PDA

Pokaż pełną wersję : Zasady ubierania się na zajęcia z tańca brzucha?



Beta
25-09-2007, 18:07
Jestem początkująca, odwiedziłam kilka szkół i zaskoczyły mnie różne wymogi stroju na zajęciach u różnych instruktorek.

To co mnie zaskoczyło, to że w jednej szkole można było mieć buty na zajęciach lub skarpetki w drugiej wolno było ćwiczyć tylko boso. Inna różnica była taka, że w jednej szkole prawie wszystkie dziewczyny miały pasy z monetkami a w drugiej nie wolno było mieć monetek tylko zwykłe chusty z frędzelkami.

Jestem ciekawa jakie zasady u was obowiązują i z czego one wynikają.

Zafirah
25-09-2007, 19:24
mysle, ze wymogi o ktorych piszesz sa zwiazane z warunkami w jakich odbywaja sie zajecia: boso tanczy sie najwygodniej ale jesli na tej sali tancza tez np. taniec irlandzki lub flamenco to lepiej ubrac buty gdyz w podlodze mogly porobic sie malenkie zadziory. rzadko bo rzadko ale jednak. ale z drugiej strony nie slyszalam aby gdziekolwiek zmuszano do tanczenia boso - to juz kwestia wygody osobistej przeciez...

w kwestii pasow jest jeszcze bardziej praktycznie: jesli grupa sklada sie z bardzo wielu osob to jesli wszystkie zalozylyby pasy z monetkami to zagluszylyby skutecznie instruktorke w chwilach kiedy tlumaczy jakies ruchy ;) ale po sobie zauwazylam, ze monetki byly mi "niezbednie potrzebne" moze przez pierwsze 3 miesiace. potem, kiedy sie zalapie o co chodzi to i fredzelki w zupelnosci zadowalaja ;)

tahira
25-09-2007, 21:46
u mnie tylko wymogi co do nie krępowania ruchów w okolicy miednicy, bioder. na stopy co komu wygodnie i raczej wszystkie mamy chusty z monetkami :)

feroMonik
26-09-2007, 08:45
W mojej szkole na przykład NIE WOLNO nosic spodnic - tylko spodnie (dresowe, getry). Wynika to z tego, ze instrukorka musi dobrze widziec, co z tymi nogami wyprawiamy :)

W zeszłym roku kazdy brzuch musiał byc odkryty - teraz juz nie ma tego wymogu ;)

Mała tancereczka
26-09-2007, 14:53
U nas na zajęciach obowiązuje dowolnośc, oby nie były to jeansy czy inne sztywne spodnie. Buty mają być zmienione, nie wolno wchodzić na salę w butach z ulicy. Instruktorka tylko sugeruje odsłanianie brzuszka ale nie ma takiego obowiązku. Nie wolno rzuć gumy, podobno nie można złapac wtedy rytmu ;)

tahira
26-09-2007, 14:59
myślę, że gorszą konsekwencją jest zakrztuszenie się...
z rytmem jeszcze nie obczaiłam ;)

rahandia
26-09-2007, 16:29
U nas w szkole nie ma jakiś zakazów czy nakazów, strój ma być wygodny, można mieć spódnice (jeśli chcemy zobaczyć nogi można ją podciągnąć) spodnie. Brzuch odsłonięty albo nie, to już zależy od osoby, czy ktoś się czuje dobrze z odsłoniętym brzuchem, czy nie. Niektóre dziewczyny mają chusty, niektóre nie. Ja osobiście bardzo lubie tańczyć albo w chuście albo w pasie. Trochę zdziwił mnie zakaz używania chust....no ale każdy ma swoje metody.

mks
27-09-2007, 12:56
u mnie jest tak
'Szerokie spodnie lub spódnica, tańczymy boso lub w skarpetkach czy też baletkach.
W okolicy bioder chusta przewiązana w pasie (najlepiej z metalowymi monetkami - podkreślają one ruch)'

