Strona 1 z 8 1234 ... OstatniaOstatnia
Wyniki 1 do 20 z 158

Temat: Niespodziewane sytuacje, czyli o tym, czego nawet najbardziej przezorny nie przewidział...

  1. #1
    Dołączył
    28-08-2007
    Miasto
    Warszawa
    Wiadomości
    4 081
    Siła Reputacji
    20

    Domyślny Niespodziewane sytuacje, czyli o tym, czego nawet najbardziej przezorny nie przewidział...


    Niespodziewane sytuacje, czyli o tym, czego nawet najbardziej przezorny nie przewidział...

    Autor: ZAINA

    Wyobraź sobie taka sytuację: stoisz w kostiumie, przestępując z nogi na nogę czekasz aż prowadzący zapowie pokaz tańca arabskiego. W myślach powtarzasz swój układ, robisz dwa głębokie wdechy i... wychodzisz. Zaczynasz słyszeć muzykę, dodaje ci ona siły, w końcu tyle razy do niej ćwiczyłaś. Nie mija pierwsza minuta, jak coś zaczyna przerywać, a znajomy rytm "dum taków" przemienia się w bliżej niezidentyfikowany dźwięk. Co robić?! Mając w pamięci słowa instruktorki, włączasz uśmiech numer 10, minę "ach, przecież nic się nie dzieje", tańczysz dalej. Po chwili również i płyta dochodzi do siebie, ufff, sytuacja opanowana. Kończysz swój taniec, a publiczność nagradza cię brawami. Twoja koleżanka rozpoczyna pokaz, a ty nie zdążywszy ochłonąć, jesteś proszona na druga salę. Masz tańczysz do piosenki twojej koleżanki, a jest nią "jakieś bram solo"... Miejscem, gdzie masz tańczyć, okazuje się jadalnia, a rzuciwszy okiem na znajdujące się tam osoby, stwierdzasz "hmm, chyba wybrali kotleta a nie pokaz tańca...".
    Zaczyna grać muzyka, powoli oswajasz się nią, a po kilku pląsach wzdłuż stolików znajdujesz nawet parę przyjaznych twarzy osób, które podniosły głowę znad talerza. Uśmiechają się, a nawet niektórzy klaszczą w rytm muzyki. Piosenka kończy się, a ty z zadowoleniem opuszczasz salę.

    Przytoczona historia, to opis mojego pierwszego pokazu. Każda z nas dobrze wie, jakie to jest przeżycie, ma się z nim związane plany, nadzieje, obawy i do perfekcji opracowany układ. Niestety nie zawsze jest nam dane, by to co sobie zaplanowałyśmy, spełniło się. Przeszkodzić w tym może sala o innych wymiarach niż oczekiwane, sufit, który jest, co prawda wysoki, ale zwisają z niego długie lampy, dywany, które się ślizgają czy też podłoga pełna drzazg. W takiej chwili najchętniej uciekłoby się z tego miejsca, a tu prowadzący już daje sygnał do rozpoczęcia tańca...
    Chyba marzeniem każdej tancerki jest miejsce, gdzie może zaprezentować swoje umiejętności w pełnej okazałości, publiczność, która doceni ją i zrozumie, dobre samopoczucie i wiele wiele innych czynników przyczyniających się do tego, by po występie moc powiedzieć" to był udany pokaz".
    Od pewnego etapu w nauczaniu chyba bardziej istotne staje się nie to, co zatańczyć i jak, ale jak odnaleźć się, gdy przydarzy się jakaś niespodzianka. A zdarzają się one niestety dosyć często....

    Był to mój drugi pokaz w życiu( tak na marginesie powiem, że los chyba uwziął się na mnie i zawsze, gdy występuję, musi wykręcić mi jakiegoś psikusa). Wszystko szło dobrze, publiczność była bardzo fajna, a biometr korzystny. Podnosząc się z mostku dostrzegłam, że mój cały kostium zapięty jest tylko na jednej malutkiej haftce( a było ich trzy), przez co rozcięcie od spódnicy stało się nieco dłuższe... kończyło się na biodrze. Ogarnęło mnie przerażenie, że zaraz zgubię wszystko to, co mam od pasa w dół, więc postanowiłam pozostać w tej półsiedzącej pozycji do końca tańca. Do dziś pamiętam to szybkie odtwarzanie pt. "co można jeszcze zrobić z rękoma". Później udało mi się zgrabnie ukłonić i szybciutko zeszłam ze sceny. Właściwie nie wiem, czemu tak się stało, oczywistym jest, że przed każdym wyjściem dokładnie sprawdzam, czy wszystko jest zapięte, tak jak powinno.
    Od tego czasu zrobiłam się wręcz wrogiem choreografii. Owszem, warto mieć je przygotowane, ale jakość naszego występu nie może zależeć od tego, czy uda nam się zatańczyć wszystko, tak jak było to zaplanowane, czy też nie.(oczywiście nie mówię tu o choreografiach grupowych, bo w tym przypadku, wygląda to już mniej kolorowo).
    Najgorszym, co można zrobić, to dać po sobie poznać, że coś idzie nie po naszej myśli.

