Wydaje mi się że jeśli chodzi o laskę to nie ma co liczyć na jakiś sposób na pewne zbalansowanie jej
to po prostu kawałek bambusa, nie jest stworzony do balansu, nikt robiąc laskę nie konstruował jej do tego. Jest lekka, więc najmniejszy ruch może ją przekrzywić, przechylić i klops.
Jedyne wyjście to darować sobie jakieś wielce skomplikowane układy ze zbalansowaną laską. Jeśli masz chęć tańczyć z laską można na przykład wejść z nia na głowie, zrobić wrażenie a potem ją zdjąć i już tańczyć normalnie.
Zaś miecz jako piekielnie ciężki i stworzony specjalnie do balansu jest o wiele w tym prostszy (choć i tak jak dla mnie piekielnie trudny). Ma swój stały punkt ciężkości i jeśli "zaprzyjaźnisz" się z tym rekwizytem (czytaj: spędzisz odpowiednią ilość godzin męcząc się z jednym i tym samym mieczem) to moim zdaniem można go świetnie "poczuć" i balansować go z coraz większą wprawą.
BARDZO pomaga posmarowanie woskiem ze zwykłej świeczki, zwłaszcza w połączeniu z opaską - to NIE JEST żadne oszustwo, w tańcu z balansem tancerka ma zaprezentować to że ma doskonale zachowaną izolację głowy i równowagę wewnętrzną, dumną postawę itp. a jeśli tego nie umie to opaska i tak by jej nie pomogła!
Poza tym włosy są śliskie, przesuwają się względem siebie - więc cóż z tego ze miałybyśmy super wypracowany balans, gdy przez minimalny ruch włosów rekwizyt by się zsunął? A opaska temu zapobiega.
Poza tym podobno miecz łamie włosy przy cebulkach (podobno, ja na razie nie zaobserwowałam) i tu znów opaska może zminimalizować ten szkodliwy efekt.
Jeżeli boimy się że publiczność pomyśli że opaska to jakiś "trick" warto nie wchodzić na scenę z od razu zbalansowanym mieczem, tylko trzymać go np. w ręce i na oczach publiczności założyć na głowę. Jeszcze długo i starannie balansować żeby wszyscy widzieli jakie to trudne 
Uf, nie wiem co jeszcze - ja sama nie umiem jeszcze tańczyć z moim mieczem, ciągle się męczę... I w pełni rozumiem pierwsze zniechęcenie, jak mój do mnie dotarł i zaczęłam próby zbalansowania go to moja pierwsza myśl była taka że mnie oszukano i to w ogóle nie jest miecz do tańca brzucha tylko jakiś zwykły
tak mi ciągle spadał.
Aha i jeszcze dodam że warto ćwiczyć (jak zawsze chyba) też bez lustra. Dopiero wtedy musimy uświadomić sobie gdzie po bokach głowy znajduje się miecz którego nie widzimy i jak omijać go rękami by w niego nie trafić.
A relaxed, tuned-in dancer is the most enjoyable to watch.
A relaxed, tuned-in dancer is the most enjoyable to play for.
A relaxed, tuned-in dancer is the most enjoyable dancer to be.