Moim zdaniem chusta jest bardzo przydatna poniewaz zwlaszcza u szczuplych
osob podkresla ruchy, poza tym czasami brzeczenie jest potrzebne np przy shimmy, a czasami nie np przy ruchach poziomych (jesli wtedy brzeczymy :D tzn ze to niestety nie tak ma wygladac i musimy cwiczyc cwiczyc ...:) pozdr

Beta
30-09-2007, 23:05
Kiedyś chodziłam na zajęcia jazzu. Obowiązywał tam bardzo ściśle określony dress code.
Włosy związane, żadnej biżuterii, gładki stanik (nie wolno było ćwiczyć bez), obcisły topik lub bluza, leginsy, zmieniane buty sportowe. Nawet mocnego makijażu nie wolno było mieć. W czasie zajęć nie wolno było popijać wody.

Mała tancereczka
01-10-2007, 00:15
Włosy związane, żadnej biżuterii, gładki stanik (nie wolno było ćwiczyć bez), obcisły topik lub bluza, leginsy, zmieniane buty sportowe. Nawet mocnego makijażu nie wolno było mieć. W czasie zajęć nie wolno było popijać wody.
To brzmi jak obóz skazańców:), pewnie miało to uzasadnienie.
Dobrze, że na naszych zajęciach nie ma takich obostrzeń.
Słyszałam, że na zajęciach flamenco też są ostre zasady. Za gadanie można wylecieć :)

Firyal
02-12-2007, 12:44
U mnie pani wręcz nakrzyczała na nas,jak nie chciałyśmy przychodzić w spódnicach. Powiedziała,że ruch jest wtedy ładniejszy i że nie wygląda sie jak pokraka na zgiętych nogach.
Chusty z monetkami są przydatne przy ćwiczeniu shimmy górą,jest to wyznacznik,kto już łapie,a kto nie. tancerka z dłuższym stażem nie trzęsie biodrami,z krótszym nadal bioderka latają...
Co do butów: instruktorka niczego nie wymaga,tańczymy na sali fitness klubu,więc taka miękka podłoga jest:)
Ciekawostka:) : Ostatnio pani pokazywała nam taniec z laską, a że żadna z nas nie miała laski, pani spostrzegła takie dziwaczne,gumowe rurki,chyba z zajęć fitness. ćwiczyłyśmy z nimi i było dużo śmiechu:) Zabawnie człowiek wygląda z jaskrawą,gumowa rurka w ręce przy stonowanym stroju;)

Roksolanka (Naima)
02-12-2007, 23:07
W czasie zajęć nie wolno było popijać wody.

Niektórzy z prowadzących Oriental - zwłaszcza goście zagraniczni - tez tak mają. Staram się zawsze znajdowac sobie miejsce koło ściany, bo nie wyobrażam sobie pic na sygnał, a jednocześnie mam głębokie przekonanie, że należy maksymalnie dostosowywać się do wymagań prowadzącego.

Co do stroju - ostatnio zaczynam się przekonywać do a) skarpet + b) baletek, + c) getrów.
Zauważyłyście, że wszyscy, którzy przyjeżdżają z zagranicy na warsztaty mają solidne obuwie na nogach?
Coś w tym jest.
To Khaled Mahmoud (Goldenhips), gdy był na Śląsk przestrzegał, ze jak nie będziemy dbać o stawy (czyli ocieplanie i ochrona stóp, kostek etc.), to długo nie potańczymy...

Chyba w końcu trzeba będzie coś przywdziać:cool:.

r.

Vasanta
03-12-2007, 09:08
Ja nie lubię tańczyć boso, mam takie baletki, w których chodzę na co dzień, z bardzo cienką i miękką podeszwą. Raz zapomniałam baletek i tak: w skarpetkach na parkiecie było ślisko, a gołą stopą ciągle o coś zahaczałam albo - co gorsza - piekła mnie skóra przy ruchach wymagających przesuwania stopy po podłodze. Planuję takie baletki profesjonalne kupić, tkaninowe naprawdę nie są drogie. A poza tym na występach nie zawsze jest jakaś normalna powierzchnia, więc też się przydadzą.