    Kostiumy bardzo często potrafią nas niemile zaskoczyć. Nawet najlepiej trzymający sie stanik, ramiączko czy spódnica potrafią w najmniej oczekiwanym momencie pęknąć. Jedynym ratunkiem w takiej chwili jest skuteczne złapanie odpadającej części garderoby, przeproszenie publiczności i zejście ze sceny. Jeżeli są jeszcze inne tancerki, zawsze można wtedy zatańczyć po ich pokazie lub, jeśli nie, prowadzący może czymś zająć gości, tak abyśmy miały czas na przebranie się czy zszycie kostiumu.(warto mieć zawsze ze sobą igłę z nitką i zapasowy kostium).

    Na kursie wielokrotnie poruszany jest temat pokazów i związanych z nimi przyjemności jak i mniej oczekiwanych przygód. Mnie szczególnie utkwiła w pamięci opowieść mojej instruktorki, która podczas pewnego pokazu musiała wręcz uciekać przed mężczyzna, który za wszelka cenę chciał wcisnąć jej banknot 50- cio złotowy za stanik. Parę miesięcy temu sama stałam się ofiara takiego hojnego klienta. W trakcie występu pewien mężczyzna wyciągnął rękę w kierunku mojego pasa trzymając w niej 100 złotych. Nie pomogły moje dyskretne kiwnięcia głową, potem ręką, ani nawet odsunięcie. Po paru nieudanych próbach pan wrócił na swoje miejsce. Mimo iż często można spotkać tancerki, które przyjmują napiwki w taki sposób, osobiście uważam, że narusza to godność tancerki.

    Odnosząc się do tematu tego artykuły, nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć. Postarałam się przedstawić kilka sytuacji i możliwości wyjścia z nich " z twarzą". Jako tancerka, od pół roku występująca w każdy weekend, przeżyłam już wiele różnych zaskakujących sytuacji. Myślę, że jedynym sposobem na ratunek w takich momentach jest duży dystans i świadomość naszej wartości. A z racji wykonywanej przez nas działalności, jestem przekonana, że jesteśmy w stanie każdy występ, w nawet najgorszym miejscu dla najbardziej nudnej publiczności zamienić w niezapomniane, bajeczne show.

    Autor: ZAINA

  2. #2
    Dołączył
    06-01-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    1 624
    Siła Reputacji
    20

    Domyślny

    Ciekawy artykuł i to z najlepszego źródła! Myślę, że śmiało można nazwać Zainę mistrzynią wychodzenia z trudnych sytuacji. Jej występ z ostatnich Mistrzostw Polski powinien otrzymać nagrodę specjalną w tej kategorii.
    "Człowiek człowiekowi wilkiem,
    Wydawałoby się,
    Lecz niekiedy, lecz na chwilkę,
    Człowiek człowiekowi misiem!"

    Kabaret "Potem"

  3. #3
    Dołączył
    10-12-2007
    Wiadomości
    2 778
    Siła Reputacji
    15

    Domyślny

    Tak- wiele sytuacji czasem nas zaskakuje
    Przetanczyłam kiedys 5 minut z wbitym bardzo sromotnie w stope kolczykiem Lubny Emam (zgubiła go podczas swego tańca a ja weszłam zaraz po Niej i po kilku krokach poczulam jakbym miała gwozdz w stópce)
    Ale... moim zdaniem... wszystkie wpadki po pewnym czasie wspomina się i tak ze szczerym uśmiechem
    Spotkajmy sie na Facebook:
    Suraiya Ibrahim - International Oriental Dance Artist, Suraiya Ibrahim


