się strasznie mylę:) w tych moich opiniach..

Zdecydowanie trudniej wystepuje sie w grupie. W czasie wielu pokazów z zespołem Rasha był to właśnie mój najwiekszy stres. Czasami sekunda spóźnienia psuła cały efekt pokazu, co najlepiej widac było na zdj ( np jedna miała już rece w górze a druga je dopiero podnosiła). Występ solowy daje duzo swobody, której brak w choreografiach grupowych. Co nie znaczy, że bardzo dobrze wspominam wspólne występy i rózne wpadki :) Było wesoło

Agnieszka Dzikowska
08-12-2009, 19:25
Ja sądzę, że na początek lepsze są występy grupowe - łatwiej jest się oswoić z byciem na scenie i stresem. Jeśli jedna z grupy się pomyli, to publiczność może tego nie zauważyć.

Osobiście wolę występować solo, bo lubię sama wybierać wszystko - muzykę, strój i oczywiście choreografię, ale zaczynałam od występów w grupie i myślę, że to była odpowiednia droga.

Uważam, że z występami solowymi "na serio" (za pieniądze) należy jednak poczekać aż się będzie pewną swoich umiejętności. Spotkałam się kiedyś z tym że chciałam koleżanki z tańca wyciągnąć na imprezie na parkiet, który był jeszcze pusty, bo impreza się dopiero rozkręcała. Zaskoczyło mnie, że tylko jedna miała odwagę ze mną wyjść na środek, bo ludzie będą patrzeć... A co dopiero występ solowy, gdzie nie ma odwrotu... Więc jeśli się nie lubi mieć na sobie spojrzeń innych, lepsze są chyba występy w grupie:)

oriental
18-12-2009, 10:48
Taniec solo vs. taniec w grupie - wszystko ma swoje plus i minusy

SOLO:
Plusy
- do wyboru improwizacja lub choreografia albo... dwa naraz :p
- w razie pomylki, widz nawet sie nie zorientuje, ze miala ona miejsce
- to Ty jestes gwiazda, brak konkurencji jesli chodzi o uwage widza a i ewentualnymi zarobkami dzielic sie nie musisz :cool:
- masz cala scene dla siebie wiec mozesz pozwolic sobie na kazdy mozliwy rekwizyt (chyba, ze scena bedzie naprawde metr na metr), wybierasz kroj i kolor stroju majac na uwadze tylko swoje wlasne zdanie, mozesz zmienic kierunek przemieszczania sie po scenie w kazdym momencie

Minusy
- cala odpowiedzialnosc za wystep spada na Twoja glowe. Musisz wykazac sie nerwami ze stali w przypadku pomylki, chamskich widzow, rozkojarzonego DJa, wlasciciela lokalu, ktory nie chce zrozumiec, ze nie chcesz przebierac sie w toalecie itp.
- czesto przygotowanie choreografii spada na Twoja glowe albo jestes gotowa na improwizacje, tak wiec w tancu urochomisz nie tylko cialo i emocje ale takze intelekt, co czasem moze przytlumic dzialanie dwoch pierwszych
- swoja osoba musisz zaplenic CALA scene, zwlaszcza jesli jest dwa razy wieksza od sali, w ktorej zwykle cwiczysz. Twoje ruchy musza byc wyolbrzymione, kroki w przemieszczaniach wydluzone i choc nie zawsze idzie to w parze z tradycyjna technika BD, to jak inaczej widz z ostatniego rzedu na balkonie ma zobaczyc, ze Ty akurat robisz sobie delikatne shimmy

