PDA

Pokaż pełną wersję : Układanie choreografii



Hana
01-10-2007, 20:25
Jest już temat: jak przygotować się do występu z pkt. widzenia praktycznego, a ja odnalazłam dzisiaj nowy problem.

A mianowicie: ułożenie sensownej choreografii. Bo w zasadzie to jest połowa sukcesu (drugą połową jest to wytańczyć na scenie:p). Dzisiaj zasiadłam do układania i utknęłam w martwym punkcie już na samym początku. Doszłam do wniosku, że przydałoby się na początek wybrać muzykę, ale już tutaj miałam problem, bo kilka piosenek mi sie podoba, ale jak mam do nich zatańczyć to wychodzi jakiś połamaniec (gdzież ta improwizacja??). To moje pierwsze kroki w solowym wymyślaniu układu, więc proszę, pomóżcie! Napiszcie, jak wy to robicie?:)
Bo od czego zacząć? Na co przede wszystkim zwrócić uwagę? I tak wogóle HOW CAN I DO THAT?:D

Kaira
01-10-2007, 22:01
Ja jak miałam wymyśleć choreografię to na początku wybrałam muzykę, taką by mi się podobała i porywała do tańca.
Następnie przesłuchiwałam ją w kółko i w kółko i w kółko, cokolwiek robiłam, czy siedziałam przy komputerze, czytałam, sprzątałam, cokolwiek. Chodzi o to by muzykę znać totalnie na pamięć, każde najmniejsze uderzenie bębenka, bo wtedy nawet jak zapomni się całej choreografii to można sensownie improwizować :P

Następnie NIC NIE TAŃCZYŁAM, tylko siadłam sobie z zamkniętymi oczami i wsłuchiwałam się w muzykę, wyobrażając sobie tancerkę tańczącą przede mną - wyobrażałam sobie jakie ruchy mogłaby tańczyć w danym momencie. Wszystko zapisywałam sobie na kartce. Najpierw można ułożyć choreografię np. tylko do połowy utworu, poćwiczyć, zobaczyć czy jest ok i próbować dalej. Wyobrażanie sobie że się tańczy - przynajmniej dla mnie - to już prawie jakby się tańczyło :) Więc jak sobie wymyśliłam i zapisałam na papierze jakąś choreografię, to z małymi poprawkami nadawała się do tańczenia.
Potem już ćwiczyłam z tą kartką przed oczami trzymaną w ręce tak "byle jak" ruchy, żeby się upewnić że się mieszczę w czasie itp. A potem to już tylko ćwiczyć i ćwiczyć :)

Podsumowując - mnie osobiście się o wiele lepiej wymyśla choreografię siedząc z kartką i słuchając muzyki, niż próbując tańczyć, jakoś wtedy mam większe natchnienie. Polecam spróbować właśnie z wyobrażaniem sobie z zamkniętymi oczami tańczącej do naszej muzyki tancerki :)


edit:

A i jeszcze sobie taki szczegół przypomniałam :) Jak masz jakieś ulubione ruchy, albo takie które Ci się wydają wyjątkowo odpowiednie do danej muzyki, czy takie które po prostu chcesz zatańczyć albo chcesz się popisać że je umiesz ;) to je sobie warto wypisać na kartce, żeby o nich w czasie wymyślania choreografii nie zapomnieć i zawsze to łatwiej wybierać ruchy z jakiejś określonej "puli" niż z głowy, bo wtedy można o wielu fajnych możliwościach ruchu zapomnieć :)

Martina27
02-10-2007, 09:53
Oto moje pierwsze doświadczenia:

1. wybieram piosenke, która mi się podoba, która mnie inspiruje, w której "widzę" potencjał, jakąś historie do opowiedzenia, piosenkę do której mogę zaplanować ciekawą choreografię, która podkreśli moje umiejętności, uwidoczni moje mocne strony, będzie odpowiadała Twojemu temperamentowi. bardzo często wybieram piosenki zaskakujące zmianą tempa, nastroju. to pomaga, bo przy niewielkim zasobie poznanych kroków unikamy nudnej choreografii

2. przy układaniu choreografii muzyki słucham ZAWSZE na ipodzie przez słuchawki - to daje możliwość usłyszenia kazdego dźwięku bardzo wyraźnie oraz rozpoznania tego motywu, do którego chcesz, możesz tańczyć

3. muzyka wyraźnie podpowiada, jakie kroki, a właściwie jakiego rodzaju kroki można użyć w danym momencie. czy jest to wolny fragment, czy dynamiczny - wybór wtedy jest prosty. Jak masz uderzenia to możesz policzyć regularnośc uderzeń i do tego dobrać odpowiednie ruchy np bioder, jeśli coś rzewnego to oczywiście jakieś fale, węże


4. zapisuję poszczególne sekwencje na kartce a potem sprawdzam jak to się tańczy w rzeczywistości. czasem mam wizję jakiegoś fragmentu, więc przeskakuje dalej notując, od której sekundy/minuty ta sekwencja się zaczyna.


5. nawiązując do jednego z postów: do swoich choreografii staram się wybierać utwory instrumentalne, zeby nie mieć problemu z tłumaczeniem tekstu. nie zawsze można wydobyć tłumaczenie, a ryzyko, że zatańczy się skocznie do smutnej piosenki zawsze istnieje

Moje doświadczenie nie jest duże. na pewno ciężko jest ułożyć choreografię, bo to są bite 3-4 czy nawet 6-7 minut tańczenia. Ale trzeba podejśc do tego na luzie, słuchac muzyki i dać się jej porwać. Czasem mam wrażenie, że do każdego utworu choreografia już jest wymyslona, trzeba tylko uspokoic głowę, otworzyć serce i uszy i słuchac co nam melodia zdradzi

Wam i sobie życzę cudownych, niezapomnianych i zapierających oddech choreografii

Moon
02-10-2007, 10:09
Mogę tylko potwierdzić to co napisała Keira i Martina27:)
Ja też sobie układałam choreografię i miałam okazję zweryfikować ją w praktyce.
Kilka moich doświadczeń - wybierz muzykę, która jest prosta do interpretacji, nie ma dużo zmian rytmu. Można polec na samym początku wybierając zbyt trudną i skomplikowaną muzykę.
Wybierz muzykę, która nie trwa dłużej niż ok 3 minut. Duża ilość piosenek arabskich trwa po 6-7 minut. Dla nieprzygotowanej publiczności jest to zbyt długo, znudzi się.
Wypisz ruchy w których czujesz się najpewniej. Wykorzystaj je w swoim układzie. Ułóż choreografie pod siebie, niech będzie odwzorowaniem Twoich najlepszych ruchów.

Podziel sobie czas tańca na trzy części. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
We wstępie zastanów się i zaplanuj jak zaintrygujesz publiczność, jak wejdziesz na scenę. To Twoje pierwsze wrażenie, co zrobisz aby kupić sobie ich zainteresowanie. Rozwinięcie to główna część tańca, zastanów się jak utrzymasz to zainteresowanie. Zakończenie ma za zadanie pożegnanie się z publicznością. Musi pozostawić w publiczności lekki niedosyt.
Jak już ułożysz swoją choreografię, nagraj ją na wideo! Obejrzyj z dystansem tak jak byś oglądała kogoś obcego... jest to straszne wrażenie ;):) Wychwyć wszystkie błędy, niezgrabności i zgrzyty. Popraw je. Nagraj jeszcze raz i tak w kółko. Zanim wystąpisz przed publicznością zrób próbę generalną. Zatańcz przed instruktorką, koleżankami, poproś o opinię i konstruktywną krytykę.

Mała tancereczka
02-10-2007, 10:22
Rewelacyjne, merytoryczne wypowiedzi! Bardzo dużo skorzystałam!
Dzięki dziewczyny, tego potrzebowałam bo właśnie układam swoją pierwsza choreografię.
Oceniam wątek na ***** (pięć gwiazdek)

AMSAH
02-10-2007, 16:33
I ja sie dołaczę do podziękowań!
Próbuję właśnie stworzyć swój pierwszy układ, więc Wasze rady będą mi wielką pomocą :D!
Mam "na odsłuchu" 2 utwory i kilka ruchów do jednego z nich, ale droga do ukończeni jeszcze daleka....
Wielkie dzieki!!!!