  4. #4
    Dołączył
    05-09-2007
    Miasto
    Warszawa
    Wiadomości
    1 584
    Siła Reputacji
    20

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez suraiya Zobacz wiadomość
    Tak- wiele sytuacji czasem nas zaskakuje
    Przetańczyłamkiedyś 5 minut z wbitym bardzo sromotnie w stopę kolczykiem Lubny Emam (zgubiła go podczas swego tańca a ja weszłam zaraz po Niej i po kilku krokach poczułam jakbym miała gwoźdź w stópce)
    Ale... moim zdaniem... wszystkie wpadki po pewnym czasie wspomina się i tak ze szczerym uśmiechem
    Jakoś sobie nie umiem wyobrazić, abym miała się uśmiechać na myśl o wbitym w stopę kolczyku. Choćby miał to być kolczyk Lubny.
    Gratuluję opanowania!
    Od 18 września 2010 w niektórych kręgach znana jako "Siwa" [wym.: s-iła]

    Dla niektórych
    - z niejasnych przyczyn - "Nizina" - miano nadane spontaniczne.

    MNR/CM
    (czyt: Małgosia-Naima-Roksolanka /Czarna Mamba

    "Taniec brzucha NIE narodził się w świątyni IZYDY." Roksolanka/Naima





  5. #5
    Dołączył
    22-08-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    1 023
    Siła Reputacji
    13

    Domyślny

    Lepiej zawczasu wszystko przewidzieć (hihi łatwo mówić, musimy się przynajmniej starać) i przygotować kilka scenariuszy. Ja jak na razie tańczyłam wyłącznie z koralikiem w stopie
    نوناه

    Piękno zaczyna się tam, gdzie kończy się banał, to jest - zaczyna się od deformacji.

  6. #6
    Dołączył
    28-01-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    691
    Siła Reputacji
    12

    Domyślny

    Podczas egzaminu II stopnia tańczyłam folklor z paluchem odrąbanym niemal przez rant dużego, ciężkiego metalowego dzbana, który spadł mi na stopę tuż przed moim wyjściem na "arenę". Paluch pulsował, krew się lała (na szczęście w pobliżu nie było piranii )a tymczasem muzyczka wesoła, skoczna, zalotna grała i trzeba było pozostac w konwencji radosnego tańca figlarnej pastereczki .


    I
    stota miłości polega na tym

    że zakłada ona bezinteresowność
    samą bezinteresowność
    i tylko bezinteresowność


  7. #7
    Dołączył
    15-12-2008
    Miasto
    Krakowie
    Wiadomości
    807
    Siła Reputacji
    11

    Domyślny

    Przypomina mi się pewien pokaz na północy Polski, który odbywał sie na świeżym powietrzu. Powietrze było bardzo świeże, gdyż wiatr dmuchał z wszystkich stron a ja plasałam po scenie z....woalem, którym co chwile zamaszyście dostawałam w twarz przy kazdym podmuchu W pewnym momencie, czułam sie troche jak egipska mumia, owinieta w bandaże.
    Oczywiscie wpadki ze strojem też sie zdarzały, takie jak ześlizgujaca się z 4 liter spódnica, która musiałam co chwile podciągać, czy też spadajace rękawki. Na szczeście udało mi się póki co nigdy nie opuścić rekwizytu na scenie. I niech tak zostanie
    Ostatnio edytowane przez Almass ; 06-07-2009 o 21:19
    If you have to walk on thin ice you might as well dance



    almass-taniec@tlen.pl

  8. #8
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Warszawa
    Wiadomości
    3 790
    Siła Reputacji
    16

    Domyślny

    Mnie się różne rzeczy zdarzały, z frunącą w stronę publiczności bransoletką...
    Ostatnio na Magii Orientu wyszłam na scenę po drum solo na zdjęcia,wszystko pięknie,gdy nagle poczułam....Jak mi stanik puszcza pod pachą Więc szybko rękę do boku przyciskam,uśmiecham się pięknie i modlę się tylko,żeby nie puścił...
    Są rzeczy,o których nie śniło się bellydancerkom....

    UWAGA! Bardzo proszę o ponawianie maili, szwankuje mi skrzynka przez ostatnie parę dni!

  9. #9
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    8 883
    Siła Reputacji
    0

    Domyślny

    Almass, zaprzyjaźnij się z Liskiem, błagam... Mumie owijało się w bandaŻe (swoją drogą, źródłowe, egipskie skojarzenie ), a rekwizyt można UpUścić (czego nikomu nie życzę).