Jeśli chodzi o dbanie o stawy, to zgadzam się całkowicie. Zawsze jak sobie przewieję kostki, to później nie mogę spać z bólu, zatem coś w tym jest.

Zafirah
03-12-2007, 12:10
ja nie cierpie tanczyc w baletkach bo jakos mnie "ograniczaja", mimo ze mam niby profesjonalne. ale jednak baletki zawsze trzeba ze soba miec na wystepach wlasnie ze wzgledu na powierzchnie na jakiej bedziemy tanczyc - jesli jest to porzadna scena to luz, nie trzeba zakladac butkow ale jak trafimy na cos gorszej jakosci, albo chociazby brudne to baletki sa swietne.

Quesse
03-12-2007, 21:53
Rany, mi się nigdy nie udało przewiać kostek, najchętniej całe życie chodziłabym boso. Zawsze chodzę na bosaka po domu, więc na zajęciach także. Nawet nie wiedziałam, że można sobie przewiać kostki.
Niektóre instruktorki wymagają tańczenia w spodniach, by mogły korygować wady postawy i ustawiania nóg, ale na szczęście tylko na początkujących poziomach. Ja uwielbiam tańczyć w spódnicy, ładnie się ubrać i umalować na zajęcia:)

Admin
03-12-2007, 23:27
Rany, mi się nigdy nie udało przewiać kostek, najchętniej całe życie chodziłabym boso. Zawsze chodzę na bosaka po domu, więc na zajęciach także. Nawet nie wiedziałam, że można sobie przewiać kostki.
Ja też kiedyś byłem niezniszczalny, przynajmniej tak mi się wydawało :blink:
Też uwielbiałem chodzić na bosaka, latać z gołą głową.
Dzisiaj przewiduję deszcz z 15 minutowa dokładnością na podstawie bolących stawów. Serio!!! :)

Problemem tancerek często są ścięgna. Łączą one mięśnie z kośćmi. Przebiegają tuż pod skórą, dlatego łatwo i szybko ulegają wychłodzeniu. Wystarczy czasem na kilka minut podczas zajęć stanąć w przeciągu albo na zimnej podłodze aby je wychłodzić. Tracą wtedy swoją elastyczność i sprężystość. Kiedy wracamy do intensywnych ćwiczeń ulegają naciągnięciu lub zerwaniu. Dotyczy to ścięgien achillesa, podkolanowych i innych.

Przyjrzyjcie się na filmach, na których jest pokazany trening zawodowych tancerek. Zawsze ćwiczą w grubych rajstopach, getrach i obuwiu aby nie tracić ciepła.

Innym powodem częstych kontuzji w tańcu jest bardzo skomplikowana budowa anatomiczna stóp. Stopa jest zbudowana z bardzo dużej ilości kości* połączonych ściśle również dużą ilością stawów. Wystarczy czasem mocniejsze stąpnięcie nogą aby jeden ze stawów został uszkodzony. Takie kontuzje lecza się miesiącami lub latami.
Stosowanie obuwia w znacznym stopniu amortyzuje każdy kontakt stopy z podłożem minimalizując możliwość wystąpienia kontuzji.


*Kości stopy:
7 kości stępu
5 kości śródstopia
14 kości paliczków



http://www.virtualtrener.com/img/foto/artykuly/anatomia//110_Budowa_kosci_stopy.jpg

Vasanta
04-12-2007, 01:19
Quesse, jak się jest zmarzluchem, to wszystko się da przewiać... :-P
Ja uwielbiam chodzić boso, ale w temperaturze poniżej 30 stopni to niemożliwe.
Ja tańczyć w spódnicy lubię, ale ćwiczę zwykle bez makijażu, bo mi się rozmywa.