Pozdrawiam
Aga

tahira
02-10-2007, 18:07
huh... coż za profesjonalne rady ;) ja to mam tak: wybieram jakąś fajną melodię i słucham jej kilka razy. podczas tych przesłuchiwań po prostu ruchy same wpadają mi do głowy i tak na sucho tworzy się moja choreografia.potem, to co wymyśliłam, staram się przełożyć na taniec w praktyce.zwykle wiem, w czym kuleję, więc zwracam na te elementy uwagę w czasie tańca, koniecznie przed lustrem! :D jeśli chodzi o drum solo układam go sekwencjami.słucham fragmentu kilka razy i następnie tworzę :)

Moon
03-10-2007, 10:36
Moon@- bardzo mi się podoba ta wypowiedź:
Podziel sobie czas tańca na trzy części. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
Często widać jak tancerka po prostu wybiega zza kulis i zaczyna tańczyć, jeszcze gorzej jak stoi i czeka na puszczenie muzyki przebierając ze zdenerwowania nogami. Zwróćcie uwagę jak robią to prawdziwe tancerki, np superstarski. One zawsze mają WEJŚCIE które od razu skupia na nich uwagę.

Tak samo z zejściem ze sceny, to nie może być czmychnięcie przestraszonej dziewczynki. Musi mieć oprawę. To ostatnie wrażenie, które publiczność również na długo zapamięta.

Sowillo
03-10-2007, 12:20
Często widać jak tancerka po prostu wybiega zza kulis i zaczyna tańczyć, jeszcze gorzej jak stoi i czeka na puszczenie muzyki przebierając ze zdenerwowania nogami.
"Wbiegnięcie" na scenę a raczej salę to często niestety konieczność - DJ czy inne osoby odpowiedzialne za muzę puszczają muzykę jak chcą nie czekając na tancerkę. Niestety oni nie traktują nas powszechnie jeszcze jako;) ważne Supergwiazdy - ale z zasługą entuzjastek TB :) to się jeszcze zmieni.

Ponadto często dynamiczny wstęp muzyki wręcz nakazuje pokazanie się na scenie w sposób nagły i szybki.

Zgadzam się jednak z Moon że to absolutnie nie może wyglądać na bieg - Ważne żeby "wbiec" a raczej pojawić się tanecznie tzn. stosując np Shase lub dając co drugi krok akcent biodrem lub ramieniem.




Tak samo z zejściem ze sceny, to nie może być czmychnięcie przestraszonej dziewczynki. Musi mieć oprawę. To ostatnie wrażenie, które publiczność również na długo zapamięta.

Najpiękniejszą oprawą jest wdzięczny ukłon - uniwersalny na każdą okazję.

Niestety formę zejścia również dyktuje czas i charakter występu - występ o określonej długości z udziałem kilku tancerek, z kilkoma układamim (i wciśnięty pomiędzy inne atrakcje wieczoru) nie powinien mieć przestojów - pomiedzy jednym a drugim układem mija wówczas zaledwie kilka sekund (ponad 10 sekund to luksus) czyli w przerwie pozostaje jedynie krótki czas na ukłon i elganckie "czmychnięcie" ze sceny aby "wyczyścić scenę" dla następnej tancerki czy zespołu czekających w kieszeniach sceny.

Hana
03-10-2007, 14:08
Dziękuję za wszystkie rady. Są dla mnie nieocenione :) i fajnie że innym też się przydadzą. Teraz układanie kroków już nie wydaje się aż tak trudne, chociaż żeby to zrobić dobrze i bardzo dobrze trzeba na pewno praktyki, wysiłku a i szczypta talentu byłaby mile widziana :D.
To ja się zabieram do pracy :).
pozdrawiam ;)

Moon
03-10-2007, 14:30
"Wbiegnięcie" na scenę a raczej salę to często niestety konieczność
Ja mówię o sytuacjach niezręcznych, niezgrabnych kiedy tancerka robi to w nieprzemyślany i przypadkowy sposób. Np. wchodzi, zatrzymuje się, rozgląda się bezradnie, przesuwa się w bok, znowu się rozgląda...;):) itd

Przemyślane wbiegnięcie z podniesioną głową może wywołać super efekt:)

Sowillo
03-10-2007, 15:50
Ja mówię o sytuacjach niezręcznych, niezgrabnych kiedy tancerka robi to w nieprzemyślany i przypadkowy sposób. Np. wchodzi, zatrzymuje się, rozgląda się bezradnie, przesuwa się w bok, znowu się rozgląda...;):) itd

Przemyślane wbiegnięcie z podniesioną głową może wywołać super efekt:)

Dokładnie tak :)

Martina27
05-10-2007, 11:09
myślę, ze ciekawym rozwiązaniem jest rozpocząć występ od tańca z welonem. Można go wykorzystac na wiele sposobów np: stojąc na scenie, schowane pod welonem - wygląda to tajemniczo, intrygująco. widz nie zastanawia się "co ona tak tu stoi i czeka" tylko jest ciekaw tego co za chwilę tancerka zrobi, jaki ma strój itp.

w swoim układzie wprowadzającym wchodzę na scenę "torując" sobie drogę wyciągniętą ręką z welonem i fragment wstępny utworu wykorzystuję na przywitanie z publicznością: jest to już taniec, bo obracam się, welon wiruje, a ja kłaniam się i z ukłonu płynnie wchodzę we właściwy układ * all rights reserved :)

podobny efekt można również uzyskać tańcząc ze skrzydłami

Admin
05-10-2007, 14:25
Pozwolę sobie opowiedzieć Wam anegdotę o układaniu choreografii.

W zeszłym roku byliśmy na nartach z Amani.
Po powrocie do hotelu wziąłem prysznic, po którym nie mogłem znaleźć klapek.
Zobaczyłem je leżące na środku salonu. Schyliłem się żeby je zabrać.
Amani powstrzymała mnie okrzykiem - "zostaw moje dziewczyny".
Lekko zdziwiony dopiero wtedy zobaczyłem, że tańczyła pomiędzy poustawianymi klapkami, butami narciarskimi i sportowymi. Pracowała nad nowymi pomysłami do choreografii Zahry. :)
Po całym dniu jazdy na nartach miała jeszcze siłę tańczyć ;)

Amani wybacz, że się nie powstrzymałem i to opowiedziałem :D

Martina27
05-10-2007, 14:57
hahahaha suuper :)

każdy sposób jest dobry, zwłaszcza, jak skutkuje tak wspaniałymi choreografiami jak te Zahry

Adminie - czasem trzeba się poświęcić dla Sztuki :)

ja również miałam przygodę z tego gatunku: swoje choreografie przygotowuję ... tańcząc długopisem w tramwaju :D wygląda to tak, że trzymam długopis w dłoni i robię nim: ósemki, obroty, hopsania, węże! :-)

kiedyś ktoś mnie spytał co robię
TAŃCZĘ :D - odpowiedziałam

najczęściej spotykam jednak ludzi, którzy nie mają problemu z logicznym powiązaniem słuchawek w uszach, kartki do notatek na kolanie i tańczącego długopisa

pozdrawiam :)

Amani
05-10-2007, 17:18
Pozwolę sobie opowiedzieć Wam anegdotę o układaniu choreografii.
Amani wybacz, że się nie powstrzymałem i to opowiedziałem :D
Wybaczam :D;)

Aurinko
06-10-2007, 11:24
To ważny problem, jest jednak jedna główna zasada. Większość utworów rozpisana jest na 8 lub 6 taktów. Czyli nie zależnie do jakiego utworu tańczysz, jeśli masz kroki rozłożone na ósemki lub szóstki zawsze będzie dobrze. Prawdziwe wyjadaczki - instruktorki puszczają różne utwory do jednego układu tak, aby tancerze nauczyli się liczyć. Każdy ruch jest na konkretną cyfrę albo do ośmiu albo do sześciu. I ZAWSZE liczą na głos tak, aby grupa wbiła sobie konkretny ruch z cyfrą do głowy. Poza tym utwory mogą być w różnym tempie i to też wpływa na układ bo ruchy są wolniejsze lub szybsze - tancerze muszą znaleźć się w każdym tempie. Spróbuj sama na luzie.