    Anielskaharmonio, podziwiam za zimną... nomen omen... krew... Nie wiem, czy bym tak umiała... Choć muszę powiedzieć, że jak występuję, to mam taki napływ adrenaliny, że nic mnie nie boli Dopiero później się okazuje, że w nodze drzazga, noga skręcona, stanik się pruje, a kiecka spada

  10. #10
    Dołączył
    15-12-2008
    Miasto
    Krakowie
    Wiadomości
    807
    Siła Reputacji
    11

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Vasanta Zobacz wiadomość
    Almass, zaprzyjaźnij się z Liskiem, błagam... Mumie owijało się w bandaŻe (swoją drogą, źródłowe, egipskie skojarzenie ), a rekwizyt można UpUścić (czego nikomu nie życzę).
    Dobra już poprawiłam. Cały dzień gadam i piszę w pracy po angielsku, to potem po polsku robie błędy i literówki. No i zawsze pisze szybko i potem zostawiam byki
    If you have to walk on thin ice you might as well dance



    almass-taniec@tlen.pl

  11. #11
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    8 883
    Siła Reputacji
    0

    Domyślny

    Dlatego właśnie proponuję Liska - on takie rzeczy wyłapuje i nie trzeba myśleć samemu

  12. #12
    Dołączył
    05-09-2008
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    2 410
    Siła Reputacji
    14

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Vasanta Zobacz wiadomość
    Choć muszę powiedzieć, że jak występuję, to mam taki napływ adrenaliny, że nic mnie nie boli Dopiero później się okazuje, że w nodze drzazga, noga skręcona, stanik się pruje, a kiecka spada
    Też tak mam, wiele razy krwiawiącą stopę zauważyłam po ciągnącej się za mną ze sceny strużce krwi

  13. #13
    Dołączył
    28-01-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    691
    Siła Reputacji
    12

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Vasanta Zobacz wiadomość
    Anielskaharmonio, podziwiam za zimną... nomen omen... krew... Nie wiem, czy bym tak umiała... Choć muszę powiedzieć, że jak występuję, to mam taki napływ adrenaliny, że nic mnie nie boli Dopiero później się okazuje, że w nodze drzazga, noga skręcona, stanik się pruje, a kiecka spada
    No właśnie Vasanto ta adrenalina i stres ...i byłam w szoku bo to był przy okazji mój pierwszy występ. Z tego wsztskiego nie przyszło mi nawet na myśł by poprosić o chwilę przerwy na zaklejenie palucha plastrem

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Zahara Zobacz wiadomość
    Też tak mam, wiele razy krwiawiącą stopę zauważyłam po ciągnącej się za mną ze sceny strużce krwi
    Ha, okazuje się, że belly-dance to hobby extremalne


    I
    stota miłości polega na tym

    że zakłada ona bezinteresowność
    samą bezinteresowność
    i tylko bezinteresowność


  14. #14
    Dołączył
    05-09-2008
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    2 410
    Siła Reputacji
    14

    Domyślny

    Co do moich niespodziewanych sytuacji w trakcie tańca, to zdarzyło się, że tuż przed wejściem na scenę pękła mi gumka od spódnicy, nie było już czasu na jej zmianę, więc tylko jakkolwiek ją zaczepiłam o pas i cały taniec myślałam żeby nie spadła.
    Innym razem tańczyłam w klubie na wieczorze panieńskim, pierwszy taniec miał być z tacą ze świeczkami, dałam barmanowi płytę (bo on puszczał muzykę na tamtą salę) wytłumaczyłam która piosenka, miałam mu tylko pomachać tuż przed wejściem że już ma puszczać. No więc przygotowałam się, zapaliłam świeczki, pomachałam barmanowi, wchodzę na salę, a tu ku mojemu wielkiem zdziwieniu leci najszybsza piosenka z płyty, do której cudem by było zatańczyć pieknie z tacą, bez żadnych osunięć lub ucieknięć świeczek, ale cóż miałam zrobić, uśmiechałam się uroczo, odtańczyłam chwilę z tacą, zresztą sama już nie pamiętam co dokładnie z nią robiłam, po czym zgrabnie ją zdjełam położyłam na stole i dalszą część piosenki przetańczyłam już bez rekwizytu. Podobno bardzo się podobało i to jest najważniejsze a nie moje traumatyczne wspomnienia

  15. #15
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    8 883
    Siła Reputacji
    0

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Zahara Zobacz wiadomość
    Co do moich niespodziewanych sytuacji w trakcie tańca, to zdarzyło się, że tuż przed wejściem na scenę pękła mi gumka od spódnicy, nie było już czasu na jej zmianę, więc tylko jakkolwiek ją zaczepiłam o pas i cały taniec myślałam żeby nie spadła
    Dlatego właśnie spódnice na gumce to ZUO.