Quesse
04-12-2007, 14:57
Panie Adminie, dziękujemy za tak pouczające informacje. Może nawet kiedyś dojrzeję do tego, żeby ogrzewać stopy...
Na razie jednak stosuję obuwie jedynie kiedy muszę wyjść na ulicę;) Jest mi zawsze za gorąco.
Powyżej 30 stopni już nie chodzę boso. Wcale nie chodzę. Siedzę w wannie z zimną wodą i czekam na koniec lata;) Jakie jest przeciwieństwo zmarzlucha? "Zgrzejluch"? :D

Vasanta
04-12-2007, 17:18
"Gorąca krew" :-)

STO Zafirah (Nourhan)
01-02-2008, 10:35
Wygrzebalam stary temat i musze powiedziec - dbajcie o stopy i stosujcie się do tych wszystkich rad, które znajdują się powyżej.

ja wlasnie zaknczylam rehabilitację przeciążenia śródstopia - przez pierwsze dni nie moglam chodzic, ale od kiedy rozpoczelam zabiegi oraz maxymalnie dbam o stopy (mascie, kremy, bandaz na zajecia, ogrzewanie stopy, buty tylko z twarda, porzadna podeszwa, trzymanie nog do gory po zajeciach, kapiele itp) i jest duzo lepiej.

W zwiazku z tym, ze rozmawialyscie tez o tym czy tanczyc boso czy w skarpetkach/baletkach - to ja przestrzegam przez dlugim, intensywnym tanczeniu boso, warto od czasu do czasu cos na stopy zakladac - unika sie wtedy mikrourazow, które potem mogą przerodzic sie w wiekszy uraz. Nie wiem ile w tym prawdy, ale po swoich przygodach, wole dmuchac na zimne

pozdr

bollyanna
01-02-2008, 11:11
O rany, a ja wczoraj ćwiczyłam w domu boso na podłodze z płytek! Kończę z tym od dzisiaj :) Mam jeszcze pytanko: jakie to są "baletki profesjonalne"?

Quesse
01-02-2008, 11:16
Życzę szybkiego powrotu do pełnej formy:)

Jak to "mikrourazów"? Zaintrygowało mnie to, jak dokładnie można sobie zaszkodzić tańcząc boso? Bo ja ostatnio staram się zakładać ocieplacze na kostki, ale stopy już muszę mieć bose - i tak na indyjskim tańczy się obowiązkowo na bosaka, inaczej się nie da dobrze tupać;) więc na tańcu brzucha w końcu też zazwyczaj jestem boso. Mikrourazy czyli uszkodzenia stopy, stawów czy też uszkodzenia np. skóry podeszwy stóp? Będę wdzięczna, jeśli rozwiniesz temat:)

STO Zafirah (Nourhan)
01-02-2008, 11:25
Jak mowie, zaslyszalam to gdzies ;p podobnoz jest tak, ze jesli tanczysz na boso to stopa generalnie jest bardziej narazona na jakies obciazenia niz wtedy, gdy tanczyc w obuwiu.

Ja tanczylam kiedys tylko boso, i od kiedy tancze z baletkach, mysle, ze jest lepiej.

Ale jak widac to troche bezpodstawne wnioski ;p jednak po tym co przeszlam ostatnio stosuję wszystko lącznie z ocieplaczami :)