Hana
06-10-2007, 12:34
Moja instruktorka powtarza że wszystko jest na 2, 4 8 lub 16, o taktach na 6 nie słyszałam.

Apropo, jeszcze mi się nasunęło: kontakt z publicznością. Co najlepiej należy zrobić, jak sie zachowywać, żeby utrzymać ten kontakt, nie tańczyć z kamienną twarzą ani też patrząc w sufit/podłogę, ale nie przedobrzyć?

Admin
06-10-2007, 17:06
Apropo, jeszcze mi się nasunęło: kontakt z publicznością. Co najlepiej należy zrobić, jak sie zachowywać, żeby utrzymać ten kontakt, nie tańczyć z kamienną twarzą ani też patrząc w sufit/podłogę, ale nie przedobrzyć?

To pytanie jest kolejnym bardzo ważnym zagadnieniem.
Aby utrzymać jednak główny temat jakim jest choreografia w tym wątku zakładam nowy temat:

"Kontakt z publicznością podczas występu" >> tutaj (http://belly-dance.pl/forum/showthread.php?p=770#post770)

Tam proszę odpowiadać na to pytanie.

Mała tancereczka
08-10-2007, 00:28
Właśnie oglądałam filmiki zamieszczone przez Keire (dzięki są super) i mam kolejną choreograficzną refleksję.
Doskonałym źródłem pomysłów na dobrą choreografię może być oglądanie setek ciekawych filmów z tańcem. Mozna w ten sposób szukać inspiracji. Zapisywać najciekawsze pomysły.
W filmie od Keiry, dziewczyna wchodzi powoli na scene trzymając jedną rękę za sobą. Dopiero po chwili zdradza sekret swojego tańca. Okazuje się, że będzie tańczyć z mieczem.
Ten fragment zainspirował mnie, można ten pomysł wykorzystać przecież na wiele sposobów.:)

Myślę, że w podpatrywaniu innych nie ma nic nic złego. Najwięksi malarze uczyli się malować kopiując wcześniejszych mistrzów.

To moje dwa grosze:D

Sowillo
08-10-2007, 09:32
To ważny problem, jest jednak jedna główna zasada. Większość utworów rozpisana jest na 8 lub 6 taktów.


Moja instruktorka powtarza że wszystko jest na 2, 4 8 lub 16, o taktach na 6 nie słyszałam.


Myślę, że nastąpiło nieporozumienie co do definicji.
Podejrzewam, że twoja instruktorka Hano mówiąc "że wszystko jest na 2, 4 8 lub 16" miała na myśli metrum. Metrum zazwyczaj jest określane z góry dla całego utworu. W praktyce metrum określa "na ile" liczymy w każdym pojedynczym takcie z których zbudowany jest utwór. Metrum na 4 liczyć możemy np. „1 i 2 i 3 i 4 i „.

„Takt na 6” - powinno mówić się raczej o „utworze”, „rytmie”, „liczeniu” na sześć

Takt bowiem to taka "muzyczna jednostka pojemności", w którą muzyk "wkłada" rytm np beldy. Ciąg taktów np. 100 taktów tworzy cały utwór a metrum, czyli zasada na ile liczymy, pozostaje takie same w ciągu całego utworu.


Większość utworów rozpisana jest na 8 lub 6 taktów.
8,6 taktów może tworzyć kawałek melodii -frazę muzyczną - coś w rodzaju w pełni zakończonego zdania jak w poezji. Odpowiednikiem tego może być też jedno zdanie z piosenki.
Do takich fraz- złożonych np. z 8 taktów (bardzo popularne w tanecznej muzyce arabskiej) możemy tworzyć sekwencję ruchów.

Wykonanie jednego ruchu zajmuje zazwyczaj tylko jeden takt.
I tak np. jeżeli w takim pojedyńczym takcie (np. w utworze liczonym wg metrum na 8 czyli „1,2,3,4,5,6,7,8 „) zastosowany zostanie rytm beledii to w trakcie tego jednego taktu można wykonać np. na 2 szybkie uderzenia biodrem na początku (aby podkreślić dwa mocne uderzenia bębna "dum dum" ) na „1,2”, a następnie „ósemkę pionową zewnętrzną” przez resztę czasu trwania taktu czyli na „3,4,5,6,7,8”. W efekcie ruch „ósemki” zastał wykonany na 6 tzn. liczony na 6 zaczynając od trzeciego uderzenia w takcie.

Tempo to szybkość z jaką liczymy wg nadanego dal danego utworu metrum.

Hana
08-10-2007, 20:47
Dziękuję za wyczerpującą wypowiedź :) niestety z muzyką niewiele do tej pory miałam wspólnego poza radiem i MP3 ;). Będę musiała i tutaj troszkę nadgonić :).
Pozdrawiam ciepło

ola0104
08-10-2007, 21:01
Kochane, ja po prostu tańczę. Muzyka narzuca ruch. To się po prostu czuje. ;) Lubię różne rodzaje muzyki, różne elementy można wykorzystać. Nigdy nie zatańczy się tak samo. Muzyka nie tylko w duszy, ale i w ciele gra. Poczujcie to. :)

Kaira
08-10-2007, 21:25
Ja w sumie też nic nie liczę w głowie podczas tańca... Po prostu jakoś instynktownie wyczuwam rytm muzyki, wiem co kiedy robić i w jakim tempie.
Ale na pewno znajomość jakichś zasad rządzących muzyką nie zaszkodzi, zawsze się dobrze dowiedzieć czegoś ciekawego :)

Moon
08-10-2007, 22:09
Do tańca dla siebie i solo nie potrzebujecie rzeczywiście żadnej choreografii :). Można pięknie zatańczyć improwizując.

Jednak kiedy tancerka myśli o profesjonalnym występie to powinna mieć przemyślaną i przygotowaną choreografię. Powinna pokazać się z jak najlepszej strony, opowiedzieć historię, zaskoczyć publiczność.
Jeżeli tańczysz zgodnie z tym jak ci w duszy i w ciele gra to zatańczysz pięknie w sytuacji kiedy jesteś zdrowa, wypoczęta i szczęśliwa. Co ma zrobić tancerka która jedzie na występ i ma same kłopoty w głowie, źle się czuje?
Nie może wtedy liczyć na improwizację bo to najkrótsza droga do plamy!
Ratuje ją z opresji przygotowana choreografia.

Inna sprawa, że zawsze od jednej tancerki na scenie zrobią większe wrażenie dwie, trzy, cztery... tancerki! One muszą już mieć choreografię! Gdyby każda zaczęła improwizować to byłby niezły chaos.
(moje skromne zdanie);)

mks
08-10-2007, 22:31
ja wyobrazam sobie ruchy tancerki jadac w autobusie lub tramwaju ze sluchawkami na uszach lub czekajac na przystanku na jakikolwiek srodek komunikacji...:D i wtedy juz nie mysle kiedy przyjedzie i czy wogole przyjedzie... :) i jakos sie nie moge powstrzymac od tanca...

Mała tancereczka
13-10-2007, 20:45
Mam kolejny powód aby mieć dobrze przygotowaną choreografię!
Tym powodem jest STRES!
Improwizować można dla siebie, dla znajomych, albo jak jest się już pro z wielkim doświadczeniem scenicznym!

Jestem właśnie po pierwszym moim występie w życiu. Stres, nerwy, trema były tak ogromne że wychodząc na scenę miałam pustkę w głowie.
Uratowała mnie tylko przećwiczona choreografia, dzięki niej nie musiałam zastanawiać się co mam robić. Po prostu odtworzyłam to co miałam przygotowane. Gdybym miała improwizować to bym poległa!

Moon
14-10-2007, 23:22
Pozwolę sobie opowiedzieć Wam anegdotę o układaniu choreografii.