GRUPA
Plusy
- razem razniej, nie musisz martwic sie o techniczne szczegoly wystepu. Po prostu wioza Cie na miejsce, pakuja do garderoby, pilnuja DJa a Ty ze spokojna glowa sobie plasasz.
- tak samo odpowiedzialnosc za przygotowanie choreografii spada na instruktorke, badz jest wspolnym dzielem. To zaoszczedza Ci pracy i pozwala skupic sie na jakosci ruchu, niz na jego znaczeniu w ukladzie.
- w przypadku problemow z pamiecia wystarczy spojrzec ukradkiem na kolezanke z przodu/z boku
- mniejsza trema przed wyjsciem na scene, gdyz wiesz, ze oczy widzow beda skierowane tak samo na Ciebie jak i na Kaske stojaca z lewej strony
- mozna stworzyc prawdziwe perelki choreograficzne wykorzystujace zmiany rzedow, ustawienie w kole, polkolu, po przekatnej, ustawienia "trojwymiarowe" i...co tylko choreografowi sie zamarzy

Minusy
- pomylki sa bardziej widoczne
- synchrony - trzeba zgrac sie z grupa dostosowac sie do tempa i do ograniczonej przestrzeni na scenie, przestrzeganie rownego rozstawienia w rzedach
- mniej miejsca na wykorzystanie rekwizytow
- problem znalezienia/uszycia identycznych strojow badz zgrania kostiumow bedacych w posiadaniu tancerek
- improwizacja zwlaszacza na duzej scenie i w duzej grupie przez caly utwor jest praktycznie nie do wykonania
- brak mozliwosci "gwiazdowania" :p, rowny udzial w sukcesie lub porazce przedstawienia jak i w zyskach. W przypadku, gdy ta rownowaga jest zachwiana moga pojawic sie pewne niesnaski w grupie

Sowillo
18-12-2009, 13:00
Taniec solo vs. taniec w grupie - wszystko ma swoje plus i minusy [...]
itd.
:thumbsup:
Jakie to wszystko prawdziwe Oriental!!!:):D:p
Dodam, że w grupie trza jeszcze zrezygnować ze swojego indywidualnego stylu tańca.
Ale z drugiej strony niezbędny do występu grupowego trening rozwija umiejętność dyscyplinowania się co pomaga w rozwoju tancerki.
:)
A - i jeszcze - w zespole można się bezkarnie "plagiatować", jest to nawet wskazane;):)

klymenystra
18-12-2009, 13:01
Ja nie wiem, czy tak do konca trzeba rezygnowac z indywidualnego stylu - przeciez nie jestesmy rosyjskim baletem :) A taniec grupowy moze wygladac ladnie i spojnie, nawet jesli widac, ze kazda tancerka woli co innego.

Sowillo
18-12-2009, 13:06
Ja nie wiem, czy tak do konca trzeba rezygnowac z indywidualnego stylu - przeciez nie jestesmy rosyjskim baletem :) A taniec grupowy moze wygladac ladnie i spojnie, nawet jesli widac, ze kazda tancerka woli co innego.

Niestety różnice w stylu objawiają się w sposobie prowadzenia rąk, w tym w jaki sposób doprowadza się ręce w pozycję docelową.
Te różnice są bardzo widoczne dla publiczności nawet nieobeznanej z tematem.
Ujednolicenie stylu to wyższa sztuka synchronizacji w grupie i wyzwanie dla tych grup, którym nie wystarcza tańczenie tylko ładnie lecz chcą tańczyć perfekcyjnie.
Najłatwiej uzyskać to, gdy tancerki są z jednej szkoły tańca, od jednej instruktorki, z podobną "przeszłością" taneczną (np. wszystkie tancerki po tańcu towarzyskim, lub po balecie, po jazzie).

Indywidualistki (takie jak ja ;) np.) w tańcu grupowym mają pod górkę pod tym względem.