  16. #16
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Warszawa
    Wiadomości
    3 790
    Siła Reputacji
    16

    Domyślny

    Ja mam spódnicę na gumce....

    UWAGA! Bardzo proszę o ponawianie maili, szwankuje mi skrzynka przez ostatnie parę dni!

  17. #17
    Dołączył
    22-08-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    1 023
    Siła Reputacji
    13

    Domyślny

    Ja mam wszystkie na gumce i jak dotąd obyło się bez wypadków
    نوناه

    Piękno zaczyna się tam, gdzie kończy się banał, to jest - zaczyna się od deformacji.

  18. #18
    Dołączył
    04-11-2007
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    8 883
    Siła Reputacji
    0

    Domyślny

    A ja nie mam żadnej na gumce Jestem przeciwniczką spódnic na gumce, bo jeszcze nigdy nie widziałam, żeby taka ładnie wyglądała na ciele (chyba że jest doskonale zasłonięta pasem), a jak pokazuje przykład Zahary, bywa, że gumka pęka.

    Edit: moim zdaniem najlepsze są spódnice dopasowane na biodrach, z elastycznego materiału. Prawdopodobieństwo, że zamek pęknie, jest bardzo nikłe
    Ostatnio edytowane przez Vasanta ; 07-07-2009 o 10:06

  19. #19
    Dołączył
    22-08-2008
    Miasto
    Lublin
    Wiadomości
    1 023
    Siła Reputacji
    13

    Domyślny

    Nie widać, jeśli na spódnicy mamy pas No ale tak, gumka nie może być zbyt ścisła. Choć zapięcie w spódnicy też może pęknąć i wtedy... Co ma być to będzie
    نوناه

    Piękno zaczyna się tam, gdzie kończy się banał, to jest - zaczyna się od deformacji.

  20. #20
    Dołączył
    28-08-2007
    Miasto
    Warszawa/Lublin/Paryz
    Wiadomości
    210
    Siła Reputacji
    13

    Domyślny

    Cytat Pierwotnie wysłane przez Almass Zobacz wiadomość
    Przypomina mi się pewien pokaz na północy Polski, który odbywał sie na świeżym powietrzu. Powietrze było bardzo świeże, gdyż wiatr dmuchał z wszystkich stron a ja plasałam po scenie z....woalem, którym co chwile zamaszyście dostawałam w twarz przy kazdym podmuchu W pewnym momencie, czułam sie troche jak egipska mumia, owinieta w bandaże.
    Taaak ja tez juz na wlasnej skorze przekonalam sie, ze wystep na swiezym powietrzu z woalem to nie jest najlepszy pomysl . Woal to ogolnie jest podstepnym gagatkiem, bo jesli nie odrzuci sie go odpowiednio daleko w czasie tanca, to mozna zaliczyc niezly poslizg.
    Inna sprawa to wystepy z rekwizytami "plonacymi", czasem mysle, ze za kazdym razem przydalby sie strazak na sali! Raz niestety nie wzielam pod uwage ozdobnej kraty doczepionej u gory wejscia i na ktorej zatrzymal sie moj shamadan. Na szczescie skonczylo sie na paru kroplach cieplego wosku na skorze, ale przestroga jest-sprawdzajcie sufity!!!
    "Lorsque je danse, je ne cherche a surpasser personne d'autre que moi." Mikhail Nikolaievitch Barychnikov

    "La danse... un minimum d'explications, un minimum d'anecdotes, et un maximum de sensations." Maurice Béjart

Strona 1 z 8 1234 ... OstatniaOstatnia

Reguły pisania

  • Publikować nowe tematy: nie możesz
  • Pisać wiadomości: nie możesz
  • Dodawać załączniki: nie możesz
  • Edytować swoje wiadomości: nie możesz
  •