W zeszłym roku byliśmy na nartach z Amani.
Po powrocie do hotelu wziąłem prysznic, po którym nie mogłem znaleźć klapek.
Zobaczyłem je leżące na środku salonu. Schyliłem się żeby je zabrać.
Amani powstrzymała mnie okrzykiem - "zostaw moje dziewczyny".
Lekko zdziwiony dopiero wtedy zobaczyłem, że tańczyła pomiędzy poustawianymi klapkami, butami narciarskimi i sportowymi. Pracowała nad nowymi pomysłami do choreografii Zahry. :)
Po całym dniu jazdy na nartach miała jeszcze siłę tańczyć ;)

Amani wybacz, że się nie powstrzymałem i to opowiedziałem :D
Dobre, naprawdę się uśmiałam!:D:D:D

Blancharlotte
23-01-2008, 20:30
Ja robię dokładnie tak samo:D Staram sięteraz ułożyć w miarę dynamiczny i zaskakujący układ do tańca dla chłopaka (oczywiście bez podtekstu erotycznego:)). Więc słucham i słucham piosenek i wyobrażam sobie ruchy:) Niestety za mało umiem, a już w ogóle żadnych obrotów, więc niestety, muszę wzbogacić mój taniec o parę "niepoprawnych" elementów.
Grunt to inwencja:D

Yasirah Mahibah
26-01-2008, 10:06
Najpierw w kółko słucham jednego utworku, potem,jak już wyczuję rymy, układam chorografię, dość prostą, jak dla mnie :)

Nuriyah
26-01-2008, 23:06
Jillina mówiła nam na warsztatach, że najpierw wybiera sobie utwór, obowiązkowo musi znać słowa, jeśli jest śpiewany, a potem słucha go i słucha w kółko robiąc inne rzeczy. W pewnym momencie wpada jej do głowy ruch, który można wykonać do danego fragmentu utworu. Od razu to zapisuje. I tak kawałek po kawałku, niechronologicznie, powstaje jej choreografia. Nam też radziła tak robić. Wtedy żadne kroki nie są "na siłę".

Zafirah
26-01-2008, 23:51
zgadzam sie z Inaya, nie slyszalam jeszcze, zeby ktos ukladal najpierw choreografie a potem szukal utworu... przeciez to muzykę się "tanczy", wykorzystuje akcenty itd...

Farida
27-01-2008, 00:03
zgadzam sie z Inaya, nie slyszalam jeszcze, zeby ktos ukladal najpierw choreografie a potem szukal utworu... przeciez to muzykę się "tanczy", wykorzystuje akcenty itd...

Zgadzam sie z Wami dziewczyny :)

Szahiya
15-11-2008, 12:18
A co robić z piosenkami, w których podoba nam się wejście, mamy dobre pomysły na środek, a końcówka jest powtarzanym refrenem bez niespodzianek? Jak podkręcić taki finał, żeby mimo wszystko emocje na końcu jeszcze choć trochę wzrosły, żeby już nie dogorywać? ;)

Erinn
15-11-2008, 13:31
Może zmiksować jakieś 2 utwory? ;)
Co do choreografii, to kiedyś jedna z instruktorek, których filmy znalazłam w internecie, powiedziała, że kiedy układała swoją pierwszą choreografię, to napisała sobie znane ruchy na kartkach, pomieszała je i losowała. Kolejność wylosowanych kartek, to była kolejność i rodzaj ruchów, jakie zatańczy w układzie.

Szahiya
15-11-2008, 13:35
Hm, widzę że tb jest cholernie interdyscyplinarny ;) Po przypomnieniu sobie, jak się szyje, będę musiała jeszcze nauczyć się miksować piosenki <Vasanta, jak się zwą te cud programy Twojego chłopaka?>, przyda się nabyć trochę wiedzy z teorii muzyki (ach te rytmy, takty i reszta czarnej magii), poznać kilka arabskich słów i opanować w końcu sztukę malowania się eyelinerem :D

Erinn
15-11-2008, 13:44
Hm, widzę że tb jest cholernie interdyscyplinarny ;) Po przypomnieniu sobie, jak się szyje, będę musiała jeszcze nauczyć się miksować piosenki <Vasanta, jak się zwą te cud programy Twojego chłopaka?>, przyda się nabyć trochę wiedzy z teorii muzyki (ach te rytmy, takty i reszta czarnej magii), poznać kilka arabskich słów i opanować w końcu sztukę malowania się eyelinerem :D

Z tego wnioski takie, że TB jest wszechstronnie rozwijający :P :D

Nox
15-11-2008, 13:53
Bajaderko a słyszałaś o książce ''Podstawy realizacji dźwięku'' ? Pewnie przyda się jeśli chciałabyś miksować piosenki.
Sama chodzę na zajęcia z analizy i z teorii muzyki więc jakbyś miała jakieś pytania chętnie pomogę :)

Szahiya
15-11-2008, 14:01
O rany :D A myślisz, że sobie poradzę z taką lekturą, jeżeli informatycznie jestem młotkiem, a słuch odkryłam u siebie dopiero na zajęciach z tb?
<wcześniejsze próby grania na gitarze tudzież flecie nie zyskały uznania nawet mojej mamy :( >

Nox
15-11-2008, 14:47
A ja to co ? Jestem antytalentem informatycznym, ale rozumiem co nauczyciel mówi na zajęciach z analizy.

Vasanta
16-11-2008, 22:25
Bajaderka: AudaCity. Nie wiem, co to robi, ale wygląda na zaawansowane :) Można nim sklejać piosenki, nakładać ścieżki na siebie (np. nałożyć drum solo na jazz :D) i wycinać, kopiować, wklejać fragmenty.

Szahiya
17-11-2008, 09:15
Super :D

Tak btw, może i tb rozwija, ale moja kariera akademicka wali się w błyskawicznym tempie.

Inayat
17-11-2008, 17:11
Haha, nie jest łatwo postawić obowiązku nad pasję! ALe nie martw się, nie jesteś osamotniona :D Szykują mi się dwa pokazy dzień po dniu i to poza Warszawą (piątek, sobota), a w poniedziałek wielkie zaliczenie ;)

Bashira Qamar
18-12-2008, 11:39
Coś co mi przychodzi do głowy i myślę, że może się przydać: (co prawda jeśli chodzi o taniec brzucha jeszcze raczkuję, ale mam doświadczenie w innych formach/muzyce)

Wersja Szkieletowa ;)

Otóż kiedy uczę się jakiegoś utworu najpierw gram go jak najprościej, bez ozdobników
(w drugim tańcu irlandzkim - proste kroki) - myślę że w TB byłyby to prostsze wersje kroków, bez layeringu - po to aby weszło w głowę, żeby bylo widać płynność tańca/muzyki. I kiedy już jest się w stanie wykonać wersję uproszczoną można na nią nakładać różne ozdobniki.

Zaletą takiej metody jest to, że w razie problemu (nagła dziura w głowie ;) można zamiast fragmentu "z ozdobnikami" zatańczyć fragment bez.

W grze na harfie i tańcu irlandzkim sie sprawdza ;)

Aisha Fariha
02-02-2009, 12:32
Taaakkk... za mna tylko 2 wystepy solowe.. strasznie się stresowałam.. w końcu zapominałam coś co kiedys wymyslałam do melodii (bo kontrolowanym układem nie mozna było tego nazwać) i wychodziła całkowita improwizacja kontrolowana która mimo mojemu niezadowoleniu strasznie się podobała.. i jestem z tego bardzo dumna :)

Haniya
02-02-2009, 14:50
tak jak każda z Was pisze, podstawą wszystkiego jest świetna znajomość piosenki, każdego uderzenia, bo nawet jak zapomnisz to co wymyśliłaś wcześniej to możesz "bezpiecznie" improwizować bo nic Cię nie zaskoczy w muzyce;)

Aisha Fariha
08-02-2009, 12:29
Ale szczerze to czasem piosenka jest zbyt długa.. i improwizacja staje sie męczarnią, bo ze stresu zapomina sie co mozna by jeszcze za krok wykonać :(

Haniya
09-02-2009, 15:19
dlatego trzeba wybierać odpwiednie piosenki;)

Farida
09-02-2009, 15:27
albo...ucinać je w odpowiednim momencie ;)

Asiya
15-04-2009, 11:13
Odświeżam wątek :)

Jest jasne, że podczas wyboru piosenki, wybieramy piosenkę, która nam odpowiada, która nam się podoba i tak dalej... Ale co z doborem muzyki pod publikę?
Czy macie jakieś patenty w choreografiach, które ewidentnie przyciągają uwagę? :cool:

Rashidah
02-05-2009, 16:45
postanowilam rowniez cos dodac od siebie;)
faktycznie przy ukladaniu choreografii najpierw slucham czesto danego utworu, czasami ruchy same sie narzucaja podczas sluchania (najgorzej jak wena tworcza nachodzi mnie na przystanku czy w autobusie/tramwaju etc.)

tylko zastanawia mnie jedna rzecz, ze bardziej wychodzi mi taniec brzucha w momencie jak ide na zywiol tzn. bez ustalonej wczesniej choreografii (oczywiscie do utworu, ktory bardzo dobrze znam)
czy nie jest tak czasami, ze lepiej wychodzi wam taniec, gdy ruchy nie sa narzucone od samego poczatku do konca?

