Wyniki 1 do 14 z 14

Temat: Znacie tan stan kiedy nikt nie popiera waszej pasji?

  1. #1
    Dołączył
    25-04-2013
    Miasto
    Radymno
    Wiadomości
    5
    Siła Reputacji
    0

    Question Znacie tan stan kiedy nikt nie popiera waszej pasji?

    Hej! Chciałabym się Was spytać czy wiecie jak to jest kiedy wyśmiewają Waszą pasje. No bo ja wiem jak to jest.. niestety . Chociaż przynam się, że tańcze od niedawna jeśli też tak miałyście to powiedzcie mi proszę czy rodzina/przyjaciele przyzwyczaili się już do tego czy nie . Aha i jeśli umieściałam pytanie w złym dziale to najmocniej przepraszam ale jestem jeszcze zdezORIENTowana

  2. #2
    Dołączył
    02-02-2011
    Wiadomości
    37
    Siła Reputacji
    9

    Domyślny

    Ja się z takim czymś nie spotkałam , wręcz przeciwnie -wszyscy są zawsze zachwyceni i zainteresowani moją pasją. Nie wiem czemu Twoi znajomi i rodzina tak reagują, ale nie przejmuj się nimi tylko rób swoje

  3. #3
    Dołączył
    04-12-2011
    Miasto
    Lublin / Poznań
    Wiadomości
    244
    Siła Reputacji
    8

    Domyślny

    Cześć Jessie. Wiesz co, mi się wydaje, że już natura tego tańca jest taka, że zawsze będzie przyjmowany przez niektórych mało przychylnie. Fakt, że tańczy się w samym staniku, że jest dużo ruchów bioder, akcenty biustem itp - to niektórym wystarczy, żeby uznać belly za taniec erotyczny i go potępiać z zasady, nawet jeśli po prostu nie widzieli dobrego scenicznego belly. Plus fakt, że w samej ojczyźnie tego tańca jest powszechnie uznawany za nieprzyzwoity i będący oznaką lekkich obyczajów. Smutne to wszystko, ale niestety lepiej nie mieć złudzeń - jeśli się bierzesz za oriental, to niestety lepiej liczyć się z tym, że zawsze w niektórych środowiskach będziesz spotykać się z dwuznacznymi komentarzami/ wyśmiewaniem/ otwartą krytyką. Oczywiście to bardzo bolesne, zwłaszcza gdy Twojego tańca nie akceptuje własna rodzina/ przyjaciele - tego akurat na szczęście nie doświadczyłam, więc nie mogę podzielić się doświadczeniem w tym zakresie - ale może jeśli zobaczą jakiś Twój występ, a przy tym zauważą w międzyczasie, ile radości, entuzjazmu i energii czerpiesz z tańca, i że dzięki niemu jesteś szczęśliwsza, to zmieni się ich nastawienie - trzymam kciuki, żeby tak było! A póki to sie nie stało, niestety nie jestem w stanie dać Ci żadnej innej rady niż (jak już napisała xlenka1990x) to, żebyś się nie przejmowała, tylko robiła swoje. Szkoda życia na przejmowanie się opiniami innych... (choć sama zdecydowanie za dużo się takimi rzeczami przejmuję, i wiem, że łatwo mówić - ale taka prawda). Trzymaj się i nie poddawaj, jeśli to naprawdę Twoja pasja, to warto o nią walczyć!
    'Ever tried. Ever failed. No matter. Try again. Fail again. Fail better.' /Samuel Beckett

    “Dwell not upon thy weariness; thy strength shall be according to the measure of thy desire."

  4. #4
    Dołączył
    25-04-2013
    Miasto
    Radymno
    Wiadomości
    5
    Siła Reputacji
    0

    Domyślny

    dzięki Domi91 chyba tak zrobię tylko na razie jeszcze brak mi odwagi i doświadczenia
    Może i jestem nienormalna ale jestem sobą

  5. #5
    Dołączył
    02-12-2007
    Miasto
    Kraków/ Dubai
    Wiadomości
    256
    Siła Reputacji
    14

    Domyślny

    Poruszyłaś bardzo ważny temat!