Antares
18-12-2009, 13:27
Zgodzę się z Sowillo - "ładnie" tutaj nie wystarczy. Zresztą to pojęcie subiektywne i odnosi się do gustu :). Zespół to zupełnie inna bajka i uważam, że aby uzyskać spójność i aby występ był dobrze odebrany przez publikę - sposób poruszania się (styl) musi być mocno ujednolicony, czyli trzeba znaleźć jakiś wspólny mianownik stylistyczny. W przeciwnym wypadku - niestety będzie to występ solistek w grupie. A występ grupowy solistek, z których każda tańczy niby to samo ale nie tak samo - to dla mnie za mało by nazwać to występem "zespołu z prawdziwego zdarzenia" :unsure:.

klymenystra
18-12-2009, 14:05
Alez jasne, ze styl musi byc ujednolicony! I ze najlepiej, jesli grupa wychodzi spod reki tej samej instruktorki :) I ze musi byc wspolny mianiownik :) Uwazam tylko, ze nie ma sensu dazyc do calkowitej unfiormizacji &#224; la Bellydance Superstars.
My w zespole pracujemy nad tym, zeby wygladac podobnie w tancu w grupie - eliminacja rozmaitych wygibasow, prowadzenie rak, obroty - jesli kazda tanczy, jak chce, to jest chaos.

avocado2
19-12-2009, 13:04
Prawdę mówiąc to nie zależy od tego ile tańczysz, ale co umiesz. Każda tancerka rozwija się inaczej, każda miała inne przygotowanie, więc jedna może wyjść po roku, inna po pięciu latach.


Amen! Określenie "tańczę dwa lata" tak naprawdę niewiele mówi o stopniu zaawansowania tancerki. Bo to może być dwa lata raz w tygodniu po godzinie albo dwa lata po trzy godziny dziennie, do tego warsztaty, itp. Już lepiej by było określić liczbę przetańczonych godzin. :)

Choć i to nie byłoby miarodajne, bo każy człowiek uczy się w innym tempie i ma inne naturalne predyspozycje... :serce:

Hurricare
03-09-2010, 22:00
To chyba trochę temat o występach komercyjnych, zapytam więc bardziej doświadczone w tej kwestii: Czy często zdarza się, że gdy tańczycie na czyjeś zamówienie, dzieje się to w knajpie, restauracji etc., w której można palić? Jeśli nawet, to zdarza się Wam, że tańczycie a wśród grupki obserwujących jest ktoś, kto ogląda występ paląc papierosa?

Dla mnie papierosy są rzeczą obrzydliwą i w zapachu i w szkodliwości, nie jestem w stanie wytrzymać w dymie papierosowym, ciągnie mnie na wymioty, kaszle, a co dopiero tańczyć w takiej atmosferze...
Zastanawiam się, czy gdybym kiedyś zaczęła występować komercyjnie, to nie byłabym za bardzo na to narażona.

Blancari
04-09-2010, 11:17
Jeśli zdecydujesz się tańczyć w pubach i restauracjach to musisz liczyć się z dymem papierosów, ponieważ w takich lokalach się pali.

Możesz jednak wybierać zlecenia w miejscach bez dymu. Oczywiście - ograniczy to ilość zleceń, ale nikt Ci nie broni o to zapytać organizatora.

Najczęściej bez dymu tańczy się na imprezach firmowych typu konferencje (wtedy są osobne palarnie), w niektórych lokalach, na weselach, no i wszelkie imprezy na świeżym powietrzu.

Jeśli jednak to dla Ciebie bardzo istotne - zawsze pytaj o to zleceniodawcę, a nawet wpisz w umowę.

Sakina
04-09-2010, 11:54
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/446952,szykuje_sie_zakaz_palenia_w_calej_ue.html

Hurricare
04-09-2010, 13:11
Jeśli zdecydujesz się tańczyć w pubach i restauracjach to musisz liczyć się z dymem papierosów, ponieważ w takich lokalach się pali.

Możesz jednak wybierać zlecenia w miejscach bez dymu. Oczywiście - ograniczy to ilość zleceń, ale nikt Ci nie broni o to zapytać organizatora.

Najczęściej bez dymu tańczy się na imprezach firmowych typu konferencje (wtedy są osobne palarnie), w niektórych lokalach, na weselach, no i wszelkie imprezy na świeżym powietrzu.