Szahiya
02-05-2009, 17:00
Mnie na pewno nie wychodzi lepiej, wolę mieć "awaryjnie" poukładaną całość, ale zdarza mi się coś zmienić pod wpływem chwili;)

Zahara
02-05-2009, 19:09
Ja dokładnie tak samo jak Bajaderka, mam ułożoną choreografię, ale bardzo często zmieniam ją już w trakcie występu, bo mnie poniesie, ale wolę mieć awaryjnie coś ułożonego, bo zdarza się publiczność patrząca obojętnie i wtedy moja wena ucieka i pozostaje tańczyć to co miałam ułożone.

Dzwoneczek
06-05-2009, 12:11
Nie mam na myśli plagiatu; ale czy jesli mamy juz wybrana muzykę, albo chociaz rodzaj muzyki, to czy nie sadzicie, ze mozna zajrzeć na youtube i sie tym zainspirować? Mi to zawsze bardzo pomaga. Zaznaczam, ze nie mówie o sciąganiu na zywca.

Vasanta
06-05-2009, 17:11
Ja sądzę :) Często zaglądam na YouTube przed układaniem choreografii - i podpatruję elementy, jakie ktoś wykonuje do piosenki, do której sama chcę tańczyć. Bierze się to głównie stąd, że kwestię rytmów traktuję na wyczucie - nie znam nazw, kombinacji ruchów i rytmów, więc tańczę jak czuję.

A jako że dobra tancerka to taka, o której jak tańczy, nie myślisz: "ja bym to zatańczyła całkiem inaczej!", to zwykle pozostaję przy własnych choreografiach ;) Dobrej tancerki kopiować nie wypada, a złej się nie chce :>

Anbar
05-08-2009, 11:55
tylko zastanawia mnie jedna rzecz, ze bardziej wychodzi mi taniec brzucha w momencie jak ide na zywiol tzn. bez ustalonej wczesniej choreografii (oczywiscie do utworu, ktory bardzo dobrze znam)...

Ja też to ostatnio u siebie zaobserwowałam. Na początek mnie to przestraszyło :P ale to chyba dobrze, że improwizacja wychodzi lepiej, bo ciało spontanicznie odpowiada na muzykę, a nie odtwarza to, co zostało wcześniej ustalone ;)) chociaż dobra choreografia od czasu do czasu też się przyda

Adara
29-09-2009, 15:35
Muszę się z Wami czymś podzielić. Może się przydać, a chyba, żadna o tym wcześniej nie pisała:D

Dobrym sposobem według mnie może być nagranie kilka/naście:P improwizacji do tej samej piosenki. Wyszło mi to całkiem przypadkiem. Obejrzałam, zobaczyłam jakie ruchy mi wychodzą (niektórymi nawet byłam zaskoczona:P), zobaczyłam jak ciało instynktownie zareagowało na jakiś moment w utworze. Na jednym filmiku fajnie wyszedł jeden fragment, na innym fajnie wyszedł inny, w kolejnym jeszcze inny moment. Posklejałam z ciekawości i takim sposobem, zupełnie przypadkiem wyszedł mi spory kawał choreografii.:D Mało tego, tańcząc te posklejane fragmenty nie czułam żadnego wyuczenia ruchów, bo w końcu ciało instynktownie samo wcześniej to wymyśliło.

Mi jeszcze daleko do prezentowania własnej wymyślonej choreografii publicznie, bo to jeszcze nie mój poziom, ale jak przyjdzie kiedyś tam na to czas, to myślę, że właśnie w taki sposób ją będę układać.:)

Admin
29-09-2009, 17:47
Muszę się z Wami czymś podzielić. Może się przydać, a chyba, żadna o tym wcześniej nie pisała:D

Dobrym sposobem według mnie może być nagranie kilka/naście:P improwizacji do tej samej piosenki. Wyszło mi to całkiem przypadkiem. Obejrzałam, zobaczyłam jakie ruchy mi wychodzą (niektórymi nawet byłam zaskoczona:P), zobaczyłam jak ciało instynktownie zareagowało na jakiś moment w utworze. Na jednym filmiku fajnie wyszedł jeden fragment, na innym fajnie wyszedł inny,

Bardzo dobry pomysł. Przypomina mi to wykonywanie wielu szkiców przed namalowaniem obrazu. ;):)

Khalisah
29-09-2009, 18:42
Co prawda nie nagrywam, ale jak układam choreo to staram się dobrać jak najwięcej kroków, nawet nie konkretnie pod dany fragment utworu, tylko w ogóle pasujące (moim zdaniem) do wybranej piosenki. Często, tak jak wiele z Was pisało, ze słuchawkami w uszach, jadąc w autobusie z moim "bellydencowym" notesikiem zapisuję to co mi pasuje. A w domu składam kroki w konkretną choreografią. Na występie nawet jak ze stresu zapomnę co miało być dalej (wstyd się przyznać, że zapomniało się własnego układu ;)), to zawsze mam "awaryjne" kroki, które mogę wykorzystać.

Ostatnio na moim pierwszym solowym występie zapomniałam choreografii (własnej) i uratowały mnie zapasowe kroki ;) Na filmiku nie widać, żeby coś poszło nie tak.

bollyanna
30-03-2010, 14:57
Właśnie zabrałam się do układania pierwszej w życiu własnej choreografii (tak tak!) i... idzie mi jak z kamienia! Co prawda mam wiele pomysłów na pojedyncze ruchy w danych momentach muzyki, ale za nic nie mogę tego poskładać do kupy... Mam wielki worek puzzli i nie chcą się ułożyć ;)

A na dodatek mam wrażenie, że niektóre kawałki z tych puzzli występują po kilka razy, a innych brakuje w ogóle...

I jeszcze piosenka jest zupełnie niearabska, więc świeżo nabyta wiedza o rytmach wcale tu nie pomaga :(

Chciałam sobie pojęczeć, dziękuję za uwagę i idę próbować dalej ;)

Almass
30-03-2010, 16:35
Właśnie zabrałam się do układania pierwszej w życiu własnej choreografii (tak tak!) i... idzie mi jak z kamienia! Co prawda mam wiele pomysłów na pojedyncze ruchy w danych momentach muzyki, ale za nic nie mogę tego poskładać do kupy... Mam wielki worek puzzli i nie chcą się ułożyć ;)

A na dodatek mam wrażenie, że niektóre kawałki z tych puzzli występują po kilka razy, a innych brakuje w ogóle...