Mialam tez z kolanem problem - wszystko w lewej nodze, o zgrozo! Ortopeda powiedzial mi, ze jesli chce dalej tanczyc, to musze zaczac dbac o ta stopę nadzwyczajnie i odstawic wszystko co może mi zaszkodzic ;]

m

Sowillo
01-02-2008, 14:45
Jak to "mikrourazów"? Zaintrygowało mnie to, jak dokładnie można sobie zaszkodzić tańcząc boso? Bo ja ostatnio staram się zakładać ocieplacze na kostki, ale stopy już muszę mieć bose - i tak na indyjskim tańczy się obowiązkowo na bosaka, inaczej się nie da dobrze tupać;) więc na tańcu brzucha w końcu też zazwyczaj jestem boso. Mikrourazy czyli uszkodzenia stopy, stawów czy też uszkodzenia np. skóry podeszwy stóp? Będę wdzięczna, jeśli rozwiniesz temat:)

Ja troche rozwinę temat bo mi się zebrało do pisania ;):D:p

Z tego co wiem:

Mikrourazy kości i ścięgien powstają przy uderzeniach
Jeśli chodzi o kość to mikrourazy mogą wzmocnić kość - tzn. każdy mini ubytek jest uzupełniany mocniejszym, gęstszym wypełnieniem - popatrzmy na przykład na dłonie pięściarzy - są zgrubiałe w miejscach regularnych uderzeń – kłykciach.

Gorzej ze ścięgnami, zwłaszcza przyczepami mięśni i ścięgien do kości - tu wszelkie miejscowe zgrubienia powstałe w efekcie zrastania naderwań utrudniają ruch. Zgrubienia wówczas działają jak węzełki lub koraliki na gumce – ścięgna wówczas nie pracują, nie rozciągają się i są bardziej narażone na zerwanie.

Ogólnie uderzenia stopami są niepożądane – dla tancerki – stopa ma nie być twarda jak pięść tylko mocna, elastyczna, rozciągliwa – a stopa to nie tylko kości lecz przede wszystkim różnie ułożone mięśnie (ok. 80???) i ścięgna.

Jeśli już musimy „walić” stopą o podłogę jak we flamenco, czy tańcu hinduskim, to wesprzyjmy stopę dbając o jak najlepszą amortyzację i rozproszenie siły uderzenia, niech siła uderzenia rozchodzi się równomiernie, wszystkie te malutkie mięśnie i ścięgna powinny po trochu przejąć tą siłę.
Częściowo siłę uderzenia wchłania podeszwa jednocześnie amortyzując, co jest zdaje się ważne przy wszelkiego podskokach, bieganiu.
Niestety w tańcu nie założymy butów sportowych, a w Tańcu Brzucha czy Hinduskim nawet baletek i skarpety nie powinno być.
Tu proces rozpraszania energii uderzania można uzyskać tylko angażując wszystkie mięśnie i ścięgna tak by nie obciążyć żadnego szczególnie mocno.

Pełne zaangażowanie wszystkich elementów stopy można zapewnić poprzez rozluźnienie jej – wtedy pozwalamy aby zadziałał, pracowały i amortyzowały wszystkie elementy stopy i kostki.
Dodatkowo rozluźnienie stopy pozwala na lepsze czucie ziemi, oparcie się czyli „zakorzenienie się”.

Dlatego na Bharata nauczycielki od początku „bębnią” :);):p nam o uderzaniu ( - a raczej „plaskaniu” – ) rozluźnioną stopą i to całą stopą – a nie bocznymi krawędziami, śródstopiami itp.

Myślę, że warto też by dbać o wewnętrzne rozluźnienie całej nogi w stawach i ścięgnach – wówczas cała noga byłaby zaangażowana w proces amortyzacji. Takiego rozluźnienia poszukuje się min. w Tai Chi. Pierwszy krok do takiego rozluźnienia to nie „zatrzaskiwanie” stawów – czyli np. nie wyprostowanie nogi w kolanie do końca, popuszczenie trochę ścięgien pod kolanem tak by zawsze zachować sobie rezerwę na zamortyzowanie ruchu w górę czy w dół..