    Ja, gdy zdecydowałam się pójść na pierwsze zajęcia belly dance ,trenowałam wtedy codziennie taniec towarzyski. Rodzice powiedzieli, że absolutnie się nie zgodzą na dodatkowe zajęcia, nawet raz w tygodniu, argumentując to tym, że za 3 miesiące miałam zdawać maturę. Pokombinowałam może niezbyt ładnie, bo przestałam wykupywać obiady w szkole, na które rodzice dawali mi pieniądze i przeznaczyłam je na taniec brzucha. A na zajęcia wymykałam się pod pretekstem wyjścia do biblioteki…

    Potem niestety zaczęły się wakacje, skończyły się obiady szkolne…:/

    Ale udało się w ich trakcie uzbierać na kolejne zajęcia i po przerwie znów wróciłam. O moim pierwszym pokazie, w Sylwestra, moja mama dowiedziała się po fakcie. A powodem było tylko i wyłącznie to, że miałam jechać na kolejny występ i już nie miałam pomysłu, co powiedzieć. Odbyło się to dosłownie na zasadzie: Mamuś, usiądź sobie, musimy porozmawiać. Ale miałam silne argumenty, więc na pokaz pojechałam. Potem moja mama koniecznie chciała poznać moją nauczycielkę, bo się bała, żeby mnie gdzieś nie uprowadzono do arabów ale już jej to wybaczyłam

    Taniec zaakceptowała, do dziś wspiera mnie, dzielnie wykleja kostiumy, gdy muszą być gotowe „na wczoraj”, a ostatnio nawet mi coś zaprojektowała ,tylko zobaczę to dopiero po przyjeździe do Polski, bo na razie chce to trzymać w tajemnicy tata już nie narzeka na arabską muzykę a piesio dzielnie przetrwał szycie moich pierzastych kostiumów, zgłaszała się tylko po pomoc, gdy miała już dosyć biegania z piórami przyklejonymi do nosa

    Matura zdana, studia skończone, a pasja stała się zawodem.

    I mimo iż do dziś słyszę głosy „znajomych”, którzy dopytują jak długo jeszcze mam zamiar tańczyć( bo przecież nie mogę robić tego wiecznie) i kiedy znajdę sobie normalną (!?) pracę, to zawsze mam ochotę ich zapytać, w czym oni są tacy wspaniali i skąd mają taką pewność, że będą swoją normalną pracę wykonywać do emerytury , nie zostaną nagle i niespodziewanie zwolnieni, że nie będą nigdy musieli całkowicie zmienić swojego zawodu. Niestety należę do osób, która nie ma w sobie tyle odwagi, żeby o to zapytać. A chyba powinna.

    Z drugiej strony takie pytania zawsze mnie motywują by właśnie udowodnić, że moja praca jest jak najbardziej normalna. Z taką tylko różnicą, że ją kocham i mnie nie męczy. I to chyba wszystkich najbardziej denerwuje. Bo ludzie nie lubią gdy komuś jest w życiu dobrze

    Od trzech lat pracuję w arabskim kraju jako tancerka tańca orientalnego. Czego mnie to nauczyło? Że chyba nie ma nic gorszego niż bycie białą kobietą, mieszkającą w arabskim kraju…w dodatku tancerką tańca orientalnego…. Już kiedyś o tym słyszała, ale ciężko było mi w to uwierzyć. Niestety jest to prawda- tu zawód tancerki w opinii publicznej= prostytutka. Mało osób uważa to co sztukę, sport, pracę bez sprowadzania tego do prostytucji. Boli. To bardzo boli. Tym bardziej że gdy zaczynałam tańczyć, uważałam, że jest to, coś, co wszyscy tu podziwiają. I szanują.

    I niestety nie przyznaję się tu, że tańczę. Nie z własnej woli. Dubaj to miasto pieniędzy. I seksu. I niezależnie czy jest się tancerką czy panią menedżer itp. gdy jest się białą kobietą, prawie każdy ma tu na „coś” ochotę. Znam tu wiele kobiet, które spotkało bardzo perfidne zachowanie ze strony ich pracodawców, przy czym, wykształconych ludzi, na wysokich pozycjach, mającyc żony, dzieci... Można by o tym mówić bez końca…

    Tak więc oficjalnie zajmuję się projektowaniem

    Ale gdy trafię na osobę, którą bliżej poznaję i widzę, że mogę przyznać się do tego, co robię, zawsze z dumą oświadczam: jestem tancerką tańca orientalnego. I kocham moją pracę. I z zasady słyszę słowa uznania.

    I mam takie szczęście, że ludzie, którzy przychodzą na moje występy, rozumieją co i czemu tańczę. I energia i uznanie jakie od nich dostaję.... chyba to mnie tu najbardziej trzyma Bo nic nie daje takiej satysfakcji jak brawa i podziękowania, które się dostaje od arabskiej publiczności.

    Życie jest tylko jedno i nikt nie powinien ingerować w to, w jaki sposób mamy ochotę je przeżyć. To bardzo boli, gdy nie możemy znaleźć zrozumienia, wsparcia wśród bliskich nam osób. Ale wtedy może warto otwarcie o tym porozmawiać i powiedzieć, że nie zawsze to, co w ich opinii jest dla nas dobre, ciekawe, faktycznie dla nas samych takim jest.