I jeszcze piosenka jest zupełnie niearabska, więc świeżo nabyta wiedza o rytmach wcale tu nie pomaga :(

Chciałam sobie pojęczeć, dziękuję za uwagę i idę próbować dalej ;)

Widocznie jest tak, gdyz nie do konca jesteś przekonana do utworu. Może poszukaj innej muzyki i bedzie ci łatwiej? Ja mam tak, że gdy znajde upragniony utwór to układanie choreografi idzie jak po maśle. Wiadomo, że są fragmenty nad którymi zastanawiam sie dłużej jednak jest ich ok 15 % na cały utwór. Swoja choreografie powinnaś przede wszystkim czuć. Jak ja poskładasz do kupy na siłe to po pierwsze szybka ją zapomnisz a po drugie źle bedzie Ci sie tanczyło.

bollyanna
30-03-2010, 18:21
To chyba musiałabym podświadomie tej piosenki nie lubić, bo świadomie mi się bardzo podoba i chodzi za mną od miesięcy...
Może tak mam po prostu że talent choreograficzny we mnie nie siedzi i tyle.

scarabee
30-03-2010, 21:30
Hmm a może problem w tym, że Twoje ciało nie bardzo łapie przejścia między poszczególnymi pomysłami? Ja swoją pierwszą choreografię układałam w ten sposób, że ustaliłam kilka miejsc kluczowych, w których MUSI być to-i-to, poza tym improwizowałam. I z tych improwizacji w końcu wyłonił się wariant najlepszy, który został oficjalnie do choreografii wcielony (a niektóre miejsca po prostu zostały improwizowane - i też dobrze ;) )

Maja
30-03-2010, 22:26
Może tak mam po prostu że talent choreograficzny we mnie nie siedzi i tyle.
E tam, musisz się po prostu wdrożyć. ;) Pierwsze choreografie zawsze są szalenie trudne do zrobienia. Ale wraz z rozwojem tanecznym, poznawaniem kroków, przejść i zgłębianiem muzyki arabskiej, zaczynasz dostrzegać, co pasuje, a co nie do konkretnych fragmentów muzyki.
Jak już się ułoży kilka choreografii, to następne nie idą już jakoś strasznie jak po gruzie. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Na początku w ogóle nie wiedziałam jak się do tego zabrać, kiedy siadałam do układania, pojawiała się pustka w głowie.
Teraz, kiedy chcę zrobić układ, słucham muzyki i robię zarys. Dzielę utwór na mniejsze całostki, patrzę na rytmy i melodię i zarysowuję koncepcję. Potem przysiadam i myślę już konkretnie, jaki ruch dać. Często mam zarys, puszczam fragment, patrzę, co mi się spontanicznie zatańczyło i notuję. W ogóle to jestem za szczegółowymi notatkami. Wszystko rozliczam na takty i choreo rozpisuję właśnie w ten sposób. Patrzę, ile mam taktów w danym fragmencie itp. Mnie akurat są potrzebne dokładne notatki, co jest po czym, bo potem nauczam tych układów. A poza tym lubię porządek ;)

Roksolanka (Naima)
30-03-2010, 23:19
Teraz, kiedy chcę zrobić układ, słucham muzyki i robię zarys. Dzielę utwór na mniejsze całostki, patrzę na rytmy i melodię i zarysowuję koncepcję. Potem przysiadam i myślę już konkretnie, jaki ruch dać. Często mam zarys, puszczam fragment, patrzę, co mi się spontanicznie zatańczyło i notuję. W ogóle to jestem za szczegółowymi notatkami. Wszystko rozliczam na takty i choreo rozpisuję właśnie w ten sposób. Patrzę, ile mam taktów w danym fragmencie itp. Mnie akurat są potrzebne dokładne notatki, co jest po czym, bo potem nauczam tych układów. A poza tym lubię porządek ;)

To jest baaaardzo dobry system.
Też mam wszystko rozliczone na takty (i sekundy).
Przynajmniej w tych choreografiach "dydaktycznych", które potem dostają moje uczennice na papierze.
A i sobie warto co jakiś czas dla higieny takie szczegółowe rozpisanie zrobić.

Abir
31-03-2010, 12:52
A ja tak nie umiem... :(
Ja zamykam oczy z myślą "muzyka Cię poprowadzi". I prowadzi ;)

Roksolanka (Naima)
31-03-2010, 13:03
I dlatego, Rybko, ja będę uprawiać uczciwe rzemiosło, a Ty zostaniesz artystką ;)

Abir
31-03-2010, 13:06
Nie wiem co powiedzieć, nie wiem, uch!!!
:embarrest::serce:

edit1: No nie, wciąż nie wiem. Naimo, nie zdajesz sobie sprawy, ile Twoje słowa dla mnie znaczą. Dziękuję!

edit2: Chociaż fajnie byłoby coś mądrego odpowiedzieć. Spiekłam raka, raki nie są zbyt inteligentne.

Firyal
31-03-2010, 13:09
Ja kilka razy próbowałam ułożyć według taktów, wszystko symetrycznie...Ale mniej te solówki lubiłam, niż te które mi płynęły z serca^^

Maja
31-03-2010, 14:08
Każda z nas ma swój patent. Nie ma złotego środka. :)

A ja właśnie wolę namysł nad choreo, bo spontanicznie nie zawsze mi fajnie wychodzi.

Camilia
31-03-2010, 14:21
Zgadzam się z tym co napisały Maja i Naima.
Warto najpierw "ugryźć muzykę", rozwałkować ją na cienkie ciasto a dopiero potem dodawać składniki (przepraszam za tę metaforę kulinarną, ale cały dzień chodzi za mną pizza:rolleyes:).
Ja mam patent polegający na osłuchiwaniu się z muzyką do granic możliwości, czyli w kółko słucham, a jak już nie mogę wytrzymać, robię przerwę i od nowa za jakiś czas. Pomysły mają to do siebie, że przychodzą po przerwach, czasem w środku nocy ;).
Oprócz tego moim doświadczeniem z konkursów tańca sportowego (z dzieciństwa) staram się przyjąć logiczny klucz przemieszczania się po scenie tak aby i choreografia i "rysunek sceniczny" stworzyły jedną całość.

Maja
31-03-2010, 14:28
Pomysły mają to do siebie, że przychodzą po przerwach, czasem w środku nocy ;).

Otóż to! Niekiedy za jednym posiedzeniem nad układem przychodzą mi takie pomysły, że jestem zadowolona ze swojej kreatywności, a niekiedy nie jestem w stanie wymyślić niczego dobrego do danego kawałka.

Camilia
31-03-2010, 14:48
Czasem aż żal ogarnia, bo i muzyka prosta i znana, a pomysłów po prostu brak. Także inspiracje są często wszędzie tylko warto oderwać się jeśli nic do głowy nie przychodzi. Ja często także przeglądam youtuba w poszukiwaniu choreografii do muzyki do której układać, po pierwsze po to by nie zdublować cudzych pomysłów po drugie zauwazyłam, że czasem moja przekorna natura podrzuca mi inspirujące pomysły kiedy to widzę jakieś wykonanie i myślę sobie, no nieeee no ja bym to zatańczyła zupełnie inaczej i wtedy pomysł gotowy.:idea:

Quesse
31-03-2010, 22:24
Ja z tych, co rozpisują... Utwór na kawałki i kawałeczki, "melodia A", melodia A'" i tak dalej, jakiś własny system który tylko ja rozumiem:D I rysuję schemat przestrzeni, czy jest symetrycznie na prawą i lewą stronę sceny.
Ale już same kombinacje, łączenia, to musi być na żywioł:)

Roksolanka (Naima)
31-03-2010, 22:35
Ale musicie przyznać, że choreo dydaktyczną układa się inaczej niż własną?

Maja
31-03-2010, 22:38
Ale tylko trochę. W moim przypadku. Moje są ciut mniej precyzyjnie rozpisane. Ale tak jak mówię - lubię porządek.

Roksolanka (Naima)
01-04-2010, 00:03
I rysuję schemat przestrzeni, czy jest symetrycznie na prawą i lewą stronę sceny.


Chciałabym odpytać Camilię i Quesse z tych rysunków przestrzennych/scenicznych.
Podzielcie się doświadczeniami i wiedzą pro publico bono.
Bo to ważna rzecz.

Camilia
01-04-2010, 10:46
Przyznam, że kiedyś przed konkursami tańca disco dance trener rozpisywał nam na kartce procentowo ile trzeba „przebywać” w danych zakątkach sceny. Różnica między tamtą koncepcją a tą jaką przybieram dziś jest zasadnicza: po pierwsze tamten taniec był na konkursach wysoce sformalizowany ( w przeciwieństwie do naszego tańca) i przemieszczanie się było pewną strategią konkursową. Tam rysunek sceniczny był potrzebny głównie w improwizacji: z jednej strony grupowej (takiej jak na konkursach) po to by w chaosie dać się zauważyć, z drugiej strony solowej improwizacji i w takim wypadku chodziło już bardziej o komfort widowni i sędziów którzy siedzieli często z różnych stron.
Nie mniej jednak miałam dostępną taką wiedze i postanowiłam z niej zrobić użytek i dopasować dawny schemat do orientalnych potrzeb.