Poza urazami bosym tancerkom na występie grożą:
*rany cięte od rozbitego szkła (nawet jak sprzątnie to i tak często zostają ostre drobinki po kuflach, butelkach),
*rany od krawędzi płytki podłogowej przy odłupanej fudze
*zwichnięcie palca lub kostki na krawędzi odstającej płytki
* zwichnięcie palca lub kostki w wyniku braku poślizgu na wykładzinie czy dywanie
*poślizgnięcie się na rozlanym piwie, na koralikach czy np. opuszczonej szmince - efekt np skręcenie
*„złapanie wilka stopy” – zaziębienie ścięgien stopy na zimnych płytkach - najgorsze jest *czekanie na zimnej podłodze z rozgrzanymi, spoconymi stopami na kolejne „wyjście na scene”:mad:
*zagrzybienie???

To tyle narazie ryzyk do ubezpieczenia zawodowego Tancerki Brzucha z któymi się spodkałam :):D:p

Quesse
01-02-2008, 16:58
Dzięki, Safiro! Cieszę się, że wypowiedziała sie osoba, która ma pojecie też o innych tańcach niż bellydance - bo obciążenie dla bosej stopy jest w bellydance dużo mniejsze niż np. w tańcu indyjskim, a ja chciałam wiedzieć co się dzieje przy tak ekstremalnym tupaniu bosą nogą:) Rozluźnienie nie tylko pomaga uniknąć urazów w tańcu indyjskim, ale także jest konieczne dla prawidłowego efektu tupnięcia:)

A gdybym miała kiedykolwiek gdzieś wystąpić z bellydance, na pewno wykombinuję jakieś baletki, ze względu choćby na higienę (flora i fauna naniesiona na scenę może być bogata) czy na ryzyko wdepnięcia w szkło...

Admin
01-02-2008, 18:31
Mikrourazy kości i ścięgien powstają przy uderzeniach
Jeśli chodzi o kość to mikrourazy mogą wzmocnić kość - tzn. każdy mini ubytek jest uzupełniany mocniejszym, gęstszym wypełnieniem - popatrzmy na przykład na dłonie pięściarzy - są zgrubiałe w miejscach regularnych uderzeń – kłykciach.
Pozwól Safiro, że doprecyzuję Twoją wypowiedź.:);)
Mikrourazy powodują głównie kontuzje a nie wzmocnienie. Polega to na tym iż kość, staw, mięsień lub ścięgno zostaje nadwyrężone w skutek czego powstają mikro pęknięcia. Z czasem tych pęknięć jest tak dużo, że materiał nie wytrzymuje i pęka w tym miejscu. Znane jest pojęcie tzw. "złamań marszowych". Polegają one na tym iż suma mikrourazów jest tak duża, że kość sama pęka podczas np. odpoczynku, oglądania tv czy snu. Do takich kontuzji należy słynny łokieć tenisisty. Można nabawić się tej kontuzji nawet podczas pisania na komputerze. Powtarzanie tysiące razy niewłaściwych ruchów podczas pisania powoduje mikrourazy, które powodują zapalenie ścięgien zginaczy nadgarstka lub nadkłykcia przyśrodkowego kości ramiennej.

Co do zgrubień na kłykciach osób trenujących sztuki walki, najczęściej jest to zrogowacenie skóry przypominające to na piętach osób nie używających pumeksu ;):)

Quesse
01-02-2008, 22:27
Jak mawia Magda Niernsee: "Pumeks jest wrogiem tancerki" xD

Kaira
01-02-2008, 22:54
Jak mawia Magda Niernsee: "Pumeks jest wrogiem tancerki" xD

Nie rozumiem... w sensie że nie należy używać pumeksu do stóp tylko trzeba "hodować" te zgrubienia skóry? :confused: Bu!

Pewnie robię z siebie głupka w tym momencie, ale pierwsze słyszę o tym... :confused:

Vasanta
02-02-2008, 10:35
Jak mawia Magda Niernsee: "Pumeks jest wrogiem tancerki" xD
Od dzisiaj czekam, aż mi się stopy zmienią w kopyta, później pójdę do kowala, podkuje mnie jak konia i będę tupać, że strach.