    A jeśli to nie zadziała, warto zagryźć zęby i dobrze sobie zapamiętać te słowa:


    „Jak chcesz mieć to, co inni, rób to, co inni.
    No i pamiętaj, że jak chcesz opuścić stado i pójść
    do przodu, to wtedy barany najgłośniej beczą”.
    Bartosz Nosiadek

    PS a na koniec, Jessie! Bierz się ostro do pracy. W lipcu jest 2nd Eastern European Oriental Championship. Piszesz, że nie tańczysz długo? Kategoria debiut czeka właśnie na takie osoby. I zaproś wszystkich swoich bliskich, znajomych, żeby dopingowali Cię w trakcie Mistrzostw Europy Wschodniej w Tańcu Orientalnym! Nie mam tu zamiaru wciskać się w reklamą wydarzenia, chodzi mi o to, że ludziom czasami warto przedstawić poważne podejście do naszego tańca… i nagle przestają się wyśmiewać, tylko chwalić, że znają osobę, która startuje w Mistrzostwach Europy… Ludzie są czasami tacy zabawni
    Ostatnio edytowane przez Zaina ; 28-04-2013 o 14:08
    زينا
    Gdyby kiedykolwiek kazano mi wybierać:taniec czy oddychanie,bez chwili wahania wybrałabym to pierwsze.
    Bo bez tańca życia nie ma...


  6. #6
    Dołączył
    11-05-2008
    Miasto
    Wrocław/Trzebnica
    Wiadomości
    470
    Siła Reputacji
    12

    Domyślny

    Ja z mojej perspektywy powiem, że często taniec jest postrzegany jako ta gorsza forma sztuki. Może dlatego, że kiedyś sportowcy byli uważani za niezbyt rozgarnięte osoby? Grałam 10 lat na pianinie i moi rodzice są strasznie zawiedzeni, że porzuciłam tak szlachetną formę sztuki dla jakiegoś tańca.

    Wciąż ciężko moim rodzicom przyjąć do wiadomości, że taniec jest dla mnie także zawodem, nie mniej ważnym niż drugi, który wykonuje na codzień
    Chociaż muszę przyznać, że w końcu zaakceptowali to, wspierają mnie. Tak samo jak mój facet.

    Wydaje mi się, że to wszystko wymaga czasu. Jak w tym filmiku z YT: Nie zdejmuję ubrać i na tażam się po podłodze ;P
    TRIBAL VANGUARD! https://www.facebook.com/events/539015969511672/?fref=ts

  7. #7
    Dołączył
    23-11-2010
    Miasto
    Kraków / okazjonalnie Tricity
    Wiadomości
    119
    Siła Reputacji
    9

    Domyślny

    u mnie rodzina podchodzi do tańca na zasadzie fanaberii. fakt, nigdy prawdopodobnie nie będę robić pokazów, fakt, nie chcę z tego zrobić swojego zawodu - ale jest to moja pasja, wybrana przeze mnie forma ruchu która pomaga mi pokonywać swoje słabości, coś, co szczerze kocham i niezmiennie wracam gdy na chwilę przerwę.
    rodzicielka ciągle stara się mnie namówić na uprawianie jakiegoś sportu ('bo ty o siebie nie dbasz, dziecko') - jak jej tłumaczę, że po treningu jestem zlana potem i dzięki treningom nie boli mnie zepsuty kręgosłup ani zepsute kolano, to widzę, że jest sceptyczna, temat wzięcia się za siebie fizycznie wraca jak bumerang. zrobiłam sobie dopiero co kolczyk w pępku - z okazji pierwszego występu i jako oznaka akceptacji swojego wyglądu (rozmiar 44) - traktuje to jak okaleczenie się i głupotę. no cóż.

    nie zmieni to faktu, że jak potrzebuję poprawiacza humoru, chcę się poczuć kobieco, mam stresa i potrzebuję się wyładować, to tańczę.
    krakowianki zillują pod mostem!
    www.belly-dance.pl/forum/showthread.php/5795-krakowskie-zillowanie-w-plenerze

  8. #8
    Dołączył
    23-01-2011
    Miasto
    Siedlce/Warszawa
    Wiadomości
    653
    Siła Reputacji
    9

    Domyślny

    Ja zaś jak kogoś poznaję i mówię, że tańczę taniec arabski zwykle to wywołuje w panach "fascynację" i od razu "sugestywne" spojrzenia. A już w ogóle to "zatańcz brzuchem". Heheh

    Bardzo to "miłe", jak ktoś od razu traktuje to tak przedmiotowo. Dosłownie jakbym powiedziała: tańczę taniec arabski to od razu jestem lepsza w sypialni :/ ale cóż, głodnemu chleb na myśli.