Po pierwsze trzeba pamiętać, że mówię o „rysunku scenicznym” -a nie generalnie choreograficznym. Im mniejsza powierzchnia występowa tym rysunek choreografii ma mniejsze znaczenie, a w jego miejsce wchodzi kontakt z publicznością i ekspresja. Nie znaczy to, że na scenie nie potrzeba tych dwóch rzeczy, chodzi o to raczej, że na scenie potrzebne jest wszystko J i to jeszcze dobrane we właściwych proporcjach do gatunku. Na przykład w choreografii z malayą rysunek sceniczny, kontakt z publicznością ekspresja są ważne na równi, a już w moim ukochanym meganse ekspresja i kontakt z publicznością nie są sprawą nadrzędną, za to są niejako wydobyte przez WŁAŚNIE dobrą koncepcje przemieszczania się po scenie.

Ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie jakiego klucza używam do układania choreografii, bo musiałabym opisać wszystkie możliwe gatunki osobno. Za każdym razem jak pisałam ten klucz jest inny.
Ja bym mogła się nad tym rozwodzić dniami i nocami, ale może podsumuję tylko zasadnicze dla mnie myśli i dodam jeszcze kilka punktów. Moim zdaniem układając choreografię należy pamiętać:

*Czy jest to choreografia solowa czy grupowa? W choreografiach grupowych na przykład, które kiedyś namiętnie układałam dla byłego już zespołu Malika Szams, próbowałam zrobić tak by choreografie nie miały „lidera”. Wtedy rysunek sceniczny zakładał takie przemieszczanie się aby widz miał szanse zobaczyć wszystkie tancerki. Kiedyś sama zaobserwowałam, że jako widz lubię mieć wybór. To znaczy chcę zobaczyć wszystkie tancerki ewentualnie sama wybrać taką która szczególnie mi się podoba i zawiesić na niej oko ;).
*Ile mamy miejsca?
*Jaki mamy gatunek choreografii?
*Jak długo tańczymy? Ja w zależności od długości choreografii zawsze dobierałam intensywność przemieszczania się, bo patrzeć 7 minut jak ktoś biega nie jest zasadniczo przyjemnością.
*Gdzie siedzi publiczność?
*No i na koniec jakie jest oświetlenie sceny? Bo o ile operator reflektora punktowego nie jest pijany, można bez obaw na scenie iść wszędzie, jednak często są na scenie miejsca niedoświetlone - to znaczy takie których oświetlenie nie łapie.

Oczywiście zakładam, że mamy dostęp do takich informacji, jednak często nie robimy choreografii na jedną imprezę, wtedy tak jak mówił Mayodi najważniejsze jest sprawdzenie wszystkiego przed wejściem. Wyliczenie ile naszych kroków potrzeba na przemieszczenie się wzdłuż i wszerz. Potem przekalkulowanie tego na istniejącą już choreografię.

Roksolanka (Naima)
01-04-2010, 13:58
Tam rysunek sceniczny był potrzebny głównie w improwizacji: z jednej strony grupowej (takiej jak na konkursach) po to by w chaosie dać się zauważyć, z drugiej strony solowej improwizacji i w takim wypadku chodziło już bardziej o komfort widowni i sędziów którzy siedzieli często z różnych stron.



Dac się zauważyć?
To, Łaskawa, napisz ciut jeszcze, bo idę o zakład, że panie przed nadchodzącymi konkursami chętnie by sobie poczytały.




Ja bym mogła się nad tym rozwodzić dniami i nocami...



Rybko... to pisz...
Dużo pisz.
Bo to wszystko jest bardzo potrzebne.

Co do meganse - wstęp wiadomo (chyba że masz inna koncepcję): malfuf, czyli galopada na jeden koniec sceny celem przywitania się z publiką, potem na drugi, do środeczka i jakieś kółeczko, aby się zaprezentować ze wszystkich stron.
A co dalej?
Co robić z kolejnymi gatunkami składowymi?
Np. z czymś tak antyprzestrzennym jak taksim oud czy nej?
Co z rysunkiem w drum solo?

I proszę o dokładniejsze wyjaśnienie kwestii: rysunek sceniczny i choreograficzny, bo nie do końca to chyba jasne.

Camilia
01-04-2010, 15:18
Daj mi tydzień napiszę artykuł i tyle :), bo czuję że tu się nie zmieszczę:D

Rysunek sceniczny to dla mnie jak sama nazwa wskazuje, sposób przemieszczanie się po scenie.
Jeżeli chodzi o rysunek choreograficzny do jest to dla mnie próba dopasowania przemieszczania się do warunków "nie koniecznie scenicznych". Jeżeli robimy choreografię, która będzie tańczona powiedzmy w klubie, gdzie jesteśmy otoczone widownią z każdej strony.

Abir
02-04-2010, 09:43
Ja często także przeglądam youtuba w poszukiwaniu choreografii do muzyki do której układać, po pierwsze po to by nie zdublować cudzych pomysłów po drugie zauwazyłam, że czasem moja przekorna natura podrzuca mi inspirujące pomysły kiedy to widzę jakieś wykonanie i myślę sobie, no nieeee no ja bym to zatańczyła zupełnie inaczej i wtedy pomysł gotowy.:idea:

Ojej, to u mnie ta przekorna natura objawia się niemal zawsze. Przykład z ostatniej chwili - jeszcze nie dawno podobała mi się interpretacja Saidy utworu "Entel hob", teraz, kiedy się za niego "wzięłam", nie podoba mi się wcale.

Czekam z niecierpliwością na artykuł! :)

Camilia
02-04-2010, 15:04
Czekam z niecierpliwością na artykuł! :)

No to muszę stanąć na wysokości zadania i biorę się do pracy.:D

Mała tancereczka
05-04-2010, 18:56
No to muszę stanąć na wysokości zadania i biorę się do pracy.:D

Trzymamy za słowo i czekamy na artykuł. Ja po ułożeniu dla siebie kilku choreografii dzisiaj jestem nimi lekko zażenowana. Upływ czasu i nabyta wiedza weryfikuje dawne dokonania.;):D Czekam w takim razie na profesjonalne podpowiedzi.:D

Rashida
05-04-2010, 19:48
Ja mam swoje choreografie szczegółowo rozpisane: figura po figurze.Zostało mi to z czasów,gdy startowałam w zawodach fitness gimnastycznego (taniec połączony z akrobatyką) i teraz nie umiem inaczej.Poza tym jeśli zapomnę co po czym było,zawsze mogę zajrzec do "rozpiski" i już wiem

Arshenique
05-04-2010, 20:13
Jeśli wybieram jakąś znaną piosenkę, to staram się nie odpalać youtuba i nie oglądać choreo'sów innych ludzi do tego utworu, bo niestety jeśli będzie to sensowny układ - mogę go zapamiętać. Tak sobie oszczędzam późniejszych frustracji :P.

A że ze mnie perfekcjonalistka, to moje choreografie są mielone przez bardzo długi czas. Nie umiem ot tak ułożyć czegoś ze znanych mi ruchów. Włączam sobie muzykę, nastawiam kamerę i tańczę kilka razy starając się ruszać w rytm moich "odczuć". A potem oglądam filmiki i składam szkielet, który później jest szlifowany.

No i mimo wszystko staram się zapisać to co robię... mimo, że mam problemy z rozliczaniem niektórych utworów bo nie do końca wiem jak to robić (kiedy nie ma jednostajnego rytmu). Często rozpisuję sobie ruchy do wierszy tekstu :). I dla mnie samej to wystarczy, gorzej, jeśli o rozpiskę proszą osoby trzecie :P

Rashida
06-04-2010, 07:17
Kamera to idealna rzecz w takim przypadku

Djamila
19-04-2010, 12:44
Co do meganse - wstęp wiadomo (chyba że masz inna koncepcję): malfuf, czyli galopada na jeden koniec sceny celem przywitania się z publiką, potem na drugi, do środeczka i jakieś kółeczko, aby się zaprezentować ze wszystkich stron.
A co dalej?
Co robić z kolejnymi gatunkami składowymi?
Np. z czymś tak antyprzestrzennym jak taksim oud czy nej?
.