Jeśli jednak to dla Ciebie bardzo istotne - zawsze pytaj o to zleceniodawcę, a nawet wpisz w umowę.
Dzięki, o taką odpowiedź mi chodziło :)

A co do linku, świetna wiadomość jak dla mnie. Co prawda nie jestem za tym, żeby całkowicie zakazać sprzedaży tytoniu czy zakazać palenia w swoim własnym domu-rozumiem, że ludzie mają różne potrzeby, różne sposoby rozładowania napięcia czy po prostu lubią sobie "puścić dymka", bo sprawia im to przyjemność, nie mówiąc już o tym, że niektórzy trwają w nałogu, z którym nie tak łatwo sobie poradzić. Byłabym jednak za tym, by palacze szanowali niepalących, niestety to nałóg, który objawia się innym, dlatego dobrą rzeczą byłoby wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych albo ustalenia miejsc, w których palić wolno. Zapewne ze strony władz państwowych taka rzecz nie wejdzie, takie mam przeczucie, widząc w jaki sposób przeprowadza się edukacje antynikotynową, ale to zupełnie inna sprawa... Jeśli coś takiego pojawi się w Polsce, to z inicjatywy UE.

Moon
06-09-2010, 00:48
Hurricare, niestety występując w typowej knajpce będziesz narażona prawie zawsze na palaczy. Wpisywać w umowę takiego punktu nie ma sensu bo to nie jest sprawa o która mozna sie umawiać. Przeciez organizator nie zakaże palić publiczności bo tak zażyczyła sobie tancerka. ;)

Hurricare
06-09-2010, 06:35
Hurricare, niestety występując w typowej knajpce będziesz narażona prawie zawsze na palaczy. Wpisywać w umowę takiego punktu nie ma sensu bo to nie jest sprawa o która mozna sie umawiać. Przeciez organizator nie zakaże palić publiczności bo tak zażyczyła sobie tancerka. ;)
Zapewne tak, chociaż mam takie wyobrażenie, że przed występem organizator poinformuje publiczność "A teraz zatańczy (...) , prosimy o nie palenie". Hmm, tylko trochę głupio brzmi :rolleyes:

Bashira Qamar
06-09-2010, 17:48
To zależy tylko od lokalu i organizatora. Ze swojej strony wielokrotnie zaznaczałam w swoich umowach albo kontaktach z organizatorem, że proszę by w czasie koncertu nie palić w sali, na której odbywa się koncert. Kiedy promowałam swoją płytę w Warszawie okazało się, że sala koncertowa była salą dla palących, ale rozpoczynając koncert poprosiłam o nie palenie w czasie koncertu... publika nie miała problemu.

W kazdym razie - nie wiem czy w umowie, ale na pewno warto o tym porozmawiac z organizatorem. Samo nie palenie w czasie tańca nic nam nie da - dym i tak znajduje sie w pomieszczeniu - ale moze uda się znaleźć jakieś rozwiązanie.

Blancari
06-09-2010, 18:17
Hurricare, niestety występując w typowej knajpce będziesz narażona prawie zawsze na palaczy. Wpisywać w umowę takiego punktu nie ma sensu bo to nie jest sprawa o która mozna sie umawiać. Przeciez organizator nie zakaże palić publiczności bo tak zażyczyła sobie tancerka. ;)

Moon - ja wyraźnie zaznaczyłąm - że w knajpce to palenie jest niemal pewne. I tam po prostu tancerka uczulona na dym papierosowy nie ma czego szukać.

Pisząc o umowie miałam na myśli inne występy komercyjne:na konferencjach, jubileuszach, weselach.

Ja wychodzę z założenia, że jeśli na czymś mi zależy to po dogadaniu z organizatorem - wpisujemy to w umowę. Bo organizatorzy czasami na wszystko się zgadzają, a potem zupełnie nie dotrzymują słowa.

Tak więc wiadomo - najpierw trzeba dopytać organizatora, gdzie będzie występ i czy to miejsce, gdzie się pali.
A następnie wpisać w umowę.