    A co do rodziny, to moi rodzice widzą jak się tym jaram i nie stawali mi na drodze, a nawet mówią, że to fajnie jak się człowiek "porusza". Tylko CAŁY CZAS (hmm już 6 lat) mylą Belly Dance i Bollywood... Nigdy się nie nauczą... ale to to tak jak z mówieniem skejp, a nie skajp (Skype)

  9. #9
    Dołączył
    13-08-2008
    Miasto
    Oława
    Wiadomości
    114
    Siła Reputacji
    12

    Domyślny

    Piękne słowa Zaina napisała. Jeśli chodzi mnie to nie interesuje mnie czy się komuś podoba moja pasja czy nie.
    To jest MOJE i wara wszystkim od tego!


    Ja tańczyć nie umiem. Ja tańczę jak umiem!
    (Sylka)

  10. #10
    Dołączył
    23-11-2010
    Miasto
    Kraków / okazjonalnie Tricity
    Wiadomości
    119
    Siła Reputacji
    9

    Domyślny

    mam wrażenie, że takie podejście - tańczę dla siebie, dlatego, że daje mi to X, Y i Z (dla każdego będzie to coś innego) ma też swoje plusy. zawsze jest tak, że im ciężej ci coś przychodzi (czy z powodu wewnętrznych oporów, czy zewnętrznych) to bardziej to potem cenisz.
    krakowianki zillują pod mostem!
    www.belly-dance.pl/forum/showthread.php/5795-krakowskie-zillowanie-w-plenerze

  11. #11
    Dołączył
    23-02-2011
    Miasto
    Kraków
    Wiadomości
    65
    Siła Reputacji
    9

    Domyślny

    Hej u mnie niestety to norma... pomimo że moi rodzice jakoś przełknęli fakt iż tańczę taniec brzucha nadal chcą mnie odwieść od tego pomysłu. Aktualnie nikt nie stoi za mną oprócz przyjaciółki która mnie wspiera we wszystkich planach tanecznych
    Chyba już się przyzwyczaiłam iż dla mojej rodziny to "wydawanie kasy w błoto". Nie zraża mnie to chodz przyznam szczerze że występuje u mnie coraz większy brak motywacji...

  12. #12
    Dołączył
    17-07-2008
    Miasto
    Częstochowa i tam, gdzie mnie poniesie :)
    Wiadomości
    2 060
    Siła Reputacji
    14

    Domyślny

    U niektórych pogląd się może zmienić jeśli tancerka ( po staraniach, włożonej pracy, osiągnie sukces) zacznie zarabiać a najlepiej bardzo dużo... ( choć wątpię) . TO wtedy wiemy, o co im chodziło...
    Najlepsi są Ci gdy wspierają, akceptują... czasami są tacy.
    Moja rodzina to akceptuje ( może "aż" ), wcześniej była tolerancja, a jeszcze wcześniej brak pozwolenia, sprzeczki w przypadku wyjazdów. Także, otoczenie też ewoluować może
    * szycie kostiumów na zamówienie
    * stroje treningowe, topy



  13. #13
    Dołączył
    29-10-2008
    Miasto
    Kijów
    Wiadomości
    5 949
    Siła Reputacji
    18

    Domyślny

    Zaina, Domi91 - jakie piękne wypowiedzi!

    Polecam też wątek Jak reagują wasi faceci na to że tańczycie taniec brzucha? Jak reaguje rodzina?
    Przed ślubem Ona myśli, że On się zmieni.
    On ma nadzieję, że Ona nigdy się nie zmieni.
    Po ślubie On się nie zmienia, za to Ona tak.

  14. #14
    Dołączył
    31-05-2009
    Miasto
    Łódź/Wrocław
    Wiadomości
    801
    Siła Reputacji
    12

    Domyślny

    Domi91 i Zaina - pięknie powiedziane. Ja też spotkałam się wielokrotnie z niechęcią może nie ze strony najbliższych, ale ze strony znajomych już tak. Dziwne komentarze, spojrzenia ... i pytania w stylu, czy taniec brzucha pomaga mi w seksie albo czy się rozbieram .... ;/ myślę sobie po prostu, że choć czasem ręce opadają i nie chce się po raz setny tłumaczyć tego samego, to na ludzką głupotę nie ma rady. Skoro do dziś niektórzy wierzą, że czarny kot przynosi nieszczęście, a już zwłaszcza jak przebiegnie drogę (mój robi mi to kilkanaście razy dziennie ;P ) to co dopiero stereotypy dotyczące tańca .... smutne, ale prawdziwe ....
    Sue quisque fortunae faber est

Tagi tematu

Reguły pisania

  • Publikować nowe tematy: nie możesz
  • Pisać wiadomości: nie możesz
  • Dodawać załączniki: nie możesz
  • Edytować swoje wiadomości: nie możesz
  •