A no właśnie-kwesta jest do czego tańczymy.
Jeśli jest to instrument solo wykorzystanie przestrzeni jest niewielkie a niekiedy nawet żadne. Kiedy gra cała orkiestra mamy pole do popisu z wykorzystaniem sceny.
Scenę dzielimy na kwadraty, gdzie jeden kwadrat -na środku odpowiada instrumentowi solo a wszystkie orkiestrze.
I to dlatego przy mecanse jest ta bieganinka od prawej do lewej :)
Mi się bardzo spodobała wizualizacja Ramzyego na jednej z jego lekcji.
Tancerka jest jak piórko a każdy instrument wiatraczkiem. Jesli pracuje jeden wiatraczek piórko porusza sie nieznacznie. Kiedy włączą się wszystkie wiatraki to wiadomo co dzieje się z piórem :)
To muzyka rusza tancerkę a nie na odwrót.
Jeszcze dochodzi kwestai interpretacji rytmu i rytmu z melodią. Kiedy przeważa melodia i gra cała orkiestra (tak zwana fraza orkiestry Lazmah) wówczas ruch jest najpełniejszy-wszelkie obroty, chasse, arabeski...
W rytmie też jest ruch ale już nie tak przestrzenny.

Do interpretacji muzyki potrzebujemy znać 4 jej składowe-rytm, melodię, frazę orkiestry i harmonię. Ta ostatnia buduje nastrój -jest równoległa z melodią ale zazwyczaj jest pod nią. Jeśli wybija się mocniej wówczas to do niej układamy nasz ruch.

Camilia
19-04-2010, 12:56
Scenę dzielimy na kwadraty, gdzie jeden kwadrat -na środku odpowiada instrumentowi solo a wszystkie orkiestrze.
I to dlatego przy mecanse jest ta bieganinka od prawej do lewej :)


To ciekawa koncepcja. Rozwiń to dla nas proszę. Rozumiem z tego, że na środku tańczymy wszelkie taksimy, a poruszamy się po scenie (innych kwadratach" kiedy gra więcej instrumentów. Ale czy ten podział dotyczy tylko meganse? Oraz zastanawiam się, bo dla mnie logiczne było, że wykorzystujemy scenę i "biegamy" przy wszelkich malfufach najczęściej. A co w tej koncepcji, jeśli cała orkiestra gra masmudi kebir, bo przecież często tak jest, albo ziemiste saidi, wtedy też przecież stoimy w tym środkowym polu, poruszamy się po przestrzeni scenicznej inaczej, czesto mniej.
Chętnie bym więcej o tym poczytała, zeby to bardziej zrozumieć.

martanowicka
01-05-2010, 17:32
Ale musicie przyznać, że choreo dydaktyczną układa się inaczej niż własną?

Miałam akurat niedawno okazję uczyć się kilku pięknych choreografii niestety kompletnie nie nadających się do nauczania (na szczęście nie z tb).
Myślę, że przy tworzeniu choreografii dydaktycznej warto zadać sobie pytanie "jaki jest jej cel?" (ćwiczenie techniki, poznanie gatunku/stylu, nauka interpretacji konkretnego rytmu/instrumentu, ruch w przestrzeni itp ).
Choreografia dydaktyczna powinna dać uczennicom narzędzia do tworzenia własnych kompozycji w podobnej sytuacji (czyli do podobnego rytmu, stylu itp) oraz do świadomego odbioru występu (czyli choreografii scenicznej w danym stylu itp).
Choreografia dydaktyczna powinna być więc w miarę typowa (jeżeli jest to np. choreografia saidi zawierać będzie kroki figury ogólnie przyjęte jako typowe dla saidi a wszelkie 'wariacje na temat' mogą pojawić się za to w chorografii scenicznej saidi, 'modern saidi', 'moje własne saidi" itp;))
Dobrym przykładem jest zespól Mazowsze, którego choreografie różnią się przecież od prawdziwego folkloru- podczas nauki tańców polskich 'przerabia się' jednak choreografie typowe, bez scenicznych popisów stosowanych przez ten zespół.

Oczywiście nie znaczy to, że nie możemy uczyć własnych pomysłów i sposobów interpretacji. Wiele gwiazd tak robi (np. Saida i Yamil z Argentyny). Dobrze jest jednak mieć cały czas świadomość czy to własną twórczość czy wiedzę ogólną chcemy przekazać.

Choreografia szkolna powinna być więc w 100% zrozumiała dla ucznia (co kiedy i po co robimy), choreografia sceniczna już niekoniecznie. Jak każde dzieło sztuki powinna dawać możliwość różnorodnej interpretacji (pomijam w tym miejscu oczywiście sceniczne choreografie folklorystyczne itp, które mają na celu wierne przedstawienie danej formy publiczności).

mucha
31-05-2010, 19:22
Jeśli chodzi o moje doświadczenia z układaniem choreografii, to przede wszystkim spisuję sobie wszystkie figury, jakie umiem (akurat nie chodzi mi o taniec brzucha, ale o taniec ognia, jednak mam nadzieję, że może komuś się moje porady przydadzą :) ). Potem układam je w takiej kolejności, w jakiej najładniej mogę przejść z jednej figury w drugą. Powstaje mi kilka "bloczków" (po 3-6 figur), które potem próbuję dopasować do muzyki, zmieniając kolejność bloczków czy rezygnując z niektórych figur. :)

Inną opcją jest też włączenie muzyki, do której chcemy coś ułożyć, włączenie kamery/aparatu i "zatańczenie się" w piosence. Nawet, jeśli część figur nam nie wyjdzie czy wyda się nieodpowiednia, zawsze jakiś kawałek będzie można z improwizacji wyciągnąć ;)

Iiii jeszcze co do choreografii - preferujecie układy do klasycznych rytmów, czy wolicie eksperymentować (np taniec brzucha do muzyki alternatywnej, rockowej, popu itd)?

Szahiya
31-05-2010, 19:31
Pobuszuj trochę po forum, np. w dziale z filmikami, naprawdę, jest tu zarówno sporo zwolenniczek klasyki, jak i eksperymentów :)

Djamila
31-05-2010, 19:33
To ciekawa koncepcja. Rozwiń to dla nas proszę. Rozumiem z tego, że na środku tańczymy wszelkie taksimy, a poruszamy się po scenie (innych kwadratach" kiedy gra więcej instrumentów. Ale czy ten podział dotyczy tylko meganse? Oraz zastanawiam się, bo dla mnie logiczne było, że wykorzystujemy scenę i "biegamy" przy wszelkich malfufach najczęściej.

Trochę tak ale własnie wszystko zalezy czy mamy sam rytm czy jeszcze orkiestrę.
Bo np w takkassims może grać instrument przerywany tak zwaną odpowiedzią orkiestry, którą przydałby się wyróżnić, np przejściem, cahine, souteneu czy jakimś głębszym ruchem rąk i pozą.

Przy malfufie tez mamy tą samą logikę-jeśli utwór zaczyna się malfufem a potem dojdzie do tego orkiestra to dobrze by było zrobić na początek np egyptian walk-ruchomy ale nie całkiem przestrzenny a przy wejściu orkiestry np chasse. Dzięki temu dajemy odzwierciedlenie siły muzyki.

Sana el Qamar
07-11-2010, 22:29
Czy wkomponowujecie czasem w choreografię elementy innych tańców? Z jakim skutkiem? Czy jest to dobrym pomysłem?

Vasanta
07-11-2010, 22:36
Chodzi Ci o fuzje?

Blancari
07-11-2010, 22:46
Czy wkomponowujecie czasem w choreografię elementy innych tańców? Z jakim skutkiem? Czy jest to dobrym pomysłem?


Wkomponowywanie innych tańców jest całkiem niezłym pomysłem, o ile pasuje do muzyki, do całości układu, no i tancerka ma pojęcie o tym co wkomponowała.

No i zależy , czy chcesz zrobić regularną fuzję dwóch tańców, czy np w saidi wmontować przejście jazzowe. To są dwie różne sprawy i rządzą się innymi prawami.