Quesse
02-02-2008, 14:44
Ale to o tańcu indyjskim. Tak, właśnie - jeśli się ma sztywniejszą i bardziej wytrzymałą skórę na pięcie, to nie wolno traktować jej pumeksem, tylko trzeba o nią dbać - można nawilżać itp. ale nie ścierać!!! Nie wyobrażam sobie tańczyć tańca indyjskiego z miękkimi piętami - to by była jakaś straszna tortura. Tam się bardzo mocno i szybko tupie luźną, płaską stopą o podłoże - chodzi o wybijanie rytmu, trochę jak we flamenco. Więc to normalne że skóra robi się grubsza i twardsza - i dobrze, przynajmniej nie boli. Ale jak już mówiłam - to dotyczy tańca indyjskiego, nie ma nic wspólnego z bellydance.
To może brzmieć trochę makabrycznie, ale wbrew pozorom nie kończy się spękanymi kopytami zamiast pięt - sama od dawna ich nie ścieram i mam skórę mocną, ale nie wysuszoną i nie grozi mi, że np. skóra na piętach zacznie pękać - a to się zdarza niekiedy przy takiej grubej i wysuszonej warstwie zrogowaciałego naskórka.

Inayat
02-02-2008, 15:17
Ojeny, dobrze, że nie muszę tupać... :D

Firyal
02-02-2008, 18:55
ojoj,a ja zawsze te moje stopy ścierałam jak głupia...:(

Sowillo
03-02-2008, 11:39
Pozwól Safiro, że doprecyzuję Twoją wypowiedź.:);)
Mikrourazy powodują głównie kontuzje a nie wzmocnienie. Polega to na tym iż kość, staw, mięsień lub ścięgno zostaje nadwyrężone w skutek czego powstają mikro pęknięcia. Z czasem tych pęknięć jest tak dużo, że materiał nie wytrzymuje i pęka w tym miejscu. Znane jest pojęcie tzw. "złamań marszowych". Polegają one na tym iż suma mikrourazów jest tak duża, że kość sama pęka podczas np. odpoczynku, oglądania tv czy snu. Do takich kontuzji należy słynny łokieć tenisisty. Można nabawić się tej kontuzji nawet podczas pisania na komputerze. Powtarzanie tysiące razy niewłaściwych ruchów podczas pisania powoduje mikrourazy, które powodują zapalenie ścięgien zginaczy nadgarstka lub nadkłykcia przyśrodkowego kości ramiennej.

Co do zgrubień na kłykciach osób trenujących sztuki walki, najczęściej jest to zrogowacenie skóry przypominające to na piętach osób nie używających pumeksu ;):)
Dzięki za sprostowanie:embarrest::redface:;):)

Inayat
03-02-2008, 11:55
Jeny, aż strach się bać :blink:

Aida
03-02-2008, 14:18
Apropo stóp, dziewczyny uważajcie jak chodzicie. Wczoraj poślizgnęłam sie idą po przejściu dla pieszych. Niestety jakąś krzywde sobie zrobiłam, bo kostka od wczoraj bali i jest dziwnie duża :/. A do lekarza mogę iść dopiero jutro :(

Vasanta
03-02-2008, 15:16
Zrób zimny okład i Altacet. Powinno pomóc doraźnie, a później lekarz. Miałam zwichniętą kostkę dwa lata temu i do teraz odczuwam skutki - muszę uważać na ten staw :|

Altaira
03-02-2008, 21:10
Alternatywą dla Altacetu może być okład z sody oczyszczonej - opuchlizna powinna trochę zejść.

Yasirah Mahibah
16-02-2008, 23:22
kurcze, a ja bym radzila isc do lekarza. może lepiej nie "hodować" takich rzeczy,bo po krótce przestanie bolec, ale potem może się "odezwać"